A wiewiórki p o m k n ę ł y

advertisement
A wiewiórki
pomknęły
Ant o l o g i a w i er szy i esej ó w
i nspi r o w any ch t w ó r cz o ści ą ksi ędza J ana Tw ar do w ski eg o ,
na g r o dz o ny ch w I I I J ano w y m Tur ni e j u Li t er a cki m
Fundacja AVE 2012
A wiewiórki
pomknęły
antologia wierszy i esejów
inspirowanych twórczością
księdza Jana Twardowskiego,
nagrodzonych, wyróżnionych i dostrzeżonych
w III Janowym Turnieju Literackim
Fundacja AVE 2012
FUNDACJA AVE, organizacja pożytku publicznego, realizuje niekomercyjne projekty edukacyjne, kulturalne, integracyjne, turystyczne i pomocowe. Jest laureatem Nagrody
„Przyjaznego Brzegu”, przyznawanej przez PTTK i MSiT.
Fundacja organizuje cykliczne festiwale i konkursy: Ogólnopolski Teatralno-Muzyczny Festiwal Bożonarodzeniowy „Betlejem u Avetek” (10 edycji), Międzynarodowy Festiwal
Garażowych Zespołów Rockowych „Dobra Strona Rocka”
(6 edycji), Europejskie Juwenalia III Wieku (5 edycji), Konkurs
Recytatorski Twórczości ks. Twardowskiego (7 edycji) i in. Przy
Fundacji działają 3 chóry – laureaci wielu nagród na festiwalach
ogólnopolskich i międzynarodowych. Prowadzone są cykliczne warsztaty dziennikarskie, muzyczne, fotograficzne, międzynarodowe spotkania młodzieży, a także edukacyjne rajdy
i spływy kajakowe dla dzieci, młodzieży, seniorów oraz osób
niepełnosprawnych („Super czad z dziadkiem w kajaku”, „Kajakowe Pogotowie Recyklingowe”, „Akademia Kajakowa Niepełnosprawnych”). Organizacja założyła Białołęcki Uniwersytet
Dzieci, Dziecięcy Uniwersytet Historyczny oraz Kinderowy
Uniwersytet Muzyczny Re Re: Kum Kum. Fundacja podejmuje
też działania w zakresie popularyzacji historii i dziedzictwa kulturowego, m.in. uruchomiła Wirtualne Muzeum Białołęki, co roku organizuje ogólnopolski spływ „Wisłą przez Miasto
Nieujarzmione” dla uczczenia rocznicy Powstania Warszawskiego.
Działalność Fundacji AVE można wesprzeć poprzez
przekazanie 1% podatku: KRS 0000229157.
A wiewiórki
pomknęły
antologia wierszy i esejów
inspirowanych twórczością
księdza Jana Twardowskiego,
nagrodzonych, wyróżnionych i dostrzeżonych
w III Janowym Turnieju Literackim
Wyboru dokonali:
Barbara Kobrzyńska,
Aldona Kraus,
Waldemar Smaszcz,
Marcin Witan
Bartłomiej Włodkowski
Fundacja AVE 2012
Copyright by Fundacja AVE 2012
Wyboru wierszy dokonali: Barbara Kobrzyńska, Aldona Kraus,
Waldemar Smaszcz, Marcin Witan, Bartłomiej Włodkowski
Redakcja, korekta, skład: Agnieszka i Bartłomiej Włodkowscy
Autorzy zdjęć: Agnieszka Stańczak (okładka z przodu), Hubert
Czarnocki (okładka z tyłu), archiwum Fundacji AVE i Aldony
Kraus (wkładka)
Wydawca: Fundacja AVE, Al. Jerozolimskie 125/127,
02-017 Warszawa,
tel. 600 495 790, 608 178 447, 22 402 25 51
fundacjaave.pl, twardowski.fundacjaave.pl
[email protected]
PRZEKAŻ 1% PODATKU NA RZECZ FUNDACJI AVE
KRS 0000229157
Druk: TED H. i T. Maślanka
ISBN: 978 - 83 - 929326 - 4 - 2
Publikacja została wydana w ramach projektu
dofinansowanego ze środków m.st. Warszawy
Przedmowa
Janowe EURO
i cudowne wiewiórki
Po tegorocznej edycji Janowych konkursów nie mam najmniejszej wątpliwości, że ich Patron i Główny Bohater w metafizyczny sposób jest z nami: czuwa, asystuje, przysłuchuje się
recytacjom, zagląda przez ramię piszącym wiersze i… bardzo,
bardzo się cieszy.
Bo jak inaczej wytłumaczyć fenomen tak ogromnego zainteresowania VII Konkursem Recytatorskim Twórczości Księdza Jana Twardowskiego i III Janowym Turniejem Literackim, które
organizuje Fundacja AVE przy wsparciu m.st. Warszawy? Kilkuset uczestników finałowych koncertów słowa, wytypowanych przez szkoły, parafie i ośrodki kultury spośród znacznie
większej rzeszy miłośników poezji oraz blisko pół tysiąca nadesłanych prac literackich – robi wrażenie! Zwłaszcza, że konkursy odbywają się w końcówce roku szkolnego. Czerwiec, miesiąc
urodzin i imienin poety, to czas kiedy bardziej od książek absorbują zbliżające się wakacje.
A w tym roku dodatkowo uwagę i emocje angażują mistrzostwa EURO. Co prawda za sprawą cytatu Stale narzekamy na piłkę, co łamie kwiaty… w pewnym sensie wprzęgliśmy księdza Jana
do powszechnej futbolomanii, ale ostatecznie w naszych konkursach trzeba wykazać się innymi talentami niż sportowe.
Doktor Aldona Kraus, przyjaciółka Poety, zapewnia solennie, iż
ksiądz Twardowski bardzo lubił piłkę nożną i wielokrotnie wyrażał pragnienie, aby wszystkie piłki były biało-czerwone! Dlatego też podczas VII Imienin Księdza Jana uczestnicy
3
konkursów, w trakcie tradycyjnej już ceremonii przyjmowania
do Janowej Rodziny, otrzymali takie właśnie piłki (plażowe)
w narodowych barwach z nadrukowanym mottem z wiersza
„Narzekania”. Tym samym po kilku seriach koszulek, parasoli,
a nawet bidonów z Janowymi cytatami, teraz na ważne przesłanie poety, zachęcającego do nienarzekania i upominającego, że
stale potrzeba tego co niepotrzebne – będzie można natrafić na plaży i na boisku…
I właśnie to, że tak znacząca grupa młodych ludzi czyta, pisze, recytuje, inspiruje siebie i innych, a wreszcie staje się emisariuszem przesłania niezwykłego poety, jest w naszych
konkursach najpiękniejsze! Po tegorocznych przesłuchaniach recytatorów jurorzy z wypiekami na twarzy dzielili się ze mną
wrażeniami: „Ależ głębokie przeżycie! Te dzieci autentycznie
CZUJĄ poezję, owszem jedni recytują lepiej, inni gorzej, ale widać jak na dłoni, że wszyscy przeżywają, rozumieją, mówią sercem…” To cieszy!
Najważniejsze, że to zdumienie trwa i owocuje. Także za sprawą tomiku z poezją i esejami, pisanymi przez młodych ludzi
w Janowym duchu. Przyznam, że wydana w ubiegłym roku antologia „W modlitwie wiersz podarować”, towarzyszyła mi stale w ostatnich miesiącach. Nawet modliłem się niektórymi
wierszami – tak bardzo są głębokie i tak bardzo stały mi się bliskie. Wiem, że nie tylko mnie…
Cieszę się, że jesienią 2011 roku udało się wydać płytę CD, na
której zarejestrowaliśmy najciekawsze recytacje laureatów VI
edycji konkursu oraz wiersze nagrodzone w II Janowym Turnieju Literackim. Zgodziła się je przeczytać pani Teresa Lipowska, znakomita aktorka, której za „Janowe usposobienie”
i ogromną życzliwość bardzo serdecznie dziękuję. Swój egzemplarz płyty już niemal „zdarłem” – tak często jej słucham, wciąż
na nowo odnajdując w wierszach i interpretacjach nowe przestrzenie.
4
Myślę, że podobnym powodzeniem będzie się cieszył również
tegoroczny, „wiewiórkowy tomik”, który trzymacie Państwo
w rękach. Cieszę się z niego i ze wszystkich poruszających słów,
które przeczytałem. Będę do nich wracał. Zresztą ów tomik jest
kolejnym świadectwem Janowej obecności. Otóż ogłosiliśmy
w tym roku za pośrednictwem Internetu konkurs na okładkę niniejszej antologii. Niebawem od pani Agnieszki Stańczak nadeszło prześliczne wiewiórkowe zdjęcie. A zaraz po nim –
kapitalna proza poetycka dziewięcioletniego Eryka Chabra,
również pełna wiewiórek!
Czy to jedynie przypadek?
Bartłomiej Włodkowski
prezes Fundacji AVE, inicjator Janowych konkursów
laureat Nagrody im. Heleny Radlińskiej dla Animatorów Społecznych
Od jurorów
Pantofle od Matki Boskiej
Czerwcowe, anińskie popołudnie zastało nas na balkonie.
– Kolejna szkoła ubiega się o księdza imię – powiedziałam po
przeczytaniu listu skierowanego do poety. – Sława! Sława jest,
bo wznowienia gonią za wznowieniami, piszą o Twardowskim
w prasie raz po raz, filmy kręcą, a do tego wywiady, konkursy,
no i nowe szkoły księdza imienia wyrastają jak grzyby po deszczu. I to już za życia…
– E tam! – ksiądz Jan wszedł mi ostro w moje wyliczanie jego
sukcesów. – Tylko za język ciągną niesyci ciekawscy. Nie tak jak
5
ksiądz Wojdecki. Siadaliśmy sobie pod naszym wizytkowskim
modrzewiem albo w Lipkowie i wspominałem… Przyznaję, ludzie czytają moje wiersze, tylko te szkoły… Teraz już trochę się
do tego przyzwyczaiłem, ale na początku ze zdziwienia szczypałem się, pytając „żyję, czy nie?” Toż to… – ksiądz machnął ręką. – Filmy, te filmy ze mną nie do pokazywania, odstraszam,
mamut na balu – zacytował sam siebie. – Stary jestem i kulawy.
– A tak kulawy! I będzie gorzej, jeszcze gorzej… – teraz ja weszłam w monolog na temat wyimaginowanych porażek Księdza
Piszącego Wiersze.
– Tak, tak, grozi mi wózek – powiedział ksiądz Jan z wyraźnym strachem w głosie i dodał z rezygnacją: – Kulawy – to wojna…
– Wojna wojną, ale ksiądz jest kulawy przez te stare, pamiętające właśnie wojnę buty. Komisyjnie stwierdziliśmy to z doktorem Andrzejem Pietrzykiem, który wyleczył księdza chorą
nogę. Nie ma zmiłuj – potrzebne są nowe!!!
– Mój dobrodziej, dobry doktor, ale co wy chcecie od moich
butów? Czyżby jakiś spisek?
– One są do wyrzucenia! Po powrocie księdza z wakacji na
Krakowskie Przedmieście przyjdzie umówiony szewc.
– W żadnym wypadku! – Ksiądz Jan popatrzył na mnie wyraźnie niezadowolony…
Kochani Uczestnicy VII Konkursu Recytatorskiego Twórczości Księdza Jana Twardowskiego oraz III Janowego Turnieju Literackiego! Zastanawiacie się zapewne: „co ma piernik do
wiatraka?”, czyli jak się mają stare buty poety do naszych konkursów?
Otóż i mają, i nie mają. Ot, po prostu przypomniał mi się ten
wieczór z księdzem w Aninie i nieskrywana, choć nieśmiała, radość Łaską Zdumionego (tak nazwał sam siebie w jednym z wierszy), że jest czytany. Ksiądz Jan nie tylko obdarowywał nas
pięknem słowa. Lubił dawać, rozdawać różności, twierdząc że
6
do życia wystarczą mu jedynie dwie sutanny, wysłużona kurtka i stare buty. – Nic mi nie potrzeba. To co mam, jest jeszcze bardzo
dobre – twierdził, choć sam przecież napisał, że stale potrzeba tego, co niepotrzebne. Napisał to dużo wcześniej niż przydarzyła
mu się historia z chorobą palca, ze starymi butami, szewcem,
który zrobił nowe i z Pantoflami od Matki Boskiej, wszak życie lubi płatać figle…
– Czekam na was jutro. Proszę, przywieźcie seterkę Rebi – telefonował ksiądz Jan. – Tylko bez tego szewca. Naprawdę nie
jest konieczny.
– Przyjedziemy, tak jak było ustalone. Wszyscy – odpowiedziałam. – Nowe buty muszą być zrobione i to zaraz. Szewc
z ulicy Szwedzkiej jest już umówiony. To nie moje widzimisię,
ale zalecenie ortopedy. Doktor leczył księdza ciężko chory palec przez cały lipiec. Uratował nogę przed amputacją, ale wyraźnie powiedział, że chorobie winne są te okropne stare buty.
Dwie pary – jedna gorsza od drugiej – mówiłam jak nakręcona
do głuchego już telefonu, bo dzwoniący odłożył słuchawkę.
Sierpniowe popołudnie dyszało od upału, który po przekroczeniu wizytkowskiej bramy w ogródku przytulonym do trzystuletniej wikariatki, zelżał nieco w cieniu parasolowato
pochylonego nad trawnikiem modrzewia i ogromnej, niebosiężnej lipy. Rebi biegła do przodu, a po otworzeniu zielonych
drzwi przez Czesława – sąsiada i przyjaciela księdza Jana – natychmiast pokonała wąskie, strome schody. Wchodząc do pokoju, zobaczyliśmy czułe powitanie księdza z psem. Nasza suka
natychmiast położyła się obok poety na kraciastym kocu zaścielającym łóżko.
– Zostawcie, niech leży – powiedział. – Tak prosiłem… – dodał, spoglądając z wyrzutem i niezadowoleniem na przybyłego
ze mną mężczyznę.
– Przyjechałem tylko zdjąć miarę – powiedział rzemieślnik. –
Nasz zakład znany jest od dawna. Koniecznie trzeba zrobić no-
7
we buty! Chyba w tych już ksiądz nie będzie chodził – one nie
nadają się nawet do naprawy – mówił oglądając buty księdza
Twardowskiego. – O, widzę że były łatane, zelowane, zszywane, nawet malowane i to chyba… długopisem?
– A właśnie! – wypalił ksiądz. – Buty były dopiero co zreperowane! Poza tym mam jeszcze drugą parę.
– Tak samo starą jak te, czy jeszcze starszą? – wyrwało mi się.
– Nie wiesz, nic nie wiesz! – przerwał stanowczo. – Nic ci nie
wiadomo, ale mam i nowe buty!
– Nowe? – wykrzyknęłam zdziwiona. – Nic ksiądz nie mówił!
Skąd? Od kogo? Gdzie są?
– Są, są – machnął swoim zwyczajem ręką. – Tam, pod łóżkiem, w tej szarej paczce.
Wszyscy jak na komendę pochyliliśmy się, spoglądając we
wskazanym kierunku, a ja nawet gorliwie rzuciłam się na kolana. Owinięta w potarmoszony, szary papier paczka, z widocznymi na niej stemplami pocztowymi, leżała głęboko wciśnięta.
– Nie rusz! To prezent! Nie do noszenia! To pamiątka! – ksiądz
próbował mnie stopować, ale ja już otwierałam pudełko. Rzeczywiście – w środku znalazłam eleganckie, nowe, czarne buty.
– Dlaczego ksiądz ich nie nosi?
– Jak je nosić? Toż to prezent od Matki Boskiej! – wyszeptał
i uciekł wzrokiem.
Najpierw zapanowała pełna zdumienia cisza, a potem wszyscy na wyścigi pytaliśmy:
– Skąd? Jak? Od kogo?
– Mam nadzieję, że opowie nam ksiądz o wszystkim.
– Kiedy ja sam nic nie wiem. Paczkę przyniósł listonosz jakieś
dwa tygodnie po moim powrocie z Częstochowy. W kwietniu
zostałem zaproszony przez pracowników i studentów Politechniki Częstochowskiej na wieczór autorski. Przyjechano po mnie
wspaniałym samochodem. Już podczas wsiadania do niego poczułem dziwny trzask w moim prawym bucie, który zrobił się
od razu jakiś taki luźny. Wysiadając w Częstochowie zobaczyłem, że but pękł od zewnątrz, na boku. Przestraszyłem się
8
okropnie, a jednocześnie pocieszałem, że przecież mógłby przerwać się z przodu. To dopiero byłby bal! A ludzi na spotkanie
przyszło bardzo dużo. Recytowano moje wiersze, zadawano mi
tysiące pytań, a ja uczestnicząc w wieczorze, ciągle myślałem,
czy widać pęknięcie? Dobrze, że mogłem ten nieszczęsny but
zakryć sutanną. Zmęczyłem się okropnie, ale jakoś to wszystko
zniosłem i… Ta paczka przyszła z Częstochowy w dziesięć dni
po powrocie ze spotkania. Obejrzałem ją uważnie. Są na niej tylko częstochowskie stemple. Nie ma nadawcy, a zresztą kto by
wiedział, jaki numer buta noszę. Tylko Matka Boska, bo te
z paczki – pasują na mnie jak ulał! – zakończył ksiądz z taką
pewnością w głosie, że nikt nie śmiał zaprotestować ani zasugerować innego nadawcy niecodziennej przesyłki.
Kochani! Dobrze było Was poznać! Niech towarzyszy nam zachwyt! Czytajmy Jana Twardowskiego i czerpmy z tego, co napisał! Życzę Wam i sobie „niebieskich niespodzianek”–
odkrytych, znalezionych radością serca, któremu przecież stale
potrzeba tego co niepotrzebne.
Aldona Kraus
lekarka pisząca wiersze, przyjaciółka ks. Jana Twardowskiego,
autorka wspomnień „O wszystkim i o niczym –
rozmowy z księdzem Janem Twardowskim”
Z przeżyć jurora
Którzy mówicie wiersze Księdza Twardowskiego i piszecie
wiersze z inspiracji Jego!
Dzięki Wam i wraz z Wami, my jurorzy, przeżywamy niezwykłe i ekscytujące dni. Poezja wypełnia nasze głowy od rana do
wieczora. Wsłuchujemy się w myśli wspaniałego Poety mówio-
9
ne przez Was, wczytujemy się w Wasze myśli tamtymi zainspirowane. Czekamy na wykonania proste a zachwycające – to
trudne, ale wcale nie rzadkie – i widzimy, że niezależnie od
stopnia kunsztu wykonawczego, widoczna jest przyjemność, jaką daje Wam kontakt z tymi utworami.
I to jest wielka wartość, która zostanie w Was. Odkryliście bowiem świat poezji Jana Twardowskiego, która rozjaśnia życie,
pokazuje drogę i prowadzi nas do Boga.
Inne zupełnie emocje i zaciekawienie budzi w nas czytanie tego, co Wy sami widzicie własnymi oczyma i Wasze odkrycia na
temat rzeczywistości, w której żyjecie; te rekwizyty jeszcze dość
nowe w poezji, komputery, pralki, coca-cola, które wprowadzacie, różne „odzywki” z Waszego języka mówionego, formy lapidarne a trafne, Wasze poczucie humoru, odniesienie do
dramatu ludzi i zwierząt, Wasz styl. Wasze myśli poruszają nas,
zachwycają i cieszą tym, że człowiek – choć przychodzą wciąż
nowe pokolenia – ciągle kocha, odczuwa ból tego świata, współczuje i widzi niezwykłość przyrody i tego co zwyczajne. Że odczuwacie w tym wszystkim tchnienie Stwórcy. Że jesteście
nadzieją na nowe pokolenie w poezji chrześcijańskiej.
Z ukłonem w Waszą stronę –
Barbara Kobrzyńska
aktorka
Zdejmowanie sandałów
Jestem wdzięczny organizatorom III Janowego Turnieju Literackiego za zaproszenie mnie do szacownego grona jurorów.
Dało mi to możliwość zapoznania się z twórczością młodych
10
i bardzo młodych ludzi, twórczością inspirowaną poezją księdza Jana Twardowskiego. Wbrew pozorom nie jest to poezja łatwa, banalna czy wyłącznie dla dzieci. „Ksiądz od biedronki”
mawiał, że trzeba przestać być dzieckiem, by osiągnąć stan dziecięctwa – całkowitego zaufania Bogu, w prostocie i radości. Czy
można się tego nauczyć? To pytanie nurtowało mnie, odkąd zacząłem czytać jego wiersze. Co trzeba robić, żeby się tego nauczyć?
Z pewnością trzeba słuchać; świat pełen jest śladów Boga, tylko
ci, którzy widzą zdejmują sandały, reszta dalej zbiera jagody – napisał ktoś kiedyś. Zatem Ty, który zbierasz jagody, rozejrzyj się! –
można by powiedzieć. Otwórz oczy, czytaj w księdze przyrody
i Stworzenia, czytaj w swoim sercu. Usłyszysz Go, bo pozwala
się znaleźć tym, co Go szukają.
Drodzy Młodzi!
Z pewnością – świadczą o tym Wasze wiersze – jesteście tymi,
którzy słuchają, szukają i pragną odnajdywać Boga na drogach
życia; cieszę się, że wybraliście księdza Jana na przewodnika,
że chwytacie ducha jego poezji, twórczo go przetwarzacie, że
pisząc pozostajecie sobą – dziesięcio-, jedenasto-, nastolatkami.
W Waszych tekstach dostrzegam wielką wrażliwość, szczerość
i wnikliwość obserwacji świata. Nie pozwólcie tego sobie odebrać, pielęgnujcie zdolność zachwytu nad konikiem polnym,
krajobrazem po deszczu, nad dobrem, które zawsze jest z Boga;
bo człowiek, jak napisał Jan Paweł II w „Tryptyku rzymskim”,
przemija na fali zdumień. A to przemijanie ma sens, ma sens, ma
sens.
Marcin J. Witan
dziennikarz Polskiego Radia, historyk,
badacz współczesnej literatury chrześcijańskiej,
ostatnio wydał książkę „Nie jestem stąd. O chrześcijańskim obliczu
twórczości Czesława Miłosza z ks. prof. Jerzym Szymkiem rozmawia
Marcin Witan”
11
12
Zamówienie
Grand Prix III Janowego Turnieju Literackiego 2012
Dzień dobry,
Czy mogę przyjąć zamówienie?
Tak, bardzo prosimy jedną Miłość dla dwóch osób.
Świetny wybór, miłość sprzedaje się bardzo dobrze.
Jaki sos?
Słodko - kwaśny. Nie idealizujmy.
Rozumiem. Jakie składniki?
Poprosimy na grubym cieście, żeby się nie rozpadała
w rękach.
Dobrze. Dodatki?
Dużo Ciepła, Wyrozumiałości i Poświęcenia.
Dość niecodzienny wybór. Zazwyczaj nasi klienci wybierają
Wygląd, Młodość i Pieniądze.
W cenie jest też szczypta Zazdrości, czy mają Państwo
ochotę?
13
Nie. Mamy na nią oboje uczulenie.
Proszę podać jej rozmiar.
Jakie państwo mają?
Dużą, ale jest dość droga i rzadko spotykana - długo się na nią czeka,
Średnią, też dość smaczną,
I Małą, szybko minie uczucie sytości, ale prawie
nic nie kosztuje.
Stać nas ledwo na średnią i małą...
Może jednak wybiorą Państwo Małą?
Mamy na nią przecenę, kosztuje tyle co Zauroczenie!
Dostaną ją Państwo szybko, nie wymaga wielu
przygotowań.
Nie, nie. Dziękujemy Panu.
Przyjdziemy później.
Poczekamy, aż będzie nas stać na Dużą.
Kupimy ją za wszystko, co mamy.
Weźmiemy nawet na kredyt Czas i Cierpliwość.
Ale wybierzemy Dużą.
Do zobaczenia wkrótce.
Julia Kunikowska, 17 lat
IX Liceum Ogólnokształcące im. Klementyny Hoffmanowej w Warszawie
Opiekun Piotr Sosnowski
14
Stare fotografie
I nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Kiedy spoglądam w rodzinny album
Przypominam sobie bardzo stare czasy.
Mama w wózku, a babcia spogląda na nią tak ciepło,
Jak Matka Boska na małego Jezuska.
A tu!
Mama w t-shirt ubrana, w spodenki,
a ciocia taka sama, tylko młodsza.
Babcia stoi przy nich jak Maryja czuwa nad Dzieciątkiem.
Teraz mama wystrojona recytuje wiersz na apelu,
a jej mama, moja babcia
klaszcze cichutko, bo dumna i szczęśliwa.
Do tyłu przewracam kartki i patrzę
nieznajoma osoba!
15
Ale twarz, jakby znajoma.
Jakaś na zdjęciu dziewczynka, chuda jak patyk.
Uśmiechnięta, piegami obsypana z rodzicami pozuje.
Na zdjęciu następnym trzyma piłkę, co na stryszku leży.
A dziewczynka w warkoczyki uczesana,
jakby znana, a nieznana.
Przewracam kartkę, a tu w szkole na ślubowaniu jest.
Ale teraz włoski ma króciutko obcięte.
Patrzę, przyglądam się, a tu babcia!
Jaka młoda!
Taką moc mają zdjęcia!
Aleksandra Pająk, 10 lat
Szkoła Podstawowa Nr 114 im. Jędrzeja Cierniaka w Warszawie
Opiekun Dorota Sztolsztejner
16
Szczęście
I nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Był sobie raz chłopiec, który wybrał się, ze swoją babcią do
parku by karmić wiewiórki. Tak szli i szli aż dotarli do parku, ale nie było wiewiórek. Chłopiec był bardzo zawiedziony. W siatce babci zrobiła się dziura i jeden po drugim
wypadały z niej orzechy. A wiewiórki pomknęły za nimi
i jedna z wiewiórek weszła na ramię chłopca, a chłopiec
w jednej chwili tak się ucieszył, że słowami nie da się tego
określić. I to się nazywa mieć szczęście!
Eryk Jan Chaber, 9 lat
Szkoła Podstawowa Nr 114 im. Jędrzeja Cierniaka w Warszawie
Opiekun Dorota Sztolsztejner
17
Przyjaciel
I nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Ksiądz spogląda na mnie groźnie,
ciągle krzyczy pani woźna.
Mama ręce załamuje,
Tata czegoś zakazuje,
Tylko Jezus się uśmiecha,
nigdy na mnie nie narzeka.
Kamil Tyburski, 13 lat
Szkoła Podstawowa Nr 138 z Oddziałami Integracyjnymi im. Józefa Horsta
w Warszawie
Opiekun Justyna Łojko
18
Niedziela
I nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Jest niedziela. Piękny dzień.
Wszystkie troski idą w cień.
Do dwunastej dziś pospałem,
w gry komputerowe grałem.
Byłem z mamą na spacerze,
pojeździłem na rowerze.
Jadłem u babuni ciasto
Skoczyłem z tatą „na miasto”.
Aha, jeszcze w piłkę grałem,
tylko o mszy zapomniałem…
Kamil Tyburski, 13 lat
Szkoła Podstawowa Nr 138 z Oddziałami Integracyjnymi im. Józefa Horsta
w Warszawie
Opiekun Justyna Łojko
19
Niekochania
I nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Tak naprawdę nie kochał jej nikt.
Prawie nikt…
Samotna czekała na kogoś,
Ale sama nie wiedziała na kogo.
Myślała, że może ktoś przyjdzie…
Ale jak On miał przyjść,
Skoro musiał być wszędzie?
Na każde zawołanie.
Myślała, że jest dla Niego ważna.
Zwątpiła, ale się nie myliła.
Bo Bóg kocha każdego coraz bardziej,
Każdego tak samo,
Każdego z osobna,
Każdego jak najbardziej.
Kocha - nawet tych niekochanych.
Aleksandra Frątczak, 13 lat
Szkoła Podstawowa Nr 138 z Oddziałami Integracyjnymi im. Józefa Horsta
w Warszawie
Opiekun Justyna Łojko
20
Myśli
I nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Myśli jak poplątane kłącza winorośli.
Chęci, które przerodziły się w ambicje.
Postawa, która wcale nie jest pancerzem.
Dobroć, która nie powinna znać granic.
Miłość może być tylko jedna – ta prawdziwa.
Myślę i jestem.
Jestem i myślę.
Joanna Lewicka, 16 lat
Gimnazjum Nr 145 w Warszawie
Opiekun Agnieszka Zawlik
21
Pytania
I nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Czy dobro może być złem
Zło może być dobrem
Czy białe jest naprawdę białe
Czarne naprawdę czarne
Czy po burzy przychodzi spokój
Może spokój poprzedza burzę
Czy miłość może przerodzić się w zło
Może to zło jest miłością
Czy szaleństwo jest chore
Może to, co chore przechodzi w szaleństwo
Czy istnienie przechodzi w nieistnienie
Może w nieistnieniu jest początek istnienia
Pytając wierzę, że nie pobłądzę
A błądząc mogę zawsze zapytać
Joanna Lewicka, 16 lat
Gimnazjum Nr 145 w Warszawie
Opiekun Agnieszka Zawlik
22
Na targowisku idei
I nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Na targowisku idei wielka wrzawa:
Kto chce wiarę w wieczność materii?
Kto w Byt Absolutny?
Kto Matkę Naturę i jej obiektywne prawa?
Kto kismet muzułmanów?
Kto karmę i reinkarnację?
Kto „prywatnego boga”, co uspokoi sumienie?
A kto obietnice Skazańca z Galilei?
Układam wszystkie mądrości świata na wadze,
A po drugiej stronie Biblię z nadzieją,
Że może właśnie to jest prawda.
Jedno maleńkie słowo „może”
Przechyla szalę.
Mikołaj Głasek, 15 lat
Gimnazjum Nr 76 im. gen. Stanisława Maczka w Warszawie
Opiekun Agnieszka Jagieło
23
Nie oślepiłeś mnie
I nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Nie oślepiłeś mnie światłem jak Szawła
Ani głosem z nieba jak przy chrzcie w Jordanie
Nie włożyłem palców w Twoje święte rany
Może dlatego na dnie duszy czai się niedowierzanie
I rzuca cień na moją wiarę
I dręczy mnie milion gorączkowych pytań
Czekam na pomocną dłoń tych
Co profesjonalnie mówią o Bogu
Dwa tysiące lat budowali gmach wyobrażeń i dogmatów
I są jak barokowe aniołki w kościołach
A ja
Potrzebuję teologii
Która stąpa po ziemi
Która zasiada z grzesznikami do stołu
I przyciera nosa miłośnikom rytualnej czystości
Potrzebuję teologii
Realnej codziennością życia
Jak poezja księdza Jana
Mikołaj Głasek, 15 lat
Gimnazjum Nr 76 im. gen. Stanisława Maczka w Warszawie
Opiekun Agnieszka Jagieło
24
Po tej stronie dziejów
I nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Po tej stronie dziejów
Zostawiłeś pusty grób
I spekulacje dla wiary i niewiary
Sny wielkich umysłów
Przekształciły świat
Przez matematyczne równanie
Tylko wiara nie uległa prawom logiki
Więc nie spotkam Cię w raju pewności
Muszę iść nad przepaścią
Bez barierek ochronnych dowodów
Między milczącym podziwem
A morzem Tajemnicy
Które próbuję przelać
Łyżeczką ludzkiego poznania
Mikołaj Głasek, 15 lat
Gimnazjum Nr 76 im. gen. Stanisława Maczka w Warszawie
Opiekun Agnieszka Jagieło
25
Który jest
I nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
wisi na krzyżu...
na ścianie
przykryty papierami
może
nieuświęcony codziennym szeptem
nie wpycha się w cudze sprawy
cichy towarzysz
niedostrzegany
jedyny dowód
że jest coś jeszcze
Anita Katarzyna Wiśniewska, 17 lat
VII Liceum Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego w Warszawie
26
Retorycznie
I nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
już wierzysz – kiedy cierpisz, że Go nie ma
ks. Jan Twardowski, „Spór”
Boże pozwól mi wreszcie uwierzyć lub zwątpić
nie trzymaj mnie w tym półśnie
Twoja ludzka hybryda chce czci
mogę dać tylko wiarę
nie jestem gotowa by poświęcić choć jeden pyłek obecnego
życia
zgubić w labiryncie oczekiwań
Jeśli istniejesz czemu uciekasz przede mną
bawisz się w chowanego
27
Jeśli Cię nie ma skąd oni wszyscy mają siłę
tracić życie na Ciebie
Gdzie
Kim
Dlaczego
Jesteś
Anita Katarzyna Wiśniewska, 17 lat
VII Liceum Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego w Warszawie
28
Modlitwa Boga
I nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Kiedy deszcz przyjdzie porozmawiać z ziemią
ks. Jan Twardowski, „Kiedy”
Czasami modli się by wszystko było tak jak na początku
wtedy Jego słowa spadają kroplami na ziemię
Następnego dnia powietrze jest zielone
dżdżownice owijają się wokół kwiatów jak biblijne węże
ptaki śpiewają wszystkimi kolorami słońca
Tylko ludzie uparcie nie chcą być dobrzy
uparcie odgrodzeni czarnymi parasolami
od całej reszty Raju
Anita Katarzyna Wiśniewska, 17 lat
VII Liceum Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego w Warszawie
29
Wyścig
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Do biegu, gotowi, start!
Każdy biegnie dziś do celu
W setkach różnych kategorii:
na najmądrzejszego,
na najszybszego,
na najładniejszą,
na najmodniej ubraną,
na najbardziej zadbaną,
na króla boiska,
na mistrza ortografii,
i na takiego co wszystko potrafi.
Stop!
W górę patrz!
Boże, najważniejszy jest wyścig do Ciebie,
po największą nagrodę w niebie.
Aniela Czuma, 11 lat
Szkoła Podstawowa Nr 66 im. Ks. Juliana Chrościckiego w Warszawie
Opiekun Renata Zaborowska
30
Wiersz rodzinny
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Moje siostry trzy...
takie słodkie,
takie małe,
tak wspaniałe,
chociaż tak niedoskonałe.
Pierwsza - trochę nieobecna,
swój świat lubi ponad wszystko,
muzykę w sercu nosi,
matematyki nie znosi
i dokucza czasem mi...
31
Druga z Trzecią - zawsze razem,
od pierwszego dnia na świecie,
cztery nóżki,
cztery rączki,
cztery oczka
i dwie buźki roześmiane...
Pokrzykują, hałasują,
wymuszają, denerwują.
Moje siostry trzy...
Kocham je!
Za to, że są.
Aniela Czuma, 11 lat
Szkoła Podstawowa Nr 66 im. Ks. Juliana Chrościckiego w Warszawie
Opiekun Renata Zaborowska
32
O marzeniach
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Marzę o nowym rowerze,
o pogodzie na wakacje,
o stałości w przyjaźni
i o świadectwie z czerwonym paskiem...
Marzę o mądrym wyborze szkoły,
o zdrowiu Babci, Mamy i Taty,
o tym by wygrać w Lotto, cokolwiek
i o najmodniejszych w tym roku trampkach.
A przecież tyle mam.
Nie potrzeba w moim życiu zmian.
Więc może zamiast marzyć,
Powinnam raczej dziękować...
Aniela Czuma, 11 lat
Szkoła Podstawowa Nr 66 im. Ks. Juliana Chrościckiego w Warszawie
Opiekun Renata Zaborowska
33
Szczęście
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Nie ma szczęścia gdy nie ma też smutku
smutek pozostał nadal choć w daleką podróż wyruszył
a w gnieździe bociany witają się klekotaniem
kogut pyta żółwia jaki dzisiaj dzień
fotel marudzi na sprężyny że wyskakują z niego
a piłka że za mocno ją kopią.
Kamil Malczyk, 9 lat
Szkoła Podstawowa Nr 114 im. Jędrzeja Cierniaka w Warszawie
Opiekun Dorota Sztolsztejner
34
Słonecznik i biedronka
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
W bardzo miłej krainie
żyła sobie biedronka.
Miała śliczne kropeczki,
Czarne piegi od słonka.
W tym samym ślicznym miasteczku
Mieszkał słonecznik złotawy,
Lecz wszyscy śmiali się z niego,
Że jest zbyt jaskrawy.
Bardzo mu źle z tym było,
Bo nie miał towarzysza.
Aż pewnego poranka
Cienki głosik usłyszał:
– Ratuj mnie, przyjacielu! –
Wołał głosik. Szlochając. –
Bo mi moje piegi
Już całkiem znikają!
– Och! To ty biedroneczko!
Cóż się takiego stało!?
Czyżby przypadkiem niebo
Na ziemię spadało?
35
– Ach, mój słoneczniku,
Spójrz tylko ku górze!
Przyjrzyj się uważnie
Tej ogromnej chmurze!
Znikną kropki bez słońca.
Jestem bliska słabości.
Ty mi przynajmniej poświeć
W tej wielkiej szarości!
– Dobrze, ja ci poświecę,
Nawet do świata końca.
W końcu przecież jestem
Dalekim kuzynem słońca.
Od tej pory oboje
Są dla siebie jak słonka.
Piękny, złoty słonecznik
I cudna, mała biedronka.
Maria Tyszecka, 11 lat
Szkoła Podstawowa Nr 277 w Warszawie
Opiekun Barbara Bartosiewicz
36
Ulewa
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
zmierzch majowy
zmyty ciepłą ulewą
parujące ulice i domy
cała radość butami
wylewa się ze mnie
i ochoczo brnę przez kałuże
odkładając w niepamięć problemy
te małe i duże
patrzę w niebo gwiaździste nade mną
i serdecznie dziękuję Ci Boże
za to szczęście
o wieczornej porze
Julia Stankiewicz, 13 lat
Szkoła Podstawowa Nr 190 im. Orła Białego w Warszawie
Opiekun Beata Reps
37
Modlitwa do św. Antoniego
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
o Antoni święty
nie bądź obojętny
na me prośby dziecięce
i spraw by zagubione rozwiązanie
odnalazło się na sprawdzianie
przecież dobrze wiesz
jak trudny jest z rachunków test
Julia Stankiewicz, 13 lat
Szkoła Podstawowa Nr 190 im. Orła Białego w Warszawie
Opiekun Beata Reps
38
Dzień Matki
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Patrzysz na mnie zwyczajnie
Przynosisz mi bułki na śniadanie
Otworzyłaś przede mną księgę życia
Zdobywamy razem góry nie do zdobycia
Twoje dłonie kochane
Są jak słońcem rozgrzane
Codziennie dziękuję Ci Boże
Za mamę która mi zawsze pomoże
Kacper Szutowicz, 13 lat
Szkoła Podstawowa Nr 138 z Oddziałami Integracyjnymi im. Józefa Horsta
w Warszawie
Opiekun Justyna Łojko
39
List do Maryi
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Dziękuję Ci Maryjo za twe oczy łagodne
Za Twe dłonie pełne miłości
Za Twe ramiona otwarte dla każdego
Dziękuję Ci za troskę z którą pochylasz się nade mną
Dziękuję Ci za Twe usta szepczące słowa pociechy
A nade wszystko dziękuję Ci
za Zbawiciela którego na świat przyniosłaś
Kacper Szutowicz, 13 lat
Szkoła Podstawowa Nr 138 z Oddziałami Integracyjnymi im. Józefa Horsta
w Warszawie
Opiekun Justyna Łojko
40
Trzy cnoty boskie
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Wiara jest jak kromka chleba
Nadzieja jak cząstka nieba
Miłość jak zbawienia potrzeba
To niełatwa droga do nieba
Kacper Szutowicz, 13 lat
Szkoła Podstawowa Nr 138 z Oddziałami Integracyjnymi im. Józefa Horsta
w Warszawie
Opiekun Justyna Łojko
41
***
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Jestem
Widzę wszechświat
bogactwo
sławę
możliwości
On jest kotem
Czuje dobro
przyjaźń
wolność
miłość
Karmię go
On uczy mnie
jak być
prawdziwym człowiekiem
Joanna Wąsowicz, 14 lat
Społeczne Gimnazjum Nr 14 STO w Warszawie
Opiekun Magdalena Sadowska-Maciejewska
42
O tym, co dobre
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Siedzę w swoim gnieździe
Myślę o przeszłości
Strasznej
Samotnej
Bolącej
Jak czekałem z braćmi
Aż matka wróci z obiadem w dziobie
I jak razu pewnego
Nie wróciła
Jak nauczyłem się latać
Budować gniazdo
Wzlatuję w powietrze
(jak to już robiłem wiele razy)
I uważam, że świat jest
Dobry.
Ale nie tak, jak wydaje się
ludziom.
Joanna Wąsowicz, 14 lat
Społeczne Gimnazjum Nr 14 STO w Warszawie
Opiekun Magdalena Sadowska-Maciejewska
43
Nazwy
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Nazwy
To Coś
co przywłaszczył człowiek
Nicość
To coś
co niedługo
otrzyma nazwę
I stanie się
Czymś
Joanna Wąsowicz, 14 lat
Społeczne Gimnazjum Nr 14 STO w Warszawie
Opiekun Magdalena Sadowska-Maciejewska
44
Rozmowa Śmierci
z Janem Twardowskim
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Czy jesteś tutaj, mój panie Twardowski?
Byłam już wczoraj, ale nie zastałam
Łez i rozpaczy, błagania o jeszcze
Krzyku i buntu, że zbyt szybki koniec.
Prośby na piśmie o powrót do domu.
Czy jesteś tutaj, mój panie Twardowski?
Pełen zachwytu dla każdego świtu
Ufny, że ludzie dobrzy są z natury
Już pogodzony ze zmianą adresu.
Lecz szukający ciągle odpowiedzi.
45
Czy jesteś tutaj, mój panie Twardowski?
Stoisz za jego plecami wieczności
Ciągle tu gadasz o dobroci ludzi.
O daniu wiary, że się jeszcze zmienią.
I nie przestajesz szeptać mi do ucha.
Gdy więc zapytasz co zamierzam zrobić
Dopóki zechcesz być tu razem ze mną
Słuchać oddechu, którego mi brakło
Ważyć i sądzić co komu należne
Mogę obiecać, że się jeszcze zmienię.
Mikołaj Karwan - Jastrzębski, 15 lat
Gimnazjum Nr 76 im. gen. Stanisława Maczka w Warszawie
Opiekun Agnieszka Jagieło
46
Ona jest...
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Inspirowany wierszem „Matka Boska z Warszawy”
Ona jest taka zwyczajna.
Nadal chodzi po ulicy.
Jest w każdym ciemnym zaułku,
Jest i w skromnej też kaplicy.
Taka prosta i tak cicha,
Że nie zwraca nikt uwagi.
Taka zwykła taka mała,
Nikt nie przywiązuje wagi.
Jeśli stanie kiedyś w mieście,
Cała w złocie i w koronie,
Twa Królowa w pięknym geście,
Przed tobą otworzy dłonie...
To nie ujrzysz Matki Stwórcy,
Bo żal zamknął twoje oczy.
To nie ujrzysz Matki Swojej!
Bo codzienny bieg Cię mroczy...
47
Więc nie zrobi tego nigdy.
Byś nie poczuł tego żalu,
Że widziałeś Ją- Największą,
i nie dałeś duszy daru.
Więc Ty przychodź lepiej do Niej,
Niż by miała przyjść do Ciebie.
Więc Ty złóż w pokorze dłonie,
I Jej powierz swe cierpienie.
Ona jest w każdym zaułku,
W każdej myśli dobrej, słowie.
Ona jest w twoim pokoju
Zawsze w myśli, w sercu, w Tobie!
Adrian Rogalski, 17 lat
XXI Liceum Ogólnokształcące im. Hugona Kołłątaja w Warszawie
48
Zmartwienie
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Inspirowany wierszem „Ile ważnego”
Czym się martwisz słaby?
Że już nie masz siły?
Czym się martwisz mały?
Że cię poniżyli?
Czym się martwisz głodny?
Że nie masz jedzenia?
Czym się martwisz grzeszniku?
Że nie ma zbawienia?
Czym się martwisz prosty?
Że świat poplątany?
Czym się martwisz mądry?
Że lud ogłupiany?
A świat pędzi do przodu...
A Pan łaskę okazuje...
A Ty się zamartwiasz...
A szatan śmiercią szczuje...
Adrian Rogalski, 17 lat
XXI Liceum Ogólnokształcące im. Hugona Kołłątaja w Warszawie
49
Dla tych, którzy odeszli,
choć nie do końca byli...
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Zofii Twardowskiej
Rodzicom
Dziadkowi
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
I ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
ks. Jan Twardowski
I
Była z nami przez dwa lata
choć raczej bywała.
Często po prostu źle się czuła.
Ale kiedy przyszła ta wiadomość,
bardzo to nami wstrząsnęło.
Mieliśmy zaledwie po dwanaście lat,
ale wszyscy wiedzieliśmy, co się stało.
Często biła nas chusteczką, gdy byliśmy nieposłuszni.
Czasem krzyczała: Regułki! gdy się nie uczyliśmy.
Dużo przeklinała w domu - sama się do tego przyznała.
Na pogrzebie wszyscy płakali
50
Właśnie dlatego, że taka była…
… nerwowa, impulsywna, rozgadana.
I chociaż nie znaliśmy jej wtedy,
to teraz wszyscy ją kochamy.
Bo po to nie było jej wtedy,
żeby teraz została jak najdłużej...
II
W zasadzie nie odeszli naprawdę
po prostu ich przy mnie zabrakło.
Chociaż, czy kiedykolwiek tu byli
jeśli teraz tak ich brakuje…
Serce ciągle woła za nimi
i kłóci się ze mną o jeden telefon,
żeby zadzwonić i spytać, co słychać.
Nie potrafię.
Tylko dlatego, że byli, a ich nie było.
Tylko dlatego, że nie chcieli, choć mogli.
Tylko dlatego, że teraz ich nie ma.
I często teraz płaczę
właśnie dlatego, że nie ma ich przy mnie…
… obecnych, zainteresowanych, zaangażowanych.
I chociaż całe życie ich znałam
to teraz nie umiem pamiętać.
Bo po to byli tu wtedy,
Żebym chciała teraz wspominać.
51
III
Nigdy nie znałam go osobiście odszedł zanim ja przyszłam.
Wiem, czekał tu na mnie
i bardzo chciał mnie poznać.
Mimo wszystko jest mi tak bliski.
Ciągle czuję jego obecność,
w nocy śni mi się bez przerwy.
Często nie umiem myśli ułożyć
bo wiem, że nigdy nie było go blisko.
Żałuję, bo nie wiem, co powinien robić.
Czasem cichutko w nocy płaczę,
mam żal, że na mnie nie zaczekał
po prostu taki, jaki powinien być.
I chociaż nigdy go nie poznałam,
to teraz tak bardzo mi go brakuje.
Dlaczego nie ma go teraz,
skoro nigdy i tak go nie było…
Agata Rybak, 18 lat
52
Kiedy Bóg robi sobie
wolne od pracy
II nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Jest jeden taki dzień,
kiedy Bóg robi sobie wolne od pracy
Co wtedy robi?
O czym myśli?
Sądzę, że nie robi nic specjalnego.
Przecież stworzył człowieka
NA SWOJE PODOBIEŃSTWO.
To znaczy, że siedzi przed telewizorem,
spotyka się ze znajomymi,
spędza czas z rodziną
lub po prostu dobrze się wysypia.
53
Każdy potrzebuje przecież chwili wytchnienia.
Nawet Bóg musi odpocząć od życia.
Przecież każdemu wolno.
Ciekawie by było spędzić z Nim jeden dzień.
Posiedzieć przed telewizorem,
spotkać Jego znajomych,
spędzić czas z Jego rodziną
lub po prostu dobrze się wyspać.
Kiedy Bóg robi sobie wolne od pracy?
Agata Rybak, 18 lat
54
Dwa bratki
III nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Rozmawiały kiedyś sobie dwa małe bratki,
o miłości do przyrody
i do Ziemi w kwiatki.
Każdy z nich mówi,
że Ziemię kocha szczerze,
jeden mówi, że wierzy, że ktoś go stworzył,
a drugi, że nie wierzy.
Jak mam cię przekonać,
że jesteśmy stworzeni,
mówi do bratka żółtka,
który się już pieni.
Nic już nie mów,
bo ja wiem wszystko.
Gospodyni mnie tu posadziła,
podlewała, dbała,
sąsiadki się radziła.
55
Oj, Ty głuptasie
powiedział drugi do niego,
gdyby ktoś Ci nie dał życia,
nie było by nic z tego,
Ktoś stworzył wszystko,
Ktoś stworzył kolory,
Ktoś stworzył te wszystkie wzory,
prawda, że piękne kolego.
Przypatrz się i wierz w Tego,
w Tego co stworzył
i dał Ci Życie
i dziękuj mu za to,
codziennie skrycie.
Dziękuję Ci powiedział bratek
i zaraz jasno rozświetlił się jego mały światek.
Aleksandra Zofia Kaleta, 11 lat
Szkoła Podstawowa Nr 171 w Warszawie
Opiekun Renata Wnukowska
56
Pokrzywa
III nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
mój mały brat mówi na nią ksiwa
nikt nie lubi jej wyrywać
a choroby różne leczy
reumatyzm i artretyzm
ma też dużo witaminy
więcej nawet niż maliny
wiosną miękka kwieciem nęci
lecz nie umknie twej pamięci
jak poparzy… bo to boli
wtedy wielu ją powoli
depcze z całych swoich sił:
obyś chwaście w ziemi zgnił
wielu z nas podobnie ma
trochę dobra ciutkę zła
Hanna Stacewicz, 12 lat
Szkoła Podstawowa Nr 190 im. Orła Białego w Warszawie
Opiekun Agnieszka Stankiewicz
57
Niedoskonały świat
III nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Wielu ludzi odrzuconych i niechcianych,
Niekochanych.
Mają tylko ulice,
Są ich domem.
Chcą żyć inaczej.
Ludzie kochani, bez problemów i zmartwień
Mają dobry dom i rodzinę.
Patrzę na nich, patrzę na innych,
A jednak są tacy sami...
Aleksandra Bakiera, 12 lat
Szkoła Podstawowa Nr 171 w Warszawie
Opiekun Renata Wnukowska
58
Czy to wystarczy?
III nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Piętnaście lat temu dałeś mi życie
zamknięte w niewielkim ciele
i krystalicznie czystej duszy.
Dałeś mi dobre i ufne serce,
które potrafi dostrzec tych,
zagubionych i upadłych w drodze.
Dałeś mi oczy i uszy,
widzę ogrom Drzewa Twej Miłości
I tych, którzy nie mają apetytu.
Dałeś mi ręce i nogi.
Wyruszam z siecią w świat,
ale czy zdołam kogoś złowić?
59
Obdarzyłeś mnie nadzieją,
nie ma ona początku i końca,
zawsze jest „ktoś i gdzieś”.
Tak wiele darów otrzymałem.
Jestem, wierzę, kocham i ufam.
Ale czy to Ci wystarczy?
Robert Escher, 14 lat
Gimnazjum Nr 132 z Oddziałami Integracyjnymi w Warszawie
Opiekun Klaudia Gontarska
60
Szczęście
III nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Biegły dwa szczęścia przez pole.
Rozradowane i uśmiechnięte.
Nagle potknęły się i upadły
Na twarz.
Jedno z nich wstało i pobiegło dalej.
Drugie zaś leżało na ziemi bez ruchu.
Ktoś powiedział, że to drugie to było
Złudzenie.
Maria Zielińska, 15 lat
Gimnazjum Nr 73 im. Jerzego Huberta Wagnera w Warszawie
Opiekun Beata Zielińska - Szymańska
61
Lustro
III nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Zimne i puste
Wiszę na ścianie
W czarnej, grubej ramie
Wypełnia mnie ludzkie oblicze
Karmię je pychą, narcyzmem
Obdarowuję kompleksami
Zamieniam w potwory
Jestem lustrem
Zwierciadłem duszy
Weronika Etienne, 14 lat
Społeczne Gimnazjum Nr 14 STO w Warszawie
Opiekun Magdalena Sadowska - Maciejewska
62
Noblistka
III nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Przyszła do mnie we śnie.
Uśmiechnęła się i powiedziała:
Widziałam jak wczoraj wiersz pisałaś.
Nie bój się słów – mowa polska jest piękna!
Pisz – tylko od serca!
Ludzie prostych słów oczekują, ale szczerych.
I pamiętaj:
O tym kocie, który został sam w pustym mieszkaniu,
O kwiatach, ptakach i biedronkach Księdza Jana.
Spotkałam Go tutaj – rozmawiamy.
On też kochał ludzi i poezję.
Trzeba kochać ludzi,
Bez miłości życie traci sens.
63
Czesław też tak uważa.
On także mnie tutaj powitał.
Tu jest cudownie, jest bosko, dedykacje podpisuję.
Popatrzyła na mnie mrużąc oczy.
A wiesz, kto tu na mnie najbardziej czekał?
Palacze – bo tu palić nie wolno!
Oni wierzą, że ja z Panem Bogiem to załatwię.
I co Ty na to?
Justyna Broda, 17 lat
LI Liceum Ogólnokształcące im. Tadeusza Kościuszki w Warszawie
Opiekun Jolanta Górska - Chrzanowska
64
Wirtualna przyjaźń
III nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Pokój, biurko, krzesło,
Monitor i klawiatura.
Gadu-gadu, skype, facebook.
Uśmiechnięta twarz przed monitorem.
Palce wystukują na klawiaturze.
Znajomi – bliscy i dalecy – przyjaciele.
Pytania i odpowiedzi, słowo za słowem,
Po kolei w sieci:
O lekcjach, o kartkówkach, o sprawdzianach,
O poezji Księdza Jana.
O miłości - kto szczęście zgubił a kto je odnalazł?
O budzącej się wiośnie,
O pierwiosnkach, motylach i ptakach
I zwykłych codziennych sprawach.
Słowo za słowem a czas najszybciej leci.
Człowiek po drugiej stronie sieci.
Przyjaciel – tylko jak się do Niego przytulić?
Justyna Broda, 17 lat
LI Liceum Ogólnokształcące im. Tadeusza Kościuszki w Warszawie
Opiekun Jolanta Górska - Chrzanowska
65
Fotel
III nagroda w III Janowym Turnieju Literackim 2012
w ramionach krzesła gaśniesz jak książka
przeżarta szybko ogniem ciekawości
masz za sobą obowiązkowy
epilog - po epilogu tylko
cisza
kto ci dał pozwolenie na pisanie o miłości
kto ci dał moc powoływania się na przykłady
kto ci zatkał usta, jak brudną ścierką
gorzkimi wymiarami
prawdy
Dominika Gayny, 16 lat
LXV Liceum Ogólnokształcące im. Józefa Bema w Warszawie
66
Przepraszam
Wyróżnienie w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Są ludzie nie umiejący przepraszać
- wtedy jest problem.
Ludzie takiemu człowiekowi nie chcą pomagać
- wtedy jest mu smutno.
Siedzi sam w domu, pewnie ogląda telewizje,
lecz zamiast tego może wziąć słownik,
znaleźć słowo przepraszam, przeczytać i zrozumieć,
a później używać go częściej.
Dominika Uszyńska, 11 lat
Szkoła Podstawowa Nr 150 w Warszawie
Opiekun Elżbieta Lipniacka
67
Stworzyciel
Wyróżnienie w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Ty który stworzyłeś maliny,
piękne doliny,
niedźwiedzie co śpią zimą,
ludzi spacerujących całą rodziną.
pyszny miodek - przysmak Puchatka,
uśmiech na buzi czterolatka.
Stwórz proszę przyjaźń i wokół ludzi zgodę,
stwórz nam proszę piękną pogodę
i proszę niech nie będzie nudno,
może nawet być całkiem trudno.
Dominika Uszyńska, 11 lat
Szkoła Podstawowa Nr 150 w Warszawie
Opiekun Elżbieta Lipniacka
68
Różowy dzień
Wyróżnienie w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Wyglądam przez okno.
Promienie słońca oświetlają moją twarz.
Przez ulice idą uśmiechnięci ludzie.
Nie zauważają, że do nich macham.
Ptaki ćwierkają wesoło na drzewach w ogrodzie.
Koty przeciągają się na płotach, mrucząc
zadowolone.
Krzykliwa sąsiadka (znają ją wszyscy w miasteczku)
Śpiewa już od rana.
To wspaniały dzień,
Którym obdarowałeś mnie, mój kochany,
Wręczając różowe okulary.
Julia Czerniakow, 14 lat
Społeczne Gimnazjum Nr 14 STO w Warszawie
Opiekun Magdalena Sadowska - Maciejewska
69
Facebook
Wyróżnienie w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Facebook to nowa rodzina
jest jak wielka miłość
co kocha Cię za nic
nie żąda spotkań
nie prosi pomocy
chcesz ją widzieć – klikasz
nie chcesz – wychodzisz
Tylko czemuś tak samotny?
Gabriela Łapicka, 16 lat
Gimnazjum Nr 145 w Warszawie
Opiekun Joanna Kacperczyk
70
Puści
Wyróżnienie w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Puści.
Ich prawdy topią się w deszczowej kałuży.
Ich sny odeszły już dawno wraz z nocą.
Ich radości odradzają się już tylko
W kłębiącym się dymie papierosów.
Idą. Nie słabi, nie silni.
Nie źli, nie dobrzy.
Niełaknący, niespełnieni.
Nie potępiam.
pustych.
Jak ja.
Jan Marszałek, 14 lat
Społeczne Gimnazjum Nr 14 STO w Warszawie
Opiekun Magdalena Sadowska - Maciejewska
71
Dzień Zmarłych
Wyróżnienie w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Róże ciepłym ogniem zapalają znicze
Śpią na cmentarzach
Śpi tam i życie
Krzyże łamiącym lamentem się zginają
Na marmurach
Hieroglify kamienne ludzi przypominają
Faluje wierzba nad grobami
W cichym tańcu uginając korzenie
Jakby płakała do nocy zapalonej na niebie
Ławka przed grobem
Usta otwarte do modlitwy milczą
Są słowa których nie opiszą słowami
Marta Lenart, 15 lat
Gimnazjum Nr 49 im. Stefana Starzyńskiego w Warszawie
Opiekun Beata Owczarek
72
Zmarli
Wyróżnienie w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Zmarli, lecz nie zmarli
Idę ścieżką w słońcu skąpana
Obok mnie idzie dziadek i babcia
Dziadek z jednej strony, a babcia z drugiej
Trzymają mnie za ręce i prowadzą
Wysłuchują mych powiastek, że życie jest piękne
Jest zimno, deszcz pada nam na twarze
Widzę innych ludzi przechodzących obojętnie
Jakby ich nie było
Lecz ja ich widzę, trzymają mnie za ręce i prowadzą
Jest zimno, lecz żar naszych serc rozgrzewa duszę
Idziemy przed siebie, lecz nie wiemy dokąd,
ale czujemy to szczęście
Zmarli, lecz nie zmarli, są wśród nas,
Jeśli o nich pamiętamy
Magdalena Sieradzka, 14 lat
Gimnazjum Nr 145 w Warszawie
Opiekun Agnieszka Zawlik
73
Dobre strony
Chodzi człowiek i narzeka:
a to pies za głośno szczeka,
dzieci mi potłukły garnki,
nie kupiłem sobie pralki.
A nie myśli sobie:
rozmnożyły mi się konie,
białe krowy dają mleko,
no i mam lodówkę Beko.
A morał z tego raki, nie narzekaj, że nie śpiewasz tak jak
ptaki…
Daniel Górski, 10 lat
Szkoła Podstawowa Nr 84 w Warszawie
74
Ogród
U babci w ogrodzie
Jest bardzo ciekawie.
Różne owady chodzą
Sobie w trawie.
Na okwieconych jabłoniach ptaki śpiewają,
Nad ranem babci spać nie dają.
Jest tutaj jak w raju,
Ale tylko w maju.
Julia Jaworowska, 10 lat
Szkoła Podstawowa Nr 293 im. Jana Kochanowskiego w Warszawie
Opiekun Wioletta Krawczyk
75
Dzban
Babciny dzban z porcelanowym uchem
zdobiony japońskim orientalnym wzorem
nieco osmolony i pęknięty od środka
odwieczny świadek rodziny
Kształt niby pełnia księżyca
stoi dostojnie wraz z herbacianą filiżanką
na dębowej półce
Beztrosko studząc mleko dla domowników
Przyjaciel podartej firanki,
która niezdarnie osłania okno
Brat starego krzesła bez jednej nogi
Kuzyn zbitego spodka od herbaty
Nazywany czasem „dzieckiem mleczarki”
Z obrazu Vermeera
Nosi wspomnienia jak mleko co rano
Po których zostają tylko rysy spękań Duszy
Nigdy nie jest pusty lecz zawsze pełny po brzegi…
Julia Rocka, 12 lat
Szkoła Podstawowa Nr 41 im. Stanisława Staszica w Warszawie
76
Zagubiony
widziałem jak spadał
potem podniósł się
i oparł
o niepewny cień brzozy
bezskrzydły anioł
o samotnym sercu
i nikt nie powiedział
witaj!
tylko te krakadła
złowieszcze, nadrzewne
śmiały się szyderczo
w niemej prośbie
dotknął dłonią nieba
77
po bladym policzku
spłynęła gorzka łza
i Bóg się wzruszył
spadły więc na ziemię
roztańczone, niewinne, wytęsknione
a on zachłannie zbierał
srebrzyste pióra
rozrzucone niedbale
przez roztargnionego Stwórcę
nie chciał być człowiekiem
jeszcze nie wie
że skrzydła
to odpowiedzialność…
Andrzej Jagiełłowicz, 13 lat
Szkoła Podstawowa Nr 41 im. Stanisława Staszica w Warszawie
78
Wieczorne impresje
Wiatr gra na klawiaturze liści
muzykę zamienia w kolory
i dźwięki są teraz
złote, miedziane, ogniste…
wzbijają się w górę
tańczą…
mgła srebrzysta roztańczyła się
wśród wrzosowisk
gałązki rudej jarzębiny
wpięła w potargane włosy
kapela świerszczy zagrała polny koncert
w cichym szeleście bukowych liści
kasztany w kolczastych mundurkach
rozsypały się niedbale
jeszcze słychać brzęczący szept sennej pszczoły
zwabionej fioletowym aromatem dojrzałej śliwki
nagrzane miedzianym słońcem dynie
prężą złociste brzuszki
w tej muzyce słychać jesień
- Słyszysz?
- Słyszę…
79
Mgła uniosła się tanecznie
nad łąkę, sad i pole
do czystobiałego czoła
chłodną dłonią przytuliła
liść gruszy
i teraz ma gruszkowe myśli
i gruszkowe sny
zdziwione świerszcze ukryły skrzypce
w rdzawej trawie
od muzyki piękniejsza jest tylko cisza…
Andrzej Jagiełłowicz, 13 lat
Szkoła Podstawowa Nr 41 im. Stanisława Staszica w Warszawie
80
Spacer po niebie
moje oczy spacerując po przestworzach błękitu
dostrzegają obłoki małe
niczym
zagubione słowa w mroźny dzień
słońce odbija się na twarzy tęczą uśmiechu
tak ulotnego
że odważył się tylko
przykucnąć nieśmiało w kąciku ust
palce otulił wiatr
muskając je
bardzo delikatnie
kropla rosy spłynęła po moim policzku…
A może to łza?
Słodka.
Łza Szczęścia…
Klara Chromińska, 17 lat
81
Kropla
Spada kropla z nieba.
Nikt nie wie dlaczego.
A ja wiem,
to Bóg płacze z niedobroci człowieka.
Kropla deszczu leci jedna za drugą.
Wysuszone pole zboża pochłania wodę
jak dziecko ciasteczka.
Człowiek na polu uradowany stoi,
że deszcz wreszcie dał swojemu dziecku.
Paulina Kubica, 13 lat
Szkoła Podstawowa Nr 138 z Oddziałami Integracyjnymi im. Józefa Horsta
w Warszawie
Opiekun Justyna Łojko
82
Nasionko
Nasionko, takie malutkie, większe być chyba nie raczy.
W tym całym wiekim świecie nic właściwie nie znaczy.
A jednak ma moc ogromną,
Siłę wiekopomną.
Gdy przez długi czas leży w czarnej ziemi
Wcale się nie leni.
Choć jest bardzo małe i pracuje skrycie
Bez niego nie istniałoby na ziemi piękno i życie.
Bo to z niego są rośliny kwitnące,
Ozdobą świata będące,
To z niego są drzewa łączące Ziemię z Niebem
I kłosy co będą chlebem.
Mam nadzieję, że mi nasionko wybaczy,
Iż powiedziałam, że chyba nic nie znaczy.
A ono jest bardzo ważne, pracuje przez całe lata,
Bo właśnie z małych rzeczy jest wielki cud tego świata.
Małgorzata Jakubowska, 13 lat
Zespół Państwowych Szkół Muzycznych Nr 4 im. Karola Kurpińskiego
w Warszawie
Opiekun Dorota Kasperowicz
83
Poszukiwanie
Co to wiara?
Czy to Coś, czy to Ktoś?
Gdzie się kończy, a gdzie zaczyna?
Czasem pyta chłopak, a czasem dziewczyna.
Co to wiara?
To cząstka mnie i Ciebie.
Jak uśmiech i pomoc mamie przy sprzątaniu.
Od pierwszego tchnienia –
Do pierwszego zwątpienia.
To wybór drogi na rozstaju…
Edyta Lewaszkiewicz, 12 lat
Szkoła Podstawowa Nr 175 im. Heleny Marusarzówny w Warszawie
Opiekun Katarzyna Nowak
84
Miłość Boga do nas
Bóg jest miłością
Zaklętą w sercu
Zostaje w człowieku
Na wiek wieków
Nawet w niewiernym
Co Mu wierzyć się nie chce
Bóg i tak kocha swe dzieci ziemskie
Hanna Skrzypczak, 12 lat
Szkoła Podstawowa Nr 175 im. Heleny Marusarzówny w Warszawie
Opiekun Katarzyna Nowak
85
Samotność
Nic gorszego niż samotność nie istnieje ...
Gdy poczucie wartości maleje.
Siadasz na kanapie, a obok ciebie nie ma nikogo.
Czujesz się jakbyś wstał dziś lewą nogą.
I myślisz: Kogo ja oszukuję ?
Przecież wiesz: Lepiej się nie poczuję.
Na podwórku masz tylko kotka, Którego nie chcesz
wpuścić do środka.
Piesek też tu niemile widziany,
Bo naniesie wody i dywan będzie zalany.
I nagle przychodzi myśl: Zgorzkniały jestem i tyle,
Może jak się zmienię ktoś poświęci mi chwilę?
Aleksandra Reshad, 12 lat
Szkoła Podstawowa Nr 293 im. Jana Kochanowskiego w Warszawie
Opiekun Joanna Strzałkowska
86
Chłopiec
Taki mały, taki skromny,
taki smutny i bezbronny.
Obie ręce ma złożone,
no a serce uniesione.
Nie jest pozbawiony smutków,
więc coś szepce po cichutku.
Myśli sobie – co ja zrobię,
gdy me ciało będzie w grobie?
Gdy nie trafię, gdzie potrzeba,
gdy nie przyjmą mnie do nieba?
Już się nie bój, mój okruszku,
bardzo dobre masz serduszko,
więc na pewno będziesz tam,
gdzie Cię potrzebuje Pan.
Joanna Śnieg, 12 lat
Szkoła Podstawowa Nr 73 z Oddziałami Integracyjnymi
im. Króla Stefana Batorego w Warszawie
Opiekun Katarzyna Kopyścińska
87
Raj
Panie mój jedyny,
A jak to tam jest u Ciebie
U góry?
Czy wszystko tam jest dla duszy?
Czy nie ma pokusy?
A jak ja się tam będę czuła?
I czy będę coś mówiła?
Mam tyle pytań do Ciebie.
I nie wiem czy wszystkie zliczę.
Dominika Ida Pocielej
Szkoła Podstawowa Nr 143 w Warszawie
Opiekun Elżbieta Karolak - Bielewicz
88
Rajskie jabłko
Czy to to jabłuszko które skosztowała Ewa
czy jest ono z raju wprost z samego nieba
rosło sobie na drzewie poznania dobra i zła
nie wiem czy w ogóle moc jakąś ma
i podobno do tej pory trwają spory
czy na tym drzewie rosły rajskie jabłka
czy pomidory
Maria Tyszecka, 11 lat
Szkoła Podstawowa Nr 277 w Warszawie
Opiekun Barbara Bartosiewicz
89
Latawiec
Bawił się kiedyś Tomek,
latawcem na łące za domem.
Wtem wichura się zerwała,
Tomkowi latawiec zabrała.
Nie zmartwił się Tomek mały,
Pewnie aniołki latawiec mieć chciały…
Może nie mają w niebiosach zabawek?
Więc niech się moją pobawią!
Kamil Tyburski, 13 lat
Szkoła Podstawowa Nr 138 z Oddziałami Integracyjnymi im. Józefa Horsta
w Warszawie
Opiekun Justyna Łojko
90
Anielska moda
Każdy anioł pewnie wie
W co się ubrać człowiek chce
A jak w niebie? Jak tam z modą?
Mój skrzydlaty tak mi gadał:
Pióra moje są jak gęsie
Choć je trochę wietrzyk trzęsie
Śnieżna szata w ciapki kropki
Na języku lodzik słodki
Kiedy anioł bawi w szkole
Obserwuje me swawole
Ja mu mówię co na topie
A on ze mną colę żłopie
Hanna Stacewicz, 12 lat
Szkoła Podstawowa Nr 190 im. Orła Białego w Warszawie
Opiekun Agnieszka Stankiewicz
91
Anioł Stróż
Mój Anioł Stróż
Rozczochrany i niedospany
Z potarganymi skrzydłami
W poplamionej szacie
Niestrudzony
Wytrwały
Zawsze obecny.
Maria Zielińska, 15 lat
Gimnazjum Nr 73 im. Jerzego Huberta Wagnera w Warszawie
Opiekun Beata Zielińska - Szymańska
92
Odpowiedz
Gdy widzę cierpienie,
niemożność pomocy
wtedy zadaję sobie pytanie...
– Gdzie jesteś Panie?
Choć wiem, że pewnie
pomysł masz na każde życie.
Hanna Kondej, 14 lat
Gimnazjum Nr 76 im. gen. Stanisława Maczka w Warszawie
Opiekun Agnieszka Jagieło
93
Uczucia
Najlepszym dla wszystkich
Jest bezgraniczne szczęście.
Dla większości
Miłość.
Dla połowy
Poczucie bezpieczeństwa.
Dla wyjątkowych
Spełnienie.
Dla nielicznych
Poczucie czynienia dobra.
Anna Kwilman, 14 lat
Społeczne Gimnazjum Nr 14 STO w Warszawie
Opiekun Magdalena Sadowska - Maciejewska
94
Egoizm
Nie potrzebuję języków aniołów, aby wyznać iż
Kocham Cię bo wszystkie miłości świata są niczym
imiona gwiazd tworzące niezliczone konstelacje
kocham Cię niczym wolny ptak, poszukujący bram
prawdy które wraz z przepychem dążą do
księżycowego rozstaju dróg
kocham Cię niczym barwny motyl kontemplujący
naturę rozwiązanego enigmatu, wyrażając twą
duszę więzioną za kratami samotności
kocham Cię jak istota niedoskonała będąca w stanie
stworzyć perły z łez dla twojego szczęścia
ukrytego w szkatułce o kształcie serca
Kocham Cię jak spacer po niebie nad Wisłą
Dominika Grabowiecka, 15 lat
Gimnazjum Nr 28 im. gen bryg. Franciszka Sznajdego w Warszawie
Opiekun Małgorzata Miliszkiewicz
95
Wspomnienie
Wspomnienie.
Tylko ono utrzymuje mnie przy życiu.
Przetarte i zużyte, bo często wyciągane
Z zakamarków zakurzonej pamięci.
Wspomnienie.
Już nieco wyblakłe, obdarte ze szczegółów,
Ale nadal tak bardzo realne,
Tak bardzo moje.
Wspomnienie.
Wydawać się może, że znam już jego każdy szczegół,
A jednak za każdym razem jest inne.
Choć nadal takie jak dawniej.
Wspomnienie.
Na początku było zabarwione, miało coś dopisane,
dorysowane…
Teraz to już tylko wspomnienie.
Tylko i aż.
Wspomnienie.
Karolina Łukaszewicz, 15 lat
Gimnazjum Nr 2 w Warszawie
Opiekun Małgorzata Grodzka
96
Rozmowa Jana Twardowskiego
ze Śmiercią
Czy jesteś ze mną, ty istoto z kosą?
Stoisz tak smutna, kiedy zbierasz żniwo
lepiej już suknię włóż na swoje kości
I sznur korali owiń wokół szyi.
Będziesz choć trochę bardziej ludzka wtedy.
Czy jesteś ze mną, ty istoto z kosą?
Uśmiech z twej twarzy nigdy nie ucieka.
Nie męczy ciebie ten bolesny grymas?
Dałabyś spokój, po co tak się trudzić
W niewdzięcznej pracy, która się nie kończy.
Czy jesteś ze mną, ty istoto z kosą?
Nie jestem pewien czy rozmawiać z tobą.
Ciągle tu gadasz o grzechach ludzkości
O jej przywarach i słabości wszelkiej.
Gdybyś choć trochę zaczęła oddychać.
97
Jak Prometeusz wisisz nad urwiskiem
Lecz nie wątrobę szarpią ci dziś sępy
Bo ty jej nie masz i nigdy nie miałaś.
Więc włóż korale i odpocznij sobie.
Wieczność poczeka na swą przyjaciółkę.
Mikołaj Karwan - Jastrzębski, 15 lat
Gimnazjum Nr 76 im. gen. Stanisława Maczka w Warszawie
Opiekun Agnieszka Jagieło
98
Dlaczego wierzba płacze?
Drzewo… Czemu nie widziałam go wcześniej?
Pominięta
Wierzba, która w nic nie wierzy
Nawet wróbel usiadł na skraju chmury
I boi się do Niej odwrócić
Widzę ten smutek w Jej gałęziach
Gdy słońce tak starannie je omija
Żeby przypadkiem złośliwy promień
Nie obnażył nagiej rozpaczy
Liście tłumiące płacz
Korzenie pokrywające samotność
Wszyscy odwrócili głowy…
A Ona patrzy
Na dziewczynkę, co za wcześnie pobiegła do nieba
Z kolorową grzechotką
Na tłumione łzy zawodu
Gdy w środku lata pada śnieg
Na pusty konfesjonał
Na spuszczony wzrok
Pokrywający szczelnie prawdę
Wierzbo!
Nie płacz i uśmiechnij się czasem
Choćby nieśmiało
W stronę nieba
Bo ktoś Cię tam słucha
Klara Chromińska, 17 lat
99
Spotkanie
W moich snach spotykam tych, którzy odeszli
czuję ich obecność i spokój.
Choć nie słyszę co do mnie mówią,
rozumiem ich bez słów.
Lubię nasze spotkania na łące pełnej kwiatów,
gdy słychać szum wody i śpiew ptaków.
Biegnę po drodze, której końca nie widać,
jak dziecko ciekawe, co zobaczy tam.
Kiedy otwieram oczy, mam wrażenie
jakbym nadal miała zamknięte.
Wyśniona droga urywa się.
a świat jest jakby mniej kolorowy.
100
Każdego dnia przeglądam się w zwierciadle
własnych pragnień, radości lub cierpień.
Boże, daj mi siłę do dzielenia się
tym wszystkim z innymi.
Naucz mnie kochać, a nie tylko być kochanym.
Naucz mnie słuchać, a nie tylko być słuchanym.
A nadejdzie dzień, kiedy wreszcie
stanę z Tobą twarzą w twarz.
Kinga Zawłocka, 13 lat
Szkoła Podstawowa Nr 150 w Warszawie
Opiekun Elżbieta Lipniacka
101
Kilka słów o jamniczku
I nagroda w kategorii esej w III Janowym Turnieju Literackim 2012
„Ze złem skrada się siła,
władza,
urzędowe twarze.
Z dobrem przychodzi serce,
choćby najmniejsze,
jamnik.”
Fragment wiersza „Dobro i zło” ks. Jana Twardowskiego dla
przeciętnego polskiego miłośnika kotletów schabowych i ruskich pierogów daje całkiem jasne przesłanie – zło jest silne,
a dobro to mały, słaby jamnik, który może i coś chciałby zmienić na tym świecie, ale nie bardzo może, bo nie ma siły przebicia. W zestawieniu ze znanym cytatem tego samego
duchownego poety Dobro jest mało dostrzegane (…) jest wyciszone
i niekrzykliwe oraz kolejną, jeszcze bardziej potęgującą efekt sentencją spod pióra ks. Twardowskiego Zło jest romantyczne, a dobro zwyczajne, możemy już stuprocentowo założyć, że każdy
chrześcijanin (jak i Jezus, i sam Bóg) to cichutka, nudna osoba,
siedząca w kąciku ze swoimi wspaniałymi ideałami, niemożliwymi do spełnienia (w końcu kiedy napotka się opór, trzeba
nadstawić drugi policzek i odejść, nie urażając nikogo). Nie ma
bardziej mylnej interpretacji słów ks. Twardowskiego oraz nie
ma bardziej mylnego nastawienia do Boga i Jezusa Chrystusa.
No cóż… może zacznijmy od początku.
Najprawdopodobniej dla każdego Jezus Chrystus jest
w wyobrażeniach Matką Teresą z Kalkuty – delikatnym, otoczonym dzieciakami, całkowicie bezkonfliktowym i harmonijnym
mężczyzną. I tak rzeczywiście jest, bo Jezus pomaga ludziom
102
odrzuconym, niechcianym i podaje pomocną dłoń każdemu potrzebującemu. Jednak jedna z myśli ks. Twardowskiego stawia
sprawę jasno: Każdy dobry musi być jednocześnie odważny, bo inaczej będzie „dobrą ciapą.”
Czy Jezus jest „dobrą ciapą”? Nie wydaje mi się.
Jeżeli jesteś człowiekiem odtrąconym przez społeczeństwo,
chorym przez całe swoje życie, trędowatym, a twoim największym i skrytym marzeniem jest jeden dotyk, jeden czuły gest,
jakikolwiek znak, że ktoś cię kocha, to w sytuacji gdy Jezus leczy i sprawia, że kłopoty chorego się kończą, rzeczywiście jest
utożsamieniem nieskończonej dobroci i miłosierdzia (czyli prościej – naszego profilu – Matka Teresa).
Jednak jeśli jesteś przebrzydłym faryzeuszem, hipokrytą, człowiekiem szerzącym zło i niesprawiedliwość, wtedy Jezus wcale nie nadstawia drugiego policzka… Bynajmniej nie dlatego, że
cząstka Jego duszy jest zła, ale dlatego, że jest mężczyzną, a najcudowniejsze męskie cechy – stanowczość, dzikość, potrzeba
walki o wielki cel – podpowiadają mu: „nic nie wskórasz odchodząc”.
Weźmy na przykład historię kalekiej kobiety, uzdrowionej
przez Jezusa po 18 latach w dzień szabatu. Faryzeusze zaatakowali Chrystusa, jakoby jego wielkim błędem i brakiem szacunku było wykonywanie jakiejkolwiek pracy w dzień szabatu.
Faryzeusze źle interpretują słowo Boga – uważają, że to człowiek został stworzony dla szabatu, a nie szabat dla człowieka.
Czy Jezus spokojnie odchodzi, aby nie prowokować potyczki?
Nie. On atakuje bezpośrednio. Demaskuje i zawstydza obłudników na oczach wszystkich. Toczy On walkę – za naszą wolność.
103
Gdy wysłannicy Złego przychodzą pojmać Jezusa (niczym
tchórze - w nocy), czy ten ucieka dzięki pomocy i poświęceniu
swoich uczniów? Każdy z nich byłby gotowy zginąć za Chrystusa, jednak Ten nie ucieka. Wręcz przeciwnie – On wychodzi
rzezimieszkom naprzeciw. Na pytanie, gdzie jest Jezus z Nazaretu, On sam odpowiada przepełniony odwagą Ja jestem, a ci,
jak mówi Pismo Święte, upadają na ziemię od samej siły Jego
ducha i pewności w tych słowach. Jakby tego było mało, to Jezus stawia warunki rzezimieszkom. Wypuście ich, a pójdę
z wami.
Pomimo przewagi zbrojnej, oni czynią tak jak mówi im Jezus
– wypuszczają apostołów, a Jego prowadzą w miejsce przeznaczenia i triumfu.
Czy tak postępuje Matka Teresa?
A historia Samsona? Pokonał lwa gołymi rękami, a kiedy Filistyni wykorzystali żonę przeciwko niemu samemu, ten pobił
trzydziestu z nich i odarł z odzienia. Kiedy spalili jego żonę, zabił oślą szczęką tysiąc mężczyzn. To wszystko zdarzyło się, kiedy naszego sędziego starożytnego Izraela opanował duch Pana.
Jak to powiedział Temper Longman – Właściwie każda księga Biblii i prawie każda jej stronica mówi o Bogu, prowadzącym wojenną
działalność przeciw Złemu.
Podobno Bóg to mały, cichy i bojaźliwy człowieczek, siedzący w kącie i obserwujący w ukryciu to, co dzieje się na świecie.
Wręcz przeciwnie. Czy jest ktoś bardziej kochający ryzyko od
Niego? Kiedy zsyła na ziemię Jezusa, swojego syna, od którego
zależą losy świata, albo czy jako grupę swoich uczniów wybiera wykształconych kapłanów, szlachciców i królów, aby bez
problemu mu uwierzyli, rozgłosili i nakazali wiarę oraz słowo
Boże i poszli za nim bez zbędnych pytań? Nie. Zamiast kapłanów i szczęśliwych bogaczym, wybiera najmniej rokującą gru-
104
pę: kilku rybaków z całkowitym brakiem wykształcenia, prostytutkę i celnika (czyli jednego z największych oszustów
i złych ludzi w tamtych czasach). I to wszystko się udaje…
Bóg cały czas wystawia nas na próbę, stawia poprzeczkę najwyżej – pozwala wrogowi na uzyskanie przewagi. W końcu
przeciwko ogromnemu, doświadczonemu wojowi – Goliatowi,
Bóg wysyła małego, pryszczatego pasterza z procą.
Kiedy większość dowódców idących w bój pragnie zebrać jak
najwięcej piechoty z jak najlepszej jakości ekwipunkiem, Bóg redukuje armię Gedeona z 32 tysięcy do 300 ludzi. A tej małej
grupce daje zaledwie pochodnie i gliniane dzbanki.
A nadanie nam wolnej woli pomimo świadomości, że wielu
ludzi odwróci się od Niego? To nie jest czyn łatwy – dać komuś
wolną wolę, aby ten ktoś złamał ci serce, odrzucił twą miłość
i odszedł od ciebie raz na zawsze.
Czy właśnie tak postępuje wyobrażany sobie przez nas ludzi
sędziwy dziadek z długą brodą i długą szatą do ziemi, siedzący „gdzieś tam na górze”? Gotowość Boga do podejmowania ryzyka jest osłupiająca – wykracza poza nasze wszelkie zmysły.
W takim razie, jaki wreszcie jest Bóg? Idealnie pasują tu słowa napisane przez C. S. Lewisa: Bezpieczny? Kto tu mówi o bezpieczeństwie? Oczywiście, że On nie jest bezpieczny. Ale jest dobry.
Czy dobro rzeczywiście jest potulne? Czy jest słabe i małe jak
jamniczek? Hochheim z Eckhart powiedział kiedyś Dobro ma
równie wielką moc czynienia dobra, jak zło zła. Dobro jest potężne,
choć wcale na takie nie wygląda. Czy grupa bandytów idących
po Jezusa w dzień Jego śmierci wiedziała, że to On zwycięży pomimo ich wielkiej przewagi i władzy? Ciekawe, co myślało sobie trzydziestu pewnych siebie Filistynów, idących w kierunku
105
Samsona, aby odebrać swoją nieuczciwie zarobioną wygraną?
Goliat na pewno śmiał się w twarz drobnemu Dawidowi, idącemu ku niemu z procą, który wtedy najprawdopodobniej wyglądał jak nasz jamniczek w obliczu całego zła tego świata.
Jednak nawet najmniejsze serce, od którego nie oczekuje się za
dużo, może zdziałać naprawdę wiele. Albowiem jak nauczał
w Liście do Rzymian św. Paweł z Tarsu i co powtarzał w okresie komunizmu w Polsce bł. ks. Jerzy Popiełuszko – Nie daj się
zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj.
Krzysztof Dyba, 17 lat
XII Liceum Ogólnokształcące im. Henryka Sienkiewicza w Warszawie
Opiekun Iwona Dyba
Co było przed biedronkami?
II nagroda w kategorii esej w III Janowym Turnieju Literackim 2012
„Ksiądz od biedronek”… ale czy tylko?
Przeciętny czytelnik zwykł myśleć o księdzu Janie Twardowskim jako o „księdzu od biedronek”. O człowieku, który zamiast
„poeta” wolał mówić o sobie „ksiądz piszący wiersze”. Wiersze
tak charakterystyczne, że człowiek, który przeczytał kilka z nich,
będzie w stanie rozpoznać następnych kilkadziesiąt. Pełne specyficznych wyliczeń, utwory odwołujące się do świata przyrody. Prostym, pozbawionym wyrafinowanych środków
artystycznego wyrazu językiem, próbują ukazać Boga, jak np.
ten utwór:
106
Ty który stwarzasz jagody
królika z marchewką
lato chrabąszczowe
cień wielki małych liści
zawilec półobecny bo uwiędnie zanim go się przyniesie do domu
czosnek niedźwiedzi dla trzmieli
smutek roślin
wydrę na krótkich nogach
ślimaka co zasypia na sześć miesięcy
niezgrabny śnieg co ma wdzięk większy zanim zacznie tańczyć
serce choćby na chwilę
spraw
niech poeci piszą wiersze prostsze od wspaniałej poezji
To wszystko prawda – ale czy cała?
Zdecydowana część czytelników poezji Twardowskiego –
a nawet niektórzy krytycy – skupiają się tylko na tej „sielankowej” części jego dorobku literackiego. Przeciętny zjadacz chleba raczej nie słyszał o młodzieńczych wierszach poety. Utwory
te, powstałe w latach 1932-1937, zdecydowanie różnią się od
późniejszej twórczości. Nad nimi właśnie pragnę pochylić się
w niniejszej pracy.
„Kuźnia Młodych”, czyli jak „wykuto” Twardowskiego
Jan Twardowski publikował pierwsze wiersze w „Kuźni Młodych”. Czasopismo to powstało w 1931 roku i było w całości redagowane przez młodzież. Początkowo ukazywało się jako
miesięcznik, a następnie wydawano je co dwa tygodnie. Wyróżniało się profesjonalizmem. Siedziba redakcji mieściła się
w warszawskim Zamku Królewskim; pismo utrzymywano ze
szkatuły Prezydenta RP. Sympatie autorów i redaktorów wyraźnie zwrócone były w stronę marszałka Piłsudskiego.
107
„Kuźnia Młodych” przyciągała zdolną młodzież z całej Polski. Uczniowie wysyłali próbki swojej twórczości na adres redakcji. Tam poddawani byli ocenom redakcji – czyli
rówieśników. Jeżeli utwory spodobały się redaktorom, były drukowane, a ich autorzy mieli szansę dołączyć do zespołu.
Jan Twardowski wysłał swoje pierwsze wiersze w 1932 roku.
Już w czerwcu tego roku w rubryce „Młode Pióra” ukazał się
jego utwór pt. „Skarga”. Pod koniec następnego roku zaś dołączył do zespołu redakcyjnego. Jako przewodniczący Komisji Poradnikowej wystawiał recenzje nadesłanych mu utworów
literackich. Był krytykiem surowym, ciętym i ironicznym: Nowela kol. Erwicza – nie stoi na poziomie <<Kuźni>>. Co za banalny
temat. Co za banalne ujęcie? Kogóż by to wszystko obchodziło? Może
nie pisać?
Kol. Jot jest optymistą – pisze w swoim poemacie, że w Warszawie
można położyć pięć złotych na bruku i nikt ich nie weźmie. (…) Kolego! Kochany kolego! Podobno w Szwajcarii, na rogu ulicy stoi stolik,
na stoliku znajduje się taca i stos gazet. Każdy przechodzień może podejść, sam wziąć gazetę, położyć odpowiednią sumę pieniędzy na tacę
(…) Gdyby u nas taki zwyczaj zaprowadzić, to już nie mówię, co by
z temi gazetami i pieniędzmi, ale co by się z tym stolikiem stało
Kol. H. powiedziała, że zakocha się we mnie, jeżeli jej wiersz wydrukuję w <<Kuźni>>. Jestem zrozpaczony – wiersz nie pójdzie – koleżanka nie będzie kochała się we mnie. A może?
Próba oceny recenzenta
Wiemy zatem, jak Twardowski oceniał innych. Jak na tym tle
wypada jego własna twórczość? Już pierwszy rzut oka pozwala stwierdzić, że lata świetlne dzielą te utwory od tych, które
najbardziej kojarzymy z postacią „księdza piszącego wiersze”.
Autor nie stosuje jeszcze wiersza wolnego – te wiersze wyróżniają się regularną strofą i naprzemiennymi rymami. Często także posługuje się długimi wersami, które potrafią zawierać
nawet 18 sylab! (Topiel). Od 1935 roku poeta rezygnuje ze sto-
108
sowania wielkich liter i znaków przestankowych poza myślnikami. Rymy – jeżeli się pojawiają – tracą regularność, by momentami w ogóle zniknąć.
W opracowaniach krytycznych podkreślane są często inspiracje młodego poety twórczością Józefa Czechowicza. Wydaje mi
się jednak, że – wbrew pozorom – bliższy niż katastrofizm poety awangardowego, jakim bez wątpienia był Czechowicz, może być… styl młodopolski! Skojarzenie to może się wydać
zaskakujące, jeżeli przypomnimy sobie, z jaką bezwzględnością
Twardowski odnosił się do młodopolskiej stylistyki w recenzjach dla „Kuźni Młodych” (Utwory kol. Żukowskiego są zupełnie
dobre. (…) <<Słów mi brak>> o wiele, wiele gorzej wypadło. Grzeszy
zupełnym brakiem nowości spojrzenia i pełny jest <<banałów młodopolskich>> [pogrubienie moje] oraz <<akcesoriów romantycznych>>). Jednak w twórczości Twardowskiego odnaleźć można
środki stylistyczne chętnie stosowane przez młodopolskich poetów, takie jak synestezja (po polach spadał śpiew), czy bardzo nieoczywiste porównania (blask – żółty święty z wosku, Jasnym,
gorącym spojrzeniem jak cyrklem utkwiłem na niebie).
Podmiot liryczny wierszy Twardowskiego prawdopodobnie
może być utożsamiany z samym autorem – młodzieńcem niedocenianym i wyśmiewanym z powodu swojej aktywności literackiej. Osoba mówiąca czuje się zagubiona i niezrozumiana
przez innych ludzi. Aby głębiej pokazać stan swego ducha, autor odwołuje się do oniryzmu. Widać to choćby w debiutanckim
utworze „Skarga”, gdzie czytamy:
Strącony, pokonany
w bezdusznym ginę tłumie…
Ach, po co śniłem plany,
gdy snów nikt nie rozumie!
Noc jest częstym tłem wczesnych wierszy Twardowskiego.
Wydaje się, że młody poeta, umieszczając osoby mówiące w je-
109
go wierszach właśnie na tle pejzażu nocnego, dokonuje pewnego rodzaju psychizacji krajobrazu. W końcu z jaką inną porą
dnia lepiej się komponuje mrok duszy wrażliwego, nierozumianego nastolatka?
Autor, skupiając się na własnych odczuciach, właściwie nie
wspomina o Bogu. Jeżeli On pojawia się w wierszach Twardowskiego, to raczej jako cel, aniżeli – jak w późniejszych latach –
pewnik. Utwór „Człowiek” zaczyna się od słów: Nocą klękasz
i znaleźć chcesz Boga. Jeżeli czytelnik spodziewa się po takim początku wyznania wiary rodem z utworów Słowackiego, zawiedzie się – dalej podmiot liryczny stwierdza: potem w oczach strach
nosisz i łzy, / na dalekich, rozstajnych gdzieś drogach / ktoś się zbłąkał
i płacze jak ty.
Żyję wbrew Bogu i niebu – umieram sobie na przekór – mówi w innym wierszu. Czy to wyznanie oznacza, że autor nie ma nadziei
na odnalezienie Boga? Nie. W tych wierszach objawia się raczej
poszukiwanie. Trochę po omacku, czasem bez większych nadziei, ale podmiot liryczny nie przestaje szukać. I w tym właśnie jest tak bardzo ludzki. Jako człowiek zaś Jan Twardowski
odnajdzie Go późnej. Świadczyć o tym będzie zarówno wybór
drogi życiowej, jak i tematów późniejszych wierszy.
Warto czytać czy nie warto?
Jak to już zostało wcześniej powiedziane, wczesne wiersze
księdza Twardowskiego rzadko znajdują się w zasięgu przeciętnego czytelnika. Nie są omawiane w szkołach, cytaty z nich nie
weszły do języka potocznego. Czy jednak rola ich nie powinna
być większa? Wczesna twórczość Twardowskiego nie przystaje
przecież do powszechnie znanego wizerunku „księdza od biedronek”, tzn. nie wpisuje się pewien schemat, do którego poeta
nas przyzwyczaił i dzięki któremu zdołał pozyskać sobie rzeszę
wiernych czytelników.
110
Utwory, o których mowa w niniejszej pracy, stanowią jednak
pewien bardzo ważny etap na drodze poetyckiej księdza Twardowskiego. Dzięki nim zauważamy, że do takiego widzenia Boga, jakie autor prezentował w swoich najbardziej znanych
wierszach, nie można dojść natychmiast. Jest to wynik procesu
dojrzewania; określania własnej tożsamości. Ta droga zaś jest
bliska każdemu, kto pragnie żyć wartościowo i prawdziwie.
Dzięki temu można bardziej docenić także te utwory, za sprawą
których świat zakochał się w Twardowskim.
Iwona Przybysz, 18 lat
VIII Liceum Ogólnokształcące im. Władysława IV w Warszawie
Opiekun Renata Karwowska
Rozpacz kształtująca w nas
człowieczeństwo
III nagroda w kategorii esej w III Janowym Turnieju Literackim 2012
Inspirowany wierszem „Oda do rozapczy”
Codziennie spotykamy się z różnorodną paletą uczuć – radością, smutkiem, euforią, złością, rozpaczą. Przeplatają się, czasem mieszają, jednak istotne jest, że im podlegamy. Wpływają
na nasze reakcje w konkretnych sytuacjach, czasem motywują
do działania, a czasem sprawiają, że nie mamy ochoty wycho-
111
dzić z własnego domu. Doświadczenie tych uczuć umożliwia
empatię. Dzięki temu uczymy się żyć wśród innych ludzi, nawiązywać przyjaźnie, komunikować ze sobą. Musimy jednak
zwrócić uwagę, że wszystkie uczucia są tak samo ważne – tak
przyjemne, jak i te odpychające.
Czytając wiersz ks. Jana Twardowskiego „Oda do rozpaczy”,
już sam tytuł wydaje się kontrowersyjny. Oda to utwór, który
opiewa wybranych ludzi lub pewne zdarzenia. Rozpacz to
uczucie uznawane za nieprzyjemne i niegodne uwagi. Jednak
ma to sens. Rozpacz instynktownie klasyfikujemy jako coś zbędnego i uciążliwego. Dlaczego? Przecież gdybyśmy jej nie znali,
nie potrafilibyśmy docenić tego co przyjemne. Kontrast jest tutaj potrzebny. Tak samo jest na przykład z muzyką. Gdybyśmy
nie znali ciszy, dźwięki nie byłyby piękne, tylko zwyczajne,
a nawet niezauważalne. Z tej perspektywy tytuł utworu nie jest
już taki kuriozalny, prawda?
Wiersz rozpoczyna się słowami: Biedna rozpaczy / uczciwy potworze / strasznie ci tu dokuczają. Podmiot liryczny zwraca nam
uwagę, że nie potrafimy przyjmować negatywnych uczuć ani
pojąć ich sensu. Już w czasach starożytnych Hiob powiedział:
Dobre przyjmujemy od Boga, czy nie mięlibyśmy przyjmować i złego?
Tutaj powinna nastąpić chwila refleksji. Czy pomimo tylu lat
nie nauczyliśmy się radzić sobie z bezradnością w obliczu rozpaczy? Najwyraźniej do dziś jest to dla nas trudne. Lecz w takim razie, czy nie powinniśmy odnaleźć innego punktu
widzenia?
W utworze padają słowa: a przecież bez ciebie […] wpadłbym
w cielęcy zachwyt / nieludzki / okropny jak sztuka bez człowieka. Dzięki cierpieniu, które niesie ze sobą rozpacz, możemy zrozumieć
istotę człowieczeństwa. Uczymy się, jak postępować w relacjach
międzyludzkich. Dzięki doświadczeniu związanemu z poznaniem tego stanu, nabywamy wiedzę, gdzie wyznaczać granice
112
w naszym postępowaniu. Wiedząc, co nas rani, możemy oszacować, co sprawi ból innym ludziom.
Uważam, że dwa ostatnie wersy utworu są jego kwintesencją.
Co dla nas znaczy stwierdzenie: Niedorosły przed śmiercią / sam
obok siebie? Czy można umrzeć, będąc niedorosłym? Dorosłość
to „dojrzałość fizyczna, jak i psychiczna, pozwalająca na podejmowanie działalności społecznej”. Nie znając cierpienia, nie
przyjmując negatywnych odczuć, nie rozumiejąc w pełni istoty
humanitaryzmu – myślę, że nie każdy zdąży wydorośleć przed
śmiercią. Stare powiedzenie mówi, że to cierpienie kształtuje
człowieka. Dzięki rozpaczy uczymy się żyć, to ona jest jednym
z czynników pozwalających nam wydorośleć. Fakt, że nie potrafimy w odpowiednim czasie wejść w dorosłość, może przyczynić się do samotności lub odrzucenia.
Na koniec chciałabym jeszcze raz podkreślić, że rozpacz, pomimo że nie jest przyjemna, jest ważna. Wszystkie sytuacje nas
kształtują, nawet kiedy nie zdajemy sobie z tego sprawy. Ma to
wpływ na naszą dojrzałość i przyszłość. Nie powinniśmy unikać gorzkiej nauki, bo taka jest najbardziej wartościowa.
Adrianna Mazanik, 17 lat
XXI Liceum Ogólnokształcące im. Hugona Kołłątaja w Warszawie
Opiekun Beata Lewicka
113
Dziękuję
Byłeś Tu z nami długo i krótko
Dałeś nam słowa warte więcej
Niż największe skarby świata
Biedronki żuki i inne stworzenia
Mówiły do nas Twoim głosem
Dziś widząc biedronkę myślę o Tobie
Że byłeś tu z nami długo a jednak za krótko
Kochać ludzi chcę spieszyć się
Lecz brak mi czasu
Choć wiem że odejdą i będę żałować
Że nie zdążyłam pokazać im
Jak ważni byli dla mnie
Czytając wiersze Twoje chcę zmienić się
Być lepszą mądrzejszą ale nie mogę zapytać
Jak zrobić to bo byłeś tu z nami
Długo lecz za krótko
114
Szukam w wierszach podpowiedzi
Chwila myśl postanowienie że zmienię coś
Lecz znów codzienność porywa mnie
I pędzę coraz szybciej by znów
Zatrzymać się przy Twoim wierszu
Na chwilę
Choć byłeś Tu za krótko
Bracie od Biedronki
Ja wiem że byłeś tu dla mnie
Dziękuję
Karolina Król, 13 lat
Gimnazjum Nr 58 im. Władysława IV w Warszawie
Opiekun Renata Karwowska
115
Powiedziałeś nam
Powiedziałeś nam, że na Ziemi nie ma sytuacji bez wyjścia
bo kiedy Bóg drzwi zamyka to otwiera okno
i że małe wielkie nieszczęścia są potrzebne do szczęścia
uwierzyłam
Karolina Król, 13 lat
Gimnazjum Nr 58 im. Władysława IV w Warszawie
Opiekun Renata Karwowska
Na życia kraniec
niezbędny różaniec
Ojczulek już woła, już zima za drzwiami,
Zostawiam Was kochani… z niebieskimi okularami!
Zakończenie króciutkie, bo stęsknił się Pan,
Pisze już nie Janek a ksiądz, na zawsze, Twardowski Jan.
Filip Kolmus, 17 lat
XXI Liceum Ogólnokształcące im. Hugonna Kołłątaja w Warszawie
Opiekun Beata Lewicka
116
Posłowie
Dużo Ciepła, Wyrozumiałości
i Poświęcenia
Mamy sporo konkursów literackich, zwłaszcza poetyckich.
Wiele z nich wyróżnia się swoją specyfiką, ale nawet na tym tle
„Janowy Turniej Literacki” wydaje się – w najlepszym znaczeniu tego słowa – odrębny, tak jak odrębna była twórczość Dostojnego Patrona, o którym Jan Paweł II powiedział: tylko On
jeden tak pisze…
Ks. Jan Twardowski był bodaj jedynym z wielkich pisarzy XX
wieku, który nie uległ wszechobecnemu w sztuce minionego
stulecia zwątpieniu i pesymizmowi. Z całą mocą powtarzał:
Wiersz, podobnie jak wiara, oczyszcza człowieka. Obcując z poezją
człowiek, chcąc nie chcąc, staje się coraz czystszy w swoich ludzkich
działaniach. Pragnął dzielić się wierszem jak opłatkiem. Bo – raz
jeszcze sięgnijmy do jego wypowiedzi – jest to dla mnie coś dobrego, serdecznego, co nie jest zatrute nienawiścią, złością, sporami. Wiersze wnoszą ład i harmonię. Odkażają, odtruwają tę dzisiejszą
rzeczywistość. Tworzą taki idealny świat, może naiwny dla niektórych,
ale poczęty z dobrej woli. Na wcale nierzadkie zarzuty, jak to się
ma do otaczającego nas zła, odwoływał się do najważniejszej
Księgi, Ewangelii: Zawsze urzekała mnie jej pogoda, jej wielki realizm. Spotykamy tu trędowatych, opętanych, ślepych, ale wszystko
jest radosną nowiną. Dowiadujemy się, że cierpienie nie jest nieszczęściem, a może być wiernością okazaną niewidzialnemu Bogu. W Ewangelii dowiadujemy się, że Jezus przyjął niezawinione cierpienie, dzięki
czemu nadał mu sens. W Ewangelii cierpienie zawsze ma sens, jest
świadectwem miłości. Gdyby nie cierpienie – nikt nie wiedziałby, na
ile ktoś kogoś kocha.
117
Świat dzisiejszy chce nas przekonać o bezsensowności cierpienia.
Uważa za swoje odkrycie myśl głoszącą, że jedynym heroizmem jest
udźwignąć cierpienie po bohatersku. Ile w tym ludzkiej pychy! I tej paskudnej wiedzy, która chce zabić nadzieję. […]
Jezus nie męczył się dla przeżywania samej męki, ale by oddać się
w ręce kochającego Ojca, całkowicie zaufać Jego miłości i dźwigać
wszystkie jej konsekwencje.
Ewangelia jest nadzieją przeciwko rozpaczy. Tak bym chciał pisać
właśnie takie wiersze, które rozpaczy by się przeciwstawiały…
* * *
Większość uczestników Janowego Turnieju Literackiego podąża tą drogą i może to oni szerzej odmienią naszą poezję.
W nadesłanych utworach – mówiąc nieco żartobliwie – mamy
nad wyraz wiele zwykłego, codziennego… szczęścia; znacznie,
ale to znacznie ponad „przeciętną” w naszej poezji. Od razu widać, że to nie tylko uczestnicy konkursu ks. Jana Twardowskiego, ale i czytelnicy jego wierszy.
Oto dziewięcioletni (!) autor, Eryk Jan Chaber, w prozie poetyckiej, tak właśnie zatytułowanej, „Szczęście”, napisał:
Był sobie raz chłopiec, który wybrał się, ze swoją babcią do parku by
karmić wiewiórki. Tak szli i szli aż dotarli do parku, ale nie było wiewiórek. Chłopiec był bardzo zawiedziony. W siatce babci zrobiła się
dziura i jeden po drugim wypadały z niej orzechy. A wiewiórki pomknęły za nimi i jedna z wiewiórek weszła na ramię chłopca, a chłopiec w jednej chwili tak się ucieszył, że słowami nie da się tego określić.
I to się nazywa mieć szczęście!
Dalej w swoich refleksjach na temat szczęścia poszedł także
dziewięcioletni Kamil Malczyk:
Nie ma szczęścia gdy nie ma też smutku
smutek pozostał nadal choć w daleką podróż wyruszył
a w gnieździe bociany witają się klekotaniem
kogut pyta żółwia jaki dzisiaj dzień
118
fotel marudzi na sprężyny że wyskakują z niego
a piłka że za mocno ją kopią.
Trzynastoletnia zaś Julia Stankiewicz znalazła szczęście
w… ulewie (ks. Twardowski – przypomnijmy – napisał kiedyś:
jaka ładna brzydka pogoda):
zmierzch majowy
zmyty ciepłą ulewą
parujące ulice i domy
cała radość butami
wylewa się ze mnie
i ochoczo brnę przez kałuże
odkładając w niepamięć problemy
te małe i duże
patrzę w niebo gwiaździste nade mną
i serdecznie dziękuję Ci Boże
za to szczęście
o wieczornej porze
Na osobne omówienie zasługuje na pewno wyróżniony tegorocznym Grand Prix znakomity wiersz „Zamówienie”, głęboki
w swojej wymowie i niestroniący od tak bliskiego ks. Twardowskiemu humoru. Przypomnijmy, co na temat humoru pisał
ksiądz-poeta: Lubię humor jako jeden z paradoksów, sposób zaskoczenia, a jednocześnie wyraz pokory. Broni przed patosem, który jest zawsze zarozumiałością – wspinaniem się na koturny. […] Humorem
staram się rozładowywać dramat. Nie wstydzę się sentymentalizmu
i jego naiwności. Boimy się, że nas ośmiesza, czasem właśnie ta śmieszność nas uczłowiecza.
Julia Kunikowska właśnie by uniknąć patosu w mówieniu
o wielkiej miłości, sięgnęła po „poetykę zamówienia”, jak najdalszą od miłosnych wyznań. I przez tę paradoksalną formę wyraziła znacznie więcej, niż w najbardziej osobistym wyznaniu.
Rozbudowana rozmowa zakochanych z przyjmującym to spe-
119
cyficzne „zlecenie”, obfitująca w szereg elementów humorystycznych, kończy się wszakże wielkim serio, na miarę wielkiej
miłości, w czym można dostrzec nawiązanie do jednego z najpiękniejszych zdań ks. Jana Twardowskiego o miłości wielkiej
i dlatego możliwej:
[…]
Przyjdziemy później.
Poczekamy, aż będzie nas stać na Dużą.
Kupimy ją za wszystko, co ma my.
Weźmiemy nawet na kredyt Czas i Cierpliwość.
Ale wybierzemy Dużą.
To tylko jeden z motywów jakże bogatego plonu III edycji Janowego Turnieju Literackiego, podzielonego na różne kategorie wiekowe i artystyczne.
Waldemar Smaszcz
krytyk literacki, badacz literatury,
przyjaciel i wydawca dzieł ks. Jana Twardowskiego,
jak sam mówi „przyjaciel wszystkiego,
co służy pamięci ks. Twardowskiego”
120
Spis treści:
Przedmowa 3
Od jurorów 5
Zamówienie 13
Stare fotografie 15
Szczęście (Był sobie raz chłopiec...) 17
Przyjaciel 18
Niedziela 19
Niekochania 20
Myśli 21
Pytania 22
Na targowisku idei 23
Nie oślepiłeś mnie 24
Po tej stronie dziejów 25
Który jest 26
Retorycznie 27
Modlitwa Boga 29
Wyścig 30
Wiersz rodzinny 31
O marzeniach 33
Szczęście (Nie ma szczęścia...) 34
Słonecznik i biedronka 35
Ulewa 37
Modlitwa do św. Antoniego 38
121
Dzień Matki 39
List do Maryi 40
Trzy cnoty boskie 41
* * * (Jestem) 42
O tym, co dobre 43
Nazwy 44
Rozmowa Śmierci z Janem Twardowskim 45
Ona jest... 47
Zmartwienie 49
Dla tych, którzy odeszli, choć nie do końca byli... 50
Kiedy Bóg robi sobie wolne od pracy 53
Dwa bratki 55
Pokrzywa 57
Niedoskonały świat 58
Czy to wystarczy? 59
Szczęście (Biegły dwa szczęścia przez pole...) 61
Lustro 62
Noblistka 63
Wirtualna przyjaźń 65
Fotel 66
Przepraszam 67
Stworzyciel 68
Różowy dzień 69
Facebook 70
Puści 71
Dzień Zmarłych 72
122
Zmarli 73
Dobre strony 74
Ogród 75
Dzban 76
Zagubiony 77
Wieczorne impresje 79
Spacer po niebie 81
Kropla 82
Nasionko 83
Poszukiwanie 84
Miłość Boga do nas 85
Samotność 86
Chopiec 87
Raj 88
Rajskie jabłko 89
Latawiec 90
Anielska moda 91
Anioł Stróż 92
Odpowiedz 93
Uczucia 94
Egoizm 95
Wspomnienie 96
Rozmowa Jana Twardowskiego ze Śmiercią 97
Dlaczego wierzba płacze? 99
Spotkanie 100
Kilka słów o jamniczku 102
123
Co było przed biedronkami? 106
Rozpacz kształtująca w nas człowieczeństwo 111
Dziękuję 114
Powiedziałeś nam 116
Na życia kraniec niezbędny różaniec 116
Posłowie 117
Spis treści 121
Serdecznie dziękujemy Nauczycielom, Instruktorom
i Animatorom, którzy przygotowali uczestników VII Konkursu Recytatorskiego Twórczości Księdza Jana Twardowskiego
oraz III Janowego Turnieju Literackiego.
124
Download