UNIWERSYTET MARII CURIE-SKŁODOWSKIEJ W LUBLINIE

advertisement
UNIWERSYTET MARII CURIE-SKŁODOWSKIEJ
W LUBLINIE
Wydział Humanistyczny
Kierunek: Kulturoznawstwo
Specjalność: Medialna
Agnieszka Banasik
Integracja żydowskiej ludności Przytyka
w latach 30. XX wieku
Praca licencjacka
napisana w Zakładzie Kultury i Historii Żydów
pod kierunkiem dr Agaty Rybińskiej
Lublin 2014
Osobom, które przyczyniły się do powstania tej publikacji, w szczególności
profesorowi Shalomowi Lindenbaumowi, a także Marii Cholewioskiej.
Za zaangażowanie, chęd współpracy oraz udostępnienie materiałów dzięki,
którym praca ta stała się wiarygodnym i ciekawym opracowaniem problemu
integracji społeczności Przytyka.
3
Spis treści
Wstęp…………………………………………………………………………………………..5
1.
Przytyk – historia miejscowości ......................................................................................8
2.
Życie w przytyckim sztetlu ............................................................................................11
2.1.
Kalendarz i święta ..........................................................................................................12
2.1.1 Sztible chasydzkie ..........................................................................................................15
2.2
Życie codzienne ............................................................................................................16
2.2.1 Edukacja ........................................................................................................................17
2.2.2 Praca ..............................................................................................................................21
2.2.3 Stowarzyszenia polityczne .............................................................................................25
2.2.4 Czas wolny ....................................................................................................................28
3.
Żydzi przytyccy oczami gojów ......................................................................................32
3.1
Edukacja i czas wolny...................................................................................................32
3.2
Praca i kontakty sąsiedzkie ............................................................................................34
3.3
Czas świąteczny .............................................................................................................36
Podsumowanie ..........................................................................................................................39
Bibliografia ...............................................................................................................................41
Spis tabel ...................................................................................................................................42
Spis ilustracji.............................................................................................................................42
Aneks I. .....................................................................................................................................43
Aneks II. ....................................................................................................................................44
Aneks III. ..................................................................................................................................45
Aneks IV. ..................................................................................................................................46
Aneks V. ...................................................................................................................................48
Aneks VI. ..................................................................................................................................51
Aneks VII. .................................................................................................................................52
Aneks VIII. ...............................................................................................................................54
Słownik .....................................................................................................................................55
4
Wstęp
Niniejsza praca licencjacka podejmuje problematykę akulturacji i integracji polsko-żydowskiej na
przykładzie ludności Przytyka. Akulturacja to proces dotyczący dwóch lub większej ilości grup o
odmiennych kulturach. Prowadzi do zmian wzorów kultury jednej bądź obydwu grup. 1 Integrację natomiast
można postrzegać, jako wszelkiego rodzaju kontakty międzyludzkie, częstotliwość, intensywność ich
odbywania, a także akceptację i przejęcie wspólnych systemów wartości i norm moralnych. Może odbywać
się pomiędzy poszczególnymi grupami społecznymi lub mniejszościami narodowymi.2
Relacje, które panowały między społecznością polską a żydowską Przytyka, wymagają wykroczenia
poza badania historyków, czy socjologów. Swoją pracę nad tym tematem autorka rozpoczęła od zapoznania
się ze wspomnieniami zawartymi w Księdze Pamięci 3, jak również ze świadectwami byłych mieszkańców,
którzy pamiętają czasy przed rozpoczęciem II wojny światowej.
Praca ta jest „wędrówką” po Przytyku lat 30. XX wieku. Dzięki analizie wspomnień odkryta została
przeszłość, a w szczególności historia rodzin zamieszkujących miasto oraz okoliczne miejscowości.
Świadectwa przyczyniły się do odtworzenia przebiegu życia kulturalnego i religijnego mieszkańców, a
także pozwoliły dokładnie poznać stosunki panujące pomiędzy ludnością polską, a żydowską. Takie
podejście do tematu ukazuje szczególnie zachowania i sytuacje wynikające z odmienności kulturowej i
religijnej, które wyłaniają się podczas współdzielenia terytorium przez obydwie społeczności.
Wybór tematu pracy został uwarunkowany szczególnym zainteresowaniem dotyczącym mniejszości
żydowskiej Przytyka. Równie ważny jest także problem przenikania kultur postrzegany oczami osób, które
zamieszkiwały miasteczko, a także udowodnienie, że zjawiska kulturowe, które zachodziły pomiędzy
społecznością polską i żydowską ukazane są bardzo często inaczej niż wyglądało to w rzeczywistości.
Głównym celem, dla którego powstała ta praca jest uświadomienie współczesnemu człowiekowi, że istniały
pozytywne relacje sąsiedzkie wśród przedstawicieli żydowskiej mniejszości narodowej, a integracja nie
była procesem wymuszonym na mieszkańcach. Zderzenie dwóch kultur prowadziło do powstawania
różnych sytuacji, które zostaną opisane w dalszej części pracy.
Zakres czasowy, do którego odnoszą się badania to lata 30. XX wieku. Jest to okres, z którego
pochodzą wspomnienia zapisane w Przytyk Memorial Book, jak również te przekazane przez byłych
mieszkańców polskich gospodarstw. To również lata największych problemów ludności żydowskiej w tym
miejscu. Jednak ukazanie tego okresu z perspektywy mieszkańców, którzy byli częścią tej społeczności,
pokazuje jej odmienny wymiar. Jest to możliwe dzięki takim źródłom, jak: Księga Pamięci, wywiady z
przedstawicielami społeczności polskiej, akta archiwalne oraz literatura opisująca historię Przytyka.
W badaniach autorka posługuje się praktyką historiograficzną, jaką są badania mikrohistoryczne.
Dzięki analizie artykułów zawartych w Przytyk Memorial Book, jak również wywiadów z mieszkańcami
reprezentującymi społeczeństwo polskie, przedstawia kulturowe, religijne oraz polityczne aspekty życia
obydwu kultur w tym miejscu. W badaniach autorka analizuje i opisuje drobne wydarzenia rozgrywające
się w przeszłości oraz zwykłych ludzi, którzy ich doświadczyli.
Niniejsza praca składa się z 4 rozdziałów. Pierwszy rozdział jest ogólnym rysem historycznym
miejscowości. Zawiera opis najważniejszych wydarzeń z dziejów Przytyka, jak również informacje
dotyczące liczebności mieszkańców. Kolejna część obrazuje życie mniejszości żydowskiej w oparciu o
wspomnienia zawarte w Przytyk Memorial Book, jak również rozmowy z Szalomem Lindenbaumem.
Rozdział ten został podzielony na podrozdziały: życie religijne oraz codzienne. Z kolei ten drugi opisany
został wyróżniając sfery takie jak: praca, edukacja, czas wolny oraz działalność polityczna. Trzeci rozdział
odnosi się do mniejszości żydowskiej widzianej oczami gojów4, czyli polskich mieszkańców Przytyka.
Źródłami wykorzystanymi w rozdziale drugim i trzecim są wywiady z byłymi mieszkańcami miejscowości,
którzy opisują relacje zachodzące pomiędzy ich rodzinami, a mniejszością narodową. Dzięki uprzejmości
Marii Cholewińskiej i Szaloma Lindenbauma w pracy tej zostały wykorzystane także listy, zdjęcia oraz
dokumenty pochodzące z prywatnego archiwum. Ostatnia część przeznaczona została na podsumowanie i
wyciągnięcie wniosków dotyczących integracji wynikającej z przenikania kultury chrześcijańskiej i
judaistycznej. Bardzo ważnym punktem zawartym w ostatniej części pracy jest także omówienie edukacji
regionalnej poruszającej tematykę Przytyka, jako sztetla oraz chęć podtrzymywania pamięci o żydowskich
mieszkańcach miejscowości przez społeczność lokalną. Dodatkową częścią pracy jest słownik pojęć, który
Z. Staszczak, Słownik etnologiczny: terminy ogólne, PWN, 1987, s. 178.
Ibidem, s. 164.
3
Przytyk Memorial Book, red. D. Sztokfisz, Tel Aviw 1973.
4
Goj jest określeniem osoby nie wywodzącej się z narodu izraelskiego.
1
2
5
wyjaśnia terminy związane z życiem religijnym i codziennym narodu żydowskiego, przygotowany w
oparciu o Polski słownik judaistyczny. Dzieje, kultura, religia, ludzie.5
Stan badań dla podejmowanego tematu skupia się głównie wokół wspomnień zawartych w Przytyk
Memorial Book, wydanej w 1973 roku. Historie opublikowane zostały w języku hebrajskim oraz jidysz. Na
stronie internetowej6 dostępne jest również tłumaczenie wybranych fragmentów w języku angielskim.
Pozycja ta jest szczególnie ważnym źródłem wiedzy o mniejszości narodowej Przytyka. Można postrzegać
ją jako kronikę, która ma na celu ocalenie od zapomnienia wydarzeń z danego okresu i przekazanie ją
kolejnym pokoleniom, ale również, jako hołd ofiarom antysemickich wystąpień, czy później Holokaustu. 7
Autorami historii w niej zawartych są żydowscy mieszkańcy miasteczka, którzy opisują życie społeczności.
Sporo informacji, choć innego typu przekazuje Regina Rentz w artykule Ludność żydowska w
Przytyku w okresie międzywojenny, który ukazał się w „Biuletynie Żydowskiego Instytutu Historycznego” 8.
Autorka skupia uwagę szczególnie na danych, takich jak: liczba ludności, wielkość rodziny żydowskiej, czy
zróżnicowanie zawodowe. Wszystkie informacje dotyczą miejscowości, a także gminy Przytyk.
Ważną pozycją w zgłębieniu tematu życia zawodowego przytyckich Żydów jest „Księga Adresowa
Polski (wraz z W.M. Gdańskiem) dla handlu, przemysłu, rzemiosł i rolnictwa”, która ukazała się w 1930
roku.9 Zawarte w niej informacje pozwalają odczytać strukturę zawodową Przytyka w okresie
międzywojennym, ale również wskazują na to, jakie zawody wykonywali Polacy, a jakie Żydzi.
Adam Penkalla jest autorem artykułu Cmentarz żydowski w Przytyku, który również ukazał się w
„Biuletynie Żydowskiego Instytutu Historycznego”.10 W artykule odnajdziemy opis położenia cmentarza,
najstarszych macew oraz proces fundacji.
Przytyk jako sztetl opisał także Krzysztof Urbański w swojej monografii Gminy żydowskie małe w
województwie kieleckim w okresie międzywojennym.11 Książka została wydana w 2006 roku w Kielcach.
Autor opisuje gminy żydowskie położone w województwie kieleckim, wśród nich jest również Przytyk.
Został opisany w sposób prosty i obrazowy. Urbański zawarł informacje dotyczące życia codziennego oraz
religijnego w mieście. W opisie tym nie zabrakło także informacji dotyczącej pogromu, który miał tam
miejsce w 1936 roku.
Tematyką zajść w Przytyku zajmuje się również Piotr Gontarczyk w książce Pogrom? Zajścia polskożydowskie w Przytyku 9 marca 1936 r. Mity, fakty, dokumenty.12 Autor zbadał i przedstawił bieg wydarzeń
na podstawie prasy z danego okresu, jak również zebranej dokumentacji, która zachowała się w Archiwach
Państwowych. Tematykę tą poruszył w 1936 roku także Stefan Niebudek, który jest autorem książki
Przytyk. Wielki proces Polaków z Żydami.13 Pozycja jest jednak jednostronna. Nie powinno się jej
traktować obiektywnie. Autor zdecydowanie broni polskiej strony konfliktu, potępiając tym samym
przedstawicieli narodu żydowskiego.
W pracy zostały wykorzystane również pozycje takie jak: Żydzi. Wiara i życie, Święta i obyczaje
żydowskie14, Pamiątki i zabytki kultury żydowskiej w Polsce 15. Materiały te stały się punktem odniesienia do
weryfikacji informacji dotyczących życia Żydów przytyckich, które są zawarte we wspomnieniach.
Mając pogląd na literaturę zawartą w bibliografii pracy można zauważyć, że większość badaczy
skupia uwagę na zajściach antysemickich w Przytyku. Właściwie nie ma prac naukowych obszernie
opisujących kulturę, obyczaje i codzienną egzystencję żydowskich mieszkańców, nie mówiąc już o próbie
scharakteryzowania wzajemnych relacji kultury chrześcijańskiej i judaistycznej. Źródłem wiedzy
zawierającym informacje dotyczące codziennego oraz religijnego cyklu życia jest Księga Pamięci. Przytyk
Memorial Book jest podstawą, dzięki której praca ta miała szansę powstać. Źródła takie są bardzo ważne
nie tylko dla historyków, ale również kulturoznawców, którzy badają wpływy odmiennych kultur na daną
społeczność lokalną.16
Praca ta jest pierwszą, która zwraca uwagę na życie codzienne, a także religijne polskich i
żydowskich mieszkańców Przytyka. Do tej pory nikt nie zainteresował się tym jak wyglądało życie w tej
Borzymińska Z., Żebrowski R., Polski słownik judaistyczny. Dzieje, kultura, religia, ludzie, t. 1-2, Warszawa 2003.
http://www.jewishgen.org/yizkor/Przytyk/Przytyk.html, [dostęp: 2.03.2014].
7
A. Kopciowski, Księgi pamięci gmin żydowskich. Bibliografia, Lublin 2008, s. 7.
8
R. Renz, Ludność żydowska w Przytyku w okresie międzywojennym, „BŻIH” 1988, nr 3-4.
9
Księga Adresowa Polski (wraz z W.M. Gdańskiem) dla handlu, przemysłu, rzemiosł i rolnictwa, Warszawa 1930.
10
A. Penkalla, Cmentarz żydowski w Przytyku, „BŻIH” 1984, nr 1-2.
11
K. Urbański, Gminy żydowskie małe w województwie kieleckim w okresie międzywojennym, Kielce 2006.
12
P. Gontarczyk, Pogrom? Zajścia polsko-żydowskie w Przytyku 9 marca 1936 r. Mity, fakty, dokumenty, Pruszków: Rachocki i S-ka,
2000.
13
S. Niebudek, Przytyk. Wielki proces Polaków z Żydami, Wrocław 2002.
14
A. Unterman, Żydzi. Wiara i życie, Łódź 1989.
15
P. Burchard, Pamiątki i zabytki kultury żydowskiej w Polsce, Warszawa 1990.
16
Przytyk Memorial Book, red. D. Sztokfisz, Tel Aviw 1973.
5
6
6
dwukulturowej osadzie. Ma ona uświadomić mieszkańcom bogactwo kultury żydowskiej, a także to, że
około 75 lat temu sąsiadami ich dziadków i pradziadków byli w znacznej części Żydzi, z którymi
codziennie utrzymywali kontakt.
7
1.
Przytyk – historia miejscowości
W centralnej Polsce, 17 kilometrów na zachód od Radomia znajduje się niewielka malownicza wieś
Przytyk. Miejscowość została założona przez Piotra z Podlodowa w 1333 roku. 17 W 1488 roku król
Kazimierz Wielki na sejmie w Radomiu nadał dla Przytyka przywilej organizowania corocznie dwóch
jarmarków: świętych Wita i Mikołaja, a także poniedziałkowego targu, który odbywa się do dnia
dzisiejszego. To właśnie w tym okresie pojawili się nad Radomką pierwsi osadnicy żydowscy. Przybywali
oni na targi i jarmarki.18 Natomiast w początek lokacji ludności żydowskiej Przytyka rozpoczął się
w XVII wieku. Od tego czasu miasteczko stało się dużym ośrodkiem dwukulturowym.
W przestrzeni miejskiej zaczęły pojawiać się obiekty charakteryzujące obecność przedstawicieli
mniejszości żydowskiej. Ważnym miejscem była synagoga, kirkut, mykwa, ale również cheder. Synagoga
znajdowała się przy zachodnim krańcu rynku, natomiast kirkut na prawym brzegu rzeki Radomki, przy
drodze wyjazdowej w stronę Radomia. Położenie kirkutu względem miasta przedstawione jest na mapie
numer 1.
Mapa 1. Mapa Przytyka z 1938 roku z zaznaczonym cmentarzem żydowskim.
Źródło: http://www.kirkuty.xip.pl/przytyk.htm, [dostęp: 10.06.2014]
Przytyk stał się typowym sztetlem, czyli miasteczkiem zamieszkałym przez społeczność żydowską, o
specyficznym układzie społecznym i obyczajowym, w której używano języka jidysz. Zdarzenia zachodzące
podczas cyklu życia, czyli narodziny, małżeństwo, choroba oraz śmierć były przeżywane przez zbiorowość
wspólnie.19 W osadzie ważne funkcje pełniły: cheder, mykwa, cmentarz oraz Bractwo Pogrzebowe,
Stowarzyszenie Opieki nad Chorymi.20 Istnienie Bractwa Pogrzebowego od około 1820 roku potwierdza
dochodzenie władz carskich przeprowadzone w 1860 roku.
Początkowo miasteczko liczyło około 130 gospodarstw. Dane te jednak zaczęły się bardzo szybko
zmieniać. Po osiedleniu się ludności żydowskiej, nastąpił wzrost gospodarki oraz handlu. Przytyk stał się
także jednym z największych ośrodków w powiecie radomskim, który zamieszkiwali Żydzi. 21 W 1787 roku
byli oni w posiadaniu 84 domów. Głównym ich zajęciem był handel oraz produkcja alkoholu. Łatwość w
osiedleniu się Żydzi zyskali dzięki temu, że Przytyk był miastem prywatnym, należącym w tym okresie do
rodziny Kochanowskich.
Żydzi zamieszkujący przytyccy utrzymywali bardzo dobre relacje handlowe z Gdańskiem oraz
Krakowem. Historyk i pisarz, ksiądz Jan Wiśniewski opisał tę sytuację w następujący sposób:
„W połowie XVIII - go w. Żydzi w Przytyku tak się już rozpanoszyli, że nie chcieli oddać
kościołowi należnego procenta od lokowanych na synagodze kapitałów. W efekcie obłożono
ekskomuniką perfidos judeos: Lejbusia, Herszka, Eljasza, Icka, Mośka, Lejzora, Raszela, Jude,
Rakocza, Szmula, Marka, Gierszona, Lewka, Kalmana, Mendla, Berka, Jude i innych. Kara spadła i
na synagogę, którą im opieczętować miano...” 22.
Przytyk był idealnym miejscem do rozwoju handlu w tej części kraju. Miasteczko bardzo dobrze
radziło sobie gospodarczo. Na przytyckim rynku, gdzie znajduje się symboliczna dla mieszkańców studnia,
krzyżowały się najważniejsze szlaki handlowe: Trakt królewski (Warszawa - Kraków) z Traktem
www.przytyk.pl/kategoria-17-historia.html, [dostęp: 13.02.2014].
F. Kiryk, Urbanizacja Małopolski, województwo sandomierskie XIII- XVI w., Kielce 1994, s.108.
19
A. Unterman , Encyklopedia tradycji i legend żydowskich, tłum. O. Zienkiewicz, Warszawa 2000.
20
K. Urbański, Gminy żydowskie małe w województwie kieleckim w okresie międzywojennym, Kielce 2006, s.153.
21
www.przytyk.pl/kategoria-18-kalendarium.html, [dostęp: 6.01.2014].
22
J. Wiśniewski, Dekanat radomski, Radom 1911, s. 177.
17
18
8
Wielkopolskim (Lublin - Poznań). Jednak w 1834 roku, kiedy została wybudowana trasa z Warszawy do
Krakowa przebiegająca przez Radom, Przytyk utracił swoje atrakcyjne położenie. Nie wpłynęło to jednak
na rozwój i osadnictwo w tym miejscu. Było to centrum usług handlowych i rzemieślniczych dla
okolicznych miejscowości.
1 czerwca 1869 roku Przytyk utracił prawa miejskie, które miał nadane przez Kazimierza Wielkiego w
latach osiemdziesiątych XV wieku. Przyczyną tego była właśnie budowa trasy łączącej Warszawę z
Krakowem, która wcześniej przebiegała przez Przytyk. 23 Kilkadziesiąt lat po utracie statusu miasta, byli
mieszkańcy wciąż określali je tym terminem. We wspomnieniach zawartych w Księdze Pamięci, dostrzec
można określenia takie jak miasteczko, czy sztetl. Dina Grobstein wspomina:
„[...] Przytyk był typowym miastem żydowskim” 24.
Również Robert Banasik opowiadał, że:
„[…] miasteczko było w dużej części zamieszkałe przez ludność żydowską […]” 25.
Struktura zawodowa mieszkańców Przytyka rozkładała się między dwie dziedziny: handel i
rzemiosło. W okresie międzywojennym nie zachodziły żadne poważne zmiany dotyczące wprowadzania
nowych zawodów. Głownie rodziny polskie jak i żydowskie utrzymywały się z usług takich jak handel i
rzemiosło, co obrazuje tabela numer 1.26
Tabela 1. Struktura społeczno-zawodowa czynnej zawodowo ludności żydowskiej w Przytyku w 1939 r.
Zawód
Liczba
%
Rzemieślnicy
149
53.2
Handlarze
121
43.2
Właściciele przedsiębiorstw przewozowych
3
1.1
Fleczerzy
2
0.7
Nauczyciele
1
0.4
Właściciele młynów
4
1.4
Ogółem
280
100.0
Źródło: R. Renz, Ludność żydowska w Przytyku w okresie międzywojennym, „BŻIH” 1988, nr 3-4, s. 169.
Przytyk nie był podzielony umowną „granicą” administracyjną, obok siebie zamieszkiwali wyznawcy
judaizmu i chrześcijanie. Gospodarstwa polskie bardzo często sąsiadowały z żydowskimi. Wg relacji
Stanisławy Maj, sąsiedzi darzyli się ogromnym szacunkiem. Wspominając mówiła:
„Utrzymywaliśmy przyjazne kontakty, nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek nasza rodzina
miała negatywne relacje z przedstawicielami mniejszości żydowskiej” 27.
Zdarzało się również, że zaprzyjaźnione rodziny zapraszały się wzajemnie na uroczystości rodzinne.
Mieszkańcy mieli również do siebie zaufanie. Michał Teper wspomina, że:
„Pomiędzy żydowską ludnością rzemieślniczą i Polakami z okolicznych miejscowości od wielu lat
panowały dobre stosunki. Żydzi sprzedawali swoje wyroby na targach. Jeżeli ktoś nie mógł zapłacić
otrzymywał towar na kredyt” 28.
Okres I wojny światowej był dla ludności Przytyka bardzo ciężki. W wyniku działań wojennych,
miejscowość uległa poważnym zniszczeniom. Z przeprowadzonego w 1921 roku, spisu ludności jasno
wynikało, że 81% mieszkańców miasteczka to ludność żydowska. Dane te, jak już wcześniej zostało
zauważone, potwierdzają fakt, że Przytyk był dwukulturowym ośrodkiem. Na terenie gminy zamieszkiwało
23
R. Renz, op. cit., s. 167.
“Przytyk was a typical Jewish city, with all factions and organizations.”, D. Grobstein, My Town- An Island (Moje miasto- wyspa),
w: “Przytyk Memorial Book”, red. D. Sztokfisz, Tel Aviw 1973, s. 31.
25
Wypowiedź, Rozmowa z Robertem Banasikiem, 20.12.2013.
26
R. Renz, op. cit., s. 169.
27
Aneks II. Rozmowa ze Stanisławą Maj, 19.02.2014.
28
R. Rentz, op. cit., s. 183.
24
9
10 209 ogółu ludności, w tym 2211 osób wyznania mojżeszowego. Narodowość polską w spisie
potwierdziło 9991 osób, a żydowską 214. Taka sytuacja miała także miejsce w Przytyku. Z 2302 osób
zamieszkujących miasto, 1852 osoby zadeklarowały, że są wyznawcami judaizmu. Swoją polską
narodowość potwierdziło 2140 osób, natomiast żydowską 158.29 Jest to proces charakterystyczny dla
małych miejscowości, które zamieszkiwali Żydzi w okresie międzywojennym. Dzięki temu możemy
zauważyć silną integrację tej mniejszości narodowej z ludnością polską. Sytuacja ta ukazuje jak bardzo
wyznawcy judaizmu utożsamiali się z państwem polskim, jako swoją ojczyzną. Liczba ludności
żydowskiej, która zamieszkiwała Przytyk wyróżniała to miasteczko na terenie województwa kieleckiego.
Taki wynik spisu jest także uwarunkowany brakiem rozróżnienia przez ludność żydowską kwestii
narodowości, o którą w nim pytano, oraz obywatelstwa.
Procesy integracji mniejszości narodowej w środowisku małych miasteczek były powolne i niezwykle
trudne. Bardzo ciężko było sprzeciwić się panującym zasadom życia społecznego i religijnego. Gmina
wyznania mojżeszowego sprawowała kontrolę nad wypełnieniem obowiązków przez wyznawców. Dawało
to poczucie bezpieczeństwa, lecz z drugiej strony, życie każdego mieszkańca było poddane społecznej
kontroli a potrzebę prywatności uważano za coś podejrzanego.
Nie można zapomnieć, że zdarzały się zajścia między ludnością polską i żydowską. Należy
podkreślić, że Przytyk znany jest z pogromu, który miał miejsce 9 marca 1936 roku. W 1935 roku
Narodowa Demokracja spotęgowała bojkot firm żydowskich. Objawiało się to powstawaniem nowych
polskich przedsiębiorstw, które zaopatrywali okoliczni chłopi omijając sklepy żydowskie. Żyd Zajde, który
był piekarzem skarżył się: „ […] od 16 tygodni nie handluję i żaden chłop u mnie bułki nie kupi”. 30 Aby
przeciwdziałać podobnym aktom bojkotu powołano samoobronę liczącą około dwudziestu osób.
Jednym z najpoważniejszych i zarazem najbardziej znanych wydarzeń jest konflikt przytycki zwany
również pogromem, który miał miejsce 1936 roku. Doszło wtedy do zajść, w których zginęło trzy osoby:
Polak - Stanisław Wieśniak oraz żydowskie małżeństwo - Chaja i Josek Minkowscy. Wówczas 20 osób
zostało rannych, z czego 17 z nich było narodowości żydowskiej. Zdarzenie to, uznaje się za jedno z
najpoważniejszych incydentów w przedwojennej Polsce. 31
Wydarzenia te przyczyniły się do utrwalenia antyżydowskich stereotypów. Pogrom przytycki
spotęgował wzrost emigracji Żydów do pobliskich ośrodków miejskich takich jak Radom czy Łódź.
Największym pragnieniem emigrantów był jednak powrót do Izraela.
Okres II wojny światowej to także ciężki czas dla mieszkańców Przytyka. Niemcy wysiedlili około
2 700 osób narodowości żydowskiej. Zostali przewiezieni do radomskiego, szydłowieckiego oraz
przysuskiego getta. W 1942 roku teren miasteczka został zamieniony na poligon wojskowy. Ludność
polska została wysiedlona. Jak opowiadają w swoich wspomnieniach osoby, którym udało się przeżyć
wojnę, zdarzało się, że rodziny ukrywały się w piwnicach i schronach, zupełnie nie stosując się do zakazu
wysiedlenia. Żydom, którym udało się wyemigrować z Przytyka, zawdzięcza się Księgę Pamięci.
Wspomnienia te są cennym źródłem wiedzy dla badaczy, historyków oraz kulturoznawców, a także
obecnych mieszkańców miasteczka.
Historia pozostawiła w tym miejscu niezapomniany ślad i choć niewielu obecnych mieszkańców
Przytyka o nim pamięta, to wciąż pozostaje w pamięci żyjących uczestników tych wydarzeń. Miały one
miejsce przed 70-cioma laty, a dziś nie są upamiętniane przez społeczność lokalną, nawet na tyle, aby
oddać hołd poległemu Polakowi, Stanisławowi Wieśniakowi. Pamięć o Żydach przytyckich odchodzi w
zapomnienie. Jedyną pamiątką, która pozostała jest kirkut w dzielnicy Piaski, który wymaga gruntownej
renowacji. Obecnie mieszkańcy pozostają zamknięci na wszelkiego rodzaju aktywność upamiętniającą
życie mniejszości żydowskiej w tym miejscu. Być może wynika to z braku tradycji lub relacji panujących
w miasteczku przed II wojną światową. Nie zawsze były one tak dobre jak wynika z wyżej wymienionych
wspomnień.
29
R. Rentz, op. cit., s. 175-176.
K. Urbański, op. cit., s. 151-152.
31
P. Gontarczyk, Pogrom? Zajścia polsko-żydowskie w Przytyku 9 marca 1936 r. Mity, fakty, dokumenty, Biała Podlaska – Pruszków
2000, s. 9.
30
10
2.
Życie w przytyckim sztetlu
W żydowskich miasteczkach dominował tradycyjny model życia, oparty w szczególności na
przestrzeganiu zasad religii judaistycznej. Przytycki sztetl nie różnił się niczym od innych miasteczek
żydowskich w tej części kraju. Nieczęsto docierały tam nowinki techniczne, a wszelkie zmiany zachodziły
bardzo powoli.32 Najważniejszym wyznacznikiem norm oraz zasad dla Żydów było prawo religijne.
Mieszkańcy stanowili ludność mieszkającą na pograniczu dwóch kultur: typu miejskiego i wiejskiego, a
także religii: judaistycznej i katolickiej. Czynniki te przyczyniły się do różnorodności strojów, zachowań
oraz poglądów, a także form spędzania wolnego czasu pomiędzy przedstawicielami tych narodów.
Kolejnym następstwem takiego stylu życia była niechęć do wprowadzania nowinek technicznych
ułatwiających egzystencję. Życie żydowskich mieszkańców Przytyka było podzielone na dwie sfery.
Pierwszą z nich stanowiło życie religijne, a co za tym idzie przestrzeganie najważniejszych zasad judaizmu.
Druga natomiast to życie świeckie, na które składała się nauka w publicznych szkołach, praca, a także
sposób na spędzanie czasu wolnego. Najciekawszym aspektem w wielokulturowym Przytyku było życie
codzienne, które koncentrowało się w szczególności na zasadach wiary. Członkowie gminy wyznaniowej
przeżywali godnie wszystkie święta i uroczystości w ciągu rytualnego roku. Żydowskich mieszkańców
łączyło poczucie silnej więzi, nie tylko wewnątrz społeczności, ale również pośród polskich sąsiadów. Jest
to dowód na to, że proces integracji można rozpatrywać na dwóch płszczyznach: zewnętrznej, wszystkich
mieszkańców Przytyka, jak również tylko wewnętrznej- żydowskiej gminy wyznaniowej.
Judaizm jest religią narodu żydowskiego. Podporządkowuje ona szczególnie życie wyznawców od
narodzin aż do śmierci. Aby zrozumieć jej istotę należy poznać religijny cykl życia mniejszości żydowskiej.
Ważnym elementem podczas badania integralności narodów jest dostrzeżenie odrębności, jakie cechują te
zbiorowości.
Centralnym miejscem w przytyckiej gminie żydowskiej była synagoga. Wspomnienia Szaloma
Lindenbauma, wskazują na to, że w miasteczku istniały dwie świątynie szul i Beit hamidrasz.
„Były dwie bóźnice w pobliżu Przytyka, jedna- di Szil, the Synagoge, w innych miejscach
wymawiali Szul, jak w niemieckim, co znaczy właściwie szkoła. A faktycznie w niej nie studiowali,
tylko modlili się. Natomiast w drugiej, Beit hamidrash, modlili się i studiowali” 33.
W obydwu świątyniach znajdowała się Aaron hakodesz34. Umieszczona było na podwyższeniu wschodniej
ściany, a dochodziło się do niej po schodkach. Zawsze byłą przykryta kurtyną. Po jej odsłonięciu, Tora
przenoszona była na ambonę w centrum synagogi lub Beit hamidrasz. Szalom Lindenbaum opowiada:
„Tam zdejmowano suknie, by czytać odpowiedne porcje: pierwsza przypadała kapłanowi, druga
Lewicie, a następnie każdemu z ludu” 35.
Od ortodoksyjnych Żydów, a takimi w większości byli właśnie mieszkańcy przytyckiego sztetla,
wymagano separacji płci. Według opisu Lindenbauma synagoga była wysoka, miała wyznaczoną Ezrat
naszim, czyli babiniec, halę kobiet. Część ta stanowiła jakby drugie piętro, była wydzielona specjalnie, aby
mężczyźni mogli skupić się na modlitwie. Budynek był obszerny i wysoki, jednak jak już zostało
wspomniane, nie długo po wejściu Niemców został spalony.
Wszystkie obrządki w synagodze prowadzili mężczyźni znający się na nich. Nie musieli oni pełnić funkcji
rabina. Rabin rzadko przybywał do bóźnicy, miał swój minjan.36 W miasteczku funkcjonowały też
chasydzkie sztible.
Synagoga była głównym miejscem, w którym odbywały się nabożeństwa i modlitwy. W momencie
powstania samodzielnej gminy wyznaniowej Przytyk zyskał również stały żydowski cmentarz grzebalny.
Jak zauważa Adam Penkalla, ciężko jest ustalić dokładną jego datę powstania, jak również założyciela.
Przypuszczać można, że było nim Bractwo Pogrzebowe, ponieważ podczas śledztwa dotyczącego jego
nielegalnej działalności, obiekt już działał. 37 Pierwsze wzmianki o jego działalności pojawiają się w
http://judaizm.izraelczyk.pl/sztetl, [dostęp: 14.04.2014].
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
34
Aron (ha-)kodesz to wbudowana wnęka na wschodniej ścianie świątyni lub dostawiona do niej szafa, w której przechowuje się
rodały.
35
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
36
Minjan to kworum modlitewne, wynoszące dziesięciu dorosłych mężczyzn (tj. powyżej 13 lat).
37
A. Penkalla, op. cit., s.175-176.
32
33
11
dokumentach z 1843 roku, kiedy do funduszy gminy wpłynęła kwota 15 rubli za pogrzeby. 38 Na terenie
kirkutu występowały pojedyncze i podwójne macewy osób ze sobą spokrewnionych. Kształty są bardzo
podobne, zakończone najczęściej pełnym łukiem. Każda z nich jest przyozdobiona inną płaskorzeźbą,
najczęściej jednak występowała ornamentyka roślinna. 39 Zachowane do dziś macewy wskazują na
przywiązane do tradycyjnego zdobienia. Przykładem jest macewa Rywki córki Mordechaja, którą
ozdobiono świecami, na znak rytuału zapalania przez kobietę świec szabatowych. Był to symbol
przeważający i typowy dla nagrobków kobiet. Na jej steli znajduje się taka oto inskrypcja:
Tu spoczywa.(…). Życie jej dla nas skończyło się. Odeszła w zaświaty. Rozpacz dla nas w tym
gorzkim dniu. Czysta dusza rozpoczęła wędrówkę. Młoda wiekiem, pozostawiła nam płacz, ból i
żałobę. Niebo stało się jej wieczną siedzibą, a namioty kobiet jej mieszkaniem wiecznym. Kobieta
poważna i cnotliwa, pani Rywka córka Mordechaja Dawida ha-Levi, zmarła 10 kislev 5616 roku (20
listopada 1855 r.). Niech dusza jej żyje wiecznie.40
Na steli przytyckiej, jest ona zapisana w języku hebrajskim. Jak widać forma inskrypcji, a także język są
kolejnymi wyznacznikami odrębności kulturowej oraz religijnej.
Przytycka mniejszość była bardzo religijna, a cykl jej życia odzwierciedlał zachowywanie prawa
mojżeszowego. Przestrzegano ściśle zasad panujących w religii judaistycznej, które można określić, jako
spisane w Biblii i Talmudzie prawa, wierzenia i rytuały. Podstawowym motywem, który ukazywał się w
ciągu roku, zakorzenionym w religii judaizmu była historia wyjścia z Egiptu, a także wędrówka Izraelitów
po pustyni, a w rezultacie wejście do Ziemi Obiecanej.41
2.1.
Kalendarz i święta
Ważnym elementem życia religijnego przytyckich Żydów były święta obchodzone w określonych
momentach cyklu rocznego. Te szczególne dni, wyznaczał kalendarz księżycowo-słoneczny, który różnił
się od powszechnie używanego, ponieważ jego system opierał się m. in. na obserwacji faz księżyca. 42
Według takiego liczenia czasu doba rozpoczynała się wraz z nadejściem nocy, a kończyła wieczorem
kolejnego dnia. Czas trwania dnia miał bardzo ważne znaczenie ze względu na porządek modlitw, które
powinny być odmawiane w odpowiednich porach dnia. 43 Miesiące w roku żydowskim liczą po około 29 lub
30 dni i rozpoczynają się od momentu, kiedy księżyc znajduje się w fazie nowiu.
Kalendarz, którego używali Żydzi zamieszkujący Przytyk przeanalizowany został pod względem
cyklu dziennego, tygodniowego i miesięcznego.
Każdy dzień rozpoczynał się modlitwą poranną – szacharit. Kolejną, jaką odmawiano była mincha,
która oznacza ofiarowanie. Dzień ciężkiej pracy zamykała modlitwa arwit, czyli pora wieczorna. Czas ich
odmawiania był ściśle określony, ponieważ godziny te były pamiątką składania ofiar w świątyniach. 44 Po
mimo tego, że doba jest ważnym elementem upływu czasu to dla społeczności żydowskiej bardzo ważny
jest także tydzień.
Nowy tydzień w Przytyku rozpoczynał się w piątek wraz z zajściem słońca. Czas ten nazywany jest
szabatem, czyli dniem odpoczynku. Nazwa ta często występuje we wspomnieniach zawartych w Sefer
Przytyk. W tradycyjnym żydowskim domu święto rozpoczynało się od zapalenia przez panią domu dwóch
świec i odmówieniem przez ojca rodziny modlitwy nad kielichem wina, zwaną kidusz. Kobieca funkcja na
stałe zapisała się w tradycji judaistycznej, co zauważyć można przy powyższym opisie wyglądu macewy
Rywki córki Mordechaja. Na podstawie relacji zawartych w Przytyk Memorial Book wnioskować możemy,
że wyznawcy judaizmu, którzy zamieszkiwali miasteczko byli oddani religijnym tradycjom i ściśle
przestrzegali praw. Chancha Friedman-Honig opowiada jak jej rodzina świętowała szabat:
38
Ibidem.
Niestety nie zachowały się nazwiska autorów, artystów-rzemieślników, którzy wykonywali nagrobki zachowane na tym kirkucie.
Jedyna sygnatura, która się zachowała wskazuje na A. Wajsberga Dadima Finkli.
40
http://www.kirkuty.xip.pl/przytyk.htm, [dostęp: 27.04.2014].
41
A. Unterman , Żydzi. Wiara i życie, Łódź 1989, s. 5.
42
Rok żydowski składa się z 12 miesięcy księżycowych i ma przeciętnie 354 dni. Występuje w nim również rok przestępny. W czasie
jego trwania dodaje się kolejny 30 dniowy miesiąc do całego kalendarza.
43
http://www.jewish.org.pl/index.php/pl/bwi-kalendarz-i-cykl-iycia-mainmenu-68/96-kalendarz-iydowski-hebr-luach-ha-szana-.html,
[dostęp: 20.04.2014].
44
A. Unterman , op. cit., s. 203.
39
12
„W piątek, odczuwano już nadejście święta szabatu. (…). Przygotowania były dla każdego wielką
uroczystością i wszystko było robione tak, aby święto można było przeżywać w sposób radosny i
wymagany przez tradycję” 45.
Innym przykładem tego, że starannie przestrzegano zasad są także wspomnienia Szaloma Honiga:
„Sobota w Przytyku zaczynała się wtedy, kiedy Żyd brał świeżą bieliznę i szedł do mykwy,
gdzie odbywała się rytualna kąpiel […]” 46.
Dowodzi to, że życie wyznawców judaizmu było szczególnie dokładnie podporządkowane tradycji i
obrzędom religijnym. Rodziny przestrzegające zasad rytualnej kąpieli przed rozpoczęciem szabatu, mogły
spożyć w jego czasie dwa obfite posiłki. Szabat kończył się w sobotę, w momencie, kiedy na niebie
pojawiły się trzy gwiazdy. Przeżywanie w sposób godny tego święta wiązało się z przestrzeganiem zakazu
wykonywania codziennych, zwyczajnych czynności. W Przytyku podkreślano bardzo wyraźnie znaczenie
święta szabatu dla społeczności. Szalom Lindenbaum opowiada, że dla Żydów z Przytyka:
„Szabat i Niedziela były zupełnie inne, bo Szabat był z Prawa, a Niedziela już nie- z „przekleństwa”.
Prawo dzieliło też jedzenie: koszerne i niekoszerne, co doprowadzało do trudności ugoszczenia” 47.
Dzięki powyższej relacji możemy zauważyć element dezintegrujący Polaków z ludnością żydowską. Był
nim strach przed złamaniem zasad obowiązujących w religii judaistycznej. To także oddalało od siebie
ludzi z tych dwóch grup kulturowych, jednak nie przeszkadzało przyjaźniom, które także istniały. Często
najmowano chrześcijan do pomocy przy wykonywaniu codziennych czynności, np. przygotowywania
posiłków, czy codziennego obrządku. Był to czas, kiedy nie wolno było myśleć o tym, co ma nastąpić, ani
planować zadań do wykonania przez następny tydzień. Jedynym, co mogło zajmować ich myśli, były
refleksje dotyczące Boga. Pozostałe dni tygodnia, oprócz czasu przeznaczonego na stałe modlitwy wpisane
w cykl dniowy, były pracujące i odzwierciedlały zwyczajne życie, które zostało opisane w dalszych
podrozdziałach pracy.
Ostatnią i największą częścią rachuby czasu jest miesiąc. Kalendarz żydowski wyznacza 12 miesięcy
księżycowych, które rozpoczynają się od nowiu księżyca. Jak już zostało zaznaczone miesiąc liczy od 29
do 30 dni. Miesiące kalendarza żydowskiego nie pokrywają się z miesiącami kalendarza gregoriańskiego
Za rozpoczęcie nowego roku żydowskiego można uznawać miesiąc nissan w czasie, którego wypada
święto Paschy, ale również miesiąc tiszri, kiedy przypada Święto Nowego Roku, Rosz Haszana. Święto
Rosz Haszana było jednym z najważniejszych świąt w kalendarzu żydowskim. Według religii
judaistycznej, podczas jego trwania Bóg zapisuje losy ludzi w dwóch księgach, są to: Księga Życia oraz
Księga Śmierci. Spisanym w tej drugiej, daje jeszcze jedna szansę i czas na poprawę przez 10 dni, aż do
święta Jom Kippur.48 Jom Kippur było kolejnym bardzo ważnym świętem dla mniejszości narodowej
Przytyka. W jego trakcie obowiązywał ścisły post. Żydzi traktowali je, jako jedno z najważniejszych świąt
o charakterze pokutnym. W wigilię święta, odbywano rytualną kąpiel w mykwie. Prawdopodobnie
praktykowano rytuał kapparot, który polegał na ofierze z koguta lub kury, która była uśmiercana za winy
ofiarującego i tym samym miała zapewnić mu długie życie w pokoju. Święto stanowiło podstawowy
miernik stopnia religijności i oddania tradycji. Żydzi w Przytyku świętowali według obowiązujących zasad.
Jak relacjonuje Chancha Friedman-Honig:
„Jom Kippur zaszczepiał mroczny nastrój wśród społeczności Przytyka. Wszyscy, młodzi i starzy,
mieli być w synagodze. Kantora było słychać z daleka. Żydzi mieli gorzko płakać i błagać o
wybaczenie ich grzechów i wpisania ich na dobre życie” 49.
Kolejnym ważnym świętem w ciągu religijnego życia w przytyckim sztetlu był Sukkot, czyli Święto
Namiotów. Obchodzono go w pięć dni po Jom Kippur. Żydzi przeżywali je jako pamiątkę mieszkania w
szałasach podczas ucieczki Izraelitów z Egiptu i wędrówki do Kanaanu. Święto przeżywane było radośnie.
Budowano szałasy i namioty, w których następnie świętowano. Szalom Lindenbaum opowiada, że w
Przytyku święto przeżywano wspólnie z najbliższymi sąsiadami.
“On Friday, the approach of the holy Sabbath could already be felt.”, Ch. Friedman-Honig, Religious Values in the Life of the Jews
of Przytyk (Wartości religijne w życiu Żydów w Przytyku), w: “Przytyk Memorial Book”, red. D. Sztokfisz, Tel Aviw 1973, s. 35.
46
R. Rentz, op. cit., s. 177.
47
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
48
A. Unterman , op. cit., s. 214.
49
“A spirit of sadness pervaded on Yom Kippur. Everyone, young and old, went to the synagogue. The prayers of the cantor were
heard from afar. Jews would weep bitterly and pray to G-d that He forgive their sins and seal them for a good verdict.”, Ch. FriedmanHonig, op. cit., s. 35.
45
13
„Namioty budowaliśmy w głębi podwórza, najczęściej razem z sąsiadami. Około cztery rodziny
świętowały z nami. Siostry były kelnerkami i przynosiły z domu posiłki” 50.
Sukkot był najradośniejszym świętem w ciągu całego roku. Święto to skupiało na sobie największą uwagę
polskich dzieci, które dokuczały Żydom podczas świętowania.
„Chrześcijańskie dzieci wrzucały nam do szałasów zdechłe koty lub wrony, niekiedy zdarzało się, że
obrzucali je kamieniami. Szczucie Polaków wobec Żydów było naprawdę duże” 51.
Jak wynika z powyższych wspomnień, na polu religijnym istniało wiele różnic pomiędzy religią katolicką a
judaistyczną. Sądzić tak można analizując zachowanie polskich dzieci. Brak akceptacji odmiennej kultury
rodził zachowania antysemickie. Nie każde dziecko polskie zachowywało się w ten sposób, jednak każdego
roku dochodziło do podobnych incydentów.
Po około dwóch miesiącach od święta Sukkot nadchodziła Chanuka. Były to ośmiodniowe
uroczystości światła. Święto Świateł obchodzono, aby upamiętnić historię związaną ze zwycięstwem
Machabeuszy nad Asyryjczykami.52 Kolejne święto czternastego dnia miesiąca adar to Purim, a w dniu go
poprzedzającym obowiązywał post zwany Taanit Ester. Purim to święto, podczas którego można było
pracować i wykonywać codzienne czynności, ale większość mieszkańców sztetla przestrzegała zasad i
tradycji świętowania.
Kolejnym świętem, które społeczność żydowska Przytyka świętowała z należytą czcią była Pascha.
Było to święto rolnicze, związane z uprawa jęczmienia, ale przede wszystkim upamiętniało wyjście z
Egiptu. Święto Paschy trwało siedem dni, a pierwszy dzień był jednym z najbardziej uroczystych
momentów życia żydowskiego w Przytyku. Seder, to najbardziej uroczysty posiłek Paschy. Cała rodzina je
wtedy uroczystą kolację. Podczas posiłku czytana była Hagada, specjalny tekst, który opisuje wyjście z
Egiptu.53 Zwyczaj kolacji sederowej praktykowały nawet mniej religijne rodziny. Wieczór ten wywoływał
wiele pozytywnych emocji. W Przytyk Memorial Book możemy zauważyć stosunek, jaki miała żydowska
mniejszość do świętowania Paschy:
„Kochałam Paschę bardziej niż jakikolwiek inne święto, zwłaszcza Seder, który celebrowano bardzo
uroczyście” 54.
Tak o przeżywaniu święta Paschy opowiada Chancha Friedman-Honig. W czasie święta Pesach Żydzi
spożywali tylko pieczonego w całości baranka, gorzkie zioła, a także macę, czyli chleb bez zakwasu.
Bardzo ważne było przestrzeganie tradycji i zakazu jedzenia, a nawet posiadania w domu jakiegokolwiek
chleba lub produktu pieczonego na zakwasie, zwanego chamecem. Obowiązywało także używanie zastawy
oraz naczyń przeznaczonych tylko do użytku w czasie święta Paschy, gdyż codzienne naczynia były
skażone chamecem. Od drugiego dnia Paschy rozpoczyna się okres zwany liczeniem omera55. W tym czasie
ortodoksyjni Żydzi, a jak już wspomniałam takimi w większości byli mieszkańcy sztetla przytyckiego, nie
strzygli włosów, nie golili się, ale również nie wyprawiali wesel.56
Jednodniowym, a w diasporze dwudniowym, świętem, następującym w ciągu cyklu życia religijnego
był Szawuot, czyli Święto Tygodni.57 Szawuot związany był ściśle ze zwyczajami rolniczymi, do synagogi
przystrojonej zielonymi gałązkami, przynoszono specjalne bochenki chleba, będące symbolem Tory, czyli
duchowego „chleba”. Część ortodoksyjnych Żydów spędzało noc świąteczną czytając Torę i czuwając, aż
do modlitwy o świcie. W świątecznym dniu w synagodze czytano ze zwojów Tory Dziesięć Przykazań oraz
Księgę Ezechiela.58
Ostatnią częścią rytualnego roku żydowskiego w Przytyku był okres trzytygodniowej żałoby nazwany
Jemei bein hamecarim. Okres ten to pamiątka zniszczenia Pierwszej i Drugiej Świątyni Jerozolimskiej, a
także uczczenia nieszczęść i cierpień narodu podczas wygnania. 59 W przytyckim sztetlu jedynymi
fragmentami Tory, jakie wybrzmiewały w świątyni podczas tego okresu, były fragmenty opisujące
cierpienia narodu.
50
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
http://swietokrzyskisztetl.pl/pl/zydzi/kalendarz__sobota_i_swieta/, [dostęp: 27.04.2014].
53
http://swietokrzyskisztetl.pl/pl/zydzi/kalendarz__sobota_i_swieta/, [dostęp: 27.04.2014].
54
“I loved the festival of Passover more than anything, especially the night of the Seder. The Seder ceremony was conducted with
great festivity”. Ch. Friedman-Honig, op.cit., s. 35.
55
Omer to okres 7 tygodni (49 dni), liczonych od święta Pesach do Szawuot.
56
A. Unterman , op. cit., s. 230-233.
57
http://www.jewish.org.pl/index.php/bwi-kalendarz-i-cykl-iycia-mainmenu-68/2339--czym-jest-szawuot.html, [dostęp: 23.04.2014].
58
A. Unterman , op. cit., s. 235.
59
Ibidem., s. 236.
51
52
14
Analizując święta obowiązujące w religii judaistycznej można zauważyć, jak bardzo scalały
społeczeństwo żydowskie, ale także jak bardzo różniły się od zwyczajów chrześcijańskich. Sytuacje te
przyczyniały się do integracji polskich sąsiadów z narodem Żydowskim. Chętnie pomagali, podczas, gdy
Żydzi nie mogli wykonywać żadnych prac. Warto zauważyć, że szczególną rolę w tej kwestii stanowi
sytuacja ekonomiczna, która piętnowała takie zachowania. Nie brakowało także aktów dezintegracji.
Odmienne zwyczaje i tradycje religijne, potęgowały takie incydenty jak na przykład obrzucanie namiotów
kamieniami, czy wrzucanie do nich zdechłych zwierząt. Analizując przebieg świąt judaistycznych,
wyraźnie zaobserwować można brak akceptacji i aprobaty polskich mieszkańców, szczególnie dzieci i
młodzieży, a także izolację Żydów w tym czasie.
2.1.1 Sztible chasydzkie
Największym centrum chasydyzmu w tej części kraju była Góra Kalwaria, a także Warka. Pierwsza
miejscowość była zamieszkała przez najbardziej wpływowych chasydów w Polsce, przez co tworzyli silne
ugrupowanie.60 W Warce również działały sztible, jednak ich działalność nie była aż tak prężna jak ta w
Górze Kalwarii.
Przytyk był niewielką miejscowością, jednak gmina wyznaniowa działała prężnie i bardzo aktywnie.
Należy zauważyć, że jako miejsce modlitwy funkcjonowała nie tylko synagoga oraz Beit Midrasz, ale także
wspomniane już sztible – pomieszczenia do modlitwy i studiów religijnych mieszczące się w prywatnych
domów chasydzkich. Do Przytyka bardzo często przyjeżdżali także chasydzi z Warki, Kozienic,
Białobrzegów, Opoczna jak również Góry Kalwarii. 61 Podkreślić należy znaczenie religijne, jakie miała
osada dla Żydów z sąsiednich gmin, ponieważ wyżej wymienione miejscowości są oddalone o kilkadziesiąt
kilometrów od Przytyka. Wiązało się to zapewne z długą podróżą, mając na uwadze ówczesne środki
transportu. Sztible były otwarte przez cały dzień, a osoby, które miały ochotę na modlitwę lub studiowanie
Gemary62 mogły korzystać z nich dowolnie, kiedy miały czas. Chasydzi w swoich sztiblach zawiązywali
grupy, w których każdy był traktowany równo. Potwierdza to relacja Szaloma Honiga, która została
zawarta w Przytyk Memorial Book:
„Chasydzi tworzyli grupy, w których każdy czuł się równy sobie” 63.
Wszyscy się znali i byli dla siebie jak członkowie rodziny. Ludzie tworzący takie ugrupowania byli bardzo
ortodoksyjni i uczeni w Torze.
Wielkim zaszczytem dla chasydów przytyckich było przybycie do miasteczka admora społeczności
wareckiej. Mianem tym określano przywódców duchowych, wybitnie uczonych talmudystów, którzy byli
mistrzami dla chasydów.64 Był to czas wielkiej radości, a także gorliwego przestrzegania tradycyjnych
zasad. W Przytyk Memorial Book, Szalom Honig opisał, że podczas pobytu mistrza chasydów z Warki
przypadał szabat. Jak opowiada:
„Został on przeprowadzony właściwie ze wszystkimi jego szczegółami, a następnie przeprowadzono
tradycyjny posiłek Meławe Malka” 65.
Zauważyć można kolejny raz, silne przywiązanie do tradycji i jej przestrzegania wśród społeczności
przytyckiej.
Szalom Honig relacjonuje, że w chasydzkich sztiblach studiowano Torę w dni powszednie po
modlitwach mincha i maariw, ale również w szabat i po seuda szliszit, czyli wieczornym posiłku
spożywanym w wieczór na zakończenie szabatu.66
Rebe byli duchowymi przewodnikami dla chasydzkich społeczności. Ortodoksyjni Żydzi wybierali się
na pielgrzymki do admorów. Celem takiej podróży nie była tylko modlitwa, ale również pomoc i doradztwo
w sprawach wiary, czy rodziny. Ojcowie wysyłali do mistrzów swoje dzieci, aby utwierdzić ich w wierze
http://www.sztetl.org.pl/pl/term/29,chasydzi-z-gory-kalwarii-chasydzi-ger/, [dostęp: 29.04.2014, autor: Hanna Węgrzynek].
http://swietokrzyskisztetl.pl/pl/gminy_zydowskie_1918-1939/przytyk/, [dostęp: 27.04.2014].
62
Gemara to aramejskojęzyczny zbiór rabinicznych komentarzy i objaśnień uzupełniających Misznę, czyli kodeks prawa
obyczajowego w judaizmie. Obie księgi tworzą razem Talmud.
63
„The Hassidic shtibel with its “professional” affiliation, contributed greatly to the forging of a group in which an individual would
not feel himself as forgotten, but rather as someone with equal rights.”, S. Honig, op. cit., s. 45.
64
Z. Borzymińska, R. Żebrowski, Polski słownik judaistyczny. Dzieje, kultura, religia, ludzie, t. 1, Warszawa 2003, s. 45.
65
“The Sabbath was conducted appropriately with all of its details and a traditional Melave Malka (Post Sabbath meal) was conducted
afterward.”, S. Honig op. cit., s. 46.
66
Ibidem.
60
61
15
judaistycznej. Również Szalom Honig był posyłany przez ojca, do oddalonej o kilka kilometrów Przysuchy,
aby tam u Jid Hakadosz, czyli świętego Żyda, pobierać nauki. Jak opowiada:
„Ku mojemu zaskoczeniu, podczas wizyty, zamiast czuć atmosferę dogmatyzmu i adoracji, jak sobie
to wyobrażałem, znalazłem atmosferę koleżeństwa” 67.
Dzięki temu zrozumieć można relacje, jakie panowały pomiędzy zwolennikami chasydyzmu, a rabinami.
Rebe był mistrzem oraz osobą, która wskazywała drogę, jak postępować w życiu codziennym, a nawet
intymnym. Wniosek taki można wyciągnąć również z opowieści Szaloma Honiga, gdzie czytamy:
„Mój ojciec, Joel Honig błogosławionej pamięci, naradzał się z nim w sprawach utrzymania,
ochrony zdrowia i innych sprawach bardzo intymnych, tak jak można by zrobić to z bardzo bliskim
przyjacielem” 68.
Pielgrzymki chasydów do duchowych przewodników były bardzo ważnym elementem w życiu
każdego mieszkańca. Każdy, kto powracał do Przytyka, po wizycie u rebego, był żywym przykładem
nieustającej wiary. Umacniał również społeczność naukami, których doznał.
Przedstawione w tej części pracy relacje i cytaty wskazują na bardzo ważną funkcję, jaką pełniły
sztible dla społeczności żydowskiej nie tylko w Przytyku. Dzięki wysokiej liczbie chasydów, osada zyskała
ważny charakter wśród okolicznych miejscowości. Jak zostało zauważone do Przytyka przybywali
przedstawiciele z Warki, Góry Kalwarii, czy Białobrzegów, gdzie znajdowały się ich największe grupy. W
tej sytuacji można twierdzić, że Przytyk był ważnym ośrodkiem, który brał udział nie tylko w procesie
integracji pomiędzy mieszkańcami osady, ale także sąsiednich miasteczek. W źródłach nie przedstawiono
informacji, w jaki sposób wpływało to na społeczność polską.
Religia stanowiła najważniejszy element życia mieszkańców Przytyka. Przyczyniało się to jednak do
wyostrzenia granicy kulturowej pomiędzy chrześcijanami. Był to podstawowy element odrębności,
ponieważ egzystencja żydowska opierała się w całości na przestrzeganiu praw wynikających z religii.
Zauważyć można dokładnie sytuacje, które wpływały na niechęć do tradycji żydowskich. Na polu
ekonomicznym i gospodarczym sytuacja ta ulegnie niewielkiej zmianie.
2.2
Życie codzienne
Życie w miasteczku zaczynało się od wczesnych godzin porannych, jak w każdej handlowo–
usługowej osadzie. Jednak nie można zapominać, że Żydzi przytyccy byli religijni i przestrzegali zasad
odpowiednich dla judaizmu, a co za tym idzie również porządku modlitw. Tak więc, jak wcześniej zostało
wspomniane, rozpoczynali swój dzień od modlitwy szacharit. Obrzędy i obyczaje religijne ściśle wiązały
się z codziennym funkcjonowaniem, a co więcej były obecne w każdej dziedzinie życia, jak na przykład:
praca, edukacja, czas wolny, czy choćby przygotowanie posiłku. Życie codzienne w wielu aspektach
pokrywało się z życiem religijnym. Według Chanchi Friedman-Honig:
„Całe życie dorosłych Żydów, skupiało się w około synagogi. Uroczystości bar micwy, wesela,
święta, jorcajty (rocznice śmierci członków rodzin), pogrzeby i mowy pogrzebowe - wszystko to
miało miejsce w okolicy lub we wnętrzu synagogo” 69.
Zjawisko takie kształtowało strukturę rodziny, zachowania oraz postawę jej członków. Ważnym i nie
odłącznym elementem życia Żydów były rytuały, które celebrowały najważniejsze momenty ziemskiej
wędrówki. Istotnym elementem życia świeckiego żydowskich rodzin była edukacja dzieci. Możliwość
kształcenia owocowała w dorosłym życiu lepszymi kwalifikacjami.
67
„To my surprise, instead of finding an atmosphere of dogmatism and adoration as I had imagined, I found
an atmosphere of camaraderie.”, Ibidem.
68
“My father, Yoel Honig of blessed memory, took counsel from him on matters of livelihood, health and
other very intimate matters, just as one would do with a very close friend.”, Ibidem.
69
“The entire life of the adult Jews centered around the synagogue. Bar Mitzvah celebrations,
weddings, yahrzeit meals (on the anniversary of the death of family members), as well as funerals and
eulogies – all of these took place around or inside the synagogue.”, Ch. Friedman-Honig, op. cit., s. 34.
16
2.2.1 Edukacja
W międzywojennym Przytyku istniała szkoła powszechna. Każdy mieszkaniec miejscowości oraz
okolicznych wsi, bez względu na narodowość miał obowiązek posyłania dzieci do takiej placówki. Średnia
ilość uczniów do niej uczęszczających to około 800 osób, z czego prawie połowę stanowiła ludność
żydowska, a połowę ludność polska. Rozpatrując ten aspekt pod względem liczby ludności w miasteczku,
to Żydzi w Szkole Powszechnej stanowili mniejszość. Początkowo zajęcia prowadzone były dla wszystkich
klas w jednej dużej sali. Dopiero, kiedy wynajęto pokoje, każda z klas mogła przerabiać materiał
dostosowany do swojego wieku. Szkoła Powszechna realizowała pełny 7-klasowy program nauczania.
Nauczycielami byli Polacy, nie było jednak sztywnego podziału na dzieci polskie i żydowskie, wszystkie
uczyły się w jednej klasie. Po roku 1930 została wprowadzona do rządowej szkoły lekcja historii Żydów,
gdzie nauczał zydowski nauczyciel. Jak opowiada Szlomo Eitan:
„Nasze dzieci czekały niecierpliwie na te dwie lekcje w tygodniu, kiedy można było być razem w
żydowskiej atmosferze, z żydowskim nauczycielem i bez polskiego nadzoru. Nauczyciel religii
żydowskiej był kimś w rodzaju przedstawiciela studentów żydowskich, podczas spotkań z innymi
nauczycielami. Często to on chronił nas przed antysemickimi atakami uczniów” 70.
Fakt, że Żydzi i Polacy uczyli się w jednych klasach potwierdzają relacje Szaloma Lindenbauma oraz Marii
Cholewińskiej, która udostępniła prywatną fotografię. Zdjęcie to zrobione zostało w Szkole Powszechnej w
Przytyku około roku, 1934. Znajduje się na nim pierwsza klasa.
70
“Our children waited anxiously for these two weekly classes, when they could be together in a Jewish
atmosphere, with a Jewish teacher, and with no strange eye supervising them. The teacher of the Jewish
religion was a sort of representative of the Jewish students during teachers' meetings. On other occasions,
he would protect them from anti-Semitic attacks from the teachers or the students.”, S. Eitan, The Education
of Jewish Children in Our Town (Edukacja dzieci żydowskich w naszym mieście), w: “Przytyk Memorial
Book”, red. D. Sztokfisz, Tel Aviw 1973, s. 39.
17
Fotografia 1. I klasa Szkoły Powszechnej w Przytyku-1934 rok.
Źródło: Ze zbiorów prywatnych Marii Cholewińskiej.
Jak można wnioskować ze wspomnień Chaima Maltza zawartych w Sefer Przytyk, nie chętnie
posyłano dzieci do szkoły polskiej, nawet mając narzucony przez państwo obowiązek nauki w wieku
szkolnym.71 Żydzi starali się, aby nie musiały one uczyć się w takim miejscu razem z innowiercami. Jest to
również przyczyną dla której liczba uczniów narodowości polskiej była równa, a niekiedy nawet większa
niż Żydów, pomimo, że miasteczko było zamieszkane w 90% przez wyznawców judaizmu. Do tej szkoły
uczęszczał również Chaim Gil (Gelibter), który opowiadał o głębokim antysemityzmie jaki cechował w
tamtym czasie Polaków. W szkole pomiędzy Polakami a Żydami zdarzały się bójki z byle powodów. Jak
relacjonuje, zimą dzieci polskie rzucały w nich śnieżkami, w których były kamienie. 72 Podobne historie
wspomina w Przytyk Memorial Book Chancha Friedman-Honig:
„Czuliśmy się jak obcy. Ich relacje z nami były bardzo słabe, a antysemityzm silny. Polskie dzieci
dręczyły nas i sprawiły, że czuliśmy się gorsi, że byliśmy Żydami. Pewnego razu, gdy uczniowie
polskiej szkoły wyśmiewali Żydów podczas występu, to mój brat zaprotestował (był wtedy w
siódmej klasie). Oni wydalili go ze szkoły i nie mógł już kontynuować nauki” 73.
Droga studentów żydowskich do zdobycia wykształcenia była bardzo ciężka. Z relacji zawartych w
Przytyk Memorial Book wynika, że środowisko rówieśnicze często nie akceptowało różnic religijnych. Z
korespondencji powojennej Szaloma Lindenbauma, który również urodził i wychował się w Przytyku,
wynika jednak, że nie każdy Żyd miał tak skrajne poglądy, jeśli chodzi o posyłanie dzieci żydowskich do
rządowej szkoły. Szalom Lindenbaum w liście z 1992 roku do Szkoły Powszechnej w Przytyku pisał:
„(…) byłem uczniem szkoły do 1939 roku (ukończyłem szóstą klasę)” 74.
Poniższe zdjęcie przedstawia kartę z dziennika Szkoły Powszechnej w Przytyku z wypracowanymi ocenami
przez Szaloma Lindenbauma oraz jego szkolne koleżanki.
Ch. Maltz, Memories of my Old Hometown (Wspomnienia z mojego małego miasteczka), w: “Przytyk Memorial Book”, red. D.
Sztokfisz, Tel Aviw 1973, s. 20.
72
www.jewishgen.org/yizkor/Przytyk/prz001.html , [dostęp: 11.05.2014].
73
„Heir relationship with us was poor. Anti-Semitism was quite strong. The Polish children tormented us and made us feel that we
were Zhyds. Once, when the students of the Polish school mocked the Jews during a performance, my brother protested this (he was
then in the seventh grade). They expelled him from school, and he did not continue to study.”, Ch. Fridman-Honig, op. cit., s. 35.
74
List Szaloma Lindenbauma do Szkoły Powszechnej w Przytyku, 18.02.1992.
71
18
Dokument 1. Kserokopia karty zakończenia III klasy przez Szaloma Lindenbauma w Szkole Powszechnej
w Przytyku.
Źródło: Ze zbiorów prywatnych Marii Cholewińskiej.
Dokument 1. jednoznacznie wskazuje na odrębność, jaka w tym czasie była bardzo widoczna wśród
uczniów. Analizując go należy zwrócić uwagę na pisownię imienia Szalom, przekształconą na jidyszową
formę- Szulim. Wskazuje to jednoznacznie na fakt, że na co dzień posługiwano się językiem jidysz.
W Przytyku działała nie tylko szkoła świecka. Szalom Lindenbaum oraz Chaim Gil, podobnie jak inni
żydowscy chłopcy, uczęszczali również do chederu. Była to elementarna szkoła religijna, wyłącznie dla
chłopców, w której uczono czytania, pisania w języku hebrajskim oraz modlitw. Potwierdza to Szalom
Lindenbaum:
„Edukacja chłopców w Przytyku rozpoczynała się już od 5 roku życia. Zaczynała się nauką pisania
liter hebrajskich, następnie po nauce czytania przechodziło się do uczenia Tory (prawa)” 75.
Cheder znajdował się w domu nauczyciela. Szlomo Eitan opisuje wygląd pomieszczenia, w którym
odbywały się zajęcia:
„Był długi stół na środku pokoju. Rebe siedział na środku, a uczniowie na dwóch długich ławach po
obu stronach. Chwilami było do trzydziestu uczniów. Pierwszy poziom cheder, był dla małych
75
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
19
dzieci, gdzie uczniowie poznawali Beit alef76, początki czytania, modlitwy i znaczenie słów
pierwszych części Tory na Chumasz77” 78.
Nauczanie na początkowym poziomie było bardzo uproszczone. Ze wspomnień uczniów przytyckiego
chederu wynika, że rebe czytał, a studenci odpowiadali chórem.79 Termin rebe ten był używany wśród
przytyckiej społeczności zamiennie z terminem mełamed. Jak wspomina Szalom Lindenbaum:
„Określenie mełamed, które oznaczało nauczyciela, używane było nieoficjalnie, między uczniami
lub ich rodzicami. Oficjalnie rodzice do dzieci, bądź dzieci do samej osoby, która była nauczycielem
mówili Rebe, aby okazać mu należny szacunek” 80.
Pierwsze określenie wskazywało na odpowiednią postawę wobec nauczyciela. Drugie natomiast było
używane potocznie.
Młodzi Żydzi najczęściej musieli pogodzić naukę w obowiązkowej Szkole Powszechnej oraz
chederze. Cheder na wyższym poziomie nauczania przygotowywał uczniów do bar micwy, dnia, w ktorym
trzynastoletni chłopiec staje się dorosłym mężczyzną i po raz pierwszy może odczytać fragmenty Tory w
synagodze. Celem nauki było także wychowanie religijne. Atmosfera towarzysząca zakończeniu nauki w
chederze miała wielką wartość, ponieważ dawała szansę na dalszą naukę w szkołach wyższego stopnia, ale
również perspektywy do znalezienia dobrej pracy. Uczniowie byli zobowiązani do udziału
w zajęciach codziennie, odbywały się one do późnych godzin wieczornych. Szalom Lindenbaum opowiada:
„Z rana szedłem do szkoły, po południu do domu na obiad, a następnie do chederu, by uczyć się do
19-stej. Dziecko żydowskie uczyło się średnio około 10 godzin w ciągu dnia” 81.
Utrzymaniem takiej szkoły zajmowali się rodzice uczniów, płacili za semestr nauki. Bardzo często biedne
rodziny odmawiały sobie pożywienia, aby tylko dzieci mogły studiować Torę.82
W Przytyku bardzo ważna była również szkoła Beis Jaakow - żeński odpowiednik chederu. Podobnie
jak koledzy, do południa uczęszczały do szkoły obowiązkowej, a następnie do Beis Jaakow. Obowiązywał
wysoki poziom nauki, przez co szkoła była zauważana. Chancha Friedman-Honig wspomina, że pewnego
razu odwiedziła ją Sara Szenirer83, która była twórczynią systemu szkół Beis Jaakow. Dla żydowskich
dziewcząt było to wielkie wyróżnienie.
„[…] Spojrzałam na nią z wielkim szacunkiem. Kiedy wstała wieczorem recytować Arwit, robiła to
tak godnie jak mężczyzna” 84.
Powyższy cytat wskazuje na bardzo ważną dla kobiet w tym czasie świadomość religijnego wykształcenia,
ale także na wielki autorytet założycielki Beis Jaakow, dzięki której mogły uczyć się i zdobywać
elementarną wiedzę. W szkole tej wykładano przedmioty religijne, ale też uczono praktycznego
przygotowania do życia. Uczennice w ramach grupy artystycznej działającej przy szkole, chętnie
organizowały przedstawienia upamiętniające ważne daty i wydarzenia historyczne. 85
Podsumowując znaczenie i edukację w szkołach prowadzących działalność w Przytyku, można
zauważyć, że najważniejszymi dla żydowskich dzieci były cheder i Beis Jaakow. Dzięki nim kształtowała
się tożsamość religijna młodych żydowskich pokoleń. Przyczyniały się również do wewnętrznej integracji
narodu żydowskiego w małych miasteczkach. Wierzono, że płomień judaizmu nie będzie ugaszony, jeżeli
będą istniały szkoły religijne.86 Dla ortodoksyjnych Żydów bardzo ważne było, aby dzieci, które były
wychowane na styku dwóch różnych kultur nie zapominały o swojej religii i przestrzegały jej zasad w
76
Beit alef jest to hebrajski alfabet.
Chumasz to Pięcioksiąg, pięć ksiąg Mojżeszowych (Bereszit, Szemot, Wajikra, Bamidbar i Dewarim), czyli Księga Rodzaju,
Wyjścia, Kapłańska, Liczb i Powtórzonego Prawa.
78
“There was a long table in the middle of the room. The rebbe sat at the head, and the students sat on two long benches on both sides.
At times there were up to thirty students. The first level cheder, for young children, such as that of “Der Gonczus” where the students
learned the letters of the aleph beit, the beginnings of reading, prayers, and the meaning of the words of the first Torah portions of
the chumash.”, S. Eitan, op. cit., s. 36.
79
Ibidem.
80
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
81
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
82
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
83
Sara Szenirer-(1883 - 1935) żydowska działaczka oświatowa i społeczna, twórczyni systemu szkół Beis Jaakow, mieszkała i
działała w Krakowie, pochodziła z ortodoksyjnej, chasydzkiej rodziny żydowskiej o tradycjach rabinackich, źródło:
http://www.sztetl.org.pl/m/pl/people/47/.
84
“Mrs. Sarah Schenirer, the founder of Beis Yaakov, came to visit us once. I looked at her with great reverence. When she stood up in
the evening to recite the Arvit service, she conducted herself literally as a man.”, Ch. Friedman-Honig, op. cit., s. 35.
Arvit to modlitwa wieczorna, por. maariw.
85
Ibidem.
86
Ibidem.
77
20
bardzo rygorystyczny sposób. Znaczenie tych szkół było także bardzo ważne w świadomości żydowskich
dzieci. Szalom Lindenbaum opowiada:
„W taki sposób przychodząc do szkoły powszechnej mieliśmy już szersze pojęcie, niż polscy
chłopcy. Cheder nie był najlepszą instytucją edukacyjną, ale rozszerzał nasz świat o dodatkowy
język i teksty” 87.
Wśród polskich dzieci istniało przekonanie, że cheder uczy nienawiści do Polaków.
„Oni myśleli, że miejsce to uczy nas nienawiści do nich, wychodząc od tego, jaką oni żywili do nas.
Dodawało to jeszcze większej wrogości. Nawet w klasie siedzieliśmy po dwóch stronach, dzieci
żydowskie po jednej, a polskie po drugiej. Nawet biedny Jesionek, syn chłopski, który chodził z
domu do szkoły 10 km każdego dnia i Niemiec Horst Rabke siedzieli w ostatnim rzędzie naszej
części, bo po polskiej nie było dla nich miejsca” 88.
Relacje te dają podstawę, do przedstawienia stosunków, jakimi darzyli młodzi Polacy szkolnych kolegów o
odmiennej kulturze i religii. Najczęściej kontakty szkolne utrzymywano w swoich kręgach kulturowych.
Nasilało to występowanie przejawów antysemityzmu, jednak w szkole Żydzi posługiwali się miedzy sobą
językiem jidysz, co zapewne potęgowało takie zachowania. Był to symbol odrębności i tożsamości
narodowej, jak również kulturowej, która była głęboko zakorzeniona w tradycji polskiej. Zachowania takie
opisuje Szalom Lindenbaum:
„Z rdzennymi Polakami nigdy nie doszło do takiej bliskości jak z żydowskimi kolegami, czy nawet
Niemcem Horstem Rabke. Przechodziliśmy ulicą nie mówiąc sobie nawet „dzień dobry”,
zbliżaliśmy się do siebie tylko w czasie bijatyk” 89.
Wykształcenie jakie zdobywali Żydzi w czasie swojej edukacji wpływało najczęściej również na ich
późniejszy status społeczny oraz łatwiejszy dostęp do nauki na wyższych szczeblach. Osoba taka miała
większe szanse na możliwość studiowania, a następnie na znalezienie pracy, niekiedy na wysokim
stanowisku urzędniczym. Jednak bardzo często po zakończeniu nauki struktura zawodowa Przytyka
wymuszała na nich pozostanie w rodzinnej miejscowości i przystosowanie się do ówczesnego rynku pracy.
2.2.2
Praca
Przytyk w okresie międzywojennym pełnił funkcję osady będącej głównym ośrodkiem handloworzemieślniczym w najbliższej okolicy. Struktura zawodowa miasteczka nie odbiegała w swojej formie od
tej która realizowana była w innych miastach tej wielkości. Jak opisuje Szalom Lindenbaum:
„Przytyk był ośrodkiem komercjalnymi i zawodowym dość dużej okolicy. Wśród zawodów można
było znaleźć: kowala, stolarza, malarza, lekarza, akuszerki (dwie Polki), dentystę (mój ojciec),
szewców, krawców, młynarzy, rymarzy (Żyd i Polak), a także piekarzy. Było bardzo wielu kupców
zboża, którymi byli tylko i wyłącznie Żydzi, a także handlarzy mających sklepy spożywcze” 90.
Wśród mieszkańców Przytyka niewielką grupę, stanowiła inteligencja. Należał do niej rabin, nauczyciel,
fleczerzy i rzezak. Największym prestiżem cieszyła się funkcja rabina. Był duchowym mentorem i
przewodnikiem, a także pełnił rolę sędziego, który rozsądzał w ważnych sprawach, np. koszerności,
czystości kobiet. Dużym autorytetem wśród społeczności cieszył się rzezak rytualny. Była to osoba
odpowiedzialna za dokonanie uboju rytualnego według obowiązujących w religii judaistycznej reguł. W
Przytyku, jak w każdej żydowskiej gminie, funkcja ta była bardzo pożądana, ponieważ w 1931 roku, po
śmierci osoby dotychczas wykonującej ta pracę, do konkursu o tę posadę zgłosiło się aż kilkanaście osób.
Najpewniej sytuacja ta zaistniała również ze względów ekonomicznych.
Podstawowymi źródłami utrzymania ludności żydowskiej w Przytyku były: handel, rzemiosło,
rolnictwo, ale również praca najemna. Wiele jednak osób pozostawało bez pracy. Ludność żydowska często
prosiła o pomoc polskich sąsiadów, którzy otrzymywali za to wynagrodzenie. Wynikało to nie z tego, aby
pokazać swoją wyższość, ale przede wszystkim miało podłoże religijne. Żyd nie mógł pracować w czasie
szabatu, tak więc bardziej opłacalne było najęcie do pracy Polaka, który swobodnie przez piątek, sobotę, ale
87
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
89
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
90
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
88
21
również w okresie innych świąt żydowskich wykonywał powierzone mu zadania. Osoby takie nazywano
terminem szabes goj. Szalom Lindenbaum opisuje ich następująco:
„W sobotę zabronione było palenie w ognia, ale potrzeby jego rozpalania istniały, aby podgrzać
jedzenie, zrobić herbatę. To robiły Polki, które dostawały za to kromkę chały. Robiły często z
fartucha dużą kieszeń i tam chowały kromki, na które zapracowały chodząc po domach innych
Żydów. W taki sposób zebrała około 2-3 chał, co jej wystarczało na 2 dni życia. W poniedziałek po
jarmarku dostawały zapłatę pieniężną (około 10-20 groszy), ponieważ w sobotę Żydzi nie mogli
dotykać pieniędzy”91.
Często był to jedyny dochód polskiej rodziny, ponieważ nie było w Przytyku dużych fabryk, co
wiązało się z brakiem miejsc pracy.
Praca szabes goja nie była jednoznaczna z tym, że mniejszość żydowska wykorzystywała
naród polski. Warty uwagi jest fakt, że społeczeństwo żydowskie, także było biedne, a gojów
najmowali tylko nieliczni. Według zawartych w Księdze Pamięci świadectw z tego okresu,
dowiedzieć się można, że Żydzi pracowali równie ciężko co Polacy:
„Mój ojciec był pobożnym, dobrym i prawym Żydem. (…) Prowadził pracownię krawiecką. Ciężko
pracował każdego dnia, aby zarobić na życie dla nas. Zatrudniał kilku pracowników, którzy
traktowali go z wielkim szacunkiem, bo był według nich uczciwy i prawidłowo ich traktował” 92.
Szlomo Meir Przytycki także wspomina pracę w warsztacie swego ojca:
„Zakończyłem naukę zaraz po mojej bar micwie, stałem się kupcem i rzemieślnikiem. Pomagałem
ojcu sprzedawać skóry w biznesie, i od czasu do czasu pracowałem w warsztacie przy maszynach do
szycia obuwia” 93.
Najczęściej źródłem utrzymania w żydowskich rodzinach był handel i rzemiosło. Istniały jednak zawody,
zupełnie niezwiązane z tą branżą, które również cieszyły się dużym uznaniem. Jak wspomina Szalom
Lindenbaum, jego ojciec był technikiem dentystycznym. Praca ta była uznawana przez społeczeństwo za
dobrze dochodową, pomimo tego rodzina mieszkała w jednopokojowym mieszkaniu, które było zarówno
salonem dla rodziny, jak i gabinetem dla ojca.94
W Przytyku jako lokalnym centrum handlu i rzemiosła, znalazło siedzibę wielu rzemieślników i
żydowskich kupców. Na gminnych listach podatników znajdowało się 149 rzemieślników, a także 121
handlarzy. Liczba ta znacznie wzrośnie, jeśli dodamy do niej ubogie osoby, które zostały zwolnione z
opłaty składki bóźniczej. Osób zwolnionych z tych opłat było aż 124.95 Dowodzi to, że bardzo wiele rodzin
żydowskich było biednych i ciężko pracowało na podstawowe potrzeby życia codziennego. Z danych tych
wynika, że duży odsetek ludności żydowskiej utrzymywał się właśnie z handlu i rzemiosła. Zawody te były
w Przytyku bardzo pospolite, ze względów religijnych i obyczajowych, ale również wybierane w taki
sposób, aby swobodnie można było świętować sobotę. W małych przedsiębiorstwach rzemieślniczych lub
handlowych łatwiej było znaleźć pracę. Żydzi najczęściej szukali jej wśród swoich, ponieważ wtedy
również sam właściciel powstrzymywał się od pracy w czasie szabatu. 96
91
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
„My father was a pious, good and upright Jew. (…). He ran a tailoring workshop. He worked hard to earn a bit of a livelihood. He
employed several workers who treated him with respect, for he dealt with them honestly and properly.”, Ch. Fridman-Honig, A
Colorful Jewish Life (Kolorowe życie żydowskie), w: „Przytyk Memorial Book”, red. D. Sztokfisz, Tel Aviw 1973, s. 29.
93
„I stopped studying immediately after my Bar Mitzvah and became a merchant and a tradesman. I helped my father sell hides in the
business, and from time to time I would jump into the workshop, to the machines for sewing shoe vamps. I stopped studying
immediately after my Bar Mitzvah and became a merchant and a tradesman. I helped my father sell hides in the business, and from
time to time I would jump into the workshop, to the machines for sewing shoe vamps.”, S. M. Przytycki, My Grandfather's Home
(Dom mojego dziadka), w: „Przytyk Memorial Book”, red. D. Sztokfisz, Tel Aviw 1973, s. 114.
94
http://www.sztetl.org.pl/pl/article/przytyk/16,relacje-wspomnienia/14079,shalom-lindenbaum-born-aug-1st-1926-in-zacheta-abouthis-family-and-przytyk-city-before-war-about-himself-and-his-family-during-war-and-live-in-italy-and-israel-after-war/, [dostęp:
11.05.2013].
95
R. Renz, op. cit., s. 168.
96
Ibidem., s. 170.
92
22
Tabela 2. Zróżnicowanie zawodowe rzemieślników żyrowskich w Przytyku w 1939 roku.
Zawód
Krawcy
Szewcy
Stolarze
Blacharze
Malarze
Piekarze
Rymarze
Kamasznicy
Kuśnierze
Rzeźnicy
Tkacze
Czapnicy
Fryzjerzy
Mechanicy
Waciarze
Ogółem
Liczba
26
71
5
4
1
9
2
9
8
4
2
3
1
1
3
149
%
17,4
47,7
3,4
2,7
0,7
6,0
1,3
6,0
5,4
2,7
1,3
2,0
0,7
0,7
2,0
100,0
Źródło: R. Renz, Ludność żydowska w Przytyku w okresie międzywojennym, „BŻIH” 1988, nr 3-4, s. 170.
Wiele zawodów, jak już wcześniej zostało to zauważone, rozwijało się ze względu na prawo religijne.
Odnosiło się to do reguł określających warunki, w jakich powinny być produkowane produkty spożywcze,
jak również artykuły do użytku codziennego. Zawodami rytualnymi były np. rzezak, który dokonywał
uboju rytualnego w gminie żydowskiej. Tabela 2. pokazuje bardzo dokładnie, że w osadzie największą
grupę zawodową stanowili właśnie szewcy oraz krawcy. Były to szczególnie zawody związane z
zapotrzebowaniem na dane towary, wśród mieszkańców. Rozwijały i działały prężnie najczęściej z powodu
przestrzegania zasad religii judaistycznej. Ściśle respektowano kaszrut, czyli zasady właściwego
przygotowywania produktów dla użytku narodu żydowskiego. Nakazywały one noszenia odpowiedniego
stroju i obuwia. Powodowało to wzrost zapotrzebowania na zakłady krawieckie i szewskie. Sytuacja ta
miała również odwrotny skutek, a mianowicie bywały zawody, które zanikały z tych samych powodów, dla
których inne się rozwijały. Zależność tę także bardzo dobrze obrazuje tabela 2., na podstawie której
stwierdzić można całkowity brak zakładów wędliniarskich. Spowodowane to było tym, że Żydów
obowiązywał zakaz spożywania wieprzowiny.
Wytworzone w Przytyku produkty były nabywane przez społeczność miasteczka jak i ludność
okolicznych wsi, dlatego też rzemiosło było nastawione na produkcje najpotrzebniejszych produktów
konsumpcyjnych. Nie było jednak zapotrzebowania na wyroby złotnicze, czy zegarmistrzowskie.
Mieszkańcy osady chętnie wybierali wyroby znanych i sprawdzonych rzemieślników, którzy zawsze mieli
wiele zamówień i nie musieli ograniczać swojej produkcji nawet w czasach, kiedy nastawał kryzys.
Podobna sytuacja miała miejsce w handlu. Najwięcej w mieście było małych sklepów i kiosków, które
najczęściej były umiejscowione przy prywatnych domach. Szalom Lindenbaum opowiada:
„Prawie każdy chłop miał swojego kupca, czy kowala, u którego kupował lub sprzedawał towary.
Często były to związki kilkupokoleniowe” 97.
Dochody z tego rodzaju działalności często wystarczały na utrzymanie się przez rodziny przez kilka
dni. Stosowano bardzo wiele zabiegów, aby przyciągnąć klienta, np. warzono towary lub organizowano
degustacje, a niekiedy otwierano sklepy w godzinach do dogodnych dla klienta. Żydzi przytyccy trudnili się
również kupiectwem. Główną grupą, która dominowała byli handlarze zbożem, a także zwierzyną. Można
ich było spotkać najczęściej na cotygodniowych jarmarkach, które jak już wspomniano we wcześniejszych
częściach pracy, były organizowane na rynku.
„Sprzedawano tam krowy, konie, świnie, kartofle, zboże, masło, jajka. Konkurencji na tle
narodowym nie było, aż do uaktywnienia się endecji” 98.
97
98
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
23
Dla mieszkańców Przytyka, ale także okolicznych wsi i miasteczek jarmark był odpowiednim czasem, aby
zaopatrzyć się w towary, które aktualnie były pożądane. Każdy, kto potrafił się targować mógł zyskać
możliwie najniższa cenę, ponieważ nie były one z góry, sztywno narzucane, ale umowne. Pobyt na
jarmarku nie dobywał się tylko w celach inwestycyjnych, ale także towarzyskich. Wiele osób postrzegało
to, jako dobry czas do kontaktu ze znajomymi bądź rodziną. Rynek podczas dnia jarmarcznego był
miejscem, gdzie Żydzi spotykali się z Polakami. Było to miejsce styku dwóch odmiennych kulturowo
narodów. Zamieniało się ono w każdy poniedziałek w wielki plac handlowy, na którym rozstawiano stoiska
z produktami na sprzedaż i załatwiano interesy. Był to jedyny dzień w ciągu tygodnia, kiedy Polacy
przebywali tak licznie w tej części miasta, ponieważ, na co dzień mieszkali na jego obrzeżach. Szalom
Lindenbaum opowiada:
„W centrum miasteczka wątpliwe jest, aby mieszkało przeszło 3% mieszkańców narodowości
polskiej. Na ul. Warszawskiej ani jednego, na Rynku 4, może 5 rodzin, na Zachęcie, tylko po prawej
stronie, około 5 do 6 rodzin. Polacy mieszkali na rubieżach”99.
Opis ten dowodzi, że mieszkańcy sztetla nie integrowali się z polską społecznością, a wręcz tego nie
potrzebowali, ponieważ stanowili większość.
W tym miejscu należy również uwzględnić bardzo ważne zjawisko, które zakończyło się tragedią i
prześladowaniami narodu żydowskiego. Jak już zostało to zauważone, Żydzi zdominowali w Przytyku
przede wszystkim handel i rzemiosło, większość sklepów w Rynku należała właśnie do nich. Sytuacja ta,
zaostrzyła działania antysemickie zwolenników Narodowej Demokracji, które przyczyniły się do powstania
bojkotu gospodarczego tych przedsiębiorstw. Próbowano wymusić na mieszkańcach Przytyka,
zaopatrywanie się tylko u polskich handlarzy, tym samym miało to spowodować całkowite zerwanie
kontaktów handlowych z przedstawicielami mniejszości żydowskiej. Jak już wcześniej zostało
wspomniane, dobra, jakość wykonania usługi i jej niska cena nie pozwoliły, aby te zasady były
zaakceptowane. Sytuacja taka sprawiła, że w 9 marca 1936 roku na przytyckim Rynku miały miejsce
zamieszki, w których zginęło trzy osoby- dwoje Żydów i jeden Polak. Jak wspomina Chaim Gil (Gelibter):
„9 marca 1936 roku także był dniem targowym i Żydzi rozstawiali swoje stragany na rynku, tak jak
zawsze to robili. Po chwili pojawili się polscy chuligani i przewrócili stragany, czym zmusili
straganiarzy do zebrania swoich towarów tak szybko jak to możliwe i zamknięcia sklepików. (…) W
pewnym momencie potyczki zaczęły przybierać na sile i jeden z młodych Żydów, Laski, zastrzelił
Polaka. Chuligani wycofali się dopiero, gdy zabili Minkowskich. Kilku młodych Żydów zostało
aresztowanych i postawionych w stan oskarżenia” 100.
Akty przemocy i polityki gospodarczej prowadzonej przeciwko narodowi żydowskiemu miały miejsce
w Przytyku już w 1935 roku. Nasiliły się one pod wpływem działań Narodowej Demokracji. Polacy
założyli swoje firmy, które nie uwzględniały we współpracy kontaktów z firmami żydowskimi. Słabe już i
tak kontakty z mniejszością żydowską rozmywały się jeszcze bardziej, a antysemickie wystąpienia
nabierały sił. Nie każdy Polak, należy o tym pamiętać, był antysemitą. Wskazuje na to wspomnienie Vitel
Honig zawarte w Przytyk Memorial Book:
„Pewnego sobotniego wieczoru, nasz polski sąsiad-Janek wszedł do naszego domu, spojrzał na
okiennice i powiedział: "Twoje okiennice nie są wystarczająco silne." "Co robimy?",
zapytaliśmy. "Nie wiem", odpowiedział: „Ale najlepiej byłoby, aby je wzmocnić. "Poszedłem na
zewnątrz i zobaczyłem światła w pobliżu. Mówiono się, że rolnicy z Odrzywołu zbuntowali się i szli
w kierunku naszego miasta. Nasza młodzież szybko zorganizowała się i wyruszyła w tym kierunku,
aby ich zatrzymać” 101.
W tym podrozdziale starano się pokazać, jak wyglądała praca w przytyckim sztetlu. Z powyższych
rozważań wynika, że w Przytyku nie funkcjonowały duże fabryki, co było równoznaczne z problemem w
99
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
http://www.sztetl.org.pl/pl/article/przytyk/16,relacje-wspomnienia/10716,chaim-gil-born-1926-about-his-live-in-przytyk-and-othercities-of-the-country-of-radom-auschwitz-and-palestine/, [dostęp: 10.05.2014].
101
„One Saturday night, our Polish neighbor Janek entered our house, looked at the shutters and said, “Your shutters are not strong
enough.” “What should we do?”, we asked. “I do not know”, he answered, “But it would be best to strengthen them, for something
is drawing nigh.” I went outside, and saw an unusual light drawing near. It was said that the farmers from Odrzywól had rebelled
and were coming to our town. Our youth quickly organized themselves and set out toward them to stop them and to not permit
them to enter the town.”, V. Honig, Responses and Memories (Odpowiedzi i wspomnienia), w: „Przytyk Memorial Book”, red. D.
Sztokfisz, Tel Aviw 1973, s. 42.
100
24
znalezieniu pracy. Żydzi najczęściej byli właścicielami małych sklepików i warsztatów rzemieślniczych.
Niekiedy wyświadczali przysługi również swoim polskim sąsiadom. Jak relacjonuje Szalom Lindenbaum:
„Nieraz nasza gojka, Kuncikowa, przychodziła w poniedziałek wieczorem, po zebraniu pieniędzy,
za sobotnią pracę i prosiła moją mamę, aby przechowała ich część, przed mężem bezrobotnym,
który wydałby je na alkohol” 102.
Przykład ten, wskazuje na zaufanie, jakim darzyli się Żydzi i Polacy, nie zważając na sytuację, która
wymuszali endecy. Zaobserwować można odmienny stosunek od tego, który obowiązywał wśród
młodszych przedstawicieli np. w szkole i został opisany w poprzednim podrozdziale. Żydzi nie
pozostawiali Polaków w potrzebie, zawsze starali się służyć im pomocą. Najpełniej wyraził to Szalom
Lindenbaum opowiadając o tym jak sąsiedzi, którzy nie byli antysemitami dostawali zwierzęta i produkty,
których Żyd zjeść nie mógł.
„Goj dostawał często bezpieniężnie drób, w którym znaleziono defekt koszerny, np., w gdy w
przełyku znajdowało się nieprzeżute ziarno lub pestkę. Produkt taki nie nadawał się już do spożycia
przez nas, ponieważ był trefny” 103
Powyższe cytaty doskonale uwidaczniają relacje, jakie panowały wśród mieszkańców miasteczka.
Dodatkowym problemem, z którym musiał zmierzyć się naród żydowski w Przytyku było bojkotowanie
sklepów i przedsiębiorstw. Bunt ekonomiczny i gospodarczy w całości opierał się na chęci wykluczenia
przedsiębiorców żydowskich z rynku konsumpcyjnego. Jednak społeczeństwo polskie nie ulegało
znacznym naciskom ze strony przedstawicieli Narodowej Demokracji. Mieszkańcy Przytyka byli
uzależnieni od siebie ekonomicznie, dlatego można uważać, że było to jednym z głównych powodów, dla
którego relacje pomiędzy nimi były poprawne. Wynikiem protestów ze strony narodowców był pogrom
przytycki, który odbił się głośnym echem w całej Europie oraz wywołał duże poruszenie w społecznościach
żydowskich. Żydzi przybywali do Przytyka, aby pokazać swoją solidarność ze swoimi braćmi oraz aby
zaoferować im pomoc materialną oraz wsparcie duchowe. Wydarzenia te przyczyniły się do integracji
narodu żydowskiego. Był to również czas wzmożonej aktywności organizacji syjonistycznych.
2.2.3 Stowarzyszenia polityczne
Po pierwszej wojnie światowej, kiedy Polska była wolna i niezależna, żydowska młodzież utworzyła
w Przytyku kilka partii politycznych. Najaktywniej działały komunistyczne i syjonistyczne stowarzyszenia.
Według relacji Icchaka Friedmana, początkowo najsilniejszym ugrupowaniem byli syjoniści Haszomer104:
„Głównym przedmiotem ich działalności była promocja wartości aliji do Ziemi Izraela. Z drugiej
strony, działał również ruch pracowniczy rozwijający się pod wpływem Bundu” 105.
Alija była imigracją Żydów do Palestyny, określano tak powrót do ojczyzny. Ta frakcja prowadziła
działalność przede wszystkim w dziedzinie kultury, ale również opowiadała się za wprowadzeniem
autonomii dla Żydów wschodnioeuropejskich. Odmiennie od syjonistów, nie propagowali oni idei powrotu
do Izraela.106 Liczba członków tych ruchów w Przytyku nie różniła się od siebie, były one równe pod tym
względem. Jednak wpływy syjonistów były bardziej odczuwalne. Odzwierciedlało się to w codziennym
życiu żydowskiej społeczności, ponieważ dzięki ogromnym wpływom frakcji syjonistycznych młodzież
przytycka zdołała wyemigrować do Ziemi Izraela.107
Organizacja ta rozrastała się w miasteczku bardzo prężnie. Pragnięto sprawić, aby młodzież zaczęła
myśleć idealistycznie, a także by wyrażała zainteresowanie problemami społecznymi i politycznymi.
Celem, jaki stawiali przywódcy syjonistów było uświadomienie młodych Żydów, że pomimo wszystko
jedność narodu powinna być zachowana. Organizowane były także wykłady o tematyce politycznej, które
przyciągały dużą liczbę słuchaczy.
102
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
104
Haszomer to międzynarodowa organizacja młodzieżowa.
105
“Its main activity was in the promotion of the value of aliya to the Land of Israel. On the other hand, the workers movement began
to develop with the influence of the Bund.“, I. Friedman, Our Self-Defense (Samoobrona żydowska w Przytyku), w: „Przytyk
Memorial Book”, red. D. Sztokfisz, Tel Aviw 1973, s. 43-44.
106
A. Dylewski, Śladami Żydów polskich, Bielsko-Biała 2002.
107
I. Friedman, op. cit., s. 161.
103
25
Wraz z propagowaniem odmiennych racji utworzone zostały grupy takie jak Mizrachi, Beitar, Ogólni
Syjoniści i Poalej Syjon. Każda z tych frakcji prowadziła oddzielną politykę kulturalną młodzieży. 108
Ogromnie pomogło to w jej wychowaniu, dało też możliwość wyrobienia własnego światopoglądu i opinii
politycznej. Każda grupa miała swoje własne miejsce, w którym były prowadzone spotkania, wykłady, lub
ogólne działania społeczne. Zbierali się również w salach konferencyjnych, aby spędzić czas
i dyskutować. Wtedy możliwe było zapomnienie o codziennych realiach, ponieważ życie nie było radosne i
szczęśliwe. Była to także jedyna szansa, kiedy chłopcy mieli możliwość spotykań z dziewczętami, co w
tamtych czasach było poważnym naruszeniem. 109 Według opowieści Chaima Maltza:
„Działania Syjonistów ogólnych zostały osłabione z powodu Beitaru po jednej stronie i Poale
Syjonu po drugiej” 110.
W Przytyku działalność ugrupowania Poalej Syjonu wyrosła z sytuacji gospodarczej miasteczka w
1930 roku. Frakcja ta głównie walczyła o poprawę sytuacji materialnej i praw robotniczej warstwy
społeczeństwa. Chaim Maltz wspomina, że przedstawiciele przytyckiego odłamu tego stowarzyszenia
założyli własny związek zawodowy. Partia Poalej Syjon uczestniczyła również w kampanii wyborczej do
syjonistycznego kongresu. W Przytyk Memorial Book wspomniano:
„Jak we wszystkich miastach w Polsce, podczas uroczystości miało dojść do sporu z kmunistami po
jednej stronie i Beitar po drugiej stronie? Niektórzy młodzi, nikt z naszych członków, na udział w
spotkaniu na cześć 1 maja wezwali policję. Mamy podejrzenie, że ktoś z Beitar poinformował ich o
obchodach. W wyniku tego, jako przewodniczący organizacji Poalej Syjon, byłem ukarany z aresztu
administracyjnego na siedem dni w więzieniu policyjnym, które odsiedziałem” 111.
Wyraźnie określić możemy sposób i zażyłość relacji, jakie panowały między członkami ugrupowań. Jak
relacjonuje Szalom Lindenbaum, ludność polska nie miała swoich ugrupowań i odpowiedników
żydowskich organizacji, dlatego czasem młodzież uczęszczała na spotkania tych żydowskich:
„Nasza sąsiadka, Olszewska, chodziła z Żydówką- Belą Zajde, do „Bejtaru”, bo polskiej organizacji
młodzieżowej nie było” 112.
Kolejnym przykładem na wrogie relacje pomiędzy partiami jest fakt, że członkowie Poalej Syjon wynajęli
salę w centrum Przytyka, gdzie organizowano zajęcia, spotkania oraz kluby dyskusyjne, ale również
zorganizowali bibliotekę. Stała się ona przedmiotem sporu pomiędzy tym ugrupowaniem, a działalnością
żydowskich komunistów, która realizowała nie tylko zawodowy program, ale również polityczny.
Ugrupowanie komunistyczne liczyło najwięcej przedstawicieli klasy średniej- kupców,
rzemieślników i handlarzy, którzy formowali się w związki pracownicze i zawodowe. W mieście krążyły
pogłoski, że komuniści dopuszczają się kradzieży w bibliotece syjonistycznej i przekazują je do
opuszczanego magazynu, który należał do Frankela, aby je tam podpalić w celu zatarcia śladów. 113 Nie
udało się jednak rozstrzygnąć tego sporu jednoznacznie, dlatego policja zakazała zawiązywania związków
pracowniczych.
W tym czasie bardzo prężnie swoją działalność rozpoczął Beitar, który był jedną z najbardziej
aktywnych organizacji prawniczych w miasteczku. 114 Była to frakcja młodzieżowa prawicy (rewizjonistów)
ruchu syjonistycznego. Margalit Rubinowicz-Milstein opowiada:
„W 1932 roku, kiedy pojawił się w Przytyku Beitar, dołączyłam do tej organizacji i poszłam
do Hachszara w miejscowości Przysucha. Pracowaliśmy w fabryce metali i wykonywaliśmy liczne
zadania pomocnicze, takie jak rąbanie drewna, czyszczenie, itp. Po zakończeniu Hachshara w 1935
roku, wysłali nas do Wierzbicy, a stamtąd do Skarżyska - duży ośrodek przemysłowy, gdzie
przeszliśmy Hachszarę w fabryce chemicznej. Następnie przeniesiono nas do fabryki materiałów
elektrycznych. Następnie zostały wysłane dokumenty do centrali Palestyny (przez komisarza Beitar),
108
Ibidem.
S. Honig, op. cit., s. 46.
110
„The activities of the General Zionists were weakened because of Beitar on one side and Poale Zion on the other side. “, Ch. Maltz,
Memories of my Old Hometown (Wspomnienia z mojego małego miasteczka), w: „Przytyk Memorial Book”, red. D. Sztokfisz, Tel
Aviw 1973, s. 20.
111
„As in all of the towns in Poland, the party had to enter into a controversy with the Communists on one side and Beitar on the other
side. Some youths, not from our members, participated in a gathering in honor of May 1, and were summoned to the police. We
suspected that somebody from Beitar informed the police about the celebration of the Workers' Holiday. As a result of this, as the
chairman of the Poale Zion organization, I was punished with administrative detention for seven days. Indeed, I sat in the police jail
for seven days.”, Ibidem.
112
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
113
Ibidem.
114
Ibidem.
109
26
w celu uzyskania certyfikatu dla Ziemi Izraela. Przyjechaliśmy do Przytyka pożegnać się, i z
wielkim entuzjazmem przygotować do aliji” 115.
Fotografia 2. grupa Beitar w Przytyku żegna Jakuba Kirszencwajga przed jego aliją do Ziemi Izraela
Źródło: Przytyk Memorial Book, red. D. Sztokfisz, Tel Aviv 1973, s. 100.
Działalność tej partii odrodziła w narodzie żydowskim odwagę do podjęcia walki o godne i
sprawiedliwe warunki dla życia na terenach diaspory. Organizacja ta wywoływała w młodzieży wizerunek
„nowego” Żyda, który walczy o swą wolność i swoje suwerenne państwo.
Równie aktywna była w Przytyku organizacja Mizrachi. Znajdowała ona zwolenników wśród
młodzieży i ortodoksyjnych Żydów z poglądami nacjonalistycznymi. Frakcja Mizrachi miała nawet
własną hachszarę,
a
mianowicie lokum
w
innym
mieście.
Żydzi,
którzy
przeszli
przez hachszarę otrzymywali prawo do uzyskania świadectwa dla aliji do Ziemi Izraela. Według relacji
Chaima Maltza:
„W celu uzyskania maksymalnej ilości certyfikatów, fikcyjnie zwiększano liczbę uczestniczących
w hachszarze . Specjalny wysłannik z Warszawy ujawnił fałszerstwo i zostały one zamknięte” 116.
Członkowie tej frakcji podążali w stronę podobnych idei, co syjoniści, jednak postulowali w stronę
równouprawnienia ludności żydowskiej z polską.
Działalność żydowskich partii politycznych wzmogła swoje działania po roku 1930. W tym czasie
zaostrzył się bojkot żydowskiej gospodarki konsumpcyjnej. Narodowa Demokracja postanowiła
spotęgować walkę z żydowską mniejszością, która jak już zostało wspomniane, opanowała handel,
rzemiosło i rolnictwo w osadzie. Motywem działania, którym kierowali się narodowcy było poprawienie
stanu polskiej gospodarki, a w rezultacie całkowite odsunięcie żydowskich przedsiębiorców od tej gałęzi
przemysłu produkcyjnego. Najczęściej przejaw bojkotu przytyckiego miał miejsce w dni jarmarczne.
Przedstawiciele Narodowej Demokracji próbowali zniechęcić klientów do dóbr produkowanych i
sprzedawanych przez Żydów. Jak wspomina Icchak Friedman:
„Endecy pikietowali, stali z kijami w pobliżu żydowskich przedsiębiorstw i sklepów w mieście,
zwłaszcza w dni targowe, dopuszczali się incydentów i starć. Interwencja policji nie bardzo
“In 1932, when Beitar arose in Przytyk, I joined that organization and went to Hachshara in the town of Przysucha. We worked in a
metal factory and performed various auxiliary tasks such as wood chopping, cleaning, etc. After the end of Hachshara in 1935, they
sent us to Wierznnica, and from there to Skarzysko -- a large industrial center where we went through Hachshara in the chemical
factory of my Uncle Nathan Kyweles. Then we transferred to a factory of electrical materials.After being in Skarzysko, we were sent
to the central Palestine office (through the Beitar commissioner) in order to obtain a certificate for the Land of Israel. We arrived in
Przytyk to bid farewell, and with great enthusiasm prepared to make aliya.”, M. Rubinowicz-Milstein, The General Zionists and Beitar
(Walne syjonistów i Beitar), w: „Przytyk Memorial Book”, red. D. Sztokfisz, Tel Aviw 1973, s. 99-101.
116
„In order to obtain the maximum number of certificates, they would even fictitiously enlarge the number of participants in
Hachsharah. A special emissary from Warsaw exposed the forgery, and the Hachsharah locale was closed down.”, Ch. Maltz, op. cit.,
s. 20.
115
27
pomagała. Chuligani całkowicie ignorowali sześciu policjantów z Przytyka i nie bali się nawet
policji radomskiej” 117.
Działania takie doprowadziły do rozbudowania i wzmożonej działalności frakcji politycznych, które
skupiały się głównie na obronie narodu żydowskiego przed spodziewanymi atakami ze strony polskiej.
Chaim Gil (Gelibter) opowiadał:
„Członkowie młodzieżowych ruchów żydowskich – Mizrachi, komuniści, Beitar, Poalej Syjon i
Bund – uczyli się, jak bronić Żydów w sytuacjach zagrożenia” 118.
Szulim Chil Leska, 9 marca 1936 członek frakcji Mizrachi, wyszedł na balkon swojego domu i oddał strzał
w imię sprzeciwu przeciwko bojkotowaniu i naciskom stosowanym wobec Żydów.
Ze wzrostem antysemickich zdarzeń w samym Przytyku oraz w sąsiednim Klwowie i Odrzywole,
podjęto decyzję o powołaniu niezależnej organizacji- Samoobrony, która broniła bezpieczeństwa Żydów w
okolicy. Dzięki członkostwu we frakcjach politycznych i głębokim poczuciu jedności narodowej bardzo
szybko znaleziono chętnych. Dowodzi tego cytat z Przytyk Memorial Book:
„Nasz członek Mosze Fuerst (zmarł w Izraelu) brał udział w aktywnych komisjach, jako członek
Poalej Syjon. Wszystkie frakcje postanowiły jednogłośnie, że młodzież żydowska z Przytyka będzie
sprzeciwiać się łotrom i nie pozwoli zaszkodzić Żydom” 119.
Przygotowania były prowadzone bardzo starannie, w taki sposób, aby być gotowym na zapowiadane przez
Polaków ataki antysemickie. Warto zauważyć, że Polacy pomagali żydowskim sąsiadom z walką przeciwko
propagandzie i antysemickim występom w Przytyku i regionie. Przede wszystkim nie dawali się zastraszyć
przedstawicielom partii narodowców, ale także ostrzegali Żydów przed grożącym im niebezpieczeństwem.
Na zakończenie warto dodać, że pomimo odmiennych poglądów głoszonych przez żydowskie
organizacje polityczne, mieszkańcy Przytyka potrafili zjednoczyć się w chwili zagrożenia i obrony swojego
narodu. Jak już zostało wspomniane, zdarzało się, że również Polacy przebywali na zebraniach
poszczególnych partii. Było to wynikiem przymusu przyjaźni z Żydami, gdy w najbliższej okolicy nie było
polskich sąsiadów, jednak sprzyjało poszerzaniu kontaktów i zdobywaniu nowych znajomości pośród tych
dwóch narodów.
2.2.4 Czas wolny
Przytyk był małym miasteczkiem, gdzie nie było takich atrakcji jak na przykład chociażby w
oddalonym o 17 kilometrów Radomiu. Większość dnia żydowskim mieszkańcom zajmowała ciężka praca,
a dzieciom, nauka w szkole rządowej i religijnej. Uporządkowany cykl dnia zapewne sprzyjał
wygospodarowaniu wolnego czasu, ale niekiedy również bardzo ograniczał Żydów. W Przytyk Memorial
Book, Szalom Honig wspominał, że Żydzi spędzali bardzo dobrze wolny czas, a brak publicznego dostępu
do wiadomości np. radia, zbliżał do siebie społeczność.
„Zebraliśmy się razem, aby usłyszeć wiadomości, a następnie je zinterpretować”
120
.
Bardzo ciężkie było zrozumienie wiadomości, w języku polskim, ponieważ Żydzi używali tylko języka
jidysz i hebrajskiego. Niewielu z nich mówiło po polsku. Szalom Lindenbaum wspominał, że nawet w
szkole powszechnej dzieci żydowskie rozmawiały w jidysz między sobą, a polski nigdy nie był ich
podstawowym językiem. Trzeba było dołożyć starań, aby ktokolwiek je zrozumiał oraz odpowiednio ocenił
pod kątem tego, czy dana informacja jest ważna dla Żydów i jak wpłynie na ich życie. Wspólne
wysłuchiwanie wiadomości powodowało, że społeczność przytycka była ze sobą bardzo zintegrowana, a
spotkania takie działały pozytywnie na ich relacje sąsiedzkie. Ważne było zatem wysłuchiwanie ekspertów,
“Endek picketers would stand with sticks near the Jewish businesses and shops in the town, especially on market days, and
perpetrate incidents and clashes. Police intervention was not very helpful. The hooligans completely ignored the six Przytyk policemen
and were not even afraid of the Radom police who at times acted with resoluteness since the entire region was controlled by the
Endeks, which was not to the liking of the Sanacja police.”, I. Friedman, op. cit., s. 163.
118
http://www.sztetl.org.pl/pl/article/przytyk/16,relacje-wspomnienia/10716,chaim-gil-born-1926-about-his-live-in-przytyk-and-othercities-of-the-country-of-radom-auschwitz-and-palestine/, [dostęp: 9.05.2014].
119
“Our member Moshe Fuerst (died in Israel) participated in the active committee as a member of Poale Zion. All of the factions
decided unanimously that the Jewish youths of Przytyk will oppose the ruffians and not permit them to harm Jews.”, Ch. Maltz, op.
cit., s. 24-25.
120
“They gathered together to hear news and then interpret it”, S. Honig, op. cit., s. 48.
117
28
którzy debatowali na temat artykułów ukazujących się w prasie Hajnt121, czy Moment122. Przytyk, jako
niewielka osada był w dobrej sytuacji, jeśli chodzi o rozeznanie, co dzieje się na świecie. Wystarczyło
wyjść na rynek i posłuchać, o czym rozmawiają sąsiedzi, aby wiedzieć, jak wygląda sytuacja narodu
żydowskiego w innych krajach lub miejscach w Polsce. Bardzo wiele informacji można było uzyskać od
chasydów, którzy często spotykali się w swoich sztiblach. Często wolne chwile poświęcano właśnie na
spacery i spotkania w gronie przyjaciół i rodziny. Można było poruszyć wtedy tematy, które niekoniecznie
powinny być omawiane publicznie, ale także dowiedzieć się, jak wiedzie innym w życiu.
Jak już zostało wspomniane miasteczko, nie posiadało wielu atrakcji, z których mogła skorzystać
młodzież żydowska. Przytyk nie posiadał nawet kina, w którym można było spędzić wolny czas jak w
większych miejscowościach. Szalom Lindenbaum w listach do Marii Cholewińskiej pisał, że pamięta, jak
pewnego razu do miasta przyjechał cyrk.
„Przypomniałem sobie Olesia, w cyrku na rynku, który trzymając się nogami konika, zbierał z głów
kapelusze przy piosence: moja mama nad kołyską śpiewała mi, co dzień – już taki jestem dziwny
drań” 123.
Bardzo często dzieci z rodzin, które nie były ortodoksyjne grały w koszykówkę, natomiast te, których to
nie interesowało, czytały książki i uczyły się. Jak określa to Szalom Honig:
„Za piłką biegały najczęściej bardziej „wyzwoleni” ludzie. Ortodoksyjni Żydzi nie tracili czasu na
zabawę i nie gonili za piłką. Religijny Żyd robił talmudyczne kalkulacje: w każdym przypadku,
dlaczego oni gonią? A jeśli im się to podoba - dlaczego oni kopią piłkę tak daleko?” 124.
Formy spędzania czasu w Przytyku były uzależnione także od wieku ludności. Najczęściej starsi
ludzie ograniczali swoją aktywność do rozmów z sąsiadami w okolicy swojego miejsca zamieszkania.
Dojrzali mieszkańcy sztetla spacerowali lub odwiedzali przyjaciół w obrębie miasta, bardzo rzadko po za
nim. Młodzież czuła się ograniczona przez miasto i bardzo często odpoczywała nad rzeką po za jego
granicami lub spacerowała leśnymi drogami. W Przytyk Memorial Book, Szalom Honig opowiada:
„Największe procesje poza granice miasta odbywały się w godzinach popołudniowych w soboty i
wieczorami. Młodzież nie była szczególnie zadowolona z faktu, że musi pilnować, aby nie
przekroczyć ponad 2000 łokci125 poza granice dzielnicy mieszkalnej”126.
Była to zasada obowiązująca podczas święta szabatu. Limit ten znany był jako "granica szabatu". Innymi
miejscami, gdzie młodzi spędzali popołudnia w sobotę, była rzeka, a także łąki za synagogą w kierunku
młyna Icie Meira. Szczególną atrakcją dla nich były przyrządy wchodzące w skład budowy młyna. Szalom
Honig opisuje:
„Były tam wszystkie typy urządzeń - śruby, przewody wodne, tamy – i wszystko to znajdowało się
wśród szerokich, zielonych łąk” 127.
Również Dina Grobstain (Schwitzka) przedstawia jak wyglądało spędzanie czasu w miasteczku:
„Kiedy przyszło przyjemne lato, kąpaliśmy się w wodzie. Biegliśmy przez pola po cięte kwiaty. Jak
miło było obudzić się wcześnie rano, aby udać się do lasu, aby zbierać grzyby, a następnie zgubić w
drodze powrotnej i nie łatwo było ją znaleźć”128.
W tej okolicy Żydzi nie czuli się całkowicie bezpieczne, ponieważ były to tereny zamieszkałe przez
Polaków, którzy bardzo często przyjmowali postawy cechujące antysemityzm. Kąpiel w rzece przebiegała
Hajnt to dziennik w języku jidysz, wydawany w Warszawie od 22.01.1908 do 22.09.1939; określający się, jako „niezależny
narodowy” o zabarwieniu syjonistycznym.
122
Moment to dziennik w języku jidysz, wydawany w Warszawie od 5.11.1910 do 23.09.1939.
123
Korespondencja Szaloma Lindenbauma z Marią Cholewińską, 1.06.1998.
124
„The youths would also play basketball. However, these were for the most part the more “liberated” people. The children of the
Orthodox Jews did not permit themselves to have fun, and did not waste their time chasing after a ball. A religious Jew made a
Talmudic calculation: in any case, if they hate the ball, why do they chase after it? And if they like it – why do they kick it far away?”,
Ibidem.
125
Miara długości równa około 44 cm.
126
„The largest processions outside the bounds of the town took place on Sabbath afternoons and in the evenings. The youth were not
particularly concerned with the fact that they were going outside the Sabbath boundary”,Ibidem.
127
„Here were all types of devices near the mill – bolts, water conduits, dams – and all this was located in the wide, green meadows.”,
Ibidem.
128
„When the pleasant summer came, we bathed in the water. We ran through the fields to cut flowers. How pleasant it was to wake up
early in the morning, to go out to the forest to collect mushrooms, and then to search for the way back and not find it very easily”,
D.Grobstein, My Town – An Island (Moje miasto-Wyspa), w: „Przytyk Memorial Book”, red. D. Sztokfisz, Tel Aviw 1973, s. 31.
121
29
według określonych zasad. Mężczyźni i kobiety kąpali się w około 100 metrowych odległościach.
Dodatkowo kobiece stroje musiały być długie, tak, aby mężczyzna nie mógł widzieć ich ciał.
Wspomnienia Szaloma Lindenbauma, podobnie jak Diny Grobstain, wskazują na spędzanie czasu w
sposób naturalny również dla Polaków:
„Brat i ja chodziliśmy na jagody, pewnego razu napadli nas polscy chłopcy i zaczęli rzucać
kamieniami” 129.
Przejawy antysemityzmu wśród dzieci i młodzieży polskiej były bardzo silne. Często pomimo wspólnych
zabaw kłóciły się ze sobą. Nie były to zwyczajne nieporozumienia, miały charakter antysemicki.
„Moja siostra Rywka była lubiana w szkole, bardzo się udzielała i polskie koleżanki często
przychodziły, aby pisała za nie wypracowania. Pomimo tego, kiedy grała z nimi w skakankę i
poprosiła o opuszczenie jej, jedna z koleżanek odpowiedziała: Żydom tylko cebula, na co siostra
odrzekła - A Polakom świnia”.130
Analizując powyższy cytat zauważyć można dwie zależności. Pierwszą jest fakt, że dzieci pomagały sobie
w obowiązkach szkolnych i zadaniach domowych. Druga natomiast wskazuje na odrębność kulturową,
która dzieliła te dwa narody. Warte uwagi jest to, że dzieci w miasteczku próbowały nawiązywać ze sobą
pozytywne relacje i integrować się, często się to udawało. Szalom Lindenbaum opowiada, jak ze swoją
żydowską „bandą”, z którą najczęściej się bawił, lubili syna polskich sąsiadów, Janka Kowalskiego.
Przyjaźń ta objawiła się do tego stopnia, że żydowscy chłopcy, aby uratować polskiego kolegę od
gehenny131 chcieli go obrzezać:
„Lubiliśmy Janka na tyle, że chcieliśmy go uratować od pójścia do gehenny, bo to goj, więc
chcieliśmy go obrzezać. Rozbiliśmy butelkę i zaczęliśmy spuszczać mu jego spodnie. Na
„nieszczęście” ciotka moja wyszła z domu, zrozumiała, co się dzieje i zaczęła wrzeszczeć:
„bękarty!”, a my uciekliśmy nie wykonując rytuałów. Zostawiliśmy Janka, którego tak lubiliśmy w
gojostwie, niewykupionego” 132.
Również dorośli, jak opisuje Lindenbaum, utrzymywali ze sobą niekiedy dobre stosunki. Jednak
przyczyną, dla której było to ciężkie, były zasady koszerności, jakie obowiązywały Żydów. Problemem
było ugoszczenie żydowskiego sąsiada w polskim domu, ponieważ naczynia i sztućce były skażone
niekoszernym pożywieniem.
„Ciotka, moja nawet u nas nie jadła, ponieważ jej siostra, moja mama chodziła do bóźnicy tylko raz
na miesiąc, na błogosławieństwo nowego miesiąca, ale przede wszystkim, dlatego, że była
zaprzyjaźniona z naszą sąsiadką Kowalską” 133.
Podsumowując, powyższe rozważania na temat tego jak żydowscy mieszkańcy Przytyka spędzali
wolny czas, możemy stwierdzić, że zależało to od kilku czynników. Pierwszym są relacje, jakie panowały
pomiędzy rodzinami polskimi i żydowskimi. Bardzo często pomagano sobie wzajemnie rozwiązywać
problemy życia codziennego.
„Stosunki między dorosłymi były więc różnorodne. Czasami oni przychodzili do nas po jakąś
pomoc, bo „jak bida, to do Żyda”, my byliśmy większością i dość często z większym
doświadczeniem i intelektem” 134.
Drugim ważnym elementem było zachęcanie polskich dzieci przez ich rodziców, do zabawy z żydowskimi,
ponieważ w pobliżu nie było innych rówieśników. Często żydowskie dzieci bawiły się również z polskimi.
Dla wielu rodzin nie było to problemem, jednak zdarzały się przejawy buntu i antysemityzmu nawet wśród
dzieci w wieku szkolnym. Kolejnym aspektem był wiek. Wpływało to głównie na formę, jaką przybierało
spędzanie wolnego czasu. Jak już wspomniano starsi woleli integrację z przyjaciółmi i sąsiadami na terenie
miasteczka, natomiast młodzież, wychodziła na łąki po za osadą. Warty uwagi jest fakt, że pomimo
olbrzymich różnic kulturowych starano się utrzymywać poprawne kontakty z polskimi sąsiadami.
129
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
131
Gehenna to termin używany na określenie wielkiego cierpienia, męczarni.
132
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
133
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
134
Aneks V. Rozmowa z Szalomem Lindenbaumem, 16.05.2014.
130
30
W rozdziale tym dokonano przeglądu i analizy zjawisk kształtujących integrację i procesy społeczne
zachodzące wśród społeczności Przytyka, z punktu widzenia narodu żydowskiego. Jak można zauważyć,
życie to całkowicie było podporządkowane prawom obowiązującym w judaizmie. Jest to bardzo ważne,
ponieważ bez zrozumienia tych zasad niemożliwe jest rozpatrywanie zjawisk, które zostały opisane. Z
przeprowadzonej analizy wynika, że integracja ludności polskiej z żydowską odbywała się najczęściej na
polu ekonomicznym. Natomiast na polu kulturowym odbywało się to zupełnie trudniej. Narody, żyły jakby
w dwóch oddzielnych światach. Dużą przepaść stanowiła religia. Żydzi bardzo często byli dyskryminowani
ze względu na wyznanie. Stanowiło to problem nie tylko na płaszczyźnie religijnej, ale przede wszystkim w
życiu codziennym. Często żydowskie dzieci stawały się ofiarami ataków antysemickich ze strony polskich
kolegów. Bardzo ważny jest fakt, że sytuacje takie scalały naród żydowski, który stawał za sobą murem w
sytuacji niebezpieczeństwa. Wyznacznikiem odrębności w Przytyku, oprócz religii był język, ponieważ
Żydzi posługiwali się językiem jidysz. Objawiało się to nie tylko podczas pobytu w domu czy chederze, ale
również w szkole powszechnej, gdzie dochodziło do kontaktów z dziećmi polskimi. „Inność” ta, dała się
także postrzegać w czasie, kiedy gospodarowano wolny czas. Polacy nie zwracali uwagi na zakazy i nie
mieli barier, mogli robić dosłownie wszystko, na co mieli ochotę. Żydów natomiast ograniczały
wyznaczniki religijne, takie jak prawa obowiązujące podczas szabatu lub innych świąt religijnych.
31
3.
Żydzi przytyccy oczami gojów
Przytyk był jednym z wielu dwukulturowych ośrodków w tej części kraju. Ludność narodowości
polskiej stanowiła jedynie niewielki odsetek wszystkich mieszkańców. Relacje, jakie wykształciły się w
tym środowisku na przestrzeni lat były bardzo różne. Stan taki przede wszystkim uzależniony został od
sytuacji i etapów życia, w których one zachodziły. Agnieszka Jagodzińska definiuje integrację jako „proces
zmniejszania barier społecznych dzielących większość z mniejszością grupy”. 135 Mniejszość żydowska, tak
naprawdę stanowiła ponad 80% mieszkańców Przytyka, a integrację według tej definicji należy rozumieć,
jako przyswajanie wzorców kulturowych grupy dominującej, którą w tym wypadku stanowili Żydzi. Proces
taki możemy nazwać także akulturacją, którą Jagodzińska definiuje następująco: „akulturacja to proces
kulturowej adaptacji grupy mniejszościowej do społeczeństwa, w którym ona żyje, przejmowania jego
zwyczajów, zachowań, wzorców kulturowych” 136.
Warto przyjrzeć się jak życie w żydowskim Przytyku postrzegali Polacy. Analiza ich wspomnień
pomoże zrozumieć granicę odmienności kulturowej, ale także czynniki, które wpływały na jej zacieranie
bądź wyraźniejsze uwidacznianie.
3.1
Edukacja i czas wolny
Miasteczko posiadało urzędy państwowe, odpowiadające polskiemu ustrojowi, ale także instytucje,
które działały w ramach żydowskiej gminy wyznaniowej. W tym czasie znajdowały się tam Urząd Gminy,
a także szkoła powszechna, do której obowiązek chodzenia miały nie tylko dzieci polskie, ale też
żydowskie.
Był to jeden z momentów życia, który pokrywał się wśród obydwu narodów. Jak już zostało
wspomniane w poprzednim rozdziale, nauka w tej placówce oświatowej obejmowała 7 klas i była
odpowiednikiem dzisiejszej szkoły podstawowej. Wspólnie spędzany na edukacji czas, wspominany jest
przez Polaków bardzo różnie. Jednak badając relacje strony polskiej, jak i żydowskiej można stwierdzić, że
się one pokrywają. Warto zwrócić szczególną uwagę na opowieści Marii Cholewińskiej, która
zamieszkiwała Przytyk, aż do momentu wybuchu II wojny światowej. Przedstawia ona wizję wspólnej
edukacji oraz postrzeganie jej przez Polaków.
„Pamiętam, jak w szkole podstawowej potłukłam żydowskiej dziewczynce okulary. Nie pamiętam,
czemu to zrobiłam, widocznie musiała mnie czymś zdenerwować. Zaczęłyśmy się szarpać, spadły i
się potłukły, a matka musiała je odkupić. Nie poniosłam za to jednak żadnej kary, ponieważ zawsze
byłam dobrą i sumienną uczennicą to wybryki uchodziły mi na sucho, ale dla Polaków byle pretekst
wystarczył, żeby im dokuczać i robić na złość, po prostu ich nie lubiliśmy” 137.
Dzięki powyższemu cytatowi, można twierdzić, że już na tym etapie edukacji dzieci zauważały odrębność
kulturową, jaka cechowała chrześcijan i wyznawców judaizmu. Przejawy nieuzasadnionej nienawiści
zdarzały się bardzo często. Polskie dzieci próbowały pokazać, że są lepsze i nie potrzebują przebywać, ani
utrzymywać kontaktów z żydowskimi kolegami. Szczególnie odznaczała się różnica w postrzeganiu nauki
prawa religijnego. Polskie dzieci realizowały tylko program określony przez władze państwowe.
Wyznawcy judaizmu posyłali swoje pociechy również do chederu. Warto zwrócić uwagę na relację Marii
Cholewińskiej, w której widoczny jest brak zainteresowania tym, jakie znaczeni miał cheder dla Żydów i
czy w ogóle istniał.
„Szkoła powszechna była jedyną oficjalną szkołą w Przytyku i musieli chodzić do niej wszyscy.
Cheder, podobno istniał, jednak była to szkoła nieoficjalna” 138.
Świadomość ta wyraźnie wskazuje na brak integracji pomiędzy dziećmi. szkoła powszechna uważana była
za jedną z płaszczyzn, na których integracja mogła się odbywać, jednak w Przytyku zauważalne były
granice pomiędzy chrześcijanami, a Żydami. Większe znaczenie w tym czasie dla polskich dzieci miało
posiadanie kolegów, z którymi można było dokuczać odmiennym kulturowo Żydom. Nie zauważali oni
jednak różnicy w traktowaniu dzieci podczas zajęć szkolnych. Według Marii Cholewińskiej, prowadzone
były w taki sposób, aby nie uwidaczniać odrębności.
A. Jagodzińska, Pomiędzy. Akulturacja Żydów Warszawy w drugiej połowie XIX wieku, Wrocław 2008, s. 11.
Ibidem.
137
Aneks IV. Rozmowa z Marią Cholewińską, 1.05.2014.
138
Aneks IV. Rozmowa z Marią Cholewińską, 1.05.2014.
135
136
32
„W szkole i po za nią były przyjaźnie pomiędzy Polakami, a Żydami, ale częściej pojawiały się
przejawy braku akceptacji tych osób. Nie można jednak powiedzieć, że nauczyciele traktowali
gorzej uczniów żydowskich. Każdy, Polak czy Żyd, był tam traktowany na równi. Jednak po za
szkołą przez mieszkańców raczej byli spychani na margines, bo Polak zawsze chciał dominować”
139
.
Wnioskować można, że dzieci, choć od urodzenia wychowane pośród narodu żydowskiego, nie potrafiły
zaakceptować ich kultury. Odmienne zasady, które nadawały sens życiu Żydów, nie sprzyjały zbliżaniu
kontaktów młodzieży, choć często były one do tego zmuszone przez czynnik zamieszkania pośród
mniejszości żydowskiej.
Wysoka liczba Żydów w miasteczku, nie odzwierciedlała się na płaszczyźnie edukacyjnej. Polacy
uważali, że w szkole było ich więcej, niż przedstawicieli mniejszości żydowskiej. Jest to ważna informacja,
która wskazuje na to, że Przytyk był w 90% zamieszkały przez Żydów, jednak okoliczne miejscowości już
nie.
„Wśród uczniów byli zarówno Polacy jak i Żydzi. Więcej jednak było chyba Polaków, ponieważ
przyjeżdżali też z pobliskich miejscowości, a Żydzi skupiali się raczej tylko w Przytyku” 140 .
Znalazło to również odzwierciedlenie w sposobach spędzania czasu wolnego. Żydzi, jako większa grupa
ludności w miasteczku, nie miała problemów ze znalezieniem kolegów wśród swojej narodowości. Problem
ten dotyczył jednak Polaków, którzy często zamieszkiwali posiadłości po sąsiedzku z Żydami. Sytuacja
taka zmuszała dzieci polskie do kontaktów z rówieśnikami innego wyznania. Nie każde dziecko o tym
wiedziało lub też nie stanowiło to dla niego problemu. Jak podkreśla Stanisława Maj:
„Pamiętam jak bawiłam się z żydowską dziewczynką i dwóch obcych mężczyzn chciało mnie
skarcić za to, że się z nią bawię, bo to przecież Żydówka. Dla mnie, dziecka, nie było różnicy czy
jest ona Polką, czy Żydówką. Dobrze się rozumiałyśmy i lubiłyśmy się ze sobą bawić, a ja nie
chciałam, by ktoś mi tego zabraniał, skoro nie zabraniali mi tego moi rodzice” 141.
Prawdopodobnie w okolicy mogło nie być dzieci w podobnym wieku, dlatego znalazły one wspólną nić
porozumienia. Jednak ze wspomnień tych jasno wynika, że nikt nie przymuszał ich do wspólnej zabawy.
Patrząc na to zdarzenie z punktu widzenia dorosłych możemy zauważyć, że niechętnie Polacy dopuszczali
do zabaw Polaków z Żydami. Reagowano agresją na wszelkie przejawy kontaktów z mniejszością
żydowską. Warto zaznaczyć, że prawdopodobnie był to czas bojkotów i ostrych antysemickich wystąpień,
stąd widać wielką niechęć do polskiej dziewczynki bawiącej się z żydowską. Można twierdzić, że dziecko
było nieświadome odmienności kulturowej i sytuacji ekonomicznej w mieście. Stanisława Maj zaznacza
jednak, że pomimo młodego wieku wiedziała, z czego wynikają różnice w życiu codziennym jej sąsiadów.
Jak wspomina:
„Jako mała dziewczynka czasami nie potrafiłam zrozumieć tej odmienności kulturowej, jednak
rodzice wytłumaczyli mi, z czego wynikają te zmiany” 142.
To doskonały przykład, jak bardzo na relacje pomiędzy dziećmi wpływało wychowanie i poglądy
wyniesione z domu rodzinnego. Jest to jeden z czynników, na który także warto zwracać uwagę przy
badaniu integracji zewnętrznej grup kulturowych. W tym przypadku widzimy, że relacje dziewczynek były
bardzo pozytywne. Warto zwrócić uwagę, że procesowi temu sprzyjało nastawienie polskich rodziców na
przedstawienie dziecku problemów, z jakimi borykali się Żydzi w życiu codziennym, w taki sposób, aby
mogło je zrozumieć. Kolejnym czynnikiem mającym wpływ na integracje był zapewne wiek. Młodsze
dzieci potrzebowały zabawy, starsze natomiast chciały pokazywać swoją wyższość. Zauważyć to można w
relacjach Marii Cholewińskiej, która była w tym okresie dużo starsza niż Stanisława Maj. Jak wspomina:
„Bardzo nie lubiłam się bawić z żydowskimi dziećmi, biłam się z nimi, tłukłam, dokuczałam, nie
potrafiliśmy znaleźć ze sobą wspólnego języka” 143.
Nie było konkretnego powodu, dla którego tak by się działo. Młodzież polska, koniecznie chciała pokazać
wyższość nad narodem żydowskim. W tych sytuacjach nie możemy mówić jakichkolwiek procesach
integracyjnych lub akulturacyjnych.
Aneks IV. Rozmowa z Marią Cholewińską, 1.05.2014.
Aneks III. Rozmowa z Franciszkiem Gromskim, 24.04.2014.
Aneks II. Rozmowa ze Stanisławą Maj, 19.02.2014.
142
Aneks II. Rozmowa ze Stanisławą Maj, 19.02.2014.
143
Aneks IV. Rozmowa z Marią Cholewińską, 1.05.2014.
139
140
141
33
Podsumowując, można powiedzieć, że edukacja i czas wolny ludności żydowskiej nie były łatwe. Ze
strony polskiej spotykało dzieci wiele nieprzyjemności. Wszystko to, jak już wcześniej wspomniano,
wynikało z kilku aspektów. Pierwszym było wychowanie i wzorce wyniesione z domu rodzinnego.
Kolejnym był wiek, im dziecko starsze, tym bardziej świadome odmienności kulturowej. Na płaszczyźnie
edukacyjnej i rekreacyjnej możemy mówić tylko o częściowej integracji, która jest uzależniona od wyżej
wymienionych czynników. Warte uwagi jest to, że istniały przejawy dobrych stosunków pomiędzy
narodami.
3.2
Praca i kontakty sąsiedzkie
Ludność żydowska zamieszkiwała centrum miasteczka. Zajmowali oni najważniejsze dla niego
obszary, które ułatwiały im prowadzenie interesów. Relacja obecnego mieszkańca Przytyka, Franciszka
Gromskiego, dokładnie na to wskazuje.
„Cały Rynek był żydowski, a tutaj gdzie ta studnia się znajduje, to tu był zawsze jarmark w każdy
poniedziałek” 144.
Obszar ten był miejscem styku dwóch kultur. Mieszkańcy miasteczka przybywali do centrum, a także na
rynek w celach handlowych i gospodarczych. To bardzo ważny plac gdzie kwitło, życie społeczne, jak
również kulturowe. Najczęściej można tam było spotkać żydowskich przedsiębiorców, rzadziej Polaków.
Natomiast w poniedziałek, czyli w dzień jarmarczny wystawiano stoiska z różnymi produktami.
Sprzedawcami w znacznej części byli Żydzi oraz okoliczni chłopi sprzedający towary rolne.
Uwarunkowane to było sytuacją ekonomiczną w miasteczku. Żydzi opanowali znaczną część rzemiosła i
handlu, co przeszkadzało Polakom w rozwoju sklepów i przedsiębiorstw. Polscy mieszkańcy w swoich
wspomnieniach również zauważyli tę zależność:
„Oni utrudniali troszeczkę tym Polakom życie, bo zdominowali cały handel i Polacy nie byli wstanie
im dorównać” 145.
Rynek pracy w Przytyku był bardzo ubogi, mało było bogatych rodzin, które mogły pozwolić sobie na
zatrudnienie do pracy Polaków. Jednak ludność polska w miasteczku była uzależniona od żydowskich
pracodawców. Jest to bardzo istotna informacja, ponieważ wynika z niej, że większość żydowskich
zakładów to małe i średnie przedsiębiorstwa produkcyjne, w których najczęściej pracował sam właściciel i
jego pomocnik. Maria Cholewińska w swoich wspomnieniach zawarła myśl odnoszącą się do sytuacji
materialnej, jaka miała miejsce w osadzie:
„(…) nie wszystkie żydowskie rodziny były zamożne, było też bardzo dużo biedoty. Rodzice moi
nie utrzymywali raczej kontaktów z Żydami. Matka musiała, bo pracowała jako położna, czasami
nie brała pieniędzy, ponieważ wiedziała, że ich w takim domu nie było. Była bardzo tolerancyjną i
ciepłą osobą, nie tylko ze względu na swoją pracę, ale ja z moim tatą nie przepadaliśmy za narodem
żydowskim” 146.
Sytuacja ekonomiczna przytyckiego sztetla nie była jednoznaczna. Wiele rodzin miało ciężką sytuację
materialną. Najbogatszymi rodzinami w Przytyku były rodziny Cukrów i Łęgów. 147 Pomimo biedy, Żydzi
bardzo się wspierali i mogli na siebie liczyć. Taka integracja narodu żydowskiego, była zauważana przez
Polaków. Maria Cholewińska, opowiada, że bardzo się wspierali nie tylko w kwestiach finansowych, ale w
każdej trudnej chwili solidaryzowali się ze sobą. Również Polacy mogli liczyć na pomoc ze strony
zaprzyjaźnionych rodzin żydowskich, ale z powyższego cytatu wynika także, że pomoc nie była
jednostronna. Nie zawsze sąsiedzi dyskryminowali się z powodu innego wyznania religijnego. Jak
wspomina Stanisława Maj:
„Utrzymywaliśmy przyjazne kontakty, nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek nasza rodzina
miała negatywne relacje z przedstawicielami mniejszości żydowskiej. Wiadomo, że mieli oni inne
Aneks IV. Rozmowa z Marią Cholewińską, 1.05.2014.
Aneks III. Rozmowa z Franciszkiem Gromskim, 24.04.2014.
146
Aneks IV. Rozmowa z Marią Cholewińską, 1.05.2014.
147
Aneks IV. Rozmowa z Marią Cholewińską, 1.05.2014.
144
145
34
zwyczaje, również święta różniły się od naszych, ale przecież byli to normalni ludzie. Nigdy nie
odczuwałam, że są inni” 148.
To bardzo ważna opinia, która wskazuje na to, że wśród narodów nie było tylko przejawów nienawiści, a
integracja nie odbywała się tylko, wewnątrz, lecz również pomiędzy wyznawcami judaizmu i katolikami.
Jest to godne uwagi, ponieważ zauważyć można jak wyglądała pomoc i relacje wśród dwóch odmiennych
kulturowo społeczności.
Bardzo często jedynym źródłem utrzymania Polaków w Przytyku była pomoc żydowskim sąsiadom w
czasie szabatu i świąt, kiedy nie mogli oni nic robić. Opowieści Roberta Banasika, dają wiedzę dotyczącą
pracy szabes goja:
„W każdy piątek od zachodu słońca, aż do zachodu kolejnego dnia, Żydzi nie mogli wykonywać
żadnych prac. W tym czasie robił to mój dziadek. Głównie trzeba było zająć się naszykowaniem
drewna, sprzątaniem i paleniem w piecu. Babcia, jeszcze przed ślubem, pomagała w prowadzeniu
gospodarstwa w tej rodzinie. Mój tata mówił, że zdarzało się, że chodzili tam kilka razy dziennie.
Czasem nawet przynosili nie tylko pieniądze, ale też jedzenie” 149.
Praca taka była jedną z form zarobkowych w ówczesnym miasteczku. Przyczyniało się to do tworzenia
pozytywnych relacji pomiędzy rodzinami o innej kulturze. Jest to doskonały przykład integracji, która
rodziła się poprzez specyficzną sytuację na rynku pracy. Wiele rodzin polskich utrzymywało się właśnie z
takiej pomocy. Nie była ona oczywiście jednostronna, tak jak w przypadku usług. Pomoc ofiarowana
Żydom podczas świąt i szabatu była odpowiednio wynagradzana, niekiedy nawet jedzeniem
niespełniającym zasad koszerności, które było oddawane bezpieniężnie szabes gojom:
„Dziadek Stefan kiedyś opowiadał mi, że często dostawał od gospodarza gęsi, które według niego
umierały same. Jednak jak się okazywało podczas oporządzania, każda z nich miała w sobie kawałek
metalu, który przy połknięciu był gorący i wypalał jej przełyk. (…). Żydzi podobno nie zjadali tego,
co umierało samo” 150.
Zauważyć można tutaj doskonały przykład gospodarności. Wyznawcy judaizmu nie chcieli, aby zwierzę,
które może być dla kogoś posiłkiem, zmarnowało się tylko dlatego, że oni nie mogą go zjeść. To przykład
kolejnego przejawu pozytywnych relacji, jakie jawiły się w Przytyku. Robert Banasik wspomina także
sytuację, w której rodzina żydowska proponowała jego prababci kamienicę w Radomiu tylko dlatego, że
bała się o jej przyszłość, która mogła nastąpić po ślubie.
„(…) nie chcieli oni dopuścić do ślubu moich dziadków, bo obawiali się, że babcia zmarnuje sobie
życie, ponieważ dziadek był podobno przed ślubem typem łobuza. Jak widać nie było w nich
nienawiści, proponowali mojej babci kamienicę w Radomiu, za to żeby tylko nie zakładała z
dziadkiem rodziny” 151.
Istnieją dwie hipotezy wyjaśnienia tej sytuacji. Pierwszą jest faktyczne przejęcie się losem polskiej
dziewczyny. Wskazywać by to mogło na dużą zażyłość rodziny żydowskiej ze swoją pracownicą, co także
potwierdza proces integracji międzykulturowej. Jednak mogła mieć ona podłoże wyłącznie ekonomiczne,
ponieważ ciężko było znaleźć osobę, która zajęłaby się gospodarstwem i pomocą w czasie najważniejszych
świąt w należyty sposób. W momencie założenia przez dziewczynę rodziny nie była ona już tak
dyspozycyjna jak przed ślubem. Obydwie hipotezy można traktować jako przejawy pozytywnych relacji
panujących między rodziną żydowską, a ich polską pracownicą. Zauważyć tutaj można wynik procesu
integracji między kulturowej, która zachodziła dzięki pracy.
Istniało również wiele przejawów zachowań antyżydowskich w miasteczku. Opanowanie handlu i
rzemiosła spowodowało drastyczny wzrost wrogości. Głównie zaostrzyło się bojkotowanie sklepów
prowadzonych przez żydowski naród. Jest to przykład dyskryminacji na tle kulturowym. Jednym z zajść na
skalę światową stało się starcie na przytyckim rynku w 1936 roku. Jak już zostało wspomniane w
poprzednich częściach pracy, w jego wyniku zginął Polak, a także żydowskie małżeństwo. Jako 10-cio
letnia dziewczynka, oglądała to zajście Maria Cholewińska:
Aneks II. Rozmowa ze Stanisławą Maj, 19.02.2014.
Aneks I. Rozmowa z Robertem Banasikiem, 20.12.2013.
150
Aneks I. Rozmowa z Robertem Banasikiem, 20.12.2013.
151
Aneks I. Rozmowa z Robertem Banasikiem, 20.12.2013.
148
149
35
„Ja miałam wtedy 10 lat, nie wiele pamiętam, od czego się to zaczęło. Wiem, że na balkon budynku
w obrębie Rynku wyszedł Żyd, strzelił, a zabłąkana kula trafiła w przypadkową osobę, w Polaka.
Polacy się rozwściekli, złapali za drągi, kije i zaczęli wyciągać Żydów z domów, bić i poniżać. Ja
pamiętam jak tego zabitego Polaka nieśli na drzwiach. Z tego wysokiego budynku na rogu,
wylewano na nich gorącą kaszę, kiedy chcieli uciekać do Radomia. Sama chciałam wybijać szyby w
kamienicy żydowskiej w czasie tych starć, ale nie mogłam dosięgnąć, bo podmurówka była zbyt
wysoka” 152.
Cytat uwidacznia głębokie oddziaływanie zachowania dorosłych na psychikę i zachowanie dzieci. Myślały
one zapewne, że takie postępowanie, jakie wykazują ich polscy sąsiedzi jest dobre i należy je naśladować.
Zauważyć można tutaj wyraźny brak integracji między narodami. Maria Cholewińska wspomina jednak
jeszcze jedną ważną historię, która wydarzyła się tego samego dnia.
„Kilka domów od mojego mieszkała rodzina żydowska, widziałam jak wyciągnęli ich spod łóżek z
domu i tak tłukli ich na podwórku aż do śmierci. Ta Żydówka się jeszcze ruszała, ale moja matka
kazała mi podbiec do niej i powiedzieć, żeby się nie ruszała, bo wrócą i ją zabiją. Ja jej to
powiedziałam, ale ona już konała” 153.
Powyższy cytat wskazuje jednak na gest w stronę żydowskiej rodziny, być może nawet próbę ratunku
pobitej kobiety. Dodatkowo zauważyć można dwie postawy jednej dziewczynki, która pod wpływem
różnych osób jest w stanie zmieniać swoje podejście do narodu żydowskiego. Można wnioskować, że
dziecko jest jeszcze nieukształtowane i pod wpływem nacisków dorosłych podejmuje wymuszone na nim
decyzje. Jednak widok sytuacji z perspektywy dojrzałych ludzi jest już dychotomiczny. Zauważamy
zarazem brak oraz obecność integracji. Nie można do końca wiązać pogromu przytyckiego z brakiem
poczucia więzi tych dwóch narodów, ponieważ nie każdy Polak był wrogo nastawiony do handlarzy
żydowskich. Przykładem tego jest postawa matki Marii Chlewińskiej, która wykazała inicjatywę, aby
ostrzec sąsiadkę przed kolejnymi atakami.
Sytuacja gospodarczo-ekonomiczna w Przytyku sprawiła, że polscy mieszkańcy mieli bardzo
podzielone zdanie na temat kontaktów i interesów prowadzonych z Żydami. Jak zauważyć można na
podstawie Księgi Adresowej Polski z 1930 roku, w miasteczku istniało przede wszystkim wiele
warsztatów, sklepów i przedsiębiorstw należących do Żydów. 154 Sytuacja ta sprawiła, że ludność polska
była uzależniona pod względem zarobkowym od wyznawców judaizmu. Jednak dzięki temu mieli oni pracę
u porządnych i lojalnych pracodawców. Relacja czysto zawodowa często zamieniała się na przyjaźnie lub
bardzo dobre relacje sąsiedzkie pomiędzy rodzinami. Przyczyniało się to do poznawania i zgłębiania
wiedzy na temat odmiennej kultury wynikającej z zasad religijnych.
3.3
Czas świąteczny
Czas świąteczny dla Żydów i Polaków niekiedy był do siebie zbliżony. Święto Paschy oraz
pięćdziesiątnicę obchodzono prawie w tym samym czasie. Podobnie Chanuka była obchodzona w
zbliżonym terminie do świąt Bożego Narodzenia. Pomimo tego większość była celebrowana według zasad
obowiązujących w judaistycznym prawie religijnym. Był to kolejny powód dla Polaków do
dyskryminowania i uważania naród żydowski za gorszy. Jak zostało wspomniane w poprzednim rozdziale,
Żydzi inaczej liczyli czas, posługiwali się kalendarzem księżycowym i słonecznym. W ciągu roku
przypadał szereg świąt, które czczono ze szczególną powagą. Było to dość dużym problemem dla ludności
polskiej, która nie chciała zrozumieć i zaakceptować tej odmienności kulturowej.
Polska młodzież przeszkadzała najbardziej w obchodzeniu święta Sukkot. Jak zostało to wyjaśnione w
drugim rozdziale pracy, w czasie jego trwania, przez siedem dni, rodziny żydowskie zamieszkiwały
zbudowane przez siebie namioty na podwórzach. Sztetl przytycki pod tym względem był specyficzny,
ponieważ święto to obchodzono w gronie przyjaciół i najbliższych sąsiadów, a nie tylko członków rodziny.
Kuczki, czyli namioty, które budowano były przeznaczone dla kilku rodzin. Polska młodzież nie
przechodziła obok nich obojętnie. W czasie radosnego świętowania dokuczała żydowskim sąsiadom. Maria
Cholewińska wspomina, jak w ramach zabawy wrzucano do nich zdechłe zwierzęta.
Aneks IV. Rozmowa z Marią Cholewińską, 1.05.2014.
Aneks IV. Rozmowa z Marią Cholewińską, 1.05.2014.
154
Księga Adresowa Polski (wraz z W.M. Gdańskiem) dla handlu, przemysłu, rzemiosł i rolnictwa, Warszawa 1930.
152
153
36
„Tutaj, na prawo od kościoła oni mieli swoje kuczki, a my Polacy wrzucaliśmy im do tych kuczek
zdechłe wrony albo koty. A oni tak siedzieli i się modlili w tych swoich kuczkach. Ja nigdy nie
dostawałam kar, zawsze byłam najlepszą uczennicą i córką” 155.
Sytuacje te, nie znajdowały wytłumaczenia. Dzieci nie miały konkretnego celu, aby to robić. Głównym
powodem była chęć zwrócenia uwagi na to, że Polacy nie świętują i mogą się bawić, a Żydzi są
podporządkowani obrzędom tradycyjnym. Sytuacje takie, zapewne wpływały na kontakty i relacje
sąsiedzkie. Nie możemy mówić, że sprzyjało to integracji. Był to przejaw pewnego rodzaju dyskryminacji.
Można uważać, że zdechłe koty czy wrony symbolizowały brak szacunku dla kultury i religii judaistycznej.
Jednak w przypadku dzieci jeszcze za wcześnie było na ukształtowanie takich postaw, prawdopodobnie
mogły być to zabawy bez refleksji.
Przytyk posiadał dużą gminę wyznaniową. Odmiennością, jaka była widoczna na polu religijnym,
były zupełnie różne miejsca kultu. Żydzi nie posiadali kościoła, ale synagogę i domy modlitewne. Ważną
funkcję pełniła także mykwa, gdzie odbywano rytualną kąpiel, ale także miejsce nad rzeką o którym
wspomina Maria Cholewińska:
„Przy rzece na Zachęcie, (…), było miejsce gdzie w każdy piątek Żydzi się kąpali. To miejsce
nazywane było Fistułą. Jak już przychodził piątek to przed szabatem był tam okropny rejwach i gwar
na całą okolicę” 156.
Żydzi przestrzegali ściśle zasad związanych z szabatem, każdego tygodnia odbywali kąpiel
oczyszczającą. Robert Banasik opowiadał, że:
„W każdy piątek od zachodu słońca aż do zachodu kolejnego dnia, Żydzi nie mogli wykonywać
żadnych prac” 157.
Szabat i święta żydowskie były niewątpliwie czasem, kiedy dochodziło do konfrontacji kultury
chrześcijańskiej i judaistycznej. Żydzi byli uzależnieni od polskich sąsiadów. Dzięki nim mogli spokojnie
świętować i nie martwić się o domowe obowiązki, takie jak np. palenie ognia.
Za przejaw integracji i pozytywnych stosunków pomiędzy narodem polskim i żydowskim na polu
religijnym uznać można fakt, że prawdopodobnie zaprzyjaźnione rodziny chciały poznawać kulturę
judaistyczną. Robert Banasik wspomina np., że jego ojciec, jako mały chłopiec, potrafił wypowiedzieć po
polsku słowa modlitwy Szema Izrael.
„Kiedy mój tata był już chłopcem, który potrafił zapamiętywać wierszyki i historyjki, dziadek
nauczył go żydowskiego pacierza. W momencie, kiedy ja dorosłem i chciał mi przekazać tę
umiejętność, dokładnie już nie pamiętał całego tekstu. Ale słowa, które wypowiadał, brzmiały
podobnie do wstępu modlitwy 10 Przykazań Bożych: Bóg jest jeden, będziesz go miłował całym
sercem swoim i całą swoją duszą” 158.
Powyższy cytat wskazuje na to, że życie wśród dwukulturowej społeczności wpływa na chęć zgłębiania
wiedzy dotyczącej kultury drugiego-obcego narodu. Sytuacja ta obrazuje również różnice poglądów wśród
Polaków. Jedni chcieli poznawać kulturę i religię sąsiadów, podczas gdy innych to wcale nie interesowało.
Nie można wszystkich oceniać według jednego kryterium, ponieważ większość nie tolerowała odmiennej
religii, ale dzięki niej otrzymywała pracę, z której można było utrzymać rodzinę. To doskonały przykład
problemu integracji, z którym borykała się ludność miasteczka.
Jak już zostało wspomniane, procesy akulturacji i integracji tych dwóch narodów można postrzegać
bardzo różnie. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób spogląda się na problem. Również ta część pracy,
gdzie przedstawiony został obraz życia Żydów w Przytyku z punktu widzenia Polaków, ukazuje różne
płaszczyzny, na których problem ten będzie miał zupełnie różne oblicze. Przyglądając się w powyższym
wspomnieniom można stwierdzić, że proces integracji miał bardzo różny przebieg, w większości był on
uzależniony od wychowania i wzorców wynoszonych z domu rodzinnego. Ludność polska w większości
nie zauważała jego przejawów. Bardzo często próbowano wyprzeć ze świadomości, że miasteczko
zamieszkuje jeszcze inny, kulturowo obcy naród. Uniemożliwiała to jednak dominująca liczba rodzin
żydowskich, które ulokowały się na centralnym placu i głównych ulicach miasteczka. W sytuacjach takich
polska młodzież posuwała się do radykalnych kroków, utrudniając sąsiadom życie. Najczęściej były to
Aneks IV. Rozmowa z Marią Cholewińską, 1.05.2014.
Aneks IV. Rozmowa z Marią Cholewińską, 1.05.2014.
157
Aneks I. Rozmowa z Robertem Banasikiem, 20.12.2013.
158
Aneks I. Rozmowa z Robertem Banasikiem, 20.12.2013.
155
156
37
ataki na tle religijnym, a wynikało to z nieakceptowania zasad obowiązujących w judaizmie. Przykładem
tego są opisane przejawy buntu i niestosownej zabawy polegającej na wrzucaniu zdechłych zwierząt do
namiotów podczas święta Sukkot. Bardzo ważne jest jednak dostrzeżenie, że wśród nieprzychylnych
Polaków znajdowali się też tacy, którzy potrafili zjednoczyć się z Żydami. Warto zauważyć, że integracja z
mniejszością żydowską, okazała się być bardzo silna w przypadku rodziny Roberta Banasika. Przyglądając
się tym relacjom należy zwrócić uwagę na to, że nie powinno się traktować społeczności, jako ogółu.
Każda z rodzin postrzegała w inny sposób życie przytyckich Żydów. Niekiedy były to opinie podobne, ale
także różne. Z przedstawionych wspomnień wynika jasno, że Polakami często kierowała chęć pomocy, a
także współczucie w sytuacjach zagrożenia życia.
38
Podsumowanie
Relacje polsko-żydowskie w Przytyku budzą wiele kontrowersji. Najczęściej, miejsce to jest
kojarzone z zajściami antyżydowskimi, które miały miejsce w 1936 roku. Jak zostało wspomniane w
pierwszym oraz drugim rozdziale pracy, dwukulturowa struktura osady rodziła problemy w komunikacji
pomiędzy mieszkańcami. Przepaść kulturowa bardzo często utrudniała relacje międzyludzkie w miasteczku.
Dodatkowo była ona najważniejszym powodem, dla którego integracja przytyczan zachodziła tak ciężko.
Z przeprowadzonej analizy wynika, że integrację należy postrzegać jako złożony proces, na który
składają się czynniki takie jak: sfery życia, w których mogła ona zachodzić, a także różnica w postrzeganiu
jej przez różne grupy kulturowe. Najważniejszym z nich są właśnie opinie przedstawicieli narodu
żydowskiego i polskiego, która pełni kluczową rolę w badaniu zjawiska integracji żydowskiej w tym
miejscu. Wspomnienia zawarte w Przytyk Memorial Book, a także te, które zostały zebrane od żyjących
przedstawicieli narodu polskiego oraz żydowskiego stanowią fundament rozważań dotyczących tego
tematu. Są to podstawowe źródła, z których czerpać można wiedzę o akulturacji czy integracji.
Jak wynika z rozważań zawartych w pracy, ciężko jest jednoznacznie określić, w jakim stopniu w
Przytyku zachodziła integracja międzykulturowa. Obydwie społeczności uważały, że ich relacje nie zawsze
były dobre, jednak w pewien sposób utrzymywali ze sobą bliższe, przyjazne kontakty. Przejawy tego
możemy zauważyć przede wszystkim na płaszczyźnie gospodarczo-ekonomicznej. Głównym powodem
tego było uzależnienie strony polskiej od żydowskiej. Opanowany przez Żydów handel i rzemiosło
zmuszało Polaków do utrzymywania z nimi pozytywnych stosunków. Zebrany materiał źródłowy wskazuje
na to, że związki polskich chłopów z przytyckimi Żydami były utrzymywane od pokoleń. Zauważyć
można, że relacje nie ograniczały się tylko i wyłącznie do interesów. Często przenikały one ze sfery
zawodowej do sfery prywatnej. Również praca, a poniekąd nawet religia odgrywała szczególną rolę w
braku integracji. W tym przypadku uzależnienie narodów było obustronne. Polacy, naród biedny,
potrzebował pracy i środków do życia, natomiast Żydzi, niekiedy także z małymi dochodami, potrzebowali
pomocy w czasie świąt i szabatu, podczas którego niczego nie wolno było im robić. Prace tą wykonywali
Polacy, a dzięki temu zyskiwali szanse na utrzymanie rodziny. Zebrane i wykorzystane w pracy
wspomnienia, uwidaczniają zaufanie i szacunek, jaki sobie okazywano. Nie wolno jednak zapominać, że na
wyżej opisanym polu istniały również przejawy dyskryminacji kulturowej i religijnej. Zwracając
szczególną uwagę na edukację i czas wolny w miasteczku, można dostrzec nieprzychylny stosunek dzieci
do siebie. Bardzo często relacje takie były spowodowane brakiem zrozumienia kultury judaistycznej.
Zdarzało się, że Polacy nie potrafili wytłumaczyć swojego postępowania, a głównym powodem takich
zachowań stawała się odmienność religijna. Jak wiadomo, religia pełniła bardzo ważną rolę w świadomości
obydwu narodów. Zauważyć można, także stale wzrastającą chęć dominacji nad Żydami. Sytuacje takie nie
sprzyjały pogłębianiu procesów integracji, wręcz przeciwnie, wyzwalały agresywne postawy i wzajemną
niechęć. Nie można jednak jednoznacznie określić, że działo się tak w każdym przypadku zetknięcia się
odmiennych kulturowo sąsiadów. Wszystko bardzo często zależało od nastawienia do tej kwestii rodziców,
ponieważ dziecko wynosiło takie nawyki i wartości z domu rodzinnego. Jeśli dorośli w rodzinie
utrzymywali pozytywne relacje z Żydami-pracowali u nich, utrzymywali stosunki handlowe, to również
dzieci potrafiły wykazać zrozumienie dla odmienności kulturowej. Chęć tej dominacji można tłumaczyć
strachem przed całkowitym opanowaniem Przytyka przez naród żydowski, stąd ciągłe uświadamianie
Żydom, że są gorsi niż Polacy.
Bardzo istotnym problemem, który przeczy wielu powyższym argumentom i zjawisku integracji
wśród przytyckiej ludności, jest pogrom żydowski, do którego doszło 9 marca 1936 roku. Było to
następstwem polityki prowadzonej przez prawicowy i nacjonalistyczny ruch polityczny. Przejawy te miały
charakter gospodarczo-ekonomiczny, przedstawiciele endecji bardzo często bojkotowali przedsiębiorstwa
żydowskie, ale również nakłaniali Polaków do zakupów tylko w sklepach należących do narodu polskiego.
Stało się to powodem do nagłego zrywu, który miał miejsce na rynku w dzień jarmarczny. Podczas starć w
miasteczku zginęło trzy osoby, a wiele zostało dotkliwie pobitych. Prawdopodobnie czynnik ten nie
wpłynął w znacznym stopniu na rozpad budowanych przez kilkadziesiąt lat relacji pomiędzy narodami.
Zdarzało się, że w sytuacji zagrożenia Polacy ostrzegali swoich żydowskich przyjaciół, ale również
pomagali im w ciężkich chwilach, kiedy zostali objęci prześladowaniami. Zdarzało się, że pomagali w
umacnianiu zabezpieczenia drzwi oraz okien, ale także byli pełni troski o ich los.
Warto zauważyć także, że w latach 30. XX wieku integracja była w Przytyku utrudniona. Z biegiem
lat jednak sytuacja ta uległa całkowitej zmianie. Poświadczają to załączone w aneksie listy, Szaloma
Lindenbauma do Marii Cholewińskiej, koleżanki z lat szkolnych. Dawniej, pełne nienawiści i obaw przed
nieznaną sobie kulturą i religią dzieci, współcześnie utrzymują ze sobą stały kontakt korespondencyjny.
Dlaczego tak się dzieje? Pierwszym uzasadnieniem jest wspólne dzieciństwo oraz wspomnienia z lat
39
szkolnych. Oddziaływują one w sposób bardzo pozytywny na psychikę człowieka, łączą poprzez pamięć o
wspólnych wydarzeniach, osoby, które wcześniej nie utrzymywały ze sobą pozytywnych stosunków.
Drugim, jest dojrzałość do sytuacji, w której człowiek potrafi rozróżnić dobro od zła. Osoba dorosła jest w
stanie myśleć analitycznie i przewidywać konsekwencje, ale także rozumie różnice wynikające z innej
kultury. Dzięki wspomnieniom tych dwojga ludzi można zauważyć, że w dziś lepszy kontakt mają ze sobą
przedstawiciele odmiennych kulturowo i religijnie narodów. Jest to przemiana, której prawdopodobnie
żadna ze stron nie spodziewałaby się przed laty.
Podsumowując rozważania nad tym tematem, można stwierdzić, że każda z wyżej wymienionych sfer
życia była bardzo zróżnicowana. Nie można było całkowicie określić w jakim stopniu na danej
płaszczyźnie istnieją przejawy integracji lub czy ich nie ma. Bardzo ważne jest jednak zrozumienie, od
czego zależało jej występowanie. Pierwszym, a zarazem najważniejszym aspektem jest dojrzałość, która
kształtowała postawy wobec Żydów. Kolejną istotną sprawą jest sytuacja gospodarczo-ekonomiczna, która
uzależniała od siebie obydwa narody. Warto wspomnieć, że współcześnie mówiąc o dwukulturowym
Przytyku, pierwszym skojarzeniem, jakie się pojawia wśród ludzi jest pogrom i wystąpienia antysemickie.
Bardzo dobrze widoczne jest tutaj myślenie stereotypowe, ponieważ mówiąc o zajściach, sugerowane są
zazwyczaj złe relacje i stosunki pomiędzy narodami. Analizując ten problem dostrzec można, że na relacje
międzyludzkie w tym czasie składają się różne czynniki, a naród polski reagował różnie w tej konkretnej
sytuacji. Mówiąc o relacjach międzykulturowych, warto badać je także pod względem czynnika, który
dzielił narody, a mianowicie religii. Był to największy problem, z którym borykała się ludność miasteczka.
Różnorodność taka nie spotykała się z akceptacją strony polskiej, jednak warto zaznaczyć, że jest to
również powiązane z pierwszym aspektem pod kątem, którego należy rozpatrywać ten problem. Wynika z
tego, że dzieci i młodzież nie potrafiły zaakceptować tego zjawiska, natomiast dorośli podchodzili do niego
bardzo dojrzale i odpowiedzialnie.
Analiza wspomnień wykazała, że integracja międzykulturowa, odbywała się najczęściej na polu
ekonomicznym. Na płaszczyźnie kulturowej narody żyły według zupełnie innych tradycji kulturowych.
Celem badań było podjęcie próby opisu zjawiska integracji ludności żydowskiej Przytyka w latach 30.
XX wieku. Bardzo ważnym wykorzystanym źródłem, są nieopublikowane dotychczas w żadnym
opracowaniu zdjęcia, listy oraz dokumenty. Ogromną wartość mają także wspomnienia, które autorka
zebrała osobiście podczas rozmów ze świadkami pamiętającymi dany okres w historii miasta.
Praca ta mogłaby być dla współczesnych mieszkańców, którzy często nie zdają sobie sprawy z tego,
że na terenach, które zamieszkują żyli kilkadziesiąt lat temu Żydzi. W Przytyku nie zachowały się
materialne pamiątki, które przypominałyby życie dwukulturowej społeczności. Nie wiele osób
zamieszkujących tamtejsze tereny, jest w stanie odtworzyć w swojej pamięci wydarzenia z lat
trzydziestych. Należy jednak pamiętać, że są to osoby starsze, doświadczone przez trudny okres II wojny
światowej i niekiedy nie chcą pamiętać traumatycznych wydarzeń, które przeżyły. Tym bardziej trzeba
mieć świadomość, jakie znaczenie mają wykorzystane i przeanalizowane w pracy wspomnienia. Dzięki nim
można swobodnie badać procesy nie tylko integracji, ale także innych zjawisk kulturowych.
40
Bibliografia
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.
11.
12.
13.
14.
15.
16.
17.
Burchard P., Pamiątki i zabytki kultury żydowskiej w Polsce, Warszawa 1990.
Doliński W., Nowe ślady. Stare drogi. Europa w pamiętnikach Polaków, Kraków 2012.
Dylewski A., Śladami Żydów polskich, Bielsko-Biała 2002.
Gontarczyk P., Pogrom? Zajścia polsko-żydowskie w Przytyku 9 marca 1936 r. Mity, fakty, dokumenty,
Pruszków: Rachocki i S-ka, 2000.
Jagodzińska A., Pomiędzy. Akulturacja Żydów Warszawy w drugiej połowie XIX wieku, Wrocław 2008.
Kiryk F., Urbanizacja Małopolski, województwo sandomierskie XIII- XVI w., Kielce 1994.
Kopciowski A., Księgi pamięci gmin żydowskich. Bibliografia, Lublin 2008
Księga Adresowa Polski (wraz z W.M. Gdańskiem) dla handlu, przemysłu, rzemiosł i rolnictwa, Warszawa
1930.
Muszyńska J., Żydzi w miastach województwa sandomierskiego i lubelskiego w XVIII wieku, Kielce 1998.
Niebudek S., Przytyk. Wielki proces Polaków z Żydami, Wrocław 1936 [reprint Wrocław, 2002].
Penkalla A., Cmentarz żydowski w Przytyku, „BŻIH” 1984, nr 1-2.
Penkalla A., Żydowskie ślady w województwie kieleckim i radomskim, Radom 1992.
Przytyk Memorial Book, red. D. Sztokfisz, Tel Aviw 1973.
Renz R., Ludność żydowska w Przytyku w okresie międzywojennym, „BŻIH” 1988.
Unterman A., Żydzi. Wiara i życie, Łódź 1989.
Urbański K., Gminy żydowskie małe w województwie kieleckim w okresie międzywojennym, Kielce 2006.
Wiśniewski J., Dekanat radomski, Radom 1911.
Słowniki, encyklopedie
1.
2.
3.
4.
5.
Borzymińska Z., Żebrowski R., Polski słownik judaistyczny. Dzieje, kultura, religia, ludzie, t. 1-2,
Warszawa 2003.
Cirlot J. E., Słownik symboli, wyd. Znak, 2006.
Schoeps J. H., Nowy leksykon judaistyczny, wyd. Cyklady, Warszawa 2007.
Staszczak Z., Słownik etnologiczny: terminy ogólne, PWN 1987.
Unterman A., Encyklopedia tradycji i legend żydowskich, tłum. O. Zienkiewicz, Książka i Wiedza,
Warszawa 2000.
Strony internetowe
1.
2.
3.
4.
5.
6.
www.jewishgen.org/yizkor/Przytyk/Przytyk.html, (grudzień 2013 – czerwiec 2014).
www.judaizm.izraelczyk.pl/sztetl, (kwiecień 2014- maj 2014).
www.kirkuty.xip.pl, (kwiecień 2014 – czerwiec 2014).
www.przytyk.pl, (listopad 2013 – luty 2014).
www.swietokrzyskisztetl.pl, (grudzień 2013 – czerwiec 2014).
www.sztetl.org.pl, (grudzień 2013 – czerwiec 2014).
Korespondencja
1.
2.
3.
List Szaloma Lindenbauma do Szkoły Powszechnej w Przytyku, 18.02.1992.
Korespondencja Szaloma Lindenbauma z Marią Cholewińską, 19.05.1992.
Korespondencja Szaloma Lindenbauma z Marią Cholewińską, 1.06.1998.
Wypowiedzi
1.
2.
3.
4.
5.
Rozmowa z Banasikiem Robertem – Aneks I.
Rozmowa z Maj Stanisławą – Aneks II.
Rozmowa z Gromskim Franciszkiem – Aneks III.
Rozmowa z Cholewińską Marią – Aneks IV.
Rozmowa z Lindenbaumem Shalomem – Aneks V.
41
Spis tabel
Tabela 1. Struktura społeczno-zawodowa czynnej zawodowo ludności żydowskiej w Przytyku w 1939 roku,
s. 9.
Tabela 2. Zróżnicowanie zawodowe rzemieślników żyrowskich w Przytyku w 1939 roku, s. 36.
Spis ilustracji
Mapa 1. Mapa Przytyka z 1938 roku z zaznaczonym cmentarzem żydowskim, s. 6.
Fotografia 1. I klasa Szkoły Powszechnej w Przytyku-1934 rok, s. 27.
Dokument 1. Kserokopia karty zakończenia III klasy przez Szaloma Lindenbauma w Szkole Powszechnej
w Przytyku, s. 29.
Fotografia 2. Grupa Beitar w Przytyku żegna Jakuba Kirszencwajga przed jego aliją do Ziemi Izraela, s. 43.
42
Aneks I.
ROZMOWA Z ROBERTEM BANASIKIEM,
20 GRUDNIA 2013
Moja rodzina ze strony ojca pochodziła z okolic Przytyka. Tata, Karol Banasik urodził się w 1934 roku w
miejscowości Podgajek. Kiedy przyszedł na świat miał już siostrę, dwa lata starszą Stasię, a w 1947 roku
urodził się jeszcze młodszy brat Bogdan. Tata zawsze wspominał, że ważył 3 kg, tyle co nożyce
krawieckie, bo akurat nie było odważników, aby waga była dokładna. W domu moich dziadków przed
wojną było raczej biednie, jak zazwyczaj w tamtych czasach, w robotniczych rodzinach. Tata nie pamiętał
dokładnie czasu przed wojną, kiedy się zaczęła miał tylko 5 lat. Był bardzo blisko związany z moim
pradziadkiem i dziadkiem, to oni byli dla niego wzorem prawdziwego mężczyzny. Szczególnie podczas
okupacji uczył się od nich odpowiedzialności, wytrwałości i odwagi. Jak zawsze wspominał, całą rodziną
ukrywali się wtedy w piwnicy. Przy każdej opowieści o czasach przytyckich opowiadał, że w tamtym
czasie skarbnicą wiedzy był dla niego w szczególności mój dziadek, z którym chodził po jedzenie.
Tata opowiadał mi różne historie, szczególnie w pamięci zapadły mi opowieści o rodzinie, u której
pracowali moi dziadkowie. W tamtych czasach, przed wojną, miasteczko było w dużej części zamieszkałe
przez ludność żydowską i to właśnie jednej z takich rodzin pomagali dziadek i babcia. Pamiętam też, jak
zawsze tata mówił, że była to rodzina kowala lub mieszkająca po sąsiedzku, jednak nigdy nie potrafił
wskazać miejsca, w którym ona mieszkała. Zawsze powtarzał, że obrazy, jakie pozostały w jego głowie z
tamtego okresu są zasługą dziadka Stefana.
Lubiłem słuchać jego opowieści o przedwojennym Przytyku. Najczęściej opowiadał o pomocy, jaką
ofiarowali dziadkowie w czasie świąt, a szczególnie szabatu. W każdy piątek od zachodu słońca, aż do
zachodu kolejnego dnia, Żydzi nie mogli wykonywać żadnych prac. W tym czasie robił to mój dziadek.
Głównie trzeba było zająć się naszykowaniem drewna, sprzątaniem i paleniem w piecu. Babcia, jeszcze
przed ślubem, pomagała w prowadzeniu gospodarstwa w tej rodzinie. Mój tata mówił, że zdarzało się, że
chodzili tam kilka razy dziennie. Czasem nawet przynosili nie tylko pieniądze, ale też jedzenie. Dziadek
Stefan, kiedyś opowiadał mi, że często dostawał od gospodarza gęsi, które według niego umierały same.
Jednak jak się okazywało podczas oporządzania, każda z nich miała w sobie kawałek metalu, który przy
połknięciu był gorący i wypalał jej przełyk. A wiadomo, przy warsztacie kowalskim było to nie uniknione,
bo przecież gęś zje wszystko, co napotka na swej drodze. Żydzi podobno nie zjadali tego, co umierało
samo. Rodzina moja była dość pomocna, bo zawsze, kiedy była potrzebna pomoc, choćby przy czyszczeniu
kominów, to dziadek lub pradziadek się zjawiali i praca była wykonana. Solidni byli i nigdy ich nie
zawiedli w tej pomocy. Tata mówił, że nie było sporów między nimi, bo rodzinę moją darzyli dużym
szacunkiem i uznaniem. Opowiadał też, że nie chcieli oni dopuścić do ślubu moich dziadków, bo obawiali
się, że babcia zmarnuje sobie życie, ponieważ dziadek był podobno przed ślubem typem łobuza. Jak widać
nie było w nich nienawiści, proponowali mojej babci kamienicę w Radomiu, za to żeby tylko nie zakładała
z dziadkiem rodziny. Na szczęście się nie zgodziła. Jednak sytuacja ta nie zniszczyła tej relacji, która była
pomiędzy rodzinami.
Kiedy mój tata był już chłopcem, który potrafił zapamiętywać wierszyki i historyjki, dziadek nauczył go
żydowskiego pacierza. W momencie, kiedy ja dorosłem i chciał mi przekazać tę umiejętność, dokładnie już
nie pamiętał całego tekstu. Ale słowa, które wypowiadał, brzmiały podobnie do wstępu modlitwy „10
Przykazań Bożych”: „Bóg jest jeden, będziesz go miłował całym sercem swoim i całą swoją duszą”
W naszym domu zawsze miło wspominane były w domu tamte chwile i czasy. Pamiętam też jak tata
opowiadał mi o uroczystościach pogrzebu żydowskiego, a cmentarz ich jest do dziś w Piaskach przed
Przytykiem, od strony Radomia. Podobno podczas pogrzebu były obecne kobiety, które opłakiwały
zmarłego, podobno w miasteczku działała specjalna grupa takich osób.
Oczywiście z nadejściem wojsk niemieckich do Przytyka wszystko uległo zmianie. Dziadkowie z moim
tatą i ciocią przez dłuższy czas ukrywali się w piwnicy, pełni strachu. Tata nigdy nie lubił wracać do
tamtych czasów, a kiedy słyszał język niemiecki, na jego ciele pojawiała się gęsia skóra. Małym dzieciom,
jakimi byli wtedy z ciocią, wydarzenia te zapadły głęboko w pamięci. W 1951 roku dziadkowie opuścili
Przytyk i Podgajek, a zamieszkali w mieście - w Radomiu. Cała rodzina rozpoczęła nowe życie. Tata i jego
siostra pozostali Radomiu z rodzicami, a najmłodszy brat wyjechał na zachód, w okolice Szczecina.
43
Aneks II.
ROZMOWA ZE STANISŁAWĄ MAJ
19 LUTEGO 2014
Swoje dzieciństwo spędziłam w Przytyku. Urodziłam się w Podgajku, tak jak moje młodsze rodzeństwo,
Karol i Bogdan. Ciężko jest wspominać ten okres ze względu na sytuacje panującą po 1939 roku, kiedy w
naszym małym Przytyku zaczęły stacjonować wojska niemieckie. Gdy zaczęła się wojna miałam skończone
7 lat. Niestety niewiele pamiętam z mojego dzieciństwa. Wiem, że nasz dom w Podgajku sąsiadował z
gospodarstwem należącym do Żydów. Tak naprawdę niewiele różniło się ono od naszego. Utrzymywaliśmy
przyjazne kontakty, nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek nasza rodzina miała negatywne relacje z
przedstawicielami mniejszości żydowskiej. Wiadomo, że mieli oni inne zwyczaje, również święta różniły
się od naszych, ale przecież byli to normalni ludzie. Nigdy nie odczuwałam, że są inni. Jako mała
dziewczynka czasami nie potrafiłam zrozumieć tej odmienności kulturowej, jednak rodzice wytłumaczyli
mi, z czego wynikają te zmiany. Pamiętam jak bawiłam się z żydowską dziewczynką i dwóch obcych
mężczyzn chciało mnie skarcić za to, że się z nią bawię, bo to przecież Żydówka. Dla mnie, dziecka, nie
było różnicy czy jest ona Polką, czy Żydówką. Dobrze się rozumiałyśmy i lubiłyśmy się ze sobą bawić, a ja
nie chciałam, by ktoś mi tego zabraniał, skoro nie zabraniali mi tego moi rodzice.
Mój dziadek i ojciec pomagali jednej z rodzin żydowskich, właśnie w okresie, kiedy przeżywali oni święto
szabatu, ale i podczas innych uroczystości. Pamiętam to tylko z opowieści moich rodziców. Pomoc działała
w dwie strony, my pomagaliśmy, ale pomoc też była ofiarowana nam. Za wykonana pracę tata z dziadkiem
dostawali pieniądze lub jedzenie, a wiadomo, że pożywienia nigdy nie było za dużo. Nie wiem, co stało się
z rodziną, która mieszkała po sąsiedzku, ani z tą, dla której pracował tata i dziadek. Mogło się zdarzyć, że
zostali oni przeniesieni do getta w Radomiu lub zdołali uciec. Moja rodzina zawsze wspominała
żydowskich sąsiadów bardzo ciepło.
W 1942 roku, kiedy do Przytyka wkroczyły wojska niemieckie, wszystkich mieszkańców wysiedlono, a na
miejscu gospodarstw powstał poligon. Jest mi bardzo ciężko o tym mówić. Zawsze chciałam wymazać te
obrazy z mojej głowy. Długi czas ukrywaliśmy się w piwnicy ziemnej oddalonej od domu. Mama gotowała
tylko nocą, tak by nie było widać unoszącego się dymu, dziadek z moim bratem wychodził przed świtem,
aby zorganizować jedzenie i wracali dopiero, kiedy się ściemniło. Razem z nami przebywała kura Balbina,
znosiła jajka i było to kolejne źródło naszego pożywienia. Co ciekawe, ona nie gdakała, bo jak wiadomo
trzeba było zachowywać się cicho, tak się przystosowała do warunków. To był straszny czas, aż w końcu
nadszedł dzień, kiedy Niemcy odnaleźli nasze schronienie. Zostaliśmy jednak potraktowani nadzwyczaj
łagodnie, nie spotkała nas za to żadna kara. Żołnierze ustawili nas obok miejsca, w którym się ukrywaliśmy
i robili sobie z nami zdjęcia. Strasznie się baliśmy. Ten obraz zapadł mi w głowie najbardziej.
Prawdopodobnie zdjęcia te były robione na potrzeby prywatne. Później wysiedlono nas w inne miejsce,
jednak piwnica, w której przeżyliśmy tak dużo czasu podczas okupacji nadal jest w posiadaniu naszej
rodziny.
44
Aneks III.
ROZMOWA Z FRANCISZKIEM GROMSKIM
24 KWIETNIA 2014
W Przytyku Żydów było prawie 2 tysiące, albo nawet 2.5 tysiąca. Cały Rynek był żydowski, a tutaj gdzie ta
studnia się znajduje, to tu był zawsze jarmark w każdy poniedziałek. Pogrom był 1936 roku i to właśnie w
tym miejscu. Rozruby w Przytyku zaczęły się przez to, że członkowie Narodowej Demokracji Dmowskiego
nawoływali, aby nie sprzedawać, ani nie kupować od Żydów, ponieważ opanowali oni już cały handel i
rzemiosło tak, że Polacy nie mieli nic do gadania. Żydzi jeździli po wioskach i skupowali zwierzynę i zboże
od polskich gospodarzy. Oni nie jedli wieprzowiny, ale kupowali ją właśnie na handel. W piątek i sobotę
już nic nie robili, bo był szabat, wszystko robili za nich Polacy. Oni utrudniali troszeczkę tym Polakom
życie, bo zdominowali cały handel i Polacy nie byli wstanie im dorównać. Wracając do tego bojkotu to dnia
9 marca 1936 roku jakiś Polak kupował w żydowskim sklepie i dwóch braci Strzałkowskich – Józef i
Stanisław, którzy pochodzili z Goszczewic, zaczepiło go wypominając mu kupowanie u Jewreja. Po tej
sytuacji podobno doszło do jakiejś szarpaniny, interweniowała policja, a braci Strzałkowskich aresztowali.
Minęła około godzina i szedł Wieśniak Stanisław z synem i jeszcze jednym mężczyzną, a tam gdzie
obecnie jest sklep ogrodniczy u Kośca to stała żydowska kamienica i z balkonu tego budynku 24 letni Żyd
wyszedł i strzelił. Kula z pistoletu trafiła prosto w plecy Wieśniaka. Polacy się wściekli i zaczęli tych
Żydów bić, tłuc, wybijano szyby w oknach domów i sklepów. Tłum się rozwścieczył, wyciągali z chałup
tych Żydów i tak ich bili. Dopiero kiedy przyjechała policja z Radomia, zaczęły się aresztowania i rozgonili
pogrom. Tego Żyda, który rozpoczął zajście aresztowano, ale odsiedział karę tylko do 1939 roku, ponieważ
przyszła wojna i więzienia się rozleciały. Między Polakami, a Żydami nie było dobrych relacji. Jedni na
drugich patrzyli jak pies na kota. Żydzi byli po prostu konkurentami dla Polaków.
45
Aneks IV.
ROZMOWA Z MARIĄ CHOLEWIŃSKĄ
1 MAJA 2014
Swoje dzieciństwo spędziłam w Przytyku, było to małe miasteczko oddalone o kilka kilometrów od
Radomia, w większości zamieszkane przez ludność żydowską. Urodziłam się w 1926 roku, moja mama
była akuszerką, a ojciec rymarzem, mieszkaliśmy na Podgajku.
Kiedy osiągnęłam wiek szkolny rozpoczęłam naukę w Szkole Powszechnej w Przytyku, znajdowała się ona
przy Rynku, prawie naprzeciw studni. Teraz ten budynek został już rozburzony. Obowiązywał 7-klasowy
system nauczania. Wśród uczniów byli zarówno Polacy jak i Żydzi. Więcej jednak było chyba Polaków,
ponieważ przyjeżdżali też z pobliskich miejscowości, a Żydzi skupiali się raczej tylko w Przytyku. W
szkole więcej było nas, ale w miasteczku zdecydowanie więcej Żydów. Szkoła powszechna była jedyną
oficjalną szkołą w Przytyku i musieli chodzić do niej wszyscy. Cheder, podobno istniał jednak była to
szkoła nieoficjalna. Z wieloma osobami ze szkolnych lat utrzymuję ciągły kontakt. Długi czas koresponduję
już ze szkolnym kolegą z Izraela, Szalomem Lindenbaumem, który napisał list do szkoły w Prztyku, aby
odszukać osoby ze swojej klasy. Dokładnie pamiętam jak mały Szalom siadał, po szkole lub w wolne dni,
przed swoim domem na Zachęcie, nogi miał zawsze postawione przed sobą i tylko czytał i czytał, albo się
uczył.
W szkole i po za nią były przyjaźnie pomiędzy Polakami, a Żydami, ale częściej pojawiały się przejawy
braku akceptacji tych osób. Nie można jednak powiedzieć, że nauczyciele traktowali gorzej uczniów
żydowskich. Każdy, Polak czy Żyd był tam traktowany na równi. Jednak po za szkołą przez mieszkańców
raczej byli spychani na margines, bo Polak zawsze chciał dominować.
W miasteczku było ich prawie 4 razy tyle, co Polaków. Zajmowali cały Rynek i uliczki przy nim.
Znajdowała się tam szkoła, apteka, skład apteczny oraz posterunek policji. Co poniedziałek odbywał się
wielki targ, na którym najczęstszymi handlarzami byli właśnie Żydzi. Przy rzece na Zachęcie, niedaleko
domu Szaloma, było miejsce gdzie w każdy piątek, Żydzi się kąpali. To miejsce nazywane było Fistułą. Jak
już przychodził piątek to przed szabatem był tam okropny rejwach i gwar na całą okolicę. Z drugiej strony
rynku znajdowała się bóźnica, ale ja nie pamiętam jak ona wyglądała, bo nigdy tam nie zachodziłam.
Opanowali oni handel i rzemiosło. Biedota polska pracowała najczęściej w gospodarstwach żydowskich, za
co dostawała wynagrodzenie. Praca taka polegała nie tylko na pomocy w warsztatach rzemieślników, ale
również w domu i gospodarstwie podczas szabatu i innych świąt. Nie można jednak mierzyć wszystkich
jedną miarą, byli też tacy, którzy pomagali z dobrego serca, bo nie wszystkie żydowskie rodziny były
zamożne, było też bardzo dużo biedoty. Rodzice moi nie utrzymywali raczej kontaktów z Żydami. Matka
musiała, bo pracowała, jako położna, czasami nie brała pieniędzy, ponieważ wiedziała, że ich w takim
domu nie było. Była bardzo tolerancyjną i ciepłą osobą, nie tylko ze względu na swoją pracę, ale ja z moim
tatą nie przepadaliśmy za narodem żydowskim.
Bardzo nie lubiłam się bawić z żydowskimi dziećmi, biłam się z nimi, tłukłam, dokuczałam, nie
potrafiliśmy znaleźć ze sobą wspólnego języka. Pamiętam jak w szkole podstawowej potłukłam żydowskiej
dziewczynce okulary. Nie pamiętam, czemu to zrobiłam, widocznie musiała mnie czymś zdenerwować.
Zaczęłyśmy się szarpać, spadły i się potłukły, a matka musiała je odkupić. Nie poniosłam za to jednak
żadnej kary, ponieważ zawsze byłam dobrą i sumienną uczennicą to wybryki uchodziły mi na sucho, ale dla
Polaków byle pretekst wystarczył, żeby im dokuczać i robić na złość, po prostu ich nie lubiliśmy. Tutaj na
prawo od kościoła oni mieli swoje kuczki, a my Polacy wrzucaliśmy im do tych kuczek zdechłe wrony albo
koty. A oni tak siedzieli i się modlili w tych swoich kuczkach. Ja nigdy nie dostawałam kar, zawsze byłam
najlepszą uczennicą i córką. Robiłam zakupy zawsze, do dziś pamiętam ceny w sklepie, który był w tym
czerwonym budynku. Mąka luksusowa pszenna – 0.55 zł, skarpetki męskie - 1.20 zł, pończochy, też około
1.20zł.
W 1936 roku w Przytyku miały miejsce zajścia z Żydami. Cała nienawiść, która żywili Polacy do nich
została wyrażona w tym czasie. Ja miałam wtedy 10 lat, nie wiele pamiętam, od czego się to zaczęło.
Wiem, że na balkon budynku w obrębie Rynku wyszedł Żyd, strzelił, a zabłąkana kula trafiła w
przypadkową osobę, w Polaka. Polacy się rozwściekli, złapali za drągi, kije i zaczęli wyciągać Żydów z
domów, bić i poniżać. Ja pamiętam jak tego zabitego Polaka nieśli na drzwiach. Z tego wysokiego budynku
na rogu, wylewano na nich gorącą kaszę, kiedy chcieli uciekać do Radomia. Sama chciałam wybijać szyby
w kamienicy żydowskiej, w czasie tych starć, ale nie mogłam dosięgnąć, bo podmurówka była zbyt
wysoka. Ta Żydówka później naskarżyła na mnie mamie, ale nie miałam kary. Kilka domów od mojego
mieszkała rodzina żydowska, widziałam jak wyciągnęli ich spod łóżek z domu i tak tłukli ich na podwórku,
aż do śmierci. Ta Żydówka się jeszcze ruszała, ale moja matka kazała mi podbiec do niej i powiedzieć,
46
żeby się nie ruszała, bo wrócą i ją zabiją. Ja jej to powiedziałam, ale ona już konała. Po tych zajściach
polskie kobiety z dziećmi pouciekały do sąsiednich wsi, bo mieszkańcy bali się, że Żydzi wrócą i spalą
miasteczko. W lasach ukrywali się mężczyźni, którzy pilnowali, aby do tego nie doszło. Z Żydami w
Przytyku wojna była już przed wojną, ale później się to wszystko uspokoiło, skończyliśmy szósta klasę i w
1939 roku wkroczyły wojska niemieckie, a Przytyk został wysiedlony. Żydzi do radomskich gett, a Polacy
z nakazami wysiedlenia do innych miejscowości.
Po tylu latach, nienawiść do narodu żydowskiego mi minęła. Czego przykładem są serdeczne listy do
moich kolegów z Izraela. Z Szalomem mam kontakt nie tylko listowny, czy telefoniczny, ale też osobiście
często odwiedza mnie podczas swoich wizyt w Polsce. Zawsze brakuje nam czasu na to, aby porozmawiać
o wszystkim. Byliśmy nawet w Przytyku zobaczyć jak zmieniło się nasze miasteczko.
47
Aneks V.
ROZMOWA Z SZALOMEM LINDENBAUMEM
16 MAJA 2014
Przytyk, miasto samych Żydów/ Jeden ślepy, drugi nie widzi.
slogan antysemicki
Otóż prawda, było to miasteczko samych Żydów i warto zbadać, co doprowadziło do tego, że przeszło 90%
ludności to byli Żydzi. Wątpliwe jest, by w centrum było 3% Polaków. Na Warszawskiej ani jednego, na
Rynku 4, czy 5 rodzin, na Zachęcie – po lewej stronie, twarzą do kościoła, w ogóle nie było Polaków, po
drugiej 5 do 6. Polacy mieszkali na rubieżach: Podgajek, na Radomskiej w mostu i po za nim, na Piaskach,
przy naszym cmentarzu, za parafią w kierunku budynku gminy. Oczywiście, że było też wiele osób
ślepych, bo stan zdrowotny ludzi w tym czasie w małych miejscowościach nie był najlepszy. Wszystko to z
brak ochrony medycznej, lekarzy, itd.
A jednak było ono ośrodkiem komercjalnym i zawodowym dość dużej okolicy: kowale, stolarze, malarze,
lekarze (2), akuszerki (2 Polki), dentysta- mój ojciec, szewcy i krawcy, młyny, olejarnia, sklepy
włókiennicze, rymarze (Żyd i Polak), piekarze i sklepy spożywcze, kupcy zboża (wyłącznie Żydzi), koni,
itp. Konkurencji na tle narodowym nie było, aż do ukazania się endecji. Właściwie, to była ona bardziej
polityczna niż ekonomiczna. Prawie każdy chłop miał swojego kupca, czy kowala- u niego kupował, jemu
sprzedawał. Czasem był to już związek kilku generacji. Tak, więc na polu ekonomicznym były stosunki
normalne. Inaczej było już na polu kulturowym, a to było wyłącznie miasteczkowe- tu były zupełnie obce
sobie dwa światy.
Podstawą tego były dwie wrogie religie. Niedziela równała się szabatowi, ale były to dwa zupełnie różne
święta, bo Szabat był z Prawa, a Niedziela już z przekleństwa. Prawo dzieliło jedzenie na koszerne i
niekoszerne, co doprowadzało do trudności ugoszczenia. To też oddaliło ludzi z dwóch grup, choć nie
zawsze przeszkadzało przyjaźni. Ciotka moja, która nawet u nas nie jadła, bo jej siostra, moja mama
chodziła do bóźnicy tylko raz na miesiąc, na błogosławieństwo nadchodzącego miesiąca. Była ona bardzo
zaprzyjaźniona z sąsiadką Kowalską, na tyle, że my chcieliśmy uratować jej synka od pójścia gehenny, bo
goj, więc chcieliśmy go obrzezać. Rozbiliśmy butelkę i zaczęliśmy spuszczać mu jego spodnie. Na
„nieszczęście” ciotka wyszła z domu i zrozumiała, co się dzieje, natychmiast zaczęła wykrzykiwać:
„bękarty”, a my uciekliśmy nie wykonując rytuału, zostawiając go, Janka, którego tak lubiliśmy w
gojostwie, niewykupionego. Kowalska rozmawiając z ciotką mówiła: „Hynda, Hynda, popatrz, co to dzieci
mogą zrobić, przecież byłby pogrom wbrew mnie, bo ja wiem, że oni go lubią.” Obydwie płakały i śmiały
się na przemian.
Ten wypadek przedstawia sytuację jednostek polskich, które zmuszone były za aprobatą rodziców, bawić
się z dziećmi żydowskimi, bo w pobliżu nie było innych Polaków. Moja sąsiadka, Olszewska, chodziła z
koleżanką żydówką, Belą Zajde do „Bejtaru”- radykalnej organizacji syjonistycznej, bo polskiej organizacji
młodzieżowej nie było. Polacy mieszkali na rubieżach, rozproszeni i dlatego różnice kulturowe miedzy
nimi były wielkie (dziecko akuszerki, czy jeszcze sekretarza gminy i hycla). Uwarstwienie socjalnokulturalne, wśród małej ilości ludzi stwarzała ten stan, który nie istniał u nas, bo ilość była większa. To
wpływa jeszcze do dnia dzisiejszego. Marysia Cholewińska, córka akuszerki, była ładną i bardzo dobrą
uczennicą, to kolegowała się z Krysią Łobodzińską, córką sekretarza gminy. Krysia po wojnie studiowała i
jest lekarką. Marysia- zdolniejsza, z nieznanych mi przyczyn nie studiowała, ale one – najlepsze
przyjaciółki, po tylu latach spotykają się jak przypadkowe osoby na ulicy i wymieniają tylko „dzień dobry”,
nic więcej. Można to podsumować, że gdzie była pragmatyczność, doszło nawet czasem do polskożydowskich przyjaźni, a przynajmniej zgodnego życia.
Jeśli chodzi o święta i pracę podczas nich, to w sobotę było zabronione palenie ognia, ale potrzeby istniały.
Trzeba było ogrzać jedzenie, czy wstawić wodę na herbatę, to robiły z nas Polki. Za wykonane prace
dostawały na miejscu kromę chały. Robiły wtedy z fartucha dużą kieszeń i układały tam kromki, które
uzbierały od żydowskich rodzin. W taki sposób, kobieta była w stanie, chodząc od domu do domu, uzbierać
pożywienie dla rodziny na około 2-3 dni. W poniedziałek, po jarmarku, dostawała zapłatę- 10-20 groszy,
ponieważ w sobotę nie wolno było ruszać pieniędzy, one są chamcem, a sobota, to odpoczynek i faktycznie
w Przytyku tak było.
Nieraz nasza gojka Kuncikowa, w poniedziałek wieczorem, po zebraniu pieniędzy od wszystkich,
przychodziła do mamy i zostawiała część pieniędzy, by zmniejszyć sumę przed mężem, bezrobotnym, który
48
od razu wziąłby sobie część jej zarobku i poszedł pić. Matka była jej bankierem, taka kobieta. W ogóle
sąsiad- goj, nie antysemita dostawał też bezpieniężnie zarzynany drób, w którym znaleziono defekt
koszerny (np. znaleziono ziarno, czy pestkę nieprzeżutą, w gardle zarżniętego drobiu).
Stosunki między dorosłymi były, więc różne, oprócz aktywnych, idealistycznych, antysemickich endeków,
czasem zdarzało się, że przychodzili oni po jakąś pomoc, bo jak „bida to do Żyda”. My byliśmy
większością i to dość często z większym doświadczeniem i intelektem.
U nas nauka zaczynała się już w wieku 5 lat. Rozpoczynano od nauki liter hebrajskich, następnie po
opanowaniu czytania, przechodziło się do czytania liter hebrajskich, następnie, do czytania
Tory(Prawa).Dziecko, które tak jak ja chodziło też do szkoły polskiej, uczyło się, co najmniej około 10
godzin dziennie. Z rana szedłem do szkoły, w południe wracałem do domu na obiad i szedłem do chederu, a
tam uczyłem się do 19-stej. Cheder był utrzymany przez rodziców uczniów, rząd nie dawał mu na to ani
grosza. W ten sposób, przychodząc do szkoły mieliśmy już więcej pojęcia o nauce niż polscy chłopcy. Co
prawda cheder nie był najlepszą instytucją edukacyjną, ale jednak rozszerzał nasz światopogląd, dodatkowy
język i znajomość tekstów. Cheder oznacza semantycznie „pokój” i tak naprawdę siedzieliśmy w jednym
pokoju, dość ciasno (w niedzielę, gdy nie szliśmy do szkoły, od 8 rano do 7 wieczorem, z przerwami,
siostry przynosiły nam obiad). Pomimo tak intensywnej nauki w chederze, z perspektywy lat mam do niego
wielką sympatię, ładował nasze baterie. Dla Polaków to było, tak myśleli miejsce nauki nienawiści do nich,
wychodząc z ich nienawiści do wszystkiego, co żydowskie. Tak, czy tak, to dodawało wrogości, a u
młodzieży brak było momentów pragmatyzmu, dlatego najgorsze stosunki były między nami uczniami.
Właściwie nie było żadnych stosunków między nami. W klasie siedzieliśmy osobno, dzieci żydowskie po
jednej stronie, polskie po drugiej. Było dwóch chłopców – Jesionek, który mieszkał 10 km od miasta i
codziennie chodził i wracał do domu pieszo oraz Horst Rabke- Niemiec. Dla nich brakowało miejsca po
stronie polskiej i siedzieli w ostatnim rzędzie naszej połowy sali. Z nimi miałem kontakt, bo siedzieli za
mną i też byli „obcy” w Przytyku. Horst wyrósł w Łodzi, był inteligentny, to też, dlatego często
dyskutowaliśmy. Był nazistą z domu, ale nie przyznał się do tego, podkreślał tylko, że Hitler zrobi porządek
z komunizmem, co brzmiało dobrze dla uszu polskich. Ja odpowiadałem mu, że Niemcy złamią kark, jeżeli
zaczną wojnę, bo nie mają dość jedzenia, czy nafty – tak pisali w polskich gazetach. Gdy mnie nerwował to
wołałem go „szwab!”, a nauczycielka na to odpowiadała: „Lindenbaum, on jest taki sam dobry Polak, jak
Ty!”- a ja jej na to pod nosem: „a żebyś zdechła”. Przecież ona przypominała mi, że jestem obcy jak szwabon przynajmniej był chrześcijaninem, a ja tylko Żyd, parch zniedowodziały. Jak Niemcy weszli do
Przytyka, to bałem się ich jak ognia, wprawdzie wspominał mi moją wrogość do Niemców, ale nic mi nie
robił. Kiedy wstąpił do Hitler jugend, a chłopcy wskazywali na mnie, że nie nosze opaski, popatrzył na
mnie i gdy wiedział, że to ja odwrócił się do rzeki i nic mi nie zrobił. Dlatego po wojnie szukałem go, ale
dowiedziałem się, że padł, jako żołnierz we Francji, miesiąc przed moją ucieczką z oświęcimskiego
pochodu śmierci.
Z rdzennymi Polakami, nigdy nie doszło do takiej bliskości, przechodziliśmy nawet nie mówiąc sobie dzień
dobry”, zbliżaliśmy się tylko w czasie bijatyk. Przedstawię to z doświadczenia rodzinnego. Pewnego razu
chłopak zwrócił się do mojego brata (starszy o 8 lat, siostra była starsza o 4 lata): „wyście ukrzyżowali
Jezusa”, na to brat odpowiedział z ironią: „to złapcie naszego Boga i też go zabijcie”. Ten zrozumiał ironię
brata i zareagował biciem, domieszał się do tego kolega mojego brata i pobił tamtego chłopca, aż tak, że
lała się krew. Tata bał się, że będą dokuczać bratu w szkole i mówił, że w takim wypadku zażąda
interwencji ministra oświaty, prosił tez brata, aby chodził z chlubą do szkoły i starał się odznaczać nauką
jeszcze więcej.
Kuzynka, odważna i ładna dziewczyna, bez wiedzy mojego taty, poszła do
wychowawczyni i plotkowała, co jej wuj zrobi, jeżeli odważą się ugodzić w jej kuzyna. Biedna
nauczycielka, przyszła do nas do domu, by zaprzeczyć tym myślą o „ugodzeniu w Pana syna”. Tak
zakończyła się ta sprawa.
Siostra moja, Rywka, odznaczała się z kolei w pisaniu i często polskie „koleżanki” przychodziły do niej, by
im napisała wypracowanie. Ona nie osiągnęła poziomu brata, oprócz pisania była także aktywna w klasie.
Pomimo tego, pewnego razu kiedy poprosiła, aby koleżanki opuściły lekko skakankę, jedna z nich
odpowiedziała: „dla Żydów tylko cebula”, na co moja siostra odpowiedział: „a Polakom świnia”. Prawdę
mówiąc to wszystko było prawdą, bo Żydzi jedli cebulę i czosnek, co jest bardzo zdrowe, natomiast Polacy
lubili jeść wieprzowinę. W tej sytuacji szło o otępienie hańby, za którą Żydzi byli sądzeni na krótkie
więzienie za „obelgę narodu polskiego”. Tu licząc się statusem siostry w klasie i ojca w miasteczku (był
radnym w gminie i dentystą), nie doszło do tego.
49
Ja pamiętam jak razem z bratem poszliśmy do lasu i zbieraliśmy jagody. W powrotnej drodze napadli nas
Polacy i zaczęli obrzucać kamieniami. Mój 14-sto letni brat złapał szybko za kamienie i rozpoczął rzucać w
odwecie, a mi kazał się położyć na ziemi i leżeć. Wszystkie jagody mi się rozsypały i strasznie płakałem.
Innym razem, w czasie procesów po pogromie, sąd miał przyjechać do miasta na wizję lokalną. Adwokat
Leskiego, który był oskarżony o zastrzelenie Wieśniaka, chciał wykazać, że technicznie kąt miejsca
wystrzelenia i miejsca upadku był niemożliwy. W szkole wszyscy wiedzieli, że my uciekniemy tam, bo nie
zawsze takie nowości się zdarzały w miasteczku. Zarządzono, że zabiorą nas do lasu na wycieczkę. Nasza
klasę prowadził żydowski nauczyciel do religii, ale po drodze się ulotnił, bo też był ciekawy, a my
musieliśmy zostać sami. Chłopcy polscy zaczęli obrzucać nasza grupę kamieniami. Jeden z nich trafił i
rozbił szczękę kolegi. Zaczęliśmy biec do szosy i zatrzymywać furmanki, by oznajmić c się dzieje. W
pewnej chwili natknąłem się na Lipkę, cichego chłopca i cały mój gniew wyładował się na nim- bardzo go
pobiłem. Nagle zjawił się ten nasz nauczyciel, który był częściowo winny tego ekscesu. Kiedy matka moja
dowiedziała się o jego zachowaniu, bardzo się na niego zezłościła. Wynik tego był taki, że na moim
świadectwie zmieniła się ocena z zachowania z „bardzo dobrze”, na „dobrze”. Gdy wróciłem z tym
świadectwem do domu, mama pytała, co się stało, wyjaśniłem jej sytuację. Pobiegła do szkoły weszła do
zebrania nauczycielskiego i zapytała kierownika o powody, on odesłał ja do wychowawczyni, która była
jego żoną. Powiedziała matce, że zmiany dokonał Pan Szwarc, na co ona: „do tej świni się zwracać nie
będę!”, wróciła do domu i pocałowała mnie w czoło.
Można dodać, że do takich wypadków dochodziło bardzo często, ale podane wystarczą, by zapoznać się z
naszym żydowskim życiem w Przytyku.
50
Aneks VI.
LIST SZALOMA LINDENBAUMA DO SZKOŁY POWSZECHNEJ W PRZYTYKU,
18 LUTEGO 1992.
51
Aneks VII.
KORESPONDENCJA SZALOMA LINDENBAUMA Z MARIĄ CHOLEWIŃSKĄ,
19 MAJA 1992.
52
53
Aneks VIII.
KORESPONDENCJA SZALOMA LINDENBAUMA Z MARIĄ CHLEWIŃSKĄ
1 CZERWCA 1998.
54
55
Słownik
Borzymińska Z., Żebrowski R., Polski słownik judaistyczny. Dzieje, kultura, religia, ludzie, t. 1-2, Warszawa 2003.
Admor – tytuł honorowy, pojawiający się na nagrobkach niektórych wybitnych osobistości już w XVII
wieku.; w środowiskach chasydzkich nadawano go przywódcom duchowym oraz wybitnym, uczonym
talmudystom. W diasporze jego synonimem, a zarazem najczęściej używanym określeniem był rebe.
Alija - imigracja Żydów do Izraela. Jednocześnie pojęcie używane w odniesieniu do kolejnych fal imigracji
żyd. do Palestyny (Izraela). Postrzegana była, jako osobiste spełnienie najważniejszego elementu ideologii
syjonistycznej, a także uczestniczenie w procesie narodowego odrodzenia. Pojęcie zaczerpnięto z
tradycyjnego terminu alija le-Tora - wezwanie Żyda na bimę dla przeczytania fragmentu Tory (był to
sposób publicznego uhonorowania wezwanej osoby).
Aron (ha-)kodesz – wbudowana wnęka na wschodniej ścianie świątyni lub dostawiona do niej szafa, w
której przechowuje się rodały. Jej nazwa pochodzi od biblijnej Arki Przymierza, z którą starożytni Izraelici
wędrowali przez pustynię ku Ziemi Obiecanej. Architektura, symbolika płaskorzeźb, treść zamieszczanych
płaskorzeźb miała przywoływać wiernym obraz Świątyni Jerozolimskiej, wzbudzać nadzieję na jej
odbudowę i powrót do narodu wybranego.
Bar micwa – obrzęd w religii judaistycznej symbolizujący przyjęcie chłopca do społeczności dorosłych
Żydów, mający miejsce w dniu po ukończeniu 13. urodzin.
Bejt (ha-)midrasz – jedna z tradycyjnych instytucji żydowskich, najczęściej związana z miejscem
sprawowania kultu. Początkowo określenie to wskazywało na szkołę, uczelnię, akademie talmudyczną, a
później także synagogę, bądź znajdujący się obok lub w pobliżu dom modlitwy.
Bejt Jaakow – ortodoksyjna organizacja szkolna związana z Agudą, zajmująca się edukacją kobiet.
Pierwsza szkoła tego typu została założona w 1917 w Krakowie przez Sarę Szenirer. W latach 30-tych na
terenie Polski działało ponad 110 placówek BJ z prawie 31 tys. uczennic. W Krakowie od 1927 roku
istniało seminarium dla nauczycielek, a w Warszawie od 1935 gimnazjum handlowe. Organizacja
wydawała też własne czasopismo „Bajs Jakow”. Program szkół Beit Jaakow obejmował naukę podstaw
języka hebrajskiego, ogólne wiadomości o Pięcioksięgu, naukę psalmów i modlitw przeznaczonych dla
kobiet, wykłady o liturgii, świętach, zasadach etyki żydowskiej. Z czasem do niektórych szkół
wprowadzono przedmioty świeckie (język polski, literaturę i historię Polski, geografię), dzięki czemu
zyskały status szkół publicznych.
Bima – podium w synagodze, z którego odczytuje się Torę i prowadzi modły. Bima bywa najczęściej
cztero- lub ośmioboczna, otoczona balustradą; jest dostępna po kilku schodkach, z jednej lub z dwóch stron.
Bóźnica – specyficzna polska nazwa synagogi; często używana celowo w odniesieniu do tradycyjnych
domów modlitwy, dla odróżnienia ich od reformowanych, zwanych Templami.
Chamec – produkt fermentacji zboża, który ze względów rytualnych bywał zakazywany prawem
biblijnym; pojęcie to odnosi się do wszelkiego rodzaju ciasta wytworzonego z pięciu rodzajów ziarna:
pszenicy, jęczmienia, żyta, orkiszu, i owsa, jak również produktów zawierających minimalną choćby jego
domieszkę, a wreszcie – wódki ze sfermentowanych zbóż. Chamec nie mógł być składany w Świątyni
Jerozolimskiej. Odgrywa on istotną rolę w święcie Pesach.
Cheder – prywatna, lub będąca własnością organizacji społecznej szkoła religijna, w której prowadzono
nauczanie na poziomie elementarnym; przygotowywało do nauki w jesziwie bądź do podjęcia
samodzielnego życia naukowego.
Chewra Kadysza – święte bractwo, bractwo pogrzebowe, bezinteresowne, zajmujące się umierającymi
członkami gminy żydowskiej, bowiem zgodni z tradycją, nie można czerpać korzyści materialnych ze
śmierci. Jego członkami mogli być zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Do ich obowiązków należało
przebywanie w domu umierającego, wspólne z nim odmawianie modlitw, a po jego śmierci dbanie o
właściwe zorganizowanie ceremonii pogrzebowej.
56
Goj - określenie pojawiające się wielokrotnie w Torze, tłumaczone najczęściej jako „narody" czyli zwykle
nie-Żydów, kogoś spoza narodu Izraela. Określenie to, w zależności od kontekstu, może mieć wydźwięk
pejoratywny, wyrażający lekceważenie wobec innowierców lub innych narodów
Hachszara – nazwa ośrodka dla przyszłych osadników, którzy mieli zamiar emigrować do Palestyny.
Przygotowywali się w nich do warunków pionierskiego wyjścia z kraju. Najczęściej były to gospodarstwa
rolne, tworzone przez organizacje młodzieżowe.
Hajnt – dziennik w języku jidysz, wydawany w Warszawie od 22.01.1908 do 22.09.1939; określający się,
jako „niezależny narodowy” o zabarwieniu syjonistycznym. Wydawany był przez Spółdzielnię
Wydawniczą „Alt- Naj” w nakładzie 40-50 tys. egzemplarzy. „Hajnt” reprezentował interesy żydowskiej
klasy średniej.
Kadisz – jedna z najważniejszych i najczęściej odmawianych modlitw w liturgii żydowskiej, napisana w
języku aramejskim w czasach talmudycznych; wyraża wiarę w jedynego Boga i poddanie się jego woli.
Wykształcona jest także praktyka odmawiania modlitwy tej za zmarłych, odmawia się ją zawsze w
postawie stojącej, twarzą zwróconą ku Jerozolimie.
Kaparot – ceremonia odprawiana przed świętem Jom Kipur, oparta na wierzeniu, że możliwe jest
przeniesienie choroby, bólu, winy i grzechu na inny przedmiot- żywy lub martwy. Polega on na kręceniu
nad głową kogutem lub kura i wypowiadaniu słów: „To w moim zastępstwie, to w zamian za mnie, to moja
pokuta. Niech ten kogut (kura) idzie na śmierć, a ja wejdę w pokoju w dobre, długie życie”.
Kaszer – określenie odnoszące się w literaturze rabinicznej do czystości rytualnej (koszerność) pokarmów,
przedmiotów, przeciwstawne do trefa. Najczęściej stosowane w odniesieniu do pożywienia,
przygotowanego zgodnie z prawami dotyczącymi żywności, jednak również w związku z przedmiotami,
których dotyczy prawo żydowskie.
Kidusz – modlitwa odmawiana przez pana domu w obecności całej rodziny nad kielichem wina w wieczór
rozpoczynający szabat i każde inne święto, zaraz po powrocie z synagogi, przed wieczornym posiłkiem;
powtarzana następnego dnia rano. Składa się z dwóch błogosławieństw, jednego dla wina, drugiego dla
szabatu lub święta.
Kirkut - najczęściej używane przez Żydów w Polsce określenie cmentarza żydowskiego, pochodzi od
niemieckiego słowa Kirchhof = dziedziniec kościelny, na którym chowano zmarłych; nazwa kirkut jest
powszechnie używana przez ludność polską.
Kuczka – szałas budowany z gałęzi na jesienne święto Sukkot; w Polsce nazywane Świętem Kuczek.
Tradycja ta wywodzona była z biblijnego nakazu, zawartego w Księdze Kapłańskiej. Szałasy miały
przypominać wędrówkę Żydów z Egiptu do Ziemi Obiecanej oraz opiekę Bożą w tym czasie.
Maariw, arwit - ( hebr. wieczorna modlitwa, czynić coś wieczorem, zwracający się ku zachodowi) –
modlitwa wieczorna odmawiana o dowolnej porze dnia między wieczorem, a północą; ostatnia z trzech
obowiązująca w codziennej liturgii, ale w przeciwieństwie do modłów porannych i popołudniowych
niemająca związku ze składaniem ofiar.
Maca - chleb przaśny, przaśniki, spożywany przez żydów podczas święta Pesach. Nawiązuje on do chleba,
który spożywali Izraelici przed wyruszeniem z Egiptu. Przyrządzany jest ze specjalnie w tym celu
przygotowanej mąki, bez użycia zakwasu, którego posiadania w domu podczas paschy zakazuje żydowskie
prawo religijne.
Macewa (nagrobek, stela) – przyjęta w Polsce hebrajska nazwa tradycyjnej formy – nagrobka, wywodząca
się z odległej przyszłości, kiedy to oznaczała święte słupy w sanktuariach kananejskich, a potem głazy
ustawiane na pamiątkę jakiegoś ważnego wydarzenia.
Mełamed – nauczyciel w chederze, będący często jego właścicielem.
Meławe Małke – nazwa dodatkowego, czwartego posiłku spożywanego w sobotę wieczorem po
zakończeniu szabatu.
57
Mincha – modły odmawiane o dowolnej porze po południu, ale przed zachodem słońca; synagogalny
odpowiednik codziennej ofiary popołudniowej, składanej w Świątyni Jerozolimskiej.
Moment – der, dziennik w języku jidysz, wydawany w Warszawie od 5.11.1910 do 23.09.1939; nakład
pisma sięgał prawie 40-60 tys. egzemplarzy; nie stronił od sensacji, wybijając je krzykliwymi tytułami na
czołówce pierwszej strony.
Mykwa – zbiornik wodny służący do rytualnego oczyszczania ludzi lub przedmiotów, pozostających - z
różnych względów - w stanie nieczystości; nadaje się do użytku tylko wtedy gdy zawiera dostateczną ilość
bieżącej wody, w której byłby w stanie zanurzyć się człowiek średniego wzrostu; woda ta musi pochodzić z
naturalnego źródła (strumień, rzeka, jezioro, deszczówka, stopiony lód). Wymagane minimum naturalnej
wody wynosi 185 galonów, resztę można uzupełnić wodą z wodociągów.
Omer – 1. pierwszy snop jęczmienia zebrany podczas żniw; ofiara w postaci snopa zboża (pszenicy, owsa,
jęczmienia, orkiszu, żyta) zżętego w drugim dniu święta Pesach, w nocy i w tymże dniu składanego w
ofierze. 2. okres 7 tygodni (49 dni), liczonych od święta Pesach do Szawuot.
Seder – uroczysta wieczerza pierwszego, a w diasporze także drugiego dnia święta Pesach, której przebieg
jest ściśle uregulowany – stąd nazwa; jest ona poświęcona wspominaniu wyjścia Izraelitów z Egiptu oraz
przeżywaniu odzyskania niepodległości.
Szabes-goj – określenie odnoszące się do nie Żyda, wykorzystywanego do wykonywania czynności,
których spełnienie byłoby złamaniem ciążącego na Żydach bezwzględnego zakazu pracy w szabat. W
zasadzie prawo talmud zakazuje takich praktyk, bardzo często zmuszał do tego klimat, w jakim żyli Żydzi
np. wsch., czy płd. Europa.
Szojchet – wykwalifikowany specjalista dokonujący uboju rytualnego, zaliczany do grupy religijnej
funkcjonariuszy gminy. Musiał on przed przystąpieniem do swojej funkcji spełnić wiele szczegółowych
warunków. Winien być człowiekiem religijnym, znanym z pobożności, drobiazgowo przestrzegającym
prawa i szanującym tradycje.
Sztetl – określenie małych skupisk miejskich w Europie Wschodniej, w których ludność żydowska
stanowiła większość mieszkańców i korzystała ze swobód i przywilejów przyznawanych im przez lokalne
władze, takich jak wolność wyznania, czy samorząd gminny. W sztetlach Żydzi mogli żyć w taki sposób
jak nakazywała im to religia, w dużej mierze odizolowani od społeczności polskiej. Sztetle były ostoją
tradycji i kultury.
Sztybel – specyficzna dla Europu wschodniej specyficzna, prywatna bóźniczka, modlitewnia, stanowiąca
zarazem dom nauki i centrum życia społecznego chasydów.
Taanit Ester ( post Estery) – post obchodzony trzynastego dnia adar w przeddzień święta Purim na
pamiątkę postu Żydów, który miał dopomóc Esterze w spotkaniu z królem Ahaswerusem i uratowaniu
Żydów przed zagładą; przestrzegany od wschodu do zachodu słońca.
Tora – w biblijnym uzusie językowym, termin ten oznaczał ogólnie naukę lub nauczanie poszczególnych
osób, ale także zbiór praw. Obecnie również słowem Tora określa się żydowskie zasady religijne,
poczynając od Biblii, aż po najnowsze ustalenia halachiczne.
58
Download