Choroba alkoholowa a zniewolenie sfery duchowej

advertisement
Choroba alkoholowa a zniewolenie sfery duchowej
ks. Marek Dziewiecki
Rok: 2006
Czasopismo: Świat Problemów
Numer: 5/160
Żyjemy w czasach, w których u wielu ludzi zanika pragnienie rozwoju duchowego. Potrzeby
człowieka w tej sferze nie są bowiem tak bezpośrednio odczuwane, jak potrzeby cielesne,
emocjonalne czy społeczne. To właśnie dlatego dziecko zwykle chętniej poprosi rodziców o coś
do zjedzenia niż o coś do przemyślenia. Współczesny człowiek podejmuje wysiłek, aby stać się
raczej kimś bogatym materialnie niż duchowo. Wtedy jednak ryzykuje, że jego więzi i wartości
będą coraz bardziej powierzchowne i będą powodować coraz większą frustrację.
Spróbujmy zatem określić termin "duchowość" oraz znaczenie duchowości w życiu i +
funkcjonowaniu człowieka. Tę sferę można zdefiniować jako zdolność człowieka do
zrozumienia samego siebie. Człowiek dojrzały duchowo potrafi postawić sobie podstawowe
pytania, dotyczące jego własnej tajemnicy, i szukać na nie pogłębionych, zasadnych
odpowiedzi. Duchowość to zdolność człowieka do postawienia sobie pytań o to, skąd pochodzi,
kim jest, dokąd czy do Kogo zmierza oraz w oparciu o jakie więzi i wartości może się w pełni
rozwinąć. W konsekwencji duchowość - i tylko duchowość - może stać się centralnym
systemem zarządzania naszym życiem. Dopóki dana osoba nie rozwinie sfery duchowej, czyli
nie odkryje sensu własnego istnienia, dopóty nie może zająć dojrzałej postawy wobec siebie,
wobec własnego życia oraz wobec otaczającego ją świata.
Jeśli na przykład ktoś kontaktuje się z samym sobą głównie poprzez swoją cielesność, to ciało
nie może mu wyjaśnić natury człowieka ani sensu jego istnienia. Ono odczuwa jedynie
biologiczne potrzeby i fizjologiczne uwarunkowania. Pozostawione własnej spontaniczności
staje się rodzajem nowotworu, który podporządkowuje sobie pozostałe sfery ludzkiej
rzeczywistości i zniewala daną osobę. Podobnie człowiek nie może zrozumieć siebie, jeśli
próbuje rozszyfrować własną tajemnicę poprzez pryzmat sfery psychicznej, czyli wtedy, gdy
skupia się na swoich subiektywnych przekonaniach lub przeżyciach emocjonalnych. Taki
człowiek szuka jedynie dobrego samopoczucia, zwykle natychmiast i za wszelką cenę, nawet
za cenę uwikłania w śmiertelne uzależnienie.
Duchowość zaczyna się dopiero wtedy, gdy człowiek wznosi się ponad swoje ciało i ponad
swoją psychikę, aby postawić sobie pytanie o to, jaki sens ma jego ciało, jego myślenie i jego
emocje, a także jaki sens ma on sam oraz życie, które stało się jego udziałem. Niezwykłością
sfery duchowej jest zatem fakt, że tylko w tej sferze człowiek może zapytać o własną tajemnicę i
o sens życia nie z perspektywy cząstkowej (na przykład cielesnej czy psychicznej), lecz z
perspektywy całej swojej rzeczywistości jako osoby. Człowiek pozbawiony dojrzałej sfery
duchowej to ktoś z definicji uzależniony od jednej ze swoich sfer cząstkowych albo od nacisków
płynących ze środowiska zewnętrznego.
Jednak samo pojawienie się pytań o tajemnicę człowieka nie daje gwarancji, że potrafimy
znaleźć prawdziwe odpowiedzi i osiągnąć duchową dojrzałość. Jednym z radykalnych zagrożeń
1/3
Choroba alkoholowa a zniewolenie sfery duchowej
w rozwoju duchowym jest uznawanie za duchowość czegoś, co w rzeczywistości w ogóle nią
nie jest. Przeżycia artystyczne, zachwyt nad przyrodą czy ćwiczenia na koncentrację i skupienie
uwagi - to wszystko bywa mylone z duchowością. W rzeczywistości nie są to sposoby
odkrywania natury i sensu ludzkiej egzystencji.
Stopień rozwoju duchowego może być weryfikowany w oparciu o kilka podstawowych kryteriów.
Pierwszym z nich jest sposób rozumienia własnej cielesności oraz postawa wobec ciała.
Dojrzały duchowo człowiek nie redukuje siebie do sfery cielesnej. Nie jest ani wrogiem, ani
niewolnikiem ciała. Jest natomiast zdolny do świadomego kierowania tą sferą w taki sposób,
aby wyrażała ona odpowiedzialną miłość wobec siebie i innych ludzi. Po drugie - dojrzały
człowiek rozumie, że sensem emocji jest informowanie go o jego sytuacji osobistej, a zwłaszcza
o jego więzi z Bogiem, z samym sobą i z drugim człowiekiem. Taki człowiek nie ucieka od
bolesnych emocji ani się im nie poddaje. Podejmuje decyzje w oparciu o miłość, prawdę i
odpowiedzialność, a nie w oparciu o doraźne stany emocjonalne. Równie ważnym
sprawdzianem dojrzałości duchowej jest postawa wobec myślenia. Dojrzałość duchowa to
świadomość, że człowiek ma zdolność oszukiwania samego siebie oraz że istnieje ścisły
związek między sposobem myślenia a sposobem postępowania. Dojrzały człowiek ma odwagę
szukania całej prawdy o sobie - także wtedy, gdy jest ona dla niego bolesna albo gdy wymaga
dokonania zasadniczej zmiany w dotychczasowej filozofii życia.
Ważnym sprawdzianem dojrzałości duchowej jest świadomość, że nie może być szczęśliwy
ktoś, kto próbuje zaspokoić jakąś cząstkę siebie lub pewien rodzaj swoich potrzeb kosztem
całej reszty własnej rzeczywistości. Dojrzały człowiek nie łudzi się, że może doświadczyć trwałej
satysfakcji wtedy, gdy troszczy się o potrzeby ciała kosztem norm moralnych czy więzi
międzyosobowych, albo wtedy, gdy respektuje swoje aspiracje społeczne i religijne, ale ignoruje
lub zaniedbuje potrzeby cielesne czy emocjonalne.
Dojrzała duchowość jest możliwa nie tylko dzięki temu, że człowiek potrafi być świadomy
samego siebie, ale także dzięki temu, że prawda o ludzkiej naturze oraz o sensie naszego
istnienia ma charakter obiektywny, który możemy odkryć i respektować. Autentyczna
duchowość oznacza, że człowiek nie wymyśla wizji samego siebie, lecz obserwuje życie swoje i
innych ludzi po to, by znaleźć obiektywną prawdę o sensie istnienia oraz kryteriach ludzkiej
dojrzałości.
Sięganie po substancje psychoaktywne jest wyrazem szukania łatwego szczęścia, które nie
istnieje. Jest uleganiem iluzji, że można poprawić sobie nastrój, nie zmieniając własnej sytuacji
życiowej oraz nie korygując dotychczasowych zachowań, prowadzi zatem do ucieczki od
duchowości, a w konsekwencji do ucieczki od rzeczywistości.
Duchowość szuka obiektywnego, czyli całościowego i realistycznego rozumienia człowieka oraz
takiej filozofii życia, która prowadzi do optymalnego rozwoju ludzkiej osoby. Tymczasem
człowiek uzależniony szuka zapomnienia, karmi się subiektywnymi iluzjami, nałogowo oszukuje
samego siebie oraz kieruje się destrukcyjną filozofią życia, czyli dążeniem do poprawy nastroju
drogą inną niż modyfikowanie własnego postępowania oraz własnej sytuacji życiowej.
Powtórzmy raz jeszcze podstawową zasadę: nie ma wolności bez duchowości.
Gdyby interwencja terapeutyczna ograniczała się jedynie do przezwyciężania psychicznych
mechanizmów uzależnienia, to byłaby analogiczna do interwencji lekarza, który "leczy"
gorączkę u pacjenta, ale nie próbuje usuwać jej przyczyn.
Przed tego typu błędami stanowczo przestrzega jeden ze znanych autorów amerykańskich:
"Ktoś mógłby nauczyć mnie techniki medytacyjnej lub sposobu modlitwy, dzięki którym
potrafiłbym łagodzić niektóre objawy mego uzależnienia od stresu. Fakt, że technika ta należy
2/3
Choroba alkoholowa a zniewolenie sfery duchowej
do tradycji duchowej, nie czyni jej dla mnie duchowa. Staje się ona prawdziwie duchową
dopiero wówczas, kiedy moje wysiłki prowadzą do miłości, a nie tylko mają na celu obniżenie
ciśnienia krwi lub kwasoty żołądka" [*].
Człowiek duchowo niedojrzały nie wyciąga wniosków z bolesnych sygnałów emocjonalnych, nie
koryguje swego życia i postępowania. Jego celem jest ucieczka od bolesnych emocji, a to
prowadzi do uzależnień od substancji, które chemicznie modyfikują jego nastroje. Druga
skrajność to sytuacja, w któej człowiek podporządkowuje się własnym emocjom. Wtedy nie jest
w stanie kierować się miłością i odpowiedzialnością, a w konsekwencji popada w poważny
kryzys egzystencjalny.
Dopełnieniem rozwoju duchowego jest religijność, która pomaga człowiekowi zrozumieć jego
własną tajemnicę i jest źródłem siły potrzebnej do kierowania się miłością i odpowiedzialnością.
Istotą religijności jest przyjaźń z Bogiem, który jest mądrą, wychowującą miłością, a
najważniejszym sprawdzianem dojrzałej religijności jest uczenie się takiej właśnie miłości.
Dojrzale kochający człowiek potrafi dobierać słowa i czyny miłości dostosowane do sytuacji
danej osoby. Natomiast człowiek, który kieruje się emocjami, a nie miłością, bywa naiwny lub
okrutny. Ktoś mądrze kochający nie cofa miłości nawet wobec tych, którzy bardzo błądzą
(trzeźwiejący alkoholicy mówią o "twardej" miłości), ale też nie przeszkadza błądzącym ponosić
naturalnych konsekwencji ich własnych błędów. Takiej właśnie miłości uczy Chrystus w
przypowieści o marnotrawnym synu, który dzięki mądrej postawie ojca zastanawia się nad
swoim życiem i staje się synem powracającym.
* Gerald G. May: Uzależnienie i łaska. Miłość, duchowość, uwolnienie. Media Rodzina, Poznań
1995, s.187.
3/3
Download