Rodzina katolicka - Fetysz i wyrocznia wtorek, 14 kwietnia 2009 12:52 Człowiek, którego serce przestaje bić, którego krew przestaje krążyć i nie zaopatruje już mózgu w tlen, "włączając" tym samym proces umierania komórek mózgu, doświadcza tzw. śmierci klinicznej. Jest to proces odwracalny, o ile uda się przywrócić w ciągu kilku minut akcję serca. Co ciekawe, gdyby podłączyć niereanimowanego człowieka w stanie śmierci klinicznej do encefalografu, ten wykazałby płaski obraz EEG*, czyli - wedle dzisiejszej wiedzy medycznej - wskazywałby na śmierć mózgu**, co oczywiście nie przeszkadza lekarzom robić nam wody z mózgu i twierdzić, że ten wcale nie był martwy, lecz umierający, ani też jakoś nikomu się w mózgu nie zaświeci światełko, iż coś tu jest nie tak z podejściem medycyny do innej grupy pacjentów z kapitalnymi problemami, o czym później. Jeśli jednak pacjent zostanie skutecznie reanimowany możemy od niego czasem usłyszeć historyjki o światełku i inne tego typu banialuki, które medycyna zbywa wskazaniem przyczyn neurofizjologicznych tych zjawisk, to jest twierdzi ona, że umierający (a według wskazań encefalografu: martwy) mózg, ma jakoby jakieś refleksy, czy wykazuje resztki aktywności, które to resztki objawiać się mają w uczuciu opuszczania ciała, obserwowania akcji ratunkowej, wchodzenia w tunel, spotkania ze światłem lub pogawędek z nieżyjącymi już członakami rodziny itp. itd. To wszystko dzieje się, jak napisałam powyżej, w mózgu, którego aktywność powinna być, z medycznego punktu widzenia, zerowa, bo maszyny nie rejestrują już fal mózgowych, a brak tejże rejestracji stanowi jedną z podstaw kwalifikowania innej grupy pacjentów na dawców narządów. Ci, którzy ze swego zetknięcia się ze śmiercią powrócili do pełni życia doczesnego mają ogromne szczęście, gdyż jest grupa osób, którym bardzo poważane i głębokie uszkodzenia mózgu, czy to na skutek wypadków, czy z powodu choroby, wspomagane zacięciem eksploatacyjnym transplantologów, przekreślają szanse na wyzdrowienie lub spokojne zejście z tego świata. Dziwi mnie, że lekarze nie przypisują nawet cienia owych "resztek aktywności" mózgom osób przeznaczonych na recycling. A powinni, gdyż dzięki respiratorom zaopatrują ich organizmy w tlen, tak jak to się dzieje przy próbach reanimacji w śmierci klinicznej, więc nie byłoby jakoś strasznie nadzwyczajne, gdyby żyjące lub "półżywe" komórki mózgu wykorzystały te dobrodziejstwo na kontynuowanie swojej pracy, zapewniając człowiekowi chociaż minimalną świadomość otoczenia, o NDE nie wspominając. Mamy więc do czynienia z pewną paranoją w nauce i diagnostyce: jedne osoby o płaskim obrazie EEG mają jakąś ukrytą, niewyłapywalną za pomocą maszyn aktywność mózgową, która wyrażać się może w doznaniach NDE, drugie nie mają prawa mieć żadnych doznań, bo chcemy ich z czystym sumieniem eksplantować. 1/4 Rodzina katolicka - Fetysz i wyrocznia wtorek, 14 kwietnia 2009 12:52 Wielu ludzi traktuje encefalograf jak fetysz i wyrocznię, która ma rozstrzygać o śmierci i życiu. Nie pokładajcie w tej maszynie zbyt wielkich oczekiwań, bo obowiązujące w Polsce obwieszczenie ministra zdrowia z 2007 roku, ściśle regulujące przebieg stwierdzania "śmierci mózgu", zalicza encefalografię do badań potwierdzających badania kliniczne, a te ostatnie same wystarczają, w większości przypadków, do stwierdzenia "śmierci mózgu": "Rozpoznanie śmierci mózgu w większości przypadków opiera się na badaniu klinicznym i dokładnej analizie przyczyny oraz mechanizmu i skutku uszkodzenia mózgu. Jednakże zdarzają się szczególne sytuacje, w których badania kliniczne nie mogą być wykonane lub jednoznacznie interpretowane" (OBWIESZCZENIE MINISTRA ZDROWIA z dnia 17 lipca 2007 r. w sprawie kryteriów i sposobu stwierdzenia trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu). Wtedy dopiero lekarze sięgają po encefalograf, angiografię czy multimodalne potencjały wywołane.Do uznania kogoś za "zmarłego mózgowego" wcale więc nie trzeba badać encefalografem. Na dowód tego, że nie majaczę, cytuję: "1) W pierwotnym, nadnamiotowym uszkodzeniu mózgu u dorosłych i dzieci powyżej 2 (drugiego) roku życia, śmierć mózgu może zostać potwierdzona dwojako: a) poprzez dwukrotne badania kliniczne wykonane w odstępie 6-godzinnym, w których stwierdzono brak odruchów pniowych i trwały bezdech, b) poprzez wykonanie dwóch badań klinicznych i jednego spośród badań potwierdzających. Okres pomiędzy badaniami klinicznymi może zakończyć się w ciągu 3 godzin, pod warunkiem potwierdzenia śmierci mózgu w badaniu instrumentalnym. 2) W pierwotnym, podnamiotowym uszkodzeniu mózgu u dorosłych i dzieci powyżej 2 (drugiego) roku życia, śmierć mózgu musi zostać potwierdzona co najmniej jednym z następujących badań: a) wykazującym linię izoelektryczną w badaniu EEG lub b) wykazującym brak przepływu w naczyniach mózgowych. Uwaga: badanie potencjałów wywołanych nie ma zastosowania w diagnostyce śmierci mózgu spowodowanej uszkodzeniem podnamiotowym. 2/4 Rodzina katolicka - Fetysz i wyrocznia wtorek, 14 kwietnia 2009 12:52 3) We wtórnym uszkodzeniu mózgu u dorosłych i dzieci powyżej 2 (drugiego) roku życia, śmierć mózgu może zostać potwierdzona dwojako: a) poprzez dwukrotne badania wykonane w odstępie 24-godzinnym, w których stwierdzono brak odruchów pniowych i trwały bezdech, b) poprzez wykonanie dwóch badań klinicznych i jednego spośród badań potwierdzających. Okres pomiędzy badaniami klinicznymi może zakończyć się w ciągu 3 godzin, pod warunkiem potwierdzenia śmierci mózgu w badaniu instrumentalnym". ( http://www.infor.pl/monitor-polski,rok,2007,nr,46/poz,547,obwieszczenie-ministra-zdrowia-w-s prawie-kryteriow-i-sposobu-stwierdzenia.html ) Jeśli nie wierzycie mi, że można kwalifikować do eksplantacji bez encefalografii, angiografii i innych tego typu badań, zacytuję Pana doktora Tomasza Gaszyńskiego z Akademickiego Zespołu ds. Przeszczepiania Nerek Uniwersytetu Medycznego w Łodzi: "W Polsce, podobnie jak w większości krajów europejskich,rozpoznanie śmierci mózgowej opiera się na obrazie klinicznym. Nie są wymagane dodatkowe badania, takie jak EEG, badanie potencjałów wywołanych słuchowych i somatosensorycznych, angiografia naczyń mózgowych, przezczaszkowe dopplerowskie badanie tętnic mózgowych i badanie izotopowe przepływu mózgowego. Mogą one być wykonane, ale NIE SĄ OBLIGATORYJNE ANI WIĄŻĄCE [podkreślenie moje]. Jedynie przeprowadzenie protokołu śmierci mózgowej upoważnia do rozpoznania śmierci osobniczej. W przypadku, gdy badanie pod względem technicznym jest trudne do wykonania lub interpretacji, na przykład ze względu na rozległe uszkodzenia twarzoczaszki, dopuszcza się wykorzystanie badań dodatkowych potwierdzających stan śmierci mózgu." I z tego samego źródła, żeby nie było, że ignorantka chrzani, cytuję Pana doktora: "W późniejszym okresie zaczęto wykorzystywać protokół stwierdzenia śmierci mózgowej do kwalifikowania potencjalnych dawców narządów. Wkrótce na podstawie badań EEG stwierdzono, że mózg — podobnie jak inne narządy — nie obumiera w całości w jednym momencie. Jeszcze dość długo pewne struktury mózgu mogą wykazywać aktywność bioelektryczną. Mówi się wtedy o zjawisku „wyspowej” aktywności mózgu, na przykład pewnych obszarów kory mózgowej lub struktur podkorowych. Jednak CUN [centralny układ nerwowy dop. mój] nie funkcjonuje jako zintegrowana całość, a w obliczu nieodwracalnych uszkodzeń spowodowanych chorobą podstawową przywrócenie jego funkcji jest niemożliwe. Dlatego 3/4 Rodzina katolicka - Fetysz i wyrocznia wtorek, 14 kwietnia 2009 12:52 zaistaniała potrzeba zmodyfikowania podejścia do rozpoznania śmierci człowieka w mechanizmie izolowanej śmierci mózgowej. Wtedy powstała tzw. nowa zmodyfikowana definicja śmierci. Zakłada ona, że nieodwracalne ustanie funkcji pnia mózgu oznacza śmierć mózgu jako całości. Niekoniecznie oznacza to natychmiastową śmierć wszystkich komórek mózgu." ( http://www.viamedica.pl/gazety/gazeta3/darmowy_pdf.phtml?indeks=27&indeks_art=249 ) * Po zatrzymaniu akcji serca elektryczna aktywność mózgu ustaje po około 10 sekundach. Pisze o tym kardiolog Pim van Lommel, Medical Evidence for NDEs, np. na stronie: http://www.skepticalinvestigations.org/whoswho/vanLommel.htm ** Teraz ci, którzy czytali komentarze do wpisu "Dwójmyślenie" wiedzą już dlaczego w USA powrócono do pobierania narządów po doprowadzeniu do zatrzymania akcji serca. Chrysotemis Źródło: Fronda.pl 4/4