Wstęp
Konferencja poświęcona średniowiecznemu zakonowi premonstratensów, znanemu w Polsce bardziej pod nazwą norbertanów, odbyła się w Instytucie Historii Akademii Pedagogicznej w Krakowie w dniach 13–14 grudnia 2004 r. Niniejszy
tom stanowi zbiór artykułów, których podstawą były referaty wygłoszone na konferencji1.
Dzieje premonstratensów są z pewnością mniej znane niż cystersów czy dominikanów, jednak wbrew temu, co zazwyczaj się pisze o zaniedbaniu badań nad zakonem premonstratensów, konferencja zgromadziła liczne grono mediewistów i nowożytników (z ośrodków naukowych w Bydgoszczy, Gdańsku, Katowicach, Krakowie,
Opolu, Poznaniu, Toruniu, Warszawie i Wrocławiu) i wywołała spore zainteresowanie w krakowskim środowisku historyków Kościoła. Tom ma charakter interdyscyplinarny, dominują w nim wprawdzie teksty ściśle historyczne, jednak zawiera również prace z dziedziny archeologii, muzykologii, historii literatury i językoznawstwa.
Średniowieczna cyrkaria polskich premonstratensów dzieliła się wyraźnie na
dwie grupy filiacyjne. Za Czesławem Deptułą, nestorem badań nad tym zakonem2,
wyodrębnić można „grupę brzeskę” składającą się z opactwa „ojcowskiego” w Brzesku-Hebdowie oraz podlegających mu prepozytur żeńskich w Zwierzyńcu pod Krakowem, Imbramowicach i Płocku oraz opactw męskich w Witowie (ziemia sieradzka)
i Nowym Sączu. Początki „grupy ołbińskiej” wiążą się z zagadkowym klasztorem
w Kościelnej Wsi pod Kaliszem, zaś od końca XII w. dominującą rolę w tej „grupie” odgrywało potężne opactwo na Ołbinie pod Wrocławiem, któremu podlegały
Konferencję omówił szczegółowo Z. Noga, Konferencje w Instytucie Historii w 2004 r., „Konspekt”,
2005, nr 1 (21), s. 156–157.
1
2
Cz. Deptuła, C. Abbatia de Bresca w w. XII–XIII i wybrane problemy najstarszych dziejów grupy brzeskiej premonstratensów polskich, „Roczniki Humanistyczne” 42, 1994, z. 2.
4
prepozytury żeńskie w Strzelnie na Kujawach, Żukowie koło Gdańska i w małopolskich Krzyżanowicach oraz męska w Bytomiu na Górnym Śląsku. Związki zarówno ze Zwierzyńcem jak i Strzelnem wykazuje żeński klasztor w Czarnowąsach
(z początkową siedzibą w Rybniku), o którym średniowieczny katalog filiacji zakonnych stwierdza, że był bezpośrednią filią samego Prémontré. Do zaginionych
już w średniowieczu placówek należały ponadto żeński klasztorek w Skowieszynie
(ziemia lubelska) oraz najbardziej zagadkowa „Lubna” na pograniczu śląsko-morawskim (nie wiadomo, czy fundacja klasztoru w Lubnej doszła do skutku). Dzieje tych wszystkich wymienionych tu klasztorów rozpoznane są w zróżnicowanym
stopniu. Doskwiera brak monografii opactwa na Ołbinie, toteż na szczególną uwagę
zasługują zamieszczone w niniejszym tomie teksty poświęcone temu klasztorowi.
Dariusz Misiejuk scharakteryzował zagadnienie konieczności wprowadzenia reform i ich próby na Ołbinie pod koniec XV w. Podobnej problematyki dotyczy artykuł Dariusza Karczewskiego, który przedstawił zagadnienie wizytacji podejmowanych przez opata z Ołbina w prepozyturach podporządkowanych wrocławskiemu domowi. Roman Stelmach omówił zachowane w Archiwum Państwowym we
Wrocławiu dokumenty i inne archiwalia, które pozostały po opactwie ołbińskim.
Anna Pobóg-Lenartowicz ukazała na tle słynnego sporu między wrocławskimi premonstratensami a kanonikami regularnymi kontakty między tymi zakonami. Spośród
prepozytur podlegających Ołbinowi najwięcej uwagi poświęcono klasztorowi w Żukowie. Dotyczą go aż trzy artykuły: Błażeja Śliwińskiego o początkach domu, Marka Smolińskiego o latyfundium i gospodarce w dobrach klasztornych oraz Beaty
Możejko o życiu codziennym w klasztorze żukowskim. Dzieje męskiej prepozytury
w Bytomiu ukazał szczegółowo Jan Drabina. Klasztorem w Rybniku/Czarnowąsach
zajęli się; Monika Kopka, która zaproponowała bardzo istotne korektury do dotychczasowej datacji fundacji, oraz Wojciech Dominiak – przedstawił on kwestię zainteresowania (stopniowo słabnącego) Piastów opolskich własną fundacją. Przemiany
architektury klasztornej, relikty zabudowań klasztornych, znaleziska archeologiczne
świadczące o rodzaju pożywienia, ubioru i pochówku w odniesieniu do klasztoru w Strzelnie szeroko omówiła Krystyna Sulkowska-Tuszyńska. Zagadnienia związane z prepozyturami żeńskimi „grupy ołbińskiej” przewijają się także we wspomnianym już artykule Dariusz Karczewskiego.
Doskwiera bardzo brak źródeł i opracowań „ojcowskiego” opactwa w Brzesku-Hebdowie. Autorzy skupiający swą uwagę na klasztorach „grupy brzeskiej”
przedstawili wyniki swych badań wyłącznie w odniesieniu do prepozytur żeńskich.
Kwestie początków Zwierzyńca ukazał Jerzy Rajman w nawiązaniu do spuścizny
historiograficznej tego klasztoru oraz Marek Stawski – omówił on zarówno kwestie
początków klasztoru w Płocku, jak i pewne zagadnienia reguły zakonnej. Na uwagę zasługują ponadto artykuły: Jolanty Byczkowskiej-Sztaby poświęcony tradycji muzycznej Zwierzyńca, Jolanty Gwioździk o siedemnastowiecznej księdze żywotów świętych przechowywanej na Zwierzyńcu oraz Macieja Mączyńskiego o stroju zakonnym ukazanym na podstawie analizy językoznawczej pewnej klasztornej
kroniki z XVII w.
5
Ogólnej problematyki dziejów zakonu premonstratensów w Polsce średniowiecznej dotyczą artykuły Józefa Dobosza, który starał się odpowiedzieć na pytanie,
co było przyczyną słabego zainteresowania Piastów tym zakonem, oraz Krzysztofa Kaczmarka, podejmującego ważny problem kultury intelektualnej norbertanów widzianej poprzez pryzmat ich studiów uniwersyteckich w Krakowie. Poza problematykę polską wykracza artykuł Grzegorza Rysia, który ukazał znaczenie zakonu w życiu duchowym i reformie gregoriańskiej średniowiecznej Europy.
Dalsze badania z pewnością wzbogacą naszą wiedzę na temat duchowości polskich premonstratensów (istnieje sporo źródeł okazujących np. świętych w zachowanych kalendarzach norbertańskich), ich bibliotek i skryptoriów, prowadzonych
przez ten zakon szkół klasztornych, o spuściźnie pisarskiej, architekturze i sztuce,
składzie społecznym konwentów, duszpasterstwie i szpitalnictwie. Mam nadzieje,
że także zapowiadany przez jednego z autorów na wspomnianą konferencję tekst
o miastach należących do klasztorów norbertańskich doczeka się realizacji.
Redaktor niniejszego zbioru studiów poczuwa się do miłego obowiązku złożenia podziękowań Panu Profesorowi Markowi Wilczyńskiemu, dyrektorowi Instytutu Historii AP, bez którego pomocy nie mogłaby się odbyć konferencja, Profesorowi Krzysztofowi Ożogowi za wnikliwą recenzję całości tomu, Profesorowi Jerzemu Gołębiowskiemu, redaktorowi serii Studia Historica (Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis), za zgodę na udostępnienie łamów oraz Komisji Wydawniczej
Senatu AP w Krakowie za umożliwienie druku tego zbioru.
Jerzy Rajman
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Józef Dobosz (Poznań)
Piastowie wobec premonstratensów
i innych form kanonikatu regularnego
w XII wieku
Wiek XII jawi się nam dzisiaj jako stulecie może nie tyle przełomowe w dziejach
piastowskiego państwa i działającego w nim Kościoła, co przygotowujące grunt pod
rzeczywiście przełomowy wiek XIII. Zapewne wówczas zaczęła brać górę nad dotychczasową powierzchowną chrystianizacja intensywniejsza, podlegająca zdecydowanemu pogłębieniu. Instytucje kościelne rozwinęły się na tyle, by stopniowo upomnieć się o pewną samodzielność z jednej strony, z drugiej zaś władcy piastowscy
coraz pełniej realizowali ideę monarchy wzorcowego, opiekuna i niezwykle hojnego dobrodzieja Kościoła. Ich tropem zaczęli podążać też możni, co owocowało nie
tylko zintensyfikowaniem dążeń fundacyjnych jako takich, ale również sięganiem
w tej grze po coraz to nowe karty. O ile domeną piastowskiego rodu pozostawały
fundacje biskupstw, o tyle szeroko rozumiane życie zakonne czy pomniejsze placówki kościelne bywały dziełem możnych, tak świeckich, jak i duchownych. Wśród
rozlicznych założonych w XII wieku wspólnot mniszych i kanonickich na czołowy
plan wysuwają się te związane z kanonikatem regularnym zarówno w jego starszej, jak i nowocześniejszej, zreformowanej postaci. Temu nurtowi kanonikatu przyszło na ziemiach polskich w pewnym stopniu konkurować z niezwykle prężnymi w Bernardowych czasach cystersami1. Najczęściej była to rywalizacja bezkontakO cystersach na ziemiach polskich pisano ostatnio sporo, z inicjatywy Zespołu do Badań nad Historią
i Kulturą Cystersów w Polsce, działającego przy Instytucie Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (kierowanym najpierw przez Jerzego Strzelczyka, a obecnie przez Andrzeja M. Wyrwę),
zorganizowano cztery konferencje naukowe poświęcone tej kongregacji oraz jedną odnoszącą się do jej
żeńskiej gałęzi. Z wszystkich owych sympozjów materiały zostały wydane drukiem: Historia i kultura cystersów w dawnej Polsce i ich europejskie związki, red. J. Strzelczyk, Poznań 1987 (pierwsza konferencja – Błażejewko 1985); Cystersi w kulturze średniowiecznej Europy, red. J. Strzelczyk, Poznań
1992 (druga konferencja – Gniezno 1987); Dzieje i kultura artystyczna i umysłowa polskich cystersów od
średniowiecza do końca XVIII wieku, red. J. Strzelczyk, „Nasza Przeszłość” 83, 1994 (trzecia konferencja
w Poznaniu w 1993 roku); Cystersi w społeczeństwie Europy Środkowej. Materiały z konferencji nauko-
1
Piastowie wobec premonstratensów... 7
towa, koncentrująca się na zwiększaniu swej popularności wśród władców, możnych
świeckich i lokalnych hierarchów Kościoła, czyli tych, którzy mieli coś do zaoferowania (czytaj ofiarowania). Z czasem zamieniała się ona w bezpośrednie spory
o gospodarcze podstawy egzystencji, czyli majątek, głównie ziemię, dziesięciny czy
inne dochody. Jednak następowało to raczej w stuleciu następnym, gdy polskie placówki życia wspólnego nieco okrzepły gospodarczo i demograficznie. Czy którakolwiek ze stron wyszła z tej w sumie pozytywnej rywalizacji zwycięsko? Odpowiedzi na tak postawione pytanie udzielić jest niezwykle trudno, a współczesny uczony
z mozołem i zmiennym szczęściem usiłuje wyrwać mrokom przeszłości choćby
skromne skrawki skrywanych przez nie zazdrośnie tajemnic. Spróbujmy więc i my
z naszymi wszelkimi niedostatkami przyjrzeć się, w jaki sposób zdobywali względy
piastowskich dynastów stopniowo wgryzający się w pejzaż osadniczy i kulturowy
nad Odrą, Wartą i Wisłą różnej maści kanonicy regularni i jaką popularnością cieszyli się w ich kręgach.
W sumie w czasie od śmierci Władysława Hermana do zgonu w 1202 roku ostatniego z jego wnuków Mieszka Starego na obszarach znajdujących się pod władzą
Piastów powstało przynajmniej kilkanaście placówek życia wspólnego o charakterze kanoniczym2. Większość z nich związana była z nurtem premonstrateńskim, ale
wej odbytej w klasztorze oo. Cystersów w Krakowie Mogile z okazji 900 rocznicy powstania Zakonu Ojców Cystersów, red. A.M. Wyrwa, J. Dobosz, Poznań 2000 (czwarta konferencja – Kraków–Mogiła 1998).
Wreszcie w 2002 roku w Trzebnicy odbyła się konferencja poświęcona cysterkom – Cysterki w dziejach
i kulturze ziem polskich, dawnej Rzeczypospolitej i Europy Środkowej. Materiały z siódmej Międzynarodowej Konferencji Cystersologów odbytej z okazji 800. rocznicy fundacji opactwa cysterek w Trzebnicy.
Trzebnica 18–21 września 2002 r., red. A.M. Wyrwa, A. Kiełbasa, J. Swastek, Poznań 2004. Podsumowanie wieloletnich badań zarówno monograficznych i przyczynkarskich, zwłaszcza będących plonem
pierwszych czterech konferencji, przyniosła publikacja: Monasticon Cisterciense Poloniae, t. I–II, red.
J. Strzelczyk, A.M. Wyrwa, K. Kaczmarek, Poznań 1999. Szczęście do badań miały też wspólnoty benedyktyńskie osiadłe na ziemiach pod władzą Piastów. Podsumowanie i bibliografię problemu zawiera rozprawa Marka Derwicha, Monastycyzm benedyktyński w średniowiecznej Europie i Polsce. Wybrane
problemy, Wrocław 1998, głównie s. 175 i n.; por. tegoż, Fundacja lubińska na tle rozwoju monastycyzmu benedyktyńskiego w Polsce, [w:] Opactwo Benedyktynów w Lubiniu. Pierwsze wieki istnienia,
red. Z. Kurnatowska, Poznań 1996, s. 12–23; tegoż, Studia nad początkami monastycyzmu na ziemiach
polskich. Pierwsze opactwa i ich funkcje, „Kwartalnik Historyczny” 107, 2000, nr 2, s. 77–105. Osiągnięć
badawczych i wydawniczych podobnych do tych odnoszących się do benedyktynów i cystersów należałoby teraz oczekiwać od znawców problematyki szeroko rozumianego kanonikatu regularnego.
Badania nad różnymi formami kanonikatu regularnego w Polsce wchodzą powoli w fazę intensyfikacji,
dlatego brakuje ciągle nie tylko opracowania syntetycznego, ale nawet katalogowego. Ostatnio próbę zestawienia placówek norbertańskich podjął M. Derwich, Die Prämonstratensenorden im mittelalterlichen
Polen. Seine Rolle in Kirche und Gesellschaft, [w:] Studien zum Prämonstratensenorden, hrsg. I. Crusius, H. Flachenecker, Göttingen 2003, s. 311–347. Kanonicy regularni (augustianie) nie doczekali się
choćby takiego prostego opracowania katalogowego, a na uwagę zasługuje w tym względzie artykuł
W. Mrozowicza, Kanonicy regularni św. Augustyna (augustianie) na Śląsku, „Sobótka” 53, 1998, nr
3–4, s. 401–413, który zestawia stan badań nad placówkami śląskimi, jak również rozprawa A. PobógLenartowicz, Kanonicy regularni na Śląsku. Życie konwentów w śląskich klasztorach kanoników regularnych w średniowieczu, Opole 1999. Ważne prace dla rozpoznania dziejów kanonicznych fundacji na ziemiach polskich opublikowali ostatnio Jerzy Rajman (Zwierzyniec); Anna Pobóg-Lenartowicz (Piasek);
Dariusz Karczewski (Strzelno), szczególnie, że są to dobrze udokumentowane monografie kilku istot-
2
8 Józef Dobosz
jako pierwsi przybyli w zasięg władzy Piastów kanonicy regularni laterańscy. Nie
wchodząc w zawiłe często spory na temat chronologii ich sprowadzania, najogólniej
można powiedzieć, że stało się to w czasach Bolesława Krzywoustego. Wówczas
osiedlili się oni w wielkopolskim Trzemesznie3 oraz być może w bezpośrednim sąsiedztwie grodu wrocławskiego4, a nieco tylko później w mazowieckim Czerwińsku5.
Dopiero po nich przybyli premonstratensi, zapewne gdzieś koło połowy XII wieku,
ale za to szybko nabrali większego rozmachu i chyba skutecznie zastąpili swych
„starszych braci”6. Odrębny epizod stanowiło osiedlenie się w Miechowie bożogrobnych wspólnot. Wcześniej wiele obszernych rozpraw i przyczynków ogłosił drukiem Czesław Deptuła.
Na wspomnianą wyżej intensyfikację badań wskazuje spora liczba artykułów poświęconych zarówno początkom klasztorów kanoniczych, jak i rozwiązujących rozmaite problemy szczegółowe. Z braku miejsca nie przytaczamy tutaj ich zapisów bibliograficznych.
Klasztor w Trzemesznie nie doczekał się pełnej monografii poza cząstkową i nieaktualną już chyba dzisiaj rozprawą Krystyny Józefowiczówny Trzemeszno. Klasztor Św. Wojciecha w dwu pierwszych wiekach
istnienia, Warszawa 1978 (zob. również tejże, Trzy klasztory romańskie, [w:] Studia z dziejów ziemi mogileńskiej, red. C. Łuczak, Poznań 1978, s. 165–207). Na temat jej interpretacji wczesnych dziejów kanonii zob. zwłaszcza G. Labuda, Najstarsze klasztory w Polsce, [w:] tegoż, Szkice historyczne X–XI wieku.
Z dziejów organizacji Kościoła w Polsce we wczesnym średniowieczu, Poznań 2004, s. 187–193 (jest
to przedruk rozprawy wydanej w 1995 roku). Autor ten przytacza również ważne prace o architekturze
trzemeszeńskiego klasztoru opublikowane przez Jadwigę Chudziakową (przyp. 30, s. 193–194). Zob.
też B. Kürbis, O początkach kanonii w Trzemesznie, [w:] Europa – Słowiańszczyzna – Polska. Studia ku uczczeniu Prof. Kazimierza Tymienieckiego, Poznań 1970, s. 337–343.
3
Ów podwrocławski klasztor kanoników regularnych NP. Marii na Piasku został ufundowany przez Piotra Włostowica, a jego pierwotną lokalizacją była Ślęża. Początki tej placówki są w świetle podstawy
źródłowej dość niejasne, stąd zapewne dyskusja nad datą jej założenia. Ostatnio przyjmuje się, że stało się
to na krótko przed 1138 r. – zob. W. Mrozowicz, Kanonicy regularni, s. 403 i n. lub też w pierwszej
połowie lat czterdziestych XII w. – zob. A. Pobóg-Lenartowicz, Kanonicy regularni, s. 28–29, o translacji opactwa ze Ślęży na Piasek tamże, s. 33–35. W obu wymienionych opracowaniach dalsze wskazówki bibliograficzne. Por. też J. Dobosz, Monarcha i możni wobec Kościoła w Polsce do początku XIII wieku, Poznań 2002, s. 271–272.
4
Niegdyś w literaturze przedmiotu przyjmowano, że do założenia klasztoru doszło przed 1138 r.,
a jego fundatorem był sam Bolesław Krzywousty (tak A. Bachulski, Założenie klasztoru kanoników regularnych w Czerwińsku, [w:] Księga pamiątkowa ku uczczeniu 25-lecia działalności naukowej profesora Marcelego Handelsmana, Warszawa 1929, s. 51–76). Szybko ten trop odrzucił M. Gębarowicz,
Mogilno – Płock – Czerwińsk. Studia nad organizacją Kościoła na Mazowszu w XI i XII wieku, [w:] Prace
historyczne w 30-lecie działalności profesorskiej Stanisława Zakrzewskiego, Lwów 1934, s. 112–174,
sugerując nieco późniejszą metrykę opactwa czerwińskiego. Dzisiaj przeważa stanowisko C. Deptuły
o fundacji tej placówki w latach 1148–1155 z inicjatywy biskupa płockiego Aleksandra z Malonne (Krąg
kościelny płocki w połowie XII wieku, „Roczniki Humanistyczne” 8, 1959, z. 2, s. 96 i n.), zgodnie
z postulatami M. Gębarowicza. Inaczej chyba tylko T. Żebrowski, Kościół (X–XIII w.), [w:] Dzieje Mazowsza do 1526 roku, red. A. Gieysztor, H. Samsonowicz, Warszawa 1994, s. 157 (powrót do koncepcji A. Bachulskiego). Zob. też J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 412–413.
5
Początki klasztorów norbertańskich w Polsce doczekały się kilku opracowań, zob. przykładowo J. Rajman, The origins of the Polish Praemonstratensian Circary, „Analecta Praemonstratensia” 66, 1990,
s. 203–219; tenże, Norbertanie polscy XII wieku. Możni wobec ordini novi, [w:] Społeczeństwo Polski średniowiecznej. Zbiór studiów, red. S.K. Kuczyński, t. VII, Warszawa 1996, s. 71–105. Por. M. Derwich, Der Prämonstratensenorden, s. 313 i n.
6
Piastowie wobec premonstratensów... 9
ców7. Odpowiedź na zasadnicze pytanie, kto ich sprowadzał, budował dla nich siedziby i sprawował nad nimi opiekę w fazie organizacji konwentu oraz struktury majątkowej, nie jest specjalnie trudna. W większości przypadków byli to polscy możni,
choć i przedstawiciele dynastii czasami wykazywali na tym polu pewną aktywność.
Bardziej kłopotliwa kwestia odnosi się do związków nowych placówek z Piastami w owym trudnym pierwszym okresie ich działalności, zwłaszcza przez początkowe lata istnienia.
Bolesław Krzywousty promować premonstratensów raczej nie mógł, gdyż sam
ich nie sprowadził, a za jego życia nie dokonał tego raczej nikt inny. Zainteresował
się natomiast kanonikami regularnymi, którym ufundował klasztor w wielkopolskim
Trzemesznie. Nie wchodzę tutaj w skomplikowane hipotezy związane z zastąpieniem
przez ową wspólnotę jakiejś wcześniejszej, może jeszcze z drugiej połowy XI wieku8. W świetle falsyfikatu trzemeszeńskiego z datą 28 kwietnia 1145 roku wiemy
tylko, że książę Bolesław sprowadził tu kanoników regularnych i przekazał im: in
Inoulodz ecclesia beati Egidij cum duabus uillis cum thabernis, cum theloneis per
ipsum fluuium, Predbor, in Sulugev, in ipso in Inoulodz9. W sumie otrzymali zatem
dwie wsie z karczmami, komory celne przy przeprawach przez Pilicę w Przedborzu,
Sulejowie i samym Inowłodzu oraz tamtejszy kościółek św. Idziego, zapewne także
Trzemeszno z całym uposażeniem. Tyle o związkach tego władcy z kanonikami regularnymi mówią nam źródła. Wydarzenia owe należy odnieść do drugiej fazy panowania Bolesława, a więc raczej do czasów po 1124 roku, gdy jego polityka fundacyj-
Placówka miechowskich bożogrobców założona przez Jaksę doczekała się sporej liczby opracowań,
spośród których warto zwrócić uwagę na: Z. Pęckowski, Miechów. Studia z dziejów miasta i ziemi miechowskiej do 1914 roku, Kraków 1967, s. 40 i n. oraz 304 i n.; Z. Piłat, Fundator i fundacja klasztoru Bożogrobców w Miechowie, [w:] Bożogrobcy w Polsce. Praca zbiorowa, Miechów–Warszawa 1999,
s. 11–43. Zob. też J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 371–373, gdzie źródła i literatura.
7
Zwolennikiem takiej teorii był Henryk Łowmiański (Początki Polski. Polityczne i społeczne procesy kształtowania się narodu do początku wieku XIV, t. VI, cz. 1, Warszawa 1985, s. 324–329, gdzie obszerna literatura), który fundatora placówki trzemeszeńskiej widział w Bolesławie Śmiałym i łączył ją z benedyktynami.
Podstawą tak sformułowanej koncepcji była przede wszystkim treść falsyfikatu trzemeszeńskiego z datą
28 kwietnia 1145, a nie tylko spór o znaczenie pomieszczonego tam słowa instaurare. Przeciwnikiem takich wniosków jest Gerard Labuda, który uznaje, iż założycielem kanonii, czy szerzej placówki klasztornej
w Trzemesznie był Bolesław Krzywousty, nie dostrzegając potrzeby przesuwania jej początków do drugiej
połowy wieku XI (Szkice historyczne X–XI wieku, s. 187 i n.). Por. J. Dobosz, Dokument Mieszka III Starego dla kanoników regularnych w Trzemesznie (28 kwietnia 1145 r.), [w:] Gniezno. Studia i materiały
historyczne, t. IV, Gniezno 1995, s. 87–106; tenże, Monarcha i możni, s. 147–149 i 194–196 – dopuszczam
w ślad za H. Łowmiańskim możliwość, iż w Trzemesznie była przed kanonią jakaś placówka klasztorna,
choć nie wiadomo, czy ostatecznie ta inicjatywa fundacyjna została zrealizowana i czy łączyć ją trzeba koniecznie z Bolesławem Śmiałym? O przesunięciu początków klasztoru na przełom X/XI wieku zob. wyżej
przyp. 3, gdzie podane prace zwolenniczki tej hipotezy, zapoczątkowanej zresztą przez Tadeusza Wojciechowskiego (Szkice historyczne jedynastego wieku, s. 53–58, które cytuję według wyd. V, Poznań 2004),
Krystyny Józefowiczówny.
8
9
F. Piekosiński, Zbiór dokumentów średniowiecznych do objaśniania prawa polskiego ziemskiego
służących, Kraków 1897, nr 10, s. 54.
10 Józef Dobosz
na nabrała rozmachu10. W świetle analizy pozostałości archeologicznych po klasztorze możemy tylko dodać, że pierwsze zabudowania trzemeszeńskiej kanonii musiały
powstać w czasach Krzywoustego (raczej bliżej jego śmierci) i być może on właśnie
do tego się przyczynił11. Silniejsze kontakty Piastów z kanonikami z Trzemeszna obserwujemy dopiero kilka lat po śmierci ich fundatora. Grunt przygotowany przez Bolesława w pełni potrafiła wykorzystać jego małżonka Salomea, aby włączyć tamtejszych kanoników do szerokiej koalicji możnych świeckich i kościelnych skupionych
wokół niej i jej synów, a skierowanej przeciwko księciu Władysławowi. Jej ważnymi ogniwami, obok prepozyta trzemeszeńskiego Bernarda, byli biskupi: poznański Boguchwał (I) i płocki Aleksander oraz arcybiskup gnieźnieński Jakub, a zapewne także opat z Mogilna. Owo stronnictwo odziedziczyli po zgonie Salomei w 1144
roku i sprawnie potrafili wykorzystać w walce o władzę w kraju Bolesław Kędzierzawy i Mieszko Stary12, a dług wobec prepozyta spłacili zapewne gdzieś około 1146
roku, nadając klasztorowi dobra w Łęczyckiem, a później immunitet13. Darowizny
juniorów poprzedzone były też hojnymi donacjami księżnej Salomei, czego ślady
odnajdujemy w falsyfikacie trzemeszeńskim – były to Waśniów z targiem, karczmami i kościołem, sól, oraz Kwieciszewo14. Zapewne właśnie Salomea, a później
Mieszko Stary zainteresowali kanonią trzemeszeńską całą rzeszę możnych, którzy
ją bogato obdarowali15. Pytanie o związki Bolesława Krzywoustego z wrocławską
10
Szerzej o tych kwestiach zob. J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 194 i n.
Literatura na temat badań archeologiczno-architektonicznych najstarszej fazy budowlanej klasztoru w Trzemesznie jest obszerna, a ostatnio zbiera ją Z. Świechowski, Architektura romańska w Polsce,
Warszawa 2000, s. 258–260, a zwłaszcza Architektura romańska w Polsce. Bibliografia, oprac. E. Świechowska, W. Mischke, wstęp Z. Świechowski, Warszawa 2001, s. 128–130. Spośród wymienionych tam
rozpraw warto zwrócić uwagę na artykuły podsumowujące najnowsze badania wykopaliskowe prowadzone przez zespół Jadwigi Chudziakowej – J. Chudziakowa, Kościół opacki w Trzemesznie – próba rekonstrukcji faz rozwojowych, [w:] Archaeologia Historica Polona, t. 2, Toruń 1995, s. 133–144; taż,
Romański kościół Kanoników Regularnych w Trzemesznie, [w:] Ars sine nihil est. Księga ofiarowana Profesorowi Zygmuntowi Świechowskiemu, Warszawa 1997, s. 55–60 oraz Z. Świechowski, Romańskie bazyliki Wielkopolski północno-wschodniej w świetle najnowszych badań, [w:] Archaeologia Historica Polona,
t. 2, Toruń 1995, s. 105–114. Por. próbę częściowego powrotu do odrzuconych już tez K. Józefowiczówny – A. Holas, Dwie bazyliki romańskie w Trzemesznie, [w:] Gniezno. Studia i materiały historyczne,
t. IV, Gniezno 1994, s. 107–128.
11
Zob. J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 295 i n. Por. J. Bieniak, Polska elita polityczna XII w. Cz. III B.
Arbitrzy książąt – trudne początki, [w:] Społeczeństwo Polski średniowiecznej. Zbiór studiów, red.
S.K. Kuczyński, t. VII, Warszawa 1996, s. 28 i n.
12
Wskazują na to zarówno falsyfikat trzemeszeński z datą 28 kwietnia 1145 roku (F. Piekosiński, Zbiór,
nr 10, s. 54 i nn.), jak i dokument kardynała legata Humbalda (F. Piekosiński, Zbiór, nr 12, s. 64). Zob.
o tym J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 296 i n.; tenże, Działalność fundacyjna Kazimierza Sprawiedliwego, Poznań 1995, s. 114–117, gdzie dalsza literatura.
13
F. Piekosiński, Zbiór, nr 10, s. 54, gdzie w tekście falsyfikatu trzemeszeńskiego czytamy: Salome quoque ducissa contulit Wasnou formu cum thabernis et ecclesia ad supplementum salis ecclesie predicte,
a nieco wyżej o nadaniu Kwieciszewa. Szerzej o tym zob. J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 199, 196, 296
oraz tenże, Dokument, passim. Jeżeli chodzi o nadania książąt juniorów zob. wyżej przyp. 13.
14
O tych nadaniach informuje nas falsyfikat trzemeszeński (F. Piekosiński, Zbiór, nr 10, s. 54–55),
a na ich temat zob. J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 401–402; tenże, Dokument, passim.
15
Piastowie wobec premonstratensów... 11
fundacją Piotra Włostowica – kanonikami z klasztoru NP. Marii na Piasku musi chyba pozostać bez odpowiedzi16. Można jedynie z dużą ostrożnością zaobserwować
ciekawą zbieżność chronologiczną założenia obu placówek – wrocławskiej i trzemeszeńskiej. Powstały one chyba mniej więcej w tym samym czasie i można się
tylko zastanawiać, czy to książę zainspirował swym działaniem palatyna, czy może
było na odwrót? Kto jednak potrafi na nie odpowiedzieć jednoznacznie? Być może
obie te fundacje były natomiast bodźcem dla biskupa płockiego Aleksandra do założenia klasztoru kanoników regularnych w Czerwińsku, a ten powstał w świetle
ostatnich dociekań nieco później – w drugiej połowie lat 40. XII wieku17.
Książę Władysław Wygnaniec w swym krótkim panowaniu nie pozostawił
w źródłach żadnych istotnych śladów wskazujących na zainteresowanie kanonikatem
regularnym w różnych jego odmianach, może poza nadaniem dla klasztoru na Piasku kilku ludzi i ich dziedzin oraz jednej wsi18. Spekulacje Czesława Deptuły, który
widział w Władysławie fundatora Brzeska-Hebdowa19, raczej trzeba bezpowrotnie
zarzucić. Inaczej natomiast przedstawia się kwestia związków z kanonikatem regularnym jego przyrodnich braci. Jak wiemy, Mieszko Stary podtrzymywał kontakty
Zob. wyżej przyp. 4 oraz A. Pobóg-Lenartowicz, Uposażenie i działalność gospodarcza klasztoru kanoników regularnych NMP na Piasku we Wrocławiu do początku XVI wieku, Opole 1994, która nie
spostrzega udziału księcia Bolesława Krzywoustego w fundacji tego opactwa (również taż, Kanonicy
regularni, s. 26 i n.) W obecnie zachowanych źródłach próżno by szukać śladów wskazujących na kontakty tego klasztoru z księciem Bolesławem Krzywoustym, a jeżeli przyjmiemy wersję o dacie jego fundacji po roku 1138, to tym trudniej się ich dopatrywać.
16
17
Zob. wyżej przyp. 5.
W spisie posiadłości klasztoru pochodzącym przypuszczalnie z przełomu lat 80. i 90. XII w. zanotowano:
Dux Wlodislaus dedit ad montem Bezdad cum uill, Abrinicoy cum filiis suis Solay et Tossoz (Kodeks dyplomatyczny Śląska, wyd. K. Maleczyński – dalej KDŚ – t. I, Wrocław 1956, nr 68, s. 159). Zob. też A. PobógLenartowicz, Uposażenie i działalność, 14–15. Jak owo nadanie miało się do konfliktu między fundatorem
Piotrem Włostowicem a księciem Władysławem trudno rozstrzygnąć, musiało ono nastąpić przed 1145 r.
Trudno też ustosunkować się do sugestii niektórych uczonych o możliwych konfiskatach przez księcia dóbr
klasztornych po upadku Piotra Włostowica (tak np. C. Deptuła, Przyczynek do dziejów Ślęży i jej opactwa,
„Roczniki Humanistyczne” 15, 1967, z. 2, s. 30 i n.; zwolennikiem tej hipotezy był też H. Łowmiański,
Początki Polski, t. VI, cz. 1, s. 275–280, gdzie obszerna literatura; jej przeciwnikiem był zaś W. Korta,
Tajemnice góry Ślęży, Katowice 1988, s. 318, jak również A. Pobóg-Lenartowicz, Uposażenie i działalność, s. 12, choć później taż zajęła nie do końca jednoznaczne stanowisko – Kanonicy regularni, s. 33),
gdyż nie ma na to żadnych dowodów źródłowych. Sceptycyzm J. Bieniaka (Polska elita polityczna XII w.
Cz. III A. Arbitrzy książąt – krąg rodzinny Piotra Włostowica, [w:] Społeczeństwo Polski średniowiecznej. Zbiór studiów, red. S.K. Kuczyński, t. IV, Warszawa 1990, s. 47) wobec owych konfiskat jest więc
w pełni uzasadniony. Trudno sobie wyobrazić, aby książę, zwalczający swego palatyna i borykający się
z opozycją młodszych braci, świadomie wystąpił przeciwko tak ważnej instytucji polskiego Kościoła, jaką
był klasztor kanoników regularnych, nawet świeżej daty.
18
C. Deptuła, O niektórych źródłach do historii zakonu premonstrateńskiego w Polsce XII i XIII wieku,
„Archiwa Biblioteki i Muzea Kościelne” 22, 1971, s. 198 i n.; a zwłaszcza tenże, Monasterium Bethleem. Wokół misji Henryka Zdika i początków opactwa w Brzesku, „Roczniki Humanistyczne” 18,
1970, z. 2, s. 34 i n. Zob. J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 404, gdzie argumenty za późniejszą fundacją opactwa w Brzesku, głównie na podstawie rozpraw J. Rajmana (przyp. 658, 659 na tejże stronie).
Por. M. Derwich, Der Prämonstratensenorden, s. 330–331.
19
12 Józef Dobosz
z kanonią trzemeszeńską zaraz po obaleniu Władysława, ale też w jego działaniach
dostrzegamy wyraźniejszy wątek premonstrateński. Odnosi się to aż do trzech placówek tej odnogi kanonikatu regularnego – Kościelnej Wsi pod Kaliszem, Ołbina i Strzelna. Dwa pierwsze przypadki są jednak wyjątkowo niepewne i w znaczącym stopniu ich interpretacja zależy od fantazji interpretatora. Norbertanie z Kościelnej Wsi podrobili około 1232 roku dokument, zapewne korzystając z zawirowań
politycznych w tym czasie w Wielkopolsce20, w świetle którego Mieszko miał nadać
tamtejszemu klasztorowi św. Wawrzyńca spore dobra ziemskie, użytki oraz rozległy immunitet21. Być może owo fałszerstwo ma jakieś podstawy historyczne22, ale
jak dotąd uczeni erudyci grzęzną raczej w spekulacjach, z których niewiele wynika, może poza faktem, że książę Mieszko coś dla norbertanów od św. Wawrzyńca uczynił. Raczej nie był on fundatorem tej placówki23, a najwyżej jej dobrodziejem
i to może niezbyt hojnym. Jeszcze gorzej wygląda sprawa nadania przezeń pewnych
dóbr dla norbertanów z Ołbina (już po zamianie i usunięciu stamtąd benedyktynów),
co zdają się sugerować niektórzy uczeni na podstawie następującej zapiski z bulli papieża Celestyna III z 1193 roku: Dux Meseco dedit forum in Kenese, tabernam,
libertatem foro et hominibus24. Odrzucić trzeba domniemania, że chodzi tu o nadania w Gnieźnie25, a za prawdopodobne uznać, że ów fragment odnosi się do darowizn
Mieszka Plątonogiego w Księżych Wielkich26. Inaczej trzeba spojrzeć na kontakty
Tekst dokumentu zob. Kodeks dyplomatyczny Wielkopolski, [wyd. I. Zakrzewski] (dalej KDW), t. I,
Poznań 1877, nr 35, s. 44–45. Uchodzi on dość powszechnie za podrobiony, a starsze badania nad nim
zestawił J. Matuszewski, Immunitet ekonomiczny w dobrach Kościoła w Polsce do r. 1381, Poznań 1936,
s. 357, przyp. 1, gdzie przywołane prace: Stanisława Smolki, Franciszka Piekosińskiego, Fryderyka
Papée, Oswalda Balzera, Kazimierza Tymienieckiego, Józefa Widajewicza (wszyscy uznali akt za podrobiony). S. Trawkowski (Młyny wodne w Polsce XII w., „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej” 7,
1959, s. 66) uznał, iż spis dóbr powstał ok. 1232 r., być może na jakichś historycznych podstawach. Zob.
też J. Rajman, Norbertanie polscy, s. 74. Podrobienie dokumentu ok. 1232 r. jest prawdopodobne, zważywszy na spory zamęt w Wielkopolsce w tym czasie – najpierw konflikt Laskonogiego z Odonicem
(do 1231 r.), a potem walki między tym drugim a śląskim księciem Henrykiem Brodatym (zob. odpowiednie rozdziały Dziejów Wielkopolski, t. I, red. J. Topolski, Poznań 1969).
20
21
KDW, t. I, nr 35, o immunitecie zob. J. Matuszewski, Immunitet, s. 357 i n.
22
Zob. S. Trawkowski, Młyny, s. 66.
Tak już J. Rajman, Norbertanie polscy, s. 76–79, a także J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 348 i przyp.
303 na tejże stronie, gdzie dalsza literatura. Inaczej ostatnio D. Karczewski, Dzieje klasztoru norbertanek
w Strzelnie do początku XVI wieku, Inowrocław 2001, s. 83–87. Por. też M. Derwich, Der Prämonstratensenorden, s. 335–336.
23
24
KDŚ, t. I, nr 70, s. 169.
Wydawca Kodeksu dyplomatycznego Wielkopolski Ignacy Zakrzewski, publikując ową bullę papieża Celestyna III, uznał zapis in Kenese za odnoszący się do Gniezna – zob. KDW, t. I, nr 31, s. 36–37.
25
Wydawca Kodeksu dyplomatycznego Śląska Karol Maleczyński chyba trafniej rozwiązał zapis in Kenese jako Księże Wielkie, ale nie potrafił jednoznacznie rozstrzygnąć kwestii, czy są one donacją Mieszka Starego, czy też Mieszka Plątonogiego (dzisiaj określanego też Laskonogim) – KDŚ, t. I, nr 70, s. 169,
przyp. 61–62. Por. J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 348.
26
Piastowie wobec premonstratensów... 13
księcia Mieszka Starego z placówką norbertańską w Strzelnie27, na co wskazuje zamieszczenie wpisów odnoszących się do Mieszka i jego małżonki Eudoksji oraz potomstwa w tamtejszym nekrologu28. Nie decyduje to wprawdzie jeszcze o charakterze tych związków, ale dość wyraźnie na nie wskazuje. Bliżej te kwestie precyzuje
dokument Konrada Mazowieckiego, który mówi o potwierdzeniu norbertankom
strzelneńskim przez Mieszka wsi Węgierce, którą to darowiznę uczynił jego syn
Bolesław29. Bulla papieża Celestyna III z 1193 roku wymienia też spore nadania dochodów z karczem i dziewięcin na Kujawach, choć nie wyjawia ich darczyńcy30.
Być może dokonał tego właśnie Mieszko III, podobnie jak i jemu można próbować
przypisać nadanie Sarbicka i Kłodawy31. Kujawskie darowizny tego księcia dla możnowładczej fundacji strzelneńskich premonstratensek mogą mieć pewien kontekst
polityczny. Odnoszą się one do pogranicza kujawsko-wielkopolskiego i w obliczu starań Mieszka o pozyskanie Kujaw z rąk Kazimierza Sprawiedliwego i jego następców mogły mieć wyraźny wydźwięk propagandowy z jednoznaczną sugestią,
kto właściwie rządzi na tym terytorium32. Czyżby było to przedłużenie czy też odnowienie starego sporu o Kwieciszewo33 tylko w znacznie szerszej formule – już nie
tylko o wieś, ale o całe Kujawy?
Sprowadzeni przez Jaksę do Miechowa bożogrobcy może nie uzyskali od piastowskich dynastów dużych korzyści majątkowych, ale zdobyli ich dość wyraźne
poparcie i to chyba zaraz po fundacji. Immunitet placówce miechowitów przyznał
zapewne jeszcze Bolesław Kędzierzawy, a kolejno go potwierdzali Mieszko i KaziNa temat tej placówki norbertańskiej kompetentnie i wyczerpująco wypowiedział się ostatnio Dariusz Karczewski, Dzieje klasztoru norbertanek w Strzelnie, passim, który wskazywał też na jej związki z księciem Mieszkiem III Starym (s. 81–95).
27
28
Liber mortuorum monasterii Strzelnensis Ordinis Praemonstratensis, wyd. W. Kętrzyński, Monumenta
Poloniae Historica (dalej MPH), t. V, Lwów 1888, gdzie pod 13 marca wpis kommemoracyjny Mieszka i jego drugiej małżonki Eudoksji, pod 2 stycznia córki Wierzchosławy, a pod 17 września syna Bolesława. Obszerną analizę tego źródła zob. K. Jasiński, Nekrolog klasztoru norbertanek w Strzelnie. Uwagi krytyczno-erudycyjne, [w:] tegoż, Prace wybrane z nauk pomocniczych historii, Toruń 1996, s. 7–44.
Dokumenty kujawskie i mazowieckie przeważnie z XIII wieku, wyd. B. Ulanowski, Archiwum Komisji Historycznej 4, 1888, nr 2, s. 117. Szerzej o tych nadaniach zob. B. Kürbis, Pogranicze Wielkopolski i Kujaw w X–XII wieku, [w:] Studia z dziejów ziemi mogileńskiej, red. C. Łuczak, Poznań 1978, s. 109
i n.; J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 349 i przyp. 305, a zwłaszcza D. Karczewski, Dzieje klasztoru norbertanek w Strzelnie, s. 124–125, gdzie dalsza literatura.
29
KDW, t. I, nr 32, s. 38 – bulla ta wymienia karczmę w Strzelnie, dziewięciny targowe w Kwieciszewie
i Inowrocławiu, karczmę w Mątwach oraz dziewięciny w Kruszwicy, ale bez wskazania donatora. O tych
nadaniach zob. ostatnio D. Karczewski, Dzieje klasztoru norbertanek w Strzelnie, s. 124–125, 135, gdzie
literatura przedmiotu.
30
31
Tak np. D. Karczewski, Dzieje klasztoru norbertanek w Strzelnie, s. 134.
Taką hipotezę wskazywałem już wcześniej – J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 349. Por. też D. Karczewski, Dzieje klasztoru norbertanek w Strzelnie, s. 115–136.
32
Kwieciszewo było miejscowością sporną między Mieszkiem Starym i jego starszym bratem Bolesławem Kędzierzawym (zapewne leżało na granicy ich władztw) jeszcze za życia ich matki Salomei z Bergu (zmarła 27 lipca 1144 r.), która spór miedzy swymi synami rozsądziła. Informację o tych wydarzeniach
przekazał nam falsyfikat trzemeszeński z 1145 r. – F. Piekosiński, Zbiór, nr 10, s. 54.
33
14 Józef Dobosz
mierz Sprawiedliwy jako princepsi krakowscy34. Odnajdujemy też dodatkowo ślady
kontaktów z tą wspólnotą Kazimierza, a także jego żony Heleny, w postaci wpisów do księgi brackiej czy wystawienia przez księcia dokumentu35. Podobnie z Mieszkiem Starym, którego żona Eudoksja nadała klasztorowi Grodzisk w Wielkopolsce,
a do bractwa modlitewnego przyjęto obie jego małżonki i synów36.
Bolesław Kędzierzawy – władca na polu kościelnych fundacji niezbyt aktywny – w 1161 roku uczynił pewne nadania dla kanoników regularnych czerwińskich
(kilka wsi), wystawiając wspólnie z bratem Henrykiem stosowny dokument37. Być
może wsparł też starania klasztoru czerwińskiego o bullę protekcyjną w 1155 roku38,
najpewniej nadał również przypisańców ze wsi Łomna oraz immunitet. Owi przemyślni chłopi usiłowali później, w czasach Kazimierza Sprawiedliwego i Konrada I,
od tej zależności uciec39. Było to chyba świadome wsparcie fundacji swego dawnego sojusznika – płockiego biskupa Aleksandra z Malonne (zmarł w 1156 roku).
Związki tego księcia z Trzemesznem i Miechowem były raczej jednorazowe, w tym
drugim przypadku połączone chyba z obowiązkami princepsa, i nie na tyle głębokie,
by ktoś ze współczesnych zwrócił na nie uwagę.
Dwaj najmłodsi synowie Krzywoustego weszli na drogę działalności fundacyjnej najpóźniej, ale osiągnęli na niej największe sukcesy. Henryk raczej nie podjął
Informują nas o tym najstarsze dokumenty miechowskie – dokument patriarchy Monacha z 1198
roku oraz tzw. album patriarchale – Kodeks dyplomatyczny Małopolski, wyd. F. Piekosiński (dalej KDM),
t. II, Kraków 1886, nr 375–376, s. 12–18, natomiast o nadaniach książąt Bolesława, Mieszka i Kazimierza szerzej zob. J. Dobosz, Działalność fundacyjna Kazimierza Sprawiedliwego, Poznań 1995, s. 104–107,
gdzie dalsza literatura, zaś o samych dokumentach Z. Kozłowska-Budkowa, Repertorium polskich dokumentów doby piastowskiej, z. 1: do końca XII w., Kraków 1937, nr 143–144, s. 132–136 oraz W. Oblizajek,
Najstarsze dokumenty bożogrobców miechowskich (1198), „Studia Źródłoznawcze” 24, 1979, s. 97–108.
34
Zarówno wpisy do księgi brackiej, jak wzmiankę o wystawieniu przez Kazimierza Sprawiedliwego dokumentu w sprawie nadań skaryszowskich odnajdujemy w najstarszych dokumentach miechowskich
– KDM, t. II, nr 375–376, s. 12–18. Zob. też J. Dobosz, Działalność fundacyjna Kazimierza Sprawiedliwego, s 108–111, 29–30.
35
O nadaniu przez księżną Eudoksję Grodziska z karczmą oraz o kommemoracji rodziny księcia Mieszka Starego zob. KDM, t. II, nr 375, s. 14 i n. oraz nr 376, s. 16 i n.
36
Nadania Bolesława Kędzierzawego dla klasztoru w Czerwińsku następująco opisuje wystawiony przezeń wspólnie z bratem Henrykiem w Łęczycy dokument (maj 1161 r.) z okazji konsekracji tamtejszej
kolegiaty: Zaskowi cum omnibus suis appendenciis, Pomnichow cum omnibus pariter appendenciis, Komsina cum omnibus suis appendenciis, Parlin cum Radossewicze et Nedan cum suis filiis in pistrinum
– KDM, t. II, nr 373, s. 4.
37
Klasztor otrzymał bullę od papieża Hadriana IV 18 kwietnia 1155 roku – F. Piekosiński, Zbiór, nr 22,
s. 91–93. Zob. też J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 343.
38
Wydarzenia te opisują dokumenty Konrada Mazowieckiego wystawione na wiecu w Trojanowie w 1222 r.
– Zbiór ogólny przywilejów i spominków mazowieckich, wyd. J.K. Kochanowski, t. I, Warszawa 1919,
nr 211–212, s. 208–213. O nadaniach immunitetu tam wspomnianego zob. Z. Kaczmarczyk, Immunitet
sądowy i jurysdykcja poimmunitetowa w dobrach Kościoła w Polsce do końca XIV wieku, Poznań 1936,
s. 298–299, a o nadaniach przypisańców J. Dobosz, Działalność fundacyjna Kazimierza Sprawiedliwego,
s. 118–121.
39
Piastowie wobec premonstratensów... 15
współpracy z nurtem norbertańskim40, ale wsparł czerwińskich kanoników, o czym
informuje nas bulla papieża Hadriana IV z 18 kwietnia 1155 roku oraz dokument
z maja 1161 roku wystawiony na zjeździe w Łęczycy. Nadał on owemu klasztorowi targ w Kochowie, drugi we wsi Zuzela, spore dochody z karczmy i przeprawy
oraz trzy źrebia z ludźmi41. W jakiś sposób współdziałał też z braćmi przy nadaniach
dla Trzemeszna z około 1144–1146 roku42, ale jego szybka śmierć przerwała bardzo ciekawie zapowiadającą się współpracę z Kościołem. Natomiast Kazimierz Sprawiedliwy fundował stosunkowo dużo, w tym jego hojności doświadczyły i różne
nurty kanonikatu regularnego43. Nadania dla Trzemeszna44, podobnie jak w przypadku Henryka, to kwestia poboczna, gdyż miał wówczas ledwie osiem lat. Obaj
młodsi synowie Salomei znajdowali się pod wpływem Bolesława i Mieszka, którzy
z chęci zademonstrowania zwartości swego obozu politycznego wprowadzili ich
do dokumentów, umożliwiając tym samym debiut na ówczesnej scenie politycznej.
Może w obliczu wojny domowej i poważnego konfliktu wewnątrz dynastii taka demonstracja zgodnego współdziałania czterech książąt juniorów miała jakieś znaczenie propagandowe, zwłaszcza dla czynników zewnętrznych, ale i wahającej się
części możnych. Samodzielnie Kazimierz nawiązał kontakty z kanonikami regularnymi z Czerwińska45, nie wiemy jednak, czy był on tu stroną aktywną, czy też
wykonywał tylko obowiązki zwierzchnika dzielnicy mazowieckiej. Z późniejszych
dokumentów trojanowskich (z 1222 roku) jego syna Konrada wiemy tylko, że u Kazimierza usiłowali znaleźć schronienie zbiegli z klasztornej wsi Łomna przypisańcy,
którym książę nakazał powrót, a także, iż nadał on temu klasztorowi lub raczej potwierdził immunitet46. Innych śladów kontaktu Kazimierza z czerwińską placówką
kanoników nie dostrzegamy. Zresztą jego działalność fundacyjna na Mazowszu miała wyraźnie charakter epizodu. Natomiast nadania dla dwóch fundacji Jaksy – mieSzerzej o działalności księcia Henryka na rzecz polskiego Kościoła zob. J. Dobosz, Monarcha i możni,
s. 355–358; por. A. Teterycz, Rządy księcia Henryka, syna Bolesława Krzywoustego w ziemi sandomierskiej, [w:] Pomorze, Mazowsze, Prusy, red. B. Śliwiński, Gdańsk 2000, s. 259–262.
40
Bulla z 18 kwietnia 1155 r. zawiera następujący zapis, odnoszący się do Henryka: forum in cohov ex
dono Henrici ducis (J.K. Kochanowski, Zbiór, nr 78, s. 75), natomiast dokument z maja 1161 r. wylicza następujące jego nadania dla kanoników regularnych czerwińskich: dedi forum, scilicet Zuzela cum
thabernariis et transitu, Sdziwi cum sorte sue et aliis sortibus duabus cum appendenciis (KDM, t. II,
nr 373, s. 4).
41
Rola młodocianego Henryka w nadaniu kaplicy NPMarii w Górze Małgorzaty pod Łęczycą w raz z kilkoma wsiami oraz immunitetu dla klasztoru w Trzemesznie jest niejasna. Zapewne obaj z Kazimierzem
Sprawiedliwym asystowali wówczas starszym braciom – Bolesławowi i Mieszkowi, o czym zob. J. Dobosz, Działalność fundacyjna Kazimierza Sprawiedliwego, s. 90–95.
42
O działaniach na rzecz Kościoła polskiego księcia Kazimierza Sprawiedliwego zob. J. Dobosz, Działalność fundacyjna Kazimierza Sprawiedliwego, passim, tu też źródła i literatura.
43
44
J. Dobosz, Działalność fundacyjna Kazimierza Sprawiedliwego, s. 90–95. O nadaniach książąt juniorów dla Trzemeszna informują wspomniane już wyżej: falsyfikat księcia Mieszka Starego z data 28 kwietnia 1145 r. oraz dokument kardynała legata Humbalda.
45
O tym zob. J. Dobosz, Działalność fundacyjna Kazimierza Sprawiedliwego, s. 118 i n.
46
J.K. Kochanowski, Zbiór, nr 211–212, s. 208–213.
16 Józef Dobosz
chowskich bożogrobców i zwierzynieckich norbertanek – epizodem niewątpliwie
nie były. O pierwszych już wspominałem wyżej, zaś drugie również były istotnym
wzmocnieniem ekonomicznym dla nowej kanonii premonstrateńskiej. Składały się
nań darowizny kilku wsi w kluczu skowieszyńskim nad Wisłą47, wprawdzie odległe
od głównej siedziby klasztoru, czyli podkrakowskiego Zwierzyńca, ale za to cenne
ekonomicznie. Jaksa był niewątpliwie jednym z głównych współpracowników księcia Kazimierza w kluczowym momencie jego kariery politycznej, czyli stopniowego zdobywania ziemi i władzy – najpierw w Wiślicy, potem Sandomierzu48. Objęcia przez najmłodszego syna Krzywoustego tronu w Krakowie już nie doczekał,
ale wprowadzał go tam m.in. jego szwagier Świętosław Piotrowic. Kontakty z bożogrobcami i norbertankami były więc z pewnością wynikiem współpracy młodego księcia i doświadczonego możnowładcy oraz może formą spłaty politycznych
zobowiązań ze strony tego pierwszego.
Spośród wnuków Krzywoustego w zakreślonych przez nas dla XII wieku ramach mieszczą się jeszcze tylko dwaj: Bolesław Wysoki i Leszek Bolesławowic. Ten
drugi jednak, może poza jakimiś bliżej nieokreślonymi związkami z Czerwińskiem
i płockim kościołem Dobiechny49, nie zasłużył się dla wspólnot kanonikatu regularnego, zresztą żył krótko, a rządził względnie samodzielnie jeszcze krócej. O Bolesławie Wysokim wiemy nieco więcej, ale to nie znaczy, że sporo. Wystawił on kanonikom z Piasku ogólny przywilej potwierdzający ich stan posiadania jeszcze przed
1193 rokiem, zatwierdzając im nadania swego ojca i dodając kilku ludzi50. Uczestniczył też w rozwiązywaniu problemów wokół klasztoru św. Wincentego na Ołbinie,
związanych z usunięciem stamtąd benedyktynów i wprowadzeniem na ich miejsce
norbertanów z Kościelnej Wsi. Zgodnie z przekazem bulli papieża Celestyna III
z 7 kwietnia 1193 roku patronował on temu przedsięwzięciu zapewne wspólnie z potomkami fundatora, arcybiskupem gnieźnieńskim i biskupem wrocławskim51.
Książę ten nadał zwierzynieckiemu klasztorowi następujące wsie w okolicach dzisiejszego Kazimierza Dolnego nad Wisłą: Skowieszyn, Wietrzna Góra, Krępa, Wojszyn, Rzeczyca, Jaworzec, o czym wiemy z przekazu Jana Długosza (J. Długosz, Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis, wyd. A. Przeździecki, L. Łętowski, J. Muczkowski, t. III: Monasteria, Cracoviae 1864, s. 59). Szerzej o tym J. Dobosz,
Działalność fundacyjna Kazimierza Sprawiedliwego, s. 121–123, a zwłaszcza J. Rajman, Nadanie dóbr
skowieszyńskich klasztorowi na Zwierzyńcu pod Krakowem, [w:] Problemy dziejów i konserwacji miast
zabytkowych, red. R. Szczygieł, Radom–Kazimierz Dolny 1990, s. 23–33; tenże, Klasztor norbertanek
na Zwierzyńcu w wiekach średnich, Kraków 1993, s. 50.
47
Na temat Jaksy napisano już w polskiej historiografii tak wiele, że nie sposób wymienić tutaj nawet
najważniejszych publikacji. Zarówno o postaci, jak i o jego współpracy z księciem Kazimierzem Sprawiedliwym zob. J. Dobosz, Działalność fundacyjna Kazimierza Sprawiedliwego, s. 193–196 oraz tegoż,
Monarcha i możni, s. 368–378, gdzie dalsza literatura.
48
Owe związki to tylko swobodny domysł, wysnuty na podstawie roli, jaką odegrał u boku młodego księcia wojewoda Żyra oraz faktu krótkich samodzielnych rządów Leszka na Mazowszu.
49
KDŚ, t. I, nr 68, s. 155–162 (o własnych nadaniach księcia na s. 159–161); zob. też A. Pobóg-Lenartowicz, Uposażenie i działalność, s. 14–15.
50
KDŚ, t. I, nr 69, s. 162–164. Ważniejszą literaturę wymienia J. Dobosz, Monarcha i możni, s. 316,
przyp. 385. Ostatnio o tych wydarzeniach szerzej J. Rajman, Norbertanie polscy, s. 79–80, a także D. Kar-
51
Piastowie wobec premonstratensów... 17
Z dostępnego dzisiaj zasobu źródłowego udało się wydobyć wprawdzie sporo wzmianek o kontaktach książąt piastowskich z kręgiem kanoników regularnych
i norbertanów, ale są to raczej informacje mało urozmaicone, a często tylko jednostkowe. Przyglądając się im dokładniej można wprawdzie wysnuć z nich pewne
wnioski, są one jednak zdecydowanie niezadowalające. Na pierwszy plan wysuwa się konstatacja, że ze źródeł rzadko dowiadujemy się czegoś poza informacjami o opiece ekonomicznej książąt, w tym o nadaniach ziemi, ludzi, regaliów czy
immunitetu. Owa opieka w wielu wypadkach nie była zbyt intensywna, a często być
może tylko jednorazowa lub chwilowa. Inne związki Piastów z tą grupą życia wspólnego traktować należy jako domysły wynikające pośrednio z wspomnianych dość
skąpych zapisów źródłowych. Poruszając się po tym grząskim gruncie, trzeba niewątpliwie dostrzec silne zbieżności polityczne między Salomeą i jej synami a klasztorem w Trzemesznie. Wydają się one na tyle jednoznaczne, iż można o nich mówić
jako o fakcie historycznym. Za ważną uznałbym obserwację o wspieraniu kanonickich fundacji wybitnych możnych przez książąt na zasadzie rewanżu za przysługi polityczne. Tak postrzegałbym układ Kazimierz Sprawiedliwy – Jaksa. Tu dodatkowo ujawnia się wątek czeski, zwłaszcza w kontekście pochodzenia żony księcia Heleny oraz zapisania jej w nekrologu zwierzynieckim52. Specyficzny jest układ
odniesienia, jaki wytworzył się w przypadku Jaksowej fundacji w Miechowie, którą
wspierali trzej kolejni krakowscy princepsi – Bolesław, Mieszko, Kazimierz. Z Trzemesznem i Czerwińskiem być może można łączyć jakieś wątki kontaktów kulturowych Mieszka Starego, ale to zadanie przede wszystkim dla historyka sztuki, zresztą
już podjęte53.
Rzadko źródła ukazują nam inne formy kontaktów czy współdziałania między
konwentami kanonickimi i książętami piastowskimi. Pomoc w staraniach o bulle
protekcyjne dla Trzemeszna, Czerwińska czy niektórych placówek norbertańskich
(np. Strzelna) to tylko sugestie, by nie powiedzieć: spekulacje. Swego rodzaju wyjątkiem jest natomiast ingerencja w sytuację wewnętrzną klasztoru na Ołbinie i dokonane tam zmiany, choć była ona podjęta wspólnie z potomkami fundatora i krajowymi czynnikami kościelnymi.
W sumie podkreślić trzeba raczej dość słabą aktywność Piastów w XII wieku na polu fundacji kanoników regularnych i premonstratensów. Samodzielnie założyli tylko klasztor w Trzemesznie, kilka placówek wspomogli w sposób istotny
ekonomicznie (Zwierzyniec, Czerwińsk, Miechów). W innych przypadkach były
czewski, Dzieje klasztoru norbertanek w Strzelnie, s. 83 i n.
Pochodzenie żony Kazimierza Sprawiedliwego Heleny z książąt znojemskich przekonująco udowodnił
T. Wasilewski, Helena księżniczka znojemska, żona Kazimierza Sprawiedliwego. Przyczynek do dziejów stosunków polsko-czeskich w XII–XIII w., „Przegląd Historyczny” 69, 1978, z. 1, s. 120–125. Zob. też
o niej J. Dobosz, Działalność fundacyjna Kazimierza Sprawiedliwego, s. 198–201. Jej imię zawiera nekrolog zwierzyniecki – J. Rajman, Średniowieczne zapiski w nekrologu klasztoru norbertanek na Zwierzyńcu,
„Nasza Przeszłość” 77, 1992, s. 52 i przyp. 110.
52
Problematyka tą zajmuje się obecnie Leszek Wetesko w przygotowywanej rozprawie doktorskiej na temat historycznych kontekstów artystycznych fundacji Piastów wielkopolskich.
53
18 Józef Dobosz
to drobne interwencje czy donacje. W tych kwestiach zdecydowanie ustępowali pola wybitnym polskim możnym, jak Piotr Włostowic, Jaksa, Piotr Wszeborowic
czy Janinowie Wit i Dzierżek, Strzegomiowie. Szeroko pojęty kanonikat regularny
nie był więc przez książąt polskich faworyzowany, zapewne inaczej niż również
w XII stuleciu przybywający na ziemie polskie cystersi czy wcześniej benedyktyni.
Nie można więc chyba mówić o jakiejś spójnej polityce dynastii wobec kanoników regularnych i norbertanów w owym okresie, mimo pewnej ilości wzmianek
źródłowych i niektórych ciekawych kontekstów. Czy należy z tego wnosić, że ten
nurt życia wspólnego został zrazu przez Piastów niedostrzeżony lub niedoceniony,
czy też drogę do szerszego poznania tych problemów zagradza nam ułomność i kruchość podstawy źródłowej? Dzisiaj nie można na tak postawione pytanie udzielić
odpowiedzi jednoznacznej, choć bliższy jestem przychylenia się do wniosku, iż
u progu narastającej decentralizacji kraju większe zainteresowanie książąt budziły
formacje mnisze niż kanonicze. Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak było, też chyba nie jest w pełni możliwa, może te pierwsze, mówiąc językiem współczesnym,
lepiej potrafiły się zareklamować, promować, a Piastowie byli nieco konserwatywni i przyzwyczajeni do dawnych form życia wspólnego. W każdym razie otwiera się
tu pole do dywagacji, może nie zawsze płodnych i sensownych, ale za to często barwnych.
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Błażej Śliwiński (Gdańsk)
Okoliczności fundacji klasztoru norbertanek
w Stołpie-Żukowie pod Gdańskiem
Klasztor norbertanek w Żukowie pod Gdańskiem (początkowo założony w Stołpie i na gruntach sąsiedniego Żukowa odbudowany po zniszczeniach przez Prusów w 1226 r.1) posiada wprawdzie swój dokument fundacyjny, wystawiony przez
Mściwoja I, ale dotarł on do naszych czasów w postaci późniejszych kopii. Najwcześniejsza z nich, z 1259 r., znana jest z transumptu księcia gdańskiego Świętopełka, syna Mściwoja I2. Dokument transumptowany nie posiada jednak elementów datacyjnych, co więcej, błędy zakradły się także w datację przytaczającego jego treść
dokumentu Świętopełka. W tym drugim wypadku zaznaczono, że wystawiony on
został: anno domini MCCIX VIII Kalendas May ( 24 IV 1209), co zrodziło domysł,
że data ta odnosi się do dokumentu fundacyjnego. Starsza historiografia przyjmowała więc, że pomorska fundacja klasztoru norbertanek miała miejsce właśnie w 1209 r.
Inaczej podszedł do problemu w 1953 r. Gerard Labuda. Zauważył mianowicie, że
formuły datacyjnej brak nie tylko w transumpcie Świętopełka, ale i w innej piętnastowiecznej kopii pochodzącej bezpośrednio od oryginału. W związku z czym
uznał, że już oryginał przywileju dla norbertanek pozbawiony był daty wystawienia, co było często spotykaną praktyką w wypadku dokumentów z XII i począt1
Szerzej sprawę lokalizacji pierwotnego klasztoru w Stołpie poruszyłem w rozdziale monografii miasta Żukowa, zob. B. Śliwiński, Wieś Żukowo wedle najdawniejszych źródeł pisanych, [w:] Dzieje Żukowa,
pod red. tegoż, Żukowo 2003, s. 35 i n. O okolicznościach najazdu pruskiego i jego wpływu na przeniesienie siedziby klasztoru zob. tamże oraz B. Śliwiński, Zerwanie Świętopełka gdańskiego z księciem
krakowskim Leszkiem Białym. Na drodze do Gąsawy, [w:] Kopijnicy, szyprowie, tenutariusze, Gdańskie
Studia z Dziejów Średniowiecza, nr 8, pod red. tegoż, Gdańsk 2002, s. 191–239.
Pommerellisches Urkundenbuch, hrsg. v. M. Perlbach, Danzig 1882 (dalej P), nr 186. W sprawie daty
dokumentu zob. M. Perlbach, Urkunden und handschriften in Zuckau und Putzig, Mitteilungen des Westpreussischen Geschichtsvereins, Bd. 3, 1904, s. 72; G. Labuda, Ze studiów nad najstarszymi dokumentami Pomorza Gdańskiego, „Zapiski Historyczne” 18, 1953, s. 106–112; K. Jasiński, Kilka uwag o najstarszych przywilejach Pomorza Gdańskiego, „Studia Źródłoznawcze” 1958, s. 148.
2
20 Błażej Śliwiński
ków XIII w. Przyjął przy tym, że obchodzący nas przywilej fundacyjny wystawiony
musiał zostać gdzieś w latach 1212/1214, a transumpt księcia Świętopełka w 1259 r.3
Podstawą datacji przyjętej przez G. Labudę w sprawie dokumentu fundacyjnego była informacja z innego jeszcze dokumentu Świętopełka, znacznie wcześniejszego, bo z ok. 1224 r., w którym zaznaczył on, iż zgodę na powstanie klasztoru norbertanek pod Gdańskiem wyraził opat norbertanów od św. Wincentego z Wrocławia,
Alard4. Wedle ustaleń historyków godność opata Alard sprawował od 1206 do 1214 r.,
choć dowodnie w źródłach występował w latach 1212–1214. Właśnie w zachowanym dokumencie z 1212 r., wystawionym przez biskupa krakowskiego Wincentego,
w liście świadków odnaleziono imiona zarówno opata Alarda jak i Mściwoja I, a ponadto opatów dwóch dalszych klasztorów norbertańskich: z Witowa i Brzeska5. Jak
stwierdził G. Labuda:
Jest rzeczą więcej niż prawdopodobną, że podczas tego osobistego zetknięcia sprawa sprowadzenia zakonnic do Żukowa została zapoczątkowana i po uzyskaniu formalnej
zgody kapituły klasztoru św. Wincentego ostatecznie zrealizowana. Nie można wątpić,
że wstępne układy o wyposażenie przyszłego klasztoru, zbudowanie tymczasowego pomieszczenia dla zakonnic oraz samo przeniesienie potrwało dłuższy okres czasu. Można więc przyjąć, że fundacja klasztoru żukowskiego doszła do skutku w latach 1212–
1214, a sam dyplom fundacyjny Mściwoja został wystawiony około r. 12146.
Stanowisko G. Labudy w najważniejszych ustaleniach przekonało innych badaczy7. Kazimierz Jasiński nie wykluczał spisania przywileju fundacyjnego w jeszcze
późniejszym czasie, w latach 1215–12168, natomiast Jan Powierski datował go konkretnie na 24 IV 1213 lub na tę datę dzienną i miesięczną jednego z następnych
lat9. Ze swojej strony sądzimy, że przywilej fundacyjny musiał być wystawiony
jak najbliżej 1212 r., jeśli nawet jeszcze nie w jego ostatnich miesiącach. Dowodu upatrujemy przede wszystkim we wzmiance z samego przywileju fundacyjnego,
w którym powiedziano, że żona Mściwoja I, Zwinisława, czyniła nadania z własnych dóbr na potrzeby mającego się dopiero wybudować klasztoru10. Znaczy to, że
w chwili wystawienia przywileju żadnych, zapewne i prowizorycznych budowli norbertanek jeszcze nie było, czyli dokument fundacyjny wyprzedzał wszelkie prace bu-
G. Labuda, Ze studiów, s. 106–113. Tak też A. Czacharowski, Uposażenie i organizacja klasztoru norbertanek w Żukowie od XIII do połowy XV wieku, Toruń 1963, s. 13–14.
3
4
P, nr 26.
5
Tamże, nr 15.
6
G. Labuda, Ze studiów, s. 111.
7
Zob. ostatnio M. Dzięcielski, Dzieje ziemi mirachowskiej od XII do XVIII wieku, Gdańsk 2000, s. 44.
8
K. Jasiński, Kilka uwag, s. 148, przyp. 5.
J. Powierski, Mściwoj princeps gdańskopomorski, [w:] Ludzie pomorskiego średniowiecza, Gdańsk
1981, s. 86.
9
10
P, nr 14.
Okoliczności fundacji klasztoru norbertanek w Stołpie-żukowie pod Gdańskiem 21
dowlane, a więc tym bardziej musiał być spisany bardzo szybko po podjęciu samej
decyzji o fundacji.
Ustalenie daty fundacji pociąga za sobą konieczność odtworzenia okoliczności i motywów, które do niej doprowadziły. Jeszcze do niedawna sądzono, że
w planach Mściwoja I, decydującego się na fundację klasztoru, oraz samych premonstratensów z wrocławskiego klasztoru św. Wincentego, zwierzchnika wschodniopomorskiej placówki, leżała chęć włączenia zakonników w prestiżowe w tym
okresie dla przedstawicieli polskiego Kościoła przedsięwzięcie, czyli w misję nawracania Prusów. W 1254 r. norbertanie wrocławscy toczyli bowiem spory z zakonem
krzyżackim o dziesięciny z Podstolina (w okolicach dzisiejszego Sztumu, na prawym brzegu Wisły), w związku z czym wysuwano domysł, że kościół w Podstolinie otrzymali oni właśnie od Mściwoja I11, a żukowska fundacja miała stanowić
swego rodzaju bazę materialną podejmowanej wśród Prusów misji szerzenia chrześcijaństwa12. Wniosek ten trudno jednak obecnie podzielać. Przede wszystkim dlatego, że klasztor pomorski był zgromadzeniem kobiecym, z niewielką obsadą męską służącą raczej kontroli i zarządowi placówki, a praktyka poucza, że ówczesne
zgromadzenia zakonne o żeńskim charakterze zadań misyjnych nie prowadziły13.
Ewentualne włączenie się norbertanów wrocławskich do misji pruskiej wydaje się
więc wydarzeniem niezależnym od fundacji klasztoru, choć zapewne wyrosłym
z tych samych bardzo dobrych stosunków Mściwoja I i władz klasztoru premonstratensów wrocławskich. Mówiąc inaczej: fundacja klasztoru norbertanek w Żukowie
nie mogła wynikać z myśli o włączeniu przedstawicieli tego zgromadzenia w misję
pruską. To dopiero powstanie klasztoru, akcentujące obecność norbertanów na Pomorzu, mogło być czynnikiem pobudzającym władze zakonne do dalszej przez nich
penetracji tego obszaru.
Powróćmy na chwilę do dokumentu biskupa krakowskiego Wincentego z 1212 r.
Wystawiony on został podczas zjazdu Leszka Białego z Konradem Mazowieckim
w Mąkolnie, wiadomo też dziś, że równolegle odbywał się synod przedstawicieli Kościoła małopolskiego14. Wprawdzie Mściwoj I pojawił się jako świadek dokumentu synodowego15, ale nawet trudno zakładać, by swój udział ograniczył tylko do przebywania przy stronie kościelnej, z Leszkiem i Konradem się nie kontaktując.
Przypomnijmy więc, na czym polegały, wedle źródeł, historyczne związki Mściwoja I z synami Kazimierza Sprawiedliwego. Przede wszystkim mistrz Wincenty
w swojej kronice stwierdził, że Kazimierz Sprawiedliwy, ojciec Leszka i Konrada,
J. Wiśniewski, Kościoły i kaplice na terenie byłej diecezji pomezańskiej 1243–1821, Elbląg 1999, cz. 1,
s. 21, 343; J. Powierski, Aspekty terytorialne cysterskiej misji w Prusach, [w:] Cystersi w społeczeństwie
Europy Środkowej, Poznań 2000, s. 251 i n.
11
12
J. Powierski, Aspekty, s. 256.
Zob. tu ważne uwagi D. Karczewskiego, Dzieje klasztoru norbertanek w Strzelnie do początku XVI wieku, Inowrocław 2001, s. 99.
13
O zjeździe w Mąkolnie zob. S. Łaguna, Wiec w Mąkolnie, [w:] tegoż, Pisma, Warszawa 1915, s. 321–
325 i H. Łowmiański, Początki Polski, t. VI/1, Warszawa 1985, s. 169, przyp. 325.
14
15
P, nr 15.
22 Błażej Śliwiński
ustanowił bądź zatwierdził (trwa o to spór w historiografii, przy naszym temacie
mniej istotny) na Pomorzu marchionem Sambora I, starszego brata i poprzednika Mściwoja I16. Z „Kroniki Wielkopolskiej” wiadomo zaś, że po śmierci Mściwoja I (o co też trwa spór, ale co nastąpiło orientacyjnie między 1217 a 1220 r.) sam
Leszek Biały zatwierdził jako władającego Gdańskiem syna Mściwoja I, Świętopełka17. Między tymi wydarzeniami mieszczą się tak istotne wydarzenia polityczne,
jak choćby te, które rozegrały się w 1210 r. Wiadomo, że w czerwcu t. r. papież
Innocenty III wystosował, głównie – jak dziś przyjmuje historiografia – za sprawą
księcia śląskiego Henryka Brodatego, mandat do Kościoła polskiego o przestrzeganie postanowień testamentu Bolesława Krzywoustego w sprawie władzy nad
Krakowem każdorazowego najstarszego reprezentanta dynastii piastowskiej. Był
to krok wymierzony przeciwko panującemu wówczas w Krakowie Leszkowi Białemu i jak się przypuszcza, w oparciu o ten właśnie mandat na przełomie 1210/1211 r.
zajął Kraków współdziałający w całej tej intrydze z Henrykiem Brodatym książę
opolski Mieszko Plątonogi. Utrzymał się w Krakowie do chwili swej rychłej śmierci w połowie maja 1211 r.18
W tym samym czasie na Pomorzu doszło do akcji króla duńskiego Waldemara. W latach 60. XII w. udało się Duńczykom uzależnić od siebie ziemie należące
do zaodrzańskich Obodrzyców, a w połowie lat 80. sąsiednie księstwo zachodniopomorskie. Za pokonanych uznały się Lubeka, Hamburg, Holsztyn i księstwo meklemburskie, wszystkie przyjmując narzucone im zwierzchnictwo króla duńskiego Waldemara. W 1184 r. Duńczycy zaatakowali Estonię, otwierając sobie drogę do bogatych ośrodków handlowych Rusi. W 1210 r. król duński Waldemar wyprawił się
z wojskiem do Prus, na Sambię, po czym wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego podszedł pod Gdańsk (ewentualnie kierunek marszu był odwrotny). Mściwoj I złożył
Waldemarowi hołd lenny, sądzę, iż właśnie dlatego, że książę krakowski Leszk
Biały nie był w stanie przyjść mu z pomocą z powodu zaangażowania się w walkę
o stołeczny Kraków. Szansę na uzyskanie nowych wniosków niosą najnowsze badania archeologiczne prowadzone w grodzie gdańskim19. Wśród roboczych hipotez pojawiło się bowiem zdanie, że na przełomie XII/XIII w. gród ten doznał katastrofy
(warstwa zniszczeń), co historyk od razu połączy z wydarzeniami z 1210 r., a więc
i oporem stawianym przez Mściwoja I wojskom duńskim aż do kapitulacji połączonej z hołdem.
Magistri Vincentii dicti Kadubek Chronica Polonorum, wyd. M. Plezia, [w:] Monumenta Poloniae
Historica, seria nova (dalej MPH s. n.), Kraków 1994, s. 147.
16
17
Chronica Poloniae Maioris, wyd. B. Kürbis, [w:] MPH, s. n., t. 8, Warszawa 1970, s. 79.
W sprawie daty śmierci Mieszka Plątonogiego zob. ostatnio J. Bieniak, Powstanie księstwa opolsko-raciborskiego jako wyraz przekształcania się Polski w dzielnicową poliarchię, [w:] Sacra Silentii provincia.
800 lat dziedzicznego księstwa opolskiego (1202–2003), pod red. A. Pobóg-Lenartowicz, Opole 2003,
s. 78 (gdzie zasadna negacja niedawno zgłoszonego domysłu, iż książę ten zmarł w 1206 r.).
18
Zob. A. Gołębiewski, Zamczysko w Gdańsku. Historia i wyniki nowych badań archeologicznych, „Pomorania Antiqua” 20, 2005, s. 353.
19
Okoliczności fundacji klasztoru norbertanek w Stołpie-żukowie pod Gdańskiem 23
Podczas wiecu w Mąkolnie sytuacja była już inna: Leszek Biały był ponownie
panem Krakowa, Mściwoj I – jak wskazuje jego tu obecność – odstąpił od wymuszonych związków z królem duńskim, powracając w orbitę wpływów Leszka Białego. Konsekwencją tego powrotu było m.in. przywołane już wyżej zatwierdzenie
po śmierci Mściwoja I na jego miejsce najstarszego z jego synów Świętopełka, znanego także i z tego, że podejmował akcję przeciwko Duńczykom, odzyskując dla Pomorza Wschodniego przetrzymywaną przez nich dłużej ziemię słupską20. Z uwagi na kwestię obecności w Mąkolnie tak licznej reprezentacji norbertanów oraz fakt
fundacji klasztoru w Stołpie-Żukowie nie powinno także ulegać wątpliwości ich
duże zaangażowanie się w toczące się wówczas wypadki. Rzecz jasna tym samym
pojawia się pytanie o charakter tego zaangażowania.
By chociaż spróbować odpowiedzieć na to pytanie, trzeba mocno podkreślić,
że cała dotychczasowa historiografia w roli fundatora klasztoru żukowskiego widziała i widzi oczywiście Mściwoja I. Pod względem formalnym jest to prawda, ale
wystarczy przyjrzeć się pierwotnemu uposażeniu klasztoru, by odkryć obraz bardziej
skomplikowany.
W interesującym nas kontekście pierwotne uposażenie klasztoru podzielić można na dwie grupy. Pierwszą były nadania samego Mściwoja I: pustkowie przy ujściu Małej Słupiny (Stołpy) do Raduni, na którym pobudowano pierwszy klasztor,
dalej cztery (niewielkie) wsie położone naprzeciw miejsca klasztornego: Żukowo,
Mislicyn, Sulislave i Barclino, z których trzy ostatnie jeszcze w XIII w. wchłonięte
zostały przez rozrastającą się wieś Żukowo, oraz dwie wsie zamieszkane przez ludność dziesiętniczą, mianowicie Rębiechowo (dziś port lotniczy w granicach administracyjnych Gdańska) i Świemirowo (obecnie w obrębie miasta Sopotu, na granicy z dzielnicą Gdańska, Oliwą). Drugą grupą były nadania jego żony, Zwinisławy
(Swinisławy). Obejmowały one wsie Beleczkowo koło Białogardy na Łebą i Grabowo na południe od Świecia nad Wisłą koło Topólna oraz przede wszystkim całą
Kępę Oksywską (dziś w granicach Gdyni i gminy Kosakowo). Wrażenie musi robić
zwłaszcza nadanie Kępy, bardzo ważnego punktu gospodarczego, skupiającego (wedle wyliczeń już z lat dwudziestych XIII w.) aż 16 wsi.
Nawet biorąc pod uwagę, że Mściwoj dodał do swojej części takie pożytki, jak nadania praw rybołówczych, jazów, polowań na bobry, trzecią część dochodów z cła pobieranego od sukna i rocznie 40 grzywien z karczem gdańskich, nie waham się twierdzić, że – biorąc pod uwagę zakres nadań – de facto fundatorką klasztoru była jednak Zwinisława, a Mściwoj „jedynie” współfundatorem. Analogię widzieć
można we współczesnym, z około 1206 r., procesie fundacji klasztoru norbertanek
w Rybniku21. W tym wypadku nie zachował się dokument fundacyjny, ale nekrolog
Zob. tu ostatnio B. Śliwiński, Przynależność państwowa ziemi słupskiej w XII i w początkach XIII w.
czyli o historiograficznym micie przynależności ziemi słupskiej do księstwa sławieńskiego, [w:] Biskupi, lennicy, żeglarze. Gdańskie Studia z Dziejów Średniowiecza, nr 9, pod red. tegoż, Gdańsk 2003,
s. 273–288.
20
21
W sprawie daty zob. M. Kopka, Jeszcze o początkach klasztoru norbertanek w Rybniku, w niniejszym
tomie, s. 52–57.
24 Błażej Śliwiński
klasztoru jako fundatora wymienia raz księcia Mieszka Plątonogiego, raz jego żonę
Ludmiłę. Na podstawie sposobu zapisu tych kommemoracji (przy Ludmile dodano:
prima fundatrix huius loci), ale przede wszystkim dokumentów syna pary książęcej,
Kazimierza, oraz Henryka Brodatego, za nie budzący uznaje się fakt fundacji rybnickiej przez Ludmiłę. To ona wystąpiła z jej inicjatywą, obdarowała nowy klasztor
dochodami z kaplicy i karczem w Rybniku oraz siedmioma posiadłościami, rola jej
męża w fundacji była zaś spowodowana ówczesną prawną sytuacją kobiet, nie mogących czynić takich zamierzeń bez zgody męża22. Podobnie było i w wypadku w 1202 r.
klasztoru cysterek w śląskiej Trzebnicy. Wiadomo, że klasztor ten założony został
za sprawą księżnej Jadwigi, żony księcia Henryka Brodatego23. To z jej inicjatywy
do Trzebnicy przybyły cysterki z bamberskiego klasztoru NMarii Panny i św. Teodora, ale uposażenie pochodziło od jej męża i to on występował jako fundator. Na tym
tle tym aktywność Zwinisławy, osobistej nadawczyni znacznych dóbr ziemskich,
nie może być inaczej odbierana, jak tylko wskazując na nią jako na fundatorkę.
Z zachowanych źródeł wiemy też, że w klasztorze żukowskim znalazły dla siebie
miejsce przynajmniej trzy córki Zwinisławy24. Jedna z nich, Witosława, było długoletnia przeoryszą25, na starość znalazły tu schronienie księżniczki wschodniopomorskie, wnuczki Zwinisławy: Dąbrówka (Damroka), córka Świętopełka w latach
80. XIII wieku, oraz Gertruda, córka Sambora II, w początkach XIV w.26 Klasztor
żukowski stał się więc miejscem szczególnym dla kobiet z dynastii książąt wschodniopomorskich, także ich nekropolią, podczas gdy męskich przedstawicieli dynastii chowano u cystersów w Oliwie. Zwracając uwagę na dominującą w fundacji rolę
Zwinisławy, otrzymujemy chyba zasadne wyjaśnienie, dlaczego za czasów Mściwoja I podjęto decyzję o powołaniu do życia klasztornej placówki kobiecej.
Jak jednak widać, w fundacji żukowskiej – oprócz inicjatywy Zwinisławy – doniosłą rolę musiały odegrać także względy polityczne. Sprowadza się to tym samym
do uznania, że w tych wydarzeniach politycznych ważną rolę musiała odegrać jeśli nie sama Zwinisława, to dostępne za jej sprawą kontakty polityczne jej męża,
Mściwoja I. Dotykamy w tym momencie problemu szczególnie ostatnio dyskutowanego, a mianowicie kwestii pochodzenia Mściwoja I. Był on przedstawicielem
rodziny zwanej od swego na poły legendarnego przedstawiciela Sobiesławicami.
W historiografii kwestia pochodzenia Sobiesławiców nigdy nie została jednoznacznie określona, a w ostatnich latach stała się przedmiotem bardziej ożywionej dyskusji. Wedle jednych badaczy (do których się zaliczam) Sobiesławcie wywodzili się
z możnowładztwa polskiego, od czasów ostatecznego podboju Pomorza przez BoS. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru w Czarnowąsie na Śląsku w wiekach średnich, „Roczniki Historyczne” 4, 1928, z. 2, s. 30–38.
22
23
B. Zientara, Henryk Brodaty i jego czasy, Warszawa 1975, s. 119.
B. Śliwiński, Poczet książąt gdańskich. Dynastia Sobiesławiców XII–XIII wieku, Gdańsk 1997, s. 38–
39, 45.
24
B. Śliwiński, Witosława, [w:] Słownik biograficzny Pomorza Nadwiślańskiego, t. IV, pod red. Z. Nowaka, Gdańsk 1997, s. 460–461.
25
26
Bliżej o tym B. Śliwiński, Dzieje kasztelanii chmieleńskiej, Chmielno 2000, s. 37–54.
Okoliczności fundacji klasztoru norbertanek w Stołpie-żukowie pod Gdańskiem 25
lesława Krzywoustego pełniący tutaj – z polecenia i w imieniu książąt piastowskich
rezydujących w Krakowie – przez kilka pokoleń (do wydarzeń gąsawskich 1227 r.)
funkcję namiestników (wielkorządców, marchionów – różne określenia nie są aż tak
bardzo istotne, chodzi o ich urzędniczy charakter). Wedle innych badaczy Mściwoj I
był z „dziada pradziada” księciem pomorskim. Drugie z tych stanowisk, w wyniku doprecyzowywania (i częściowej zmiany) własnych wcześniejszych badań, zajmuje dziś Gerard Labuda. Jest on autorem nie tylko najpełniejszego jak dotąd (ale
nadal tylko ogłaszanego w postaci artykułów i nie obejmującego całości zagadnienia)
wykładu o książęcym statusie Sobiesławiców, ale także – w szerszym zakresie – autorem nowej koncepcji o wcześniejszych (X–XII w.) dziejach Pomorza Wschodniego. O ile bowiem dotychczasowa historiografia polska uważała, że państwo polskie
od początku starało się mocno stanąć na wybrzeżach Morza Bałtyckiego, a przynajmniej we wschodniej jego części, anektowanej (zwłaszcza dla XII w. odmiennie od
zachodniej części Pomorza) bezpośrednio do tego państwa, o tyle G. Labuda stara się ostatnio uzasadnić istnienie także i dla wschodniej części Pomorza związków opartych na luźniejszej, tylko zależnej podstawie. Do uwag tych mam zamiar
ustosunkować się w odrębnie przygotowywanej pracy, tutaj ograniczę się do kilku,
raczej tylko poglądowych kwestii.
G. Labuda w ogłaszanych dotychczas artykułach sugeruje, że mieszkańcy
obecnej całej północnej Polski zwali się pierwotnie Kaszubami (nazwa geograficzno-etniczna) i dopiero piastowscy zdobywcy w X i następnych wiekach narzucili podbitemu ludowi obcą im, bo urobioną przez ludzi „z lądu”, nazwę Pomorzan
(geograficzno-polityczną)27. W XII w., kiedy miejscowe elity intelektualne osiągnęły
wyższy poziom własnego rozwoju, a i ludzie Kościoła wyciągali wnioski z obcowania z miejscową ludnością, przebić się miała wreszcie do źródeł pisanych pierwotna nazwa całej krainy: Kaszuby. Twierdzi jednak dalej G. Labuda, że kiedy
w X w. Piastowie zainteresowali się ujściem Wisły, ograniczyć się musieli jedynie
do zwierzchności lennej nad miejscowym księciem28. Wedle tej interpretacji Mieszko I (który potrafił wyrwać Czechom Kraków i Śląsk), a także Bolesław Chrobry
(wiele lat sprawiający istotne problemy państwu niemieckiemu) zmuszeni byli rzekomo godzić się na obecność przy niezwykle dochodowym ujściu Wisły jakiegoś
lokalnego księcia, a dowodem na to ma być rzekomo fakt witania w 997 r. przybyłego do Gdańska św. Wojciecha przez miejscowego księcia. Wzmianka o tym
księciu znajduje się tylko w późnym, z drugiej połowy XII w., żywocie tego świętego („Tempore illo”), wcześniejsze żywoty, oparte na relacjach bezpośrednich świadków wydarzeń, absolutnie takiego epizodu nie znają. Inni badacze odrzucają jednak
zdecydowanie możliwość istnienia takiego księcia, przekaz „Tempore illo” tłumacząc przeniesieniem po stuleciach na czasy św. Wojciecha sposobu zaprowadzeZob. zbiór artykułów G. Labuda, Kaszubi i ich dzieje, Gdańsk 1996 (zwłaszcza s. 80, 96–97, 143–145,
150–159).
27
G. Labuda, Święty Wojciech. Biskup-męczennik, patron Polski, Czech i Węgier, Wrocław 2000, s. 188–
189. Wcześniej zob. np. tenże, Zastanowienie: jak pisać syntezę historii Kaszubów?, [w:] tegoż, Kaszubi i ich dzieje, s. 208. Zob. też tenże, [w:] Fragmenty dziejów, s. 936–937.
28
26 Błażej Śliwiński
nia chrześcijaństwa na Pomorzu przez Bolesława Krzywoustego i św. Ottona bamberskiego, z dużym udziałem w tym księcia zachodniopomorskiego Warcisława29.
Wbrew całej dotychczasowej polskiej historiografii, która była zgodna, iż książę
Bolesław Krzywousty Pomorze Wschodnie wcielił do państwa polskiego, a zhołdował tylko Pomorze Zachodnie, G. Labuda zgłasza ostatnio domysł, że i wschodnia część zachowała status księstwa podporządkowanego polskiemu władcy, z zachowaniem własnej dotychczasowej dynastii30. Aby ten ostatni wniosek uprawdopodobnić, musiał G. Labuda podważyć np. przekaz mistrza Wincentego o osadzeniu (zatwierdzeniu) na „marchii” gdańskiej Sambora I. Uznał mianowicie, że
termin „marchia” oznacza „księstwo” i że nie było w polskim zwyczaju tworzenia w XII w. namiestnictw na większym obszarze powierzanych przedstawicielom
polskiego możnowładztwa. Ani jeden, ani drugi argument nie przekonuje. W pierwszym wypadku wystarczy na razie stwierdzić np. tylko, że w przekazie mistrza Wincentego i wedle jego nomenklatury Sambor jest marchionem, ale jego wuj, związany z Mazowszem i możnowładczym rodem Powałów, wojewoda Żyro, princepsem.
Oczywiście Żyro księciem więc nie był, a w takim razie domysł G. Labudy, że
mistrz Wincenty traktuje wymiennie tytułu „dux” i „princeps” (używany w źródłach dyplomatycznych do 1227 r. przez zarządzających Gdańskiem), w tym najważniejszym dla nas fragmencie po prostu się nie sprawdza. Z kolej najnowsze badania Janusza Bieniaka wręcz nasycają Polskę sprzed 1138 r. namiestnictwami całych
dzielnic państwa polskiego zarządzanymi przez możnych, z niezwykle szerokim
zakresem kompetencji, których dopiero z czasem zastępować zaczęli coraz licznie
rozrodzeni młodsi Piastowice, aż w tych dawnych namiestnictwach powstały ich
księstwa dziedziczne31. Niektóre z szerokich kompetencji namiestników (podległych
wprost księciu, a mających prawo prowadzenia samodzielnej polityki zewnętrznej
– rzecz jasna w granicach państwowej racji stanu – pobierania danin i sądzenia ludności) przedstawił z kolei na przykładzie Wizny Grzegorz Białuński32. Istnienie ta29
Zob. ostatnio gruntowne omówienie problemu (z wcześniejszą literaturą przedmiotu) E. Rymar, Rodowód, t. I, s. 70–73 oraz J. Powierski, Co naprawdę wiemy o pobycie św. Wojciecha w Gdańsku, „Rocznik
Gdański” 57, 1997, z. 1, s. 43–47. Obaj badacze zdecydowanie negują istnienie rzekomego księcia pomorskiego panującego nad Gdańskiem w końcu X w., E. Rymar uważa to – dosadnie – „za bajkę”. Na etapie
składania do druku pozostaje moja szersza rozprawa o tym rzekomym księciu z legendy „Tempore illo”.
G. Labuda, Stanowisko prawno-publiczne książąt Pomorza Nadwiślańskiego na przełomie XII i XIII wieku, „Zapiski Historyczne” 66, 2001, z. 3/4, s. 7–37; tenże, Czy książęta gdańscy dynastii Sobiesławiców byli w XII i w początkach XIII wieku namiestnikami krakowskich książąt-pryncepsów?, „Annales
Academiae Paedagogicae Cracoviensis”. Studia Historica III, 2004, nr 21, s. 19–32.
30
31
Zob. J. Bieniak, Polska elita polityczna XII wieku. Cz. I. Tło działalności, [w:] Społeczeństwo Polski średniowiecznej, pod red. S.K. Kuczyńskiego, t. 2, Warszawa 1982, s. 29–61 (zwłaszcza s. 41–42);
tenże, Mistrz Wincenty w życiu politycznym Polski przełomu XII i XIII wieku, [w:] Mistrz Wincenty Kadłubek. Człowiek i dzieło, pośmiertny kult i legenda, Kraków 2001, s. 22–23; tenże, Powstanie księstwa opolsko-raciborskiego, s. 38 i n.
G. Białuński, Wizna na pograniczu polsko-pruskim w czasach księcia Bolesława Kędzierzawego, [w:]
Pogranicze polsko-pruskie i krzyżackie, pod red. K. Grążawskiego, Włocławek–Brodnica 2002, s. 261 i n.
32
Okoliczności fundacji klasztoru norbertanek w Stołpie-żukowie pod Gdańskiem 27
kich jednostek administracyjnych, namiestnictw-marchii, trafia już nawet na karty
podręczników historii33 (co oczywiście żadnym dowodem „w sprawie” nie jest).
Odrzucił także G. Labuda przekaz czternastowiecznej „Translacji św. Barbary”,
jedynego źródło mówiącego o pochodzeniu późniejszej dynastii gdańskiej i to akurat z szeregów polskiego rycerstwa. Zanegował i uznał za zgoła fałszywą informację „Kroniki Wielkopolskiej” o zatwierdzeniu na godności namiestnika gdańskiego Świętopełka, syna Mściwoja, bo przecież nie wypadało, by „gdańscy książęta”
musieli się starać o takie zatwierdzenie. Starał się dalej wykazać, że za zbrodnię
pod Gąsawą odpowiada przede wszystkim Władysław Odonic, a Świętopełk brał
w wydarzeniach udział tylko jako sojusznik tego księcia34. Czynił tak dlatego, by
rzecz sprowadzić do rozgrywki w 1227 r. tylko między Piastami, uznanie bowiem,
że w tym roku Leszek Biały ruszył na północ, by przywołać buntującego się Świętopełka wschodniopomorskiego, zdradzałoby zwierzchność księcia krakowskiego nad
Gdańskiem.
Mimo tych wysiłków (niekiedy nadto chyba skomplikowanych, np. „Tempore
illo” z drugiej połowy XII w. ma mieć za sobą wiarygodne informacje z X w., ale
autor „Kroniki Wielkopolskiej” z drugiej połowy XIII i połowy XIV w. po prostu zmyślał pisząc o wydarzeniach z początku XIII w.) podtrzymywanie tezy o stałej
politycznej samodzielności (w różnym stopniu) Pomorza Wschodniego nie wydaje
się mi zasadne. Źródła w swoim konglomeracie ukazują bowiem do 1227 r. ścisłe podporządkowanie Pomorza Wschodniego książętom krakowskim, nad którym
sprawowali oni władzę faktyczną, bezpośrednią, nie zaś tylko zwierzchnictwo35. Nie
sądzę, by zasadne było „wydłubywanie” z tego konglomeratu pojedynczych przekazów w celu kolejnego podkopania w nie wiary i stworzenia tym samym pustki źródłowej, umożliwiającej snucie innych hipotez. Jeszcze tylko dwa dalsze przykłady.
Weźmy choćby słynny dokument mogileński rzekomo z 1065 r., przekazujący
benedyktynom z tego klasztoru opłaty celne na przeprawach przez Wisłę, od Mazowsza aż po ujście tej rzeki36. Ukazuje on przecież bezpośrednią władzę polskiego księcia nad ujściem Wisły, a więc i nad Gdańskiem, a więc i nad Pomorzem
Wschodnim. Sam G. Labuda, który temu dokumentowi poświęcił wiele uwagi, uważał pierwotnie, że
33
S. Szczur, Historia Polski. Średniowiecze, Kraków 2002, s. 151.
G. Labuda, Śmierć Leszka Białego (1227), „Roczniki Historyczne” 61, 1995, s. 7–35; tenże, O sprawcach zabójstwa księcia Leszka Białego w Gąsawie w 1227 roku – po raz drugi, „Zapiski Historyczne”
68, 2003, z. 4, s. 146–167. Polemicznie do tego T. Jurek, Gąsawa – w obronie zdrajcy, „Roczniki Historyczne” 62, 1996; B. Śliwiński, Zerwanie.
34
Zob. też o bezpośrednich takich rządach tutaj Władysława Laskonogiego B. Śliwiński, Przynależność
państwowa ziemi słupskiej w XII i początkach XIII w. czyli o historiograficznym micie przynależności ziemi słupskiej do księstwa sławieńskiego, [w:] Biskupi, lennicy, żeglarze, Gdańskie Studia z Dziejów Średniowiecza, nr 9, pod red. tegoż, Gdańsk 2003, s. 273–288.
35
Codex dipolmaticus et commemoratiotum Masoviae generalis, wyd. J.K. Kochanowski, Warszawa 1919, nr 22.
36
28 Błażej Śliwiński
w roku 1065 Bolesław Śmiały nie mógł czynić dla Mogilna żadnych nadań na Mazowszu,
a w tym również na przejściach wiślanych między Kamioną a Fordonem, gdyż w tym
czasie władcą Mazowsza i Kujaw był jego młodszy brat Władysław Herman,
w związku z czym Bolesławem, wystawcą dokumentu dla Mogilna, mogli być
albo Bolesław Krzywousty, albo jego syn Bolesław Kędzierzawy, władający „całym odcinkiem rzeki Wisły od Kamiony aż po ujście Wisły”. W konsekwencji badacz ten opowiedział się za Bolesławem Kędzierzawym37. Podtrzymuje swoje stanowisko w sprawie wystawcy dokumentu mogileńskiego także i obecnie, ale przy
przewartościowaniu spojrzenia na dzieje wschodniej części Pomorza uznał, że Bolesław Kędzierzawy jako od 1147 r. princeps książąt polskich
w tym charakterze wykonywał ... zwierzchnictwo nad Pomorzem Gdańskim, a więc
w jego gestii znajdowały się też opłaty pobierane na przewozach wiślanych, aż do ujścia tej rzeki do morza38.
Zestawienie tych cytatów ukazuje, że władza Władysława Hermana na Mazowszu w czasach Bolesława Śmiałego oceniana być musi jako mocniejsza niż rzekomych książąt gdańskich w połowie XII w. względem Bolesława Kędzierzawego,
skoro Śmiały nie mógł czynić nadań z przewozów w dzielnicy brata, a Kędzierzawy mógł tak postępować z przewozami w kraju lennika. Rzecz jasna rozumiem,
że Autor nie zdążył jeszcze uaktualnić wszystkich swoich wcześniejszych poglądów do nowej koncepcji pochodzenia książąt gdańskich i nie dlatego tylko przykład
ten przywołuję. Chodzi bowiem o to, że np. w wypadku rzeczywiście uzależnionego tylko Pomorza Zachodniego nie ma najmniejszych dowodów, by książę polski pobierał z niego jakieś dodatkowe opłaty oprócz trybutu, więc albo nadanie Bolesława Kędzierzawego z przewozów u ujścia Wisły wskazuje na jego tutaj bezpośrednią władzę (a więc i bezpośrednie włączenie Gdańska do państwa piastowskiego,
a nie tylko narzucenie mu zwierzchnictwa), albo całość dowodzenia o Bolesławie
Kędzierzawym jako wystawcy dokumentu mogileńskiego rzekomo z 1065 r. uznać
trzeba za jeszcze nie przekonującą. Jakby jednak nie patrzeć, wzmianka z falsyfikatu mogileńskiego i tak ukazuje ścisłe podporządkowanie ujścia Wisły książętom
piastowskim na zasadzie władzy bezpośredniej, nie zwierzchniej.
Przykład drugi to odwołanie się do zeznań świadków procesu polsko-krzyżackiego z 1339 r., gdzie (w odróżnieniu od procesu inowrocławskiego) formularz dawał okazję do szerszych wypowiedzi. Artykuł IV miał np. dowieść, że ziemia pomorska z Gdańskiem, Świeciem, Słupskiem, Tczewem, Starogardem etc. sunt
site infra regnum predictum Polonie, et ad ipsum regnum pertinent ab antiquo, et
G. Labuda, Zatargi z Czechami i Pomorzanami w pierwszym okresie rządów Bolesława Śmiałego (1058–1073), pierwotny druk w „Zapiskach Historycznych” 50, 1985, z. 3, cyt. wedle nowego wydania [w:] G. Labuda, Szkice historyczne X–XI wieku, Poznań 2004, s. 356–357.
37
G. Labuda, Początki klasztoru benedyktynów w Mogilnie, [w:] tegoż, Studia, s. 325, pierwotny tekst
z 1978 r., poprawiony przez autora w 2004 r.
38
Okoliczności fundacji klasztoru norbertanek w Stołpie-żukowie pod Gdańskiem 29
quod hoc est nototium39. Uderzać tu musi oczywiście niezachwiana pewność strony
polskiej w 1339 r., że Pomorze Wschodnie od dawna (od czasów niepamiętnych)
było częścią Królestwa Polskiego. Potwierdzało to szereg świadków, dla których
widać problem uznawania Pomorza Wschodniego za część Polski był poza wszelką
dyskusją. Np. kasztelan inowrocławski Bogusza twierdził, quod ducatus et terra Pomoranie est infra regnum Polonie et pertinet ad ipsum regnum i pamiętający także,
że znany mu osobiście Mściwoj II fuit Polonus et dux de regno Polonie40. Nikt tak
nigdy nie mówił o książętach zachodniopomorskich. Inny świadek tego procesu,
rycerz Miłosta z Kłodzina, który podał kilka niezwykle istotnych szczegółów z końca panowania Mściwoja II (zwłaszcza dotyczących okoliczności przejęcia po nim
władzy przez Przemysła II) zeznawał także, że vidit dominari in dicta terra Pomoranie ducem Mistiwoyum, qui erat et fuit Polonus41. Wojewoda brzeski Wojciech
z Kościelca podał z kolei,
quod terra Pomoranie ab antiquo erat et pertinebat ad mensam regis Polonie, vel eius
principis qui regnum Polonie tenebat, qui rex seu princeps ad dictam terram Pomoranie
mittebat seu constituebat in ea unum capitaneum, ut audivit, qui de redditibus dicte terre
dicto regi respondebat; et ita factum, qui illi capitanei tanto tempore tenuerunt dictam
terram, quod, vacante regno Polonie, se dominos et duces dicte terre vocaverunt42.
Można rzecz jasna twierdzić, że wojewoda Wojciech znał „Kronikę Wielkopolską” i za nią wszystko to powtórzył, ale przecież zasadniej dowodzić, że taki był
w szczegółach wykład historii Polski obowiązujący w drugiej ćwierci XIV w. na ziemiach rządzonych przez Kazimierza Wielkiego, z którego to nurtu czerpała i „Kronika Wielkopolska”. Sądzę, że i „Kronika Wielkopolska”, i wojewoda Wojciech
korzystali z ugruntowanej już tradycji, podczas gdy G. Labuda stara się przekonać, że w zasadzie wszystkie przekazy „Kroniki Wielkopolskiej” dotyczące Pomorza Wschodniego z przełomu XII/XIII w. są jej własnymi, bałamutnymi amplifikacjami i wymysłami43. W jaki zaś sposób książęta wschodniopomorscy z XIII w.
mogliby być określani Polakami, gdyby była to lokalna, kaszubska dynastia z dziada pradziada, od wielu wieków luźno tylko narzucanymi siłą rozwiązaniami związana niekiedy z państwem piastowskim i w pełni samodzielna po 1227 r.? Przecież nie fakt, że Mściwoj II przekazał w latach dziewięćdziesiątych XIII w. swoje
państwo Przemysłowi II uczynił dopiero z niego Polaka. Niżej przywołamy jeszcze
sytuację, w której w 1210 r. także i jego dziad, Mściwoj I, określany był przez Duńczyków jako władający częścią Polski, a więc i dla sąsiadów w początkach XIII w.
Gdańsk to była Polska, a nie odrębne księstwo pomorskie, od Polski tylko zależne.
Lites ac res gestae inter polonos Ordinemque Cruciferorum, t. I, wyd. I. Zakrzewski, Poznań 1890,
s. 95.
39
40
Tamże, s. 400.
41
Tamże, s. 365.
42
Tamże, s. 347.
43
G. Labuda, O sprawcach, s. 156–157.
30 Błażej Śliwiński
Dalsze przykłady pozostawię już do odrębnej, szerszej pracy, ale w tych samych
kategoriach spojrzeć trzeba na problem pochodzenia Zwinisławy. W dokumencie
fundacyjnym dla norbertanek żukowskich określona została jako „ducissa”, co od
dawna uznano za dowód jej pochodzenia z rodziny książęcej. Szuka się więc jej
przodków w genealogiach różnych domów książęcych, ale z braku źródeł wszystkie
domysły są oczywiście nadzwyczaj dowolnymi konstrukcjami44. Który dom panujący odpowiada konkretnemu historykowi, tam próbuje on ulokować Zwinisławę,
ale jak do tej pory nic z tego nie wynika. By wyjść z tej patowej sytuacji, w innym
miejscu starałem się już przyjrzeć podstawie dotychczasowego wnioskowania, czyli przyczynom przydania Zwinisławie owego tytułu, idąc zresztą śladami dawnych
wątpliwości niektórych wcześniejszych historyków45. Zwróciłem uwagę, że namiestnicy wschodniopomorscy zadowalali się do 1210 r. tytułem „princepsa”, wedle
mnie nie mającego nic wspólnego z tytułem książęcym, dopiero właśnie w 1210 r.
w rocznikach duńskich pojawiła się informacja o zhołdowaniu przez króla Waldemara „księcia” Mściwoja. Nie uważam przy tym, by źródła duńskie popełniły tu jakiś
błąd, sądzę, że to raczej sam król Waldemar i jego najbliższe otoczenie – dokonując
kolejnych podbojów – nie zwracali w 1210 r. aż takiej pilnej uwagi na faktyczną
rangę ulegających im potencjalnych przeciwników, ewentualnie takim wywyższeniem starając się utrzymać przy sobie Mściwoja. Ani bowiem wcześniej, ani później nie używał on tytułu „dux”. Utrzymać się Mściwoja Duńczykom nie udało,
niezależnie bowiem nawet od własnych ambicji nie był on najpewniej w stanie
przekonać do tego własne rycerstwo. Inny z wschodniopomorskich dokumentów,
dotyczący wprawdzie rycerstwa ziemi słupskiej, ale oddający ogólniejsze nastroje,
wprost podaje, że nie chciało ono służyć obcemu narodowi o niezrozumiałej mowie,
zbuntowało się przeciwko Duńczykom i wezwało na pomoc syna Mściwoja I, Świętopełka. Tu właśnie dodajemy, w nawiązaniu do zeznań świadków procesu warszawskiego, że w 1210 r. roczniki duńskie nazywały Mściwoja I „księciem polskim”,
a nie „pomorskim”, „kaszubskim” czy jakimkolwiek innym, czego należałoby się
przecież spodziewać, gdyby wywodził się on z rodziny miejscowych książąt, od
pokoleń rządzących wschodnią częścią Pomorza, nawet gdyby byli polskimi lennikami. Kiedy w 1181 i 1185 r. hołd Fryderykowi Barbarossie i następnie Duńczykom
złożyli książęta zachodniopomorscy, nie byli przez drugą stronę określani „książętaStraszą literaturę przeanalizował dokładnie K. Jasiński, Jeszcze o Zwinisławie, żonie Mściwoja I, „Zapiski Historyczne” 16, 1950, s. 81–101.
44
45
K. Górski, Oksywie, twierdził, że trudno było w XII i XIII w. urobić rzeczownik żeński od rzeczownika „princeps”, również K. Jasiński, Jeszcze, s. 96–97 dopuszczał możliwość, że „tytuł «ducissa» niekoniecznie musi dowodzić książęcego pochodzenia Zwinisławy”, choć podkreślał, iż „z ostatecznością taką
mimo wszystko się liczymy”. Dopuszczał jednak, że „książęcy tytuł Zwinisławy ... nie stanowi przeszkody do uznania jej za córkę nobila”. Pojawiły się również inne koncepcje (D. Knopik, Polityczne okoliczności opanowania ziemi sławieńskiej przez Świętopełka gdańskiego, „Zapiski Historyczne” 64, 1999, z. 1,
s. 17): że pisarz dokumentu fundacyjnego klasztoru żukowskiego obdarzył Zwinisławę tytułem „na wyrost”, pod wrażeniem rozmiaru jej nadań (chciałoby się zapytać, czy nikt tego pisarza nie kontrolował?),
że tytuł Zwinisławy może być oddaniem przekonania o jej lepszym pochodzeniu niż Mściwoja I (a kim
w takim razie kim był Mściwoj, nie księciem?).
Okoliczności fundacji klasztoru norbertanek w Stołpie-żukowie pod Gdańskiem 31
mi polskimi”. Po prostu „Polska” tu nie sięgała, zgodnie z przedlabudowskim oglądem przez historyków kwestii odmiennych sposobów zajmowania dwu części Pomorza przez Bolesława Krzywoustego. Rządzący w Gdańsku (wpierw namiestnicy
książąt polskich, a następnie, w wyniku Gąsawy, samodzielni już książęta) zarówno dla Duńczyków w początku XIII w., jak i dla samych Polaków w 1 poł. XIV w.
byli stale Polakami.
Zwinisława jako „ducissa” wzmiankowana została tylko raz, właśnie w dokumencie fundacyjnym klasztoru norbertanek w Żukowie. Przypomnę, że wystawcą
był Mściwoj I, już ponownie zwący się „princepsem” (nie księciem), ale przed tym
określeniem dodając, także wyjątkowe, określenie „nunc”, czyli „wówczas”, jakby
specjalnie podkreślając, że niewiele wcześniej nosił inny tytuł. Co więcej, w dokumencie tym nie wymieniono Zwinisławy z imienia, została ona określona jako:
ducisa vero uxor nostra. Okazuje się więc, że określenie to przydał Zwinisławie
nikt inny jak jej własny mąż, w dodatku bezpośrednio po politycznym epizodzie
duńskim. Nie określano tak Zwinisławy w innych późniejszych o niej wzmiankach,
tych przed Gąsawą i usamodzielnieniem się Świętopełka, jak i po, nie wymieniano nawet jej z imienia, ogólnie tylko w dokumentach synów Mściwoja I była ona nazywana ich matką46. Wyróżnił więc ją tylko jej mąż, nikt inny tego nie uczynił,
nikt inny nie przydał jej określenia „ducissa”. W związku z powyższym prościej
uznać, że w dokumencie fundacyjnym dla klasztoru żukowskiego owa „ducissa”
to tylko wyraz szacunku Mściwoja do żony, zapewne grzecznościowe nawiązanie
do epizodu z czasów duńskich.
Powyższe rozważania byłyby nic nie warte, gdyby nie samo imię Zwinisławy.
Było ono pochodzenia ruskiego, w Polsce pojawiło się dopiero dzięki żonie księcia Bolesława Wysokiego, Zwinisławie, córce ówczesnego wielkiego księcia kijowskiego Wszewoloda Olegowicza. Zakres stosowania tego imienia był w Polsce
w XII i XIII w. niezwykle ograniczony47. W wypadku kobiet znamy je – poza żoną
Bolesława Wysokiego – tylko z terenu Pomorza Wschodniego. Oprócz Zwinisławy,
żony Mściwoja I, nosiła je jeszcze z całą pewnością ich wnuczka, córka Sambora II,
a być może także i jedna z córek samej Zwinisławy i Mściwoja I. W tym drugim
wypadku już wcześniej podnosiłem, że skoro z bezpośredniej wzmianki źródłowej
wiemy o obecności w klasztorze norbertanek w Żukowie trzech córek Zwinisławy
i Mściwoja I, z których znamy z imienia tylko Witosławę, to być może dwiema po46
P, nr 18, 25, 26,72, 122, 180, 186.
Analizował ten problem K. Jasiński, Jeszcze, s. 98, starając się wskazać, że poza Śląskiem i Pomorzem
Wschodnim występowało ono w XII i XIII w. także na Mazowszu i w Małopolsce, w związku z czym
twierdził nawet, że było „w pewien sposób rozpowszechnione”. Przytoczył jednak tylko dwa przykłady,
po jednym z Mazowsza i Małopolski (czy to upoważnia do twierdzenia o nawet „w pewien sposób rozpowszechnieniu”?). Jednak odczyty tych imion, zapisanych „Zumizlavi” i „Sunislai” jako „Zvinizlavi”, są
jednak zupełnie nieprzekonywujące. O żadnym więc, nawet ograniczonym, rozpowszechnieniu tego imienia wśród polskiego rycerstwa po prostu trudno mówić. Sam zresztą K. Jasiński jakby nie wierzył we
własne zdania, skoro i tak szukał dróg przejścia imienia Zwinisławy na Pomorze Wschodnie za pośrednictwem księżniczek ruskich (zob. niżej).
47
32 Błażej Śliwiński
zostałymi były odnotowane w nekrologu macierzy tego klasztoru, u św. Wincentego we Wrocławiu, siostry Zwinisława i Anastazja48.
Od dawna więc niektórzy badacze wysuwali domysły, że jedyną możliwością
przejścia imienia Zwinisława na Pomorze był właśnie rodzinny związek ze Śląskiem
żony Mściwoja I. Uważając jednak, że Zwinisławie wschodniopomorskiej należał się
„z urodzenia” tytuł książęcy, szukali jej związków genealogicznych właśnie z Bolesławem Wysokim i księżniczką ruską Zwinisławą. Łatwo to przyszło obalić genealogom49, w efekcie czego – i oczywiście w efekcie przekonania o książęcym rodowodzie
żony Mściwoja I – zaniechano w najnowszej historiografii drążenia śląskiego tropu50. Tym samym oderwano się także od możliwości racjonalnego wyjaśnienia genezy niezwykle rzadkiego imienia „ducissy” wschodniopomorskiej. Skoro jednak
poszukiwania abstrahujące od kwestii śląskiej nie przyniosły niczego poza – trudno to inaczej ocenić – piętrowymi i gołosłownymi hipotezami – można do śląskiego tropu powrócić na gruncie hipotezy o urzędniczym, możnowładczym pochodzeniu późniejszej dynastii wschodniopomorskiej. Z kroniki mistrza Wincentego wiadomo, że Sambor I był siostrzeńcem wojewody Żyrona. Jeśli Mściwoj I był bratem
Liber mortuorum monasterii sancti Vincentii Ordinis Preamonstratensis, wyd. W. Kętrzyński, [w:]
MPH, t. V, Lwów 1888, s. 675; B. Śliwiński, Poczet, s. 45.
48
49
K. Jasiński, Jeszcze, s. 92 i n.
Tamże, s. 98, gdzie próba objaśnienia, że imię mogło dostać się na Wschodnie Pomorze poprzez dynastię pryncepsów sławieńskich, których protoplasta, Racibor, mógł być żonaty z Rusinką Przybysławą.
Problem pochodzenia (a nawet istnienia, zob. tu E. Rymar, Rodowód książąt pomorskich, t. I, Szczecin
1995, s. 227–245 oraz Suplement, Gdańsk 2003, s. 41–49) dynastii sławieńskiej jest przedmiotem jeszcze
większej dyskusji, a nawet przyjmujący jej istnienie (zob. J. Powierski, Racibor, książę zachodniopomorski, [w:] PSB, t. 29, 1986, s. 582), Racibora, męża Rusinki Przybysławy, zdecydowanie wyłączają
od związków z panami Sławna. Zdecydowanie odrzucić trzeba też inny z argumentów K. Jasińskiego,
tym razem dotyczący premonstratensów. Badacz ten słusznie uważał, że udział Zwinisławy w fundacji klasztoru żukowskiego wskazuje na jej specjalne związki z premonstratensami i twierdził (s. 100),
że „stanie się to w dużej mierze zrozumiałe, jeżeli będziemy widzieli w niej przedstawicielkę linii sławieńskiej, której prawdopodobny protoplasta Racibor sprowadził do Grobii na Uznamiu premonstratensów z Magdeburga lub Hawelbergu”. Ponownie powraca postać eliminowanego przez niektórych innych
badaczy z dynastów sławieńskich Racibora, niezależnie od tego trzeba zapytać, dlaczego w takim razie
norbertanki w Żukowie przyszły z Polski, nie z Pomorza Zachodniego, dając przyczynę zaliczania klasztoru do cyrkari polskiej, nie słowiańskiej, obejmującej Pomorze Zachodnie. Nad koncepcją wywodzącą
imię Zwinisławy z Rusi za pośrednictwem Przybysławy ciąży także fakt, że ruskie pochodzenie tej ostatniej jest tylko domysłem, nie przez wszystkich przyjmowanym. Mamy więc do czynienia z podwójnym,
w zasadzie a priori, założeniem: że Przybysława była Rusinką, a skoro imię Zwinisława jest imieniem
ruskim, to mogła być jej córką. Poza tym istnieje pustka argumentacyjna. G. Labuda, Kim była Zwinisława, żona Mściwoja I?, [w:] Fragmenty dziejów Słowiańszczyzny zachodniej, t. III, wedle wydania Poznań 2002, s. 310–314 (880–884) uznając za dowiedzione obalenie tezy o jej związkach z Piastami śląskimi, kwestię imienia zupełnie pominął, podtrzymując hipotezę o jej pochodzeniu od Grzymisława ze
Świecia nad Wisłą. Koncepcja ta doczekała się krytyki, m.in. dlatego, że wśród potomków Zwinisławy
i Mściwoja nie pojawiło się imię Grzymisław, zob. J. Spors, Z geneaologii pierwszych książąt wschodniopomorskich, [w:] Z badań nad społeczeństwem i kulturą Pomorza Środkowego, Słupsk 1877, s. 38–39;
D. Knopik, Polityczne okoliczności, s 16–19 (gdzie nawet stwierdzenie, że badania K. Jasińskiego obaliły
hipotezę śląską, choć oczywiście można mówić tylko o obaleniu hipotezy pochodzenia z Piastów śląskich,
a to nie to samo).
50
Okoliczności fundacji klasztoru norbertanek w Stołpie-żukowie pod Gdańskiem 33
rodzonym Sambora (a nie przyrodnim, z dwóch matek), to także i on pochodził ze
związku swojego ojca nie z żadną księżniczką, lecz z reprezentantką czołowego polskiego rodu możnowładczego. Ten nie budzący wątpliwości fakt pozwala jednocześnie na równie uzasadnione szukanie rodziny małżonki samego Mściwoja I w kręgach
możnowładczych, a nie w rzekomych książęcych. Przede wszystkim dlatego – powtórzę to raz jeszcze, by tym bardziej zapadło w pamięci – że dotychczasowe badania prowadzone „na kierunku” książęcego rodowodu Zwinisławy zabrnęły w przysłowiową ślepą uliczkę, w której każdy z badaczy może powiedzieć wszystko,
co mu pasuje do jego ogólniejszych koncepcji, ale zweryfikowanie jego opinii jest
po prostu niemożliwe dla współczesnej nauki, bo za tymi koncepcjami nie stoją
choćby lada jakie argumenty.
Na gruncie hipotezy o możnowładczym pochodzeniu żony Mściwoja I, Zwinisławy, musi zwrócić uwagę fakt, że akurat w kontekście Śląska w XII w. pojawiła się nie tylko księżna o tym imieniu, żona Bolesława Wysokiego, ale działał
także rycerz o tym wyjątkowym, a niebudzącym wątpliwości w odczycie imieniu:
Zwinisław (Zvvinezlaus). Choćby już tylko poprzez nawet tak wąską postawę, jak
kryterium imionowe, kierowanie uwagi na tę osobę ma zasadnicza przewagę nad
wszystkimi dotychczas zgłaszanymi, przecież apriorycznymi, domysłami. Wspomniany rycerz Zwinisław był świadkiem dokumentu księcia Bolesława Wysokiego ogromnej wagi dla ówczesnego Śląska, mianowicie aktu fundującego w 1175 r.
klasztor cystersów w Lubiążu51. Ponieważ nosił imię żony Bolesława Wysokiego,
wysunięto swego czasu odrzucany obecnie domysł, iż był jej krewnym52. Krewnym
wcale być nie musiał (dokument z 1175 r. tak go nie określa), wystarczy mi uznanie,
że otrzymał imię na cześć poślubionej w 1142 r. ruskiej żony Bolesława Wysokiego, zmarłej między 11159 a 1163 r., w czasie towarzyszenia mężowi na wygnaniu w Niemczech. Działałby tu mechanizm obserwowany zarówno wcześniej
(np. imię Idzi w rodzie Łabędziów, odgrywających wybitną rolę przy Bolesławie
Krzywoustym, a nawiązujące do świętego szczególnie czczonego przez tego księcia),
jak i później (np. imię Florian w rodzie Awdańców, odgrywających znaczącą rolę
przy Kazimierzu Sprawiedliwym, a nawiązujące do propagowanego przez tego księcia kultu świętego). Przykłady takie można dowolnie mnożyć (choćby jeszcze imię
Stanisław rozpropagowane po kanonizacji biskupa krakowskiego). Zwinisław, urodzony np. w połowie lat czterdziestych XII w., mógł działać aktywnie w połowie
lat siedemdziesiątych tego stulecia. W dokumencie dotyczącym fundacji lubiąskiej,
jedynym, z którego go znamy, musi szczególnie zwracać uwagę jego wysoka pozycja w liście świadków. W testacji wymieniony został po księciu Mieszku Plątonogim i synu Bolesława Wysokiego, także Bolesławie, jako pierwszy możny śląski,
przed Jarosławem, uważanym za protoplastę głośnej rodziny Pogorzelów, Konradem
z równie znanej rodziny Dzierzykrajowiców (Okszyców), Strzeżem z rodziny – jak
się przyjmuje – fundatorów klasztoru w Busku, Piotrem z kręgu słynnego Jaksy
51
Kodeks dyplomatyczny Śląska, wyd. K. Maleczyński, t. I, Wrocław 1956, nr 55.
52
Zob. M. Cetwiński, Rycerstwo śląskie do końca XIII w. Biogramy i rodowody, Wrocław 1982, s. 21.
34 Błażej Śliwiński
czy Objesławem, który w 1177 r. towarzyszył Bolesławowi Wysokiemu podczas
wiecu w Gnieźnie z Mieszkiem III Starym53. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że następujący po Zwinisławie świadkowie dokumentu z 1175 r. to najwybitniejsi przedstawiciele możnowładztwa śląskiego schyłku XII w. Skoro Zwinisław ich poprzedzał, to tym bardziej podkreślona została jego wybitna w tym czasie
rola w otoczeniu Bolesława Wysokiego. Nie był to więc rycerz tuzinkowy, ale jeden z pierwszych możnych śląskich, porównywalny w jakiejś mierze w swej pozycji np. do Żyry, stryja Sambora I (i zapewne Mściwoja I). Nie przedłużając, uważam,
że Zwinisława, żona Mściwoja I, urodzona właśnie w latach 70. XII w. (skoro własne potomstwo wydawała na świat w latach 90. t. w.), jeśli nawet nie była córką
owego śląskiego Zwinisława, to pochodziła z tej samej, jednej z najważniejszych,
możnowładczych rodzin śląskich. W dotychczasowej dyskusji nad pochodzeniem
żony Mściwoja I zgłoszona tu hipoteza ma tę zdecydowaną przewagę nad wszystkimi wcześniej zgłaszanymi, że potrafi objaśnić jedyne punkty zaczepienia, jakie
w ogóle istnieją przy próbie odtworzenia jej rodowodu. Potrafi mianowicie objaśnić
w odwołaniu do konkretnych źródeł zarówno genezę jej imienia jak i jej związki ze
Śląskiem, widoczne poprzez fundację klasztoru norbertanek w Żukowie, podporządkowanego wrocławskiemu klasztorowi św. Wincentego. W tym drugim wypadku od
dawna zwraca się przecież uwagę, że przy tworzeniu filii klasztornych dużą rolę
odgrywały względy rodowe54. Podkreślę raz jeszcze, że dotychczasowe hipotezy
żadnego z tych punktów nie objaśniały, a wszystkie zgłaszane uwagi o pochodzeniu żony Mściwoja I, przez Edwarda Rymara trafnie i krótko ocenione jako „naciągane”55, operowały argumentacją wedle swoistego „widzi mi się” poszczególnych
badaczy, były dopasowywane do ich ogólniejszych wizji, bez – co ponownie podkreślam – jakiegokolwiek zaplecza w postaci nawet tak skromnego odwołania się
do znanych z realnych źródeł faktów.
Zwrócenie uwagi na fundację klasztoru żukowskiego w chwilach politycznie
dość przełomowych wymaga na koniec wprowadzenia do nich zgłoszonej nowej
hipotezy o pochodzeniu Zwinisławy. Nie ułatwia tego praktycznie brak nowych badań nad wydarzeniami politycznymi rozgrywającymi się w Polsce w początkach
XIII w. Niemniej i tak musimy obracać się w kręgu wydarzeń z lat 1210–1211:
krakowskiej akcji Mieszka Plątonogiego i Henryka Brodatego oraz najeździe króla Waldemara na Gdańsk. Ponieważ podczas wiecu w Mąkolnie Mściwoj występował już jako ponownie związany z władającym w odzyskanym Krakowie Leszkiem Białym, przy dzisiejszym stanie wiedzy pozostaje dokonać wyboru jednej
Identyfikacja wedle M. Cetwińskiego, Rycerstwo, s. 7–21, i nawet dyskusja o szczegółach tych identyfikacji personalnych nie wpływa na obraz ogólny, ukazujący Zwinisława jako najważniejszego współpracownika księcia Bolesława Wysokiego.
53
R. Grodecki, Studia nad dziejami gospodarczymi Polski w XII w., „Kwartalnik Historyczny” 29, 1915,
s. 267; S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 39; G. Labuda, Ze studiów, s. 110 („Fundacja żukowska jest więc pierwszym dowodem istnienia jakichś bliżej nam nieznanych kontaktów pomorskokujawsko-śląskich”).
54
55
E. Rymar, Rodowód. Suplement, s. 55.
Okoliczności fundacji klasztoru norbertanek w Stołpie-żukowie pod Gdańskiem 35
z dwóch możliwości. Pierwszą byłby udział związanego ze śląską rodziną Zwinisławy opata premonstratensów od św. Wincentego we Wrocławiu w doprowadzeniu do ponownego ułożenia stosunków Mściwoja z Leszkiem. Drugą możliwością,
przyznam, że wydającą się na obecnym etapie mojej znajomości wydarzeń bardziej
prawdopodobną, byłoby wykorzystanie śląskich związków rodzinnych Mściwoja w celu nawiązania przez obóz Leszka Białego kontaktów z Henrykiem Brodatym.
Książę wrocławski uważany jest przecież za tego, który staraniami o bullę Innocentego III z 1210 r. otworzył nowy rozdział w piastowskiej rywalizacji o Kraków.
Jednak po śmierci Mieszka Plątonogiego, którego wyprawy na Kraków Henryk nie
był w stanie wesprzeć z uwagi na własne działania na terenie Łużyc i ziemi lubuskiej (datowanych na okres między sierpniem 1210 a marcem 1211 r.)56, zastanawiać musi swoista bezczynność tego władcy wobec problemu krakowskiego. Wysuwa się wprawdzie domysł, że przyczyną było zagrożenie panowania Henryka Brodatego nad świeżymi zdobyczami ze strony margrabiego Miśni Dytryka57, ale nie
dostrzega się możliwości powstrzymania takiej akcji wysiłkiem dyplomacji Leszka Białego. W ramach takich właśnie starań skłonny jestem widzieć wykorzystanie
przez obóz Leszka Białego rodzinnych kontaktów żony Mściwoja I, Zwinisławy,
z wpływowymi kręgami śląskimi i nawiązanie poprzez nie – z opatem św. Wincentego na czele – pomyślnie zakończonych dla Leszka rozmów pokojowych z Henrykiem Brodatym. Fundacja klasztoru norbertanek w Żukowie byłaby więc także
efektem docenienia udanego włączenia się wrocławskich premonstratensów do załagodzenia napiętej w Polsce sytuacji politycznej.
56
B. Zientara, Henryk, s. 162.
57
Tamże.
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Marek Stawski (Warszawa)
Początki klasztoru norbertanek w Płocku
Połowa XII i początek XIII w. to okres świetności płockiego ośrodka kościelnego związanego z kręgiem reform zapoczątkowanych już przez Bolesława Krzywoustego, a kontynuowanych przez Bolesława Kędzierzawego. Wysoka aktywność
polityczna i kościelna rozwinęła się jeszcze bardziej za czasów Kazimierza Sprawiedliwego, który otworzył szeroką drogę wpływom kurii rzymskiej w Kościele
polskim oraz zainicjował dzieło reformy XIII w.1 Szczególną uwagę należy zwrócić
na działalność niektórych biskupów płockich, a zwłaszcza Aleksandra z Malonne
w dziele reformy współpracującego z Bolesławem Kędzierzawym oraz na biskupów Lupusa i Wita związanych z obozem Kazimierza Sprawiedliwego. Obóz juniorów i związanych z nimi możnych, zwłaszcza wywodzących się z możnowładztwa biskupów, był żywo zaangażowany w dzieło reformy Kościoła i łączące się
z tym nowe fundacje zakonne2. To właśnie z tym kręgiem osób łączyć należy powstanie na terenie diecezji płockiej dwóch ważnych domów zakonnych kanonikatu regularnego, należących do tzw. grupy ordinis novi związanej z duchem reformy
kościelnej3. Były to opactwo kanoników regularnych w Czerwińsku, ufundowane
Na temat działalności Kościoła płockiego, zob. szeroko Cz. Deptuła, Krąg kościelny płocki w połowie
XII wieku, „Roczniki Humanistyczne” 8, 1959, z. 2, s. 5–118; tenże, Początki klasztorów norbertańskich
w Dłubni – Imbramowicach i Płocku, „Roczniki Humanistyczne” 16, 1968, z. 2, s. 5–41; tenże Płock kościelny u progu reform XIII wieku. Biskup Lupus i jego czasy, „Roczniki Humanistyczne” 21, 1973, z. 2,
s. 43–89; T. Żebrowski, Kościół XI–XIII w., [w:] Dzieje Mazowsza do 1526 r., Warszawa 1992, s. 132–162;
ostatnio ważną rolę biskupów płockich w aspekcie fundacji kościelnych podkreślił J. Dobosz, Monarchia i możni wobec Kościoła w Polsce do początku XIII wieku, Poznań 2002, s. 411–416 oraz tenże, Piastowie wobec premonstratensów i innych form kanonikatu regularnego w XII wieku, w tym tomie, s. 16–18.
1
2
Szeroko na ten temat, zob. J. Dobosz, Monarchia, s. 342–378.
Problematyka roli kanonikatu regularnego posiada już sporą literaturę, do najważniejszych pozycji wydanych ostatnio zaliczyć należy: A. Pobóg-Lenartowicz, Kanonicy regularni na Śląsku, Opole 1999,
s. 10–14, 18–25; I. Gobry, Cavalieri e pelegrini. Ordini monastici e canonici regolari nel XII secolo,
Roma 2000, s. 212–216, 232–235.
3
Początki klasztoru norbertanek w Płocku 37
przed rokiem 1155 i łączone z osobą biskupa Aleksandra4, a także klasztor norbertanek na podgrodziu płockim, który nie doczekał się jeszcze żadnego opracowania.
Wokół fundacji norbertanek płockich wiele jest jeszcze sporów i niejasności,
wynikających przede wszystkim ze skąpej bazy źródłowej, bowiem najstarsze zachowane dokumenty klasztoru pochodzą dopiero z początków XIV w.5 Natomiast
kwestie dotyczące założenia klasztoru rozpatrywać trzeba na podstawie bardzo enigmatycznych przekazów źródłowych, w dużej mierze zatem będą to rozważania hipotetyczne.
Początki klasztoru wiązać należy z kościołem NMP, który został ufundowany
ok. poł. XII w. przez Dobiechnę żonę Wojsława, bliskiego współpracownika Bolesława Krzywoustego, pochodzącego z rodu Powałów6. Został on zbudowany na podgrodziu płockiego grodu, obejmującym tzw. wzgórze tumskie, na peryferiach tej
wczesnośredniowiecznej aglomeracji miało się znajdować szereg rezydencji grupy
możnych związanych z dworem książęcym7. Kościół należy prawdopodobnie utożsamiać z odnalezionymi pozostałościami romańskiej rotundy. Dobrze zachowany
fundament z bazą filaru, kiedyś podpierającego wewnętrzny balkon loży emporowej,
wskazywać może na związek świątyni z osobą feudała, dla którego była przeznaczona empora rotundy8.
Zapewne już po śmierci męża, ale jeszcze za pontyfikatu Aleksandra z Malonne, Dobiechna zbudowała i uposażyła kościół, przekazując go następnie biskupowi i katedrze płockiej. Przy kościele osadzono niewielką grupę kanoników świeckich
wraz z prepozytem. Później następca Aleksandra, Werner, przekształcił w jakiś sposób fundację i osadził przy niej grupę mnichów pod przewodnictwem opata Bertolda9. Około 1185 r. nastąpiła zmiana w statusie kościoła Wojsława, bowiem woOpactwo czerwnińskie opisywane było w szeregu pracach, m.in. Cz. Deptuła, Krąg kościelny, s. 90–91;
ostatnio A. Radzimiński, Związki klasztoru czerwińskiego i kanoników regularnych z instytucjami kościelnymi Płocka w średniowieczu, „Roczniki Humanistyczne” 62, 1996, z. 2, s. 113–124; J. Dobosz, Monarchia, s. 412; szerszą syntezę dziejów klasztoru w Czerwińsku autor przygotowuje do publikacji.
4
5
Na temat klasztoru pisał szerzej jedynie W. Mąkowski, Kościół i klasztor norbertanek pw. św. Marii Magdaleny, [w:] A.J. Nowowiejski, Płock. Monografia historyczna, Płock 1930, s. 585–595.
Ród Powałów aktywnie uczestniczył w fundowaniu i uposażeniu instytucji kościelnych, m.in. synowie
Wojsława uposażali klasztor kanoników regularnych w Trzemesznie, zob. J. Dobosz, Monarchia, s. 392.
6
7
W. Szafrański, Płock we wczesnym średniowieczu, Wrocław 1983, „Polskie Badania Archeologiczne”
21, s. 83.
J. Zachwatowicz, Architektura, [w:] Sztuka polska przedromańska i romańska do schyłku XII wieku, red.
M. Walicki, Warszawa 1971, s. 127.
8
Zbiór dokumentów i listów miasta Płocka (dalej ZDLMP), t. I, wyd. S.M. Szacherska, Warszawa 1975,
nr 6; kościół Marii Panny był początkowo mylnie identyfikowany z kolegiatą św. Michała, zob. A.J. Nowowiejski, Płock, s. 180–181; podobnie T. Żebrowski, Stolica książąt mazowieckich i płockich w latach
1138–1495, [w:] Dzieje Płocka, pod red. A. Gieysztora, Płock 1973, s. 67–68; podobnie Cz. Deptuła,
Kolegiata NMP na podgrodziu płockim, „Notatki Płockie” 1959, 11/12 s. 46–52; następnie autor zrewidował swoje poglądy, zob. tenże, Początki klasztorów, zob. przyp. 1 i aneks, por. także Kościół płocki,
s. 75–76. Ostatnio na ten temat zob. A. Radzimiński, Związki klasztoru, s. 119–123; także J. Dobosz,
Monarchia, s. 392–393.
9
38 Marek Stawski
jewoda Żyro (wnuk Wojsława) przekazał świątynię kanonikom regularnym z Nuewerk pod Halle, nadając jednocześnie nowe uposażenie10. Józef Dobosz wyraził
ostatnio przypuszczenie, że kanonicy regularni spod Halle byli premonstratensami,
nie ma jednak żadnych podstaw, by przyjąć takie założenie. W tym momencie należałoby znowu powrócić do dokumentu biskupa Gedki, który mówi o kolejnej zmianie przy kościele Marii Panny i wprowadzeniu tam opata Fulkolda: Rursus dominus
episcopus post Bertoldum introduxit in ea Fulkoldum abbatem11. Takie samo imię
nosił opat klasztoru kanoników regularnych w Czerwińsku, pełniący obowiązki w czasach Kazimierza Sprawiedliwego. Na tej podstawie źródłowej Czesław Deptuła, Andrzej Radzimiński, Jerzy Rajman, a ostatnio także i Józef Dobosz wysnuli hipotezę o zwierzchnictwie klasztoru czerwińskiego nad kościołem NMP12. Trzeba przyznać, że obecność kanoników regularnych przy kościele Dobiechny wydaje
się bardzo prawdopodobna, byłby to bowiem dość duży zbieg okoliczności, gdyby
na niewielkim Mazowszu było dwóch opatów tego samego imienia.
Natomiast zagadkowa wydaje się sprawa osadzenia przy kościele NMP konwentu norbertanek, który po raz pierwszy wzmiankowany był w 1218 r. w liście
opata generalnego premonstratensów Gerwazego do biskupa Iwona Odrowąża:
Sane quia rogastis in concilio generali de sororibus in Plocheta constituitis et promisistis, cum formidaremus curam eorum, quod ad fundandum et construendum claustrum
canonicorum conventuale, quorum regeret eas impenderitis bona fide13.
Dokument ten nie wyjaśnia czasu fundacji płockiej kanonii. Opierając się na tradycji klasztornej, Jan Długosz przypisywał fundację klasztoru płockiego biskupowi płockiemu Witowi:
Ex patrimonio quippe suo tria instituit et dotavit partim viris, partim puellis sectae Praemonstratensia monasteria: Vitoviense ex nomine suo in Gnesnensi dioecesi et Busconense in Cracoviensi atque in Plocensi suburbio...14.
Tradycja klasztorna norbertanek płockich dzieło fundacji również łączyła z Witem, a opat J. Kraszewski zapisał, że kanonia została założona w roku 117915.
10
ZDLMP, nr 3, s. 4.
11
Tamże, nr 6.
Cz. Deptuła, Płock kościelny, s. 87; A. Radzimiński, Związki klasztoru, s. 123 – 124; J. Rajman, Norbertanie polscy w XII wieku. Możni wobec ordinis novi, [w:] Społeczeństwo Polski średniowiecznej, t. 7,
Warszawa 1996, s. 103.
12
S. Kutrzeba, List generała premonstratensów Gerwazego z Chichester do Iwona Odrowąża z roku 1218,
„Kwartalnik Historyczny” XVI, 1902, s. 588.
13
J. Długosz, Vitae episcoporum plocensium, wyd. S. Kętrzyński, [w:] MPH, t. VI, Warszawa 1961,
s. 603; kronikarz podobnie podaje w swojej Historii Polskiej pisząc o biskupie Wicie zatwierdzonym
na biskupstwo płockie w 1179 roku: qui tria monasteria ordinis premonstratensis fundavit, videlicet in
Vithov, Busco, et Plocko.
14
A.J.D. Kraszewski, Dzieje cyrkarii polskiej Zakonu Premonstrateńskiego, (rękopis z 1740 roku w Archiwum Norbertanek na Zwierzyńcu), rkps 46, s. 20–21.
15
Początki klasztoru norbertanek w Płocku 39
Na temat rzeczywistego momentu fundacji domu norbertanek w Płocku od
wielu lat trwa spór w literaturze przedmiotu. Wokół tej kwestii wysunięto już kilka hipotez. Władysław Knapiński, autor pierwszej rozprawy o norbertanach w Polsce, idąc za tradycją Długosza, założenie klasztoru przypisywał Witowi i datował
na lata 1160–1179, a więc jeszcze na okres, gdy Wit nie objął diecezji16. Podobnie
widział czas fundacji kanonii Władysław Mąkowski, przyjmując ostrożniej drugą
połowę XII w. i silnie podkreślając w fundacji udział rodu Powałów17. Już w nowszej literaturze na temat założenia klasztoru norbertanek szeroko pisał Cz. Deptuła.
Autor słusznie zidentyfikował kościół Dobiechny jako późniejszy kościół klasztorny
norbertanek, a następnie opierając się na dokumencie biskupa Gedki, jemu przypisał
dzieło fundacji klasztoru. Przypuszczał, że gdyby klasztor powstał jeszcze za czasów Wita, to Gedko nie omieszkałby wspomnieć o tym w swoim dokumencie18.
Inaczej tą kwestię postrzegał J. Rajman, który przypuszczał, że biskup Wit osadził
konwent sióstr przy kościele Marii Panny pozostającym w posiadaniu kanoników regularnych. Autor twierdzi, że tradycja Długosza ma realne podstawy, a przesuwanie
fundacji klasztoru na czasy biskupa Gedki nie ma mocnego uzasadnienia19.
Zupełnie ostatnio na temat wypowiedział się J. Dobosz, który uznał tradycję
Długosza i przyjął, że konwent norbertanek przy kościele Dobiechny osadził biskup
Wit, wykorzystując do tego rodową fundację w Witowie20. Uznanie przez J. Rajmana i J. Dobosza kręgu rodu Janinów za fundatorów opactwa premonstratensów w Witowie i Busku21 powoduje, że hipoteza Cz. Deptuły uznająca Gedkę za inicjatora osadzenia konwentu sióstr w Płocku staje się bardzo wątpliwa. Nie wydaje się bowiem,
by Gedko, będąc zamieszany w spory z obozem reformy arcybiskupa Kietlicza22,
był szczególnie zainteresowany fundacją nowego konwentu norbertanek w Płocku.
Nie sposób zauważyć, aby Gedko prowadził jakąś szczególną działalność fundacyjną, a jego dokument jest tylko oświadczeniem, że kościół NMP został ufundowany
przez jego rodzinę, przez to prawo patronatu należy do niego, a dzięki temu do biskuW. Knapiński, Święty Norbert i jego zakon. Początki norbertańskich klasztorów w cyrkaryi polskiej
i nieco z ich dziejów, Warszawa 1884.
16
17
W. Mąkowski, Kościół św. Marii Magdaleny, s. 585.
Cz. Deptuła, Początki klasztorów, s. 27–29; autor zastanawiał się nawet, czy klasztor żeński nie powstał
najpierw w Czerwińsku pod opieką kanoników regularnych, a dopiero za czasów Gedki został przeniesiony do Płocka.
18
J. Rajman, Norbertanie, s. 103; według niego najważniejszą przesłanką świadczącą za wcześniejszą
datacją kanonii jest to, że opat Gerwazy, pisząc swój list jeszcze za rządów Gedki w Płocku, polecał
opiekę nad tamtejszymi norbertankami Iwonowi Odrowążowi, a nie Gedce, co byłoby dziwne, gdyby
Gedko był fundatorem klasztoru.
19
J. Dobosz, Monarchia, s. 395–398; autor uznał przekaz Długosza o ufundowaniu przez Wita klasztorów norbertańskich tylko w odniesieniu do Buska i Płocka, natomiast fundatorem dwukonwentowego opactwa w Witowie był rycerz Wit, pochodzący podobnie jak biskup z rodu Janinów, por. J. Bieniak,
Polska elita polityczna XII w., cz. III C, [w:] Społeczeństwo Polski średniowiecznej, pod red. S.K. Kuczyskiego, t. 8, Warszawa, s. 24 n.
20
21
J. Dobosz, Monarchia, s. 325 i n.
22
Tamże, s. 325–327.
40 Marek Stawski
pów płockich i podlega ich jurysdykcji. Treść dokumentu wcale nie wyklucza istnienia już przy kościele NMP konwentu norbertanek, uzasadnione wydaje się nawet, że
Gedko nie wspominał nic o klasztorze. Należy bowiem pamiętać, że kościół i klasztor to dwie różne sprawy, a osadzenie przy świątyni konwentu zakonnego wcale
nie oznaczało jej inkorporacji. Rację ma ponadto J. Rajman, sugerując, że gdyby
fundatorem płockiego klasztoru był Gedko, to list opata Gerwazego byłby raczej
adresowany do niego. Cz. Deptuła ponadto uważał, że klasztor w Płocku ok. 1215 r.
miał duże znaczenie i był dość liczny, skoro jego sprawy znalazły się w centrum
zainteresowania naczelnych władz zakonu23. Wydaje się to jednak stać w pewnej
sprzeczności z tezą o Gedce jako fundatorze, bowiem rzadko się zdarza, by nowo założony klasztor stał się od razu liczny i znaczący. Z reguły bowiem od momentu fundacji do uzyskania przez dom odpowiedniej liczby zakonników czy zakonnic, a przede wszystkim znaczenia czy rozgłosu, mija pewien okres. Jeśli więc opat generalny
wiedział o istnieniu płockiej kanonii, to musiała ona już przez jakiś czas istnieć.
Wreszcie postawić należy pytanie, dlaczego Długosz i tradycja zakonna uparcie
wskazywała jako fundatora biskupa Wita? Nie widać przecież żadnego uzasadnionego i logicznego powodu, dla którego nie miałaby przetrwać pamięć o Gedce, jeśli to on byłby fundatorem.
Niewyjaśnioną jest natomiast sprawa obecności norbertanek płockich w miejscowości Promna, o czym wspomniał Bolesław I w dokumencie z 1239 r. wystawionym w Trojszynie, w formule datacyjnej zapisano: factum in Trosin anno domini
MCCXXXIX, quartadecima in Maji, quando virgines deodicate redibant de Promna in Plocsk24. Według Cz. Deptuły powrót sióstr do Płocka musiał być bardzo ważnym wydarzeniem, skoro wspomniano o nim na książęcym dyplomie, jednak z braku informacji źródłowych niewyjaśniona jest przyczyna przejścia sióstr do miejscowości nad Pilicą25. Wydarzenie dotyczyło zapewne całego domu, bo po powrocie
do Płocka klasztor zmienił wezwanie z NMP na patrocinium św. Marii Magdaleny.
Cz. Deptuła podejrzewał usunięcie sióstr z Płocka przez biskupa Guntera i nieprzyjaznych norbertankom kanoników kapituły katedralnej, co wynikało jeszcze
z nadania klasztorowi przez biskupa Gedkę wyspy Radziwie. Jednak argumentacja Cz. Deptuły wydaje się zbyt zagmatwana, a budowanie hipotezy na hipotezie
czyni ją jeszcze bardziej trudną do przyjęcia26. Zastanowić by się trzeba nad tym,
czy siostry nie zostały zmuszone do opuszczenia płockiego klasztoru z przyczyn naturalnych. Bowiem dotychczasowy dom zakonny norbertanek, jak wynikałoby z badań archeologicznych, położony był na skarpie wiślanej poddanej ruchom tektonicznym spowodowanym m.in. zmianą koryta Wisły na początku XIII w.27 Pozostaje
23
Cz. Deptuła, Początki klasztorów, s. 28.
24
Codex diplomaticus Masoviae (dalej CDM I), wyd. J.K. Kochanowski, Warszawa 1919, nr 389, s. 450.
25
Cz. Deptuła, Początki, s. 31.
26
Tamże, s. 31–32.
S. Trawkowski, Taberny płockie na przełomie XI i XII wieku, „Przegląd Historyczny” 53, 1962, s. 736;
W. Szafrański, Płock, s. 85.
27
Początki klasztoru norbertanek w Płocku 41
to oczywiście w sferze hipotezy niepotwierdzonej przez źródła pisane, wiadomo tylko, że przez pewien okres norbertanki pozostawały w położonej w ziemi radomskiej
nad Pilicą miejscowości Promna. Być może inicjatorem ratowania sióstr i umieszczenia ich w Promnej przy istniejącym tam kościele był właśnie biskup Iwo Odrowąż. Trzeba zauważyć, że w dobrach rodu Odrowążów znajdował się również
kompleks ziemi sandomierskiej obejmujący okolice Promnej.
W związku z tym, odrzucając domysły Deptuły, należy raz jeszcze rozpatrzyć
sprawę początków żeńskiej kanonii norbertanek w Płocku. Punktem wyjścia musi być
jednak pierwsza wzmianka źródłowa o klasztorze zamieszczona w liście Gerwazego do Odrowąża, a zatem rok 1218 należy przyjąć jako datę ante quem istnienia kanonii. Wydaje się, że należałoby tutaj postawić pytanie raczej nie o fundatora, lecz o miejsce, z którego mogły przybyć do Płocka norbertanki. Opierając się
na tradycji Długosza oraz dotychczasowych ustaleniach badaczy wydaje się słuszne
wiązanie płockiego konwentu z kręgiem istniejących wcześniej klasztorów w Witowie i Busku. Najpewniejsze informacje pochodzą z dyplomu fundacyjnego wystawionego dla klasztoru w Busku w 1190 r., gdzie czytamy: Ego Dirsco [...] fratribus
et sororibus [...] quos de Vitov per manum meam adduxi28. Wiadomo zatem, że
zanim Dzierżko założył klasztor w Busku, to istniało już zapewne podwójne opactwo w Witowie, którego założenie przyjmuje się na 1 ćwierć 2 poł. XII w.29 Jednak od dłuższego czasu władze zakonne przeciwstawiały się tworzeniu podwójnych
opactw, a nawet przez pewien czas w ogóle konwentów tylko żeńskich. Statuty kapituły generalnej z 1198 r. potwierdzone przez Innocentego IV wyraźnie zabraniały:
abbates nullas de caetero cogantur in sororem recipere, vel conversam30. Jednak
usamodzielnianie się sióstr bądź zupełne ich usuwanie nie zawsze leżało w interesie
zakonu, a zwłaszcza poszczególnych opatów, bo oznaczało to spory odpływ majątku z kasy klasztornej31. W związku z tym zaczęto stosować podział w grupie samych
sióstr, w wyniku czego powstawały prepozytury konwersek ściśle pozostających pod
władzą i kontrolą opata. Domy konwersek powstały po podziale opactw podwójnych, najczęściej w niewielkiej odległości od nich, słabe początkowo uposażenie pozwalało zachować opatom ścisłą kontrolę nad nimi, a w pewnym sensie było próbą
skazania ich na wymarcie. Na czele takiego klasztoru stała przeorysza – priorissa,
której władzę stale ograniczał prepozyt wraz z niewielką grupą braci z macierzystego konwentu. Zarówno przeoryszę, jak i prepozyta wybierał opat, on też podejmował
wszystkie najważniejsze decyzje dotyczące życia sióstr konwersek, które obowiązywała ścisła klauzura: nullus regularis vel saecularis domos sororum eiusdem ordinis
Kodeks dyplomatyczny Małopolski (dalej KDMłp), t. II, wyd. F. Piekosiński, Kraków 1878, nr 382;
por. J. Rajman, Norbertanie, s. 96.
28
Wokół daty fundacji Witowa istnieje również szereg rozbieżności, W. Knapiński, Św. Norbert, s. 94,
przyjmuje rok 1160; J. Dobosz, Monarchia, s. 396 datę fundacji określa na rok 1176; więc wydaje się, że
z braku dokładnej informacji źródłowej najbezpieczniej jest przyjąć 1 ćw. 2 poł. XII w., a więc lata 60–70.
29
30
W. Knapiński, Św. Norbert, s. 88.
S. Trawkowski, Między herezją a ortodoksją. Rola społeczna premonstratensów w XII wieku, Warszawa 1964, s. 168–169.
31
42 Marek Stawski
intrare praesumat nisi pro ecclesiasticis sacramentis exhibendis eidem, vel nisi operis fabrilis32. Warunki klauzury podlegały ścisłej kontroli opata, również modlitwy
odmawiane bez śpiewu odbywały się tylko w obecności prepozyta i oddelegowanych kapłanów, stąd siostry te były nazywane sorores non cantantes. W pewnym
sensie zatem były to nadal klasztory podwójne.
Niemalże równocześnie z przeoratami sorores non cantantes zaczęto tworzyć klasztory dla sióstr pochodzących z lepszych domów, które wnosiły ze sobą
do klasztoru niemałe wiano. Chcąc zachować dla zakonu tą grupę kobiet, fundatorzy,
a często i sami opaci przenosili część sióstr do dobrze uposażonych domów, tworząc
kanonie sorores cantantes. Powstawały więc dobrze uposażone klasztory kanoniczek, oddalone znacznie od opactw macierzystych, a co za tym idzie z dużą dozą
samodzielności i niepoddane tak rygorystycznym warunkom jak konwerski. Siostry
w tych domach same śpiewały godziny kanoniczne, a częstokroć nawet same miały prawo powoływania prepozytów33. Jedną z istotniejszych różnic, jakie z początku dzieliły domy konwersek od kanoniczek, było nazewnictwo przełożonej. Bowiem
na czele kanonii obejmującej sorores cantantes stała nie przeorysza, lecz magistra,
a domy te nazywano prepozyturami, zwyczaj ten sankcjonuje ustawodawstwo premonstratensów:
Et illa, quae habebit ad mandandum abbatis magisterium post ipsum abbatem super omnes sorores, non dicatur vel vocetur priorissa de caetero, sed magistra, cum nec ipsa magistra, nec etiam magister domus illius, curam habeant animarum annexam34.
Wraz z upływem czasu władze zakonu wyraźnie preferowały domy
sorores cantentes: Nulla mulier in ordine nostro de caetero recipiatur in sororem, nisi in
illis locis, que sunt ab antiquo recipiendis cantantibus sororibus in perpetuum deputata.
Si quis autem absque consilio generalis capituli aliter aliquam receperit, absque misericordia deponatur35.
Wydaje się, że kwestie związane z witowską grupą premonstartensów należałoby rozpatrywać w aspekcie procesów przebiegających w łonie całego zakonu premonstratensów. Zapewne około 1190 r. pod wpływem nacisków władz zakonnych mogła zaistnieć konieczność rozdzielenia podwójnego opactwa w Witowie, w wyniku czego powstały dwa nowe klasztory w Busku i Płocku. Ufundowany
przez Dzierżka klasztor w Busku przeznaczony był dla konwersek pozostających pod
ścisłą kontrolą opata z Witowa. Niejasności dotyczące uposażenia obydwu klasztorów Witowa i Buska zdają się przemawiać za taką ewentualnością. Otóż w pewnym
momencie obserwujemy, że uposażenie obydwu domów zdaje się pokrywać ze sobą,
32
W. Knapiński, Św. Norbert, s. 92.
S. Trawkowski, Między herezją, s. 187, 188, autor pisze, że tam gdzie prepozytura kobieca powstała w wyniku upadku konwentu męskiego, kanoniczki same wybierały prepozyta.
33
34
W. Knapiński, Św. Norbert, s. 90.
35
Tamże, s. 89.
Początki klasztoru norbertanek w Płocku 43
a przypuszczaną przez J. Rajmana fuzję majątkową należy tłumaczyć jako jego jedność36. Kolejnym potwierdzeniem tego założenia są również wątpliwości dotyczące
tytulatury witowsko–buskiej. Otóż na dokumencie Leszka Białego z 1224 r. świadkuje Gregorius abbas de Busk37, natomiast wśród świadków z dokumentu księżnej
Grzymisławy z 1227 r. wystąpił Gregorius abbas de Vitovia38. Słusznie przypuszczał
W. Knapiński, że chodzi tu o tą samą osobę, natomiast przypuszczenie Cz. Deptuły
o uzurpacji Buska do tytułu opata jest chyba zbyt daleko idące39, jest to po prostu stwierdzenie, że opat Grzegorz był przełożonym obydwu związanych ze sobą
konwentów w Witowie i Busku. Trzeba jednocześnie przywołać bullę Innocentego III wydaną w 1211 r., która wyraźnie wskazuje, że jej odbiorcą jest przeorysza i siostry z Buska. Zatem klasztor w Busku powstał od razu jako prepozytura żeńska, a ścisłe związki z Witowem i określenie przełożonej mianem przeorysza dowodzić może, że był to z początku dom sorores non cantantes40.
Zapewne w tym samym okresie, co Dzierżko w Busku, jego brat biskup płocki Wit osadził grupę sióstr przy dobrze uposażonym kościele NMP w Płocku, tworząc w ten sposób kanonię sorores cantantes. Oddalona znacznie od opactwa i dobrze uposażona kanonia zyskała sporą dozę samodzielności, co zaczęło w pewnym
momencie niepokoić władze zakonne. Troska opata Gerwazego o płocki klasztor
nie wiązała się raczej z pragnieniem zapewnienia siostrom męskiej opieki, bo trudno sobie wyobrazić, by kanoniczki przez kilka lat funkcjonowały bez duszpasterza. W wystosowanym do biskupa krakowskiego liście należy dopatrywać się chęci ze strony zakonu do ufundowania kolejnego opactwa męskiego, który mógłby
ograniczyć swobodę i wykorzystać dobre uposażenie płockiej kanonii. Wydaje
się, że troska o zapewnienie siostrom duszpasterskiej opieki była tylko pretekstem
do podjęcia szerszej inicjatywy. Tak też należy odczytać zdanie zapisane w liście:
formidaremus curam eorum, quod ad fundandum et construendum claustrum canonicorum conventuale, quorum prelatus regeret eas impenderitis bona fide41. Poważnym argumentem potwierdzającym status płockiego domu jako kanonii sorores
cantantes są zapiski kommemoratywne w nekrologu opactwa ołbińskiego, pochodzące w zasadniczej redakcji z XIII w. I tak pod datą 17 lutego wpisane zostały
siostry z Płocka: Ludmila magistra, Gertrudis, Martina, Febronia sorores de Plock,
a dalej 16 kwietnia odnajduje się inne siostry z Płocka: Morisla magistra de Plock,
J. Rajman, Norbertanie, s. 99, autor przypuszcza, że owa fuzja została dokonana przy udziale biskupa Wita.
36
Kodeks dyplomatyczny katedry krakowskiej św. Wacława (dalej KDKK), t. I, wyd. F. Piekosiński,
Kraków 1883, nr 15.
37
38
KDMłp, t. II, nr 393.
W. Knapiński, Św. Norbert, s. 92; Cz. Deptuła, O niektórych źródłach do historii zakonu premonstrateńskiego w Polsce w XII i XIII wieku, ABMK, t. XXII, 1971, s. 193.
39
Busko jako prepozyturę żeńską określił już Cz. Deptuła, O niektórych, s. 193; por. także J. Rajman,
Norbertanie, s. 100.
40
41
S. Kutrzeba, List generała, s. 588.
44 Marek Stawski
Constancia ibidem, Brygida42. Ponadto zapisaną w nekrologu ołbińskim pod dniem
3 stycznia siostrę Wojsławę Karol Maleczyński łączył z kommemoracją pochodzącą
ze Strzelna z dnia 27 stycznia: Wojslava magistra et professa monasterii Plocensi43.
Nazywanie przełożonej domu mistrzynią w XIII w. sugeruje, że kierowała ona konwentem sorores cantantes, tymczasem wobec przełożonej klasztoru w Busku używało się tytułu przeorysza. Nie wydaje się, aby w XIII w. stosowanie tytułu przeorysza bądź mistrzyni było kwestią przypadku i dowolnością terminologiczną. Jeszcze
bowiem na początku XIV w. w stosunku do przełożonej prepozytury norbertanek
w Płocku w dokumentach wystawionych przez klasztor używano tytułu magistra.
Na przykład w dokumencie z 1343 r. spotykamy mistrzynię Grzymisławę i obok
niej Felicję podprzeoryszę wraz z konwentem44. Na późniejszych dokumentach wystawianych przez panującego występuje już raczej przeorysza.
Należałoby teraz spróbować ustalić uposażenie klasztoru norbertanek płockich
w początkowych latach jego istnienia. Na jego całość składały się właściwie trzy
grupy nadań: dobra ofiarowane kościołowi NMP przez Dobiechnę w momencie fundacji, następnie wsie, które dodał wojewoda Żyro ok. 1186 r., a także dobra, jakie już
norbertanki otrzymały w początku XIII w., być może od Odrowąża. Dwa pierwsze
składniki uposażenia, wymienione w dokumencie Żyry, norbertanki zapewne przejęły w momencie przybycia do Płocka wraz z kościołem. Tak więc dobra pochodzące
jeszcze z nadania Dobiechny Wojsławowej to: Ozsec 45, targ z taberną w miejscowości zapisanej jako Rochne46, Opinegote cum terminis suis (Opinogóra)47, Ostrosoio48,
Cholpaw (Chełpowo)49, Poplatin (Popławin)50, Dung (Dymiec)51, Ostrawantz cum
Nekrolog opactwa św. Wincentego we Wrocławiu, [w:] MPH, s. II, t. IX, cz. 1, wyd. K. Maleczyński,
Warszawa 1971, s. 17, przyp. 138; s. 38.
42
43
Tamże, s. 3, przyp. 3; por. także MPH V, s. 724.
Nowy kodeks dyplomatyczny Mazowsza, t. II (dalej NKMaz II), wyd. I. Sułkowska-Kuraś, S. Kuraś,
Warszawa 1989 nr 252.
44
Najprawdopodobniej Osiek – miejscowość w dek. konińskim, tak identyfikuje W. Mąkowski, Kościół,
s. 586; zob. także ZDLMP, nr 3.
45
W. Mąkowski identyfikuje zapis Rochne jako Ruchenna – wieś w parafii Osiek; inaczej proponuje
S. M. Szacherska w ZDLMP, przyjmując, że Rochne to Bądkowo.
46
Tutaj zarówno Mąkowski jak i Szacherska są zgodni, że chodzi o Opinogórę – miejscowość na Kujawach.
47
W. Mąkowski, Kościół, s. 586 uważa, że chodzi o miejscowość Góra w parafii Ostrów, która później
należała do norbertanek w Strzelnie; jednak bardziej przekonująca jest identyfika Szacherskiej przyjmującej, że chodzi o miejscowość Troszyn na Mazowszu.
48
Chodzi o miejscowość Chełpowo położoną nad rzeką Brzeźnicą pod Płockiem, w 1412 r. była to własność książęca, jednak sąsiadująca z należącym do norbertanek Brwilinem.
49
Popławin w XIII w. należał już do kapituły płockiej, zob. Castelaniae ecclesie plocensis, [w:] MPH IV,
s. 754. Graniczyła jednak ta wieś z norbertańskim Brwilinem Dolnym, zapewne część Popławina zatraciła nazwę na rzecz połączenia z częścią Brwilina, por. W. Mąkowski, Kościół, s. 586.
50
W. Mąkowski uważa, że w oryginale miejscowość zapisana była jako Dimcz, a kopista nierniecki odczytał ją jako Duung. W rzeczywistości zaś chodzi o miejscowość Dymce (Dymice), które do uposażenia norbertanek należały do 1462 r. Szacherska w ZDLMP przyjmuje, że idzie o wieś Dymiec.
51
Początki klasztoru norbertanek w Płocku 45
ecclesia (Ostrowąs)52, Siroczi (Szeroczki)53, Murine (Murzyno lub Murzynowo)54.
Natomiast wojewoda Żyro dodał do tego następujące miejscowości: Partici (Barcice)55, Psonina (Somianka)56, Cransi (Krągi)57, Dransowo (Dręszewo)58, Shupno cum
ecclesia (Słupno)59. Zatem w momencie przybycia do Płocka norbertanki weszły
w posiadanie 14 wsi, 1 jeziora, 2 kościołów i targu z karczmą. Gdzieś w początkach
XIII w., już po osadzeniu przy płockim kościele, norbertanki otrzymały grupę dóbr
położonych w ziemi sandomierskiej, na północ od Radomia. Cz. Deptuła słusznie
przypuszcza, że mogły pochodzić one z nadania Iwona Odrowąża, gdyż wcześniej
dobra te stanowiły część kompleksu ziem należących do rodu Odrowążów. W ziemi sandomierskiej siostry posiadały miejscowości: Promna, Kozienice, Wargocin,
Kraszów, Osęki i Gałązki60.
Przez pewien czas do klasztoru norbertanek należała osada wraz z kościołem
na wyspie Radziwie, położonej na Wiśle w pobliżu Płocka, która miała pochodzić
z nadania biskupa Gedki. Przeciwko tej darowiźnie ostro zaprotestowała kapituła płocka, ponieważ wyspa stanowiła część jej majątku, a Gedko zapewne próbował
oddać siostrom te dobra bez zgody kanoników. W tej sprawie interweniował nawet
papież Honoriusz III u arcybiskupa Henryka Kietlicza. Deptuła wiązał to nadanie
z rzekomym zamysłem ufundowania tam męskiego opactwa premonstratensów, który to plan udaremniła akcja Kietlicza61. Hipoteza ta jednak nie posiada silnych podstaw źródłowych, a radziwska osada pozostała później w rękach kapituły płockiej.
Można więc przyjąć, że w 1 poł. XIII w. norbertanki płockie posiadały bardzo pokaźny majątek, bo obejmujący około 20 wsi, w tym co najmniej 3 kościoły
(Ostrowąs, Słupna i Promny), targ z karczmą i jezioro62.
52
Miejscowość Ostrowąs stale wchodziła w skład uposażenia norbertanek.
53
Najprawdopodobniej chodzi o miejscowość Szeroczki położoną w pobliżu Ostrowąsów.
54
ZDLMP, nr 3; identyfikację miejscowości przyjmuję za wydawcą dokumentu.
Położona na Mazowszu wsch., nad Bugiem, miejscowość Barcice należała do norbertanek również i później, a w 1390 r. powstała tam parafia pod patronatem klasztoru, por. W. Mąkowski, Kościół, s. 586.
55
Miejscowość Somianka położona nad rzeką Sommą, w parafii Barcice, cały czas należała do norbertanek.
56
57
Według Mąkowskiego chodzi o miejscowość Krągi sąsiadującą z Somianką i Barcicami.
Mąkowski identyfikował z miejscowością Dręszewo, leżącą po drugiej stronie Bugu, naprzeciwko Barcic w par. Dąbrówka.
58
59
Słupno położone pod Płockiem przez dłuższy czas stanowiło majątek norbertanek.
Kodeks dyplomatyczny norbertanek płockich, Archiwum Diecezji Płockiej (dalej ADP), rkps w odpisie
W. Mąkowskiego, k. 27. Wsie zostały wymienione w dokumencie Władysława Łokietka z 1326 r. nadającego im prawo niemieckie; por. W. Mąkowski, Kościół, s. 586; Cz. Deptuła, Początki klasztorów,
s. 32–33.
60
61
Cz. Deptuła, Początki klasztorów, s. 31.
Jeśliby przyjąć ustalenia Mąkowskiego w sprawie identyfikacji niektórych wsi i Deptuły dotyczące
nabycia dóbr w ziemi sandomierskiej już w pocz. XIII w., to klasztor norbertanek do poł. XIII w. byłby
najbogatszym chyba domem zakonnym na Mazowszu. Dla porównania można dodać, że opactwo kanoników regularnych w Czerwińsku w tym czasie posiadało mniej niż 20 wsi. Natomiast rozwój majątku nor-
62
46 Marek Stawski
Bardzo istotną i niewyjaśnioną kwestią pozostaje sprawa opieki duszpasterskiej
w pierwszych latach funkcjonowania konwentu płockiego, nie ma bowiem na ten
temat żadnej informacji źródłowej. Cz. Deptuła i J. Rajman sugerowali, że początkowo siostry mogły być podporządkowane klasztorowi w Czerwińsku63, ponieważ
w momencie osadzenia przy kościele NMP norbertanek pozostawał on pod opieką
kanoników regularnych. Jednak w świetle wyżej przedstawionych argumentów należałoby wykluczyć jakąś formę zależności sióstr, trudno przypuszczać, by po odejściu
z jednego podwójnego konwentu, tworzyły wraz z kanonikami z Czerwińska drugi.
Należałoby się jednak zastanowić nad tym, czy kanoniczki z Płocka, cieszące się od
początku dość dużą niezależnością, nie posiadały prawa do samodzielnego wyboru prepozyta64. Gdyby przyjąć taką ewentualność, jakże logiczny wydaje się wtedy
niepokój Gerwazego i uzasadniona troska poddania płockiego konwentu kontroli ze
strony męskiego opactwa. Należy uznać, że prawo do wyboru prepozyta przysługiwało norbertankom od początku, a na pewno zwyczaj taki praktykowany był w początkach XIV w., co potwierdza dokument z 1327 r.
Nie jest jednak do końca wyjaśniona sprawa zależności od męskiego opactwa,
otóż katalog klasztorów rodziny premonstrateńskiej z roku 1320 pod placówką płocką podaje: filia bresensis sedes est cathedralis65. Na tej podstawie Cz. Deptuła przyjmuje, że przez dłuższy okres płocka kanonia podlegała pod opactwo w Brzesku,
a ewentualne powiązania organizacyjne z Witowem sięgają nie wcześniej niż połowy XIV w.66 Wydaje się natomiast zastanawiający dokument z 1327 r., który przynosi szereg ważnych informacji na temat konwentu płockiego, a choć nie ma w nim
bezpośredniej informacji na temat przynależności organizacyjnej płockiej kanonii,
to jednak trzeba zwrócić uwagę na treść dokumentu i listę świadków na nim. Otóż
na samym początku potwierdza, że w tym czasie siostry same wybierały prepozyta,
choć wynikały z tego niemałe problemy:
prepositi de die in diem assidue eliguntur variacione et muttantur, cultus divinus diminuitur67;
dalej czytamy, jak trudno było biednemu przełożonemu dojść do ładu z gromadką dumnych kanoniczek:
bertanek uległ chyba później zahamowaniu, bo według danych Atlasu historycznego Mazowsza kanonia płocka posiadała w 2 poł. XVI w. 24 wsie. Kwestia ta wymaga osobnego opracowania.
Cz. Deptuła, Początki klasztorów, s. 28–29; J. Rajman, Norbertanie, s. 103, według niego wyrazem
zależności norbertanek płockich od Czerwińska było odnotowanie w kalendarzu norbertanek daty święta konsekracji czerwińskiego kościoła. Jednak argument ten nie wytrzymuje krytyki, bowiem zapiska ta została uczyniona w XIX w. i należy ją wiązać z okresem, kiedy siostry po opuszczeniu Płocka przez pewien
czas mieszkały w byłym klasztorze kanoników regularnych w Czerwińsku; zob. Památnik Národneho
Pisemnictva, Praha–Strahov, sygn. DJ III 11.
63
64
S. Trawkowski, Między herezją, s. 187.
65
Catalogi circarium et ecclesiarum saeculorum XIII et XIV, wyd. N. Backmund, Straubing 1956, s. 444.
66
Cz. Deptuła, Początki klasztorów, s. 22–23.
Biblioteka PAN, rkps. 6; druk NKMaz II, nr 188, s. 187; por. E. Suchodolska, Regesty dokumentów
mazowieckich z lat 1248–1345, Warszawa 1980, nr 125.
67
Początki klasztoru norbertanek w Płocku 47
quod sorores cum prepositis frivolis se obiurgant controversiis decertando, animum suspiriis amaricando, oculos ad exitus aquarum commovendo, necnon eciam plurime spiritum anxietate respergendo68.
W związku z tym prepozyt Mikołaj Czech, zapewne zmęczony atmosferą panującą w klasztorze, chciał przywrócić w nim ład i porządek:
proinde nos frater Nicolaus Bohemus prepositus domus memorate [...] cupientes divinum
servicium in amplioribus cultibus choruscare, obedienciam, ut precipit regula prefata,
diligenter tenere et precipue iurgia licium amputare, [...] et litigiorum amfractibus omnino subditis inter prepositos et feminas Deodicatas domus primitus fate pacis tranquillitas
vigeat69.
Aby pobożne siostry zajęły się wreszcie tym, do czego były zobowiązane, czyli fides psallat, [...] iubilet chorus, puritas iocundetur, invalescat concordie unitas,
[...] omnium corda et vota, ora et labia hymnos persolvant leticie salutaris, to rozsądny prepozyt oddał wieś Naruszewo na wyłączną prowizję klasztoru. Tego samego dnia wystawiony został kolejny dokument o podobnej treści, tyle tylko że oddający
wieś Rogowo70. Zapewne płocki klasztor był świadkiem ostrego konfliktu, skoro prepozyt musiał udobruchać mistrzynię Grymeldę i pozostałe siostry aż dwiema dobrymi wsiami. Nie stało się to też na początku jego posługi, bowiem prepozytem kanonii Mikołaj był już przed rokiem 1325, a więc zdążył dobrze poznać swoją gromadkę
sióstr71. Ponadto awantura nabrała dużego rozgłosu, a sytuacja była tak napięta, że
wymagała aż obecności opata witowskiego Węcława, a wraz z nim Wincentego, Konrada, Dominika i Pawła zakonników premonstrateńskich, jak się wydaje z Witowa.
Na końcu zaś dokumentu, inną ręką dopisano: Et venerabilis in Christo fratris domini Johannis prepositi monasterii de Dlubna, visitatoris circarie Polonie deputatus et
venerabilis in Christo patris domini abbatis de Brescho72. Umieszczenie na początku listy świadków tego ważnego dokumentu opata i zakonników z Witowa zdaje się
wskazywać, że to on właśnie posiadał ius paternitatis nad klasztorem płockim. Logiczne jest bowiem, że rozstrzyganie sporów i przeprowadzanie wewnętrznych reform
konwentu musiało się odbywać za wiedzą i zgodą przełożonego macierzystego opactwa. Można ewentualnie przypuścić, że opat witowski uczestniczył w tym wydarzeniu z ramienia opata z Brzeska, tę jednak rolę spełniał prepozyt klasztoru z Dłubni.
Wydaje się zatem, że należy odrzucić dotychczasowy pogląd silnie podtrzymywany
przez Cz. Deptułę i przyjąć tezę o zwierzchności nad płockimi siostrami opata z Witowa. Natomiast oficjalne potwierdzenie ius paternitatis Witowa nad kanonią płocką
przynosi dopiero bulla Sykstusa IV z 1477 r.73 Potwierdzenie tego papieskim doku68
NKMaz II, nr 188.
69
Tamże, nr 188.
70
NKMaz II, nr 189.
71
Tamże, nr 177.
72
Biblioteka PAN, rkps. 6; druk NKMaz II, nr. 188; por. E. Suchodolska, Regesty, nr 125.
73
Por. Cz. Deptuła, Początki klasztorów, s. 22–21.
48 Marek Stawski
mentem może być wyrazem sporu toczonego wcześniej między opactwem witowskim a brzeskim co do ojcostwa nad Płockiem.
Należałoby jeszcze przyjrzeć się organizacji konwentu norbertanek, zakładając, że siostry w Płocku znały i przyjęły pierwsze statuty zredagowane w Prémontré w poł. XII w.74 Przypuszczać można, że statuty te dotarły do płockiej kanonii, albowiem to właśnie one i ich zachowywanie decydowało w głównej mierze
o obserwancji domu. Zasady regulujące życie żeńskiej kanonii zostały umieszczone
na końcu zasadniczego tekstu statutów. Część przeznaczona dla sióstr rozpoczynała się punktem De silentio sororum, który nakazywał milczenie w całym klasztorze,
dozwalając na komunikowanie się za pomocą znaków i skinięć głowy75. Jednocześnie zaznaczono, że tylko w wyznaczonym miejscu siostry mogły mówić przełożonej
o swoich potrzebach, a ta zaś miała odpowiadać.
Na czele domu stała przeorysza, jednak jak stwierdzono wyżej, w niektórych
klasztorach, m.in. i w Płocku, nazywano ją magistrą – mistrzynią76. Przeorysza regulowała rytm życia w całym domu, a więc na jej odpowiedni znak siostry wstawały i udawały się do kościoła na modlitwy bądź gromadziły się na kapitule lub w refektarzu:
Priorissa [...] faciet communia signa in dormitorio ad excitandum sorores, vel progrediendum ad ecclesiam, aut inde revertendum, vel ad sumenda opera, vel conveniendum
ad capitulum, vel ad sermonem, sive refectionem in quibus singulis certa habeantur
signa77.
Przełożona miała także rozdzielać siostrom obowiązki, odwiedzać te złożone
chorobą i otaczać je matczyną troską. Tylko przeorysza mogła rozmawiać i przyjmowała gości (płci żeńskiej – sui sexus), a w pełnieniu tych obowiązków wspomagały
ją dwie dojrzałe siostry – cum duabus maturis sororibus78.
Kolejne postanowienia statutów dotyczyły kapituły, która miała się odbywać
każdego dnia po mszy św. pod przewodnictwem przełożonej: ubi sorores de culpa determinata sponte veniam petentes, simpliciter dicant79. Przeorysza zaś wysłuchiwała samooskarżeń, osądzała przewinienia i nakładała pokutę. Na kapitule
74
Les Premiers Statuts de ľOrdre de Prémontré, wyd. R. Van Waefelghem, Louvain 1913, s. 4–6.
Tamże, s. 63; aby nie łamać nakazu milczenia posługiwano się w średniowiecznych klasztorach
albo drewnianymi tabliczkami pokrytymi woskiem, albo tzw. loquacissimae manus linguosi digiti) –
„mową znaków” czyli komunikowaniem się przez określone gesty. Sprawę tę omawiały już XI-wieczne
księgi zwyczajów, np. Bernarda z Cluny i Wilhelma z Hirsau, zob. L. Moulin, Życie codzienne zakonników w średniowieczu, Warszawa 1986, s. 35–36. W Cluny stosowano np. 35 znaków dotyczących
pożywienia, 37 – osób, 22 – odzieży, 20 – nabożeństw, jednak znaki nie były identyczne we wszystkich
klasztorach. Ciekawe, że do dziś w niektórych włoskich klasztorach benedyktyńskich kongregacji sublaceńskiej stosuje się czasem „mowę znaków”.
75
Por. M. Borkowska, Życie codzienne polskich klasztorów żeńskich w XVII–XVIII wieku, Warszawa 1996,
s. 193, autorka podkreśla, że była to tradycja średniowieczna.
76
77
Les Premiers, s. 64.
Tamże, s. 64; na temat wspomagania przełożonej przez dwie siostry wspomina także M. Borkowska,
Życie codzienne, s. 198.
78
79
Les Premiers, s. 64.
Początki klasztoru norbertanek w Płocku 49
ponadto powierzane były siostrom urzędy i obowiązki, jakie miały spełniać w życiu zakonnym. Warto zwrócić uwagę na rozdział De vestimentis sororum, który precyzuje przedmioty i odzież, jakich mogły używać norbertanki. Strój zakonnic był
uzależniony od woli opata macierzystego i przełożonej, mogły więc siostry używać
koszul lnianych bądź wełnianych bez żadnych ozdób, tak by były „mniej ciężkie”
– ut sint minus graves80. Ponadto statuty zezwalały na posiadanie futra jagnięcego,
wełnianej lub lnianej tuniki, a głowa miała być okryta welonem z jagnięcej skóry
i wełnianego płótna. Zastanawia ten welon z jagnięcej skóry, chodziłoby tu jednak
najprawdopodobniej o część nakrycia głowy zakonnicy zwanego zawiciem81. Zawicie było bezpośrednio nakładane na włosy, a dopiero na to nakładano welon z czarnego płótna. Rodzaj welonu, o którym wspominają statuty norbertanek, miał szczególne znaczenie, bowiem: estate liceat dividere crinibus82. Być może chodzi tu o to,
że kiedy latem wolno im było czesać włosy, trzeba było uniknąć powstania na nich
kołtuna. Siostry mogły chodzić z twarzą tak osłoniętą, aby jak najmniej było z niej
widoczne83. Na habit miał być zakładany pasek z lnianego lub wełnianego płótna,
wraz z przywieszonym nożem w pochwie: cingulum et vaginam cum cultello84. Chodzi tu oczywiście o osobisty nożyk do krajania mięsa, który według średniowiecznych zwyczajów zakonnicy nosili przypięty do pasa85.
Cała garderoba sióstr szyta była z kawałków płótna, jakimi dysponował klasztor,
a wszystkie jej elementy miały być naturalnego koloru. Statuty zezwalały siostrom
spać w lnianej lub wełnianej pościeli, pod przykryciem i poduszką pod głową: Lectualia, pulvinar plumeum ad caput, ubi facultas patitur, wanbitium, et laneum vel
lineum linteamen86. Właściwe wszystkie uwagi dotyczące habitu i rzeczy używanych
przez norbertanki wydają się bardzo postępowe jak na XII w. Używanie bielizny,
Les Premiers, s. 65; zarówno L. Moulin, Życie codzienne zakonników, s. 94, i M. Borkowska, Życie
codzienne, s. 148, wskazują na późne pojawienie się bielizny w ustawodawstwie zakonnym dotyczącym
stroju, a pierwszą wzmiankę o koszuli datuje na 1263 r. w regule dla klarysek. Natomiast w XIII w. dozwalano dominikanom i premonstratensom na noszenie koszul z surowej wełny.
80
M. Borkowska, Życie codzienne, s. 150–151. O ubiorze norbertanek w tym tomie Maciej Mączyński,
Rekonstrukcja stroju zakonnego na podstawie XVII-wiecznej kroniki sióstr norbertanek, s. 218 oraz K. Krystyna Sulkowska-Tuszyńska, Rzecz o życiu i śmierci na wzgórzu klasztornym w Strzelnie (XII–XVI w.),
s. 235–241.
81
82
Les Premiers, s. 65.
83
Tamże.
84
Tamże.
Zob. L. Moulin, Życie codzienne, s. 69, który zauważa, że całe wyposażenie refektarza, tzn. łyżki,
serwetki, należało przechowywać w skrzyni, właśnie za wyjątkiem noży, który każdy z zakonników miał
osobisty i nosił go przytroczony do pasa. Wspominał o tym również św. Bernedykt w swej regule.
85
Les Premiers, s. 65. Przepisy dotyczące pościeli w kasztorach męskich były zdecydowanie surowsze, przede wszystkim św. Benedykt uważał, ze do spania wystarczy mata (matta), przykrycie (sagum)
i poduszka (capitale); L. Moulin, Życie codzienne, s. 107–108 podaje także, że spano często na gołej
ziemi lub deskach, a promonstratensi spali na deskach przetrząśniętych słomą.
86
50 Marek Stawski
futer czy wreszcie lnianego płótna wchodzi do zwyczajów zakonnych dużo później
niż u norbertanek, co zgodnie podkreślają prace L. Moulin i M. Borkowskiej87.
Na terenie żeńskiej kanonii obowiązywała oczywiście ścisła klauzura, a do środka mógł wchodzić jedynie provisor w towarzystwie dwóch lub trzech statecznych
braci tylko wtedy, gdy było to konieczne. Za klauzurę mogił też wejść kapłan, aby
opatrzyć chorą siostrę sakramentami, jednak również przy udziale dojrzałych braci.
Przepisy zezwalały także na wejście opata ojca, któremu również mieli towarzyszyć
współbracia, w celu dokonania wizytacji bądź wysłuchania spowiedzi sióstr, jednak
tylko przy świadkach88. Odwiedziny innego opata lub osób zakonnych odbywać się
mogły wyłącznie przy okienku, oczywiście przy obecności świadków.
Kiedy zaszła potrzeba otwarcia wrót klasztoru, aby coś oddać lub przyjąć,
to miały być przy tym obecne przynajmniej dwie lub trzy siostry: matutoribus etate
et moribus89. Na koniec tego rozdziału znalazło się ostre pouczenie: Soror si fugiens
extra claustrum per diem aut per noctem moratur, non recipitur90.
Na końcu został umieszczony rozdział dotyczący liturgii, którą siostry sprawowały w chórze śpiewając wszystkie godziny kanoniczne. Jednak po właściwej części brewiarza norbertanki odmawiały jeszcze tzw. Hore sancte Marie [...] post horas
canonicas dicantur91. Trudno wyjaśnić, jaką część brewiarza miał na myśli ustawodawca, można przypuścić, że chodzi tu o tzw. officium parvum de Beata Maria Virgine. Tych godzin nie odmawiano jednak w najważniejsze święta i uroczystości:
In vigilia Natalis Domini, et per octo sequentes dies, in vigilia Epiphanie et in die sancto,
tribus diebus ante Pascha et octo sequentibus, in Ascensione, in Pentecostes et septem
sequentibus, in festo Omnium Sanctorum, in dedicatione ecclesie intermittuntur hore
sancte Marie92.
Od uroczystości Wniebowzięcia NMP aż do Oczyszczenia (2.02) do Benedictus
i Magnificat dodawały siostry własne antyfony maryjne: Rubum quem viderat Moyses i Germinavit radix Jesse93. Godziny brewiarza kończono kolektą Deus qui salutis
aeterne, którą dodawano także do kolekty we wszystkich mszach św., z wyjątkiem
mszy żałobnej: et collecta „Deus qui salutis” ad omnes horas sui cursus et ad omnes
missas preter pro defunctis94. Ponadto msze o Najświętszej Marii Pannie i KrzyKanoniczy i eksluzywny charakter kanonii płockiej w okresie późniejszym podkreśla W. Mąkowski,
Kościół, s. 589, powołując się na bliżej nieokreślone akta wizytacji wspominające „przepiękny śpiew panieński” rozlegający się z murów klasztoru św. Marii Magdaleny.
87
88
Tamże.
89
Tamże, k. 66.
90
Tamże, k. 66.
91
Tamże.
92
Les Premiers, s. 67.
93
Tamże.
94
Tamże.
Początki klasztoru norbertanek w Płocku 51
żu św. miały zawsze pierwszeństwo przed innymi, co świadczy o ich szczególnym
kulcie w klasztorze norbertanek95.
Niniejszy szkic jest tylko próbą zaznaczenia i przypomnienia, że wśród domów polskiej cyrkarii premonstratensów dość ważne miejsce zajmowała zapomniana kanonia: sancte Marie Magdalene apud Plock Ordinis Premonstratensis conventus
sit in extremis Litwanorum infidelium confinis situata96. Klasztor norbertanek wpisuje
się wyraźnie w panoramę dziejów Płocka, nie tylko w okresie średniowiecza, wymaga zatem jeszcze odrębnych studiów i całościowej monografii. Podobnie zresztą jak
opactwa w Witowie i Brzesku, tak istotne dla dziejów nie tylko premonstratensów,
ale również i Kościoła w Polsce. Pozostaje wyrazić nadzieję, że w niedługim czasie
doczekamy się nowej monografii któregoś z klasztorów norbertańskich, jakiej do tej
pory doczekały się Zwierzyniec i Strzelno97.
Tamże; na temat świętych czczonych w konwencie płockim zob. M. Stawski, Skryptorium czerwińskie
jako miejsce powstania rękopisów liturgicznych norbertanek płockich, referat wygłoszony na konferencji Sanctimoniales. Zakony żeńskie w Europie środkowo-wschodniej, zorganizowanej w Mogilnie w dn.
24–26 XI 2004 roku (w druku); por. J. Rajman, Przyczynki do zagadnienia duchowości zakonu św. Norberta w Polsce, „Nasza Przeszłość” 97, 2002, s. 5–23.
95
96
NKMaz II, nr 188, s. 187.
J. Rajman, Klasztor norbertanek na Zwierzyńcu w wiekach średnich, Kraków 1993; D. Karczewski,
Dzieje klasztoru norbertanek w Strzelnie do początku XVI wieku, Inowrocław 2001.
97
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Monika Kopka (Opole)
Jeszcze o początkach rybnickiej
fundacji norbertanek
Proces fundacyjny to jeden z najważniejszych momentów w dziejach każdej
placówki klasztornej. Nie tylko powołuje on do „życia” nowy ośrodek monastyczny,
ale i decyzje, jakie w tym okresie zapadają, mają silny wpływ zarówno na charakter
nowej wspólnoty, jak i na jej dalszy rozwój. Nic więc dziwnego, że zagadnienie
to cieszy się tak dużym zainteresowaniem. Częsta obecność w literaturze przedmiotu przedstawionej problematyki wynikać jednak może jeszcze z faktu, że to ona przysparza zazwyczaj badaczom najwięcej trudności, spowodowanych, oczywiście, brakiem podstawowych materiałów źródłowych. Tym samym też powstaje w literaturze
szereg hipotez weryfikowanych wciąż od nowa przez kolejne grupy badaczy, a temat
pomimo to pozostaje wciąż otwarty.
Wśród dosyć bogatej literatury poświeconej premonstratkom rybnickim, a potem czarnowąskim prym wiodą z całą pewnością dwie prace: pierwsza autorstwa
S. Pierzchalanki-Jeskowej, Dzieje klasztoru w Czarnowąsach w wiekach średnich1
i druga E. Lange, Kloster Czarnowanz2, na których bazowali de facto wszyscy późniejsi badacze zainteresowani tą tematyką3. Jeżeli chodzi o materiał źródłowy przedstawionych tu prac, a także innych publikacji traktujących o dziejach klasztoru,
to tworzą go w przeważającej mierze dokumenty zawarte w Codex diplomaticus Silesiae, tom I, opublikowanym w roku 1857, a obejmującym dokumenty z lat od 1223
S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru w Czarnowąsie na Śląsku w wiekach średnich, „Roczniki Historyczne” 4, 1928, z. 2, s. 1–55.
1
2
E. Lange, Kloster Czarnowantz, Oppeln 1930.
Podobny pogląd przedstawił już J. Rajman, który zestawił potwierdzającą ten fakt literaturę, zob.: J. Rajman, Założenie klasztoru premonstratensek w Rybniku. Przegląd problematyki badawczej, [w:] Sacrum
i profanum. Klasztory i miasta w rzeczywistości Górnego Śląska w średniowieczu, pod. red. E. BimberMickiewicz, Rybnik 2003, s. 89, 95.
3
Jeszcze o początkach rybnickiej fundacji norbertanek 53
do 14494. Stąd też cała dotychczasowa wiedza źródłowa na temat początków klasztoru rybnickiego opiera się na tymże zbiorze dokumentów, uzupełnionym jedynie
klasztornym nekrologiem5.
Jeżeli chodzi o obecne w literaturze dyskusje na temat genezy powstania klasztoru norbertanek w Rybniku, to skupiają się one wokół 4 zagadnień: czasu powstania fundacji, osoby fundatora, uposażenia pierwotnego i pochodzenia kanoniczek.
Dzięki przeprowadzonej analizie źródeł późniejszych wiadomo między innymi, że
za fundację w Rybniku odpowiadają Ludmiła i Mieszko Plątonogi, opolska para książęca, którą literatura powszechnie uważa już za fundatorów klasztoru6. Podobną też
drogą można, moim zdaniem z dość dużym prawdopodobieństwem, zestawić majątek kanoniczek, jaki znalazł się w ich posiadaniu w momencie fundacji. Ponieważ
problem ten był już w literaturze wielokrotnie podnoszony, ograniczę się tu jedynie
do podania informacji, że do norbertanek należało wtedy oprócz Rybnika 7 innych
miejscowości7. Na dłużej chciałabym jednak zatrzymać się nad dotychczasowymi ustaleniami dotyczącymi czasu powstania fundacji i pochodzenia kanoniczek,
gdyż te są w dalszym ciągu bardzo niejasne.
Podstawową przesłanką mogącą pomóc w datowaniu założenia klasztoru są
oczywiście daty życia jego fundatorów. Zależność tę zauważyli już najstarsi badacze, których propozycje w tej kwestii zestawiła chociażby S. Pierzchalanka-Jeskowa8. Niektórzy z nich ograniczyli się, co prawda, do dość ogólnego stwierdzenia, że
klasztor założono z początkiem XIII w., jak zrobił to na przykład W. Wattenbach9,
zdecydowana większość starała się jednak podać bardziej konkretną datę tegoż wyUrkunden des Kloster Czarnowanz, [w:] Codex diplomaticus Silesiae (dalej CDS), t. I, hrsg. W. Wattenbach, Breslau 1857.
4
Nekrolog des Klosters Czarnowanz, wyd. W. Wattenbach, „Zeitschrift des Ver. für Geschichte und
Alterthum Schlesiens”, t. 1, z. 1, 1855–1856.
5
6
Na kartach literatury możemy jedynie śledzić spór o to, który z małżonków mocnej angażował się
w powstanie fundacji. Zob.: S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 3–5; F. Görlich, Urkundliche
Geschichte der Prämonstratenser und ihrer Abtei zum heiligen Vinzenz von Breslau, t. I, Breslau 1836,
s. 92; Kościół w Polsce, t. I, pod red. J. Kłoczowskiego, Kraków 1966, s. 441; Urkunden des Klosters
Czarnowanz, s. VII; L. Petry, J.J. Menzel, W. Irgang, Geschichte Schlesiens. Von der Urzeit bis zum
Jahre 1526, Bd. I, Stuttgart 2000, s. 93; A.G. Stenzel, Geschichte Schlesiens, Breslau 1858, s. 41; J. Rajman, Mieszko Plątonogi, pierwszy książę raciborsko-opolski (1172–1211), „Kwartalnik Historyczny” 103,
1996, s. 38; Książęta i księżne Górnego Śląska, pod red. A. Barciaka, Katowice 1995, s. 81; K. Dola,
Dzieje Kościoła na Śląsku, cz. 1, Średniowiecze, Opole 1995, s. 89.
7
Urkunden des Klosters Czarnowanz, t. I, nr 5; Regesty śląskie (dalej Reg. śl.), oprac. K. Bobowski,
J. Gilewska-Dubis, W. Korta, B. Turoń, Wrocław–Warszawa 1975, t. I, nr 429b; SU II, nr 80. Z bogatej
literatury przedmiotu zob.: S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 6–7; J. Heyne, Dokumentierte
Geschichte des Bistums und Hochstiftes, t. I, Breslau 1860, s. 998–999; E. Lange, Kloster, s.63; W. Korta, Rozwój wielkiej własności feudalnej na Śląsku, Wrocław 1964, s. 79; J. Horwat, Księstwo opolskie
i jego podziały do 1532 roku, Rzeszów 2002, s. 337. J. Rajman, Mieszko Plątonogi, s. 13.
8
S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 3–6.
W. Wattenbach, Abriss der Geschichte des Klosters Czarnowantz, „Zeitschrift für Geschichte Schlesiens”,
t. 2, [Breslau] 1858, z. 1, s. 42.
9
54 Monika Kopka
darzenia. I tak na przykład, zdaniem Grünhagena miało to nastąpić w 1196 r.10,
ks. Kraszewskiego, Görlicha i Małeckiego w 120011. Z kolei J. Heyne przesunął datę
fundacji klasztoru na rok 1211. Jego zdaniem został on założony w przeciągu kilku miesięcy, jakie dzieliły dzień śmierci Mieszka (16 maja 1211) od dnia śmierci Ludmiły, która nastąpiła już w październiku tegoż roku12. Ważny głos w dotychczasowej dyskusji na ten temat zabrała wspominana już tu S. Pierzchalanka-Jeskowa. Ona to jako pierwsza zwróciła uwagę na fakt, że wśród nadań ziemskich, jakie
miały wejść do uposażenia pierwotnego kanoniczek, znalazły się posiadłości leżące
na terenie byłego księstwa Jarosława. Z tego wynika, że Mieszko Plątonogi mógł
nimi rozporządzać dopiero po 1202 r. W ten oto sposób na podstawie dwóch informacji autorce udało się określić przedział czasowy, w którym najprawdopodobniej
musiało dojść do założenia klasztoru w Rybniku. Mieści się on się między 25 XI 1202
a 20 X 1211 roku13. Od momentu ukazania się pracy S. Pierzchalanki-Jeskowej ustalenie to cieszy się wśród badaczy dużą popularnością. Ostatnio w tych samych granicach czasowych umieścił sprowadzenie norbertanek do Rybnika M. Derwich14.
W latach 90. do dyskusji w sprawie ewentualnej daty powstania fundacji rybnickiej
dołączył też J. Rajman, który z kolei jako pierwszy wykorzystał do niej zapiskę
z nekrologu czarnowąskiego o kommemoracji biskupa Cypriana. Zaangażowanie
biskupa w powstanie klasztoru zdaje się być wielce prawdopodobne. Tym samym
pojawia się, jak zauważa J. Rajman, kolejna przesłanka pozwalająca jeszcze bardziej
uściślić okres, w którym mogło dojść do powstania prepozytury. Mogło to nastąpić
między rokiem 1202 a 1207 r., kiedy to Cyprian zajmował stanowisko biskupa wrocławskiego15.
Oczywiście w literaturze podejmującej temat klasztoru rybnickiego spotkamy też
publikacje, których autorzy nie zabierają głosu w sprawie początków klasztoru lub
takie, w których znajdziemy interesującą nas datę fundacji, ale bez jakiegokolwiek
komentarza. I tak na przykład w jednej z prac ks. K. Dola datuje początek klasztoru na 1205 r., nie wiadomo jednak, na jakiej podstawie doszedł do takiego akurat
ustalenia16. Reasumując, reprezentowane w literaturze stanowiska związane z po10
Regesten zur schlesischen Geschichte, Bd. 1, hrsg. v. C Grünhagen, CDS VII, Breslau 1875–1886, 43.
A.J.D. Kraszewski, Życie świętych y nadziei świątobliwości zeszłych sług boskich Zakonu Premonstrateńskiego…złożone…objaśnione…podane, Warszawa 1752, s. 278; F. Görlich, Urkundliche Geschichte,
s. 92; A. Małecki, Klasztory w Polsce w obrębie wieków średnich, „Przewodnik Naukowy i Literacki”,
1875, s. 598.
11
12
J. Heyne, Dokumentierte Geschichte, s. 998.
13
S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje kościoła, s. 6.
M. Derwich, Der Prämonstratenserorden im mittelalterlichen Polen. Seine Rolle in Kirche und Gesellschaft, [w:] Studien zum Prämonstratenserorden, hrsg. von I. Cruise, H. Flachenecker, Göttingen 2003,
s. 318.
14
J. Rajman, The Orginis of the Polish Premonstratensian Circary, „Analecta Praemonstratensia” 66,
1990, s. 208–209; tenże, Mieszko Plątonogi, s. 38.
15
16
K. Dola, Dzieje kościoła, s. 89.
Jeszcze o początkach rybnickiej fundacji norbertanek 55
wstaniem fundacji rybnickiej różnią się od siebie. Stąd w dalszym ciągu zagadnienie
to wymaga wnikliwych badań źródłowych.
Podobnie dużo niejasności związanych jest z pochodzeniem pierwszego konwentu rybnickich kanoniczek. Do dziś funkcjonują w literaturze trzy hipotezy na ten
temat. Pierwsza zakłada, że kanoniczki przybyły na Górny Śląsk z Czech (może
z Doksan?)17. Przemawiałyby za tym bliskie stosunki premonstratensów polskich
i czeskich w XII w., a co ważniejsze, czeskie pochodzenie Ludmiły, której rodzina zaangażowana miała być w norbertańskie fundacje u naszych południowych sąsiadów, o czym wspomina A. Barciak18. Dwie inne hipotezy biorą już pod uwagę
jedynie polskie klasztory. I tak kanoniczki miały przybyć do Rybnika albo ze Zwierzyńca albo z Strzelna. Autorem pierwszego z rozwiązań jest J. Rajman. Skąd takie
przypuszczenie? Badacz wskazuje tutaj na: 1. zapiski z nekrologu zwierzynieckiego o Mieszku Plątonogim i Ludmile, 2. zbieżność w wezwaniu świątyni norbertanek
rybnickich św. Zbawiciela ze świątynią zwierzyniecką19. Inaczej do sprawy pochodzenia kanoniczek rybnickich odniósł się swego czasu N. Backmund. Jego zdaniem
przybyły one na Górny Śląsk ze Strzelna20. Podobnie kwestię tę widzi M. Derwich.
Swój sąd opiera on na analizie ówczesnej sytuacji i powiązań między poszczególnymi domami premonstrateńskimi w Polsce. Zarówno Strzelno, jak i później Czarnowąsy należały do grupy klasztorów podległych opactwu wrocławskiemu na Ołbinie.
Ponieważ Strzelno założone zostało przed Rybnikiem, nic nie stało na przeszkodzie,
aby pierwszy konwent dotarł do Rybnika właśnie ze Strzelna21. Zagadnienia tego nie
podejmuje jednak autor najnowszej monografii klasztoru w Strzelnie D. Karczewski22. Podsumowując, niewielu badaczy porusza problem związany z pochodzeniem
kanoniczek rybnickich. Zaś przypuszczenia, które znajdujemy w literaturze, są bardzo niepewne.
Na tle ogólnej problematyki związanej z początkami klasztoru premonstrateńskiego z Rybnika interesująco przedstawia się odnalezione przeze mnie źródło,
a mianowicie Liber monasteriorum canonici ordinis Praemonstratensis circariae
Boemiae et annexarum provinciarum caesarearum haereditarium, znajdujące się
w zbiorach biblioteki na Strahowie. Wolumin ten o rozmiarach 37,6 x 26,2 cm,
liczy w sumie 555 stron, z czego klasztorowi czarnowąskiemu poświecono strony
od 475a do 486a, nie wszystkie jednak zostały zapisane. Inicjatorem założenia księgi był Bernard Wance, opat jednego z morawskich klasztorów premonstrateńskich.
Nastąpiło to w roku 1691, a dokonywane w niej zapiski prowadzono aż do XVIII stu17
S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 11.
A. Barciak, Czechy a ziemie południowej Polski w XIII wieku oraz w początkach XIV wieku. Politycznoideologiczne problemy ekspansji czeskiej na ziemie południowej Polski, Katowice 1992, s. 14–15.
18
19
J. Rajman, Klasztor norbertanek na Zwierzyńcu w wiekach średnich, Kraków 1993; tenże, Mieszko Plątonogi, s. 38.
20
N. Backmund, Monasticon Praemonstratense, t.1, Straubig 1949, s. 345, 338, 484.
21
M. Derwich, Der Prämonstratenserorden, s. 318.
22
Por. D. Karczewski, Dzieje klasztoru norbertanek w Strzelnie do początku XVI wieku, Inowrocław 2001.
56 Monika Kopka
lecia. Tak więc mamy tu do czynienia ze źródłem nowożytnym23. Treści nowożytne
przeważają też w samym zapisie odnoszącym się do dziejów czarnowąskiego klasztoru. Jednak jego początkowy fragment zawiera także informacje odwołujące do czasów fundacji zarówno rybnickiej, jak i czarnowąskiej. W tym miejscu chciałabym
przedstawić jedynie te wiadomości ze strahowskiej księgi, które związane są z genezą klasztoru rybnickiego. Podstawowych informacji na ten temat dostarcza pierwsze zdanie tekstu. Autor donosi w nim o fundacji prepozytury premonstrateńskiej
w Księstwie Opolskim, na Śląsku. I tak z jego opisu dowiadujemy się nie tylko, że
doszła ona do skutku dzięki Ludmile i że kanoniczki zamieszkały w Rybniku, ale też
że stało się to statim Anno 120624. Mamy tym samym po raz pierwszy w ręku dokument określający czas założenia klasztoru i to w miarę precyzyjnie. Podobną informację znajdziemy w księdze raz jeszcze, a mianowicie nad herbem klasztoru z wizerunkiem Najświętszej Marii Panny, którym ozdobiona została strona 475a. Napis
tam umieszczony brzmi następująco: Insigne Monasterii Czarnowancensis Sanctimonialium in Superiori Silesia fundati circa Annum 120625.
Biorąc pod uwagę dotychczasową wiedzę na temat czasu dokonania fundacji w Rybniku, opartą jedynie na analizie okoliczności, w jakich doszła do skutku,
przedstawiony dokument z informacją circa Annum 1206 wydaje się prawdziwym
skarbem. Jak widać, data ta nie kłóci się z najbardziej popularnymi ustaleniami funkcjonującymi w literaturze, gdyż mieści się w przedziałach czasowych zaproponowanych zarówno przez S. Pierzchalankę-Jeskową: 1202–1211, jak i J. Rajmana: 1202–
1207. Tym samym chociażby wzrasta prawdopodobieństwo, że chodzi tu o datę
odpowiadającą rzeczywistości. W roku 1206 Mieszko mógł nie tylko bez przeszkód
uposażyć norbertanki w osady z byłego księstwa Jarosława, ale też korzystać z pomocy żyjącego jeszcze biskupa wrocławskiego Cypriana.
Następną, kwestię, na którą chciałabym zwrócić uwagę w odniesieniu do omawianego tu dokumentu, jest problem dotyczący pochodzenia kanoniczek, o którym
była już mowa. Mianowicie na stronie 478a księgi strahowskiej obok informacji o zależności prepozytury czarnowąskiej od opactwa na Ołbinie, zamieszczono krótkie wytłumaczenie zaistniałej sytuacji. I w tychże okolicznościach pada następujące zdanie:
Jure Filiationis semper dependebat et dependebet etiamnum ab Ecclesia S. Vincentii Wratislaviensi, forsan hac de causa, quid ex Monasteris Strelnensi Filiali S. Vincentij
ad Rybnicz prima ducta fuerint Virginum Sacrarum Colonia26.
Czyżby więc kanoniczki przybyły do Rybnika ze Strzelna?
Można tak stwierdzić, opierając się na niniejszym źródle. Czy było tak naprawdę? Z pewnością badacze opowiadający się za takim właśnie rozwiązaniem, otrzymali tu kolejny dowód potwierdzający ich przypuszczenie.
23
Praga, Strahovska Knihovna (dalej SK), sign. DU I 6.
24
SK, sign. DU I 6, ff. 477b.
25
SK, sign. DU I 6, ff. 475a.
26
SK, sign. DU I 6, ff. 478a.
Jeszcze o początkach rybnickiej fundacji norbertanek 57
Głównym celem mojego artykułu było przedstawienie nieznanego jeszcze w literaturze źródła do dziejów klasztoru w Czarnowąsach. Z jego treści dowiadujemy
się między innymi o czasie powstania fundacji rybnickiej i pochodzeniu kanoniczek.
Tym samym po raz pierwszy dysponujmy materiałem badawczym poruszającym te
kwestie. Oczywiście należy zadać sobie pytanie, na ile źródło nowożytne (z końca XVII w.) przekazuje rzetelne informacje sięgające do XIII stulecia. Należy jednak
pamiętać, że księga zawiera wiele wiarygodnych faktów, które można potwierdzić
innym materiałem źródłowym. Co innego w sprawach, które są dla nas nowe. Nie
znaczy to jednak, że należy je bagatelizować, wypada jedynie potraktować z większą
ostrożnością.
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Jerzy Rajman (Kraków)
Nowożytne relacje o początkach klasztoru
na Zwierzyńcu
Klasztor na Zwierzyńcu został po raz pierwszy poświadczony w pierwszej
ćwierci XIII w., najdawniejszy zachowany dokument wystawiony przez przełożonego domu pochodzi z 1252 r., zaś najstarszy dokument potwierdzający stan majątkowy wyszedł z kancelarii księcia Bolesława Wstydliwego w 1254 r.1 Żadne z tych
źródeł nie zawiera sugestii, co do osoby fundatora i czasu powstania kościoła. Próba dociekania, kto i kiedy założył ten klasztor, skazana jest na hipotetyczny wywód,
oparty na zapiskach nekrologicznych czeskiego klasztoru w Doksanach i zaufaniu,
jakie żywimy wobec Jana Długosza, iż skrupulatnie zgromadził w Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis wszystko to, co siostry norbertanki wiedziały o początkach swego domu2.
Zagadnienie „nowożytnych relacji o początkach klasztoru” powinno, w moim
zamyśle, pozwolić na szersze postawienie problemu. Postaram się ukazać zarówno kwestię samej fundacji, jak i zasygnalizować znaczenie klasztoru na Zwierzyńcu jako ośrodka pisarskiego i ocenić stan świadomości historycznej, co do przeszłości własnego domu norbertanek zwierzynieckich w epoce nowożytnej. Największym
osiągnięciem pisarskim polskich premonstratensów pozostaje bez wątpliwości kroni1
Dokumentacja źródłowa i wywód dotyczący początków klasztoru na Zwierzyńcu w pracy: J. Rajman,
Klasztor norbertanek na Zwierzyńcu w wiekach średnich, Kraków 1993 (por. M. Wolski, rec., „Analecta Praemonstratensia” 71, 1995, nr 3–4, s. 356–359); tegoż, Pielgrzym i fundator. Fundacje kościelne
i pochodzenie księcia Jaksy, „Nasza Przeszłość” 82, 1994, s. 5–33; tegoż, Norbertanie polscy w XII wieku.
Możni wobec ordinis novi, [w:] Społeczeństwo Polski średniowiecznej, t. VII, pod red. S.K. Kuczyńskiego,
Warszawa 1996, s. 71–105; ostatnio przegląd literatury dał M. Derwich, Der Prämonstratenserorden im
mittelalterlichen Polen. Seine Rolle in Kirche und Gesellschaft, [w:] Studien zum Prämonstratenserorden,
hrsg. von I. Crusius, H. Flachenecker, Göttingen 2003, s. 311–347.
Rękopis dzieła Długosza przechowywany w Archiwum Kapituły Krakowskiej zawiera inną datę fundacji Zwierzyńca niż kopia Grocholickiego, która posłużyła do wydania Liber beneficiorum dioecesis
Cracoviensis, wyd. A. Przeździecki, t. 1–3. Kraków 1863–64.
2
Nowożytne relacje o początkach klasztoru na Zwierzyńcu 59
ka Mikołaja Liebenthala z opactwa św. Wincentego na Ołbinie. Wielkim historykiem
zakonu był Antoni Józef Daniel Kraszewski, prepozyt w Krzyżanowicach i opat
w Witowie, którego kompendium o premonstratensach ukazało się w 1752 r. Nie
sposób w krótkim artykule omówić zagadnienie pisarstwa historycznego w odniesieniu do innych klasztorów małopolskich. Wspomnieć wszakże warto o cennej kronice
klasztoru w Imbramowicach (tzw. kronice domowej)3. O ile mi wiadomo, jedynym
zachowanym przejawem pisarskiej działalności premonstratensów z Brzeska jest
sporządzony w XVIII w. katalog opatów4. Dla porównania można wskazać, że czescy premonstratensi już w średniowieczu wnieśli wkład w rozwój piśmiennictwa historycznego, o czym świadczy np. kronika Jarlocha z Milevska5. W Doksanach powstała w 1642 r. kronika opisująca bardzo szczegółowo dzieje klasztoru od 1144 r.,
do której dołączono także streszczenia dokumentów i obfitujące w fakty wykazy prepozytów. Dodatkowym walorem są wykazy sióstr premonstrantek6. Zachowały się
także „Memorabilia Doxanae historica” i dziesiątki innych źródeł rękopiśmiennych
tego klasztoru7. Bogatą spuściznę historyczną posiadają także opactwa w Strahowie
(cenne roczniki prowadzone od 1586 r. z licznymi zapiskami ze średniowiecza)8,
Żeliwie i Tepli. Na marginesie warto wspomnieć, że archiwalia Strahova kryją bardzo bogate źródła dotyczące polskich klasztorów w XVII w., m.in. w Strzelnie (najwięcej), Brzesku, Żukowie. Niekiedy pojawiają się w nich wątki dotyczące początków opactwa w Brzesku i jego związków ze Strahowem.
Dla epoki średniowiecza wciąż aktualne pozostaje pytanie, skąd Jan Długosz czerpał swe niezwykle szczegółowe informacje o fundacji i początkowych dziejach
klasztoru na Zwierzyńcu. Niestety nic, co mogłoby posłużyć za źródło Długoszowi, nie dotrwało do naszych czasów. Jeżeli zapiski te istniały, to zapewne spłonęły
w 1494 r. wraz z całym klasztorem w wielkim pożarze, który strawił Zwierzyniec
i zachodnią część Krakowa. Przypomnijmy, że Długosz za fundatora uznawał Jaksę z Miechowa, który uposażył klasztor norbertanek swoimi wsiami Zwierzyńcem,
Zabierzowem i Bibicami. Fundacja nastąpiła w 1181 r., a została następnie wydatnie powiększona o inkorporowanie kościoła Salwatora przez biskupa krakowskiego Gedkę oraz nadanie 6 wsi w ziemi lubelskiej przez Kazimierza Sprawiedliwego,
księcia sandomierskiego.
Innych darczyńców Długosz nie znał, aczkolwiek wymienił, zgodnie z zachowanymi dokumentami, wszystkie składniki majątku domu zwierzynieckiego. Nie napisał również nic o pochodzeniu pierwszego konwentu, nie wymienił imion pierwszych
przełożonych ani nawet wezwania kościoła klasztornego. Zastanawia jego pewność
3
Archiwum Klasztoru PP. Norbertanek w Imbramowicach.
S. Kuraś, Katalog opatów klasztoru premonstratensów w Brzesku-Hebdowie 1179–1732, „Nasza Przeszłość” 9, 1959, s. 39–49.
4
5
Fontes rerum Bohemicarum 2, Praha 1874.
6
Státni Ustředni Archiv (dalej SUA) Praga, sygn 175, kn. 33 (Pametni kniha doksanskeho klastera).
7
SUA Praha, sygn. 156 29 k. 440.
8
Praha, Památnik Národneho Pisemnictva (dalej PNP) DJ III 2.
60 Jerzy Rajman
nie tylko co do tego, że to Jaksa był założycielem podkrakowskiego klasztoru, ale i tego,
że ufundował go w 1181 r. W roczniku kapitulnym krakowskim śmierć Jaksy odnotowana jest pod 1176 r. Jest to jedyna zapiska poświadczająca datę roczną jego śmierci.
Najciekawsze jest tu nawet nie to, że nie znano tej daty w klasztorze na Zwierzyńcu,
ale, że zingnorował ją Jan Długosz, który przecież korzystał z rocznika kapitulnego.
Fundację datował inaczej w swoich Rocznikach (pod 1162 po fundacji miechowskiej),
inaczej w Liber beneficiorum, gdzie opisywał ją pod 1181 r. Moim zdaniem wprowadzenie przez Długosza daty 1181 może świadczyć o korzystaniu przez historyka z źródła zawierającego tę datę, a wymieniającego Jaksę jako fundatora. Dokument
taki lub regest mógł się znajdować w XV w. w klasztorze na Zwierzyńcu. Ponieważ
nic nie wskazuje, aby wywód o Jaksie jako fundatorze Zwierzyńca był wynikiem kombinacji Długosza, należy dopuszczać, że nasz wielki historyk mógł korzystać również
z nekrologu klasztornego. Przypuszczać zatem należy, że w XV w. istniały na Zwierzyńcu jakieś zapiski ukazujące Jaksę jako fundatora.
Jeżeli jednak odłożymy na bok wersję Długosza i spekulacje na temat domniemanych zaginionych źródeł ze Zwierzyńca, to pozostanie tylko jedna możliwość
dociekania, kto był fundatorem. Sprawa była już omawiana, toteż przypomnę, że
Jaksa figuruje w kilku nekrologach premonstrateńskich, z których na szczególną
uwagę zasługuje księga zmarłych z Doksan, wzmiankująca, że Jaksa dał temuż
klasztorowi grzywnę srebra i został przyjęty do konfraterni. W tym nekrologu jest
również wzmianka o Hildegundzie, pierwszej przełożonej klasztoru na Zwierzyńcu9. Pojawia się tutaj możliwość interpretacji, iż z Doksan wywodził się pierwszy
konwent z Hildegundą na czele. Sprawę związków Zwierzyńca z Doksanami trudno uznać za rozstrzygniętą, Hildegunda nie występuje w księdze doksańskiej z charakterystycznym dopiskiem soror nostra, co pozwala dopuszczać, że mogła wywodzić się z innego konwentu. Trzeba również zaznaczyć, że nekrolog doksański nie
mówi wprost, że Jaksa uprosił klasztor w Doksanach o przysłanie sióstr do swej
fundacji na Zwierzyńcu. Musiał jednak istnieć jakiś powód daru dla Doksan i wejścia do tamtejszej konfraterni. Mogła to być fundacja zwierzyniecka, ale mogły być
także inne powody, niezwiązane ze Zwierzyńcem (gdyby nie istniał sugestywny
i klarowny opis Długosza, czy na podstawie księgi doksańskiej wysuwalibyśmy tezę
o fundacji Jaksy na Zwierzyńcu?).
W XV–XVI w. można mówić o funkcjonowaniu na Zwierzyńcu wersji o fundatorze Jaksie. Znalazła ona swój wyraz w przepisaniu w XVI w. do najstarszego kopiarza dokumentów klasztornych, bardzo cennego rękopisu oznaczonego sygnaturą
67, relacji Jana Długosza. Zapisano wówczas, że klasztor ufundował Jaksa z Miechowa na swoim gruncie ojczystym Zwierzyniec w 1181. Jako uposażenie dał swe wsie
Zwierzyniec, Zabierzów i Bibice. Za pozwoleniem biskupa Gedki przyłączył kościół
Salwatora zbudowany przez rycerza Piotra Skrzyńskiego („jeżeli wierzyć się godzi”).
9
Necrologium Doxanense, wyd. J. Emmler, [w:] Sitzungsberichte der Königl.-böhmischen Gesellschaft
der Wissenschaften in Prag. Vorträge in den Sitzungen der Classe für Philosophie, Geschichte und Philologie, Praga 1884, s. 94.
Nowożytne relacje o początkach klasztoru na Zwierzyńcu 61
Biskup uposażył klasztor dziesięcinami. Zapewne w XVI w. na Zwierzyńcu nie
było już możliwości, wskutek wspomnianego wyżej pożaru pod koniec XV w., zweryfikowania przekazu Długosza zapiskami klasztornymi. Relacja Długosza stała się
w klasztorze na Zwierzyńcu w epoce nowożytnej kanonem informacji o początkach
domu sióstr norbertanek. Mniej lub bardziej dokładne wypisy z Liber beneficiorum
odnajdujemy w licznych rękopisach, wszędzie tam, gdzie starano się przy okazji różnych treści pokazać także historyczne tło podkrakowskiego klasztoru. Można zaryzykować stwierdzenie, że wskutek tych zabiegów Zwierzyniec w pełni uznał za swoją wersję Długosza o początkach klasztoru. Wersja o fundacji klasztoru przez Jaksę
dokonanej w 1181 r. znalazła się w wielu siedemnastowiecznych opisach Krakowa,
od Hiacynta Pruszcza począwszy. Podał ją także historyk bożogrobców Samuel Nakielski wprowadzając jednak dość interesujący wątek, iż dobra Zwierzyniec, Zabierzów i Bibice wniosła Jaksie w posagu jego żona Agapia, córka Piotra Włostowica.
I tu również można założyć, że jest to wynik kombinacji autora nad informacją
Długosza, że kościół Salwatora był fundacją Piotra Włostowica. Nie należy jednak
tracić z pola widzenia i tego, że Nakielski dysponował w XVII w. niezachowanym
do dziś bogatym archiwum klasztoru bożogrobców w Miechowie, który miał oczywiste powody, aby gromadzić informacje o swym fundatorze, Jaksie.
W XV w. pojawiła się jednak także wersja wskazująca na innego niż Jaksa fundatora, chociaż trzeba od razu zaznaczyć, że wersja to za dużo powiedziane, raczej
powinniśmy użyć określenia „stwierdzenie”. Chodzi tu oczywiście o wzmiankę, iż
klasztor na Zwierzyńcu ufundowali książęta krakowscy, która znajduje się w dokumencie opatrzonym datą 1256. Jak wykazały szczegółowe badania, powstał poprzez interpolowanie dokumentu autentycznego noszącego datę 1254. Dokument
z 1256 r. wyszedł, rzekomo, z kancelarii księcia Bolesława Wstydliwego i właśnie
ten książę stwierdza, że klasztor na Zwierzyńcu ufundowali jego przodkowie książęta krakowscy10. Nigdzie później w setkach zachowanych rękopisów nie pojawiła się
kontynuacja tych wiadomości. Wygląda to tak, jakby klasztor raz jeden użył spreparowanej ad hoc wersji o książęcej fundacji, ale nigdy więcej do niej nie powrócił.
Powody podszycia się pod książęcy patronat są, jeżeli weźmiemy pod uwagę trudną
sytuację klasztoru w XV w., łatwe do odgadnięcia.
Wiedza na temat Jaksy była w klasztorze zwierzynieckim nikła. W XVI–XVII w.
korzystano w naszym klasztorze już chyba tylko z odpisu relacji Jana Długosza.
Trzymano się kurczowo wersji o fundatorze Jaksie i w większości znanych mi opisów jako datę założenia podawano rok 118111. Data 1181 jako rok fundacji klasztoru widnieje również w kalendarzu liturgicznym ze Zwierzyńca przechowywanym
F. Sikora, Ze studiów nad dokumentami i kancelarią Leszka Czarnego, „Studia Historyczne” 21, 1978,
z. 1, s. 11–13. Celem sporządzenia falsyfikatów z 1256 i 1286 było w XV w. rozszerzenie prerogatyw sadowych prepozyta zwierzynieckiego.
10
Kopiarz z XVI w., rkps 67, s. 103v–105. Także w „Regestrum iurium, privilegiorum, inscriptionum,
contractum et aliorum omnium munimentorum in conventu Zwierzinicensi existentium”, Archiwum
Klasztoru SS. Norbertanek na Zwierzyńcu (dalej AZw) 75, rkps 40, s. 208. Klasztor ufundował Jaksa Gryphon. O Jaksie także relacja w Teczce akt luźnych, sygn. AZw 57.
11
62 Jerzy Rajman
obecnie w Pradze12. Tylko O klasztorach kanoniczek regularnych premonstrateńskich zwanych Norbertankami w Polsce krótka wiadomość historyczna, podaje, że
klasztor na Zwierzyńcu ufundował Jaksa w 1146 r.13
Norbertanki zwierzynieckie przechowują napisaną w klasztorze w XVII w., łączoną zazwyczaj z osobą Teresy Petrycówny14. Pierwsza jej część obejmuje okres
od fundacji do potopu szwedzkiego. O czasach potopu autorka pisze jako o współczesnych. Najwięcej miejsca poświęcono ksieni Dorocie Kątskiej, zaś dla zagadnienia fundacji i dziejów klasztoru w średniowieczu kronika ma mało wiadomości.
Interesujące nas ustępy są niemal całkowicie pozbawione datacji, brak także odwoływania się do jakichś wcześniejszych zapisek. Przy opisie fundacji klasztoru podawane są dwie różne daty, a mianowicie rok 1162 i 1181, obie ewidentnie przejęte
z Długosza. Okres po potopie szwedzkim był kontynuowany aż do końca XVIII w.
Treść została ułożona według okresów sprawowania rządów przez poszczególne
przeorysze15.
W XVII w. wątek Jaksy starano się ubarwić o opowieść, jak to, „po niemałym
czasie przyjechał do króla polskiego książę Jaksa z Białej Rusi [...] a że się zapatrował na królowam y niewinnie spotwarzony król bardzo zagniewany będąc, kazał
obie oczy wyłupić”. Jaksa prosił Boga o przywrócenie wzroku. Przyjechał kiedyś
do puszczy i zasiadł pod drzewem. Ukazała mu się N. Panna Maria, dzięki której
odzyskał wzrok. Przywrócone oczy były nawet piękniejsze niż te wyłupione. Maryja nakazała mu ufundować biały klasztor. Gdy cud stał się głośny, wezwał go król,
przeprosił i zapytał, jakie chce wynagrodzenie za krzywdę. Jaksa poprosił o puszczę
pod Krakowem zwaną Zwierzyńcem, gdyż posiadał wieś Zwierzyniec, ale nie miał
wymarzonej puszczy. Królem tym był ojciec Kazimierza. Na tym miejscu stanął wielki kościół, a plac wielki „zaciągnął aże do kościoła św. Katarzyny na Kazimierzu”,
Król nadał Łobzów, Zawiśle i prawo połowu ryb. Jaksa fundując klasztor w 1181 r.,
nadał mu wsie Zwierzyniec, Zabierzów i Bibice16. Interesujący jest tutaj wątek
o książęcym pochodzeniu Jaksy, którego u Długosza przy opisie fundacji zwierzynieckiej nie było, gdyż dziejopis w tym fragmencie nazywał fundatora skromnie
Jaksą z Miechowa. Przeniesieniem z legendy o Piotrze Włostowicu jest wątek o podejrzeniu o romans i zemsta władcy polegająca na wyłupieniu oczu.
Związki Zwierzyńca z Jaksą ujawnia również i ten fragment siedemnastowiecznej
kroniki, który podaje, że jego córka została tu przełożoną. Jej imię zdaje się brzmieć
Weruka. Pomijam kwestię zwierzynieckiej tradycji o Bronisławie, gdyż wymagałaby
ona oddzielnego wywodu, a nie łączy się ściśle z zagadnieniem początków klaszto12
PNP, rkps DJ III, 11, s. 6.
13
AZw, rkps 39 niepag.
Ostatnio na temat tej kroniki zob. M. Mączyński, Językowy obraz XVII-wiecznego klasztoru sióstr
norbertanek na Zwierzyńcu (na podstawie rękopiśmiennej kroniki klasztornej), Kraków 2005; także
K. Targosz, Piórem zakonnicy kronikarki w Polsce XVII wieku o swoich zakonach i swoich czasach,
Kraków 2002, s. 60–66.
14
15
AZw, rkps 42.
16
AZw, rkps 42, s. 18.
Nowożytne relacje o początkach klasztoru na Zwierzyńcu 63
ru. Wzmianka o córce Jaksy nie pochodzi od Długosza. Wątki świadczące o usilnej
na Zwierzyńcu w XVII w. chęci wzbogacenia wiedzy o przeszłości pojawiają się
także przy opisie początków domu filialnego w Skowieszynie w ziemi lubelskiej.
Nazwa ta pojawia się po raz pierwszy w autentycznym dokumencie księcia Bolesława Wstydliwego z 1254 r. Zapisywano, że do fundacji Jaksy dołączył się książę Kazimierz Sprawiedliwy nadając klasztorowi 6 wsi w ziemi lubelskiej. Nadanie
to zostało wymienione zaraz po fundacji, która nastąpiła w 1181 r.17 Relacja klasztorna podaje, że siostry zbudowały klasztor w powiecie lubelskim, „który Moskwicin
zburzył”. Nazwa szła w zapomnienie, zachowała się natomiast pamięć o jego zniszczeniu, łączona z najazdem moskiewskim zapewne pod wpływem świeżych wydarzeń połowy XVII w. W relacji o zagładzie tego domu można ponadto wyczytać
bałamutny wątek wiążący klasztor w ziemi lubelskiej z początkami klasztoru w Busku nad Nidą. W relacji klasztornej pojawia się w tym efemerycznym klasztorze błogosławiona siostra Benedykta, którą pojmał pewien barbarzyńca, jednak nie Moskwiczanin, lecz dziki i okrutny Litwin18. Wątek o bohaterskich i niezłomnych siostrach
odnajdziemy również w legendach o innych klasztorach norbertanek w Polsce.
W kronice klasztoru na Zwierzyńcu znalazła się w XVII w. interesująca relacja o osobie nazwanej „Hroznatową siostrą”, która w klasztorze zwierzynieckim
zakazała przyjmowania wdów i mężatek i zaprowadziła klauzurę19. Hroznata ożenił się w 1186 r., ale jego małżonka i jedyny syn rychło zmarli. Złożył wówczas
ślub czystości, odbył pielgrzymkę do Jerozolimy i oddał się działalności fundatorskiej. Jego fundacjami były opactwa premonstratensów Teplá i Chotěšov. Hroznata i jego rodzina byli często wzmiankowani w źródłach czeskich. Wymienić należy
kronikę Jarlocha z Milevska (obejmującą lata 1167–1198), czeskie latopisy z lat
1196–1278, latopis kanonika praskiego Wincentego oraz liczne dokumenty i zapiski nekrologiczne, a także mało znane źródło, jakim są „Roczniki klasztoru w Tepli”,
pochodzące wprawdzie z lat 1621–1804, ale z warstwą zapisek o średniowiecznej
proweniencji. Dokument wystawiony przez Hroznatę w 1197 r. podaje, że jego siostra przebywa w Polsce u boku swego męża. Żywot bł. Hroznaty, spisany, jak wskazują najnowsze badania, w 40 lat po śmierci wielmoży, podaje, że mężem Wojsławy
był dostojnik określony jako Cracoviensis urbis prefectus20. Czy nie można dopuścić, że z tym zagadkowym dostojnikiem identyfikować należy zapiskę z nekrologu doksańskiego o wojewodzie polskim Henryku? Pomijam w tym miejscu referowanie najnowszych badań nad identyfikacją męża Wojsławy. Wspomnieć należy
natomiast, że nigdzie nie napotkałem na wzmiankę o pobycie czeskiej protektor17
AZw, rkps 42, s. 40–41.
18
AZw, rkps 42, s. 21.
19
AZw, rkps 42, s. 19–21.
Fontes Rerum Bohemicarum, t. I, wyd. J. Emmler, Praga 1873, s. 374; Codex diplomaticus et epistolaris
Regni Bohemiae, wyd. G. Friedrich, t. I, Praga 1904, nr 357; w opracowaniu D. Karczewskiego, Związki pomiędzy polskimi i czeskimi klasztorami premonstrateńskimi w świetle polskich nekrologów klasztornych, „Minulostí Západočeskego Kraje” 38, 2003, s. 55. Źródła te stanowią przypis do informacji, jakoby
Wojsława przebywała w klasztorze na Zwierzyńcu w Krakowie.
20
64 Jerzy Rajman
ki zakonu premonstratensów w polskim klasztorze. Skąd na Zwierzyńcu w XVII w.
taka wersja, nie wiadomo.
Co ciekawe, w materiałach dotyczących klasztoru w Doksanach brak odniesień
do związków ze Zwierzyńcem i brak w wykazach tamtejszych sióstr Hildegundy. Pojawia się ona, jak wiadomo, w nekrologu z XIV w. jako prima magistra in
Swerincia. Siostra Hildegunda występuje natomiast w zbiorze „Memorabilia Doxanae historica”, ale jako siostra w Chocieszowie21. Wykazy przełożonych posiadają
istotne znaczenie dla poznania, co dany klasztor wiedział o swej przeszłości. O Hildegundzie nie pamiętano, aczkolwiek na Zwierzyńcu zachowało się kilka różnych
spisów przeorysz i prepozytów22.
Osobna uwaga należy się nekrologowi klasztornemu, który Zwierzyniec posiada w redakcji zachowanej dopiero z 1719 r. Czas jego powstania jest znacznie
późniejszy niż w przypadku innych nowożytnych nekrologów norbertańskich, gdyż
księgi zmarłych z Strzelna, Żukowa (przepisany po 1596 r.) oraz niepublikowana,
śmiem powiedzieć w ogóle nieznana, księga zmarłych z opactwa w Witowie, pochodzą z XVII w. Nekrolog z Czarnowąsów zachował się w redakcji z 1734 r., ale
spisano go na podstawie zapisów z 1654 r.23 Zachowały się również nekrologi klasztoru w Płocku (od 1598 po 1907) i Imbramowicach24. Dotkliwy jest brak nekrologu opactwa w Brzesku, ale nie należy tracić nadziei, skoro przez przypadek udało się
zlokalizować nekrolog opactwa w Witowie. Podobnie jak w tych nekrologach, także
księga zmarłych ze Zwierzyńca zawiera obfity zbiór zapisek dotyczących osób żyjących w średniowieczu. Niezwykle skąpa jest jednak grupa kommemoracji odnoszących się do okresu fundacji. Należą do niej tylko zapiska o Jaksie, księżnej Helenie,
norbertance Wojsławie i komesie Leonardzie. Optuję za poglądem, że Jaksa odnotowany został w nekrologu z tego powodu, że istotnie był fundatorem. Trudno przypuszczać, aby wprowadzenie do niego imion Heleny i Wojsławy odbyło się w sposób
sztuczny, jako efekt historycznych analiz podejmowanych na Zwierzyńcu w XVII w.
Nawet gdyby orientowano się, że księżna Helena posiadała rozległe kontakty z zakonem premonstrateńskim, to jeszcze za mało, aby z tego tylko powodu wprowadzać w 1719 r. księżnę do nekrologu. Moim zdaniem księżna figurowała w nekrologu zwierzynieckim ab antiquo i jej kommemoracja przetrwała przez wszystkie
wcześniejsze, a niezachowane, redakcje księgi zmarłych.
Podobnie mogło być z Wojsławą, aczkolwiek zwraca uwagę fakt, że data dzienna jej zgonu odnotowana na Zwierzyńcu nie zgadza się z datą znaną z nekrologu chocieszowskiego, ale także data chocieszowska odbiega od dat podanych w ne21
SUA Praha, sygn. 15629, k. 440, zszywka 9. Występuje tam także Anastazja księżna pomorska.
22
AZw, teczka akt luźnych, bez sygn.
O wzmiankę o nekrologu opactwa w Witowie, przechowywanym w Archiwum Diecezjalnym w Częstochowie, należy uzupełnić cenne najnowsze zestawienie nekrologów premonstrateńskich D. Karczewskiego, Związki.
23
D. Karczewski, Związki, s. 47, przyp. 9, wspomina o nekrologu klasztoru w Imbramowicach przechowywanym w tamtejszym klasztorze. Znam także rękopis nekrologu imbramowickiego z archiwum
klasztoru zwierzynieckiego.
24
Nowożytne relacje o początkach klasztoru na Zwierzyńcu 65
krologach ołbińskim, strzelneńskim i żukowskim (na co nie zwrócono u nas uwagi).
Podobnie rzecz się przedstawia z dzienną datą zgonu Jaksy, zanotowaną na Zwierzyńcu inaczej niż w innych źródłach (zgon Jaksy pod 20 marca).
Kończąc, należy podkreślić, że nowożytne relacje o początkowych dziejach klasztoru na Zwierzyńcu zawierają następujące wątki nieznane źródłom średniowiecznym:
1. Zwierzyniec, Zabierzów i Bibice jako posag Agapii wniesiony Jaksie; 2. córka Jaksy Weruka jako pierwsza przełożona klasztoru; 3. zaprowadzenie klasztornej
obserwancji przez siostrę Hroznaty (Wojsławę); 4. rok 1146 jako data fundacji Jaksy.
Metoda opracowywania opisów własnej przeszłości pozostawia na Zwierzyńcu wiele
do życzenia. Przy lekturze różnych legend zapisywanych w klasztorze na Zwierzyńcu można zauważyć, że tradycja umieszczała te same osoby w różnych okresach,
zaś pewne legendy znane są z innych klasztorów, a na Zwierzyńcu zostały włączone
jako własne25. Wątki dawne mieszają się ze współczesnymi, o czym można przekonać
się np. podczas lektury opisu najazdu tatarskiego, gdy cały czas miałem wrażenie, że
chodzi o współczesny Petrycównie potop szwedzki. Narracja jest zawiła, jak np. przy
opisie zagłady klasztoru w Skowieszynie: „w tym czasie, gdy burzyli klasztor, o którym to powiadają, że jest po zburzeniu zbudowany blisko rzeki Nidy nazwany Buska,
który ten klasztor w Busku, co był w Lublinie...”. W opisach dotyczących średniowiecza brak dat rocznych, brak cytowania lub choćby powoływania się na średniowieczne dokumenty. O tym, że nie musiało być tak kiepsko z historiografią klasztorną
w małopolskich fundacjach Jaksy, przekonuje chociażby wielkie dzieło Samuela Nakielskiego, historyka bożogrobców miechowskich.
Przyjął to moje ustalenie Cz. Deptuła, Abbatia de Bresca w XII–XIII w. i wybrane problemy najstarszych dziejów grupy brzeskiej, „Roczniki Humanistyczne” 42, 1994, s. 13, przyp. 14.
25
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Grzegorz Ryś (Kraków)
Duchowość premonstrateńska
a reforma gregoriańska w Polsce
Zagadnienie „duchowości premonstrateńskiej w Polsce” z całą pewnością należy do tych kwestii w historiografii, w których stanowczo łatwiej przychodzi zadawać pytania, niż udzielać na nie zdecydowanych odpowiedzi. Dość powiedzieć, że
w zakrojonym na szeroką syntezę najnowszym podręczniku historii duchowości katolickiej w Polsce (w I tomie) poświęcono średniowiecznej rodzinie norbertańskiej
zaledwie osiem wierszy1, opartych zasadniczo o wyniki badań Karola Górskiego2.
Jako wyróżniki wskazano: kult krzyża i grobu Pańskiego, oraz „decydującą rolę liturgii w pielęgnowaniu życia duchowego”. Jerzy Rajman całkiem niedawno uzupełnił ów skromny katalog o „rozwijający się żywo u wczesnych polskich premonstratensów kult maryjny”3 (na co zdają się wskazywać przeanalizowane przezeń patrocinia norbertańskich kościołów). Dzisiejsze spadkobierczynie św. Norberta w Polsce
podkreślają w swej duchowości kult Eucharystii i cześć Matki Bożej4, odwołując się
przy tym wprost do życiorysu założyciela zakonu.
Takiego odwołania zasadniczo brakuje natomiast w opracowaniach historycznych. Sygnalizowani wyżej Autorzy, by wyjaśnić wyróżniane przez siebie cechy
duchowości polskich premonstratensów w średniowieczu, chętniej wskazują np. na
wpływ ideologii krucjatowej niż na oddziaływanie charyzmatu samego Norberta czy
1
ks. J. Misiurek, Historia i teologia polskiej duchowości katolickiej, t. 1: W. X – XVII., s. 21; dla porównania: opis duchowości Doroty z Mątowów zajął w tejże pracy aż 4 strony.
2
Zwłaszcza K. Górski, Studia i materiały z dziejów duchowości, Warszawa 1980 (przede wszystkim
s. 436–438; charakterystyczne wszakże, iż w zasadniczym tekście całego zbioru, Dzieje życia wewnętrznego w Polsce, tamże (s. 20–83) nazwa premonstratensi pada tylko raz w kontekście omawiania zgubnych
skutków systemu „komendy królewskiej” w XVII w., s. 38); por. tegoż, Zarys dziejów duchowości w Polsce, Kraków 1986.
J. Rajman, Przyczynki do zagadnienia duchowości zakonu św. Norberta w Polsce, „Nasza Przeszłość”
97, 2002, s. 5–23 (zwł. s. 8–16); wcześniej na ten temat, zob. K. Górski, Studia i materiały, s. 437.
3
4
Tak np. s. D.B. Goldstrom, Duchowość norbertańska duchowością eucharystyczną, Kraków 1991.
Duchowość premonstrateńska a reforma gregoriańska w Polsce 67
wczesnych teologów norbertańskich. I to mimo tego, iż w szeregu opracowań dotyczących ściśle historii poszczególnych klasztorów premonstrateńskich w Polsce5
chętnie podkreśla się ich bezpośredni czy pośredni związek z Prémontré lub innymi ośrodkami zachodnimi. Na czym by więc ów związek miał rzeczywiście polegać?
Czy jedynie na więzach natury formalnej?
Zapewne Norbert z Xanten nie należy do grona postaci, które łatwo naśladować.
Źródła dokumentujące jego życie pokazują go jako człowieka radykalnej ascezy, łączącego powołania eremity i wędrownego kaznodziei. Na pierwszy plan wysuwa się
zawsze jego bezkompromisowe ubóstwo. Norbert to człowiek, który „w ogołoceniu, nagimi stopami usiłuje podążać za nagością krzyża”6. „Ogołocenie” i „nagość”
– to słowa raz po raz powracające w jego Vita – dotyczą nie tylko stroju czy obuwia,
ale w ogóle podejścia do konsumpcji i własności7. Verus pauper Christi8 i verae
poenitentiae praedicator9 – odżywia się zawsze na modłę wielkopostną, a na zamieszkanie gotów jest przyjąć jedynie miejsca nie tylko rzeczywiście odosobnione
(loci deserti; locum solitarium reperiens), ale także nieurodzajne (inculti; nullum
vel parvum fructum) i dla człowieka wręcz nieprzyjazne10. Dni spędza na pracy,
noce na modlitwie (corpus eius non requiescebat per diem; spititus autem nec per
noctem habeat requiem, nec per diem11). Jego ubogi strój nazywany bywa wszakże
również habitus peregrinus12 – a to z racji na podejmowane przez niego kampanie
kaznodziejskie – zawsze (i to kolejny wymiar jego duchowości) w oparciu o mandat
kolejnych papieży. To właśnie szacunek dla następców św. Piotra oraz obrona porządku sakramentalnego w Kościele odróżniają Norberta od grona wykraczających
już poza ortodoksję wędrownych „radykalnych nonkonformistów”, jak Tanchelm
czy Eudo de Stella13 (nie bez powodu przecież wspominanych w naszych źródłach),
Kompletny katalog klasztorów Cyrkarii Polskiej (wraz z pełną bibliografią źródeł i opracowań odnośnych do każdego z nich) – zob. M. Derwich, Der Prämonstratenserorder im mittelalterlichen Polen. Seine
Rolle in Kirche und Gesellschaft, [w:] Studien zum Prämonstratenserorder, I. Crusius i H. Flachenecker
(ed.), Göttingen 2003, s. 311–347.
5
6
...nudam crucem nudus utique sequi deberet... – Vita s. Norberti, Patrologiae Cursus completus. Series
Latina, wyd. J.P. Migne, Paris 1844–64 (dalej PL) 170, 1272. Podobnie w Continuatio Praemonstratensis
Kroniki Sigerta z Gembloaux: paupertatis Christi tunicam induitur [...], bajulans sibi crucem nudam,
nudus Christum sequitur – PL 160, 364
...Pede igitur nudo, tunica lanea, et pallio sibi sufficiente, sine tecto, sine certo domicilio [...] coepit
media horrendae hiemis intemperie, nudis item, ut ierat, pedibus remeare – tamże, 1272–3.
7
8
Vita, c. 1276.
9
Analecta Norbertina, PL 170, 1343.
Hermanus Monachus, De miraculis S. Marie Laudunensis, PL 156, 991; tegoż, Narratio restaurationis
abbatiae S. Martini Tornacensis, PL 180, 104; Charta Batholomei episcopi transcribentis Praemonstratum beato Norberto, PL 170, 1372.
10
11
Vita, 1273.
12
Continuatio Valcellensis, PL 160, 383.
Na ten temat, zob. zwł. K.F. Morrison, The Gregorian Reform, [w:] B. McGinn, J. Meyendorff i J. Leclercq (ed.), Christian Spirituality. Origins to the Twelfth Century, New York 2000, s. 189 n.; w podobnym
13
68 Grzegorz Ryś
wyrosłych na obrzeżach reformy gregoriańskiej, a zapowiadających tzw. ruchy ubogich (katarzy, waldensi, humiliaci i in.) z drugiej połowy XII stulecia. Całości obrazu duchowości Norberta dopełniają rzadziej pojawiające się w tekstach: sprzyjające
kontemplacji milczenie14, umiłowanie pokoju (pacis minister, pacem firmavit, discordes conciliavit)15, kult świętych i czynne miłosierdzie.
Hagiografowie zgodnie wskazują dwa źródła duchowości Norberta: apostolica institutio (Evangelia et dicta apostolorum) i canonica regula beati Augustini (propositio S. Augustini)16. Nie oznacza to wszakże, że stawiają je na równym
poziomie. Żywot stwierdza wyraźnie, że ideałem dla przyszłego biskupa Magdeburga była vita apostolica; w Augustynie natomiast upatrywał jedynie „świętego męża”,
który – jako pierwszy post apostolos – ów ideał uporządkował i odnowił17. Co więcej,
model augustyński traktował – przynajmniej u początków swojej konwersji – jako nie
dość wymagający. Herman z Tournai (zmarł w 1147 r.) np. na kilku miejscach stwierdza, że Norbert zdecydował się żyć według reguły św. Augustyna, ale w formie
o wiele bardziej surowej i ostrej (multum rigidiori et arctiori), a jego własne zasady
były znacznie twardsze niż te sformułowane przez biskupa Hippony18.
Nic więc dziwnego, że w dziele De origine, habitu et professione canonicorum
ordinis Praemonstratensis, napisanym przez Adama z Dryburga (zmarł w 1212 r.)
w niespełna pół wieku po śmierci Norberta, jego imię nie pada ani raz, a „ojcem
zakonu” konsekwentnie jest nazywany wyłącznie św. Augustyn (pater et advocatus noster beatus Augustinus)19. Warto też zauważyć, że miejsce nie przywoływanego założyciela zajął w refleksji rzeczonego Szkota św. Benedykt – jako wzór osobowy i autor „Reguły”. Najwyraźniej, autorowi bliższa jest duchowość monastyczna niż powołanie wędrownego eremity. Stanisław Trawkowski wyczuwał tu zwrot
w kierunku modelu cysterskiego i twierdził, że miałby się on dokonać jeszcze za życia Norberta, a nawet z jego woli20. Być może; z drugiej jednak strony, cytowany dopiero co Herman z Tournai w dziele De mirabilibus S. Mariae Laudunensis
przeprowadza porównanie Norberta z Bernardem z Clairvaux i absolutne pierwszeństwo przyznaje temu pierwszemu. Powodów jest kilka. Po pierwsze, Bernard nie
założył swojego zakonu, tylko wstąpił do już istniejącego; Norbert natomiast był
suae institutionis primus plantator primusque Dei dono incoeptor. Po wtóre, zaduchu postać św. Norberta prezentuje S. Trawkowski, Między herezją a ortodoksją. Rola społeczna premonstratensów w XII wieku, Warszawa 1964.
14
Juge silentium in omni loco, in omni tempore, in omni statu... – Vita, 1294.
Zob. np. Vita, 1276, Sancti Norberti Magdeburgensis Archiepiscopi Sermones duo ad populum, PL 170,
1357 n.; Analecta Norbertina, 1350.
15
16
Zob. Continuatio Praemonstratensis, 366; Vita, 1293.
17 Vita, 1292.
Narratio restaurationis, 104; multo rigidiorem, multoque severiorem videmus esse Norberti quam Augustini institutionem – De miraculis S. Mariae, 996.
18
19
Adamus Scotus, De origine, habitu, et professione canonicorum ordinis Praemonstratensis, PL 198, 442.
20
S. Trawkowski, Między herezją, s. 109 n.
Duchowość premonstrateńska a reforma gregoriańska w Polsce 69
początkował też żeńską gałąź zgromadzenia (Bernard – nie), nota bene o zasadach
jeszcze surowszych od męskiej21.
Adam Szkot jednak zgoła niemało miejsca poświęca wyraźnie benedyktyńskim
cechom i postawom, jak stabilitas (in loco), contemplatio, lectio et meditatio czy
conversio morum22. Choć, oczywiście, najważniejszym autorytetem pozostaje dlań
Augustyn, Doctor Magnus – nazwany tak (rzecz znamienna!) w kontekście ostatecznego rozstrzygania kwestii możliwej dla premonstratensów własności (proprietas).
To właśnie w oparciu o powagę „Wielkiego Doktora” nasz autor twierdzi z mocą, iż
vita apostolica nie domaga się rezygnacji z wszelkiej własności – jak zapewne chciał
Norbert23, lecz tylko z własności indywidualnej: vivamus in unitate; vivamus denique
sine proprietate24. To zresztą pierwsza zasada augustyńskiego Praeceptum:
Primum, propter quod in unum estis congregati, ut unanimes habitetis in domo, et sit
vobis anima una et cor unum in Deo. Et non dicastis aliquid proprium, sed sint vobis
omnia communia: et distribuatur unicuique vestrum a preposito vestro victus et tegumentum, non aequaliter omnibus, quia non aequaliter valetis omnes, sed potius unicuique
sicut opus fuerit25.
Nie oznacza to wszakże, że Szkot ipso facto otwierał norbertanom drogę do nieskrępowanego nabywania (wspólnej) własności26. „Nie bogactwa ma nam rozdzielać przełożony – komentował przytoczony co dopiero tekst Augustyna – nie rzeczy zbędne, lecz tylko to, co konieczne”27. Jednakże ubóstwo w jego ujęciu nie jest
już mierzone skromnością posiadania, lecz „poczuciem bezpieczeństwa i pokojem”
(summa pax et securitas), jakie daje wspólnota posiadania.
Najwięcej miejsca w swoim dziele poświęca Adam z Dryburga cnocie zwanej
rectitudo – słuszność lub lepiej: prostolinijność, niedwuznaczność – przeciwstawionej wszelkiej „pokrętności”, nieszczerości, pokomplikowaniu (curva est affectio tua;
iclinari, incurvari). To właśnie w imię rectitudo kanonik nie może być saecularis –
nie może bowiem jednocześnie pożądać Boga i tego, co jest „ze świata” (saeculum):
21
Hermanus Monachus, De miraculis S. Mariae, PL 156, 996.
Odpowiednio: Sermo VII, VI (m.in. białe szaty premonstratensów są znakiem nie tylko ich związku z liturgią, ale także wezwania do kontemplacji) i XIV oraz VIII.
22
23
Zob. S. Trawkowski, Między herezją, s. 26 n.
24
Adamus Scotus, De origine, habitu, 519.
S. Aurelii Augustini Hipponensis episcopi Regula ad servos Dei. PL 32, 1378. Zob. także: V. Desprez OSB, Początki monastycyzmu, t. 2: Dzieje monastycyzmu chrześcijańskiego do soboru efeskiego (431), przeł. J. Dembska, Tyniec 1999, s. 274–302.
25
Wymowny jest pod tym względem przykład opactwa norbertańskiego w Cockersand (Anglia): powstałe w oparciu o założenie eremickie, ulokowane zostało w miejscu niezwykle surowym (na brzegu zatoki morskiej, pozbawione słodkiej wody itd.). W przeddzień kasaty (Henryk VIII) jego wartość
została wyceniona na 66 funtów – a więc 3-krotnie mniej, niż najuboższe w Anglii opactwo cysterskie
(188 funtów) – zob. B. Marshall, Cockersand Abbey. A Lancashire House of Premonstratensian Canons,
1180–1539, Blackpool 2001.
26
Non diviatiae nobis a praeposito nostro distribuendae sunt, non aliqua superflua, sed sola necessaria.
Adamus Scotus, De orgine, 518.
27
70 Grzegorz Ryś
Si canonici quomodo saeculares? Si vero saeculares, quomodo canonici? Musi więc
sprawdzać uczciwość swego myślenia (rectitudo in cogitatione), szczerość swych
skłonności i uczuć (rectitudo affectionibus) oraz zamiarów (rectitudo intentionis)28.
W konkrecie wszakże – do czego jeszcze wypadnie nam wrócić – rectitudo sprowadza się do życia zgodnego z regułą; ona bowiem uczy zakonnika tego, co jest
rectum29.
Tak czy owak, zarówno w radykalnej wersji św. Norberta, jak i w „złagodzonej”
w ujęciu Adama Szkota, ideał premonstrateński pozostaje ten sam: wrócić w Kościele do ideałów apostolskich i do pierwotnej gorliwości primitivae Ecclesiae30,
opisanej na kartach Łukaszowych Dziejów. W ten sposób wpisuje się on bez wątpienia w podstawowy nurt reformy gregoriańskiej, nawiązując do jej programowego fundamentu, jakim było hasło vita apostolica31. Dla Norberta oznaczała ona radykalne ubóstwo i głoszenie Słowa; dla pokolenia Szkota – życie wspólne, oparte
o wspólną własność oraz kontemplację.
U genezy polskich premonstratensów stoją niewątpliwie gregoriańscy biskupi:
lubuski (a następnie wrocławski) Cyprian, krakowski Iwo Odrowąż czy płocki Wit;
w czasie zaś początki Circariae Poloniae niemal się pokrywają z głównymi etapami reformy gregoriańskiej w Polsce, wyznaczonymi datami: 1180 (zjazd łęczycki),
1186 (bulla Urbana III dla biskupstwa krakowskiego) oraz 1199–1219 (pontyfikat
Kietlicza). Powstające klasztory – jeden po drugim – otrzymywały od kolejnych
papieży bulle protekcyjne. Prawda, że był to w tym okresie proceder w Kościele powszechny; być może jednak następcom Piotra chodziło o rzeczywiste wsparcie młodego, znanego z zaangażowania w reformę zakonu? Skoro raz po raz natykamy się
w źródłach na premonstrateńskich opatów (z Wrocławia, Witowa, Brześcia) powoływanych przez papieży do roli rozjemców w sporach między najważniejszymi nawet polskimi biskupami czy też między książętami a Kościołami partykularnymi?32
A jednak – w opinii wybitnego znawcy dziejów zakonów w średniowiecznej Polsce
– premonstratensi nie odegrali żadnej poważnej roli; ani w duszpasterstwie, ani działalności misyjnej, ani w reformie Kościoła, a znaczenie ich najważniejszego klasztoru (św. Wincenty we Wrocławiu) brało się po prostu z jego pozycji majątkowej33.
28
Tamże, 462 n.
29
Regula vero recta ducit, tamże, 449.
30
Tamże, 507–513.
Na ten temat zob. np. C. Morris, The Papal Monarchy. The Western Church from 1050 to 1250, Oxford
1991, s. 30–101.
31
32
Np. do rozstrzygnięcia sporu między biskupem krakowskim a wrocławskim o pierwszeństwo po metropolicie gnieźnieńskim (1227) został wyznaczony opat witowski; z kolei opatowi wrocławskiemu nakazał
Grzegorz IX (w kwietniu 1236) upomnieć księcia Henryka – zob. Bullarum Poloniae, wyd. I. SułkowskaKuraś, S. Kuraś, t. 1–5, Rzym–Lublin 1982–1992 (dalej BP) 1, (odpowiednio) nr 218, 219 oraz 345.
33
M. Derwich, Der Prämonstratenserorder, s. 324–325.
Duchowość premonstrateńska a reforma gregoriańska w Polsce 71
To nie złośliwy cynizm mediewisty. Jeśli tylko wczytać się w Gesta abbatum
monasterii S. Vincentii34, bez trudu zobaczymy, że sprawy majątkowe (darowizny,
dziesięciny, wolności, wsie, miasta, przywileje targowe, karczmy itd.) zdominowały
całkowicie uwagę skrybów; to właśnie sukcesy w tej dziedzinie decydują o tym,
czy zmarły opat nazwany będzie venerandus (a nawet gloriosus), czy tylko venerabilis...
W tym miejscu jednak potrzebne jest słowo komentarza. Pozyskiwanie majątku,
jego pomnażanie i zabezpieczanie – w oczach dzisiejszego krytyka raczej sprzeczne
z ideałami kościelnej reformy – nie musiało być takie w oczach reformatorów doby
gregoriańskiej. Przeciwnie, to przecież gregorianie oskarżyli o herezję Paschalisa II,
gdy zaproponował Kościołom rezygnację z regaliów i utrzymywanie się z dziesięcin
i z ofiar. To, co współcześni historycy bylibyśmy skłonni nazwać „wyzwalaniem
Kościoła ze szponów mamony”, ówcześni – pro-reformatorscy (!) – ideologowie
odbierali jako niedopuszczalne osłabianie autorytetu Kościoła w feudalnym (a więc
opartym o własność ziemską) społeczeństwie.
W tym też kontekście zgoła nie dziwi, że właśnie w kategoriach „reformy” prezentowana jest geneza klasztoru ołbińskiego, gdzie – jak wiadomo – norbertanie
zastąpili benedyktynów. Winą „czarnych mnichów” – i tak ją przedstawiają wszystkie źródła (z papieskimi bullami włącznie) – było to, iż male vivendo bona monasterii dilapidarunt, i że ich skrajne niedbalstwo doprowadziło chwalebne do niedawna miejsce (locus olim celebris) niemal do „ruiny i skrajnej nędzy”. Stąd też nadzieja położona przez Celestyna III w żyjących „zgodnie z zamysłem Boga i regułą
św. Augustyna” premonstratensach, którym obce są zbytki i nieopanowanie poprzednich właścicieli35. Podobną dbałość o majątek kościelny wykazuje akt sprzedaży
wsi Garlica Duchowna kapitule krakowskiej przez norbertanki ze Zwierzyńca. Już
w arendze dokumentu czytamy, że samowolne decydowanie o własności w Kościele
nie pociąga za sobą żadnych skutków prawnych (vacuas et nullas esse decernant),
oprócz kar kościelnych dla winnych takiego procederu36. Wbrew pozorom, jesteśmy
tu nie poza nurtem reformy gregoriańskiej, lecz w samym jego środku. Wprawdzie nie w duchu charyzmatu Norberta, ale w zgodzie z zasadami reguły Augustyna oraz ich wykładem w wersji Adama z Dryburga. Nie dziwimy się więc zbytnio,
że w XIII-wiecznym Nekrologu ołbińskiego opactwa Norbert się nie pojawia (lub
co najwyżej pod zniekształconym imieniem oraz błędnie odnotowaną datą śmierci),
zaś ojcem zakonu – podobnie, jak to było u Szkota – jest wyłącznie św. Augustyn.
Jego uroczystość obchodzona jest z taką samą atencją, co Boże Narodzenie i Epi-
Gesta abbatum monasterii S. Vincentii, wyd. G.A. Stenzel. Scriptores Rerum Silesiacarum, Breslau 1839, t. 2, s. 135–155.
34
BP 1, nr 31 i 32 (por. nr 135, 136, 181, 192 i 265); pełny tekst obydwu bulli Celestyna III zob. PL 206,
986–988; por. Gesta abbatum monasterii, s. 136
35
Kodeks dyplomatyczny katedry krakowskiej św. Wacława, wyd. F. Piekosiński, t. 1–2, Kraków 1874–83,
(dalej KDKK) 1, nr LXIV, s. 88–90.
36
72 Grzegorz Ryś
fania (Triplex); zaś obchód Translationis S. Augusti postawiono na równi np. ze
świętem Podwyższenia Krzyża37.
Nekrolog, o którym mowa, pozwala – rzecz jasna – na wyciągnięcie jeszcze
innych wniosków dotyczących pobożności i religijnych ideałów wrocławskich premonstratensów. Jerzy Rajman zwrócił już uwagę na zarejestrowane w nim kulty
świętych i obchody liturgiczne38. Warto wszakże dodać, że nasze źródło dokumentuje
nie tylko dominanty w „prywatnej” pobożności zakonników. Istnieje niewątpliwa korespondencja między wyróżnionymi w nim świętami a papieskimi odpustami uzyskiwanymi przez zakonników dla wiernych nawiedzających ich klasztor (a nawet,
co godne podkreślenia, inne klasztory norbertańskie). W ciągu zaledwie 4 lat (1253–
1257) ołbińscy norbertanie otrzymali aż 7 takich bulli odpustowych – związanych
z obchodami: rocznicy poświęcenia kościołów – głównego oraz św. Michała archanioła, świąt: Znalezienia i Podwyższenia Krzyża, św. Wincentego bpa i męcz.,
św. Eustachego i św. Eulalii (we wszystkich tych przypadkach źródła wspominają
podawane do uczczenia relikwie)39. W Nekrologu odnajdujemy bez trudu wszystkie
te święta w randze festum duplex lub triplex (Poświęcenie kościoła; wyjątkiem jest
tylko dzień św. Eulalii, obchodzony w randze zwykłego wspomnienia). Bullarium
Poloniae rejestruje tego rodzaju przywileje papieskie, uzyskiwane także przez inne
domy norbertańskie (np. na odpust św. Piotra w Imbramowicach40). Najobszerniejszy z nich nosi co prawda późną datę (2 kwietnia 1418), ale za to dokumentuje punkt
dojścia procesu, o którym mowa. Tu możliwość uzyskania specjalnych łask Bożych
łączy się z nawiedzeniem kościoła w Nowym Sączu w następujące dni: Narodzenia,
Obrzezania, Objawienia, Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia Chrystusa, Bożego Ciała41 i Pięćdziesiątnicy, Narodzenia, Zwiastowania, Oczyszczenia i Wniebowzięcia NMP, Narodzin Jana Chrzciciela, śś. Piotra i Pawła, Wszystkich Świętych
oraz w uroczystość Poświęcenia kościoła (wszystkie te dni, z wyjątkiem święta Piotra i Pawła, w Nekrologu ołbińskim oznaczone są jako festum triplex)42. Summa summarum mamy tu więc do czynienia nie tylko z własną pobożnością zakonników,
lecz także z wyraźną intencją duszpasterską: chodzi o przyciągnięcie wiernych
do własnego kościoła oraz o szerzenie konkretnej dewocji (kult relikwii). Może więc
norbertanom – zarówno u ich polskich początków, jak i w czasie, gdy podjęto próbę
Liber mortuorum monasterii Sancti Vincentii ordinis Praemonstratensis, wyd. W. Kętrzyński, MPH
V, s. 667–718. Określenie Festum sancti p a t r i s Norberti pojawia się natomiast w (XVII-wiecznym!) Liber mortuorum monasterii Strzelnensis, wyd. W. Kętrzyński, MPH V, s. 719–767; Św. Augustyn
wszakże dalej jest tu nazywany pater, a święto jego translacji doczekało się nawet oktawy (zob. odpowiednio – s. 745, 750, 756–757).
37
38
J. Rajman, Przyczynki do zagadnienia duchowości, s. 20–21.
39
BP 1, nr 530, 531, 546, 547, 562, 563, 645.
40
BP 1, nr 532.
Wszystkie (z wyjątkiem Circumcisio) wraz z oktawą; podobnie święta: Narodzin i Wniebowzięcia NMP,
Narodzin Jana Chrzciciela oraz Piotra i Pawła; uroczystość Zesłania Ducha Świętego została „rozszerzona” o dalsze 6 dni.
41
42
BP 4, nr 230.
Duchowość premonstrateńska a reforma gregoriańska w Polsce 73
ich reformy (w pierwszej połowie XV w.) – cura animarum nie była aż tak obojętna,
jak tego chcą mediewiści?... Papieże próbowali także kierować ich uwagę na sprawy
misji oraz wypraw krzyżowych (także tych w wersji „rodzimej”)43. Z jakim skutkiem? Trudno powiedzieć. Śladem po jakiejś wrażliwości wrocławskich „białych
kanoników” na sprawę krucjat jest zapewne odnotowanie w Nekrologu dwóch zmarłych krzyżowców (Fredericus – sacerdos et crucifer; Henricus crucifer)44.
Korespondencja papieska kierowana do polskich premonstratensów pozwala na dotknięcie jeszcze przynajmniej dwóch zagadnień wchodzących w zakres ich
„duchowości”. W październiku 1210 r. Innocenty III pisze do opata na Ołbinie, iż
wielu braci tegoż zakonu, uciekając przed kościelnymi karami za swe występki, przenosi się do pobliskich klasztorów. Po ślubach wieczystych złożonych w danym klasztorze
nikomu nie wypada – stwierdza papież – dla takich powodów migrować do innego45.
Papież przypomina więc wrocławskim kanonikom złożony w czasie profesji ślub
stabilitas loci. Adam z Dryburga w swoim dziele przywiązywał do tego ślubu wielką
wagę; poświęcił mu całe kazanie VII. Przestrzegał swych współbraci przed pokusą
zmiany klasztoru nie tylko z powodu „słabości” czy „małoduszności”, ale nawet
dla szczytnych celów (jak np. przejście do domu czy zakonu o ściślejszej obserwancji); mówił też o możliwym w takich przypadku zgorszeniu. W jego opinii obrany
raz klasztor można opuścić jedynie dla 3 powodów: 1) nakłanianie przez wspólnotę do ciężkiego grzechu; 2) doświadczanie w niej nienawiści i nieuleczalnej zazdrości (z takiego powodu nawet Benedykt opuścił Subiaco); 3) wybór kanoniczny
na urząd w innym klasztorze. Jak widać, papież Innocenty swą interwencją dotykał
newralgicznego punktu w ideale życia wspólnego norbertanów u św. Wincentego.
Druga kwestia to wartość kontemplacji. Innocenty VI (tekst jest więc znowu nieco późniejszy) odnosi się do listu Kazimierza Wielkiego, w którym władca zaproponował, by klasztory norbertanek z Buska, Imbramowic i Zwierzyńca oraz benedyktynek ze Staniątek przenieść do Krakowa (infra civitatem). Okazuje się – to pewnie
jeszcze jedno zdumienie dla dzisiejszego czytelnika – że samotność zamieszkiwanych przez nie miejsc, ich charakter rolniczy (ruralis, campester), zamiast sprzyjać mniszkom, przeszkadza im w kontemplacji. Łatwiej też staje się pokusą do zabronionego regułą opuszczania murów klasztornych i „wałęsania się” po okolicy46.
Sam ruch – w kierunku miasta, dla poszukiwania warunków do medytacji – wydaje
się mało przekonujący (chociaż nie dla papieża, który podzielił królewskie racje);
w całości jednak bulla niewątpliwie pokazuje zasadnicze cechy duchowości premonstrantek: kontemplacja, odosobnienie i – po raz kolejny – stabilitas loci. Wokół
jakich tematów owa kontemplacja miałaby być skoncentrowana? Źródła historyczne,
dokumentujące życie bł. Bronisławy, ukazują ją na medytacji w święto Wniebowzię43
Zob. np. BP 1, nr 221, 388, 763.
44
Liber mortuorum, s. 711 i 716.
45
BP 1, nr 91.
46
BP 2, nr 789.
74 Grzegorz Ryś
cia Maryi, nazwanej przez nią „Dziewicą” i „Matką miłosierdzia”. Przy czym język,
którym posługuje się Bronisława, jest językiem medytacji biblijnej, i to wyraźnie
opartej na Pieśni nad pieśniami (zob. Pnp 4,6–5,1) 47. Znacznie późniejsza tradycja,
zwłaszcza ikonograficzna, mówi także o jej medytacji nad męką Pańską. Mamy więc
obydwa wyróżniane w literaturze zagadnienia tematy: kult maryjny i pasyjny48. Nie
sposób je przecież uznać za wątki typowo „norbertańskie”. Maryja jako Mater Misericordiae pojawia się wprawdzie jako patronka zakonu – wraz ze śś. Augustynem
i Norbertem – w ikonografii norbertańskiej (np. obraz z Płocka, 1628); wcześniej jednak odnaleźć Ją można w literaturze i ikonografii cystersów (Cezary z Heisterbach,
ok. 1230; Koprzywnica, ok. poł. XIV w.), bożogrobców (przedstawienie w kościele
św. Jana w Gnieźnie, 3 ćw. XIV w.) oraz mendykantów, a także w kościołach parafialnych (Czchów, Skotniki, 2 poł. XIV w.)49. Choć zgoda, że zapis miraculum z Żywotu Jackowego wyprzedza datą (1257) wszystkie zachowane przypadki ikonograficzne. O popularności tematów maryjnych (i pasyjnych) w modlitwie polskich norbertanek świadczy też niewątpliwie zespół rzeźb strzelneńskich, zwłaszcza reliefy,
które miały wydzielać z kościoła chór zakonny (a więc właśnie miejsce medytacji):
Maryja z Dzieciątkiem w otoczeniu proroków oraz Zdjęcie z Krzyża i Opłakiwanie.
„Można więc przypuszczać – twierdzi prof. Świechowski – że na przegrodach chórowych znajdowały się dwa cykle: maryjny i pasyjny”50.
I na koniec, jeszcze jedna refleksja – związana właśnie z rzeźbami ze Strzelna, a dokładnie mówiąc z jednym z przedstawień z południowej kolumny z personifikacjami cnót. W schemacie przedstawionym przez Zygmunta Świechowskiego zwraca uwagę cnota, umieszczona jako trzecia od lewej w górnym rzędzie, rozszyfrowana przez Profesora jako Skromność. Przedstawiona frontalnie, w obu rękach trzyma regułę (?). Jeśli tak, to może jest to raczej Rectitudo – cnota tak ważna u Adama Szkota. Cnota będąca syntezą przejścia – od Norberta do norbertanów;
od posłuszeństwa charyzmatowi do posłuszeństwa regule. Ta przemiana premonstrateńska dokonała się równolegle do tej, jaką przeszła cała tzw. reforma gregoriańska:
od ideałów vita apostolica do opartego na prawie (i niezależności materialnej) Kościoła monarchii papieskiej.
Ego, inquit, sum Mater misericordie [...] Hiis dictis Mater misericordie incepit: „Ibo mihii ad montem
mire et ad colles Libani”… – De vita et miraculis Sancti Iacchonis (Hyacinthi) Ordinis fratrum Praedicatorum auctore Stanislao lectore Cracoviensi eiusdem ordinis, wyd. L. Ćwikliński, MPH IV, s. 866–867.
47
48
Ten wątek szeroko omawia J. Rajman, Przyczynki do zagadnienia duchowości, s. 17–21.
Obszernie na ten temat zob. M. Gębarowicz, Mater misericordiae – Pokrow – Pokrowa w sztuce i legendzie środkowo-wschodniej Europy, Wrocław 1986; por. J. Domasłowski i in., Gotyckie malarstwo ścienne
w Polsce, Poznań 1984.
49
50
Z. Świechowski, Strzelno romańskie, Poznań 1998.
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Wojciech Dominiak (Opole)
Stosunek Piastów opolskich
do klasztoru norbertanek
w Rybniku/Czarnowąsach w średniowieczu
Problem badawczy, postawiony w tytule niniejszego artykułu, wymaga wprowadzenia kilku uwag. Podstawową sprawą będzie tutaj określenie „książęta opolscy”.
Pod tym pojęciem rozumieć będziemy Piastów zasiadających na tronie opolskim w latach 1202–1532. Cezurę czasową otwierać będzie data objęcia rządów w księstwie
przez Mieszka Plątonogiego (ostatnio N. Mika proponuje, aby obdarzać go przydomkiem Laskonogiego)1, gdyż to za jego czasów mamy poświadczone pierwsze
kontakty z norbertankami; przedział niniejszy zamyka rok śmierci ostatniego Piasta opolskiego – Jana II Dobrego. Pozostałe linie książąt piastowskich, jakie powstały w wyniku podziału księstwa opolskiego, dokonanego za sprawą Władysława I ok. 1281 r., nie będą nas tutaj interesować. Na terenie księstwa opolskiego istniała tylko jedna placówka żeńska zakonu premonstratensów, a mianowicie klasztor
w Rybniku (przeniesiony do Czarnowąsów w 1228 r.), dzieło Ludmiły i wspomnianego wyżej księcia Mieszka. Ze względu na małe zainteresowanie książąt opolskich
innymi klasztorami premonstrateńskimi, zlokalizowanymi poza obszarem księstwa,
nasze rozważania ograniczymy głównie do placówki czarnowąskiej.
Zainteresowania badaczy konwentem norbertanek w Czarnowąsach sięgają już
początku XX w. Próbę syntetycznego opracowania dziejów klasztoru podjęła Stefania Pierzchalanka-Jeskowa2. Następnie na tym polu badawczym wypowiedział się
E. Lange3. Prace te wniosły do nauki wiele informacji na temat konwentu, jednakże
szereg tez tam zamieszczonych musi być poddanych wnikliwej analizie i weryfika1
N. Mika, Jaki przydomek nosił Mieszek, syn Władysława Wygnańca?, [w:] Sacra Silentii provincia.
800 lat dziedzicznego księstwa opolskiego (1202–2002), pod red. A. Pobóg-Lenartowicz, Opole 2003,
s. 93–100.
S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru w Czarnowąsie na Śląsku w wiekach średnich, „Roczniki Historyczne” 4, 1928, z. 2, s. 1–55.
2
3
E. Lange, Kloster Czarnowanz, Oppeln 1930.
76 Wojciech Dominiak
cji. Ostatnio problematyka ta ponownie stała się przedmiotem badań historyków:
H. Grügera4 czy M. Kopki5; szczególnie w odniesieniu do problemów początkowego uposażenia zgromadzenia w momencie fundacji oraz translokacji konwentu z Rybnika do Czarnowąsów.
Jeżeli chodzi o książąt opolskich, to do dzisiaj wiele z tych wybitnych postaci nie
ma swojej biografii. Wyjątkiem będzie tutaj opracowanie Stanisława Zajchowskiego poświęcone Bolkowi I6 czy też ks. Stefana Baldego7 traktujące w sposób popularny o Janie Dobrym. Poza tym dysponujemy rozbudowanymi biogramami książąt
opolskich8, artykułami9 czy też materiałami z sesji naukowych10.
Klasztor kanoniczek św. Norberta w Rybniku został założony pomiędzy rokiem
1202 a 1211, zaś Monika Kopka proponuje, aby przyjąć datę 1206 r.11. Była to w ogóle pierwsza fundacja klasztorna w obrębie państwa opolskiego. Mogła powstać niejako w odpowiedzi na założenie klasztoru cysterek trzebnickich, na co wskazują
ramy czasowe obu fundacji. Inicjatorką przedsięwzięcia była niewątpliwie księżna Ludmiła, o czym informuje nas nekrolog czarnowąski12. Przekazała ona kanoniczkom rybnickim 7 wiosek13, co stwierdzamy na podstawie dokumentu Henry4
H. Grüger, Schlesisches Klosterbuch Czarnowanz, „Jahrbuch der Schlesischen Friedrich–Wilhelms–Universität zu Breslau”, 25, 1984.
M. Kopka, Powstanie i rozwój uposażenia klasztoru norbertanek w Czarnowąsach do końca XIV wieku na tle przemian osadniczo-gospodarczych Śląska Górnego (praca magisterska: AIHUO, maszynopis),
s. 75–125. Na sesji poświęconej klasztorom żeńskim („Sanctimoniales. Zakony żeńskie w Polsce i Europie
Środkowej do przełomu XVIII i XIX wieku”, Mogilno–Strzelno: 24–26 listopada 2004 r.) autorka wygłosiła również referat pt.: „Pierwotne uposażenie klasztoru norbertanek w Czarnowąsach” – w druku.
5
6
S. Zajchowski, Bolko I, książę opolski – próba rysu biograficznego, Opole 1964, s. 1–62.
7
S. Baldy, Księstwo opolskie za czasów Jana Dobrego, Opole 1999.
Biogramy możemy znaleźć w: Książęta i księżne Górnego Śląska, pod red. A. Barciaka, Katowice 1995;
K. Jasiński, Rodowód Piastów śląskich. Piastowie opolscy, cieszyńscy i oświęcimscy, t. III, Wrocław 1977;
Słownik władców polskich, pod red. J. Dobosza, Poznań 1997; Piastowie. Leksykon biograficzny, pod red.
S. Szczura i K. Ożoga, Kraków 1999; N. Mika, G. Wawoczny, Książęta opolsko-raciborscy. Wybrane
postacie, Racibórz 2000; T. Sadowski, Książęta opolscy i ich państwo, Wrocław 2001.
8
9
J. Rajman, Książę Mieszko Plątonogi jako twórca księstwa opolskiego, [w:] Sacra Silentii provincia,
s. 83–91; tenże, Mieszko II Otyły. Książę opolsko-raciborski, „Kwartalnik Historyczny” C, 1993, z. 3,
s. 19–37; O. Halecki, Powołanie księcia Władysława Opolskiego na tron krakowski w 1273 r., „Kwartalnik Historyczny” XXVII, 1913, s. 213–315.
Władysław Opolczyk jakiego nie znamy. Próba oceny w sześćsetlecie śmierci, pod red. A. Pobóg-Lenartowicz, Opole 2001; Sacra Silentii provincia; Kult św. Stanisława na Śląsku (1253–2003), pod red.
A. Pobóg-Lenartowicz, Opole 2004.
10
11
Szerzej zob. S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 3–6, tam dalsza literatura. Monika Kopka proponuje przyjęcie daty 1206 r.; zob. M. Kopka, Jeszcze o początkach klasztoru norbertanek w Rybniku w tym tomie, s. 52–57.
Nekrolog des Klosters Czarnowanz, oprac. W. Wattenbach, „Zeitschrift des Vereins für Geschichte und
Alterthum Schlesiens”, I, 1855–1856, s. 226–228.
12
Skorogoszcz, Książnice, Smolna, Brzezie pod Raciborzem, Wróblin koło Głogówka, Krowiarki, Żużela; szczegółowo ich identyfikację i położenie omówiła M. Kopka, Pierwotne uposażenie klasztoru norbertanek w Czarnowąsach (w druku).
13
Stosunek Piastów opolskich do klasztoru norbertanek... 77
ka Brodatego z 1234 r.14, w którym książę konfirmował posiadłości zgromadzenia.
W tym miejscu wypada się zastanowić nad motywami powołania do życia takiej
placówki. Pierwsza kwestia: dlaczego norbertanki? Wydaje nam się, że w świetle
zachowanego materiału źródłowego nie odpowiemy jednoznacznie na to pytanie;
możemy jedynie poruszać się w sferze przypuszczeń. W zbliżonym ramami chronologicznymi do rybnickiej fundacji okresie mamy poświadczone domy zakonne
norbertanek w Zwierzyńcu pod Krakowem (a także na wrocławskim Ołbinie, tyle
tylko, że jest to konwent męski braci św. Norberta). Jest potwierdzona w źródłach
aktywność opolskiej pary książęcej wobec Ołbina i Zwierzyńca; Mieszko Plątonogi jest wzmiankowany w nekrologu ołbińskim15 (prawdopodobnie za przekazanie
braciom kościołów w Bytomiu i Toszku), a jego żona Ludmiła (donatorka klasztoru,
niestety nie sposób dzisiaj ustalić przedmiotu nadania) została odnotowana w nekrologu zwierzynieckim16, podobnie jak jej mąż, przypuszczalnie w podzięce za przekazanie klasztorowi wsi Grodziec17. Dodatkowo należy wskazać na prawdopodobną
czeską proweniencję Ludmiły i tym samym – czeskie pochodzenie konwentu18. Jerzy Rajman jako główny cel fundacji rybnickiej podaje chęć „zbudowania” zaplecza dla Piastówien z książęcej rodziny, które miały poświęcić się (dobrowolnie lub
w wyniku podjętej za nie decyzji) służbie Bogu19, oraz wskazuje na związki filiacyjne Rybnika i Zwierzyńca20. Bez wątpienia opisane powyżej wzajemne koneksje
mogły leżeć u podstaw podjęcia decyzji o sprowadzeniu właśnie norbertanek.
Znacznemu powiększeniu uległ majątek klasztoru rybnickiego ok. 1223 r.
Do znanych nam już miejscowości książę Kazimierz dodał (do donacji swoich rodziców) Rybnik, Brzezinę, Raków, Lichynię, Scacovici oraz przychody z komory
celnej w Siewierzu21. Ponadto, co zostało zauważone przez J. Rajmana, ok. 1223 r.
musiała wstąpić do klasztoru całkiem spora liczba panien pochodzących z opolskich
rodzin rycerskich, co znalazło przełożenie w dziesięcinie, jaką rycerstwo płaciło wybranemu kościołowi22. Uposażenie kanoniczek po „przeprowadzce” z Rybnika do Czarnowąsów, tj. w 1228 r., stanowiły już 23 wsie; 11 z nich to darowizny
Codex Diplomaticus Silesiae (dalej CDS), hrsg. vom Vereine für Geschichte und Alterthum Schlesiens,
Bd. 1, Urkunden des Klosters Czarnowanz, hrsg. von dr W. Wattenbach, Breslau 1857, nr 5.
14
Liber Mortuorum Monasterii Sancti Vincentii Ordinis Praemonstratensis, [w:] Monumenta Poloniae
Historica, wyd. W. Kętrzyński, t. V, Lwów 1888, s. 692.
15
J. Rajman, Średniowieczne zapiski w nekrologu klasztoru norbertanek na Zwierzyńcu, „Nasza Przeszłość” 77, 1992, s. 49.
16
Tenże, Założenie klasztoru premonstrantek w Rybniku. Przegląd problematyki badawczej, [w:] Sacrum
i profanum. Klasztory i miasta w rzeczywistości Górnego Śląska w średniowieczu, Rybnik 2003, s. 91.
17
Por. S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 9–10. Autorka jednak nie daje ostatecznej odpowiedzi, natomiast nie wyklucza czeskiego pochodzenia konwentu.
18
19
J. Rajman, Założenie klasztoru premonstrantek, s. 92.
20
Tamże, s. 94.
CDS, t. I, nr 1. Wszystkie posiadłości, które zostały dodane norbertankom w 1223 r., identyfikuje
M. Kopka, Pierwotne uposażenie klasztoru.
21
22
J. Rajman, Założenie klasztoru premonstrantek, s. 92–93.
78 Wojciech Dominiak
książąt opolskich: Mieszka, Ludmiły i Kazimierza23. Dziełem tego ostatniego było 11
donacji: 6 w drodze wymiany (m.in. klasztor otrzymał Czarnowąsy w drodze zamiany na Rybnik24, Smolną i Brzezie); pozostałe 5 – to zupełnie nowe donacje, być
może posag przekraczającej zakonny próg Więcesławy25.
Dlaczego zatem doszło do translokacji z Rybnika do Czarnowąsów? Jakie były
przyczyny tego przedsięwzięcia? Czyżby nadania, jakie otrzymały siostry za sprawą
Mieszka i Kazimierza, nie stanowiły atrakcyjnego zaplecza dla fundacji? A może
to bardziej księciu zależało na dogodnej lokalizacji, nieopodal centrum politycznego jego państwa?
Problem ten wydaje się być bardziej złożony. Otóż w dokumencie z 1228 r.
wyraźnie możemy przeczytać, iż to na prośbę i za zgodą (!) kanoniczek dochodzi do przeniesienia konwentu26. Wnioskujemy więc, że „kwestia zgody” dotyczyć
musiała inicjatywy książęcej. Jeśli zatem Kazimierz myślał poważnie o umieszczeniu swojej córki w klasztorze sióstr św. Norberta, to rzeczywiście inicjatywa translokacji zgromadzenia mogła wyjść od niego. Aby siostry nie „były stratne” w wyniku planowanego przedsięwzięcia, Kazimierz musiał je dobrze uposażyć. Być może obie strony wcześniej uzgodniły warunki przeniesienia placówki, o co prosił
Kazimierz (w zamian oferując nadania), i wyraziły zgodę na przeniesienie i proponowany przez księcia opolskiego nowy inwentarz majątkowy. Prawdopodobnie książę chciał też, aby placówka ta stanowiła także nekropolię opolskiej linii książęcej,
coś na wzór Trzebnicy czy klasztoru klarysek wrocławskich w przypadku Piastów dolnośląskich, co dodatkowo potwierdzałoby inicjatywę translokacyjną Kazimierza. Zauważalne jest to w polityce włodarza opolskiego względem klasztoru;
liczne i korzystne nadania, stanowiące podstawę egzystencji i rozwoju gospodarczego placówki, kariera duchowna jednej z córek – Więcesławy, miejsce pośmiertnego spoczynku w murach klasztoru księcia, jego żony Violi i córki, wspominanej już
uprzednio Więcesławy (przełożonej klasztoru), to nieliczne przykłady potwierdzające to przypuszczenie. Jak się później okazało, zamysł, aby uczynić z Czarnowąsów miejsce wiecznego spoczynku Piastów opolskich, nie znajduje uznania w polityce następców Kazimierza.
Jak to się stało – to kolejny problem – że klasztor czarnowąski nie zostaje nekropolią książąt opolskich i to już w drugim pokoleniu? Mieszko II syn Kazimierza odszedł od zamysłów ojca, bo już w testamencie, jaki sporządził w 1245 r., uczynił dominikanów raciborskich wykonawcami aktu ostatniej woli, wyrażając jednocześnie
życzenie, aby w murach rozpoczętej przez niego fundacji klasztoru Braci Kaznodziei,
23
Problem ten omawia M. Kopka, Pierwotne uposażenie klasztoru.
24
Z zachowaniem praw do karczmy i kościoła w Rybniku.
S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 20–21. Zob. W. Dominiak, Książęta opolscy a klasztory
żeńskie w średniowieczu, referat wygłoszony na sesji poświęconej klasztorom żeńskim („Sanctimoniales. Zakony żeńskie w Polsce i Europie Środkowej do przełomu XVIII i XIX w., Mogilno–Strzelno:
24–26 listopada 2004 r., w druku), przypis 25.
25
26
Zob. CDS, t. I, nr 4: de peticione et consensu sepedicti conventus in Bosidom.
Stosunek Piastów opolskich do klasztoru norbertanek... 79
złożono jego prochy27. Następca Mieszka Władysław w 1258 r. wieńczy fundację28;
również często przebywa na dworze w Raciborzu, w otoczeniu dominikanów i prawdopodobnie również ten klasztor stanowi dla niego miejsce wiecznego spoczynku29.
Być może miało to związek z wielką atrakcyjnością zakonu dominikanów i propagowanego przez nich zarówno typu duchowości, jak i idei zjednoczenia państwa polskiego, która wypłynęła na kanwie twórczości dominikanina Wincentego z Kielczy,
z którym Władysław znał się osobiście.
Wybór Raciborza, a tym samym umniejszenie roli Czarnowąsów w polityce księcia Władysława, może wynikać z innych jeszcze czynników. Od początku
swych rządów w księstwie, co nastąpiło w 1246 r., Władysław zaczął inwestować
w rozwój południowo-wschodnich ziem swojego państwa, ze szczególnym uwzględnieniem pogranicza śląsko-małopolskiego30. Było to związane z akcją kolonizacyjną
na tym terenie. Książę ten, jako mądry gospodarz i strateg, starał się zbudować swoją
pozycję w oparciu o tego typu inwestycje, wykreować swoje „lobby”, które poparłoby jego kandydaturę w staraniach o tron krakowski31. Plany te, o których sądzi się
niekiedy, że były inspirowane zjednoczeniową ideą „Żywotów św. Stanisława”,
doczekały się realizacji w postaci powołania księcia w 1273 r. na tron w Krakowie przez oponentów Bolesława Wstydliwego32. W związku z powyższym zakony
męskie dominikanów czy franciszkanów były bardziej „atrakcyjne politycznie” niż
siostry św. Norberta w Czarnowąsach.
Nawet osoba Więcesławy nie spowodowała szerszego zainteresowania się Czarnowąsami przez jej braci. Mieszko w testamencie zapisał mniszkom wieś Brzezie33;
Władysław ograniczył się tylko do transumowania dyplomu34. Jednocześnie władca transumował dyplom z 1228 r. dla klasztoru, potwierdzając darowizny poczynione przez ojca. Odtąd książę nie wykazuje większego zainteresowania „domem
Bożym”. Z czego to mogło wynikać? Prócz zarysowanych wcześniej problemów doSchlesisches Urkundenbuch, hrgs. von der Historischen Kommision für Schlesien (dalej SUB), oprac.
W. Irgang, Bd. II, Wien 1977, nr 295.
27
28
Tamże, III, nr 269.
29
J. Sperka, Władysław, [w:] Książęta i księżne Górnego Śląska, s. 120–123.
J. Rajman, Pogranicze śląsko-małopolskie w średniowieczu, Kraków 1998, s. 86–92. Szerzej na temat
polityki gospodarczej Władysława zob.: W. Dominiak, Polityka gospodarcza księcia Władysława I Opolskiego (1246–1281), [w:] Korzenie środkowoeuropejskiej i górnośląskiej kultury gospodarczej, pod red.
A. Barciaka, Katowice 2003, s. 75–93.
30
W. Dominiak, Rola kultu św. Stanisława na Śląsku w polityce zjednoczeniowej książąt opolskich
w XIII w., [w:] Kult św. Stanisława na Śląsku (1253–2003), pod red. A. Pobóg-Lenartowicz, Opole 2004,
s. 58–59.
31
32
Szerzej: O. Halecki, Powołanie księcia Władysława Opolskiego na tron krakowski w 1273 r., „Kwartalnik Historyczny” XXVII, 1913, s. 272–277. Z. Piech, Ikonografia pieczęci Piastów, Kraków 1993, s. 130,
wykazał, że przypisywanie księciu Władysławowi tendencji zjednoczeniowych na podstawie rzekomego wizerunku w koronie królewskiej jest nieporozumieniem.
33
SUB, II, nr 295. Nadanie nie zostało zrealizowane przez następcę Mieszka.
Zob. SUB, III, nr 340: decem lapides cere in villa Opoliensis castellature sita, que Lubnane nuncupatur,
pro alendo lumine in predicta ecclesia de Bosidom.
34
80 Wojciech Dominiak
tykamy jeszcze jednej, bardzo ważnej kwestii: Więcesława prawdopodobnie wstąpiła do klasztoru ok. 1228 r., na co wskazuje S. Pierzchalanka-Jeskowa35. Skoro tak,
to ani Mieszko (wówczas ok. ośmioletni chłopak)36, ani (tym bardziej) Władysław (ok. 1228 r. miał prawdopodobnie 3 lata)37 nie pamiętali jej z okresu dzieciństwa, przez co więzy rodzinne nie były nazbyt silne.
Kolejny problem, jaki chcielibyśmy podnieść w tym opracowaniu, to sprawa donacji książęcych na rzecz klasztoru. Ich strukturę staraliśmy się naszkicować we
wcześniejszych fragmentach tego artykułu. Ostatnio wyniki badań nad uposażeniem
klasztoru zostały dosyć dobrze zobrazowane przez M. Kopkę, która także podjęła się identyfikacji posiadłości klasztornych, weryfikując tezy lansowane przez literaturę przedmiotu38. Nie będziemy zatem szczegółowo tej problematyki omawiać.
Nadania ziemskie stanowiły dla placówki podstawę ekonomiczną jej egzystencji.
Jak ostatnio sugerował Antoni Barciak, istotny problem, związany z zagadnieniem
pierwotnego uposażenia, dotyczy jakości nadań39. Widać, iż władcy opolscy Mieszko Plątonogi i jego syn Kazimierz starają się hojnie uposażyć klasztor. Dla porównania dodajmy tylko, że inna znana nam fundacja norbertanek zwierzynieckich
w początkach jej funkcjonowania otrzymała od donatora zaledwie 3 wsie40. Inaczej
rzecz się ma z uposażeniem norbertanek w Strzelnie, które w początkowej fazie wynosiło tylko 13 wsi; jednakże na tę liczbę złożyły się nadania rodziny i samego fundatora – Piotra Wszeborowica – oraz donacje książęce: Mieszka III Starego i Kazimierza Sprawiedliwego41. Weźmy dla przykładu jeszcze jedną fundację, tym razem
cysterek trzebnickich, którą fundatorzy wzorowo wręcz uposażyli, nadając w pierwszych latach funkcjonowania aż 19 wiosek. W wyniku hojności innych darczyńców,
m.in. osób świeckich oraz książąt wielkopolskich, stan posiadania opactwa zwiększył
się do 40 wiosek w 1235 r.42 Porównując wysokość pierwotnego uposażenia przywołanych tu tylko przykładowo klasztorów należy powiedzieć, że Piastowie opolscy
rzeczywiście bardzo szczodrze, jak na swoje możliwości finansowe, obdarowywali rodzimą fundację.
Charakter poczynionych nadań stwarzał możliwości inwestowania w otrzymany teren. Jednakże dopóki kanoniczki otrzymują od władców opolskich ziemię, nie
35
Szerzej zob.: S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 21.
36
K. Jasiński, Rodowód Piastów, s. 24.
37
Władysław przyszedł na świat ok. 1225 r. Zob. tamże, s. 27.
38
M. Kopka, Pierwotne uposażenie klasztoru.
Problem ten został poruszony w dyskusji sesji w Mogilnie „Sanctimoniales. Zakony żeńskie w Polsce
i Europie Środkowej do przełomu XVIII i XIX wieku”, 24–26 listopada 2004 r.
39
J. Rajman, Klasztor norbertanek na Zwierzyńcu w wiekach średnich, Kraków 1993, s. 53. Szerzej
na temat uposażenia norbertanek zwierzynieckich – tamże, s. 38–61.
40
41
D. Karczewski, Dzieje klasztoru norbertanek w Strzelnie do początku XIV wieku, Inowrocław 2001,
s. 121.
K. Bobowski, Podstawy bytu konwentu trzebnickiego, [w:] Księga Jadwiżańska. Międzynarodowe Sympozjum Naukowe „Święta Jadwiga w dziejach i kulturze Śląska”, pod red. M. Kaczmarka i M.L. Wójcika,
Wrocław 1995, s. 62–65.
42
Stosunek Piastów opolskich do klasztoru norbertanek... 81
starają się tego w żaden sposób zagospodarować. Kiedy natomiast nadania te nie
będą posiadały charakteru rzeczowego, a przejawiać się będą w czynszach, bądź
kiedy poszczególni książęta będą starali się w jakiś sposób ograniczać, uszczuplać
stan posiadania klasztoru, wtedy dopiero aktywizują się gospodarczo siostry czarnowąskie i rozpoczynają akcję kolonizacyjną na prawie niemieckim na otrzymanych
uprzednio obszarach.
Bardzo niekorzystnym wydarzeniem z punktu widzenia funkcjonowania i rozwoju klasztoru okazał się podział Śląska na dzielnice w 1281 roku. Władysław podzielił swoje państwo pomiędzy synów: Bolesław otrzymał Opole, Mieszko – Cieszyn,
Kazimierz – Bytom, a Przemysław zostało księciem raciborskim. Ta decyzja, jak się
później okazało, miała dla klasztoru brzemienne skutki. Odtąd posiadłości ziemskie
kanoniczek św. Norberta były rozproszone w obrębie kilku księstw, co skutkowało stopniowym uszczupleniem majątku. W takiej nowej rzeczywistości politycznej
norbertanki musiały zabiegać u poszczególnych książąt o konfirmację swojego stanu posiadania.
Jak w tym wszystkim wyglądała polityka władców linii opolskiej? Jeszcze w 1 poł.
XIV w. włodarze opolscy nie starali się pomniejszać majątku zgromadzenia. Bolko I potwierdził w 1309 r. granice posiadłości czarnowąskich w swoim księstwie,
zezwalając tym samym na zagospodarowanie przestrzenne (lokacje) wsi położonych
w granicach posiadłości klasztornych43. Bolko II przywrócił w 1325 r. prawa fundacji czarnowąskiej do kościoła filialnego w Dobrzeniu Wielkim44, a tuż przed
śmiercią wyraził życzenie, aby po jego zgonie całe jezioro w okolicach wsi Żelazna należało do klasztoru45. I na tym w zasadzie kończy się polityka władców opolskich, zmierzająca do pomnożenia bądź potwierdzenia stanu posiadania norbertanek.
Po śmierci Bolesława II w 1356 r.46 nastąpił radykalny zwrot w poczynaniach książąt
opolskich względem placówki. Skończyły się wszelkiego rodzaju donacje książęce.
Sami władcy nie należeli do najzamożniejszych; potencjał ziemski wyczerpał się
na skutek rozdawnictwa z XIII i początków XIV w. O czynszach mowy być nie
mogło, mimo że uległ ewolucji model nadań w stosunku do XIII w. – z nadań ziemskich na gospodarkę czynszową, bo Piastowie opolscy sami popadali w długi. Coraz częściej widzimy natomiast w gronie darczyńców klasztoru mieszczan i szlachtę. Oczywiście, nie wnoszą oni tak wielkich sum do kasy klasztornej47. Od 2 poł.
połowy XIV w. aż po rok 1532, który wyznacza ramy chronologiczne tego szkicu,
książęta opolscy przestali całkowicie dotować swoją rodzimą fundację, ograniczając się jedynie do roli rozjemców i poświadczając od czasu do czasu transakcje
i nadania osób trzecich na rzecz klasztoru. Przykładem mogą być dokumenty Władysława Opolczyka z 1386 i 1401 r., Bolka IV z 1403, wdowy po Władysławie II –
43
CDS, I, nr 22.
44
Tamże, nr 29.
45
Tamże, nr 37.
46
B. Snoch, Bolesław II, [w:] Książęta i księżne Górnego Śląska, s. 30.
47
Szerzej: S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 34–37.
82 Wojciech Dominiak
Ofki – z 1414 r., czy dyplom współregentów Mikołaja i Jana z 1480 r.48 W żadnym
z wyżej wymienionych przypadków książęta opolscy nie są wspominani jako fundatorzy placówki.
Klasztor stopniowo popadał w gospodarczą ruinę i pozbywał się w latach
1410–1496 (odsprzedawał) części swojego majątku osobom świeckim49. Aż 17 razy
o czynsze upominał się klasztor św. Wincentego we Wrocławiu50. Ponadto Piastowie
opolscy nie przestrzegali praw klasztoru pochodzących z nadań ich poprzedników,
a dochody należne zgromadzeniu (czynsze) pożytkowali na swoją korzyść. Szczególnie widoczny jest ten problem w XV w., kiedy władcy odsprzedawali osobom
prywatnym swoje prawa książęce: tak uczynił Bernard niemodliński w 1437 r. odsprzedając swe czynsze ze wsi Frauendorf staroście opolskiemu Mikołajowi Biesowi; podobnie u schyłku XV w. w 1498 r.51 postąpił Jan II Dobry, który pozbył się
na rzecz Pruszkowskiego czynszów z Małego Dobrzenia52. Nabywcy z kolei nadużywali swoich praw, zajmując wsie, z których nabyli czynsze (np. Pruszkowski zajął
Dobrzeń Mały)53. Ostatni Piast opolski zagarnął bezprawnie w 1515 r. pokaźną część
majątku klasztornego, aż 10 wsi, na co usilnie uskarżał się papieżowi Leonowi X
jeden z prepozytów54. Książęta opolscy wykorzystali fakt, że klasztor uległ niemal
całkowitej degradacji w 2 poł. XV w. Brakowało podstawowych rzeczy – nawet
koniecznych w sprawowaniu liturgii. Dlatego też biskup Jodok apelował o to, aby
pomóc klasztorowi w zamian za 40 dni odpustu55. Ostatni Piast opolski zakończył
życie 27 marca 153256. Tym samym placówka w Czarnowąsach straciła nominalnie (!) swoich opolskich protektorów, bo faktycznie już od połowy XIV w., kiedy
to Bolesław II uczynił ostatni zapis donacyjny na rzecz klasztoru czarnowąskiego,
o kurateli książęcej mowy być nie może57.
Dzieje klasztoru czarnowąskiego stanowią klasyczny przykład, jak podział
na dzielnice przyczynił się do stopniowej degradacji gospodarczej placówki. Rozpatrując ten problem z punktu widzenia nauk ekonomicznych, należy stwierdzić, że
głównym celem organizacji (w naszym przypadku będzie to klasztor czarnowąski)
48
CDS, I, nr 48, 76, 77, 88, 142.
49
Tamże, nr 90, 131, 161.
50
51
S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 38.
Tamże, s. 38–39.
52
Tamże, s. 39.
53
Tamże.
Wróblin, Łany, Biedrzychowice, Grocholubę, Stradunię, Brożec, Radunię, Żelazną, Brynicę, Czarnowąsy; S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 38; por. M. Kopka, Pierwotne uposażenie klasztoru.
54
55
CDS, I, nr 129. Szerzej: S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 39.
56
K. Jasiński, Rodowód Piastów, s. 111.
Podobną tendencję obserwujemy na Dolnym Śląsku oraz Pomorzu. Książęta ziębiccy czy głogowscy,
a także pomorscy postępują niemal identycznie w stosunku do klasztorów; wątek został podniesiony
w głosach w dyskusji wokół niniejszego artykułu przez dra Romana Stelmacha i prof. dra hab. Błażeja Śliwińskiego.
57
Stosunek Piastów opolskich do klasztoru norbertanek... 83
jest jej przetrwanie i rozwój. Służyć temu mają aktywa, środki trwałe, składające
się na majątek klasztoru. W naszym przypadku do początku XIV w. w skład aktywów wchodziły nadania ziemskie i inne nieruchomości. Kiedy skończyły się donacje, a klasztor nie otrzymywał od książąt nawet uposażeń finansowych (czynszów),
był stopniowo pozbawiany źródeł dochodu, co początkowo hamowało jego rozwój,
a następnie przyczyniało się do systematycznego regresu gospodarczego. Klasztor
rozwijał się bardzo prężnie pod troskliwym protektoratem książąt opolskich. Kiedy
tej opieki zabrakło, od 2 poł. XIV w. następował stopniowo proces pauperyzacji.
W czym zatem możemy upatrywać powodów zahamowania kurateli książęcej? Jest
ich kilka. Po pierwsze, klasztor od czasów Władysława I przestał pełnić posiadaną
wcześniej funkcję. Piastowie opolscy nie traktowali Czarnowąsów jako nekropolii swojej linii książęcej. Tę rolę miał przejąć Racibórz, a później Opole. Druga kwestia dotyczy pochodzenia kanoniczek czarnowąskich. Od XIII w. do klasztoru przyjmowano, co ustaliła Stefania Pierzchalanka-Jeskowa, przeważnie członków rodzin
szlacheckich i mieszczańskich58. Rzecz jasna, taka placówka przestała być już atrakcyjnym miejscem dla księżniczek opolskich; zresztą świetnym potwierdzeniem tej
tezy jest fakt, iż z dziesięciu księżniczek opolskich tylko jedna (!) wstąpiła do kanoniczek św. Norberta – córka Kazimierza I, fundatora placówki. Mieszko II zmarł
bezpotomnie, Władysław miał tylko jedną córkę, którą wydał za Henryka IV Prawego59. Już w XIV w. Bolko II Opolski posłał swoje cztery (!) z pięciu córek do klasztorów – żadna z nich nie przestąpiła jednak progu czarnowąskiego zgromadzenia.
Ponadto pojawiały się inne formacje duchowe. Dla przykładu: księżniczki opolskie
wybierały placówki bardziej atrakcyjne: formacje klarysek albo cysterek. Klasztory,
w których poświęciły swoje życie służbie Bogu, bardzo często stanowią także miejsce ich wiecznego spoczynku60.
Nasze rozważania pragnę zakończyć cytatem z klasycznej już pracy Stanisława Trawkowskiego, odnoszącym się do XIII-wiecznych realiów: „Zakon [premonstratensów – W. D.] jednak był już osłabiony, by istotnie móc przeprowadzić zadania [...], by spełnić nadzieje, które w nim pokładano. Toteż premonstratensów szybko zastąpią w Polsce dominikanie i franciszkanie, zaś konwenty premonstrateńskie
zostaną zepchnięte na margines życia społeczno-politycznego”61. Powyższe twierdzenie jest jak najbardziej adekwatne do historii księstwa, klasztoru norbertanek
oraz Piastów opolskich.
58
S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru, s. 36.
59
K. Jasiński, Rodowód Piastów śląskich, s. 43.
60
Zob. W. Dominiak, Książęta opolscy a klasztory żeńskie.
S. Trawkowski, Między herezją a ortodoksją – rola społeczna premonstratensów w XII wieku, Warszawa 1964, s. 200.
61
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Marek Smoliński (Gdańsk)
Latyfundium klasztoru żukowskiego
w średniowieczu.
Próba periodyzacji dziejów gospodarczych
Dzieje majątków należących w średniowieczu do klasztoru premonstrantek
w Żukowie na Pomorzu Gdańskim podzielić można na kilka podstawowych okresów. Granice tej periodyzacji wyznaczają określone wydarzenia polityczne z historii Pomorza i częstokroć stanowiące ich reminiscencje zmiany gospodarcze, jakim
podlegały na przestrzeni lat klasztorne dobra. Stąd też w zachowanych źródłach
dotyczących klasztoru odszukać można zaledwie kilka momentów świadczących
o wyznaczeniu przez norbertanki konkretnego kierunku polityki gospodarczej, próbie jego realizacji oraz wprowadzenia długofalowego planu rozwoju gospodarczego dóbr. O wiele częściej natomiast zmiany te podyktowane były cyklicznym niszczeniem dóbr klasztornych w czasie kolejnych konfliktów zbrojnych, które stały się
udziałem Pomorza Gdańskiego, i próbami odbudowy stanu posiadania norbertanek
z Żukowa.
W historii posiadłości klasztoru żukowskiego da się wydzielić 4 podstawowe
fazy. Pierwszą stanowi okres od założenia klasztoru do czasów najazdu pruskiego z lat dwudziestych XIII w. Druga faza to okres odbudowy klasztoru i szeregu nadań, z których najdonioślejsze były udziałem przedstawicieli pomorskiej dynastii Sobiesławowiców i biskupa włocławskiego Michała. Był to okres największego wzrostu majątkowego klasztoru w średniowieczu. W fazie trzeciej, mającej swe
początki jeszcze w XIII w., lecz przypadającej głównie na 1 poł. XIV w., mniszki rozpoczęły realizację planu gospodarczego polegającego na wprowadzeniu nowych metod gospodarowania i zarządu posiadłościami klasztornymi – dobra zakonne zaczęto lokować na prawie niemieckim. Faza czwarta, przypadająca na drugą połowę XIV i wiek XV, cechowała się upadkiem gospodarki klasztornej. Latyfundium
żukowskie znalazło się w tak złym stanie, że norbertankom, ze względu na trudności z utrzymaniem klasztoru, zabroniono prowadzić nowicjat. W końcu doszło też
do próby przejęcia kontroli nad klasztorem przez zakon krzyżacki.
Latyfundium klasztoru żukowskiego w średniowieczu... 85
Ze względu na stan zachowania bazy źródłowej nie da się dokładnie i przekonująco ustalić dokładnej daty fundacji klasztoru. O pobycie premonstrantek
na Pomorzu Gdańskim (w miejscu zwanym Stolpa) doniósł niedatowany dokument
wystawiony na rzecz norbertanek przez princepsa gdańskiego Mściwoja I1. Wedle
pochodzącego z 1259 r. transumptu tego dyplomu, Mściwoj I powyższy dokument wystawić miał 24 kwietnia 1209 r.2 Stąd też w starszej literaturze przedmiotu pojawiły się propozycje wskazujące właśnie na 1209 r., ale też i lata 1212–1214
czy 1215–1216 lub też konkretnie 1213 r., jako czas wystawienia tego dyplomu,
a co za tym idzie również termin, do którego miał powstać klasztor3. Wedle ostatnich
badań czas ten ograniczyć trzeba być może do 1212 r.4 Pierwotne uposażenie klasztoru składać się miało, prócz miejsca gdzie ulokowano klasztor, ze wsi Żukowo, niezidentyfikowanych wsi Misclino, Sulislave, Barclino, Świemirowo, a także z tego,
co nadała norbertankom żona Mściwoja I Zwinisława – a więc Kępy Oksywskiej
(znajdowało się na niej 16 wsi, choć w cytowanym dokumencie jeszcze o nich nie
wspomniano5) oraz wsi Beleczkowo (w okolicach Białogardy) i podświeckiego Grabowa. Do tego doliczyć należy też zyskane przez norbertanki uprawnienia rybołówcze (na rzecz Warznicy i w jeziorach: Brodno i Gartsno), prawa do odławiania bobrów we wszystkich posiadłościach oraz nadanie im ludności dziesiętniczej
zamieszkującej wsie przyklasztorne. Całości uposażenia dopełniało prawo przyznane mniszkom do wszystkich ruchomości i nieruchomości w nadanych wsiach, trzeciej cześć zysków pochodzących z cła od sukna wwożonego do Gdańska i roczny czynsz składający się z 40 grzywien pobieranych od karczm znajdujących się
1
Pommerellisches Urkundenbuch, hrsg. v. M. Perlabach, (dalej Pommerell. UB), Danzig 1882, nr 14;
Kopiariusz klasztoru norbertanek w Żukowie, wyd. A. Czacharowski, (dalej Kopiariusz), „Zapiski Historyczne” (dalej cyt. ZH) 23, 1957, z. 4, nr 1; H. Lingenberg, Urkundenfälschungen des Klosters Oliva und
anderer geistlicher Institutionen Pommerellens/Pommerns (bis ca. 1310), Lübeck 1996, nr 1.
2
Pommerell. UB, nr 186.
T. Hirsch, Pommerellische Studien. Das Kloster Zuckau im dreizehnten und vierzehnten Jahrhundert,
Neuen Preussischen Provinzial Blätter, Bd. 3, 1853, s. 10–13; tenże, Geschichte des Karthauser Kreises,
„Zeitschrift des Westpreussischen Geschichtvereins” 16, 1882, s. 13 i n.; S. Kujot, Kto założył parafie
w dzisiejszej diecezji chełmińskiej? Studium historyczne, „Roczniki Towarzystwa Naukowego w Toruniu”, 9, 1912, s. 166; tenże, Dzieje Prus Królewskich, cz. I (do roku 1308), tamże, 20–22, 1913–1915,
s. 816; G. Labuda, Ze studiów nad najstarszymi dokumentami Pomorza Gdańskiego, „Zapiski Towarzystwa Naukowego w Toruniu” 18, 1953, z. 1–4, s. 160 i n.; K. Jasiński, Kilka uwag o najstarszych dokumentach Pomorza Gdańskiego, „Studia Źródłoznawcze” 2, 1958, s, 147–148; A. Czacharowski, Uposażenie i organizacja klasztoru norbertanek w Żukowie od XIII do połowy XV wieku, Toruń 1963, s. 13–14;
J. Powierski, Mściwoj princeps gdańskopomorski, [w:] Ludzie pomorskiego średniowiecza, Gdańsk 1981,
s. 86; B. Śliwiński, Wieś Żukowo wedle najdawniejszych źródeł pisanych, [w:] Dzieje Żukowa, pod red.
tegoż, Żukowo 2003, s. 42. Całość dyskusji na temat daty fundacji klasztoru zebrał T. Rembalski, Dzieje
osadnictwa na terenie współczesnych gmin Kosakowo i Gdynia od XIII do XV w. (w druku).
3
4
B. Śliwiński, Wieś Żukowo, s. 42; tenże, Czy Wierzchosława córka księcia kujawskiego Bolesława i wnuczka Mieszka III Starego była mniszką w Żukowie na Pomorzu Gdańskim?, [w:] Mazowsze, Pomorze, Prusy.
Gdańskie Studia z Dziejów Średniowiecza, nr 7, pod red. tegoż, Gdańsk 2000, s. 238.
Zob. Pommerell. UB, nr 91; K. Górski, Oksywie, „Rocznik Gdański”, (dalej RG) 12, 1938, s. 12–14;
A. Czacharowski, Uposażenie, s. 38–39. Ich dzieje omawia T. Rembalski, Dzieje osadnictwa.
5
86 Marek Smoliński
w Gdańsku6. Około 1224 r. z rąk princepsa gdańskiego Świętopełka norbertanki zyskały jeszcze (prócz akceptacji treści poprzedniego nadania, którego autorem
był Mściwoj I) potwierdzenie posiadania wsi Lędziechowo, a także stację rybacką
i owczarnię na Kępie Oksywskiej. Jednocześnie jednak sprecyzowano zasięg tamtejszych dóbr żukowskich. W dokumencie Świętopełka mówiło się już nie o posiadaniu całości Kępy Oksywskiej, ale tylko jej połowy7. Za swoistą rekompensatę
uznać trzeba przyznanie mniszkom samego Oksywia i tamtejszego kościoła. Dobra te objęto ezgempcją od obowiązku związanego z prawem książęcym, a więc tzw.
stacji. Przywilej bobrowniczy natomiast obowiązywał na Warznicy i na Słupi (od
1224 r. oznaczono go do granicy Sulęczyna). Dopełnieniem pierwszych darowizn
na rzecz klasztoru był stopniowo udzielany mniszkom immunitet, który w dłuższym
okresie gwarantował większą swobodę mniszek w zarządzaniu przyznanymi im dobrami. W 1224 r. premonstratenski otrzymały jeszcze prawo do pięciu garnców miodu rocznie pobieranych w Liniewie i pięciu w Skorzewie8.
Śledząc wiadomości źródłowe odnoszące się do lat 1212(?)–1224, można przedstawić obraz życia gospodarczego klasztoru żukowskiego. Najważniejszym uposażeniem były z pewnością dobra wiejskie dane zakonnicom. W kontekście tego rodzaju nadań w ramach korzyści uwzględnić trzeba wszelkie towarzyszące podobnym
donacjom pożytki płynące przede wszystkim z uprawy pół, posiadania łąk, pastwisk
oraz hodowli zwierząt: bydła i, co może istotniejsze, koni. Rozpatrując uposażenie
klasztoru zyskane w pierwszych latach jego istnienia zwrócić trzeba jednak uwagę
na czynniki, które w przyszłości miały zahamować jego dalszy rozwój gospodarczy.
Zaliczyć do tego trzeba fakt rozlokowania dóbr wiejskich w różnych częściach Pomorza Gdańskiego. Wydaje się, że był to czynnik znacznie utrudniający prowadzenie planowej i zwartej gospodarki przez osiadłe w Żukowie norbertanki. Niewykluczone, że od zagrożeń powodowanych przez zastój gospodarczy i stopniową degradację pierwotnej funkcji dóbr ziemskich klasztoru, czyli właściwie jego utrzymania,
chronić miał w założeniu fundatorów nadanie norbertankom ludności dziesiętniczej
w Rębiechowie i Świemirowie. Tą bowiem kategorią można było w miarę swobodnie dysponować i używać jej w miejscach, gdzie z jakiś powodów upadała gospodarka jej właścicieli. Już jednak w latach 20. XIII w. taki charakter nadań ziemskich
był raczej anachronizmem.
Spore znaczenie odgrywać musiały również w gospodarce klasztoru pożytki czerpane z jezior i rzek. Zaliczyć do tego trzeba istniejące od początku fundacji żukowskiej prawo połów ryb, jak i możliwość odławiania bobrów. Choć w dokumencie
Mściwoja I nie uściślono jeszcze dokładnych pożytków czerpanych z dóbr oksywskich, to jednak charakter wsi położonych na kępie oksywskiej zdaje się wskazywać
6
W sprawie uposażenia klasztoru zob. literaturę z przyp. 3 oraz W. Łęga, Obraz gospodarczy Pomorza Gdańskiego z XII i XIII wieku, Poznań 1949, s. 9,11–12, 20–21, 65, 115–116, 177, 181.
Pommerell. UB, nr 26. Faktycznie oznaczało to utratę praw do Mostów, Pierwoszyna, Kosakowa, Dębogórza, Kochowa, Zbychowa, Kiedrzyna, Senchina, Niemichowa, do których wkrótce (do 1224 r.) przyznawać zaczęła się Oliwa. Zob. T. Rembalski, Dzieje osadnictwa.
7
8
W tej sprawie zob. A. Czacharowski, Uposażenie, s. 31.
Latyfundium klasztoru żukowskiego w średniowieczu... 87
na to, że ich znacznym atutem w dostarczaniu dochodów klasztorowi były dochody
czerpane z rybołówstwa9.
Porównując więc stan posiadania majątkowego klasztoru z pierwszego okresu jego funkcjonowania spostrzec można, że nie odbiegał on zbytnio od tego, co ówcześnie posiadali najwięksi beneficjenci nadań princepsów czy później książąt gdańskich i pomorskich, a więc cystersi oliwscy. Ci bowiem w okresie fundacji klasztoru otrzymali 7 wsi, do 1224 r. posiadali ich ok. 1710. W podobnym sposób, lecz już
z uwzględnieniem lokalnych warunków, porównać można inne prawa posiadane
przez oba klasztory.
Pierwsza faza uposażenia i budowy podstawy majątkowej klasztoru została przerwana przez najazd pruski z lat dwudziestych XIII w.11 Okazał się katastrofalny,
gdyż konwent został wymordowany, a ponadto klasztor doznał wymiernych strat
gospodarczych. Majątek premonstrantek żukowskich przedstawiał po tym wydarzeniu raczej negatywny obraz. Podczas jego odbudowy zrezygnowano nawet z próby
odtworzenia dawnej struktury i zadecydowano o translacji samego klasztoru. Z tej
racji natomiast, iż podczas najazdu zginęły zapewne wszystkie mniszki przebywające w klasztorze12, musiał on z pewnością dotknąć wsi znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca klasztornego (pierwotnie Stołpy). Uwaga o zniszczeniu dóbr klasztornych dotyczy więc z pewnością Żukowa i miejscowości określonych w dokumencie fundacyjnym jako Mislicyn, Sulislave i Barclino. Najprawdopodobniej między 1226 a 1245 r. do Żukowa przyłączono wcześniejsze Mislincino,
Sulislave natomiast złączono ze wsią Barcelino. W wyniku tego powstała nowa wieś
9
Pommerell. UB, nr 25, 26. Choć oczywiście nie można lekceważyć wagi posiadania samych posiadłości oksywskich. O nie bowiem, a nie o prawa np. rybołówcze toczył się długoletni spór Żukowa z Oliwą.
Zob. S. Kujot, Dzieje, s. 816 i 876; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 18–19; F. Sikora, Z dziejów klasztoru oliwskiego w XII–XVI wieku, ZH 42, 1977, z. 1, s. 104–105; tenże, Początki klasztoru cysterek
w Żarnowcu, ZH 48, 1983, z. 1–2, s. 12; G. Labuda, Z badań nad genealogią książąt Pomorza Gdańskiego w XII i XIII wieku, RG 41, 1981, z. 1, s. 8; H. Lingenberg, Die Anfänge des Klosters Oliva und die Entstehung der deutschen Stadt Danzig, Stuttgart 1982, s. 191–194; K. Dąbrowski, W sprawie najstarszych
dziejów klasztoru oliwskiego, ZH. 47, 1982, z. 1, s. 109–110; B. Śliwiński, Wieś Żukowo, s. 50–51.
Pommerell. UB, nr 6 i 18; G. Labuda, Ze studiów, s. 117–122; K. Dąbrowski, Opactwo cystersów w Oliwie od XII do XVI wieku, Gdańsk 1975, s. 25–30; 51; F. Sikora, Z dziejów, s. 100 H. Lingenberg, Die
Anfänge, s. 188 i n.; podsumowanie badań: D.A. Dekański, Z dziejów opactwa cysterskiego w Oliwie ze
szczególnym uwzględnieniem problematyki zmian majątkowych w latach 1308–1342, [w:] Ludzie, władza,
posiadłości. Gdańskie Studia z Dziejów Średniowiecza, nr 1, pod red. J. Powierskiego, B. Śliwińskiego,
Gdańsk 1994, s. 29–30.
10
11
Odnośnie do dyskusji w sprawie daty najazdu zob. G. Labuda, Ze studiów, s. 133; J. Powierski, Stosunki polsko-pruskie do 1230 r. ze szczególnym uwzględnieniem roli Pomorza Gdańskiego, Toruń 1968, s. 161;
E. Rymar, Ze studiów nad genealogią książąt Pomorza Gdańskiego w pierwszej połowie XIII wieku. Daty
zgonów, ZH 42, 1977, z. 1, s. 17–18; J. Wenta, Zaginiony rocznik oliwski z XIII/XIV wieku, ZH 45, 1980,
z. 3, s. 9–11.
Das Totenbuch des Prämonstratenserinnenkloster Zuckau bei Danzig, hrsg. v. M. Perlbach, Quellen
und Darstellungen zur Geschichte Westpreussen, Bd. 5, 1905, s. 12; Nekrolog klasztoru św. Wincentego,
wyd. K. Maleczyński, B. Kürbis, R. Walczak, Monumenta Poloniae Historica, t. IX, series nova, Warszawa 1971; s. 75; G. Labuda, Ze studiów, s. 134; B. Śliwiński, Wieś Żukowo, s. 54–55.
12
88 Marek Smoliński
o nazwie Golubino13. Zniszczeniami dotknięte zostały zapewne i inne wsie darowane norbertankom jeszcze przez Mściwoja I. Sądząc z położenia Świemirowa,
graniczącego z dobrami także zaatakowanego przez Prusów klasztoru oliwskiego,
musiało ono również leżeć na trasie marszu oddziałów pruskich. Położenie wymienionego w dokumentach Mściwoja I i Świętopełka Rębiechowa, usytuowanego przy
trakcie komunikacyjnym łączącym Żukowo z Oliwą, daje szansę dla postawienia hipotezy, że i ono zostało złupione przez Prusów. Niewykluczone, że w miarę dobrym
stanie najazd przetrwały włości podarowane zakonowi u początków fundacji żukowskiej przez Zwinisławę, czyli dobra oksywskie. Sądząc bowiem ze swoistej „topografii strat” poniesionych przez pomorskie instytucje klasztorne (zwłaszcza Oliwę
i Żukowo), zagony pruskie po podejściu w okolice Gdańska musiały skierować się
na południowy zachód od dzisiejszego miasta. Najazd nie dotknął najpewniej dóbr
żukowskich znajdujących się na zachód i północ od dzisiejszego Gdańska na obszarze
dzisiejszej Gdyni. Być może w tym tkwiła jedna z przyczyn tak długotrwałego i zawziętego sporu Żukowa z Oliwą o Kępę Oksywską jako podstawy dla ewentualnych
planów przyszłej odbudowy dóbr zniszczonych najazdem klasztorów. W podobny
sposób należy zapewne podejść do losów znajdującego się nad Łebą Beleczkowa.
Zachowane źródła nie pozwalają za to snuć podobnych jak w powyższym wypadku przypuszczeń odnośnie wsi Grabowo, którą lokalizuje się w okolicach Topólna,
niedaleko Świecia, i otrzymanego przez norbertanki przed 1224 r. Lędziechowa.
Drugą fazę w historii istnienia klasztoru i jego gospodarczych podstaw otwiera przywilej księżny zachodniopomorskiej, córki Mściwoja I Mirosławy nadany już
klasztorowi położonemu w Żukowie14. Mimo wątpliwości co do ścisłego określenia terminu wystawienia cytowanego dyplomu wiadomo, że nastąpiło to po zniszczeniu klasztoru przez Prusów. Możliwe, że jego celem było dostarczenie zakonnicom środków na odbudowę klasztoru, do czego dążyli też i inni przedstawiciele
dynastii Sobiesławowiców (Racibor Mściwujowic, Świętopełk gdański i Sambor II). Jak ważną placówką było Żukowo dla przedstawicieli miejscowych książąt,
świadczyć zresztą może fakt wstąpienia do tego klasztoru trzech córek Mściwoja I:
Witosławy, która wkrótce objęła urząd magistry, Zwinisławy i być może Anastazji15. Twierdzenie, że nadanie (z 1229 r.) księżniczki zachodniopomorskiej Mirosławy ułatwić miało odbudowę klasztoru, tłumaczy jego charakter. Prócz wsi Juszkowo w pobliżu Kołobrzegu norbertanki otrzymały też inne korzyści, stanowiące
konkretny dochód pieniężny bądź też taki, który łatwo się na pieniądze przekładał.
Niewykluczone, że w pierwszym rzędzie Żukowo otrzymało od Mirosławy żupy solne znajdujące się w Kołobrzegu. Następnie zaś jeszcze dziesięć grzywien z należącego do książąt uznamskich (potem szczecińskich) rocznego dochodu z Kołobrzegu.
13
W sprawie procesu formowania się wspomnianych wsi zob. B. Śliwiński, M. Smoliński, Klasztor i wieś
Żukowo na przełomie XIII i XIV w., [w:] Dzieje Żukowa, s. 61.
Pommerell. UB, nr 40 i nr 41; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 36; B. Śliwiński, Wieś Żukowo, s. 57.
Na temat datacji nadań zob. E. Rymar, Rodowód książąt pomorskich, t. 1, Szczecin 1995, s. 162–163,
281–283.
14
15
B. Śliwiński, Wieś Żukowo, s. 57.
Latyfundium klasztoru żukowskiego w średniowieczu... 89
Prócz tego zwolnienia z danin pobieranych od miejscowych żup solnych, które już
wcześniej miały norbertanki.
Trudno ocenić, na ile darowizny Mirosławy przyczyniły się do odbudowy stanu posiadania zakonu po najeździe pruskim i co najważniejsze, na ile norbertanki zdołały je wykorzystać. Z pewnością przyjąć należy, że dalszy rozwój gospodarczy utrudniony był przez konflikty wewnętrzne, które targały Pomorzem Gdańskim
od końca lat 30. XIII w. W wojnie domowej między Świętopełkiem gdańskim, Raciborem białogardzkimi i Samborem II16 upatrywać można też przyczyn, dla których siostry z Żukowa w latach 30. tegoż wieku, nie rezygnując oczywiście z nadań ziemskich, w coraz większym stopniu zabiegały o dochody, których czerpanie
w mniejszym stopniu zależało od potencjalnego zniszczenia wsi klasztornych. Stąd
też zwraca uwagę, że prócz otrzymanego w 1238 r. z rąk syna Mściwoja I, księcia na Białogardzie Racibora, wsi Zęblewo17, premonstrantki żukowskie wyjednały
u Świętopełka gdańskiego darowiznę znajdującej się w pobliżu Świecia wsi Skarszew (19 sierpnia 1239 r.)18, co uzupełniono dodaniem im dwóch jezior, miejsca przeznaczonego na młyn i jazu na Wdzie. Do tego książę wzmocnił znacznie
stan posiadania zakonnic w pobliżu trzymanego już od dawna przez nie Grabowa19.
Również inny z Sobiesławowiców, Sambor II, w dwa lata później ofiarował norbertankom Wadzino i trzy jeziora znajdujące się koło klasztoru20. Nadania te uzupełniono licznymi libertacjami i immunitetami wyjmującymi dobra żukowskie spod
władzy prawa książęcego.
Nieco inaczej potraktować trzeba przy tym zrzeczenie się w 1245 r. przez biskupa kujawskiego Michała na rzecz klasztoru żukowskiego przynależnej mu dziesięciny z Kępy Oksywskiej (ze wsi Obłuże, Pogórze, Dębogórze, Mosty, Kosakowo,
Pierwoszyn, Kochowa, Gogolewa, Barkocina, Zbychowa, Niemichowa, Gradolewa,
Niebudowa, Nasięcina i Kiedrzyna)21. Choć zarówno z wcześniejszych, jak i późniejszych źródeł wiadomo, że w Mostach, Kochowiu i Oksywiu znajdowały się staZob. M. Smoliński, Polityka zachodnia księcia gdańsko-pomorskiego Świętopełka, Gdańsk 2000, według indeksów. Tam też starsza literatura przedmiotu.
16
Pommerell. UB, nr 67; S. Kujot, Dzieje, s. 673; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 36–37; B. Śliwiński,
Wieś Żukowo, s. 57 i n. Nadania Świętopełka, jego braci i biskupa kujawskiego Michała traktowane są
w literaturze przedmiotu jako podzięka za zabiegi pokojowe, jakie prowadziła pochodząca z Sobiesławowiców magistra żukowska Witosława.
17
18
Pommerell. UB, nr 69.
Tamże. W. Łęga, Obraz gospodarczy, s. 22, 38; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 36–37, sądził że Grabowo zostało ponownie nadane przez Świętopełka norbertankom. Nic jednak nie wiadomo, żeby Żukowo utraciło do niego prawa. Chodzi więc raczej w tym względzie o formularz dokumentu, jaki wykorzystano do spisania nadania. Stąd też wnioskować wolno, że Świętopełk potwierdził raczej premonstrantkom
posiadanie Grabowa, niż je ponownie nadawał.
19
20
Pommerell. UB, nr 71, 72; W. Łęga, Obraz gospodarczy, s. 38; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 36–37;
B. Śliwiński, Wieś Żukowo, s. 57.
Pommerell. UB, nr 91; S. Kujot, Dzieje, s. 817; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 39–40; H. Lingenberg, Die Anfänge, s. 193; K. Dąbrowski, W sprawie najstarszych dziejów, s. 109–110; M. BruszewskaGłombiowska, Biskup włocławski Michał. Działalność kościelna, gospodarcza, polityczna (1220–1252),
21
90 Marek Smoliński
cje rybackie22, to uzyskanie przez norbertanki biskupiego przywileju potraktować
należy jako dążenie do odzyskania kontroli nad posiadłościami ziemskimi znajdującymi się na Kępie Oksywskiej. W 1249 r. Świętopełk gdański za namową dominikanów przywrócił władzę klasztoru żukowskiego nad powyższym terenem, co stało się ze szkodą dla cystersów oliwskch23. Zwrócić jednak należy uwagę, że odnośny
przywilej – choć czasami czyni się w stosunku do jego autentyczności zastrzeżenia – prócz wyliczenia dóbr żukowskich (w tym również na Kępie Oksywskiej)
akcentował prawa norbertanek do dziesięciny, uprawnień podatkowych oraz libertacji rybołówczych. Wyraźnie widać więc nacisk położony przy tych darowiznach
Sobiesławowiców z lat 30. i 40. XIII w. na uprawnienia związane z korzyściami czerpanymi z jezior i rzek, ale także i komasacji dochodów, które niekoniecznie
można było wiązać z konkretnymi dobrami ziemskimi. Tego rodzaju nadania miały
szanse przynajmniej w jakimś stopniu zrekompensować zniszczenia dóbr klasztornych, nie tylko po najeździe pruskim z 1226/7 r., ale zminimalizować potencjalne
straty poniesione przez norbertanki podczas kolejnych konfliktów przewijających
się wówczas przez Pomorze Gdańskie. Choć brak jest bezpośrednich wzmianek
źródłowych informujących o zniszczeniach posiadłości klasztornych podczas walk
toczonych przez Świętopełka gdańskiego z Krzyżakami (w szczególności ok. 1247
i 1252 r., gdy miały miejsce m.in. ataki na dobra oliwskie), to hipotetycznie przyjąć
należy, że wydarzenia te nie ominęły też i klasztoru żukowskiego, także przecież
związanego silnie z ówczesnym księciem gdańskim.
Przed 1245 r. Prócz powyżej wymienionych nadań, norbertanki zyskały miejscowości Luzino i Zbychowo (darczyńca nieznany)24, w 1249 r. Przewóz i Zbychowo (Świętopełk gdański), leżące nad Łebą Cecenowo, dodatkowo z jazem i prawem
do połowu łososi (Świętopełk gdański), w 1252 r. Ręboszewo i jeziora Wielkie
Brodno i Małe Brodno (Świętopełk gdański), gdzieś około 1252 r. nieznane już dziś
Karlikowo25. W 1280 r. następca Świętopełka gdańskiego Mściwoj II nadał norbertankom kościół Św. Piotra w Chmielnie wraz z uposażeniem, przy czym znowu zwraca uwagę sprawa oddania zakonnicom licznych tamtejszych jezior26. Niewykluczone, że słusznymi są tu uwagi wyrażone w literaturze przedmiotu, że Mściwoj
w powyższym wypadku nie tyle sam nadał chmieleński kościół, ale tylko go zatwierGdańsk 2002, s. 69; B. Śliwiński, Wieś Żukowo, s. 56–57; T. Rembalski, Dzieje osadnictwa – autor słusznie chyba wnioskuje, że zwolnienie biskupie objęło też i samą wieś Oksywie.
22
Pommerell. UB, 341, 358, 443, 481; W. Łęga, Obraz gospodarczy, s. 8–9.
Pommerell. UB, nr 122; K. Górski, Oksywie, s. 17; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 39–40 i 43–47;
H. Lingenberg, Die Anfänge, s. 193 i n.; K. Dąbrowski, W sprawie najstarszych dziejów, s. 109–110;
M. Bruszewska-Głombiowska, Biskup włocławski Michał, s. 69; B. Śliwiński, Wieś Żukowo, s. 58–59;
T. Rembalski, Dzieje osadnictwa.
23
A. Czacharowski, Uposażenie, s. 38; G. Labuda, [w:] B. Wiącek, M. Kochanowski, G. Labuda, Dzieje
wsi Luzino do schyłku XIX wieku, Luzino 1995, s. 59; B. Śliwiński, Wieś Żukowo, s. 58.
24
Pommerell. UB, nr 91, 122, 142, 186; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 34–61; G. Labuda, Ze studiów,
s. 112; tenże, [w:] Dzieje wsi Luzino, s. 59; K. Jasiński, Kilka uwag, s. 148; B. Śliwiński, Wieś Żukowo, s. 58.
25
26
Pommerell. UB, nr 320.
Latyfundium klasztoru żukowskiego w średniowieczu... 91
dził. Świątynia i jej wyposażenie miały zaś przejść na rzecz klasztoru dzięki darowiźnie Damroki-Dąbrówki, kolejnej przedstawicielki Sobiesławowiców27. Tym samym
2 poł. XIII w. przyniosła klasztorowi dość znaczny wzrost bazy majątkowej. Był
to jeden z najważniejszych okresów w historii gospodarczej omawianego klasztoru.
Ocenę taką usprawiedliwiają nie tylko nabytki mniszek żukowskich, ale też i straty
poniesione po długoletnim okresie sporów z cystersami oliwskimi o dobra oksywskie28. W 1281/82 r. doszło do próby porozumienia między klasztorem żukowskim
i oliwskim. Norbertanki za cenę 30 grzywien i roczny czynsz dwóch grzywien zgodziły się oddać cystersom sporne miejscowości na Kępie Oksywskiej29. Do trwałego uregulowania wzajemnych roszczeń najprawdopodobniej jednak nie doszło, gdyż
z pretensjami Żukowa do posiadłości oksywskich spotykamy się jeszcze w 1283,
1289 r., a nawet w okresie późniejszym (do 1316 r.). Sporne posiadłość znalazły się
jeszcze w dokumencie przedłożonym przez norbertanki do zatwierdzenia w 1295 r.
Przemysłowi II30.
Po wygaśnięciu męskich linii najważniejszych fundatorów klasztoru (przedstawicieli książąt z dynastii Sobiesławowiców), premonstrantki legitymowały się
posiadaniem ok. 31–33 miejscowości31. Prócz tego posiadały też prawa do dochodów z sukna przywożonego do Gdańska, liczne prawa do rybołówstwa na rzekach
i jeziorach pomorskich, kilka stacji rybołówczych, uprawnienia wynikające z istnienia karczem w Gdańsku, a także prawa do kołobrzeskich żup solnych. Do lat 90.
XIII w. zdołały też zagwarantować sobie zwolnienia od prawa książęcego i uzyskać
uposażenie dziesięcinne przynależne biskupowi kujawskiemu. Przypuszczać należy
przy tym, że dane zgłoszone przez norbertanki do potwierdzenia w 1295 r. wydają
się być zawyżone (przynajmniej jeśli chodzi o liczbę posiadanych wsi). Tym niemniej w skali warunków pomorskich wiek XIII odznaczył się dość dynamicznym
rozwojem bazy majątkowej klasztoru.
Istotą trzeciej fazy w dziejach gospodarczych klasztoru żukowskiego były starania związane z planem wprowadzenia w dobrach klasztornych nowoczesnych metod gospodarowania. Początki tego procesu zaobserwować można jeszcze w czasie trwania wyodrębnionej powyżej fazy drugiej historii żukowskiego latyfundium
J. Spors, Damroka, [w:] Słownik biograficzny Pomorza Nadwiślańskiego, t. 1, pod red. S. Gierszewskiego, Gdańsk 1992, s. 289; E. Rymar, Rodowód, s. 301; B. Śliwiński, Dzieje kasztelanii chmieleńskiej,
Chmielno 2000, s. 45 i n.
27
28
Spór ten wraz ze źródłami i starszą literaturą przedmiotu omówił gruntownie T. Rembalski, Dzieje
osadnictwa.
29
Pommerell. UB, nr 324, 325, 334; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 46; K. Dąbrowski, Opactwo, s. 56;
B. Śliwiński, Wieś Żukowo, s. 58; T. Rembalski, Dzieje osadnictwa.
Pommerell. UB, nr 530; K. Górski, Kilka uwag, s. 29–32; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 43–47;
T. Rembalski, Dzieje osadnictwa.
30
W. Łęga, Obraz gospodarczy, s. 115. Gdyby więc można było porównać liczbę posiadanych miejscowości przez klasztor żukowski ze stanem posiadania najbogatszego wówczas na Pomorzu Gdańskim klasztoru
cystersów oliwskich, to wynikałoby, że ci ostatni w 1245 r. posiadali albo chcieli posiadać 35 miejscowości,
a w 1283 r. 42. Zob. Pommerell. UB, nr 87, 353; A. D. Dekański, Z dziejów opactwa, s. 31.
31
92 Marek Smoliński
w średniowieczu. Datować można go na koniec lat 50. XIII w. 24 IV 1259 r. książę
gdański Świętopełk32 potwierdził przywilej swojego ojca Mściwoja I i matki Zwinisławy. Do tego udzielił klasztorowi prawa urządzenia w Żukowie targu z karczmą
i innymi użytecznościami33. Dał też mniszkom zgodę na założenie miasta opartego na prawie niemieckim i przeniesienie na owe prawo wszystkich wsi klasztornych. Potwierdził szeroki zakres władzy klasztoru nad poddanymi, przyznał norbertankom prawo sądzenia ludzi obcych, dopuszczających się przestępstw w posiadłościach norbertanek (w taki wypadku oskarżony miał odpowiadać przed sądem
klasztornym, a nie jak dotychczas, gdy nie był poddanym norbertanek, przed urzędnikami książęcymi). Wzmacniało to prawną pozycję klasztoru, powodowało też napływ do jego kasy świadczeń związanych z opłatami za wyrokowanie w konkretnych
sprawach34. Książę zwolnił poddanych klasztoru od obowiązku stróży grodowej, od
przewozu, stacji dla psów i koni książęcych, wreszcie zezwolił mniszkom na wydobywanie z ziemi wszystkich kruszców, rezerwując jedynie dla siebie trzy czwarte
ewentualnie odkrytego złota i srebra35. Poddani norbertanek mieli jednak obowiązek
brania udziału w budowie i reperacjach grodów kasztelańskich w okręgach, w których mieszkali, oraz udziału w wojnach obronnych.
Sformułowania dokumentu książęcego z 1259 r. wskazują na ambitne plany
norbertanek żukowskich oraz na ich otwartość na nowoczesne sposoby gospodarowania. Niestety, z jakiś trudnych do jasnego określenia przyczyn, zamierzenia te
musiały czekać na swą realizację właściwie aż do XIV w. Niepowodzenia cechowały
bowiem kolejne podejmowane próby wprowadzenia gospodarki opartej o czynsz,
które klasztor podejmował dowodnie ok. 1283 i 1295 r.36 Mimo niepowodzeń wspomnianych zamierzeń, ważny wydaje się zabezpieczenie klasztoru od strony dowolności w przyjęciu prawa niemieckiego w dobrach norbertanek, które otrzymały one
w 1283 r. z rąk Mściwoja II37. Dzięki temu mogły korzystać z kilku rodzajów pra32
Pommerell. UB, nr 186; B. Śliwiński, M. Smoliński, Klasztor i wieś Żukowo, s. 64–66.
B. Śliwiński, M. Smoliński, Klasztor i wieś Żukowo, s. 66, gdzie przypomniano, że w omawianym okresie podobne prawa dotyczące pozwolenia na założenie miasta i targu z rąk Świętopełka otrzymali tylko cystersi bukowscy.
33
Z. Kaczmarczyk, Immunitet sądowy i jurysdykcja poimmunitetowa w dobrach Kościoła w Polsce
do końca XIV wieku, Poznań 1936, s. 373–375; B. Śliwiński, M. Smoliński, Klasztor i wieś Żukowo,
s. 64–66.
34
Pommerell. UB, nr 186; J. Matuszewski, Immunitet ekonomiczny w dobrach Kościoła w Polsce
do 1381 r., Poznań 1936, s. 560; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 53; T. Lalik, Regale targowe książąt
wschodniopomorskich w XII–XIII wieku, „Przegląd Historyczny” 56, 1965, s. 183; E. Rozenkranz, Początki i ustrój miast Pomorza Gdańskiego do schyłku XIV stulecia, Gdańsk 1962, s. 153, 249; B. Śliwiński, M. Smoliński, Klasztor i wieś Żukowo, s. 68.
35
Pommerell. UB, nr 360 i 530; por. A. Czacharowski, Uposażenie, s. 58, 62; M. Biskup, Średniowieczna sieć klasztorów w państwie Zakonu Krzyżackiego w Prusach (do 1525 roku), [w:] Zakony i klasztory
w Europie środkowo-wschodniej X–XX wiek, pod red. J. Gapskiego i J. Kłoczowskiego, Lublin 1999,
s. 52. Por. też J. Pakulski, Stosunki Przemysła II z duchowieństwem metropolii gnieźnieńskiej, [w:] Przemysł II – Odnowienie Królestwa Polskiego, pod red. J. Krzyżaniakowej, Poznań 1997, s. 97.
36
37
Pommerell. UB, nr 360.
Latyfundium klasztoru żukowskiego w średniowieczu... 93
wa niemieckiego funkcjonującego na Pomorzu Gdańskim, a co za tym idzie, wybrać
taki jego rodzaj, który wydawał się być w lokalnych warunkach najlepszy. Brak powodzenia reform gospodarczych zdaje się więc świadczyć o stagnacji, w jaka popadł
klasztor najpierw po śmierci Mściwoja II, a potem i dziedziczącego po nim Pomorze
Gdańskie Przemysła II. Kryzys pogłębiły też i wojny o Pomorze, toczone przy udziale margrabiów brandenburskich i zakonu krzyżackiego38. Podczas ich trwania najprawdopodobniej zniszczeniu uległ gród chmieleński. Z pewnością ucierpiała przy
tym klasztorna osada. Z rozmieszczenia pomorskich szlaków komunikacyjnych
wynika też, że wojska margrabiów atakując Pomorze w 1308 r., musiały przejść
przez samo Żukowo39. Skala strat poniesionych wówczas przez norbertanki nie jest
znana. Pewną sugestię w tym względzie może jednak przynieść rozważenie trzech
przynajmniej spraw. Pierwszą stanowią układy klasztoru żukowskiego z Krzyżakami (z 1316 r.), które być może w jakimś sensie były rekompensatą za zniszczenia40.
Drugą – potwierdzenie przez margrabiego brandeburskiego Waldemara w 1313 r.
posiadania przez klasztor żukowski wsi Cecenowo w ziemi słupskiej41. Trzecią –
kwestia miejsca, w którym norbertankom udało się w końcu podjąć akcję lokacyjną
w 1312 r.42 Była to wieś Skarszewy, a więc jedna z pobocznych dóbr klasztoru.
B. Śliwiński wnioskował chyba nie bez racji, że środki na lokację Skarszew nie
pochodziły bezpośrednio z kasy klasztoru, ale zostały do niej wniesione przez kolejną przedstawicielkę Sobiesławowiców, córkę Sambora II, Gertrudę (wkrótce też
lokatorkę klasztoru żukowskiego)43.
Problem konfliktów między margrabiami brandenburskimi Władysławem Łokietkiem i Krzyżakami posiada ogromną literaturę przedmiotu. Stąd też odesłać wypada tylko do pozycji, które ukazały się drukiem
w ostatnim czasie. M. Grzegorz, Pomorze Gdańskie pod rządami zakonu krzyżackiego w latach 1308–
1466, Bydgoszcz 1997, s. 43–72; E. Rymar, Niemiecka Rzesza wobec Polski (Pomorza Gdańskiego i Sławieńsko-Słupskiego) pod Przemyślidami w latach 1300–1306, „Studia Historica Slavo-Germanica” 16,
1987 (1991); M. Smoliński, Sytuacja na pograniczu askańsko-meklemburskim w II połowie XIII w.
i na przełomie XIII/XIV w. Najazd Brandenburgii na Pomorze Sławieńskie w 1306 r., [w:] Mazowsze,
Pomorze, Prusy; B. Śliwiński, Pomorze Wschodnie w okresie rządów księcia polskiego Władysława Łokietka w latach 1306–1309, Gdańsk 2003, s. 220 i n.
38
W. Szulist, Ważniejsze szlaki handlowo-komunikacyjne północno-zachodniego Pomorza Gdańskiego w XVI–XVII w., RG 39, 1979, z. 1, s. 102–103; B. Śliwiński, M. Smoliński, Klasztor i wieś Żukowo,
s. 64–66.
39
Preußisches Urkundenbuch, hrsg. v. M. Hein, E. Maschke, (dalej PrUB), Bd. II (1309–1335), Königsberg/OPr. 1932–1939, nr 156.
40
41
Tamże, nr 110.
Tamże, nr 68; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 63; B. Śliwiński, M. Smoliński, Klasztor i wieś Żukowo,
s. 74–75.
42
Cytowany autor poświęcił Gertrudzie oddzielny przyczynek – zob. B. Śliwiński, Tylko arenga czy także
uczucie? Książę gdańsko-pomorski Mściwoj II i księżniczka Gertruda Samborówna, [w:] Nihil superfluum
esse. Studia z dziejów średniowiecza ofiarowane Profesor Jadwidze Krzyżaniakowej, pod red. J. Strzelczyka, i J. Dobosza, Poznań 2000 oraz B. Śliwiński, M. Smoliński, Klasztor i wieś Żukowo, s. 74–75.
Zwraca przy tym uwagę fakt, że z dóbr sprzedanych przez Gertrudę Krzyżakom wyodrębniono stare pożytki klasztoru żukowskiego: Jezioro Garczyńskie i uposażenie miodowe ze Skorzewa. Sam akt sprzedaży
spisano też w obecności prepozyta klasztoru żukowskiego Rudygiera.
43
94 Marek Smoliński
Szczególnie ważne dla przyszłości żukowskich majątków zdają się być dwa układy zawarte przez norbertanki w sierpniu i wrześniu 1316 r.44 Premonstrantki zawarły
je z Krzyżakami i cystersami oliwskimi. Otrzymały wówczas znajdujące się pod
Żukowem wsie Otomin i Lisewo oraz Chmielno i Dzierżążno. W zamian Żukowo zrzekło się położonego w ziemi świeckiej Grabowa. Do tego wielki mistrz zakonu krzyżackiego Karol z Trewiru dołożył norbertankom 57 grzywien. Norbertankom
udało się też załatwić spory toczone z Oliwą. Wadzono się w dalszym ciągu o posiadłości na Kępie Oksywskiej. W zamian za rezygnację z Siemirowa, a także łąk
leżących wokół wsi Zaspa, na Mierzei Wiślanej oraz przyrzeczonych premonstrantkom przez cystersów jeszcze pod koniec XIII w. rocznej opłaty trzech grzywien,
otrzymały one wieś Chmielonko45. Po stronie zysków, prócz wolności uzyskanych
od zakonu krzyżackiego w nadanych norbertankom dobrach, w wyniku powyższych
układów wyliczyć można pięć wsi.
Wydaje się więc, że przywrócenie względnej równowagi gospodarczej zachwianej pod koniec XIII i na początku XIV w. w dobrach norbertanek żukowskich stało się możliwe przede wszystkim dzięki stosunkowi zajętemu względem
klasztoru przez zakon krzyżacki. Dopiero regulacja sporów z sąsiadami, zyskanie
odpowiedniego wkładu finansowego i sprzyjające stanowisko zakonu krzyżackiego pozwoliły klasztorowi żukowskiemu na próbę przeprowadzenia reform gospodarczych w swoich dobrach. Na szerszą skalę ruszyły one od 1325 r. Wymieniając w kolejności, na prawie niemieckim lokowano Rębiechowo, a potem Żukowo i Golubino46. Specyfiką ostatniej z wymienionych akcji osadniczych było to,
że w wyniku komasacji gruntów najpewniej doszło do połączenia Żukowa i Golubina47. Dokonano jej w oparciu o miarę małego łana flamandzkiego i wprowadzenie w nich prawa magdeburskiego. Cena 21 grzywien, jakie z racji lokacji Rębiechowa na prawie chełmińskim uiścić miał jego zasadźca Jan (Johann) von Bellov,
zdaje się świadczyć o tym, że zakonnice spodziewały się sporych zysków nie tylko z racji przeorganizowania swych dóbr na nowoczesne metody gospodarowania,
ale też w ogóle z powodu wcielenia swych wcześniejszych planów w życie. Ze
względu na nowe urządzenie Żukowa i Golubina, do czego wykorzystano magdeburską odmianę prawa niemieckiego, mogłoby się wydawać niezbyt korzystne dla zasadźców Żukowa. Byli nimi również Jan i jego brat Mikołaj. Wybrany tu rodzaj
prawa niemieckiego gwarantował dziedziczenie wyłącznie w linii męskiej. Przyszli sołtysi nie mieli więc pewności, czy stan prawny, w jakim się znaleźli przy
okazji wspomnianej lokacji, utrzyma się też po ich śmierci. Do tego doszedł jeszcze
obowiązek ściągnięcia rocznych czynszów pieniężnych (sześć skojców od łana). Ob44
Zob. PrUB, II nr 156, 160, 161
Tamże, nr 160–161; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 95; K. Dąbrowski, Opactwo, s. 94–95; D.A. Dekański, Z dziejów opactwa, s. 37–38; B. Śliwiński, M. Smoliński, Klasztor i wieś Żukowo, s. 75; T. Rembalski, Dzieje osadnictwa.
45
46
PrUB, II, nr 538; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 63; M. Smoliński, Żukowo do schyłku XIV w., [w:]
Dzieje Żukowa, s. 77 i n.
47
M. Smoliński, Żukowo do schyłku XIV w., s. 79–81.
Latyfundium klasztoru żukowskiego w średniowieczu... 95
ciążeniem było też dostarczenie wspomnianego czynszu do klasztoru bądź to przy
użyciu własnych środków, bądź z wykorzystaniem pomocy chłopów zamieszkałych
w wymienionych miejscowościach. Prócz tego w dzień św. Marcina (11 listopada) każdego roku Jan i Mikołaj mieli pobierać od chłopów trzy miary żyta, trzy
jęczmienia i trzy owsa z każdego łana oraz dwie kury48. W zamian za przyjęcie takich warunków zasadźcy otrzymali co dziesiąty łan w lokowanych miejscowościach
wraz z czwartą częścią czynszu pobieranego z miejscowej karczmy. Wydaje się przy
tym, że Jan i Mikołaj otrzymali uposażenie z jednej z kilku funkcjonujących już
w dobrach żukowskich karczem49. Jako zysk policzyć trzeba też zasadźcom uprawnienia uzyskane z sądownictwa niższego. Skoro zatem Jan i Mikołaj zdecydowali się
na udział w lokacji Żukowa, bilans zysków, jakie spodziewali się osiągnąć z tego tytułu, musiał przewyższać potencjalne obciążenia i trudności.
Specyfiką lokacji żukowskiej było też to, że wyjęto z niej tę część wsi, która leżała po drugiej stronie Małej Słupii. Plan lokacji z 1325 r. podzielił Żukowo i Golubino,
wyjmując z niego tę część wsi, która stykała się z klasztorem. Ludność ją zamieszkująca w dalszym ciągu gospodarowała w starym stylu (na tzw. prawie polskim =
książęcym) musiała uiszczać czynsz wynoszący pół grzywny i jedną miarę pszenicy
od każdego łana wolnego. Było to tzw. meszne, czyli uposażenia, do którego prawo posiadał duchowny, a otrzymywał je w ramach wynagrodzenia za odprawianie
mszy). Można dopuścić pewne prawdopodobieństwo, że mieszkańcy wyłączonej z lokacji niemieckiej części wsi jeszcze przed 1325 r. ponosili wspomniane ciężary.
W ciągu kilku lat doszło do następnych lokacji. Na prawo niemieckie przeniesiono Chmielonko oraz położone w ziemi słupskiej Cecenowo, a także Przewóz50.
Kolejna lokacja na prawie niemieckim miała miejsce na terenie Zęblewa (1333)51.
W latach 1340–1346 lokowano też Obłuże, Pogórze i Oksywie52, w 1354 r. z kolej
wieś Luzino53. Za dopełnienie planów gospodarczych norbertanek żukowskich uznać
trzeba przeniesienie w 1351 na prawo chełmińskie wsi Reskowo, czego dokonał proboszcz chmieleński Henryk54. Podsumowując realizację planu osadniczego klasztoru żukowskiego trzeba wskazać, że mniszki pięciu wsiom nadały prawo chełmińskie
(Skarszewy, Rębiechowo, Oksywie, Luzino, Reskowo), trzem magdeburskie (Go48
PrUB, II, nr 538.
49
W. Łęga, Obraz gospodarczy, s. 146; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 53.
PrUB, II, nr 759, 793; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 71 i n.; M. Smoliński, Żukowo do schyłku XIV w.,
s. 79–81.
50
51
PrUB, II, nr 790; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 70–71.
PrUB, IV, nr 108; Ad historiam ecclesiasticam Pomeraniae Apparatus pauper subsidia literaria poscens a viris bonis et doctis collectus ad interim a Georgio Schwengel Cartusiae Priore 1749, curavit
B. Czapla, Fontes Towarzystwa Naukowego w Toruniu, t. 1619, 1912, 1915, s. 492 i 506; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 74–75; M. Smoliński, Żukowo do schyłku XIV w., s. 82–83; T. Rembalski, Dzieje
osadnictwa.
52
53
Kopiariusz, nr 15; zob. G. Labuda, Dzieje wsi Luzino, s. 60–61.
54
S. Kujot, Kto założył parafie, s. 168; A. Czacharowski, Uposażenie, s. 47.
96 Marek Smoliński
lubino, Chmielonko, Zęblewo), dwóm szweryńskie (Cecenowo, Przewóz). Krył się
jednak w nich pewien niezbyt dobrze rokujący na przyszłość aspekt. Wykrył go już
zresztą A. Czacharowski. Historyk ten słusznie bowiem stwierdził, że wszystkich
lokacji dokonano w już istniejących miejscowościach, uderzający jest natomiast
brak lokacji przeprowadzonych na tzw. surowym korzeniu55. Podczas przeprowadzania lokacji klasztor nie otrzymał już znaczących darowizn potrafiących jeszcze
bardziej wzmocnić jego stan posiadania majątkowego i doprowadzić do zasiedlenia dotychczasowych pustek osadniczych.
Niewykluczone, że brak nadań w XIV w., jak i ograniczenie lokacji już do istniejących dóbr stały się przyczyną stopniowej zapaści gospodarczej klasztoru, co cechuje fazę czwartą jego dziejów. W okresie tym zwraca uwagę fakt, że mniszkom
udało się wówczas zakupić jedynie wieś Wielki Glincz (przed 1360 r.)56. Obok nadania Jana z Pszenna, potwierdzonego w 1357 r. przez opat klasztoru Św. Wincentego we Wrocławiu57, były to jedyne nabytki klasztoru z tego okresu. W 1366 r., ze
względu na brak źródeł utrzymania zabroniono mniszkom przyjmowania kandydatek
do nowicjatu58. Trudno więc o lepsze świadectwo upadku gospodarczego klasztoru.
Niepodobna stwierdzić, czy jego przyczyną stał się jedynie brak nowych darowizn
składanych na rzecz klasztoru. Być może zaważyły też źle układające się stosunki między klasztorem żukowskim a Krzyżakami. Do tego dodać trzeba domysł, iż
Żukowa nie ominęły zapewne kolejne pandemie zarazy, pojawiające się na Pomorzu w latach 1349, 1360, 1383 i 1398. Ich konsekwencją były klęski głodu, które
wraz z chorobą przetrzebiły mieszkańców klasztornych posiadłości. Niewątpliwie
wpłynąć to musiało na wyludnienie się wsi i dóbr klasztornych.
Klasztor nie zdołał wrócić już do odnotowanej w 2 poł. XIII w. i 1 poł. XIV w.
dynamiki rozwoju gospodarczego. Niewiele zmieniły przy tym wcześniejsze (pochodzące z 1410 r.) nadania Władysława Jagiełły – próba przejęcia przez klasztor wsi Smołdzina i Przyjaźni. Nie zostały one bowiem uznane przez Krzyżaków59.
Ogólnej sytuacji nie mogły też poprawić pojedyncze nadania czynione przez szlachtę pomorską czy przedstawicieli zakonu premonstratensów w XV w.60 W okresie
tym norbertanki, zamiast zabiegać o nowe dobra, zmuszone zostały raczej do obrony
swych dóbr przed zakusami innych czynników kościelnych czy świeckich.
Koniec XIV i praktycznie cały wiek XV w dziejach klasztoru odznaczył się
stopniową degradacją poprzedniego stanu posiadania. Prócz wymienionych już przyczyn, które się na ten proces złożyły, wskazać tu trzeba jeszcze na inne zagrożeA. Czacharowski, Uposażenie, s. 63 i n. W pozycji tej omówiono szczegółowo prawa i obowiązki klasztoru, jak i zasadźcy, który miał zająć się organizacją wsi. W związku z tym zrezygnowano tu z powtarzania ustaleń cytowanego autora.
55
56
Kopiariusz, nr 24.
57
Regesty śląskie, oprac. J. Gilewska-Dubis, Wrocław–Warszawa–Kraków 1990, nr 569.
58
A. Czacharowski, Uposażenie, s. 107 i n.
Kopiariusz, nr 30; M. Smoliński, Żukowo do schyłku XIV w., s. 83; B. Możejko, Żukowo od schyłku XIV
w. do początku XVI w., [w:] Dzieje Żukowa, s. 93.
59
60
B. Możejko, Żukowo, s. 95.
Latyfundium klasztoru żukowskiego w średniowieczu... 97
nia godzące w latyfundium żukowskie. Wyliczyć tu trzeba konflikt zakonu krzyżackiego z Polską i będący jego konsekwencją atak sił husyckich m.in. na Pomorze
(1433 r.). Dotknął on także samego klasztoru, jak i dóbr żukowskich61. Poza tym
pewne znaczenie odgrywać musiały też i wewnętrzne konflikty w klasztorze. Spowodowały one, że w 1445 r. Krzyżacy dokonali próby przejęcia zwierzchnictwa nad
klasztorem, co też właściwie im się przynajmniej czasowo udało62. Stąd też kolejne,
ewentualne darowizny na rzecz klasztoru czynione zarówno przez rycerstwo pomorskie, jak i mieszczaństwo gdańskie traktowane musiały być na równi z darowiznami składanymi Krzyżakom.
W niniejszym artykule starano się przedstawić cztery fazy funkcjonowania dominium majątkowego klasztoru żukowskiego. Ich wydzielenie związane jest przede
wszystkim z dziejami politycznymi Pomorza Gdańskiego. Te bowiem, jak się wydaje, wraz z niezbyt szczęśliwym położeniem dóbr klasztornych – znajdujących się
w stosunkowo niedalekim oddaleniu od Gdańska lub też przy szlakach drogowych
wiodących do stolicy Pomorza Gdańskiego – warunkowały fakt, że praktycznie każdy konflikt wojenny średniowiecznego Pomorza dotykał dóbr klasztoru żukowskiego. Problem ten starali się marginalizować swymi nadaniami poszczególni przedstawiciele dynastii Sobiesławowiców. Pomocy tej zabrakło wraz z ich wygaśnięciem.
Planów wspomagania fundacji żukowskiej na szerszą skalę nie podjęli kolejni władcy pomorscy wywodzący się z Piastów: Przemysł II czy Władysław Łokietek. Brak
jest też śladów działań związanych ze staraniami o rozwój majątkowy klasztoru,
jaki można np. stwierdzić w wypadku sąsiedniej Oliwy, w okresie panowania na Pomorzu Wacławów czeskich. Co więcej, wydaje się też, że norbertanki żukowskie
na dłuższą metę – oprócz czasów sprawowania urzędu wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego przez Karola z Trewiru – nie potrafiły ułożyć sobie przyjacielskich
i gwarantujących dalszy rozwój stosunków z Krzyżakami. Czynnik ten wzmocniony
został zapewne jeszcze przez słabość ekonomiczną miejscowego rycerstwa pomorskiego, które nie było w stanie zastąpić (przynajmniej w jakimś względzie) w roli benefaktorów klasztoru książąt gdańskich i pomorskich.
61
Tamże, s. 88.
Bullarium Poloniae, wyd. I. Sułkowska-Kuraś i S. Kuraś, t. 5, Rzym–Lublin 1959; A. Czacharowski,
Próba inkorporacji klasztoru żukowskiego przez zakon krzyżacki w połowie XV wieku, ZH, t. 26, 1961,
s. 122; B. Możejko, Żukowo, s. 91–92.
62
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Anna Pobóg-Lenartowicz (Opole)
Nie tylko causa Vortret.
O wzajemnych kontaktach wrocławskich
premonstratensów i kanoników regularnych
w średniowieczu
Anno videlicet domini MXC. in regno Francie, inter confinia Cistercii et Premonstrati, in dyocesi Atrebacensi cepit ordo canonicorum regularium Arroasiensis1
– już to zdanie zawarte w XV-wiecznej kronice klasztoru kanoników regularnych
na Piasku we Wrocławiu2 stanowi dostateczny powód do zajęcia się tutaj, w tomie
poświęconym premonstratensom, także ich związkom z kanonikami regularnymi.
Trzeba powiedzieć, że problem ten był literaturze przedmiotu poruszany sporadycznie i okazjonalnie, a jeśli już o nim pisano, to najczęściej w kontekście interesujących nas tu dwóch opactw wrocławskich – NMP na Piasku i św. Wincentego na Ołbinie. Prace te dotyczyły zwłaszcza początków obu zakonów na ziemiach
polskich (tu przede wszystkim należy wspomnieć St. Trawkowskiego3 i Cz. Deptułę4) oraz najbardziej znanego epizodu w dziejach wzajemnych kontaktów obu klasztorów – tzw. sporu o pierwszeństwo (tytułowego causa Vortret), o którym pisał już
na początku XX w. L. Schulte5.
Chronica abbatum beate Marie virginis in Arena (dalej Chr. ab.), wyd. A.G. Stenzel, [w:] Scriptores
rerum Silesiacarum, Bd. 2, Breslau 1839, s. 159.
1
2
Na temat czasu powstania i autorstwa kroniki zob. L. Matusik, Kilka uwag w sprawie „Kroniki kanoników regularnych na Piasku we Wrocławiu”, [w:] Studia z dziejów kultury i ideologii, red. R. Heck,
W. Korta, J. Leszczyński, Wrocław 1968, s. 180–184.
S. Trawkowski, Między herezją a ortodoksją. Rola społeczna premonstratensów w XII w., Warszawa 1964; tenże, Wprowadzenie zwyczajów arrowezyjskich we wrocławskim Piasku, [w:] Wieki średnie.
Medium aevum. Prace ofiarowane T. Manteuffelowi w 60 rocznicę urodzin, Warszawa 1962, s. 111–116.
3
C. Deptuła, Krąg kościelny płocki w połowie XII w., „Roczniki Humanistyczne” 8, 1959, z. 2, s. 5–122;
tenże, O nowe spojrzenie na początki kanoników regularnych w Polsce, „Sprawozdanie z czynności i posiedzeń naukowych oraz Kronika Towarzystwa Naukowego KUL” 14, 1965, s. 163–168; tenże, Arrowezyjska reforma klasztorów w Polsce po roku 1180 a reforma premonstrateńska. Z problematyki przemian
polskiego kanonikatu regularnego w średniowieczu, „Roczniki Humanistyczne” 1969, s. 5–49.
4
L.W. Schulte, Die Anfänge des Marienstiftes der Augustinerchorherren auf dem Breslauer Sande, Strehlen 1906; M. Cetwiński, „Chronica abbatum beate Marie Virginis in Arena” o początkach klasztoru,
„Acta Universitatits Wratislaviensis”, Historia 76, 1989, s. 209 i n..
5
Nie tylko causa Vortret. O wzajemnych kontaktach... 99
U początków obu zakonów leżały wspólnoty eremickie, które z czasem przyjmowały formy życia kanonicznego. Dotyczy to i Prémontré, i Arrovaise6. Ostatecznie,
tak arrowezyjczycy jak i premonstratensi należeli do jednej wielkiej rodziny kanoników regularnych. Ich podstawą było przyjęcie reguły św. Augustyna. O ile jednak
premonstratensi od 1121 r. odwoływali się do tzw. „reguły drugiej” św. Augustyna,
zwanej Ordo lub Disciplina monasterii7, o tyle arrowezyjczycy jeszcze przez jakiś czas
kierowali się umiarkowaną i dość ogólnikową tzw. „trzecią regułą” Ad servos Dei8.
Według Stanisława Trawkowskiego był to czynnik nie tylko integrujący norbertanów,
ale i podkreślający różnicę pomiędzy nimi a innymi kanonikami regularnymi9.
Pomiędzy wspólnotą z Arrovaise i Prémontré istniały liczne i bliskie kontakty.
Wynikały one nie tylko ze wspomnianego już tu na wstępie położenia geograficznego. Cz. Deptuła zwraca uwagę na podobny kierunek reform vitae canonicae, inspirowany przez te same kręgi kościelne10. Nie bez znaczenia były też kontakty personalne. Premonstratens Milon a zarazem biskup Therouanne w latach 1131–1158 był
serdecznym przyjacielem opata Gerwazego, twórcy kongregacji arrowezyjskiej11.
Być może tym można wytłumaczyć zbieżność statutów arrowezyjskich napisanych
przez Gerwazego z pierwszymi statutami premonstrateńskimi12. Podobnie bulle papieskie zatwierdzające kongregację arrowezyjską wzorowane są na podobnych dokumentach wydanych przez Stolicę Apostolską dla zakonu norbertanów. Także instytucja kapituł generalnych wprowadzona w 1 poł. XII w. w Arrovaise mogła być
nie tylko wynikiem naśladownictwa cystersów (znane są kontakty Bernarda z Clairvaux z środowiskiem kanoników regularnych), ale efektem wprowadzenia kolokwiów generalnych przez premonstratensów13. Szukając podobieństw pomiędzy
obiema wspólnotami, Cz. Deptuła posuwa się nawet do stwierdzenia, że podjęcie
przez arrowezyjczyków w 2 poł. XII w. działalności duszpasterskiej nastąpiło także
pod wpływem norbertanów (powołuje się tu na pisma Anzelma z Havelbergu)14.
Wszystkie te działania świadczą o jednakowym zaangażowaniu obu wspólnot
w kształtowanie się ordinis novi, ruchu zapoczątkowanego przez papiestwo w ramach tzw. reform gregoriańskich15.
Po tym krótkim wstępie obrazującym naturalne związki pomiędzy norbertanami a arrowezyjczykami przejdźmy do zasadniczej części interesujących nas tu roz6
A. Vauchez, Duchowość średniowieczna, tłum. H. Zaremska, Gdańsk 1996, s. 68.
7
S. Trawkowski, Między herezją, s. 36–37; C. Deptuła, Arrowezyjska reforma, s. 12.
8
C. Deptuła, Arrowezyjska reforma, s. 8.
9
S. Trawkowski, Między herezją, s. 54–55, 90.
10
C. Deptuła, Arrowezyjska reforma, s. 9.
11
Tamże.
12
Tamże, s. 9–10.
13
Tamże, s. 10; S. Trawkowski, Między herezją, s. 97.
14
C. Deptuła, Arrowezyjska reforma, s. 11.
J. Szymański, Kanonikat, [w:] Słownik starożytności słowiańskich, t. 2, s. 368; A. Vauchez, Duchowość
średniowiecza, s. 58–59.
15
100 Anna Pobóg-Lenartowicz
ważań. Zacznijmy od charakterystyki miejsca, bo jest ona niezwykle istotna, jeśli chcemy mówić o roli obu klasztorów w życiu Wrocławia.
Ołbin (zwany też w źródłach Olbin, Elbing – pomijam tu dyskusje językoznawców na temat samej nazwy) – to rozległe obszary położone na prawym brzegu Odry,
między dwoma przeprawami odrzańską i widawską, tuż obok historycznego ośrodka władzy państwowej i kościelnej Wrocławia, jakim był Ostrów Tumski16. O możliwościach osadniczych tego terenu decydował bieg rzeki Odry, rozdzielającej się
w tym miejscu na kilka odnóg. Według S. Trawkowskiego, Ołbin położony na terenie
z natury obronnym (ze względu właśnie na wspomniane ramiona Odry), mający duże
możliwości rozwoju przestrzennego, korzystający z bezpośredniego zaplecza rolniczo-hodowlanego, był w XII w. bardziej predestynowany do pełnienia roli miastotwórczej niż sam Ostrów Tumski17. W gorszej sytuacji, według tego autora, znajdowała się Wyspa Piaskowa. Jej nazwa wskazuje, że były to piaszczyste łachy, nie
nadające się do rozwoju osadnictwa, tym bardziej że przez środek wyspy biegła droga ku przeprawie przez Odrę, uniemożliwiająca tym samym rozbudowę infrastruktury tego terenu18. Najlepszym na to dowodem jest informacja z dokumentu z 1209 r.
mówiąca o funkcjonowaniu na tym terenie jedynie 1 taberny i 1 jatki (dokument
ten jest co prawda falsyfikatem, ale akurat ta wiadomość może być prawdziwa)19.
Zupełnie inny pogląd na tę sprawę ma M. Młynarska-Kaletynowa, która twierdzi, że
„jądro osadnicze Wrocławia w XII w. stanowiły dwie niewielkie wyspy odrzańskie
– Ostrów Tumski i Piasek”20. Wynikało to z tego, że Piasek łączył wówczas osadnictwo nad lewym brzegiem Odry z położonym prawobrzeżnie Ołbinem. Łącznikiem
tym był jedyny wówczas most funkcjonujący we Wrocławiu, stąd tylko przez Piasek
można było się w XII w. dostać na Ołbin21.
Na dogodne położenie obu klasztorów zwraca też uwagę J. Piekalski, pisząc,
że opactwo kanoników regularnych na Piasku położone było w „centrum aglomeracji wczesnomiejskiej”22. Natomiast w skład zespołu osadniczego na Ołbinie
wchodziła siedziba Włostowiców, osadnictwo otwarte, opactwo, ośrodek metalurgii żelaza, karczma i stawy rybne. Opactwo stało się aż do 2 poł. XIII w. (do czasu lokacji Wrocławia na prawie niemieckim) „najważniejszym elementem północnej
części wczesnego miasta”23. Tak więc widzimy, że już na wstępie głosy badaczy
S. Trawkowski, Ołbin wrocławski w XII w., „Rocznik Dziejów Społeczno-Gospodarczych” 20, 1958,
s. 88.
16
17
Tamże.
18
Tamże, s. 92.
Kodeks dyplomatyczny Śląska (dalej KDS), t. II, wyd. K. Maleczyński, Wrocław 1962, nr 243 (tam też
analiza wiarygodności dokumentu).
19
M. Młynarska-Kaletynowa, Wrocław w XII–XIII w. Przemiany społeczne i osadnicze, Wrocław–Warszawa–Kraków 1986, s. 36.
20
21
Tamże, s. 38.
J. Piekalski, Klasztor jako element wczesnych miast na ziemiach polskich w świetle źródeł archeologicznych, [w:] Klasztor w kulturze średniowiecznej Polski, red. A. Pobóg-Lenartowicz, M. Derwich, Opole
1995, s. 129.
22
23
Tamże, s. 130.
Nie tylko causa Vortret. O wzajemnych kontaktach... 101
co do możliwości rozwoju obu klasztorów są podzielone. Można powiedzieć, że pogodziła je dopiero lokacja miasta w 1261 r., jako że oba opactwa pozostały poza murami Wrocławia.
Szczególne zainteresowanie obiema wspólnotami wśród badaczy wzbudziły wydarzenia w końcu XII w. Nie przytaczając tu przebiegu całej dyskusji, wspomnę
jedynie, że dotyczyła ona pojawienia się norbertanów we Wrocławiu i ich związku z funkcjonującymi tam już od kilkudziesięciu lat kanonikami regularnymi. Trzonem tej dyskusji była zależność między przeprowadzoną w tym czasie – według
Deptuły – reformą arrowezyjską a reformą premonstratenską. Z konieczności pojawił się też problem Kościelnej Wsi.
Tylko gwoli przypomnienia dodam, że kanonicy regularni pojawili się na Śląsku w latach 1142–1146 (najpierw na Ślęży), a następnie w połowie XII w. zostali przeniesieni na Wyspę Piaskową do Wrocławia24. Jeśli chodzi o Ołbin, to być może
już ok. 1126 r. ufundowane zostało tam opactwo benedyktyńskie NMP, do którego zakonnicy sprowadzeni zostali prawdopodobnie z Tyńca. Opactwo rozwijało się
szczególnie mocno po sprowadzeniu doń w 1144 r. z Magdeburga relikwii św. Wincentego, który wkrótce zastąpił pierwotne wezwanie klasztoru25. Koniecznie należy
tu dodać, że fundatorem obu opactw był Piotr Włostowic.
Kilkadziesiąt lat później doszło do sytuacji zupełnie nieoczekiwanej. Oto w wyniku porozumienia wszystkich wpływowych stron – księcia Bolesława Wysokiego,
biskupa wrocławskiego Żyrosława i potomków fundatora, przy stanowczym sprzeciwie samych benedyktynów (zwłaszcza tynieckich), doszło do wypędzenia czarnych
mnichów z Ołbina i osadzenia na ich miejscu norbertanów26. Dokumenty wydane
przy tej okazji podkreślają zwłaszcza ekscesy mające miejsce w klasztorze benedyktyńskim27, ale – powiedzmy szczerze – jest to najczęściej spotykana wymówka w takich sytuacjach. Badacze zwracają tu uwagę na dwie kwestie: polityczne (M. Derwich) i religijne (Cz. Deptuła, S. Trawkowski). M. Derwich przyczyn usunięcia benedyktynów z Wrocławia upatruje w poparciu przez nich synów Salomei w czasie sporu z Władysławem II. Po powrocie na Śląsk synów Władysława II klasztor
musiał zapłacić za to karę, której efektem było zmarginalizowanie roli czarnych
mnichów na Śląsku28. Z kolei Deptuła widzi tę kwestię jako element walki papie-
Literatura na temat początków opactwa jest bardzo obszerna, zob. przede wszystkim: W. Korta, Tajemnice góry Ślęży, 234–282; L. Milis, Les origines des abbayes de Ślęża et du Piasek a Wrocław, „Roczniki Humanistyczne” 19, 1971, z. 2, s. 5–27; A. Pobóg-Lenartowicz, Stan badań nad klasztorem kanoników regularnych NMP na Piasku we Wrocławiu, „Acta Universitatis Wratislaviensis”, Historia 101, 1992,
s. 85–98; tejże, Kanonicy regularni na Śląsku. Życie konwentów w śląskich klasztorach kanoników regularnych w średniowieczu, Opole 1999, s. 26–30 (wszędzie tam dalsza literatura).
24
M. Derwich, Monastycyzm benedyktyński w średniowiecznej Europie i Polsce. Wybrane problemy,
Wrocław 1998, s. 194.
25
26
Literaturę na ten temat zebrał ostatnio M. Derwich, tamże, s. 74, 200.
27
KDS, I, nr 69, 70.
28
M. Derwich, Monastycyzm benedyktyński, s. 200.
102 Anna Pobóg-Lenartowicz
stwa i wspierającego go episkopatu polskiego o reformę Kościoła29. Trawkowski idzie
w swych poglądach jeszcze dalej, twierdząc, że „usunięcie benedyktynów z opactwa św. Wincentego i reforma klasztoru na Piasku stanowią dwa fragmenty tej
samej akcji”30. Zyskały one poparcie Bolesława Wysokiego ze względu na łączącą je
osobę fundatora – Piotra Włostowica (nie trzeba chyba przypominać, jaką rolę odegrał Piotr Włostowic w wygnaniu Władysława II). Należy wszakże wyjaśnić, że obaj
wspomniani tu autorzy uważają, że opactwo NMP na Piasku we Wrocławiu przyjęło zwyczaje arrowezyjskie dopiero w latach 80. XII w. Przynależność opactwa wrocławskiego do kongregacji arrowezyjskiej potwierdza bowiem wyraźnie dopiero bulla papieża Celestyna III z 1193 r.31 W tym samym roku podobną konfirmację otrzymują premonstratensi ołbińscy32. Bulle te – według Trawkowskiego – „stanowią
świadectwa dramatycznych sytuacji w czasie zorganizowanej szeroko zaplanowanej
ofensywy papiestwa w Polsce, której początki sięgają zapewne lat 1179–1181”33. Nie
negując akcji papieskiej w Polsce w tym okresie, przy poparciu niektórych przedstawicieli episkopatu polskiego (zwłaszcza biskupa wrocławskiego Cypriana34), za pośrednictwem nowych klasztorów (m.in. joannitów i premonstratensów), uważam, że
sprawa ta nie dotyczy wrocławskich kanoników regularnych. Ponieważ problem ten
przedstawiony był już w innym miejscu, dodam tylko, że kanonicy regularni od
początku pojawienia się na Śląsku związani byli z kongregacją arrowezyjską i praktykowali zwyczaje z Arrovaise35.
Pozostaje jednak do rozstrzygnięcia problem Kościelnej Wsi. Według Cz. Deptuły prepozytura św. Wawrzyńca w Kościelnej Wsi pod Kaliszem była w XII w. dwukonwentowym klasztorem kanoników regularnych, mającym jakieś związki z premonstratensami. Podporządkowana miała być opactwu na Piasku (a może nawet
jeszcze i na Ślęży)36. W czasie sporów o obserwowane na Piasku zwyczaje liturgiczne, których efektem – wg Deptuły i Trawkowskiego – miała być secesja Wincentego z Pogorzeli do Kamieńca37, również konwent w Kościelnej Wsi zdecydował się
„na inny status kongregacyjny i inne zwyczaje zakonne”38. W ten oto sposób prepozytura kanonicka przekształciła się w premonstrateńską. Ten zreformowany konwent
sprowadził do Wrocławia biskup Żyrosław na miejsce wygnanych benedyktynów.
Ci ostatni z kolei zajęli miejsce norbertanów w Kościelnej Wsi39. Ostatni badacz dzie29
C. Deptuła, Arrowezyjska reforma, s. 34.
30
S. Trawkowski, Wprowadzenie zwyczajów, s. 112.
31
KDS, I, nr 71.
32
Zob. przyp. 27.
33
S. Trawkowski, Wprowadzenie zwyczajów, s. 115.
34
Pisze o tym C. Deptuła, Arrowezyjska reforma, s. 20–23, 28–33.
35
A. Pobóg-Lenartowicz, Kanonicy regularni, s. 35–39.
36
C. Deptuła, Arrowezyjska reforma, s. 23–24.
37
Tamże, s. 26–27; S. Trawkowski, Wprowadzenie zwyczajów, s. 111–112.
38
C. Deptuła, Arrowezyjska reforma, s. 24.
39
Tamże, s. 25.
Nie tylko causa Vortret. O wzajemnych kontaktach... 103
jów Kościelnej Wsi Grzegorz Kucharski wiąże jej dzieje w XII i XIII w. z norbertanami i benedyktynami, uważając, że klasztor norbertanów w Kościelnej Wsi powstał
przed 1175 r. (a może nawet jeszcze wcześniej) i że to właśnie oni zostali w latach
1181–1190 ściągnięci do Wrocławia40. Problem polega jednak na tym, że gdy ostatecznie doszło do porozumienia między norbertanami a benedyktynami w sprawie
uregulowania wzajemnych zobowiązań we Wrocławiu i Kościelnej Wsi w 1219 r.41,
to niespodziewanie ugoda ta została zablokowana przez opactwo na Piasku. Nie wiemy, na jakiej podstawie pretensje do prepozytury zgłosił klasztor na Piasku. Znamy
jedynie potwierdzenie ugody zawartej za pośrednictwem proboszcza głogowskiego Piotra przez papieża Honoriusza III 19 V 1222 r.42 Co ciekawe, w tym samym
dniu papież zatwierdził wcześniejszą ugodę między premonstratensami a benedyktynami z 1219 r. Wydaje się, że tłumaczenie praw klasztoru na Piasku do prepozytury w Kościelnej Wsi dawnym zleceniem Piotra Włostowica (tak czyni to G. Kucharski43) jest mało przekonujące. Sprawa związków opactwa na Piasku z Kościelną
Wsią pozostaje ciągle otwarta i trzeba szukać innych, bardziej satysfakcjonujących
rozwiązań tego problemu.
Od końca XII w. będą więc oba zakony współistnieć, ale i współzawodniczyć
ze sobą we Wrocławiu. Do ofensywy przystąpili najpierw norbertanie. Poszło o prawo przewozu przez Odrę, które to prawo aż po ujście Widawy od dawna pozostawało w posiadaniu kanoników regularnych44. Wspominałam już o tym, że jedyna droga wiodąca wówczas na Ołbin biegła przez Piasek. Możliwe, że przeprawa przez Odrę
była wówczas tańsza niż przejście przez most (ten znajdował się w gestii księcia)
i stąd próba odebrania tego przywileju opactwu na Piasku. Henryk Brodaty rozstrzygnął jednak spór na korzyść kanoników regularnych, a prawo przewozu zostało potwierdzone klasztorowi na Piasku jeszcze dwukrotnie w 1250 r. (przez papieża Innocentego IV45) i 1281 r. (przez Henryka IV46).
Do kolejnej konfrontacji dojdzie pod koniec XIII w. Sprawą, która podzieli oba klasztory, będzie głośny spór między Henrykiem IV Prawym a biskupem wrocławskim Tomaszem II47. Jeszcze w lutym 1283 r. opat Mikołaj z klasztoru na Piasku wraz z opatem Wilhelmem od św. Wincentego rozstrzygają spór w sprawie
G. Kucharski, Od premonstratensów do benedyktynów. Klasztor św. Wawrzyńca w Kościelnej Wsi pod
Kaliszem do połowy XIII w., „Nasza Przeszłość” 93, 2000, s. 345–346, 348. Wcześniej już J. Rajman,
Norbertanie polscy w XII w. Możni wobec ordinis novi, [w:] Społeczeństwo Polski średniowiecznej, t. 7,
red. S.K. Kuczyński, Warszawa 1996, s. 76.
40
41
KDS, II, nr 221–223.
42
Tamże, III, nr 271.
43
G. Kucharski, Od premonstratensów, s. 354.
Schlesisches Urkundenbuch (dalej SUb), wyd. H. Appelt, Wien–Köln–Graz 1971, Bd. II, nr 8, zob. też
M. Młynarska-Kaletynowa, Wrocław w XII–XIII w., s. 38.
44
45
SUb, II, nr 397.
46
Tamże, Bd. IV, nr 411.
Literatura na temat sporu jest obszerna, zob. ostatnio K. Dola, Dziej Kościoła na Śląsku. Cz. 1: Średniowiecze, Opole 1996, s. 65.
47
104 Anna Pobóg-Lenartowicz
dziesięcin pomiędzy klasztorem w Czarnowąsach a klasztorem cystersów w Lubiążu, wspieranym przez biskupa Tomasza48. Ich drogi rozejdą się jednak już wkrótce.
Kanonicy regularni, po okresie oczekiwania i wahania, opowiedzieli się ostatecznie za biskupem, natomiast premonstratensi należeli do jednych z najżarliwszych
stronników księcia Henryka IV. Kanonicy z Piasku przypłacili to wygnaniem z miasta i kilkumiesięczną tułaczką49, natomiast premonstratensi, obok franciszkanów,
znaleźli się w gronie uprzywilejowanych przez księcia kościołów w mieście. Tłumaczenie tej sytuacji „niemieckim pochodzeniem premonstratensów” od św. Wincentego (jak chce tego Silnicki50) nie jest chyba wystarczające, a może nawet prawdziwe.
Po zakończeniu sporu oba klasztory stały się jednak beneficjentami zawartego porozumienia. Opaci tak Piasku jak i św. Wincentego potwierdzali swą obecnością
przywilej Henryka IV dla Kościoła wrocławskiego z 1290 r.51
Przez następnych kilkadziesiąt lat nie mamy żadnych namacalnych śladów sporów pomiędzy dwoma największymi wrocławskimi klasztorami. Opaci obu domów,
często nawet bez podawania ich imienia, znajdują się – jeśli można użyć tego współczesnego wyrażenia – na jednej liście adresowej w Stolicy Apostolskiej. Dysponujemy wieloma dokumentami, w których przedstawiciele obu klasztorów są subdelegowani przez papiestwo do rozstrzygania różnych kwestii spornych lub udzielenia poparcia przy otrzymaniu beneficjum lub prowizji na Śląsku, Morawach, Czechach
czy w Polsce52. Ten sielankowy obraz stosunków pomiędzy kanonikami regularnymi a norbertanami burzy niespodziewanie pismo papieża Klemensa VI z 13 X 1348 r.
upoważniające dziekana kapituły św. Krzyża we Wrocławiu do rozstrzygnięcia ewentualnych sporów między opatem a konwentem św. Wincentego we Wrocławiu a opatem i konwentem NMP na Piasku o pierwszeństwo53. Nie wiemy, jakie było podłoże
tego sporu, tym bardziej że przez kolejne dwadzieścia kilka lat nic o nim nie słychać, a opaci obu klasztorów nadal, choć może już nie tak często, wspólnie występują na różnych dokumentach. Sprawa powróci z jeszcze większą intensywnością
na początku lat 70. XIV w. i przerodzi się w konflikt o niespotykanym dotychczas
obliczu i sile.
O co chodziło w tym słynnym acz zabawnym sporze? Otóż, według opatów klasztoru św. Wincentego, tradycja nakazywała, aby w trakcie procesji ogólnomiejskich
opat norbertanów wraz z swoim konwentem podążał tuż za biskupem wrocławskim,
a przed pozostałym klerem zakonnym i świeckim. To samo dotyczyło miejsca przy
48
SUb, Bd. V, nr 45.
Obrazują je dokumenty zawarte w Urkunden zur Gechichte des Bisthums Breslau im Mittelalter, wyd.
A.G. Stenzel, Breslau 1845.
49
50
T. Silnicki, Dzieje i ustrój kościoła katolickiego na Śląsku do końca w. XIV, Warszawa 1953, s. 378.
51
SUb, V, nr 452, 453, 454, 465.
Zob. zwłaszcza Monumenta Bohemiae Vaticana, t. I, wyd. L. Klieman, Praga 1903, nr 2, 94. 131, 144,
141, 344, 350, 533, 658, 696, 881, 938, 939, 941, 945, 1246, 1299, 1300, 1312, 1348, 1349, 1361, 1362,
1368, 1415, 1496, 1517, 1524; t. II, s. 19, 149, 185, 193, 196, 220, 231, 302, 384, 434, 440.
52
53
Regesty śląskie (dalej RS), oprac. K. Bobowski, J. Gilewska-Dubis, W. Korta, B. Turoń, Wrocław–Warszawa–Kraków 1975, t. I, nr 812.
Nie tylko causa Vortret. O wzajemnych kontaktach... 105
ołtarzu w czasie odprawiania nabożeństw z udziałem biskupa – opatowi od św. Wincentego należało się miejsce po prawej stronie. Spór ten zwano w źródłach causa Vortret54. Opat klasztoru na Piasku próbował widocznie tę sytuację zmienić. Być
może wiązało się to z aktywnym udziałem w życiu publicznym opata kanoników regularnych Konrada de Leslavia, współpracującego blisko z ówczesnym biskupem
wrocławskim Przecławem z Pogorzeli55. W 1351 r. papież Klemens VI zezwala opatowi Konradowi i jego następcom na używanie pontyfikaliów (to jest mitry, pierścienia, pastorału i innych insygniów biskupich) podczas nabożeństw56. Być może tak
znaczące wywyższenie opata z Piasku zaniepokoiło konwent z sąsiedniego Ołbina.
Albo odwrotnie – otrzymanie insygniów pontyfikalnych ośmieliło Konrada do wystąpienia przeciw dotychczasowemu porządkowi. O ogromnym prestiżu owej precedensji świadczą dokumenty wydane pod naciskiem opata św. Wincentego Marka przez różne ważne osobistości w latach 1371–138457. Pierwsze tego typu pismo dotyczy wydarzeń z kwietnia roku 137158. Wtedy to w kościele na Piasku odbywał się uroczysty pogrzeb księżnej oleśnickiej Agnieszki, którą chowano przed
głównym ołtarzem nowo budowanej świątyni59. W uroczystościach pogrzebowych
uczestniczyli ubrani w infuły opaci obu interesujących nas tu klasztorów – Jan
z Krosna (Piasek) i Marek Wendeler (św. Wincenty), z tym że to opat norbertanów trzymał precedensję. Miało to dla niego tak wielkie znaczenie, że postanowił
przypadek ten utrwalić na piśmie. Jeszcze tego samego wieczoru notariusz Jan z Cieszyna potwierdził to zdarzenie specjalnym dokumentem, w obecności znaczących
świadków: opata Bartłomieja z Lubiąża czy Mikołaja archidiakona ołomunieckiego. Ale to nie wystarczyło zapobiegliwemu opatowi. Następnego dnia, o godzinie
trzeciej przybył w otoczeniu tych samych świadków na Piasek i tu przy moście,
w miejscu w tym czasie niezwykle ludnym, jeszcze raz kazał potwierdzić zaistniałą
sytuację, tym razem notariuszowi Maciejowi ze Złotoryi. Ponowił swą akcję tego samego dnia, tym razem przed wielkimi drzwiami katedry wrocławskiej na Ostrowie
Tumskim, piórem kolejnego notariusza Dietricha z Erfurtu60.
Przebieg sporu przedstawiają dokumenty przechowywane w Archiwum Państwowym we Wrocławiu,
Klasztor premonstratensów św. Wincentego, Rep. 67, wspomina o nim także kronika opatów klasztoru na Piasku, Chr. ab., s. 205.
54
Nt. opata Konrada zob. A. Pobóg-Lenartowicz, Opat Konrad zwany „z Włocławka” i jego rządy
w klasztorze kanoników regularnych NMP na Piasku we Wrocławiu w XIV w., [w:] Venerabiles, nobiles
et honesti. Studia z dziejów społeczeństwa Polski średniowiecznej, red. A. Radzimiński, A. Supruniuk,
J. Wroniszewski, Toruń 1997, s. 101–114.
55
56
RS, II, nr 59, a także Chr. ab. s. 196–197.
57
AP we Wrocławiu, Klasztor premonstratensów św. Wincentego, Rep. 67, nr 461–573.
58
Tamże, nr 461.
O powodach tego pochówku w świątyni na Piasku zob. A. Pobóg-Lenartowicz, Księżniczki śląskie
wobec śląskich klasztorów kanoników regularnych, [w:] Klasztor w państwie średniowiecznym i nowożytnym, red. M. Derwich, A. Pobóg-Lenartowicz, Wrocław–Opole–Warszawa 2005, s. 61.
59
AP we Wrocławiu, Klasztor premonstratensów św. Wincentego, Rep. 67, nr 462; zob. też L.W. Schulte,
Die Anfänge, s. 67–68.
60
106 Anna Pobóg-Lenartowicz
Kilka miesięcy później, na początku 1372 r. opat Marek znalazł kolejną okazję
do potwierdzenia wyższości swego klasztoru nad wrocławskimi kanonikami regularnymi. Był nią pobyt we Wrocławiu cesarza Karola IV wraz z małżonką. 2 lutego,
a więc w święto oczyszczenia NMP (popularną „gromniczną”). Główne uroczystości odbywały się, zgodnie z dawnym przywilejem i tradycją, w kościele NMP
na Piasku61. Nabożeństwu przewodniczył legat papieski patriarcha Jan z Aleksandrii,
a po jego prawej stronie stał opat norbertanów Marek. Po zakończonej uroczystości opat z Piasku Jan pozostał (co naturalne) w swojej świątyni, natomiast opat Marek
razem z patriarchą poprowadził procesję wiernych do katedry. Tam przewodniczył
kolejnej mszy św. Nie omieszkał rzecz jasna wykorzystać tego wydarzenia do podkreślenia swych praw, czego dowodem jest pismo notariusza Pankrata z Jeleniej
Góry62. Podobna sytuacja zaistniała jeszcze tego samego roku w Wielki Czwartek, kiedy to podczas nabożeństwa pokutnego w katedrze oraz mszy św. u prawego boku biskupa pomocniczego Zdzisława stał opat Marek, a po lewej stronie opat
Jan z Piasku. Opisał to kolejny notariusz Piotr z Oławy63.
Sytuacja powtórzyła się rok później w Wielki Czwartek 1373 r. Tym razem uroczystościom przewodniczył premonstratens, tytularny biskup Sarepty Tomasz. Tym
bardziej nie dziwi obecność u jego prawego boku opata Marka, po lewej zaś stronie
stał nowy opat Piasku – Piotr Czarny (Nigri). W przeciwieństwie do swego poprzednika Jana, który w kronice klasztornej określany jest mianem łagodnego i zgodnego64, Piotr nie zamierzał pogodzić się z obecną sytuacją. Wykorzystał obecność we
Wrocławiu w czerwcu 1374 r. arcybiskupa gnieźnieńskiego Janusza Suchywilka.
W czasie uroczystej mszy pontyfikalnej odprawianej w katedrze wrocławskiej z okazji święta patronalnego św. Jana Chrzciciela doszło do niespodziewanych wydarzeń.
Oto, gdy opat Marek próbował przy ołtarzu zająć należne mu miejsce po prawej
stronie arcybiskupa, napotkał na opór ze strony opata z Piasku. Piotr odepchnął swego współcelebransa i nie zważając na charakter uroczystości, obecność metropolity
i tłumów sam zajął honorowe miejsce przy ołtarzu. Doszło do przepychanek, w ruch
poszły nawet pastorały, opat Marek okazał się jednak silniejszy fizycznie i po przewróceniu swego konkurenta zajął miejsce po prawej stronie arcybiskupa. Swoje
oburzenie zaistniałą sytuacją wyraził w kolejnym piśmie firmowanym przez notariusza Jakuba z Paczkowa, dziekana Dietricha, kustosza Mikołaja, kantora Ottona oraz kanoników katedralnych Jana i Mikołaja65.
Skandal wywołany bójką opatów w katedrze doprowadził do opamiętania się
przynajmniej jednej ze stron tego konfliktu. W kolejny Wielki Czwartek 1375 r.
61
SUb, IV, 9.
62
L.W. Schulte, Die Anfänge, s. 68–69.
AP we Wrocławiu, Klasztor premonstratensów św. Wincentego, Rep. 67, nr 475; L.W. Schulte, Die
Anfänge, s. 69.
63
Ipse enim pacificus, mansuetus et affabilis erga homines fuit ac religiosam et exemplarem vitam duxit,
Chr. ab., s. 200.
64
AP we Wrocławiu, Klasztor premonstratensów św. Wincentego, Rep. 67, nr 491; L.W. Schulte, Die
Anfänge, s. 70–72.
65
Nie tylko causa Vortret. O wzajemnych kontaktach... 107
opat Marek bez przeszkód współcelebrował mszę św. po prawej stronie biskupa Zdzisława, co poświadczył notariusz Piotr z Brzegu66. Piotr Czarny zmarł jeszcze
tego samego roku. Jego następcą został Jan z Pragi67. Postanowiono rozstrzygnąć
spór na drodze sądowej. Proces odbył się w Rzymie. Klasztor na Piasku wysłał tam
swego przedstawiciela Jana Belicza. Cały ten spór, określany w kurii jako śmieszny
i skandaliczny68, kosztował klasztor 1600 florenów, jakie wydał Jan, aby uzyskać
korzystny dla klasztoru werdykt69. Od wyroku na próżno odwoływał się opat Marek.
Ostatecznie w 1384 r. biskup wrocławski Wacław zatwierdził ugodę między oboma klasztorami: od tej pory opaci obu klasztorów na zmianę mieli prawo do pierwszeństwa w uroczystościach religijnych na terenie miasta. W roku podpisania umowy pierwszeństwo to przypadło opatowi z Piasku70.
Właściwie do końca nie wiemy, dlaczego w latach 70. XIV w. nastąpiła eskalacja tego konfliktu. Może winny tu był trudny charakter opata Marka. Z drugiej
jednak strony w nowożytnym wprawdzie przekazie Mikołaja Libentala (notabene
wydrukowanym przez G.A. Stenzla bezpośrednio przed kroniką opatów na Piasku)
opat Marek określany jest jako gloriosus pater, który multum auxit bona monasterii preclara opera perfecit in tempore sui regiminis71. Dalej wymieniane są osiągnięcia opata na niwie gospodarczej oraz liczne przywileje uzyskane od cesarza Karola IV. Ani słowa na temat sporu o precedensję! Czyżby okazał się on wstydliwy
dla następców opata Marka?
Spór o pierwszeństwo oprócz elementów ludycznych, śmiesznych i skandalicznych miał jeszcze inne następstwa. Otóż, aby udowodnić swe prawa do pierwszeństwa, oba konwenty zaczęły prześcigać się w fabrykowaniu „dowodów zastępczych”.
Pojawiło się bowiem przekonanie (może na potrzeby procesu), że prawo do precedensji będzie miało to opactwo, które udowodni swe starszeństwo wobec drugiego72. Sprawa, jak wiemy, była jednak o wiele bardziej skomplikowana. Opactwo na
Ołbinie powstało wprawdzie wcześniej niż opactwo kanoników regularnych nawet
na Ślęży (przypomnę, że powstanie opactwa na Ołbinie datuje się na rok 112673,
a opactwa na Ślęży na 1142–114874). Rzecz w tym, że tak wcześnie pojawili się
na Ołbinie benedyktyni, a spór toczył się między kanonikami regularnymi a norbertanami, którzy przybyli do Wrocławia na krótko przed 1193 r.75 W tym czasie kano66
AP we Wrocławiu, Klasztor premonstratensów św. Wincentego, Rep. 67, nr 519.
67
Chr. ab., s. 202–203.
predicta causa [...] per judices ac procuratores pro ridiculo habita est, eo quod prophana et scandalosa fuit, Chr. ab., s. 205.
68
69
Tamże.
70
Tamże; AP we Wrocławiu, Klasztor premonstratensów św. Wincentego, Rep. 67, nr 573.
71
Gesta abbatum monasterii s. Vincenti, wyd. A.G. Stenzel, [w:] SRS, II, Breslau 1833, s. 138.
72
Szerzej na ten temat zob. M. Cetwiński, „Chronica abbatum...” o początkach klasztoru, s. 209 i n.
73
Zob. ostatnie ustalenia M. Derwicha, Monastycyzm benedyktyński, s. 194.
74
Za najbardziej przekonujące przyjmuję tu ustalenia L. Milisa, Les origines des abbayes, s. 6–10.
75
Zob. wyżej, s. 101–103.
108 Anna Pobóg-Lenartowicz
nicy regularni byli już dobrze zasiedzeni we Wrocławiu76. Nie przeszkodziło to jednak opatom fałszować tradycji genezy swoich klasztorów. I stąd w kronice klasztoru na Piasku znajdujemy bałamutne informacje o powstaniu klasztoru na Ślęży już
w 111077, stąd wiadomości o starszeństwie opactwa ślężańskiego nie tylko nad norbertanami i benedyktynami, ale także nad klasztorem w Lubiążu78. Wynikało to zapewne z tego, że część posiadłości na Ołbinie miał w swym ręku klasztor lubiąski,
były to pozostałości dawnego sięgającego 1 poł. XII w. nadania komesa Mikory79.
Chodziło o to, aby ukazać pierwszeństwo osadnictwa na Piasku nad osadnictwem
ołbińskim. Zresztą kronikarz nie zapomniał nadmienić, że także i kościół św. Wojciecha we Wrocławiu (później w rękach dominikanów) i Kamieniec (później przekazany cystersom) należały wcześniej do kanoników regularnych80. Pierwszeństwo kanoników regularnych miało się przejawiać nie tylko w stosunku do norbertanów, ale
i do wszystkich zakonów na Śląsku. Przekaz kroniki na Piasku oraz sfabrykowane
w tym czasie dla tego samego celu dokumenty81 skutecznie przekonały wielu badaczy o starożytnej wręcz genezie opactwa ślężańskiego. Mimo zdemaskowania tej mistyfikacji przez ojca Lamberta Schultego na początku XX w.82 wielu jeszcze badaczy
jest ciągle pod wpływem tych źródeł83.
Śmierć opata Marka i następujący wkrótce po niej wyrok położył kres nieporozumieniom pomiędzy oboma klasztorami. Opaci ponownie pojawiają się wspólnie
na dokumentach.
Gdybyśmy mieli jeszcze szukać płaszczyzny konfrontacji, to musielibyśmy
zwrócić uwagę na rozwój gospodarczy obu klasztorów. Również i na tym polu daje
się zauważyć rywalizację pomiędzy obiema wspólnotami. Ponieważ jest to temat
do odrębnego wystąpienia, nadmienię jedynie, że w pierwszym okresie kolonizacji na prawie niemieckim pierwszeństwo należało do klasztoru na Piasku. Do połowy XIII w. udokumentowanych mamy 15 miejscowości lokowanych na nowym
prawie. Dla Ołbina w tym czasie znajdujemy tylko 1 tego typu miejscowość84. Sytuacja ta odwróci się już w 2 poł. tego wieku, kiedy to premonstratensi z wrocław-
76
Ich pojawienie się we Wrocławiu przypada na przełom czwartej i piątej dekady XII w., tamże, s. 17–26.
77
Chr. ab., s. 162.
78
Tamże, s. 165.
79
M. Młynarska-Kaletynowa, Wrocław w XII–XIII w., s. 43.
80
M. Cetwiński, „Chronica abbatum...” o początkach klasztoru, s. 212–213.
81
Zob. np. KDS, I, nr 10. Szerzej omawia je L.W. Schulte, Die Anfänge, s. 24–60.
82
L.W. Schulte, Die Anfänge, s. 1–24, 81–87.
Zob. chociażby C. Deptuła, Przyczynek do dziejów Ślęży i jej opactwa, „Roczniki Humanistyczne” 15,
1967, nr 2, s. 17–35.
83
84
W. Korta, Rozwój wielkiej własności klasztornej na Śląsku do połowy XIII w., „Śląski Kwartalnik
Historyczny Sobótka” 13, 1958, z. 2, s. 192–196, 204; A. Pobóg-Lenartowicz, Uposażenie i działalność
gospodarcza klasztoru kanoników regularnych NMP na Piasku we Wrocławiu do pocz. XVI w., Opole
1994, s. 9–19.
Nie tylko causa Vortret. O wzajemnych kontaktach... 109
skiego Ołbina zagospodarowali około 15 tysięcy hektarów, czego efektem było powstanie 25 wsi85.
Ale na przestrzeni wieków były też liczne płaszczyzny porozumienia i różnorakich kontaktów. Widać to chociażby na przykładzie wspólnych kultów świętych. W kalendarzu wrocławskich kanoników regularnych znajdujemy wiele podobieństw do kalendarza wrocławskich premonstratensów86. Należy też wspomnieć
o imionach zakonników z Piasku zamieszczonych w nekrologu św. Wincentego87.
Byłby to najbardziej przekonujący przykład wzajemnych kontaktów pomiędzy obiema wspólnotami, gdyby nie to, że nekrolog ten został spisany na podstawie dwóch
kodeksów – benedyktyńskiego obejmującego lata 1125–1181 i premonstratenskiego sięgającego roku 128688. Chociaż nie wszystkie postaci udało nam się zidentyfikować (ze względu na powtarzalność imion i brak określenia pełnionych funkcji),
to jednak trzeba stwierdzić, że nekrolog wymienia niemal tyle samo osób zmarłych
w XII i XIII w. Nawet więc jeśliby kontakty między benedyktynami a kanonikami regularnymi były lepsze niż z premonstratensami, jak chcą niektórzy badacze,
to nie świadczą o tym zachowane zapiski obituralne. Faktem jest natomiast, że
oba klasztory należały do najstarszych we Wrocławiu, łączyła je osoba fundatora,
oba odegrały niebagatelną rolę w dziejach nie tylko tego miasta, ale i całego Śląska.
Oba zakony zaistniały na fali wielkich reform wewnątrzkościelnych zainicjowanych
w połowie XI w. przez papiestwo. Należały przez to do jednej wielkiej rodziny
kanoniczej. Tragedia klasztoru ołbińskiego polegała na tym, że – w przeciwieństwie do konkurentów z Piasku – zabudowania opactwa zostały zburzone w 1529 r.
na fali rozwoju protestantyzmu pod pretekstem obrony miasta przed najazdem Turków. Opactwo na Piasku przetrwało czasy reformacji i wojen, a przestało istnieć
dopiero w wyniku sekularyzacji w 1810/1811 r. Różnica pomiędzy oboma klasztorami polega także na tym, że klasztor na Piasku doczekał się już wielu opracowań,
a norbertanie z Ołbina wciąż czekają na swoją monografię. I tak naprawdę ciągle
trwa spór o pierwszeństwo pomiędzy tymi dwoma klasztorami. Przynajmniej w literaturze.
Tejże, Udział klasztorów w osadnictwie i kolonizacji Śląska w średniowieczu (na przykładzie kanoników regularnych), [w:] Korzenie środkowoeuropejskiej i górnośląskiej kultury gospodarczej, red. A. Barciak, Katowice 2003, s. 300–302.
85
F. Wolnik, Liturgiczny kalendarz wrocławskich premonstratensów według XV-wiecznego „Liber ordinarius”, „Studia Teologiczno-Historyczne Śląska Opolskiego” 19, 1999, s. 193–209; A. Pobóg-Lenartowicz, Kult świętych w śląskich klasztorach kanoników regularnych w średniowieczu, [w:] Ecclesia et
civitas. Kościół i życie religijne w mieście średniowiecznym, red. H. Manikowska, H. Zaremska, Warszawa 2002, s. 439–452.
86
87
Nekrolog opactwa św. Wincentego we Wrocławiu, wyd. K. Maleczyński, [w:] Monumenta Poloniae
Historica, s.n., t. IX, cz. 1, Warszawa 1971.
88
Tamże, s. VIII–XIII.
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Roman Stelmach (Wrocław)
Dokumenty do dziejów śląskich
premonstratensów i premonstrantek
zachowane w zasobie Archiwum Państwowego
we Wrocławiu
Zakon kanoników regularnych premonstratensów zwanych też norbertanami, od
św. Norberta z Prémontré w puszczy Conage, założono w 1120 r. Według pierwotnej reguły żyli głównie z pracy na roli1. Bracia premonstratensi pojawili się na Śląsku w ostatniej ćwierci XII w., osadzono ich we Wrocławiu na wyspie Ołbin. Istniał
tu od lat 20. XII w. klasztor benedyktynów, ufundowany przez komesa Piotra Włosta;
w 1139 r. nastąpiło przez biskupa wrocławskiego Roberta nadanie opatowi Radulfowi kościoła św. Michała. Jednak na skutek różnych przyczyn, w tym i nieobyczajnego zachowania, przed 1193 r. benedyktyni zostali z Wrocławia usunięci (do nowej
placówki w Kościelnej Wsi pod Kaliszem) i zastąpieni przez nowy i aktywny zakon
premonstratensów2, jedynej na Śląsku placówki tego zgromadzenia.
Klasztor premonstratensów wrocławskich pod wezwaniem Św. Wincentego mieścił się na wyspie Ołbin, w dorzeczu Odry i należał na Śląsku do jednego z największych cenobiów. Jego rola na terenie samego miasta Wrocławia była znaczna,
wraz z klasztorem kanoników regularnych Najświętszej Marii Panny Na Piasku tworzyli dwa największe miejskie klasztory, a długotrwała rywalizacja między nimi doprowadziła w XIV w. do słynnego sporu określanego jako causa Vortret, zakończonego wyrokiem polubownym, wydanym przez kurię rzymską, o czym niżej3.
Premonstarensi przetrwali na Ołbinie do 1529 r., kiedy to ich klasztor – stojący
za murami miejskimi został zburzony na wniosek rady miejskiej w obawie przed niebezpieczeństwem tureckim, zagrażającym stolicy Dolnego Śląska. Zakonników przeniesiono do zlikwidowanego klasztoru franciszkanów, przy obecnym placu Nankera,
gdzie przetrwali do kasaty zakonu i sekularyzacji w 1810 r.
1
J. Le Goff, Kultura średniowiecznej Europy, Gdańsk 2002, s. 554.
2
Encyklopedia Wrocławia, pod red. J. Harasimowicza, tu hasło opracowane przez A. Żurka, s. 588.
Zob. w tym tomie artykuł A. Pobóg-Lenartowicz, Nie tylko causa Vortret. O wzajemnych kontaktach
wrocławskich premonstratensów i kanoników regularnych w średniowieczu, s. 98–109.
3
Dokumenty do dziejów śląskich premonstratensów... 111
Na Śląsku został także ufundowany klasztor premonstrantek (norbertanek). Fundacja ta była dziełem Ludmiły, księżny opolskiej, żony księcia Kazimierza I, i została przeprowadzona na początku XIII w., może w 1206 r.4, początkowo w Rybniku.
Na skutek niesprzyjających warunków w 1228 r. klasztor przeniesiono do miejscowości Czarnowąsy pod Opolem, gdzie zakonnice przetrwały również do sekularyzacji w 1810 r.5
W wyniku likwidacji obu klasztorów ich archiwalia sprowadzono do Wrocławia i złożono w nowym Archiwum Prowincjonalnym, założonym na wniosek
króla Fryderyka Wilhelma III, a którego siedziba mieściła się przy Schuhbrücke
(obecnie ul. Szewska)6. Nowe władze archiwalne przystąpiły do opracowania i zinwentaryzowania przejętych materiałów, dokumenty zostały ułożone w repertoriach,
których układ opracowali dyrektor archiwum J. Büsching i jego asystent F. Jarrick.
Po reorganizacji i zakończeniu prac porządkowych w archiwum w 2 poł. XIX w.
otrzymały one oznaczenia jako Rep. 67 (klasztor wrocławski) i Rep. 71 (klasztor
w Czarnowąsach)7.
Układ dokumentów był w obu repertoriach chronologiczny. Składał się m.in.
z bogatego w treść regestu dokumentu, zapisanego w języku łacińskim lub niemieckim, zależnie od języka oryginału, daty i miejsca wydania, w wersji oryginalnej
i współczesnej, informacji o zachowanej pieczęci (lub pieczęciach), informacji bibliograficznej (rzadko wtedy wypełnianej), a także listy świadków. Repertoria dokumentowe przetrwały szczęśliwie do dnia dzisiejszego i są świadectwem wielkości dawnego archiwum; informują nas też o stanie zachowania wielu dokumentów,
których już dziś nie posiadamy8.
Zespół dokumentów dawnego klasztoru św. Wincentego był (i jest nadal) największym zespołem dokumentów poklasztornych zgrupowanych w dawnym Archiwum Prowincjonalnym (później Archiwum Państwowym) we Wrocławiu. Sam inwentarz (repertorium) składa się z 4 opasłych tomów, które opracował Friedrich Jarrick w latach 1820–18219. Najstarszym zachowanym wtedy dokumentem była bulla papieża Celestyna III z 7 IV 1193 r. Kolejne tomy repertorium obejmowały:
P. Wiszewski, Opactwo benedyktynek w Legnicy (1348/49–1810), Poznań 2003, s. 494. Zob. w tym
tomie M. Kopka, Jeszcze o początkach rybnickiej fundacji norbertanek, s. 52–57.
4
Na temat klasztoru i dokumentów klasztoru w Czarnowąsach por. R. Stelmach, Klasztor premonstrantek
w Czarnowąsach w świetle zachowanych dokumentów (w druku).
5
6
O początkach archiwum por. B. Krusch, Geschichte des Staatsarchivs zu Breslau, Leipzig 1908; A. Dereń,
Zarys dziejów Archiwum Państwowego we Wrocławiu (z okazji 150 rocznicy założenia), „Archeion” 35,
1961, s. 75–88.
O. Meinardus, R. Martiny, Das neue Dienstgebaude des Staatsarchivs zu Breslau und die Gliedrung
seiner Bestände, Leipzig 1909.
7
Archiwum Państwowe we Wrocławiu, oba repertoria złożone w zespole „Kolekcja rękopisów” w dziale dawnych pomocy archiwalnych, jako Rep. 67 i Rep. 71, por. Archiwum Państwowe we Wrocławiu.
Przewodnik po zasobie archiwalnym do 1945 roku, pod red. A. Derenia i R. Żerelika, Wrocław 1996,
s. 275 i 302.
8
Jako początkową datę opracowania Jarrick wpisał „Angefangen zu bearbeiten Montag den 11en Septbr.
1820, in Breslau”, jako końcową – „Breslau, angefangen zu bearbaiten den 26 März, 1821”.
9
112 Roman Stelmach
tom
liczba dokumentów
lata
I
1018
1193–1423
II
1019–2169
1423–1604
III
2170–3634
1605–1691
IV
3635–5172
1692–1805
Po zakończeniu prac w czasie porządkowania innych dokumentów poklasztornych odnaleziono liczne dyplomy premonstratensów wrocławskich. Jarrick dopisał
je jako „Nachtrag und Anhang” na końcu IV tomu. Było ich 29, pochodziły z lat
1322–1715, otrzymały one sygnatury kombinowane, cyfrowo-literowe, a same dokumenty w magazynie włączono według układu chronologicznego. Prace te zakończył Jarrick 31 III 1821 r.
Jednak jeszcze za czasów F. Jarricka i w okresie późniejszym, aż do 1945 r.,
w czasie kolejnych prac porządkowych i inwentaryzacyjnych, drogą kupna lub darów archiwum otrzymało (lub odnaleziono jeszcze) dość pokaźną liczbę dokumentów związanych z dziejami tego klasztoru. Sporządzano dla nich nowe regesty, które
zostały doklejone w poszczególnych tomach, w odpowiednim ciągu chronologicznym na kartkach papierowych. Dokumenty te pochodziły z lat 1313–1804. Część
nowych dokumentów dopisywano jednak pod kolejnymi regestami, nadając im też
nowe sygnatury cyfrowe z małą literką alfabetu łacińskiego (czasem nawet podwójną)10. Z dużym podobieństwem można liczyć, że wszystkich dokumentów omawianego klasztoru zarejestrowano do 1944 r. ok. 5500 oryginałów pergaminowych i papierowych.
Znaczne straty w zasobie przyniosła II wojna światowa. Po 1943 r. władze archiwalne przystąpiły do zabezpieczania zasobu, złożonego wtedy w budynku na dawnej
Tiergarten Strasse11. Ponieważ cały kwartał ulic przeznaczony został do wyburzenia
pod budowę lotniska wojskowego, władze archiwalne rozpoczęły żmudną akcję wywożenia archiwaliów, począwszy od zasobu najstarszego, tzn. od dokumentów pergaminowych. W tej partii znalazły się też dokumenty klasztoru św. Wincentego.
Wywieziono na zachód, do Niemiec, 125 dokumentów z okresu do 1300 r.12 i 1090
dokumentów z okresu od 1369 do 1500 r.
Po powstaniu we Wrocławiu w grudniu 1946 r. nowego Archiwum Państwowego, przystąpiono do podliczania strat. Okazało się, że wśród dokumentów klasztoru św. Wincentego nie zachowały się dokumenty do 1300 r. (za wyjątkiem wymienionych sygnatur 6, 7, 10), dokumenty z lat 1369 do 1500 r. oraz szereg dokumentów z okresu nowożytnego. W zasobach archiwum pozostało w 3970 dokumentów
Dotyczy to np. odnalezionych dokumentów procesowych z klasztorem kanoników regularnych NMP
Na Piasku (tzw. rotulusów).
10
11
R. Meinardus, R. Martny, Das neue Dienstgebaude.
Z wyjątkiem kilku dokumentów z XIII w., które znalazły się w zasobie po 1945 r., chodzi o dokumenty
z 1204 i 1206 r., sygn. 6, 7, 10.
12
Dokumenty do dziejów śląskich premonstratensów... 113
z lat od 1204 do 1805 r., które ówcześni archiwiści oznaczyli w repertorium pieczątką o treści „ZACHOWANY”.
Po długoletnich staraniach z Niemieckiej Republiki Demokratycznej powróciły
do Archiwum Państwowego we Wrocławiu w drodze rewindykacji dokumenty wywiezione przez Niemców z Wrocławia w 1944 i 1945 r.13 W liczbie ponad 12 000 odzyskanych dokumentów znalazło się 88 dokumentów najstarszych, z okresu do 1300 r.
Nie można przy tym powiedzieć, że jest to liczba kompletna. Na ogólną sumę 129
dokumentów znajdujących się w tym zespole (z okresu do końca XIII w.) przed wojną, obecnie mamy ich 92. Brak więc 37 dyplomów, począwszy od najstarszego dokumentu w zespole, wymienionej już przeze mnie bulli Celestyna III z 7 IV 1193 r.
Dla tego tylko okresu, dla XIII w. brak: 11 dokumentów papieskich i duchownych
z tereniu Europy, 12 dokumentów książąt śląskich, począwszy od dokumentu Henryka I Brodatego z 1214 r. (brak też dokumentu księcia pomorskiego Mściwoja z 1283 r.),
8 dokumentów duchowieństwa polskiego, począwszy od dokumentu Artmuda archiprezbitera głogowskiego z 1219 r., 6 dokumentów opatów klasztoru św. Wincentego (od 1259 r. dokument opata Wilhelma) i innych opatów śląskich ( np. z klasztoru
w Henrykowie). Aby pozostać przy sygnalizowaniu braków, nie zachowały się dokumenty z lat 1369 do 1500. Poważne są luki wśród dokumentów nowożytnych.
Jest to jednak temat na odrębne opracowanie. W sumie do chwili obecnej posiadamy 4070 dokumentów pergaminowych i papierowych z dawnego zespołu dokumentów klasztoru św. Wincentego we Wrocławiu, zachowanych za lata od 1193
do 1805 r.
Repertorium dokumentów klasztoru w Czarnowąsach opracował inny archiwista, brak jego nazwiska w inwentarzu, był nim jednak zapewne J. Büsching, dyrektor
Provinzial Archiv zu Breslau, który pracował nad tymi dokumentami od 27 VIII do 8
IX 1821 r. W podobnym układzie co poprzednio omówiony, zaprezentowano 153
dokumenty, z których do chwili obecnej zachowało się 144. Pochodzą one z lat 1223
do 171514.
Dokumenty obu klasztorów zostały wydane w wydawnictwach źródłowych. Najstarsze dokumenty opublikowali A. Skowrońska i K. Maleczyński w trzech tomach
Kodeksu dyplomatycznego Śląska15. W części pokrywa się z nim zachodnioniemiecki Schlesisches Urkundenbuch, pod red. H. Appelta16. Kontynuacją tego wydawnictwa są kolejne tomy, wydawane przez W. Irganga, gdzie znajdziemy dokumenty
do 1300 r.17 W ramach niemieckiego Kodeksu dyplomatycznego Śląska wydane zo-
E. Kobzdaj, Archiwalia śląskie przekazane Archiwum Państwowemu we Wrocławiu z Niemieckiej Republiki Demokratycznej, „Archeion” 84, 1988, ss 157–165.
13
14
R. Stelmach, Klasztor premonstrantek.
Kodeks dyplomatyczny Śląska, t. I–III, opr. K. Maleczyński i A. Skowrońska, Wrocław 1951–1964,
obejmuje on dokumenty do 1227 r.
15
16
Schlesisches Urkundenbuch (dalej SU), t. I, ed. H. Appelt, Köln 1963, zawiera dokumenty do 1216 r.
17
SU, t. II–VI, ed. W. Irgang, Köln 1977–1998.
114 Roman Stelmach
stały regesty dokumentów z okresu od 1301 do 1342 r.18 Z kolei kontynuacją regestów niemieckich są polskie, wydawane przez W. Kortę19. Informacje o dokumentach
z lat 1361 do 1400 znajdzie czytelnik w Katalogu dokumentów przechowywanych
w archiwach dolnośląskich20. Z późniejszego okresu mamy jedynie przedrukowane
dokumenty klasztoru w Czarnowąsach przez W. Wattenbacha21.
Najstarszym zachowanym obecnie dokumentem z dawnego klasztoru św. Wincentego jest bulla papieża Celestyna III z 8 IV 1193 r.22 Papież bierze klasztor pod
swą opiekę i potwierdza jego posiadłości23. Dokument posiadał niegdyś bullę ołowianą Celestyna III, o rzadkim wizerunku. Na awersie czteropolowym w obu górnych polach widniały napisy scts PETRUS i scts PAULUS, w obu dolnych – przedzielone imię papieża Cele pp i stinus III. W otoku bulli był napis + Per fice gressus
meos servitis tuis. Kolejne bulle papieskie wydawali następcy Celestyna III, treścią
ich było w zasadzie zatwierdzenia dóbr, regulacje statutów zakonnych, rozstrzyganie sporów, nadawanie odpustów24. Papieże polecali też duchowieństwu śląskiemu i polskiemu roztaczanie nad nim i jego dobrami szczególnej opieki (jak
np. bulla z 12 IV 1253 r., w której papież Innocenty IV nakazał biskupowi kujawskiemu Wolimirowi ochronę dóbr klasztornych25). Taka opieka biskupa kujawskiego potrzebna była dobrom klasztoru wokół Żukowa koło Gdańska zagrożonych stale
przez Krzyżaków. Mówi o tym dokument Innocentego IV z 3 XI 1254 r., w którym
papież poleca biskupom wrocławskiemu i kujawskiemu zbadać przyczynę bezprawnego zabrania przez Krzyżaków wsi Pastolin26. Spory majątkowe klasztoru rozstrzygali na polecenie papieży jeszcze biskup lubuski i arcybiskup gnieźnieński. Omawiana tematyka przewija się w treści wszystkich pozostałych, zachowanych do 1369 r.
bull papieskich. Dodać można, że są one w dobrym stanie zachowania, a przy większości wiszą ołowiane bulle na sznurach czerwono-żółtych lub na konopnych. Zachowały się bulle większości ówczesnych papieży, wystawiających swoje dyplomy
dla klasztoru, ich legatów i nuncjuszy, a także wielu biskupów tytularnych, sufraganów i innych.
Codex diplomaticus Silesiae, Regesten zur schlesischen Geschichte, t. XVI, XVIII, XXII, XXIX i XXX,
Breslau 1892–1930.
18
19
Regesty śląskie, t. I–V (dalej Reg. śl.), pod. red. W. Korty, Wrocław 1975–1992.
Katalog dokumentów przechowywanych w Archiwach Państwowych Dolnego Śląska, t. IV–VII,
opr. M. Chmielewska i R. Stelmach, Wrocław 1992–1993.
20
Urkunden des Klosters Czarnowanz, wyd. W. Wattenbach, [w:] Codex diplomaticus Silesiae (dalej
CDS), t. I, Breslau 1857.
21
22
Rep. 67 nr 2, SU I, nr 60.
23
Przy dokumencie zachowały się roty wymienionych biskupów oraz kardynałów kurii rzymskiej.
Najstarszy taki dokument wystawił 5 IV 1253 r. papież Innocenty IV, który nadał 40 dni odpustu odwiedzającym klasztor w dniu święta jego patrona. Rep. 67 nr 44, SU III, nr 78. Ilość takich dokumentów wzrosła po sprowadzeniu do klasztoru relikwii św. Eustachego.
24
25
Rep. 67 nr 46, SU III, nr 84.
26
Rep. 67 nr 57, SU III, nr 133.
Dokumenty do dziejów śląskich premonstratensów... 115
Najstarszy zachowany dokument książęcy dla klasztoru wystawił w 1204 r.
książę Henryk I Brodaty. Uwolnił on wymienione wsie klasztorne od podworowego.
Po pieczęci pozostał jedynie otwór w dokumencie27. Odtąd dla klasztoru posypały
się nadania całego szeregu książąt piastowskich ze Śląska, następców Henryka I we
Wrocławiu, aż do wymarcia tej linii na Henryku VI w 1335 r., następnie książąt
głogowskich, opolskich, świdnickich, oleśnickich i wielu innych. Wszyscy ci władcy nadawali klasztorowi olbrzymie dobra, zatwierdzali mu stan posiadania, na skutek czego klasztor stał się jednym z największych posiadaczy na Śląsku, mogącym
się równać jedynie z klasztorami w Lubiążu czy w Trzebnicy. W ślad za nimi poszli inni książęta ziem polskich. Tu trzeba wspomnieć o zachowanym w naszym
zasobie niedatowanym dokumencie księcia pomorskiego Świętopełka (który w przypuszczeniu można datować na ok. 1220–1266). Książę transumuje dokument fundacyjny swego ojca księcia gdańskiego Mściwoja z 24 IV 1209 r., wystawiony in
Stolpa o nadaniu wymienionych dóbr fratribus et sororibus in Sucov28. Nie zachował
się natomiast dokument księcia Mściwoja II z 16 IV 1283 r., wystawiony in Glupz,
potwierdzający i rozszerzający dobra ekspozytury w Żukowie29. W miejscowości
lokowanej już na prawie niemieckim był targ. Dokument wymienia szczegółowo nazwy wsi klasztornych, m.in. Rębiechowo, Oksywie, Łebę, dziesięciny z karczmy
w Gdańsku, 5 jezior i szereg innych.
Z kolei Kazimierz książę bytomski 4 VIII 1294 r. nadał klasztorowi prawo patronatu nad kościołem św. Marii w Bytomiu30. Nowa prepozytura szybko pozyskiwała następne liczne dobra. W związku ze sporami między opatami klasztoru a biskupami krakowskimi o prawo patronatu i prezentacji kolejnych plebanów tego kościoła, wybuchały liczne spory, ciągnące się przez cały XIV w. Stąd obecność tak
wielu dokumentów biskupów krakowskich w zespole, począwszy od dokumentu biskupa Jana Muskaty z 21 X 1308 r. Biskup ten w Czeladzi udzielił Janowi Sasowi inwestyturę na probostwo w Bytomiu31. Mamy też zachowane dokumenty jego następców – Nankera i Jana Grota (do 1369 r.)32.
Przechodząc do dokumentów biskupów wrocławskich, najstarszym zachowanym
jest dokument biskupa Wawrzyńca z 1228 r. Biskup ten przeniósł klasztorowi świę27
Rep. 67 nr 6, SU I, nr 95.
Rep. 67 nr 11, pozostały zielone sznury po pieczęci księcia Świętopełka, por. M. Derwich, Der Prämonstratenserorden im mitteralterlichen Polen. Seine Rolle in Kirche und Gesellschaft, [w:] Studien zum
Prämonstratenserorden, pod red. I. Crusius i H. Flachenbecker, Vandenhoeck 2003, s. 343, fundacja wg
Autora miała miejsce w latach 1212–1214.
28
29
Rep. 67 nr 108., wyd. Perlbach, Pommersches Urkundenbuch, s. 326.
Na zielonych sznurach zachowały się resztki pieczęci księcia, Rep.67 nr 118 a, SU VI, nr 156; M. Derwich, Der Prämonstratenserorden, s. 332.
30
Na pasku pergaminowym zachowana pieczęć biskupa, Rep. 67 nr 138; Bytom średniowieczny, opr.
J. Drabina, J. Horwat, Z. Jedynak, Opole 1985, nr 50.
31
Najstarszym dokumentem biskupów krakowskich jest dokument biskupa Pełki z 1206 r., Rep. 67 nr 8,
o zamianie wsi Kępino na Wawrzeńczyce w diecezji krakowskiej, przy dokumencie były dawniej pieczęcie biskupa i kapituły, SU I, nr 100.
32
116 Roman Stelmach
to dedykacji klasztoru z 23 VI na 3 VII33. Odtąd obecność dokumentów biskupich
wrocławskich jest powszechna. Tematyka ich dotyczy nadawania odpustów (jak
np. w związku ze sprowadzeniem do klasztoru relikwii św. Eustachego w 1254 r.),
budowy nowych ołtarzy w kościele klasztornym, rozstrzygania sporów majątkowych, pobierania dziesięcin.
W tym okresie pojawiają się w archiwum klasztornym pierwsze dokumenty prywatne wystawiane przez rycerzy śląskich. Pierwszymi z nich były dokumenty rycerza Unimira z 26 XII 1273 r., który nadał klasztorowi dziesięcinę zbożową z Piersna,
a następnie dokument Henryka syna Temona Weczenborga o nadaniu Janowi Gallowi wsi Zakrzów w 1279 r.34
Wreszcie z omawianego okresu (tzn. do 1369 r.) pochodzi niespotykana niegdzie indziej dokumentacja, zachowana jedynie w archiwum klasztoru premonstratensów wrocławskich. Mowa o dokumentach zwanych rotulusami procesowymi.
Tworzą je zrolowane karty pergaminowe łączone ze sobą przewlekanymi paskami (nieklejone), opatrzone w dodatku znakami notarialnymi notariuszy publicznych,
umieszczonymi w lewym dolnym rogu kart pergaminowych (lecz nie wszystkich).
Owe rotulusy dotyczą sporów, jakie klasztor toczył w XIII i XIV w. (bo z tego czasu pochodzą) z różnymi instytucjami (klasztorem kanoników regularnych we Wrocławiu o tzw. causa Vortret, plebanami kościołów w Kostomłotach i Siemidrożycach
czy biskupami krakowskimi o posiadłości kościoła św. Małgorzaty w Bytomiu).
Dokumenty te miały unaocznić prawa klasztorne do posiadanych dóbr; przepisywano do nich oryginalne dokumenty wydawane dla premonstratensów, a nadające im
wymienione majątki35.
Spośród 11 zachowanych obecnie rotulusów 5 dotrwało w całości36, pozostałe są
uszkodzone37. Omawiane rotulusy to rulony o długości do 30 m. Datowane one są
na lata od 1257 do 1371 r. Najstarszy z nich, z 1257 r., dotyczy sporu o dobra Zakrzów i Dobra należące do kościoła w Psim Polu, ma 5 m 20 cm długości.
Dodajmy, że wszystkie dokumenty zachowane do poł. XIV w. spisano na kartach pergaminowych, większość w języku łacińskim. Pierwszy niemiecki dokument
pochodzi z 1314 r. Wystawił go opat klasztoru Jan, który potwierdził darowiznę
wdowy Adelajdy de Wizona czynszów dla klasztoru38.
33
Rep. 67, nr 21, SU I, nr 294.
34
Rep. 67 nr 95 i 102, SU IV, nr 218 i 355.
Problematyka tej rzadkiej dokumentacji jest ostatnio tematem zainteresowań M. Młynarskiej-Kaletynowej, por. tejże, Ius Gonitwe w świetle materiałów procesowych klasztoru Św. Wincentego we
Wrocławiu z lat 1358–1362, [w:] Aetas media aetas moderna. Studia ofiarowane Henrykowi Samsonowiczowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, Warszawa 2000, s. 348–55; tejże, Ludzie w materiałach
procesowych klasztoru premonstratensów na Ołbinie we Wrocławiu w 2 połowie XIII i w XIV wieku, [w:]
Człowiek w społeczeństwie średniowiecznym, pod red. R. Michałowskiego, Warszawa 1997, s. 139–150.
35
36
Rep. 67 nr 68 b, 135 b, 164 b, 172 b, 202 c, najmłodszy pochodzi z 1371 r.
37
Rep. 67 nr 197 b, 202 b, 318 b, 407 b, 498 b.
38
Rep. 67 nr 153, SR 3411.
Dokumenty do dziejów śląskich premonstratensów... 117
Omawiając dokumenty klasztorne nie sposób nie wspomnieć o najstarszych zachowanych dokumentach opackich. Najstarszym w tej grupie jest zachowany dokument opata Gerarda z 1204 r., jego miejsce wystawienia oznaczono jako in nostro cenobio, a datę – indictione VII, abbatis nostro III anno. Opat ustanawia dwie
msze za odpuszczenie grzechów księcia Henryka I Brodatego i jego ojca Bolesława I Wysokiego. Po pieczęci opata pozostały otwory po sznurach39. Kolejny zachowany dokument Gerarda pochodzi z 1206 r. i jest darowizną podanych dóbr dla kościoła w Psim Polu. W dokumencie użyto nazwy Pze Pole. Przy karcie pergaminowej
zachowały się sznury bordowe po pieczęciach opata i konwentu. Szczątki pieczęci opata Alberta pochodzą z dokumentu z 1240 r., dotyczącego lokacji wsi Zabłoto na prawie niemieckim. Pieczęć ta wisiała na brązowych sznurach40. Najstarsza zachowana pieczęć opata widnieje natomiast przy dokumencie opata Sulisława z 1248
r. o zamianie dziesięcin z Pełcznicy, które dotąd pobierano według prawa polskiego,
a odtąd miano pobierać według prawa niemieckiego. Pieczęć umocowana została na pasku pergaminowym, przedstawia stojącą postać opata, trzymającego w prawej ręce pastorał, w otoku napis: + ABB/AT/IS ECCLE....../V/INCENCII41.
Najstarsza zachowana pieczęć konwentu pochodzi z dokumentu opata Gotfryda
z 11 X 1263 r. Opat uwalnia posiadłości mieszczanina wrocławskiego Reinolda ze
Strzegomia w Grabiszynie od służb i powinności. Na brązowych sznurach zachowały się pieczęcie opata i konwentu42. Pieczęć konwentu przedstawia postać Madonny
z Dzieciątkiem w środku, po jej lewej ręce widoczna jest postać św. Wincentego,
a po prawej (dla patrzącego) św. Eustachego w stroju pontyfikalnym.
Z omawianego okresu zachowały się następujące dokumenty opackie:
39
Rep. 67 nr 7, SU I, nr 96.
40
Rep. 67 nr 32, SU II, nr 193.
sygnatura
rok
opat
pieczęcie
153
1314
Jan
konwentu
178
1323
Jan
opata i konwentu
189
1327
Jan
opata
198
1330
Konrad
opata
206
1331
Konrad
opata i konwentu
230, 231
1338
Mikołaj
opata
249
1342
Mikołaj
opata
254
1343
Jan
–
262
1344
Mikołaj
opata i konwentu
275–77
1346
Mikołaj
opata i konwentu
Rep. 67 nr 39, SU II, nr 355, po pieczęci konwentu pozostał pasek pergaminowy, przy następnym dokumencie tego opata z 1251 r. zachowała się jego pieczęć w stanie szczątkowym, brak pieczęci konwentu,
Rep. 67 nr 42.
41
42
Rep. 67 nr 77, SU III, nr 460.
118 Roman Stelmach
288
1347
Mikołaj
opata i konwentu
294
1348
Jan
opata
300
1349
Mikołaj
-
304
1349
Mikołaj
opata i konwentu
318 a
1350
Mikołaj
opata
324
1351
Mikołaj
konwentu
338
1353
Wilhelm
opata
340
1354
Wilhelm
opata
344
1354
Wilhelm
opata
350
1355
Wilhelm
opata
351
1355
Jan
366
1357
Wilhelm
368
1357
Wilhelm
opata
opata i prepozyta w Żukowie
–
370, 371
1358
Wilhelm
opata
380, 381
1359
Wilhelm
–
384
1366
Marek
391–3
1360
Wilhelm
opata i konwentu
395
1360
Wilhelm
–
398–9
1361
Wilhelm
opata i konwentu
opata i konwentu
401
1362
Wilhelm
408–9
1362
Wilhelm
–
412
1362
Wilhelm
opata
414–5
1363
Wilhelm
opata i konwentu
424
1366
Marek
opata
430–1
1367
Marek
opata i konwentu
Dokumenty opata Jana dotyczą uzyskania przez klasztor dziesięcin (1314 r.)
od mieszczki Adelajdy de Wizona, sprzedaży 3 łanów w Grabiszynie mieszczaninowi wrocławskiemu Arnoldowi (1323 r.) i rozstrzygnięcia sporu o Rudgerzowice
(1327 r.)43.
Jego następca Konrad pozostawił 2 dokumenty z 1339 i 1331 r. zatwierdzające
klasztorowi nadania we wsiach Sobicisko, Łosina, Polanowice, Kępino, Ujów, Spalice, Pełcznica i ogrodów koło Środy Śl. i sprzedaży przez klasztor kanonikowi Paszkowi czynszów z dworu w Ujowie i w Miłonowie44.
Po opacie Mikołaju pozostało 9 dokumentów z lat 1338–1351. Dotyczą prezentacji nowych plebanów w podległych sobie kościołach – w Sobocisku (pleban
Wilhelm w 1338 r.), Łosinie (pleban Herman w 1342 r.), transakcji majątkowych,
43
SR 3411, 4300 a i 4654.
44
SR 4910, 5067.
Dokumenty do dziejów śląskich premonstratensów... 119
sprzedaży czynszów plebanowi w Strzelcach (1344 r.), łanów i sołectwa w Sobocisku, lokowania dóbr na prawie niemieckim (Taczów Wielki w 1346 r.), przekazania przez opata jałmużny na wyżywienie mnichów (1347 r.) i potwierdzenia dawniejszych nadań45.
Jego następca Wilhelm II w ciągu swych rządów wystawił 22 zachowane
do dziś dokumenty. Pochodzą one z lat 1353 do 1363 i dotyczą m.in. sprzedaży
dóbr osobom prywatnym, prezentacji nowych plebanów – w Bytomiu (brat Herman
w 1354 r.) i w Dziuplinie (Jan Krenwil w 1363 r.), nadania dóbr Tomaszowi biskupowi Sarepty i sufraganowi wrocławskiemu w Opatowicach (1355 r.), zapisu czynszów dla kościoła w Żukowie (1357 r.), zatwierdzenia dóbr dla klasztoru w Strzelnie
w Miłonowie (1357 r.), zatwierdzenia dawniejszych dokumentów, uzyskania czynszów w Kostomłotach, sprzedaży czynszów w Pełcznicy kanonikowi Erazmowi, potwierdzenia majątku sołtysa w Zakrzowie. Zachowało się zakwestionowanie wyroku sądowego o morderstwo na Henryku bracie Mikołaja przez wieśniaków z Zakrzowa w 1359 r. oraz ugoda graniczna między dobrami klasztoru a kolegiaty św. Krzyża we Wrocławiu między Sępolnem a Opatowicami z 1361 r.46
Z omawianego okresu posiadamy też 3 dokumenty kolejnego opata Marka z lat
1366 i 1367. Z 13 maja 1366 r. pochodzi dokument wystawiony przez opata, ksienię
w Żukowie oraz Jana plebana ze Strzelna. Jest to polecenie usunięcia z grona konwersów w Żukowie osób nieopożądanych. Kolejne dokumenty dotyczą kupna czynszów na wyżywienie mnichów w 1367 r. i uwolnienia od opłat sołtysa w Zabłocie47.
Pozostałe dokumenty opata Marka nie zachowały się48.
Dokumenty zaginione
Jak wyżej wspomniano, dokumenty z lat 1369–1500 nie zachowały się49.
Jest to dość znaczna strata w tym zasobie, dość wspomnieć, że nie zachowało się
aż 1090 dyplomów, począwszy od dokumentu Jana prepozyta w Strzelnie, wizytatora cyrkarii polskiej, o zamiarze wizytowania klasztoru wrocławskiego. Do najciekawszych i najcenniejszych należą w tej grupie z pewnością dokumenty niżej
wymienione:
Wystawca
Data wystawienia
Florian Mokrski bp krakowski 1374 5 II Kraków
Jan Suchywilk abp gnieźnieński 1375 14 IV Gniezno
45
Sygnatura
504
518
SR 6099, 6144, 6966, Reg. śl. I, nr 142, 475, 480, 615, II nr 40, 124.
Reg. śl., II, nr 951, 1013, 1050, III nr 19, 583, Preusische Urkundenbuch, t. V, nr 578–9, Katalog dokumentów przechowywanych w Archiwach Państwowych Dolnego Śląska, t. IV, opr. R. Stelmach, Wrocław 1991, nr 354, 355, 401, 417, 469, 482, 493, 509, 513, 537, 568, 569, 576, 578, 600.
46
47
Katalog, t. V, nr 13, 40, 50
Dokumenty opata Marka i jego następców występują pojedynczo w innych zespołach archiwalnych,
np. w zasobie dokumentów „Akt miasta Wrocławia” i w innych.
48
49
Stanowiły je dokumenty o sygnaturach od 433 do 1531.
120 Roman Stelmach
Ławnicy miasta Bytomia
Piotr z Radolina
bp krakowski
Jarand kantor kolegiaty
w Kruszwicy
Jan Szafraniec kanonik
krakowski
Bogusza przeorysza w Strzelnie
Mikołaj opat na Strachovie
Wojciech Jastrzębiec
bp krakowski
Henryk Sneschtwicz kuśnierz z Nowego Sącza
Andrzej Łaskarz bp poznański
Kazimierz ks. oświęcimski
Andrzej Miszka archidiakon
krakowski
Zbigniew Oleśnicki
bp krakowski
Synod Bazylejski
Władysław Oporowski
bp kujawski
Konrad von Erlichhausen wielki mistrz krzyżacki
Jan Kapistran wielki inkwizytor
Jakub z Sienna bp kujawski
Jan Lutek z Brzezia
bp krakowski
Zbigniew Oleśnicki
bp kujawski
Barbara przeorysza
w Żukowie
Rada miasta Bytomia
Jan Rzeszowski bp krakowski
Fryderyk Jagiellończyk,
abp gnieźnieński
Krzesław z Kurozwęk
bp kujawski
1387 12 VI
595
1403 29 VI in Xanii
755
1408 13 II i 8 VIII Kruszwica
789 i 792
1409 7 III Kraków, 1409 12 IX
Złota
1412 1 IX Strzelno
1415 7 V Wrocław
1417 12 VII Sławków 1420,
14 III Wrocław
801 i 809
846
888
923, 964 a
1419 6 IV Kraków
950
1420 26 XI Poznań
1425 8 XII Toszek
972
1023
1426 25 II Kraków
1041
1428 25 XII Kraków,
1431 Kraków 1435 17 IV
Kraków 1449 23 V Kraków
1434 19 I Bazylea
1085, 111 b, 1151,
1245
1127 a
1435 2 IV Włocławek
1142
1446 27 VI Grabin
1215 i 1216
1454 20 V Bytom
1469 26 V Chełmża
1471 19 V Kraków,
1474 30 IX Kraków
1286
1346
1476 3 X Łęczyca
1380
1477 26 XII Żuków
1387
1482 7 I Bytom
1486 14 XII Kraków
1496 22 IV Piotrków Trzybunalski; 5 VIII Kraków 19 XII
Znojmo 1498 10 IV Radłów
1411
1445
1498 6 VI Strzelno
1516
1355, 1369
1488, 1492–94,
1511
Dokumenty do dziejów śląskich premonstratensów... 121
Dokumenty nowożytne
Dokumenty nowożytne są zachowane prawie w komplecie50. Pierwszy to dokument niemiecki burmistrza i rady miasta Oławy z 16 III 1501 r. stwierdzający,
że Jadwiga córka Marcina Zastrońskiego posiada po ojcu dobra w Przeczy w okręgu oławskim. Jest to najstarszy zachowany w zbiorze dokument papierowy, z zachowaną pieczęcią opłatkową miasta Oławy51.
W tym czasie wystawiano wiele dokumentów dotyczących ekspozytury w Bytomiu. Tylko z 1501 r. posiadamy dokumenty: opata Jana z 24 V, informującego kardynała Fryderyka Jagiellończyka arcybiskupa gnieźnieńskiego o mianowaniu nowym plebanem w kościele św. Małgorzaty w tym mieście Andrzeja Ditterich
(24 V), zgodę kardynała na to stanowisko (29 VII). Trzecim z nich jest dokument
ławników bytomskich o opłacie czynszów z jatek rzeźniczych (28 II 1502 r.)52.
Po rychłym zgonie Dittericha nowym plebanem mianował opat Jan o. Piotra, profesa swego klasztoru (16 VI 1502 r.). Posiadamy również szereg dokumentów o obsadzaniu stanowiska plebana w drugim z bytomskich kościołów – Najświętszej Marii Panny. Warto wspomnieć o zachowanym opisie miasta Bytomia, pochodzącym
z 1600 r.53
Tematyka nowożytnych dokumentów nie odbiega od poprzednich, z okresu średniowiecznego. Dlatego wspomnieć jedynie można o najciekawszych. Tak więc
3 II 1503 r. ławnicy miasta Wrocławia wraz z radnymi ogłosili wyrok wydany
przez ławników miasta Magdeburga na rzecz Hansa Seidlitz zwanego Apsdorff54.
Bulle papieskie, począwszy od Juliusza II z 30 I 1505 r., zawierają m.in. zatwierdzenia nowych opatów; wtedy to został nim Jakub. Na podstawie tych zachowanych w komplecie dokumentów można odtworzyć pełne listy opatów klasztoru.
Tego samego dotyczą też dokumenty opatów wrocławskich, którzy zatwierdzali nowe ksienie w podległym sobie klasztorze premonstrantek w Czarnowąsach.
Wśród dokumentów książęcych spotykamy dokumenty ostatnich książąt piastowskich w Opolu (tu powszechne były dokumenty czeskie i polskie), Legnicy, książąt
Brak jedynie dokumentów o sygnaturach: 1823 (1567 r., cesarz Maksymilian II), 1954 (1592 r., opat
Jan), 2241 (1609 r., cesarz Rudolf II), 2479 (1624 r., Jan Neumann urzędnik z Oławy), 2549 (1628 r., Jerzy Krelius z Nysy), 2553 (1629 r., Angelus Perillus opat w Perugii), 2706 (1649 r., cesarz Ferdynand III),
2837 (1654 r., tenże), 2929 (1660 r., Marcin opat w Schlägl), 2974 (1662 r., opat Maciej), 3103 (1668 r.,
Sebastian z Roztoku bp wrocławski), 3144 (1670, cesarz Leopold I), 3240 (1674 r., Mateusz opat), 3321
(1677 r., opat Andrzej), 3516 (1686 r., cesarz Leopold I), 3337 (1687 r., Sylwiusz Nimrod ks. oleśnicki), 4060 (1720 r., cesarz Karol VI), 4534 (1733 r., potwierdzenie przez cesarza Karola VI 23 przywilejów klasztoru), 4563 (1733 r., Konstantyn opat w Lubiążu), 4881 (1751, opat Wincenty), 4893–97
(z 1752 r.), 4973 (1764 r., oficjalat), 4977, 4979 –80, 4995, 5014, 5019, 5033, 5044–5, 5057, 5099–102,
5104–9, 5139, 5144–6, 5153–5, 5158, 5163, 5171–2 (te ostatnie to rachunki, kwity, sprawy podatkowe,
pisma urzędowe ministra Hoyma).
50
51
Rep. 67 nr 1532.
52
Rep. 67 nr 1533–1535.
53
Rep. 67 nr 2063.
54
Przy dokumencie niemieckim zachowane pieczęcie wójta i ławy miasta Wrocławia, Rep. 67 nr 1550.
122 Roman Stelmach
z innych linii, jak w Ziębicach i Oleśnicy (Podiebradowicze, od Albrechta i Karola w 1505 r.). Dokumenty wystawiane przez królów czeskich rozpoczynają się od
nadań Władysława II Jagiellończyka, króla Czech i Węgier, syna naszego króla Kazimierza IV. Omawiany dokument wystawiono 29 IX 1507 r. w Budzie. Większość
z dokumentów Władysława i jego następców to potwierdzenia posiadanych majątków przez klasztor55.
Zachował się bardzo istotny dokument Wincentego arcybiskupa i legata papieskiego z 1 III 1529 r., skierowany do króla czeskiego i węgierskiego Ferdynanda I o grożącym najeździe tureckim na Śląsk. W obawie przed zaatakowaniem
Wrocławia poleca on wyburzenie zabudowań klasztoru św. Wincentego stojącego poza murami miasta i przeniesienie zakonników do zabudowań dawnego klasztoru franciszkanów św. Jakuba, wznoszącego się w centrum miasta56. Od rady
miasta Wrocławia klasztor uzyskał pomoc finansową w wysokości 200 000 florenów węgierskich 14 X 1529 r. Te postanowienia zaaprobował też ówczesny biskup
Jakub 20 XII tego samego roku57.
Wśród nowożytnych dokumentów zachowały się następujące dokumenty królów polskich.
król
data
sygnatura
Zygmunt I Stary
20 II 1530, Kraków
170358
Zygmunt II August
25 III 1549, Kraków
1749
Zygmunt II August
7 VI 1565, Piotrków Trybunalski
1814
Zygmunt II August
2 VIII 1566, Lublin
1819
Zygmunt II August
19 VI 1572, Warszawa
1841
Król Zygmunt Stary polecił zapisać klasztorowi wsie Opatów i Szłap, natomiast
jego syn Zygmunt August przekazał wynagrodzenie dla Mikołaja Borkowicza. Król
uregulował klasztorowi prowadzenie wizytacji oraz wydał list żelazny dla opata Jana Czuryma59 ..59.
Obecne są dokumenty wielu polskich dostojników kościelnych i państwowych
– arcybiskupów gnieźnieńskich (Wawrzyńca Gębickiego z 1617 r.), biskupów krakowskich (Franciszka Krasińskiego z 1572 r., Bernarda Maciejowskiego z 1603 r., Jakuba Zadzika z 1637 r., Andrzeja Trzebickiego z 1659, 1660, 1665 i 1676 r., Konstantego Szaniawskiego z 1732 r., Jana Lipskiego z 1734 r., Jana Załuskiego z 1747 r.),
55
Rep. 67 nr 1590.
56
Rep. 67 nr 1685.
57
Rep. 67 nr 1690 i 1691.
Dokument królewski zachowany w postaci odpisu w dokumencie notarialnym z 12 VIII 1530 r., Rep.
67 nr 1703.
58
Katalog dokumentów, listów oraz pieczęci królów i królowych polskich przechowywanych w Archiwum
Państwowym we Wrocławiu, opr. M. Chmielewska, Wrocław 1991, ss. 15–17.
59
Dokumenty do dziejów śląskich premonstratensów... 123
kujawskich (Jana Rozrażewskiego z 1583 r., Wawrzyńca Gębickiego z 1616 r.,
Bonawentury Madalińskiego z 1684 r.), urzędników koronnych (referendarz (Stanisław Sędziwój z Czarnkowa z 1577 r., Stanisław Warszycki wojewoda mazowiecki z 1649 r.), władz miast (Sieradza z 1580 r., Pucka z 1738 r.), klasztorów (Łęczyca, 1661 r., Strzelno w 1684 r.).
W tym czasie utrzymują się kontakty z prepozyturą w Żukowie. 15 VI 1585 r.
Jerzy Wilczycki prepozyt w Żukowie zaapelował do papieża Grzegorza XIII o rozstrzygnięcie sporu z biskupem kujawskim, który wbrew statutom zwizytowal klasztor
żukowski60. Tej sprawy dotyczy też dokument Klemensa przeora klasztoru cystersów w Oliwie z 24 VI 1586 r. i Dawida Konarskiego opata oliwskiego z 3 VIII 1593 r.,
a także Gabriela Kielczewskiego prepozyta w Strzelnie z 1600 r. O wynikach przeprowadzanych w klasztorze inwentaryzacjach świadczą protokóły kontroli zachowane z 1606 r.61
Posiadamy również kilka dokumentów opatów z Prémontré. Dotyczą one zatwierdzenia wyboru opatów lub wezwania opatów klasztoru wrocławskiego na synod generalny do Prémontré. Pisma takie wysłali m.in. opat Augustyn Le Scellier
27 IX 1653 r. do opata Benedykta, z 13 VI 1656 r. i z 5 V 1660 r. dla opata Mateusza Pawła62 lub zwracali się w sprawach wizytacji. Tych spraw tyczą też listy
opata Michała Colberta, Klaudiusza Honoarata Lucasa.
Ciekawym źródłem gospodarczym będą zapewne ubarze – wsi Chróścina w opolskim z 1665 r., inwentarze dóbr w klasztorze w Czarnowąsach z 1675 r.63
Czytelnika zainteresuje też dokument króla Ludwika XIV z 16 VI 1670 r., wystawiony w St. Germain de Pres, który udziela opatowi wrocławskiemu salvus conductus na przejazd przez Francję na obrady kapituły generalnej do Prémontré64. Dnia
31 VIII 1725 r. dziekan Wydziału Teologii Uniwersytetu Wrocławskiego wystawił dyplom ukończenia studiów na tym wydziale magistrowi Ignacemu Frantzke
ze Świerzawy. Na papierowym dokumencie mamy pieczęć Wydziału Teologicznego i podpis dziekana Franciszka Herztiga65.
Notariusz Józef Ignacy Karper, radca i kanclerz klasztoru klarysek we Wrocławiu, sporządził odpis dokumentu datowanego acta sunt hec in consecratione ecclesie et sun anathemate confirmata anno ab incarnationi Domini MCXLVIIII66. Jest
w nim mowa o tym, że w 1139 r., po zgonie księcia Bolesława III (Krzywoustego),
gdy władzę objęli książęta Władysław w Krakowie, Bolesław na Mazowszu, Mieszko w Poznaniu, wzniesiono kaplicę koło klasztoru NMP Na Piasku we Wrocławiu,
Dokument zachowany w postaci instrumentu notarialnego Jerzego Klemensa Dantyszka, protonotariusza, Rep. 67 nr 1904.
60
61
Rep. 67 nr 2207.
Są to dokumenty łacińskie, papierowe z pieczęciami i podpisami opatów, Rep. 67 nr 2808, 2863–4,
2887–88, 2930, 3033 (wezwanie opata wrocławskiego do wizytacji w Żukowie), 3062, 3080
62
63
Rep. 67 nr 3056, 3264.
64
Dokument papierowy, francuski, zaopatrzony w pieczęć i podpis króla, Rep. 67 nr 3142.
65
Rep. 67 nr 4174.
66
Rep. 67 nr 4869.
124 Roman Stelmach
którą wybudował komes Piotr (Włostowic) za zgodą opata Radulfa. Bolesław książe Polski zapisał kościołom NMP Na Piasku i Św. Wincentego kaplicę św. Marcina w mieście Wrocławiu i kaplicę św. Benedykta w Legnicy wraz z wsiami i targiem
w dniu św. Marcina, także karczmę na moście, targ w Kostomłotach, karczmę w Pełcznicy, ze wsiami Grabiszyn, Sobocisko, Sokolniki i Chenese (?). Dokument wymienia wsie nadane przez komesa Piotra klasztorowi. Ostatnim zachowanym przed 1945 r.
dokumentem w zespole było pismo ministra von Hoyma z 8 IX 1805 r.67, który wydał zezwolenie dla Józefy Joanny Godan na posiadanie majątku. Natomiast ostatnim
zachowanym obecnie dokumentem jest zezwolenie tego ministra z 3 VI 1804 r.
dla Elżbiety Koschel na objęcie stanowiska przeoryszy w Czarnowąsach68.
Dokumenty klasztoru premonstrantek w Czarnowąsach
Dokumenty69 klasztoru premonstrantek w Czarnowąsach zostały opublikowane
w 1857 r. przez W. Wattenbacha70. Zachowane dokumenty znajdują się w zespole
opatrzonym w dawnym Staats Archiv we Wrocławiu jako Rep. 71. Repertorium
dokumentów ułożonych chronologicznie opracował zapewne J. Büsching, pierwszy
dyrektor Provinzial Archiv między 27 VIII a 27 XII 1821 r. W odróżnieniu od wielu zespołów klasztornych, w których zgromadzono tylko materiał dokumentowy,
w tym repertorium znajduje się także wykaz przejętych z klasztoru akt (por. niżej).
Z liczby 182 dokumentów ocalało do dnia dzisiejszego 166. Brakuje 16 dokumentów z całego okresu działalności klasztoru.
W wyniku rewindykacji archiwaliów w 1981 r.71 do Wrocławia powróciło 11
najstarszych dokumentów dawnego cenobium, pochodzących z lat 1223–129372.
Najstarszą z zachowanych bull papieskich jest bulla Grzegorza IX z 22 IV
1227 r.73 Papież bierze pod opiekę św. Piotra i św. Pawła monasterium monialium
de Rebenik. Tej samej sprawy dotyczy także bulla Urbana VI z 13 III 1383 r.74
Papież ten potwierdza wszelkie posiadłości norbertanek w Czarnowąsach (Domus
Dei), ich przywileje i wolności. Natomiast Bonifacy IX 29 X 1391 r. polecił nadzór
nad norbertankami arcybiskupom gnieźnieńskim, biskupom wrocławskim i ksieniom
klasztoru benedyktynek w Břevnovie k. Pragi75. Następna bulla papieska dla klasztoru w Czarnowąsach pochodzi dopiero z 9 I 1690 r. Papież zezwolił prepozytowi Baltazarowi Gerbertowi na noszenie uroczystego stroju pontyfikalnego (mitra, annulo
67
Dokument papierowy, z podpisem ministra, Rep. 67 nr 5172, dokument niezachowany.
68
Rep. 67 nr 5170.
69
Jest to skrócona wersja innego artykułu oddanego do druku.
70
W. Wattenbach, Urkunden des Klosters Czarnowanz, [w:] CDS, t. I, Breslau 1857.
71
E. Kobzdaj, Archiwalia śląskie.
72
Na temat dokumentów por., R. Stelmach, Klasztor premonstrantek.
73
Rep. 71 nr 2 b, SU I, nr 275.
74
Rep. 71 nr 31 b.
75
Rep. 71 nr 35 b, CDS I, nr 57.
Dokumenty do dziejów śląskich premonstratensów... 125
et baculo, pastorali ac aliis insignis) zarówno w klasztorze jak i w podległych sobie
kościołach w czasie uroczystych świąt76.
Najwyższą władzę świecką sprawowali kolejni cesarze rzymscy z dynastii Habsburgów, których dokumenty zachowały się licznie w dawnym archiwum klasztornym, począwszy od dokumentu cesarza Rudolfa II z 31 VII 1601 r., wystawionego w Pradze77. Cesarz w obliczu kolejnej z Turkami dla pozyskania jak największych
dotacji pieniężnych na ten cel, sprzedał przeoryszy i konwentowi klasztoru wszelkie
prawa do wsi Chróścina za 8 500 węg. talarów.
Z 6 VIII 1696 r. pochodzi potwierdzenie mianowania na kanonika probostwa
w Czarnowąsach brata Tomasza Szafarzyka wydane przez Leopolda I78, a z 5 XI
1703 r. wydane przez niego potwierdzenie ugody zawartej 24 V 1702 r. w Niemodlinie między Zygfrydem von Zierotin i Tomaszem Szafarzykiem proboszczem
klasztoru w Czarnowąsach o granice posiadłości79. Jedyny zachowany dokument cesarza Karola VI, wystawiony w Wiedniu 24 IX 1725 r., tyczy potwierdzenia mianowania na proboszcza w Czarnowąsach brata Eustachego, dr teologii i profesa klasztoru św. Wincentego we Wrocławiu80. Brak natomiast dokumentów nowych władców Śląska po 1740 r. – królów pruskich – wystawionych dla klasztoru.
Fundatorami i dobrodziejami klasztoru byli niewątpliwie piastowscy książęta opolscy, panowie tej ziemi aż do 1532 r., do śmierci ostatniego z nich Jana II Dobrego.
Zacząć należy od jedynego dokumentu księcia Henryka I Brodatego z 1234 r.,
zachowanego w archiwum klasztornym. Jest to niezwykle ważny dla nas dokument,
w którym książę śląski potwierdza założenie przez księcia opolskiego Kazimierza klasztoru in Ribnicii sanctimonialium. Dokument wymienia uposażenie klasztoru, przeniesionego już do Czarnowąsów81, określonych w dokumencie jako Cirinium
lub Cirnous, na które składały się kaplica i karczma w Rybniku oraz wymienione
wsie (wymienione po raz pierwszy w dokumencie biskupa Wawrzyńca, o których niżej). Przy dobrze zachowanym dokumencie na brązowych sznurach wiszą woskowe
pieczęcie księcia Henryka I Brodatego i księżnej opolskiej Wioli, nie zachowała się
natomiast pieczęć księcia opolskiego Mieszka Otyłego, syna księżnej82.
Listę dokumentów książąt opolskich otwiera dokument syna Mieszka Otyłego, Władysława, wystawiony w 1260 r. indictione III, concurente IV, epacta VI,
luna XXVIII. Datacja taka należy w śląskich kancelariach do rzadkości. Miejscem
76
Rep. 71 nr 126.
77
Rep. 71 nr 93, dokument zachowany w bardzo złym stanie.
Rep. 71 nr 128, przy dokumencie pergaminowym, na sznurach czarno-żółtych zachowała się połowa pieczęci cesarskiej.
78
79
Rep. 71 nr 140.
80
Rep. 71 nr 163, po pieczęci pozostały sznury czarno-żółte.
W dokumencie księcia Kazimierza opolskiego, wydanym w Opolu w 1228 r. mowa jest o potwierdzeniu klasztorowi przywilejów i wolności. Klasztor założyła jego matka księżna Ludmiła, a następnie został
przeniesiony do Czarnowąsów. Stało się to między 1223 a 1228 r., por. SU I, nr 298.
81
Rep. 71 nr 3, SU II, nr 80, opis pieczęci w: F. Piekosiński, Pieczęcie polskie wieków średnich, Kraków 1899, nr 96; Z. Piech, Ikonografia pieczęci Piastów, Kraków 1993.
82
126 Roman Stelmach
wystawienia dokumentu był Racibórz. Książę zatwierdza norbertankom w Czarnowąsach przywilej fundacyjny księcia Kazimierza z 1228 r. i nadaje kaplicy w Siewierzu, będącej własnością klasztoru, 10 kamieni wosku ze wsi Lubniany. Przy dokumencie na zielonych sznurach zachowała się pieczęć piesza księcia83.
Archiwum klasztorne przechowało również dwa dokumenty jego syna Bolesława I księcia opolskiego, braci Bolesława I, Mieszka i Przemysława.
W połowie XIV w. został sfałszowany dokument o nienakładaniu na poddanych ze
wsi klasztornych Księginice, Krowiarki i Radoszowy żadnych obowiązków poza obronnymi. Dokument przypisany został ostatniemu księciu raciborskiemu Leszkowi,
a umocniono go tym razem autentyczną pieczęcią panującego, oderwaną oczywiście
od innego dokumentu. Dla podkreślenia wagi dokumentu przepisano do niego listę
świadków z innego dyplomu. Dokument ten nosi datę 15 X 1316 r., i miejsce wystawienia Racibórz84. Zapobiegliwe zakonnice postarały się szybko o zatwierdzenie
tego „oryginału”. Dokonał tego Nanker biskup wrocławski 19 V 1332 r.85
Książę opolski Bolesław II nadał klasztorowi kościół w Dobrzeniu 1 IX 1325 r.86
Natomiast jego syn, Bolezlaus primogenitus illustris et magnifici principis Bolezlai ducis Opoliensis, dux et dominus Dei gratia Walkinbergensis (na Niemodlinie)
w Czarnowąsach poczynił z klasztorem zamianę dóbr. W zmian za wieś Skorogoszcz przekazał mniszkom 3 nowe wsie Wąwelno, Żużelę i Zeberow (?) z ziemiami, lasami, pastwiskami, prawem rybołówstwa, czynszami i sądownictwem87.
Drugi dokument księcia Bolesława II z 20 IV 1345 r. potwierdza, że Agnieszka
wdowa po Frącku de Lanca zobowiązała się płacić siostrze Ewie, mniszce w klasztorze czarnowąskim, 1 1/2 grzywny rocznie. Przy czym siostra Ewa miała zrezygnować na rzecz synów Frącka z części wsi Boguszyce. Kilka dokumentów wystawił
dla klasztoru, Bolesław III, syn Bolesława II.
Kolejny dokument książęcy to przywilej księżnej Eufemii, wystawiony w Głogówku 10 XI 1383 r. Księżna stwierdza, że jej mąż Bolesław książę niemodliński został uwięziony, ale przedtem zdołał przekazać klasztorowi dochody książęce
ze wsi Walce, Grocholub, Stradom, Brożec i Kromołowice88. Ten sam książę – Bolesław IV († 1437) po objęciu władzy w dniu 8 VI 1391 r. potwierdził, że Nicze sołtys
we Wrzoskach sprzedał grzywnę rocznego czynszu ze swego sołectwa Heyncze von
Belicz za 10 grzywien groszy monety czeskiej89. Natomiast 27 I 1398 r. w Opolu poRep. 71 nr 5, SU III, nr 340, dokument był powtórnie zatwierdzony przez Władysława II Jagiellończyka, króla Czech i Węgier, syna Kazimierza IV Jagiellończyka, króla polskiego, w dniu 29 IX 1507 r.,
tamże nr 79 a.
83
84
Rep. 71 nr 16, CDS I, nr 24.
Rep. 71 nr 20, o motywach fałszerstw por. uwagi C. Grünhagena w: CDS: Regesten zur schlesischen
Geschichte, 3622.
85
86
Rep. 71 nr 18, CDS I, s. 29.
87
Rep. 71 nr 19, CDS I nr 31.
88
Rep. 71 nr 31 a, CDS I, nr 47.
89
Rep. 71 nr 35 a, CDS I, nr 56.
Dokumenty do dziejów śląskich premonstratensów... 127
twierdził, że Berusza córka Piotra z Zakrzowa przekazała swemu mężowi Mikołajowi dobra w tej wsi. W swym ostatnim dokumencie znajdującym się w omawianym
archiwum klasztornym, pochodzącym z 19 XI 1433 r. (Opole)90 książę potwierdził,
że Jadwiga Pyorverynne sprzedała 4 łany dziedzictwa w Muchowicach za 14 grzywien groszy Klarze Mertin i jej następcom. Natomiast książę zażądał od nowych
właścicieli opłaty rocznego czynszu wysokości 1/2 kopy grzywien.
Z tego okresu pochodzą też cztery nadania księcia Władysława Opolczyka dla naszego zgromadzenia. Pierwszy dokument, łaciński, pochodzi z 2 IX 1392 r. i został
wystawiony w Murow (?). Władysław jako książę opolski, a także starosta opolski i głogowski polecili, aby mieszkańcy wsi należących do klasztoru stosowali się
do poleceń prokuratora klasztornego Mikołaja. Po niezachowanej pieczęci pozostał
pasek pergaminowy91. Drugi jego dokument, wystawiony w Głogówku 4 XI 1393 r.,
potwierdza, że mieszkańcy wsi klasztornych opłacają mniszkom przewidziane dziesięciny. Dokument zachował się w dwóch ekspedycjach, opieczętowanych pieczęciami księcia Władysława zawieszonych na paskach pergaminowych, spisanych
w języku niemieckim92. Trzeci dokument Władysława pochodzi z 27 X 1399 r. i został spisany w Opolu. Na jego mocy prepozyt klasztorny Mikołaj uzyskał od Petrasza Stala sądownictwo w Stradomiu. Przy niemieckim oryginale na pasku pergaminowym widnieje pieczęć księcia93. Wreszcie ostatni jego dokument, również niemiecki, pochodzi z 3 V 1401 r. i potwierdza sprzedaż przez Piotra Schlaffa mniszce
Agnieszce von Wzebkowicz profesce w Czarnowąsach 1/2 grzywny guldenów rocznego czynszu w monecie praskiej ze wsi Semisdorf (?)94.
Dla klasztoru wystawił kilka dokumentów brat Bolesława IV, książę Bernard,
pan na Strzelcach Opolskich i Niemodlinie, zm. w 1455 r. i żonaty z Jadwigą, córką
słynnego Spytka z Melsztyna, poległego w bitwie pod Nikopolis w 1399 r.95
Po śmierci Bolesława IV jego następcą w Opolu został jego syn Mikołaj I, panujący do 1476 r. i żonaty z księżniczką brzeską Magdaleną, córką Ludwika II księcia legnickiego i brzeskiego96. Dnia 21 III 1447 r. w Opolu stwierdził, że Jędrzej
i Machna Czypin wraz z sołtysem Maćkiem w Wąwelnie zawarli porozumienie,
na mocy którego sołtys miał przekazać 2 kopy dochodów z sołectwa97. W archiwum klasztornym znajdował się tylko ten dokument księcia Mikołaja I. Podobnie
90
Rep. 71 nr 61, CDS I, nr 111.
Rep. 71 nr 36. Dokument był dwukrotnie zatwierdzany – przez radę miasta Opola 28 VIII 1612 r.
i przez Marię Ludwikę królową Polski i księżną opolską w 1663 r., tamże nr 98 i 115; CDS I, nr 59.
91
Rep. 71 nr 37 i 38, dokument transumowany przez kolegiatę św. Krzyża w Opolu 26 IV 1584 r., Rep.
67 nr 1894, CDS I, nr 61.
92
93
Rep. 71 nr 42, CDS I, nr 72.
94
Rep. 71 nr 43, na pasku pergaminowym zachowana pieczęć herbowa księcia, CDS I, nr 76.
95
K. Jasiński, Rodowód Piastów śląskich, Wrocław, t. III, nr 63.
96
Tamże, nr 69, pieczęć j.w. w dok. nr 64.
Rep. 71 nr 65, na pasku pergaminowym pieczęć księcia, herbowa, w czerwonym wosku, CDS I,
nr 117.
97
128 Roman Stelmach
jak zachował się jedyny w tym zespole dokument jego starszego brata Bolesława V
zwanego Wołoszek, z 21 VI 1455 r.98, księcia opolskiego, spokrewnionego z królem Polski Władysławem II Jagiełłą przez swą pierwszą żonę Elżbietę, córkę Elżbiety Granowskiej, trzeciej żony króla99. Książę potwierdził układ zawarty między
Zygmuntem plebanem kościoła w Czarnowąsach a poddanymi o opłatę 15 groszy
halerzy.
Pora omówić zachowane dokumenty panów duchowych tej ziemi, biskupów wrocławskich, wydanych dla klasztoru.
Najstarszym jest dokument biskupa Wawrzyńca z 25 V 1223 r., wystawiony
we Wrocławiu in choro s. Johannis i w Smardzowie 27 V (VI Kalendas Junii)
tego roku100. Biskup nadaje klasztorowi norbertanek w Rybniku dziesięciny ze wsi leżących w kasztelanii cieszyńskiej: Goleszów, Wisła. Iskrzyszyn, Zamaiski, Nagiewnice, Suenchizi (obecnie przedmieście Cieszyna), Puńców, Bielewicko, Ogrodzona,
Nawsie. Dziesięciny klasztor miał także otrzymywać z 14 innych wyliczonych w dokumencie miejscowości, ze wsi rycerskich oraz z ceł w Siewierzu101. Było to pierwotne nadanie i uposażenie klasztoru rybnickiego. Przy dokumencie na czerwonych
sznurach zachowana jest pieczęć biskupa, a na żółtych – kapituły wrocławskiej.
Kolejny dokument wydał 19 V 1332 r. biskup Nanker, transumujący dokument
Leszka księcia raciborskiego z 13 X 1316 r.102 Przy dokumencie na pasku pergaminowym zachowała się mniejsza pieczęć biskupa. Z XV w. pochodzą dwa dokumenty
biskupa Jodoka, z 13 IV 1464 r. i z 2 III 1466 r.103 o nadaniu odwiedzającym klasztor
w Czarnowąsach 40 dni odpustu i o przekazaniu klasztorowi czynszów z Wróblina, Choborowa i Chucheli. W dokumencie z 30 III 1484 r. biskup Jan IV Roth
potwierdził dobra Jana młynarza w Szurgaście i Jana Białego w Sławięcicach104.
Na pasku pergaminowym z lewej strony dokumentu przywieszona została sekretna pieczęć biskupa Jana. Karol Ferdynand Waza, używający w swej tytulaturze tytułu princepsa Polski i Szwecji, biskup płocki i wrocławski, ks. opolski i raciborski,
potwierdził 12 III 1653 r. w Nysie testament Jerzego Goreckiego, który dla studiujących w szkole św. Trójcy w Leśnicy w księstwie opolskim przeznaczył legat 1007
florenów polskich105. Dokument został potwierdzony 26 III tego roku przez kanceRep. 71 nr 70, na pasku pergaminowym pieczęć księcia, herbowa, w czerwonym wosku, CDS I,
nr 127.
98
99
100
K. Jasiński, Rodowód Piastów, nr 65.
Rep. 71 nr 1, SU I, nr 226.
Codex diplomaticus nec non epistolaris Silesiae, t. III, wyd. K. Maleczyński, Wrocław 1964, nr 283,
s. 63 n.
101
102
Nie zachował się drugi z dokumentów biskupa Wawrzyńca z 1223 r. i biskupa Tomasza II z 20 II
1283 r., Rep. 71 nr 2 i 8.
103
Rep. 71 nr 72 i 73, przy obu dokumentach na paskach pergaminowych zachowane małe pieczęcie
biskupa, CDS I, nr 129 i 130.
104
Rep. 71 nr 76, CDS I, nr 147.
105
Rep. 71 nr 111.
Dokumenty do dziejów śląskich premonstratensów... 129
larię biskupią i w tej postaci zachował się do dziś. Tworzy on składkę pergaminową
złożoną z 4 kart.
Od XIV w. pojawiły się dokumenty władz miejskich – burmistrzów i radnych,
wójtów i ławników, wystawiane dla klasztoru, będące w zasadzie potwierdzeniami licznych nadań mieszczan dla zgromadzenia. Nadawcy chcieli sobie zasłużyć
na chwałę w „drugim życiu” przez odpuszczenie swych grzechów. Czynili liczne nadania dla zakonu, kościoła i ołtarzy w postaci czynszów i innych fundacji.
Ci ważniejsi w hierarchii chcieli zasłużyć sobie na pogrzebanie na przykościelnym
cmentarzu, pod posadzką kościoła, przy ołtarzu, a nawet na wmurowanie w ścianę
kościoła płyty nagrobnej, która upamiętniałaby ich zasługi za życia.
W naszym zespole takie dokumenty spotykamy już w XIV w. Posiadają one,
co bardzo istotnie, pieczęcie miejskie, ławnicze, radzieckie z wosku naturalnego lub
– w okresie późniejszym mocowane na karcie papierowej na opłatku. W ich wizerunku mamy wyobrażenia herbu miejskiego i na ich podstawie możemy śledzić
przemiany tego wizerunku od czasów najdawniejszych po okres nowożytny.
Z 11 IV 1600 r. zachował się dokument burmistrza i rady miasta Opola, którzy
zatwierdzili klasztorowi dawny dokument prepozyta Gotfryda z 29 IX 1319 r.106
Natomiast władze miasta Opola 2 X 1666 r. wydały świadectwo prawego pochodzenia dla Jana Neulich, obywatela Opola107. Na różowej tasiemce w kapslu ochronnym znajduje się duża pieczęć miasta Opola, odbita w czerwonym wosku. Ostatnim
dyplomem z tej grupy będzie dokument burmistrza i rady miasta Prudnika z 30 IX
1715 r.; jest to kolejne poświadczenie prawego pochodzenia, wydane tym razem
dla Franciszka Narcyza Bindera108. Dokument umocniono dobrze zachowaną pieczęcią miasta Prudnika, znajdującą się w drewnianym małym kapslu ochronnym.
Pieczęć wisi na niebiesko-brązowej plecionce.
Klasztor żeński prepmonstrantek (norbertanek) w Czarnowąsach pozostawał
pod kuratelą męskiego klasztoru tej reguły pod wezwaniem św. Wincentego we
Wrocławiu. Opieka ta przejawiała się w wykonywanych tu wizytacjach, w załatwianiu wielu spraw spornych, w wyrażaniu zgody na mianowanie kolejnych zwierzchników klasztoru, którymi byli prepozyci wywodzący się z klasztoru wrocławskiego.
Najstarszy ze znanych dokumentów władz klasztornych pochodzi z 29 IX 1319 r.
i wystawiony został przez Gotfryda, którego możemy uważać za jednego z najstarszych ze znanych nam prepozytów klasztoru. W swym dokumencie Gotfryd
wraz z konwentem zezwolił Zygfrydowi na lokowanie na prawie niemieckim
wsi Wróblin109. W 1333 r. wystąpił kolejny prepozyt Protywa. Dnia 24 III wystawił
106
Rep. 71 nr 92, podobnej treści jest też dokument władz opolskich z 28 VIII 1612 r., potwierdzający
dokument księcia Władysława Opolczyka z 1392 r., nr 98, z 5 XI 1624 r. zatwierdzający układ sporny
zawarty między gminą z Wróblina a Janem prepozytem klasztoru 13 XII 1624 r., nr 105 i 106.
107
Rep. 71 nr 117.
108
Rep. 71 nr 153.
Rep. 71 nr 17, dokument był zatwierdzany dwukrotnie przez władze miasta Opola, o czym wyżej.
CDS I, nr 27, na kolorowych sznurach przywieszono do niego, obecnie niezachowane, pieczęcie prepozyta i konwentu.
109
130 Roman Stelmach
on wraz z konwentem kolejny interesujący nas dokument. Wśród członków konwentu byli też: Gotfryd przeor i Talisława przeorysza, a ci wystawcy zezwolili braciom
Wacławowi i Stankowi Cira, synom Stosza, na posiadanie sołectwa we wsi Brynica110. Na zielonych sznurach zachowała się najstarsza pieczęć konwentu w Czarnowąsach. Z 1381 r. pochodzi dokument prepozyta Jana, który stwierdza, że miejscowy sołtys Jasiek zapisał swe sołectwo z ogrodem Tylonowi za 2 grzywny111. Dnia
8 VIII 1398 r. prepozyt Mikołaj stwierdził, że Paweł sołtys w Wąwelnie przedłożył
do zatwierdzenia dokument z 7 IV 1336 r. W tamtym z kolei nadaniu prepozyt Protywa, przeor Gotfryd i przeorysza Talisława lokowali wieś Wąwelno na prawie niemieckim. Konwent zezwolił na wybudowanie w niej nowych jatek i kramów z pieczywem oraz młyna112. Przy dokumencie transumującym zachowała się pieczęć
prepozyta Mikołaja na zielono-czerwonych sznurach113. Wymienione w dokumencie
sołectwo klasztor sprzedał sołtysowi Pawłowi za 15 grzywien groszy, wraz z lasem
i pastwiskami, 2 ogrodami i pastwiskiem dla owiec zw. Wygon. Klasztor zatrzymał
sobie dwa pola zwane Naplati i Prziplati.
W 1416 r. w swym dokumencie prepozyt Paweł Borg wraz z przeoryszą Anną
Schidogrostynne i konwentem zatwierdził układ zawarty z chłopami z Zakrzowa –
Marcinem Siwkiem, Maćkiem Klockiem, Micziem Eherzenst, Janem Pineroschek
i jego bratem Pawłem o folwark Pilszewicz, należący do kościoła w Czarnowąsach.
Folwark ten klasztor kupił za wiardunek groszy z dziesięcinami114. 3 IX 1418 r. konwent klasztoru, z prepozytem Franciszkiem de Sueno, przeorem Albertem, Anną
przeoryszą, Bronisławą subprzeoryszą i Elżbietą strażniczką (circatrix) potwierdzili uzyskanie 12 grzywien groszy praskich od Pawła Przedwoja, wikariusza i altarysty
legnickiego z tamtejszego szpitala Św. Grobu115.
Zachowały się 4 dokumenty prepozyta Michała Seidell. W pierwszym, z 24 II
1421 r., stwierdził, że bracia Jakusz, Filip i Wenczek sołtysi w Wąwelnie posiadają
prawnie 1/2 lasu z wiardunkiem czynszu116. Natomiast 2 VII 1422 r. stwierdził, że
Franciszek de Sueno, jego poprzednik, wraz z konwentem sprzedali 5 grzywien czynszu rocznego za 50 groszy Piotrowi Cottowicz de Lychina, altaryście opolskiemu,
i Dorocie córce Miknona de Luba. Po śmierci Piotra czynsz wraca do klasztoru,
a za Piotra sprawowane ma być msza z aniwersarzem. Trzeci jego dokument, z 21
VI 1425 r., to potwierdzenie jego poddanej Wawierskiej z Wąwelna przekazania jej
długu 10 grzywien groszy czeskich na rzecz prałata i konwentu klasztoru dominikanów w Opolu. Poddana ma zatrzymać łan ziemi w Wąwelnie. W czwartym dokumencie wymieniony prepozyt 14 VIII 1431 r. wraz z Mikołajem Herbarth wójtem
110
Rep. 71 nr 21, CDS I, nr 33.
111
Rep. 71 nr 30, CDS I, nr 45, po niezachowanej pieczęci pozostał pasek pergaminowy.
112
CDS I, nr 34.
113
Rep. 71 nr 41, CDS I, nr 69.
114
Rep. 71 nr 48.
115
Rep. 71 nr 52, CDS I, nr 100.
116
Rep. 71 nr 55, CDS I, nr 104.
Dokumenty do dziejów śląskich premonstratensów... 131
klasztornym i wymienionymi ławnikmi zeznali, że Katarzyna Krawschynne przekazała mniszkom z Czarnowąsów 1/2 grzywny w pieniądzu czynszu jako swój spadek
i testament w zamian za odprawianie w św. Małgorzatę i Wigilię mszy św. za jej
duszę.
Jeden dokument z 27 IV 1448 r. pozostał po kolejnym prepozycie Marcinie
Kamentz. Prepozyt ten wydał zezwolenie na posiadanie młyna (określonego
jako Bretmmuhle) z piłą (Sage) Michałowi Escherer, Niklosowi Schotenfahren i Matisowi Toppern. Młyn miał stanąć na potoku Słodowym (Maltzbach) koło karczmy klasztornej. Mistrz i młynarz zostali zobowiązani do opłacania klasztorowi 1/2
grzywny rocznego czynszu117. Ostatni znany nam XV-wieczny prepozyt to Andrzej
Wanzen. W dniu 10 VIII 1488 r. w Czarnowąsach wraz z konwentem (tu nie podano jego składu) zeznał, że Michał sołtys w Łanach posiada jako swoje dziedzictwo
4 łany wolne od obciążeń. Określono w dokumencie wszelkie dochody sołtysa z karczmy, ogrodów i kramów z pieczywem118.
Dnia 19 IV 1532 r. kolejny prepozyt klasztorny Paweł z Ujazdu wraz z konwentem (Dorota Walzerowska przeorysza i Jadwiga Wachowska subprzeorysza)
oraz ganz Konwent des Klosters und Hauses zu Tscharnowanz potwierdzili układ
między Marcinem Burdt jako opiekunem Stefana Brodt, swego brata, a Janem Mireck, w którym ten ostatni miał przekazać młodemu Stefanowi ziemie na terenie
sołectwa w Czarnowąsach119.
Z 12 X 1612 r. pochodzi pierwszy szesnastowieczny zachowany dokument
prepozyta Marcina Conradusa, w którym czytamy, że członkowie konwentu Judyta Dirskowska przeorysza i Anna Różecka subprzeorysza w imieniu całego konwentu zeznali, że Fryderyk Becke mieszczanin i mydlarz wrocławski sprzedał za 200
talarów karczowisko we wsi klasztornej Brynica na podanych warunkach120. W następnym dokumencie tego prepozyta z 20 I 1613 r. zeznano, że Protazy Jaeckel,
urzędnik klasztorny w ogrodzie klasztornym w Brynicy, ma wykonywać polecone
prace dla klasztoru, ma opłacać podane czynsze, a dla miejscowego kościoła przekazać 3 funty wosku na wyrób świec121.
Z 4 X 1620 r. mamy zachowany w archiwum klasztornym dokument prepozyta Jana Schlichtvera. On to wraz z Judytą Girczkowską przeoryszą i Małgorzatą
Fuchmanin subprzeoryszą sprzedali Jakubowi Wilhelmi łąki i ziemie za 200 talarów za 2 grzywny 18 groszy rocznego czynszu w Brynicy122.
Po prepozycie Pawle Strabo pozostały dwa dokumenty z 1653 i 1655 r. 2 maja
1653 r. Paweł, występujący jako proboszcz, wraz z całym konwentem klasztornym
zeznali, że Mates Zawada z Borku sprzedał swój młyn z dziedzictwem za 100 tala117
Rep. 71 nr 67, CDS I, nr 105.
118
Rep. 71 nr 78, CDS I, nr 154.
119
Rep. 71 nr 82 a.
120
Rep. 71 nr 99.
121
Rep. 71 nr 100.
122
Rep. 71 nr 103.
132 Roman Stelmach
rów śląskich klasztorowi wraz z robotami wykonywanymi przez młynarza w ciągu
3 dni tygodniowo. W następnym dokumencie, z 29 IX 1655, tenże prepozyt potwierdził sprzedaż przez Jana Pakallę ogrodu z przyległymi łąkami i zabudowaniami za 100 grzywien i 48 groszy123.
Dnia 2 VIII 1681 r, jeden z jego następców, Baltazar, doktor i radca krajowy
Księstwa opolsko-raciborskiego, potwierdził sołtysowi Janowi Gola dobra wielkości
1 1/2 łana ziemi124. Natomiast 13 V 1699 r. prepozyt Tomasz Szafarzyk stwierdził,
że Szymon Wicher, młynarz klasztorny w Czarnowąsach, sprzedał młyn z przyległościami za 400 talarów śląskich125.
Ostatnimi prepozytami klasztornymi w XVIII w. byli Eustachy, po którym pozostały dwa dokumenty, z 19 II i 28 IX 1726 r. o odkupieniu przez konwent od Andrzeja Mimczyka jego domu, ogrodu i 2 małych łąk w Świerklańcu oraz małego stawku,
a także o potwierdzeniu Krzysztofowi Wróblowi posiadania kuźni i młyna z podanymi dochodami i dziedzictwami, które klasztor kupił za 350 talarów126, oraz Herman Józef Krusche, który 14 X 1782 r. przekazał młynarzowi Antoniemu Raczkowi w Czanowąsach kuźnię i młyn do wyrobu słodu127. Kolejne dokumenty zostały
wystawione jako urzędowe przez niewymienianego już z imienia prepozyta. Dotyczą
one zapłaty murarzowi opolskiemu Rudolfowi 241 talarów i 15 groszy za wzniesienie kuźni (6 VII 1786), zastawu młyna w Niewodniku Matesowi Pacheraze
(6 X 1795), zastawu młyna i kuźni w Dobrzeniu młynarzowi Janowi Gajdzie
3 IX 1796)128. Przy wymienionych tu dokumentach władz klasztornych zachowały
się interesujące pieczęcie prepozytów i konwentu, niewykorzystywane w dotychczasowej literaturze. Najstarsza zachowana pieczęć prepozyta Mikołaja wisi przy
jego dokumencie z 8 VIII 1398 r. na sznurach czerwono-zielonych. Niestety jest
ona zachowana w bardzo drobnym fragmencie, o zupełnie nieczytelnym wizerunku i napisie. Po pieczęci konwentu pozostały również tylko sznury o wspomnianych
barwach129.
Najstarszą dobrze zachowaną pieczęcią prepozyta jest pieczęć Piotra Borga,
wisząca na pasku pergaminowym przy dokumencie z 1416 r.130 Nie była to imienna pieczęć prepozyta; w jej wizerunku widzimy postać Najświętszej Marii Panny
wyobrażoną en face, z Dzieciątkiem trzymanym na ręku. W otoku pieczęci trudno czytelny napis: PREPOSITUS. DOMUS. CLAUSTRUM. Była to więc pieczęć
123
Rep. 71 nr 112 i 113, nie zachował się jego trzeci dokument, z 23 VI 1657 r., o sprzedaży dochodów z folwarku Picziowkowska, zw. Niwa, Rep. 71 nr 114.
124
Rep. 71 nr 121.
125
Rep. 71 nr 130.
126
Rep. 71 nr 164 i 165.
127
Rep. 71 nr 175.
128
Rep. 71 nr 178, 179 i 180.
129
Rep. 71 nr 41.
130
Rep. 71 nr 48.
Dokumenty do dziejów śląskich premonstratensów... 133
urzędowa, związana ze stanowiskiem, niezmienna w wizerunku i w napisie napieczętnym.
Najstarsza pieczęć konwentu, zachowana do dziś, widnieje przy dokumencie
konwentu klasztoru czarnowąskiego z 25 II 1418 r.131 W wizerunku pieczęci zachowanym w połowie (dolnej) widoczna jest postać Marii z Dzieciątkiem, trzymanym
w prawej ręce. Zachowany fragment napisu głosi: SIG. MO/.../ LVO/.../. Pieczęć
wisi na pasku pergaminowym.
Przy dokumencie z 24 II 1421 r.132 zachowały się do bardzo dobrym stanie pieczęcie woskowe prepozyta i konwentu, wiszące na paskach pergaminowych. Pieczęć
prepozyta ma w wizerunku stojącą na postumencie postać Matki Boskiej z Dzieciątkiem trzymanym w lewej ręce. Pieczęć konwentu wyobraża postać Matki Boskiej siedzącej na krześle (ławie). Dzieciątko trzymane jest w prawej ręce. Matka Boska wyobrażona jest w nimbie, a bogate siedzisko otaczają detale architektury
późnogotyckiej, w stylu przypominającym bardziej gotyk płomienisty. W legendzie
napis; SIGILLUM CONVENTIS DOMUS DEI M. V.
Przy dokumencie z 20 I 1613 r.133 pieczęcie prepozyta i konwentu odbito w wosku barwy czerwonej, przy czym, co ciekawe, odbitki tych pieczęci doklejono na poduszkę starszej pieczęci, okrągłej, bez wizerunku (być może zatarty). Pieczęcie wiszą na paskach pergaminowych. Wizerunki tych pieczęci zachowały się w drobnych
fragmentach.
Natomiast w dokumentach z XVIII w. spotykamy pieczęcie prepozytów lakowe,
odciskane na kartach papierowych, z podpisami właścicieli. Są to ich pieczęcie herbowe. Nad wizerunkami herbowymi widoczne są majuskulne litery, np. przy dokumentach z lat 1785, 1795 i 1796 mamy pieczęcie opata (abbas) Hermana, z napisem:
HR PC (Herman Rolaty Probst Conventu)134.
Na koniec pozostawiłem do omówienia dokumenty polskie zachowane w zespole klasztornym w Czarnowąsach. Klasztor leżący na pograniczu Dolnego i Górnego Śląska, jak widzieliśmy już na wielu przykładach, miał w swych dokumentach
wielu polskich poddanych. Stąd też zachowało się kilka polskich dokumentów, kierowanych do tej ludności, które zostały odnalezione już po uporządkowaniu zasobu przejętego po 1810 r. i uporządkowanego w repertorium dokumentowym. Dokumenty te dopisywano na doklejanych kartkach, z sygnaturami kombinowanymi,
cyfrowymi i literowymi. Występują one wyłącznie w XVI i XVII w., co może być
wynikiem tak a nie inaczej zachowanej bazy źródłowej. Przez autorów inwentarza oznaczane były niezmiennie jako Littere Slavice scripte, que ita exordinuntur,
131
Rep. 71 nr 51.
Rep. 71 nr 55, pieczęć. prepozyta widoczna jest też przy dokumentach z 2 VII 1422 r., Rep. 71 nr 56,
z 21 VI 1425 r., Rep. 71 nr 58 a (fragment, część dolna), z 14 VIII 1431 r., Rep. 71 nr 60, z 27 IV 1448 r.,
Rep. 71 nr 67 (tu tez pieczęć konwentu), 10 VIII 1488 r. (obie pieczęcie), Rep. 71 nr 78, z 19 IV 1532 r.,
(obie), Rep. 71 nr 82 a.
132
133
Rep. 71 nr 100.
134
Rep. 71 nr 178, 179, 180.
134 Roman Stelmach
po czym wpisywano imię wystawcy przepisane z oryginału po polsku i krótkie
streszczenie dokumentu w języku niemieckim.
Nie są znane losy zasobu aktowego dawnego klasztoru. W omawianym repertorium ręką F. Jarricka wpisano tytuły 27 jednostek aktowych jako Ausserurkundiche Papiere des Jungfraul. Stifts Czarnowanz. Stało się to we Wrocławiu, 27 XII 1821 r.135
Jednostki te dotyczyły okresu od 1666 do 1806 r. oraz sprzedaży majątków – stawu,
domu w Brzegu przy Rynku, młynów, akta zastawu, dokumentów prawego urodzenia. W archiwum był też dokument biskupa wrocławskiego Sebastiana o wyborze
nowego opata w 1666 r. Jednostka z 1806 r. ministra Hoyma dotyczyła zatrudnienia robotnika Grabczoka w zakładzie szklarskim. Znajdowały się tu też różne pokwitowania. Z 1806 r. pochodził też plan założonej szkoły w Czarnowąsach, a także
akta sporne o granice między wsiami klasztornymi.
135
Rep. 71, s. 9610–6615.
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Dariusz Karczewski (Bydgoszcz)
Wizytacje opackie klasztorów norbertańskich
„grupy ołbińskiej” (do połowy XVI wieku)
W źródłach do dziejów polskich klasztorów premonstrateńskich zachowało się
bardzo mało wzmianek o wizytacjach opackich, które zazwyczaj niosą wiele cennych informacji o życiu codziennym w podległych im klasztorach i mentalności ich
mieszkańców.
Opatowi klasztoru świętego Wincentego na wrocławskim Ołbinie1 podlegały początkowo dwie żeńskie prepozytury w Strzelnie2 i Żukowie3 oraz jedna męska w Bytomiu (definitywnie od 1294 r.)4. Kolejnym domem, mającym być obsadzonym
przez kanoniczki ze Strzelna, a tą drogą podległym Ołbinowi, są małopolskie Krzyżanowice5. Bezsprzecznie do roku 1415 roku (to jest do momentu przeniesienia sióstr
do Buska) zwierzchnictwo nad tym domem należało do opatów św. Wincentego6.
Do tego grona dołączyły później Czarnowąsy, początkowo zależne bezpośrednio od
Brak, jak dotychczas, nowoczesnej monografii tego klasztoru, dlatego Czytelnik musi poprzestać na przestarzałej pracy F.X. Görlicha, Urkundliche Geschichte der Prämonstratenser und ihrer Abtei zum heiligen
Vinzenz vor Breslau, Bd. 1–2, Breslau 1836, oraz zarysie H. Grügera, Schlesische Klosterbuch. Breslau,
St. Vinzenz. Benediktiner-, dann Prämonstratenserabtei, Archiv für schlesischen Kirchengeschichte, Bd.
24; 1983, s. 67–96.
1
2
D. Karczewski, Dzieje klasztoru norbertanek w Strzelnie do początku XVI wieku, Inowrocław 2001,
s. 227–229.
A. Czacharowski, Uposażenie i organizacja klasztoru norbertanek w Żukowie od XIII do połowy XV
wieku, Toruń 1963, s. 13–16.
3
Schlesisches Urkundenbuch (dalej SUb), Bd. 6, bearb. von W. Irgang, D. Schadewaldt, Köln–Weimar–
Wien 1998, nr 156. H. Grüger, Schlesische Klosterbuch, s. 67; M. Derwich, Der Prämonstratenserorden
im mittelalterlichen Polen. Seine Rolle in Kirche und Gesellschaft, [w:] Studien zum Prämonstratenserorden, hrsg. von I. Crusius, H. Flachenecker, Göttingen 2003,s. 332.
4
5
D. Karczewski, Dzieje klasztoru, 241–242; M. Derwich, Der Prämonstratenserorden, s. 336.
R. Grodecki, Dzieje klasztoru premonstrateńskiego w Busku w wiekach średnich, Rozprawy Akademii Umiejętności, Wydział Historyczno-Filozoficzny, seria II, t. 32, Kraków 1914, s. 80–82, 85–87.
6
136 Dariusz Karczewski
Prémontré. Potem na krótko opactwem zwierzchnim tej kanonii został praski Strahov, a od 1390 r. podporządkowana została opatom ołbińskim7.
Organizacyjne zwierzchnictwo opactwa św. Wincentego we Wrocławiu wobec
wszystkich swych prepozytur (ius paternitatis) wynikało z faktu założenia oraz obsadzenia tych kanonii. Przejawiało się ono w kilku aspektach. Przede wszystkim
klasztor ojcowski, w szczególności jego opat, reprezentował kanoniczki i kanoników wobec zwierzchników kościelnych – papieży, władz zakonnych, arcybiskupów,
a zwłaszcza biskupów ordynariuszy. Wobec tych ostatnich występowali przede
wszystkim w sprawach prezenty nowych prepozytów, których uprzednio na tym
stanowisku opat zatwierdzał. W znacznie mniejszym stopniu widać to pośrednictwo wobec Stolicy Apostolskiej, gdzie najczęściej zwracano się o protekcję w ochronie klasztoru i jego dóbr, ewentualnie o akceptację nowego prepozyta. Najczęściej
ograniczano się jedynie do udostępniania podległym domom zakonnym bulli i konstytucji wydanych przez papieży, ich legatów albo sobory dla całego zakonu lub
tylko dla opactwa św. Wincentego. Do opatów-ojców należała również opieka nad
ogólnym stanem majątkowym powierzonych im filii, aby ich dobra nie zostały lekkomyślnie roztrwonione przez prepozytów.
Polskie klasztory premonstrateńskie do połowy XIII w. podlegały kanonicznemu nadzorowi biskupiemu8. Jednak już 17 IV 1246 r. w Lyonie papież Innocenty IV wydał bullę upoważniającą opatów z Prémontré do odbywania wizytacji osobiście lub w osobach pełnomocników przez niego wyznaczonych, rezerwując sobie prawo mianowania specjalnych wizytatorów papieskich, z wyłączeniem
wszelkich innych osób i instytucji9. Natomiast 13 II 1258 r. norbertanie otrzymali od Aleksandra IV bullę potwierdzającą wcześniejszy przywilej egzempcji ich domów od prawa wizytowania przez biskupów10. Co do klasztoru ołbińskiego
w przekonaniu o jego egzempcji upewnia nas potwierdzenie arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba Świnki z 1298 r.11 oraz wystawiona w Konstancji 27 II 1415 r. bulla Jana XXIII wyjmująca to opactwo spod jurysdykcji kapituły generalnej w Prémontré i poddająca je, wraz z jego dobrami położonymi w diecezjach wrocławskiej, włocławskiej i krakowskiej, bezpośrednio władzy papieskiej12. Postanowienie
to zostało wsparte przez papieża jeszcze jedną bullą, wydaną tego samego dnia,
7
Urkunden des Klosters Czarnowanz, hrsg. von W. Wattenbach, Codex diplomaticus Silesiae, t. 1,
Breslau 1857, nr 55. F. X. Görlich, Urkundliche Geschichte, s. 92–93; S. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje
klasztoru w Czarnowąsie na Śląsku w wiekach średnich, „Roczniki Historyczne” 4, 1928, s. 60–61.
F. Bogdan, Ze studiów nad egzempcją klasztorów w średniowiecznej Polsce, cz. 2, „Polonia Sacra” 9;
1957, z. 2–3, s. 243–246. Podobnie tenże, Sprawa wyjęcia polskich zakonów spod władzy biskupiej w epoce przedtrydenckiej, [w:] Sacrum Poloniae Millenium, Rzym 1964, s. 93–94.
8
9
Praha, Státní ústřední archiv (dalej StÚA Praha), Řad Prem., karton sygn. 156, k. 9.
Archiwum Państwowe we Wrocławiu (dalej APWr), Rep. 67, nr 125 = Regesten zur schlesischen Geschichte, Bd. 3 (Codex diplomaticus Silesiae, t. 7), hrsg. von C. Grünhagen, Breslau 1886, nr 2530, 2541;
F. Bogdan, Ze studiów, s. 249.
10
11
SUb, Bd. 6, nr 369.
12
Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, Strzelno Kl. A 42; F. Bogdan, Ze studiów, s. 249.
Wizytacje opackie klasztorów norbertańskich... 137
potwierdzającą opatowi i konwentowi św. Wincentego oraz prepozytom podległych
im klasztorów wszystkie godności i prawa, przypominającą jednak o obowiązywaniu aktualnych statutów premonstrateńskich13.
Opaci zwierzchni zobowiązani byli do corocznych wizytacji swych klasztorów filialnych. Z czasem, a na ziemiach polskich być może już od samego początku, opaci–ojcowie pojawiali się w podległych sobie prepozyturach tylko co pewien
czas (powinni co trzy lata), ograniczając się zapewne do wysłania delegatów. Wizyty te miały na celu kontrolę karności duchowej konwentu i jego stanu materialnego oraz odebranie przysięgi posłuszeństwa kanonicznego. Kapituła generalna mogła odebrać prawo ojcostwa i przenieść je na innego opata, jeśli dotychczasowy
pater abbas był nieprawy, niedbały albo nie mógł należycie spełniać swych funkcji,
np. z powodu znacznej odległości (vide przypadek Czarnowąsów)14.
Potrzebę wizytacji dobitnie wyraziła reguła św. Augustyna według XVI-wiecznego przekładu norbertanki żukowskiej Agnieszki Sukowskiej:
Aby te wszytkie rzeczy, wyży w regule wyrażone […], zachowane i skutecznie wypełnione były, powinny starszy klasztoru doglądać, a jeśliby co przestąpieło i skazieło się,
aby było naprawiono i reformowano.
Ta zakonnica, przybyła w 1582 r. ze Strzelna do pomorskiej prepozytury norbertanek, takim oto komentarzem opatrzyła wyżej zacytowany fragment reguły:
A jeśli by nas naszy starszy klasztoru w czym poprawić i do porządku zakonnego przywieść chcieli, mamy się im poddawać, a za pracze wszelakie onym dziękować. Na to bowiem starszy są ustawieni, aby dobrego porządku przystrzegali, żywot i obyczaje występnych karali, słowem i przykładem uczeli15.
Przebieg całego procesu wizytacyjnego został szczegółowo określony statutami zakonnymi i dekretami kapituły generalnej16. Wizytator przed swym pojawieniem
powinien wcześniej przysłać list powiadamiający o swym zamiarze, aby wszyscy
bracia lub siostry mogli być ściągnięci do swego domu, oczywiście, jeśli zostali wysłani do innego klasztoru. Wizytator nie miał bowiem mocy przyzywania delegowanych, mógł to uczynić wobec swych podwładnych jedynie właściwy opat lub prepoStÚA Praha, Řad Prem., karton sygn. 156, k. 8. Kopia tej bulli zawarta jest również w transumpcie
Andrzeja opata św. Wincentego (StÚA Praha, Řad Prem., karton sygn.156, k. 37–39 = APWr, Rep. 67,
nr 884 – niezachowany).
13
W. Knapiński, Święty Norbert i jego zakon. Początki norbertańskich klasztorów w cyrkaryi polskiej
i nieco z ich dziejów, Warszawa 1884, s. 75–76, 77–78.
14
M. Borkowska OSB, Nieznana autorka norbertańska z końca XVI wieku, „Nasza Przeszłość” 99, 2003,
s. 203–204.
15
B. Krings, Das Ordensrecht der Prämonstratenser vom späten 12. Jahrhundert bis zum Jahr 1227.
Der Liber consuetudinum und die Dekrete des Generalskapitels, „Analecta Praemonstratensia” 69; 1993,
fasc. 1–4, s. 205, 208, 214, 219–220; Statuty Kapituły Norbertańskiej z r. 1340 w tłumaczeniu polskim
z r. 1541, wyd. M. Karaś, Z. Perzanowski, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego, Prace Językoznawcze, z. 30, 1970, s. 402–422 (Kapitulum dziewiąte: o wizytatorach tkorzy klasztory nawiedzają),
s. 422–437 (Kapitulum dziesiąte: o wizytowaniu albo nawiedzaniu).
16
138 Dariusz Karczewski
zyt. Zaznaczono też, aby wizytator lub opat „nie śmiał nawiedzać klasztorów, jeno ony
które mu są poddane”17, nie przekraczał kompetencji nadanych mu przez opata lub
kapitułę w specjalnym liście. Listy te powinny być też specjalnie chronione, aby żadnym sposobem ich treść, zwłaszcza artykuły wizytacyjne i nazwiska osób mających
zostać złożonych z urzędu, nie doszła do postronnych, szczególnie zaś do przełożonych sprawdzanych klasztorów. Wizytatorzy nie powinni też przedłużać ponad potrzebę pobytu w podległych sobie klasztorach, rzecz jasna „oprocz sprawy godnej”.
Wizyta nie powinna trwać krócej niż cztery dni, ale nie dłużej niż osiem dni, aby
klasztor nie odczuł przedłużającego się pobytu swego przełożonego jako kary.
Przeorysza wraz z siostrami witała wizytatora w furcie klasztornej albo przy
drzwiach kościoła, podążając przed nim do wnętrza i śpiewając psalmy. Tam miały pospołu klęknąć przed ołtarzem, aby następnie udać się do konwentu. Nazajutrz na komplecie wizytator zbierał przeoryszę i „starsze konwentu”, upominając
je o zachowaniu reguły i dochowaniu posłuszeństwa. Następnie przechodził z osobna do pozostałych sióstr, pytając je o opinię na temat swej przełożonej, prepozyta i innych braci, o swe współsiostry, stan klasztoru i kościoła. Trzeba tu jednak
zaznaczyć, że z przesłuchania wyłączone były siostry, które za swe występki straciły
prawo głosu na kapitule konwentu. Nie mogły one nawet składać skarg i próśb,
oprócz jednej – aby na przyszłość prawo głosu im przywrócono. W dalszej kolejności wizytator winien był zażądać protokołu wizytacyjnego swego poprzednika sprzed
roku. Zapoznawszy się z nim, na podstawie przeprowadzonego badania wyznaczał
sprawy i rzeczy do poprawy oraz nakładał kary. Jednocześnie kasował stary protokół i zostawiał u prepozyta lub przeoryszy nowy akt, opatrzony jego pieczęciami.
Wizytatorzy byli także zobowiązani, aby protokół wizytacyjny przekazać wielkiej
kapitule zakonu w Prémontré.
Dla późnośredniowiecznych dziejów prepozytur w Czarnowąsach i Bytomiu nie
znalazłem żadnych informacji o wizytacyjnej działalności opatów ołbińskich. Zatem
dla naświetlenia problemu poprzestać trzeba na norbertańskich domach zakonnych
w kujawskim Strzelnie i pomorskim Żukowie.
Najwięcej informacji o wizytacjach przeprowadzanych przez opatów klasztoru św. Wincentego na wrocławskim Ołbinie posiadamy dla kanonii w Żukowie.
Jako pierwszą można przytoczyć wiadomość, że opat Wilhelm przebywał tam w 1357 r.,
wiązało się to prawdopodobnie z jego działalnością wizytacyjną18. W dniu 13 V
1366 r. opat Marek Wendeller wspólnie ze strzeleńskim prepozytem Janem Hartliebem (działającym w latach 1366–1369 jako visitator circariae Poloniae) wystawił
powizytacyjny dekret reformacyjny dla domu żukowskiego. Ograniczono nim nabór do klasztoru braci, konwersów i sióstr, motywując to zbyt małymi dochodami tej prepozytury19. Do końca XIV stulecia jeszcze kilkukrotnie można znaleźć
17
Statuty Kapituły Norbertańskiej z r. 1340, s. 422.
APWr, Rep. 67, nr 366 (niezachowany) = Materialien zur Geschichte Pommerellens, hauptsächlich
während der Ordenszeit, hrsg. von M. Perlabach, „Altpreussische Monatsschrift”, neue Folge, Bd. 37,
1900, Heft 3–4, s. 179, nr 14.
18
19
APWr, Rep. 67, nr 424 (zachowany) = M. Perlbach, Materialien zur Geschichte, s. 178–19, nr 15.
Wizytacje opackie klasztorów norbertańskich... 139
dowody prac wizytacyjnych opatów Marka Wendellera i Jana Hartlieba oraz prepozytów strzeleńskich w Żukowie. Zobowiązali oni tamtejszego prepozyta do dokończenia budowy dormitorium, ale także ponownie wstrzymali nabór sióstr i braci
do klasztoru20. Szczególnie ostro jednak napomniano konwent żukowski w 1396 r.,
gdy opat Jan Hartlieb, przeor konwentu św. Wincentego Jan Glezin i prepozyt strzeleński Wilhelm zarzucili mu zbytnią swobodę w kontaktach z płcią przeciwną, uczty
i częste wizyty osób świeckich21. Również i później (15 XI 1418 r.) Żukowo nawiedzili z upoważnienia soboru konstancyjskiego opat Jan z Brzegu wraz prepozytem
ze Strzelna Leonardem Frölichem22. W szczególnie nasilony sposób uwidoczniła się
działalność opata ołbińskiego Mikołaja Lehmana i jego delegata – prepozyta strzeleńskiego w czasie wielkiego sporu z Janem Knauerem, prepozytem klasztoru w Żukowie (w latach 1435–1454). Wówczas to tamtejszej prepozyturze groziło nie tylko przejęcie dóbr przez zakon krzyżacki, ale wręcz oderwanie od zakonu premonstrateńskiego i całkowite podporządkowanie wielkim mistrzom. Prepozyt strzeleński Jan
Luckaw zdecydowanie stanął wówczas po stronie opata św. Wincentego i występował jako jego prokurator wobec odstępczego klasztoru23. Dla XV stulecia wiemy, że opaci ołbińscy zazwyczaj łączyli swe wyprawy wizytacyjne, odwiedzając od
razu oba podległe sobie domy na północy Królestwa Polskiego.
Dla Strzelna najwcześniejsza wiadomość o takiej wizytacji opackiej pochodzi dopiero z 23 XI 1418 r.; niestety, zachowała się jedynie w regeście. Tego dnia opat Jan
z Brzegu, stojąc na czele grupy wizytatorów klasztoru strzeleńskiego i powołując się
na mandat soboru w Konstancji oraz papieża Marcina V, wystawił w Strzelnie rozporządzenie reformacyjne. Wizytatorzy nakazali, aby siostry nie pozwalały wchodzić do klasztoru mężczyznom, jeśli nie są panującym albo osobami powszechnie
szanowanymi i wypróbowanymi, ewentualnie murarzami lub cieślami sprowadzonymi do wykonania niezbędnych prac, ale tylko za wiedzą i osobistym pozwoleniem
prepozyta. Zarządzili również, aby żadna siostra przebywająca w chórze lub kościele
nie była obarczana pracą ręczną. Na koniec polecono także, żeby zakonnice żyły we
wspólnocie według drugiej reguły św. Augustyna i postanowień zakonu premonstraAPWr, Rep. 67, nr 520, 661 (dokumenty niezachowane) = M. Perlbach, Materialien zur Geschichte,
s. 179–182, nr 16, 17, 18. A. Czacharowski, Uposażenie i organizacja, s. 107–109.
20
21
APWr, Rep. 67, nr 680 (niezachowany ) = M. Perlbach, Materialien zur Geschichte, s. 180, nr 18.
A. Czacharowski, Uposażenie i organizacja, s. 112.
APWr, Rep. 67, nr 939 (dokument niezachowany) = M. Perlbach, Materialien zur Geschichte, s. 180–
181, nr 19. Nieco wcześniej opat Jan z Brzegu wizytował klasztor strzeleński, por. przyp. 24; A. Czacharowski, Uposażenie i organizacja, dopatruje się przyczyn wizytacji w trudnościach ekonomicznych,
natomiast B. Możejko, Żukowo od schyłku XIV w. do początku XVI w., [w:] Dzieje Żukowa, pod red.
B. Śliwińskiego, Żukowo 2003, s. 97–98, domyśla się kontekstu obyczajowego.
22
Szczegółowo omawia te wydarzenia A. Czacharowski, Próba inkorporacji klasztoru żukowskiego przez zakon krzyżacki w połowie XV wieku, „Zapiski Historyczne” 26, 1961, z. 4, s. 105–114. Działalność Jana Luckawa prowadzoną w imieniu opata Mikołaja Lehmana wobec żukowskiego prepozyta Jana Knauera dokumentują: APWr, Rep. 67, nr 1143, 1150, 1157, 1200, 1202, 1206, 1207 (wszystkie dokumenty niezachowane ) = M. Perlbach, Materialien zur Geschichte, s. 183–190, nr 22, 24, 26,
29, 32, 35, 36.
23
140 Dariusz Karczewski
teńskiego24. Więcej danych mamy o jednej z następnych „ojcowskich” wizyt, gdyż
zachowała się oficjalna relacja w formie instrumentu notarialnego25. Uroczystość
miała miejsce w niedzielę 26 V 1471 r., w strzeleńskim kościele parafialnym pw.
Św. Trójcy. Rozpoczęła ją suma śpiewana do Ducha Świętego, po której Jan Schewitz, opat klasztoru św. Wincentego, odebrał uroczystą obediencję od wszystkich
sióstr, na czele z przeoryszą i innymi zakonnicami „funkcyjnymi”. Każda z profesek osobno, z nisko pochyloną głową, miała rzec Pater, in manus tuas commendo spiritum meum. Po czym nastąpiła msza, a na zakończenie opat przyjął w posesję premonstrateńską klasztor oraz zatwierdził i kanonicznie instytuował aktualnego prepozyta Jana Lubschütza. Z innego przekazu wiemy, że przy tej okazji opat Jan
zwizytował wówczas również i klasztor norbertanek żukowskich, gdzie przy całym
konwencie przeprowadzono rozmowy na temat klasztornych finansów26. W 1479 r.
do pomorskiego konwentu zawitał wysłannik opata Jana Schewitza, którego zadaniem było wyjaśnienie skandalu obyczajowego, mającego miejsce rok wcześniej.
Czy była to regularna wizytacja, przeprowadzona przez opackiego delegata, czy też
wysłana ad hoc komisja, tego nie wiemy27.
Następny opat św. Wincentego na Ołbinie we Wrocławiu Jan Lubschütz wizytował klasztor żukowski w dniu Ofiarowania NMP – 21 XI 1497 r.28 Towarzyszyli mu: prepozyt strzeleński Mikołaj z Kościana wraz z swym kapelanem Jakubem (zapewne Jakub z Kamienia, późniejszy prepozyt w Strzelnie) oraz Andreas
Ditterich, kaznodzieja z klasztoru św. Wincentego29. Znalezienie dekretu powizytacyjnego dla klasztoru żukowskiego, powstałego po tej wizytacji, dało mi bezpośredni asumpt do podjęcia tematu zawartego w tytule rozprawy. To późnośredniowieczne źródło jest niezwykle ciekawe, zarówno pod względem treści zaleceń, jak
i przebiegu administracyjnego procesu wizytacji. Co więcej, jest to dla ziem polskich
chyba najwcześniejszy zachowany w całości tak obszerny tekst wizytacji opackiej
w podległej mu prepozyturze!
Polski tekst tego dekretu znajduje się w żukowskiej księdze reguły św. Augustyna, w której wpisywano także wizytacje klasztoru30. Obecnie jest ona przecho-
24
APWr, Rep. 67, nr 941 (niezachowany).
25
APWr, Rep. 67, nr 1357 (niezachowany) = StÚA Praha, Řad Prem., karton sygn. 156, k. 39–41.
26
APWr, Rep. 67, nr 1356 = M. Perlbach, Materialien zur Geschichte, s. 190, nr 41.
Szeroko o tej sprawie pisze B. Możejko, Żukowo od schyłku XIV w., s. 99–101 i stosowne przypisy
źródłowe na s. 433.
27
Święto to zostało wprowadzone dopiero w XV w., zatem widać zainteresowanie i gorliwość opata w przestrzeganiu świąt kościelnych.
28
Archiwum parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Żukowie, Reguła zakonna św. Augustyna z roku 1583, s. 2–6.
29
Istnienie tej księgi zakomunikował już M. Perlbach, Handschriften und Urkunden in Zuckau und Putzig,
„Mitteillungen des Westpreußischen Geschichtsvereins” Jhg. 3, 1904, s. 72. Do pewnego stopnia spożytkowała ją B. Możejko, Żukowo od schyłku XIV w., s. 101–102.
30
Wizytacje opackie klasztorów norbertańskich... 141
wywana w Żukowie w tamtejszym muzeum parafialnym31. Zwróciła mi na nią uwagę siostra Małgorzata Borkowska OSB z Żarnowca, która zdołała już przedstawić
w druku pełną zawartość tego rękopisu32. Na pierwszej stronie manuskryptu znajduje
się koniec omawionego tu łacińskiego przekładu dekretu powizytacyjnego z 1499 r.,
na kartach 2–6 wpisano polski przekład całości dekretu dokonany z łaciny, a na kartach 6–10 umieszczono oryginalny tekst niemiecki33. O akcie tym pisał kartuski przeor Georg Schwengel w jednym ze swych dzieł: Acta haec habentur Zukoviae germanice in originali34.
Dekret powizytacyjny został wydany na kapitule generalnej w klasztorze św.
Wincentego na Ołbinie we Wrocławiu prowadzonej przez Jana Lubschütza w dniu
31 V 1499, w obecności niewymienionych z imienia prepozytów: strzeleńskiego (Jakuba z Kamienia)35, żukowskiego (Mikołaja Nessera)36, czarnowąskiego (Wojciecha Chorążego)37, bytomskiego (Andreasa Grünberga)38 i starszych wrocławskiego opactwa. Dekret rozpoczynają standartowe dla tego typu źródeł napomnienia dla braci i sióstr, aby przestrzegali reguły zakonnej, żyli zgodnie między sobą
i w posłuszeństwie wobec przełożonych. Szerzej odniesiono się do kwestii używania stosownego odzienia oraz przestrzegania modlitw, pieśni i psalmów, które mają
być śpiewane melodyjnie i z należytą powagą. Dużo miejsca poświęcono niebezpieczeństwom łamania klauzury i sposobom zaradzenia takim sytuacjom. Nie mniejszą
uwagę zwrócono także na przestrzeganie nakazu milczenia oraz ślubu ubóstwa. Całość kończy szereg postanowień szczegółowych, odnoszących się do różnorodnych
aspektów codziennego życia w klasztorze oraz zapewniających karność konwentu.
Księdzu prałatowi Stanisławowi Gackowskiemu z Żukowa składam podziękowania za udostępnienie
tego rękopisu.
31
32
M. Borkowska OSB, Nieznana autorka norbertańska, s. 165–166.
Oryginalny dokument w języku niemieckim przechowuje Archiwum Państwowe w Gdańsku, sygn. 300
D/45 C, nr 99.
33
34
G. Schwengel, Ad historiam ecclesiasticam Pomeraniae apparatus pauper, ed. B. Czapla, Fontes TNT,
t. 19, Toruń 1915, s. 509. Autor błędnie podał imię jednego z wizytujących klasztor żukowski w 1497 r.
– prepozyta strzeleńskiego. Poprawnie powinno ono brzmieć nie Andrzej, a Mikołaj z Kościana.
Był on prepozytem klasztoru w Strzelnie w latach 1498–1506. R. Kabaciński, D. Karczewski, Katalog
prepozytów klasztoru norbertanek w Strzelnie od XII wieku do 1837 r., „Nasza Przeszłość” 87, 1997, s. 21.
35
Mikołaj Neseser został inwestytuowany na prepozyta w Żukowie 8 II 1492 r. po rezygnacji Jana Hilgesimona. Urząd ten dowodnie sprawował do 1519 r. A. Czacharowski, Kopiariusz klasztoru norbertanek
w Żukowie, cz. I, „Zapiski Historyczne” 23, 1957, z. 4, s. 94–96, nr 40. Por. uwagę B. Możejko, Żukowo od schyłku XIV w., s. 434, przyp. 118.
36
Wojciech Chorąży alias Vexilifer na prepozyturę czarnowąską został inwestytuowany 31 V 1499 r.,
po rezygnacji Jana Hilgesimona. Zrezygnował z tej funkcji ok. 1507 r. Urkunden des Klosters Czarnowanz, s. XII i nr 163.
37
Andreas Grünberg uzyskał prowizję na prepozyturę św. Małgorzaty w Bytomiu 19 XII 1496 r., zmarł
przed 24 V 1501 r. L. Santifaller, Nikolaus Liebental und seine Chronik de Aebte des Breslauer St. Vinzenzstiftes, Tongerloo 1949, s. 17, przyp. 9.
38
142 Dariusz Karczewski
Otwarte pozostaje jednak pytanie, czy wzmożone wizytacje, przeprowadzane
przez ołbińskich opatów w XV w., były wynikiem rozluźnienia dyscypliny wewnątrzzakonnej39, czy też świadectwem przedtrydenckiej próby reformy klasztorów „grupy
wrocławskiej” i wpisują się tym samym w zauważalny w drugiej połowie tego stulecia nurt reformy zakonu norbertańskiego?40
Jaki rysuje się epilog omawianych tu obowiązków opackich wobec podległych
prepozytur? W XVI w. stan żukowskiej prepozytury był wręcz opłakany. Konwent
był nieliczny, dyscyplina zakonna w upadku, nie przestrzegano klauzury i wspólnych modlitw chórowych, a dobra klasztorne zagarnięte zostały przez komendatoryjnych prepozytów lub osoby świeckie41. W klasztorze strzeleńskim więź z wrocławskim opactwem była utrzymywana głównie korespondencyjnie, chociaż kilku spośród tamtejszych prepozytów zostało opatami u św. Wincentego (Jan Lubschütz,
Jakub z Kamienia, Piotr Glazar ze Strzelc, Mikołaj Chwaliszewski). Miejmy jednak
na uwadze, że w konstytucji sejmu piotrkowskiego z 1538 r. uchwalono, iż opatem lub prepozytem polskiego klasztoru wybierać można jedynie obywatela Rzeczypospolitej, pochodzenia szlacheckiego, gdyby zaś takowego kandydata nie było,
miał zostać wybrany ksiądz diecezjalny42. Za czasów prepozyta Grzegorza z Milejowa (1540–1555), pierwszego Polaka na prepozyturze w Strzelnie43, zaproszono do tego klasztoru wrocławskiego opata Krzysztofa Russa. Norbertanin zapewne
z tego zaproszenia skorzystał, uzyskawszy nawet w 1549 r. zgodę na przeprowadzenie wizytacji od króla Zygmunta Augusta44. Była to jednak jedna z ostatnich wizytacji opackich w tym stuleciu, gdyż kolejna, i na długi czas ostatnia, mogła nastąpić
w połowie lat 50. XVI w. Później już próżno szukać śladów konsekwentnych wizyt
opackich, a to ze względu na odległość i na spory pomiędzy Cesarstwem a Królestwem Polskim, a to na trudy podróży, różnicę narodowości i języka albo nawet
zaniedbań w staraniach o zachowanie zakonnej karności45. Nie oznacza to jednak, że
w Strzelnie o swym opacie-ojcu zapomniano. Tak oto w 1577 r. tamtejsza przeorysza Dorota Wielanowska błagalnie pisała do Wrocławia:
Waszmości bardzo prosiemy, Mościwy Panie, raczże Waszmość do nas przyjechać,
bo bych to sobie mieli za wielką pociechę od Pana Boga i jest tego potrzeba, żeby WaszJ. Rajman, Kryzys polskich klasztorów norbertańskich w XIV–XV wieku, [w:] Klasztor w kulturze średniowiecznej Polski, pod red. A. Pobóg-Lenartowicz, M. Derwicha, Opole 1995, s. 29–39.
39
N. Backmund, Spätmittelalterliche Reformbestrebungen im Prämonstratenserorden, „Analecta Praemonstratensia” 56, 1980, fasc. 3–4, s. 194–204.
40
APWr, Rep. 67, nr 1883. Monumenta historica dioeceseos Wladislaviensis (dalej MHDW), wyd.
S. Chodyński, t. 7, Włocławek 1887, s. 40. Szerzej na temat stanu klasztoru żukowskiego i reformy
w nim przeprowadzonej w latach 80. XVI w. przez profeski strzeleńskie pisze M. Borkowska OSB, Nieznana autorka norbertańska, s. 165–213.
41
42
Volumina legum, t. 1, wyd. J. Ohryzko, Petersburg 1859, s. 257.
43
R. Kabaciński, D. Karczewski, Katalog prepozytów, s. 23–24.
44
APWr, Rep. 67, nr 1749 (zachowany) = StÚA Praha, Řad Prem., karton sygn. 156, k. 43.
45
MHDW, t. 7, s. 53.
Wizytacje opackie klasztorów norbertańskich... 143
mość panny professował, które już są po dziewiętnaście lat w zakonie […] przy tym
Waszmości Panu Bogu polecamy, a łasce się Waszmości zalecamy naszemu Mościwemu Panu, z której prosimy, abyśmy opuszczone nie byli46.
Płonne jednak były nadzieje strzeleńskich kanoniczek! Przy okazji wizytacji biskupa Hieronima Rozrażewskiego w 1586 r. wspomniano bowiem, że ojcaopata wrocławskiego nie było w Strzelnie już ze trzydzieści lat47. Inicjatywa musiała zatem przejść w ręce biskupa ordynariusza48.
TEKST ŹRÓDŁOWY
Wrocław, 31 maja 1499 r.
Dekret powizytacyjny klasztoru norbertanek w Żukowie, wydany przez Jana Lubschütza, opata św. Wincentego na Ołbinie we Wrocławiu.
Oryg.: Archiwum Państwowe w Gdańsku, sygn. 300 D/45 C, nr 99 (tekst niemiecki).
Kop.: Archiwum parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Żukowie, Reguła zakonna wg św. Augustyna klasztoru żukowskiego, pisana w r. 1583,
s. 2–6 (tłum. polskie).
[2] Odnowienie klasztoru żukowskiego, na kapitule generalnej wrocławskiej
przez starsze zakonu premonstrateńskiego ustawione, które z niemieckiego języka na łacińskiej, a zasię z łacińskiego na polskiej, od słowa do słowa jest tym sposobem przełożone.
W imię Przenaświętszej Trójcej. Amen. My, Jan z Lopsczycze49, z Boskiego zmiłowania opat klasztoru św. Wincentego blisko Wrocławia zakonu premonstrateńskiego i kanoników zakonnych, roku Pańskiego tysiącznego czterysetnego dziewięćdziesiątego siódmego, dnia Ofiarowania Błogosławionej Panny Maryjej50, przyłączywszy
utcziwych kapłanów: księdza Mikołaja proboszcza strzeleńskiego51 i Jakuba jegoż
kapelana52, Andrzeja Teodoryka naszego klasztoru natenczas kaznodzieję53, klasztor
46
StÚA Praha, Řad Prem., karton sygn.156, k. 32.
47
MHDW, t. 7, s. 53.
Temat wprowadzenia przez biskupa włocławskiego Hieronima Rozrażewskiego reform potrydenckich
w klasztorze strzeleńskim bardzo obszernie i kompetentnie przedstawiła M. Borkowska OSB, Reforma potrydencka u norbertanek w Strzelnie, „Nasza Przeszłość” 100, 2003, s. 195–222.
48
Jan Lubschütz w latach 1469–1480 prepozyt w Strzelnie, 8 II 1480 r. wybrany opatem klasztoru św. Wincentego na Ołbinie we Wrocławiu, zmarł 15 X 1505 r. R. Kabaciński, D. Karczewski, Katalog
prepozytów, s. 19–20.
49
50
21 XI 1497 r.
Mikołaj z Kościana, wybrany prepozytem strzeleńskim 2 VII 1480 r. Zmarł 10 IV 1498 r. R. Kabaciński, D. Karczewski, Katalog prepozytów, s. 20–21.
51
52
Jakub.
Andrzej Teodoryk (Dittrich) – kaznodzieja, następnie przeor u św. Wincentego, od 24 V 1501 r. prepozyt św. Małgorzaty w Bytomiu, w latach 1505–1507 prepozyt konwentu św. Wincentego, zmarł przed
53
144 Dariusz Karczewski
Bogu poślubionych panien w Żukowie54 mocą i zwierzchnością zakonu naszego wizytując, po wzywaniu Ducha Św., wszedłszy do kapitularza z przerzeczoną bracią
i z siostrami naszymi, znaleźliśmy rozmaite i rozliczne defekty abo niedoskonałości,
które słusznie mają być poprawione. Dla których poprawienia i uchronienia występków, także i wszelakiego zgorszenia, które by się na potem wszcząć mogły,
roku zasię tysiącznego czterysetnego dziewięćdziesiątego dziewiątego po święcie
Bożego Ciała odprawowaliśmy kapitułę generalną w naszym klasztorze, przy obecności utcziwych proboszczów klasztornych: strzeleńskiego, żukowskiego, czarnowąskiego, także przy obecności proboszcza [3] z Beithen i starszych klasztoru naszego.
A po wzywaniu ratunku Pańskiego postanowiliśmy te rzeczy, które mają być z wielką pilnością zachowywane.
Naprzód, przykazania Boże i reguła świętego ojca naszego Augustyna, która się
od tych słów poczyna: Bracia, nade wszystko ma być miłowany Pan Bóg, a potem bliźni, etc. Przy tym rozkazujemy, aby proboszcz z bracią i siostrami spokojnie
i zgodliwie żył, także bracia z proboszczem, onemu posłuszni będąc. A żadnym
obyczajem nie mają wychodzić z klasztornego zamknienia, chocia i do utcziwych
osób, bez jego dozwolenia; ani ma dopuścić im błąkać się, ale pilnego starania nad
nimi jako nad owieczkami sobie zleconymi ma być. Nade wszystko lepak powinni są
strzec się domów karczemnych.
Po wtóre rozkazujemy mocą świętego posłuszeństwa, aby probosc i bracia odzienie i strzyżenie głowy zakonne nosili: kapicę, szkaplerz, wedle ustanowienia zakonu naszego i odnowienia klasztoru naszego, aby przez nieprzystojne odzienie siostrom i świeckim ludziom przyczyny do zgorszenia nie dali; ani na drodze będąc,
mają odzienie zakonne z siebie zymawać, oprócz dla jakich pewnych niebezpieczeństw.
Po trzecie rozkazujemy, aby śpiewania i obrzędy kościelne z więtszym nabożeństwem niźli przedtem były zachowane, to jest, aby nie nazbyt kwapliwie ani nazbyt
po lekku; ale zgodliwym i przyrodzonym głosem wespołek wszytkie, i stare i młode
śpiewały; aby żaden głos kwintą albo oktawą różnie od inszych nie był słyszany,
gdyż nie wołanie, ale miłość w uszach Bożych bywa wysłuchana. Psalmy wszytkich godzin niech będą śpiewane z przystojnym przestawaniem w pojśrzodku, nie
nazbyt wysoko ani nazbyt nisko, jako u was przy naszym wizytowaniu znaleźliśmy,
że czasem psalmy tak niskim głosem były śpiewane, iż żaden nie mógł wiedzieć
i rozeznać, jeśli śpiewano albo czytano. A przeto, jeśli się w tym nie poprawicie,
będziem was, a zwłaszcza starsze, wedle karności zakonu naszego słusznie karali. – Żadnego śpiewania do godzin i obrzędów kościelnych nie macie przydawać,
jedno jako jest od zakonu naznaczono i opisano, to jest, Kyrie eleison, Agnus Dei,
Sanctus, Gloria in excelsis Deo. Abowiem reguła nasza rozkazuje, że nie mamy
inaczy śpiewać, jedno jako jest od zakonu wyrażono. – W wigilią święta jakiego nie
12 II 1508 r., jako proboszcz kościoła Wszystkich Świętych pod Wrocławiem. L. Santifaller, Nikolaus
Liebental, s. 17, przyp. 9.
54
Żukowo – miasto (od 1989 r.) na Pomorzu Wschodnim, 20 km na południowy zachód od Gdańska.
Wizytacje opackie klasztorów norbertańskich... 145
ma być insza Msza śpiewana, jedno własna onegoż dnia. Żadna historia o świętych
nie ma być śpiewana, jedno która w reformacjej jest uchwalona; ale jednak przykazujemy, abyście śpiewały historie o świętym Grzegorzu i o świętej Katarzynie.
Na jutrzni i na nieszporach gdy bywają suffragia, napierwy ma być mówione suffragium o Świętej Trójcej. W godzinkach lepak Pannej Maryjej, mało nie na ostatku, ma być mówione suffragium o św. Mariej Magdalenie, to jest przed suffragium
o wszytkich świętych.
Po czwarte. Dla ustrzeżenia ciężkiego gniewu Boga wszechmogącego i dla uwiarowania niebezpieczeństw do upadku w grzechy wielkie ciągnących przez rozmowę
z świeckimi i przez złamanie świętego milczenia, przeciw ustanowieniu zakonu naszego, a osobliwie dla uścia przeklęctwa wiecznego potępienia, pod zagrożeniem
sądu Bożego straszliwego, któremu przeklęctwu Bonifacjusz papież ósmy55 poddaje (w sóstych księgach dekretałów o stanie mnichów i kanoników zakonnych,
w rozdziale, który się od tego słowa łacińskiego poczyna: Periculos) – wszytkie
któregożkolwiek stanu ludzie, którzy bez gwałtownej i głównej potrzeby, a bez dozwolenia starszego wchodzą do klasztorów panieńskich. A przeto zakazujemy mocą
świętego posłuszeństwa, aby z wielką pilnością było zamknienie klasztorne zachowane; aby i z wierzchu i zewnątrz klasztor był zawarty, a żaden nie wchodził bez dozwolenia proboszcza, ani do refektarza, ani na insze jakieżkolwiek miejsca, ale niech
będą u kratej, gdzie jest miejsce do rozmowej, a z tymi świeckimi niech będzie
probosc albo spowiednik tak długo, aż by odeszli, i natychmiast ma być klasztor
zawarty. A żadnym obyczajem, pod karaniem cięższej winej, żaden z czeladzi, tak
męskiej jako i białogłowskiej płci, nie ma być wpuszczany z obcymi. Nadto klucza klasztornego żaden nie ma mieć, jedno proboszcz albo spowiednik. A wedle
postanowienia zakonu naszego krata ma być czarnym płótnem zasłoniona, aby oblicza świeckich od sióstr nie były widziane, także żadna panna od świeckich; aby
serca swoje w doskonałej szczyrości i czystości zachować mogły. Jeśli która siostra ma potrzebę mówić z kim, niech będzie z dozwoleniem, a z nią mają być dwie
albo trzy insze siostry. Które przeorysza naznaczy, dla uwiarowania wielu złych
rzeczy, które by się mogły przytrafić. A ta rozmowa ma być jako nakrótsza. Jeszcze
rozkazujemy, aby proboszcz albo przeorysza jednę siostrę naznaczyła, która by kraty
i koła pilnowała, aby tym, którzy by zazwonieli, odpowiedź dali. Przy tym rozkazujemy, aby bracia byli gotowi i prędcy do koła [4] usłyszawszy gdy siostry zazwonią;
a proboszcz też komu z czeladzi ma poruczyć, żeby pilnował u koła, jeśli by siostry
zwonieły, aby natychmiast przybieżeli, i czego by siostry potrzebowały, postarali się. A osobliwie rozkazujemy proboszczowi, aby u doma proboszczeńskiego był
zwonek, u którego powrózek uwiązany ma być tak długi, który by aż do kraty panieńskiej dostateczny był. Lecz leda dla jaki przyczyny nie ma być od panien zwoniono, jedno w rzeczach wielkich i potrzebnych. Zwonek lepak gdy będzie usłyszany, natychmiast probosc ma się przez kogo wywiedzieć, czego by chciały.
55
Papież Bonifacy VIII (Benedictus Caietanus) 1295–1303.
146 Dariusz Karczewski
Piąte. Rozkazujemy, aby milczenie surowie i ostro było zachowane od komplety
aż po kapitule. A przeto żadnym obyczajem nie mają mówić w refektarzu, w dormitarzu, w ganku, w kościele, oprócz przypadku, który by nie mógł być ustrzeżony.
Jeśliby która tego przykazania nie zachowała, tedy onę obowiązujemy taką pokutą,
aby ilekroć by na przerzeczonych miejscach i czasów złamała milczenie, tylekroć
od lepszych dwu potraw na obiedzie wstrzymała się i onych nie pożywała. Jeśli by
która z świeckimi mówieła bez dozwolenia, takąż pokutę ma znosić, ilekroć tego się
dopuści. Jeśli by która na inszych miejscach milczenie bez przyczyny przestąpieła,
od jednej potrawy na obiedzie ma się wstrzymać tylekroć, ilekroć by się jedno dopuścieła. A jeśli starszy zaniedbają taki pokuty za takowy występek kłaść, tedy wedle ustanowienia zakonu naszego sami przez się tęż pokutę będą powinni wypełnić.
Szóste. Zakazujemy pod karaniem klątwy i mocą świętego posłuszeństwa,
bez którego nie może być żaden zbawiony, aby kożda nic własnego przy sobie nie
miała, w jakikolwiek rzeczy, choćby i w namniejszy; także nic nie ma mieć u obcych, kościelnych i świeckich, co by sobie przyczytała bez wiadomości przeoryszy.
Abowiem z podziwieniem i z obrażeniem wielkim wyrozumieliśmy, że niektóre
z sióstr przywłaszczyły sobie nieco z czynszów, które od nich samych abo od ich
przyjaciół były klasztorowi przypisane, tak iż na swoje używanie przyjaciołom rozkazowały, aby co im się podobało, z czynszów przynieśli, a tym sposobem czynsze
gubieły. A przeto pod karaniem namienionym zakazujemy, aby kożda od przyjaciół
abo i od inszych nie śmiała brać, przez co by się czynsze klasztorne umniejszyły,
oprócz tego, jeśli by było wyraźne od proboszcza i przeoryszy dozwolenie. – Rozkazujemy tedy, aby czynsze do jednego mieszka abo skrzynki były zbierane i chowane, a na używanie pospolite wydawane. A jeśli której co będzie dano od kogo,
nie ma zatrzymać przy sobie ani używać, aż przeoryszy ukaże i od niej będzie miała dozwolenie. – Dla uwiarowania wszelakiej przyczyny do własności rozkazujemy,
jako i przedtem, aby jedna była komora pospolita, w której by każda z osobna szaty
i rzeczy płócienne mogła mieć, jakośmy was czasu wizytacjej naszej w tym nauczyli.
Dwie lepak ze wszytkich niech mają klucz do tejże komory, które prędkie i ochotne
i dobrowolne mają być do otwierania, ilekroć by która siostra z dozwolenia przeoryszy co chciała wziąć z swoich rzeczy. Przy tym rozkazujemy, aby u każdej z osobna komory sióstr było jedno okienko zawsze otworzyste, żeby starszy mogli poznać
stan i postępek każdy z osobna siostry. Przeorysza lepak ma mieć klucz od kożdy
komory, aby otworzyć [5] mogła, gdyby się której chorować przytrafieło i ony ratunek dać wedle przemożenia klasztornego. A czterykroć będzie powinna przeorysza z subprzeoryszą i z cirkatriczą wszytkich sióstr komory przeglądać i wizytować.
– Przeorysza nie ma dać dozwolenia, aby która siostra mówieła z przyjacioły i z obcymi czasu odprawowania obrzędów kościelnych, oprócz przypadku, który słusznie
nie może być odłożony.
Siódme. Naznaczamy, aby przy śpiewaniu nieszporu, jako w dni niedzielne
i w święta, które mają duplex officium, dwie świecy gorzały się, a kapłan, którego tydzień jest, aby w komży mówił kolekty. W święta wielkie, które zowią solennia, kiedy wszystko officium bywa duplex abo triplex, powinien probosc (jeśli może
Wizytacje opackie klasztorów norbertańskich... 147
być) kadzić Naświętszy Sakrament i także i insze ołtarze, a mówić kolekty. W niebytności jego ma którykolwiek z braciej odprawić. – Też zakazujemy, aby nie były
w klasztorze chowane sarny, króliki, także i ptacy, przeciw statutom zakonu naszego. – Przeorysza powinna tak opatrzyć i doglądać, aby inszych czasów, których
się nie dzieje w kościele służba miłego Boga, pracami jakimi pospolitymi siostry
były zabawione. – Pod karaniem cięższego występku i pod klątwą statutów naszych
zakazujemy, aby żadna z sióstr nie pisała ani posyłała listów bez dozwolenia proboszcza abo przeoryszy, którzy ich listy pierwej czytać i zapieczętować mają, a zatym starać się, aby do tych, do których bywają pisane, byli doniesione. – Probosc
też powinien jest trzy razy do roku słuchać spowiedzi sióstr. A czterykroć do roku,
abo ilekroć będzie potrzeba, ma w kapitularzu występków sióstr słuchać, a jeśli której z sióstr naznaczy pokutę dla jakiego wielkiego wystąpienia, ma z nimi w refektarzu jeść (jeśli może być), aby siostra przy obecności jego, na postrach inszym,
pokutę odprawowała. – Probosc każdego raz miesiąca ma się rozmówić z siostrami,
jeśli by które były do poprawienia występki; a jeśli sam jest występny, nie ma się
gniewać, gdyby był napomniany, ale skromnie się wymówić, a wedle możności [ze]
swoich występków poprawić. – Przy tym rozkazujemy, jeśliby który brat klasztoru naszego umarł, skoro jedno o jego śmierci dowiecie się, abyście całe i wszytkie Vigiliae mortuorum śpiewały, także połowicę komendacjej i jednę Mszą. Imię
też jego wpiszcie w księgi, w których są imiona zmarłych napisane. A na świadectwo prawdziwego braterstwa i miłości obowięzujemy się też, że wzajem uczyniemy
za siostry waszego klasztoru, gdy jedno nam o ich śmierci dadzą znać.
Zakazujemy, aby każda siostra nie miała jakiego osobliwego namilszego,
abo (jako zowią) nabożnego, tak z braciej, jako i z świeckich, abo z służebnych
klasztornych, pod osobą miłości abo duchowego braterstwa. Jeśli by która takie nasze
zakazanie przestąpieła, a raz napomniona nie poprzestała, niech będzie do ciemnice
wsadzona, a brat ma być do klasztoru naszego z występkiem odesłany; świecki lepak,
jeśli by był z sług, natychmiast ma być odprawiony i z klasztora wypuszczony.
Przykazujemy też, aby gdy który brat z was umarł, wszystko, co by miał,
jako szaty, księgi, pieniądze, zupełnie do naszego klasztoru było przywrócono.
[6] Lecz aby wyżej opisane rzeczy skutecznie były zachowane, rozkazujemy
mocą świętego posłuszeństwa, aby każdego miesiąca przy stole były czytane. A jeśli w zachowaniu i w wypełnieniu niedbałe będziecie, wedle karności zakonu naszego surowie przeciwko wam postąpiemy, i z lekkiego uważenia abo z wzgardzenia waszego przez słuszne karanie pomstę weźmiemy.
Dla wiary i utwierdzenia wszytkich rzeczy wyżej namienionych rozkazaliśmy
pieczęć opactwa naszego przy obecności przerzeczonych zawiesić. Dan z klasztoru naszego, świętego Wincentego blisko Wrocławia, w piątek po święcie Bożego Ciała56, roku, jako jest wyżej wyrażony.
56
31 V 1499.
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Dariusz Misiejuk (Wrocław)
Późnośredniowieczne próby reform
we wrocławskim opactwie św. Wincentego
Reforma Kościoła – in capite et membris (w głowie i członkach), jak wówczas
mawiano – była hasłem wysuwanym z coraz większą siłą od 2 poł. XIV w. Świadomość potrzeby gruntownej reformy Kościoła narodziła się w związku z głębokimi przemianami społeczno-gospodarczymi, jakie zaszły w tym czasie na zachodzie
Europy. Wzrost pobożności, zwłaszcza indywidualnej, wymagał Kościoła mniej zrutynizowanego, bliższego ludziom. Źródeł kryzysu Kościoła zachodniego upatrywano w wszechobecnym fiskalizmie kurii papieskiej, gorszącym handlu odpustami i relikwiami, nepotyzmie i symonii oraz rozluźnieniu obyczajów przedstawicieli Kościoła1.
Epidemia czarnej śmierci i jej nawroty w Europie Zachodniej doprowadziły do drastycznego spadku liczny ludności. Ponadto zniszczenia i straty wywołane wojną
stuletnią, zwłaszcza jej kolejne fazy w XV w., ogarnęły swym zasięgiem regiony,
które swego czasu były centrami życia monastycznego w Europie. Kryzys gospodarczy i społeczny, jaki w tym momencie zaistniał, automatycznie rzutował na sytuację
klasztorów opartych na wielkiej własności ziemskiej. Nastąpił również widoczny spadek liczby powołań zakonnych2.
Wszystko to prowadziło do dezintegracji wspólnot zakonnych, odejścia od
wspólnych praktyk, łamania ślubów ubóstwa. Inną przyczyną upadku życia zakonnego była wielka schizma3, która dotknęła przede wszystkim zakony scentralizowane.
Ogólne tło niezbędne dla zrozumienia późnośredniowiecznych wydarzeń zarysował w swej syntezie
F. Rapp, L’Église et la vie religieuse en Occident à la fin du Moyen Âge, PUF, Paris 1971.
1
2
J. Kłoczowski, Chrześcijaństwo w zachodnioeuropejskim kręgu cywilizacyjnym w XIV–XV wieku, [w:]
Schyłek średniowiecznej Europy, pod red. H. Samsonowicza, Warszawa 2003, s. 109–135.
E. Delaruelle, E.-R. Labande, P. Ourliac, L’Église au temps du Grand Schisme et la crise conciliaire
(1378–1449) (Histoire de l’Église depuis les origines jusquŕ nos jours, fondeé par A. Fliche et V. Martin,
14), t. 1–2, Paris 1962–1964.
3
Późnośredniowieczne próby reform we wrocławskim opactwie... 149
Ich władze znalazły się na obszarze obediencji awiniońskiej, co doprowadziło do utraty kontroli nad klasztorami położonymi w obszarze obediencji rzymskiej4.
Hasło odnowy nie było obce ruchowi zakonnemu5. Podczas soboru w Konstancji,
a później także na soborze w Bazylei pojawiło się wiele propozycji, których zadaniem było uzdrowienie życia zakonnego. Upadek dyscypliny starano się zwalczać
przez odnowienie i zaostrzenie klauzury, położenie nacisku na życie wspólnotowe,
przestrzeganie ślubów ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, noszenie prostego ubioru zakonnego6. Reformatorzy postulowali powrót do ścisłej obserwancji, którą zwykle utożsamiali z tą, jaka istniała u początków danego zgromadzenia7.
Kryzys dotknął również struktury zakonu założonego przez św. Norberta8. Od połowy XIV w. następowała powolna dezintegracja zakonu, która wiązała się z niemal
powszechną absencją opatów na kapitułach generalnych. Była ona wywołana z jednej
strony właśnie przez wielką schizmę, niekorzystną sytuację polityczną oraz zniszczenia kolejnych faz wojny stuletniej. Z drugiej, przyczyniła się do tego akcja nadawania poszczególnym opatom okresowego zwolnienia z uczestnictwa w posiedzeniach
kapituły generalnej9.
Zgoła odmiennie niż na zachodzie Europy przedstawiała się sytuacja w Europie Środkowej, w tym w Polsce i na Śląsku, gdzie przez cały XIV i pierwsze dziesięciolecia XV w. trwał okres ożywionego rozwoju10. Władcy popierali rozwój instytucji kościelnych, byli największymi fundatorami i mecenasami Kościoła. Okres
4
J. Drabina, Idee koncyliaryzmu na Śląsku. Wkład miejscowych środowisk intelektualnych w ich upowszechnianie, Uniwersytet Jagielloński, Rozprawy Habilitacyjne, nr 89, Kraków 1984, s. 19–23.
5
Obszerną literaturę dotyczącą późnośredniowiecznych reform zakonnych zebrał M. Derwich, Monastycyzm benedyktyński w średniowiecznej Europie i Polsce. Wybrane problemy, Acta Universitatis Wratislaviensis (dalej AUWr.), nr 2019, Historia 135, Wrocław 1998, s. 134–138.
Por. K. Elm, Reform- und Observanzbestrebungen im spätmittelalterlichen Ordenswesen. Ein Überblick,
[w:] Reformbemühungen und Observanzbestrebungen in Spätmittelalterlichen Ordenswesen Berliner Historische Studien 14, Ordensstudien 6, Berlin 1989, s. 3–19; D. Mertens, Monastische Reformbewegungen
des 15. Jahrhunderts: Ideen – Ziele – Resultate, [w:] Reform vom Kirche und Reich zur Zeit der Konzilen
von Konstanz (1414–1418) und Basel (1431–1449). Konstanz – Prager Historischer Kolloquium (11.–17.
Oktober 1993), hrsg. I. Hlaváček und A. Patschovsky, Konstanz 1996, s. 157–186.
6
7
R. Weinbrenner, Klosterreform im 15. Jahrhundert zwischen Ideal und Praxis Spätmittelalter und Reformation, Neue Reihe 7, Tübingen 1996, s. 9–22.
8
N. Backmund, Spätmittelalterliche Reformbestrebungen in Prämonstratenserorden, „Analecta Praemonstratensia” (dalej AP) 56, 1980, s. 194–204. Ostatnio również na ten temat B. Ardura, Prémontrés. Histoire et Spiritualité, C.E.R.C.O.R. Travaux et Recherches VII, Saint-Étienne 1995, s. 178–179.
W statutach kapituły generalnej z r. 1322 zapisano m.in., że opaci klasztorów prowincji węgierskiej,
czeskiej, polskiej i innych posiadają zwolnienie z corocznej obecności w Prémontré. Opaci mogli przybywać na kapitułę co trzy lata, por. J. Le Paige, Bibliotheca Praemonstratensis Ordinis, omnibus religiosis, praesertim vero sancti Augustini Regulam profitentibus, vtilis maximeque necessaria, Parisiis
MDCXXXIII, s. 850.
9
M. Derwich, Kościół polski na przełomie XIV i XV wieku, [w:] Polska około roku 1400. Państwo, społeczeństwo, kultura, pod red. W. Fałkowskiego, Warszawa 2001, s. 41–81; R. Żerelik, Dzieje Śląska do 1526 r.,
[w:] Historia Śląska (AUWr., nr 2364), pod red. M. Czaplińskiego, Wrocław 2002, s. 74–76.
10
150 Dariusz Misiejuk
świetności przeżywały tu także klasztory11. Dla jednego z najważniejszych na Śląsku,
opactwa św. Wincentego na Ołbinie we Wrocławiu, był to czas rozkwitu12. Dopiero pierwsze lata XV w. doprowadziły do jego zahamowania. Prawdopodobnie złożyło się na to kilka przyczyn.
Opatowi ołbińskiemu została powierzona opieka nad klasztorem premonstrantek
w Czarnowąsach, tym samym wszedł on w konflikt z opatem Strahowa i Prémontré,
którzy rościli sobie zwierzchnie prawa do tegoż klasztoru13. Niemal równocześnie
opat musiał bronić swych zwierzchnich praw do klasztoru w Krzyżanowicach, który
w wyniku reformy klasztorów premonstrateńskich w Małopolsce został podporządkowany opactwu w Witowie14. Jednakże najważniejszą przyczyną zahamowania rozwoju opactwa był długotrwały i kosztowny proces o obsadę godności opata klasztoru św. Wincentego między Andrzejem Rugelerem, opatem wybranym przez konwent,
Pawłem Swaratinem, prepozytem norbertanek w Płocku, i Krystianem Cobantem,
premonstratensem z Ratzeburga, który cieszył się poparciem władz zakonu15.
M. Derwich, Schlesische und polnische Klosterkultur, [w:] Das Reich und Polen, Vorträge und Forschungen, Bd. 59, hrsg. T. Wünsch, Ostfildern 2003, s. 339–356; tenże, Les ordres religieux et le développement de la „nouvelle piété” en Pologne, [w:] Die „Neue Frömmigkeit” in Europa im Spätmittelalter,
Veröffentlichungen des Max-Planck-Instituts für Geschichte, Bd. 205, hrsg. M. Derwich und M. Staub,
Göttingen 2004, s. 171–185; J. Mandziuk, Historia Kościoła katolickiego na Śląsku, t. I, cz. 2: Średniowiecze (1302–1417), Warszawa 2004, s. 273–364.
11
12
J. Mandziuk, Historia Kościoła, s. 297–299.
R. Pierzchalanka-Jeskowa, Dzieje klasztoru w Czarnowąsie na Śląsku w wiekach średnich, „Roczniki Historyczne” 4, 1928, s. 60–63; E. Lange, Kloster Czarnowanz, Oppeln 1930, s. 75–85.
13
Reforma przeprowadzona pod egidą Władysława Jagiełły jest dobrze znana, ostatnio zarysował ją M. Derwich, Der Prämonstratenserorden im mittelalterlichen Polen. Seine rolle in Kirche und Gesellschaft, [w:]
Studien zur Prämonstratenserorden, Veröffentlichungen des Max-Planck-Instituts für Geschichte 185, Studien zur Germania Sacra 25, hrsg. I. Crusius und H. Flachenecker, Göttingen 2003, s. 322–324.
14
Archiwum Państwowe we Wrocławiu (dalej: APWr.), Rep. 67, nr 713, 802, 803, 806, 812, 813, 814,
826, 829, 830, 833, 844, 853, 872, 873, 876, 879, 894, 897, 900, 902, 904, 912, 916, 937, 955, 956, 959,
966, 976, 979, 981, 983, 995 (Druga wojna światowa doprowadziła do olbrzymich strat w archiwum
wrocławskim, m.in. ucierpiał zbiór dokumentów klasztoru św. Wincentego. Duża część oryginalnych
dyplomów od poł. XIV do końca XV w. nie zachowała się. W tej sytuacji nieocenioną pomocą jest repertorium, opracowane w XIX w. przez F. Jarricka, które obecnie pełni rolę inwentarza całego zespołu.
Przytaczane przeze mnie dokumenty odnoszą się właśnie do regestów F. Jarricka). 16 IV 1409 r. nowym opatem klasztoru św. Wincentego, wybranym przez konwent, został Andrzej Rugeler. Kilka miesięcy później pretensje do godności opackiej wysunęli Paweł Swaratin, a następnie Krystian Cobant. Spór
o obsadę opactwa rozpoczął się najprawdopodobniej na soborze w Pizie. Już 9 VIII 1409 r. papież Aleksander V konfirmował Pawła Swaratina na opata klasztoru św. Wincentego we Wrocławiu (Acta summorum
pontificum res gestas Bohemicas aevi praehussitici et hussitici illustrantia, ed. J. Eršil, t. I, Praha 1980,
nr 396). Miesiąc później Paweł zobowiązał się do uiszczenia w kamerze papieskiej wszystkich niezbędnych opłat związanych z objęciem godności (tamże, nr 401). Roszczenia prepozyta płockiego spotkały
się z szybką odpowiedzią Rugelera. Już 11 X 1409 r. powołany został sędzia sądu papieskiego Jan Faydil
do rozpatrzenia sprawy (APWr., Rep. 67, nr 812). Orzeczenie, jakie wówczas zapadło, nie jest znane,
jednak kolejni sędziowie papiescy delegowani do rozpatrzenia sprawy wydawali wyroki na korzyść Rugelera. Na początku 1413 r., gdy spór z Swaratinem był już zakończony, pojawił się kolejny pretendent
do godności opata, Krystian Cobant, popierany przez kapitułę generalną zakonu. W wyniku starań Cobanta 4 I 1413 r. papież Jan XXIII dokonał kasacji wyboru Rugelera, jako argument podając niezgodność
15
Późnośredniowieczne próby reform we wrocławskim opactwie... 151
Długotrwała nieobecność opata Andrzeja w klasztorze św. Wincentego, spowodowana koniecznością obrony swych praw do opactwa najpierw w kurii rzymskiej
a później w Konstancji, niekorzystnie wpłynęła na dyscyplinę zakonników. Dlatego też opat Andrzej zdecydował się na przeprowadzenie reformy w klasztorze. Działania podjęte przez Rugelera doskonale wpisują się w programy reform wspólnot
zakonnych, jakie były omawiane podczas soboru w Konstancji. Opat Andrzej miał
okazję zapoznać się z nimi osobiście16. Reformatorzy soborowi wskazywali m.in.
na konieczność przywrócenia dyscypliny i życia wspólnotowego wśród zakonników, a jednym ze środków w realizacji tego celu miały być częste wizytacje przełożonych danych wspólnot zakonnych.
26 października 1415 r. opat Andrzej uzyskał akceptację planu reformy ze strony
swojego bezpośredniego zwierzchnika opata Steinfeldu17, który nie mógł osobiście
uczestniczyć w reformie18 i zdecydował się przekazać swoje zwierzchnie prawa19 preelekcji z obowiązującymi przepisami. Równocześnie papież konfirmował na opata klasztoru ołbińskiego Cobanta (Acta summorum..., nr 743, 744). Następnie Cobant zobowiązał się do uiszczenia wszelkich
opłat związanych z objęciem opactwa (tamże, nr 745). W grudniu 1413 r. zakonnicy z opactwa św. Wincentego powołali na swego prokuratora Piotra Wartenberga, adwokata konsystorza wrocławskiego, który
miał ich reprezentować przed sądem papieskim w sporze z Cobantem (APWr., Rep. 67, nr 872). Zatwierdzenie Cobanta nie przeszkodziło papieżowi Janowi XXIII przychylić się do prośby Rugelera i udzielić
opactwu egzempcji 27 II 1415 r. Po zrzeczeniu się papiestwa przez Jana XXIII w proces zostali zaangażowani uczestnicy soboru w Konstancji. 22 II 1416 r. sędziowie wyznaczeni przez sobór r. anulowali depozycję Rugelera, zatwierdzając równocześnie jego wybór. Jednak wybrany na papieża Marcin V anulował postanowienia ojców soborowych (tamże, nr 955), nakazując 26 VII 1419 zakonnikom ołbińskim
podporządkowanie się Krystianowi Cobantowi (tamże, nr 956). Z powodu nieposłuszeństwa zakonnicy,
wraz z opatem Janem z Brzegu, zostali 1 V 1420 r. ekskomunikowani (tamże, nr 966). Spór zakończył się
dopiero w 1422 r., a opactwo zobowiązało się wypłacić Cobantowi 130 florenów w złocie w ramach rekompensaty za zrzeczenie się tytułu opata, zob. Gesta abbatum monasterii s. Vincentii (Nicolai Liebental
gesta abbatum), [w:] Scriptores Rerum Silesiacarum (dalej SRS), Bd. 2, hrsg. G.A. Stenzel, Breslau 1839,
s. 140. Na temat genezy i przebiegu sporu zob. F.X. Görlich, Urkundliche Geschichte der Prämonstratenser und ihrer Abtei zum heiligen Vinzenz vor Breslau, Bd. 1, Breslau 1836, s. 97–100; o postaci Krystiana Cobanta zob. F. Baix, Un prelat Norbertin: Christianus Cobant, AP 26, 1950, s. 170–175.
Opat Andrzej przebywał w Konstancji co najmniej od 9 IV (APWr., Rep. 67, nr 884) do 29 VIII 1415
(tamże, nr 892).
16
Urkunden des Klosters Czarnowanz, [w:] Codex Diplomaticus Silesiae (dalej CDS), Bd. 1, hrsg.
W. Wattenbach, Breslau 1857, nr 89: Idcirco dilecti in Cristo nobis filii Andreas Abbas et Conventus
supradicti Monasterii S. Vincencii nobis humiliter supplicarunt.
17
Tamże: …propter nimiam loci ipsius distanciam et viarum discrimina accedere personaliter pro singulis querelis necessitatibus oportunis temporibus accedere non valemus…
18
19
Tamże: Nosque in eodem Juspaternitatis hucusque habuimus ad visitandum, corrigendum et eleccionibus presidendum ac postulacionibus et quibusvis aliis actibus iuxta statuta ordinis et dicti Monasterii S. Vincencii consuetudines, observatis omni cum reformacione que nobis ex debito officii paternitatis
incumbunt, propter nimiam loci ipsius distanciam et viarum discrimina accedere personaliter pro singulis
querelis necessitatibus oportunis temporibus accedere non valemus., […] Quatenus auctoritatem nostram
paternam et vices nostras cum plenitudine potestatis aliquibus… Prelatis nostri ordinis zelatoribus vicinius ipsorum Monasterio adiacentibus committere dignaremur. […] Ad visitandum dictum Monasterium
S. Vincencii et corrigendum seu reformandum que fuerint corrigenda et reformanda, tam in capite quam
in membris, solum deum pre oculis habendo, in quo eciam vestram conscienciam oneramus. Insuper
eleccioni, postulacioni, Abbatis seu Abbatum, aliorum Prelatorum ad gremium Monasterii S. Vincen-
152 Dariusz Misiejuk
pozytom klasztorów podległych opactwu św. Wincentego w Strzelnie, Czarnowąsach
i Bytomiu20. Przed 1 XII 1416 r. wspomniani prepozyci dokonali pierwszej wizytacji klasztoru ołbińskiego. Świadczy o tym list opata Andrzeja skierowany do plebana w Łozinie. Rugeler polecił plebanowi ukarać wszystkich zakonników, którzy
z powodu wizytacji uciekli z klasztoru21. Kolejna wizytacja opactwa św. Wincentego miała miejsce rok później22. Brak źródeł uniemożliwia nam śledzenie dalszych
losów reformy. Być może odniosła ona skutek, bowiem w latach 1418–1420 następca opata Andrzeja, Jan z Brzegu, przystąpił do reformy życia wewnętrznego w podległych mu klasztorach żeńskich w Strzelnie23, Żukowie24 i Czarnowąsach25.
Reforma umożliwiła opatowi Andrzejowi realizację planu budowy silnej kongregacji klasztorów skupionych wokół opactwa św. Wincentego. Pierwsze działania w tym
kierunku podjął Rugeler na przełomie 1414 i 1415 r., a widocznym ich rezultatem
było uzyskanie 27 II 1415 r. bulli egzymującej opactwo spod władzy zakonu. Powstała w ten sposób kongregacja w jakimś stopniu odpowiadała (czy może wzorowała się)
na kongregacji stworzonej w tym czasie wokół opactwa brzeskiego26.
Plany Rugelera przekreśliły ogromne koszty toczonego w kurii rzymskiej procesu z Cobantem27. Były one tak wielkie, że opactwo musiało zastawić posiadłości klasztorne. Ze wzmianki z 1426 r. wiemy, że w tym czasie niemal wszystkie
dobra opactwa św. Wincentego były zastawione28. Trudną sytuację klasztoru ołbińcii spectancium, auctoritate nostra paterna presidium, electum vel postulatum aut electos postulatos
confirmandum, quando et quocienscunque necesse fuerit, et quemvis alium actum legitimum predicti monasterii fratres curatos et non curatos ac subiugatos indiugerint reformari secundum deum et (ordinis)
nostri instituta et consuetudines.
Tamże ... Prepositis Strelinensi, sancte Margarethe extra muros Bitthomienses, sancte Marie in Czarnowans alias domus Dei.
20
APWr., Rep. 67, nr 912. Opat Andrzej nakazał Michałowi Seydil, plebanowi w Łozinie, aby illos de
canonicis monasterii s. Vinc(entii), quos per visitationem culpabiles, rebelles et in apostasia invenerint,
secundum statuta et privilegia ordinis eiusdem [tj. premonstratensów] sine remissione et gratia viriliter
puniat, ita, ut haec vitia tollantur.
21
22
Tamże, nr 930. 21 X 1417 r. Opat Jan z Brzegu nakazał plebanowi, aby illos de canonicis monasterii ejusdem (tj. św. Wincentego), quos per visitationem ab ipso Seydil faciendam culpabiles et in rebellione seu apostatia tam in Romana curia, quam extra foris monasterium noverint, secundum statuta et privilegia ord(inis) Praem(onstratensis) et monasterii s. Vinc(entii) sine remissione et gratia viriliter puniat.
23
Tamże, nr 939.
24
Tamże, nr 941.
25
Urkunden des Klosters Czarnowanz, nr 100, 101.
J. Rajman, Kryzys polskich klasztorów norbertańskich w XIV–XV wieku, [w:] Klasztor w kulturze średniowiecznej Polski. Materiały z ogólnopolskiej konferencji naukowej zorganizowanej w Dąbrowie Niemodlińskiej w dniach 4–6 XI 1993 przez Instytut Historii WSP w Opolu i Instytut Historyczny Uniwersytetu Wrocławskiego (Sympozja, 9), pod red. A. Pobóg–Lenartowicz i M. Derwicha, Opole 1995, s. 36.
26
W samym tylko 1422 r. opactwo musiało wpłacić do kamery apostolskiej 950 florenów w złocie,
APWr., Rep. 67, nr 983.
27
Tamże, nr 1035: Ante ita tempora Andreas Rugeler et Johanne Briger staterunt in Curia Romana litigando pro abbatia fere per 20 annos, cum quondam Cristiano Coband, et per istas lites obligata sunt
bona monasterii, videlicet Grabischen, etc.
28
Późnośredniowieczne próby reform we wrocławskim opactwie... 153
skiego pogłębił najazd husycki na Śląsk29. Sytuacja finansowa, w jakiej znalazło się
opactwo, doprowadziła do konieczności zastawienia przed 1431 r. wszelkich kościelnych kosztowności i pozostałych dóbr30. Problemy gospodarcze odbiły się na liczebności konwentu. O ile w latach 1368–1417 w konwencie zasiadało ok. 34 braci,
to w latach 1426–1449 ich liczba spadła do 2431.
Kryzys, w jakim się znalazła wspólnota ołbińska, próbował wykorzystać prepozyt norbertanek żukowskich. W 1437 r. przy pomocy Krzyżaków podjął starania o zrzucenie zwierzchnictwa opata ołbińskiego32. Dopiero w latach 70. XV w. opactwu św. Wincentego udało się zapanować nad sytuacją33.
Po zakończeniu działań wojennych na Śląsku ówczesny opat ołbiński Mikołaj
Leman rozpoczął starania o uzdrowienie finansów klasztornych. W tym celu zwrócił się, za pośrednictwem dziekana kolegiaty św. Krzyża we Wrocławiu, o pomoc
do soboru bazylejskiego34. Już w lutym 1434 r. sobór upoważnił biskupa krakowskiego, prepozyta kolegiaty Bożego Grobu w Legnicy oraz dziekana budziszyńskiego do ochrony klasztoru ołbińskiego35. W tym samym czasie ojcowie soborowi polecili prepozytowi legnickiemu rewindykowanie utraconych przez klasztor posiadłości36.
Działania te zapoczątkowały powolny proces stabilizacji finansów klasztornych.
W 2 poł. XV w. nastąpiła stabilizacja sytuacji politycznej w Europie Zachodniej.
Wraz z zakończeniem wojny stuletniej i schizmy zakony przystąpiły do reorganizacji swych struktur, odnowy życia wspólnotowego. Ruch reformy objął również zakon premonstratensów. Kapituła generalna zakonu nakazała w 1451 r. przestrzeganie
W wyniku działań wojennych jeszcze w 1443 r. przeszło 27% ziemi w księstwie wrocławskim leżało odłogiem. Zniszczenia na Śląsku wywołane najazdem husyckim najpełniej przedstawił C. Grünhagen,
Die Husitenkämpfe der Schlesier 1420–1435, Breslau 1872. O sytuacji w innych klasztorach śląskich por.
W. Koenighaus, Die Zisterzienserabtei Leubus in Schlesien von ihrer Gründung bis zum Ende des 15.
Jahrhunderts, Deutsche Historisches Institut Warschau, Quellen und Studien, Bd. 15, Wiesbaden 2004, s. 77
–79; A. Pobóg-Lenartowicz, Kanonicy regularni na Śląsku. Życie konwentów w śląskich klasztorach kanoników regularnych w średniowieczu, Uniwersytet Opolski, Studia i Monografie, nr 269, Opole 1999, s. 176.
29
APWr., Rep. 67, nr 1105: ...notum facimus universis, quod clenodia aurea, argentea et alia quaecunque monasterii S. Vinc(entii) Wrat(islaviensis) silvae, rubeta, nemora et alia bona sub pignore dederint
creditoribus suis.
30
Spadek liczebności członków konwentu odzwierciedlają dokumenty wyborcze opatów ołbińskich,
por. L. Santifaller, Nicolaus Liebenthal und seine Chronik den Abtei der Breslauer Vinzenzstiftes, AP 25,
1949 – Inhalt, Tongerloo 1949, nr 3, 4, 8a, 9a, 11a, 12.
31
Genezę i przebieg całego sporu przedstawił A. Czacharowski, Próba inkorporacji klasztoru żukowskiego przez zakon krzyżacki w połowie XV wieku, „Zapiski Historyczne” 26, 1961, z. 4, s. 105–113; tenże,
Uposażenie i organizacja klasztoru norbertanek w Żukowie od XIII do połowy wieku XV „Roczniki Towarzystwa Naukowego w Toruniu” 68, 1963, z. 2, s. 114–120.
32
W 1471 r. opat ołbiński przeprowadził wizytację w Krzyżanowicach, zob. APWr., Rep. 67, nr 1356,
pięć lat później prezentuje biskupowi włocławskiemu nowego prepozyta, zob. tamże, nr 1378.
33
Geschichtsquellen der Hussitenkriege, [w:] SRS, Bd. 12, hrsg. C. Grünhagen, Breslau 1871, nr 198;
APWr., nr 1123–1131.
34
35
Tamże, nr 1127a
36
Tamże, nr 1125.
154 Dariusz Misiejuk
całkowitego ubóstwa wprowadzając kary za posiadanie przez zakonników własności prywatnej i pieniędzy37. W tym samym roku opat Prémontré Jean Aguet wysłał
do przełożonych klasztorów premonstrateńskich list, w którym wskazywał na szereg
nadużyć będących źródłem kryzysu w zakonie. Pod groźbą ekskomuniki zakazał zakonnikom i zakonnicom posiadania jakiejkolwiek własności prywatnej. W celu zdyscyplinowania zakonników w wypełnianiu tego nakazu polecił przełożonym klasztorów przeszukiwać cele zakonne w poszukiwaniu pieniędzy i kosztowności. Przede
wszystkim jednak, jak wskazywał, sami opaci winni przestrzegać statutów i własnym zachowaniem dawać przykład współbraciom38. Pod rządami opata Agueta ruch
reformy objął cały zakon39.
Działania Jeana Augeta, a także skuteczność reform przeprowadzonych wcześniej w klasztorach kanoników regularnych w Kłodzku40 i we Wrocławiu41 skłoniły
zapewne ówczesnego opata św. Wincentego Franciszka Neudorfa, do podjęcia prób
zreformowania życia wewnętrznego w klasztorze. W kwietniu 1464 r. opat Franciszek opracował nowe statuty, których treść jest niestety nieznana42. Prawdopodobnie
ich celem była poza naprawą sytuacji ekonomicznej opactwa odbudowa życia wspólnotowego i przestrzeganie obserwancji zakonnej.
Wiemy, że ta próba reform wywołała opór zakonników, którzy posunęli się
do uprowadzenia, a nawet próby zamordowania opata43. Podobne przejawy oporu zakonników przed reformami nie były w tym czasie niczym nadzwyczajnym44.
Acta et Decreta Capitulorum Generalium Ordinis Praemonstratensis, ed. J.B. Valvekens, Tongerloo 1966, nr 90.
37
Tamże; por. N. Backmund, Spätmittelalterliche Reformbestrebungen, s. 197; B. Ardura, Prémontrés,
s. 144–145.
38
Tamże; F.J. Felten, Die Kurie und die Reformen im Prämonstratenserorden im hohen und späten
Mittelalter, [w:] Studien zum Prämonstratenserorden, s. 377–378; L. Horstkötter, Zum inneren Leben
in einigen Prämonstratenser-Klöstern des nördlichen Rheinlands zwischen 1450 und 1500, [w:] tamże,
s. 468–470; K. Dolista, Reformatio monasterii Teplensis saeculo decimo quinto exeunte (Fontes historici), AP 61, 1985, s. 203–256; B. Krings, Das Prämosntratenserstift Arnstein a. d. Lahn im Mittelalter,
„Veröffentlichungen der Historischen Kommission für Nassau” XLVIII, Wiesbaden 1990, s. 166–172;
H. Flachenecker, Das Zirkariesystem der Prämonstratenser am Beispiel Schwabens, „Rottenburger Jahrbuch für Kirchengeschichte” 22, 2003, s. 21–23.
39
W. Mrozowicz, „Difficilis restitutio disciplinae”. Die Reform des inneren Lebens im Kloster der
Regulierten Chorherren (Augustiner) in Glatz im 15. Jahrhundert, [w:] La vie quotidienne des miones et chanoines réguliers au Moyen Âge et Temps moderns. Actes du Premier Colloque International
du L.A.R.H.C.O.R, Opera ad historiam monasticam spectantia, Series I, Colloquia 1, pod red. M. Derwicha, t. 1, Wrocław 1995, s. 287–298.
40
41
A. Pobóg-Lenartowicz, Kanonicy regularni, s. 173–188, 217–220.
Wiadomość o nich podaje nam kronika, por. Gesta abbatum, s. 141: 1464 d. 29 Aprilis edidit constitutiones particulares, regulae et statutis conformes pro suis tam in claustro, quam extra degentibus ac etiam
sanctimonialibus a S. Vincentio dependentibus.
42
Politische Correspondenz Breslaus im Zeitalter Georgs von Podiebrad, [w:] SRS, Bd. 9, hrsg. H. Markgraf, Breslau, 1874, s. 178–179. Dzięki interwencji rajców wrocławskich opat został uwolniony.
43
Znamy je choćby z badań M. Derwicha nad benedyktynami, zob. Réforme et la vie quotidienne dans
les abbayes bénédictines en Pologne au XVe siècle, [w:] La vie quotidienne des miones, s. 275–286,
44
Późnośredniowieczne próby reform we wrocławskim opactwie... 155
Skuteczność takiego oporu była różna – zależała od pozycji opata oraz postawy patronów i dobroczyńców danego klasztoru. W przypadku opactwa ołbińskiego opór
zakonników uniemożliwił realizację reformy opata Franciszka. Taki w każdym razie
wniosek nasuwa się po lekturze listu rady miasta Wrocławia skierowanego w 1466 r.
do papieża Piusa II. Rajcy wskazywali na rozluźnienie dyscypliny wśród zakonników,
którzy nawet dopuścili się zamachu na opata. Niezdyscyplinowani zakonnicy mogliby, zdaniem rajców, porzucić klasztor w momencie najazdu. Dlatego też wystosowano do papieża prośbę o udzielenie zgody na zburzenie klasztoru w wypadku zagrożenia wojennego45. Podtekst ekonomiczny, jaki przyświecał działaniom wrocławskich
rajców (wyeliminowanie uciążliwego konkurenta), jest tu dobrze widoczny.
Zreformowania klasztoru ołbińskiego nie podjął się następca opata Franciszka,
wybrany w grudniu 1468 na opata Jan Schewitz. Może o tym świadczyć trwałość
rozluźnienia dyscypliny wśród zakonników ołbińskich46 oraz spadek liczby członków konwentu47. Na rozluźnienie dyscypliny wśród zakonników ołbińskich mogła mieć wpływ aktualna sytuacja na Śląsku. W 1472 r. nastąpiła długotrwała susza,
która doprowadziła do trudności aprowizacyjnych mieszkańców miasta48. Do tego doszedł zatarg między Jagiellonami a Maciejem Korwinem o koronę czeską i związany z tym wybuchu działań wojennych na Śląsku49. W 1474 r. pod Wrocławiem
doszło do starcia zbrojnego, w wyniku którego wiele wsi klasztornych zostało zniszczonych50.
Kontynuacji działań reformatorskich swych poprzedników podjął się dopiero następca Jana Schewitza, wybrany 8 lutego 1480 r. Jan z Głubczyc. Sytuacja klasztoru w tym czasie nie przedstawiała się zachęcająco. Zabudowania klasztorne znajdowały się wówczas w częściowej ruinie, folwarki były zastawione,
a większość wsi została porzucona przez swych mieszkańców51. Działania podjęte
przez opata Jana z Głubczyc zbiegają się w czasie z kolejną fazę reformy zakonu preoraz W. Mrozowicza nad kanonikami regularnymi z Kłodzka, zob. „Iam miserrime mortuus”. O samobójczej śmierci brata Ernesta w klasztorze kanoników regularnych (augustianów) w Kłodzku (1456), [w:]
Śmierć w dawnej Europie. Zbiór studiów. La mort en Europe médievale et moderne. Études, AUWr.,
nr 1863, Historia, 129, s. 149–160.
45
Politische Correspondenz, s. 178–179.
Kronikarz klasztorny Mikołaj Libental przedstawiał opata Jana z Głubczyc jako zasłużonego dla klasztoru św. Wincentego reformatora, który podniósł to opactwo z upadku ekonomicznego i moralnego, w jakim się znalazło za czasów jego poprzednika, por. Gesta abbatum, s. 142.
46
W 1471 r. konwent ołbiński liczył co najmniej 17 zakonników, tylu bowiem świadkuje w jednym
z dokumentów klasztornych, por. APWr., Rep. 67, nr 1356. Natomiast w momencie obejmowania rządów przez Jana z Głubczyc w klasztorze przebywało jedynie 10 zakonników, por. Gesta abbatum, s. 142.
47
48
F. Görlich, Urkundliche Geschichte, s. 128.
49
R. Żerelik, Dzieje Śląska, s. 99.
50
F. Görlich, Urkundliche Geschichte, s. 128.
Gesta abbatum, s. 142: Et demum intrans monasterium, tam in spiritualibus quam secularibus quasi desolatum et viduatum sine honore invenit, quia vix decem fratres in toto reperit, item omnia allodia deserta, sine sepibus et inculta iacuerunt vel alia a monasterio alienata.
51
156 Dariusz Misiejuk
monstratensów, jaka miała miejsce w 2 poł. XV wieku52. Działania władz zakonu zmierzały do przywrócenie wewnętrznej karności w klasztorach oraz do uregulowania życia wspólnotowego przez obowiązek wspólnego dormitorium i refektarza.
Przypominano o zakazie posiadania własności prywatnej przez zakonników, zobowiązując opatów do jego egzekwowania od podległych im zakonników. Trzeba podkreślić, że postulat zwalczania własności prywatnej był stałym tematem wysiłków reformacyjnych niemal we wszystkich zakonach w XV wieku.
Reforma Jana z Głubczyc odbywała się na trzech płaszczyznach: odnowy życia konwentualnego oraz odbudowy pozycji ekonomicznej opactwa i życia liturgicznego. W przeciwieństwie do swego poprzednika, opat Jan oparł swą działalność
na współpracy z radą miejską. Rada wyznaczyła trzech opiekunów opactwa: Mikołaja Seltzera, Mikołaja Grunta, Macieja Hayma, którzy w jej imieniu nadzorowali przebieg procesu odnowy życia zakonnego oraz odbudowy zabudowań klasztornych53.
Zainteresowanie rajców wrocławskich procesem reformy życia konwentualnego w opactwie wrocławskim należy rozpatrywać w kontekście przeobrażeń dokonujących się w ówczesnych miastach. Władze miejskie coraz śmielej angażowały się
w nadzór nad życiem kleru diecezjalnego i zakonnego, uczestnicząc w przeprowadzanych reformach. Proces angażowania się mieszczan w sprawy wewnętrzne wspólnot
zakonnych, na zachodzie Europy widoczny już od XIV w. na Śląsku zaznaczył się dopiero w 2 poł. XV w.54 Władze miejskie dążyły do sprawowania prawa patronatu nad
klasztorami, równocześnie czyniły starania, aby przestrzegano w nich ścisłej obserwancji i popierano reformy wewnętrzne55. Mieszczanie dążyli przede wszystkim do przejęcia kontroli nad majątkiem klasztoru, co realizowano poprzez inwentaryzację
własności klasztornej. Prawdopodobnie w związku z takimi dążeniami witryków klasztoru ołbińkiego mamy do czynienia w roku 1487. Wówczas, z polecenia Mikołaja Seltzera, sporządzono rejestr odpustów nadanych kościołowi św. Wincentego przez papieży, biskupów i legatów papieskich56.
Acta et Decreta, nr 97, 105; N. Backmund, Spätmittelalterliche Reformbestrebungen, s. 197–197;
F. Felten, Die Kurie und die Reformen, s. 383–386; K. Dolista, Der Prämonstratenser-Orden in Tschechien. Niedergang und Wiederaufstieg im ständigen Wechsel von 15. bis ins 20. Jahrhundert, [w:] Studien
zum Prämonstratenserorden, s. 621–623.
52
Zostali oni wymienieni po raz pierwszy 22 III 1481 r., zob. APWr., Rep. 67 nr 1408; w dokumencie
z 29 IV 1483 nazwani są mieszczanami wrocławskimi (tamże, nr 1422). Spośród trzech witryków klasztoru ołbińskiego najbardziej znaną postacią był Mikołaj Grunt. W latach 1476–1483 zasiadał w radzie
miejskiej Wrocławia, zmarł 14 VII 1483 r., zob. Breslauer Stadtbuch enthaltend die Rathslinie von 1287,
[w:] CDS, Bd. 11, hrsg. H. Markgraf, O Frenzel, Breslau 1882, s. 101.
53
J. Mandziuk, Historia Kościoła katolickiego na Śląsku, t. 2: Czasy reformacji protestanckiej, reformy
katolickiej i kontrreformacji (1520–1742), Warszawa 1995, s. 18–19; K. Dola, Problemy kościelno- duszpasterskie w diecezji wrocławskiej w XV w., „Sobótka” 41, 1986, s. 534–535.
54
55
Zob. G. Wąs, Klasztory franciszkańskie w miastach śląskich i górnołużyckich w XIII–XVI wieku, AUWr.,
nr 2222, Historia, 142, Wrocław 2000, s. 83, 166–167.
L. Santifaller, Liebentals Kopialbücher des Prämonstratenserstiftes zum Hl. Vinzenz in Breslau, Mitteilungen des Instituts für Österreichische Geschichtsforschung, XV Ergänzungsband, Insbruck 1947,
s. 281.
56
Późnośredniowieczne próby reform we wrocławskim opactwie... 157
Jednym z ciekawych przejawów reformy przeprowadzonej przez Jana z Głubczyc
był nakaz uporządkowania archiwum klasztornego oraz sporządzenia kroniki opatów.
Zadania tego podjął się profes klasztoru ołbińskiego Mikołaj Libental. W ten sposób
powstała Gesta abbatum monasterii s. Vincentii oraz kopiarz opactwa, które stanowią obecnie główne źródła w badaniach nad dziejami gospodarczymi oraz życiem
wewnętrznym zakonu57. Miały one być równocześnie pomnikiem działań reformatorskich opata Jana z Głubczyc58. Kopiarz klasztorny był nie tylko ważnym narzędziem
zarządu dobrami, ale równocześnie, jak przypomniał ostatnio Marek Derwich, istotnym „pomnikiem” budującym pamięć o dziejach klasztoru utwierdzającym poczucie
wspólnoty wewnątrz konwentu59. Jego naturalną kontynuacją było powstanie kroniki klasztornej, która miała wspierać wysiłki reformacyjne.
Pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie skutki przyniosły działania opata Jana? Na ile zmieniła się sytuacja wewnętrzna opactwa i czy widać tu rzeczywistą
poprawę? Niewątpliwie reformy Jana z Głubczyc, m.in. dzięki ścisłemu współdziałaniu z radą miejską, przyczyniły się do poprawy wizerunku opactwa w społeczeństwie
i przyniosły szybko wymierne efekty. Zwiększyła się liczba członków konwentu z 10
w momencie obejmowania przez Jana rządów w 1480 do 39 w roku 148960. Dzięki pozyskanym przez opata funduszom możliwy był wykup szeregu posiadłości oddanych
wcześniej w zastaw61, dokonano renowacji pomieszczeń klasztornych i zaopatrzono konwent w nowe księgi liturgiczne62. Działaniami reformatorskimi objęte zostały
również podległe opactwu ołbińskiemu klasztory w Czarnowąsach63 i Żukowie64.
APWr., Rep. 135, nr 375 (dawna sygn. D 90 I) Matrica St. Vincentii; nr 376 (dawna sygn. D 90 II)
kopiarz dokumentów z lat 1139–1507.
57
Powstanie kroniki i kopiarza należy rozpatrywać w kontekście rozwoju piśmiennictwa pragmatycznego u kanoników regularnych na Śląsku w tym czasie, por. W. Mrozowicz, Kronika klasztoru kanoników regularnych w Kłodzku. Ze studiów nad średniowiecznym dziejopisarstwem klasztornym, AUWr.,
nr 2234, Historia 143, Wrocław 2001, s. 76–83.
58
M. Derwich, O nowe spojrzenie na kopiarze. Uwagi na marginesie nowszych badań, „Studia Źródłoznawcze” 37, 2000, 165–167.
59
60
F. Görlich, Urkundliche Geschichte, s. 136.
61
Gesta abbatum, s. 142.
Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu, Oddział Rękopisów, rkps sygn. I F 392, I F 406, II F 90,
I Q 185, I Q 205.
62
O przebiegu reformy i jej skutkach w klasztorze czarnowąskim niewiele wiadomo. W 1487 r. opat Jan
został nazwany w jednym z dokumentów klasztornych pater visitator et reformator Monasterii Sanctimonialium Ordinis Predicti in Czarnowanz, zob. Urkunden des Klosters Czarnowanz, nr 151.
63
Wizytacja i reforma klasztoru żukowskiego zostały dokonane 21 XI 1497 r., APWr., Rep, 67, nr 1494b.
O przebiegu reformy i skutkach nic nie wiadomo, natomiast w nekrologu norbertanek żukowskich pod
dniem 15 X została zapisana jego kommemoracja: Joannes Lopsycz abbas ad sanctum Vincentium reformator huius monasterii Zuckoviensis, zob. Das Totenbuch des Prämonstratenserinnen – Kloster
Zuckau bei Danzig, Quellen und Darstellung zur Geschichte Westprussen, Bd. 5, hrsg. M. Perlbach,
Danzig 1906, s. 64. Zob. również M. Borkowska, Nieznana autorka norbertańska z końca XVI wieku,
„Nasza Przeszłość” 99, 2003, s. 165.
64
158 Dariusz Misiejuk
Brak źródeł nie pozwala nam śledzić dalszych losów reformy opata Jana. Narastanie konfliktów społecznych i atmosfery antykościelnej oraz antyzakonnej65,
a wreszcie wybuch reformacji66, tak szybko przyjętej przez wrocławian, diametralnie
zmieniły sytuację doprowadzając do znanych wypadków z 1529 r.67 Jest to jednak
inna historia.
Późnośredniowieczne reformy przeprowadzane we wrocławskim opactwie
św. Wincentego zmierzały przede wszystkim do przywrócenia dyscypliny zakonnej,
powrotu do życia wspólnotowego, przestrzegania klauzury i ubóstwa. Równocześnie podejmowano starania w kierunku stabilizacji finansów klasztornych. Istotną rolę
odegrało też szukanie śladów z przeszłości, uporządkowanie archiwum i opis dziejów opactwa. Odwołanie się do przeszłości – w trudnym dla wspólnoty okresie – miało jej ukazać cel istnienia, wyjaśnić sens dokonującego się rozwoju klasztoru.
Działania opatów ołbińskich wpisują się w kontekst przemian życia zakonnego nie tylko na Śląsku, ale i w Europie. Należy je również rozpatrywać na tle przeobrażeń, jakie dokonały się w XV-wiecznej społeczności Wrocławia. Jak ukazują
losy wrocławskiego opactwa św. Wincentego, reformy te nie byłyby już w tym czasie
możliwe bez ścisłego współdziałania z radą miejską.
W. Dersch, Schlesien am Vorabend der Reformation, „Zeitschrift des Vereins für Geschichte und Altertum Schlesiens” 68, 1934, s. 69–94; L. Matusik, Na marginesie handlu odpustami w okresie przedreformacyjnym na Śląsku, „Sobótka” 23, 1968, s. 371–386.
65
66
K. Dola, Problemy kościelno-duszpasterskie, s. 536–538; G. Wąs, Kościół wrocławski w okresie reformacji, [w:] Miejsce i rola Kościoła wrocławskiego w dziejach Śląska, pod red. K. Matwijowskiego,
Wrocław 2001, s. 61–71.
W. Wattenbach, Über die Veranlassung zum Abbruch des Vinzenzklosters vor Breslau im Jahre 1529,
„Zeitschrift des Vereins für Geschichte und Altertum Schlesiens“ 4, 1862, s. 146–159.
67
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Krzysztof Kaczmarek (Poznań)
Związki norbertanów
z Uniwersytetem Krakowskim
na tle innych zakonów
w okresie średniowiecza
Prezentację zagadnienia studiów premonstratensów na średniowiecznym Uniwersytecie Krakowskim wypada rozpocząć od stwierdzenia, iż w ostatnich latach w historiografii mediewistycznej obserwuje się dużą dynamikę w badaniu szkolnictwa średniowiecznych ordines. Najlepszym świadectwem postępu takich studiów są wydane
w końcu ubiegłego stulecia nowe syntezy dawnych systemów oświaty funkcjonujących w dwóch największych zakonach żebraczych (mam na myśli dominikanów1
i franciszkanów2) oraz szereg nowych prac poświęconych szkolnictwu pozostałych
zakonów mendykanckich3, a także wybranych wspólnot mniszych4. Wśród publikacji poświęconych szkołom i studiom dawnych zgromadzeń zakonnych odnajdujemy
także liczne prace na temat kształcenia norbertanów – w 2 połowie ubiegłego stulecia,
zwłaszcza zaś w latach 40. i 60., ukazało się wiele publikacji oświetlających ich związki ze średniowiecznymi uniwersytetami. Mam na myśli rozprawy J. Johna, P. Lefevra,
B. Gehle, H. Kuchařovej, Ch. Fuchsa, M. Höhle, T, Astona oraz prace ojców J. Val1
M.M. Mulchaney, „First the Bow is Bent in Study…”. Dominican Education befor 1350, Toronto 1998.
2
B. Roest, A History of Franciscan Education (c. 1210–1517), Leiden–Boston–Köln 2000.
Zob. K. Elm, Das Studienwesen der Bettelorden, [w:] Dominikanie w środkowej Europie w XIII–XV
wieku, pod red. J. Kłoczowskiego i J. A. Spieża, Poznań 2002, s. 139–152; także zbiór Studio e studia:
le scuole degli ordini mendicanti tra XIII e XIV secolo, Spoleto 2002. We wszystkich wymienionych
pracach Czytelnik znajdzie obfity wybór szczegółowej literatury przedmiotu na temat średniowiecznego szkolnictwa mendykantów.
3
4
J.E. Sullivan, Studia Monastica: Benedictine and Cluniac Monks at the University of Paris 1229–1500,
University of Wisconsin – Madison 1982; tenże, Benedictine Monks at the University of Paris 1229–1500.
A Biographical Register, Leiden/New York 1995. Obszerny wykaz bibliografii benedyktyńskiej (w tym
prac dotyczących szkolnictwa) dał ostatnio M. Derwich, Monastycyzm benedyktyński w średniowiecznej Europie i Polsce. Wybrane problemy, Wrocław 1998, s. 235–376. Literaturę poświęconą szkołom
i studiom cystersów zestawił K. Kaczmarek, Z badań nad studiami uniwersyteckimi polskich cystersów w średniowieczu, „Nasza Przeszłość” 79, 1993, s. 79–88 (dalej NP); tenże, Studia uniwersyteckie
cystersów z ziem polskich w okresie średniowiecza, Poznań 2002.
160 Krzysztof Kaczmarek
vekensa i A. Gabriela poświęcone kontaktom, jakie premonstratensi w okresie średniowiecza, a także w czasach nowożytnych, utrzymywali z uczelniami w Paryżu5, Oxfordzie6, Wiedniu7, Heidelbergu8, Fryburgu Bryzgowijskim i Bazylei9, Ingolstadt10,
Louvain11, Rzymie12, Frankfurcie nad Odrą13, Kolonii14, Pradze15, a także Erfurcie,
Lipsku, Rostoku, Gryfii i Wittenberdze16. Gdybyśmy na podstawie tych prac chcieli pokazać skalę zaangażowania norbertanów w studia w wymienionych ośrodkach
w okresie średniowiecza, to takie zestawienie objęłoby następujące lata i liczby.
Uniwersytet
Bazylea
Erfurt
Gryfia
Heidelberg
Ingolstadt
Liczba studiujących
norbertanów
2
27
10
9
12
J. John, The College of Prémontré in Medieval Paris, Notre Dame 1953; tenże, The College of Prémontré
in Medieval Paris. Part I. Foundation and non–intellectual Organization, „Analecta Praemonstratensia”
28, 1952, s. 137–171 (dalej AP); Part II. The Students and their Academic Life, AP 30, 1954, s. 161–177;
por. także E. Valvekens, Le College des Prémontrés a Paris au seizieme siècle, AP 16, 1940, s. 5–40.
5
6
T.H. Aston, Oxford’s medieval Alumni, Past & Present, nr 74, February 1977, s. 19.
7
J. John, The Canons of Prémontré at the Mediaeval University of Vienna, AP 42, 1966, s. 48–85.
Ch. Fuchs, Dives, pauper, nobilis, magister, fratrer, clericus. Sozialgeschichte Untersuchungen über
Heidelberger Universitätsbesucher des Spätmittelalters (1386–1450), Leiden–New York–Köln 1995,
s. 18–55.
8
9
J.B. Valvekens, Prémontrés inscrits aux Universités de Vienne (1377–1658/59), de Bale (1460–1665/66)
et de Fribourg–en–Breisigau (1656–1806), AP 39, 1963, s. 351–359.
J. John, The Canons of Prémontré at the University of Ingolstadt 1472–1550, [w:] Secundum regulam vivere. Festschrift für P. Norbert Backmund O. Praem., hrsg. Von G. Melville, Windberg 1978,
s. 343–360.
10
11
J.B. Valvekens, Prémontrés inscrits a l’ Université de Louvain pendant les années 1453–1485, AP
22–23, 1946–1947, s. 126–132; tenże, Prémontrés inscrits a l’ Université de Louvain pendant les années:
février 1528–février1569 et février1616–février 1651, AP 38, 1962, s. 338–343; tenże, Prémontrés inscrits a l’ Université de Louvain pendant les années: février 1651–fin aoűt 1683, AP 39, 1963, s. 357–359;
P. Lefevre, Le Collčge des Prémontrés ŕ Louvain, AP 11, 1935, s. 44–73.
J.B. Valvekens, Praemonstratenses in Collegio Germanico-Hungarico de Urbe degentes, AP 29, 1953,
s. 129–134.
12
M. Höhle, Universität und Reformation. Die Univesität Frankfurt (Oder) von 1506 bis 1550, Köln
2002, s. 46.
13
B. Gehle, Die Praemonstratenser in Köln und Dünwald. Eine Würdiugung ihres Wirkens im Rahmen
der Rechtsentwicklung vom hochen Mittelalter bis in der Neuzeit, Amsterdam 1978, zwłaszcza s. 116 n.
14
H. Kuchařová, Premonstrátská kolej Norbertinum v Praze (1637–1785), „Bibliotheca Strahoviensis”
3, 1997, s. 15–57.
15
J. John, The Canons of Prémontré and the Mediaeval Universities of Northeast Germany, Notre Dame
1959; także A.L. Gabriel, Les Prémontrés dans les Universités médievales dans l’ allemagne du Nord–
East, AP 36, 1960, s. 5–15.
16
Związki norbertanów z Uniwersytetem Krakowskim... 161
Lipsk
Louvain
Oxford
Praga
Rostok
Wiedeń
44
79
13
26
27
52
Tabela 1. Norbertanie w murach średniowiecznych uniwersytetów
Co ciekawe, znaczny odsetek norbertanów obecnych na uniwersytetach podejmował naukę prawa kanonicznego, co w innych zgromadzeniach było z urzędu zabronione i wymagało specjalnej zgody generała zakonu lub kapituły generalnej.
Wyraźne ożywienie w badaniach nad średniowieczną oświatą zakonną widać także w rodzimej historiografii – w ostatnich latach ukazało się wiele publikacji poświęconych szkołom i studiom augustianów17, benedyktynów18, cystersów19, dominikanów20,
kanoników regularnych21 oraz karmelitów22. Wśród opublikowanych prac niewiele
jest jednak rozpraw podejmujących temat nauki w klasztorach norbertańskich; te zaś,
które zostały wydane, dotyczą albo klasztorów żeńskich23, albo – w przypadku męskich konwentów – przede wszystkim jednego klasztoru, to znaczy wrocławskiego opactwa św. Wincentego24. Działalność innych klasztorów norbertańskich znamy
17
K. Kaczmarek, Augustianie na studiach w Krakowie, NP 99, 2003, s. 131–164.
M. Derwich, Benedyktyński klasztor św. Krzyża na Łysej Górze w średniowieczu, Warszawa–Wrocław 1992, zwłaszcza s. 537–542.
18
19
K. Kaczmarek, Studia uniwersyteckie, passim.
Zob. J. Kłoczowski, Dominikanie w środkowo-wschodniej Europie i ich kultura intelektualna oraz pastoralna w wiekach średnich, [w:] Dominikanie w środkowej Europie w XIII–XV wieku, pod red. J. Kłoczowskiego i J.A. Spieża, Poznań 2002, s. 153–172 (Studia nad historią dominikanów, t. 3); tenże, Zakon
dominikański i początki wyższego szkolnictwa na ziemiach polskich, [w:] Dominikanie. Gdańsk–Polska–Europa, pod red. D.A. Dekańskiego, A. Gołembnika i M. Grubki, Gdańsk–Pelplin 2003, s. 67–87;
J.B. Korolec, Studium generalne dominikanów klasztoru Świętej Trójcy w Krakowie, [w:] Dominikanie
w środkowej Europie, s. 173–186; ostatnio także K. Ożóg, Uczeni w monarchii Jadwigi Andegaweńskiej
i Władysława Jagiełły (1384–1434), Kraków 2004, s. 67–73.
20
W. Mrozowicz, Szkoła klasztoru kanoników regularnych – augustianów w Kłodzku w średniowieczu,
[w:] Klasztor w kulturze średniowiecznej Polski, pod red. A. Pobóg-Lenartowicz i M. Derwicha, Opole
1995, s. 63–81; A. Pobóg-Lenartowicz, Kanonicy regularni na Śląsku. Życie konwentów w śląskich klasztorach kanoników regularnych w średniowieczu, Opole 1999, zwłaszcza s. 154–156.
21
T.M. Trajdos, U zarania karmelitów w Polsce, Warszawa 1993, s. 181–196; tenże, Karmelici trzewiczkowi w Akademii Krakowskiej w XV wieku, „Poznańskie Studia Teologiczne” 5, 1984, s. 291–300.
22
A. Rybak, H. Otorowska-Wrońska, Szkoła PP. Norbertanek w Krakowie, Warszawa 1986; J. Rajman,
Klasztor norbertanek na Zwierzyńcu w wiekach średnich, Kraków 1993, s. 127; D. Karczewski, Dzieje
klasztoru norbertanek w Strzelnie do początku XVI wieku, Inowrocław 2001, s. 270–273; ostatnio na działalność edukacyjną żeńskich klasztorów norbertanek zwrócił uwagę M. Derwich, Der Prämonstratenserorden im mittelalterlichen Polen. Seine Rolle in Kirche und Gesellschaft, [w:] Studien zum Prämonstratenserorden, hrsg. von I. Crusius, H. Flachenecker, Göttingen 2003, s. 322.
23
Literaturę poświęconą temu zagadnieniu zebrali K. Kaczmarek, Dla dobra konwentu i świeckich. Szkoły
w narbertańskim opactwie św. Wincentego we Wrocławiu w okresie średniowiecza, NP 89, 1998, s. 67–93
24
162 Krzysztof Kaczmarek
jednak słabo, o wiele gorzej, aniżeli ma to miejsce w odniesieniu do większości wspólnot mendykanckich, a także niektórych zakonów mniszych. Najbardziej zaś interesującym wnioskiem dotyczącym szkół premonstratensów jest stwierdzenie ich otwartego,
publicznego, charakteru, co było – zdaje się – charakterystyczne dla zakonów kanonickich25 i raczej rzadko spotykane w zgromadzeniach mniszych i żebraczych.
Teza o słabym rozpoznaniu systemu oświaty w średniowiecznych klasztorach
polskich norbertanów dotyczy również ich kontaktów ze środowiskiem uniwersyteckim, i to zarówno w skali lokalnej (mam na myśli ich związki z Uniwersytetem
Krakowskim26) jak i powszechnej (tu mam na względzie ewentualne peregrynacje
naukowe braci na inne uniwersytety). Taka luka w badaniach jest zaś dotkliwa nie
tylko dla obrazu kultury umysłowej samych norbertanów. Brak badań nad tym zagadnieniem nie pozwala również odpowiedzieć na inne, generalne i ważne, jak sądzę, pytania: o rolę i miejsce uczelni krakowskiej w intelektualnym formowaniu kolejnych pokoleń zakonników zamieszkujących klasztory różnych reguł ulokowane
w okresie średniowiecza na ziemiach polskich oraz ewentualne oddziaływanie Uniwersytetu Krakowskiego na środowiska monastyczne innych krajów i prowincji zakonnych. Cóż bowiem z tego, że kwestie te mamy w jakimś zakresie rozpoznane
w odniesieniu do augustianów, cystersów, dominikanów czy karmelitów, skoro od lat
nie można doczekać się spełnienia postulatu kompleksowego opracowania studiów
braci mniejszych27 czy – szczególnie nas interesujących – premonstratensów. W tej
sytuacji wypada wyrazić nadzieję, że niniejszy przyczynek poświęcony kontaktom
polskich norbertanów z Uniwersytetem Krakowskim da początek systematycznym
badaniom tematu ich szkół i studiów. Okazja do podjęcia tego problemu jest zresztą
szczególna, jako że w ostatnich latach ukazały się nowe edycje dwóch podstawowych
źródeł do dziejów krakowskiej uczelni, to znaczy metryki studentów oraz księgi promocji odbywanych na wydziale „sztuk”28.
Historycy średniowiecznego Uniwersytetu Krakowskiego, mimo wielu wątpliwości związanych z jego funkcjonowaniem w XIV stuleciu, potrafią dziś zapreoraz K. Bobowski, Szkoły klasztorne w średniowiecznym Wrocławiu, [w:] Kultura edukacyjna na Górnym
Śląsku, pod red. A. Barciaka, Katowice 2002, s. 21–29.
25
W. Mrozowicz, Szkoła klasztoru kanoników.
Na ten temat krótko A. Karbowiak, Dzieje szkół i wychowania w Polsce w wiekach średnich, t. 2, Petersburg 1903, s. 72; tenże, Studia statystyczne z dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego 1433/34–1509/10,
Archiwum do Dziejów Literatury i Oświaty w Polsce, 12 (1910), s. 76.
26
Na brak takich badań blisko 40 lat temu zwracał uwagę J. Kłoczowski, Zakony na ziemiach polskich
w wiekach średnich, [w:] Kościół w Polsce, t. 1. Średniowiecze, Kraków 1966, s. 539–540, gdzie autor
podkreślał słabą znajomość kontaktów braci mniejszych z Uniwersytetem Krakowskim; ten sam autor akcentował także konieczność opracowania problemu studiów zagranicznych polskich franciszkanów – zob.
tenże, Bracia mniejsi w Polsce średniowiecznej, [w:] Zakonu franciszkańskie w Polsce, t. 1, pod red.
J. Kłoczowskiego, Lublin 1972, s. 50.
27
Metryka Uniwersytetu Krakowskiego z lat 1400–1508, t. 1–2, wyd. A. Gąsiorowski, T. Jurek, I. Skierska przy współpracy R. Grzesika, Kraków 2004 (dalej MUK); Księga promocji Wydziału Sztuk Uniwersytetu Krakowskiego z XV wieku, wyd. A. Gąsiorowski, przy współpracy T. Jurka, I. Skierskiej,
W. Swobody, Kraków 2000.
28
Związki norbertanów z Uniwersytetem Krakowskim... 163
zentować w miarę spójny i klarowny obraz początków stołecznej uczelni29. Jednym
z ważniejszych wniosków, jaki można wyciągnąć z tych prac, jest stwierdzenie, że
w Krakowie – inaczej niż to miało miejsce w przypadku wielu innych uniwersytetów – ani w procesie fundacji uczelni, ani w działaniach zmierzających do jej odrodzenia u schyłku XIV wieku nie widać wyraźnego i znaczącego udziału środowiska zakonnego30. Owszem, w historiografii wskazywano na możliwość związania genezy
uniwersytetu z założeniem przez króla Kazimierza Wielkiego augustiańskiego klasztoru św. Katarzyny na Kazimierzu31, a niektórzy historycy domyślali się, że w procesie odnawiania uczelni czynny udział wzięli polscy dominikanie32, kanonicy regularni z klasztoru pod wezwaniem Bożego Ciała33, a także cystersi z Mogiły34, ale
hipotezy te nie zyskały potwierdzenia w nowszych badaniach. Jeśli więc rozważamy
dziś udział środowiska zakonnego w życiu stołecznej uczelni, to na obecnym etapie
rozpoznania tego problemu należy przyjąć do wiadomości fakt, iż prawdopodobniej
nie uczestniczyło ono aktywnie ani w samym zaszczepianiu życia uniwersyteckiego w Krakowie, ani w jego odnowieniu, a bracia różnych reguł pojawili się w XV w.
na uczelni już ukształtowanej.
Gdybyśmy wzorem wcześniejszego zestawienia, dokumentującego studia norbertanów, sporządzili wykaz pokazujący studia zakonników różnych reguł na uczelni krakowskiej w XV stuleciu, to dla poszczególnych zgromadzeń otrzymalibyśmy
następujące wartości35.
S. Szczur, Papież Urban V i powstanie uniwersytetu w Krakowie w 1364 r., Kraków 1999; K. Ożóg,
Uczeni w monarchii, s. 34–38.
29
30
W odniesieniu do dominikanów zagadnienie to na szerokim tle porównawczym przedstawił ostatnio
J. Kłoczowski, Zakon dominikański, s. 81–82.
31
J. Kuś, Kościół św. Katarzyny w Krakowie, NP 33, 1970, s. 47; W. Kolak, Klasztor augustianów przy
kościele św. Katarzyny w Krakowie, Kraków 1975, s. 20–21.
Zob. M. Gębarowicz, Psałterz floriański i jego geneza, Wrocław–Warszawa–Kraków 1965, s. 85–126
(zwłaszcza s. 120–121); także K. Marciniak, Henryk Bitterfeld z Brzegu. Stan badań nad życiem i spuścizną pisarską, [w:] Henricus Bitterfeld de Brega, Tractatus De vita contemplativa et activa, ed. B. Mazur,
L. Seńko, R. Tatarzyński, Warszawa 2003, s. XIX; K. Ożóg, Uczeni w monarchii, s. 67–73.
32
Ostatnio I. Pietrzkiewicz, Biblioteka kanoników regularnych w Krakowie w XV i XVI wieku, Kraków 2003, s. 25–26.
33
K. Morawski, Historia Uniwersytetu Jagiellońskiego, t. 1, Kraków 1900, s. 179 n. i t. 2, Kraków 1900,
s. 331–332.
34
Zestawienie to obejmuje wyłącznie osoby, których stan zakonny został odnotowany w momencie immatrykulacji lub też został on potwierdzony w księdze promocji wydziału „sztuk”. Nie zostały w nim natomiast uwzględnione te postaci, które do zakonów wstąpiły dopiero po zakończeniu studiów. Pominąłem
w nim także zakonników, którzy na uniwersytecie przebywali w charakterze wykładowców.
35
164 Krzysztof Kaczmarek
Lp.
Zakon
Liczba zakonników studiujących na Uniwersytecie
Krakowskim w XV w.
1
augustianie
14
2
benedyktyni
12
3
bożogrobcy
5
4
cyriakowie (markowie)
5
5
cystersi
87
6
dominikanie
40
7
franciszkanie
19
8
kanonicy regularni
2
9
karmelici
29
10
krzyżowcy z czerwoną gwiazdą
1
11
norbertanie
11
12
paulini
1
Tabela 2. Zakonnicy studiujący na uniwersytecie krakowskim w XV wieku
Analizując udział zakonników w życiu Uniwersytetu Krakowskiego (i każdej
innej takiej uczelni należy pamiętać o tym, że mówimy o studentach wywodzących
się ze specyficznego środowiska; o scholarach należących do wielkich, ponadnarodowych instytucji mających swoje centralne władze, wewnętrzne prawa i zwyczaje, określoną strukturę organizacyjną i własne systemy szkolne, a także programy
nauczania nastawione na formowanie pożądanych z punktu widzenia potrzeb danej wspólnoty umiejętności i osobowości. Więcej, mamy do czynienia ze studentami podejmującymi naukę najczęściej na żądanie lub – co najmniej – za zgodą
swych przełożonych, którzy wskazywali uzdolnionemu bratu miejsce nauki, kontrolowali jego postępy w wiedzy, karali opieszałych, pilnowali, by studia były zgodne
z duchowym profilem wspólnoty, a następnie kierowali uczonego zakonnika do zajęć, w których mógł on z pożytkiem dla konkretnego klasztoru lub całego zgromadzenia wykorzystać zdobytą w czasie studiów wiedzę. Inaczej mówiąc, rozważając
problem studiów uniwersyteckich średniowiecznego kleru zakonnego, musimy pamiętać o tym, że skala tego zjawiska, ukierunkowanie naukowe studiów oraz ich
lokalizacja wynikały zarówno z osobistych pobudek chętnych do nauki braci, jak
i (może nawet przede wszystkim) określonej polityki szkolnej prowadzonej przez ich
lokalnych bądź generalnych przełożonych.
Powyższe zestawienie pokazuje, że presja poszczególnych zakonów na krakowski ośrodek uniwersytecki była zróżnicowana. Do najważniejszych czynników decy-
Związki norbertanów z Uniwersytetem Krakowskim... 165
dujących o tych różnicach zaliczyłbym: rolę wykształcenia braci w misji realizowanej
przez daną wspólnotę (różnice w tym względzie widać wyraźnie w konstytucjach
i ustawach odpowiednich kapituł generalnych), organizację wewnętrznego systemu szkolnego poszczególnych zgromadzeń (tu z kolei mam na uwadze obowiązującą zwykle w zakonach rejonizację studiów wyższych, to znaczy przypisanie jakiejś
grupy klasztorów do konkretnego uniwersytetu lub własnego studium generale),
miejsce klasztorów polskich w strukturze wspólnoty (mam na myśli wyodrębnienie
tych domów w prawnie odrębną jednostkę zwaną najczęściej – choć od tej reguły
są wyjątki – prowincją), liczbę męskich konwentów danej reguły działającą w interesującym nas przedziale czasu na ziemiach polskich, posiadanie (lub – przeciwnie
– jego brak) w Krakowie albo w jego pobliżu klasztoru, który mógłby stać się rodzajem stancji dla studiujących zakonników, pochodzących z innych, odległych od
tego miasta domów, a także panującą u schyłku średniowiecza dyscyplinę życia wewnętrznego w konwentach, prezentowaną przez nie (lub – przeciwnie – zarzuconą)
chęć do reformy i uzdrowienia podupadłych niejednokrotnie obyczajów.
Pamiętając o tych zastrzeżeniach nie powinniśmy dziwić się, że na Uniwersytecie Krakowskim spotykamy bardzo różne liczby studiujących tam zakonników. Inne
bowiem było podejście do studiów, szacunek dla wiedzy i potrzeba jej zdobywania w zakonach mendykanckich, a inne w mniszych czy rycerskich; znacznie więcej
było na ziemiach polskich klasztorów cysterskich czy dominikańskich, aniżeli konwentów norbertanów czy augustianów; nie wszystkie zakony posiadały w Krakowie
dom, który mógłby służyć za bursę dla studentów; wreszcie, co uważam za bardzo istotne, musimy pamiętać, że uczelnia krakowska odgrywała zróżnicowaną rolę
w systemie oświaty poszczególnych ordines. Z powyższych obliczeń wynika na przykład, że najliczniejszą grupą kleru zakonnego pobierającą nauki w murach stołecznej uczelni byli w XV w. cystersi36, natomiast stosunkowo skromna była liczba odwiedzających Kraków mendykantów. Nie znaczy to oczywiście, że ci ostatni mniej
przykładali się do nauki. Wręcz przeciwnie, zwłaszcza dominikanie mieli doskonale
rozwinięty system szkolny i w zorganizowany oraz bardzo systematyczny sposób
kształcili swych profesów na różnych poziomach wiedzy. To samo można powiedzieć o dbających o wykształcenie augustianach, których na studia w Krakowie także zapisało się o wielu mniej od „synów św. Bernarda”. Problem w tym, że w przypadku mendykantów ich struktury szkolne były oparte na wewnętrznych podziałach
administracyjnych, na tak zwanych prowincjach zakonnych, w których organizowano szkolnictwo na poziomie elementarnym oraz średnim (studia particularia),
i które musiały także tworzyć i utrzymywać zakonne szkoły wyższe (studia generalia). Jeśli zaś będziemy pamiętali o tym, że nie wszystkie zakony mendykanckie posiadały w średniowieczu osobne polskie prowincje, to zrozumiały stanie
się bardzo zróżnicowany udział ich przedstawicieli w życiu krakowskiej uczelni.
Dysproporcje te można łatwo pokazać na przykładzie dominikanów oraz francisz36
K. Kaczmarek, Studia uniwersyteckie, passim.
166 Krzysztof Kaczmarek
kanów i augustianów. Ci pierwsi mieli własną, polską prowincję i mocno związali swoje struktury szkolne z Krakowem, gdzie był nie tylko uniwersytet, ale także
najstarszy i centralny klasztor prowincji (św. Trójcy) oraz dominikańskie studium
generale inkorporowane w połowie XV w. do uniwersytetu37. Bracia mniejsi mieli w średniowieczu wspólną prowincję z domami czeskimi – jej władze rezydowały
w Pradze i tam także znajdował się centralny ośrodek ich studiów38. Augustianie zaś
w okresie średniowiecza w ogóle nie utworzyli odrębnej prowincji polskiej i pod
względem organizacyjnym podlegali prowincjałom niemieckim. Z tego też powodu nie utworzyli oni w Krakowie zakonnej szkoły wyższej i musieli wysyłać swych
profesów na studia do Wiednia i Magdeburga, a na Uniwersytet Krakowski zapisało się szczupłe (choć naukowo bardzo prężne) grono braci z krakowskiego klasztoru św. Katarzyny39.
Zestawienie zakonników wpisanych w XV w. do metryki Uniwersytetu pokazuje, że wspólnoty posyłające w tym okresie czasu swych przedstawicieli na naukę do Krakowa można podzielić na trzy grupy: takie, które utrzymywały dużą jak
na warunki polskie liczbę studentów, idącą w kilkadziesiąt osób (cystersi, dominikanie, karmelici), zgromadzenia kształcące kilkunastu profesów (franciszkanie,
augustianie, benedyktyni oraz premonstratensi) oraz te wspólnoty, których udział
w studiach był wręcz symboliczny i ograniczał się zaledwie do kilku braci (bożogrobcy, cyriakowie, kanonicy regularni, krzyżowcy z czerwoną gwiazdą). Norbertanie należeli do drugiej grupy zakonów, a liczba wyposażonych przez nich scholarów była zbliżona do tej, jaką skierowali do Krakowa benedyktyni oraz augustianie. Gdybyśmy porównali liczbę norbertanów zapisanych w XV w. w Krakowie
z podobnymi zestawieniami dla innych uczelni, to okazałoby się, że uczelnia krakowska należała w okresie średniowiecza do ośrodków najrzadziej odwiedzanych
przez premonstratensów. Wniosek ten jest szczególnie zastanawiający, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w przypadku Krakowa 11 wpisów immatrykulacyjnych rozkłada się na bardzo długi, blisko 100-letni, okres, podczas gdy w innych uczelniach
znacznie liczniejsze zapisy norbertanów na studia kumulowały się często w przedziale kilkunastu lub kilkudziesięciu lat.
Przyjrzyjmy się bliżej premonstratensom studiującym w XV w. w Krakowie. Lista pobierających w tym okresie czasu naukę w murach stołecznej uczelni przedstawia się następująco:
J. Kłoczowski, Studium Generalne dominikanów w Krakowie w XV wieku, „Roczniki Filozoficzne” 27,
1979, z. 1, s. 239–243.
37
J. Kadlec, Řeholní generální studia při Karlovĕ Universitĕ v dobĕ předhusitské, „Acta Universitatis
Carolinae – Historia Universitatis Carolinae Pragensis” 7, 1966, z. 2, s. 79–82.
38
39
K. Kaczmarek, Augustianie na studiach w Krakowie, passim.
Związki norbertanów z Uniwersytetem Krakowskim... 167
Dane personalne
Przynależność
konwentualna
Immatrykulacja
Bartłomiej Alberti z Łowicza40
?
1405
Tomasz
Wrocław
1407
Jan Steynkeler42
Wrocław
1418
Michał
Stanisław Klementis
z Kazimierza44
Mikołaj Rudzik45
Zwierzyniec
1418
Brzesko
1422
Hradisko
1427 ae
Jerzy46
Wrocław
de monasterio
Sancte Crucis
[? – K. K.]
Bytom
1447 h
41
43
Emeryk47
Jan Johannis48
Andrzej49
Klemens50
Wrocław
norbertanin,
pleban
w Krzęcinie
1463 ae
1484 ae
1485 ae
1491 ae
Tabela 3. Norbertanie na studiach w Krakowie w XV wieku
Spośród 11 wymienionych w tabeli zakonników zdecydowana większość
(7 postaci) podjęła studia w 1 poł. XV w., znacznie mniej braci (4 osoby) zapisało się na uniwersytet w 2 poł. tego stulecia. Jeśli chodzi o przynależność konwentualną norbertańskich scholarów, to krakowski „Album Studentów” nie podaje jej
w ogóle w przypadku Bartłomieja Alberti; w odniesieniu do jednego zakonnika nazwa jego macierzystego konwentu została ukryta pod patrocinium klasztornego kościoła (chodzi o brata Emeryka od św. Krzyża); jeszcze inny z braci (Klemens) przy
immatrykulacji w ogóle nie podał przynależności konwentualnej i zaznaczył tylko, że
w chwili podjęcia studiów pełnił funkcję plebana w miejscowości określonej nazwą
„Krzczanczyn” czyli w Krzęcinie, w ziemi zatorskiej.
Próba bliższej identyfikacji dwóch ostatnich postaci przynosi zgoła odmienne rezultaty. Jeśli chodzi o brata Emeryka z klasztoru pod wezwaniem św. Krzyża,
MUK, t. 1, s. 59.
Tamże, s. 64.
42
Tamże, s. 95.
43
Tamże, s. 97.
44
Tamże, s. 116.
45
Tamże, s. 135.
46
Tamże, s. 218.
47
Tamże, s. 300.
48
Tamże, s. 441.
49
Tamże, s. 448.
50
Tamże, s. 495.
40
41
168 Krzysztof Kaczmarek
to należy podkreślić, że żadne ze średniowiecznych opactw polskiej cyrkarii norbertanów nie nosiło takiego wezwania i należy w tej sytuacji przyjąć, że zakonnik ten przybył do Krakowa z jakiegoś klasztoru położonego poza jej granicami51. Z kolei ostatni z XV-wiecznych studentów norbertańskich immatrykulowanych na Uniwersytecie
Krakowskim jest bez wątpienia identyczny z Klemensem ze Zwierzyńca, który już
w 1487 r. zasiadał na probostwie w Krzęcinie, wsi znajdującej się pod patronatem
norbertanek zwierzynieckich52.
Premonstratensów studiujących w XV w. w Krakowie możemy rozpisać między
następujące klasztory: 4 scholarów reprezentowało wrocławski klasztor św. Wincentego, dwóch pochodziło ze Zwierzyńca, po jednym przybyło na uniwersytet z Brzeska, Bytomia oraz konwentu czeskiej cyrkarii norbertanów w Hradisku, zaś przynależność konwentualna dwóch braci (mam na myśli Bartłomieja Alberti i Emeryka)
nie została odnotowana w metryce uczelni. Wolno w tej sytuacji powiedzieć, że
nieliczne, zaledwie 11-osobowe grono norbertańskich studentów z Krakowa zdominowali bracia z konwentu ołbińskiego, z którego wyszła blisko połowa wszystkich
pobierających nauki. Takie zaangażowanie konwentu ołbińskiego w studia wyższe
nie dziwi, zważywszy na znaną działalność szkolną konwentu św. Wincentego na terenie średniowiecznego Wrocławia53, a także zasoby biblioteki tego klasztoru. Jej
badacz – ojciec A. Stara – przekonywał co prawda, że większość zasobów konwentu przepadła w XVII w. w czasie wojen ze Szwedami, ale nawet w tych skromnych
pozostałościach zbiorów, jakie dochowały się do naszych czasów, odnajdujemy
dzieło Piotra Komestora (Historia scolastica), a także – dość nietypowe jak na środowisko zakonne – łacińskie traktaty poświęcone alchemii54.
Wyprowadzony wyżej wniosek pozwala stwierdzić, iż w interesującym nas przedziale czasu w Krakowie studiowali niemal wyłącznie bracia z polskiej cyrkarii zakonu, wręcz symboliczny był natomiast napływ do Krakowa norbertanów spoza jej granic. Dodajmy od razu, że podobna sytuacja występuje także w odniesieniu do innych
zakonów – również w ich przypadku nie widać znaczącego napływu do Krakowa braci z innych prowincji zakonnych. Wyjątkiem od tej zasady byli chyba tylko dominikanie, którzy w XV w. posiadali w Krakowie studium generale, do którego potrafili przyciągnąć zakonników z innych prowincji. Można stąd wyciągnąć wniosek,
iż w strukturze szkolnej średniowiecznych ordines uczelnia krakowska odgrywała skromną rolę i służyła głównie kształceniu profesów „miejscowych”, zamieszkujących klasztory położone w sąsiedztwie uniwersytetu, niewielka była natomiast siła jej
oddziaływania na „zewnętrzne” środowisko monastyczne.
Autorzy nowej edycji metryki Uniwersytetu Jagiellońskiego (MUK, t. 2, s. 425) zaproponowali, aby
brata Emeryka wywieść z węgierskiej miejscowości Pilisszentkerszt, gdzie jednak (jak sami zaznaczają)
znajdował się klasztor paulinów, a nie norbertanów.
52
J. Rajman, Klasztor norbertanek na Zwierzyńcu, s. 101.
53
K. Kaczmarek, Dla dobra konwentu i świeckich, passim; K. Bobowski, Szkoły klasztorne.
54
A. Stara, Praemonstratenserhandschriften in der Universitaetsbuecherei Breslau, AP 18, 1942,
s. 143–144.
51
Związki norbertanów z Uniwersytetem Krakowskim... 169
Jeśli chodzi o ukierunkowanie naukowe krakowskich studiów polskich norbertanów, to na podkreślenie zasługuje fakt, iż bracia nie posunęli się w zgłębianiu wiedzy
poza wydział „sztuk” i nie widać ich wśród scholarów studiujących na przykład teologię. Nic także nie wiadomo o promocjach premonstratensów na stopnie naukowe, nie
odnajdujemy wśród nich ani jednego bakałarza czy mistrza artium. Nic wreszcie nie
wiadomo o naukowych karierach norbertanów; żaden z nich nie objął katedry w Krakowie, nie nauczał na uniwersytecie i nie wychowywał kolejnych pokoleń scholarów.
Wszystko wskazuje więc na to, że norbertańscy studenci przebywali na Uniwersytecie Krakowskim krótko, a ich studia były bardzo powierzchowne.
Dodajmy jeszcze, że tego – dosyć skromnego – obrazu naukowych aspiracji polskich norbertanów nie rekompensują w żaden sposób peregrynacje braci na inne
poza Krakowem uczelnie. W podanych przez wymienionych wyżej autorów zestawieniach norbertanów studiujących na uniwersytetach niemieckich czy w Pradze nie
ma zakonników z terenu cyrkarii polskiej. Wiemy tylko o jednej osobie, która ukończyła studia wyższe, a następnie została przeniesiona w granice polskiej cyrkarii
i objęła tu nawet kierownictwo jednego z domów norbertańskich – chodzi o Jana
z Pragi, który ukończył studia na tamtejszym uniwersytecie, a następnie został na krótko pierwszym opatem w ufundowanym przez Władysława Jagiełłę klasztorze w Nowym Sączu55. Temat zagranicznych studiów polskich norbertanów jest co prawda słabo rozpoznany, nie wszystkie uczelnie mają podobne zestawienia i nie wykluczam,
że dokładne badania pozwolą wypowiedziany tu wstępny wniosek zweryfikować. Nie
sądzę jednak, by taka (skądinąd bardzo potrzebna) kwerenda w aktach poszczególnych uniwersytetów przyniosła jakieś rewelacyjne wyniki.
Przedstawiony wyżej niezbyt korzystny dla norbertanów stan rzeczy domaga się
naturalnie próby interpretacji, wyjaśnienia, dlaczego zakon w tak niewielkim stopniu związał się z odnowionym Uniwersytetem Krakowskim. Wydaje się, że złożyły
się na to przede wszystkim dwa powody. Po pierwsze, w porównaniu z innymi wielkimi średniowiecznymi wspólnotami zakonnymi, które na ziemiach polskich posiadały
niekiedy nawet po kilkadziesiąt męskich konwentów, norbertanie mieli ich w XV w.
tylko 4 (Brzesko, Nowy Sącz, Witów oraz Wrocław) i – jak się obecnie podejrzewa –
większość z nich była personalnie słaba56. W klasztorze ołbińskim wyjątkowo w niektórych latach spotykamy kilkudziesięciu zakonników – w roku 1368 było ich 40,
w 1480 zaledwie 10, a pod sam koniec XV w. (1498) 3957; klasztor nowosądecki zaś
w XV w. zamieszkiwało zaledwie 5 braci. Oczywiście, należy pamiętać, że wartości te
należałoby – być może – podwyższyć o nieznaną bliżej liczbę braci przebywających
Zob. M. Derwich, Der Prämonstratenserorden, s. 322–323; także B. Kumor, Opactwo norbertańskie
w Nowym Sączu, Currenda 109 (1959), s. 86–87.
56
J. Rajman, Kryzys polskich klasztorów norbertańskich w XIV–XV wieku, [w:] Klasztor w kulturze średniowiecznej Polski, s. 33.
57
H. Grüger, Schlesisches Klosterbuch. Breslau, St. Vinzenz Benedictiner - , dann Prämonstratenserabtei,
„Jahrbuch der Schlesischen Friedrichs Wilhelms Universität zu Breslau“ 24, 1983, s. 71. W tym samym
czasie wrocławski klasztor dominikanów liczył od 71 (1498) do 84 (1499) zakonników – zob. Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu. Oddział Rękopisów, sygn. rkps IV Q 191, fol. 112r i n.
55
170 Krzysztof Kaczmarek
poza konwentem, na przykład w sprawach duszpasterskich. Zjawisko obsadzania parafii niewątpliwie osłabiało personalną siłę konwentu, a w skrajnych przypadkach
mogło nawet prowadzić niemal do zaniku życia wspólnego. Ojciec N. Backmund
pokazał, że na terenie Niderlandów i Niemiec istniały konwenty, z których aż 3/4
zakonników żyło poza klauzurą prowadząc kościoły parafialne58. Nie wydaje mi się
jednak, aby taka ewentualna korekta znacząco podniosła generalną liczbę polskich
norbertanów. Po drugie, stwierdzając niewielkie zaangażowanie braci w studia, należy również pamiętać, że zamieszkiwane przez nich klasztory były nie tylko nieliczne
i słabe pod względem osobowym, ale też pogrążone w głębokim kryzysie i domagały
się gruntownej reformy. Wiemy, że w XV w. upadek życia wewnętrznego był u norbertanów zjawiskiem powszechnym. Upadek obyczajów (konkubinat), naruszanie
klauzury i łamanie ślubów ubóstwa to bodaj najczęściej spotykane objawy tego kryzysu zarówno na zachodzie Europy, jak i Polsce59. Co gorsza, niezbyt udane były
próby uzdrowienia sytuacji i reformowania klasztorów, zresztą w skali całego zakonu reformy zostały zainicjowane późno, dopiero w latach 30. XV w. Także na ziemiach polskich odnowa klasztorów norbertańskich (zarówno domów męskich, jak
i żeńskich) postępowała z wielkimi oporami, czego najlepszym przykładem mogą
być losy ufundowanego przez Władysława Jagiełłę nowego, rzec można wzorcowego, konwentu w Nowym Sączu, który po odejściu do eremu kamedułów jego pierwszego przełożonego (Jana z Pragi) podupadł i nie odegrał roli „obserwanckiego”
domu tego zakonu na ziemiach polskich.
W literaturze poświęconej premonstratensom odnajdujemy stwierdzenie, iż
obecność braci w murach Uniwersytetu Krakowskiego należy rozpatrywać właśnie w kontekście prób reformy, uzdrowienia konwentów norbertańskich. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę wyniki poświęconej im kwerendy w krakowskich aktach
uniwersyteckich i potraktujemy je jako wyznacznik zaawansowania odnowy tych
klasztorów, to wypadnie stwierdzić, iż reforma ta nie przyniosła chyba zamierzonych
rezultatów, a przynajmniej nie doprowadziła ona do nawiązania ściślejszych kontaktów pomiędzy domami norbertanów a stołeczną uczelnią.
58
N. Backmund, Spätmittelalterliche Reformbestrebungen im Prämonstratenserorden, AP 56, 1980,
s. 199.
59
Tamże, passim; J. Rajman, Kryzys polskich klasztorów, passim; M. Derwich, Der Prämonstratenserorden, s. 322–324.
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Jan Drabina (Kraków)
Prepozytura premonstratensów
w średniowiecznym Bytomiu
Około 1190 r., po trwającym przeszło półwiecze pobycie w opactwie na Ołbinie,
benedyktyni zostali stamtąd wygnani, a na ich miejsce sprowadzono premonstratensów. Nie miejsce tu na podejmowanie trwającej nadal dyskusji na temat przyczyn takiego biegu rzeczy czy powodu wyboru właśnie premonstratensów. Również
poza marginesem pozostawić musimy szkicowanie drogi, jaką przebyli do Ołbina,
i uwypuklanie roli, jaką odegrał w tym pierwszy ich opat Cyprian, późniejszy biskup
wrocławski. Warto natomiast podkreślić, że chociaż proces wszczęty przeciw tym
decyzjom przez wypędzonych benedyktynów trwał do 1234 r., papież Innocenty III
już 12 VIII 1201 r. zatwierdził wszystkie posiadłości i przywileje premostratensów,
biorąc ich w swoją opiekę. W tym dokumencie po raz pierwszy wzmiankowany jest
kościół św. Małgorzaty w Bytomiu jako ich posiadłość1. Nie wiemy, kiedy dokładnie
został przez nich przejęty. Nie trzeba dodawać, że zapomnieniu uległy wtedy statuty
wewnętrzne premonstratensów, które stanowiły, że wspólnota może przejąć tylko te
probostwa (parafie), w których można będzie założyć opactwo. Tu przypomnieć należy, że kościół zbudowany został nie później niż w 1163 r. w bytomskim grodzie
kasztelańskim. Tympanon Jaksy, stanowiący niegdyś fragment portalu w rozebranym w początkach XVI w. opactwie św. Wincentego na Ołbinie, na którym widnieje
świątynia z napisem in bitom, pozwala nawet na snucie domysłów, jak w rzeczywistości wyglądał2. Jeśli twórca tympanonu przedstawił go z autopsji, to była to budowla romańska z wieżą, wzniesiona na planie prostokąta z ciosów kamiennych,
ozdobiona pięknym fryzem.
Na pewno ten pierwszy kościół nie dotrwał do końca średniowiecza, skoro gród
kasztelański, w którego obrębie się znajdował, został zniszczony w XIII w., co potwierdzają wykopaliska3, być może w trakcie najazdu tatarskiego w 1241 r. Potem wojny
i pożary nie omijały Bytomia. Tak było w 1260 r., gdy ponownie najechali Tatarzy,
Ecclesiam s. Margarite in Bitom ...cum villis, decimis et omnibus earum pertinentiis, Schlesisches
Urkundenbuch, t. 1, wyd. A. Appelt, Graz–Köln 1963, nr 75.
1
2
K. Pilch, Tympanon romański z Ołbina, „Biuletyn Historii Sztuki” 25, 1963, s. 53–55.
J. Szydłowski, Pradzieje i początki miasta, „Rocznik Muzeum Gornośląskiego”, Archeologia, nr 4,
[Bytom] 1966.
3
172 Jan Drabina
w 1430 r., gdy husyci zdobyli miasto, w 1475 r., gdy wojska Macieja Korwina opanowały Bytom. Dokumenty świadczą o popadaniu w ruinę tego obiektu ok. 1330 r.
z racji beztroski i długiej nieobecności tamtejszego prepozyta4. Niestety pierwsze
pisane informacje o wyglądzie, wyposażeniu i stanie tego kościoła pochodzą dopiero z 1598 r. Wyszły one spod ręki wizytatora występującego z ramienia kardynała Jerzego Radziwiłła zarządzającego diecezją krakowską. Dowiadujemy się z nich,
że kościół był drewniany, że ściany miał czyste, okna całe, a taflowane sklepienie
było pomalowane, że posiadał trzy murowane ołtarze, z których ołtarz główny był
konsekrowany, a cały kościół poświęcony. Każdy ołtarz nakryty był trzema obrusami. Tabernakulum było murowane, dobrze zabezpieczone, a w nim miedziane naczynia liturgiczne i konsekrowane hostie, zaś kamienna chrzcielnica była napełniona czystą wodą święconą. Wizytator nie wspomniał nic o zakrystii, ale musiała istnieć, skoro wyliczył stosunkowo sporą liczbę szat i sprzętów liturgicznych5.
Więcej uwagi należałoby tu zwrócić na jego uposażenie. We wspomnianym już
dokumencie z 12 VIII 1201 r. do posiadłości potwierdzonych przez papieża Innocentego III dla opactwa wrocławskiego zaliczono nie tylko kościół św. Małgorzaty w Bytomiu, ale i wsie, dziesięciny i inne z tym związane powinności6. Rzecz godna uwagi, nie przyznano mu wtedy dochodów z pobliskiego targowiska, funkcjonującego zapewne na podgrodziu wzdłuż ważnych szlaków komunikacyjnych. Te bowiem
wraz z dochodami z dwóch pobliskich karczem należały nie później niż od 1123 r.
do benedyktynów tynieckich, którzy, mimo utraty przez ich współbraci z Ołbina posiadłości w Bytomiu, zachowali tam swe przywileje, co papież Grzegorz IX 26 V
1229 r. potwierdził7. Tu nie od rzeczy będzie informacja, że nie później niż w 1210 r.
Ludmiła, żona Mieszka I Plątonogiego, uposażyła klasztor norbertanek w Czarnowąsach między innymi połową dochodów z karczem bytomskich8.
Warto jednak zwrócić uwagę na inne posiadłości opactwa w regionie. Nie później niż od 1201 r. należał doń kościół pod wezwaniem św. Piotra w Toszku, leżącym kilkadziesiąt zaledwie kilometrów od Bytomia9. W 1206 r. opactwo otrzymało na zasadzie wymiany z biskupem krakowskim Woźniki, a raczej dziesięciny
z nich, bo najwidoczniej nie były jeszcze nawet wioską10. Więzi Rept, leżących bli4
Działo się to za prepozytury Mikołaja (zob. niżej) Archiwum Państwowe (dalej AP) Wrocław, Rep.
67, nr 204; Codex diplomaticus Silesiae (dalej CdS), t. 18, wyd. C. Grünhagen, K. Wutke, Breslau 1898,
nr 5053, s. 132 n. Już 31 VIII 1330 r. oskarżał go o to samo przed biskupem krakowskim reprezentant
opactwa Hermann z Opatowa, AP Wrocław, Rep. 67, nr 172 b.
5
Akta wizytacji dekanatów bytomskiego i pszczyńskiego dokonanej w r. 1598, wyd. M. Wojtas, Katowice
1938.
6
Por. przyp. 1.
Schlesisches Urkundenbuch, t. 1, nr 301. Za interpolację uznać należy informację tam zawartą, że wśród
posiadłości tynieckich były także Mysłowice leżące w tym samym dekanacie, CdS, t. 7–1, nr 349, s. 153.
7
8
Dokument wystawiony przed 1234 r. przez Henryka Brodatego potwierdził ten fakt – Schlesisches
Urkundenbuch, t. 2, wyd. W. Irgang, Köln–Wien 1977, nr 80, s. 51–53.
Już w 1201 r. wzmiankowany wśród posiadłości premonstratensów wrocławskich – tamże, t. 1, nr 75,
a w 1253 r. został dla nich potwierdzony, tamże, t. 3, nr 89, s. 66–68.
9
10
Dokument z 1206 r. o zamianie wsi Uoznici, należącej dotąd do biskupa krakowskiego Fulcona, na wieś
Wawrzeńczyce stanowiącą dotąd własność opactwa. Z tej wioski opactwo pobierać mogło odtąd dziesię-
Prepozytura premonstratensów w średniowiecznym Bytomiu 173
żej Bytomia, z premonstratensami były jeszcze ściślejsze. Nie później niż w połowie
1201 r. przeszły w ich posiadanie11. Co istotniejsze, w 1230 r. ich mieszkańcy zostali zwolnieni z dotychczasowych powinności feudalnych12, a właściciele tej wioski –
premonstratensi, otrzymali od Władysława księcia opolskiego w 1247 r. przywilej
pozwalający im lokować tu miasto13. Jednak lokacji nie udało się przeprowadzić.
W 1294 r. Kazimierz bytomski przekazał im 6 łanów ziemi, zwanej przedtem
Jankonis, i górę Sutuhuli koło miasta, a także zwolnił mieszkających na tych ziemiach chłopów i zagrodników od dotychczasowych powinności na rzecz pana feudalnego i od sądownictwa kasztelańskiego i wójtowskiego14. W 1315 r. premonstratensi otrzymali połowę młyna Mikołaja zgodnie z jego testamentem15, a 24 VII 1323 r.
książę Władysław podarował im wieś Dąbrówkę (Małą)16. Opactwo posiadało także
dziesięciny ze wsi Biskupice koło Bytomia, z których nie później niż w 1262 r.
zrezygnowało, zamieniając je na inne wsie17. A po długim sporze z biskupem krakowskim ciągnącym się od czasów Nankera, Jan Grot przyznał 4 V 1332 r. opactwu
(po wysłuchaniu starych poborców dziesięcin) za zgodą kapituły krakowskiej dziesięciny z Rokitnicy, Bobrownik, Żychcic, Milowic, Mikulczyc oraz z części Świętochłowic i Bytkowa18. Wiadomo także, że opactwo posiadało prawo do dziesięcin ze
wsi Żyglin i Bobrowniki19. W 1340 r. Piotr z Paniów ofiarował premonstratensom
wieś Milowice (dziś dzielnica Sosnowca) i Dąbrowa20.
Starsza historiografia, dysponująca być może nie zachowanymi do dziś dokumentami, odnotowała, że w skład uposażenia bytomskiej prepozytury wchodziły: łąka i ogród w pobliżu ich siedziby, 4 stawy rybne z 1 młynem, pola uprawne
o długości 8 stadiów i 30 bruzd szerokości, wraz ze stojącymi na ich końcu 3 domaciny, tamże, t. 1, nr 100. Stać się to miało za opata cysterskiego Stefana, Monumenta Poloniae Historica
(dalej MPH), t. 6, Kraków 1893, s. 443. Ale 29 IV 1365 r. opactwo premonstratensów upoważniło swych
przedstawicieli, w tym i prepozyta bytomskiego, do starania o przywrócenie dawnych dziesięcin z Woźnik dla premonstratensów – Archiwum Parafii NMP Bytom, nr I b 16.
11
Potwierdza to dokument z 12 VIII 1201 r., Schlesisches Urkundenbuch, t. 1, nr 75.
12
Tamże, t. 1, nr 319, s. 234.
13
Tamże, t. 2, nr 340, s. 200 n.
F. Gramer, Chronik der Stadt Beuthen OS, Beuthen 1863; Schlesisches Urkundenbuch, nr 4, s. 341
n. (polski przekład: Bytom średniowieczny. Przekazy źródłowe 1123–1492, wyd. J. Drabina, J. Horwat,
Z. Jedynak, Bytom 1985, nr 41, s. 67 n.).
14
15
CdS, t. 16, nr 3453, s. 276.
Gramer, Chronik, s. 343 n. Książę Władysław potwierdził tę darowiznę (wymieniając obok Dąbrówki (Małej) także sąsiadujące z nią Milowice 13 X 1340 r., AP Wrocław, Rep. 67, nr 239; CdS, t. 30, wyd.
K. Wutke, E. Randt, Breslau 1925, nr 6502, s. 136.
16
17
Wynika to z pisma z 11 XII 1262 r., w którym biskup wrocławski Tomasz zatwierdził zamianę owych dziesięcin, „które dotąd należały do opactwa” na wieś Cosassimo (Kanzesimo) koło Wrocławia (obecnie cześć
Mokry Dwór), Schlesisches Urkundenbuch, t. 3, wyd. W. Irgang, Köln–Wien 1984, nr 425, s. 281 n.
18
AP Wrocław, Rep. 67, nr 208.
16 II 1384 r. biskup wrocławski zlecił plebanom Bytomia i okolic wyklęcie plebana z Kamienia za zaleganie z płaceniem dziesięcin ze wspominanych wsi, AP Wrocław, Rep. 67, nr 570.
19
20
AP Wrocław, Rep. 67, nr 239; CdS 30, nr 6502, s. 136.
174 Jan Drabina
mi i 6 młynami, dziesięciny z miasta i przedmieści oraz wszystkich wiosek położonych w obrębie 2 mil od miasta, a także z 14 innych wiosek21.
Sama parafia św. Małgorzaty była rozległa, co nie pozostawało bez wpływu na dochody prepozyta. Sąsiadowała ona zrazu od północy z parafią NMP i parafią
Repty (wspomnianą po raz pierwszy w 1326 r.), do której należały wsie Tarnowice,
Rybna, Pniowiec, Opatowice, Sowice i Lasowice, od południa z należącą do bożogrobców parafią Chorzów (erygowaną chyba około 1257 r. – obejmującą Chorzów, Dąb i Załęże), od zachodu z parafią Miechowice (wspomnianą po raz pierwszy
jako parafia w 1335 r.), która obejmowała Bobrek i Karb, a od wschodu z parafią
Kamień. Warto zauważyć, że ta ostatnia parafia została utworzona w 1277 r. z należących dotąd do parafii św. Małgorzaty wsi Orzech, Piekary, Żychcice, Dąbrówka,
Brzozowice, Piaski, Bobrowniki i Odol22.
Na podstawie świadczonego w XIV w. świętopietrza można ustalić hipotetyczną
liczbę parafian zobowiązanych uczęszczać do kościoła św. Małgorzaty i świadczyć
na jego rzecz odpowiednie daniny23. Jak się zdaje, parafia liczyła wtedy około 370
osób, a więc pięciokrotnie mniej niż sąsiednia parafia NMP obejmująca przede
wszystkim miasto, stąd skupiająca aż około 1850 wiernych24.
Pewne wyobrażenia o dochodach prepozytury św. Małgorzaty w XIV w. dają
sprawozdania kolektorów papieskich ze zbiórki dziesięciny w XIV w. Wynika z nich,
że w 1326 r. dochody parafii św. Małgorzaty wynosiły 12,5 grzywny, a w 1355 r.
20 grzywien25. Były one najwyższe na ziemi bytomskiej (dla porównania: parafia mariacka w Bytomiu w 1327 r. i w 1355 r. – po 10 grzywien, parafia bożogrobców w Chorzowie w tych latach – 1 grzywna, parafia w Kamieniu w 1326 r. –
4 grzywny, a w 1355 r. – 5 grzywien, parafia w Reptach we wszystkich tych latach –
5 grzywien, parafia w Mysłowicach w 1326 r. – 5 grzywien26).
W 1529 r., a więc prawie 200 lat później, komisja rządowa oceniła łączne dochody prepozytury na 41,5 grzywien i 8 gr.27 Te ostatnie obliczenia zdaniem badaczy
są dokładniejsze, a więc oddające faktyczny stan rzeczy.
21
O. Szajca, Pagórek św. Małgorzaty [bez roku wydania i paginacji].
Dokument z 4 X 1277 r. wydany przez biskupa krakowskiego, Schlesisches Urkundenbuch, t. 4, nr 312,
s. 209 n., a także z 6 X 1277 r., Zbiór dokumentów katedry i diecezji krakowskiej, cz. 1, wyd. S. Kuraś,
Lublin 1965, nr 12, s. 17 n.
22
23
Płatność 6 skojców utrzymywała się przez wiele lat – zob. Monumenta Poloniae Vaticana, t. 1, wyd.
J. Ptaśnik, Kraków 1913, s. 368 nn (sprawozdanie z 1335 i 1336 r.), t. 2, s. 172 nn (sprawozdanie z lat
1339, 1342, 1346, 1352, 1358), t. 9, s. 12, 32 (sprawozdanie z 1373 i 1374 r.).
24
Wg obliczeń T. Ładogórskiego, Studia nad zaludnieniem Polski XIV wieku, Wrocław 1958, s. 194.
Kolektor świętopietrza Arnold de Lacaucina ściągając dziesięcinę dwuletnią odnotował, że brat Henryk
szafarz dziesięcin klasztoru św. Wincentego w księstwie bytomskim zapłacił mu w 1350 r. z przysługujących 2 grzywien w pierwszym terminie 4 gr i 13 denarów, a 4 lata później w ramach dziesięciny czteroletniej z tychże 2 grzywien, 4,5 skojca i 10 denarów, Monumenta Poloniae Vaticana, t. 2, nr 270, 272.
25
26
Tamże, t. 1, s. 104 nn, 352 nn, 368 nn, t. 2, s. 172 nn.
Księga dochodów beneficjów diecezji krakowskiej z roku 1529 (tzw. Liber retaxationum), wyd. Z. Leszczyńska-Skrętowa, Wrocław–Warszawa–Kraków 1968, s. 337.
27
Prepozytura premonstratensów w średniowiecznym Bytomiu 175
Sporo wiemy o prepozytach kościoła św. Małgorzaty. Bulla Klemensa III z 1 IV
1188 r. stanowiła, że na parafiach należących do tej wspólnoty ma być czterech lub
trzech braci zakonnych (tak zwykli wszyscy się nazywać), z których jeden posiadać
miał święcenia kapłańskie, by mógł odprawiać nabożeństwa i odpowiadać za sprawy
duchowe i świeckie na tej placówce. Znamy imiona większości z nich. W porządku
chronologicznym byli nimi: Hermann z Leodium (1271)28, Alberyk (1290)29, Engelbert
(1293 r.)30, Jan Saxo (1308 r.)31, Albert (1317 r.)32, Jan (1318 r.)33, Mikołaj (1324 r.)34,
Jan z Pilzna35, Hermann (1354 r.)36, Leonard (1365 r.)37, Jan z Ziębic (1367 r.)38,
Stefan (1381 r.)39, Jakub Czajpil (przed XII 1408 r. zmarł)40, Jan Glesin (1408)41,
Był też kanonikiem krakowskim, MPH, wyd. A. Bielowski, t. 2, Lwów–Kraków 1864, s. 813. To on
przyczynił się do erygowania parafii w Kamieniu – Materiały do dziejów Kościoła w Polsce, t. 1, wyd.
S. Kuraś, cz. 1, nr 12, s. 17 n.
28
Świadkuje na dokumencie Kazimierza bytomskiego, Diplomatische Beyträge zur Untersuchung der
schlesischen Rechte und Geschichte, t. 1, cz. 2, Berlin 1771, s. 65 n. O. Szajca, Pagórek, błędnie sugeruje,
że jego następcą był Bogusław, który jednak w dokumencie świadkuje jako pleban kościoła mariackiego,
tamże, t. 2, cz. 2, s. 67.
29
CdS, t. 7, wyd. C. Grünhagen, Breslau 1868, nr 2276 n. Opuszczając parafię i udając się na studia, wydzierżawił ją nieznanemu z nazwiska duchownemu. Po powrocie został kanonikiem krakowskiej kapituły
katedralnej – zob. Bytomski słownik biograficzny, red. J. Drabina, Bytom 2004, s. 49.
30
31
21 X 1308 r. otrzymał inwestyturę na prepozyturę bytomską Mikołaj z Opola, AP Wrocław, Rep. 67, nr 138,
ale nie wiadomo, czy zdołał ją objąć, z racji zabiegów o nią Mikołaja z Opola, AP Wrocław, Rep. 67, nr 144
(dokument z 10 I 1311 r. ), który zrzekł się prepozytury 13 X 1316 r., AP Wrocław, Rep. 67, nr 162.
Biskup krakowski 10 VIII 1317 r. udzielił mu inwestytury na ten urząd, AP Wrocław, Rep. 67, nr 3707;
CdS, t. 18, wyd. C. Grünhagen, K. Wutke, Breslau 1898, nr 3707.
32
33
13 I 1318 r. biskup udzielił mu inwestytury po rezygnacji Alberta, AP Wrocław, Rep. 67, nr 172 b;
CdS, t. 18, nr 3751, s. 69.
Występuje w spisie świętopietrza z 1326 r., Monumenta Poloniae Vaticana, t. 1, s. 104 nn. Nie wiadomo, czy to ten sam, który występuje w dokumentach z 1324, 1330, 1331 r., AP Wrocław, Rep. 67, nr 172
b, 181; CdS, t. 22, wyd. C. Grünhagen, K. Wutke, Breslau 1903, nr 5053, s. 132 n.
34
Może tożsamy z Janem, który mianowany został przez biskupa krakowskiego 7 XII 1342 r. Ustąpił
(umarł?) przed 28 V 1354 r., AP Wrocław, Rep. 67, nr 250, 344.
35
Opat prezentował go 28 V 1354 r. biskupowi krakowskiemu na ten urząd, a biskup udzielił mu inwestytury 15 VI 1354 r., AP Wrocław, Rep. 67, nr 344, 345. Mikołaj zrezygnował właśnie wtedy na jego rzecz,
AP Wrocław, Rep. 67, nr 216; CdS, t. 29, wyd. K. Wutke, Breslau 1922, nr 5509, s. 60.
36
Wzmiankowany w dokumencie z 29 IV 1365 r., Archiwum Parafii NMP w Bytomiu, I b 16. Zmarł
przed 30 V 1365 r., AP Wrocław, Rep. 67, nr 420.
37
Zamieszany był w utopienie Piotra z Koźla, proboszcza NMP, i kaznodziei Mikołaja z Pyskowic.
I z tego tytułu oskarżony przed trybunałem kurii rzymskiej (zob. przyp. 71).
38
39
23 IX 1381 r. ogłosił w imieniu papieża Urbana VI klątwę za naruszenie posiadłości klarysek krakowskich, Kodeks dyplomatyczny Małopolski, t. 1, wyd. F. Piekosiński, Kraków 1876, nr 357, s. 420–422.
Wymieniony w dokumencie z 5 XII 1408 r. (który niegdyś znajdował się w AP Wrocław, Rep. 67,
nr 795).
40
5 XII 1408 r. wprowadzony na prepozyturę przez przeora wrocławskiego A. Rugelera, AP Wrocław,
Rep. 67, nr 795. Zmarł przed 14 IV 1417 r., dokument znajdował się niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67,
nr 918.
41
176 Jan Drabina
Jan Hawenschilt (8 V 1409 r.)42, a po jego rychłej rezygnacji Piotr Borg (12 IX
1409)43, Andrzej Rugler (od 12 VII 1417 r. – zmarł przed 25 II 1426 r.)44, Albert (25 II
1426 r.)45, Wawrzyniec z Żytawy (ustąpił przed końcem VIII 1442 r.)46, Wawrzyniec
z Wrocławia (1442 r.)47, Maciej z Bolkowa48, Jan Hofemann (1474 r.)49.
Nie wszyscy byli jednak premonstratensami. Uwaga ta dotyczy szczególnie lat
1323–1331, gdy zarówno biskupi krakowscy jak arcybiskup gnieźnieński próbowali bez zgody opactwa obsadzać to stanowisko. Niewiele wiemy o większości prepozytów bytomskich. Najbardziej znanymi byli: Jan Saxo i Andrzej Rugeler. Pierwszy
z nich 21 X 1308 r. osiadł przy kościele św. Małgorzaty, a już cztery lata później
został wybrany opatem w klasztorze ołbińskim, nie rezygnując przez cztery dalsze lata z bytomskiego probostwa. Jako zwierzchnik opactwa przysporzył mu nowych włości, a także odzyskał wcześniej utracone. Około 1330 r. z racji ślepoty
zrezygnował z urzędu, a na jego miejsce wybrano Konrada II. Ostatnie lata spędził
w Opatowicach50.
Drugi, Andrzej Rugeler, pochodzący z Austrii, w opactwie premonstratensów pełnił kolejno funkcje syndyka (1393), przeora (1401), opiekuna infirmerii (1406–1407), powtórnie przeora (1408–1409) i opata (16 IV 1409) Nie uzyskał
jednak zatwierdzenia papieskiego, bo przez całe lata protestował przeciw temu Krystian Cobant, szukający sprawiedliwości w kurii rzymskiej. Był sprawnym zarządcą
opactwa i przysporzył mu zysków materialnych. Co istotniejsze, rządząc w okresie dla Kościoła i papiestwa wyjątkowo trudnym, potrafił wzmocnić pozycję opa42
Był członkiem wspólnoty premonstratensów. Opat prezentował go, jak się zdaje, na plebana kościoła mariackiego 1 III 1409, a biskup krakowski udzielił mu inwestytury 8 V 1409 r., dokument był niegdyś
w AP Wrocław, Rep. 67, nr 800, 807.
43
Dokument był niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 809, 815. Jak się zdaje,on jak i trzej poprzednicy:
Jakub Czajpil, Jan Glesin i Jan Hawenschilt byli również plebanami w kościele mariackim w Bytomiu.
W tym dniu otrzymał inwestyturę od biskupa krakowskiego Wojciecha Jastrzębca, dokument był niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 923.
44
45
Dokument z tego dnia, świadczący o jego inwestyturze, był niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 1041.
46
Wzmianka o nim w dokumencie z 30 VIII 1442 r., który był niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 1184.
47
30 VIII 1442 opat prezentował go biskupowi krakowskiemu Z. Oleśnickiemu na prepozyturę bytomską,
dokument był niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 1184. On zaś zrzekł się dobrowolnie tego urzędu przed
10 V 1449 r., dokument był niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 1244.
48
10 V 1449 r. opat prezentował go biskupowi krakowskiemu na to stanowisko, a ten udzielił mu inwestytury –AP Wrocław, Rep. 67, nr 1244, 1245. Nie wiemy, czy jest on tożsamy z Mikołajem z Bolkowa, który
wymieniony jest jako poprzednik Jana Hofemana, AP Wrocław, Rep. 67, nr 1367 a (dokument zaginął).
Nie objął prepozytury, chociaż 22 V 1474 r. opat prezentował go biskupowi krakowskiemu na to stanowisko, dokument był niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 1367 a. Wikariusz generalny diecezji krakowskiej 1 VI 1474 r. nakazał patronom tegoż kościoła osadzenie go na tym stanowisku (dokument: tamże,
nr 1367). 25 X 1477 r. prepozyt wrocławski nakazał ogłosić, że mimo nominacji nie przyjął tego stanowiska (dokument był niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 1383).
49
Informacje źródłowe o jego działalności: N. Liebental, Gesta abbatum monasterii S. Vincenti, [w:]
Scriptores rerum Silesiacarum, t. 2, Breslau 1839, wyd. G.A. Stenzel, s. 137. Dokumenty: AP Wrocław,
Rep. 67, nr 138, 144. F.X. Görlich, Urkundliche Geschichte der Prämonstratenser und ihrer Abtei zum
heligen Vinzenz, t. 1, Breslau 1836, s. 60–63. Najnowszy jego biogram zob. Bytomski słownik biograficzny, s. 107 n.
50
Prepozytura premonstratensów w średniowiecznym Bytomiu 177
ctwa nie tylko w diecezjach wrocławskiej i krakowskiej, ale i w całej wspólnocie,
uzyskując od Jana XXIII egzempcję opactwa spod władzy biskupów i poddanie
go bezpośrednio papieżowi (26 II 1415). Dwa lata później (27 VI 1417) z racji słabości fizycznej zrezygnował z urzędu, a na jego miejsce wybrano Jana z Brzegu,
który przyznał mu probostwo w bytomskim kościele św. Małgorzaty, najpewniej
na prośbę Rugelera, gdzie pozostał przez dziewięć lat, do swej śmierci. Tu stał się
obiektem napaści Pawła Oppecz, który dopuścił się nawet jego uwięzienia. Ale
w 1422 r. Katarzyna, po śmierci męża Jana Polstirinnie, odstąpiła mu dobrowolnie
dom wraz z parcelą przy ul. Rzeźniczej wraz z pozamiejskimi przynależnościami.
Zmarł przed 25 II 142651.
Czy z faktu ubiegania się o bytomską prepozyturę byłych opatów oraz awansowanie z niej na najwyższe urzędy w opactwie, co zdarzało się i w czasach nowożytnych52, można wyciągnąć wniosek, iż miała ona wyższą pozycję od pozostałych?
Próby odpowiedzi na to istotne pytanie należałoby poprzedzić dokładną analizą uposażenia każdego kościoła należącego do opactwa, a więc: św. Michała na Ołbinie
(wzmiankowany po raz pierwszy w 1139 r.), św. Gotarda w Kostomłotach (1201 r.),
św. Jakuba Większego w Ujowie, stanowiącego filię poprzedniego (1390 r.), Wniebowzięcia NMP w Kilianowie – także filii (1414 r.), św. Jana Nepomucena w Wojtkowicach, także filii (1353 r.), św. Jakuba i Krzysztofa na Psim Polu (1206 r.),
św. Mikołaja w Wierzbnie (1318 r.), Wniebowzięcia NMP w Łosinie (1201 r.),
Wniebowzięcia NMP w Sobocisku (1303 r.), św. Mikołaja w Pełcznicy (1298 r.).
Znając dochody prepozytów każdego z nich moglibyśmy orzec, czy kościół św. Małgorzaty był atrakcyjny przede wszystkim z tego względu.
Zachowane dokumenty nie wystawiają wielu prepozytom bytomskim dobrego świadectwa. Myślę tu o niejakim Mikołaju, który objął kościół bytomski i nie
zadbał o przyjęcie w czasie stosownym święceń kapłańskich. Gdy opat z tego powodu chciał 7 XII 1324 r. pozbawić go stanowiska, a na to miejsce wprowadzić współbrata premonstratensa, niejakiego Mikołaja, biskup zdecydował wpierw przesłuchać
obwinionego, który tłumaczył się potem, że zwłoka w przyjęciu święceń nie była odeń
Liebental, Gesta abbatum, s. 139 n; .F.X. Görlich, Urkundliche Geschichte, s. 97–102. Dokument jego powołania. na probostwo bytomskie, AP Wrocław, Rep. 67, nr 923. Pozostałe: tamże, nr 795, 797, 800, 807,
808, 809, 822, 982,1041. Najnowszy jego biogram zob.: Bytomski słownik biograficzny, s. 224.
51
Kolejny bytomski prepozyt Walenty Kniebant został opatem w l. 1515–1525, a wcześniej w 1506 r.
kościół św. Małgorzaty objął autor Kroniki opatów Mikołaj Liebental (zapisywany także jako Libental),
sprawujący w opactwie funkcje prowizora i kustosza. Jego najnowszy biogram zob.: Bytomski słownik
biograficzny, s. 139. Analiza jego bogatej spuścizny pisarskiej zob. L. Santifaler, Liebentals Kopialbücher des Prämonstratensers zum hlg. Vinzenz in Breslau, „Mitteilungen des Instituts für Oesterreichische
Geschichtsforschung”, t. 15, [Innsbruck] 1947, s. 207–211. Wiele można byłoby powiedzieć o innym
włodarzu kościoła św. Małgorzaty, Engelbercie, absolwencie nieznanej nam bliżej uczelni, przez wiele
lat pozostającym w bliskich kontaktach z biskupem krakowskim Janem Muskatą. Nie opuścił go nawet
wtedy, gdy po konflikcie z Łokietkiem w 1307 r. biskup na całe dziesięciolecie musiał opuścić Kraków.
Dzięki jego poparciu wszedł do kapituły krakowskiej, na pewno nie później niż w 1302 r., a od 1306 r.
przez 14 lat z nadania Muskaty był oficjałem krakowskim i prepozytem skalmierskim. Ale nie należał
on zapewne do wspólnoty premonstratensów. Jego najnowsze biogramy: T. Glemma, Engelbert kanonik
krakowski, [w:] Polski słownik biograficzny, t. 6, Kraków 1948, s. 270; Bytomski słownik biograficzny,
s. 49.
52
178 Jan Drabina
zależna, skoro przez czas pewien był uwięziony53. Nie wiadomo, czy sprawa tocząca się po kilku latach dotyczyła tego samego Mikołaja, nazwanego w dokumencie
z 3 X 1331 r. nie tylko proboszczem św. Małgorzaty, ale i kanonikiem krakowskim u św. Floriana. Być może jest to ta sama osoba, skoro zarzuty opata w części się pokrywają: Mikołaj mimo trzykrotnego napomnienia biskupa tu nie rezyduje,
przez co świątynia popada w ruinę, zabrał siłą dziesięciny proboszczowi, niejakiemu Rudolfowi, odprawiał mszę św. prymicyjną u św. Floriana w Krakowie bez świeceń kapłańskich. Za to został przez biskupa obłożony ekskomuniką i obciążony kosztami procesowymi, a prepozytura uznana została za wakującą54. Wcześniej, 27 V
1316 r., do księcia bytomskiego Siemowita trafiła skarga Pawła syna Friczka na proboszcza św. Małgorzaty, Jana, który w należącym doń stawie, gdzie pracował młyn,
tak obniżył lustro wody, że naraził go na duże straty55.
Plebania tego kościoła była również widownią ekscesów spowodowanych
przez czynniki zewnętrzne, ingerujące w obsadę prepozytury. W 1308 r. biskup
krakowski Muskata mianował Jana Saxo na ten urząd usuwając dotychczasowego,
Andrzeja. Gdy sam biskup został obłożony ekskomuniką (14 IV 1308 r.), arcybiskup
gnieźnieński wyznaczył na prepozyturę Mikołaja z Opola. Kiedy protegowany biskupa nie chciał ustąpić, jego kontrkandydat odwołał się do legata papieskiego Gentilisa. Ten jednak przywrócił na urząd biskupa krakowskiego, a więc zalegalizował
w ten sposób jego decyzje – również w sprawie prepozytury bytomskiej56.
W grudniu 1317 r. kolejny prepozyt, niejaki Jan ze wspólnoty premonstratensów,
został usunięty „gwałtowną i świecką ręką”, a na jego miejsce arcybiskup gnieźnieński Janisław osadził Filipa z Opatowic57. Ten pierwszy zwrócił się więc do papieża Jana XXII, który 14 III 1319 r. zlecił rozjemstwo w tym sporze Franczkowi opatowi cystersów z Jemielnicy, a ten już pół roku później, 15 X, orzekł, że Jan winien
być przywrócony na urząd, zlecając wykonanie tej decyzji gwardianowi bytomskich
franciszkanów i plebanowi bytomskiemu, a Filipa obciążając kosztami procesowymi w wysokości 20 grzywien58. Ale oponent mimo klątwy nie ustąpił, chociaż rozjemca szukał pomocy w wyegzekwowaniu wyroku u kolejnych biskupów krakowskich, Muskaty i Nankera, a papież zlecił potem opatowi z Henrykowa sfinalizowanie
sprawy59. W trakcie tego przewlekającego się procesu wystąpiła wątpliwość natury
prawnej, czy opactwo na Ołbinie posiada prawo patronatu nad kościołem św. Małgorzaty. Z zachowanych dokumentów trudno rozpoznać, kiedy zostało po raz pierwszy
53
CdS, t. 18, nr 4392, s. 260 n.
AP Wrocław, Rep. 67, nr 204; CdS, t. 18, nr 5053, s. 132 n. Już 31 VIII 1330 oskarżał go o to samo przed
biskupem krakowskim reprezentant opactwa Hermann z Opatowa, AP Wrocław, Rep. 67, nr 172 b.
54
55
CdS, t. 18, nr 3578, s. 12.
Niektóre sprawy związane z walką o to stanowisko zob. J. Horwat, Z. Jedynak, Spór o prepozyturę
kościoła św. Małgorzaty, czyli bytomskie „prawem i lewem”, [w:] Szkice z dziejów Byomia, red. J. Drabina, Bytom 1984, s. 121–128.
56
57
Usunięty złożył 31 XII 1317 r. apelację w tej sprawie, AP Wrocław, Rep. 67, nr 172 b; CdS, t. 18,
nr 3733, s. 65, a w dniu następnym gwardian bytomskich franciszkanów potwierdził ten fakt, CdS, t. 18,
nr 3745, s. 68.
58
AP Wrocław, Rep. 67, nr 172 b; CdS, t. 18, nr 3895, 3982, 4071, 4093.
59
CdS, t. 18, nr 4118, s. 179.
Prepozytura premonstratensów w średniowiecznym Bytomiu 179
zakwestionowane, skoro 4 VII 1321 r. opat ołbiński musiał przedłożyć papieską bullę z 4 VI 1253 r. świadczącą o przynależności do opactwa kościołów św. Małgorzaty
i NMP w Bytomiu60, a inny dokument z 1323 r. mówi o wieloletnim sporze na ten
temat61. Czy zamieszany weń był obok opactwa tylko biskup krakowski, czy także
arcybiskup gnieźnieński, trudno rozstrzygnąć. Za tą drugą ewentualnością zdają się
przemawiać wyniki dochodzeń wyżej wspomnianego opata jemielnickiego, z których
wynikało, że arcybiskup Janisław w 1319 r. mianował Filipa z Opatowic na proboszcza św. Małgorzaty przeświadczony, że przysługuje mu prawo patronatu62.
Natomiast z papieskiego pisma z 13 I 1322 r. wynika, że opactwo apelowało do Awinionu przeciw decyzji biskupa krakowskiego o obsadzie prepozytury
św. Małgorzaty przez Mikołaja „w błędnej wierze”, że na to pozwala mu prawo patronatu63. Wydawało się, że sprawa znalazła swój finał 18 V 1323 r., gdy biskup
krakowski Nanker uznał, że bytomski kościół należy do premonstratensów. Biskup
eksponując swe prawo udzielania inwestytury osobom przez nich prezentowanym,
zapewnił, że mogą mieć przy tym kościele własny konwent i dowolną liczbę braci, w zależności od posiadanych środków. Zobowiązał przy tym premonstatensów do stałych modlitw za biskupów krakowskich64.
Wobec faktu, że proces o bezprawne wprowadzenie Filipa z Opatowic się
przeciągał, a być może arcybiskup Janisław nie ustępował, biskup Nanker, już
po przeniesieniu na stolicę wrocławską, musiał 20 XI 1331 r. zaświadczyć, że przed
ośmiu laty, gdy nosił jeszcze mitrę krakowską, sprawa sporna została już rozstrzygnięta przed papieskim komisarzem. Rzecz znamienna, to rozstrzygnięcie nazwane
tu zostało kompromisem, obwarowanym karą 500 grzywien, gdyby został naruszony65. Uznano wtedy, że prawo patronatu kościoła św. Małgorzaty w Bytomiu od
dawna należy do opactwa premonstratensów66.
Tu nie od rzeczy będzie uwaga, że okres ten nie jest zaliczany w historii opactwa do chwalebnych. Stąd nieprzypadkowo opata Mikołaja, władającego na Ołbinie
ok. 1337 r. do 1352 r., historiografia nazywa drugim założycielem opactwa.
Za jego następcy, Wilhelma, który władał opactwem w l. 1352–1364, na napięcia w Bytomiu zwrócił uwagę papież Innocenty VI. Poinformowany osobiście
przez plebana mariackiej fary Piotra z Koźla o poczynaniach „kilku nieposłusznych
synów[...], chcących nierozważnie i złośliwie zataić i po kryjomu zatrzymać dziesięcinę i dochody (plebana)”, wysłał 21 X 1359 r. prośbę do opata ołbińskiego, by
60
AP Wrocław, Rep. 67, nr 172 b; CdS, t. 18, nr 4133, s. 184.
61
Dokument z 18 V 1323 r., AP Wrocław, Rep. 67, nr 177; CdS, t. 18, nr 4263, s. 221 n.
Wynika to z dochodzenia opata z Jemielnicy i jego orzeczenia z 11 X 1320 r., AP Wrocław, Rep. 67,
nr 172 b; CdS, t. 18, nr 4071, s. 166.
62
Jan XXII zlecił archidiakonowi wrocławskiemu i gwardianowi wrocławskich franciszkanów dochodzenie w tej sprawie, AP Wrocław, Rep. 67, nr 174, Rep. 135, D 90, t. 2, s. 204 n; CdS, t. 18, nr 4187, s. 200.
63
64
AP Wrocław, Rep. 67, nr 177; CdS, t. 18, nr 4263, s. 221 n.
65
AP Wrocław, Rep. 67, nr 207;CdS, t. 22, wyd. C. Grünhagen, K. Wutke, Breslau 1903, nr 5068.
AP Wrocław, Rep. 67, nr 207; CdS, t. 22, nr 5068. Z tego powodu w trakcie postępowania procesowego niezbędnym było przedłożenie wspomnianej wyżej bulli papieskiej z 4 VI 1253 r. przyznające
to prawo opatom.
66
180 Jan Drabina
interweniował, dając mu nawet uprawnienia do rzucenia klątwy na winowajców,
jeśli po upomnieniu nie oddadzą zagrabionych rzeczy67. Nie wiemy, czy chodziło jedynie o poskromienie parafian, czy też aspiracji miejscowego prepozyta skłóconego z plebanem miejscowego kościoła mariackiego Piotrem z Koźla.
Nie znamy wszystkich przyczyn konfliktu68, w którym czynnie zaangażowali się mieszczanie z rajcami na czele, natomiast późniejsze źródła szczegółowo opisują jego tragiczny finał: we wrześniu 1367 r. zarówno pleban jak i kaznodzieja z tego kościoła, Mikołaj z Pyskowic, zostali najpierw wywleczeni z probostwa,
potem osadzeni w więzieniu, a wreszcie utopieni, a ich ciała wobec oporu, jaki stawiali, zmasakrowane69.
Co prawda, przekazy źródłowe nie wspominają o udziale miejscowego prepopozyta Jana z Ziębic w egzekucji, ale to właśnie przeciw niemu i jego współbraciom
Michałowi z Wrocławia i nowicjuszowi Janowi Holerowi wytoczył proces w kurii rzymskiej duchowny diecezji gnieźnieńskiej Mikołaj syn Michała, siostrzeniec
zamordowanego plebana z kościoła mariackiego i domagał się od nich odszkodowania w wysokości 4000 florenów70. A z listu, jaki papież Grzegorz XI wystosował
8 IV 1376 r. do opata Marka Wendelera, wynika, że w trakcie procesu, wszczętego już za pontyfikatu Urbana V, a więc co najmniej sześć lat wcześniej, prowadzonego w imieniu poszkodowanego przez magistra Manfreda z Ferrary, ustalono, że
to wspomniani premonstratensi z kościoła św. Małgorzaty zwabili plebana do Bytomia (schronił się bowiem wcześniej w VI 1367 r. we Wrocławiu), skłonili miejscowych rajców do jego uwięzienia, a mieszczan podburzyli do jego zamordowania,
zaś po egzekucji podzielili się z mieszczanami zrabowanymi z plebanii 400 złotymi florenami i 200 złotymi praskimi, nie zaprzestając po tym świętokradczym czynie
odprawiania nabożeństw71.
Proces zakończył się jednak uniewinnieniem oskarżonych, na co wpływ miały
zarówno zmiany na Stolicy Apostolskiej, a więc prowadzenie sprawy przez zmieniających się audytorów, jak i złożenie protestu przez premonstratensów. Sprawę przesądziła jednak w głównej mierze absencja adwokata Mikołaja na kluczowym posiedzeniu sądu trzeciej instancji. Gdy powód apelował powtórnie do Grzegorza XI w tej
sprawie, papież nie podjął jej, a zatwierdziwszy wyrok nakazał Mikołajowi milczenie i zapłacenie kosztów procesu – łącznie 123 floreny.
Konflikt ów zasługuje na uwagę również i z innych względów. Kościół św. Małgorzaty znajdował się o kilkaset zaledwie metrów od kościoła Wniebowzięcia NMP
List papieski z 21 X 1359 r. – AP Wrocław, Rep. 67, nr 382 (osiemnastowieczna kopia w Archiwum
Parafii NMP w Bytomiu, B I, z. 16).
67
68
Najnowsza analiza całego zdarzenia i jego przyczyny zob. J. Drabina, Wokół tragicznego zdarzenia z roku 1367 w Bytomiu, [w:] Szkice z dziejów Bytomia, s. 107–120.
Chodzi tu o dwa przekazy źródłowe: Jana Długosza, Roczniki czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego, przeł. J. Mrukówna, t. 5, Warszawa 1981, s. 422–424 oraz Nicolaus Liebental, Rumor de submersione sacerdotum in Bitom, [w:] Scriptores rerum Silesiacarum, t. 2, s. 149–151.
69
70
Dokument znajdował się niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 530.
Kopia akt procesowych, znajdująca się do 1925 r. w Archiwum Parafii NMP w Bytomiu, nie zachowała się. Przytoczył je w niemieckim tłumaczeniu: P. Reinelt, 700 Jahrfeier der St Marienkirche Beuthen
OS, Beuthen 1931, s. 15 n.
71
Prepozytura premonstratensów w średniowiecznym Bytomiu 181
w Bytomiu. Przed 4 VI 1253 r. ten drugi stał się także własnością opactwa premonstratensów72. Rok później, po lokacji miasta znalazł się w jego granicach.
Nie wiemy, w jakich okolicznościach prawo patronatu nad bytomskim kościołem mariackim otrzymał pierwszy książę bytomski Kazimierz73, który 4 VIII 1294 r.
„oddał” je ołbińskiemu opatowi Ludwikowi i jego następcom. Z dokumentu wystawionego wtedy właśnie w Gliwicach dowiadujemy się, że wcześniej opat z własnej
woli przekazał je księciu. Ten zaś postawił warunki, na jakich „dobrowolnie zrzeka się całkowicie” swego prawa, wymagając od opata złożenia „wiarygodnego przyrzeczenia” założenia przy kościele mariackim kolegium premonstratensów, w którym
by zanoszono modły za odpuszczenie grzechów księcia i jego potomków.
Doszło do tego dopiero 21 V 1409 r. Wtedy opat Andrzej Rugeler, ten sam,
który potem został prepozytem w Bytomiu, wraz z przeorem i podprzeorem powołał
kolegium zakonne przy bytomskim kościele mariackim74, a dziewięć lat wcześniej,
16 XII 1400 r., Bonifacy IX nadał premonstratensom kościół mariacki75. Odtąd odnotowujemy częstsze niż dotąd obejmowanie przez premonstratensów urzędu tutejszego plebana76.
Nie wiemy, kiedy opactwo podjęło pierwsze próby połączenia obydwu parafii bytomskich, skoro kronikarz opactwa Mikołaja Liebental sugeruje, że bytomski prepozyt Jan z Ziębic już na progu drugiej połowy XIV w. w bezpardonowej walce z plebanem powodował się chęcią przyłączenia parafii mariackiej77. Ale do oficjalnych rozmów na ten temat doszło dopiero na początku XVI w. Świadczy o tym
dokument wystawiony w niedzielę 1 VII 1509 r. przez opata we Wrocławiu. Czytamy w nim, że po utopieniu księży burmistrz bytomski przedstawił akt wystawiony
72
Wtedy bowiem Innocenty IV, zatwierdzając wszystkie posiadłości opactwa, wymienił obydwa kościoły
oraz młyn we wsi, która zwą Biton: Ecclesias cum decimis et omnibus pertinentiis earundem S. Margarite
et s. Marie in Bitom et de Tosseck ecclesias cum omnibus pertinentiis earundem... villas ... Reptoni cum
omnibus pertinentiis... Molendine, que habetis in villa, quam Biton... vocantur vulgariter, Schlesisches
Urkundenbuch, t. 3, wyd. W. Irgang, Köln–Wien 1984, nr 89, s. 66–68.
Hipotezy, iż jego ojciec, Władysław opolski, dysponujący prawem patronatu, udzielił je opactwu premonstratensów, niepodobna z braku przekazów źródłowych zweryfikować.
73
74
Dokument znajdował się w AP Wrocław, Rep. 67, nr 808.
75
Bytom średniowieczny, nr 171, s. 164.
Byli nimi kolejno: Jan Hawenschilt, opat prezentował go 1 III 1409 r. biskupowi krakowskiemu, a 8 V 1409 r.
wikariusz generalny diecezji krakowskiej mianował go na proboszcza, ale już przed 12 IX 1409 r. zrezygnował z tego urzędu (dokumenty był niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 800, 807, 809); Tomasz Ferstindorff – 4 VII 1410 r. opat prosił dlań o inwestyturę biskupa krakowskiego (dokument był niegdyś w AP
Wrocław, Rep. 67, nr 822); Wawrzyniec z Żytawy; Wawrzyniec z Wrocławia – prezentowany 30 VIII 1442 r.
(dokument był niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 1184); Maciej z Bolkowa – prezentowany 10 V 1449 r.,
uzyskał inwestyturę od biskupa 23 V 1449 (dokumenty były niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 1244,
1245); Jan Hofeman – prezentowany 22 V 1474 r., uzyskał inwestyturę 30 IX 1474 r. (dokumenty były
niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 1367 a, 1369)); Walenty Król – prezentowany 25 XI 1478 r., otrzymał
inwestyturę 19 II 1479 r. (dokumenty były niegdyś w AP Wrocław, Rep. 67, nr 1389, 1393). Premonstratensami nie byli na pewno: Jakub syn Spytka, który otrzymał inwestyturę 14 III 1420 r., Piotr syn Abrahama,
który otrzymał inwestyturę 13 V 1420 r., Mikołaj Wolff, prezentowany przez opata 28 III 1427 r.
76
77
AP Wrocław, Rep. 135, D 90, t. 2, s. 215 n.; Scriptores rerum Silesiacarum, t. 2, s. 149 n. (polski przekład: Bytom średniowieczny, nr 134, s. 131–134).
182 Jan Drabina
w imieniu sędziów i komisarzy apostolskich, w którym opat ze swymi współbraćmi i całym konwentem zobowiązał się przed księciem i całą wspólnotą bytomskich
obywateli do odnowienia dochodów kościoła parafialnego w Bytomiu z uposażenia i dziesięcin św. Małgorzaty. Podjęto więc analizę starych pism, które dowodzą,
że dziesięciny z miasta i przedmieścia Bytomiu należały do kościoła parafialnego.
Po dyskusji z całym konwentem i współbraćmi w Bytomiu, nie można było jednak
doprowadzić do połączenia obydwu parafii z racji przypadającego właśnie w mieście
jarmarku na św. Andrzeja. Negocjacje z władzami Bytomia skłoniły je do podjęcia decyzji o ufundowaniu beneficjum ołtarzowego w kościele parafialnym, które
miało zapewnić utrzymanie plebanowi. Opat zaś jako prawdziwy kolator zobowiązał
wszystkich swoich następców, by bez żadnego wahania i sprzeciwu uczynili realną
ową unię obydwu kościołów – wraz ze wszystkimi prawami, dziesięcinami, dochodami, ziemiami, łąkami, stawami, młynami i wszystkimi przynależnościami78.
Sprawa znalazła swój finał 31 III 1538 r. we Wrocławiu w siedzibie opactwa.
Tam bowiem wystawiono dokument o połączeniu kościoła św. Małgorzaty i mariackiego w Bytomiu. Dla opisania tego związku użyto aż trzech określeń: połączyć,
zaanektować i inkorporować (uniri, annecti et incorporari) z podkreśleniem, że zachowuje się prawa patronackie i kolektorskie opata, że decyzja ta podjęta została w obawie przed srożącym się luteranizmem i zagrożeniem zaniedbania opieki nad
wiernymi. Dokument podkreśla też, że kolatura należy do nich i ich następców79.
Ale dopiero pięć lat później, 15 VI 1543 r. nowy właściciel Bytomia Jerzy margrabia brandenburski zdecydował się to zatwierdzić80.
Rola premonstratensów w Bytomiu i całym regionie jest trudna do przecenienia,
skoro przebywali tu już przed lokacją miasta. Można byłoby nawet postawić pytanie,
czy w 1254 r. byli inspiratorami lokacji Bytomia? Pytanie to jest o tyle zasadne,
że byli w tym rejonie mocno zakorzenieni, a więc i zainteresowani jego dalszym
rozwojem ekonomicznym, który pomnożyłby ich dochody. Zainteresowanie lokacją
Bytomia z ich strony byłoby więc zrozumiałe, tym bardziej że nie później niż na rok
przed lokacją weszli w posiadanie kościoła mariackiego, który znalazł się potem
w obrębie miasta. Ważna w tym kontekście jest także informacja, że w 1273 r.
premonstratensi zezwolili bytomskiemu mieszczaninowi Mikołajowi na lokowanie
wsi Bobrowniki81.
Poza naszymi rozważaniami pozostaje kwestia, czy naganna postawa moralna wielu z nich miała jakikolwiek wpływ na rozwój protestantyzmu w Bytomiu,
chociaż opactwo pozostało wierne Kościołowi katolickiemu.
78
Dokument, którego oryginał znajdował się w Archiwum Parafii NMP w Bytomiu, zacytował w całości:
Gramer, Chronik, Schlesisches Urkundenbuch, nr 44, s. 388–390
79
Tamże, s. 388–390.
Tamże, nr 44, s. 388–390. Ale margrabia wyraził życzenie, by stanowisko proboszcza powierzać
pobożnemu, uczonemu ewangelikowi. Niektórzy historycy sugerują nawet, że margrabia w ten sposób
chciał umożliwić rozwój protestantyzmu w mieście.
80
81
Tamże, t. 4, wyd. W. Irgang, Köln–Wien 1984, nr 312, s. 209. Zasadźca miał przez osiem pierwszych
lat po lokacji płacić po 2,5 grzywny, a potem po 4 skojce właścicielowi.
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Jolanta Byczkowska-Sztaba (Warszawa)
Tradycja liturgiczno-muzyczna norbertanek
ze Zwierzyńca w świetle graduału z 1527 roku
Graduał, księga liturgiczno-muzyczna zawierająca śpiewy mszalne na wszystkie
uroczystości roku kościelnego w postaci części stałych Ordinarium missae i zmiennych Proprium missae, jest przechowywany w Archiwum Klasztoru Panien Norbertanek na Zwierzyńcu pod sygnaturą ms. 508. Stanowi on szczególnie interesujący
przedmiot badań muzykologicznych. Wstępne badania prowadzone przez J. Pikulika wykazały, że rękopis używany w klasztorze zwierzynieckim odbiega od tradycji norbertańskiej. Nie rejestruje jednak ściśle tradycji zakonnej, ale tradycję skłaniającą się w kierunku diecezjalnym1.
Ogólny stan zachowania kodeksu jest dość dobry, a czytelność nie nastręcza żadnych trudności. Rękopis posiada kolofon, z którego dowiadujemy się, iż powstał
w 1527 r. w skryptorium dominikańskim przy kościele św. Trójcy w Krakowie,
przepisany został przez brata Wiktoryna, pracującego w tamtejszym skryptorium,
a jego fundatorką była Anna Grabowska, ówczesna ksieni klasztoru na Zwierzyńcu.
Dopiski na kartach kodeksu świadczą o jego używaniu jeszcze w 2 poł. XVII w.
Celem mojej pracy jest wstępne wykazanie związków i różnic śpiewów występujących w liturgiku z tradycją norbertańską i diecezjalną oraz umiejscowienie
go w tradycji liturgiczno-muzycznej. Zrozumienie tych zależności ułatwi krótki zarys kształtowania się tradycji norbertańskiej. Ok. 1120 r. św. Norbert założył w Prémontré (okolice Laon) nowe zgromadzenie kanoników regularnych, zwane później
od imienia założyciela norbertanami lub od miejsca założenia premonstratensami.
Zakon przejął regułę św. Augustyna; w 1 poł. XII w. ukształtowała się konstytucja i organizacja zakonu. Reguła zyskała sobie bardzo dużą popularność i szybko się
Rękopis jest przedmiotem przygotowywanej rozprawy doktorskiej pt. Analiza źródłoznawcza graduału
ms. 508 ss. norbertanek ze Zwierzyńca w Krakowie i umiejscowienie go w tradycji liturgiczno-muzycznej
polskiej i europejskiej przez Jolantę Byczkowską-Sztabę na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
1
184 Jolanta Byczkowska-Sztaba
rozprzestrzeniła2. Ks. prof J. Pikulik wyraził przypuszczenie, że pierwszy klasztor
norbertański w Polsce powstał już ok. 1131 r. w Chalnie3. W pierwszych latach
istnienia premonstratensów nie ukształtowała się jeszcze właściwa mu tradycja muzyczna. Źródłem pierwszych ksiąg tego zakonu były sakramentarze gallikańsko-rzymskie, a w niektórych formach chóralnych północnofrancuskie. Św. Norbert będąc arcybiskupem Magdeburga pozwolił opactwom norbertańskim przyjąć na terenie
cesarstwa zwyczaje kościołów diecezjalnych. Zjawisko to miało miejsce szczególnie
tam, gdzie domy zakonne norbertańskie zaangażowały się w pracę duszpasterską.
Dlatego obok obowiązujących cały zakon ksiąg liturgicznych występują takie, które
noszą ślady tradycji diecezjalnej.
W 1131 r. papież Innocenty II wydał bullę, w której wezwał do zachowania przez norbertanów Ordinis integratis. Od tego czasu nasiliły się tendencje do unifikacji tradycji liturgicznej zakonu. Pierwsze ordo przypisuje się następcy św. Norberta, opatowi Hugnesowi (+ 1164) . Prawdopodobnie było to dzieło zbiorowe pod
jego redakcją. Następnie papież Innocenty IV w 1245 r., a potem Aleksandera IV
w 1256 r. wzywali do unifikacji liturgii norbertańskiej. Coroczne kapituły Prémontré
akcentowały bardzo silnie problem jedności treści ksiąg liturgicznych4.
Omawiany rękopis, najmłodszy z zachowanych w Polsce premonstrateńskich
rękopisów liturgiczno-muzycznych, był używany w żeńskim klasztorze norbertańskim na Zwierzyńcu w Krakowie, założonym prawdopodobnie w latach 1149–1164,
według najnowszych badań J. Rajmana5 pomiędzy rokiem 1158 a 1164, tj. jeszcze przed unifikacją tradycji norbertańskiej. Graduał powstał ok. 400 lat po założeniu klasztoru, a 300 lat po unifikacji liturgii norbertańskiej, mimo to zawarta w nim
liturgia mszalna odbiega od tradycji zakonnej, reprezentując nurt bardziej diecezjalny, o czym świadczy analiza śpiewów zapisanych w nim w porównaniu z tradycją
norbertańską i innymi tradycjami liturgicznymi.
Rękopis składa się z następujących części: Ordinarium missae, Proprium de
tempore, Proprium de sanctis, Commune sanctorum oraz Sekwencji.
I. Związki śpiewów graduału ms. 508 z tradycją norbertańską
A. PROPRIUM DE TEMPORE
1. II Niedziela Adwentu: LAETATUS SUM – werset allelujatyczny
Werset allellujatyczny po śpiewach Introitu i graduale jest trzecim z kolei śpiewem notowanym w formularzu mszalnym proprium missae. Był on śpiewa2
J. Kłoczowski, Wspólnoty chrześcijańskie, Kraków 1964, s. 232.
J. Pikulik, Próba rozwiązania różnic w strukturze muzycznej polskich premonstratensów, [w:] VI Ogólnopolska Konferencja Muzykologiczna, Gdańsk 1972. Pogląd ten został odrzucony w pracach historyków.
3
4
Pl. F. Lefévre, La Liturgie de Prémontré, Louvain1957, s. 6–14.
5
J. Rajman, Klasztor norbertanek na Zwierzyńcu w wiekach średnich, Kraków 1993, s. 19–37.
Tradycja liturgiczno-muzyczna norbertanek ze Zwierzyńca... 185
ny po graduale między czytaniami Ewangelii. Obecność wersetu alleluja Laetatus
sum w kodeksie świadczy o zachowaniu najstarszej tradycji układu allelujatycznego.
Śpiew ten jest charakterystyczny dla najstarszych rękopisów zakonnych cysterskich,
norbertańskich, dominikańskich i franciszkańskich. Natomiast kodeksy diecezjalne
notują ten śpiew w Polsce od XIII w.6
2. IV Niedziela Adwentu: MEMENTO NOSTRI DOMINE – introit
Introit, wstępna część zmienna mszy św., składa się z antyfony i jednego wiersza psalmu, śpiewany jest na wejście kapłana na początku mszy św. W średniowiecznej muzycznej tradycji norbertańskiej introit Memento nostri Domine śpiewany był
z psalmem zwanym też wersetem Pecavimus. Ms. 508 notuje intr. Memento nostri Domine + werset Confitemini Domino – nad tym wersetem dopisany jest v. Pecavimus.
Układ taki notują graduały norbertańskie I F 385, I F 422, I F 423 przechowywane w Bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego7 oraz ms. 12 z Biblioteki XX.
Salezjanów w Czerwińsku8.
B. SEKWENCJE
Sekwencje (prosy) należą do poezji liturgicznej, jako utwory rymowane były
śpiewane podczas mszy św. na zakończenie wersetu allelujatycznego po Lekcji, ale
przed Ewangelią.
1. SACROSANCTA HODIERNE FESTIVITATIS – przeznaczona na św. Andrzeja Apostoła
Sekwencja ta jest jedyną sekwencją norbertańską zachowaną w rękopisie, w układzie sekwencji przeznaczonych na główne uroczystości roku kościelnego. Schemat
i porównanie z innymi przytaczam w pkt. II.F
2. JESU CHRISTE REX SUPERNE – Prosa o św. Stanisławie
Utwór ten powstał prawdopodobnie w drugiej połowie XIII w. najprawdopodobniej w klasztorze norbertańskim św. Wincentego we Wrocławiu. Sekwencja ta była bardzo rozpowszechniona zarówno w środowiskach diecezjalnych jak
i zakonnych9. Nie wiem, czy może być podstawą do twierdzenia o wpływach norbertańskich, uważam jednak, że można taką supozycję przyjąć.
3. Reminiscencją własnej tradycji zakonnej jest duża liczba, jak na jeden
graduał, sekwencji o Matce Bożej10. Tytuły sekwencji przytaczam z notą określającą
ich przeznaczenie:
• Hac clara die – I tho tesz prosa o Pannie Marijej
• Post partum – Druga prosa de BVM
6
Por. J. Pikulik, Próba rozwiązania różnic.
Biblioteka Uniwersytetu Wrocławskiego, Graduał norbertański z 1319 r., sygn. ms. I F 385; Graduał norbertański z 1351 r., sygn. ms. I F 422; Graduał norbertański z 1362 r., sygn. ms. I F 423.
7
8
Biblioteka XX. Salezjanów w Czerwińsku, Graduał norbertański z Płocka z XV w., sygn. ms. 12.
H. Kowalewicz, Polska twórczość sekwencyjna wieków średnich, [w:] Średniowiecze. Studia o kulturze, t. II, Wrocław 1965, s. 168–169; tenże, Zabytki średniowiecznej liryki liturgicznej o św. Stanisławie,
„Analecta Cracoviensia” 11, 1979, s. 223. Inaczej datuje ten utwór J. Pikulik, Indeks sekwencji w polskich
rękopisach muzycznych, Warszawa 1974.
9
10
J. Pikulik, Próba rozwiązania różnic.
186 Jolanta Byczkowska-Sztaba
• Ave, mundi spes – Prosa nadobna o Pannie Marii
• Ave,plena singulari – I tho tesz nadobna prosa o Pannie Marii.
C. KALENDARZ
Ms. 508 zawiera kalendarium, które nie daje się porównać z żadnym aktualnie
dostępnym. W kalendarzu odnotowano następujące święta, wskazujące na związek
z tradycją norbertańską:
św. Augustyn, Translacja św. Augustyna, Dionizy z towarzyszami, Nikazjusz (Nikazy) – patron, bp Reims, Nikazy z towarzyszami. Charakterystyczne dla tradycji norbertańskiej święta: św. Nikazjusza – biskupa Reims i św. Nikazego z tow. notowane
są w ms. 508 w inny dzień miesiąca, niż przyjęto to w tradycji zakonnej. Poza tym
kalendarz jest zgodny z kalendarzami zachowanymi w najstarszych rękopisach liturgiczno-muzycznych.
II. Różnice między tradycją ms. 508 a tradycją norbertańską
Repertuar śpiewów odbiega znacznie od tradycji zakonnej. Analiza repertuaru monodycznego wykazała większą zbieżność repertuarową z tradycją diecezjalną,
a tym samym odstępstwa od tradycji własnej.
A. UKŁAD KODEKSU
Układ jest typowy dla rękopisów diecezjalnych. Cechą charakterystyczną
tego schematu jest umiejscowienie części Ordinarium missae na początku kodeksu.
Budowa graduału jest następująca:
1. Ordinarium missae
2. Proprium de tempore
3. Proprium de sanctis
4. Commune sanctorum
5. Sekwencje.
B. NOTACJA MUZYCZNA
Rękopis pisany jest notacją gotycką z przełomu XV/XVI w., a nie nota quadrata jak inne zachowane rękopisy norbertańskie.
C. ORDINARIUM MISSAE
Śpiewy Ordinarium missae, do których zaliczamy: Kyrie ,Gloria, Credo, Sanctus i Agnus Dei, są częściami stałymi mszy św. Stanowią one jedno z głównych
kryteriów określenia proweniencji kodeksów liturgiczno-muzycznych. Ordinarium
misssae wskazuje na zbieżność z tradycją diecezjalną. Świadczy o tym:
1. Notowanie na początku rękopisu;
2. Przekaz śpiewów parami: Kyrie-Gloria, Sanctus-Agnus Dei;
3. Tożsama melodia Sanctus i Agnus. Na 10 par 6 z nich ma identyczne melodie.
Tradycja liturgiczno-muzyczna norbertanek ze Zwierzyńca... 187
4. Tropy Kyrie: Kyrie magne Deus potentiae i Kyrie fons bonitatis używane
częściej w tradycji diecezjalnej niż w zakonnej.
5. Melodyka śpiewów jest prawie identyczna z melodiami Ordinarium graduału katedry wawelskiej ms. 4511.
D. NOTY RUBRYCYSTYCZNE
Zapis not rubrycystycznych przed każdą parą śpiewów Ordinarium missae jak
i nazwa zostały przejęte z rękopisów diecezjalnych. Są to noty: Paschale, de Apostolis, de Virginibus, de Confessoribus.
E. KALENDARZ
Układ kalendarza w Proprium de sanctis jest typowy dla liturgików diecezjalnych: zaczyna się od wigilii św. Andrzeja (29 listopada), a kończy się uroczystością
św. Katarzyny (25 listopada).
F. SEKWENCJE
Kryterium ustalania przynależności do tradycji zakonnej bądź diecezjalnej jest
schemat repertuaru Sekwencji na główne uroczystości roku kościelnego. Wyróżniamy trzy schematy:
1. cechujący rękopisy diecezjalne, cysterskie, franciszkańskie, klarysek,
2. cechujący rękopisy norbertańskie,
3. cechujący rękopisy dominikańskie.
Lista Sekwencji na główne uroczystości roku kościelnego w ms. 508 nie jest
typowa dla tradycji norbertańskiej, każe zaliczyć schemat do grupy rękopisów diecezjalnych.
LISTA SEKWENCJI
UROCZYSTOŚĆ –
PRZEZNACZENIE
BOŻE NARODZENIE:
Msza pasterska
Msza o świcie
Suma
ŚW. SZCZEPAN
ŚW. JAN APOSTOŁ
EPIPHANIA
WIELKANOC
WNIEBOWSTĄPIENIE
11
DIECEZJALNA
NORBERTAŃSKA
MS. 508
Grates nunc omnes
Laetabundus
Grates nunc omnes
Natus ante secula
Eia, recolamus
laudibus
Hanc concordi
famulatu
Johannes,
Jesu Christo
Festa Christi
Victimae paschali laudes
Rex omnipotens
Summi triumphum
regis
Jubilemus salvatori
Eia, recolamus
laudibus
Heri mundus
exultavit
Christo laudes
decantet
Festa Christi
Fulgens preclara rutilat
Rex omnipotens
Biblioteka Kapitulna w Krakowie, Graduał krakowski, poł. XV w., sygn. ms. 45.
Hanc concordi
famulatu
Johannes,
Jesu Christo
Festa Christi
Victimae paschali laudes
Rex omnipotens
Summi triumpum
regis
188 Jolanta Byczkowska-Sztaba
ZESŁANIE Ducha Św.
TRÓJCA Św.
BOŻE CIAŁO
POŚWIĘCENIE KOŚĆ.
Św. JAN CHRZCICIEL
Św. PIOTR PAWEŁ
Św. MARIA
MAGDALENA
WNIEBOWZIĘCIE
NMP
Sancti Spiritus
Veni, Sancti
Spiritus
Benedicta semper
sancta
Lauda Sion
Psallat ecclesia
mater
Sancti Spiritus
Sancti Baptiste
Gaude, caterva dici
Sancti Spiritus
Veni, Sancti
Spiritus
Benedicta
semper sancta
Lauda Sion
Psallat ecclesia
mater
Quam dilecta
tabernacula
Sancti Baptiste
Petre summe
Petre summe
Petre summe
Laus tibi, Christe
Laus tibi, Christe
Laus tibi, Christe
Congaudent
angelorum
Area virga
Congaudent
angelorum
Veni, Sancti Spiritus
Benedicta semper
sancta
Lauda Sion
Clara chorus dulce
pangat
Hac clara die
NARODZENIE NMP
WSZYSCY ŚWIĘCI
Św. KATARZYNA
Św. ANDRZEJ
Stirpe maria regia
Alle caeleste
Stirpe maria regia
Omnes sancti
Omnes sancti
Resultet tellus
Seraphin
Seraphin
Sanctissime virginis Katherina sollemnia Sanctissime virginis
Sacrosancta
Sacrosancta
Deus in tua virtute
hodierne
hodierne
Jak wynika z powyższego zestawienia, lista sekwencji ms. 508 zgodna jest
z diecezjalną listą sekwencyjną, odbiega ona całkowicie od własnej tradycji norbertańskiej. Niewykluczone, że została przejęta lub powstała pod wpływem liturgii diecezjalnej.
G. WERSETY ALLELUJATYCZNE
Wersety allelujatyczne stanowią jedno z najważniejszych kryteriów ustalania proweniecji rękopisu. Zapis ich w kodeksie jest wyrazem jakiejś tradycji i służy do ustalenia związków genetycznych liturgiku. Z komparatystyki śpiewów allelujatycznych ms. 508 wynika, że odbiega ona od tradycji norbertańskiej i diecezjalnej, co stanowi problem dla mediewistów12. Wśród zachowanych w Polsce 6 graduałów norbertańskich tylko ms. 508 reprezentuje europejski nurt diecezjalny. Lista śpiewów allelujatycznych jest identyczna z listą śpiewów w graduałach z XII i XIII w. znalezionych w okolicach Trewiru, a sygnowanych przez benedyktynów z Solesmes TRE 113
i TRE 214, co wskazują poniższe zestawienia śpiewów ms. 508 oraz TRE 1 i TRE 2
J. Pikulik, Wiersze allelujatyczne cyklu wielkanocnego w średniowiecznej Polsce, [w:] Muzyka religijna w Polsce, t. III, Warszawa 1979, s. 183–208.
12
13
Öff. Wiss. Bibl. Berlin ,TRE 1 – Graduał z XII w. z okolic Trewiru (?), sygn. ms. Qo 664.
14
Stadtsbibliothek Trier, TRE 2 – Graduał z XIII w. z okolic Trewiru (?), ms. 2254.
Tradycja liturgiczno-muzyczna norbertanek ze Zwierzyńca... 189
z listą norbertańską zakonną na cały rok kościelny od I Niedzieli Adwentu do
XXIII Niedzieli po Zesłaniu Ducha św.
1. Okres od ADWENTU do WIELKANOCY
Uroczystość
MS. 508 lista alv
TRE 1 lista alv
TRE 2 lista alv
I Niedziela Adwentu
Ostende nobil
brak
II Niedz. Adwentu
Letatus sum
+
Stantes erat pedes
–
Defekt – brak kart
od I Niedzieli
Adwentu
do Wielkiej
Soboty
III Niedz. Adwentu
brak karty
Excita Domine
IV niedz. Adwentu
Veni Domine
+
Wigilia Bożego Narodzenia
Hodie scietis
nie podaje
Boże Narodzenie – msza 1
+
Boże Narodzenie – msza 3
Dominus dixit ad me
Dominus regnavit
decorem
Dies sanctificsatus
Św. Szczepan
Video caelos
+
Św. Jan Apostoł
His est discipulus
+
Epiphania
Vidimus stellam
+
I niedziela po Epiphanii
Jubilate Deo
Laudate Deum omnes
Angeli
Dominus regnavit
exultet
Confitemini
+
Dominus regnavit exultet
Laudate Deum
omnes angeli
nie podaje
Boże Narodzenie – msza 2
II niedziela po Epiphanii
III niedziela po Epiphanii
Wielka Sobota
+
+
Jak wynika z powyższego zestawienia, w formularzu mszalnym II Niedzieli Adwentu ms. 508 notuje dwa wersety allelujatyczne: Laetatus sum i Stantes erat pedes
– układ ten jest nie spotykany w innych liturgikach.
2. UROCZYSTOŚĆ ZMARTWYCHWSTANIA Z OKTAWĄ
ŚWIĘTO
TRADYCJA
ZAKONNA
Śpiewy alv
MS. 508
TRE 1
TRE 2
PASCHA
Pascha nostrum Pascha nostrum
Pascha nostrum Pascha nostrum
FERIA I
Epulemur
Epulemur
Epulemur
Epulemur
FERIA II
Nonne cor
Nonne cor
Nonne cor
Nonne cor
Angelus Domini
V. Respodens
autem
Angelus Domini
V.Respodens
autem
190 Jolanta Byczkowska-Sztaba
FERIA III
Oportebat pati
FERIA IV
FERIA V
FERIA VI
SABBATO
Christus resurgens
Surrexit Dominus de sepulchro
Surrexit Christus et illuxit
Haec dies
Christus resurgens
In die resurrectionis
Surrexit Altissimus de sepulchro
Dicite in gentibus
Haec dies
Christus resurgens
In die resurrectionis
Surrexit
Altissimus de
sepulchro
Dicite in gentibus
Haec dies
Christus resurgens
In die resurectionis
Surrexit Altissimus de sepulchro
Dicite in gentibus
Haec dies
Laudate pueri
Laudate pueri
Laudate pueri
Laudate pueri
v.Sit nomen
Domini
v.Sit nomen
Domini
v.Sit nomen
Domini
v. Sit nomen
Domini
Lista wersetów allelujatycznych ms. 508, jak wynika z powyższego zestawienia, nie jest zgodna z listą tradycji norbertańskiej, szczególnie w uroczystość
Ferii III do Ferii VI, natomiast w formularzu Ferii I notuje 3 wersety alleluja zamiast
jednego.
Lista ms. 508 jest identyczna z listą alleluja kodeksu TRE 2, a także z TRE 1
– tutaj z wyjątkiem w Ferii II, gdzie TRE 1 notuje tylko 1 werset.
3. NIEDZIELE I ŚWIĘTA PO WIELKANOCY
ŚWIĘTO
TRADYCJA
ZAKONNA
Dominica
I
In die resurrectionis
Surrexit Dominus
et occurens
II
Surrexit Dominus vere
MS. 508
TRE 1
TRE 2
Surrexit Dominus Surrexit Domi- Surrexit
vere
nus vere
Dominus vere
Pascha nostrum
Surrexit pastor
bonus
Surrexit pastor Surrexit pastor
bonus
bonus
Oportebat pati
Oportebat pati
Surrexit pastor bonus
III
IV
In die resurrectionis
Surrexit Dominus vere
Christus resurgens
V
Oportebat pati
Nonne cor
In die resurrectionis
Surrexit Domino
de sepulchro
Surrexit Christus Surrexit Chris- Surrexit Christus
et illuxit
tus et illuxit
et Illuxit
Resurrexit
Resurrexit ChrisChristus ex
tus ex mortuis
mortuis
Angelus
Domini
V.Respondens
autem
Resurrexit Christus ex mortuis
Angelus Domini
V.Respondens
autem
Tradycja liturgiczno-muzyczna norbertanek ze Zwierzyńca... 191
Ascensionis
Non vos relinquam
Ascendit Deus
Ascendit Deus
Ascendit Deus
Ascendes Christus
Dominus in Sina
Dominus in
Sina
Dominus in Sina
Dom.oct. Ascendit Deus
Dominus in Sina
Ascendit Deus
Dominus in Sina
Charakterystyczną cechą graduału norbertanek zwierzynieckich są pojedyncze
śpiewy allelujatyczne w formularzach mszalnych od II do V Niedzieli po Wielkanocy, podczas gdy tradycja norbertańska notuje w tym okresie po dwa śpiewy.
Lista jest prawie identyczna z graduałami trewirskimi (?).
4. OKTAWA ZESŁANIA DUCHA ŚW.
PENTHEC.
TRADYCJA
MS. 508
ZAKONNA
Spiritus Sanctus Emitte
Emitte
Emitte
Veni
Veni
Veni
Veni
FERIA II
Emitte
Loquebantur
Spiritus Domini Spiritus Domini
Veni
Veni
Veni
Veni
FERIA III
Paraclitus
Paraclitus
Paraclitus
Paraclitus
Veni
Veni
Verbo Domini
Emitte
Veni
Verbo Domini
Veni
Emitte
Veni
Verbo Domini
Veni
Emitte
Sancti Spiritus,
Domine corda
nostra mundet
Sancti Spiritus,
Domine corda
nostra mundet
Sancti Spiritus, Domine
corda nostra mundet
Emitte
Emitte - i
Emitte - i
Emitte - i
Veni
Paraclitus - i
Paraclitus - i
Paraclitus - i
Paraclitus
Verbo - i
Verbo
Domino - i
Verbo
Domino- i
Spiritus Domini
Veni - i
Veni - i
Veni - i
ŚWIĘTO
Veni
FERIA IV
FERIA V
FERIA VI
Spiritus Domini
Veni
Emitte
Veni
Verbo Domini
TRE 1
TRE 2
Veni
SABBATO
Benedictus es
Benedictus es - i Benedictus es - i
Laudate
Laudate
Laudate Dominum
Dominum
Dominum
W formularzach tego okresu należy zwrócić uwagę na repetycję wersetu
Veni w każdym dniu oktawy15. Repetycja wersetu Veni występuje w układzie norber15
J. Pikulik, Wiersze allelujatyczne.
192 Jolanta Byczkowska-Sztaba
tańskim, franciszkańskim, w większości kodeksów diecezjalnych, a także w europejskich kodeksach TRE 1 i TRE 2. Prawdopodobnie repetycja ta ma miejsce również
w rękopisie ms. 508, albowiem skryptor nie zawsze ten śpiew zarejestrował.
Pomiędzy formularzami Ferii II a Ferii V w rękopisie ms. 508 znajdują się doklejone karty, niewykluczone, że karta notująca werset Veni uległa zniszczeniu lub
została wydarta.
Unikalny na terenie Polski jest werset allelujatyczny Sancti Spiritus Domine
corda nostra mundet, występujący w formularzu Ferii VI oktawy zesłania Ducha św. Werset ten występuje w Polsce tylko w ms. 508. Natomiast wśród rękopisów europejskich notują go oba rękopisy trewirskie (?) oraz 4 rękopisy z St.Gallen
z przełomu IX/X w. Świadczy to o niewątpliwych związkach między ms. 508 a graduałami z XII i XIII w. prawdopodobnie z okolic Trewiru.
5. NIEDZIELE PO ZESŁANIU DUCHA ŚW.
Tradycja
zakonna
ms. 508
TRE 1
TRE 2
Niedziela
I
Domine Deu meus
Dominus Deus meus Domine Deus meus
+
II
Deus iudex
Deus iudex
Deus iudex
+
III
Diligam te
Diligam te
Diligam te
+
IV
Domine in virtute
Domine in virtute
+
In te Domine
In te Domine
+
VI
Domine in virtuti
Benedicam Dominum
Omnes gentes
Eripe me
Eripe me
+
VII
Eripe me
Te decet hymnus
Te decet hymnus
+
Replebimur
Replebimur
+
VIII
Te decet
Attendite
Attendite
+
Exultate Deo
Exultate Deo
+
V
Replebimur
IX
Omnis terra
X
In te, Domine
Domine Deus salutis Domine Deus salutis
+
XI
Attendite popule
Domina refugium
Domine refugium
+
XII
Propitius esto
Venite exultemus
Praeoccupemus
faciem
Quoniam Deus
Venite exultemus
Praeoccupemus
faciem
Quoniam Deus
+
+
Confitemini
Confitemini
+
Paratum cor
Paratum cor
+
In exitu Israel
In exitu Israel
+
Facta est
Facta est
+
XIII
XIV
XV
XVI
Exultate Deo
Domine Deus
salutis
Domine refugium
Venite exultemus
V. Praeoccupemus
faciem
+
Tradycja liturgiczno-muzyczna norbertanek ze Zwierzyńca... 193
XVII
Quoniam Deus
Dilexi quoniam
Dilexi quoniam
+
XVIII
Domine exaudi
Dextera Dei
Dextera Dei
+
XIX
Confitemini
Qui confidunt
Qui confidunt
+
XX
Paratum cor
De profundis
De profundis
+
XXI
In exitu Izrael
Confitebor tibi
Confitebor tibi
..
Lauda anima
Facta est
XXII
Qui timet
Lauda anima
XXIII
De profundis
Qui sanat
Lauda anima
Qui sanat
Lauda anima
Qui sanat
Lauda Jerusalem
Qui posuit
Qui sanat
Lauda
Jerusalem
Qui posuit
Qui posuit
Lista śpiewów allelujatycznych norbertanek krakowskich odbiega znacznie od
własnej tradycji zakonnej, a także różni się od list allelujatycznych występujących
w rękopisach polskich. W przedstawionej tabeli widzimy, że lista ta niemalże pokrywa się z listą śpiewów allelujatycznych w graduałach europejskich TRE 1 i TRE 2.
Nieznaczne różnice pomiędzy zawartymi w nich śpiewami a ms. 508 występują
w XXII i XXIII Niedzieli po Zesłaniu Ducha Św.: w kodeksach trewirskich (?) występują dwa wersety allelujatyczne w formularzach XXII i XXIII Niedzieli zwykłej,
których nie notuje ms. 508.
III. Związki graduału norbertanek zwierzynieckich z rękopisami europejskimi
na podstawie wariantów melodycznych
Choć rękopis jest niezaprzeczalnie polski, badania wykazały, że nie identyfikuje
się on z polską tradycją zakonną i diecezjalną. Uznałam więc za celowe porównanie
go z rękopisami europejskimi. Badanie to przeprowadziłam wykorzystując 150 wariantów muzycznych ustalonych przez benedyktynów z Solesmes16. Miejsca wariantowe wyznaczono ze śpiewów liturgicznych w częściach De tempore oraz De sanctis
zarówno z rękopisów zakonnych jak i diecezjalnych.
Warianty muzyczne podzielono na 3 grupy po 50 tj.: 1–50, 51–100, 101–150.
Pierwsze 1–50 pochodzą z odcinków intonacyjnych początkowych części utworu,
warianty 1–100 i 101–150 zostały wzięte z głównych partii kompozycji. W orzekaMetodologia badań zgodna z: Le Graduel Romain, vol. II: Les sources, Abbaye Saint-Pierre de Solesmes
1957; Le Graduel Romain, vol. IV: Le texte neumatique, Abbaye Saint-Pierre de Solesmes 1960.
16
194 Jolanta Byczkowska-Sztaba
niu o stopniu pokrewieństwa i związkach genetycznych posiadają one największe
znaczenie. Określenie „dystans” używane w dalszym tekście – jest to liczba miejsc
wariantowych, określająca różnice między rękopisami. Wielkość dystansu i stopień
pokrewieństwa są względem siebie odwrotnie proporcjonalne: im dystans mniejszy
to pokrewieństwo między kodeksami jest większe17. Poniżej przedstawiam rękopisy europejskie charakteryzujące się najbliższym dystansem w stosunku do polskiego kodeksu ms. 508.
A. MIEJSCA WARIANTOWE 1–50
Miejsca te wybrano z intonacji utworów lub intonacji odcinków wewnętrznych.
Dystans – liczba różnic pomiędzy ms. 508 a kodeksami europejskimi przedstawia się
następująco:
• Dystans 9 – posiada` MEK 3 Graduał XIV w. z Melk; Bibl. Melk ms. 1056
• Dystans 12 – TRE 1 Graduał z XII w. Trewir (?); Berlin, Öff. Wiss. Bibl. Berlin ms.
Qo 664
• Dystans 14 – BAB 4 Graduał, XIV w. z Bambergu ; Rzym Bibl. Angelica ms. 1436
B. MIEJSCA WARIANTOWE 51–100
Miejsca te zostały wybrane spośród materiału melodycznego różnego od formuł intonacyjnych, głównie z części środkowej utworów. Dystanse przedstawiają się tutaj
następująco:
Dystans:
4 – TRE 1 Graduał, XII w.,Trewir (?); Berlin; Öff. Wiss. Bibl. Berlin ms.
Qo 664
7 – KLO 3 Graduał, XIII/XIV w., Klosterneuburg; Bibl. Klosterneuburg
ms. 588
8 – KLO 1 Graduał, XII w., Klosterneuburg; Universtätsbibl. Graz
ms. 807
9 – ANO 2 Graduał, XIV w., Ardeny (?); L.Rosenthal, Monachium Kat.150
nr 217)
MEK 3 Graduał, XIV w., Melk; Bibl. Melk ms. 1056
Jak wynika z powyższego zestawienia, najmniejszy dystans istnieje między ms. 508
i TRE 1. Należy podkreślić, że w tych miejscach wariantowych oba kodeksy nie
wykazują żadnych ubytków. Zmniejsza to do zera niepewność badań wynikających
z obliczeń hipotetycznych wartości dystansu. Z 4 różnic między ms. 508 a TRE 1
aż 3 stanowią warianty notowane tylko i wyłącznie w Polsce. Stwarza to przesłanki do stwierdzania, że tradycja muzyczna ms. 508 po odrzuceniu wariantów polskich
jest identyczna z tradycją graduału trewirskiego (?) z XII wieku.
C. MIEJSCA WARIANTOWE 101–150
Miejsca te pochodzą z miejsc melodycznych różnych od intonacji. Ze względu na braki w ms. 508 w grupie tej należało uwzględnić ubytki miejsc warianto17
Problematykę związaną z obliczeniami dystansu przedstawiła H. Sowulewska, Graduał Gnieźnieński ms. 195
i krakowski ms. 45 w średniowiecznej tradycji muzycznej (praca magisterska, ATK, Warszawa).
Tradycja liturgiczno-muzyczna norbertanek ze Zwierzyńca... 195
wych spowodowanych brakiem karty w rękopisie, późniejszych korekt tych miejsc
lub innych uszkodzeń. Ubytki w tej grupie obliczałam łącznie z brakami w graduale
ms. 508. Jeżeli ich liczba przekraczała 30% ogółu miejsc wariantowych, wówczas
manuskrypt tracił dla badań istotne znaczenie. Dystanse są następujące:
Dystans:
3 – TRE 1 Graduał, XII w., Trewir (?); Öff. Wiss. Bibl. Berlin ms. Qo 664
8 – HES Graduał, 2 poł. XIII w., Hesja ; Bibl.Cassel Th. ms. Oo 5
10 – BLA, Graduał, XIII w., Blaubeurn; Stadtbibl. Maihingen ms. I.3. Qo 13
KLO 1, Graduał, XII w., Klosterneuburg; Universtätsbibl. Graz ms. 807
KLO 3, Graduał, XIII/XIV w., Klosterneuburg; Bibl. Klosterneuburg ms. 588
ZIG.25 , Graduał, XIII w ex., Lipsk , Kościół św. Tomasza ; Universitätsbibl.
Lipsk ms. 391
D. MIEJSCA WARIANTOWE 51–150
Badanie to obejmuje porównanie materiału melodycznego z wybranymi rękopisami.
Obliczony dystans jest nową uzyskaną liczbą, a nie sumą poprzednich dystansów.
Oto najmniejsze dystanse w tej grupie:
7 – TRE1 1 Graduał, XII w.,Trewir (?); Öff. Wiss. Bibl. Berlin ms. Qo 664
16 – KLO 3 Graduał, XIII/XIV w., Klosterneuburg; Bibl. Klosterneuburg ms. 588
18 – KLO 1 Graduał, XII w., Klosterneuburg; Universtätsbibl. Graz ms. 807
21 – BLA, Graduał, XIII w., Blaubeurn; Stadtbibl. Maihingen ms. I.3. Qo 13;
KED Graduał, koniec. XII w., Kwedlinburg; Öff. Wiss. Bibl. Berlin mus. ms. 40 078
23 – HES Graduał, 2 poł. XIII w., Hesja; Bibl.Cassel Th. ms. Oo 5
E. MIEJSCA WARIANTOWE 1–150
W tej grupie bierze się pod uwagę ustalenie związków kodeksu polskiego ms. 508
z kodeksami europejskimi na podstawie całego melodycznego materiału porównawczego. Jest to grupa, w której relacje są ustalone niezależnie od wyników poprzednich.
Najmniejsze dystanse posiadają:
20 – TRE 1 Graduał, XII w., Trewir (?); Öff. Wiss. Bibl. Berlin ms. Qo 664
35 – KLO 1 Graduał, XII w., Klosterneuburg; Universtätsbibl. Graz ms. 807
KLO 3 Graduał, XIII/XIV w., Klosterneuburg; Bibl. Klosterneuburg ms. 588
36 – BLA Graduał, XIII w., Blaubeurn; Stadtbibl. Maihingen ms. I.3. Qo 13
43 – KED Graduał, koniec XII w., Kwedlinburg ; Öff. Wiss. Bibl. Berlin mus. ms.
400 78
Przedstawione wyżej zestawienie dystansów dowodzi, że całość repertuaru ms. 508
jest najbliższa graduałowi z XII w. oznaczonego siglem TRE 1 – Graduał, XII w.,
Trewir (?); Öff. Wiss. Bibl. Berlin ms. Qo 664. Na 150 wariantów notuje on tylko 20
różnic, tj. ok. 13% całego materiału porównawczego.
196 Jolanta Byczkowska-Sztaba
Wnioski
Z przeprowadzonego porównania wynika, że zawarte w graduale ss. norbertanek z Krakowa śpiewy liturgiczno-muzyczne odbiegają zdecydowanie od tradycji zakonnej. Możliwe, że rękopis reprezentuje liturgię sprzed reformy unifikacyjnej
lub uległ tak silnym wpływom, że w znacznej mierze zatracił charakter zakonny.
O zachowaniu tradycji norbertańskiej świadczy introit na IV Niedzielę Adwentu,
werset allelujatyczny na II Niedzielę Adwentu, 6 sekwencji o Matce Bożej i sekwencja na cześć św. Andrzeja. Zaliczyć można do tego również uroczystość św. Augustyna, jego translację oraz świętych Nikazjusza biskupa Reims i św. Nikazego z towarzyszami.
Zapis śpiewów Ordinanium missae, łączenie w pary Kyrie-Gloria i Sanctus-Agnus, tożsamość melodii Sanctus-Agnus oraz noty rubrycystyczne stanowią o prowieniencji rękopisu. Identyczne melodie: Kyrie, Gloria, Sanctus, Agnus Dei w ms. 508
i w Ordinarium missae graduału ms. 45 z katedry wawelskiej świadczą o roli tradycji diecezjalnej w ustalaniu repertuaru tej fazy śpiewu. Lista sekwencyjna na główne
uroczystości roku jest również listą diecezjalną. Tytuły listy wersetów allejujatycznych ms. 508 są odmienne od wszystkich innych stosowanych na terenie Polski.
Trudno jest więc ustalić pokrewieństwo i związki tej listy z innymi ośrodkami w Polsce. Lista allelujatyczna ms. 508 wskazuje na bardzo wyraźne związki z rękopisami TRE 1 i TRE 2.
Związki z TRE 1, TRE 2 znalazły również potwierdzenie w analizie wariantów melodycznych. Tradycja muzyczna graduału jest najbardziej zbliżona do XIIwiecznego graduału pochodzącego prawdopodobnie z Trewiru. Na 150 porównywanych wariantów melodycznych występuje tylko 20 różnic. Benedyktyni z Solesmes
podkreślają, że najważniejsze w badaniach są miejsca 101–150 oraz badania 51–150
i 1–150. We wszystkich tych badaniach, jak wykazałam wyżej, rękopisy dzieli niewielki dystans. Można powiedzieć, że związków genetycznych zwierzynieckiego graduału należy szukać w tradycji reprezentowanej przez rękopis trewirski. Należy
tu podkreślić, że w miejscach wariantowych 51–100 w obu rękopisach nie występują
żadne ubytki. Zmniejsza to do zera niepewność badań, wynikających z obliczenia hipotetycznych wartości dystansów. Z 4 różnic między manuskryptami aż 3 warianty
notowane są wyłącznie w Polsce. Stwarza to przesłanki do stwierdzenia, że tradycja muzyczna ms. 508 po odrzuceniu wariantów polskich jest identyczna z Tre 1.
Niewykluczone, że to właśnie ten manuskrypt był poszukiwanym archetypem dla tradycji, z której wywodzi się graduał ss. norbertanek, a który to reprezentuje dawną
tradycję liturgiczną norbertańską prawdopodobnie sprzed unifikacji liturgii norbertańskiej.
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Beata Możejko (Gdańsk)
Życie norbertanek żukowskich w wieku XV
i na początku XVI stulecia
Idealne ramy życia norbertanek żukowskich wyznaczała obowiązująca je reguła zakonna1. Na czele zgromadzenia stała przeorysza wybierana przez opata,
zwierzchnika męskiej placówki. Bezpośrednim zwierzchnikiem przeoryszy w sprawach duchownych i doczesnych był prepozyt wybierany przez mniszki spośród
norbertanów i zatwierdzany przez opata2. Przeoryszę zastępowała podprzorysza,
poza tym inne siostry pełniły liczne funkcje: kantorka była kierowniczką śpiewu,
kustoszka przechowywała książki, cyrkatorka czuwała nad przestrzeganiem reguły.
O rozwój duchowny i intelektualny nowicjuszek dbała mistrzyni nowicjatu. Pozostałe funkcje wiązały się z obowiązkami gospodarczymi: za zakup żywności odpowiadała klucznica, wypiekami opłatka, wyrobem świec i sprzątaniem kościoła zajmowała się zakrystianka. Do zadań szafarki należało kierowanie kuchnią i opieka nad
spiżarnią klasztorną. O odzież zakonnic troszczyła się westiarka, która kontaktowała się z szewcami, farbiarzami i kuśnierzami oraz zapewniała oświetlenie dla klasztoru. Furta klasztoru pozostawała pod opieką portulanki, do której należało również
troska o jałmużnę i zgłaszanie interesantów3. Norbertanki obowiązywała bardzo surowa klauzura zezwalająca na opuszczanie murów klasztornych jedynie na wypadek
wojny. Reguła określała także szczegółowo obowiązki modlitewne, czas i charakter postów. Zakonnice umartwiały się: ich cele nie były ogrzewane, biczowały się,
5 razy do roku puszczały krew. Siostrom kanoniczkom zalecano pracę, polegającą
na tkaniu, szyciu i haftowaniu, siostry konwerski wykonywały rozmaite prace fizyczne. Wszystkie mniszki obowiązywała reguła milczenia, modlitwy, raz w mieTekst stanowi rozszerzoną i zmienioną wersję fragmentu artykułu publikowanego: B. Możejko, Żukowo od
schyłku XIV w. do początku XVI w., [w:] Dzieje Żukowa, pod red. B. Śliwińskiego, Żukowo 2003, s. 96–102.
1
S. Szybkowski, Zakon norbertanów i norbertanek (premonstratensów i premonstratensek), [w:] Dzieje
Żukowa, s. 27.
2
3
Tamże, s. 28.
198 Beata Możejko
siącu i przed świętami spowiedzi i komunii świętej4. Zachowany materiał źródłowy
pozwala zauważyć kilka aspektów życia norbertanek żukowskich, w tym również
działań świadczących o wykraczaniu poza ramy ustalone regułą.
Nie bez znaczenia dla funkcjonowania żukowskiego zgromadzenia miało bliskie sąsiedztwo bogatego Gdańska. Mniszki pochodziły z pomorskiej szlachty lub
gdańskiego zamożnego mieszczaństwa. W okresie wojny trzynastoletniej przeoryszą została Barbara z Rusocina, córka rycerza pomorskiego Gabriela z Rusocina5.
Źródła notują informacje o norbertankach pochodzących z Gdańska. W 1386 r.
gdańszczanka Małgorzata córka Nikla Erkon zapisała 20 grzywien dla klasztoru w Żukowie6. W 1394 r. Małgorzata zakonnica w Żukowie córka Piotra von Oppeln (de Opul) zapisała klasztorowi w spadku 20 grzywien7. Jej ojciec Piotr był
rajcą w latach 1366–1381, a następnie ok. 1382–1383 burmistrzem Głównego Miasta Gdańska8. W początkach XV w. zakonnica z Żukowa Anna zwracała się do Rady
Nowego Miasta Gdańska o obronę przed ojczymem i braćmi, chcącymi pozbawić ją
spadku należnego po ojcu9. Kolejną gdańszczanką z pochodzenia była mniszka Nała,
córka Engelbrachta von der Asche. Z rodziny von der Asche wywodzili się dwaj
gdańscy ławnicy – Herman von der Aschen ławnik w 1412 r. oraz Bernard van der
Aschen ławnik w 1423 r., przy czym pierwszy mógł być synem Engelbrachta von der
Aschen10. Zachował się list Nały z 1425 r. do Rady Gdańska, w którym prosiła o wypłatę dwóch grzywien swej macosze Katarzynie, z posesji dziedziczonej przez mniszkę po zmarłym ojcu. Był to dom przy ul. Chlebnickiej, naprzeciw ul. Kuśnierskiej,
za studnią idąc w kierunku rzeki Motławy11. Zakonnica przypominała także rajcom
gdańskim, że po jej śmierci należy wpłacić 24 grzywny dla klasztoru w Żukowie.
29 czerwca 1441 r. Nała ponownie zwracała się do Rady miasta Gdańska o wypłacenie jej rocznego czynszu, tym razem czterech grzywien gorszych (czyli pewnie
równowartych z dwiema lepszymi) na Zielone Świątki12. Wiadomo, że żyła jeszcze
w 1445 r., gdy została wymieniona wśród siedmiu zakonnic poddających klasztor
Krzyżakom13.
4
Tamże, s. 28–29.
K. Bruski, Gabriel z Rusocina, [w:] Słownik biograficzny Pomorza Nadwislańskiego, t. 2, s. 19–20;
B. Możejko, Żukowo.
5
6
Archiwum Państwowe w Gdańsku (dalej AP Gdańsk), 300, 32, nr 2, k. 65.
7
Tamże, k. 73.
8
J. Zdrenka, Rats- und Gerichtspatriziat der Rechten Stadt Danzig 1342–1525, Hamburg 1991, s. 362.
9
AP Gdańsk, 300 D/45C, nr 81.
10
J. Zdrenka, Rats- und Gerichtspatriziat, s. 213.
Wiadomo o domu i czynszu na podstawie listu Nały do Rady miasta Gdańska z 1425 r.: AP Gdańsk
300 D/45 C, nr 82, k. 73. Małgorzata zakonnica w Żukowie, córka Piotra de Opul, 20 grzywien dla klasztoru żukowskiego po swej śmierci (1394 r.).
11
12
Tamże, 300 D/45 C, nr 85.
A. Czacharowski, Uposażenie i organizacja klasztoru norbertanek w Żukowie od XII do połowy XV
wieku, Toruń 1963, s. 118.
13
Życie norbertanek żukowskich w wieku XV... 199
Gdańszczanką była również mniszka Urszula Fischer14. Zmarła przed 29 września 1484 r., kiedy przeorysza Małgorzata prosiła burmistrza gdańskiego Jerzego Bocka o wydanie Jerzemu Fischerowi, bratu Urszuli, spadku po niej w wysokości 100
grzywien. Suma ta miała być pomniejszona o 7 grzywien, które Urszula ofiarowała klasztorowi, przy czym z daru zakonnicy klasztor otrzymał także 8 grzywien należnego jej czynszu z jakiś dóbr rodzinnych. Także Jerzy Fischer postanowił przekazać 10 grzywien z należnego mu spadku na potrzeby norbertanek żukowskich15.
Urszula poczyniła nadto dalsze zapisy na rzecz swojego klasztoru, skoro 6 października 1484 r. przeorysza Małgorzata prosiła Radę miasta Gdańska o wydanie okazicielowi pisma, Hansowi Folkwyn, 30 grzywien należnych klasztorowi po zmarłej
zakonnicy Urszuli Fischer16. Hans Folkwyn był pośrednikiem przeoryszy Małgorzaty także w sprawie innej zmarłej zakonnicy pochodzącej z Gdańska. 21 października 1484 r. Małgorzata upoważniła go do reprezentowania interesów klasztoru przed
Radą miasta Gdańska, którą prosiła o dopilnowanie, by nie oddawano pieniędzy
z czynszów należnych zmarłej właśnie zakonnicy Anny jej bratu, dopóki ten nie ugodzi się z konwentem w sprawie wypełnienia ostatniej woli siostry17. Gdańska księga gruntowa z początków XVI w. zanotowała informację o żukowskiej mniszce Urszuli córce Piotra Bischofa18 dziedziczącej parcelę na terenie Lastadii19. Na tej samej
ulicy w początkach XVI w. parcelę posiadała inna norbertanka żukowska Anna córka gdańskiego ławnika Bernarda Ulricksa (Ulrich)20.
Pieniądze płacone tytułem czynszów pochodzącym z Gdańska mniszkom zasilały z pewnością finanse żukowskiego klasztoru. Podstawowym źródłem utrzymania były jednak majątki ziemskie należące do klasztoru tytułem pierwotnego uposażenia i działalność gospodarcza. Dodatkowym wsparciem dla żukowianek były
czynione na ich rzecz zapisy testamentowe. W XV w. (?) Mikołaj Kon i jego brat,
niewymieniony w dokumencie z imienia, zapisywali norbertankom żukowskim
12 grzywien rocznie21. Gdańszczanin Nicolas Tubing czyniąc 18 I 1457 r. testament,
dla żukowianek przeznaczył część z sumy 100 grzywien. W 1467 r. członek zakonu św. Wincentego we Wrocławiu Bartłomiej postanowił przekazać swój majątek
położony w ziemi lęborskiej i połowę młyna norbertankom w Żukowie. Nie znamy
jednak nazwy tego majątku22. Około 1474 r. mieszczanin gdański Georg (Jurge) WinMoże identyczna z Urszulą Thisser, która w 1445 r. wraz z innymi zakonnicami nie chciała podporządkować się Krzyżakom, późniejszą, w 1476 r., podprzeoryszą.
14
15
AP Gdańsk, 300 D/45 C, nr 89.
16
Tamże, 300 D/45 C, nr 90.
17
Tamże, 300 D/45 C, nr 91.
18
Może Piotr był synem Filipa Bischofa, wiadomo, że ten ostatni posiadał 2 parcele na Lastadii.
19
AP Gdańsk, 300,12/831.
Tamże. Określona jako eyne begefenne Juncfer to Zukouw hefftt. Bernhard Ulrich urodzony około 1460,
był ławnikiem od 1507 r., zmarł 23 lipca 1512: J. Zdrenka, Rats- und Gerichtspatriziat, s. 437–438.
20
21
Berlin-Dahlem, OBA, nr 28226.
22
AP Gdańsk, 300, 43/2 b, k. 68; AP Gdańsk, 300 D/70, nr 96.
200 Beata Możejko
keldorf zapisał w swojej ostatniej woli zakonnicom z Żukowa cztery grzywny na szare sukno, a także dwie grzywny na habity (może na ich uszycie)23. W końcu XV w.
i na początku XVI w testamentach nie zapominano o norbertankach żukowskich.
W obszernym testamencie z 1492 r. zamożny mieszczanin gdański Otto Angermünde24, ławnik, rajc, właściciel majątku szacowanego na około 30 tysięcy grzywien25,
zapisami dewocyjnymi objął liczne instytucje kościelne w Gdańsku i poza miastem,
przeznaczając m.in. na norbertanki żukowskie 10 grzywien. Dla porównania można dodać, że tyle samo miały otrzymać zgodnie z jego ostatnią wolą mniszki z Chełmna oraz mniszki z Torunia26. Zapis dla żukownianek zawarł w swoim testamencie
w 1502 r. również Bertolomus Santberch – norbertanki miały otrzymać 5 grzywien.
Dodajmy, że i jego testament obejmował szerokie legaty o charakterze dewocyjnym,
uwzględniające wiele innych instytucji kościelnych i zgromadzeń zakonnych, np. po
5 grzywien zapisano dla zakonnic z Żarnowca i Chełmna27. Z kolei w testamencie
z 1503 r. Ortyery żony Jacoba Greve stwierdzono, że zapisała m.in. dla norbertanek
żukowskich 5 grzywien, tyle samo mieli otrzymać kartuzi, zakonnice z Chełmna, cysterki z Żarnowca28. Jak można się domyślać, pieniądze zapisywane w testamentach
norbertankom zasilały ich dość mimo wszystko skromny budżet.
Zapewne jakaś część dochodów klasztoru przeznaczana była na wyżywienie.
Szczegóły późnośredniowiecznej diety norbertanek żukowskich nie są znane29. Można jedynie domyślać się, że zgodnie z obowiązującą regułą przestrzegały postów,
a więc w Adwencie, Wielkim Poście, w każdy poniedziałek i wtorek oraz inne
specjalnie wyznaczone dni, gdy nie jadły mięsa. W Adwencie i Wielkim Poście
wstrzymywały się również od jedzenia nabiału. W czasie postów obowiązywał jeden
posiłek, normalnie jadły dwa posiłki dziennie (obiad po sekście i kolację po nonie)30.
W ordynacji uchwalonej po wizytacji w 1497 r. żukowskiego klasztoru jako jedną z kar wobec mniszek łamiących regułę milczenia wymieniano pozbawienie racji
żywnościowych lub dań obiadowych31. Wiadomo, że w początkach XVI w. (przed
1519 r.) w klasztorze zatrudniony był kucharz32. Jednym z podstawowych składników posiłków spożywanych przez norbertanki żukowskie była mąka, którą pozy23
Tamże, k. 347.
P. Simson, Das Testament des Danziger Schöffen und Ratsherrn Otto Angermünde von 1492, „Mitteilungen Westpreussischen Geschichtsvereins” 14, 1915, nr 3, s. 42–48.
24
H. Samsonowicz, Badania nad kapitałem mieszczańskim Gdańska w II połowie XV wieku, Warszawa 1960, s. 106–107, o testamencie zaś s. 93–98.
25
26
P. Simson, Das Testament, s. 45.
27
AP Gdańsk, 300, 43/4 b, k. 192v–193.
28
Tamże, k. 279.
Na temat jadłospisów średniowiecznych mnichów klasyczna już praca: L. Moulin, Życie codzienne
zakonników w średniowieczu (X–XV wiek), Warszawa 1986, s. 47–76.
29
30
S. Szybkowski, Zakon norbertanów, s. 29.
31
B. Możejko, Żukowo, s. 101.
32
AP Gdańsk, 300 D/45 C, nr 105; B. Możejko, Żukowo, s. 106.
Życie norbertanek żukowskich w wieku XV... 201
skiwały z młyna w Chmielonku lub kupowały w okolicy, najdalej w Gdańsku. Próba odnowienia młyna w samym Żukowie zakończyła się niepowodzeniem, o czym
jeszcze poniżej. Kiedy w 1435 r. opat Jan Knauera skłócony z mniszkami i przez nie
wygnany napadł na klasztor, zrabował stamtąd zboże, ryby oraz wymusił okup pieniężny33.
W bliżej niedatowanym liście przeorysza Małgorzata prosiła burmistrza Filipa Bischofa i całą Radę miasta Gdańska o pisemne wstawiennictwo u opata we
Wrocławiu, aby ten nie zatrzymywał dłużej u siebie ich proboszcza. Przeorysza argumentowała, że obecność proboszcza w Żukowie jest nieodzowna, gdyż klasztor pozostaje w ruinie i wymaga remontów34. Na podstawie informacji o burmistrzu Filipie Bischofie można domyślać się, że list został napisany między 1470
a 17 lipca 1483 r.35 Dodatkową wskazówką do bliższej datacji może być fakt, iż
Małgorzata została przeoryszą po 1478 r., gdy dowodnie funkcję tę pełniła jeszcze
Barbara z Rusocina. Wówczas też prepozytem był Mikołaj von Bentheim (dowodnie
jeszcze 13 maja 1483 r.).
21 października 1490 r., gdy pożar strawił zabudowania gospodarcze klasztoru,
spłonęło zebrane zboże, żyto, jęczmień i owies, w ogniu zginęło klasztorne bydło. W związku ze stratami norbertanki musiały pożyczać żywność od okolicznej
ludności, sprowadzały ją także z Gdańska. Późną jesienią 1490 r. przeorysza Eufemia prosiła Radę Gdańska o zwolnienie z podatków i ceł napojów, a więc zapewne
piwa i wina, sprowadzanych z miasta na potrzeby klasztoru36. 1 lutego 1491 r. przeorysza, wedle której norbertanki cierpiały nędzę, prosiła Gdańsk o dostarczenie
do klasztoru chleba i zboża, zwracała się też do rajców o poparcie starań w sprawie
zwolnienia klasztoru i jego poddanych z podatków, rozpisanych przez polskiego króla37. Pomocy gospodarczej u gdańszczan szukała także w następnych latach. 10 listopada 1492 r. prepozyt żukowski Mikołaj Nesser spotkał się w klasztornym kościele
żukowskim z jednym z burmistrzów gdańskich, Johanem Ferberem. Wedle obietnicy
tego ostatniego Rada miasta Gdańska miała rozpatrzeć sprawę pomocy dla klasztoru do Bożego Narodzenia. Już jednak 1 grudnia prepozyt ponownie monitował
w sprawie pomocy, tym razem u burmistrza Henryka von Suchtena, dowodząc, że
biedny klasztor nie może czekać ani dnia dłużej. Jego działanie znajdowało poparcie przełożonego żukowskiego klasztoru opata wrocławskiego Walentego. 13 stycznia 1505 r. Mikołaj prosił gdańszczan o przesłanie mąki zakupionej (najpewniej
na potrzeby klasztoru) przez mieszkańca okolic Żukowa Jana Molnera38.
M. Perlbach, Materialen zur Geschichte Pommerellens haupsächlich während der Ordenszeit, „Altpreussiche Monatschrift”, Bd. 37, 1900, nr 22; A. Czacharowski, Próba inkorporacji klasztoru żukowskiego przez zakon krzyżacki w połowie XV wieku, „Zapiski Historyczne” 26, 1961, s. 106.
33
34
AP Gdańsk, 300 D/ 45 C, 88– 1470–1483.
35
J. Zdrenka, Rats- und Gerichtspatriziat, s. 225–226.
36
AP Gdańsk, 300 D/ 45 C, nr 96.
37
Tamże, 300 D/45 C, nr 97.
38
Tamże, 300 D/45 C, nr 98, 100, 101; B. Możejko, Żukowo, s. 104–105.
202 Beata Możejko
Miejscem spożywania posiłków był refektarz, który ucierpiał poważnie w czasie
ataku odłamu czeskich husytów zwanych „sierotkami” na Pomorze Gdańskie latem
1433 r.39 Wiadomo, że w czasie najazdu husyci spalili refektarz klasztorny, splądrowali także wnętrza kościoła klasztornego rabując ozdoby40. Można przypuszczać, że
norbertanki żukowskie na wieść o zbliżającej się armii polsko-husyckiej schroniły się
do Gdańska i rozmiary strat zadanych klasztorowi poznały dopiero po powrocie. Straty
te musiał być dość znaczne, skoro mniszki przed sierpniem 1443 r. zdecydowały się
skorzystać z sąsiedzkiej pomocy kartuzów (z Kartuz), którzy przekazali na odbudowę
refektarza cegły i dachówki oraz obiecli dalszą dostawę dachówek wartości 30 grzywien. Mieli też obiecywać dodatkową gotówkę, jeśli żukowski prepozyt Jan Knauer
zostanie sufraganem włocławskim41. W zamian za udzieloną pomoc 5 sierpnia 1443 r.
prepozyt Jan Knauer i przeorysza Agnieszka na prośbę przeora klasztoru kartuskiego
Henryka Plone darowali jego klasztorowi łąki i stawy we wsi Smętowo42. W 1446 r.
transakcja ta została zatwierdzona przez zwierzchnika norbertanek opata św. Wincentego we Wrocławiu Mikołaja Lemana43. Wkrótce doszło jednak do sporu o powyższe
łąki pomiędzy przeorem kartuskim a kolejnym prepozytem żukowskim Mikołajem
von Bentheim. Spór trwał aż do połowy lat 80. XV w.
Norbertanki żukowskie w końcu lat 80. XV w. miały problem z młynem, który popadł w ruinę i został opuszczony przez młynarza. Prepozyt Jan Hylgesymon
podjął próbę przejęcia kontroli nad młynem w pobliskim Pławnie (Chmielonku),
a przede wszystkim sprowadzenia i zatrudnienia w Żukowie młynarza. Próba ta zakończyła się lokalnym skandalem, w który pośrednio zaangażowani zostali także
ówczesny wojewoda pomorski Mikołaj Wulkowski oraz Rada miasta Gdańska44.
Nieudana okazała się także druga próba podreperowania stanu żukowskiego młyna,
gdy ten sam prepozyt zawarł nieudany, jak się okazało, kontrakt z cieślami Wawrzyńcem Radecke i jego towarzyszem (lub uczniem) Stenclem, powierzając im bu39
M. Biskup, Wojny polski z zakonem krzyżackim 1308–1521, Gdańsk 1993, s. 171–183.
Szerzej o tym w monografii Żukowa, gdzie również o rzekomym zniszczeniu kościoła wiejskiego św. Jana Chrzciciela.
40
Tak wedle dokumentu z 1443 r. Kopiariusz, s. 89–90, nr 35; por P. Czaplewskiego, Kartuzja Kaszubska, Gdańsk 1966, s. 117–118, wedle którego nadanie było dowodem wdzięczności za otrzymane cegły
wartości 30 grzywien (w ilości 10 000 sztuk) i za pomoc gotówkową w kwocie 20 grzywien i powtórnie
30 grzywien, kiedy prepozyt żukowski Jan Knauer miał zostać sufraganem żukowskim (tak na podstawie
innej kopii: AD Pelplin, Monastica V, nr 79 oraz na podstawie kopii dokumentu z 1483 roku: nr 136,
gdzie faktycznie mowa o pomocy w postaci 20 grzywien i następnych 30, gdy Jan osiągnie godność
sufragana). Dodajmy, że w innych źródłach nie ma śladu takich starań.
41
42
Tamże, s. 89–90, nr 35.
43
P. Czaplewski, Kartuzja Kaszubska, s. 117 (na podstawie Monastica 5, nr 88).
Całość wydarzeń rekonstruujemy na podstawie kilku listów, przechowywanych w AP Gdańsk: list
do Rady miasta Gdańska proboszcza Jana z 29 XI 1487 r.: 300 D/45 C, nr 92, list wojewody Mikołaja
Wulkowskiego do Rady z 13 XII 1487 r.: 300 D/57, nr 97. Niedatowany bliżej koncept listu (prawdopodobnie z początku 1488 r.) Rady miasta Gdańska do Wulkowskiego: 300 D/57, nr 118. Listy prepozyta
żukowskiego Jana do Rady: 300 D/45 C, nr 93 (28 VIII 1488 r.) oraz 300 D/45 C, nr 95 z 1489 r. Szerzej
o tym całym konflikcie zob. B. Możejko, Żukowo, s. 102–103.
44
Życie norbertanek żukowskich w wieku XV... 203
dowę drewnianej stodoły, remont młyna i innych urządzeń (vassserbette). Do realizacji kontraktu nie doszło i to mimo poręczenia ze strony gdańskich mieszczan
i przekazania potencjalnym wykonawcom zaliczki w wysokości ponad 30 grzywien
i beczki piwa. Nieuczciwi rzemieślnicy porzucili prace, tłumacząc się brakiem odpowiedniego drewna45.
Istotnym elementem życia klasztornego były problemy o charakterze moralnym,
zwłaszcza w 2 poł. XV w., gdy doszło w Żukowie do konfliktu, jak można się domyślać, o podłożu obyczajowym. Przed 11 czerwca 1462 r. młodziutka zakonnica,
określana jako virtuosa puella, virginis, pudica et virtuosa virgo, może więc jeszcze
nowicjuszka, Katarzyna Wisen (Wise) wystąpiła z oskarżeniem przeciwko prepozytowi Stanisławowi (chodziło najprawdopodobniej o Stanisława Elgoth46) i klasztorowi żukowskiemu. Katarzyna była gdańszczanką, wywodziła się z patrycjuszowskiej
rodziny. W 1499 r. ławnikiem gdańskim był urodzony ok. 1465 Henryk Wise, syn
mieszczanina gdańskiego Jana47, może krewny Katarzyny. O całej sprawie dowiadujemy się z wyroku wydanego 11 czerwca 1462 r. przez opata klasztoru św. Wincentego we Wrocławiu Franciszka, w obecności proboszcza z Kłodawy Macieja Racht,
pełniącego także funkcję wikariusza i oficjała pomorskiego z ramienia biskupa włocławskiego i kanclerza królewskiego Jana Gruszczyńskiego.
Ze sformułowań zawartych w wyroku, jakoby w Żukowie nie łamano reguły, a prowadzone tam życie było zgodne z obyczajami, jak również z uporczywego określania Katarzyny dziewicą (co miało zapewne położyć kres jakimkolwiek
domysłom), można wnosić, że oskarżała ona prepozyta o napastowanie seksualne48.
Najwyraźniej jednak po przesłuchaniu norbertanek żukowskich i zbadaniu przestrzegania reguły klasztornej oskarżenia te uznano za bezpodstawne. Cytowany dokument
wyroku zalecał obu stronom wieczne milczenie. Mimo takiego wyroku faktyczne
złagodzenie sporu nastąpiło dopiero, gdy pod wpływem mediacji ławy miasta Gdańska prepozyt Stanisław zgodził się na finansowe zadośćuczynienie. W 1466 r.
ojczym Katarzyny Michał Ertmann potwierdził odbiór 40 grzywien przekazanych
swej pasierbicy przez prepozyta Stanisława za pośrednictwem namiestnika (zastępcy) Clausa Czernekow49. Do sprawy faktycznie już nie wracano, a nienagabywany
Stanisław nadal pełnił godność prepozyta.
18 maja 1471 r. przeor wrocławski Bartłomiej Golberg wraz z całym konwentem św. Wincentego potwierdzał, że wysłał delegację w celu wizytacji klaszto45
AP Gdańsk, 300 D/45 C, nr 94 i 97.; szerzej o tym B. Możejko, Żukowo, s. 103–104.
Prepozyt Elgoth wymieniany w źródłach w 1476 r. jako rezygnujący ze stanowiska, por. przypisy poniżej. Jego związki z klasztorem we Wrocławiem mogą ewentualnie przemawiać za pochodzeniem z Lgoty
pod Oleśnicą na Śląsku. Z Lgoty wywodził się słynny profesor Uniwersytetu Krakowskiego Jan Elgot,
por. H. Barycz, Elgot Jan, [w:] Polski słownik biograficzny, t. 6, Kraków 1948, s. 227–228.
46
47
J. Zdrenka, Rats- und Gerichtspatriziat, s. 455–456.
AP Gdańsk, 944, 5; Regest tego dokumentu w: J. Schwengel, Ad historiam ecclesiasticam Pomeraniae
apparatus pauper..., ed. B. Czapla, Fontes 16/19, Torunii 1912/1915, s. 508.
48
49
AP Gdańsk, 300/43, 2b, k. 3.
204 Beata Możejko
rów w Strzelnie i w Żukowie i przeprowadzenia rozmów w sprawach finansowych50.
Wizytacja musiała zakończyć się dla prepozyta Stanisława pomyślnie, skoro dopiero latem 1476 r. (a więc i 14 lat po oskarżeniach Katarzyny Wisen) zrezygnował
– zapewne z uwagi na wiek – z zajmowanego stanowiska. Wśród przyjmujących rezygnację wymieniono przeoryszę Barabrę z Rusocina, podprzeoryszę Urszulę Thisschortz (Thisser?51), lektorkę oraz cyrkatorkę Katarzynę Margebhagen i zakonnicę
Małgorzatę z Borkowa52. Właśnie tej ostatniej dotyczyła kolejna sprawa obyczajowa,
w którą zamieszany był następca Stanisława Mikołaj von Bentheim.
Najpewniej na początku 1478 r. okazało się, że Małgorzata z Borkowa spodziewa się dziecka. Można się domyślać, że rzecz wyszła na jaw, gdy ciąża była już
zaawansowana i widoczna, bo z pewnością klasztorne habity mogły sprzyjać dość
długiemu ukrywaniu odmiennego stanu. Podejrzenia przeoryszy Barbary padły właśnie na proboszcza Mikołaja von Bentheim53. Niewykluczone zresztą, że sama Małgorzata wysuwała takie oskarżenia pod jego adresem. Znalezienie posłuchu nie
nastręczało z pewnością trudności, w klasztorze pamiętano przypadek Katarzyny
Wisen i jej oskarżenia skierowane przeciwko prepozytowi Stanisławowi Elgothowi. W związku z podejrzeniami norbertanki żukowskie postanowiły natychmiast
usunąć prepozyta Mikołaja von Bentheim i o pomoc zwróciły się do Rady miasta Gdańska54. Odwołania prepozyta domagali się rajcy gdańscy już przed 9 lutego 1478 r. w liście do opata klasztoru we Wrocławiu Jana. 9 lutego 1478 r. z Wrocławia nadeszła odpowiedź odmowna, jako przyczynę podawano wcześniejsze stanowisko Rady gdańskiej, popierające kandydaturę Mikołaja na prepozyta żukowskiego55.
Norbertanki żukowskie niezadowolone ze stanowiska wrocławskich zwierzchników,
zapewne wymogły na władzach gdańskich kolejną interwencję w ich sprawie. Nie
znamy co prawda treści listu Rady do opata, można tylko przypuszczać, że ponownie domagano się zmiany żukowskiego prepozyta. Tym razem interwencję gdańską
opat uznał za mieszanie się w nie swoje sprawy i dał temu wyraz w liście do Rady
z 4 maja 1478 r.56 Wydaje się jednak, że wieści o wydarzeniach w Żukowie dotarły
wówczas do niego i z innych źródeł, w związku z czym uznał, iż sam jest zainte50
M. Perlbach, Materialen, nr 41.
Może identyczna z Urszula Thisser, która w 1445 r. wraz z innymi mniszkami odmówiła podporządkowania się Krzyżakom: OBA, nr 9153.
51
52
Kopiariusz, s. 92–94, nr 38.
O ciąży Małgorzaty i oskarżeniu prepozyta informuje dopiero późniejszy dokument, z 26 lipca 1479 r.,
zob. M. Perlbach, Materialen, nr 48. Tak jak już wspominaliśmy, łamanie ślubów zakonnych nie było
w zgromadzeniach norbertańskich rzadkością. W 1449 r. w klasztorze norbertanek w Zwierzyńcu pod
Krakowem jedna z zakonnic zaszła w ciążę. Po urodzeniu dziecka w jakimś majątku klasztornym w ziemi lubelskiej siostra ta odmówiła powrotu do konwentu, por. J. Rajman, Klasztor norbertanek na Zwierzyńcu w wiekach średnich, Kraków 1993, s. 112.
53
54
O prośbie o pomoc można wnioskować z późniejszego listu, zob. AP Gdańsk, 300 D/23 A, nr 31
(9 II 1478).
55
O całej sprawie na podstawie AP Gdańsk, 300 D/23 A, nr 31.
56
Tamże, 300 D/23 A, nr 32.
Życie norbertanek żukowskich w wieku XV... 205
resowany przeprowadzeniem reformy w tamtejszym klasztorze57. Pod tym eufemistycznym stwierdzeniem należy oczywiście rozumieć chęć bliższego przyjrzenia się
sprawie i interwencji w panujące w klasztorze żukowskim obyczaje.
Norbertanki, nie mogąc doczekać się sprawiedliwego wyroku ze strony opata wrocławskiego, zwróciły się ze skargą do biskupa włocławskiego Zbigniewa Oleśnickiego i do podlegającego mu oficjała pomorskiego Szymona Sculteti, pełniącego też funkcję proboszcza kościoła św. Katarzyny w Gdańsku. 26 lipca 1479 r.
w Żukowie, po przeprowadzonym śledztwie, Szymon uwolnił prepozyta Mikołaja von Betheim od oskarżeń o zerwanie ślubów czystości. Winnym okazał się kleryk (spowiednik?) Mikołaja, norbertanin Łukasz, który miał wielokrotnie współżyć
z zakonnicą Małgorzatą i to on był odpowiedzialny za jej brzemienny stan58. Jeszcze
trzy miesiące później trwały jakieś tajne dla nas rozmowy prepozyta Mikołaja z władzami wrocławskiego klasztoru. O przybyciu do Żukowa 28 października wysłannika z Wrocławia sam prepozyt informował trzy dni później (31 października)
burmistrza gdańskiego Filipa Bischoffa59. W każdym bądź razie po śledztwie oficjała pomorskiego Szymona zakonnice odzyskały zaufanie do prepozyta Mikołaja,
czego dowodem może być wyżej wspomniany list przeoryszy Małgorzaty60.
W 1497 r. wrocławskie opactwo skierowało do Żukowa wizytację, a w dwa
lata później, w 1499, uchwalona została nowa ordynacja kapituły odnosząca się
m.in. także do żukowskich norbertanek61. Na podstawie tej ordynacji, regulującej
postępowanie sióstr, a także prepozyta i spowiednika żukowskiego wobec świata zewnętrznego, można domniemywać, że ich zachowanie pozostawiało wiele do życzenia (czego przykładem były choćby wypadki z końca lat 70. XV w.).
Przede wszystkim nakazywano mniszkom przebywanie w klasztorze, jeśli jednak
musiałyby go opuścić, zakazywano odwiedzania karczm. Zwracano uwagę, by prepozyt i spowiednik żukowski strzygli włosy i nosili odpowiednie nakrycie głowy
(kapice i szkaplerze), by nie budzić zgorszenia wśród sióstr i świeckich. Stwierdzano, że zdejmowanie przez zakonnice i zakonników ubrania zakonnego w czasie
podróży jest dozwolone tylko w wypadku szczególnego niebezpieczeństwa. Przypominano nakaz milczenia, za jego złamanie groziła, jak już wyżej wspomniałam,
kara pozbawienia porcji żywności lub dań obiadowych. Nie wolno było wpuszczać
gości do klasztoru czy refektarza bez zgody prepozyta, który miał pieczę nad furtą klasztorną i kluczami. W razie spotkania ze świeckimi zakonnicy towarzyszyć miał
spowiednik lub prepozyt, a w rozmównicy miała być krata zasłonięta czerwonym
płótnem. Młodsze siostry miały cały czas być kontrolowane przez przeoryszę, która mogła śledzić je przez okienko, rewidować cele. Przeorysza miała klucz do każdej
57
Tamże.
58
M. Perlbach, Materialen, nr 48.
59
AP Gdańsk, 300 D/45 C, nr 87.
60
Zob też B. Możejko, Żukowo, s. 101.
J. Schwengel, Ad historiam, s. 509; Już w kilka lat wcześniej docierały do Gdańska informacje o łamaniu reguły w Żukowie, w 1489 r. Rada miasta Gdańska prosiła księcia Bogusława X o obronę klasztoru
w Żukowie przed mieszkańcami wsi Stowięcino koło Słupska, którzy napadają na norbertanki z powodu
jednej z mniszek zbiegłej z klasztoru, AP Gdańsk, 300 D/45 C, nr 99a..
61
206 Beata Możejko
celi, fakt ten co prawda tłumaczono możliwością udzielenia szybkiej pomocy na wypadek choroby siostry, można się jednak domyślać, iż chodziło tu także o kontrolę.
Mniszkom nie wolno było trzymać w klasztorze saren, królików i ptaków. Śpiewy
psalmów i pieśni, tylko tych przewidzianych regułą, miały być wykonywane w kościele przyciszonym głosem. Pod nadzorem pozostawało także życie intelektualne,
niedozwolone było opowiadanie i spisywanie historii bez zezwolenia przeoryszy lub
prepozyta, którzy, jeśli wyrazili na to zgodę, mieli obowiązek czytania powstających
dzieł. Była to więc swoista cenzura nie tylko czynów, ale i myśli norbertanek. Ostatnie punkty ordynacji dotyczyły spowiedzi i przestrzegania nakazu celibatu. Siostry
miały spowiadać się trzy lub cztery razy w roku u prepozyta. Za kontakty cielesne
z mężczyznami groziła im ciemnica, jeśli był to zakonnik odsyłano go do zgromadzenia wrocławskiego, jeśli świecki, odprawiano z klasztoru. Ten ostatni punkt nie
bez przyczyny znalazł się w ordynacji, był on krytycznym komentarzem do wspomnianych wyżej skandali obyczajowych z 2 poł. XV w.62
Jak wynika z powyższego, ordynacja zwracała uwagę na kontakty klasztorów z sąsiedztwem. W wypadku norbertanek żukowskich te kontakty, zwłaszcza na początku XVI w., nie układały się najlepiej. W 1507 r. miał miejsce zbójecki napad na klasztor w Żukowie 20 konnych, zarówno okolicznych, jak i dalej od
klasztoru mieszkających „panków” pomorskich (drobnej szlachty), wśród których
zidentyfikowani zostali Hanns Witken z Nowego Glińcza (koło Żukowa), Stefan
z Kętrzyna (koło Mirachowa) z synem Piotrem, jego sąsiad Piotr z Zakrzewa, Hannus z Jeżowa (koło Lęborka) z synem, Blaszyan z Tawęcina (koło Lęborka) z synem, wreszcie sąsiad tego ostatniego, Hennig ze Świchowa. 13 lipca 1507 r. napastnicy sforsowali furtę klasztorną, poturbowali zarówno duchownych jaki i zakonnice,
ucierpiała też ludność czeladna. Zrabowano mienie klasztorne. W wyniku bijatyki zginął mieszczanin gdański Jorgen Ewertcz, który służył klasztorowi żukowskiemu63. W dzień po napadzie, 14 lipca 1507 r., prepozyt Mikołaj prosił Radę Gdańska o roztoczenie opieki nad bezbronnymi zakonnicami, użalając się, że nikt – to jest
ani król, ani reprezentacja Stanów Pruskich, ani wojewoda pomorski Mikołaj Wulkowski – nie chroni odpowiednio klasztoru64. W ciągu kilku dalszych dni prepozyt
Mikołaj napisał listy ze skargami i prośbami o pomoc do polskiego króla Zygmunta I,
do starosty malborskiego Ambrożego Pampowskiego oraz do wojewody Mikołaja Wulkowskiego. Starania prepozyta, przynajmniej wobec wojewody pomorskiego,
poparła także Rada miasta Gdańska. Wojewoda Mikołaj Wulkowski, odpowiadając
gdańszczanom listem z 23 lipca, informował jednak, że nie jest w stanie znaleźć skutecznych środków przeciwdziałania takim sytuacjom i prosił gdańszczan o wysłanie
własnych zbrojnych do Żukowa65.
62
B. Możejko, Żukowo, s. 101–102.
Całość wydarzeń na podstawie relacji z 14 lipca 1507 r.: AP Gdańsk, 300 D/45 C, nr 102, druk tej
relacji: Akta Stanów Prus Królewskich, t. 5, cz. 1 (1506–1508), wyd. M. Biskup, Warszawa–Poznań 1973,
nr 40; B. Możejko, Żukowo, s. 105–106.
63
64
ASPK, nr 40; B. Możejko, Żukowo, s. 105.
65
AP Gdańsk, 300 D/58, nr 138; B. Możejko, Żukowo, s. 105.
Życie norbertanek żukowskich w wieku XV... 207
W następnych latach ożywione kontakty z klasztorem żukowskim prowadził
znany nam już mieszczanin gdański Hanus Dalewin. W 1511 r. dostarczył on na zamówienie prepozyta Mikołaja klepki drewniane, spożytkowane na potrzeby budowy
na Oksywiu66. Chodziło zapewne o odnowienie oksywskiego kościoła. W początkach
marca 1519 r. tenże Hanus, widocznie w wyniku jakiejś nieudanej transakcji, pozwał
przed sąd o 8 grzywien jedną z żukowskich zakonnic (jej imienia nie znamy), jej
brata mistrza Łukasza, wreszcie sam klasztor. Pojawiły się jednak przeszkody, uniemożliwiające przeprowadzenie procesu. 13 marca 1519 r. prepozyt żukowski Mikołaj w liście do Rady miasta Gdańsk stwierdził, że mistrz Łukasz, służący norbertankom żukowskim już od 12 lat, zamordował kucharza klasztornego i oczekiwał
na rozprawę sądową. Sprawa Dalewina musiała więc zaczekać67. Również i w tym
wypadku brak jest dalszych informacji na temat sporu.
W dotychczasowej historiografii dotyczącej klasztorów i zgromadzeń zakonnych sporo miejsca poświęca się intelektualnemu dorobkowi tych instytucji. Wedle panującego w literaturze poglądu norbertanki żukowskie prowadziły przyklasztorną szkołę, ucząc w niej obok czytania i pisania również śpiewu i haftowania68.
O istnieniu w Żukowie szkoły nowicjackiej zdaje się świadczyć wzmianka z końca XIII w. Miano w niej prowadzić naukę tkactwa i haftu, co poświadczają zachowane zabytki ukazujące klasztor jako wyróżniający się w tym względzie na Pomorzu69.
W Muzeum Narodowym w Gdańsku zachował się zabytek określany jako najstarszy haft z klasztoru żukowskiego – pochodzące z 1 poł. XIII w. velum i określany
jako płaszcz Świętopełka ornat z XIII w.70 Zachowały się również dwa ornaty pochodzące odpowiednio z XVII i XVIII w.71 Brak informacji źródłowych o hafciarstwie w późnośredniowiecznym klasztorze norbertanek żukowskich zdaje się świadczyć o upadku tej sztuki. Odrodzenie nastąpiło dopiero w epoce nowożytnej. Możemy jedynie domyślać się, iż w XV w. mniszki w Żukowie samy szyły sobie habity
i płaszcze albo z własnoręcznie utkanego płótna albo z sukna kupowanego za pieniądze zapisywane im w testamentach72. Wiadomo, że zgodnie z regułą podstawę stroju stanowił biały wełniany habit wiązany pasem i zdobiony szkaplerzem. Wierzchnią
odzież stanowiła krótka peleryna z kapturem – almucją lub płaszcz zwany kapą73.
66
AP Gdańsk, 300 D/45 C, nr 104; B. Możejko, Żukowo, s. 105.
67
AP Gdańsk, 300 D/45 C, nr 105; B. Możejko, Żukowo, s. 105–106.
68
M. Biskup, Kultura, [w:] Historia Gdańska, t. 1, s. 468.
B. Śliwiński, M. Smoliński, Klasztor i wieś Żukowo na przełomie XIII i XIV wieku, [w:] Dzieje Żukowa,
s. 64.
69
70
Na podstawie ilustracji w Dzieje Żukowa, s. 65 i 67 i komentarza s. 471.
B. Szybert, Tkaniny i hafty, [w:] Aurea Porta Rzeczypospolitej. Sztuka Gdańska od połowy XV wieku do końca XVII wieku, Gdańsk 1997, s. 337–338, szaty liturgiczne wykonane w klasztorze żukowskim
z XVII i XVIII w. zostały skradzione w sierpniu 1989 r.
71
72
Por. powyżej.
P. Gach, Habity zakonne w średniowieczu. Zarys problematyki, [w:] Klasztor w kulturze średniowiecznej Polski, pod red. A. Pobóg-Lenartowicz i M. Derwicha, Opole 1995, s. 500; D. Karczewski, Dzieje
klasztoru norbertanek w Strzelnie do początku XVI wieku, Inowrocław 2001, s. 246–247.
73
208 Beata Możejko
Zasady noszenia mniszego stroju musiały być łamane w późnym średniowieczu, skoro wspomniana już wyżej ordynacja ze schyłku XV w. stwierdzała, że zdejmowanie
przez zakonnice i zakonników ubrania zakonnego w czasie podróży jest dozwolone
tylko w wypadku szczególnego niebezpieczeństwa74.
Pojęcie o zajęciach intelektualnych mniszek żukowskich daje wspomniana już
ordynacja z końca XV w. Wedle jej postanowień mniszki mogły przyciszonym głosem śpiewać psalmy i pieśni, na które zezwalała reguła. Inne formy działalności intelektualnej norbertanek także pozostawały pod kontrolą, opowiadania i historie mogły
spisywać tylko za zgodą przeoryszy lub prepozyta, którzy mieli potem obowiązek
czytania tych dzieł75.
W poklasztornym kościele NMP w Żukowie zachowało się kilka obiektów z epoki średniowiecza. Do jednego z najcenniejszych zabytków należy pochodząca z około 1360 r. rzeźba ukrzyżowanego Chrystusa76. Innym cennym obiektem jest angielska gotycka rzeźba alabastrowa z przedstawieniem pokłonu magów wmurowana w ścianę kaplicy kościoła77. Najprawdopodobniej w latach 80. XIX w. skradziono z Żukowa XV-wieczne ołtarzowe świeczniki z brązu78. Z początków XVI w. pochodzi tzw. Ołtarz Mszczuja I, wykonany być może dla uczczenia fundatora klasztoru Mściwoja I. Cennym zabytkiem także z początków XVI stulecie jest tryptyk
antwerpski79. Nie wiadomo jednak, jaki wpływ miały mniszki żukowskie na wystrój
kościoła.
Jak wspomniałam na wstępie, idealne ramy życia norbertanek żukowskich wyznaczała reguła. Przebadane źródła pozwalają stwierdzić, że rzeczywistość od tej
reguły niejednokrotnie odbiegała. Klasztor żukowski w późnym średniowieczu nie
należał do najlepiej uposażonych, raczej skromne w porównaniu z innymi zgromadzeniami zapisy testamentowe każą sądzić, że nie cieszył się szczególnym zainteresowanie sąsiedzkiej gdańskiej społeczności mieszczańskiej. Uporczywa troska o byt
znajdowała odbicie w kontaktach żukowianek z Gdańskiem. Rada miasta była stosunkowo często arbitrem dla norbertanek żukowskich, w części też pochodzących
z Gdańska, w sporach o charakterze ekonomicznym jak i o charakterze moralnym.
74
B. Możejko, Żukowo, s. 101.
75
Tamże, s. 102.
76
K. M. Kowalski, Zabytki Żukowa, [w:] Dzieje Żukowa, s. 292–294.
77
Tamże, s. 295–296.
78
Tamże, s. 297.
79
Tamże, s. 299–304.
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Krystyna Sulkowska-Tuszyńska (Toruń)
Rzecz o życiu i śmierci na wzgórzu
klasztornym w Strzelnie (XII–XVI w.)
W Strzelnie, na Kujawach, we wschodniej części miasta znajduje się niewielkie wzniesienie. Do dziś podziwiać tam można dwie romańskie świątynie – rotundę pod wezwaniem Świętego Prokopa (pierwotnie Świętego Krzyża)1 i bazylikę
Świętej Trójcy. Od XII do XIX w. istniał tam klasztor panien norbertanek. Początki tego klasztoru od wielu lat są przedmiotem dyskusji, zwłaszcza wśród historyków (fundacja w 1124, 1133, 1154, 1175 lub w 1193 r.). Na podstawie wielu przesłanek archeologicznych stwierdzono, że osadnictwo na wzgórzu łączy się z przybyciem norbertanek i rozpoczyna się w 2 poł. XII w.2 Klasztor w Strzelnie pozostaje
przedmiotem zainteresowań przedstawicieli różnych dyscyplin – nade wszystko mediewistów, historyków sztuki, konserwatorów i archeologów. Badania archeologiczne ośrodka toruńskiego zostały zainicjowane w Strzelnie w 1981 r. przez prof. dr
hab. Jadwigę Chudziakową, która sformułowała też program badawczy, koncentrujący się na rozwiązaniu początków wzgórza i architektury romańskich świątyń3. Te
systematyczne badania zakończyły się po 6 długich sezonach w 1986 r. Ponownie
Według R. Kabacińskiego, O patrocinium św. Prokopa w Strzelnie, Acta Universitatis Nicolai Copernici
(dalej AUNC), Archeologia , t. 13, 1990, s. 29.
1
Artykuł zawiera krótkie uwagi na temat klasztoru norbertanek w Strzelnie do XVI w. Temat opracowano
na podstawie źródeł archeologicznych, wyjątkowo wspierając się źródłami pisanymi i ikonograficznymi.
Drugą część tego tematu, obejmującą okres od ok. poł. XVI do XIX w. (1837 kasata klasztoru) czytelnik
znajdzie w: Sanctimoniales. Klasztory żeńskie w Europie środkowej, red. D. Karczewski, A. Radzimiński,
Bydgoszcz–Toruń (w druku). W artykule wykorzystano wyniki badań prowadzonych na wzgórzu klasztornym w Strzelnie w latach 1981–1986 pod kierunkiem Jadwigi Chudziakowej oraz wyniki poszukiwań
dokonanych w latach 2000–2004, gdy za prace terenowe odpowiadała autorka artykułu. Niniejsze opracowanie jest jednym z i wielu elementów projektu badawczego KBN, nr NH-964.
2
J. Chudziakowa, Die Romanischen Kirchen in Strzelno und ihre Chronologie, AP, t. 27, 1988 s. 221–
242; tejże, Zespół architektury romańskiej w Strzelnie w świetle najnowszych badań, AUNC, Archeologia, t. 13, 1990, s. 5–27; tejże, The Romanesque Churches of Mogilno, Trzemeszno and Strzelno, Toruń
2000.
3
210 Krystyna Sulkowska-Tuszyńska
Zakład Archeologii Architektury IA UMK powrócił do Strzelna w 2000 r., w związku
z generalnym remontem bazyliki. W 2004 r. przeprowadzono ostatnie badania zabudowy klasztornej4.
O życiu
Mieszkanie Boga – sacrum
Na podstawie analizy technik budowlanych, zastosowania i wymiarów cegły
oraz składu zapraw stwierdzono, że początki architektury sakralnej Strzelna przypadają na koniec XII w. Wykazano także, że nigdy nie było tu grodu i że oba kościoły
powstały w tym samym okresie; z tym że rotunda mogła być ukończona wcześniej5.
W wyniku badań wykonanych w 2003 r., na podstawie śladów spalenizny, zniwelowanych ze środka wzgórza i zepchniętych pod stopę transeptu bazyliki, można przypuszczać, że zanim zaczęto budowę, na środku wzgórza stał jakiś drewniany
obiekt. Warstwę pozostałą po jego spaleniu zepchnięto do wkopów fundamentowych,
gdy przygotowywano się do budowy bazyliki6. W świetle tych spostrzeżeń sugestie
niektórych historyków, że początki Strzelna należy umieścić w środku XII w., nabierają szczególnego znaczenia7.
Oba romańskie kościoły – rotunda i bazylika – zostały wzniesione na kamiennych fundamentach łączonych dołem na glinę, górą na zaprawę, ściany postawiono z ciosów. Rotunda pod wezwaniem św. Krzyża (obecnie św. Prokopa) jest
w całości założeniem jednorodnym, jej kwadratowe prezbiterium styka się z okrągłą
nawą i dwiema absydkami. Od zachodu znajduje się podkowiasta wieża. Nawę naMimo uzasadnionych próśb o możliwość zakończenia co najmniej 3 problemów badawczych w trakcie
sezonu 2005, Wojewódzki Konserwator Zabytków w Toruniu uznał, że 11 sezonów archeologicznych
jest wystarczającym czasem dla poznania historii klasztoru w Strzelnie, i zdecydował, że badania archeologiczne nie będą kontynuowane w 2005 r. Na kontynuację badań nie wyraził też zgody proboszcz
parafii strzeleńskiej ksiądz Otton Szymków, gdyż w 2005 r. planował położenie na wzgórzu nowej
nawierzchni.
4
5
J. Chudziakowa, Zespół architektury romańskiej, s. 5–27; D. Karczewski, Dzieje klasztoru norbertanek
w Strzelnie do początku XVI wieku, Inowrocław 2001.
K. Sulkowska-Tuszyńska, Sprawozdanie z badań archeologiczno-architektonicznych prowadzonych
na wzgórzu klasztornym (stan.1) i na terenie miasta Strzelna (stan. 2), w 2003 roku, 2003, maszynopis
w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (dalej IA UMK).
6
7
D. Karczewski, Czy istniało Strzelno przednorbertańskie?, AHP, t. 2, 1995, s. 181–191; G. Labuda, Jeszcze jedna próba datowania fundacji klasztoru premonstratensek w Strzelnie, [w:] Nihil superfluum esse.
Prace z dziejów średniowiecza ofiarowane Profesor Jadwidze Krzyżaniakowej, Poznań 2000, s. 177–185;
J. Rajman, Norbertanie polscy w XII wieku. Możni wobec ordini novi, [w:] Społeczeństwo Polski średniowiecznej, red. S.K. Kuczyński, t. VII, Warszawa 1996, s. 83, 86. Pierwszą próbę bezwzględnego datowania cegły z transeptu bazyliki podjęli w 2004 r. fizycy z UMK w Toruniu, zob. A. Chruścińska, K. Piętka,
Sposób pomiarów oraz obróbki danych pomiarowych stosowany przy wyznaczaniu wieku cegły pochodzącej z północnego ramienia transeptu kościoła norbertanek w Strzelnie, 2005, maszynopis w IA UMK,
Szosa Bydgoska 44/48.
Rzecz o życiu i śmierci na wzgórzu klasztornym... 211
krywa kopuła oparta na 6 żebrach wspieranych przez wielkie kamienne konsole8.
Płyciny międzyżebrowe zostały wypełnione płytkami ceramicznymi. W niewielkich
otworach okiennych romańskiej rotundy były prawdopodobnie drewniane okiennice9, może też jakieś błony zwierzęce, zanim wstawiono nieznane oszklenia. Dach
pokrywały płaskie dachówki z zaczepami, a lica ścian w partii podokapowej zdobiły płytki ceramiczne z błyszczącym szkliwem zielono-pomarańczowym, ułożone
w arkadkowy fryz (wys. 37–40 cm). We wnętrzu kwadratowego prezbiterium były
4 sedilia dla kapłanów i 3 wnęki w ścianie wschodniej, za ołtarzem10. W wieży znajdowała się zapewne empora – stąd do nieznanych dzisiaj zabudowań drewnianych
można było wyjść przez otwór na wysokości piętra11. Okrągła nawa miała wejście
główne zapewne od południa, tak jak obecnie. Wydaje się też, że drugie mogło prowadzić z prezbiterium ku północy, do drewnianych pomieszczeń stykających się ze
świątynią12. W północnej części nawy, blisko absydek, pod posadzką zachował się
wyjątkowy grób z obstawą kamienną, interpretowany jako grobowiec fundatora.
Odmienny obraz tworzy bazylika i jej przestrzeń sakralna przeznaczona dla konwentu, a od 2 poł. XV w. także dla wiernych. Orientowana budowla z trzema nawami, z wydłużonym prezbiterium i aneksami po bokach, została wzniesiona na szerokich fundamentach (1,4–1,9 m). Powstawała w co najmniej dwóch etapach – budowano ją od wschodniej absydy do transeptu jako całość, a po przerwie, nawy
i masyw zachodni z wieżami. Budowę partii wschodniej zakończono w samym
środku XIII w.13, a masywu zachodniego bazyliki najwcześniej w 3, a raczej już
w 4 ćwierci XIII w. O bogactwie planu architektonicznego stanowiły: transept, dwie
okrągłe wieże po stronie wschodniej i dwie kwadratowe w masywie zachodnim
oraz trzy absydy od wschodu: w prezbiterium i ramionach transeptu. Z wież okrągłych wchodziło się do prezbiterium otwartego arkadami. Trzy empory stanowiły
miejsce, gdzie społeczność zakonna odmawiała pacierze, śpiewała psalmy i hymny –
dwie znajdowały się w ramionach transeptu, trzecia pomiędzy wieżami masywu zachodniego. Konstrukcja kościoła opierała się o na 4 masywnych filarach, dźwigających także drewniany strop, a od XV w. ceglane sklepienie krzyżowe i gwiaździste.
Wnętrze zapewne zimne i nieco mroczne, od około XIV w. ożywione witrażami (?),
8
Twierdzi się, że po kolejnych pożarach, niepokojach wojennych, tylko jedna z nich została oryginalna.
Jeżeli tak, to drugą znaleziono podczas badań archeologicznych w 2001 r., w nawie północnej bazyliki,
przy średniowiecznym wejściu głównym (portal północny), w XV–XVI w. pełniła unkcję stopnia.
Po badaniach archeologicznych w latach 1981–1986 w wykopach założonych wokół rotundy nie
było szkła, znaleziono tylko nieliczne fragmenty przypuszczalnie z XVIII w. Podobną sytuację stwierdzono w latach 2000–2004.
9
Poniżej prezbiterium znajduje się nowożytna krypta, dlatego całe wnętrze prezbiterium wyłączono z eksploracji archeologicznej.
10
Obecna empora jest rekonstrukcją wykonaną w XX w., z zastosowaniem cegły w biforium i kolumienki romańskiej, znalezionej na terenie wzgórza w 1950 r.
11
12
K. Sulkowska-Tuszyńska, Sprawozdanie z badań.
Datowanie cegły wykonano metodą termoluminescencji (TL), A. Chruścińska, K. Piętka, Sposób pomiarów oraz obróbki danych.
13
212 Krystyna Sulkowska-Tuszyńska
oddziaływało i uwrażliwiało poprzez znajdujące się w nim rzeźby figuralne i bogactwo motywów wyrytych w kamieniu.
Cztery potężne rzeźbione kolumny dzieliły nawy, a dwie gładkie komunikowały aneksy z prezbiterium. Poza kolumnami przedstawiającymi wady, zalety ludzkie
i sceny religijne, bazylikę zdobiły mniejsze, wolno stojące lub przyścienne kolumienki w uskokach portali, przy ścianach, pod emporami. Bogatą rzeźbę na kolumnach uzupełniały też tympanony ze scenami fundacji, Zwiastowaniem Najświętszej
Marii Pannie i Chrystusem w Glorii. W absydzie głównej stał ołtarz, wykonany
z kremowego piaskowca; nie jest wykluczone, że maleńkie ołtarze umieszczone były
też w absydach transeptu14. Najpóźniej w okresie gotyckim ołtarz, główny w prezbiterium i w kaplicy świętej Barbary wzbogacono o cyboria wsparte na drewnianych
kolumienkach; ściany pokryto polichromią15. W bazylice w 2 poł. XIII w. położono w prezbiterium, może także w transepcie, bogatą, szkliwioną na zielono posadzkę. Składały się na nią kwadratowe płytki (12–13 x 3 cm) z reliefowym ornamentem o motywach zoomorficznych wyobrażającym ptaki, jelenie lub z motywem
plecionkowym. Posadzka stykała się prawdopodobnie z lectorium, czyli z przegrodą
oddzielającą nawy od transeptu. Murowana przegroda na kamiennej podmurówce
odgradzała prezbiterium od naw najpóźniej od początku 2 poł. XV w. Gdy rotunda przestała pełnić rolę kościoła parafialnego w końcu 1 poł. XV w., konwentualna bazylika stała się centrum parafii, stąd lectorium w bazylice stało się konieczne.
Podczas wielkiej gotyzacji bazyliki od południa dobudowano kaplice św. Barbary i św. Norberta, rozebrano empory i postawiono nowe ołtarze, w tym dwa przy
wschodniej ścianie transeptu i dwa pomiędzy nawami przy filarach. W 2 poł. XVI w.
w bazylice mogło być razem około 10 stołów pańskich. Posadzkę ułożono ze zwykłych kwadratowych płytek bez szkliwa (21 x 21 x 3–4 cm).
Do romańskiej bazyliki prowadziły najpierw trzy wejścia z zewnątrz. Główny
portal znajdował się w ścianie północnej, ze sceną tronującego Chrystusa i dwiema kolumienkami; dwa południowe zlokalizowano prawdopodobnie w przęśle
wschodnim i zachodnim nawy południowej; jeden z tympanonem Zwiastowania,
drugi z tympanonem fundacyjnym bazyliki. W końcu XV w. w bazylice było co najmniej sześć zewnętrznych otworów drzwiowych: nadal funkcjonował główny portal północny, dwa nowe wejścia gotyckie były po stronie południowej – w kaplicy
św. Barbary postawionej na miejscu aneksu południowego, trzeci w kruchcie dostawionej do kaplicy Św. Norberta, tuż przy wieży południowej masywu zachodniego.
Czwarte wejście przekuto w ścianie zachodniej wieży południowej; prowadziło z dużego podpiwniczonego pomieszczenia, dostawionego do bazyliki od zachodu. Piąte
wykuto przy lectorium w ścianie nawy północnej. Tędy do zachodniego skrzydła gotyckiego klasztoru przechodziły prawdopodobnie konwerski. Przez mały otwór w ścianie aneksu północnego można było wejść do kapitularza znajdującego się
w skrzydle południowym.
14
Ołtarze te nie zostały potwierdzone w trakcie badań archeologicznych, co nie znaczy, że tam ich nie było.
E. Orłowska, Wyniki badań próbek zapraw i polichromii z ołtarza głównego kościoła Św. Trójcy
w Strzelnie, 2003, maszynopis w archiwum IA UMK, Szosa Bydgoska 44/48; K. Sulkowska-Tuszyńska, Sprawozdanie z badań.
15
Rzecz o życiu i śmierci na wzgórzu klasztornym... 213
W oknach świątyń w okresie gotyckim znajdowały się okrągłe gomółki (średnica ok. 9–12 cm) lub nieco większe krążki oprawiane w ołowiane ramki; niezliczoną ich ilość znaleziono w ossuarium położonym przy transepcie południowym. Od
XVI w. stopniowo zastępowały je przezroczyste szyby wieloboczne. Do XIV w. elewacje bazyliki, tak jak rotundy, lśniły blaskiem szkliwa pokrywającego arkadkowy
fryz. Miejsce modlitwy dla panien służyło okresowo nie tylko parafianom, ale także
pielgrzymom, którzy najpóźniej od XV w. coraz liczniej spieszyli błagać Boga przed
figurą słynącego łaskami ukrzyżowanego Chrystusa. Po trudach peregrynacji, dotarłszy do celu, na filarach ryli imiona, a czasami nawet daty roczne.
Mieszkanie człowieka – klasztor
Średniowieczny klasztor, jako miejsce schronienia dla panien i zespół budynków o różnorodnych funkcjach, na przestrzeni lat zajmował różne miejsca wzgórza.
Zabudowa ta mieściła się pomiędzy kościołami, bezpośrednio przy nich i w znacznym oddaleniu od sacrum. Wśród obiektów o charakterze mieszkalno-gospodarczym
były budynki drewniane i murowane. Najstarsze z nich, kilka pojedynczych drewnianych budynków, nie tworzyły zwartej zabudowy. Od ok. 2 poł. XIII w. zaczęto wznosić murowane claustrum, które w XIV w. połączyło wejścia obu kościołów.
Młodsza faza rozwoju zabudowań klasztornych rozpoczęła się ok. połowy XV w.
i trwała co najmniej do końca XVI w. Do jej realizacji wykorzystano starsze budynki,
kilkakrotnie powiększając teren zabudowy, teraz przesunięty w kierunku północnym
i wschodnim. Na pozostałym obszarze wzgórza wznoszono liczne budynki o różnej
funkcji. Ponad wszelką wątpliwość stwierdzono, że najstarsze ślady na calcu zawierają bardzo dużą ilość spalenizny i stanowią pozostałość po drewnianym budynku,
starszym od wschodniej partii bazyliki.
Po zakończeniu budowy prezbiterium rotundy Krzyża Świętego (obecnie pod wezwaniem św. Prokopa), może po zbudowaniu całej świątyni, od północy dostawiono do prezbiterium drewniany, kwadratowy (?) budynek (długość ok. 4,7 m), wzniesiony w konstrukcji ramowej. Z południowym transeptem bazyliki stykał się bliżej
nieznany dom, z którego prawdopodobnie wiodło wejście na emporę w południowym
ramieniu nawy poprzecznej. Zespół drewnianych budynków uzupełniały inne drewniane zabudowania po zachodniej stronie wieży rotundy, które mogły się z nią łączyć16.
Przy prezbiterium rotundy, po przerwie spowodowanej składaniem tu pochowków, w XIV w. postawiono drewniany dom o konstrukcji słupowej, z jakimś kopulastym (?) piecem. Być może łączył się on z innymi, otaczającymi prezbiterium od
wschodu. W 2 poł. XIII w., po zakończeniu budowy północnej okrągłej wieży bazyliki i najpewniej po wykonaniu głównego (północnego) wejścia do kościoła konwentualnego zaczęto wznosić najstarszy kamienny (?) klasztor. Najpierw długi wąski „korytarz” postawiono wzdłuż północnego transeptu, od okrągłej wieży bazyliki, być może do północnego portalu kościoła. Z korytarza tego można było wejść
Nawarstwienia znane z badań Krystyny Józefowicz z 1950 r. Niestety, nieznana jest konstrukcja, wielkość ani funkcja tych domów, gdyż pozostała po nich tylko gruba warstwa spalenizny, w stropie przemieszana.
16
214 Krystyna Sulkowska-Tuszyńska
do północnego transeptu przez otwór usytuowany na wysokości piętra, gdzie znajdowała się empora17.
Po zakończeniu budowy bazyliki postawiono pomiędzy portalem północnym
a portalem nawy rotundy długi i bliżej nieznany budynek klasztorny wzniesiony
na kamiennym fundamencie – takim samym jak fundamenty romańskich świątyń.
Fundament tego założenia, istniejącego od 2 poł. XIII w., w XV stuleciu został
wchłonięty przez zachodnie (najstarsze) skrzydło młodszego, gotyckiego claustrum (II). Obecnie wiadomo, że gotycki klasztor powstawał zgodnie z zasadą pars
pro toto. Po ukończeniu skrzydła zachodniego, na fundamentach północnej wieży
okrągłej i dawnego „korytarza” oparto skrzydło południowe, od północy dochodzące
do bazyliki. Stało się to ok. 2 poł. XV w. Następnie skrzydło wschodnie dostawiono do południowego pod kątem ostrym, prawdopodobnie ze względu na przebieg
wschodniej skarpy wzgórza. Niemal równocześnie z południowym pomiędzy stuleciem XV a XVI powstała północna część skrzydła zachodniego, otaczającego prezbiterium rotundy, którą zamieniono na furtę. Najpóźniej w 2 poł. XVI w. powstało skrzydło północne18.
Fundamenty gotyckiego klasztoru układano z kamieni polnych, uzupełniano gruzem ceglanym i zalewano zaprawą. Zdarzało się, że podpiwniczone partie zabudowy
pod stopą izolowano warstwą płasko kładzionych dachówek i płytek. Z ogromnej
ilości gruzu ceglanego znajdowanego na całym terenie wzgórza wnosić można, że
gotycki klasztor był zbudowany z cegieł konstrukcyjnych i innych, różnie profilowanych. W piwnicach mogły być sklepienia kolebkowe, a w korytarzach krzyżowe. Posadzki w klasztorze wykonywano najczęściej z cegieł układanych na płask lub z płytek (21 x 21 x 3–4 cm). Powierzchnie wirydarza wybrukowano. Wiadomo również,
że klasztor ogrzewano piecami typu hypocaustum i kaflowymi. Piece hypocaustum
znajdowały się zwykle w piwnicach i ogrzewały pomieszczenia w pionie. Najstarszy z nich był w skrzydle wschodnim klasztoru, blisko południowego. Zbudowano go z cegieł, miał jedną komorę (1,9 m x 1,45 – komora pieca) z wlotem od strony
wschodniej; funkcjonował od 2 poł. XV w. co najmniej do początku XVI stulecia.
Drugi piec był znacznie większy, trzykomorowy i ogrzewał budynek usytuowany
Korytarz ten wyraźnie był skierowany ku transeptowi. Z nieznanych przyczyn został rozebrany. Ślady
po nim pozostały przy wieży i pod fundamentem zachodniego skrzydła gotyckiego klasztoru. Przy transepcie zostały zupełnie zatarte późniejszą zabudową.
17
Badania klasztoru nie zostały zakończone, nie wyjaśniono kilku zasadniczych problemów. Jednym
z nich jest przebieg skrzydła wschodniego na odcinku północnym. Jest bardzo prawdopodobne, że w bliżej
nieznanym czasie, może w XVI w., przedłużono skrzydło wschodnie o kolejne kilkanaście metrów na północ, a następnie dostawiono skrzydło północne, które na jednym narożniku stykało się ze wschodnim.
Istnieje prawdopodobieństwo, że pierwotny wirydarz późnośredniowiecznego claustrum mógł zamykać
się od północy w odległości ok. 20 m od bazyliki, czyli zajmował powierzchnię dwa razy mniejszą niż
wirydarz znany z inwentaryzacji A.W. Dornsteina, z 1803 r., zob. J. Dubikajtis, Zabudowa klasztoru norbertanek w Strzelnie w świetle inwentaryzacji Augusta W. Dornsteina z lat 1803–1804, „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej” 38, 1990, z. 3–4, s. 273–290.
18
Rzecz o życiu i śmierci na wzgórzu klasztornym... 215
17 m na północny zachód od wieży rotundy, poza klauzurą19. Całkowita długość pieca wynosiła 7,3 m, szerokość 1,55 m. Powstał pomiędzy końcem XV w., a początkiem
XVI w. Budynek, jaki ogrzewał, miał kilkanaście metrów długości; być może był tam
dom gości. Ze śladów zachowanych w jednostkach kulturowych mamy prawo domyślać się jedynie, że w wielu miejscach klasztoru podłogi były drewniane. Drewniane drzwi i okiennice miały żelazne haki, klamry i zawiasy. Do różnych celów potrzebne były kute gwoździe. W otworach okiennych prawdopodobnie do XIV w.
włącznie stosowano drewniane okiennice, może towarzyszące oszkleniu lub samodzielnie wstawiane w otwory. Najpóźniej od XV w. w okna wstawiano okrągłe
szybki. Były to gomółki o średnicach od 9 do 11 cm20 lub podobne od nich krążki,
zwykle bezbarwne, zawsze wkładane w ołowiane ramki o szerokości 0,30–0,5 cm.
Przestrzeń pomiędzy nimi wypełniały kąciki. Równolegle lub nieco później, oszklenia stanowiły szyby czworoboczne lub wieloboczne, o retuszowanych krawędziach;
z czasem zastąpiły je szyby taflowe.
O poszczególnych pomieszczeniach klasztornych wiadomo bardzo mało. Średniowieczna zakrystia, tak jak w XVIII w., od wschodu stykała się z kaplicą św. Barbary;
była tylko dwukrotnie mniejsza (4 x 6,25 m) od nowożytnej. Brakuje przesłanek archeologicznych dla stwierdzenia, gdzie znajdował się najstarszy kapitularz. Może na początku, gdy budowano rotundę, było to drewniane pomieszczenie przy prezbiterium
lub wnętrze samej rotundy. Mógł to być jeden z aneksów bazyliki, zanim w gotyckim
klasztorze kapitularz umieszczono w południowym skrzydle, tuż przy prezbiterium
bazyliki. Pomiędzy wieżami masywu zachodniego pod emporą ok. późnego XIV w.
było jakieś pomieszczenie (biblioteka?), wyposażone w dużą ilość drewna (ław, półek etc.), o czym można wnioskować na podstawie intensywnej warstwy spalenizny, skoncentrowanej zwłaszcza pod ścianami. Nie wiadomo także, gdzie przed XV
stuleciem była kuchnia. Najpóźniej na przełomie XV i XVI stulecia znajdowała się
w skrzydle wschodnim, bezpośrednio nad piwnicą z piecem hypocaustum, tuż obok
refektarza, który prawdopodobnie znajdował się w skrzydle południowym, na jego styku ze wschodnim. Nieznana jest też lokalizacja najstarszej studni. Około XV w. korzystano ze studni znajdującej się blisko północnej wieży masywu zachodniego. Studnia z drewnianą cembrowiną z ok. XVI w., zasypana w XVIII/XIX w., znajdowała się
na wirydarzu wewnętrznym przy skrzydle północnym.
Naprzeciw długiego domu dla gości z trzykomorowym piecem hypocaustum
na południowo-zachodnim skraju wyniesienia powstał obiekt o potężnym fundamencie
J. Dubikajtis, Późnośredniowieczny piec typu hypocaustum ze Strzelna (woj. bydgoskie), AUNC, Archeologia 17, 1991, Archeologia Architektury, s. 45–59.
19
20
Rekonstrukcja okna oszklonego gomółkami zob M. Nawracki, Późnośredniowieczne i nowożytne
szkło okienne z zespołu poklasztornego norbertanek w Strzelnie, woj. bydgoskie, AHP, t. 2, 1995, s. 211–
260, ryc. 8 i in. O szkle okiennym zob. J. Olczak, Szkło okienne z badań archeologicznych w Łeknie, „Studia i Materiały do Dziejów Pałuk” 2, 1995, s. 269–310; tenże, Średniowieczne szkła witrażowe
z klasztoru benedyktyńskiego Lubiniu (woj. Leszno), [w:] Kraje słowiańskie w wiekach średnich, Profanum i sacrum, red. H. Kóčka-Krenz i W. Łosiński, Wrocław 1998, s. 451–463.
216 Krystyna Sulkowska-Tuszyńska
zagłębionym w ziemię ponad 3 m, interpretowany jako wieża dworu prepozytów, pozostającego poza klauzurą21. Na wschód od wzgórza położony był klasztorny ogród.
Miejsca produkcji
Pozostałości po różnych pracach znajdowały się w kilku punktach wzgórza. Najstarsze ślady związane są z przygotowywaniem kamiennego surowca do budowy
świątyń22. Kamień obrabiano w kilku miejscach, przed lub równolegle ze wznoszeniem kolejnych partii świątyń, zawsze możliwie blisko budowy. Ślady po miejscach
obróbki pozostały na środku wzniesienia, pomiędzy kościołami na zachód od północnej wieży masywu zachodniego, na północ od absyd rotundy i na zachód od
wieży rotundy. Polodowcowe głazy różnej wielkości, zbierane na polach, dostarczano na wzgórze i obtłukiwano na sześcioboczne ciosy. W tym samych miejscach
odłupywano nie tylko granitoidy i porfiry, ale także granit i piaskowiec; odłupki tych
kamieni zapełniały te same warstwy23. Jest bardzo możliwe, że takie miejsca były
chronione drewnianą wiatą opartą na słupach. Zlokalizowano je w odległości ok. 10–
15 m od kościołów. Te ślady pochodzą z XII–XIV w. i wiążą się kolejno z budową
rotundy, budową wschodniej i zachodniej partii bazyliki Św. Trójcy i z pierwszym
murowanym klasztorem.
W północno-wschodnim skraju wyniesienia w XIII w. stał kamienny piec na planie wydłużonego prostokąta zamkniętego półkoliście, z kolebkowym sklepieniem
(3,2 x 1,8–1,9 m, wysokość ok. 2 m). Prawdopodobnie wypalano w nim ceramikę
– cegły lub ceramiczne płytki. Około 6 m na południowy zachód od południowego narożnika fasady bazyliki natrafiono na dół do gaszenia wapna, który w XIII w.
służył podczas budowania świątyni. Ślady drugiego dołu znajdowały się 2 m na południe od kaplicy św. Barbary – wapno to służyło zapewne do jej budowy w połowie XV w. Tuż przy absydzie prezbiterium pozostała natomiast wylewka wapiennej
zaprawy, z czasów gdy wznoszono bazylikę24.
O codzienności – o pożywieniu, naczyniach i monetach
Ślady zachowane na średniowiecznych naczyniach25 pośrednio informują nas
o urządzeniach kuchennych i technikach przygotowywania pokarmów26. Prawdo21
Obiekt zaczęto odsłaniać w sezonie 2004, wymaga dalszych badań.
Po badaniach w latach 1981–1986 zagadnienie to opracowali J. Dubikajtis, J. Dubikajtis, K. Sulkowska,
Charakterystyka stratyfikacji kulturowej wzgórza klasztornego w Strzelnie (woj. bydgoskie), [w:] Z badań
nad średniowieczną architekturą Kujaw i Wielkopolski Wschodniej, red. J. Chudziakowa, Biblioteka Muzealnictwa i Ochrony Zabytków, seria B, t. 86, 1990, s. 31–88, zwłaszcza 34–35.
22
H. Pomianowska, Litologia skał zastosowanych przy budowie kościoła Świętego Prokopa i Świętej
Trójcy w Strzelnie, 2005, s. 6, maszynopis w archiwum IA UMK w Toruniu, Szosa Bydgoska 44/48.
23
24
K. Sulkowska-Tuszyńska, Sprawozdanie z badań.
Opracowanie naczyń średniowiecznych ze wzgórza klasztornego w Strzelnie zob. K. Sulkowska-Tuszyńska, Średniowieczne naczynia ceramiczne z klasztoru norbertanek w Strzelnie, Toruń 1997.
25
Na podstawie badań archeologicznych nic nie wiadomo o kuchniach średniowiecznych, najstarsze piece
zachowane w klasztorze pochodzą z XV w. Jest to system centralnego ogrzewania z piecami zachowanymi w piwnicach.
26
Rzecz o życiu i śmierci na wzgórzu klasztornym... 217
podobnie gotowano i duszono potrawy na otwartym ogniu zabezpieczonym kamieniami. Naczynia dostawiano do otwartego ognia, a jeżeli miały uchwyty, dostawiano je zawsze z przeciwnej strony ucha czy tulejkowatej rączki. Otwory przewiercone
w górnej nasadzie uch i okapy naczyń sugerują, że niektóre z nich były zawieszane, inne podwiązywane szmatkami; kwaszono w nich, duszono, ucierano potrawy
i przechowywano różne produkty. Ślady pozostałe na zachowanych utensyliach
upewniają nas, że w średniowiecznej kuchni stosowano gotowanie, duszenie pod
pokrywkami, kwaszenie, ucieranie i smażenie potraw. Uzupełniało je zapewne
wędzenie mięs i suszenie ryb, z czasem pieczenie na rożnie. Pomiędzy 2 poł. XII
a 1 poł. XVI w., wśród naczyń używanych do termicznej obróbki pożywienia znajdowały się różne garnki i misy, a od XIV w. naczynia na trzech nóżkach. Do przechowywania i zakwaszania, solenia, trzymania mięsa w tłuszczu używano większych
zasobowych garnków. Potrzebne były także głębokie misy z masywnymi uchwytami i makotry z dziobkami, do ucierania, a od XV w. garnki z uchami. W rozszerzającym się asortymencie naczyń używanych do picia, jedzenia, przelewania, przenoszenia i stawiania na stół w refektarzu, były najpierw puchary o prosto rozchylonych
ściankach, naczynia z cylindryczną szyjką i dzbany – od wielkich do noszenia wody
do maleńkich służących za kubki do picia. W XIV wieku zaczęto używać czarek,
z czasem kubków i pucharów o kulistych brzuścach i wielkich półmisków; od
1 ćwierci XVI w. pojawiły się talerze. Poza wymienionymi wyrobami garncarskimi, o mniej lub bardziej porowatych czerepach, sporadycznie używano zakupionych
w Toruniu (?) nadreńskich kamionkowych czareczek i dzbanuszków, popularnych
zwłaszcza w hanzeatyckich miastach27. Zestaw naczyń ceramicznych uzupełniały
zapewne drewniane talerze, faski, dzieże, cebry, toczone lub klepkowe naczynia.
Wśród metalowych statków, które pojawiły się w kuchni w końcu średniowiecza,
najwcześniejsze były wielkie kotły do gotowania i rożny, pod które podstawiano płaskie rynienki do skapywania tłuszczu.
Na podstawie badań paleobotanicznych wykonanych dla okresu nowożytnego można wnosić, że podobnie jak w XVII–XVIII w., w średniowiecznym ogrodzie
poza warzywami rosły różne zioła i chwasty stosowane jako przyprawy i antidotum
na wszelakie dolegliwości, także specyficzne krzewy i drzewa. I tak mogła tam rosnąć28 rzodkiew świrzepa, szczaw kędzierzawy, pospolita paproć-orlica, oreganum
vulgare – lebiodka, cykoria, kminek, proso i brzoza.
Z badań zwierzęcych szczątków kostnych wynika29, że na wzgórzu hodowano, a zapewne i jedzono dużo mięsa ptaków30 i bydła. Znacznie rzadziej spoży27
K. Sulkowska-Tuszyńska, Średniowieczne naczynia ceramiczne, tab. XLIII–XLV.
Badania szczątków roślinnych zob. M. Latałowa, J. Święta, K. Sulkowska-Tuszyńska, Szczątki roślinne
i zwierzęce z pochówków trumiennych w klasztorze norbertanek w Strzelnie (woj. kujawsko-pomorskie),
2005, maszynopis w IA UMK.
28
29
Badania te wykonał p. Daniel Makowiecki.
W wielu punktach wzgórza w obrębie klasztoru podczas badań archeologicznych znajdowano skorupy różnych jaj.
30
218 Krystyna Sulkowska-Tuszyńska
wano mięso owiec, kóz i dziczyzny, w tym zajęcy, saren, dzików i jeleni. Wśród
szczątków najmniej zachowało się ryb.
Większość monet znajdowano w obrębie bazyliki31, nieco mniej w warstwach
użytkowych klasztoru, a sporadycznie w grobach. Najstarsze są brakteaty guziczkowe i denar krakowski Ludwika Węgierskiego lub Jadwigi. Kilkanaście monet
pochodzi z XV w., w tym szeląg gdański Kazimierza Jagiellończyka, brakteaty
i szelągi krzyżackie, brakteaty toruńskie i elbląskie. W XVI w., w Strzelnie zgubiono srebrne denary gdańskie z 1530 i 1573 r. oraz szeląg koronny Stefana Batorego.
Na koniec XVI w. datowane są szelągi ryskie Zygmunta III Wazy32.
Elementy przyodziewku
O średniowiecznym ubiorze niewiele wiadomo na podstawie źródeł archeologicznych. Ślady zachowane na szkieletach sugerują, że najpóźniej ok. XVI w. zmarłe
panny były składane do trumien w habitach i w welonach przypinanych szpilkami.
Przy pasku zakładanym na szkaplerz norbertanki prawdopodobnie nosiły różańce
– nieznane ze średniowiecza33. Można też domniemywać, że w średniowieczu nosiły
patynki – drewniaki na skórzanych paskach – obuwie popularne w całej średniowiecznej Europie. W XII–XIII w. stosowano też żelazne owalne klamry o średnicy
3–4 cm, z bolcem, służące do zapinania pasków o szerokości 2,4–3,4 cm. W XIII–
XIV w. na terenie klasztoru, blisko rotundy zgubiono kilka żelaznych ostróg i raków przypinanych do podeszwy, by się nie ślizgać. Średniowieczne skórzane obuwie
nie zachowało się pod żadną postacią. W XII–XII w. strzeleńskie parafianki nosiły
na głowach opaski, do których przypinano esowate, metalowe kabłączki.
Obrazy śmierci
Ceremoniał pogrzebu i pochówki
Na wzgórzu klasztornym w Strzelnie zmarłych zaczęto chować najpierw przy
rotundzie – w oddaleniu, po północno-zachodniej stronie i dookoła świątyni34. Średniowieczny cmentarz znajdował się pomiędzy kościołami i aż do XV w. zajmował tam niemal całą wolną przestrzeń. W różnych miejscach, w zależności od ich
symboliki i innych okoliczności, ciała składano w ziemi w jednym, dwóch lub naW 2001 r. – ostatnim roku eksploracji bazyliki, w masywie zachodnim w dwóch małych sondażach
i jednym wykopie znaleziono blisko 40 monet. Efekt wynika także z przesiewania warstw.
31
Na podstawie opracowania A. Musiałowskiego, Monety z badań archeologiczno-architektonicznych
w Strzelnie w świetle obiegu monetarnego na Kujawach, [w:] Z badań nad średniowieczną architekturą
Kujaw i Wielkopolski wschodniej, Biblioteka Muzealnictwa i Ochrony Zabytków, seria B, t. 86, 1990,
s. 99–108 i wyników badań z lat 2000–2004.
32
33
Od XVII w. używane były różańce drewniane, szklane i z koralowca.
W 2003 r. przedmiotem mojej uwagi było kilka średniowiecznych i nowożytnych grobów ze Strzelna,
K. Sulkowska-Tuszyńska, Strzelno. Obrazy śmierci, Materiały do Dziejów Kultury i Sztuki UMK, Toruń
2003.
34
Rzecz o życiu i śmierci na wzgórzu klasztornym... 219
wet w trzech poziomach. Przy wejściu południowym do rotundy i na środku wzgórza znajdowało się aż 5–6 poziomów grobów. Ciała grzebano czasami bardzo blisko obok siebie (10–20 cm w poziomie) i niekiedy tuż ponad starszym pochówkiem,
wykonując nowy wkop grobowy niszczono starszy grób. Do jam ziemnych wkładano zmarłych owiniętych w całun lub w ubraniach. Jak wspomniano wyżej, niektóre
kobiety na cmentarzu parafialnym grzebano w opaskach ozdobionych kabłączkami.
Członków konwentu najpóźniej od XV–XVI w. chowano w habitach. Poza nielicznymi wyjątkami, na cmentarzu w Strzelnie od XII w. zmarłych zawsze układano na plecach, na linii wschód–zachód według chrześcijańskiego zwyczaju z twarzą
zwróconą ku wschodzącemu słońcu. Nogi były wyprostowane, bez butów, stopy
jedna przy drugiej, ale ręce układano różnie. Wydaje się, że najstarszy był zwyczaj
wyprostowywania rąk wzdłuż ciała; dopiero z czasem zaczęto dłonie kłaść na miednicy czy krzyżować na brzuchu. W średniowieczu ciała wkładano wprost do wykopanej w ziemi owalnej jamy grobowej, zwykle nieco dłuższej i szerszej od zmarłego.
Od ok. poł. XV w. w związku z postępującą zabudową gotyckiego klasztoru cmentarz stopniowo przenosił się na teren po południowej stronie bazyliki. W tym okresie
pojawiły się też ossuaria – zbiorowe groby zlokalizowane najpierw we wnętrzu kościoła, gdzie w jednej trumnie składano kilka szkieletów. Następnie wymurowano duże ossuarium na zewnątrz bazyliki wzdłuż południowego ramienia transeptu.
Niewiele można wnosić o samym ceremoniale pogrzebu. Trudno uwierzyć, by ciała, poza wyjątkowymi sytuacjami, grzebano nagie, chociaż w znakomitej większości pochowków średniowiecznych odsłoniętych na cmentarzu plamy jam grobowych
były jednorodne, bez zaciemnień i zwartych plamek po tkaninie. Dodatkowo od końca XII do początku XIV w. do jamy grobowej wkładano niekiedy szklane kolie
lub pojedynczy paciorek, kabłączki wpinano w opaskę, pozostawiano 1–3 monety,
nożyk lub kilka bryłek bursztynu. Noszone wówczas na palcu taśmowate obrączki,
mogą potwierdzać stan zaślubienia Bogu lub człowiekowi.
Do XV stulecia włącznie chowano zmarłych z klasztoru i miasta bezpośrednio do ziemi, rzadko używając drewnianych obstaw. Trumny z płaskim wiekiem
najwcześniej zaczęto stosować w końcu XIII w., ale jeszcze w XIV stuleciu należały do wyjątków. W danym miejscu składano ciała w pionie aż do zapełnienia;
wtedy teren cmentarza poszerzano. Nie dostrzeżono wyraźnie wydzielonych miejsc
dla sanctimoniales i świeckich, ale wydaje się, że członkowie konwentu i familii klasztornej, w tym niekiedy dzieci, chowano w kilku obszarach, ale zawsze jak najbliżej świątyń, blisko ołtarza i przy wejściach do strefy sacrum. Świeckich natomiast
w XII–XIV w. grzebano po północno-zachodniej stronie rotundy, a od ok. XIV w.
pomiędzy kościołami na środku wzgórza. Cmentarz przeniesiony na południe od
bazyliki funkcjonował tam aż do XIX stulecia.
Nic nie można powiedzieć o ewentualnym ogrodzeniu wczesnośredniowiecznego cmentarza. Najpóźniej w XVI w. ogrodzono teren po południowej stronie bazyliki. Na kamiennym fundamencie z otoczaków postawiono zapewne ceglany mur. Nie
udało się rozwiązać problemu zaznaczania pochówków na powierzchni; czy na każdym grobie kładziono np. kamień i czy w ogóle czymkolwiek oznaczano grób, czy
tylko pamiętano, gdzie pochowano ostatnie ciało. Około późnego XIV w. stopnio-
220 Krystyna Sulkowska-Tuszyńska
wo zanikał zwyczaj wyposażania zmarłych w dary grobowe. W XVII w. zwyczaj ten
powrócił ze zdwojoną siłą i utrzymał się co najmniej do końca XVIII stulecia.
Śmierć dziecka
Nielitościwa, bo zbyt wczesna śmierć dziecka pozostawiała szczególnie przejmujące obrazy. Ogółem na 296 zbadanych pochowków indywidualnych odsłoniętych w Strzelnie zmarli w wieku od 22 do powyżej 55 lat stanowili 75,8% , a 24,2%
to młodzież i dzieci w wieku od 0 do 22 lat. W tej grupie najwyższa śmiertelność
– aż 10,74%, dotyczyła niemowląt i małych dzieci do 7 roku życia. Przypadki śmierci dzieci starszych, w wieku od 7 do 14 lat i młodzieży od 14 do 22 lat, zdarzały się
rzadziej (równo po 6,71%). Ciała dzieci wkładano do jamy grobowej bez wyposażenia i bez butów. Niektóre przed włożeniem do jamy prawdopodobnie owijano w całun, nieliczne mogły być grzebane bez ubioru i całunu, o czym może świadczyć
luźne ułożenie rąk i znaczne ich oddalenie od tułowia. Czasami ciała dzieci wciskano do za krótkiej jamy, wówczas czaszka pozostawała w pozycji pionowej. Dzieci umierały niekiedy zaraz po porodzie, czasami w wieku kilku lat; mogły ulegać
wielu tragicznym wypadkom, ciężko chorować (gruźlica kości). Jak dorosłych grzebano je układając twarzą ku słońcu, ale dość często zdarzało się, że ich rączki i nóżki były znacznie oddalone od tułowia; nie krzyżowano im dłoni. Nie odnaleziono ani jednego średniowiecznego grobu dziecka we wnętrzu świątyń. Na domniemanym parafialnym cmentarzu po północno-zachodniej stronie rotundy kilkuletnie
dzieci pochowano blisko kobiet, inne wyjątkowo w obstawie drewnianej. W większości grobów dziecięcych brak wyposażenia. Szczególny był grób niemowlęcia pochowanego bez podudzi, w obstawie drewnianej, zaznaczonej dodatkowo kamieniami na narożnikach jamy. Wokół szkieletu dziecka było wiele odłupków granitu i piaskowca, może więc tragedia wydarzyła się podczas odłupywania ciosów z wielkich
głazów w pobliskiej kamieniarskiej pracowni. Na zasypanym szkielecie pozostały
spalone węgielki drewna, przypuszczalnie wyjęte z kadzielnicy i rzucone do jamy
grobowej po zakończonym obrzędzie okadzania ciała35.
Śmierć obcego
To jeden z najbardziej przerażających obrazów śmierci. Wobec innych za życia i obcych po śmierci żywi zabezpieczali się, bali się ich i wykonywali wiele zabiegów, by zmarły nigdy nie powrócił na ziemię, by nie zakłócał ich spokoju. Bywało, że przekłuwano mu po śmierci mostek za pomocą osikowego kołka, bo wierzono, że osika miała moc przeciwdziałania złu. Często obcego oddalano nawet od
świata zmarłych, chowając na samym skraju cmentarza, w oddaleniu od sacrum i od
„swoich” zmarłych. Tak postąpiono z młodą kobietą zmarłą w XIV w. – złożono ją
na samym skraju cmentarza, na wschodnim stoku wzgórza i kołkiem przebito mostek.
Z czasów niepokojów i wojen być może pochodzą groby ze szkieletami kładzionymi bezładnie i pospiesznie do jam grobowych. Takie pochówki pozostały przy kaplicy
A. Labuda, Liturgia pogrzebu w Polsce do wydania rytuału piotrkowskiego (1631), Studium historyczno-liturgiczne, Textus et Studia, vol. XIV, Warszawa 1983.
35
Rzecz o życiu i śmierci na wzgórzu klasztornym... 221
św. Barbary, nie miały żadnego wyposażenia, nie zachowały się też ślady trumien.
Może bliskość sacrum miała dać im większą gwarancję zbawienia?
Zwykli śmiertelnicy i wielcy za życia
Zwykli śmiertelnicy byli chowani nad sobą i blisko siebie, co kilkanaście-kilkadziesiąt centymetrów oddaleni w pionie i w poziomie. Mała przestrzeń pomiędzy
grobami i wkopywanie pochówków w tym samym miejscu powodowały niszczenie starszych grobów, ucinanie i mieszanie kości. Zwykłych świeckich grzebano poza świątynią, daleko od niej, zwykle bez wyposażenia.
Wielcy potrzebowali po śmierci samotności, blisko nich nikogo nie kładziono,
a samo ciało, by zbliżyć je ad Sanctos, nawet odchylano od osi wschód-zachód, zbliżając czasami czaszkę do fundamentu okrągłej nawy lub wieży. Najbardziej niezwykły w Strzelnie jest wspomniany już grób domniemanego fundatora – jedyny z pełną
obstawą kamienną. Można się domyślać, że grób ten był zaznaczony na poziomie
posadzki kamienną płytą, przedstawiającą leżącą postać męską, której duszę anioły
unoszą do nieba36. Może z magnackiej rodziny wywodziło się dziecko, którego grób
obstawiono kamieniami. Wyjątkowe obrazy pozostały też po 4 grobach norbertanek
pochowanych ok. XV i XVI w. Złożono je na osi kościoła konwentualnego, w transepcie, przed prezbiterium, po dwa w dwóch poziomach, w domniemanym chorus
maior37. Na czaszkach zachowały się ślady po ściśle przylegającym velum (?), twarzoczaszki były z trzech stron obstawione cegłami, a na jednym paliczku zachowała się skromna taśmowata obrączka. Dwa szkielety młodsze złożono na marach.
Można się domyślać, że to szczególne miejsce w przestrzeni sakralnej zarezerwowano dla przeorysz konwentu. W trumnach, rzadko jeszcze stosowanych w średniowieczu, prawdopodobnie grzebane były wyjątkowe znaczące osoby. Być może w południowym transepcie w trumnie z płaskim wiekiem pochowano jednego z prepozytów konwentu. Powyższe uwagi o życiu i śmierci są namiastką ustaleń dokonanych
po badaniach archeologiczno-architektonicznych prowadzonych przez toruńskich
archeologów w trakcie 11 kampanii wykopaliskowych w Strzelnie38.
Okruchy życia, to co człowiek tworzył dla ochrony własnej egzystencji i w ogromnym trudzie zbudował dla Boga, co pozostało na ziemi i pod powierzchnią gruntu,
wszystko to ulegało zmianom wraz z upływem czasu i stylami w sztuce, niepokojami, zarazami… Niezmiennie jednak życie w klasztorze norbertanek poddane
było regule zakonnej, która, choć nie zawsze rygorystycznie przestrzegana, była
podstawą wspólnego życia panien. Życie to po wielu latach dziś poznajemy także
przez pryzmat śmierci, co wydaje się równie niedorzeczne jak oczywiste; te dwa elementy egzystencji człowieka, szczególnie w średniowiecznym klasztorze, stanowiły
tylko inne etapy tej samej drogi.
Rekonstrukcję tej płyty oraz detali i elementów wyposażenia wnętrza średniowiecznych kościołów w Strzelnie, K. Sulkowska-Tuszyńska.
36
37
Z. Świechowski, Program i funkcje kościoła premonstrantek w Strzelnie, AHP, t. 13, 2003, s. 99–112.
38
K. Sulkowska-Tuszyńska, Klasztor. Sacrum i Profanum, Toruń 2006.
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Jolanta Gwioździk (Katowice)
Norbertańscy święci i błogosławieni
w Księdze żywotów świętych
dedykowanej ksieni Dorocie Kąckiej
z klasztoru na Zwierzyńcu
Dla przełomu wieków XVI i XVII – okresu podjęcia odnowy życia religijnego1 – charakterystyczny był rozwój żeńskich wspólnot klauzurowych, które sięgając
do własnych tradycji, dokonywały reformy w duchu praw potrydenckich. Zwierzyniec, w średniowieczu znaczący ośrodek polskiego zakonnego życia kobiet, u schyłku tej epoki popadł w ruinę. Zły okres przeżywał także w XVI w. Zadanie odbudowania klasztoru, podniesienia go z trudności finansowych i zaprowadzenia właściwej dyscypliny zakonnej podjęła Dorota Kącka. Z wyboru biskupa Piotra Myszkowskiego, ta wówczas 32-letnia, najmłodsza profeska zwierzyniecka, została 11 III
1591 r. przełożoną 6 profesek i 3 nowicjuszek przebywających w klasztorze.
W opinii norbertanek była to „panna gorącego nabożeństwa, głębokiej wewnętrznej
pokory i urody pięknej, serca mężnego, żarliwa o dobra klasztorne i o chwałę Bożą”2. W czasie 53 lat jej rządów (urodzona w 1558 r., zmarła 17 IX 1643 r.) przeprowadzono zasadniczą odnowę klasztoru: nie tylko materialną, ale przede wszystkim duchową.
Zgromadzenie zwierzynieckie, liczące w połowie XVII w. już 113 zakonnic3,
głównie szlacheckiego pochodzenia (co było warunkiem wstąpienia do tamtejszego konwentu), żyło zgodnie z regułą św. Augustyna, uzupełnioną o ustawy św. NorCharakterystykę nurtów duchowości tego okresu omawia J. Misiurek, Historia i teologia polskiej duchowości katolickiej, t. 1 (wiek X–XVII), Lublin 1994, s. 63–73 oraz K. Górski, Zarys dziejów duchowości w Polsce, Kraków 1986, s. 89–207.
1
Archiwum Norbertanek na Zwierzyńcu (dalej ANZ), rkps 42: Dzieje rozmaite ... kronika z r. 1699, s. 42;
rkps 45: Kronika z r. 1695. Regestr przyjmowania panien do zakonu, , s. 30. Cyt. za K. Kramarska-Anyszek, Dzieje klasztoru PP. Norbertanek w Krakowie na Zwierzyńcu do roku 1840, „Nasza Przeszłość”
47, 1977, s. 50.
2
3
M. Borkowska, Zakony żeńskie w Polsce w okresie potrydenckim, [w:] Zakony i klasztory w Europie
Środkowo-wschodniej X–XX wiek, red. H. Grabski, J. Kłoczowski, Lublin 1999, s. 218.
Norbertańscy święci i błogosławieni w Księdze żywotów świętych... 223
berta4 i rozporządzenia kapituł generalnych zakonu. Wewnętrzne życie wspólnoty
organizowała i kształtowała przede wszystkim modlitwa: liturgiczna, zbiorowa,
wraz ze mszą św. oraz indywidualna, wpisana w cykl roku liturgicznego oraz tygodniowy i dzienny układ godzin. O dbałości ksieni o służbę Bożą świadczą liczne
odnowione po soborze trydenckim księgi liturgiczne, jak graduały, mszały oraz teksty paraliturgiczne, czyli ceremoniarze, rubrycele, rytuały i procesjonały. W nabożeństwach wykorzystywano również różnego rodzaju godzinki i koronki do świętych,
obrazujące zarówno recepcję antyku chrześcijańskiego, jak i kult świętych czy męczenników własnego zakonu bądź patronów miejsca.
Wśród wzorców hagiograficznych okresu staropolskiego wyróżniał się ideał doskonałości zakonnej, który propagował określone postawy religijne i moralne oraz kształtował osobowość, przynosząc gotowe (choć niełatwe do naśladowania) wzorce ascezy.
Ten typ literatury parenetycznej był przydatny zwłaszcza w nowicjacie5. Popularne
były zarówno duże zbiory żywotów świętych Kościoła powszechnego wraz z patronami polskimi (zwłaszcza prace Piotra Skargi, Stefana Wielowieyskiego, Carlo Massiniego), jak i biografie poszczególnych osób, związanych z lokalnymi kultami, zawarte m.in. w kronikach i rocznikach. Przykład świątobliwego życia zakonnic, żyjących pod tą samą regułą, a nawet na tym samym miejscu, był szczególnie przydatny
w dziele duchowej odnowy klasztoru zwierzynieckiego. Taki charakter ma wydany
w 1615 r. „Kathalog abo summariusz Zywotow SS. Panien Zakonnych Ordinis Praemonstratensis z Kroniki tegoż Zakonu...”, opracowany w 1613 r. przez Auberta Miteusa i przełożony na język polski przez norbertanina Tomasza Romana. Translator
dedykował swoją pracę m. in. ksieni Kąckiej, pisząc:
Dorota Kącka panna w tym klasztorze,
Wodzem iest bo cnot y matką w tey mierze
Przykładem oney wielkiey męczenniczki,
Sposabia Panu panieńskie kwiateczki.
Następnie sławił wierszem błogosławione Bronisławę, Weronikę, Judytę i Woysławę, zakonnice wymieniane w kronikach norbertanek zwierzynieckich6. Praca
ks. Tomasza miała służyć „Pannom [zakonnym] na przykład wszystkim”, a reszce
czytelników „na pożytek”, jednak taka lakoniczna informacja o życiu świętych poprzedniczek norbertanek okazała się niewystarczająca, skoro 3 lata później podjęto nowe tłumaczenie żywotów świętych premonstrateńskich.
W latach 1617–1630 proboszczem zwierzynieckim, w miejsce pierwszego za
czasów rządów ksieni Doroty ks. Jana Burzyckiego, był Maciej Zagórski7. Ten norW ANZ zachował się egzemplarz rękopiśmiennych, odnowionych „Ustaw prześwietnego zakonu premonstrateńskiego...” z 1630 r.
4
5
U. Borkowska, Hagiografia polska (wiek XVI–XVIII), [w:] Dzieje teologii katolickiej w Polsce, t. 2.
cz. 2, red. M. Rechowicz, Lublin 1975, s. 490.
6
W ANZ znajdują się 3 kroniki, rkps 44, 45, 46. Ich opracowanie zob. K. Targosz, Piórem zakonnicy.
Kronikarki w Polsce XVII wieku o swoich zakonach i swoich czasach, Kraków 2002, s. 60–66.
7
ANZ, rkps 55 „Proboszczowie zwierzynieccy”, s. 15.
224 Jolanta Gwioździk
bertanin z Hebdowa, ceniony przez zwierzynieckie norbertanki kaznodzieja, odznaczał się głębokim życiem wewnętrznym i duchowością pasyjną, a także staraniem
o rozwój życia duchowego zakonnic, o czym świadczy przetłumaczenie na język
polski żywotów świętych i błogosławionych norbertańskich. Tekst swojej pracy
przypisał „Wielebnej w Chrystusie Panu Pannie Dorocie Kąckiej xieniey Zwierzynieckiej wespołek y ze wszytkiem zgromadzeniem iey”.
Jednym z elementów dawnej książki, powszechnie występującym tekstem wprowadzającym do dzieła, były dedykacje. Sposób realizacji konwencji ich tworzenia ukształtował się pod wpływem sztuki epistolograficznej i oratorskiej oraz został
utrwalony w tradycji literackiej8. Zależał on nie tylko od treści książki i typu dedykacji, ale także w pewnej mierze charakteryzował jej autora i adresata, określając
ich wzajemne relacje. W tym przypadku ks. Maciej wybrał tradycyjną w epistolografii sentencję „zdrowia dobrego życzy”. W formule subskrybcyjnej, kompozycyjnie i treściowo zamykającej list dedykacyjny, podobnie pojawiło się określenie
„Żyj na długie lata a szczęśliwie”, wraz z życzeniem Bożego błogosławieństwa.
Podpis autora: „Bogomodlca y Brat Zakonny X. Maciey Zagórski Proboszcz Zwierzyniecki ręką własną”, ukazuje również stosunek autora do adresatki tekstu, datowanego na 11 dnia listopada. Sama dedykacja ma charakter bezpośredniego listu,
kierowanego do ksieni zwierzynieckiej, zdradza dobrą znajomość jej charakteru,
upodobań i osiągnięć, z pominięciem koligacji, choć jej rodzina żywo uczestniczyła w życiu Kościoła9. W dedykacji ks. Maciej przyrównał – zgodnie z ewangeliczną przypowieścią – Królestwo Niebieskie do sytuacji kupca, szukającego drogich
pereł, którymi są święci, szczególnie własnego zakonu. Ich żywot „świątobliwy,
czysty, Panu Bogu się podobaiący” ma być wzorem do naśladowania, „aby błogosławieństwa, którego oni dostąpili, my też wzajem dostąpić mogli”10. „Premonstrańskiego Zakonu niektórych Oyczow Błogosławionych Żywoty” zostały z „rozmaitych Authorow wybrane” i „długą pracą” przygotowane na chwałę Bożą i pożytek
norbertanek. Temu dziełu przyświecały dwa cele: „Naprzod aby wszystkie siostry
y każda z nich z osobna profesiey Zakonu naszego, także też i ci którzy czytać będą
Pana Boga który iest dziwny w świętych swoich chwalili. Druga, a co nawiętsza czego sobie każdy życzyć ma ile rzecz podobna, aby tychże świętych naśladować mo8
Omówienie stanu badań nad staropolskimi dedykacjami zob. R. Ocieczek, Sławorodne wizerunki.
O wierszowanych listach dedykacyjnych z XVII wieku, Katowice 1982; tejże, O różnych aspektach badań
literackiej ramy wydawniczej w książkach dawnych, [w:] O literackiej ramie wydawniczej w książkach
dawnych, red. R. Ocieczek, Katowice 1990, s. 10.
Byli znani zwłaszcza Krzysztof Kątski, autor Vitae archiepiscoporum et episcoporum Ecclesiae Cracoviensis, Kraków 1593, oraz Jan i Marcin Kątscy (w cytatach z archiwaliów i starych druków stosuję
dawną formę nazwiska Kącki). Zob. A. Dygat, A. Rybak, Odrodzenie klasztoru zwierzynieckiego za ksieni Doroty Kąckiej (1591–1643), „Nasza Przeszłość” 47, 1977, s. 178.
9
„Premonstrańskiego Zakonu niektórych Oyczow Błogosławionych Żywoty z rozmaitych Authorow wybrane przez Brata Zigmunta Kochel tegoż Zakonu Pramonstratenskiego Opatha Łuczkiego A na polskie
Przełozone przez Brata Macieia Zagorskiego tegoż Zakonu Pramonstratenskiego Proboszcza Zwierzynieckiego. Anno Domini 1617”. Biblioteka Uniwersytecka we Lwowie, rkps 74 III, dedykacja (dalej cytuję:
Żywoty).
10
Norbertańscy święci i błogosławieni w Księdze żywotów świętych... 225
gli”11. Taka geneza podjętego dzieła uzasadniała zarazem wybór – po Panu Bogu –
jego bezpośrednich adresatek. Ks. Michał podkreślił zasługi ksieni Kąckiej w trudzie odbudowy klasztoru zwierzynieckiego, o czym mogą zaświadczyć ci, którzy
„przedtym Zwierzyniec widali”: jej dzieło „obmowczy zazdrościwemu gębę zawrzeć
każe, co przedtym było, co teraz iest”. Najważniejszy jednak dla zwierzynieckiego proboszcza był przykład jej życia, stąd uznał Kącką za „pochodnią jaką na lichtarzu pałaiącą” dla całego zakonu. Zastrzegając się, że „zmyśloną chwałą bardzo się
brzydzi”, Zagórski nie wahał się porównać pobożnych dzieł ksieni do jaśniejącego słońca. Za ich pobudkę uznał zarówno „wielką a gorącą miłość życia zakonnego”, jak i wstawiennictwo świętych, wymienionych w „tey małey książcze”. Zdaniem kaznodziei, święci „łaskę, błogosławieństwo święte, rozum, baczenie, mądrość
u Boga wszechmogącego... w rządzeniu y sprawowaniu rzeczy tych tu ziemskich
iednaią”12. W zakończeniu dedykacji zawarto zalecenie, by ksieni w ten właśnie
sposób rządziła podległymi sobie zakonnicami, aby żyły prawdziwie świątobliwie,
a Bóg w nagrodę raczył im „po pracach tych dać łaskę y odpoczynek obiecany
wszystkim którzy go prawdziwie miełuią”13.
Odrębny tekst, poprzedzony spisem autorów, z których „żywoty świętych są
wybrane”, ks. Maciej skierował do czytelnika. W tego typu przedmowach autorzy,
tłumacze, wydawcy lub drukarze informowali o charakterze dzieła, jego układzie
czy sposobie odczytania, jednocześnie polecając swój trud czytelnikom. W tym
przypadku tekst ten ma charakter zalecenia dzieła („niech ci się podoba namilszy
Czytelniku”), z zastrzeżeniem, że praca może wykazywać braki, wynikające z niedostępnych dla autora źródeł („dla niedostatku ksiąg y pewney wiadomości”). Proboszcz zwierzyniecki traktuje zatem swoją pracę jako „niedokończoną”, wyrażając
nadzieję, że czytelnik ją w miarę możności uzupełni („ty zaś który będziesz mógł,
niech ci Bóg błogosławi kończ”14).
Zasadniczy zbiór składa się z kilku części. Pierwsza jest tłumaczeniem tekstu opata norbertańskiego Zygmunta Kochela, który wymienił autorów wybranych
żywotów świętych i błogosławionych, najznaczniejszych osób zakonu premonstrateńskiego: Norberta, Godefryda, Hermana, Fryderyka, Hugona15. Dodał także „Krótki summariusz z Kroniki Pramonstratensów zebrany błogosławionych zakonników”.
Odrębną część zajmują życiorysy świątobliwych panien norbertanek Benedykty
i Weroniki oraz zakonnic zwierzynieckich Bronisławy i Judyty. Do żywotów dołączono „Regestr klasztorów Zakonu Praemonstratenskiego”, z podziałem na cyrkarie
w Europie, co wskazuje na praktyczne wykorzystywanie tej pracy.
11
Tamże.
12
Tamże.
W tym fragmencie cześć tekstu skreślono – zamiast: „Sprawuy, rządź, pas trzodę tobie kochaną, ktorąć
Bog wręcze twoie poruczył”, jest: „Sprawuj, rządź, siey nasienie dobre przedniemi cnot świętych...” Zob.
tamże, k. 2.
13
14
Żywoty, przedmowa.
15
Ich życiorysy zob. O. Wimmer, H. Melzer, Lexikon der Namen und Heiligen, Innsbruck–Wien 1990.
226 Jolanta Gwioździk
Tom rozpoczyna „Żywot S. Norberta Arczybiskupa Magdeburskiego Patriarchi y Pierwszego Przodka y Fundatora Prześwietnego zakonu Cannoników Praemonstratensów rozdzielony na części Pięćdziesiąt y dwie” (k. 7–74). W poszczególnych 52 rozdziałach opowieści ukazano dzieje świętego16, z zaakcentowaniem
jego dążenia do doskonałości zakonnej i chrześcijańskiej oraz przykładami żarliwości apostolskiej (m.in. „zapalony duchem Świętym z gorączości serca kazanie
począł czynić bardzo mądre y nabozne, ukazuiąc prożności świata tego iako nanim niestateczna sława, ślepa pycha, bystra odmiana, krotka rozkosz, omelny pokoy, krotkie wesele, fałszywe szczęscie”17) i licznych cudownych wydarzeń. Uzupełnia je „Przydatek do tego żywota Błogosławionego Norberta Swiętego, od Zakonnikow Cappenbergieńskich którzy żyli za czasow żywota Norberta Swiętego”
(k. 74–78), pisany „żeby snac przeciw oyczu łaskawemu... niewdzięcznemi niezdalismy się iego świątobliwości”. Tekst przejęto z przechowywanego w klasztorze
żywota („Jest u nas książka która w sobie zamyka żywot błogosławionego fundatora naszego, najprawdopodobniej ktorey tak iest napisano”), opisującego kaznodziejskie zasługi Norberta oraz opisy cudownych zdarzeń, do których doszło za jego przyczyną (m.in. dostatek chleba w klasztorze w czasie głodu w Westfalii, uzdrowienie
zakonnika z febry, chorego z opętania, widzenie w czasie odprawiania mszy św.,
moc modlitwy i proroctw). Żywot kończy prośba tłumacza o „wdzięczne” przyjęcie
jego pracy i modlitwę w intencji dalszego opisu świętych „ku pociesze duchowey
y ku nasladowaniu spraw y żywota przodków swoich”18.
Następne 17 rozdziałów tekstu zostało poświęconych dziejom „Błogosławionego Godefryda Comessa Cappenbergienskie[go]”, którego żywot został „od niektorego Zakonnika Praemonstratenskiego rowieńika iego wydany, y prawdziwie z zezwoleniem starszych napisany” (k. 79–91)19. Tłumacz rozpoczął tekst od wymienienia różnych znamienitych współbraci Gottfrieda, dawnego grafa von Cappenberg
(w Westfalii), nawiązując następnie do historii błogosławionego „częścią abych się
mogł nieco czudownemu życiu tak zacznego człowieka podzywować, częścią żebym
go inszym ku nasladowaniu cnot y zycia swiątobliwego iak zwierciadło ku przejrzeniu postawić mogł”20. Żywot błogosławionego został ukazany na tle zasług
jego rodu, od świątobliwego małżeństwa do wyboru stanu zakonnego (wraz z rodziną: żoną, córką, bratem Ottonem). Zwrócono uwagę na przeciwności ze strony
„świata” w drodze do doskonałości, a także jego cechy doskonałego chrześcijanina i zakonnika, takie jak: wstrzemięźliwość, modlitwa, pokora, miłosierdzie, miłość
nieprzyjaciół, posłuszeństwo. Żywot tradycyjnie kończy opis pobożnej śmierci (13
stycznia 1127 roku w Ilbenstadt) i dokonanych za jego wstawiennictwem cudów.
16
Biogram zob. tamże, s. 613–614.
17
Żywoty, k. 11.
18
Tamże, k. 78.
19
Życiorys zob. O. Wimmer, H. Melzer, Lexikon der Namen, s. 328.
20
Żywoty, k. 91.
Norbertańscy święci i błogosławieni w Księdze żywotów świętych... 227
Od modlitwy do Chrystusa o łaskę dostatecznego „wypisania i wyłożenia” historii świętego rozpoczyna się żywot błogosławionego „y wielcze człowieka s. Hermana Cannonika klasztoru Steinfeldenskie[go], rozdzielony na częsci pięćdziesiąt
y ośm” (k. 93–147)21. Autor zauważa specyficzną rolę hagiografa, zaznaczając, że
„żywot bowiem świętych dzywny jest nie bez niebezpieczeństwa wielkiego opisować
się musi, ktory żadnym po śmierci świadectwem niebywa utwierdzony”22. Zarazem
podkreśla, że nie podaje nic zmyślonego i nieprawdziwego, lecz korzysta z dostępnych mu wiarygodnych dokumentów i relacji. Jednocześnie autor ostrzega, że nie
wszystkie sprawy błogosławionego powinno się dosłownie naśladować, lecz mądrze i rozsądnie to rozważyć. Tekst rozpoczyna modlitwa o dar umiejętnego „wypisania i wyłożenia” dziejów świętego: „racz wejrzeć na sprawę rąk moich y one
racz sprawować y poswięcić”.
Błogosławiony Herman, zwany Józefem, pochodził z Kolonii, od lat dziecięcych
wzrastał w cnotach chrześcijańskich, a wieku 7 lat został oddany do przyklasztornej
szkoły. W tym czasie rozpoczęły się objawienia Najświętszej Panny i osób Boskich,
a doświadczenia mistyczne towarzyszyły mu przez całe życie. W wieku 12 lat wstąpił do klasztoru premonstrateńskiego w Steinfeld, postępując w zakonnych cnotach,
naukach, umartwieniach i obyczajach. Z wielką ostrożnością i nabożeństwem sprawował święte sakramenty, był także autorem życiorysu świątobliwej panny Elżbiety,
upewnionej przez anioła o bogobojnym życiu Józefa, a także m.in. pieśni maryjnych.
Doświadczany przez Boga, Herman nawet przed śmiercią „bogomyslnością, czytaniem pisaniem bez przestanku zwykł się zabawiać”23 [czyli zajmować]. Wówczas
udał się z posługą spowiednika do klasztoru cysterek koło Zülpich, tam po krótkiej
chorobie świątobliwie zmarł i został pochowany (przypuszczalnie 7 kwietnia 1241
lub 1252 r.). Ciało błogosławionego przeniesiono do macierzystego klasztoru, a już
w trakcie tej podróży i później dochodziło do cudownych wydarzeń (uzdrowienie
z chorób, wskrzeszenie dziecka).
Kolejnym błogosławionym premonstrateńskim, którego życie opisano w księdze ofiarowanej ksieni Kąckiej (k. 147–149), był błogosławiony Fryderyk24. Zgodnie z popularnym schematem hagiograficznym, późniejszy pierwszy opat i fundator klasztoru (zwanego Ogrodem Panny Maryey – Mariengaarde, Mariengarten)
we wsi Gallum25, wiódł życie pełen cnót od dzieciństwa, przez studia, a szczególnie w stanie kapłańskim, kiedy to wyróżniał się cudami i darem prorockim. Zmarł
3 marca 1175 r., w trzynastym roku od założenia klasztoru, słynąc i po śmierci licznymi uzdrowieniami z chorób.
Innym opatem, uczniem i pierwszym następcą na tym urzędzie św. Norberta był wielebny Hugon (Hugi von Fosses), którego żywot podzielono na 7 części
21
Biogram zob. O. Wimmer, H. Melzer, Lexikon der Namen, s. 362.
22
Żywoty, k. 93.
23
Tamże, k. 193.
24
Biogram zob. O. Wimmer, H. Melzer, Lexikon der Namen, s. 298.
25
Żywoty, k. 147.
228 Jolanta Gwioździk
(k. 149–153)26. Naśladował on św. Norberta od czasu jego poznania w 1118 r., „robiąc z nim w winnicy świętey tak usilnie że też ani zimno, ani słońca upalenie,
ani deszcz ani niepogody śnieżne y insze rozmaite przygody przeciwne od niego oddalić go nie mogły”27. Zgodnie z obietnicą swojego mistrza, otrzymaną w widzeniu świętego, Hugon został upewniony o wiecznej nagrodzie za swoje trudy (zmarł 10
lutego 1164 lub 1161 r.). Opis dziejów jego życia został przejęty z żywota św. Norberta, autorstwa błogosławionego, który „pisał to iakoby kto inszy to widział, ale
łatwie każdy domyślić się może, co z tych słów łatwie obaczyć możemy, gdyż tym
słowem zamyka żywot Norberta św. Ty przyidziesz: prawdziwa to rzecz była”28.
Następne 10 rozdziałów zajmuje żywot wielebnego Haifona, „z różnych Authorow zebrany, a osobliwie z ksiąg iegoż krewnego tegoż imienia Haifon, który
historyą o Tatarach opisał”29. Dzieje tego króla Armenii rozpoczyna opis poselstwa do chana tatarskiego Mango, odbytego do miasta Amalech w 1253 r. Jego celem było skłonienie Tatarów do przyjęcia chrześcijaństwa, zapewnienia pokoju i rozprzestrzeniania się wiary oraz wyzwolenia Ziemi Świętej. Dalsza historia obfituje
w opis walk, oblężeń i innych wydarzeń, przejętych z ksiąg Tomasza Boziusza. Sam
Haifo oddawszy tron synowi, wstąpił do zakonu premonstrateńskiego pod imieniem
Macharius, gdzie zmarł w 1270 r.
Ostatnim w tej części zbioru jest żywot Chroźniaty (Hroznaty), liczący 12 rozdziałów30. Wybór ten tłumaczą jego zasługi dla zakonu (założyciel dwóch klasztorów: koło miasta Tepl w 1193 r., do którego wstąpił, oraz Choteszowa w 1202 r.,
gdzie umieścił swoją siostrę Woysławę) oraz przykład cnót, które są „jako iakie drogie perły swieczącze się przed oczyma ludzkiem”31. Opis rozpoczyna się od charakterystyki bohatera (dobrze urodzony, pobożny, przystojnych obyczajów, waleczny,
miłosierny), prób, jakim został poddany (śmierć syna i dziedzica, żony), oraz zdania się na wolę Bożą. Dalsza część historii to wyprawa do Rzymu, gdzie zamieniono jego ślub pielgrzymki do Ziemi Świętej na fundowanie klasztoru premonstrateńskiego w Królestwie Czeskim. Przy poświęceniu klasztoru tepleńskiego doszło do cudownego wydarzenia: pojawiła się gwiazda, w rozumieniu tłumacza oznaczająca łaskę Pańską, a także samą Stellae Maris – „matkę Pańską, która sługi swe
pracuiące w gorzkościach świata tego na drogę pokoiu kieruie y do portu sczęśliwego prowadzi”32. Ostatnia część życiorysu pochodzi z opowieści Woysławy, wspominającej narodziny brata, który ożył ofiarowany Najświętszej Pannie, a także wypadki,
26
Biogram zob. O. Wimmer, H. Melzer, Lexikon der Namen, s. 381.
27
Żywoty, k. 153.
28
Tamże, k. 153.
29
Tamże, k. 154.
Biogram zob. O. Wimmer, H. Melzer, Lexikon der Namen, s. 379; ostatnio na temat Hroznaty zob.
P. Kubin, Blahoslavený Hroznata. Kritický životopis, Vyšehrad 2000.
30
31
Żywoty, k. 163.
32
Tamże, k. 169.
Norbertańscy święci i błogosławieni w Księdze żywotów świętych... 229
z których wyszedł w cudowny sposób (upadek z wozu, utonięcie w Wiśle) i wreszcie
okoliczności jego męczeńskiej śmierci (14 lipca 1217 r.) i pośmiertne cuda.
W zamieszczonych w księdze żywotach widoczne jest staranie autora o krytyczne podejście do różnych źródeł i relacji, a także wybór najbardziej wiarygodnej
dla narratora tradycji. W wypowiedziach dominuje ton bezpośredniej relacji, kierowanej do określonych słuchaczy: „nusz namilszy bracia y siostry ktorzy macie uszy
skłonne do słuchania ... słuchaicie słuchaiąc mnie a uwielbiaycie waszę przyczynicielkę iednostaynemi głosami, mowiąc Zdrowaś Marya”33. Podstawowym przesłaniem księgi jest staranie o wzrost chwały Bożej, przekonanie, iż .„Dziwny P[an]
B[óg] iest w świętych swoich y dziwne sprawy iego w nich”34.
Od k. 179 do k. 182 dodano „Krótki summarius z Kroniki Pramonstratensów
zebrany”, wymieniający błogosławionych zakonników wraz z krótkim opisem ich
życia: Alberusa biskupa wirduńskiego (zmarłego w 1158 r.), Arnoldusa (zmarłego w 1221 r.), Ewermodusa (zmarł w 1177 r.), Garenbertusa opata (zmarł
w 1131 r.), Gerbacusa pustelnika (zmarł w roku 1170, jego żywot wydrukowano w 1600 r.), Jakuba nowicjusza (zmarł w 1219 r.), Iffrydusa (zmarłego
w 1177 r.), Mila (zmarł w 1158 r.), opata klasztoru nemorińskiego, zwanego Divi
Martini Abbatia (ówczesny opat Michael Sirrius pomagał w pisaniu „tej kroniki”,
przygotował także do druku żywot św. Basina króla i męczennika oraz jego córki świętej Aldegundy Panny)35, a także innego opata Welterusa (zmarł w 1229 r.).
W dodatku wymieniono uznane za świątobliwe postacie biskupów, apostołów,
opatów, ale też nowicjusza w klasztorze. Teksty te mogły służyć zarówno poznaniu postaci świętych, jak i celom liturgicznym.
Odrębną częścią księgi żywotów, autorstwa najprawdopodobniej ks. Macieja Zagórskiego, są napisane w 1618 roku dzieje kilku świątobliwych norbertanek.
Na karcie tytułowej zaznaczył on, iż dotąd brakowało sprawdzonych pisemnych informacji o ich życiu („niemaiącz pewney przedtym wiadomości o świętych y błogosławionych zakonniczach naszych”), bowiem dane zostały zniszczone w czasie
pożarów klasztoru, stąd konieczne było odniesienie się do polskich źródeł historycznych oraz wciąż żywej okolicznej tradycji („gdym dostał ięzyka, a przytym rozumem
obiąwszy, świadectwa pewne po sobie maiączy, których świadków żywota ich dosyc
znacznego y światobliwego”36). Tekst kończy oddanie się autora wraz z całym konwentem w opiekę błogosławionym pannom, „których tu ciała odpoczywaią”. Karta tytułowa ma układ tekstu wyśrodkowany, zakończony ozdobną datacją (Anno Domini 1618) oraz rysunkiem maszkaronu, co wskazuje także na funkcje estetyczne
tych elementów.
Żywoty tych świątobliwych norbertanek zasadniczo wpisują się w schemat typowej hagiograficznej opowieści, na który składał się życiorys, opis cnót (w tym
33
Tamże, k. 168.
34
Tamże, k. 146.
35
Tamże, k. 181.
36
Tamże, k. 183.
230 Jolanta Gwioździk
przypadku preferowanych w życiu zakonnym) oraz nadzwyczajnych darów i cudów.
Prolog średniowiecznej vita również został zastąpiony przez przedmowę do pobożnego czytelnika, w której wymieniano pobudki podjęcia dzieła: ks. Michał podkreślił, że rozpoczął swą pracę „dla niedostatku ksiąg y pewney wiadomości inszych
Swiętych Zakonnikow i Zakonniczek żywotow opisania”, zostawiając ich uzupełnienie czytelnikowi. W żywotach informowano także o warsztacie pracy: przede
wszystkim do przywoływanych źródeł należała kronika Jana Długosza, a zwłaszcza Chronica Polonorum Macieja Miechowity. Cytowano także Marcina Kromera,
Marcina Bielskiego, Jana Herburta37 oraz znane średniowieczne życiorysy.
Najdłuższy jest żywot „błogosławionej Bronisławy, Prandocianki zakonnicze S. Zakonu Praemonstratenskiego, ktorey ciało w kościele Zwierzynieckim
tegosz zakonu odpoczywa” (k. 185–190), w której przypadku oprócz wspomnianych kronik powoływano się zwłaszcza na pracę dominikanina Stanisława: Vita et
miracula sancti Iacchonis ordinis fratrum praedicatorum. Tekst powstały ponad
100 lat po śmierci Jacka Odrowąża, oparto na protokołach cudów, spisywanych
w krakowskim konwencie38. Jego przeróbkę opracował H. Borselli, dominikanin
z Bolonii (1432–1497), a wykorzystał Albert Leander w De viris illustribus ordinis
praedicatorum libri sex (Bolonia 1517). Żywot rozpoczyna biografia Bronisławy,
w której podkreślono jej związki z rodem Prandotów i Odrowążów (ojcem był Stanisław Prandotha, matką Anna z Gryfów)39. Taka informacja pozwala na przesunięcie tej tradycji o kilkanaście lat40. Wybór życia zakonnego (przed 1217 r.) tłumaczono chęcią służby Bogu („A tho aby thym lepiey y bespieczniey wolna zostaiącz Panu Bogu służić mogła”41). W tekście podkreślono następnie jej związane ze
środowiskiem zakonnym cnoty, jak dzieła pobożności, umartwienia, pokorę, posty,
wystrzeganie się kontaktu z osobami świeckimi oraz częstą modlitwę i rozmyślania, podejmowane „dla miłości oblubieńca swego Jezusa”, które stanowiły wzór
dla współtowarzyszek. Opisano następnie wizję świątobliwej zakonnicy, związaną
z pośmiertną chwałą św. Jacka (15 sierpnia 1257 r.): w trakcie modlitwy w kościele
zwierzynieckim, „zupełnie serce swoie wylawszy na rozmyslanie rzeczy niebieskich,
y prawie będac w zachwyceniu”, Bronisława widziała światłość wielką „stępuiaczą
z nieba” nad kościołem dominikanów krakowskich. W tym blasku dostrzegła „niezliczoną wielkość y Angiołow ... y Swięth Bozych wdzięcnie śpiewaiączych”,
za którymi następowała
37
U. Borkowska, Hagiografia polska, s. 476–477.
A. Witkowska, Hagiografia średniowieczna, [w:] Dzieje teologii katolickiej w Polsce, red. M. Rechowicz, t. 1, Lublin 1974, s. 351 –352.
38
39
Obecnie pewne jest tylko jej pochodzenie z rodziny szlacheckiej. Zob. hasło Bronisława w Encyklopedii katolickiej, t. 2, red. F. Gryglewicz, R. Łukaszyk, Z. Sułowski, Lublin 1985, szp. 1089–1090, tam
też literatura przedmiotu. Por. hasło Bronisława w Polskim Słowniku Biograficzym, t. II, Kraków 1938,
s. 473.
Zob. U. Borkowska, Hagiografia polska, która rozwój legendy sytuuje w 2 poł. XVII w., wiążąc ją
z procesem kanonizacyjnym Jacka Odrowąża, zakończonym w 1594 r.
40
41
Żywoty, k. 185.
Norbertańscy święci i błogosławieni w Księdze żywotów świętych... 231
iaśnieysza nad słoncze maiącz szathę drogiemi bardzo kamieńmi y perłami przyozdobioną naświętsza y nacwalebnieysza rodzicielka Boża Maria światłością niezmierną ogarniona maiącz przy sobie orszak niemały panienek, a w ręcze lewey trzymaiącz męża twarz maiączego śliczna w ubierze świetnym bratha zakonu kaznodzieyskiego42.
Zdumiona Bronisława – relacjonuje dalej kronikarz – wówczas zapytała:
O naświętsza Panno proszę niegodna słuzebnicza powiedz mi ktoś iest, y co za bratha,
gdyześ ty iest panienka prowadzisz: ktorey matka miłosierdzia odpowiedziała: niedziwuy
się czorko moia Branisławo żem ia thu na te niskosci śmiertelnego zywotha stąpiła, ią iest
matka miłosierdzia, a thego ktorego widzisz, iest brath Jaczek zakonu kaznodzieyskiego ktorego mnie bardzo nabozeństwem zasłużonego do chwaly wiecney y królestwa niebieskiego z radoscią y thą chwalebną procesią prowadzę43.
Wówczas Matka Miłosierdzia „bardzo mile głosem wdzięcznym spiewac poczęła: Póydę ja do góry myrhy y do pagórku Libanowego”, jak Zagórski przetłumaczył
łaciński tekst Ibo mihi ad montem mirrhae et ad colles Libani44. Pieśń podjęli aniołowie i święci, którzy „pomału z oczu ustępuiącz do wieczney oyczyzny wesli”45.
Bronisława opowiedziała o tym widzeniu norbertankom, a następnie „wziąwszy
z sobą dwie siestrze zakonne imieniem Fabisławe y Małgorzethę, z skwapliwoscią
do Krakowa kościoła Oyczow Dominikanow posła, y tam przy wielu ludzi swieczkich ono widzenie swe opowiedziała, które miała o błogosławionym Jaczku”46.
Odtąd Bronisława jeszcze pilnie postępowała w doskonałości przez 40 lat,
aż zmarła 29 sierpnia 1259 r. i została pochowana, choć jej relikwie odnalezione
w 1604 r. wskazują na translację i elewację relikwii (dokumentacja spłonęła w czasie
pożaru klasztoru). Ich odnalezienie mogło wpłynąć na odnowienie kultu Bronisławy.
Gdy ksieni Dorota Kącka zleciła Giovanniemu Petriniemu restaurację przyklasztornego kościoła św. Augustyna, w trakcie przebudowy wschodniej ściany świątyni
14 X 1604 r. natrafiono na trumnę świątobliwej Bronisławy47.
W żywocie tak opisano to wydarzenie:
Po długim czasie iednak Błogosławione kości they swietey panienki czudami dziwnemi obiaśnione naleziono w ścienie tegosz kościoła niedaleko Cyborium w skrzyncze
drewianey ktore zachowane były, o ktorych pierwszym nalezieniu acz dawnych pisarzow dla pamiątki ich wiele pisało, żadnego iednak [...] ich swiadecztwa nie było ani gdzieby kości swięthe beły pochowane do thego czasu znaku niebyło, acz teraz przed lath
pięćdziesiąt naszych wiekow wielkiego podziwienia godnym sposobem nalezione i pokazane są. Albowiem na they stronie kościoła Zwierzynieczkiego kędy droga albo gości42
Tamże, k. 186.
43
Tamże, k. 187.
J. Starnawski, Drogi rozwojowe hagiografii polskiej i łacińskiej w wiekach średnich, Kraków 1993,
s. 59.
44
45
Żywoty, k. 187.
46
Tamże, k. 187.
47
K. Kramarska-Anyszek, Dzieje klasztoru, s. 57.
232 Jolanta Gwioździk
niecz idzie gdzie thesz był wymalowany Cruczyfix albo obraz na krzyzu przybicia zbawiciela naszego Chrystusa Jezusa ku kościołowi Salwatora swięthego w murze przedawności naruszonym roy psczoł usiadł, y tham wrodzoną robothę swoie odprawowały,
co ludzie przez kilka lat mało czo upatrowali. Chczącz thedy Probosc albo Xieni [...]
murów onych naruszonych poprawić do mieyscza onego kędy błogosławioney kości długo niewiadome leżały mularzow każą iść48.
Autor tekstu opisuje dalej związane z tym remontem wydarzenia cudowne,
jak wskazanie miejsca przechowywania relikwii przez pszczoły49, które „panienkami samy będącz kości panieńskich, y mieyscza onego kędy leżały potężnie broniły”,
aż ksieni Kącka kazała mur „otworzyć” i znaleziono relikwie, odpowiednio następnie uczczone i wystawione.
Innym dowodem prawdziwości relikwii były wydarzenia w krakowskim kościele Bernardynów, których pisarz świadkiem, gdzie w czasie egzorcyzmów nad
czterdziestoczteroletnią Małgorzatą, wdową z Kalisza, córką karczmarza, diabeł
„rokitha” (a więc chłopski i mieszczański, bo takiego pochodzenia byli zgromadzeni w kościele ludzie, w przeciwieństwie do „szlacheckiego” diabła Boruty) potwierdził świętość Bronisławy:
żałosnem i straszliwym głoszem, gdy był pytany od kapłana, iesliby znał y wiedział
o błogosławiony Branisławie na zwierzynczu, odpowiedział mowiącz: Och niestetys, iuzescie y thę nalezli która naszynczow [?] nardzo trapi y grozi nam wiecznym zginieniem,
azalisz niedosić mieliście na tak wielu inszych y dawnych Swięthych na zgubę nasze ich
wzywaiącz czy do nich sie uciekaiącz, ale iusz y thę z kraiow podziemnych y nieznaiomych kości wyieliście, ktorey iusz bespiecnie oprzecsie nie możem50.
Wiarygodności całemu wydarzeniu miały nadać nazwiska świadków: Wojciecha Sczybora, Marcina Baroniusza kleryka z Jarosławia, Adama krawca, krakowskiego mieszczanina, Walentego tegoż rzemiosła, Tomasza Tryzowita, Jana Jawarskiego i innych.
Grób błogosławionej, zaginiony następnie w czasie odbudowy kościoła po potopie szwedzkim, został ponownie odnaleziony w 1782 r.51 Jej kult był żywy przez następne stulecia, wydawano litanie i nabożeństwa jej poświęcone52, podobne teksty
48
Żywoty, k. 188.
Pszczoła była niejednokrotnie traktowana w sposób symboliczny, m.in. oznaczała dziewictwo i mądrość, pokorę, a nawet samego Chrystusa. S. Kobielus, Bestiarium chrześcijańskie. Zwierzęta w symbolice
i interpretacji. Starożytność i średniowiecze, Warszawa 2002, s. 265–268.
49
50
Żywoty, k. 189.
Z tego okresu pochodzą dwie prace dominikanina W. Teleszyńskiego, Cześć boska w błogosławionej
Bronisławie zakonnicy św. Norberta (1786) oraz Żywot wielebney ł. Bożej Bronisławy z Odrowążów prandocianki [...] klasztoru zwierzynieckiego profeski (1789). Po raz pierwszy nazwał Bronisławę błogosławioną P. H. Pruszcz w swojej pracy Forteca duchowna królestwa Polskiego (1662).
51
Okoliczna ludność uciekała się do niej w czasie epidemii, „pieśni, modlitewniki składali”. Powtórnie
kości Bronisławy odnaleziono zamurowane w murze kościelnym 24 IV 1782 r. K. Kramarska-Anyszek,
Dzieje klasztoru, s. 102, 126.
52
Norbertańscy święci i błogosławieni w Księdze żywotów świętych... 233
funkcjonowały także w obiegu rękopiśmiennym: zachowane teksty rozmyślań, modlitw, zapisy hagiograficzne – pisane i kopiowane – ukazują występujące w zakonie
oraz w środowisku klasztoru zwierzynieckiego style pobożności oraz preferowane
tam gusta i postawy religijne53. Kult, sięgający początków XIV w., zaaprobował
papież Grzegorz XVI 23 sierpnia 1839 r.
W pozostałych, znacznie krótszych, żywotach świątobliwych norbertanek zwracano uwagę na ich pochodzenie, zakonną doskonałość i wydarzenia nadzwyczajne,
związane z ich kultem. Wymieniono Benedyktę, a żywot tej „męczenniczki zakonnicze zakonu S. Premonstratenskiego klasztoru Kreszowskiego” (k. 190–191) sięga
2 lipca 1326 roku, kiedy to „koronę męczenską podięła”54. Pochodząca ze szlachetnego rodu, Benedykta
będącz albowiem poimaną od iednego Litwina poganina y wielkiego okrutnika, a tho pod
czasem gdy burzeli klasztor Kreszowski [...] niegdy w Rusi nad rzeką Sanem leżączy,
teraz iusz spustoszały. Ktora to panienka y oblubienicza Chrystusowa niemogacz onego okrutnika nic zmiekczycz łagodnemi mowami y thesz prozbami ubłagać, y iusz prawie baczącz ze z kleynota drogiego y na potym nigdy nienabythego blisko iusz miała bydz złupiona [...] aby na ciele pańskim gwałtu nieodnosiła,
obiecała wskazać sposób uniknięcia jakiegokolwiek zranienia: zabezpieczeniem
miała być kość z jej czoła. Dzięki temu fortelowi Benedykta „chytrością poganina w posmiech podawszy grzechu ludzkiego uczciwa smiercią uszła, a korony męczeńskiey dostąpieła”55, a sam złoczyńca wkrótce zginął, przebity kopią Jędrzeja
rycerza mazowieckiego. Żywot kończą informację o autorach, opisujących to wydarzenie.
Kolejną świątobliwą norbertanką była błogosławiona Judyta, córka krakowskich
mieszczan, która wstąpiła do klasztoru na Zwierzyńcu (k. 191–192). Autor podkreślił, że na Zwierzyńcu był znany jej pełny żywot, z wyszczególnieniem dokonanych
cudów, jednak tekst „ogniem wespoł z klasztorem zniesiony iest”. W pamięci sióstr
pozostały takie jej godne naśladowania cechy, jak posłuszeństwo, pokora, niewinność, wstrzemięźliwość, ćwiczenie i dyscyplina zakonna, obrazujące ówczesny ideał
zakonnicy. Zmarła w wieku 45 lat (opis jej śmierci jest zgodny z zasadami de arte
bene moriendi) i została pochowana 9 marca 1255 r. w kościele św. Salwatora.
W opinii autora ks. Macieja świątobliwość tego miejsca jest także zasługą błogosławionej Judyty.
Ostatni błogosławioną, której żywot opisano (k. 193–195) była Weronika, pochodząca z Krakowa norbertanka, która przez wiele lat mieszkała, pracowała i modliła się przy kościele we Wrocławiu (zmarła 19 kwietnia 1466 r.). W opinii współczesKarol Górski zapoczątkował badanie zakonnej twórczości, traktując opisywane dokumenty jako materiały do dziejów życia wewnętrznego. Postulował on „zbadanie bibliotek klasztornych [...] z podaniem
odsetka przypadającego na poszczególne działy teologii, czasu druku książek, które mogły odzwierciedlać
gusta i postawy społeczności”. Zob. K. Górski, Duchowość chrześcijańska, Wrocław 1978, s. 298.
53
54
Żywoty, k. 190.
55
Tamże, k. 191.
234 Jolanta Gwioździk
nych wiodła szczególnie pobożne, pełne miłosierdzia dla ubogich życie, była także
obdarzana duchem prorockim. Jedna z jej wizji opisuje tron Boży, przed którym stał
król Kazimierz, podający naostrzony miecz aniołowi, aby go złamał. To widzenie
Weronika opowiedziała spowiednikowi, ten zaś przekazał królowi, który „na ten
czas woysko przez Wroczław prowadził”. Król „woysko swe do Prus obrocił [...]
Prusaków sobie y państwu swemu przeciwnych pod mocz swoie podbił, krzyżaki nader wyniosłe uskromnił, y naostatek koniecz woynom pruskim z wielką pochwała uczynieł y zwycięstwem”56, które przypisał świątobliwości i modlitwom
błogosławionej Weroniki.
Dobór zamieszczonych w księdze żywotów był nieprzypadkowy. Wybrano świątobliwe zakonnice, związane ze środowiskiem Zwierzyńca i Krakowa, które
realizowały znany i możliwy do urzeczywistnienia ideał życia norbertanki. Wykorzystywanie żywotów dedykowanych ksieni Kąckiej potwierdzają zapisy na przedniej wyklejce woluminu. Tekst „czytał ku zbudowaniu” ks. Józef Prawecki, a same
norbertanki włączyły pracę do księgozbioru używanego przez całą wspólnotę:
„Spolna księga Panien Zwierzynieckich”. Nie zdecydowano się jednak na wydanie
tego tomu, choć ksieni Kąckiej i norbertankom pod jej zarządem niejednokrotnie
przypisywano prace ascetyczno–mistyczne, liturgiczne i hagiograficzne (jak Franciszka Sitańskiego Pszczółka w bursztynie, to iest: Dorotha ś. [W Krakowie] 1627):
pisane, tłumaczone i wydawane z ich inicjatywy na wyraźne zapotrzebowanie zakonnic. O bezpośredniej przynależności tekstu do adresatki dedykacji świadczy
oprawa woluminu: tektura, obłożona żółtym pergaminem z brązowymi tłoczeniami. W zwierciadle oprawy umieszczono superekslibris, przedstawiający herb ksieni
Brochwicz (biegnący jeleń) w otoku z sentencją „frvstra vivit qvi nemini prodest”57
oraz literami D[orota] K[ącka] X[ieni] Z[zwierzyniecka]. Inną wersją tego znaku własnościowego, znajdującego się na oprawie statutów zakonnych z 1628 r., jest
sam herb z literami DKXZZP (Dorota Kątska Xieni Zwierzyniecka Zakonu Premonstrateńskiego). Na okładkach opraw książek do wspólnego użytku ksieni Kącka kazała wyciskać wizerunek N. Maryi Panny z napisem „Tobie Maryjo polecamy się,
Ty troszcz się, abyśmy nie zginęły”58. Oprawa oraz układ graficzny księgi świadczą
o tym, że oprócz wyraźnego przesłania paranetycznego ważna była też funkcja estetyczna tekstu.
Księga żywotów, dedykowana ksieni Dorocie Kąckiej, zasługuje na uwagę
jako dokument kultury zakonnej początków XVII w., obrazujący zarówno recepcję
średniowiecznych świętych i błogosławionych zakonu, jak i kierunki odnowy religijnej tego środowiska oraz intelektualną formację, służącą wewnętrznemu rozwojowi zwierzynieckich norbertanek.
56
Tamże, k. 194.
57
Sentencję powtórzono na tylnej stronie okładki z herbem Prus.
58
A. Dygat, A. Rybak, Odrodzenie klasztoru, s. 190, przypis 99.
Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis
Folia 40
Studia Historica V 2007
Maciej Mączyński (Kraków)
Rekonstrukcja stroju zakonnego
na podstawie XVII-wiecznej
kroniki sióstr norbertanek
Pochodząca z XVII w. rękopiśmienna kronika sióstr norbertanek znajduje się
w archiwum klasztornym w Krakowie na Zwierzyńcu. Jest to rękopis formatu 30 x
19,5 cm, liczący 258 stron, oprawny w podniszczony półskórek. Autorką kroniki jest siostra Teresa Petrycówna, urodzona ok. 1629 r., o której wiemy, iż była jedną z pięciu córek Jana Innocentego Petrycego (1592−1641) i Barbary Nonhartówny
(zm. 1638 r.)1. Do klasztoru panien norbertanek Petrycówna wstąpiła w 1645 r.,
w roku 1669 rozpoczęła − prawdopodobnie na zlecenie ówczesnej ksieni Anny Zapolskiej − pisanie kroniki, której karty początkowe powtarzają wcześniejszą kronikę
siostry Reginy Koziarskiej. Petrycówna doprowadziła opis dziejów swojego klasztoru do 1700 r.
Kronika jest zapisem zdarzeń mających miejsce w burzliwym XVII stuleciu,
w których uczestniczyły norbertanki zwierzynieckie. Konstrukcja dzieła wykorzystuje pewien schemat kompozycyjny − autorka opisuje tylko te zdarzenia, które miały miejsce w okresie kadencji ksieni aktualnie urzędującej. Wybór ksieni na Zwierzyńcu dokonywany był na drodze elekcji, w związku z tym opis zdarzeń zaczyna się
najczęściej od przebiegu owej elekcji, kończy się opisem śmierci i pogrzebu ksieni.
Analizowana kronika jest zabytkiem XVII-wiecznej dialektalnej (małopolskiej) odmiany polszczyzny, w którym zapisano m.in. szczegóły codziennego życia w ówczesnym klasztorze żeńskim. Jednym z nich jest strój zakonny noszony w klasztorze
na Zwierzyńcu w XVII w. Rekonstrukcja obrazu tego stroju jest możliwa na podstawie bardzo ogólnych zapisków kronikarki dotyczących poszczególnych elementów tegoż stroju.
Jak wiadomo, habit mniszy od czasów pierwszych zgromadzeń zakonnych
pełnił trojaką funkcję: 1) przypominał mniszce/ mnichowi o powołaniu, 2) obcym
umożliwiał identyfikację, czyli możliwość rozpoznania, iż noszący habit jest „sługą
1
Polski słownik biograficzny, t. 25, z. 4, Wrocław 1980, s. 703.
236 Maciej Mączyński
bożym”, 3) w zgromadzeniu nie pozwalał się wyróżniać bogatszym strojem2. Kolor,
krój oraz rodzaj tkaniny, z jakiej miał być wykonany, najczęściej określała reguła
danego zakonu. Statuty kapituły norbertańskiej3 temu zagadnieniu poświęcają Kapitulum trzynaste O odzieniu, w którym autorzy formułują wstępną uwagę ogólną: „Ci,
którzy w domiech krolewskich mieszkają, w miękim odzieniu chodzą. A ty, które
światem gardzą, słusza, żeby w ostrym i w grubym odzieniu chodziły” (k. 47v). Nie są
to jednak szczegółowe przepisy. Z rozdziału tego dowiadujemy się podstawowych
rzeczy: odzienie ma być ostre i grube, koszulki tylko lniane „ale nie subtelne ani trafne, ani tez barzo rozkoszne albo wzorzyste” (Statuty, jw.). Habit nie może być „znamienity, bo nie z odzienia mają się podobać komu ale z cnot” (k. 48). Lepsze odzienie mogą mieć przełożone. Każda siostra może mieć „trzy albo cztery suknie, które
mają być niżej kostek, jedną szubkę albo kożuch, a kożuch ma być krotszy niźli suknia dlatego, izby się nie ukazował, dwa szkaplerze, a skaplerz tak długi ma być
jako i suknia. Jeśliby szkaplerz był dłuższy niż suknia tedy ma być urżnion”. Statuty
nakładają na siostry obowiązek noszenia pasów z sukna, służących przewiązaniu habitu, dopuszczają noszenie czapek oraz „rękawiczek dla zimna podszytych” (k. 48 v.).
Przepisy sformułowane w Statutach znajdują odzwierciedlenie w zapiskach kronikarki, zawarte w kronice ogólne informacje o stroju zakonnym pozwalają zrekonstruować jego językowy obraz.
Habit Przytoczona w kronice legenda związana z powstaniem zakonu norbertanek na Zwierzyńcu mówi, iż ufundowanie klasztoru odbyło się na polecenie
Matki Boskiej. To Ona zleciła przyszłemu fundatorowi, wielmoży Jaksie, sprowadzenie na Zwierzyniec zakonu sług moich Anielskiey Biały (k. 19)4. Przymiotnik
biały określa kolor habitu zakonnego. Gdy klasztor został wybudowany: przywieziono sklastoru zpragi dwie pannie zakonne, ktory imie było Weruka, ktore sposub dały
ubioru zakonnego y Obserwancyą zakonną postanawiaiąc same zyc swiątobliwie
(k. 19). Kolor habitu w Statutach został określony w innym miejscu (zob. niżej),
o tym, że jest biały, wiemy z tradycji przekazanej w piśmiennictwie, z dawnych
portretów (np. z portretu ksieni Doroty Kąckiej z 1672 r., na którym wyraźnie widać,
iż zarówno habit, jak i szkaplerz są koloru białego, welon natomiast jest czarny)5.
Wiemy także, iż „konwent pobierał od mieszczan krakowskich połowę postawu białego sukna angielskiego na habity (rocznie)”6.
M. Borkowska OSB M., Życie codzienne polskich klasztorów żeńskich w XVII–XVIII wieku, Warszawa 1996, s. 147.
2
M. Karaś, Z. Perzanowski, Statuty kapituły norbertańskiej z r. 1340 w tłumaczeniu polskim z r. 1541,
„Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego” CCXXX, Prace Językoznawcze 1970, z. 30.
3
4
Cytaty z kroniki przytaczam kursywą w oryginalnej pisowni, po cytacie w nawiasie okrągłym umieszczam numer strony rękopisu.
5
Portret ten jest reprodukowany w: „Nasza Przeszłość” 47, 1977, s. 176.
J. Rajman, Klasztor norbertanek na Zwierzyńcu w wiekach średnich, Kraków 1993, s. 124, podaje, iż
informacja ta zawarta jest w dokumencie z 1421 r.
6
Rekonstrukcja stroju zakonnego na podstawie XVII-wiecznej kroniki... 237
Habit krojony był tak, by nie podkreślać figury zakonnicy; był rodzajem tuniki
z prostymi, szerokimi rękawami. Przewiązywano go płóciennym paskiem. Symbolikę tego stroju najlepiej oddaje sama kronikarka: kozda [zakonnica] nic swoysczyzny
nie wnosieła do zakonu Ale odebrawszy Abit U ultarza Mioszy karazyiowy, skaplisz Płasc stym ze Abitem ciezary zakonne przyiowszy do smierci nie składaiąc
(k. 22). Włożenie habitu było dla zakonnicy jednoznaczne z wyborem drogi na całe
życie – od tej chwili stawała się służebnicą Boga. I dlatego obłóczyny, czyli uroczyste przywdzianie zakonnego stroju przez kandydatkę, choć nie opisywane w kronice
szczegółowo, miały szczególną oprawę.
Wyraz habit pochodzi z łac. habitus ‘strój, ubiór’. Jak podaje M. Borejszo, w polszczyźnie jest obecny od XVI w.7 Jego znaczenie Linde objaśnia tak: ‘szata, której
mnisi z przepisu reguły swojej lub z zadawnionego zwyczaju używają’8. Kronikarka używa wyrazu habit również w odmiance abit w znaczeniu długiej, wierzchniej
sukni, która była podstawową częścią stroju zakonnego. U norbertanek habity były
miąsze karazyjowe (k. 22). W przymiotniku miąższy Linde widzi stopień wyższy
(wobec niepoświadczonego miąski) ze znaczeniem ‘gruby’9. Potwierdza to SXVI
definiując wyraz jako ‘o włóknach, tkaninach, odzieży i pożywieniu: posiadający
znaczną grubość’10. Karazyja natomiast to ‘sukno proste, grube’11, jak dodaje Sławski, ‘samodział domowej roboty’12. Habit był zatem szyty z grubego wełnianego sukna, zapewne sztywnego i szorstkiego. Symbolizował także dobrowolne ubóstwo,
które siostry ślubowały wstępując do klasztoru. Bywały w zgromadzeniu takie siostry, jak np. Helena Bobrownicka, którą kronikarka nazwała prawdziwą corką ubustwa (!) swietego bo nie miała tylko ieden abit na ktorem było łatek ze 20 (k. 25).
Synonimem wyrazu habit jest w kronice rzeczownik suknia. Pojawia się on
w zapisie informującym o staraniach sióstr, by ksieni zezwoliła im nosić cieńsze habity: prosieły p debienskiey aby w cieszych sukniach mogły chodzic pozwoleła z dokładem starszych r. 164313. Zezwolenie nie obejmowało jednak nowicjuszek: ale
nowiciuskom w karazyiey zaczenty zakon zaczynały (k. 23). Cieńsze suknie noszono jeszcze w 1651 r. za księstwa Eufrozyny Korycińskiej, choć nadal – jak pisze
kronikarka – dla nowicjuszek nie było cienkich sukien ale karazyiowe miosze (k. 74),
7
M. Borejszo, Nazwy ubiorów w języku polskim do r. 1600, Poznań 1990, s. 81.
8
S.B. Linde, Słownik języka polskiego, t. I−VI, Lwów 1854−1860, II, s. 163 (dalej Linde).
9
Linde III 83.
10
Słownik polszczyzny XVI wieku, red. M.R. Mayenowa, Wrocław 1966 i n., t. 13, s. 339 (dalej SXVI).
11
Linde II 316.
Karazja – jak podaje Sławski – jest wyrazem angielskim (kersey ‘grube wełniane płótno’), pochodzącym od nazwy miejscowej w hrabstwie Suffolk. Przywędrował do języka polskiego za pośrednictwem
hol. karsaai (zob. F. Sławski, Słownik etymologiczny języka polskiego, t. II, Kraków 1958–65, s. 69).
12
Wyraz dokład należy za Lindem rozumieć jako ‘zasiąganie czyjego zdania’ (I 469). Zapis zatem pokazuje, iż ksieni zezwoliła w 1643 r. na noszenie cieńszych habitów, zasięgnąwszy wcześniej opinii starszych. Trudno rozstrzygnąć, czy starszymi kronikarka nazywa siostry–urzędniczki, czy też zwierzchników klasztornych. Jak się jednak wydaje, zmiana stroju zakonnego należała do zmian istotnych i nie
mogła być wprowadzona bez wiedzy i zgody kapituły generalnej w Prémontré.
13
238 Maciej Mączyński
co powodowało, że lecie było goroco i ciezko (k. 74). Analizując zapis kronikarki:
drugie niegotowe bedąc sły sie do cel zbierac bo tak iako na Jutrzniey w podłych
sukniach we złych rantuskach welach były (k. 61), dochodzimy do wniosku, iż siostry musiały mieć habit na specjalne okazje, np. na święta, podczas gdy na co dzień
używały podłego.
Szkaplerz Częścią zakonnego stroju jest szkaplerz, czyli ‘długa, prostokątna szata noszona na habicie’. Symbolizuje on krzyż brany na ramiona przez zakonnicę14 . Wyraz jest pożyczką ze śrwniem. Schapelaere ‘ubiór zakonników’ za pośrednictwem czeskim škapléř ‘ts’15. Szkaplerz ma być z tego samego materiału co suknia, jego długość zgodną z długością sukni określiły Statuty. Wyraz szkaplerz został
w kronice użyty tylko raz: Ale odebrawszy Abit u ułtarza mioszy karazyjowy skaplisz Płasc (k. 22). Przymiotniki mioszy karazyjowy określają w tym zdaniu rzeczownik abit, trudno więc na podstawie tego zapisu stwierdzić, jak w rzeczywistości ów szkaplerz wyglądał.
Nakrycie głowy Nakrycie głowy u norbertanki było dwuczęściowe,
składało się z zawicia i z welonu. Zawicie nosiło na Zwierzyńcu nazwę rantucha i było tą częścią, która bezpośrednio okalała głowę zakonnicy. Wyraz zawicie
‘ubiór kobiecy na głowę’, obecny w polszczyźnie od XVI w.16, zanotowała kronikarka dwukrotnie, raz gdy opisuje obowiązki młodszych sióstr wobec starszych:
naznaczono im starszym łuska słac zamiatac zawicie taczac (k. 74)17, drugi raz gdy
wyjaśnia, iż na Zwierzyńcu noszono rantuchy (k. 53). Zawicie / rantuch było dużą
chustą koloru białego, z którego powstawał czepiec ‘kobiece nakrycie głowy’ i podwika ‘chustka zakrywająca dolną część twarzy, podbródek i częściowo policzki’. W innych klasztorach stosowano czepiec zrobiony z innego kawałka płótna,
do którego przypinano podwikę18.Wykonanie prawidłowego nakrycia głowy musiało dla norbertanki (zwłaszcza starszej) stanowić nie lada trudność. Rantuchem
o długości pięciu łokci, trzeba było kolistym ruchem otoczyć głowę, tak by nakryty
został wierzch głowy oraz broda i policzki. Do tego jeszcze trzeba było dopiąć welon: rantuchy na łokci 5 ktorem kołem głowe y zarasz zatyczke uczynic miała wele
z mioszych bawełnic (k. 53). Rzeczownik rantuch//rańtuch obecny w polszczyźnie
od XVI w., jest zapożyczeniem z niemczyzny19. Zapożyczony z łac. welon (velum
‘draperia, tkanina, zasłona, firanka’) występuje w kronice w postaci rzeczowniPochodzenie szkaplerza i związane z nim nieporozumienia w różnych zgromadzeniach objaśnia M. Borkowska Życie codzienne, s. 149.
14
15
M. Borejszo, Nazwy ubiorów, s. 181.
16
Tamże, 190.
Interesujący jest w tym kontekście wyraz taczać, którego kronikarka używa prawdopodobnie w znaczeniu ‘maglować’, co potwierdza J. Karłowicz, Słownik gwar polskich, t. V, Kraków 1900–1911, s. 376),
gdzie wyraz znaczy ‘maglować bieliznę’. Słownik staropolski, red. S. Urbańczyk, Wrocław 1953 – Kraków
2002, (dalej SStp) t. IX, s. 180, notuje wyraz ze znaczeniem ‘toczyć, posuwać’.
17
18
Zob. M. Borkowska, Życie codzienne, s. 151..
19
Zob. M. Borejszo, Nazwy ubiorów, s. 175).
Rekonstrukcja stroju zakonnego na podstawie XVII-wiecznej kroniki... 239
ka rodz. nijakiego wele : miesiąc bez wela była (k. 52)20; wele z mioszych bawełnic
(k. 53). Raz wystąpił jako rzeczownik rodzaju męskiego: wel zły strzemki łatki wisiały (k. 24), co może świadczyć o nieustalonym w tym czasie rodzaju gramatycznym
tego zapożyczenia. Portret ksieni Kąckiej pochodzący z XVII w. pokazuje, iż wele,
wykonane z czarnego materiału (dość grubego, mioszego) było podszyte białym materiałem. Natomiast welon współczesnej norbertanki jest koloru czarnego. Rantuch
natomiast na pewno przez jakiś czas pełnił także inną funkcję. Jak pisze kronikarka,
za pomocą jego długości zakonnice sygnalizowały chęć przyjęcia komunii: kozdą
znac było co do komuniy szła bo wpuł trzecia łokcia rantuszki były dłusze, potym
to insze xienie zniesły (k. 75).
Zimowym nakryciem głowy zakonnicy była czapka. Wyraz jest zapożyczeniem ze starofrancuskiego21, a w tekście kroniki notowany zawsze z przymiotnikiem
określającym ogonkowa lub bobrowa. Używanie czapek dopuszczają Statuty: Czapki mogą mieć albo mycki białe z sukna białego albo z białej materyji, albo podbitą
wedla zwyczaju ziemie (k. 48 v). Czapki ogonkowe ( wykonane z ogonków gronostajowych) były traktowane jako zbytek, dlatego siostry: w czapkach ogonkowych
nie chodziły ale bobrowych krom samy panny Xieni (k. 26). Przymiotnika ogonkowy
nie notuje SXVI. Ksieni nie korzystała z tego przywileju: w ogunkowych [czapkach] ani sama panna Xieni nigdy nie chodziła (k. 53). Powszechnie stosowane
czapki bobrowe były okrągłe: czapki z bobrem koliste były (k. 53). Ksieni Dembińska (1644–1651), chcąc polepszyć nieco warunki zakonnego życia, czapki ogonkowe
kazała poszyc (k. 74), ale mogły nosić je tylko starsze siostry.
Płaszcz Idąc do kościoła, na chór panieński siostry musiały wkładać
płaszcz. Regulowały to bowiem Statuty: A wszedszy do koscioła na kur mają się
ukłonić przed ołtarzem co naniszej, ogarnąwszy około siebie płaszcz rękoma obiema (k. 2). Kronikarka zapisuje wyraz trzykrotnie: wdziała na sie [...] płas futrzany
(k. 27); Ale oddebrawszy Płasc stym ze abitem (k. 22); raz jest to deminutivum:
płasczyna tak podły karazyiey ze ledwie ieden fat na boku (k. 24). Ani jeden z tych
zapisów nie pozwala odtworzyć kroju zakonnego płaszcza. Trzeba więc przyjąć, że
nie różnił się on od płaszcza używanego przez braci norbertanów. Płaszcz futrzany jest na Zwierzyńcu wyjątkiem; w klasztorze nie było tradycji noszenia płaszczy
podbitych futrem, a w zimie przy dużych mrozach, siostry nosiły pod habitem barankowe kożuszki: nie chodziły w lisich futrach tylko w barankowych korzuszkach
(!) (k. 53). Inna ciepła odzież była na Zwierzyńcu wykluczona: O szubach kubatach
nie było zmianki (k. 23).
Inne elementy stroju Jako bielizny siostry używały koszul. Były to
koszule lniane, o takich mówią Statuty (zob. k. 47 v). Wyraz koszula zapisała kronikarka dwukrotnie: [siostry] w grubych koszulach chodząc (k. 19); przeleknione
siostry wstały w kosulach boso powychodzieły (k. 132). Jak widać z zapisu, koszule
Znaczenie zacytowanej struktury należy objaśnić na podstawie Statutów; pozbawienie wela było karą
wymierzaną niepokornej zakonnicy za określone przepisami przewinienie (zob. np. Statuty, s. 453).
20
21
Zob. Sławski, Słownik etymologiczny I:112; M. Borejszo, Nazwy ubiorów, s. 135.
240 Maciej Mączyński
były grube i szorstkie, co prawdopodobnie było traktowane jako jeszcze jedna możliwość umartwiania się.
Na określenie bielizny Petrycówna używa rzeczownika w l. mnogiej chusty:
o chustach sukniach nie zawiadowałysmy (k. 75), onysz siestrze pobrali chusty
(k. 133). Znaczenie wyrazu, znanego w polszczyźnie od XV w., potwierdzają słowniki dawnej polszczyzny22.
To, że siostry nosiły w zimie pończochy wełniane, znalazło potwierdzenie tylko w jednym zapisie: wdziała na sie poncochy wełniane (k. 27).
Interesująca jest bawełnica, zapisana w kronice dwukrotnie: bawełnic do zatykania ani na głowe nie uzywały (k. 53), a nie godziło się im mieć [...] ani u geby
zatkania bawełnice (k. 74). Bawełnica to ‘tkanka (tkanina) z bawełny’ (L. I. 64),
na Zwierzyńcu musiał to być kawałek bawełnianej tkaniny, który służył siostrom
do ochrony twarzy przed mrozem.
Na podstawie zapisów Teresy Petrycówny zawartych w kronice zrekonstruowaliśmy ubiór sióstr zakonnych, jaki w XVII w. obowiązywał na Zwierzyńcu. Wiemy,
że jego główną część stanowił habit, na który nakładano szkaplerz i wszystko razem
przewiązywano sukiennym pasem23. Wiemy także, że siostry nakrywały głowę rańtuchem, do którego przypinały welon. Na podstawie innych informacji zorientowaliśmy się, iż siostry nosiły bieliznę i pończochy, Na temat obuwia Statuty milczą, zacytujmy więc zdanie M. Borkowskiej: „Co do obuwia, większość zakonów w Polsce
używała zimą wysokich trzewików, latem zaś lekkich patenek”24. Jednorazową informację o trzewikach wołowskiej roboty podaje kronikarka niemal na marginesie.
Klasztor zwierzyniecki był wyjątkowo zimnym budynkiem. Położenie nad brzegiem dwóch rzek, grube mury (często przekraczające 2,5 metra) i przede wszystkim
brak ogrzewania powodowały, że panowała w nim wilgoć, a w czasie zimy nawet
mróz. Podobnie zimno musiało być na kościelnym chórze, gdzie siostry spędzały
dużą część dnia i pewną część nocy (jutrznia). Dlatego w czasie zimy siostry musiały
ratować się baranimi kożuchami, czapkami z futrem oraz rękawicami. Noszenie takiej
odzieży nie było zbytkiem, ale zwykłą koniecznością, wynikającą z warunków klimatycznych: ale y zymie we dwuch kozuchach baranich [chodziły] (k. 74).
Informacje o stroju norbertanek pojawiły się w Statutach jeszcze raz w Czwartym a ostatnim rozdzieleniu ksiąg ustaw, w którym autorzy piszą: A odzienie siostr
naszych ma być białe [...] wszytki siostry naszego zakonu suknie zwierzchniej, w ktorej chodzą, nie mają mieć u piersi otworzystej, ani przeźrnionej jawnie. Ani też mają
chodzić w obojczykoch albo z knafliki około szyje. A kędy siostry śpiewają, tedy mają chodzić z szkaplerzami, albo w czapkach białych, ale nie w rozmaitych. (k. 112 V
i k. 113). Przytoczony opis podkreśla zasadniczą cechę zakonnego stroju, ma on być
przede wszystkim skromny, musi zakrywać całe ciało. Dlatego wyklucza się oboj-
22
SXVI III 339; Linde I 274; SStp, I, s. 126.
23
O używaniu sukiennego pasa wiemy ze Statutów.
24
M. Borkowska, życie codzienne, s. 152.
Rekonstrukcja stroju zakonnego na podstawie XVII-wiecznej kroniki... 241
czyki ‘ozdobne staniki lub kołnierze’25, a także knafliki około szyje ‘ozdobne guziki,
służące jako zapięcie u szat, często ze szlachetnych metali lub kamieni’26. Na znak
skromności niektóre zakonnice starały się używać jednego habitu jak najdłużej. Strój
zakonnicy nie mógł być strojny, choćby i z tego powodu, iż: Niewiasta aż nazbyt
strojna, ta w nieczystość bywa hojna27.
25
M. Borejszo, Nazwy ubiorów, s. 163.
26
Tamże, s. 150.
A. Gdacjusz, Wybór pism, oprac. H. Borek, J. Zaremba, Warszawa 1969, cyt za H. Wiśniewska,
Świat płci żeńskiej baroku zaklęty w słowach, Lublin 2003, s. 47.
27
Spis treści
Wstęp
Józef Dobosz
Piastowie wobec premonstratensów i innych form kanonikatu
regularnego w XII wieku
Błażej Śliwiński
Okoliczności fundacji klasztoru norbertanek w Stołpie-Żukowie
pod Gdańskiem
Marek Stawski
Początki klasztoru norbertanek w Płocku
Monika Kopka
Jeszcze o początkach rybnickiej fundacji norbertanek
Jerzy Rajman
Nowożytne relacje o początkach klasztoru na Zwierzyńcu
Grzegorz Ryś
Duchowość premonstrateńska a reforma gregoriańska w Polsce
Wojciech Dominiak
Stosunek Piastów opolskich do klasztoru norbertanek
w Rybniku/Czarnowąsach w średniowieczu
Marek Smoliński
Latyfundium klasztoru żukowskiego w średniowieczu.
Próba periodyzacji dziejów gospodarczych
Anna Pobóg-Lenartowicz
Nie tylko causa Vortret. O wzajemnych kontaktach wrocławskich
premonstratensów i kanoników regularnych w średniowieczu
3
6
19
36
52
58
66
75
84
98
244
Roman Stelmach
Dokumenty do dziejów śląskich premonstratensów i premonstrantek
zachowane w zasobie Archiwum Państwowego we Wrocławiu
Dariusz Karczewski
Wizytacje opackie klasztorów norbertańskich „grupy ołbińskiej”
(do połowy XVI wieku)
Dariusz Misiejuk
Późnośredniowieczne próby reform we wrocławskim
opactwie św. Wincentego
Krzysztof Kaczmarek
Związki norbertanów z Uniwersytetem Krakowskim
na tle innych zakonów w okresie średniowiecza
Jan Drabina
Prepozytura premonstratensów w średniowiecznym Bytomiu
Jolanta Byczkowska-Sztaba
Tradycja liturgiczno-muzyczna norbertanek ze Zwierzyńca
w świetle graduału z 1527 roku
Beata Możejko
Życie norbertanek żukowskich w wieku XV i na początku XVI stulecia
Krystyna Sulkowska-Tuszyńska
Rzecz o życiu i śmierci na wzgórzu klasztornym w Strzelnie (XII–XVI w.)
Jolanta Gwioździk
Norbertańscy święci i błogosławieni w Księdze żywotów świętych
dedykowanej ksieni Dorocie Kąckiej z klasztoru na Zwierzyńcu
Maciej Mączyński
Rekonstrukcja stroju zakonnego na podstawie XVII-wiecznej
kroniki sióstr norbertanek
110
135
148
159
171
183
197
209
222
235
Download

Wstęp - Instytut Historii i Archiwistyki