WSTĘP DO WYDANIA POLSKIEGO
Ucieszyłam się bardzo, kiedy polski wydawca
zwrócił się do mnie z prośbą o zgodę na polski przekład
mojej książki na temat rozszerzenia zasięgu krucjat
z Ziemi Świętej na region nadbałtycki w średniowieczu. Jestem bardzo zadowolona z rezultatów pracy nad
tłumaczeniem i mam nadzieję, że moja praca okaże się
przydatna w Polsce. Treść książki została przełożona
w całości, podczas gdy przypisy znacznie skrócono.
Kompletny tekst przypisów można znaleźć w oryginalnym wydaniu angielskim, The Popes and the Baltic
Crusades 1147-1254 (Leiden, 2007), opublikowanym
przez wydawnictwo Brill. Chciałabym podziękować
pracownikom obu wydawnictw (Brilla i Bellony), którzy przyczynili się do publikacji oryginału i tłumaczenia, a szczególnie Marcelli Mulder, Birgitcie Poelmans
i Gaby van Rietschoten z wydawnictwa Brill; Kornelii
Kompanowskiej, Annie Słowik i Jolancie Karaś z wydawnictwa Bellona, jak również autorowi przekładu
Bogusławowi Soleckiemu. Dzięki ich uczynności, efektywności oraz profesjonalizmowi proces publikacji był
dla mnie przyjemnym doświadczeniem, za co jestem im
wdzięczna.
Iben Fonnesberg-Schmidt
Ålborg, czerwiec, 2009 r.
PODZIĘKOWANIA
Chciałabym podziękować Radzie Naukowej Danii
do spraw Przedmiotów Humanistycznych (Statens Humanistiske Forskningsrad, obecnie Forskningsradet for
Kultur og Kommunikation) oraz Carlsbergfondet za
ogromną pomoc finansową udzieloną mi podczas pisania rozprawy doktorskiej i podczas badań, które prowadziłam po napisaniu samej pracy. Dziękuję także
Clare College i Clare Hall z Uniwersytetu w Cambridge, gdzie moja praca została przyjęta w pierwotnej
formie i przyznano mi stopień doktorski.
W szczególności chciałabym podziękować swojemu
opiekunowi, profesorowi Jonathanowi RileyowiSmithowi, za wielką pomoc, nieustającą zachętę do
pracy i cenne rady, których mi udzielił podczas mojego
pobytu w Cambridge. Poświęcił mi swój czas i podzielił
się ze mną swoją ogromną wiedzą; był znakomitym
opiekunem ‒ dał mi znacznie więcej, niż mogłabym kiedykolwiek oczekiwać.
Chciałabym wspomnieć również o istotnej roli, jaką odegrali inni doktoranci pracujący z profesorem Rileyem‒Schmidtem. Otoczyli mnie swoją życzliwością,
zachęcali do dalszej pracy, często byli dla mnie wielką
inspiracją. Dziękuję też serdecznie Caroline Smith, która wykonała korektę ostatecznej wersji mojej rozprawy.
Jestem wdzięczna za owocne dyskusje, które odbyłam z Kurtem Villadsem Jensenem, Carstenem Sełchem
Jensenem, Johnem H. Lindem, Ane L. Bysted oraz Barbarą Bombi na tematy związane z moimi badaniami,
które zaprezentowałam w swojej pracy. Chciałabym
również podziękować mojemu przyjacielowi i koledze
z pracy na Wydziale Historii Uniwersytetu w Alborg,
Torbenowi K. Nielsenowi, za wiele cennych rozmów
w ciągu ostatnich lat. Dziękuję rodzicom i siostrze Vibeke za nieustające wsparcie i pomoc.
Skróty
DD ‒ Diplomatarium Danicum, red. A. Afzelius et
al, w toku, Kopenhaga 1938 i n.
FMU ‒ Finlands Medeltidsurkunder, red. R. Hausen, 8 tomów, Helsinki 1910-1935.
LEC ‒ Liv-, Esth- und Curländisches Urkundenbuch nebst Regesten, red. F.G. von Bunge, 12 tomów,
Tallin 1853-1910.
PL ‒ Patrologiae cursus completus. Series Latina,
red. J. P. Migne. 221 tomów, Paryż 1844-1865.
PUB ‒ Preußisches Urkundenbuch. Politische Abtheilung, red. R. Philippi et al., 6 tomów, Königsberg
1882-2000.
Użycie nazw geograficznych
W związku ze złożoną historią polityczną tego regionu wiele miejscowości ma różne nazwy. Autorka
postępowała w tej sprawie zwyczajowo i posługiwała
się nazwami angielskimi, a jeśli takie nie istniały, używała tych, które obowiązywały w okresie średniowiecza i których używali ówcześni władcy danych ziem.
Obowiązujące formy współczesne są podane w indeksie nazw w nawiasach. Podobnie jest z nazwiskami;
użyte zostały formy powszechnie występujące w literaturze anglojęzycznej ‒ stąd ich angielska forma.
WSTĘP
Kiedy w 1147 r. papież Eugeniusz III ogłosił krucjatę przeciwko pogańskim Słowianom zamieszkującym tereny wzdłuż zachodniego wybrzeża Bałtyku,
rozpoczął się nowy etap ekspansji chrześcijaństwa
rzymskiego na północno-wschodnią Europę. W ciągu
następnych dekad ludy żyjące dalej na wschód ‒ w Liwonii, Estonii, Finlandii i Prusach ‒ stały się celem
nowych misji i kampanii podejmowanych przez arcybiskupów, biskupów i książąt sąsiednich krain, nawróconych na chrześcijaństwo niewiele wcześniej. Mimo
iż próby podboju i nawrócenia krajów bałtyckich często
napotykały znaczny opór, ostatecznie udało się włączyć
rejon wschodniego Bałtyku w obręb Kościoła rzymskokatolickiego oraz zachodnioeuropejskiego społeczeństwa.
Niniejsza praca opisuje powstawanie i ewolucję
papieskiej polityki dotyczącej krucjat bałtyckich w ich
pierwszym stuleciu ‒ od ogłoszenia przez Eugeniusza
III wyprawy krzyżowej przeciwko pogańskim Słowianom w 1147 r. do końca pontyfikatu papieża Innocentego IV w 1254 r. Naświetlając zależności między prawem, teologią czy polityką a duszpasterskim zadaniem
Kościoła, studium to poddaje analizie stanowisko papieży oraz przyczyny i siły stojące za zmianami, jakie
w nim zachodziły. Bada spojrzenie Rzymu na kampanie, głoszone intencje, uzyskane korzyści, opisuje również rozmiary papieskiego zaangażowania w organizację i wcielanie w życie wypraw. Omawia także opinie
poszczególnych głów Kościoła co do charakteru oraz
znaczenia tych wypraw, próbując jednocześnie odpowiedzieć na pytanie, czy dla władców Rzymu były one
równie ważne jak ekspedycje do Ziemi Świętej.
Na kształtowanie się papieskiej polityki dotyczącej
krucjat bałtyckich znaczny wpływ miały relacje kurii
z książętami i biskupami północnej Europy zaangażowanymi w krzewienie chrześcijaństwa rzymskiego.
Obejmowanie pojęciem wyprawy krzyżowej ekspansji
na coraz rozleglejsze tereny ‒ od Ziemi Świętej po rejon Morza Bałtyckiego ‒ było następstwem presji wywieranej na Stolicę Apostolską przez lokalnych duchownych i świeckich przywódców. Początkowo nacisk ten wywierali tylko członkowie hierarchii kościelnej, ale wraz z nadejściem XIII w. również chrześcijańscy książęta zaczęli coraz częściej ubiegać się w kurii
o pozwolenie na zorganizowanie wyprawy w tym regionie.
W okresie od połowy XII do połowy XIII w. doszło nie tylko do rozszerzenia granic chrześcijaństwa,
ale również do ekspansji władzy głów Kościoła, wspomaganej przez stopniowo ewoluującą teorię papieskiej
monarchii. Od późnych lat wieku XI papieże zaczęli
rościć sobie prawo do sprawowania jurysdykcji nad
światem chrześcijańskim oraz zaznaczać swój autorytet
jako niezależna władza, usuwając wpływy świeckie
i narzucając władze duchowne. Choć Rzym rościł sobie
prawo do jurysdykcji zarówno w sprawach religijnych,
jak i świeckich, pełnię władzy sądowniczej sprawować
chciał rzekomo jedynie nad duchownymi w całym
świecie chrześcijańskim; jednakże argumentując, że
Kościół rzymski jest odpowiedzialny za dusze wszystkich ludzi, Stolica Apostolska utrzymywała, iż ma prawo ingerować w świecki porządek w określonych okolicznościach, które, choć zdefiniowane, można było
szeroko interpretować. Papieska monarchia znalazła się
w szczytowym punkcie rozwoju w pierwszej połowie
XIII w., kiedy to władza papieży nad europejskimi społeczeństwami, polityką i instytucjami osiągnęła niespotykaną dotąd skalę. Świeccy władcy zaczęli stopniowo
uznawać interwencje Stolicy Apostolskiej w coraz liczniejszych kwestiach oraz aktywnie zabiegać o papieskie
zaangażowanie i poparcie, choć zdarzały się konflikty
na tle takich spraw, jak mianowanie duchownych, jurysdykcja oraz papieskie podatki. Częścią owego procesu tworzenia ściślejszych więzi Rzymu z chrześcijańskimi książętami była wymiana informacji między
głowami Kościoła a świeckimi władcami z północnowschodnich rubieży rzymskiego chrześcijaństwa.
Wpłynęła ona w istotny sposób na sformułowanie papieskiej polityki odnośnie do kampanii bałtyckich.
Większa rola odgrywana przez papiestwo w społeczeństwie europejskim doprowadziła do prezentowania
kurii coraz większej ilości spraw oraz zmusiła przywódców Kościoła do zajmowania politycznego stanowiska wobec coraz to nowych kwestii. Kolegium
kardynalskie pod przewodnictwem kardynała biskupa
Ostii stało się kluczową instytucją w papieskim rządzie.
Było pod wieloma względami odpowiednikiem ówczesnych rad królewskich. Kardynałowie służyli papie-
żowi jako doradcy, byli administratorami jego rządu,
rektorami administrującymi patrymonium papieskim,
oraz legatami. Kolegium kardynalskie było również
ciałem wybierającym nowego papieża. Większość następców św. Piotra wybierano spośród kardynałów,
wśród nich tych szczególnie interesujących z punktu
widzenia badań nad krucjatami bałtyckimi. Późniejszy
Aleksander III (1159-81 r.) został wyniesiony do godności kardynalskiej w 1150 r. przez Eugeniusza III
(1145-53 r.). Sam Aleksander, który z powodu schizmy
z lat 1159-77 przebywał przez część swojego pontyfikatu na wygnaniu we Francji, użył papieskiej prerogatywy do mianowania stosunkowo niewielu kardynałów.
Wśród wyświęconych był późniejszy Klemens III
(1187-91 r.), mianowany kardynałem w 1179 r. Gdy
został on głową Kościoła, w przeciwieństwie do swojego patrona dokonał w czasie krótkiego panowania wielu promocji kardynalskich. Po Klemensie zapanował
osiemdziesięciopięcioletni Celestyn III (1191-98 r.),
kardynał już w 1144 r. Z kolei kardynała, który został
po latach Innocentym III (1198-1216 r.), mianował ‒
między majem 1189 r. a wrześniem 1190 r. ‒ Klemens
III. Następca Innocentego, Honoriusz III (1216-27 r.),
był blisko zarówno z Klemensem III, jak i z Celestynem III. Do godności kardynalskiej wyniósł go w 1193
r. Celestyn, któremu od 1188 r. służył jako szambelan.
Późniejszy Grzegorz IX (1227-41 r.) został kardynałem
diakonem w 1198 r. za sprawą Innocentego III. W 1206
r. ten sam papież promował Grzegorza na kardynała biskupa Ostii, co było oczywistym wyrazem zaufania.
Wśród pierwszych nominacji kardynalskich Grzegorza
IX znajdował się nominowany w 1227 r. Sinibaldo Fieschi, który prawdopodobnie służył Grzegorzowi, zanim
ten został wybrany papieżem. Sinibaldo ostatecznie został następcą swojego dobroczyńcy jako Innocenty IV
(1243-54 r.). Wszyscy papieże panujący w późnych latach XII i wczesnych XIII wieku obracali się ‒ nim zasiedli na Stolicy Piotrowej ‒ w najwyższych kręgach
kościelnych, zdobywając w ten sposób gruntowną wiedzę na temat polityki kurii i papiestwa. Można by wobec tego oczekiwać spójności działań kolejnych głów
Kościoła, ale jak pokazuje niniejsze studium, w kwestii
krucjat bałtyckich polityka kolejnych władców Rzymu
nie zawsze była koherentna.
Zasięg papieskiej władzy i jej akceptacja przez
świeckich suwerenów jest jedną z przyczyn, dla których przedsięwzięcie przez Stolicę Apostolską najbardziej świeckiego z jej działań ‒ wojny w formie wypraw krzyżowych ‒ stało się możliwe. Rzym nie mógł
zmusić świeckich władców do wzięcia udziału w krucjatach, a jedynie ich do tego zagrzewać. Prawo papiestwa do wszczęcia i zorganizowania tych wojen w służbie Kościoła nie było podważane, a metody Stolicy
Apostolskiej mające ułatwić prowadzenie tych działań
powszechnie akceptowano, nawet jeśli odnosiły się do
spraw zazwyczaj pozostających w gestii władzy królewskiej.
Krucjaty były tylko jednym, najbardziej rozwiniętym, z wielu rodzajów wojny pokutnej. Pogląd, w myśl
którego można udać się na wojnę w ramach pokuty,
w celu uzyskania odpuszczenia grzechów, pojawił się
pod koniec XI w. Istotne jest tu odróżnienie ogólnego
pojęcia wojny pokutnej od jej specyficznej formy, jaką
jest krucjata. Pierwszy z tych terminów używany jest
w niniejszej pracy dla opisania działań wojennych prowadzonych w służbie Kościoła, których uczestnikom
obiecywano odpuszczenie grzechów. Drugie pojęcie
pojawiło się w ostatnich latach XI w., a dokładnie
w 1095 r., kiedy to papież Urban II wezwał do wyprawy w celu wyzwolenia Jerozolimy. Ponieważ jej celem była Ziemia Święta, ekspedycję tę uznano również
za pielgrzymkę, wobec czego krzyżowcom przysługiwały należne pielgrzymom przywileje, choćby takie jak
papieska ochrona. Odzew na wezwanie Urbana i sukces
krucjaty ‒ podbój Jerozolimy w lipcu 1099 r. ‒ stały się
zachętą do ogłoszenia następnych wypraw w kolejnym
stuleciu. Podstawową cechą łączącą je z wojnami pokutnymi i pielgrzymkami pozostała obietnica nagród
duchowych, papieska opieka nad uczestnikami i składana przez nich przysięga, choć charakter samych wypraw krzyżowych oczywiście ewoluował. Podczas gdy
I Krucjata była modelem ‒ zarówno w pojęciu papiestwa, jak i wiernych ‒ na którym wzorowały się kolejne, sama jej idea rozwijała się choćby poprzez mnożenie przywilejów należnych uczestnikom, organizację
środków finansowania i popularyzowania ekspedycji,
pozwolenie na wykup lub złagodzenie przysiąg składanych przez uczestników, jak również przez rozszerzenie pojęcia krucjaty na wyprawy nie tylko do Ziemi
Świętej, ale też do Hiszpanii czy nad Bałtyk, a także na
ekspedycje przeciw heretykom i politycznym przeciwnikom papiestwa”.
W niniejszym studium papieskiej polityki wobec
krucjat bałtyckich autor przyjął pluralistyczną definicję
wypraw krzyżowych, a do wyboru takich a nie innych
kryteriów analizy zainspirowały go cechy charakterystyczne zawarte w tej właśnie definicji. Stwierdza ona ‒
tak jak została ujęta przez Jonathana Riley-Smitha ‒ że
krucjata była rodzajem wojny pokutnej, uznawanym za
pielgrzymkę i posiadającym wiele cech tej ostatniej.
Rozgrywała się na wielu płaszczyznach. Przyczyna ‒
odzyskanie własności lub ochrona przed krzywdą ‒
związana była z tradycyjnym sensem wyprawy krzyżowej i była odpowiedzią bardziej na potrzeby ogółu
świata chrześcijańskiego lub Kościoła, niż osób konkretnej narodowości czy religii. Krucjata ‒ jeśli będziemy dalej przywoływać jej elementy definicyjne ‒
była uprawomocniona przez papieża, a nie przez władcę świeckiego. Co najmniej część uczestników wyprawy składała przysięgę podporządkowującą ich Kościołowi i zapewniającą pewien zakres papieskiej kontroli
nad krzyżowcami w kwestiach innych niż prowadzenie
wojny. Wobec uczestników tych wypraw często używano terminów mających zastosowanie dla pielgrzymów, a niektóre przywileje, którymi się cieszyli,
zwłaszcza ochrona ich i ich krewnych oraz własności,
związane były z odpowiednikami praw należnych pielgrzymom. Sami krzyżowcy uważali się za pokutników
i jako tacy zapewniali sobie odpuszczenie wszystkich
grzechów, który to przywilej od 1198 r. zaczęto nazywać odpustem zupełnym.
Tocząca się obecnie debata nad definicją i naturą
wypraw krzyżowych doprowadziła do zaproponowania
kilku sposobów ich zdefiniowania. Oprócz pluralistycznej, inne współczesne definicje zostały niedawno
skategoryzowane przez Gilesa Constable'a jako: tradycjonalistyczna, populistyczna i uogólniająca. Zajmując
inne stanowisko, Christopher Tyerman utrzymuje, iż
w XII wieku nie było wypraw krzyżowych, które tak
naprawdę zaistniały dopiero wraz z programem krucjat
papieża Innocentego III. Dwunastowieczne kampanie,
powszechnie uważane za krucjaty, są, według Tyermana, zaledwie kontynuacją istniejących już koncepcji
i praktyk. Opinia ta nie zdobyła jednak sobie szerszego
poparcia. Z czterech istniejących obecnie definicji to
prawdopodobnie pluralistyczna znalazła najwięcej zwolenników, choć mimo to jest wciąż poddawana dyskusji
i ponownym ocenom (debatę tę przeanalizował ostatnio
Norman Housley w swojej książce Contesting the Crucades (2006). Liczni historycy, dodajmy, podkreślali
również zmieniającą się jakość i różne fazy wypraw
krzyżowych, a kilku zwróciło uwagę na nowości
wprowadzone podczas pontyfikatu Innocentego III. Niniejsze studium, opisując przeobrażenie wojen bałtyckich w wyprawy krzyżowe, wpisuje się w trwającą
dyskusję, której ogólnym tematem jest zasadność definiowania krucjat, a szczególnym ‒ słabość definicji
pluralistycznej. Wkładem w ową debatę jest sugestia,
by wspomnianą definicję stosować tylko dla XIII wie-
ku, a w przypadku krucjat bałtyckich ‒ dla pontyfikatu
Honoriusza III.
Aby scharakteryzować papieskie postrzeganie północnych wypraw krzyżowych i stosowaną wobec nich
politykę, niniejsza praca skupia się szczególnie na
przysługującym krzyżowcom odpuście. W XII stuleciu
występował on w kilku różnych formach, by tę w pełni
rozwiniętą osiągnąć we wczesnym wieku XIII. Odpusty
Eugeniusza III zerwały z wcześniejszymi opiniami, jakoby wyprawa krzyżowa była wystarczającą pokutą.
Poglądy tego papieża, a także Bernarda z Clairvaux
(zm. 1153 r.), prawdopodobnie wzorowane były na
koncepcji, która pojawiła się już pod koniec XI wieku:
podkreślała ona, iż ludzie nie byli w stanie w żaden
sposób zadośćuczynić Bogu za grzechy. Jednakże papież jako namiestnik Chrystusa mógł ogłosić, że jakiś
konkretny czyn będzie uznany przez Boga za wystarczający, mimo iż w rzeczywistości takim nie był.
Następcy Eugeniusza nie podzielali jego poglądów,
ale wrócili do stanowiska, iż udział w krucjacie ‒ jako
forma skutecznej pokuty ‒ potwierdza odpuszczenie
grzechów. To papież Innocenty III nadał odpustowi jego ostateczną formę w swoim pierwszym wezwaniu do
wyprawy do Ziemi Świętej ‒ Post miserabile ‒
w sierpniu 1198 r. Według Innocentego, odpust nie był
deklaracją głoszącą, że akt pokutny będzie wystarczający. Był złożoną w imieniu Boga obietnicą darowania
kar za grzechy, zarówno tych zapowiadanych przez
Kościół, jak i czyścowych, zapowiadanych przez Boga.
Odpusty przyznawano oczywiście nie tylko za
udział w krucjatach. Za inne nabożne czyny, takie jak
odwiedzenie konkretnych kościołów i sanktuariów
w określone dni świąteczne, także przysługiwało odpuszczenie grzechów, choć często tylko częściowe.
Udział w wyprawie krzyżowej udającej się na pomoc
Ziemi Świętej zasługiwał na odpuszczenie wszystkich
grzechów ‒ na odpust zupełny. Papieskie listy ogłaszające krucjaty do Ziemi Świętej dookreślały odpust zupełny udzielony krzyżowcom i dokładnie wyszczególniały czyny, które go gwarantowały. Innocenty III i jego następcy skorzystali z kilku wzorów standardowo
stosowanych w podobnych kwestiach. Formuła odpustu
stworzona przez Innocentego w Post miserabile została
użyta tylko z niewielkimi zmianami w jego kolejnych
listach dotyczących krucjat do Ziemi Świętej i uzyskała
swoją ostateczną formę w Ad liberandam ‒ w dekrecie
o krucjacie ogłoszonym przez IV Sobór Laterański
w 1215 r.
W niniejszej analizie formuły odpustów zapewnionych krzyżowcom udającym się do Ziemi Świętej porównane są do tych używanych w przypadku wypraw
bałtyckich. Podobieństwa i różnice, zwłaszcza w kwestii tego, czy odpust był częściowy, czy zupełny, oraz
kroki, jakie należało poczynić, by zasłużyć sobie na
któryś z nich, użyte zostały dla objaśnienia papieskiego
stanowiska wobec wypraw bałtyckich. Jak zobaczymy,
w listach dotyczących tychże wypraw papieże nie kopiowali po prostu formuł użytych przez swoich poprzedników. Decyzje głów Kościoła o tym, czy kon-
kretny czyn zasługiwał na odpuszczenie grzechów oraz,
jeśli tak było, jakim odpustem zostanie nagrodzony,
oczywiście nie były przypadkowe. Przyznany odpust
świadczył o wadze, jaką przypisywał papież konkretnemu czynowi, a tym samym określał znaczenie dokonania. Odpusty są więc głównym kryterium analizy papieskiej polityki wobec krucjat bałtyckich i mogą być
używane dla określenia znaczenia, jakie Stolica Apostolska im przypisywała.
Przywilej odpuszczenia grzechów nie był jedyną
nagrodą jaką otrzymywali krzyżowcy. Poczynając od I
Krucjaty, cieszyli się oni tymi samymi uprawnieniami
co pielgrzymi ‒ przede wszystkim papieską opieką nie
tylko nad nimi samymi, ale również nad ich rodzinami i
dobrami. Ostatecznie dodano także bardziej doczesne
przywileje, obmyślone w celu ułatwienia finansowania
wypraw i zabezpieczenia interesów krzyżowców pod
ich nieobecność. Zaliczały się do nich moratoria: na
długi i wyłączenie od obowiązku płacenia rent podczas
udziału w wyprawie; na opóźnianie postępowań prawnych, w które byli zaangażowani, aż do ich powrotu; na
szybkie rozwiązywanie spraw sądowych. Tego typu
świeckie przywileje dokładnie wyliczono w papieskich
oświadczeniach. One również zostały wzięte pod uwagę przy analizie papieskiej polityki wobec krucjat bałtyckich, z podkreśleniem wagi przywileju papieskiej
ochrony na czas udziału w wyprawie.
Niektóre aspekty pluralistycznej definicji krucjat
nie mogą zostać rozpatrzone z powodu niedostatku oraz
specyfiki materiałów źródłowych na temat bałtyckich
wypraw krzyżowych. Dowody nie pozwalają określić,
czy uczestnicy wszystkich z wielu różnych kampanii na
północny wschód w okresie od połowy XII do połowy
XIII wieku składali przysięgę oraz ‒ choć niektórzy
składali ją na pewno ‒ jaką formę mogła ona przyjąć.
Źródła nie pozwalają również szczegółowo opisać
przygotowań oraz sposobu organizacji krucjat bałtyckich w tym okresie; umożliwiają jednak analizę terminologii użytej w papieskich listach dotyczących tych
wypraw, która w związku z tym także została wzięta tu
pod uwagę. Możliwa jest również ocena rozmiaru papieskiego zaangażowania w organizowanie tych kampanii i usiłowania Stolicy Apostolskiej, by owe wyprawy kontrolować. Jej stanowisko, jeśli chodzi o krucjaty
bałtyckie, zostało porównane z tymi dotyczącymi wypraw krzyżowych prowadzonych w innych miejscach.
Kolejnym wziętym pod uwagę elementem jest papieskie uzasadnienie dla krucjat bałtyckich. Prowadzenie wojen było przecież dla Kościoła problemem teologicznym. Piąte przykazanie i nakazy Chrystusa obligowały Kościół do bycia oddanym sprawie pokoju.
Średniowieczna teologia, wypowiadając się w kwestiach wojny, czerpała z nauk św. Augustyna z Hippony
(zm. w 430 r.). Opierając swoją doktrynę na klasycznym rozróżnieniu między wojną sprawiedliwą
a niesprawiedliwą zaproponował on zestaw kryteriów
umożliwiających rozróżnienie tych dwóch typów konfliktu. Przez późniejszych komentatorów kryteria te zostały ograniczone do trzech: auctoritas principis, causa
iusta i intentio recta. Zasada auctoritas principis
stwierdzała, że wojna sprawiedliwa musi zostać ogłoszona przez prawowitą władzę, duchowną lub świecką.
Decydującym czynnikiem była tu myśl, że to kompetencje danego władcy pozwalają mu na wypowiedzenie
wojny Zasada causa iusta wymagała z kolei, by konflikt zbrojny miał dający się uzasadnić cel, który według Augustyna związany był ze szkodą wyrządzoną
przez drugą stronę. Tak więc do sprawiedliwych przyczyn zaliczała się obrona własnego państwa ‒ patriae ‒
jego praw i tradycji oraz przyjętego sposobu życia, jak
również odzyskanie ziemi lub własności bezprawnie
zabranej prawowitemu właścicielowi. Ostatnia zasada,
intentio recta, wymagała, by wojna sprawiedliwa nie
miała żadnych ukrytych przyczyn i by działania wojenne były jedyną drogą do triumfu sprawiedliwej przyczyny.
Jakie miało to zastosowanie w wyprawach przeciwko poganom mieszkającym nad Bałtykiem? Koncepcja wojny sprawiedliwej oznaczała, że można by za
taką uznać konflikt z niechrześcijanami, jeśli to oni byli
agresorami, a chrześcijanie jedynie broniliby swoich interesów. Papież mógł pozwolić na użycie siły przeciw
atakującym wiernych, aby chronić chrześcijańską społeczność. Wojny nie należało jednak prowadzić w celu
nawrócenia niechrześcijan. Kanoniści twierdzili, że nie
powinno się nikogo zmuszać do przyjęcia chrztu,
a zgadzał się z tym poglądem między innymi papież
Grzegorz I (590-604 r.) oraz kanonista Ivo z Chartres
(zm. 1115 lub 1116 r.). Opinia ta utrzymała się w XIII
wieku i w całej historii chrześcijaństwa.
Misje były narzędziem nawracania, ale konwersja
kolejnych ludów pociągała za sobą ryzyko apostazji, co
szybko stało się jasne w przypadku regionu bałtyckiego. Prawo kanoniczne było zadziwiająco powściągliwe
w sprawach wojny przeciw apostatom, to jest chrześcijanom, którzy po przyjęciu chrztu porzucili wiarę;
uznawało ich jednak, podobnie jak Tomasz z Akwinu,
za najgorszą kategorię heretyków. Podczas gdy heretyk
tylko odrzuca jedną lub więcej doktryn chrześcijańskich, apostata zupełnie rezygnuje z wiary i przez to
odrzuca religię jako taką. Apostaci, jak heretycy, byli
buntownikami i szkodzili Kościołowi. Zbrojne wystąpienie przeciw odstępcom można więc usprawiedliwić w taki sam sposób, jak przeciw heretykom.
W przypadku tych ostatnich użycie siły od dawna uważano za uprawnione, mimo iż utrzymywano, że odpowiedzialność za nie ponosi władza świecka. Opierając
się na ideach wyrażonych już przez papieża Grzegorza
VII (1073-85 r.) i kanonistę Gracjana (1140 r.). Sobór
Laterański III z 1179 r. wydał dekret nawołujący
wszystkich chrześcijan do obrony wiary przez walkę
z herezją obiecując w zamian odpuszczenie grzechów;
położyło to fundamenty pod ogłoszenie w wieku XIII
krucjat przeciw heretykom.
Aby uzupełnić obraz papieskiej polityki dotyczącej
wypraw bałtyckich, praca ta analizuje również stanowisko Stolicy Apostolskiej wobec nawracania pogan
w omawianym regionie. Bada naturę papieskiego zaangażowania w konwersję niechrześcijan i stopień, w jakim papieże przyjmowali za nią odpowiedzialność. Że-
by wyjaśnić tę kwestię, uczyniono kilka porównań do
papieskiej polityki dotyczącej nawracania muzułmanów. Analiza koncentruje się więc na nawracaniu niechrześcijan żyjących poza obrębem zachodniego chrześcijaństwa ‒ nie został wzięty pod uwagę stosunek papiestwa do Żydów ani ortodoksów. Podczas gdy ta
część analizy skupia się na polityce Stolicy Apostolskiej wobec nawracania niechrześcijan oraz misjach
zewnętrznych, nawiązano również do polityki wobec
misji wewnętrznych, tj. ewangelizujących wśród społeczności już oficjalnie nazywanych chrześcijańskimi.
W swoim ważnym studium na temat stosunku Europy do islamu w wiekach średnich Benjamin Kedar
pokazuje, iż misje i krucjaty, których celem był świat
muzułmański, w XIII wieku bardziej współistniały
i uzupełniały się, niż współzawodniczyły. Nad Bałtykiem misje poprzedzały krucjaty i często to właśnie aktywność projektów ewangelizacyjnych prowadziła do
ogłaszania krucjat bałtyckich ‒ wzywanie krzyżowców
do udania się nad Bałtyk było papieską odpowiedzią na
napływające stamtąd prośby misjonarzy o pomoc. Doprowadziło to do ukucia przez niemieckich akademików terminu Missionskreuzzüge, dość zawiłej łamigłówki słownej obnażającej fakt, iż krucjaty bałtyckie miały te same kluczowe cechy co wyprawy do
Ziemi Świętej i na Półwysep Iberyjski, oraz iż stopniowo zaczęto przywiązywać do nich taką samą wagę jak
do innych wypraw krzyżowych. Jest również powszechnie wiadome, że misje i krucjaty współistniały
także w rejonie Bałtyku, ale niniejsze studium sugeruje,
iż zmiana polityki Rzymu odnośnie do krucjat bałtyckich, która zaszła podczas pontyfikatu Honoriusza III,
powinna być częściowo przypisywana rosnącemu zaangażowaniu papiestwa w misje zewnętrzne.
Zrozumienie papieskiej polityki wobec krucjat bałtyckich pozwala przyjrzeć się temu, w jaki sposób Stolica Apostolska używała wojen pokutnych oraz krucjat
‒ jednych z najpotężniejszych instrumentów oddanych
do dyspozycji papieskiej monarchii ‒ aby popierane
przez nią kwestie posuwały się do przodu. Ponieważ
krucjaty bałtyckie były połączone z działalnością misyjną, dostarcza to również informacji o tym, jak zmieniała się na przestrzeni średniowiecza waga przypisywana przez papieży misjom i ekspansji chrześcijaństwa. Ponadto wyjaśnienie relacji kurii ze świeckimi
władcami, jeśli chodzi o krucjaty bałtyckie, można potraktować jako studium przypadku coraz szerszego
uznania władzy papieskiej przez kraje na północnowschodnich rubieżach chrześcijańskiego świata.
Aby podkreślić ewolucyjny charakter polityki dotyczącej krucjat bałtyckich w stanowisku Stolicy Apostolskiej wobec misji zewnętrznych oraz relacji między
kurią a książętami i biskupami północnej Europy, niniejsze studium podzielone zostało chronologicznie na
cztery części. Każda z nich rozpoczyna się naszkicowaniem wydarzeń towarzyszących nawracaniu, podbojowi i kolonizacji krain nadbałtyckich. Zdarzenia te są
opisane tylko skrótowo; bardziej szczegółowo można
się z nimi zapoznać korzystając choćby z prac autor-
stwa Williama Urbana, Friedricha Benninghovena oraz
Erica Christiansena.
ŹRÓDŁA I LITERATURA
Informacje o ekspedycjach przeciwko poganom
oraz pracy misyjnej nad Bałtykiem w XII i XIII wieku
można znaleźć w wielu źródłach narracyjnych. Duński
kronikarz Saxo, autor powstałego ok. 1200 r. Gesta
Danorum opisuje duńskie działania, a pierwsza z kronik nowogrodzkich zawiera informacje na temat
szwedzkich wypraw przeciwko Finlandii, poprzez które
Szwedzi weszli w kontakt z krainami płacącymi trybut
Nowogrodowi. Druga kronika opowiada o następnych
wydarzeniach, poczynając od późnych lat XI wieku, ale
najstarszy istniejący jej manuskrypt datuje się na wiek
XIII.
Cztery kroniki spisane przez autorów związanych
z arcybiskupstwem Bremy, w północnych Niemczech,
dostarczają pożytecznych informacji na temat chrystianizacji i kolonizacji krain położonych w szeroko pojętym rejonie bałtyckim. Ich konwersja miała miejsce
w połowie wieków średnich. Pierwsza ze wspomnianych kronik to Gesta Hammaburgensis Ecclesiae, spisana we wczesnych latach siedemdziesiątych XI w.
przez Adama z Bremy. W sto lat później Helmold
z Bozowa rozpoczął spisywanie Chronica Slavorum,
a jego pracę kontynuował Arnold z Lubeki, który tworzył przed 1210 r. Owe źródła, mimo iż pozwalają na
przyjrzenie się misjom i kampaniom podejmowanym
przez chrześcijańskich książąt i biskupów przeciw poganom, rzadko zawierają informacje na temat papie-
skiego w nie zaangażowania bądź relacji między lokalnymi władzami a kurią.
Czwarte źródło narracyjne, którego twórca związany był z Bremą to kronika Henryka Łotysza. Opisuje
ona liwskie misje od ich początku w latach osiemdziesiątych XII wieku po rok 1227 i jest zdecydowanie najlepszym źródłem informacji na temat działalności misyjnej we wschodniej części basenu Morza Bałtyckiego. Henryk urodził się w północnych Prusach, przypuszczalnie w Saksonii. Został wykształcony prawdopodobnie w przyklasztornej szkole w Segeberg, która,
jak zobaczymy później, związana była z działalnością
misyjną wśród pogańskich Słowian. Do Liwonii dotarł
w 1205 r., towarzysząc opatowi Rotmarowi z Segeberga, bratu liwskiego biskupa Alberta. Wyświęcony przez
tego ostatniego w 1208 r., Henryk pracował tam jako
misjonarz i wziął udział w kilku regionalnych kampaniach przeciw poganom. Później rozpoczął pracę nad
kroniką, która, jak się uważa, została spisana w latach
1225-1227. Można na tej podstawie sądzić, że kronikarz był naocznym świadkiem wielu opisanych przez
siebie wydarzeń. Przypuszcza się, że rozpoczął on pisanie w ramach przygotowań do wizyty legata papieskiego, Wilhelma z Modeny, aby zdać gościowi relację
z historii liwskiej misji. Henryk podkreślał dokonania
swojego zwierzchnika, biskupa Alberta, i był krytyczny
w stosunku do zaangażowania w regionie „obcych” sił,
często przedstawiając inicjatywy Duńczyków i innych
w mniej niż przychylnym świetle. Nie wiadomo, czy
kronikarz miał dostęp do papieskich listów otrzymywa-
nych przez nowy liwski Kościół. Nie cytował ich dosłownie ‒ ani w części, ani w całości ‒ często jednak
opisywał listy wysyłane z Estonii i Liwonii do kurii
rzymskiej oraz streszczał niektóre papieskie listy z tych
wizyt wynikłe. Jego dzieło ma wielkie znaczenie dla
zrozumienia zaangażowania papiestwa na nowych obszarach misyjnych oraz relacji Stolicy Apostolskiej
z niedawno nawróconymi krainami. Przetrwało kilka
manuskryptów kroniki, z których najstarszym jest Kodeks Zamoyski, pochodzący z końca XIII wieku. Został
on opublikowany w kilku wersjach drukowanych.
Pierwsza została wydana w 1740 r. przez Johanna Daniela Grubera jako Origines Livoniae sacrae et civilis,
seu Chronicon livonicum vetus z podtytułami Gesta
Meinardi, Gesta Bertoldi oraz Gesta Albert?.
Z tego samego regionu pochodziła też tak zwana
Liwska kronika rymowana lub Livländische Reimchronik, spisana w języku środkowowysokoniemieckim.
Obejmuje ona okres od 1180 r. do 1290 r., kiedy to, jak
się przypuszcza, praca została zakończona. Dzieje owe
zostały spisane dla zakonu krzyżackiego, prawdopodobnie przez jednego z jego członków. Źródło to ma
dla niniejszej pracy mniej istotne znaczenie, ponieważ
koncentruje się prawie wyłącznie na militarnych działaniach Krzyżaków i nie zawiera wielu informacji na
temat polityki Rzymu.
Analiza papieskiego stanowiska wobec krucjat bałtyckich musi oczywiście być oparta głównie na listach
kurii. Ekspansja władzy głów Kościoła i ich aktywności prowadziła do wzmożonej korespondencji i zmian
w papieskiej kancelarii, w miarę jak kurii przedstawiano coraz więcej spraw. Nie można jednak stwierdzić
z całą pewnością, ile listów zostało wystosowanych
w czasie różnych pontyfikatów, gdyż większa ich część
uległa zniszczeniu. Z listów, które przetrwały, niektóre
to oryginały, a inne ‒ zaledwie kopie znalezione w rejestrach i zbiorach listów instytucji, dla których były
przeznaczone, lub ich spadkobierców. Jeszcze inne zachowały się jako kopie w zbiorach dekretów lub w papieskich rejestrach w Rzymie. Kancelaria Stolicy Apostolskiej posiada spisy niektórych listów wysłanych
w ciągu jej historii, ale są one kompletne dopiero poczynając od wczesnych lat XIII wieku. W zbiorach
z czasów Innocentego III brakuje korespondencji
z większości trzeciego i całości czwartego roku pontyfikatu, a o tomie zawierającym listy napisane między
siedemnastym a dziewiętnastym rokiem wiadomo, że
został uszkodzony w 1339 r.; obecnie brak go w zbiorach. Poczynając od czasów następcy Innocentego,
większość rejestrów przetrwała, nie są one jednak na
pewno kompletnymi zbiorami całej korespondencji
wydanej przez kancelarię.
Większość papieskich listów i przywilejów została
wydana w odpowiedzi na konkretne prośby. Petycje
z reguły nie były przechowywane, i te pochodzące od
aktorów zdarzeń mających miejsce w rejonie Bałtyku w
analizowanym okresie nie są wyjątkiem: nie przetrwał
ani jeden list skierowany do papieża. W niektórych
przypadkach można jednak domyślać się treści podań
z zawartości (narratio) papieskich odpowiedzi, bowiem
z treści papieskiego listu wynikało, czy był on odpowiedzią na petycję; a jeśli nawet nie było to powiedziane bezpośrednio, to odpowiednie wnioski wynikały
z charakteru sprawy, której dotyczyła papieska odpowiedź. Oczywiście wysokie koszty i podejmowane wysiłki organizacyjne związane z wysłaniem specjalnego
gońca do kurii powodowały, że składający petycję zazwyczaj przedstawiali papieżowi więcej niż jedną
sprawę. Petycje składano za pośrednictwem gońca albo,
poczynając od wczesnych lat XIII wieku, coraz częściej
przez zawodowych przedstawicieli, którzy ostatecznie
stali się rezydentami przy kurii, jako że zakony i władcy zaczęli potrzebować swej stałej reprezentacji przy
Stolicy Apostolskiej. Według ostrożnych szacunków,
czas potrzebny na pokonanie odległości między Rzymem a Danią czy Lubeką ‒ kluczowym portem tranzytowym na zachodnim Bałtyku, a także ważnym ośrodkiem w handlu z Liwonią, Estonią i Prusami ‒ to sześć
do ośmiu tygodni, zależnie od pory roku i środka transportu.
W większości przypadków niemożliwe jest określenie, kto w kurii decydował ani sprecyzowanie, kto
zajmował się daną prośbą po tym, jak petycja została
już przedstawiona. Podania, zależnie od ich ważności,
rozpatrywali różni urzędnicy. O pomniejszych sprawach decydowali kierownicy kancelarii, czyli kanclerz
lub jego zastępca. Już w XII wieku stanowisko kanclerza często przez dłuższy czas pozostawało nieobsadzone, a od pontyfikatu Honoriusza III stało się regułą
niewyznaczanie głowy kancelarii, a tylko wicekancle-
rza. Miało to prawdopodobnie na celu ograniczenie
kanclerskiej władzy. W sprawach wielkiej wagi, takich
jak prośby o przyznanie przywilejów, protekcji czy odpustów, decydował sam papież, zaś w kwestiach o dużym znaczeniu politycznym zazwyczaj orzekało consistorium, czyli zgromadzenie kardynałów pod przewodnictwem biskupa Rzymu. W tym drugim przypadku
odpowiedzi często wskazywały na to, kto stoi za daną
decyzją, ponieważ zawierały takie wyrażenia, jak np.
„de consilio fratrum nostrorum”. Od późnych lat wieku
XII stało się normalną praktyką sądową prezentowanie
niektórych spraw jednemu lub kilku kardynałom, nazywanym auditores, którzy następnie przedstawiali papieżowi propozycję werdyktu.
Poza przypadkami listów, w których występuje
wyraźne wskazanie na wspólną decyzję kardynałów,
niemożliwe jest określenie, kto ją w kwestii danego podania podjął. Podobnie nie wiadomo, czy papieskie odpowiedzi na petycje pochodzące od sił zaangażowanych w krucjaty bałtyckie udzielone zostały przez samą
głowę Kościoła, czy też przez kardynałów i urzędników
kurii. Z tego powodu w niniejszej analizie autor nie
wprowadza rozróżnienia między decyzjami podjętymi
przez samych papieży a tymi, które podejmowali kardynałowie czy urzędnicy kancelarii. Słowa „papież”
i „kuria” będą tu często używane jako synonimy. Taka
metodologia wydaje się być uzasadniona, bowiem jest
mało prawdopodobne, by decyzje kardynałów i urzędników znacznie różniły się od rozstrzygnięć papieskich;
ponadto jest oczywiste, że sprawy największej wagi
konsultowano z biskupem Rzymu.
Istnieje spora literatura traktująca o zagadnieniu
krucjat bałtyckich, a także powstają nowe prace, co obrazuje zwiększające się zainteresowanie tematem i czyni z niego szybko rozszerzające się pole intensywnych
badań. Otwarcie Europy Wschodniej i byłego Związku
Sowieckiego doprowadziło do owocnej współpracy
akademików pochodzących z obydwu stron żelaznej
kurtyny, łącząc różne tradycje historiograficzne i możliwości lingwistyczne. Jednym z rezultatów tego faktu
jest książka autorstwa Alana V. Murraya ‒ Crusade
and Conversion on the Baltic Frontier 1150-1500
(2001). Ponadto zwiększone zainteresowanie krucjatami bałtyckimi zaowocowało serią publikacji badaczy
skandynawskich. Duńscy historycy postawili sobie za
cel zadośćuczynienie dotychczasowemu brakowi badań
na temat zaangażowania ich kraju w ruch krucjatowy
ogólnie, a w krucjaty bałtyckie w szczególności. Tematem badań stały się ostatnio także szwedzkie ekspedycje do Finlandii ‒ zostały one poddane ponownej ocenie przez szwedzkich i fińskich uczonych. Większość
tych analiz koncentruje się na charakterze wypraw
i motywacjach zaangażowanych w nie królów, a także
konsekwencjach włączenia podbitych krain w obręb
chrześcijaństwa rzymskiego.
Aktywność zakonu krzyżackiego w Prusach i Liwonii od dawna jest przedmiotem badań, co odzwierciedla żywe, a czasem wynikające z pobudek nacjonalistycznych niemieckie zainteresowanie zakonem. Stu-
diowano zwłaszcza historię polityczną zakonu, jego
kampanie militarne i podboje oraz strukturę organizacyjną i rozwój. Mimo że niektóre badania zawierają
analizy powiązań zakonu z papiestwem, z reguły nie
omawiają szerzej pojętej papieskiej polityki w regionie
bałtyckim. Ponadto Krzyżacy pojawili się na tych terenach dopiero ok. 1230 r., zajmujących się nimi badaczy
nie interesuje zatem wcześniejsza polityka kurii.
Wyjątkiem pod tym względem jest praca Friedricha Benninghovena Der Orden der Schwertbrüder.
Fratres Milicie Christi de Livonia (1965), dotycząca
Zakonu Braci Mieczowych, w 1237 r. włączonego do
zakonu krzyżackiego. Studium to zawiera szczegółową
analizę misji liwskich od ok. 1200 do 1237 r.
Przedmiotem zainteresowania akademików była
również ekspansja chrześcijaństwa rzymskiego na
wschód i podbój północno-wschodniej Europy. Do bardziej współczesnych i popularniejszych opracowań zalicza się książka Roberta Bartletta The Making of Europe. Conquest, Colonization and Cultural Change 9001350 (1993). Zdarzenia te zostały również opisane
w The Northern Crusades Erica Christiansena (1980,
wydanie drugie 1997), szeroko zakrojonym studium
obejmującym okres od połowy XII wieku do 1562 r.,
kiedy to liwski odłam zakonu krzyżackiego został zeświecczony. Do innych kluczowych prac dotyczących
konkwisty i nawrócenia krajów bałtyckich zaliczają się
dzieła Williama Urbana, takie jak The Baltic Crusade
(1975, wydanie drugie 1994), The Prussian Crusade
(1980) oraz The Livonian Crusade (1981).
Cechą wspólną większości wymienionych do tej
pory prac jest fakt, iż nie omawiają one nazbyt szczegółowo papieskiej polityki dotyczącej krucjat bałtyckich
od połowy XII do połowy XIII wieku. Inne, autorstwa
Hansa-Dietricha Kahla, Friedricha Lottera, ErnstaDietera Hehla oraz Gilesa Constable'a, omawiają natomiast ogłoszenie krucjaty przeciwko pogańskim Słowianom w 1147 r. oraz stojące za tym faktem poglądy
papieża Eugeniusza III oraz Bernarda z Clairvaux. Analiza polityki kurii wobec krucjat bałtyckich została
również zawarta w Papst Innozenz III und die Kreuzziige (1969) Helmuta Roschera. To studium jako pierwsze
pokazało znaczny wpływ papieża Innocentego III na
ruch krucjatowy. Skupia się ono jednak głównie na
krucjatach do Ziemi Świętej, a wyprawom bałtyckim
poświęca tylko jeden niezbyt obszerny rozdział. Skrótowo szkicuje politykę poprzedników Innocentego III
oraz jego bezpośredniego następcy, Honoriusza III, ale
konkluzje dotyczące stanowiska tego ostatniego bardzo
różnią się od poglądów zaprezentowanych w niniejszej
pracy. Wnioski Roschera dotyczące związków Innocentego III z krucjatami bałtyckimi zostały ostatnio wzbogacone przez pracę doktorską autorstwa Barbary Bombi.
W wydanym w 1971 r. Papstrescript und Kaiserrescript im Mittelalter Ernst Pitz postawił sobie za cel
przeanalizowanie konceptu reskryptu i ustalenie jego
roli dyplomatycznej, używając jako studium przypadku
misji bałtyckich z lat 1188-1227. Z uwagi na szczegółową analizę listów papieskich dotyczących misji
w tym okresie, praca Pitza okazała się niezwykle przydatna w analizie papieskiej polityki dotyczącej krucjat
bałtyckich, ale nie jest ona ani nie była zamierzona jako
analiza rozwoju papieskiej polityki z nimi związanej.
Pitz podkreślał ograniczenia kurii w podejmowaniu decyzji, spowodowane niedostatkiem kompetencji oraz
brakiem informacji, i podkreślał bierność papiestwa.
Piszący te słowa zgadza się w zupełności z poglądem,
że kuria bardziej reagowała na wydarzenia, niż sama je
kreowała, ale wydaje się, że miała więcej swobody
w wydawaniu dekretów i odrzucaniu petycji, niż skłonny jest jej przyznać Pitz.
Studia nad papieską polityką wobec krucjat bałtyckich od połowy XII do połowy XIII wieku koncentrowały się głównie na stanowisku Eugeniusza III związanym z krucjatą z 1147 r. oraz na pontyfikacie Innocentego III i nie próbowały analizować papieskiej polityki
w okresie pomiędzy nimi bądź po zakończeniu panowania Innocentego. Ta luka może być odzwierciedleniem faktu, iż wielu historyków założyło, jak się wydaje, iż ostateczną formą kurialnej polityki było ogłoszenie wyprawy krzyżowej w 1147 r. Wobec powyższego,
badaczy nie zajmowała kwestia tego, czy następcy Eugeniusza utrzymali jego stanowisko wobec kolejnych
krucjat bałtyckich. Można to częściowo wytłumaczyć
faktem, iż akademicy, którzy stworzyli większość prac
na temat krucjat bałtyckich, analizowali temat głównie
przez pryzmat swoich historii narodowych i nie interesowali się zbytnio dziejami papiestwa ani nawet rela-
cjami między lokalnymi władzami regionu Bałtyku
i kurią. Niniejsze studium próbuje uzupełnić te braki.
Rozdział 1
PAPIESKA POLITYKA WOBEC KRUCJAT
BAŁTYCKICH DO ROKU 1198
Ekspansja chrześcijaństwa na północno-wschodnią
Europę nabrała rozmachu wraz z frankijskimi wojnami
przeciw Saksonii. Krainę tę stopniowo opanowano
i włączono w obręb prawnego i duchownego systemu
państwa Franków. W połowie X wieku król niemiecki
Otton I (936-973 r.) kontynuował ekspansję, której celem stały się teraz plemiona żyjące na wschodnim
brzegu Łaby: Obodryci, Wieleci oraz Serbołużyczanie.
Stanowili oni podgrupę Słowian bałtyckich i połabskich, zwanych Wenedami. Opanowanie i nawrócenie
tych ludów okazało się trudne i XI wiek zaznaczył się
rebeliami i apostazją na przemian z okresami współpracy obodrzyckich władców, saksońskich książąt i duńskich królów.
Na początku XII wieku podbojowi i nawracaniu
Słowian nadano nowy impuls, gdy Lothar z Supplinburga (1106-1137 r.) został księciem Saksonii. Wraz ze
swoimi margrabiami pracował on nad rozszerzeniem
saksońskiej sfery wpływów na obszar wzdłuż całej Łaby, podczas gdy duńscy diukowie skoncentrowali swoje zainteresowanie na nadbrzeżnych krainach zamieszkanych przez Obodrytów. Dalej na wschód polski książę Bolesław III (1102-38 r.) zmusił Pomorzan i część
Wieletów, by uznały jego zwierzchnictwo i zaakceptowały chrześcijaństwo.
Nawrócenie nie zawsze stanowiło konieczny element planów książąt ‒ podejmowali oni również
współpracę z władcami pogańskich ludów, niezależnie
od tego, czy ci byli poganami, czy chrześcijanami. Motywowała ich chęć rozszerzenia wpływów i prestiżu
przez stworzenie sieci ziem zależnych, systemów
przymierzy, oraz poprzez zbieranie danin. Nawracano
albo siłą już po podboju danej krainy przez władzę
chrześcijańską albo przez dobrowolne nawrócenie lokalnych pogańskich władców, w ślad za którymi nową
religię przyjmowali też poddani. Tak czy inaczej, większość neofitów była chrzczona, nie otrzymawszy wcześniej zbyt wielu informacji dotyczących swojej nowej
wiary.
Książęta często współpracowali również z lokalnymi przywódcami duchownymi, aby podporządkować
sobie pogan i stworzyć (lub odtworzyć) organizację duchowną na danym terenie. Do ważnych arcybiskupstw
misyjnych zaliczały się: Magdeburg, Hamburg-Brema
i Gniezno. Kler naciskał na książąt, wzywając ich do
nawracania pogan. Niektórzy utrzymywali, że ziemie
na wschód od Łaby były kiedyś chrześcijańskie i teraz
prawomocnie mogły być przywrócone Kościołowi. Inni
uzasadniali wojnę przeciw poganom samoobroną przed
ich atakami. Podczas gdy teolodzy utrzymywali, że
nawrócenie powinno być dobrowolne, istniała szeroko
rozpowszechniona pragmatyczna akceptacja nawróceń
uzyskanych dzięki presji politycznej bądź działaniom
wojskowym i niektórzy kronikarze akceptowali, a nawet wysławiali wojny chrystianizacyjne.
Kilku północnoniemieckich i polskich książąt
uczestniczyło, razem z duńskim królem oraz arcybiskupem Hamburga i Bremy, w krucjacie przeciwko
Słowianom, ogłoszonej w 1147 r. przez papieża Eugeniusza III jako część tak zwanej II Krucjaty. Ich wysiłki
nie przyniosły natychmiastowego sukcesu, ale w ciągu
drugiej połowy XII wieku niemieccy i duńscy diukowie
kontynuowali kampanie i ostatecznie dokonali podboju
całości ziem pomiędzy Łabą a Odrą. Książę saksoński
Henryk Lew (1142-95) i jego wasale działali w północnej części regionu na wschód od Łaby, tzn. w Meklemburgii i na Pomorzu. Henryk często współpracował
z Duńczykami, którzy pod przywództwem króla Waldemara I (1157-82) atakowali Wenedów niemal co roku, poczynając od późnych lat pięćdziesiątych XII wieku. Hrabia Albrecht Niedźwiedź (1123-70) skoncentrował swoje zainteresowanie na obszarze dalej w głąb
lądu, to jest na wschód od Magdeburga pomiędzy środkową Łabą i Odrą ‒ ziemie te miały w przyszłości stać
się Marchią Brandenburską ‒ iw 1157 r. ostatecznie
podbił wspomniane tereny, wspomagany przez arcybiskupa magdeburskiego, Wichmanna (1152/54-92).
W przypadku Polski, podział dzielnicowy i związana
z nim fragmentacja władzy królewskiej po 1138 r.
ograniczyły ekspansję terytorialną.
Druga połowa XII wieku przyniosła również początek działalności misyjnej w krajach nadbałtyckich
położonych dalej na wschód. Szwedzi spotęgowali wysiłki mające na celu podporządkowanie sobie Finlandii
i w latach pięćdziesiątych przedsięwzięli tak zwaną I
Krucjatę Fińską ‒ wyprawę do południowo-wschodniej
Finlandii, gdzie założyli misję prowadzoną przez biskupa Henryka z Uppsali. Henryk został zabity w 1156
r., ale misja przetrwała pomimo wielkiego lokalnego
oporu. W ciągu następnych dekad Szwedzi zorganizowali kilka kampanii na południowo-wschodnie ziemie
fińskie”. Możliwe, że to relacje ze szwedzkich wypraw
sprawiły, iż w latach sześćdziesiątych XII wieku duński
arcybiskup Eskil (1137-77) snuł plany nowej misji do
Estonii, w których wyznaczył na biskupa tego kraju
mnicha imieniem Fulko. Realizacja projektu okazała
się najeżona trudnościami i nie można nawet na pewno
stwierdzić, czy Fulko kiedykolwiek odwiedził tereny,
które obejmowała misja. Dania ponownie zainteresowała się Estonią w ostatniej dekadzie XII wieku, ale
królewska kampania na wschód zakończyła się niepowodzeniem.
Niezależnie od tego duńskiego projektu, w latach
osiemdziesiątych XII wieku rozpoczęła działalność
nowa misja w Liwonii, na której czele stał Meinhard,
kanonik z Segeberga pod Lubeką. Zainspirowany świadectwami niemieckich handlarzy dotyczącymi pogańskich mieszkańców Liwonii i popierany przez arcybiskupa Hamburga i Bremy, założył misję w Üxküll
(Ikšķile) nad Dźwiną, gdzie zbudowano kościół. Meinhard nie mógł jednak przezwyciężyć lokalnej wrogości
i został zabity przez pogan w 1196 r. Jego następca, cysters biskup Berthold, też nie osiągnął znacznych sukcesów i poniósł śmierć w bitwie przeciw lokalnej ludności w lecie 1198 r. Do końca XII wieku chrześcijań-
scy władcy zakończyli podbój ziem między Łabą a Odrą, a ich działalność misyjna przeniosła się do najdalej
na wschód położonych obszarów basenu Morza Bałtyckiego.
Pontyfikat Eugeniusza III (1145-53 r.)
Krucjata przeciwko pogańskim Słowianom, którą
ogłosił w 1147 r. papież Eugeniusz III, była pierwszą
kampanią w rejonie Bałtyku autoryzowaną przez głowę
Kościoła. Mimo to w początkowych planach nie uznawano jej za część II Krucjaty. Wszelkie pierwotne ustalenia dotyczyły ekspedycji w celu pomocy Ziemi Świętej.
Wysłannictwa z Bliskiego Wschodu dotarły przed
oblicze nowo wybranego papieża Eugeniusza III w listopadzie 1145 r., aby poinformować go o tym, że 24
grudnia 1144 r. Imad ad-Din Zanki ze swoimi wojskami podbił hrabstwo Edessy. Inni posłowie, z Antiochii i
Jerozolimy, udali się do francuskiego króla Ludwika
VII. W odpowiedzi na te nowiny papież wydał pierwszego grudnia krucjatową encyklikę Quantum praedecessores, wzywając francuskiego króla i poddanych mu
chrześcijan do wyruszenia z odsieczą Ziemi Świętej.
Ludwik, działając zapewne niezależnie od papieskich
planów, naciskał na notablów i biskupów zgromadzonych na święta Bożego Narodzenia na dworze w Bourges, aby wspólnie z nim ruszyli na pomoc Ziemi
Świętej. Żaden z tych dwóch apeli ‒ ani papieski, ani
królewski ‒ nie spotkał się jednak z entuzjastycznym
odzewem. Stan rzeczy zmieniła dopiero interwencja
opata Bernarda z Clairvaux, jednego z najbardziej
wpływowych w tych czasach przywódców zachodniego
Kościoła. Gdy Ludwik poprosił go o poparcie, ten skierował sprawę do papieża. Po negocjacjach między kurią
a francuskim dworem, 1 marca 1146 r. Eugeniusz wydał ponownie, z niewielkimi zmianami, Quantum praedecessores, oraz wyznaczył Bernardowi zadanie nawoływania do krucjaty w zachodniej Europie. Nowa wersja encykliki stała się wzorcem dla przyszłych listów
krucjatowych, wzywających na pomoc Ziemi Świętej.
Bernard wyruszył w wyczerpującą podróż do Francji, nawołując do wyprawy krzyżowej. W popularyzowaniu krucjaty przeciw Wenedom ważną rolę odgrywały idee eschatologiczne, prawdopodobnie zainspirowane tak zwanymi proroctwami sybilińskimi i koncepcją
tempus acceptabile ‒ „czasu upragnionego”, „dnia
zbawienia” (2 Kor 6,2). Wrogowie krzyża powstali
przeciw Kościołowi jako boska kara za grzechy chrześcijan, ale w swoim miłosierdziu Bóg dał wiernym narzędzie zbawienia ‒ krucjatę. Motywu tego używali, jak
zobaczymy później, kolejni urzędujący papieże. Spotkanie Bernarda z królem Ludwikiem, które odbyło się
31 marca 1146 r. w Vézelay, wywołało entuzjastyczny
odzew i pociągnęło za sobą udaną kampanię rekrutacyjną. Wkrótce jednak Bernard został zobowiązany do
poszerzenia planu swojej podróży o północną Francję
i Niemcy, gdzie miał się udać w celu odzyskania wiodącej roli w popularyzacji krucjat. Wymknęła się ona
spod kontroli kurii przez płomienne kazania cystersa
Radulfa, którego nauki spowodowały brutalne ataki na
Żydów żyjących w regionie. W międzyczasie papież
wzmógł wysiłki poborowe, wydając 5 października
1146 r. nowy list krucjatowy, Divini dispensatione,
skierowany do włoskiego kleru i opisujący odpust
i przywileje przyznane krzyżowcom, identyczne z tymi
pochodzącymi z dwóch wersji Quantum praedecessores.
Król niemiecki Konrad III zdecydował się na
udział w krucjacie podczas świąt Bożego Narodzenia
1146 r., które spędzał na dworze w Spirze. Prowadzona
w Niemczech przez Bernarda kampania rekrutacyjna
była z powodzeniem kontynuowana, ale na spotkaniu
we Frankfurcie 13 marca 1147 r. duża grupa niemieckich krzyżowców, głównie saksońskich możnych, wyraziła życzenie wzięcia udziału raczej w kampanii
przeciwko pogańskim Wenedom niż przeciw muzułmanom na wschodnich rubieżach chrześcijaństwa. Bernard zaakceptował to żądanie, tym samym uznając i legitymizując idee przez dziesięciolecia dominujące
w regionie. Koncepcja krucjaty przeciwko poganom
czerpała z idei duchowego wynagrodzenia za prowadzenie wojny z niewiernymi, istniejącej na tych terenach od drugiej połowy XI wieku. Kronikarz Adam
z Bremy opowiada, jak arcybiskup Hamburga-Bremy,
Adalbert (1043-72), nawoływał książąt ze swojego arcybiskupstwa, aby nawracali niewiernych. Błagał ich
o zaangażowanie w kampanie mające na celu szerzenie
chrześcijaństwa, zaznaczając, że „otrzymają wielkie
nagrody w Niebie w zamian za nawrócenie pogan”.
Idea ta została również wyrażona w liście z 1108 r.,
którego anonimowy autor był, jak się uważa, flamandzkim klerykiem ze środowisk związanych z biskupem Magdeburga. Dokument, mający formę apelu
biskupa magdeburskiego, jego sufraganów oraz książąt
wschodniej Saksonii o pomoc przeciw poganom, uznaje się za rezultat spotkania króla Henryka V z licznymi
przywódcami świeckimi i duchownymi, które miało
miejsce w 1108 r. List był skierowany do prałatów
i książąt na Zachodzie, a przede wszystkim do hrabiego
Flandrii Roberta, który odniósł wielkie sukcesy podczas I Krucjaty. Dokument ze szczegółami opisywał
pogańskie ataki na chrześcijańskie ziemie i profanacje
kościołów oraz wzywał chrześcijan z Saksonii, Francji,
Lotaryngii i Flandrii do przyłączenia się do wojny
z niewiernymi. List nie wspominał jednak o nawróceniu. Oznajmiał, że król niemiecki „wypowiedział tę
wojnę” i król Danii oraz inni książęta zaoferowali swoją pomoc. Wschodnią Europę nazwano, w nawiązaniu
do I Krucjaty, „naszą Jerozolimą”. Na koniec apel
oznajmiał, że będzie to „okazja, byście uratowali swoje
dusze”. Owa obietnica nagród duchowych była dość
mętna, jako że tylko papież miał moc zagwarantowania
odpustu. W liście oferowano jednak i bardziej doczesne
korzyści ‒ wyprawa była okazją „zdobycia terenów
najlepiej nadających się do zamieszkania”, ziemi „najlepszej, obfitej w mięso, miód, kukurydzę i ptaki, z którą, jeśli była dobrze uprawiana, żadna inna nie mogła
się równać pod względem bogactw, które rodzi”. Nic
jednak nie wiadomo o kampaniach przedsięwziętych
w odpowiedzi na opisany apel.
Sformułowania z listu wydanego przez Bernarda
po spotkaniu frankfurckim z marca 1147 r. sugerują, że
autor zaaprobował w czasie owego zjazdu krucjatę
przeciw Słowianom i ogłosił ‒ bez konsultacji z papieżem oraz bez oczekiwania na papieską autoryzację ‒ że
jest ona równa wyprawom na pomoc Ziemi Świętej.
Bernard napisał, że „obiecuje [krzyżowcom walczącym
przeciw poganom] te same duchowe przywileje, jakimi
cieszą się ci, którzy wyruszają do Jerozolimy”. Ponadto
wszystko wskazuje na to, że na spotkaniu pozwolił on
na propagowanie wschodnioeuropejskiej krucjaty:
„Ucieszył wszystkich tych, którzy zebrali się we Frankfurcie, dekret polecający, by kopia tego listu została zaniesiona wszędzie i by biskupi ogłaszali go ludowi bożemu”. W ten sposób Bernard zlekceważył władzę papieską w kwestii krucjaty przeciw Wenedom. Zachowanie takie można wytłumaczyć, analizując poglądy
mnicha na temat prawa do wypowiadania wojen. Bernard sądził, iż głowa Kościoła w szczególnych przypadkach mogła określać, czy użycie siły było uzasadnione, oraz że miała prawo wypowiedzieć wojnę
w obronie chrześcijaństwa, ale jednocześnie wierzył, że
prawo wszczynania i prowadzenia walk było także prerogatywą świeckich książąt. Zgodnie z tym poglądem,
papież mógł autoryzować wojnę przeciw wrogom
chrześcijaństwa, ale nie mógł sam jej wypowiedzieć.
W jego kompetencjach leżała za to późniejsza ocena,
czy wojna taka jest sprawiedliwa, i wyrażenie aprobaty
przez wydanie papieskiego zezwolenia.
W pierwszych dniach kwietnia 1147 r. Bernard
spotkał się z Eugeniuszem w Clairvaux, gdzie przekonał papieża do poparcia idei krucjaty przeciw poganom
i do formalnego na nią przyzwolenia. Zostało ono wyrażone w liście Divini dispensatione, wydanym
w Troyes 11 kwietnia 1147 r. Powodzenie Bernarda
w nakłonieniu papieża do rozszerzenia terytorialnego
zasięgu krucjat oraz zaakceptowania wyprawy przeciw
Wenedom przypisać można kilku czynnikom. Bernard
edukował Eugeniusza, gdy ten był mnichem w Clairvaux, i ich stosunki były wyjątkowo bliskie. Ponadto
Eugeniusz został postawiony przed faktem dokonanym
‒ kilku niemieckich możnych już zobowiązało się do
udziału podczas spotkania frankfurckiego. Papieżowi
nie pozostawało więc nic innego, jak zaakceptować
wyprawę, ponieważ zdemaskowanie kroków przedsięwziętych przez Bernarda zaszkodziłoby bardzo kampanii nawołującej do udziału w krucjacie do Ziemi Świętej. Papież niekoniecznie jednak musiał być przeciwny
takiemu obrotowi sytuacji ‒ mógł podzielać poglądy
Bernarda. Ponadto zezwolił już, przychylając się do
próśb króla Alfonsa VII Kastylijskiego, na krucjatę
w Hiszpanii. Zmieniła się przez to treść pojęcia wyprawy krzyżowej, która stała się kampanią przeciwko
wrogom Kościoła na dwóch frontach, przypominającą
przedsięwzięcie zaplanowane we wczesnych latach
dwudziestych XII wieku przez Kaliksta II (1119-24).
Sformułowania użyte w Divini dispensatione pokazują
że Eugeniusz wyobrażał sobie teraz krucjaty jako zjednoczony atak na niewiernych, wspólną walkę toczoną
na trzech frontach. Wyjaśniał, że tak jak niektórzy
chrześcijanie przygotowywali się do walki o wyzwolenie Kościoła na wschodnich rubieżach chrześcijaństwa
i jak hiszpańscy książęta czynili przygotowania do
przeciwstawienia się muzułmanom, inni gotowali się
do zmagań z pogańskimi Słowianami.
W Divini dispensatione papież zwrócił się do
wszystkich chrześcijan i nakreślił istotę kampanii na
wschód Europy. Ich celem było, według Eugeniusza,
podporządkowanie pogan wierze chrześcijańskiej, „eos
Christianie religioni subjugare”, oraz popularyzowanie
wiary między nimi, „de promovenda Christiana religione” W efekcie pozwalał na użycie siły w celu ich nawrócenia, co stało w rażącej sprzeczności z prawem
kanonicznym. Nie podjęto prób uzasadnienia krucjaty
jako obrony Kościoła. Określając cel przedsięwzięcia,
Eugeniusz ograniczył się bardziej niż Bernard, który
w liście dotyczącym krucjaty wenedzkiej stwierdzał, że
zabroniony był rozejm z poganami, „aż do czasu, gdy,
z Bożą pomocą zostaną albo nawróceni, albo zmieceni
z powierzchni ziemi”. To sformułowanie: „donec,
auxiliante Deo, aut ritus ipse, aut natio deleatur”, spowodowało gorącą debatę wśród późniejszych historyków. Według akademików, takich jak Jonathan Riley-Smith, jest ono bliskie ogłoszeniu wojny misyjnej i
dziwi tym bardziej, że w innych swoich pismach Bernard, zgodnie ze współczesną mu myślą kanoniczną
sprzeciwiał się nawracaniu siłą. Była to dominująca interpretacja i Hans‒Dietrich Kahl wyjaśnił ją w powiązaniu z eschatologicznymi koncepcjami Bernarda. Ale
według innych, na przykład Friedricha Lottera, zwrot
użyty przez mnicha z Clairvaux nie powinien być rozumiany jako ultimatum: „chrzest albo śmierć”, ale raczej jako wezwanie do nawrócenia niewiernych bądź
podporządkowania ich chrześcijańskim władcom przez
zniszczenie ich natio: organizacji politycznej lub społeczności. Bernard sugerował, iż kampanię można
uznać za wojnę obronną, ponieważ szatan podjudził
pogan przeciw chrześcijanom i teraz są oni pełni złych
intencji, „perniciose insidiantes dissimulans”. Jako poparcie tej koncepcji mogły służyć świadectwa wcześniejszych agresji pogan w regionie, przekazane Bernardowi przez niemieckich magnatów w czasie wspomnianego spotkania. Mnich z Clairvaux nie nawiązuje
do podobnych sprawozdań, mogących uzasadnić nową
kampanię jako obronną.
Eugeniusz obiecał krzyżowcom takie same odpusty, jakie papież Urban II przyznał uczestnikom wypraw do Ziemi Świętej. Zostały one przyznane wszystkim uczestnikom, ale papież podkreślił ‒ podobnie jak
Bernard w swoim liście dotyczącym krucjaty wenedzkiej ‒ że tylko ten, kto dotychczas nie zobowiązał się
do wzięcia udziału w wyprawie na Bliski Wschód,
mógł przyłączyć się do krucjaty przeciw poganom we
wschodniej Europie. Uczestnicy, a razem z nimi ich
własność, zostali objęci papieską ochroną. Ale krzyżowcy walczący z Wenedami nie otrzymali wszystkich
doczesnych przywilejów, którymi cieszyli się uczestnicy wypraw do Ziemi Świętej. W dwóch wersjach
Quantum praedecessores krzyżowcom udającym się do
Ziemi Świętej gwarantowano również ochronę żon i
dzieci; zabronione było wszczynanie przeciw nim
spraw sądowych w czasie gdy przebywali na wyprawie.
Byli wyłączeni od obowiązku płacenia lichwy za zaciągnięte pożyczki. Restrykcje dotyczące pożyczania pieniędzy ograniczono, aby uczestnicy krucjat mogli zebrać fundusze na podróż. Tego typu przywilejów nie
zapewniano uczestnikom wyprawy przeciw Wenedom.
Poza tą różnicą, krucjaty wschodnioeuropejskie
stawiano na równi z odsieczą dla Ziemi Świętej. Odzwierciedlają to, poza prawami uczestników, również
terminy używane w papieskich listach, określające
kampanie jako „tam sanctam expeditionem”. Kolejne
podobieństwo to wybór zdania rozpoczynającego bullę,
identycznego z tym otwierającym Divini dispensatione
z 5 października 1146 r., dotyczącą krucjat do Ziemi
Świętej.
Eugeniusz pragnął zapewnić wyprawom papieską
reprezentację i wyznaczył kardynałów Theodwina
z Porto i Guida z San Chrysogono jako legatów armii
francuskiej, oraz biskupów Arnulfa z Lisieux, Godfreya
z Langres i Alvisa z Arras jako ich pomocników.
Głównym legatem krucjaty wenedzkiej został wyznaczony biskup Anselm z Havelberga, któremu miał asystować biskup Ołomuńca, Henryk. Nicholas Breakspear, opat St Rufus nieopodal Avignon, pełnił prawdopodobnie funkcję reprezentanta kurii przy wyprawie
krzyżowej przeciw Tortosie. Papieże nadzorowali armie za pośrednictwem legatów od czasów I Krucjaty.
Ich zadaniem było głównie reprezentowanie kurii, do-
radzanie i kierowanie krzyżowcami i ich przywódcami
oraz zagrzewanie do walki, w której sami, zgodnie z
prawem kanonicznym, nie mogli brać udziału.
Ostatecznie armie zebrały się na trzech frontach.
Na wschodzie zaangażowanych było pięć sił: oddziały
króla Francji Ludwika VII, hrabiego Savoy Amadeusza, hrabiego Tuluzy Alfonso Jordana i kontyngent angielsko-flamandzki. Walki na Półwyspie Iberyjskim
przybrały formę czterech kampanii: król Alfonso VII
ruszył na Almerię, król Portugalii Alfonso Henriques ‒
na Santarem i Lizbonę, a barceloński hrabia Raymond
Berengar IV natarł na Tortosę, która przez dekady była
celem kampanii jego poprzedników. Kontyngent genueński skierował się na Minorkę. Front przeciw Słowianom również liczył cztery armie: tę pod dowództwem
hrabiego brandenburskiego Alberta, polską dowodzoną
przez brata księcia tego kraju, duński kontyngent, który
przyłączył się zarówno do diuka Saksonii Henryka
Lwa, jak i arcybiskupa Hamburga-Bremy.
Siły Henryka Lwa i kontyngent duński zaatakowały wenedzką osadę Dobin. Ich natarcie zakończyło się
zawarciem traktatu pokojowego, który zmusił Wenedów do zaakceptowania chrześcijaństwa i uczynił ich
księcia, Niclota, hołdownikiem hrabiego Holsztynu
Adolfa. Jednak na krótko po odejściu armii plemię powróciło do swoich dawnych wierzeń. Inne siły zaangażowane na tym froncie krucjaty również niewiele osiągnęły. Armia Alberta Brandenburskiego najechała ziemie pogan po bezowocnym oblężeniu Demmina, reszta
zaś pomaszerowała na Stettin (Szczecin), który był już
wtedy chrześcijański.
Krucjaty na Bliskim Wschodzie udawały się niewiele lepiej. Niemcy pod dowództwem króla Konrada
zostali pokonani pod Dorylaionem na terytorium bizantyjskim, po którym to wydarzeniu wielu z nich powróciło do domów; pozostałe niemieckie oddziały przyłączyły się pod Niceą do sił francuskich. Podróż przez
Azję Mniejszą jeszcze bardziej uszczupliła armię krzyżową. Nie było już żadnej nadziei na odzyskanie Edessy i rada wojenna, która zebrała się w Akrze 24
czerwca 1148, zdecydowała w zamian opanować Damaszek. W lipcu wojska pod dowództwem Ludwika,
Konrada i Baldwina III Jerozolimskiego wyruszyły na
miasto tylko po to, by zostać zmuszone przez muzułmanów do odstąpienia spod oblężonego grodu. Jedynie
krucjata w Hiszpanii odniosła sukces. W październiku
1147 r. Lizbona została zajęta przez Portugalczyków
wspomaganych
przez
kontyngent
angielskoflamandzki. W tym samym miesiącu połączone siły kastylijskie, aragońskie, francuskie, genueńskie i pizyjskie zdobyły Almerię. W następnym roku Tortosa poddała się armiom: aragońskiej, francuskiej i genueńskiej,
które następnie wyruszyły, by opanować trzy muzułmańskie twierdze w Katalonii: Leridę, Fragę
i Mequinenzę.
Porażka II Krucjaty na wschodzie i północy miała
wielki wpływ na papiestwo i chrześcijan w ogóle. Próba zwalczenia wrogów Kościoła na trzech frontach poniosła spektakularną klęskę i doświadczenie to miało
zmienić sposób, w jaki kuria podchodziła do przyszłych
krucjat. Chrześcijanie, świeccy i duchowni, usiłowali
wytłumaczyć sobie fiasko. Zarzutom i oskarżeniom nie
było końca. Niektórzy klerycy uważali porażkę za dzieło szatana, inni przypisywali ją grzeszności krzyżowców, a jeszcze inni ‒ wśród nich Bernard z Clairvaux ‒
przyjęli jako wolę Bożą.
Niezależnie od niepowodzenia całego przedsięwzięcia, przygotowania i organizacja II Krucjaty wywarły trwały wpływ na organizację kolejnych wypraw
krzyżowych. Papiestwo potwierdziło swoją władzę nad
kampaniami, kuria ustanowiła formę otwartych listów
wzywających do wypraw, rozwinięto ideę odpustu,
a koncepcję krucjaty poszerzono przez zastosowanie jej
do wojen z poganami północnej Europy. To rozszerzenie nie zostało zainicjowane przez Eugeniusza, ale było
rezultatem lokalnych presji, które pojawiły się w wyniku działalności Bernarda z Clairvaux. Jednak raz przekonany, Eugeniusz w pełni przyjął ideę krucjaty przeciw pogańskim Słowianom i nadał jej pozycję równą
wyprawom krzyżowym do Ziemi Świętej.
Książęta północnej Europy odpowiedzieli na ideę
krucjatową nie tylko z przyczyn religijnych czy też dlatego, że ‒ jako dla chrześcijańskich władców ‒ było to
dla nich wygodne. Znaczenie miał tu również fakt, że
wyprawy krzyżowe mogły zostać użyte dla wewnętrznego wzmocnienia władzy królewskiej i rozszerzenia
sfer interesów. Walki z sąsiadami nie były nowym zjawiskiem, ale książęta z zapałem zaakceptowali papieskie przyzwolenie na takie kampanie i duchowe nagro-
dy za prowadzenie wojny, którymi zostali obdarowani
po rozszerzeniu przez kurię pojęcia krucjaty.
Eugeniusz III i nawracanie niechrześcijan
Czy papież Eugeniusz III wyobrażał sobie krucjatę
wenedzką jako część kampanii misyjnej wśród pogan
północnej Europy? W Divini dispensatione z kwietnia
1147 r. stwierdził z aprobatą, że krzyżowcy na północy
próbowali doprowadzić do nawrócenia Słowian, nie
rozwinął jednak tej kwestii ani nie poruszył tematu nawracania w arendze listu. Głównym jego tematem był
raczej związek kampanii północnej z ekspedycjami zaplanowanymi na wschód i do Hiszpanii. Krucjata bałtycka została więc przedstawiona jako część ataku na
niewiernych na trzech frontach.
Takie postawienie sprawy sugeruje, że to Bernard
z Clairvaux oraz ci niemieccy magnaci, który pierwsi
wezwali do wyprawy, zdefiniowali jej cel jako nawrócenie Słowian. Rzeczywiście, nawrócenie niewiernych
jest głównym tematem listu napisanego przez Bernarda
po spotkaniu frankfurckim w marcu 1147 r. Arenga
opisuje, jak „zły” zgrzyta zębami na samą myśl o tym,
że może stracić swoje stado na rzecz chrześcijaństwa,
a nawrócenie Słowian zostało wzmiankowane kilka razy.
Eugeniusz poparł więc ekspedycję, która stawiała
sobie za cel nawrócenie pogańskich plemion północnowschodniej Europy, ale to nie on ją zainicjował ani ‒
jak widać ‒ określił jej cel. Brakuje nawet dowodów na
to, by nawrócenie niechrześcijan szczególnie owego bi-
skupa Rzymu interesowało. Obojętność wobec misji
wśród niechrześcijan byłaby nawet zgodna z tradycyjną
polityką. Ogólnie uważa się, że głowy Kościoła we
wczesnych i średnich media aetas nie inicjowały projektów misyjnych ani nie brały udziału w planowaniu.
Oczywiście zdarzały się wyjątki, z których najbardziej
znanym jest chyba papież Grzegorz Wielki (590-604),
który usłyszawszy, że Anglicy pragną nawrócić się na
chrześcijaństwo, wysłał do Kent dużą grupę misjonarzy. W kolejnych latach stale zaopatrywał on angielską
misję w książki, relikwie, wysyłał nowych misjonarzy
oraz przekazywał szczegółowe wskazówki dotyczące
organizacji nowego Kościoła, a także wprowadzania
chrześcijańskich praktyk i dyscypliny. Sześć wieków
później owe instrukcje zainspirowały, jak zobaczymy,
niektórych następców Grzegorza. Papiestwo wykazało
również nadzwyczajną aktywność przy okazji misji
Bonifacego wśród Niemców. Poparł ją papież Grzegorz
II (715-731) i jego następcy. Mikołaj I (858-867 r.) wysłał grupę misjonarzy do chana bułgarskiego Borysa,
który kilka lat wcześniej zadeklarował zainteresowanie
nawróceniem na chrześcijaństwo.
Poza tymi wyjątkami, przedsięwzięcia misyjne we
wczesnych i średnich media aetas były inicjowane, organizowane i finansowane bez udziału papiestwa.
W VII wieku zostawiono to irlandzkim peregrini, mnichom z kontynentu oraz miejscowym biskupom popieranym przez merowińskich władców; żadna z tych grup
nie szukała wsparcia kurii. W następnych wiekach anglosaksońscy mnisi, tacy jak Willibrord, który działał
we Fryzji, rozpoczęli nawracanie swoich germańskich
krewnych na kontynencie. Niektóre z tych inicjatyw
otrzymały papieskie wsparcie, ale w większości zwracano się o poparcie do karolińskich władców. Dynastia
ta od połowy VIII wieku stopniowo przejmowała kontrolę nad ekspansją chrześcijaństwa rzymskiego na
wschód i na północ, ograniczając rolę papiestwa. Od X
wieku inicjatywa w sprawach misji leżała w gestii biskupów, arcybiskupów i książąt z peryferii świata
chrześcijańskiego. Świeccy władcy zakładali biskupstwa i arcybiskupstwa takie jak Magdeburg, na które
nakładano odpowiedzialność organizowania misji chrystianizacyjnych wśród ich pogańskich sąsiadów.
Papieże byli oczywiście zaangażowani w organizację hierarchii kościelnej na ziemiach chrystianizowanych na skutek opisanych wyżej przedsięwzięć. W miarę nawracania i podporządkowywania nowych terytoriów, biskupi i książęta zaangażowani w misje wysyłali do Rzymu prośby o poddanie terenów jurysdykcji
swoich lokalnych Kościołów oraz o pozwolenie na
utworzenie stanowisk sufraganów. Kuria zwykle wydawała pozwolenia i przez to nie tylko rozbudowywała
hierarchię duchowną, ale także rozbudzała misjonarski
zapał lokalnych biskupów i świeckich władców. Brak
wiedzy geograficznej na temat tych odległych miejsc
czasem prowadził w Rzymie do nieporozumień. Będzie
to widoczne również w przypadku organizacji nowego
Kościoła w regionie bałtyckim.
Ograniczony udział kurii w misjach był kwestią
tradycji, ale też odzwierciedlał ogólnie słabą pozycję
papiestwa aż do czasu, gdy w późnych latach XI wieku
jego znaczenie zaczęło wzrastać. Często ubogie
w środki i zależne od pomocy czy uznania świeckich
władców chrześcijańskich papiestwo było zmuszone do
przyjęcia pasywnej pozycji, nie mając możliwości podejmowania inicjatywy i interweniowania. Polityka
Eugeniusza, polegająca na nieprzyjmowaniu wiodącej
roli i niewykazywaniu większego zainteresowania misjami, była więc w rzeczywistości kontynuacją linii
obranej przez jego poprzedników.
Bernard z Clairvaux i misje wśród dysydentów i niechrześcijan
Jeśli wziąć pod uwagę troskę i zaangażowanie
Bernarda z Clairvaux w sprawy rzymskiego chrześcijaństwa, a także jego zainteresowanie stosunkiem Kościoła do dysydentów i niechrześcijan, nie dziwi fakt, iż
oddany był sprawie nawracania pogańskich Słowian.
Zakon cystersów, do którego Bernard wstąpił
w 1113 r., wyłonił się z ruchu reform, jakie nastąpiły
w Kościele w XI i XII wieku. Lata te, a zwłaszcza
okres pomiędzy 1040-1160 r., przyniosły wielkie zmiany w życiu religijnym ‒ w stosunku do wiary i w jej instytucjach. Punkt ciężkości idei reformatorskich stopniowo zaczął przenosić się z moralnej odnowy kleru
i niezależności Kościoła od świeckiej kontroli na reformę życia religijnego poszczególnych chrześcijan. Od
końca jedenastego wieku idea vita apostolica zyskała
na znaczeniu jako ideał indywidualnej doskonałości religijnej. Czerpano z przykładu pierwszych chrześcijan,
kładąc nacisk na naśladowanie Chrystusa i apostołów,
podkreślając dobrowolne ubóstwo, życie we wspólnocie i ewangelizację przez głoszenie Słowa Bożego oraz
dawanie świadectwa własnych doświadczeń duchowych. Indywidualne dążenie do doskonałości prowadziło do zmian w modelu świeckiej pobożności,
utworzenia ludowych ruchów religijnych, a także do reform życia zakonnego. Wśród nowych zgromadzeń
znalazło się to założone w 1098 r. w Citeaux przez Roberta z Molesme (ok. 1027-1110 r.), które miało rozrosnąć się w zakon cystersów. Mnisi do niego należący
stawiali sobie za cel stworzenie idealnej społeczności
zakonnej, odizolowanej od świata zewnętrznego. Pragnęli spędzać swoje proste, ubogie życie na naśladowaniu Chrystusa i kontemplacji. Jednak poczynając od lat
dwudziestych XII wieku, członkowie zakonu zaakceptowali wybór ze swojego grona biskupów, kardynałów,
a w przypadku Eugeniusza III ‒ papieża, co miało służyć rozpowszechnianiu programu reformy Kościoła
głoszonej przez zakon.
Bernard pragnął, by zasoby, jakimi dysponowało
jego zgromadzenie, zostały użyte na jeszcze szerszą
skalę. Zająwszy stanowisko w długotrwałej debacie na
temat przewagi postawy aktywnej nad kontemplacyjną
mnich utrzymywał, że ideał życia zakonnego powinien
polegać na ich połączeniu. Sugerował, by aktywność
poprzedzała kontemplację, ponieważ życie polegające
na głoszeniu Słowa Bożego i oddawania innych usług
Kościołowi przygotowuje mnicha do kontemplacji, nawet jeśli jej stan idealny osiągnąć można dopiero w ży-
ciu wiecznym. Bernard twierdził, że zakonnicy powinni
czasem wychodzić z odosobnionego opactwa, aby pracować na pożytek chrześcijaństwa również na zewnątrz. Niekiedy dla poparcia swojego stanowiska odwoływał się do dobrze znanych postaci Racheli i Lei
(Ks. Rdz. 29) oraz Marii i Marty (Łuk 10; Jan ll). Przykładu tych dwóch par sióstr używano już od czasów
Orygena (ok. 185-ok. 254), aby zilustrować konflikt
postawy pasywnej i aktywnej, choć interpretacja ich
zachowania podlegała zmianom na przestrzeni wieków.
Idea ta ‒ i jej reprezentacja przez wspomniane postaci
biblijne ‒ była dla Bernarda i jego zakonu niezwykle
ważna. Mnisi cysterscy szczególnie poczuwali się do
porzucania kontemplacji na rzecz aktywnego zaangażowania poza murami klasztoru, jeśli Kościół był zagrożony. Groźbą mogły być na przykład grupy dysydenckie, takie jak te istniejące we Francji i Nadrenii
w latach czterdziestych XII wieku, które przejmowały
opata Clairvaux szczególną troską. Pisał on dużo na ten
temat i z jego listów i kazań jasno wynika mniemanie,
że dysydentów należy odwodzić od ich mylnych przekonań przez argumentowanie i nauczanie, a nie użycie
siły.
Zgodnie z ideałem wykorzystywania cysterskiego
potencjału w służbie Kościoła oraz sposobem rozwiązania problemu herezji, jaki proponował, Bernard aktywnie zaangażował się w wysiłki nawracania dysydentów. Głosił ‒ prawdopodobnie w lipcu 1145 r. ‒ kazania przeciw herezji na terenie południowej Francji. Jego
nauczanie było częścią kampanii skierowanej przeciw-
ko Henrykowi z Lozanny, potępionemu przez sobór
w Pizie w 1135 r. Jak już zostało wspomniane, Bernard
zaakceptował również powierzoną mu przez papieża
Eugeniusza misję nawoływania do II Krucjaty i znaczną część czasu w latach 1146-1147 spędził na propagowaniu wyprawy krzyżowej we Francji, na Nizinie
Srodkowoszkockiej i w Niemczech. Wielu innych cystersów również podjęło się jej propagowania. Przez
cały wiek XII Rzym korzystał z usług mnichów z tego
zgromadzenia do głoszenia kazań przeciw heretykom
oraz jako orędowników krucjat, legatów, mediatorów
i negocjatorów. Podczas gdy członkowie innych zakonów również aktywnie służyli Kościołowi, cystersi cieszyli się wyjątkową pozycją z uwagi na bliskie stosunki
z kurią. Na korzyść zakonu działał też, jak często się
zauważa, efektywny i scentralizowany system zarządzania, wzmacniany dodatkowo przez zwoływane corocznie kapituły generalne.
Troska, jaką wykazywał Bernard o sprawy chrześcijaństwa, sprawiła, że zainteresował się on nawracaniem niechrześcijan. W De consideratione ‒ pracy napisanej jako wskazówka dla papieża Eugeniusza ‒ nakłaniał biskupa Rzymu, by ten zaangażował się w pokojową misję nie tylko wśród heretyków i schizmatyków, ale również wśród niewiernych. Przypominając
słowa listu Pawła do Rzymian (10,14), opat pisał:
Czy możemy z ufnością i w dobrej wierze zaprzestać oferowania Chrystusa tym, którzy go nie znają?
Czy niesprawiedliwie ukrywamy prawdę Bożą? Musi
nadejść dzień, w którym wejdzie do Kościoła pełnia pogan. Czy oczekujemy, że odnajdą wiarę dzięki przypadkowi? Któż ufa przypadkom? Jak mają wierzyć, gdy
brak kaznodziejów? Piotr został wysłany do Korneliusza, Filip ‒ do eunucha. A w czasach mniej odległych
błogosławiony Grzegorz posłał Augustyna, by ten zaniósł wiarę Anglikom.
De consideratione zostało napisane pod koniec
pontyfikatu Eugeniusza, pomiędzy 1148 r. a 1152 lub
1153 r. Fakt, iż Bernard w tym momencie uznał za konieczne nakłaniane byłego ucznia do przedsięwzięcia
misji, czyni tym bardziej wiarygodną hipotezę, iż Eugeniusz w czasie swojego pontyfikatu nie wykazywał
wielkiego zaangażowania w sprawę rozszerzania chrześcijaństwa.
Chrześcijańscy książęta, podbój oraz nawracanie Słowian po II Krucjacie
Po II Krucjacie książęta północnych Niemiec
i Skandynawii kontynuowali swe wyprawy przeciwko
poganom. Ich kampanie miały na celu ekspansję terytorialną i polityczną realizowaną poprzez narzucanie
zwierzchności i przymusowe nawracanie. Nie wydaje
się, aby niemieccy i skandynawscy książęta podejmowali próby uzyskania papieskiego pozwolenia na swoje
wyprawy lub prosili o odpust dla ich uczestników.
Żadne papieskie pozwolenia nie zachowały się; kroniki
również nie wspominają ‒ aż do pontyfikatu Innocentego III ‒ o takiej korespondencji.
Wyprawy Duńczyków mogą posłużyć tu za przykład tego typu działań. Od końca lat pięćdziesiątych
XII wieku poprzez sześćdziesiąte i siedemdziesiąte
duński król Waldemar I prowadził wiele kampanii.
Głównym ich celem była wyspa Rugia, którą wielokrotnie atakowano, jednakże bezskutecznie. Niektóre
wyprawy były prowadzone przy pomocy udzielonej
przez księcia Saksonii, Henryka Lwa, w zamian za
część podatków pochodzących z podbitych terenów.
Kampanie saskie lat sześćdziesiątych zakończyły się
uzależnieniem książąt słowiańskich, Przybysława
i Warcisława, przez księcia Henryka, choć i Duńczycy
osiągali, kosztem stosunkowo niewielkim, swe cele.
Ostatecznie bowiem w roku 1168 lub 1169 kolejna wyprawa została uwieńczona sukcesem ‒ wyspiarze z Rugi i skapitulowali, zaś król Waldemar zmusił ich do
przyjęcia chrześcijaństwa. Na rozkaz władcy, przy
współpracy ze strony duńskich biskupów biorących
udział w kampanii, zburzono świątynię Arkona i w jej
miejsce wzniesiono dwanaście różnych kościołów.
Wyposażono je w dobra pochodzące z pogańskiej świątyni, jak również z darów słanych przez duńskich księży. Wtedy, zgodnie z zawartą umową Henryk zażądał
części rocznego trybutu oraz łupów z Rugii, co spotkało się z odmową Waldemara. Kwestia ta została ponownie poruszona w 1171 r., jednakże Waldemar przystał wtedy jedynie na podział łupów, zachowując Rugię
pod swoim zwierzchnictwem. Po podbiciu Rugii król
Danii skierował się na Pomorze, które było celem wypraw na początku lat siedemdziesiątych.
Władca Danii zdawał się nie dbać o poparcie papieża dla swych wypraw. Do początków lat sześćdziesiątych można to tłumaczyć schizmą w Kościele ‒ jaka
miała miejsce po roku 1159 ‒ w której Waldemar opowiedział się po stronie cesarza i poparł antypapieża
Wiktora IV (1159-64), podczas gdy duński arcybiskup
Eskil stanął za Aleksandrem III; w tej sytuacji zmuszono go do udania się na wygnanie w roku 1161. Konflikt
rozwiązano w połowie tej samej dekady, kiedy to Waldemar uznał Aleksandra, co doprowadziło do powrotu
arcybiskupa w końcu roku 1167. Ale nawet po pojednaniu z papieżem oraz Eskilem duński król nie prosił
tego pierwszego o zezwolenie na wyprawy przeciw
niewiernym. Nie wiązało się to z brakiem kontaktów
Danii z Rzymem. Było jasne, że Waldemar dąży do
uzyskania poparcia papieża i uznania zwierzchnictwa
Aleksandra, i dlatego, w dowód uznania władzy tego
ostatniego, po ostatecznym zdobyciu Rugii w 1169 r.,
poinformował go o swoim podboju i zażądał, aby podporządkować wyspę biskupstwu w Roskilde.
Inny przykład, wskazujący na chęć ocieplenia stosunków z papieżem, jest upatrywany w spełnionej
prośbie Waldemara o kanonizację jego ojca Kanuta Lavarda. Kanonizacja w końcu XII wieku nie należała do
wyłącznych praw papieża, jednakże Waldemar wybrał
tę drogę, aby udobruchać i jego, i arcybiskupa.
Dlaczego nie zabiegano o poparcie papieża dla
wypraw przeciw poganom i jak kampanie te były postrzegane przez samych Duńczyków? Niewątpliwie
wiedzieli oni o krucjatach w obronie Ziemi Świętej,
gdyż wieści o nich musiały dotrzeć do Danii. Co więcej, udział duńskiego księcia Swena w I Krucjacie
i duńskie koneksje z hrabiami Flandrii, którzy odegrali
w niej ważną rolę, zwiększają prawdopodobieństwo, że
rodzina królewska oraz arystokracja interesowały się
owymi wieściami. Kanut, król duński (1080-86), poślubił Adelajdę, córkę Roberta I, hrabiego Flandrii. Po
tym, jak władca Danii został zamordowany w 1086 r.,
wróciła ona do Flandrii ze swoim synem Karolem
(później znanym jako Karol I Dobry). To właśnie on
wyjechał kilka lat później na Wschód, kontynuując tradycję wypraw, co zostało udokumentowane w dwóch
XII‒wiecznych kronikach napisanych przez Gilberta
z Brugii i Waltera z Therouanne. Kroniki dokumentujące I Krucjatę były z pewnością znane w Skandynawii
pod koniec XII wieku, jak sugeruje praca Historia de
profectione Danorum in Hierosolymam. Dzieło to zostało napisane w późnych latach dziewięćdziesiątych
XII wieku, prawdopodobnie przez kanonika w norbertańskim klasztorze w Tonsberg (Norwegia), utrzymującym bliskie kontakty z Danią. Kanonik ten wykazuje
dokładną znajomość ówczesnych wydarzeń zawartych
w kronikach o I Krucjacie, takich jak: Historia Iherosolimitana (napisana przed 1118 r.) Roberta z Reims, Historia Ierosolimitana (napisana około 1110 r.) Balderyka z Bourgueil, Gesta Deiper Francos (napisana w latach 1104-08) Gilberta z Nogent, Fulchera z Chartres
Historia Hierosolymitana (napisana pomiędzy rokiem
1100 a 1127) i Alberta z Aix Historia Hierosolymitana
(napisana przed 1120 r.) ‒ chociaż nie przepisywał on
żadnej z nich.
Jak już wspomniano, Duńczycy brali udział w II
Krucjacie. Duński kronikarz Saxo opisał, około roku
1200, wezwanie papieża Eugeniusza do krucjaty przeciwko pogańskim Słowianom oraz duńską odpowiedź:
W tym samym czasie papież zorientował się, że fala
pogaństwa wkrótce zaleje Kościół Chrystusowy. Zdecydował się więc rozesłać po całej Europie listy, nawołujące do walki przeciwko wrogom chrześcijaństwa.
Każda metropolia miała za zadanie zwalczać pogan
w najbliższej okolicy. Duńczycy, nie chcąc urazić swoich przedstawicieli w Kościele przez prowadzenie własnych działań wojennych, zgodzili się kontynuować
walki pod sztandarem świętej krucjaty i tym samym
spełnić swój obowiązek.
Możliwe, że wydarzenia związane z II Krucjatą
przekonały króla Waldemara, iż także jego kampanie
przeciwko pogańskim państwom mogłyby być postrzegane przez papiestwo jako działania przeciwko wrogom
Kościoła, czyli jako służba wobec niego. Niewątpliwie
był dumny ze swych sukcesów podczas wypraw w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XII wieku
oraz chciał przypisywać je wyłącznie sobie, bowiem
z uczestnictwem w wyprawach wiązał się ogromny
prestiż. Król prawdopodobnie wierzył, że wyprawy
mogłyby wzmocnić jego lokalną i międzynarodową reputację. W raporcie do Aleksandra dotyczącym podboju Rugii ewidentnie widać pragnienie uznania jego
osiągnięć ‒ ów list zaginął, jednak na podstawie papieskiej odpowiedzi można wnioskować, że Waldemar
przedstawił wyprawę jako uzasadnioną obronę przeciw
atakom Rugian. Tak wynika również z napisu na nagrobku króla Waldemara; duński władca jest tam
przedstawiony jako „król Duńczyków, zwycięzca i Pan
Słowian”, który „podbił i nawrócił Rugię”. Także Saxo
opisuje duńskie kampanie jako służbę Kościołowi; gdy
wprowadza do swojej opowieści postać Absalona, biskupa Roskilde (lata 1158-92, również arcybiskup od
1177 r.) i uczestnika królewskich kampanii ‒ zwraca
uwagę na to, że hierarcha ów postrzega walkę przeciwko wrogom Kościoła, a w imię obrony, jako ważny
element służby.
Nie wydaje się jednak, by Duńczycy zrobili wiele,
aby przyrównać wyprawy organizowane przez siebie
do ekspedycji podejmowanych w obronie Ziemi Świętej. Napis na kamieniu nagrobnym Waldemara zdecydowanie nie ukazuje go jako rycerza krzyżowego takiego jak ci, którzy walczyli w obronie Jerozolimy albo
snuć analogie między ekspedycjami swojego króla
a owymi sławetnymi krucjatami. Saxo podkreślał, że
kampania podjęta w 1147 r. była reakcją na papieskie
wezwanie do obrony Kościoła, na które Duńczycy odpowiedzieli, kontynuując krucjatę pod znakiem papieskiego krzyża; jednakże gdy opisuje on późniejsze wyprawy duńskie przeciwko Wenedom, co czyni bardzo
szczegółowo, nie ukazuje ich jako bezpośrednio powiązanych z polityką papieską.
Pomimo tego, że Duńczycy swoje kampanie uznawali za działania wojenne w służbie Kościoła, nie starali się o uzyskanie papieskiej akceptacji. Niewykluczone, że Waldemar po prostu nie rozważał takiej możliwości, a swoje wyprawy traktował jako kontynuację
kampanii podjętych przez jego poprzedników. Zatem
mógł on uznawać je za decyzję królewską i problem
o lokalnym zasięgu, niewymagający informowania
Rzymu ani konsultacji z nim. Mogło się również zdarzyć, że Waldemarowi i innym lokalnym książętom
brakowało doświadczenia lub siły, by wywrzeć nacisk
na kurię w kwestii innej niż tradycyjne kościelne problemy.
Nie zważając na powody tego ograniczenia, niemieccy i skandynawscy książęta zdawali się kontynuować działania podjęte w poprzednich wiekach. Organizując i przeprowadzając kampanie wojenne na własną
rękę, nie próbowali nawet starać się o akceptację papieską albo o porównywanie swoich działań do krucjat
w obronie Jerozolimy. Nie zabiegali o duchowe czy
doczesne przywileje. Kampanie w celu podbicia i nawrócenia pogan na zachodnim Bałtyku zostały podjęte
z przyczyn zarówno politycznych, jak i religijnych.
Książęta współpracowali z przywódcami lokalnych
Kościołów, a nie z kurią papieską. Wydaje się, że prócz
spraw dotyczących kościelnych posad odwiedzali oni
kurię tylko po to, by Kościół zaakceptował zmiany
w swojej organizacji związane z rozprzestrzenianiem
się chrześcijaństwa i by uznał nowe wspólnoty religij-
ne, które wkrótce utworzono na nowo schrystianizowanych ziemiach.
Reformy oraz podbój i nawracanie Słowian na wschód
od Łaby
Poganie z rejonu Morza Bałtyckiego byli na ogół
zmuszani do przyjęcia wiary chrześcijańskiej w wyniku
podbojów ludów ościennych lub w konsekwencji przyjęcia chrześcijaństwa przez panującego ‒ władca żądał,
aby poddani poszli w jego ślady. Wilhelm Berges jako
pierwszy dowodzi, że część z tych, którzy zaangażowali się w nawracanie Słowian w XII w., pozostawała pod
wpływem myśli reformatorskiej poprzedniego stulecia i
związanych z nią pokojowych metod nawracania pogan. Jednym z nich był Norbert z Xanten.
Norbert (ur. ok. 1085 r.) znajdował się pod wpływem kanonicznego ruchu reformatorskiego, który rozpoczął się w XI w., kiedy to niektóre wspólnoty wyznaniowe próbowały uprościć swoją regułę lub „oczyścić się” w nawiązaniu do papieskich reform i rodzącego
się ideału vita apostolica. Jako wędrowny kaznodzieja
podróżował on do Flandrii i Francji, zaś po powrocie
założył zakon kanoników regularnych (zwanych też
premonstratensami) w Prémontré niedaleko Laonu
w regionie Pikardia. Norbert wszedł w skład misjonarskiej kampanii na północno-wschodniej granicy świata
chrześcijańskiego, kiedy w 1126 roku przyjął godność
arcybiskupa Magdeburga. Pomimo istnienia gwałtownej opozycji wobec jego reform, utrzymał on swoją posadę aż do śmierci w 1134 roku. Norbert pracował nad
nawróceniem pogan mieszkających w rejonie jego biskupstwa, skupiając się ‒ z niewielkim jednak skutkiem
‒ na Wenedach z doliny rzeki Hawela oraz nad przemianą (teraz premonstrateńskiego) klasztoru Unser
Lieben Frauen w Magdeburgu w centrum misjonarskie,
które miało opiekować się konwertytami oraz sprawować duszpasterską opiekę w całym okręgu.
Norbert osobiście zainspirował kilku ważnych
uczestników krucjat w regionie. Jednym z nich był Anzelm z Havelberga (1090-1154), który był biskupem
tego miasta w latach 1128-1255 i, jak wspomniano wyżej, papieskim legatem w czasie krucjaty wenedzkiej.
Innym był Vicelin (1090-1154), który służył jako scholasticus w Bremie przez kilka lat, zanim wyjechał do
Francji około roku 1122. Pozostał pewien czas w Laonie, gdzie zetknął się z naukami Norberta. W 1126 roku
Vicelin przeniósł się do Magdeburga, gdzie Norbert
wyświęcił go na kapłana. Nie wstąpił on jednakże do
norbertanów ani nie został włączony w projekty misjonarskie Norberta ‒ zamiast tego powrócił do Bremy,
gdzie arcybiskup zlecił mu głoszenie Dobrej Nowiny
wśród Obodrytów w Starej Lubece. Razem z lokalnymi
chrześcijańskimi liderami Vicelin zakładał zakony kanoników regularnych w Neumünster i Segebergu, na
ziemiach położonych pomiędzy poganami i chrześcijanami. Neumünster zapewniało opiekę duszpasterską
nad pobliskimi Holsztynami, którzy byli tylko teoretycznie chrześcijanami, a Vicelin osobiście głosił kazania wśród nich i Słowian. Kiedy w 1149 roku arcybiskup Hamburga-Bremy Hartwig I (1148-1168) wskrze-
sił biskupstwo Oldenburga, mianował Vicelina na swojego biskupa, którą to godność ten ostatni piastował do
śmierci. Jednakże jego praca była początkowo utrudniana przez księcia Henryka Lwa. Kiedy Hartwig mianował Vicelina biskupem Oldenburga, zignorował żądania Henryka dotyczące wprowadzania tam na urząd
swojego kandydata. Spowodowało to między nimi
spór, który sparaliżował pracę misjonarską w diecezji
aż do późnych lat 50. XII w.; ponadto Henryk odmówił
biskupstwu udzielenia niezbędnego finansowego
wsparcia. Impas ten został przełamany w 1154 roku,
kiedy to cesarz Fryderyk I przekazał królewskie prawo
inwestytury Henrykowi. Następca Vicelina, Gerold, biskup Oldenburga w latach 1155-1163, kontynuował jego pracę. Według Helmolda z Bosau, Gerold osobiście
podejmował działania, aby nawracać Słowian poprzez
wygłaszanie kazań, jednak bronił on także brutalniejszych metod stosowanych przez chrześcijańskich władców.
Nawracaniem Słowian zamieszkujących na wschód
od Łaby zajmowali się także cystersi. Po śmierci Bernarda z Clairvaux i porażce II Krucjaty wzrastało zaangażowanie zakonników w sprawy zewnętrzne, a niektórzy uważali, że członkowie zakonu powinni zapobiegać podejmowanym przez kurię próbom wysługiwania się nimi w służbie Kościoła. Jakkolwiek wielu
cystersów dalej akceptowało zalecenia papieskie, pozostali postanowili zaktywizować się poprzez włączenie
się do misji. Berno (zm. 1190 lub 1191), cysters
z klasztoru w Amelungsborn w Dolnej Saksonii, rozpo-
czął wygłaszanie kazań do pogan z Meklemburgii, uzyskawszy wcześniej pozwolenie od papieża Adriana IV
(1154-59). Berno ściśle współpracował z lokalnymi
władzami świeckimi. Około 1155 r. Henryk Lew mianował go biskupem Meklemburgii, a pięć lat później
został on biskupem Skwierzyna, gdy Henryk przeniósł
się do tamtejszego biskupstwa. Odnotowano także
udział Berna w kampanii Waldemara mającej na celu
podbicie Rugii i nawrócenie jej mieszkańców na wiarę
chrześcijańską w II poł. lat 60. XII wieku. Prawdopodobnie dlatego okazał swoją akceptację dla sposobów
nawracania stosowanych podczas tejże kampanii.
Wspierane przez świeckich władców nowe zakony
dwunastowieczne założyły w regionie kilka siedzib.
Berno był związany z powstaniem dwóch klasztorów
cysterskich: Doberan, założonego w 1171 r. w Meklemburgii przez Przybysława, ówczesnego księcia
Meklemburgii i wasala Henryka, i Dargun na Pomorzu,
założonego w 1172 r. z pomocą duńskiego króla. Te
cysterskie i norbertańskie klasztory stały się ośrodkami
chrześcijańskich osadników, którzy podążali za nawoływaniami chrześcijańskich władców, by kierować się
na wschód. Nie wszyscy zajmowali się bezpośrednio
nawracaniem, ale pomagali szerzyć misyjny zapał ‒ jak
w Segebergu, gdzie, co zobaczymy poniżej, życie biskupa Vicelina mogło wpływać na przyszłych misjonarzy.
Duch reformy, który wypełniał część przywódców
uczestniczących w misji na wschód od Łaby, popychał
ich nie tylko do reorganizacji istniejących społeczności
religijnych czy do zakładania nowych siedzib, ale mógł
także poprawić nauczanie i duchową opiekę, którą otaczano nowo nawrócone społeczności. Ale chociaż
zwiększyła się świadomość znaczenia kazań i nauczania poprzedzającego chrzest i chociaż niektórzy misjonarze działali w oparciu o te idee, nie dało się zauważyć radykalnej zmiany w strategii misyjnej. Duchowni
liderzy współpracowali z miejscowymi książętami
chrześcijańskimi (w istocie efektywne wykonywanie
czynności religijnych wywołało zapotrzebowanie na
świecką pomoc), a czasem nawet usprawiedliwiali ich
metody. Praca misyjna była problemem lokalnym i ‒
z kilkoma wyjątkami, jak Berno, który zwracał się do
papieża o pozwolenie na podjęcie misji przed wyjazdem ‒ przywódcy duchowni nie prosili kurii papieskiej
o autoryzację swoich nowych projektów.
Działalność misyjna i krucjata w rejonie nadbałtyckim podczas pontyfikatu Aleksandra III
(1159-81)
Na początku lat siedemdziesiątych XII wieku Kościół duński starał się u papieża o wsparcie dla swojej
kampanii misyjnej w najbardziej na wschód wysuniętej
części rejonu bałtyckiego. Zwrócono się o papieską autoryzację i przywileje. Arcybiskup Danii i inni biskupi
często brali udział w królewskich wyprawach przeciwko poganom, ale Kościół duński podejmował również
inne działania mające na celu nawrócenie pogan w rejonie nadbałtyckim, demonstrując zapał swych przywódców do szerzenia tam chrześcijaństwa. Jak wspo-
mnieliśmy wcześniej, arcybiskup Eskil został wygnany
w 1161 roku pielgrzymką do Jerozolimy, jednak większość czasu spędził we Francji, głównie w Paryżu i Reims, choć w 1164 roku odwiedził również Sens, gdzie
spotkał papieża Aleksandra III. Wcześniej zawiązał silną przyjaźń z Piotrem z Celle, opatem Montier-laCelle, a następnie St-Remi w Reims. Gdy podczas swojego wygnania schronił się wraz z Piotrem w Reims,
wspólnie zaplanowali misję wśród pogańskich Estończyków. Misjonarzem miał być mnich o imieniu Fulko,
który był wychowany w Montier-la-Celle, a teraz został
wyświęcony na biskupa Estończyków przez Eskila. Zainteresowanie Eskila tą misją mogło być spowodowane
wypowiedziami Bernarda z Clairvaux, który, jak
wspomniano powyżej, w De consideratione krytykował
brak starań misjonarskich ze strony hierarchów Kościoła. Eskil pozostawał pod wpływem Bernarda przez całe
swoje życie. Założył zakon cystersów w Danii i Szwecji w latach 40. XII wieku i zdecydował się wycofać
z działalności i osiąść w Clairvaux w 1177 r. Spotkał
Bernarda podczas wizyty w Clairvaux we wczesnych
latach 50. i prawdopodobne jest, że odwiedził go również w latach 60. podczas swego wygnania.
Eskil i Piotr byli głównymi postaciami stojącymi
za nowymi planami misjonarskimi. Przedsięwzięcie
Fulko miało być sfinansowane przez Eskila i z datków,
jakie udałoby mu się zebrać w swojej prowincji. Król
Danii dotychczas kierował swoje działania i starania
misyjne na kraje leżące bezpośrednio na południe i południowy wschód od swojego królestwa i czynił tak też
w następnej dekadzie; projekt Eskila ‒ wręcz przeciwnie, skupiał się na ludach mieszkających dalej na
wschód, Estończykach w najbardziej na wschód wysuniętej części rejonu Morza Bałtyckiego. Jest możliwe,
że zostało to zainspirowane jego związkami z Kościołem szwedzkim, który w tym czasie coraz bardziej angażował się w misje w tym obszarze rejonu bałtyckiego
‒ w Finlandii. Kiedy Eskil został arcybiskupem Lundu
w 1137 roku, jego nadzór objął nie tylko królestwo Danii, ale także Szwecji i Norwegii. W 1164 roku Szwecja
dostała swoje własne biskupstwo i metropolię, jednak
stosunki Eskila z Kościołem szwedzkim pozostały silne, gdyż pozostawał on primas Suecie. Utrzymywał
kontakt z Kościołem Szwecji nawet podczas wygnania:
osobiście przekazał nowemu szwedzkiemu arcybiskupowi, cystersowi Stefanowi, pallium w Sens pod koniec
lata 1164 roku.
Eskil i Piotr zaapelowali do papieża o poparcie misji we wschodnim rejonie Bałtyku. Takie działanie mogło zostać podjęte, ponieważ plany zostały zapoczątkowane, gdy Eskil był jeszcze na wygnaniu. W związku z jego sytuacją nie poparłby go król Danii. Po jego
powrocie w 1167 roku nastąpił między nimi okres
współpracy, ale Eskil mógł nie czuć się przekonany, że
Waldemar pomoże mu w wystarczający sposób, albo
mógł po prostu chcieć zapewnić sobie możliwie najszersze poparcie. Co więcej, w De consideratione Bernard napisał przecież o obowiązku papieża dotyczącym
nawracania pogan. W końcu we wrześniu 1171 lub
1172 roku Aleksander wydał serię listów dotyczących
misji we wschodnim rejonie nadbałtyckim. Trzy listy
dotyczyły planowanej misji wśród Estończyków. Papież zachęcał całą Danię do finansowego wsparcia biskupa Fulko i polecił norweskiemu arcybiskupowi na
zezwolenie mnichowi estońskiego pochodzenia, Mikołajowi, przebywającego w norweskim klasztorze, na
towarzyszenie Fulko. Co więcej, wysłał list, Nonparum
animus, do chrześcijańskich książąt i ludu Danii, Szwecji i Norwegii, w których obiecywał odpust dla wszystkich, którzy walczyli z pogańskimi Estończykami zagrażającymi chrześcijanom (ten list zostanie szerzej
omówiony poniżej). Fakt, że ten ostatni list został skierowany do wszystkich skandynawskich książąt, uwiarygodnia sugestię, jakoby misja była przedsięwzięciem
Eskila a nie Waldemara i że to on stał za petycją do papieża; gdyby list był odpowiedzią na prośbę ze strony
duńskiego króla, byłoby bardziej prawdopodobne, że
byłby on skierowany tylko i wyłącznie do tego władcy,
gdyż najprawdopodobniej papież starałby się utrzymać
całkowitą kontrolę nad kampanią. Późniejszy list,
w którym Piotr informował króla Szwecji o wyprawie
Fulko, również wskazuje na to, że Eskil i Piotr nie
chcieli, by misja była popierana jedynie przez królewską potęgę duńskiej prowincji kościelnej Eskila.
Kto zasugerował, że tym, którzy walczyli z poganami w obronie chrześcijan, powinien być udzielony
odpust? Nie możemy być tego pewni. Petycja Eskila
zaginęła, a w papieskiej odpowiedzi nie znajdujemy
żadnego dowodu, który bez cienia wątpliwości potwierdziłby, że duński arcybiskup poprosił o udzielenie
uczestnikom odpustu. List Aleksandra wskazuje jednakże, że jego odpowiedź była oparta na raportach
z regionu, zatem jest możliwe, że duńska petycja
o wsparcie dla walki przeciwko poganom zawierała
prośbę o duchową nagrodę. Niezależnie od przyczyny,
jak do tego doszło, przydzielenie odpustu tym, którzy
walczyli z poganami w rejonie Bałtyku, związane było
z planami misyjnymi w tym rejonie, które przedłożyli
duński arcybiskup i opat Piotr, a nie z działaniami miejscowych książąt.
Aleksander III i misja bałtycka
Wydaje się, że Aleksander był początkowo niechętny lub przynajmniej miał wątpliwości co do poparcia misji w regionie wschodniego Bałtyku. List opata
Piotra do papieża dowodzi, że Fulko był z wizytą w kurii jakiś czas przed wydaniem listów papieskich we
wrześniu 1171 lub 1172 r., prawdopodobnie w celu
uzyskania poparcia dla swojej misji, lecz jego podróż
zakończyła się niepowodzeniem. Fulko wrócił do Piotra w Reims, który napisał do papieża, wstawiając się
za Fulko i błagając go o łaskawe spojrzenie na prośby
i misję Fulka, słowami: „Ojcze, nie powinieneś się oburzać, gdy proszony jesteś o pomoc w propagowaniu
wiary katolickiej, jako że chwała naszego Boga oraz
naszego Pana Jezusa Chrystusa większa będzie jedynie;
zasługa przypadnie Tobie, a niewierni uzyskają szanse
na zbawienie”.
Być może Aleksander wahał się, czy wesprzeć misję Fulka, przez wzgląd na papieską politykę misyjną
(szerzej opisaną powyżej), która prawdopodobnie
wpłynęła także na postawę papieża Eugeniusza wobec
misji wśród niewierzących. Wydaje się, że Aleksander
nie chciał zrywać z tą polityką i nie w smak mu było
przyjęcie aktywnej roli we wczesnych fazach misji. Jeden z listów wysłanych we wrześniu 1171 lub 1172 r.
był odpowiedzią na prośbę o wsparcie dla targanej konfliktami szwedzkiej misji w Finlandii. Petycja nie zachowała się do naszych czasów, ale z papieskiej odpowiedzi jasno wynika, iż opisywała ona szczegółowo
liczne przeszkody i problemy w działalności fińskiej
misji. Papież zaoferował jednakże bardzo niewielką
pomoc. W swojej krótkiej i raczej ogólnikowej odpowiedzi Aleksander jedynie ostrzegał Szwedów przed
fałszywością pogan, nie oferował zaś żadnego wsparcia
ani obietnicy przyszłej pomocy.
Podobnie zachowawcza polityka przyjęta została
w kwestiach misji wśród muzułmanów. Aleksander napisał inctructio fidei do władcy Ikonium ‒ prawdopodobnie sułtana Kiliji Arslana II (1155-92) ‒ który podobno zwrócił się do papieża po naukę chrześcijańskiej
wiary. Istructio jest jedynym zachowanym do dziś dokumentem odnoszącym się do tych kwestii. Sułtan zadeklarował dobrowolne nawrócenie i poprosił o wysłanie uczonych mogących przybliżyć mu wiarę w Chrystusa. Aleksander przychylił się do tej prośby. W przekazanym dokumencie podał kilka podstawowych
twierdzeń wiary katolickiej oraz obiecał wysłać sułtanowi kilku ludzi mogących wyjaśnić mu całą doktrynę.
Aleksander nie namawiał sułtana do nawracania swoich
poddanych ani nie wykorzystał tej okazji do wszczęcia
szeroko zakrojonego programu misyjnego, który mógłby objąć muzułmańskie państwo. Wydaje się, że była to
dość obojętna odpowiedź. Być może została tym samym stracona istotna szansa na wzmocnienie wiary katolickiej w krajach poza zachodnią Europą. Nie wiadomo, czy obiecani uczeni zostali wysłani, ale wydaje się,
że z wymiany listów nic nie wyszło. Mimo to w 1175 r.
Aleksander wykazał trochę zainteresowania misją gdy
w bulli z 5 lipca, napisanej przez kardynała Alberta
z Morry, przyszłego papieża Grzegorza VIII, zatwierdził nowy zakon Santiago i wziął go pod papieską
opiekę. Potwierdził, że zakon powinien namawiać
swych członków do prowadzenia wojny w obronie
chrześcijan i nawracania Saracenów na chrześcijaństwo.
Niechęć Aleksandra do wsparcia misji bałtyckiej
była jednak ‒ jak się okazało ‒ tylko chwilowa.
W Tusculum we wrześniu 1771 lub 1772 r. wysłał trzy
listy dotyczące misji Fulka wśród Estończyków oraz
wspomniany już wcześniej list w sprawie misji fińskiej.
Wysłał także pięć listów do Kościoła szwedzkiego,
w których odnosił się do nieprawidłowości, takich jak
symonia czy odmowa płacenia danin, oraz poruszał
sprawę nowo wybranego biskupa Linköpingu.
O wszystkich tych kwestiach doniósł papieżowi arcybiskup Eskil, prymas szwedzki wspominany w dwóch
z papieskich listów. Wszystkie te listy przetrwały tylko
jako kopie w księdze listów opata Piotra z Celle, co
dowodzi, że opat był pośrednikiem pomiędzy Eskilem
a kurią. Możliwe jest, iż zmiana nastawienia papieża
spowodowana została ponawianymi prośbami Piotra
i Eskila, ale istnieje też inna opcja: być może Piotr
otrzymał wsparcie dla swej sprawy od arcybiskupa
Henryka z Reims. Henryk, młodszy brat francuskiego
króla Ludwika, wsparł Aleksandra w schizmie i został
wpływowym doradcą papieskim w późnych latach
sześćdziesiątych i wczesnych siedemdziesiątych XII
wieku, gdy powierzone mu było zadanie koordynowania francuskiego naboru do krucjaty do Ziemi
Świętej. Piotr i Henryk byli ze sobą blisko związani,
o czym świadczy choćby fakt, iż Henryk podczas swoich późniejszych wizyt w kurii zostawiał swoje sprawy
do załatwienia właśnie Piotrowi. Wydaje się, że Henryk
wysyłał listy do kurii w tym samym czasie, gdy Piotr
pisał w sprawie misji Fulka; otrzymał on także kilka listów od Aleksandra z Tusculum we wrześniu 1171 r.
lub 1172. Jest więc możliwe, że wysłannik z Reims
odwiedził papieską kurię, niosąc listy i od Henryka,
i od Piotra i Eskila, a tym samym pozwolił ludziom
wstawiającym się za misją Fulka skorzystać z dobrych
stosunków panujących między Henrykiem a papieżem.
Wśród listów papieskich datowanych na wrzesień
1171 lub 1172 r. jest Non parum animus, o którym pokrótce wspomniano powyżej. Był on adresowany do
królów, książąt i wiernych w królestwach Danii, Szwecji i Norwegii. Obiecano w nim odpust dla tych, którzy
walczyli przeciwko estońskim poganom. Ten krótki list
zaczyna się opisem zagrożenia, jakie stanowią pogańscy Estończycy dla chrześcijan mieszkających w tym
regionie. Papież ‒ otrzymawszy sprawozdania, najprawdopodobniej od Eskila, odnośnie do estońskich
ataków na chrześcijan i misjonarzy‒ pisze: „Jesteśmy
głęboko dotknięci i mocno zaniepokojeni, gdy słyszymy, że dzicy Estończycy i inni poganie na tych terenach powstają i walczą przeciwko wiernym, którzy
ciężko pracują w imię chrześcijańskiej wiary i bronią
cnoty chrześcijanina”. Dalej Aleksander nawołuje adresatów do tego, by służyli Bogu całym sercem; pokochali łaskę, sprawiedliwość i utrapienia; powstrzymywali
się od grabieży i nieuczciwych czynów; pozostawali
pobożni; odnosili się z honorem do Kościoła rzymskiego i uznawali go za swojego ojca i nauczyciela; byli
posłuszni biskupom, prałatom i księżom; płacili dziesięcinę i wypełniali inne obowiązki wobec duchowieństwa; traktowali duchownych jak swoich rodziców i pasterzy oraz bronili duchowieństwa i ich praw. W końcu
list wraca do tematu pogan ‒ papież nawołuje adresatów do obrony i szerzenia wiary chrześcijańskiej, „by
uzbrojeni w niebiańską broń i siłę nauki apostolskiej
przygotowali się do dzielnej obrony chrześcijańskiej
prawdy i mężnego szerzenia wiary chrześcijańskiej...”.
List kończy się obietnicą odpustu dla tych, którzy walczą przeciwko poganom. Uczestnicy krucjat otrzymają
roczne odpuszczenie grzechów, jednakże ci, którzy
zginą w tej walce, uzyskają odpust zupełny:
Ufając Bożej łasce i zasługom apostołów Piotra
i Pawła, przyznajemy tym, którzy całą swoją siłą wspaniałomyślnie walczyli przeciwko poganom, roczne od-
puszczenie grzechów, z których się wyspowiadali
i otrzymali rozgrzeszenie, tak jak zwykliśmy nagradzać
osoby wybierające się do Grobu Pańskiego. Tym, którzy zginęli w tej walce, przyznajemy odpuszczenie ich
wszystkich grzechów, jeśli otrzymali za nie rozgrzeszenie.
Omawiany tu tak szczegółowo list posiada, co należy podkreślić, nietypową kompozycję. Odbiega ona
znacząco od kompozycji ówczesnych listów krzyżowych ze względu na podejmowanie kilku niezwiązanych ze sobą tematów, skupianiu się zarówno na walce
przeciwko poganom, jak i stanie spraw w Kościele
skandynawskim. Wiele z poruszanych tu kwestii ‒ częściowo korespondujących z problemami podnoszonymi
w innym, przesłanym do Kościoła skandynawskiego w
tym samym miesiącu, liście papieskim ‒ sugeruje powód wcześniejszych wahań papieża przed wsparciem
misjonarzy. Kuria nie była bowiem przekonana, czy
książęta i mieszkańcy państw skandynawskich okazują
wystarczającą lojalność i posłuszeństwo Kościołowi
rzymskiemu i jego lokalnym reprezentantom. Ta niepewność jest jednak mocno zaskakująca w świetle
oczywistych i zauważanych nieprawidłowości w młodym Kościele skandynawskim, pomocy duńskiego króla dla stronnictw antypapieskich i rozdźwięku pomiędzy królem Danii a arcybiskupem podczas ostatniej
schizmy.
Zawierając w liście opis pogańskich ataków na
chrześcijan żyjących w tym regionie, papież chciał
podkreślić, że wojna z nimi jest wojną obronną; tym
samym usprawiedliwiał użycie siły jako środka mającego na celu obronę Kościoła. Jednocześnie nawoływanie to stawiało wśród celów działań wojennych nie
tylko obronę, lecz także ekspansję wiary chrześcijańskiej poprzez nawracanie niewiernych, „by przygotowali się do dzielnej obrony chrześcijańskiej prawdy
i mężnego szerzenia wiary Chrystusowej...”. Papież zezwolił tym samym na nawracanie pogan siłą tak jak
zrobił to Eugeniusz III. Łącząc, w kontekście wiary,
idee defensio i propagatio, Aleksander zbliżył się do
ogłoszenia wojny misyjnej. To oczywiście stało
w sprzeczności z ideą dobrowolnego nawracania niewierzących. Gdy 5 lipca 1175 r. zatwierdził projekt listu Alberta Morry do zakonu Santiago i wydał go jako
list Benedictus Deus, w efekcie znowu zezwolił na nawracanie siłą, namawiając zakon nie tylko do walki w
obronie chrześcijan, ale również do zajęcia się sprawą
nawracania Saracenów.
List do książąt skandynawskich różnił się od bulli
krzyżowych Aleksandra do Ziemi Świętej ‒ Quantum
predecessores z lipca 1165 r., In quantis pressuris
z czerwca 1166 r., Inter omnia z lipca 1169 r. i Cor nostrum ze stycznia 1181 r. ‒ nie tylko swoją formą czy
użytą terminologią ale również odniesieniem się do
ofiarowanych łask i przywilejów i zaangażowaniem
papieża w organizowanie kampanii.
Poglądy Aleksandra ‒ a co za tym idzie, również
definicje odpustu ‒ zmieniały się w czasie trwania jego
pontyfikatu. W bullach z lat 1165 i 1166 popierał Eu-
geniusza III w jego rozumieniu i definicji odpustu, ale
już w bullach z lat 1169 i 1181 powrócił do określenia
odpustu, który jest przyznawany, jeśli odprawiona zostaje adekwatna pokuta. Odpust udzielany krzyżowcom
za udział w krucjatach na pomoc Jerozolimie był jednak odpustem zupełnym. Bulle z lat 1166, 1169 i 1181
wprowadziły podział pomiędzy milites ad terminum ‒
czyli żołnierzami, którzy wybierali się do Ziemi Świętej nie na krucjaty, ale w akcie posługi dla obrony tej
ziemi i którzy otrzymali odpust zależny od długości ich
posługi ‒ a tymi krzyżowcami, którzy otrzymali zupełne odpuszczenie grzechów. Dla porównania: odpust
gwarantowany w Non parum animus z roku 1171 lub
1172 dla uczestników wypraw nadbałtyckich polegał
tylko na rocznym odpuszczeniu grzechów. Według listu, jak podano powyżej, był to taki sam odpust, jak ten
uzyskiwany za pielgrzymkę do Grobu Bożego w Jerozolimie. Uczestnicy pielgrzymki do Grobu Bożego
uzyskiwali roczne odpuszczenie grzechów ‒ zostało to
ustalone przez Aleksandra już w 1163 r., który udzielał
szlachcicom, dotrzymującym warunków ugody zawartej z opactwem w Cluny, rocznego odpuszczenia grzechów „uzyskanego z pokorą i skruszonym sercem, podobnie jak rycerze pielgrzymujący do Jerozolimy”.
Udzielając uczestnikom bałtyckiego przedsięwzięcia
jedynie rocznego odpuszczenia grzechów, Aleksander
złamał postanowienia Eugeniusza III, który dla krzyżowców walczących w krajach nadbałtyckich zarządził
odpust zupełny.
Polityka Aleksandra w sprawie krucjaty w Hiszpanii rzuca nowe światło na te odkrycia. W roku 1175
opublikował on Memore pariter, adresowany do
wszystkich chrześcijan w Hiszpanii, sankcjonując tym
samym krucjatę przeciwko muzułmanom. Po opisaniu
najazdów muzułmanów obiecał odpust dla wszystkich,
którzy walczyli przeciwko Saracenom. Tym, którzy
zginęli na polu bitwy, obiecał odpust zupełny, natomiast dla tych, którzy przeżyli i służyli co najmniej rok,
odpust miał być równy temu, jaki otrzymuje się za
pielgrzymkę do Grobu Pańskiego ‒ odpust roczny.
Oczywiście darowanie kary za grzechy za udział
w krucjacie na Półwyspie Iberyjskim jest porównywalne do tego przyznanego w bulli Non parum animus za
udział w kampaniach nadbałtyckich. Poprzednik Aleksandra, Anastazjusz IV (1153-54), przyznał uczestnikom krucjaty hrabiego Raymonda Berengara IV przeciwko muzułmanom odpust zupełny, używając dokładnie tych samych słów co Eugeniusz III w swojej bulli
papieskiej Quantum praedecessores wydanej 1 grudnia
1145 roku, a dotyczącej krucjaty do Ziemi Świętej.
W rezultacie Anastazjusz ogłosił krucjaty na Półwyspie
Iberyjskim na takich samych warunkach, jakie obowiązywały podczas krucjat do Ziemi Świętej ‒ wcześniej
zrobił to podobnie Eugeniusz. Jednakże w Memore pariter z 1175 roku Aleksander pomniejszył duchową nagrodę dla uczestników krucjaty w Hiszpanii, tak jak
zrobił to z krucjatą w regionie bałtyckim.
Rozmiar odpustu nie był jedyną kwestią różnicującą bulle papieskie sankcjonujące krucjaty do Ziemi
Świętej i regionu nadbałtyckiego. Listy do Ziemi Świętej wspominają o wielu przywilejach przyznawanych
tym, którzy walczyli w obronie Jerozolimy, takich jak
ochrona papieża, uczestników obrony miasta, ich rodzin oraz ich dóbr, natomiast żadne z tych przywilejów
nie były przyznawane za uczestnictwo w wyprawie nad
Bałtyk. Podobnie, podczas gdy Anastazjusz przyznał
rycerzom w Hiszpanii przywilej ochrony papieskiej dla
nich samych, ich rodzin i dóbr, Aleksander nie zawarł
żadnego z tych przywilejów w swojej bulli papieskiej
z 1175 roku; tym samym ograniczył on świeckie przywileje, którymi cieszyli się uczestnicy kampanii bałtyckiej i hiszpańskiej. Kolejna różnica polega na tym, że
bulle papieskie dotyczące Ziemi Świętej opisują krucjaty jako „tam sanctus opus” oraz „tam sanctus iter”, a jej
uczestników jako „niosących krzyż”, podczas gdy taka
terminologia nie jest używana w Non parum animus
czy też w Memorepariter.
Kolejna różnica wynika z nieproporcjonalnego zaangażowania papieża przy wyborze uczestników krucjat. W związku z tym, że jego pozycja w zmaganiach
z cesarzem Fryderykiem urosła w siłę, Aleksander bardziej zaangażował się w głoszenie Słowa Bożego, a co
za tym idzie, w nabór do krucjat do Ziemi Świętej145.
Widać to w jego apelach z 1169 i 1181 roku. Kiedy 29
lipca 1169 roku wydał Inter omnia, jednocześnie wystosował list do arcybiskupa Reims, Henryka, nakazując mu organizację naboru do krucjaty we Francji oraz
przekazał mu dokładne instrukcje w sprawie walk na
rzecz Ziemi Świętej (nie dał mu jednak władzy legisla-
cyjnej). 16 stycznia 1181 roku, tego samego dnia,
w którym ogłosił Cor nostrum nawołujące wszystkich
wiernych do podejmowania wysiłków na rzecz wyzwolenia Ziemi Świętej, wydał Cum Orientalis terra dla
wszystkich najważniejszych hierarchów Kościoła na
Zachodzie, przedstawiając wytyczne na temat naboru
do krucjaty, nawołując kler, by wspierali duchownych
wysłanych przez papieża w celu propagowania krucjaty
i zadbali o to, by kampania rekrutacyjna zakończyła się
sukcesem. Jednocześnie nie ma dowodów na to, że papież usiłował angażować kurię i wydawać tego typu
wytyczne w sprawie kampanii nadbałtyckiej.
Podsumowując, Aleksander nie włączył się
w trwający podbój i nawracanie pogańskich Słowian na
wschód od Elby, chociaż dzięki listom na temat rozprzestrzeniającej się organizacji kościelnej musiał być
świadom postępu chrześcijańskich władców. Rzeczywiście wygląda na to, że początkowo był niechętny zaangażowaniu się w nową misję w Estonii, ale w końcu
ustąpił i przyznał odpust dla walczących w tamtejszej
misji. Aleksander zdecydował się jednak nie podążać
śladami nadbałtyckiej polityki papieża Eugeniusza III.
Bulla papieska Eugeniusza Divini dispensation, wydana
w kwietniu 1147 r., ustanowiła precedens, przyzwalając
na krucjatę przeciwko poganom regionu bałtyckiego.
Eugeniusz przyznał uczestnikom krucjat bałtyckich odpust zupełny i usiłował zabezpieczyć papieską reprezentację w tej krucjacie, ustanawiając papieskiego
legata. Natomiast Aleksander nie ustanowił pełnego
odpustu i nie postawił wypraw bałtyckich na równi
z krucjatami do Ziemi Świętej. Ponadto nie wydaje się,
żeby usiłował uzyskać jakąkolwiek kontrolę nad kampanią rekrutacyjną do wypraw bałtyckich i tym samym
nad samą ekspedycją. W związku z powyższym wydaje
się, że stworzył hierarchię kampanii toczonych jako
wojny pokutnicze w służbie Kościołowi, nagradzając
uczestników krucjat na rzecz Ziemi Świętej odpustem
zupełnym i czasowymi przywilejami, którymi z kolei
nie mogli się cieszyć uczestnicy jakichkolwiek innych
wypraw. Taką politykę można tłumaczyć lękiem przed
powtórzeniem wydarzeń z II Krucjaty, kiedy to nastąpiło odwrócenie w zasilaniu wypraw od Ziemi Świętej na
rzecz kilku obszarów działań wojennych, co okazało się
fatalne w skutkach. We wczesnych latach siedemdziesiątych XII w. Królestwo Jerozolimy nadal znajdowało
się pod presją ponieważ Saladyn kontynuował ataki na
jego terytorium, a wezwania Aleksandra z lat 1165,
1166 i 1169 o pomoc na Wschodzie spotkały się z małym odzewem. To mogło być przyczyną niechęci do
zaangażowania takich zasobów, jakie w sumie można
było zgromadzić w tej sprawie.
U schyłku XII stulecia
Około roku 1180 kanonik regularny Meinhard rozpoczął misję chrystianizacyjną wśród pogańskich ludów bałtyckich w Inflantach, której ośrodkiem uczynił
miejscowość Üxküll nad rzeką Dźwiną. Pomocy udzielił mu Hartwig II ‒ w latach 1185-1207 metropolita
Bremy i Hamburga, które to arcybiskupstwo posiadało
długą i bogatą tradycję wspierania misjonarzy. W roku
1186 Hartwig wyświęcił Meinharda na biskupa Üxküll
oraz, poinformowawszy papieża o prowadzonej akcji
chrystianizacyjnej, postarał się o poparcie Klemensa III
(pontyfikat w latach 1187-91) dla inicjatywy Meinharda. W trakcie swojego krótkiego panowania na Stolicy
Piotrowej papież Klemens był stale informowany o postępach nowej misji w Liwonii za pośrednictwem listów otrzymywanych od biskupa Meinharda oraz arcybiskupa Hartwiga II. W sierpniu 1188 roku potwierdzono zwierzchnictwo metropolii w Hamburgu-Bremie
nad biskupstwem w Üxküll; zaraz potem papież zaakceptował wyświęcenie Meinharda na biskupa. Tym samym przychylił się do żądań metropolii, czyli pretensji
do zwierzchnictwa nad biskupstwem w Inflantach ze
strony Hamburga‒Bremy. Było to posunięcie mieszczące się w dotychczasowej polityce papiestwa względem misji chrystianizacyjnych, czyli pozostawienia inicjatywy i odpowiedzialności za te misje miejscowym
biskupom oraz arcybiskupom.
Papież Klemens III rozpoczął jednocześnie starania
o uspokojenie gwałtownego postępu misji chrystianizacyjnej w Liwonii. Około roku 1190, po otrzymaniu raportu od Meinharda, papież wystosował do niego list,
w którym zezwolił mu oraz jego podwładnym na
przyjmowanie pożywienia dostarczanego im przez pogan. Co więcej, zezwolił mnichom i klerykom na dołączenie do misjonarzy w Liwonii, jeśli uzyskają zgodę
swego przełożonego. Biskup Meinhard pochodził z rodu Segeberg, który, jak wcześniej wspomniano, posiadał kontakty w misji chrystianizującej pogańskich Sło-
wian, prowadzonej pod przewodnictwem biskupa Vicelina z Oldenburga. Meinhard musiał o nim wiedzieć
z czasów spędzonych w Segebergu, być może nawet
znał go osobiście; zatem zgodnie z koncepcją św. Augustyna, rozpoczął misję w Üxküll na wzór prowadzonej przez biskupa Vicelina. Kiedy przyjechał na miejsce po raz pierwszy, był zdecydowany nawracać
mieszkańców Liwonii w sposób pokojowy. Wygłaszał
kazania, organizował dysputy oraz wybudował kościół,
aby ten służył opiece duszpasterskiej nad nową wspólnotą154. Pomimo reguły zakonnej oraz tradycji zgromadzenia kanoników regularnych Meinhard nie ograniczał
się do werbowania misjonarzy tylko spośród nich. Jednym z najwybitniejszych współpracowników Meinharda był Teodoryk, należący do zakonu cystersów i pochodzący z opactwa Loccum w Westfalii, który utworzył potem nową misję w Treyden, na północ od
Üxküll. Otrzymawszy w 1190 r. bullę papieską, Meinhard mógł kontynuować werbunek nowych misjonarzy
na szerszą skalę.
Podczas pontyfikatu następcy Klemensa III, Celestyna III, kuria rzymska śledziła rozwój misji nadbałtyckich z rosnącym zainteresowaniem. Raport od biskupa Meinharda stał się tematem debaty kolegium
kardynalskiego i spotkał się z entuzjastyczną reakcją
w kwietniu roku 1193. Odpowiedź sugerowała, jakoby
Meinhard wspomniał o pokusie rezygnacji z aktywnej
działalności chrystianizacyjnej na rzecz powrotu w „objęcia Racheli”. Chwaląc wybór aktywnej działalności
chrystianizacyjnej w miejsce kontemplacji, papież Ce-
lestyn nakłaniał jednocześnie biskupa Üxküll do kontynuowania dzieła. Celestyn III spełnił również prośbę
Meinharda i poszedł dalej niż Klemens III ‒ w roku
1190 pozwolił zatrudniać na misji wszystkich, których
Meinhard uzna za potrzebnych i użytecznych, oraz nadał im prawo głoszenia kazań. Z uwagi na fakt, iż misjonarze w Liwonii stanowili grupę niejednolitą, papież
dał mu prawo znoszenia reguł zakonnych dotyczących
spożywania pokarmów oraz odzienia. To znacznie ułatwiło pracę misyjną, gdyż usunęło przeszkody związane ze stosowaniem się do zasad reguły przez poszczególnych zakonników. W ten sposób codzienne trudności przestały stawać na przeszkodzie wspólnym wysiłkom kanoników regularnych, norbertanów, cystersów
oraz benedyktynów żyjących i pracujących obok siebie
na misji.
Ten list z 27 kwietnia 1193 jest jedynym zachowanym dokumentem Celestyna III dotyczącym wyprawy
liwskiej. Jednak inne źródła wspominają o listach,
w których Celestyn udzielał odpustu tym, którzy
wsparli wyprawę, udając się na Liwonię. Kronika Henryka Łotysza mówi o dwóch takich listach, ale nie powiela ani nie cytuje żadnego z nich. Henryk relacjonuje, że biskup Meinhard (przewodniczący wyprawie aż
do swojej śmierci w 1196 r.), spotkawszy się z powszechną apostazją i łamaniem przyrzeczeń nawrócenia, wysłał posłańca, aby zasięgnąć rady u papieża.
Henryk tak podsumował tę wizytę:
Gdy papież dowiedział się, jak wielu zostało
ochrzczonych, pomyślał, że nie wolno ich porzucać,
i zdecydował, że należy ich zmusić do zachowania wiary, którą dobrowolnie przyjęli. W istocie udzielił on odpuszczenia wszystkich grzechów tym, którzy wzięliby
krzyż i poszli odnowić ten niedawno ustanowiony Kościół.
Dalej Henryk przedstawia, jak następca Meinharda, cysters Berthold (biskup od 1197 r. do swojej
śmierci z rąk Liwów w 1198 r.), starał się o pomoc papieską:
Z powodu upadku Kościoła liwskiego Berthold wyrażał ubolewanie wobec papieża, biskupa [HamburgaBremy] jak i wszystkich zachowujących wiarę Chrystusową. Papież udzielił zatem odpuszczenia grzechów
wszystkim, którzy wzięliby krzyż i wyruszyliby przeciwko perfidnym Liwom. Wysłał on także listy w tej sprawie do biskupa Bertholda, podobnie jak do jego poprzednika.
Trzeci fragment kroniki Henryka może również
odnosić się do listów Celestyna. Henryk opisał, jak następca Bertholda, biskup Albert, po swojej konsekracji
na początku roku 1199 rozpoczął kampanię rekrutacyjną która w Boże Narodzenie roku 1199 doprowadziła
go ostatecznie na dwór króla Filipa Szwabskiego
w Magdeburgu, akurat w czasie koronacji. Tam biskup
zwerbował kolejnych ludzi. Henryk tak opowiada o tej
wizycie:
W obecności króla zapytano, czy dobra uzyskane
w rezultacie misji na Liwonię mają zostać oddane pod
opiekę papieża, podobnie jak oddaje się dobra pochodzące z wypraw do Jerozolimy. Odpowiedziano, że
w istocie przeznaczono je papieżowi, który zrównał misję liwońską z wyprawą jerozolimską, udzielając jej
uczestnikom licznych odpustów.
Niektórzy sądzili, że list, z którego pochodzi przytoczony tutaj fragment, pochodził od Innocentego III,
który w październiku 1199 r. wysłał listy do Alberta.
Jednak jest możliwe, że list ten napisał Celestyn: podczas lata i jesieni 1199 roku Albert z pewnością opierał
swoje działania na korespondencji Celestyna, jako że
nie otrzymał jeszcze listów Innocentego, zatem te
sformułowania w pismach Celestyna mogły wymagać
wyjaśnienia.
Kronika Arnolda z Lubeki również wspomina o liście od Celestyna przyznającym odpusty członkom misji liwskiej. Podaje ona, że Berthold stworzył armię
w północnych Niemczech ‒ co pokrywa się z relacją w
kronice Henryka Łotysza ‒ dalej zaś opisuje pomoc, jakiej udzielił papież Bertholdowi:
A ponieważ nie było powodów do organizacji krucjaty do Jerozolimy, papież Celestyn chciał kontynuować dzieło w Liwonii. Zezwolił on tym, którzy złożyli
przysięgę [udania się do Jerozolimy], wyruszyć do Liwonii, jeżeli taka była ich wola, przy czym nie zmniejszyłoby to rozmiarów przyznawanych im odpustów.
Sugestia Arnolda, że papież umożliwił zmianę
przysięgi z powodu braku wypraw krzyżowych do
Ziemi Świętej, jest wiarygodna, gdyż w tym czasie nie
organizowano tam żadnej nowej krucjaty. Zachęcony
listami papieskimi Henryk VI Niemiecki wezwał do
krucjaty do Ziemi Świętej na jesień 1195 roku i wiosnę
1196 roku, ale krzyżowcy zgromadzili się w portach na
południu Włoch i Sycylii dopiero wiosną roku 1197;
musieli zatem wyruszyć z Niemiec na początku 1197
roku.
Analiza tych fragmentów nasuwa pytanie, jak dobrze poinformowani byli Henryk i Arnold. Henryk, piszący swoją kronikę przeszło dwadzieścia lat później
(między 1225 a 1227 rokiem), prawdopodobnie nie
miał dostępu do listów papieskich. Nie stwierdza on,
jakoby miał okazję zapoznania się z nimi osobiście,
a jego wiedza o nich może pochodzić z przekazów ustnych oraz pośrednich przesłanek. Jego zrozumienie odpustów nie mogło być pełne. Dalej opisuje, jak około
1208 roku biskup Albert, chcąc przekonać zamierzających powracać krzyżowców, aby zostali na Liwonii,
zachęcał ich do ponownego podjęcia „krzyża w zamian
za powszechne odpuszczenie wcześniej zlekceważonych grzechów i obiecał im większy odpust i życie
wieczne za ogromny trud ich długiej pielgrzymki”.
Henryk zdaje się sugerować tutaj, jakoby Albert miał
władzę udzielenia powszechnego odpustu krzyżowcom,
którzy otrzymali wcześniej tylko odpust częściowy.
Arnold z Lubeki zmarł na początku drugiego dziesięciolecia XIII wieku, a zatem jego kronika powstała
przed kroniką Henryka. Jego wiedza o krucjacie liwskiej musiała pochodzić z częstych wizyt liwskich biskupów misyjnych w jego rodzinnym mieście Lubece
składanych podczas kampanii rekrutacyjnych oraz od
krzyżowców wyruszających na Liwonię z Lubeki.
Należy poddać dyskusji zarówno datowanie, jak
i treść listów od Celestyna obiecujących udzielanie odpustów za udział w krucjacie liwskiej. Pierwszy list
wspomniany przez Henryka mógł być wysłany w tym
samym czasie co list zezwalający biskupowi Meinhardowi na rekrutację pomocników ze wszystkich zakonów, to jest w kwietniu 1193 r. Kompozycja kroniki
Henryka Łotysza sugeruje jednakże rok 1195 lub 1196.
Drugi list papieski, o którym wspomina Henryk, należy
datować na rok 1197; sięga on czasów urzędowania
Bertholda, to jest lat 1197 i 1998. Napisany został przez
tego samego papieża, który wysłał list do Meinharda,
czyli Celestyna III, którego pontyfikat zakończył się jego śmiercią 8 stycznia 1198 r. List wzmiankowany
przez Arnolda może być tym samym co drugi list
wspominany przez Henryka, lub innym, wysłanym
w tym samym czasie. Krótka kadencja Bertholda sprawia, że mało prawdopodobne jest, aby kilkakrotnie
otrzymywał on listy papieskie.
Co do zawartości listów Celestyna, na podstawie
lakonicznych notek trudno określić, jaki cel stawiał papież przed krzyżowcami ani jak oceniał użycie siły
przeciw poganom. W swoim liście z 1195 lub 1196 roku Celestyn mógł pozwolić Meinhardowi na zatrudnianie krzyżowców w obronie jego misji, ale z relacji Hen-
ryka wynika, że Celestyn odwołał się także do apostazji
Liwów. Wygląda na to, że papież pozwolił na użycie
siły w celu nawrócenia Liwów. Jak to odnotowano powyżej, Henryk relacjonował, iż Celestyn „orzekł, że
[Liwowie] powinni być zmuszeni do zachowania wiary, którą dobrowolnie przyjęli” i że zadaniem krzyżowców była „wyprawa w celu odbudowy tego nowo
ustanowionego Kościoła”. W swojej kronice Henryk
określił Mainharda i jego towarzyszy jako będących
w stanie zagrożenia ze strony Liwów, Litwinów i Semigalów, opisał go także jako człowieka coraz bardziej
sfrustrowanego apostazją Liwów. Zdał również sprawozdanie z kilku przypadków, w których Liwowie zostali ochrzczeni, a następnie znowu popadli w pogaństwo, jak i przypadków, w których nie dotrzymali
obietnicy przyjęcia wiary. Henryk zasugerował, że doprowadziło to Meinharda pod koniec urzędowania do
poszukiwań nowej strategii i zasięgnięcia porady u papieża.
Przyczyna ogłoszenia krucjaty w 1197 roku pozostaje nieznana, jednak kompozycja i styl kroniki Henryka sugerują, że była nią trwająca apostazja Liwów,
która doprowadziła ostatecznie Bertholda do starań
o zgodę papieża na użycie przeciw nim siły. Henryk
opisał, jak Berthold wyprawił się do Liwonii bez armii,
aby zająć pozycję, zdecydowawszy się, według Henryka, „spróbować szczęścia bez żadnej armii”. Spotkał się
jednak ze zdecydowanym oporem i szybko zawrócił do
Saksonii, gdzie szukał pomocy u swojego arcybiskupa,
a w końcu także w kurii. To spowodowało napisane
drugiego listu przez Celestyna w 1197 roku. Powracając do Liwonii z armią, Berthold zaczął zbrojnie ujarzmiać Liwów i nawracać ich, stwierdzając, jak podaje
Henryk, że podjął ten krok, ponieważ Liwowie „zbyt
często odwracali się od wiary”. Henryk zaprezentował
tym samym użycie siły jako wymuszone i usprawiedliwione pogaństwem Liwów. Wysłannicy do kurii mogli
nie tylko przedstawić misję do Liwonii jako zagrożoną
atakami pogan, ale także uwydatnić konieczność środków zaradczych podjętych w celu ich nawrócenia.
Niestety, kwestia nagród obiecanych krzyżowcom
udającym się do Liwonii także pozostaje niewyjaśniona. Henryk uważał, że Celestyn w liście z 1195 lub
1196 roku obiecał uczestnikom bałtyckiej kampanii
pełne odpuszczenie grzechów, podczas gdy w notatce
dotyczącej listu Celestyna z 1197 roku wspomniał jedynie o ich odpuszczeniu na bliżej niesprecyzowanych
warunkach. Według Henryka, list dyskutowany na
dworze Filipa w 1199 roku, który mógł z powodzeniem
być napisany przez Celestyna, także przyznawał
uczestnikom walczącym w kampaniach misji liwskiej
pełne odpuszczenie grzechów. Nie jest jasne, czy
w rzeczywistości była jakaś różnica między duchowymi nagrodami obiecywanymi przez Celestyna w ciągu
tych lat, jak sugerują to sprawozdania Henryka, czy Celestyn konsekwentnie przyznawał krzyżowcom znad
Bałtyku odpust zupełny. Ta kwestia jest zależna od rzetelności zeznań Henryka i uwagi, jaką przykładał on do
opisywania tych duchowych nagród. Jednak stanowisko Arnolda, że Celestyn przyznał w 1197 roku krzy-
żowcom z rejonu Bałtyku identyczne rozgrzeszenie jak
to dane krzyżowcom na Wschodzie, to jest odpust zupełny, potwierdzają sprawozdania Henryka mówiące
o pełnym odpuszczeniu grzechów dla uczestników tych
krucjat, ofiarowanym przez Celestyna. Aczkolwiek
wydaje się to prawdopodobne, nie można być pewnym,
że Celestyn przyznał uczestnikom krucjat nadbałtyckich odpust zupełny.
Nie wiadomo, jakie doczesne przywileje obiecał
Celestyn krzyżowcom misji bałtyckiej. Jeśli rzeczywiście jeden z jego listów był dyskutowany na dworze Filipa w Magdeburgu w 1199 roku, kiedy to oczekiwano
wyjaśnienia sprawy ochrony bojowników, można przypuszczać, że jego listy nie zawierały szczegółowego
wykazu przywilejów przyznawanych uczestnikom wypraw. Henryk Łotysz podaje, że potencjalni krzyżowcy
byli świadomi przywilejów nadawanych ich pobratymcom idącym na Wschód i chcieli wymóc, aby podobne
nadawano pielgrzymującym w rejon Bałtyku; takiego
zrównania krucjat mogli także oczekiwać piszący do
papieża biskupi-misjonarze.
Podsumowując, misja w Liwonii rozpoczęła się
w latach dziewięćdziesiątych XII wieku. Na początku
przebiegała tradycyjnie, jako że rozpoczęła się z lokalnej inicjatywy i była prowadzona pod auspicjami arcybiskupa z Hamburga-Bremy. Wkrótce jej przebieg odbiegł od wzorca wyznaczonego przez większość podejmowanych w regionie tego typu akcji, stało się to
zaś z powodu nawiązania silnej więzi z kurią. Biskupimisjonarze z Liwonii, zwracając się do Rzymu z proś-
bami, czasami z poparciem swojego metropolity ‒ arcybiskupa Hamburga-Bremy ‒ aktywnie wykorzystywali poparcie papieża do poszerzania swoich możliwości.
Początkowo działalność misjonarzy ograniczała się
do wygłaszania kazań oraz innych pokojowych sposobów nawracania na wiarę Chrystusową. W obliczu oporu oraz prawdopodobnego odstępstwa od wiary pogańskich Liwów Meinhard nie poddał się i zdecydował się
na nowy krok: odstąpił od misji pokojowych i zdecydował się na użycie siły. Ostatecznie Berthold wybrał
ten sam sposób. Henryk Łotysz przypisuje tę zmianę
strategii biskupom misyjnym, a wcześniejsze listy
Klemensa III oraz Celestyna III nie wskazują by ta wyprawa miała się czymś różnić od pozostałych. Wydaje
się, że pomysł zaangażowania krzyżowców ‒ przypuszczalnie w obronie chrześcijan oraz w celu przywołania apostatów do porządku ‒ wyszedł zatem od biskupów misyjnych, a nie od kurii.
Decyzja o zmianie strategii nie zaskakuje, biorąc
pod uwagę fakt, jak sprawy nawracania pogan i użycia
sił zbrojnych splatały się w rejonie Bałtyku przez ostatnie dziesięciolecia. Nie dowiemy się, dlaczego biskupi
misyjni zdecydowali zwrócić się do kurii zamiast do
pobliskiego chrześcijańskiego władcy, który mógłby im
służyć wsparciem. Mógł się przyczynić do tego fakt, że
nie było żadnego chrześcijańskiego władcy bezpośrednio związanego z misją liwską ani takiego, który wysuwałby jakiekolwiek żądania do tych ziem. Możliwe,
że papieska proklamacja krucjaty wenedzkiej w 1147 r.
zachęciła biskupów misyjnych; krucjata powiązała kurię z szerzeniem wiary w regionie Morza Bałtyckiego.
Wspomnienie tej wyprawy było prawdopodobnie
wciąż silne wśród niemieckich wyższych sfer oraz
w kapitułach Hamburga oraz Bremy, kiedy to arcybiskup Hamburga-Bremy dołączył do kampanii wraz
z Lwem Saksonii, księciem Henrykiem. Biskupi misyjni mogli być też powodowani włączeniem się do estońskiej misji duńskiego arcybiskupa Eskila około roku
1170. Wieść o tym wydarzeniu mogła być przekazana
przez arcybiskupa Hamburga-Bremy lub kurię.
Prośby biskupów misyjnych były życzliwie przyjmowane przez kurię, choć źródła nie pozwalają nam
dokładnie określić charakteru papieskiej polityki dotyczącej krucjat na rzecz misji. Wydaje się jednak, że Celestyn w pewnym momencie dał pełne odpuszczenie
grzechów krzyżowcom w rejonie nadbałtyckim. Ponadto oświadczenie Arnolda, jakoby papież wyraził zgodę
na złagodzenie ślubów w Liwonii, tak jak miało to
miejsce w Ziemi Świętej, może świadczyć o tym, iż był
on skłonny wesprzeć krzyżowców w rejonie wschodniego Bałtyku bardziej zdecydowanie, niż czynił to
Aleksander III. Opis Henryka pozwala przypuszczać,
że argumentem usprawiedliwiającym użycie siły wobec
Liwów, wysuwanym przez biskupów misyjnych, była
potrzeba pomocy w walce z odstępstwem od wiary
wśród Liwów oraz fakt, że papież walkę z liwską apostazją określał mianem słusznej sprawy. Odstępstwo od
wiary, będące rebelią wobec Kościoła, było dużym zagrożeniem.
Papież Celestyn był czuły na potrzeby oraz obawy
głoszone przez Reinharda oraz jego następcę Bertholda.
Jednakże, podobnie jak Klemens III, nie wychodził
z inicjatywą ograniczał się jedynie do rozwiązywania
problemów zgłaszanych przez biskupów. Nie zachęcał
do podejmowania nowych misyjnych przedsięwzięć.
Ten brak misyjnej inicjatywy był zauważalny w postępowaniu wobec innych regionów. Po prośbach chrześcijan z Maroka Celestyn nakazał arcybiskupowi Toledo
wysłanie tam mówiącego po arabsku kapłana. Jednakże
zadaniem duchownego była praca wśród miejscowych
chrześcijan; nie miał on podejmować się głoszenia kazań wśród muzułmanów.
Wnioski
Papiestwo zaangażowało się w toczący się podbój
i nawracanie pogan w rejonie Morza Bałtyckiego poprzez ogłoszenie krucjaty połabskiej w 1147 r. W ciągu
XII w. papieskie strategie dotyczące kampanii na tym
terenie znacząco się różniły w zależności od tego, kto
sprawował funkcję głowy Kościoła. Ogłoszenie przez
Eugeniusza krucjaty przeciw Słowianom w ramach II
Krucjaty oznaczało użycie przemocy przeciw poganom
w Europie Północnej, a kampanie te stawiano na równi
z krucjatami do Ziemi Świętej. Zaangażowanie papieża
Eugeniusza III w nawracanie Słowian okazało się jedynie tymczasowe i nie doprowadziło do trwalszego
uczestnictwa Rzymu w tym przedsięwzięciu. Ingerencje papieża w misje wśród pogan nie były powszechne.
Misje nie były również zarządzane centralnie ani nie
było zorganizowanego systemu ich finansowania. Papiestwo nie próbowało nigdy wcześniej ingerować
w najazdy i nawracanie, choć z powodu wielu próśb i
listów dotyczących rosnących wpływów kuria musiała
zdawać sobie sprawę z tych działań. Po II Krucjacie
kontynuowano podbój i nawracanie pogańskich Słowian. Kampanie były zaplanowanie, finansowane
i przeprowadzane przez miejscowych książąt, biskupów
i arcybiskupów. Poganie byli nawracani głównie siłą
z pominięciem edukacji dotyczącej wiary chrześcijańskiej. Dla władzy świeckiej zaangażowanej w te działania nawracanie pogan nie było wyłącznym priorytetem;
równie ważne były motywy polityczne, takie jak tworzenie sojuszy i nowych systemów feudalnych. Nawracanie i katechizowanie ludzi w krajach na wschód od
Łaby nabrało rozpędu w latach trzydziestych i czterdziestych XII stulecia, kiedy to nowe idee reformatorskie miały wpływ na czołowe postaci tamtych czasów.
Mogło to prowadzić do lepszego traktowania nowo
nawróconych. Jednakże przybycie nowych mnichów
i regularne kanony, które podkreślały rolę nauczania
i ewangelizacji, nie przyniosły widocznych zmian
w strategii misjonarskiej.
Idee pokojowego nawracania rzadko były wprowadzane w życie, ponieważ ich entuzjaści musieli
współpracować z władcami świeckimi i działać na ich
warunkach. Metody nawracania zostały te same, czyli
ludzie byli chrzczeni przed przyjęciem nauk o swojej
nowej wierze. Takie sytuacje prowadziły jedynie do
pozornej akceptacji chrześcijaństwa.
Większość sił współtworzących kampanie, które
miały na celu podbicie i nawrócenie Słowian, nie angażowała Rzymu w swoje przedsięwzięcia, a jedynie starała się o opinię kurii w sprawach tworzenia organizacji
kościelnych i zakładania zakonów, kiedy próby założenia misji kończyły się sukcesem. Można to tłumaczyć
tym, że władza świecka z reguły podejmowała działania misyjne bez zgody i wsparcia papieża.
Organizatorzy dwóch nowych przedsięwzięć misjonarskich w najdalej na wschód oddalonych częściach
regionu nadbałtyckiego wykorzystali kurię dla swoich
przedsięwzięć. Gdy na początku lat siedemdziesiątych
XII w. duński arcybiskup planował misję w Estonii,
zwrócił się do papieża Aleksandra III o pomoc. Na początku papież nie zachowywał się entuzjastycznie; wydawało się, że jest niechętny tej sprawie. Ostatecznie
jednak wyraził swoje poparcie dla tych, którzy uczestniczyli w misji estońskiej. Aleksander nie podążał jednak drogą, którą wyznaczył Eugeniusz III. Eugeniusz
udzielił uczestnikom pełnego odpustu, jak również nadał im tymczasowe przywileje oraz przyznał środki,
które miałyby zapewnić papieską reprezentację w kampanii w postaci legata papieskiego. Aleksander nie zaoferował uczestnikom żadnych przywilejów, którymi
cieszyły się krucjaty na Wschód. Nie przyznał im także
pełnego odpustu. Nie objął też pieczy nad rekrutacją do
kampanii ani do wyprawy. Aleksander przyjął taką politykę prawdopodobnie dlatego, że nie uważał sprawy
nowej misji za wystarczająco ważną, by zwołać krucjatę (zatem posłużyć się najsilniejszym wówczas narzę-
dziem dostępnym papieżowi) ‒ sugeruje się tu, że na tę
strategię miał wpływ również strach przed powtórzeniem skutków tragicznej II Krucjaty, kiedy to rozdrobnienie sił Zachodu doprowadziło do spektakularnej klęski na Wschodzie i upadku morale w zachodniej Europie.
Zdaje się, że Aleksander stworzył hierarchię wojny
pokutnej w służbie Kościoła, w której to jedynie częściowo nagradzał kampanie na Morzu Bałtyckim
i Półwyspie Iberyjskim, nie obejmując ich żadnymi
środkami kontroli papieskiej, a ofiarowując jednocześnie pełne wsparcie dla krucjat w obronie Ziemi Świętej i przyznając ich uczestnikom przywileje i wszelkie
środki, które miały ułatwić rekrutację i organizację wypraw. Krucjaty w obronie Ziemi Świętej były w uprzywilejowanej pozycji. Tą drogą nie podążał papież Celestyn III, który odpowiedział na prośby nowej misji
w Liwonii, ale ubogi materiał dowodowy pozwala jedynie na przypuszczenia. Celestyn prawdopodobnie zaproponował tym, którzy wspierali misję w Liwonii odpust zupełny. Wydaje się również, że zezwolił na przeniesienie przyrzeczeń z Zachodu na Liwonię.
Wytłumaczenie prowadzenia wojny pokutnej w regionie nadbałtyckim różniło się w zależności od papieża. Zarówno Eugeniusz III, jak i Aleksander III dopuścili do nawracania pogan siłą, co stało w jawnej
sprzeczności z prawem kanonicznym. Aleksander
zwrócił uwagę na aspekt obronny i podkreślał fakt, że
poganie zastraszali ludność chrześcijańską. Celestyn
natomiast sankcjonował swoje postępowanie chęcią
nawracania apostatów. Nie było zatem spójnej strategii
w zastosowaniu wojny pokutnej na tym terenie. Doraźna polityka, w której papieże odpowiadali na petycje
miejscowych władz, zakładała działania wojenne.
W drugiej połowie XII wieku siła, z jaką prowadzono
wojny pokutne w służbie Kościoła, pochodziła właśnie
z Kościoła, od arcybiskupów i biskupów, a nie od miejscowych książąt czy też kurii.
Rozdział II
INNOCENTY III (1198-1216) I WYPRAWY
KRZYŻOWE W REGIONIE NADBAŁTYCKIM
Papież Innocenty III żywił głębokie zainteresowanie wyprawami krzyżowymi i wniósł znaczący wkład
w ideę i praktykę krucjat. W 1198 roku, to jest siedem
miesięcy po swoim wyborze, wystosował list, w którym wezwał do krucjaty z pomocą dla Ziemi Świętej.
Ten list, Post miserabile, rozpoczął nabór do IV Krucjaty, której punktem kulminacyjnym było splądrowanie Konstantynopola w kwietniu 1204 roku, jednak bez
spełnienia nadziei na odzyskanie Jerozolimy. W maju
1208 roku Innocenty usiłował we Francji rozpocząć rekrutację na wyprawę krzyżową a w grudniu tego roku
ogłosił bullę Ultinam dominus, próbując uzyskać
wsparcie w Lombardii i Ankonie. Dążenia te nie przyniosły jednak żadnych rezultatów. W bulli Quia major
z kwietnia 1213 roku Innocenty zapowiedział rozpoczęcie przygotowań do krucjaty na wielką skalę w celu
udzielenia pomocy dla Wschodu; zamierzał zerwać rozejm między Królestwem Jerozolimy i muzułmanami,
który miał trwać do 1217 roku. Papież Innocenty mógł
być ośmielony odrodzeniem się entuzjazmu dla wypraw oraz sukcesami chrześcijan w Hiszpanii, w Las
Navas de Tolosa, przeciwko kalifowi Almohadowi
w 1212 roku. Wydarzenia te zostały uznane za oznakę
Bożej aprobaty dla chrześcijańskiej sprawy. Szeroko
zakrojone przygotowania do nowej wyprawy zostały
dopracowane na IV Soborze Laterańskim w 1215 roku.
W czasie swojego pontyfikatu papież Innocenty proklamował także krucjaty przeciwko heretykom we
Francji oraz przeciwko Markwardowi z Anweiler.
Pontyfikat papieża Innocentego charakteryzował
się również większym zaangażowaniem się kurii w
wydarzenia w regionie nadbałtyckim, gdzie rozwijała
się działalność misyjna.
Wydarzenia w regionie Bałtyku w czasie pontyfikatu papieża Innocentego III
Wybór nowego biskupa dla Liwonii okazał się
punktem zwrotnym dla misji, która do tej pory wydawała się bezowocna. W 1199 roku arcybiskup Hamburga-Bremy Hartwig II wyznaczył Alberta von
Buxhövdena, swojego bratanka i kanonika z Bremy, na
trzeciego biskupa misyjnego w Liwonii. Wytrwałość
i zapał nowego biskupa sprawiły, że misja ruszyła
z miejsca, jednakże jego ambicje wkrótce doprowadziły
do konfliktu z misjonarzami.
Zaraz po przybyciu do Liwonii Albert założył miasto Ryga i przeniósł tam siedzibę biskupstwa z Üxküll.
Misyjna praca w Liwonii zmieniła się w podbój i nawracanie siłą. Albert powracał rokrocznie do Niemiec
w celu rekrutacji nowych sił do walki z poganami. Zapewnił sobie także militarne wsparcie poprzez nadanie
niemieckim rycerzom lenna w najbliższych okolicach,
jak również ustanowienie w 1202 roku nowego militarnego zakonu, Fratres Milicie Christi de Livonia, zwanego także Zakonem Kawalerów Mieczowych. Im więcej terenów Liwonii i południowej Estonii było podbi-
tych przez biskupa i jego pomocników ‒ obywateli Rygi i braci Zakonu Kawalerów Mieczowych ‒ tym bardziej wzmagały się kłótnie pomiędzy zdobywcami, jak
podzielić podbite tereny. Z powodu braku władz świeckich w ten terytorialny spór został wciągnięty w 1210
roku papież, kiedy biskup i mistrz zakonu odwiedzili
kurię, by przedstawić swoje racje. Innocenty rozsądził
spór, przyznając zakonowi jedną trzecią zdobytych
ziem oraz regulując relacje pomiędzy biskupem a zakonem. To bynajmniej nie zakończyło rywalizacji między stronami, gdyż do końca pontyfikatu Innocentego
III biskup Albert i zakon wysyłali do Rzymu mnóstwo
wzajemnych oskarżeń.
W początkach XIII wieku rozpoczął się nowy projekt misyjny w Prusach prowadzony przez polskich cystersów z opactwa Łęków. Już dwa wieki wcześniej
Wojciech (zginął w 997 r.) i Bruno z Kwerfurtu (zginął
w 1009 r.) próbowali podjąć misje w Prusach. Zainteresowanie Polaków tymi misjami powróciło w końcu XII
wieku. Nowa misja pruska otrzymała papieską aprobatę
w 1206 roku i była prowadzona przez cysterskiego
mnicha Krystiana od około 1210 roku. Wkrótce
zwierzchnictwo nad wyprawą przejął arcybiskup
gnieźnieński (jako prawowity władca tego typu przedsięwzięć w tym regionie), jednak w 1215 roku w czasie
pobytu w Rzymie na IV Soborze Laterańskim Krystian
został mianowany biskupem Prus. Krystian wraz ze
sprzymierzonymi misjonarzami usiłował zwalczyć
aspiracje polskich i pomorskich książąt do przejęcia
kontroli nad misją oskarżał ich przy tym o posługiwa-
nie się misją do poszerzenia własnych zdobyczy terytorialnych.
Także Duńczycy byli zaangażowani w różne projekty misyjne na wschodnich terenach nadbałtyckich.
Duński Kościół skrywał plany dotyczące misji w Estonii i w 1206 roku we współpracy z duńskim królem
Waldemarem II (1202-41) przygotował ekspedycję na
estońską wyspę Sarema (Ösel). Latem tegoż roku wyspa została podbita, lecz Duńczycy musieli zrezygnować z nadziei na stałe zagwarantowanie tam swojej
obecności. Większość ekspedycji powróciła do domu,
lecz duński arcybiskup Anders Sunesen (1201-1222)
udał się do Rygi, centrum misji liwskiej, gdzie spędził
zimę z 1206 na 1207 r. Po powrocie do Danii wysłał
raport do papieża, stwierdzając optymistycznie, że cała
Li wonią została już nawrócona. Król Waldemar i Kościół duński także mieli powiązania z misją pruską
i w 1210 roku, po otrzymaniu papieskiej autoryzacji
wyprawy, król wyruszył na ekspedycję do Prus.
Duński arcybiskup zaangażował się także
w szwedzkie wyprawy misyjne w Finlandii, które przez
kilka lat były sparaliżowane przez walki o szwedzki
tron. W 1209 roku zwrócił się o zgodę na konsekrację
biskupa Finlandii, zachował również prymat Szwecji.
Duńczycy długo interesowali się misją fińską jednakże
zaangażowanie arcybiskupa w elekcję w tym kraju
można także powiązać z próbą zapewnienia sobie, by
przywódca nowego Kościoła fińskiego sprzyjał kandydatowi na tron szwedzki, którego wspierali arcybiskup
i król duński.
Tym sposobem w pierwszych dekadach XIII wieku
otwarto kolejny obszar misyjny na wschodnich terenach nadbałtyckich. Postęp trwających projektów misyjnych doprowadził do wzmożonej liczby petycji do
kurii, jako że zarówno kościelne, jak i świeckie strony
zaangażowane w misje ubiegały się o wsparcie dla
swoich działań.
Prośby o poparcie papieskie dla działań w regionie nadbałtyckim
Począwszy od tego okresu, materiały źródłowe pozwalają nam dokładniej śledzić relacje pomiędzy kurią
a lokalnymi władzami zaangażowanymi w misję nadbałtycką. Zachowane listy, na podstawie których możemy analizować politykę Innocentego III, dotyczą
głównie misji w Liwonii oraz działań na terenie Danii.
Przywódcy misji duńskiej oraz liwskiej skutecznie
wywierali nacisk na kurię, domagając się wsparcia ich
działalności. Misja w Prusach nie miała jeszcze takiego
zasięgu, by wymagała częstej papieskiej uwagi, podczas gdy przez większą część pontyfikatu Innocentego
III misja w Finlandii była hamowana przez zawirowania wokół sukcesji do tronu szwedzkiego.
Biskup Albert z Liwonii kontynuował politykę
swoich poprzedników o często zwracał się do papieża
o wsparcie. Wysyłał petycje do kurii w latach 11991200, 1201, 1203-1204, 1210, 1212 i 1213, a w roku
1215 uczestniczył w IV Soborze Laterańskim. Henryk
Łotysz relacjonuje przemowę Alberta skierowaną do
papieża podczas soboru:
Świątobliwy Ojcze [...] tak jak nie przestałeś miłować Ziemi Świętej w Jerozolimie, kraju Syna Bożego,
otaczając go swoją świątobliwą opieką tak samo nie
powinieneś porzucać Liwonii, kraju Matki, ziemi dotychczas będącej we władaniu pogan i niedoświadczającej troski Twojej ni pocieszenia, ponownie strapionej.
Syn bowiem miłuje swój własny kraj i nie zniósłby jego
utraty, zatroszczyłby się również, by ziemia Jego Matki
nie była zagrożona w jakikolwiek sposób.
Swą relacją Henryk uczynił Alberta sprawcą stworzenia paraleli pomiędzy krucjatami do Ziemi Świętej,
ojczyzny Chrystusa, a Liwonii, ojczyzny Matki Chrystusowej, co jest najprawdopodobniej odzwierciedleniem prób biskupów misyjnych przekształcenia Liwonii w centrum pielgrzymkowe, jak również dokonał
przyrównania kampanii liwskich do wypraw krzyżowych do Jerozolimy. Liwonia jako wiano Dziewicy
Maryi odzwierciedla rosnący szacunek i cześć dla Bogurodzicy, której kult staje się coraz bardziej popularny
w XII wieku. Należy łączyć to z faktem, że katedra biskupia w Rydze, jak również cała Liwonia, zostały poświęcone Matce Boskiej przez biskupa Alberta po
przeniesieniu episkopatu z Üxküll do Rygi w 1201 lub
1202 roku. Idea ta powraca często w kronikach Henryka, który dalej opisuje, jak chrześcijanie walczyli pod
sztandarem maryjnym początkowo z inicjatywy Kościoła i biskupa, później zaś wzmocnieni przez domniemaną aprobatę papieską z 1215 r., uznającą Liwonię za „ziemię maryjną”
Z kronik Henryka jasno wynika, że biskup Albert
nierzadko zwracał się bezpośrednio do Rzymu z pominięciem swojego metropolity, arcybiskupa HamburgaBremy, którego pozycja osłabiła się z powodu sporu
dotyczącego wyboru nowego arcybiskupa. Konflikt ten,
powiązany z walką o władzę w Niemczech, sparaliżował prowincję Hamburg-Brema na kilka lat. W 1214
roku Albert otrzymał listy informujące, że jego biskupstwo, podobnie jak biskupstwo estońskie, nie ma
być podporządkowywane jakiejkolwiek jurysdykcji
metropolitalnej.
Duńczycy również rozpoczęli starania o poparcie
papieża dla swych działań przeciwko poganom w rejonie nadbałtyckim. Przed wyprawą na wyspę Ozylię
(Ösel) w 1206 roku arcybiskup Anders Sunesen otrzymał zgodę z kurii na konsekrację biskupa w bliżej nieokreślonym mieście zdobytym na poganach. Z kolei w
1209 roku król Waldemar II otrzymał papieską zgodę
na wyprawę planowaną na 1210 r., otrzymując odpust
oraz ochronę papieską dla siebie i uczestników wyprawy. Jak wspominaliśmy wyżej, nie ma żadnego znaku
świadczącego o tym, że duńscy królowie wcześniej
zwracali się po tego rodzaju papieskie pozwolenie na
swoje kampanie i dlatego oznacza to nowy etap w polityce duńskich władców. Duńczycy wydają się traktować swoje eskapady przeciwko poganom jak wyprawy
krzyżowe do Ziemi Świętej, zwracając się przy tym nie
tylko po papieskie upoważnienie dla swoich przedsięwzięć, ale również po przywileje, z których korzystali
krzyżowcy wędrujący do Jerozolimy.
Taka postawa była bardzo prawdopodobna ze
względu na wpływy arcybiskupa Andersa, który zdawał
się być główną postacią duńskiej polityki wypraw
krzyżowych. Arcybiskup wykazywał duże zainteresowanie misją. Henryk Łotysz relacjonował, że podczas
swojego pobytu w Rydze zimą z 1206 na 1207 r. Anders nauczał teologii i przystąpił do wysyłania księży,
aby apostołowali wśród pogan. Prawdopodobnie po
wzięciu udziału w podboju Estonii w 1219 r. Anders
pozostał w północnej części tego kraju przez ponad
dwa lata, do roku 1221, co po raz kolejny wskazuje na
jego chęć bycia aktywnie zaangażowanym w szerzenie
wiary chrześcijańskiej wśród pogan na nowo zdobytych
terenach. Jego wysiłki nie pozostały niezauważone
przez kurię papieską: w liście z kwietnia 1212 roku papież Innocenty pochwalił Andersa za nieustające zaangażowanie w sprawy misji. Zainteresowanie i udział
Andersa w głoszeniu ewangelii wśród pogan mogło być
zainspirowane przez nowe idee opieki duszpasterskiej,
które poznał podczas studiów za granicą. Rozpoczynając naukę w latach osiemdziesiątych XII wieku, odbywał studia we Francji, Anglii oraz we Włoszech, głównie jednak zdobywając wiedzę w Paryżu; za granicą
pozostał do wczesnych lat dziewięćdziesiątych, ucząc
się i jednocześnie nauczając. Teologia duszpasterska
oraz kaznodziejstwo przeżywały w tamtym czasie odrodzenie w szkołach paryskich, które wkrótce stały się
centralnym ośrodkiem zgłębiania tych idei. Nacisk położony na nauczanie i dyscyplinę chrześcijan został
określony następnie mianem „rewolucji duszpaster-
skiej”. To pociągnęło za sobą wzmożone zainteresowanie wiarą i zbawieniem wśród laików; zaczęto kłaść nacisk na nauczanie laikatu religii chrześcijańskiej oraz
propagowanie idei, które poparł entuzjastycznie również papież Innocenty III. Wszystko to znalazło odzwierciedlenie w kanonie IV Soboru Laterańskiego.
Mimo iż poglądy te były wciąż w początkowym stadium, kiedy Anders studiował w Paryżu, mogły wywrzeć na niego istotny wpływ. Pośród jego potencjalnych inspiracji był Piotr Cantor, którego nauki miały
zdecydowanie duszpasterską orientację i możliwe jest,
że zainspirowały także Innocentego III.
Anders prawdopodobnie zainteresował się również
krucjatami i mógł być dobrze zorientowany w ich organizacji. Należał do najbardziej wpływowej rodziny magnackiej w Danii w czasach, które silnie wiązały się
z wyprawami krzyżowymi do Ziemi Świętej. Kilku
z jego krewnych ze strony ojca wspierało duński kontyngent podczas III Krucjaty, a jego brat Johannes
zmarł w trakcie wyprawy do Jerozolimy około 1200
roku. Jego bratanek miał podtrzymywać rodzinną tradycję wojowania na terenach Ziemi Świętej i również
zmarł, w mieście Akka w 1232 r. W czasie swojego
pobytu w Paryżu Anders musiał być świadkiem przygotowań do III Krucjaty. Król francuski Filip August
podjął krzyż w 1188 r. i rozpoczął wyprawę po wielkiej
ceremonii w bazylice Saint-Denis w czerwcu 1190 r.
Jego nieuchronnie zbliżająca się krucjata musiała być
tematem wielu debat w paryskich szkołach, zatem An-
ders był najprawdopodobniej świadomy jej przygotowań.
Anders był dobrze zorientowany w pracy kurii papieskiej, a zdobyte doświadczenie pozwoliło mu na
wejście w bliski z nią kontakt. We wczesnych latach
dziewięćdziesiątych XII wieku, już jako magister teologii, powrócił do Danii, ostatecznie obejmując stanowisko królewskiego kanclerza. W 1194 r. zostało mu
powierzone (wraz z opatem Williamem z Æbelholt) zadanie reprezentowania w kurii papieskiej strony duńskiej w konflikcie małżeńskim pomiędzy królem Filipem Augustem i duńską księżniczką Ingeborg. Pobyt
w Rzymie dałby mu możliwość pozyskania osobistych
oraz zawodowych znajomości. Miał tam spotkać Lothara Segni, późniejszego papieża Innocentego III; był
również częstym gościem w kurii (co potwierdza jego
obecność jako świadka w wielu sprawach dotyczących
nadawania przywilejów papieskich pomiędzy 1191
a 1197 r.). Przypuszczalnie poznał Cencia, później papieża Honoriusza III, który w owym czasie był nie tylko kanclerzem papieskim, ale również prowadził całą
kancelarię papieską w latach 1194-1197, podczas negocjacji w sprawie małżeńskiej. Anders miał również spotkać wysłanników nie tylko z Hiszpanii i Ziemi Świętej, ale i biskupa misyjnego w Liwonii. Prawdopodobnie omawiał też z urzędnikami kurii stanowisko papieża w sprawie wypraw krzyżowych przeciwko różnym
wrogom Kościoła i pewnie zdawał sobie sprawę z wzajemnych relacji pomiędzy miejscowymi królami i biskupami oraz kurią w kwestii organizowania krucjat.
Anders utrzymywał stały kontakt z kurią po swoim
powrocie do Danii i wyborze na arcybiskupa w 1201 r.
Dążąc do uregulowania spraw duńskiego Kościoła
i usprawnienia go zgodnie z instrukcjami przekazanymi
przez kurię, korzystał z jej pomocy bardzo często i konsultował się z papieżem w wielu sprawach, między innymi dotyczących prawa kościelnego i kanonicznego.
Tak więc Anders pragnął zacieśnić więzi pomiędzy kurią papieską a Danią oraz pozwolił na większy wpływ
papieskiego autorytetu na duńskie sprawy kościelne.
Jego pobyt w Rydze od 1206 do 1207 r. musiał sprawić, że był on świadom skutecznych petycji składanych
przez biskupów Liwonii do kurii. Raport o sytuacji
w Liwonii, który Anders przesłał do kurii papieskiej po
powrocie z Rygi, wyraźnie pokazuje, że arcybiskup
uznał znaczenie włączenia papieża w misję i wypraw
na tamte tereny.
Wskutek zaangażowania jego rodziny w krucjatach
do Ziemi Świętej, pobytu w Paryżu oraz dzięki doświadczeniu nabytemu w Rzymie, Anders znał cele,
tajniki organizacji wielkiej krucjaty królewskiej, a także relacje panujące między kurią a przywódcami krucjat. Być może to właśnie skłoniło go do namówienia
duńskiego króla, by poszukiwał on akceptacji ze strony
papieża dla wojen prowadzonych przeciwko poganom,
dając mu przy tym wiedzę niezbędną do wprowadzenia
w życie nowej polityki. Pierwsze zdania listu do Andersa z 1206 roku mogą sugerować, iż ten przedstawił
planowaną wyprawę do Ösel jako próbę „ukarania niesprawiedliwości wobec chrześcijaństwa” ‒ de christiani
nominis iniuria uindicanda. Jeśli ten fragment rzeczywiście pochodzi z listu Andersa, świadczy to, iż znał on
terminologię używaną przez uczestników krucjaty i korzystał z niej przy opisie planowanej kampanii.
Liczne petycje ze strony Danii oraz misja w Liwonii sprawiły, iż papież wydał serię listów; pięć z nich
ma szczególne znaczenie, jeżeli chodzi o analizę polityki Innocentego na terenach nadbałtyckich, gdyż obiecano w nich odpuszczenie grzechów za udział w walkach przeciwko poganom, jak również umożliwiano
przeniesienie ślubów pątniczych z Ziemi Świętej na
kraje nadbałtyckie. Trzy z nich dotyczą misji w Liwonii: Sicut ecclesiastice religionis z 5 października 1199
r., wydany do chrześcijan z Saksonii i Westfalii oraz
mieszkańców terenów plemienia Wenedów i w rejonach za Łabą; Etsi verba evangelizantium z 12 października 1204 r. oraz Alto diuine z grudnia 1215 r.
Ostatni z nich zachował się w wersji adresowanej do
chrześcijan w Danii i do dziś nie wiadomo, czy nie został on wydany do innych prowincji kościelnych. Zachowała się jedynie wzmianka znaleziona w liście z lutego 1217 r. od papieża Honoriusza III do arcybiskupa
Henryka z Gniezna. W tymże liście Honoriusz odnosił
się do listów otrzymywanych od biskupów z Gniezna,
przytaczając ich skargi na temat prześladowań chrześcijan w tym regionie. Część tego opisu, opartego na liście
od biskupów, zawierała dosłownie przepisane pierwsze
słowa listu Innocentego z grudnia 1215 r. Świadczy to
o tym, iż Innocenty w grudniu 1215 r. wysłał także kopię Alto diuine do prowincji gnieźnieńskiej, skąd bi-
skupi, pisząc do nowego papieża w 1217 roku i prosząc
go o wsparcie, wykorzystali fragment z owego dokumentu.
Dwa pozostałe listy dotyczące działania króla Danii mają kluczowe znaczenie w ocenie polityki Innocentego. Oba zostały nadane 31 grudnia 1209 r. ‒ w liście Suggestor scelerum serpens papież poparł króla
Waldemara w jego zamiarach wyprawy przeciwko poganom, a w innym, niemal identycznym, choć adresowanym do wszystkich Duńczyków, nakłaniał ich do
wsparcia kampanii króla.
Wszystkie te listy są odpowiedziami na pytania
napływające z regionów nadbałtyckich. List z roku
1199 jest uważany za odpowiedź na prośby biskupa
Alberta; kolejny z 1204 r. został wydany w odpowiedzi
na petycje biskupa Alberta, podobnie jak ten z 1209 r.
do duńskiego króla wspomina propozycję krucjaty. List
z grudnia 1215 r. został napisany tuż po IV Soborze Laterańskim, w którym uczestniczył biskup Albert. List
ten został wydany 29 grudnia 1215 r. po dniu święta
Karola Wielkiego, które było obchodzone w Niemczech, a Karol czczony był jako święty krzyżowiec, co
może oznaczać ‒ jeśli dzień ten został wyznaczony
przez Alberta ‒ iż biskup chciał wykorzystać kult Karola Wielkiego do kampanii rekrutacyjnej do nowej krucjaty do Inflant. Nie mogło być to inicjatywą Innocentego, jako że Karol Wielki został kanonizowany przez
antypapieża Paschalisa III (1164-68), będąc jedynie
później uznanym za świętego przez kurię rzymską.
Papież Innocenty III i krucjaty bałtyckie
Uzasadnienie kampanii nad Bałtykiem
Listy wskazują że papież Innocenty III widział dwa
zadania w rejonie Bałtyku: dilatio ‒ nawracanie niewiernych i ekspansję wiary chrześcijańskiej, oraz defensio ‒ obronę nowo ochrzczonych przeciw atakom ze
strony ich pogańskich sąsiadów. To drugie zadanie było
argumentem, który miał zachęcić chrześcijan z Europy
Zachodniej do przyłączenia się do krucjaty.
W listach dotyczących misji liwskiej papież Innocenty podkreślał, że kampania ma służyć obronie nowych misji. W Sicut ecclesiastice religionis z października 1199 r. powód krucjaty podany wiernym był prosty: „dla obrony Kościoła liwskiego” ‒ ad defendendam
Liitonensem ecclesiam. Ten obronny argument był
podkreślany na każdym kroku; co więcej, sugerowano,
że ochrona nowo nawróconych była konieczna, aby
uniknąć apostazji. Papież Innocenty starał się podkreślać, że siła może być użyta jedynie w obronie konwertytów oraz że chrzest niewiernych z Liwonii może mieć
jedynie charakter dobrowolny ‒ dokładnie tak, jak podkreślał kilka tygodni wcześniej w odniesieniu do nawracania Żydów. List we wstępie brzmi: „Ponieważ
chrześcijańskie prawo nie pozwala, aby tym, którzy nie
chcą przyjąć wiary, narzucać ją siłą...”. Papież Innocenty akceptował konieczność użycia siły w imię obrony
nowo ochrzczonych, ale podkreślał, że należy zawsze
najpierw poszukiwać pokojowych rozwiązań: tylko
w wypadku, gdy poganie nie przystaliby na pokojowe
porozumienie, chrześcijanie mogą uciec się do przemocy w obronie konwertytów. Innocenty wspomniał pokojową pracę misjonarską Meinharda, lecz nie odniósł
się do programu nawracania siłą który wynikał z listów
papieża Celestyna III. Papież wydawał się znać te listy,
a brak odniesienia do nich sugeruje, jak zauważa Barbara Bombi, że nie popierał polityki swego poprzednika
i kolejnych kampanii w Liwonii. To nie byłaby jedyna
kwestia, co do której nie zgadzał się on z polityką Celestyna. Kilka lat później, w 1204 roku, gdy Innocenty
ponownie wydał listy popierające misję w Liwonii, jej
uczestnicy mieli za zadanie obronę nowego Kościoła.
Gdy w 1215 roku zachęcał chrześcijan do wyprawy do
Liwonii, nakazywał, aby „przybywali niosąc pomoc
[nowo nawróconym], chroniąc ich przed barbarzyńcami
i krzewiąc wiarę chrześcijańską zarówno bronią duchową jak i świecką”. Listy mówią o prześladowaniach, jakim poddawani są konwertyci ze strony pogan;
jest to temat obecny zarówno w arendze listu, jak
i w narratio. Wynika z tego, że zadaniem walczących
miała być przede wszystkim obrona nowo ochrzczonych, aczkolwiek jest to przedstawione mniej klarownie niż w liście z roku 1199. Papież po raz kolejny ukazuje się jako ten, który przekonuje wiernych udających
się w rejon nadbałtycki, by działali raczej w sposób defensywny, aniżeli agresywny w stosunku do pogan.
Wykazuje tym samym daleko idącą ostrożność, dbając
o to, by podawany powód wyprawy ‒ obrona nowego
Kościoła ‒ pozostawał w zgodzie z prawem kanonicznym. Chodziło o to, by popierane przez papiestwo
kampanie pomocy dla misji liwskich w warstwie formalnej pozostawały zgodne z nauką i doktryną Kościoła.
Gdy w roku 1209 Innocenty zatwierdza plany ekspedycji duńskiego króla w rejon Bałtyku, powierza mu
zadanie nawracania pogan. Namawia władcę, żeby
„poczynił odważne przygotowania, by wykorzenić pogaństwo i poszerzyć granice chrześcijaństwa”. Stylistyka ta, podobnie zresztą jak całość listów, nawołuje niczym w przypowieści ewangelicznej: „Lecz kiedy
urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych”, wskazując tym samym, że w listach do duńskiego władcy papież Innocenty bliski jest
akceptacji wojny misyjnej w rejonie Bałtyku. Nie było
jednak sugestii w liście Innocentego, jakoby kampania
była wymierzona przeciw apostatom. Przeciwnie, papież mówił o tych, którzy byli „ignorantami” w stosunku do Stwórcy. Arenga nawiązywała do prześladowań
chrześcijan, tym samym sugerując, że kampania królewska miała charakter obronny; jednak to uzasadnienie
nie pojawia się w dispositio. List z 1209 roku znacznie
różni się od pozostałych pism papieża Innocentego, jeśli chodzi o określenie celów wyprawy.
Odpusty i tymczasowe przywileje dla kampanii nadbałtyckich
Kilka listów Innocentego dotyczących regionu
nadbałtyckiego gwarantowało uczestnikom kampanii
nagrodę duchową W Sicut ecclesiastice religionis
z października 1199 r. Innocenty udzielił uczestnikom
odpuszczenia grzechów w nagrodę za ich wysiłek, jak
również złagodził przysięgi tych, którzy ślubowali
pielgrzymkę do Rzymu, i zezwolił im w zamian pojechać do Liwonii. W Etsi verba evangelizantium z października 1204 r. zgodził się, aby kapłani, którzy przyrzekli udać się do Ziemi Świętej, pracowali zamiast tego w misji liwskiej. Pozwolił również ludziom świeckim, którzy z powodu braku środków lub w związku ze
słabym zdrowiem nie mogli podróżować na Bliski
Wschód (w związku z czym i tak nie byłoby z nich pożytku), jechać do Liwonii, aby nawracać pogan. A zatem złagodził ich śluby, prawdopodobnie zgadzając się,
aby zachowali prawo pełnego odpustu. W Alto diuine
z grudnia 1215 r. namawiał tych chrześcijan, którzy
w związku ze stanem zdrowia lub ubóstwem nie mieli
możliwości udać się do Ziemi Świętej i dlatego nie złożyli jeszcze żadnych przysiąg odnośnie do krucjaty, aby
udali się do Liwonii bronić tamtejszych nowo nawróconych w zamian za odkupienie swoich grzechów, „in
remissionem peccatorum”. Papież dodał, że rozgrzeszenie można uzyskać nie tylko osobiście, udając się do
Liwonii, ale również udzielając wsparcia finansowego,
„concessa eis qui subuenerint in personis aut rebus indulgentia peccatorum”; tym samym po raz pierwszy
w trakcie swojego pontyfikatu umożliwił szerszemu
kręgowi otrzymanie odpustu drogą krucjat nadbałtyckich. Rozgrzeszenie udzielone uczestnikom kampanii
w obronie Liwów było w związku z tym niesprecyzowane i niepełne. List z 1204 r., który umożliwiał zamianę przysiąg z zachowaniem pełnego odpustu, nie in-
formował precyzyjnie, że ten udzielany za krucjaty bałtyckie będzie odtąd taki sam jak za obronę Ziemi Świętej. Jednoznacznie oświadczał, że był to przypadek
„voto in votum de nostra licentia commutato”, odnoszący się tylko do ludzi, którzy już złożyli przysięgi
i uzyskali odkupienie win, którego papież nie mógł lub
nie chciał później cofnąć. Nie chodziło zatem o ofiarowanie nowych odpustów tym, którzy mieli zamiar przyłączyć się do kampanii nad Bałtykiem.
Uczestnicy duńskich wypraw również byli nagrodzeni tylko niesprecyzowanym niepełnym odpustem.
Kiedy 31 października 1209 r. papież zaaprobował plan
Waldemara, króla Danii, dotyczący kolejnej kampanii
przeciw poganom, udzielił mu odpuszczenia grzechów
i w towarzyszącym liście zaadresowanym do wszystkich Duńczyków nagrodził tych, którzy wzięli udział w
tej królewskiej ekspedycji takim samym odkupieniem
win. Oba listy miały charakter „remissionem [...] peccatorum”.
Odpust otrzymany przez uczestników wypraw
nadbałtyckich był w związku z tym, logicznie rzecz
biorąc, odpuszczeniem grzechów ‒ „remissio peccatorum”. Dla kontrastu, odpust udzielony broniącym Ziemi Świętej posiadał dużo większy zakres, zarówno jeśli
chodzi o pokutę, jak i grupę ludzi, którą obejmował.
Bardzo wcześnie, bo w 1198 r., Innocenty opracował
nową formułę udzielania rozgrzeszenia, którą poznano
po raz pierwszy, gdy nawoływał do walki w IV Krucjacie ‒ Post miserabile. Tym razem udzielił uczestnikom
odpustu zupełnego ‒ „plena venia peccatorum”; skon-
struował również nową formułę, która nie tylko zawierała odpust, ale i precyzowała, kto miał go otrzymać.
Używał jej w swoich listach do uczestników krucjat
w Ziemi Świętej z nielicznymi zmianami przez cały
swój pontyfikat. Swoją ostateczną formę osiągnęła ona
w Ad liberandam, dekrecie do uczestników krucjat napisanym podczas obrad Soboru Laterańskiego VI w
1215 r., kiedy to odpust i lista tych, którzy go otrzymali, sformułowane były następująco:
Tak więc i my, wierzący w litość wszechmogącego
Boga i w autorytet błogosławionych apostołów Piotra
i Pawła, na mocy wiązania i uwalniania, którą zesłał
nam Bóg, choć jesteśmy jej niegodni, udzielamy wszystkim tym osobiście wykonującym pracę i ponoszącym
koszty całkowitego odpuszczenia grzechów, do których
dobrowolnie na głos się przyznają ze skruszonego serca. A jako sprawiedliwą nagrodę obiecujemy im wiekuiste odkupienie win. Dla tych, którzy nie udali się na
wyprawę osobiście, ale wysyłają odpowiednich ludzi na
własny koszt wedle swoich możliwości i sytuacji życiowej, oraz podobnie tym, którzy udają się na kampanie
osobiście choć za cudze pieniądze, udzielamy pełnego
przebaczenia grzechów. Pragniemy również i przyznajemy, że odpuszczenie win powinni dzielić ci wszyscy,
którzy w związku ze swoim zaangażowaniem i oddaniem ofiarowali odpowiednią ilość swoich dóbr, aby
pomóc Ziemi Świętej, lub udzielają stosownej porady
oraz pomocy.
Tak więc odpust zupełny dany był nie tylko tym,
którzy osobiście udali się na krucjatę, lecz również tym,
którzy wysłali kogoś w swoim imieniu lub wzięli
udział w krucjacie w zastępstwie za innych; odpust,
wprawdzie częściowy, był udzielony również tym, którzy wsparli krucjatę finansowo.
Innocenty nigdy nie zastosował nowej formuły
całkowitego odpustu dla krucjat nadbałtyckich. Udzielił
odpustu zupełnego w ramach innych krucjat, jak choćby tej w Hiszpanii, w południowej Francji czy tej przeciw Markwardowi z Anweiler, przeważnie określając
wyraźnie, że ich uczestnicy powinni cieszyć się tymi
samymi odpustami co krzyżowcy służący wsparciem
w Ziemi Świętej. Tymczasem uczestnikom wyprawy
nad Bałtyk zapewnił tradycyjne i bardziej ograniczone
odpuszczenie grzechów. Papieże udzielali odpustów,
przeprowadzając już samą rekrutację ‒ szło o to, by
uczynić uczestnictwo w ciężkiej wyprawie w służbie
Kościołowi atrakcyjnym ‒ jednak nie były one wydawane bezproblemowo. Większy odpust to większa nagroda, a hierarchia odpustów musi odzwierciedlać hierarchię czynów pokutnych, za które są one wydawane.
To, że papieże sami upatrywali w odpustach środek do
kontrolowania krucjat, do osiągania konkretnych celów, zostało dowiedzione, kiedy zdecydowali się je
wycofać lub unieważnić. W 1213 r. Innocenty chciał,
by wszyscy ludzie skupili się na Ziemi Świętej
i w związku z tym odwołał odpusty dla uczestników
wypraw w Hiszpanii i Francji. Udzielenie tylko częściowego odpustu dla uczestników kampanii nad Bał-
tykiem świadczy o tym, że wyprawa nie była dla Innocentego priorytetowa.
Innocenty nie próbował zapewnić szerszego
wsparcia dla wypraw nadbałtyckich, oferując odpusty
tym, którzy przyczyniali się do tych przedsięwzięć finansowo lub wysyłali innych w zastępstwie, tak jak
uczynił to dla krucjat do Ziemi Świętej. Tutaj tylko ci
aktywnie biorący udział w wyprawie byli nagrodzeni
odpuszczeniem grzechów. Jedyny wyjątek od tej reguły
znaleziono w Alto diuine z 29 grudnia 1215 r., rozszerzającą odpust na tych, którzy wspierali finansowo wyprawy do Liwonii. Mogło to mieć związek z debatą Soboru Laterańskiego IV na temat finansowania krucjat.
Istotnym przywilejem, którym cieszyli się krzyżowcy, była papieska protekcja podczas krucjaty. Innocenty konsekwentnie dawał taką ochronę krzyżowcom
i ich dobrom we wszystkich swoich listach dotyczących
Ziemi Świętej. Przywilej ten był jednak stosowany różnie w odniesieniu do wypraw nad Bałtyk. Papież zapewnił swoją ochronę wyruszającym na Liwonię
w 1199 r., lecz już nie w 1215 r. (w 1199 r. protekcja
obejmowała jednak tylko samych uczestników, nie zaś
ich dobra). Kiedy Innocenty zatwierdził plany duńskiego króla na krucjatę w 1209 r., nie było wzmianki o papieskiej pomocy dla któregokolwiek uczestnika. Po
nowych petycjach od Waldemara Innocenty zapewnił
mu ten przywilej w maju 1210 r., ale nie rozszerzył
ochrony na innych, niższych rangą uczestników wyprawy. Nie miał zatem ustalonej polityki nadawania
przywilejów uczestnikom krucjat nadbałtyckich, żaden
też z innych tymczasowych przywilejów nadanych
krzyżowcom ruszającym do Ziemi Świętej nie był zapewniony uczestnikom wypraw nad Bałtyk.
Składanie ślubów
Niektóre z listów Innocentego odnoszą się do
uczestników ślubujących wzięcie udziału w kampaniach nad Bałtykiem. Dwa z nich dotyczą zmiany przyrzeczeń. List z 5 października 1199 r. pozwala tym,
którzy złożyli przysięgę na pielgrzymkę do Rzymu, na
zmianę celu na Liwonię (również list z 12 października
1204 r. pozwalał na przeniesienie przyrzeczeń z Ziemi
Świętej na Liwonię). Ponadto kiedy Innocenty w 1210
r. odpisał na pisemną prośbę duńskiego króla o papieską protekcję podczas swej kampanii, opisał króla jako
biorącego na swoje ramiona święty krzyż, „signo crucis
assumpto”. To sugeruje, że Innocenty założył, iż
uczestnicy w nadbałtyckich przedsięwzięciach ślubowali przed przystąpieniem do kampanii. Według Henryka Łotysza, papież Celestyn III miał na koncie listy
dotyczące kampanii w Liwonii; listy te również odnoszą się do uczestników „biorących krzyż”, sugerując,
o ile można zaufać Henrykowi, że Celestyn również tak
założył. Jest to również sprawa dla następców Innocentego, którzy w swoich listach często odnosili się do
uczestników kampanii nad Bałtykiem jako crucesignati
i pozwalali na przesunięcie przyrzeczeń na kampanie
nadbałtyckie.
Nie można ustalić, jak powszechna była ta praktyka. Tylko kilka źródeł wspomina przysięgi dla kampa-
nii nadbałtyckich. Jak wyżej wspomniano, w swym
opisie duńskiej odpowiedzi do Eugeniusza III w sprawie wezwania do krucjaty przeciw Słowianom w 1147
r. Saxo, piszący około roku 1200, oznajmia, że „Duńczycy nie chcą lekceważyć swych obowiązków wobec
Kościoła ze względu na swą własną wojnę i dlatego
wzięli na ramiona znak świętej pielgrzymki i wypełnili
swój obowiązek”. Co więcej, wpis do Liber daticus
Lundensis vetustior, który prawdopodobnie odnosi się
do II Krucjaty, stwierdza, że „Asmundus et Godmundus, illustres laici, apud Slavos sub signo sancte crucis
occisi sunt”. Podsumowując, Henryk Łotysz w swojej
kronice kilkakrotnie wzmiankuje o uczestnikach kampanii wspierających misję w Liwonii ‒ pomiędzy drugą
połową lat dziewięćdziesiątych XII w. a rokiem 1227 ‒
jako o tych, którzy przyjęli krzyż na swe ramiona. Żadne późniejsze odniesienia do składających śluby nie zostały odnalezione w niepapieskich materiałach źródłowych z XII i XIII w. Nic nie wiadomo o ślubowaniu ani
o ceremonii przyjęcia krzyża. Nie wiadomo również,
czy przygotowania do każdej kampanii prowadzonej
w rejonie Bałtyku obejmowały złożenie takich przyrzeczeń i czy składali je wszyscy uczestnicy.
Papieskie próby organizacji kampanii nadbałtyckich
Nawołując do udziału w krucjatach do Ziemi Świętej, Innocenty przedsięwziął nowe środki ‒ dzięki temu
ułatwił i przejął ściślejszą kontrolę nad rekrutacją krzyżowców. Otóż połączył on stosowane wcześniej metody polegające na wykorzystaniu specjalnych pełnomoc-
ników i lokalnego duchowieństwa z wyznaczaniem
miejscowych prałatów jako swoich reprezentantów.
Ogłaszając IV Wyprawę Krzyżową Innocenty wskazał
dwóch regionalnych przedstawicieli wyższego duchowieństwa ‒ templariusza i brata szpitalnego ‒ do ogłaszania krucjaty. Rozwiązanie to zastosowano ponownie
w 1208 roku, kiedy to papież bezskutecznie próbował
rozpropagować nową wyprawę religijną do Francji,
Lombardii i Marchii Ankońskiej. Rozpoczęcie V Krucjaty przyniosło dalszy rozwój metod nawoływania do
takich wypraw: Innocenty stworzył system oparty na
wybieraniu w każdej prowincji kościelnej niewielkiej
grupy, głównie biskupów, odpowiedzialnej za rekrutację bojowników o miejsca święte. Zadania i uprawnienia tych osób były dokładnie określone: mieli oni nauczać o krzyżu, przyjmować przysięgi oraz darowizny.
Posiadali w tych kwestiach władzę legatów, jak również mogli wyznaczać swoich zastępców. Mechanizm
ten zastosowano w większej części chrześcijańskiej Europy łacińskiej. Przez cały swój pontyfikat Innocenty
dbał o to, by krucjaty na rzecz Ziemi Świętej przyniosły
zamierzone korzyści.
Z drugiej strony, nie wymyślił skutecznego programu nawoływania do wypraw nadbałtyckich. Jeśli
nawet wysłał listy, w których poruszał te kwestie w odniesieniu do misji w Liwonii w 1199 r., w czasie gdy
wydał Sicut ecclesiastice religionis popierające tę misję, to najprawdopodobniej musiały one zaginąć.
W każdym razie w swoim piśmie z października 1204
r. przychylił się do prośby biskupa Alberta dotyczącej
głoszenia kampanii w kościołach prowincji HamburgBrema nawet w czasie obowiązywania interdyktu.
W rezultacie Innocenty zrzekł się swojej kontroli nad
nawoływaniem i rekrutacją do misji w Liwonii na rzecz
Alberta, dając mu niemalże całkowitą swobodę w planowaniu, zwoływaniu i naborze do krucjat w tamtych
stronach. To pełnomocnictwo nie było ograniczone
w czasie, ale odnosiło się tylko do określonego regionu
geograficznego, prowincji Hamburg-Brema, która była
kluczowym regionem w pozyskiwaniu uczestników misji w Liwonii. W grudniu 1215 r., kiedy Innocenty wydał Alto diuine wzywającą wiernych w Danii do wsparcia misji liwskich, zwrócił się do miejscowego kleru
o ogłoszenie swojego listu w ich parafiach i nawoływanie do przyłączenia się do kampanii.
Listy z 1209 i 1210 r. dotyczące planowanego
przedsięwzięcia króla Danii przeciw poganom nie zawierały żadnych instrukcji odnośnie do głoszenia jego
ekspedycji i chociaż jeżeli jeden z nich był skierowany
do wiernych w królestwie Danii, został przypuszczalnie
wysłany do króla, żeby ten mógł użyć go wedle własnego uznania.
Zatem Innocenty nie wprowadził w życie środków
zapewniających papieską kontrolę nad organizacją ekspedycji w rejonie Bałtyku; pozostawił planowanie
i ogłaszanie krucjat, a zatem także rekrutację, władzom
lokalnym. Ten brak papieskiego zainteresowania organizacją przedsięwzięć nadbałtyckich kontrastuje z wagą
jaką papież przykładał do głoszenia krucjat w Ziemi
Świętej, i wskazuje, że nie był on zaangażowany w pozyskiwanie uczestników wypraw bałtyckich.
Region wyznaczony do rekrutacji do kampanii
nadbałtyckich obejmował kraje leżące w rejonie Morza
Bałtyckiego. List z 1199 roku został wysłany do Saksonii, Westfalii, a także do chrześcijan zamieszkujących ziemie Wenedów i regiony po drugiej stronie Łaby. List z 1204 roku został zaadresowany do prowincji
Hamburg‒Brema, podczas gdy ten z 1215 roku ‒ do
Duńczyków. Wcześniej zasugerowano, że podobne listy, obecnie zagubione, zostały napisane do innych kościelnych prowincji w regionie w grudniu 1215 roku.
Jest prawdopodobne, że Innocenty stosował się do
próśb biskupa Alberta, który, jak to zostało udokumentowane w kronice Henryka Łotysza, tradycyjnie pozyskiwał uczestników w Saksonii i Westfalii, a w 1199
roku szukał wsparcia ze strony króla Danii. Listy z lat
1209 i 1210, dotyczące ekspedycji Waldemara, nawoływały do brania udziału w królewskiej wyprawie jedynie Duńczyków. Nie podjęto żadnych prób w celu
rozszerzenia kręgu uczestników zaangażowanych w tę
sprawę. Wydaje się, że Innocenty po prostu wezwał do
pomocy nad Bałtykiem te regiony, które zasugerował
Albert i Waldemar, i z pewnością nie próbował przekształcić kampanii obronnej nowego Kościoła w regionie Bałtyku w problem całego zachodniego chrześcijaństwa.
Papieskie próby kontrolowania organizacji kampanii w
regionie nadbałtyckim
Wydaje się oczywiste, że nie było praktycznie żadnych papieskich prób kontroli organizacji, czasu trwania czy nawet miejsc docelowych kampanii bałtyckiej.
Gdy Innocenty wydawał zgodę na przeprowadzanie nowych wypraw w regionie, nie wyznaczał żadnych legatów papieskich, by go reprezentowali lub przejęli nadzór nad kampaniami. Pisma dotyczące wypraw do Liwonii nie zawierały wskazówek co do ich przeprowadzania i organizacji; podjęcie takich decyzji papież pozostawiał w całości biskupowi misyjnemu. Również
w listach uwierzytelniających wyprawę duńskiego króla w 1209 r. nie znajdujemy żadnych sugestii ani porad
dotyczących wspomnianych wyżej kwestii ‒ po prostu
zatwierdzały wyprawę, którą zaplanował już Waldemar. Że był to rzeczywiście duński plan królewski,
a nie koncepcja wspólna dla wszystkich chrześcijan,
dokumentuje pismo do wiernych Królestwa Danii,
w którym papież namawia ich do „pomocy” swemu
królowi oraz do „chwycenia za broń wraz ze swoim
królem”. Papież nie starał się nawet angażować innych
magnatów z regionu. Nie określił on celu wyprawy króla, a jedynie w sposób ogólny zezwolił mu, by wyruszył na pogan; jedyna wskazówka o charakterze „geograficznym” znajdowała się w komentarzu załączonym
do listu, gdzie stwierdzone jest, iż król dotychczas wielokrotnie walczył przeciwko „barbarzyńskim nacjom
[...] które graniczą z waszym królestwem”. Papież tym
samym dał duńskiemu królowi wolną rękę w sprawie
przeprowadzenia kampanii, gdyż uznał ją za posunięcie
właściwe: upoważnione przez Kościół królewskie działania wojenne w służbie wiary.
Ten brak papieskiej kontroli wydaje się bardzo
szczególny w świetle prób przejęcia przez Innocentego
ścisłej kontroli nad krucjatami do Ziemi Świętej. Jako
wikariusz Chrystusa, głowa Kościoła, wziął pełną odpowiedzialność za wyprawy krzyżowe i odzyskanie
świętych miejsc. To było jasne od samego początku jego pontyfikatu. Oświadczył to, proklamując I Krucjatę
‒ Post miserabile ‒ w sierpniu 1198 r. Problem kontroli
nad wyprawami stał się jeszcze bardziej palący po niepowodzeniu IV Krucjaty; uwidoczniło się to zwłaszcza
w wezwaniach do kolejnej misji oswobodzenia Jerozolimy. Od 1213 r. papieskie próby zapewnienia kontroli
nad krucjatą stawały się coraz bardziej zdecydowane ‒
za ich uwieńczenie można uznać szczegółowe uzgodnienia przedstawione w Ad liberandam z roku 1215.
Jednocześnie Innocenty w ogóle nie próbował przejąć
nadzoru nad bałtycką wyprawą, nawet w Sicut ecclesiastice religionis z października 1199 r. albo w Al to
diuine z grudnia 1215 r., na pisanych w czasie, gdy
niepokoił się kontrolą nad wyprawami do Ziemi Świętej. Obojętności wobec kontroli i organizacji wypraw
przeciwko niewiernym nad Bałtykiem nie można po
prostu przypisać odległości pomiędzy Rzymem a północną Europą. Encyklika Post miserabile z 1198 r. ze
szczegółowymi instrukcjami na temat planowania IV
Krucjaty została wysłana do Anglii, jak również do in-
nych krajów; Quia major z 1213 r., która również zawierała papieskie wskazówki odnośnie do organizacji
krucjaty na Wschód, została wysłana zarówno do Danii, jak i Szwecji.
Chociaż Innocenty nigdy nie próbował objąć ścisłą
kontrolą kampanii przeciwko heretykom we Francji lub
przeciwko muzułmanom w Hiszpanii, tak jak to zrobił
z krucjatami na Wschodzie, okazał wielkie zainteresowanie hiszpańskimi i francuskimi przedsięwzięciami,
służąc przywódcom tych kampanii radą na temat sposobu działania. Na początku 1212 r. doradził królowi
Kastylii, by ten wezwał do tymczasowego rozejmu
i odroczenia walk z muzułmanami na bardziej korzystny czas. Papież odegrał również ważną rolę w kampanii
przeciwko heretykom we Francji, szczególnie po zamordowaniu legata papieskiego Piotra z Castelnau
w styczniu 1208 r.
Brak jakiejkolwiek próby zaangażowania się
w przeprowadzenie kampanii w regionie Bałtyku może
zatem być rezultatem traktowania tych wypraw przez
Innocentego jako znacznie mniej ważnych.
Charakter pism papieskich dotyczących kampanii
w krajach nadbałtyckich
Istnieje znacząca różnica w formułowaniu pism Innocentego na temat liwskiej misji, gdy porównamy je
z tymi dotyczącymi działań duńskich. Listy z lat 1199,
1204 i 1215, odnoszące się do misji liwskiej, nie zawierają żadnych przykładów „typowej terminologii
krucjatowej”, takich jak wyraźne odniesienia do
uczestników, którzy „zabrali krzyże” lub zostali „naznaczeni krzyżem”, traktowanie krucjat jako służby Jezusowi Chrystusowi czy też określanie krucjat „świętą
pielgrzymką”. Pisma z lat 1209 oraz 1210 dotyczyły
wyprawy duńskiego króla i w przeciwieństwie do poprzednich listów zawierały tego typu określenia. W liście z 31 października 1209 r. Innocenty, wzywając
wszystkich Duńczyków do wspierania króla w jego
krucjacie, nazwał zaplanowaną przez króla wyprawę
krzyżową mianem „tam sancte peregrinationis labore”.
W liście z tego samego dnia do niemieckiego cesarza
Ottona IV papież ponownie odniósł się do wyprawy
duńskiego króla słowami „tam sanctea peregrinatione
labore”, używając przy tym sformułowania „ scruitium
Ihesu Christi”. W swoim piśmie z 1210 r. Innocenty
opisał króla jako naznaczonego krzyżem, „signo crucis
assumpto”. Wprawdzie Helmut Roscher twierdzi, że
„Das Fehlen des Begriffes »crucesignati« und ähnlicher
Benennungen wird bei der schmalen Quellengrundlage
Zufall sein”, szybki rzut oka jednak wskazuje, że terminologia użyta w pismach dotyczących Ziemi Świętej
oraz regionu bałtyckiego jest odmienna. Listy takie jak
Post miserabile, Graves ońentalis. Nisi nobis, Utinam
dominus, Quia major oraz Ad liberandam, udzielały
uczestnikom krucjaty do Ziemi Świętej odpustu, zawierały przy tym typowe dla terminologii krucjatowej
określenia i zwroty. Wobec powyższego brak takiej
terminologii w listach z lat 1199, 1204 i 1215 wydaje
się nieprzypadkowy; z kolei obecność tej stylistyki
w listach z lat 1209 oraz 1210, dotyczących krucjaty
duńskiego króla, jest godna uwagi i ukazuje, że Innocenty przynajmniej na tym etapie rozważał nadanie
nadbałtyckim wyprawom zasadniczo takiego samego
charakteru jak krucjatom do Ziemi Świętej.
Królewskie kampanie i krucjaty przeciwko heretykom
Pozostaje aktualne pytanie, dlaczego pochodzące
z 1209 i 1210 r. listy dotyczące kampanii duńskiego
króla różnią się od tych poruszających kwestię misji na
terenie Liwonii nie tylko w sferze terminologii, ale
również w sposobie uzasadnienia podjęcia działań wojennych. Użycie siły usprawiedliwiane było nawracaniem pogan, zaś jego słuszność miało potwierdzać odwołanie do przypowieści o uczcie z Ewangelii wg św.
Łukasza (Łk 14, 7-24). Listy z 1209 r. nie zapowiadały
zmian zachodzących w papieskiej polityce wobec Inflant, co potwierdza fakt, iż w liście z 1215 r. papież
powraca do uzasadniania działań wojennych obroną
chrześcijan (dlatego też nie używał już terminologii
krucjat).
Narratio oraz pierwsza część dispositio listu do
króla Danii z 1209 r. brzmią następująco:
Chociaż często podejmowałeś trud prowadzenia w
imię Pana wojny przeciwko barbarzyńskim narodom,
które zamieszkują tereny przyległe do Twojego królestwa, nowy strumień Bożej łaski znów uczynił żyzną
ziemię Twojego serca, którą pług świętych napomnień
orał tak pracowicie, że, napełniony miłością do prawa
Boskiego, zamierzasz ponownie rozpocząć wojnę, by
nakłonić ubogich i ułomnych, niewidomych i chromych
do przyjścia na weselną ucztę najdostojniejszego króla
‒ niczym w biblijnej przypowieści. Po tym, jak za Twoją
sprawą barbarzyńskie narody znalazły się w sieciach
wiary prawosławnej, zieleń trzciny i sitowia pojawi się
tam, gdzie dotąd żyły tylko strusie. Dlatego też, zawierzając decyzję Panu, najostrożniej doradzamy Waszej
królewskiej pobożności, zachęcamy i zalecamy, byś w
imię odpuszczenia swoich grzechów, z miłości do tego,
który w swojej mocy ujął naszą niewolę, postarał się
wykorzenić grzech pogaństwa oraz rozszerzyć granice
wiary chrześcijańskiej.
Na podstawie treści tego fragmentu nie można jednoznacznie ustalić, czy odwołanie do przypowieści
o uczcie weselnej pochodzi z prośby króla, czy też zostało dodane przez pracowników kancelarii papieskiej.
Fakt, że znalazł się on w liście papieża, oznacza, że
kancelaria uznała ten motyw za stosowny w ramach
kampanii podejmowanej przez króla.
Papież ochoczo skłaniał się do zagwarantowania
poparcia duńskiemu królowi, który mógł być papieskim
sojusznikiem w rejonie postępującej ekspansji cesarza
niemieckiego, ale jakkolwiek ta kalkulacja stała się kolejnym powodem dla poparcia inicjatyw króla w rejonie
Bałtyku, to jednak nie wyjaśnia ona zmiany stosunku
papieża do charakteru i celu takiego przedsięwzięcia,
żadnego wyjaśnienia nie można bowiem uznać za wystarczające. Oczywiście należy brać pod uwagę możliwość, że język korespondencji odzwierciedlał jedynie
krótkotrwałą niedyspozycję Innocentego lub niedopatrzenie kurii, jednak należałoby spodziewać się, że list
o tak niebagatelnym znaczeniu ‒ z dużą dozą wyrozumiałości wobec kampanii bałtyckiej ‒ powinien zostać
zredagowany i sprawdzony na najwyższym szczeblu
kancelarii papieskiej i skonsultowany następnie z samym papieżem. Do dzisiejszych czasów w papieskich
archiwach przetrwała jedynie kopia listu; poza tym
brakuje informacji o osobach zaangażowanych w jego
opracowanie i publikację. Czy gra słów, którą można
zauważyć w sformułowaniach: „Z miłości do tego, który w swojej mocy ujął naszą niewolę” („amore illius
qui captiuitatem nostram sua du‒ xit uirtute captiuam”)
w części dispositio oraz „oddają stworzeniu cześć, którą są winni jego stwórcy” („reuerentiam exhibent creature quam de‒ berent impendere creatori”) w arendze
może wskazywać, że list napisał sam Innocenty? C.R.
Cheney zauważa, że w swoich tekstach Innocenty często zestawiał obok siebie podobnie brzmiące słowa
i przestawiał wyrazy na inne miejsca w zdaniu. Podobnie jak inni badacze, Cheney stwierdził również, że Innocenty w swoich listach niekiedy nazbyt często
wprowadzał nawiązania do Biblii ‒ w stosunkowo
krótkim liście do króla Danii znalazło się ponad 10 cytatów i odwołań do Starego i Nowego Testamentu. Te
cechy stylu mogą sugerować, że Innocenty był bezpośrednio zaangażowany w pisanie listu.
Niektóre teorie wyjaśniające znalezienie się w liście tak niezwykłego fragmentu odwołują się do polityki Innocentego wobec heretyków w południowej Fran-
cji. Na początku papież podejmował próby przezwyciężenia w tym rejonie herezji, próbując umocnić
pozycję miejscowego Kościoła swoimi sugestiami i reformami, ale ostatecznie zdecydował się na użycie siły
Krok ten ‒ podjęty w celu przymuszenia heretyków do
powrotu na łono Kościoła ‒ przez długi czas był
usprawiedliwiany. W listach z maja 1204 r., lutego
1205 r. i listopada 1207 r. Innocenty usiłował skłonić
króla Francji Filipa Augusta, by użył swoich sił do
obrony Kościoła i by jego wojska wzięły udział
w kampaniach przeciw heretykom. Papież obiecał swą
pełną akceptację dla udziału w takich przedsięwzięciach. W 1207 r. nadał też uczestnikom kampanii
przywilej papieskiej ochrony ich majątku. Jednak mimo
iż przed ogłoszeniem rozpoczęcia krucjaty Innocenty
obdarzył króla Francji i jego wojsko przywilejami, początkowo jego nawoływania nie spotkały się z odzewem. 14 stycznia 1208 r. został zamordowany legat papieski Piotr z Castelnau, a w październiku tegoż roku
Innocenty ogłosił w końcu rozpoczęcie krucjaty przeciwko heretykom w południowej Francji. Obiecał jej
uczestnikom odpust, nadał im szereg przywilejów oraz
powołał trzech legatów ‒ opata Citeaux Arnolda
Amalryka i biskupów Riez i Conserans ‒ by zachęcali
do wzięcia udziału w krucjacie i stanęli na jej czele.
Myśl o tych wydarzeniach odzwierciedla się w języku
papieskich listów, które stały się odtąd bardziej gwałtowne i zawierały więcej terminologii związanej z krucjatami. Język używany w papieskich listach po 1204 r.
jest dużo dosadniejszy niż w listach z 1198 r. ‒ w 1208
r. papież kilka razy wspominał walkę przeciwko heretykom nazywaną m.in. „opus tam sanctum” oraz „labor
tam sanctus”. Papież wspominał również o znaku krzyża, zaś tych, którzy przyrzekli lub skłaniali się do przyrzeczenia walki przeciwko heretykom, przedstawiał jako „ad obsequium Christi signati contra provenciales
heréticos vel signandi”.
Istnieją pewne podobieństwa pomiędzy listem z 17
listopada 1207 roku do Filipa Augusta dotyczącym jego
kampanii przeciwko heretykom, a tym z 31 października 1209 roku dotyczącym wyprawy Waldemara. Oba
listy nawołują: „do odpuszczenia [ich] grzechów, przygotowania [się], by mężnie wyplenić błędy”, by tępić
wszelakie przejawy herezji i pogaństwa ‒ różne warianty tego wyrażenia były powszechne w listach krzyżowych, jednak Innocenty nie używał ich wcześniej
w swoich dokumentach dotyczących kampanii nadbałtyckich. Inny element w listach dotyczących wyprawy
Waldemara, mianowicie użycie przypowieści o uczcie
weselnej w narratio, może wiązać kampanię Waldemara z wyprawami krzyżowymi przeciwko heretykom we
Francji. Ta przypowieść nie jest przywołana w żadnym
z listów papieskich do króla Francji na temat walk
przeciwko heretykom, jednak była wykorzystana przez
św. Augustyna w jego uzasadnieniu tłumienia herezji,
co jest ogólnie znanym faktem. Kiedy Kościół zmuszał
heretyków do porzucenia swoich fałszywych przekonań
i przyjęcia prawdziwej wiary, był to, według niego, akt
łaski i mógł być porównany z postępowaniem gospodarza na uczcie weselnej z Ewangelii według św. Łuka-
sza, który posyła swoje sługi na drogi, by sprowadzili
każdego, kogo napotkają”.
Poganie nie byli z natury wrogami Kościoła i nie
stanowili dla niego pierwotnego zagrożenia. To przede
wszystkim heretycy byli postrzegani jako buntownicy
przeciwko Kościołowi; w dotyczącym spraw wiary liście papieskim z 1199 roku Innocenty uznał herezję za
równą zdradzie”. W niektórych swoich listach jednakże
Innocenty opisuje pogan jako wrogów Kościoła na
równi z heretykami, prawdopodobnie pod wpływem raportów o pogańskich atakach na misjonarzy i nowych
konwertytów, które otrzymywał z poszczególnych regionów. Posługuje się metaforą z Księgi Hioba, aby
opisać, jak Kościół ‒ przedstawiony jako Jordan ‒ był
zagrożony ze strony wrogów: pogan czy heretyków,
nastawionych przeciwko niemu przez samego diabła.
Papież wykorzystywał ten wizerunek w listach dotyczących herezji we Francji w latach 1198 i 1209 oraz
w listach odnoszących się do pogan w regionie nadbałtyckim z lat 1204 i 1209”. Wizerunek ten był także
użyty w różnych kazaniach Innocentego, jednak bardzo
rzadko w innych listach”.
Czy te dwie kwestie ‒ walka przeciwko heretykom
i ta przeciwko poganom ‒ w jakiś sposób się połączyły
w rozważaniach papieskich? Jeśli tak, to możliwe jest,
że radykalizacja zmagań z herezją w południowej Francji doprowadziła do radykalnej polityki nadbałtyckiej
i stąd postawa Innocentego w stosunku do wypraw
nadbałtyckich, stąd również ten język, w którym wyrażał swoje idee. Zdecydowawszy, że użycie siły było
konieczne w południowej Francji i powinno być zastosowane w tamtejszych kampaniach królewskich, Innocenty mógł dojść do wniosku, że podobną strategię należy wprowadzić nad Bałtyk ‒ z tą różnicą oczywiście,
że użycie siły przeciwko heretykom od dawna było
aprobowane przez Kościół, podczas gdy nie było ono
dopuszczalne przy nawracaniu pogan. Niewykluczone,
że Innocenty uznał, iż ta sytuacja wymaga drastycznych
środków. Na podobną radykalizację papieskiego postrzegania działań w południowej Francji i nad Bałtykiem mogła wpłynąć zasadnicza zmiana w jego poglądach na temat sytuacji Kościoła i samych problemów,
z którymi zmagało się chrześcijaństwo po nieszczęsnej
IV Krucjacie. Tymczasowa zmiana języka w listach
papieskich i w papieskim opisie celu królewskiej wyprawy w pismach z 1209 i 1210 roku mogła nie tyle
odzwierciedlać zmianę w postawie Innocentego wobec
wypraw nadbałtyckich, ile bardziej ogólną przemianę
jego poglądów po 1204 roku. Jednakże godny uwagi
jest fakt, że Innocenty nie przyznał uczestnikom kampanii duńskiego króla nieograniczonych świeckich
przywilejów, jakimi obdarzył uczestników krucjaty
przeciwko heretykom. Nie mianował również legatów
papieskich do rekrutacji i organizacji wyprawy bałtyckiej.
Ziemia Święta i Bałtyk
Na podstawie listów papieskich wnioskujemy, że
Innocenty III uważał wyprawy nadbałtyckie za mniej
ważne niż krucjaty do Ziemi Świętej. W 1199 roku ze-
zwolił na przeniesienie ślubów pielgrzymowania do
Ziemi Świętej na krucjatę do Liwonii, tym samym
zrównując znaczenie tych dwóch wypraw krzyżowych.
Dwukrotnie, w 1204 i 1215 roku, papież zezwolił tym,
którzy z powodu ubóstwa bądź złego stanu zdrowia nie
mogli uczestniczyć w wyprawach do Ziemi Świętej,
udać się do Liwonii, tym sposobem zapewniając sobie
silniejszych i lepiej wyposażonych ludzi do służby na
Wschodzie. W liście z 1215 roku papieski pogląd, że
krucjaty bałtyckie są mniej ważne niż krucjaty do Ziemi Świętej, był także jasno wyrażony choćby w słowach, że „ci, którzy nie mogą służyć [Bogu] przychodząc z pomocą Ziemi Świętej, mogą przynajmniej służyć mu wspomagając mieszkańców Liwonii”.
Gdy Innocenty wydał w 1213 roku bullę Quia major wspierającą Ziemię Świętą i tymczasowo odwołał
odpusty religijne przyznawane uczestnikom krucjat
w Hiszpanii i przeciwko heretykom we Francji, nie było w niej żadnego odniesienia do wypraw bałtyckich.
Helmut Roscher utrzymuje, iż świadczy to o przekonaniu Innocentego, że te kampanie przyciągały ludzi jedynie znad Bałtyku, a zatem nie rozpraszały zasobów
ludzkich przeznaczonych do Ziemi Świętej. Jednak Innocenty III wysłał Quia major do Danii i Szwecji, najwyraźniej z nadzieją na rekrutację krzyżowców również z tych krajów. Wydaje się bardziej prawdopodobne, iż powodem, dla którego papież nie unieważnił odpustu dla regionu bałtyckiego, był fakt, że nie
uważał przedsięwzięć podjętych nad Bałtykiem za zrea-
lizowane, w przeciwieństwie do zadań w Hiszpanii
i Francji. Papież oznajmił, że odwołuje
...odpusty religijne niegdyś przyznane przez nas
tym, którzy wyruszyli do Hiszpanii przeciwko Maurom
bądź przeciwko heretykom w Prowansji, głównie dlatego, że te były im przyznane w okolicznościach, które nie
mają już miejsca, gdyż jak do tej pory sprawy w obydwu tych krajach mają się dobrze...”.
Papież mógł też postrzegać kampanie nadbałtyckie,
z ich częściowym odpustem, jako wydarzenie o tak małej wadze, że nie konkurowały z krucjatami na Wschód.
Najwyraźniej pragnął, aby krzyżowcy z północnowschodniej Europy skupiali się wyłącznie na regionie
nadbałtyckim, a mimo to namawiał ich, aby udali się do
Ziemi Świętej, tym samym pokazując, że choć przedsięwzięcie nad Bałtykiem powinno być kontynuowane,
ma ono dużo mniejsze znaczenie niż wsparcie dla Ziemi Świętej.
Można by rozważać, czy niski priorytet i ograniczony odpust nadany wyprawom bałtyckim wyjaśnia
papieskie życzenie, aby nie odciągać sił od krucjat na
Wschodzie. W 1199 roku papież prawdopodobnie
chciał nadać pierwszeństwo IV Krucjacie, obwieszczonej rok wcześniej. Około października 1209 roku, gdy
Innocenty wydał listy na temat duńskiej wyprawy królewskiej, był znowu zainteresowany wsparciem dla
Ziemi Świętej. Widać to w liście z listopada 1209 roku
do Simona de Montforta, w którym wahał się zainicjować nowe kampanie werbunkowe na krucjatę przeciw-
ko albigensom ze względu na troskę o sytuację na
Wschodzie. Z kolei w 1215 roku Innocenty był niewątpliwie bardzo skupiony na V Krucjacie, ale priorytet
dla Ziemi Świętej nigdy nie jest wspomniany w jego listach dotyczących wypraw nadbałtyckich, tak jak to
miało miejsce w tych dotyczących krucjaty przeciwko
albigensom, i nie ma żadnego dowodu, jakoby papież
kiedykolwiek zamierzał przyznać pełny odpust uczestnikom wypraw bałtyckich. Podczas gdy list Innocentego do Simona de Montforta z listopada 1209 roku zawierał wzmiankę na temat pierwszeństwa wspierania
Ziemi Świętej, list z października 1209 roku do duńskiego króla nie miał podobnego wyjaśnienia przyznanego ograniczonego odpustu.
Dlaczego jednak Innocenty zaoferował tylko ograniczony odpust krucjatom bałtyckim? Czy to dlatego,
że bał się, iż odpust zupełny odciągnie siły od krucjat
do Ziemi Świętej, czy zwyczajnie nie uważał wypraw
bałtyckich za równe wagą krucjacie jerozolimskiej?
Wydaje się, iż chodziło o ten drugi przypadek. W 1209
roku Innocenty mógł, gdyby chciał, przyznać odpust
dla uczestników wypraw nadbałtyckich duńskiego króla. W tym czasie papież był z pewnością zajęty sytuacją
w Ziemi Świętej, czego dowodzą jego starania, by
zwerbować krzyżowców we Francji, Lombardii oraz
w regionie Ankony w 1208 roku, a także list z listopada
1209 roku do Simona de Montforta. Jednocześnie ‒
pomimo kwestii jerozolimskiej ‒ pozwolił, aby krucjaty
przeciwko heretykom w południowej Francji trwały
nadal, a rok później udzielił odpuszczenia wszystkich
grzechów, „remissio omnium peccaminum”, uczestnikom krucjat w Hiszpanii. Dalszego wyjaśnienia postawy Innocentego wobec krucjat bałtyckich można się
doszukać w jego polityce wobec misji wśród niechrześcijan.
Innocenty III i misja wśród niechrześcijan
Wiele sprawozdań i wniosków od biskupów misyjnych pracujących w regionie Morza Bałtyckiego pozwalało papieżowi Innocentemu śledzić ich postępy
i służyć radą odnośnie do ich metod.
Jak widzieliśmy, biskup Albert wysyłał petycje
oraz zapytania do kurii niemalże co roku, dzięki czemu
Innocenty zainteresował się organizacją i składem grup
misjonarzy pracujących w Liwonii. Niedługo po elekcji
Albert poprosił Innocentego o napisanie listu Cum in
partibus do opatów cysterskich, co pozwoliło mu na
rekrutację nowych misjonarzy. Papież nawoływał opatów, by pozwolili zakonnikom dołączyć do misji liwskiej. Jak długo próby zwerbowania przez Alberta
większej liczby cystersów na misję liwską spotykały się
z entuzjazmem ze strony opatów cysterskich, tak długo
byli oni mile widziani przez Innocentego. Idąc za przykładem poprzedników, Innocenty od samego początku
swojego pontyfikatu wykorzystywał członków tego zakonu do służby dyplomatycznej, czyniąc ich swymi
przedstawicielami w różnych okolicznościach. Cystersi
mieli talent do nauczania, a przymiot ten często był
wspominany przez Innocentego w jego listach do zakonu; potwierdza to list z 1200 roku. Nacisk na umiejęt-
ności nauczania cystersów jeszcze raz podkreśla chęć
Innocentego do przeprowadzenia misji liwskiej w sposób pokojowy. Wyraził tę chęć w pierwszym liście dotyczącym misji w Liwonii napisanym w październiku
1199 roku.
Do wiosny 1201 roku Innocenty otrzymał dodatkowe informacje o stanie misji liwskiej wraz z serią
nowych próśb. W odpowiedzi papież cytował nakaz dla
misjonarzy z Ewangelii wg św. Mateusza (Mateusz
28,19), nawołując biskupa Alberta oraz jego towarzyszy, by kontynuowali swą pracę. Używał również cytatów z Dziejów Apostolskich, by porównać pracę misjonarzy w Liwonii do nauczania apostołów. Podkreślał
tym samym, że ich praca ma opierać się na pokojowym
nauczaniu. Przekonywał misjonarzy, by przyłączyli się
do jednej organizacji z jedną władzą i zewnętrznym
znakiem ich jedności — jednym habitem. Ta sugestia
była najprawdopodobniej spowodowana raportami biskupa Alberta, usiłującego przerwać rywalizację z konkurującymi zakonami pracującymi w Liwonii. Innocenty zajął się ułatwieniem pracy misjonarzom szerzej niż
jego poprzednik, choć należy przyznać, że Celestyn III
z powodów praktycznych udzielił misjonarzom dyspensy i zwolnił ich z zasad zakonnych dotyczących diety oraz ubioru. Innocenty natomiast zaproponował
stworzenie nowego organu obejmującego wszystkich
misjonarzy pracujących w terenie. Później często powracał do swojego pomysłu połączenia członków różnych zakonów religijnych czy frakcji: w 1200 roku
przedstawił swój pomysł humiliatom w Lombardii,
a następnie wprowadził go w życie wśród zakonnic
w Rzymie. Jednakże misjonarze w Liwonii nie zastosowali się do papieskiej rady i wkrótce po otrzymaniu
listu od Innocentego cystersi stworzyli własne opactwo
‒ Dunamünde.
Jesienią 1204 roku Innocenty porzucił swój pomysł. Kiedy w październiku wydał list Etsi verba evangelizantium, dokonał podziału między cystersów, benedyktynów i kanoników regularnych. Zaakceptował zatem ścisły podział na poszczególne zakony i zaniechał
prób stworzenia zjednoczonego korpusu misjonarzy.
W tym samym liście uznał nową instytucję w misji liwskiej zwaną Frat res Milicie Christi de Livonia ‒ lub
braćmi mieczowymi ‒ stworzoną przez tamtejszych cystersów pracujących w ruchach uczestniczących
w działaniach wojennych. Nie znaczy to jednak, że Innocenty zaniechał swej idei pokojowego nawracania
Liwów. Wyraźnie podkreślił, że musi istnieć podział
pracy: praca misjonarzy miała być kontynuowana przez
różne zakony religijne, natomiast bracia mieczowi byli
powołani wyłącznie w obronie misjonarzy; nie mieli się
kontaktować z poganami.
W liście z 1206 roku dotyczącym polskich cystersów z Łękna, którzy pragnęli podjąć misję w Prusach,
Innocenty pokrótce powrócił do problemu rywalizacji
pomiędzy różnymi zakonami biorącymi udział w misji.
Porzuciwszy ideę zjednoczonego zakonu misyjnego, teraz jedynie namawiał cystersów, by współpracowali
z innymi zakonami. W liście tym Innocenty opisał, jak
opat z Łękna wystąpił do kurii o zgodę na nawracanie
Prusów. Innocentemu wyraźnie przypadł do gustu pomysł opata. W liście podał kilka wybranych cytatów
z ewangelii, pokazując tym samym, że dostrzega swoją
odpowiedzialność za misje wśród pogan. Jego zdaniem,
projekty misji powinny być przesyłane do kurii w celu
weryfikacji ‒ papież winien je zatwierdzić i wspierać,
jeśli tylko będą wykonalne i właściwe. W tym liście Innocenty zacytował Ewangelię wg św. Mateusza (9, 38):
„Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na
swoje żniwo”. Zacytował również fragment listu Św.
Pawła do Rzymian (10, 14-15):
Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże
mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to
jest napisane: Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują
dobrą nowinę!
Wybierając ten cytat, Innocenty nawiązał do De
consideratione Bernadra z Clairvaux, który, jak widzieliśmy, wykorzystał ten fragment, by przypomnieć papieżowi o jego odpowiedzialności za misje. Cytując
słowa św. Pawła, Innocenty dał jasno do zrozumienia,
że nowa misja w Prusach ma być przeprowadzona pokojowymi metodami ‒ poprzez głoszenie ewangelii.
Podkreślał to w całym liście, powtarzając odniesienia
do ewangelizacji, którą misjonarze mieli podjąć.
Innocenty III i opieka nad nowo nawróconymi
List z kwietnia 1201 roku od Alberta zawierał szereg pytań dotyczących nowo nawróconych. W odpowiedzi Innocenty jasno powiedział, że mają być oni
traktowani pobłażliwie ‒ nie oczekuje się od nich, by
przyjmując chrzest porzucili wszystkie swoje zwyczaje
i praktyki; tak więc w niektórych sprawach papież wypowiadał się za odejściem od kanonicznych ustaleń dotyczących małżeństwa i pokrewieństwa. Przypomniał
także misjonarzom, by byli miłosierni podczas wypełniania swoich obowiązków duszpasterskich wśród nowych wiernych. Jeśli zaś chodziło o ustalenie pokuty za
takie grzechy, jak cudzołóstwo, zdrada czy zabójstwo,
mieli postępować rozważnie i wziąć pod uwagę wszelkie okoliczności, a w szczególności fakt, że praktyki
chrześcijańskie dopiero niedawno pojawiły się w Liwonii.
Papież napominał, że taka pobłażliwość jest niezbędna, by nowo nawróceni nie żałowali przejścia na
chrześcijaństwo ze względu na problemy z adaptacją do
nowych zwyczajów i nakazów. Innocenty trafnie zauważył, że w celu uniknięcia apostazji, w wytyczaniu
środków idzie za przykładem papieża Grzegorza Wielkiego. Użył nawet tej samej sentencji co Grzegorz, aby
pokazać, dlaczego należy traktować nowo nawróconych pobłażliwie, a mianowicie 1 Kor (3, 2): „Mleko
wam dałem, a nie pokarm stały, boście byli niemocni;
zresztą i nadal nie jesteście mocni”. Grzegorz użył tego
obrazu w liście, w którym poparł elastyczną postawę
w kwestii małżeństwa wśród nowo nawróconych Anglosasów. Innocenty nie tylko więc prowadził politykę
Grzegorza, lecz także użył tego samego biblijnego obrazu ‒ w kilku ustawach dokładnie skopiował słowa
z jego listów. Gdy stanął przed pytaniem biskupa Alberta o praktyki małżeńskie nowo nawróconych, sięgnął po listy Grzegorza, którymi dysponował w kilku
egzemplarzach, przestudiował je dokładnie i zaczerpnął
z nich zarówno luźne podejście do spraw małżeństwa,
jak i zasadę pobłażliwego traktowania neofitów. Podobną politykę wspaniałomyślności ‒ i podobny wizerunek ‒ zastosował papież Mikołaj I wobec misji
w Bułgarii. Poradził on chanowi Borisowi, żeby od
nowo nawróconych nie oczekiwał idealnej wiary, dlatego ścisłe przestrzeganie wstrzemięźliwości nie powinno być wymagane. Napisał to, ponieważ Bułgarzy
„mogą wciąż stać się poganami i powinni być karmieni
mlekiem. Papież zaś nie powinien nakładać na nich
ciężkiego jarzma do czasu, gdy będą gotowi na porządne jedzenie”.
Opieka Innocentego nie ograniczała się do spraw
dotyczących przestrzegania chrześcijańskich praktyk
i ustaleń. Troszczył się on także o sprawy społeczne
i finansowe. W sierpniu 1212 roku wysłannicy na misji
w Prusach otrzymali list, w którym Innocenty surowo
zabronił polskim i pomorskim księciom nakładania obowiązków na nowo nawróconych i ograniczania ich
wolności, co rzekomo tamci robili. Podobne zaniepokojenie wyraził w kolejnym liście z roku 1213, w którym
‒ prawdopodobnie po skargach od Zakonu Kawalerów
Mieczowych ‒ udzielił nagany biskupowi Albertowi za
jego traktowanie nowo nawróconych. Innocenty obawiał się apostazji nowych członków Kościoła, dlatego
stało się dla niego istotne, by zapewnić pogan z rejonu
Morza Bałtyckiego, którzy przyjęli chrześcijaństwo, że
nie doświadczą niedoli czy pogorszenia swej obecnej
sytuacji.
Innocenty III ‒ reforma, misja wewnętrzna oraz
zewnętrzna
Innocenty zdecydowanie popierał trwającą misję w
regionie nadbałtyckim, jednak sam nie przedsięwziął
żadnych kroków, by szerzyć wiarę wśród niechrześcijan żyjących na terenach niepodlegających wpływom
zachodniego chrześcijaństwa. Co więcej, Benjamin
Kedar wywnioskował, że „Innocenty III nie okazał
żadnego zainteresowania misją przeciwko Saracenom”.
Dla papieża nadrzędną sprawą była nie tyle misja zewnętrzna, ile wewnętrzna: głoszenie ewangelii wśród
chrześcijan i heretyków w zachodniej Europie.
Do końca XII wieku rosło poczucie potrzeby
wzmacniania wiary chrześcijańskiej na zachodzie Europy. Wielu wierzyło, że wady chrześcijan przyczyniły
się do zdobycia Jerozolimy przez Saladyna w 1187 roku i dlatego uzdrowienie zachodniego chrześcijaństwa
miało istotne znaczenie dla odzyskania miasta ‒ takie
idee były głoszone przez papieża Grzegorza VIII, kiedy
nawoływał do III Krucjaty. Strata Świętego Miasta
z pewnością wstrząsnęła ludnością zachodniej Europy,
podobnie jak herezja, która zaczęła się szerzyć w połu-
dniowej Francji. Rozwój duchowy w późnych latach XI
i w początkach XII wieku przyczynił się do powstania
wśród ludności świeckiej kilku nowych ruchów religijnych, które poprzez ideę naśladowania życia apostolskiego miały wielki wpływ na kaznodziejstwo. Niektórzy wierzyli, że stosują się do nauk Kościoła; inni znajdowali się w otwartej opozycji do niego i jako tacy byli
już potępieni.
Wkrótce po wyborze Innocenty zainteresował się
desydenckimi ruchami religijnymi. Chcąc zwiększyć
swoją kontrolę nad nimi, starał się sprowadzić je na łono Kościoła, przekonać ich wyznawców, by dostosowali się do doktryny i poddali się władzy papieskiej. Ta
polityka pojednania i włączenia została zastosowana do
pewnych grup, w tym również do niektórych waldensów. Dla bardziej opornych lub mniej zorganizowanych
dysydentów, którzy nie chcieli porozumienia z Rzymem, Innocenty z początku obmyślił inną politykę, która polegała na wygłaszaniu kazań i prowadzeniu dyskusji. Jeszcze raz cystersi mieli stać się nieocenionym papieskim narzędziem. W kilku listach Innocenty apelował do nich, aby stali się aktywni i przyszli z pomocą
Kościołowi, głosząc kazania pośród heretyków. Przez
lata Innocenty wysyłał cystersów do południowej Francji jako kaznodziei i legatów papieskich, śledząc dokładnie ich pracę i doradzając im w sprawie realizacji
ich misji. Do pomocy i prób zreformowania lokalnego
Kościoła wezwał również miejscową szlachtę. Ale kiedy te metody zawiodły, Innocenty zmienił sposób dzia-
łania i ostatecznie ogłosił krucjatę przeciwko heretykom.
Aby przeciwdziałać osłabianiu się wiary i uniknąć
rozprzestrzeniania się dalszej herezji wśród chrześcijan
w zachodniej Europie, Innocenty chciał podnieść poziom nauczania i opieki duszpasterskiej wśród ludności. Wierzył, że można to osiągnąć jedynie poprzez
reformę Kościoła. Bulla Vineam domini sabaoth, którą
zwołał IV Sobór Laterański, pokazuje wagę, jaką przypisał tej sprawie. Przedstawił w niej dwa zagadnienia
ważne dla soboru i przypuszczalnie pozostałej części
swojego pontyfikatu: „Między wszystkimi dobrymi
rzeczami, których pragnie nasze serce, są dwie na tym
świecie, które cenimy nade wszystko inne: odzyskanie
Ziemi Świętej i reforma Kościoła powszechnego”. Jak
wielu innych Innocenty wierzył, że te cele są ze sobą
powiązane.
W 1215 roku sobór uzgodnił szereg reform dotyczących opieki duszpasterskiej, którą mieli otrzymywać
świeccy. Najważniejszymi elementami tego programu
było nauczanie ludności poprzez kazania, poprawa wykształcenia kleru, przepisy dotyczące ilości przeprowadzonych spowiedzi. Na reformy mogły częściowo
wpłynąć metody stosowane w szkołach paryskich,
gdzie ‒ tak jak pokrótce wspomniano wcześniej ‒ pod
koniec XII w. niektórzy teologowie zaczęli interesować
się opieką duszpasterską i praktycznym wymiarem moralności; zaczęli pisać podręczniki do wygłaszania kazań oraz przewodniki dla spowiedników. Innocenty
mógł dobrze znać program opieki duszpasterskiej opi-
sywanej przez paryskich teologów dzięki Piotrowi Cantorowi, wybitnemu mistrzowi teologii i głównemu zwolennikowi tych pomysłów.
W ten sposób papież zainteresował się reformą
i misją wewnętrzną. Obmyślał najróżniejsze sposoby,
aby ustabilizować i wzmocnić Kościół, i odegrał aktywną rolę w walce z herezją inicjując nową politykę
i nowe plany, nadzorując ich wprowadzanie w życie
i odpowiednio je modyfikując. Walka z dysydenckimi
grupami, które zagrażały hierarchii i stabilności Kościoła, miała mimo wszystko pierwszeństwo przed dalszym szerzeniem wiary chrześcijańskiej.
Innocenty III i organizacja kościelna na nowo
nawróconych ziemiach
Innocenty był chętny wesprzeć każdego, kto zwracał się do kurii o usankcjonowanie nawracania pogan
oraz rozprzestrzenianie wiary chrześcijańskiej w regionie Bałtyku. Polityka papieska polegała na zezwalaniu
wszystkim zainteresowanym stronom, by angażowały
się w tym regionie. Podczas swego pontyfikatu Innocenty wspierał zarówno starania biskupa Alberta z Rygi, bractwa mieczowego, cysterskich misjonarzy w Prusach, duńskiego króla i Kościół, jak również króla
Szwecji. Nie próbował przypisywać określonych regionów geograficznych określonym graczom ‒ na przykład papieskie zezwolenie z 1209 r. dla planowanej
kampanii króla Danii nie zawierało żadnych wyraźnych
określeń obszaru, na którym król miał prowadzić działalność misyjną.
Było również bardzo niewiele prób kontroli organizacji struktur kościelnych ‒ rozwijały się one przy
dzieleniu obszaru na strefy wpływów różnych sił metropolitalnych zaangażowanych w misję. Papież nie
próbował przyłączać nowego Kościoła do istniejących
prowincji kościelnych, jednak nie protestował, jeśli
o takie przyłączenie poproszono. Kiedy w styczniu
1206 roku dał duńskiemu arcybiskupowi carte blanche
na mianowanie biskupów w miastach, w których ten
wprowadzał chrześcijaństwo podczas swojej wyprawy,
nie wyszczególniał żadnych geograficznych obszarów
do tych działań. Zdaje się także, że Innocenty dał wolną
rękę biskupowi Albertowi z Rygi. Według Henryka Łotysza, około 1210 roku Albert otrzymał „od najwyższego papieża władzę arcybiskupią do ustanawiania i wyświęcania biskupów w zamorskich krainach, które Bóg
przeznaczył dla chrześcijaństwa przez Kościół liwski”.
Jeśli mamy wierzyć relacji Henryka, nie było żadnych
ograniczeń odnośnie do obszarów, jakie Albert mógł
włączać do swoich nowych diecezji. Kiedy w 1216 roku papież potwierdził prawa króla szwedzkiego do
stworzenia jednego czy dwóch biskupstw, które miały
być podległe metropolitalnej stolicy w Uppsali, w kraju
odbitym poganom, również nie było żadnych geograficznych wyszczególnień.
Rzym wykazał jednak znaczną rozwagę, kiedy
w 1213 roku zwrócono się do kurii o stworzenie nowej
stolicy biskupiej we wschodnich prowincjach estońskich Saccali i Ungannii. Prośba ta wyszła prawdopodobnie od bractwa mieczowego. Papież nie wyraził od
razu zgody, lecz nakazał duńskiemu arcybiskupowi
Andersowi zbadanie, czy ustanowienie nowej stolicy
jest potrzebne i właściwe. Ta decyzja nie była zaskakująca: papież wydał listy dotyczące konfliktu terytorialnego między zakonem a biskupem Rygi; prawdopodobnie potrzebował bezstronnego obserwatora, a Anders był idealnym kandydatem jako pobliski arcybiskup, z doświadczeniem ze swojego pobytu w Liwonii
w latach 1206-1207. Jednakże opinia Andersa okazała
się zbyteczna, biskup Estonii pospieszył bowiem do
papieskiej kurii, by wytłumaczyć, że Saccala i Ungannia są częścią Estonii, a więc także jego diecezji. Papież był zupełnie tego nieświadomy, jako że zakon
zdawał się prezentować swoją sprawę, jakby Saccala
i Ungannia były jedynie niedaleko Estonii, a nie jej
częścią. Sprawa widocznie została zamknięta. Przy
i tak bardzo niewielu papieskich próbach kontroli rozszerzania istniejących organizacji kościelnych w regionie, kuria zawsze odpowiadała z pewną ostrożnością
kiedy siły spoza istniejących organizacji kościelnych ‒
bractwo mieczowe i prawdopodobnie w 1208 roku także misja pruska ‒ również chciały uzyskać nadzór nad
metropoliami kościelnymi.
W roku 1213 i w 1214 Innocenty zagwarantował
misyjnym biskupstwom Rygi i Estonii wyłączenie spod
jakiejkolwiek metropolii, jednak nie wydaje się to być
inicjatywą papieską mającą na celu uzyskanie bezpośredniej kontroli nad nimi. Podczas swojej wizyty
w kurii papieskiej w październiku i listopadzie 1213 r.
wysłannik biskupa Alberta przekonał Innocentego do
opublikowania listu stwierdzającego, że nowo utworzone biskupstwo estońskie nie podlega żadnej metropolii. W lutym 1214 r. Albert otrzymał podobny list dotyczący wykluczenia Rygi, w którym znajdujemy informację, że ponieważ Kościół w Rydze nigdy nie podlegał żadnej metropolii, powinno tak pozostać aż do
soboru powszechnego, czyli IV Laterańskiego, który
miał się odbyć w następnym roku. Niemniej biskupstwo liwskie (wcześniej pod dawną nazwą Üxküll) podlegało metropolii w Bremie na podstawie porozumienia
potwierdzone go przez papieża w 1188 r. Siedziba episkopatu została przeniesiona z Üxküll do Rygi przez biskupa Alberta, ale nie zachowały się żadne pisma papieskie potwierdzające to przeniesienie i kuria mogła
nie być świadoma, że dwa biskupstwa stanowiły w zasadzie jedno. W lutym 1214 roku, wraz z listem dotyczącym wykluczenia Rygi, wysłano kolejny list do biskupstwa estońskiego, w którym raz jeszcze stwierdzono, że nie powinno ono podlegać żadnej metropolii,
jednak znalazła się tam też informacja, że powinno być
to zweryfikowane na IV Soborze Laterańskim; podobne
informacje zawierało pismo do przedstawicieli Kościoła w Rydze. Powyższe stanowiło pewne ograniczenie w
stosunku do listu z listopada 1213 roku, który dawał biskupstwu estońskiemu bezwarunkowe i nieograniczone
wyłączenie spod jakichkolwiek metropolii. Jest prawdopodobne, że inicjatywa dla tych wyłączeń wyszła od
biskupa Alberta oraz od biskupa Estonii. Albert oczywiście wiedział o uzależnieniu Rygi od Bremy, jako że
sam był kanonikiem w Bremie przed objęciem biskup-
stwa w Rydze, ale mógł przemilczeć ten fakt w swojej
petycji, aby zabezpieczyć odłączenie swojego biskupstwa od Bremy, ponieważ bliskie kontakty z targaną
konfliktami i sparaliżowaną prowincją łączyły się
z wielką odpowiedzialnością i dodatkowym obciążeniem. Wydaje się, że petycje te wpłynęły na papieża,
który zdał sobie sprawę, że nowy Kościół w tym rejonie wymaga reorganizacji. Jednakże nie wyprawił legata, żeby nadzorował odnowę Kościoła bałtyckiego.
Zamiast tego odłożył sprawę do IV Soboru Laterańskiego. Być może planował gruntowną reorganizację
nowego Kościoła w regionie nadbałtyckim albo po prostu chciał odroczyć podjęcie ostatecznej decyzji do czasu osobistego spotkania z dwoma biskupami, którzy,
jak wszyscy biskupi, byli zobowiązani do stawienia się
na soborze (do czego jednak nie doszło).
Innocenty posłużył się członkami istniejącej tamtejszej hierarchii kościelnej i mianował ich nadzorcami
nowych misji nad Bałtykiem. W 1210 roku misja
w Prusach przeszła pod nadzór i ochronę arcybiskupa
gnieźnieńskiego Henryka Kietlicza (1199-1219), który
prowadził ją jako legat do 1219 roku. Arcybiskup Lundu, Anders, prawdopodobnie również uzyskał uprawnienia legackie, choć jednak nie można z dużą pewnością tego stwierdzić ani też określić jego uprawnień jako
legata. Jedynym ocalałym pismem zawierającym jego
uprawienia legata jest list z kwietnia 1212 roku, w którym Innocenty namawiał arcybiskupa szwedzkiego
i wszystkich biskupów szwedzkich i duńskich prowincji kościelnych, aby pomagali biskupowi Andersowi
w jego pracy misyjnej i aby traktowali go w tej dziedzinie jako legata Stolicy Apostolskiej. Anders otrzymał w tym liście uprawnienia jedynie na teren Danii
i Szwecji; dokument nie dawał mu żadnych praw w innych częściach regionu bałtyckiego. List ten prawdopodobnie był odpowiedzią na zażalenia od Andersa na
brak współpracy, zwłaszcza ze strony biskupów
szwedzkich, w związku z polityką duńskiego arcybiskupa w Finlandii. Godne uwagi jest to, że Innocenty
zdecydował raczej mianować przywódców sąsiednich
Kościołów jako nadzorujących nowe misje, niż wysłać
ich jako legatów kurii. Bardzo dobrze znał dwóch biskupów: Andersa z jego pobytu w kurii w 1190 roku
lub nawet z czasów studenckich, oraz Henryka, którego
poznał jeszcze w Paryżu. Tym niemniej spotkanie legatów kurii papieskiej prawdopodobnie zapewniłoby jej
bardziej kompletną i bezpośrednią kontrolę nad nowymi misjami. Droga obrana przez Innocentego sugeruje,
że nie przywiązywał on do tamtejszych misji dużej wagi i być może uważał je za sprawę dotyczącą raczej lokalnych Kościołów niż kurii, zgodnie z tradycyjną polityką papieską odnoszącą się do tych spraw.
Polityka papieża miała być odpowiedzią na inicjatywę lokalną, chociaż Innocenty nie zaakceptował ani
nie zatwierdził wszystkich sugestii tak po prostu. Listy
z lutego 1214 roku do biskupstw Estonii i Rygi gwarantujące im czasowe wyłączenie spod jurysdykcji metropolitalnej pokazują również, że w 1214 r. papież obrał
bardziej ostrożną drogę i niechętnie akceptował jakiekolwiek żądania dotyczące tego regionu. Obojętne na-
stawienie do działalności misyjnej i nowej organizacji
kościelnej w rejonie bałtyckim nie powinno być tłumaczone jedynie tym, że papież był zajęty kilkoma innymi
sprawami (duchową reformą Kościoła, wyprawami
krzyżowymi do Ziemi Świętej, walką z heretykami
w południowej Francji, rekonkwistą w Hiszpanii, kwestią sukcesji w Niemczech i wywołanym nią zagrożeniem organizacji nowej krucjaty, walką o przywrócenie
papieskiego autorytetu w tych częściach Włoch, które
zostały przechwycone przez Hohenstaufena). Kluczowym czynnikiem był tu brak pewnych i bezstronnych
informacji o wydarzeniach w dalekim regionie bałtyckim. Jedynym źródłem wiedzy byli ci wysłannicy, którzy przybywali do kurii, aby zdobyć upoważnienia
i pozwolenia dla własnych celów. Przymuszało to niejako papieża do polegania na informacjach pochodzących od tych, którzy mieli własne motywy i nie mogli
być obiektywni. Informacje zatem były nieusystematyzowane, niespójne i niekompletne. Doprowadziło to do
pewnego zmieszania, które spowodowało w biskupstwach estońskich problemy w październiku 1213 roku.
Innocenty jednak nie przyznał pierwszeństwa rozwojowi sytuacji w tym regionie i jedynie wysłał legata w
celu zebrania informacji oraz przekazania mu oglądu
sytuacji.
Wnioski
Innocenty III zezwolił na kilka wypraw nadbałtyckich, o których sądził, że były prowadzone w obronie
misji i obecnych tam nowo ochrzczonych oraz że miały
na celu krzewienie chrześcijaństwa. Kampanie rozgraniczał na te, na które zezwolił w Liwonii, i te przyznane
duńskiemu królowi. Ten podział jest oczywisty nie tylko ze względu na różnice w określonych dla tych kampanii celach, lecz także używaną terminologię. Przywileje przyznane tym wyprawom były jednakże w rzeczywistości identyczne.
Fakt, że Innocenty w 1204 roku pozwolił na przeniesienie ślubów zakonnych z Ziemi Świętej na Liwonię (nawet jeśli dotyczyło to tylko krzyżowców zbyt
słabych lub zbyt zubożałych, by wypełniać swój pierwotny ślub), pokazuje, iż łączył on ekspedycje bałtyckie z wyprawami w obronie Jerozolimy. Również użycie pewnych zwrotów w listach dotyczących duńskiej
kampanii królewskiej dowodzi, że postrzegał te wyprawy jako świętą służbę Bogu, podobnie jak wschodnie krucjaty. Wydaje się, że traktował bałtyckie ekspedycje jako mające w gruncie rzeczy ten sam charakter
co krucjaty na Wschód, jednak nie uważał ich za równie ważne
-nie zrównywał ich. Świadczy o tym przyznanie
ekspedycjom bałtyckim odpustu sformułowanego po
prostu jako odpuszczenie grzechów, bez głębszej charakterystyki. Formuła kanoniczna przyznająca odpust
zupełny, która była systematycznie używana w listach
dotyczących wypraw krzyżowych do Ziemi Świętej,
nigdy nie została przywołana przez papieża w odniesieniu do przedsięwzięć nadbałtyckich. Ponadto jedynie
osobiście biorący udział w kampaniach mogli liczyć na
odpuszczenie grzechów, podczas gdy wyprawy do
Ziemi Świętej postrzegano jako niezwykle ważne,
w związku z czym kilka innych form służby i pomocy
zasługiwało na odpust. Jedynie w 1215 r. wspierający
finansowo ekspedycje bałtyckie również otrzymali odpust, ale nawet wtedy był on ograniczony do mniejszej
grupy niż w analogicznym przypadku dotyczącym krucjat do Ziemi Świętej. Papież nie przyznał uczestnikom
tych wypraw doczesnych przywilejów, którymi cieszyli
się krzyżowcy wyruszający na Wschód, nie pojawiały
się także ‒ udzielane okazjonalnie krzyżowcom ‒ papieskie protekcje.
Tak oto Innocenty wybrał pośrednią drogę, zezwalając na kampanie nad Bałtykiem i dając do zrozumienia, że wiąże je z krucjatami na Wschodzie, jednocześnie zaś nie ogłosił ich równymi z tymi w obronie Jerozolimy. O większej wartości dla papieża krucjat do
Ziemi Świętej świadczy również fakt, że Rzym zapewniał stanowczo, iż jedynie ci, którzy z powodów zdrowotnych lub finansowych nie mogli pojechać do Ziemi
Świętej, powinni udać się nad Bałtyk; tym samym rezerwował sobie najbardziej przydatnych krzyżowców
dla sprawy wschodniej. Jak zatem widzimy, Innocenty
podtrzymywał ideę hierarchii wojny pokutniczej,
w której krucjaty do Ziemi Świętej były cenione wyżej
niż kampanie nadbałtyckie.
Tak więc podczas pontyfikatu Innocentego polityka papieska w sprawie kampanii bałtyckich była raczej
zachowawcza. Godny uwagi jest fakt, że papież nigdy
nie odwoływał się do listów swoich poprzedników, co
może świadczyć o nieaprobowaniu przyznania przez
Eugeniusza III (prawdopodobnie również przez Celestyna III) odpustu zupełnego wyprawom bałtyckim, jak
i polityki nawracania siłą, wynikającej z listów Celestyna; w rzeczywistości jednak Innocenty został zmuszony wieloma petycjami płynącymi z regionu do wykreowania polityki dotyczącej tych prób, w miarę jak
biskupi, arcybiskupi i królowie powoływali się na kurię, planując jednocześnie swoje przedsięwzięcia.
Z biegiem czasu stawali się coraz bardziej doświadczeni w układaniu się z kurią; uświadamiali sobie przy tym
korzyści płynące z papieskiego wsparcia dla swoich
działań przeciw poganom. Niewykluczone również, że
mogli oni ulec wpływom ideologii wschodnich krucjat.
Tak oto wszystko wskazuje na to, że biskup Albert von
Buxhövden próbował sprawić ‒ gdy podczas IV Soboru
Laterańskiego zaapelował o wsparcie dla swoich misji
‒ by wyprawy niosące pomoc jego misjom były uznawane za analogiczne do tych wyruszających na pomoc
Ziemi Świętej.
Innocenty czuł się odpowiedzialny za nawracanie
niechrześcijan; udzielając poparcia nowym misjom nad
Bałtykiem podkreślił jednak, że misjonarze mają używać metod pokojowych. W odpowiedzi na doniesienia
i kierowane do niego pytania od biskupów z misji
udzielił misjonarzom rad i uczynił kilka sugestii odnośnie do organizacji misji. Jego wskazówki były często
inspirowane polityką poprzedników, jednak opracował
również nowe metody, które, według niego, miały ułatwić pracę misyjną. Jego najśmielszy pomysł połączenia misjonarzy w jeden zakon nie został jednakże zaak-
ceptowany przez samych zainteresowanych, którzy woleli dalej podążać ubitym szlakiem. W taki oto sposób
Innocenty przyczynił się do ekspansji chrześcijaństwa,
a co za tym idzie ‒ i instytucji Kościoła, choć misje
prowadzone wśród pogan otrzymały niższy priorytet
niż wewnętrzne reformy Kościoła i misje wewnętrzne.
Innocenty nie był ani mocno zaangażowany, ani
w rzeczywistości zajęty ekspedycjami w obronie misji
nad Bałtykiem, ich organizacją czy rekrutacją uczestników. Przyjął on raczej postawę pasywną ograniczającą
się do reagowania na działania innych, zatwierdzając
jedynie plany inicjowane przez władze lokalne. Podejście Innocentego do przedsięwzięć nadbałtyckich nie
było wyjątkowe ‒ jego polityka w kwestii krucjat
w Ziemi Świętej również ograniczała się tylko do reagowania, jednakże podejmował wszelkie starania, by
ułatwić organizację krucjat na Wschodzie. Tak więc to
nie bierność Innocentego, lecz fakt, że nie podjął on
próby przejęcia ścisłej kontroli nad tymi kampaniami,
że przyznał ich uczestnikom tylko odpust cząstkowy
i że udzielił go tylko trzonowi ekspedycji, ograniczając
w ten sposób możliwości pozyskiwania ludzi i środków
na realizację tych wypraw ‒ pokazuje, że ekspedycje
bałtyckie nie miały dla niego dużej wagi.
Miejscowe władze zaangażowane w działalność
misyjną mogły jednak postrzegać zezwolenia przyznawane im w papieskich bullach w odmienny sposób, niż
było to zamierzone przez kurię. Opisany w kronice
Henryka Łotysza incydent na dworze Filipa Szwabskiego pokazuje, że władze lokalne różnie interpreto-
wały papieskie bulle; inny fragment tej kroniki dowodzi, że dawały sobie one prawo do dużej swobody w
kwestii wprowadzania w życie papieskich rozporządzeń. Jak już zostało wspomniane, około roku 1208 biskup Albert pragnął odwieść grupę krzyżowców od
powrotu do domu i poprosił ich, by ponownie „wzięli
na ramiona krzyż w odpowiedzi na odpust zupełny
wcześniej popełnionych grzechów”, obiecując przy tym
„bezgraniczne miłosierdzie Boże oraz wiekuiste życie
w zamian za ogrom pracy wykonanej przez nich podczas długiego pielgrzymowania”. Wszystko wskazuje
więc na to, że Albert lub Henryk uważali, iż biskup
miał prawo przyznawania odpustów, mimo że była to
oczywiście domena papieska.
Innocenty nierzadko wykorzystywał krucjaty jako
instrument wzmacniający jego politykę. Zatwierdził ‒
włączając odpust zupełny ‒ wyprawy przeciwko heretykom w południowej Francji, przeciwko politycznym
przeciwnikom w Hiszpanii oraz te przedsiębrane jako
pomoc Ziemi Świętej. Krucjaty służyły mu ponadto do
walki z przeciwnikami politycznymi (tu też posługiwał
się odpustem zupełnym), jednakże postanowił nie sygnalizować, że kampanie nad Bałtykiem miałyby stać
na równi z innymi wojnami w służbie Kościoła.
Rozdział III
HONORIUSZ III (1216-27) I KRUCJATY
W REJONIE NADBAŁTYCKIM
Misje nadbałtyckie postępowały pomimo narastającej rywalizacji i sporów terytorialnych pomiędzy siłami świeckimi a duchowieństwem. Misja w Liwonii
pod wodzą biskupa Alberta z Rygi zakończyła się sukcesem. Kontrolowano tereny na południe, wschód
i północ od Rygi i wkrótce krucjaty objęły swoim zasięgiem także południowe i centralne ziemie estońskie
na północ od Liwonii. Postępy te osiągano na drodze
niemal nieprzerwanych działań wojennych prowadzonych przez krzyżowców z północnych Niemiec, którzy
odpowiedzieli na liczne akcje werbunkowe biskupa Alberta i uzyskane przez niego w Rzymie papieskie proklamacje krucjat. Częstą konsekwencją najazdów krzyżowców było przeprowadzanie wśród podbitych ludów
pospiesznych masowych chrztów; duchowni mający
nauczać prozelitów napływali na miejsce stopniowo,
tworzyła się też administracja nowo utworzonych parafii. Jednym z nowo przybyłych był Henryk, autor Kroniki liwskiej. Jednak rozwój misji nieraz był hamowany
przez opór pogan i wzniecane przez nich bunty.
Duńczycy nie porzucili planów zdobycia wpływów
we wschodniej części regionu nadbałtyckiego ‒ w roku
1219 król Waldemar II wypłynął z krucjatą do Estonii,
odpowiadając na prośbę biskupa Alberta, który odwiedził Danię w 1218 roku. Misja w Liwonii i utrzymanie
jej terenów pod kontrolą sił chrześcijaństwa łacińskiego
były zagrożone niedawnym sojuszem Estonii z Rosją;
ponadto misji doskwierał brak misjonarzy. Ponieważ
Albertowi zależało na uzyskaniu wsparcia u Waldemara, obiecał królowi nadzór nad podbitymi ziemiami
w zamian za pomoc zbrojną.
W czerwcu 1219 roku duńska wyprawa dotarła do
północnej Estonii, gdzie w Rewalu (Tallin) Duńczycy
wznieśli fortecę i rozpoczęli podporządkowywanie sobie północnych Estończyków oraz ich nawracanie.
Przybycie kolejnej siły roszczącej sobie prawa do części podbitych terenów spotkało się z niezadowoleniem
pozostałych stron zaangażowanych w tym regionie
i przez następne lata pomiędzy Duńczykami, biskupem
Albertem i Zakonem Kawalerów Mieczowych toczyła
się zawzięta rywalizacja o ziemię i neofitów. Waldemar
utrzymywał, że zarówno Estonia, jak i Liwonia zostały
mu obiecane przez Alberta, ale biskup i jego poplecznicy nie chcieli ulec. Rozwiązanie znaleziono
w 1222 roku, kiedy to Waldemar z własnej woli przywrócił Albertowi Liwonię i wszystko, co do niej należało, południowe i środkowe prowincje Estonii odstąpił
zaś kawalerom mieczowym, podczas gdy przewodnictwo duchowe nad nimi przypadło biskupowi Rygi. Północne prowincje, jak również nadzór nad całą Estonią,
król zachował jednak dla siebie.
To porozumienie poskutkowało jedynie krótką
przerwą w wewnętrznej walce sił chrześcijańskich
o władzę w Liwonii i Estonii. Jesienią 1224 roku biskup Albert napisał do kurii z prośbą o przysłanie legata papieskiego. Wysłany przez papieża Honoriusza III
Wilhelm (zm. 1251), biskup Modeny, przybył w 1225
roku. W czasie swojego pobytu zmusił on Duńczyków
i Germanów do przekazania wszystkich prowincji na
północy Estonii w swoje ręce w celu zażegnania kryzysu, który wywiązał się, kiedy germańscy wasale biskupa Odenpäh (Otepää) w południowej Estonii najechali
jedną z północnoestońskich prowincji należącą do
Duńczyków. Wkrótce zwrócono Duńczykom prowincję
Harria, ale wracając do Rzymu, Wilhelm wraz ze swoim kapelanem Janem zostawili w rękach kawalerów
mieczowych, biskupów Rygi i Lealu (Lihula) oraz Rygi
wszystkie pozostałe północne prowincje estońskie.
Duńczycy nie byli w stanie utrzymać swojej władzy
w regionie. Ich królestwo zostało praktycznie sparaliżowane ‒ od maja 1223 do grudnia 1225 roku król
Waldemar przebywał w niewoli u hrabiego Henryka ze
Schwerinu (1200-1228), a następnych parę lat spędził
tocząc bitwy o odzyskanie północnogermańskich ziem,
które został zmuszony odstąpić w zamian za uwolnienie. W efekcie do połowy lat dwudziestych XIII wieku
Duńczycy zostali wyparci z regionu.
Podczas gdy źródła nie pozwalają nam szczegółowo prześledzić trwającej w tym okresie misji w Finlandii, więcej wiemy na temat nowej misji pruskiej pod
przewodnictwem biskupa Chrystiana. W początkowych
latach swojej pracy misyjnej Chrystian wyłącznie nauczał, jednak pogańska rebelia w latach 1215-1216 skłoniła zaangażowane w misji strony do zwrócenia się do
papieża o zgodę na powołanie krucjaty jako wsparcia.
Podobnie jak w Liwonii, działalności misyjnej w Pru-
sach towarzyszyły konflikty o władzę pomiędzy biskupem misyjnym i chrześcijańskimi książętami ‒ w tym
przypadku z Polski i Pomorza ‒ którzy również włączyli się w chrystianizację i podbój tych terenów”.
W trakcie tych wydarzeń strony zaangażowane
w opanowanie i nawracanie środkowej oraz wschodniej
części regionu nadbałtyckiego wielokrotnie zwracały
się do kurii papieskiej nie tylko o zatwierdzenie nowych wypraw krzyżowych, lecz także w celu podtrzymania swoich roszczeń w sporach terytorialnych, jak
również o potwierdzenie swoich praw do ziem.
Honoriusz III i bałtyckie wyprawy krzyżowe
W czasie trwania swojego pontyfikatu Honoriusz
III otrzymał wiele próśb o wyrażenie zgody na kolejne
krucjaty w rejonie Bałtyku. Dotyczyły one przede
wszystkim misji w Liwonii i Prusach, chociaż papież
był również na bieżąco informowany o misji w Finlandii. Prośby związane z misją pruską nadchodziły nie
tylko od jej przewodnika, biskupa Chrystiana, lecz także od książąt polskich i pomorskich oraz arcybiskupa
gnieźnieńskiego, gdyż wszyscy chcieli wziąć udział
w nawracaniu i podboju Prusów. Petycje dotyczące misji w Liwonii nadsyłane były głównie przez biskupa
Alberta kontynuującego politykę utrzymywania częstego kontaktu z kurią oraz od tych, których przekonał on
do przyłączenia się do swoich wypraw krzyżowych.
Honoriusz, odpowiadając na prośby, zatwierdził
szereg krucjat mających wspomóc misje bałtyckie. Na
ogół motywował je wojną obronną w celu chronienia
misji. W liście z 6 maja 1218 roku papież oświadczył
wyraźnie, że zadaniem krucjaty pruskiej jest obrona
chrześcijan przed poganami, „ad defendum fideles predictos contra barbaras nationes”. W większości innych
listów legalizujących wyprawy krzyżowe w Prusach
wskazywał na ten cel mniej bezpośrednio; w ich dispositio często po prostu nawoływał chrześcijan do zbrojenia się przeciw poganom, nie wyszczególniając konkretnej przyczyny, lub też, implikując wojnę obronną
wzywał do walki w obronie nowych społeczności
chrześcijańskich. Jednakże defensywny charakter krucjat wynikał jasno z areng tych listów, które nieodmiennie zawierały nawiązania do pogańskich ataków
na neofitów. Wyprawy krzyżowe mające wesprzeć misję w Liwonii również były uzasadniane wojną obronną. W styczniu 1217 roku, odpowiadając na prośbę
hrabiego Holsztynu i Orlamünde, Alberta, Honoriusz
zezwolił dziesięciu jego ludziom na przeniesienie ślubów z Ziemi Świętej na Liwonię.
W liście dotyczącym tych przenosin papież odniósł
się do zagrożeń, w obliczu których stanęła misja liwska, i w ten sposób kampanię, w której Albert miał
wziąć udział, umotywował jako defensywną. W latach
1221 oraz 1222 Honoriusz wystosował kolejne listy poruszające kwestię misji w Liwonii, w których wezwał
krzyżowców do wspomożenia nowo nawróconych,
chociaż nie sprecyzował niebezpieczeństw zagrażających nowemu Kościołowi. Wydaje się więc, że papież
uważał wykorzystanie siły zbrojnej za nieodzowne do
zapewnienia misjonarzom i prozelitom ochrony przed
atakami sąsiadujących pogan. W skierowanym do prałata gnieźnieńskiego liście z kwietnia 1221 roku, Si pro
varietate, rozwija tę argumentację, co sugeruje, iż długo się nad tym zastanawiał, a wskazując bezpieczeństwo neofitów jako powód bałtyckich wypraw krzyżowych, nie naśladował po prostu swego poprzednika.
Oświadczył, że został wcześniej poinformowany o pogańskich atakach na nawróconych Prusów i że wzbudziło to w nim obawę, iż one mogłyby ich skłonić do
powrotu do pogaństwa, a tych, którzy byli bliscy nawróceniu ‒ do porzucenia tego zamiaru. Napisał więc
list, w którym wezwał chrześcijan do udzielenia wsparcia neofitom.
Podczas gdy w pismach proklamujących krucjaty
w regionie bałtyckim Honoriusz starał się podkreślać
ich defensywny charakter, nie bardzo mu to wychodziło
w listach poruszających pozostałe aspekty kampanii,
dotyczące potrzeby nawrócenia pogan. List z 16 maja
1218 roku adresowany do tych, którzy podjęli trud wyprawy do Prus, miał skłaniać krzyżowców, by nie wykorzystywali udziału w kampanii do własnych celów
ani do szukania korzyści materialnych. Papież wyjaśniał w nim, że ich zadaniem jest „bronić biskupa
Chrystiana z Prus oraz tych, którzy w niedawnym czasie zostali nawróceni i przyjęli chrzest, przed atakami
pogan”. W dalszej części listu Honoriusz pisze również, iż krzyżowcy powinni dołożyć starań do nawrócenia pogan, nie zaś popychać ich w niewolę, gdyż to
odwiodłoby pozostałych od przyjęcia wiary. Podobnie
w bardzo krótkim liście z listopada 1226 roku, zezwala-
jącym kawalerom mieczowym w Liwonii tymczasowo
skorzystać z pomocy krzyżowców, których papież opisał jako udających się tam, „by chronić i szerzyć wiarę
katolicką w tym regionie”, „pro fide catholica defendenda in illis partibus aut dilatanda”. Listy te jednak nie
dawały krzyżowcom wprost przyzwolenia na nawracanie pogan przy użyciu przemocy; wydaje się raczej, że
w ten sposób Honoriusz jedynie wyraził nadzieję, iż
następstwem kampanii będzie rozprzestrzenienie się
wiary.
Rozszerzenie odpustów na krucjaty nadbałtyckie
Polityka Honoriusza III znacznie odbiegała od polityki Innocentego III w jednym szczególnie ważnym
aspekcie: w kwestii odpustów. W swoim pierwszym liście dotyczącym nadbałtyckich wypraw krzyżowych,
Litteras tam episcoporum z lutego 1217 roku, Honoriusz przyznał ich uczestnikom odpust zupełny wyrażony słowami „contessa [...] ea venia peccatorum quae
crucesignatis transituris ad partes Jerosolymitanas indulgetur”. List ten dotyczył jednakże przeniesienia
przysięgi z Ziemi Świętej nad Bałtyk i dlatego też nie
powinno zaskakiwać to, że krzyżowcy mogli zachować
te same przywileje; praktyka ta uwidaczniała się także
w czasie pontyfikatu Innocentego III. Dopiero następny
list od Honoriusza w sprawie rejonu bałtyckiego, Compatientes angustiis z marca 1217 roku, nadał wiernym,
w szczególności tym, którzy nie złożyli ślubów odnośnie do wyprawy do Ziemi Świętej, te same przywileje,
pod warunkiem zgody na wyprawę do Prus: „Dla nich
wszystkich, a także dla tych, którzy na swój koszt wyślą innych albo przekażą pieniądze na rzecz krucjat,
w miarę swoich możliwości i majętności, darowane
jest, stosownie do wielkości ich pomocy i głębokości
ich wiary, odpuszczenie grzechów, podobnie jak tym,
którzy poszli na Jerozolimę”. Oznacza to całkowitą
zmianę polityki Innocentego III. Nie tylko aktywni
uczestnicy uzyskiwali odpust zupełny, wyruszając na
krucjatę (tak jak w przypadku wypraw do Ziemi Świętej) ‒ Honoriusz rozszerzył zakres przywilejów przez
darowanie odpustów także tym, którzy wysłali innych
w swoim imieniu lub wsparli wyprawę swoim majątkiem.
Honoriuszowe sformułowanie planu odpustów za
krucjaty północne czerpie frazeologię z wcześniejszego
standardowego opracowania Innocentego III przywilejów związanych z krucjatą jerozolimską. Jak widzieliśmy, Innocenty stworzył nową formułę odpustów, którą
po raz pierwszy można było zauważyć w jego wezwaniu do IV Wyprawy Krzyżowej, Post miserabile, z roku
1198. Tam też zapewnił krzyżowcom odbywającym
podróż na Ziemię Świętą całkowite odpuszczenie grzechów, „plena venia peccatorum”, jak również opracował nową formułę, która ograniczała zakres odpustów
i określała, kto miałby je otrzymać. Taka też reguła,
z niewielkimi zmianami, została użyta we wszystkich
kolejnych listach Innocentego odnośnie do wypraw
krzyżowych do Jerozolimy, aby wreszcie nabrać ostatecznej formy w Ad liberandam, dekrecie w sprawie V
Wyprawy Krzyżowej wydanym przez IV Sobór Late-
rański, który został zwołany w roku 1215 pod nadzorem samego Innocentego. Honoriusz użył słów i sformułowań Innocentego odnośnie do odpustów dotyczących Ziemi Świętej do spisania własnych zasad odpustów za wyprawy do regionu nadbałtyckiego, jasno
demonstrując, iż postrzegał obie wyprawy jako przedsięwzięcia o porównywalnej wadze.
Nowe zasady odpustów i lista potencjalnych beneficjentów zostały użyte również w dwóch innych listach Honoriusza ‒ z 5 maja i 15 czerwca 1218 roku.
List z maja był niejako wznowieniem listu Innocentego
III Alto diuine z 29 grudnia 1215 roku, choć zostały
dokonane w nim pewne zmiany. Zmieniono nazwę
miejsca z Inflantów na Prusy, ale najważniejsza była
inna korekta: zastąpiona została formuła odpustów Innocentego, która gwarantowała zaangażowanym w wyprawę, również finansowo, pewne niesprecyzowane,
częściowe odpuszczenie grzechów (sformułowane jako
„remissio peccatorum” i „indulgentia peccatorum”);
zamiast niej zapisano nowe zasady nadawania odpustów, dając jednocześnie pełne odpuszczenie tym, którzy wyruszyli osobiście bądź wysłali w swoje miejsce
kogoś innego. Także ci, którzy przyczynili się do wypraw pod względem finansowym mieli prawo skorzystać z powyższego przywileju. Honoriusz wstawił swoje sformułowanie praw do odpuszczenia grzechów
w końcowej części listu, zastępując nieprecyzyjne zasady Innocentego i tym samym demonstrując różnicę
w podejściu do odpustów, jaka dzieliła go od poprzednika. Fakt, iż krzyżowcy wyruszający nad Bałtyk mieli
cieszyć się całkowitym odpuszczeniem grzechów, został wyraźnie potwierdzony przez samego papieża. List
z 5 maja 1218 roku dotyczył tych, którzy nie złożyli
jeszcze przysięgi udania się na krucjatę, wobec czego
nie odnosił się do problemu zachowywania odpustów
dla tych, którzy zmienili wcześniejszą przysięgę.
Sformułowanie zawarte w liście Litteras tam episcoporum z lutego 1217 roku mogłoby sugerować, że
Honoriusz, nadając pełne prawo do odpustów uczestnikom krucjat na północ, kierował się instrukcjami sformułowanymi na IV Soborze Laterańskim. W liście tym
papież nadał krzyżowcom z wypraw bałtyckich „venia
peccatorum, quae approbatione Concilii generalis crucesignatis generaliter indulgetur”. Helmut Roscher
najwyraźniej interpretuje powyższe zdanie dosłownie,
stwierdzając, że uczestnicy bałtyckich wypraw krzyżowych „erhielten den Plenarablaß, wie ihn das Konzil
von 1215 den Kreuzfahrern allgemein (generaliter) bewilligt hatte” i odnosząc się do „die Ablaßbewilligung
des Konzils”. Jednakże twierdzenie, że na IV Soborze
Laterańskim podjęto konkretne decyzje dotyczące odpuszczenia grzechów za krucjaty na północ, jest bardzo
wątpliwe. Dekret Ad liberandam w ogóle nie porusza
spraw wypraw bałtyckich. Kroniki Henryka Łotysza
również nie wspominają o jakiejkolwiek dyskusji
w sprawie odpustów podczas spotkania biskupa Alberta
von Buxhövdena i Innocentego III na posiedzeniu rady.
List Innocentego ‒ sporządzony po soborze, 29 grudnia
1215 roku ‒ który sankcjonuje wyprawy do Liwonii,
nie gwarantuje jej uczestnikom takich samych praw do-
tyczących odpuszczenia grzechów jak krzyżowcom do
Ziemi Świętej, lecz nadaje bardziej ogólne remissio
peccatorum i indulgentia peccatorum; jeżeli na soborze
określono by bardziej precyzyjne zasady, z pewnością
powyższy list odzwierciedliłby jakiekolwiek zmiany.
Honoriusz prawdopodobnie zdawał sobie sprawę z tego, że jego sformułowania z roku 1217 mogły zostać
i prawdopodobnie zostały źle zinterpretowane, dlatego
w maju 1218 roku wyjaśnił swoje uwagi dotyczące decyzji IV Soboru Laterańskiego, określając odpusty jako
„eandem [...] idulgentiam que subvenientibus terre
sancte concessa est in concilio generali”, przyznając
tym samym pełne odpuszczenie grzechów za uczestnictwo w krucjatach północnych. Honoriusz zatem nie polegał na decyzjach podjętych na soborze, lecz zmieniał
wcześniejszą politykę papieską odnośnie do owych
wypraw.
W czasie trwania swojego pontyfikatu Honoriusz
konsekwentnie utrzymywał nową politykę nadawania
krzyżowcom bałtyckim pełnego, a nie częściowego
rozgrzeszenia. W liście Venerabilis frater noster z listopada 1220 r. tymczasowo unieważnił odpusty za Liwonię i Prusy, by w późniejszym Si pro varietate
(kwiecień 1221 r.), adresowanym do duchownych
z prowincji kościelnej w Gnieźnie, nadać je ponownie
krzyżowcom wyruszającym do Prus. Anulowanie
wcześniejszego unieważnienia odpustów za Inflanty
miało miejsce następnego dnia, kiedy to Honoriusz pozwolił arcybiskupowi z Magdeburga wypełnić swoją
przysięgę albo w Ziemi Świętej, albo w Liwonii.
W styczniu 1222 roku powyższe decyzje zostały podparte listem do księstwa Saksonii, w którym to wszystkim udającym się do Inflant w celu obrony chrześcijaństwa zostało przyznane pełne rozgrzeszenie. Zatem gdy
Honoriusz zatwierdzał krucjaty, ich uczestnicy zawsze
uzyskiwali odpust zupełny, opisany jako identyczny
z tym, który darowany jest krzyżowcom biorącym
udział w wyprawach na Bliski Wschód.
Istotnie, fakt, że było to nowe podejście do sprawy
odpustów, został potwierdzony przez samego Honoriusza w Si pro varietate z 1221 roku. W liście tym papież
zawarł całą swoją politykę dotyczącą Prus: opisał, jak
początkowo przyznał krzyżowcom pełne odpuszczenie
grzechów ‒ co musi mieć związek z serią listów z lat
1217 i 1218 ‒ by później, poruszony prośbami uczestników V Wyprawy Krzyżowej o większe wsparcie,
odwołać ten przywilej w celu skupienia wszystkich
chrześcijan na sprawie Ziemi Świętej (co z kolei jest
oczywistym nawiązaniem do decyzji z listu Venerabilis
frater noster z listopada 1220 roku). List wyjaśnia następnie, dlaczego teraz, gdy papież otrzymał ostrzeżenia mówiące o zagrożeniu postępu misji nadbałtyckich
z powodu braku wsparcia z Zachodu, zdecydował się
ponownie nadać pełne prawa do odpustów krzyżowcom
z północy. Zaznaczył, niemalże ze skruchą, że zmiany
w polityce nie były oznaką braku konsekwencji, a jedynie starannych, dojrzałych rozważań ‒ „Si pro varietate negotiorum vel temporum consilia provide variamus, non est imputandum inconstantie levitati, sed maturitati potius ascribendum”.
Honoriusz często poszerzał krąg ludzi otrzymujących odpuszczenie grzechów za pomoc w bałtyckich
wyprawach krzyżowych: w listach z marca 1217 roku
oraz maja i czerwca 1218 roku zaznaczone zostaje, iż
nie tylko ci, którzy aktywnie uczestniczyli w wyprawach, ale także ci, którzy znaleźli kogoś na swoje miejsce lub wyłożyli środki finansowe, mogą korzystać
z dobrodziejstw odpustów. To również stanowiło o nowym kierunku rozwoju myśli papieskiej. Innocenty III
tylko raz, w grudniu 1215 roku, rozszerzył grono
otrzymujących rozgrzeszenie za krucjaty północne i to
tylko o tych, którzy zagwarantowali wsparcie finansowe.
Nadając odpusty zupełne i kilkakrotnie poszerzając
krąg osób otrzymujących rozgrzeszenie za wspieranie
bałtyckich wypraw krzyżowych, Honoriusz udowodnił,
że wspierał owe ekspedycje mocniej niż jego poprzednik. Obietnica pełnego odpuszczenia grzechów,
która jest wyraźnie taka sama, jak ta dana uczestnikom
krucjat na Ziemi Świętej, także świadczy o tym, iż Honoriusz podobnie traktował wyprawy bałtyckie i te na
Bliskim Wschodzie, zaznaczając, iż ich charakter jest
zasadniczo identyczny. Zostaje to również odzwierciedlone w języku używanym w jego listach, który zawiera sformułowania podobne do tych użytych w listach
dotyczących krucjat jerozolimskich. List z 1217 roku
opisywał wyprawy na Inflanty jako „seruitium Ihesu
Christi”, zaś uczestnicy tych wypraw byli opisywani
jako „eos, qui assumpto crucis signáculo se ad succursum Livoniae devoverunt”; z kolei zarówno uczestnicy
inicjatyw w Prusach, jak i ci biorący udział w krucjatach inflanckich, byli często nazywani „crucesignati”
lub „peregrini”. W dodatku list z roku 1226, skierowany do mieszkańców Lubeki, dowodzi, iż Honoriusz postrzegał uczestników kampanii bałtyckiej jako krzyżowców stojących na równi z tymi odbywającymi służbę w Ziemi Świętej. Napisał on, że „mimo iż wszyscy
crucesignati znajdują się pod ochroną Stolicy Apostolskiej, w szczególności ci crucesignati, którzy stawią się
w porcie w Lubece w celu wyruszenia na pomoc Ziemi
Świętej albo przeciw poganom w Inflantach i w Prusach, zostaną wzięci pod opiekę naszą i Stolicy Apostolskiej”.
Priorytet nadany V Wyprawie Krzyżowej
Mimo wszystko jednak Honoriusz nadawał wyższy
priorytet krucjatom do Ziemi Świętej, prawdopodobnie
z powodu znaczenia V Wyprawy Krzyżowej, która była
głównym projektem papieskim od późniejszych lat
pontyfikatu Innocentego. Podczas przygotowań do V
Krucjaty Honoriusz stwierdził, że walka z poganami
ma mniejsze znacznie niż sytuacja na Wschodzie. Kiedy w roku 1217, na prośbę hrabiego Alberta z Holsztynu, pozwolił on na przeniesienie przysięgi dziesięciu
ludzi Alberta, zaznaczył jednocześnie, że podjął taką
decyzję, mimo iż mniejsze dobro nie powinno być zastępowane większym („maiori bono proponi non debeat
minus bonum”).
Nadanie przez Honoriusza większego priorytetu V
Wyprawie Krzyżowej oznaczało, że wydarzenia, jakie
miały miejsce podczas jej trwania, bezpośrednio wpływały na jego politykę w sprawie wypraw nadbałtyckich. Armia V Krucjaty obrała w końcu za swój cel
egipską Damiettę i w maju 1218 rozpoczęła oblężenie
miasta, by w listopadzie 1219 roku przejąć je całkowicie. Jednakże krzyżowcy nie wykorzystali przewagi
pozycji, w jakiej się znaleźli, i 30 sierpnia 1221 roku
ich armia została pokonana przez wojska muzułmańskie pod al-Mansurą. Prawdopodobnie właśnie te wydarzenia spowodowały zmianę polityki papieskiej
w maju 1220 r., kiedy to papież odmówił biskupowi
Krystianowi nadania upoważnienia na nową wyprawę
do Prus, argumentując swoją decyzję złą sytuacją na
Wschodzie i stwierdzając, że wszystkie siły chrześcijańskie muszą skupić się na Ziemi Świętej. Pamiętając
o tej hierarchii celów, Honoriusz zniósł odpusty nadane
uczestnikom wypraw do Liwonii i Prus w liście Venerabilis frater noster z listopada 1220 roku. Jednakże,
jak zostało wcześniej wspomniane, działanie to miało
charakter jedynie tymczasowy. Wkrótce potem papież
złagodził zasady nadawania odpustów, usankcjonował
nowe wyprawy do Prus i pozwolił arcybiskupowi
z Magdeburga przenieść swoją przysięgę.
Priorytet nadany krucjatom jerozolimskim jest
również odzwierciedlony przez fakt, że podczas przygotowań do V Wyprawy Krzyżowej, a także w czasie
jej trwania, Honoriusz chciał zarezerwować jak największą liczbę żołnierzy na walkę o Święte Miasto. Jedyne odstępstwo od reguły nakładania restrykcji na pozwolenie uczestniczenia w krucjatach nadbałtyckich ‒
list z 20 kwietnia 1221 roku, który nie wspominał
o żadnych ograniczeniach w kwestii rekrutacji na wyprawy północne, wobec czego najwyraźniej pozwalał
wszystkim na wzięcie w nich udziału ‒ przypuszczalnie
został sporządzony z powodu niepokoju Honoriusza
o sytuację w Prusach. Jego polityka sprowadzała się
jednak z reguły do tego, by sprawni fizycznie mężczyźni, którzy złożyli już przysięgę na rzecz Ziemi
Świętej, wypełnili ją i nie przenosili jej na wyprawy
nadbałtyckie. W listach z marca 1217 r., czerwca 1218
r. i stycznia 1222 r. Honoriusz zaznacza, że tylko ci,
którzy nie złożyli jeszcze żadnych innych przysiąg na
rzecz krucjat, powinni być nawoływani do wypraw nad
Bałtyk. Podobnie list z maja 1218 r. pozwalał na werbowanie do wypraw nadbałtyckich jedynie tych, którzy
nie przysięgli pomóc w wyprawach do Ziemi Świętej;
ci, którzy przysięgę taką już złożyli, z niewyjaśnionych
powodów w rekrutacji uczestniczyć nie mogli. Priorytet
nadany V Wyprawie Krzyżowej oznaczał, że tylko chorzy, słabi bądź biedni crucesignati mogli przenieść
swoje przysięgi na krucjaty północne. Od tej reguły
również pojawiały się wyjątki, jak chociażby wtedy,
gdy Honoriusz w specyficznych przypadkach pozwalał
niewielkim grupom zdolnych żołnierzy przenieść przysięgę z Ziemi Świętej nad Bałtyk. Było to widoczne
w przypadku ludzi hrabiego Alberta w styczniu 1217 r.,
w nadaniu pozwolenia ludziom z dwóch księstw położonych blisko Prus na przeniesienie przysięgi w lutym
tego samego roku, w sprawie arcybiskupa z Magdeburga z kwietnia 1221 r. i w przypadku anonimowego pol-
skiego księcia, któremu pozwolono w kwietniu 1221 r.
przenieść swoją przysięgę z Ziemi Świętej na Prusy.
Mimo to Honoriusz starał się zazwyczaj podkreślać
w swoich listach, że zdolni fizycznie crucesignati powinni wypełnić swoje przysięgi i dołączyć do wypraw
na Bliski Wschód.
Priorytet przypisany V Wyprawie Krzyżowej znajduje ponadto wyraz w fakcie, iż Honoriusz, podobnie
jak jego poprzednicy, nie angażował kurii w kwestie
planowania, organizacji i rekrutacji wypraw nadbałtyckich. Nie wychodził z inicjatywą jakichkolwiek kampanii, lecz jedynie sankcjonował plany, które były mu
proponowane przez osoby trzecie. Liczne listy papieża
z maja i czerwca 1218 r., inicjujące nową falę kampanii
w Prusach przez zachęcanie chrześcijan z pobliskich
prowincji kościelnych do wsparcia misji pruskiej, są
z pewnością odpowiedziami na prośby biskupa Prus,
który miał w owym czasie swojego posła w kurii papieskiej. Powodzenie misji stało pod znakiem zapytania
w świetle trwającego buntu pogan i malejącego poboru
w okolicach roku 1217, co miało także wpływ na misję
liwską. Prawdopodobnie po części powodem malejącej
liczby rekrutowanych żołnierzy była V Wyprawa Krzyżowa, na którą wyruszyło wcześniej wielu Niemców.
Fakt ten skłonił biskupa, aby wystosować do papieża
prośbę o nowe siły wsparcia. Jak zostało powiedziane
wcześniej, gdy Honoriusz ponownie nadał odpust zupełny uczestnikom wypraw do Prus w roku 1221, była
to reakcja na ostrzeżenie, że nowemu Kościołowi
w Prusach grozi upadek. Papież nie określił, skąd do-
chodziły do niego apele o większe wsparcie, ale tej samej wiosny odpowiedział na listy od kilku hierarchów
kościelnych z omawianego regionu. List ze stycznia
1222 r., wydający zgodę na przeprowadzenie wypraw
do Liwonii, został napisany prawdopodobnie pod
wpływem nacisku ze strony biskupa Alberta, który,
według Henryka Łotysza, również miał problemy z rekrutowaniem wystarczającej liczby nowych krzyżowców, co wiązało się najpewniej z tymczasowym wycofaniem odpustów zupełnych za wyprawy do Liwonii
i odbywającymi się w tym samym czasie przygotowaniami do krucjaty zaproponowanej przez Fryderyka II.
Biskup Albert miał również w tamtym czasie swojego
wysłannika w kurii papieskiej, dzięki czemu nowy Kościół w Liwonii otrzymał kilka listów w lutym 1222 r.
Honoriusz nie przyczynił się z reguły do organizacji krucjat północnych. W kilku listach namawiających
wierzących chrześcijan do poparcia biskupa Krystiana
w Prusach zaznaczył on, że krzyżowcy powinni
w sprawach kampanii konsultować się z biskupem.
Polski książę, któremu w kwietniu 1221 r. nadano pozwolenie na przeniesienie przysięgi z Ziemi Świętej do
Prus, został również poinstruowany, by dołączyć do
krucjaty na ziemi pruskiej dopiero po konsultacji z biskupem Krystianem. Te zastrzeżenia były prawdopodobnie odpowiedzią na prośby ze strony Krystiana, który walczył o utrzymanie kontroli nad misją w Prusach.
Honoriusz dokładnie polecił krzyżowcom, by nie
sprzeciwiali się taktyce Krystiana, przynajmniej
w kwestiach kampanii pruskich, ale nie starał się prze-
jąć nad nimi bezpośredniej kontroli przez wysłanie legata. Nie próbował również angażować się w tworzenie
strategii; nie zasugerował połączenia krucjat w jedną
operację na dużą skalę, choć z roku na rok ogłaszał
nowe wyprawy. Nie czynił też żadnych starań w celu
zapewnienia reprezentacji papieskiej w wyprawach
nadbałtyckich. Wprawdzie w roku 1224 wysłany został
legat (co zostanie omówione później), ale fakt ten nie
był bezpośrednio powiązany z prowadzeniem wypraw.
Przedstawiona wyżej polityka Honoriusza stanowi
oczywiście kontrast względem działań podjętych
w czasie V Wyprawy Krzyżowej, kiedy to papież
wprowadził w życie, z różnymi zmianami, politykę
swojego poprzednika i chciał zapewnić reprezentację
papieską na wyprawach przez zatrudnienie legata Pelagiusza.
Listy Honoriusza w sprawie krucjat północnych nie
zawierały również żadnych sugestii na temat rekrutacji.
Chociaż niektóre z nich zachęcały okoliczne duchowieństwo do głoszenia krucjat w regionie nadbałtyckim, żaden nie dawał wyraźnych instrukcji odnośnie do
tak ważnej przecież kwestii. Organizacja propagowania
krucjat została pozostawiona w rękach misjonarzy i duchownych. Podczas gdy kampania głoszenia V Wyprawy Krzyżowej była wywołana i ściśle koordynowana przez kurię, podobna strategia nie została użyta
w przypadku wypraw nadbałtyckich. Honoriusz stosował się jedynie do wzoru postępowania rekrutacyjnego,
którego używali wszyscy jego poprzednicy. Apele kierowane były jedynie do regionów bezpośrednio przyle-
gających do obszarów misji, wobec czego rekrutacja na
wyprawy nadbałtyckie była ograniczona jedynie do
Niemiec, Polski i królestw skandynawskich. Owa tradycyjna polityka papieska była jednakże najprawdopodobniej odpowiedzią na życzenia bezpośrednio zaangażowanych, w tym biskupów misyjnych, ustanawiających rekrutację na obszarach, w których cieszyli się
największym poparciem, oraz królów i arcybiskupów,
którzy co prawda nie podejmowali się organizacji wypraw międzynarodowych, ale chcieli mieć nad nimi ‒
a co z tym idzie, również nad ich owocami ‒ kontrolę.
Krzyżowcy wybierający się do Prus byli rekrutowani
w Polsce, na Pomorzu i w prowincjach kościelnych
w Moguncji, Magdeburgu, Kolonii, Salzburgu i Trewirze, choć list z 15 czerwca 1218 r. namawiał również
chrześcijan z prowincji Lund, Hamburga i Bremy do
wsparcia misji biskupa Krystiana. Prowincja Hamburga
i Bremy była zasadniczym obszarem rekrutacyjnym dla
misji w Liwonii, w której rekrutowano przede wszystkim krzyżowców z północnych Niemiec. Biskup Albert
z Liwonii prawdopodobnie nie był zadowolony z konkurencji, jaką stanowiła dla niego prowincja Hamburga
i Bremy w kwestii potencjalnego naboru uczestników
wyprawy. Mimo to wydaje się, że Honoriusz ‒ w celu
uniknięcia konkurencji między kampaniami rekrutacyjnymi ‒ nie miał zamiaru zmieniać zasad dotyczących
desygnowanych wcześniej obszarów rekrutacyjnych dla
krucjat nadbałtyckich.
Choć Honoriusz traktował krucjaty na Wschód jako priorytetowe, zawsze jednak zapewniał wyprawom
nadbałtyckim odpowiednie środki finansowe. Świadomość wagi tego problemu może wywodzić się z debaty
odbytej podczas IV Soboru Laterańskiego na temat finansowania krucjat, a także z faktu, iż przed elekcją
Honoriusz pracował na stanowisku szambelana papieskiego. Wspomniana debata zostaje przywołana w liście Innocentego III Alto diuine z 29 grudnia 1215 r.,
kiedy to po raz pierwszy nadano odpusty tym, którzy
wspierali wyprawy pod względem finansowym, co zostało opisane wcześniej.
W celu zapewnienia odpowiedniego wsparcia finansowego dla wypraw nadbałtyckich, Honoriusz rozwinął tę politykę i poszedł dalej niż jego poprzednicy.
Nie tylko często nadawał odpusty ludziom przyczyniającym się pod względem finansowym do sukcesu wypraw ale także pozwalał Kościołom z niektórych północnych prowincji na zbieranie datków od parafii na
rzecz misji biskupa Krystiana z 1218 r. i, w niemal
identycznym liście, na rzecz poczynań biskupów z Liwonii w roku 1224. Jednakże priorytet nadany krucjatom do Ziemi Świętej zostaje odzwierciedlony również
przez mniejszą troskę papieża o finansowanie wypraw
nad Bałtyk. Podczas gdy zapotrzebowanie finansowe
na wyprawy do Ziemi Świętej skłoniło go do nałożenia
podatku na Kościół, w kwestii nadbałtyckiej usankcjonowane zostały jedynie dobrowolne ofiary.
Honoriusz jako innowator
Przyjmuje się często, że Honoriusz III w dużej
mierze kontynuował politykę swojego poprzednika.
Helmut Roscher na przykład stwierdza, że nie ma istotnych różnic między polityką wypraw krzyżowych Innocentego III i Honoriusza III oraz że Honoriusz nie
dodał niczego nowego do polityki Innocentego odnośnie do wypraw nadbałtyckich. Nie jest to prawdą ‒
Honoriusz oczywiście znał treść listów Innocentego
w sprawie krucjat północnych i używał ich do podkreślenia pewnej ciągłości polityki papieskiej. W maju
1218 r. wznowił on list Alto diuine, autorstwa Innocentego III z grudnia 1215 r., jednakże, jak już wiemy, dokonał w nim zasadniczej zmiany w kwestii odpustów.
W powyższym liście Innocenty porównuje nowo nawróconych i prześladowanie, jakie napotkało ich ze
strony pogan, z tymi, które przetrwali Izraelczycy uciekający z ziemi egipskiej. W liście z 6 maja 1218 r. Honoriusz także użył wizerunku Izraela do zilustrowania
sytuacji, w której znaleźli się chrześcijanie z nowo nawróconych regionów nadbałtyckich; wzorował się
również na innych biblijnych paralelach zastosowanych
przez Innocentego III. Cytując z Księgi Hioba, Honoriusz użył Jordanii jako metaforycznego obrazu sytuacji
chrześcijan w 1217 r.; przykład ten został również użyty przez Innocentego III w listach dotyczących herezji
we Francji w 1198 i 1204 r. oraz odnośnie do pogan
w regionie nadbałtyckim w 1204 i 1209 r. Honoriusz
korzystał także z pomysłów opracowanych oraz usankcjonowanych na IV Soborze Laterańskim, między innymi w kwestiach finansowania wypraw i użycia sankcji handlowych jako środków prowadzących do osłabienia przeciwnika. Pomimo znaczącej wiedzy o poli-
tyce i listach Innocentego, jego następca zdecydował
się nie iść drogą wytyczoną przez swojego poprzednika, lecz opracować nową politykę dla krucjat północnych, między innymi przez nadanie krzyżowcom pełnego odpuszczenia ‒ podnosząc tym samym rangę wypraw nadbałtyckich i stawiając je na równi z wyprawami do Ziemi Świętej ‒ oraz przez rozszerzanie kręgu
ludzi otrzymujących odpusty za krucjaty północne. Honoriusz poszedł zatem dalej niż Innocenty, dzięki czemu zapewnił misjom bałtyckim należyte wsparcie. Poza tym poparł on nie tylko dobrze już ustalone krucjaty
do Liwonii, ale pozwolił także na wsparcie przez krzyżowców misji w Prusach.
Dlaczego Honoriusz dokonał tak znaczących
zmian w polityce papieskiej w kwestii wypraw nadbałtyckich? Jak wskazuje James Powell, polityka Honoriusza różniła się od polityki Innocentego w wielu kwestiach. Na przykład, Honoriusz planował przekazać
dowództwo nad V Wyprawą Krzyżową cesarzowi Fryderykowi II, co przeciwstawia się polityce Innocentego,
który pragnął pozostawić pełną kontrolę w swoich rękach. Honoriusz czerpał prawdopodobnie bardziej z polityki papieża Klemensa III, który chciał w kwestii krucjat zapewnić współpracę papiesko-cesarską. Poglądom
Honoriusza blisko do tych głoszonych przez Klemensa
III i Celestyna III; wynika to prawdopodobnie po części
z faktu, że zajmował on kluczowe pozycje w kurii podczas pontyfikatów obu wymienionych papieży: był
szambelanem od 1188 r., a od jesieni 1194 do jesieni
1197 r. pełnił funkcję kanclerza, dzięki czemu przez
pewien czas kontrolował zarówno kancelarię, jak i gabinet papieża. Przyszły papież Honoriusz zrezygnował
z funkcji szambelana po elekcji Innocentego w 1198 r.
i nie odgrywał istotnej roli w kurii w czasie jego pontyfikatu. Można zatem przypuszczać, że Honoriusz nie
miał znaczącego wpływu na politykę papieską w tamtym okresie i mógł nie czuć się zobowiązany, by iść
w kierunku wskazanym przez swojego poprzednika.
Niektóre źródła podają wręcz, że obaj ci dostojnicy byli
do siebie wrogo nastawieni. Ale dlaczego Honoriusz
zdecydował się na wybór tej konkretnej polityki względem krucjat północnych? Jego teologiczne i eklezjologiczne idee wciąż nie zostały dokładnie zbadane, ale
można zaproponować pewne hipotezy.
We wczesnych miesiącach 1217 r. Honoriusz
otrzymał serię listów opisujących stan misji w regionie
bałtyckim i uszczerbek, jakiego doznali nawróceni
i misjonarze z rąk pogan. Listy te przyszły od arcybiskupa z Gniezna i biskupa Krystiana z Prus, a odpowiedzi od papieża mogą świadczyć, że raporty opisywały sytuację w Prusach w bardzo ponurych szczegółach. Raporty odnośnie do stanu wypraw do Liwonii
zostały wysłane prawdopodobnie przez hrabiego Alberta z Holsztynu wraz z prośbą o przeniesienie przysięgi
jego ludzi. Prośba ta została najprawdopodobniej poparta w raportach sporządzonych przez duńskiego arcybiskupa Andersa z Lund, którego Honoriusz darzył
wielkim szacunkiem i który miał w tamtym czasie swojego wysłannika w kurii papieskiej. Możliwe, że powyższe raporty wpłynęły na decyzję papieża, kiedy to
postanowił on wspomóc nowo nawróconych w Prusach
w marcu 1217 r., nadając uczestnikom wypraw większe
odpusty niż te zagwarantowane przez jego poprzednika.
Możliwe jest także, że postawienie statusu krucjat przeciwko poganom na równi z krucjatami do Ziemi Świętej było spowodowane przez listy, które Honoriusz wysłał kilka tygodni wcześniej, a które pozwalały na przeniesienie przysięgi z Ziemi Świętej do Liwonii: 14 lutego 1217 r. arcybiskup z Gniezna otrzymał takie pozwolenie dla pewnych crucesignati ze swojej prowincji, podczas gdy 25 stycznia papież pozytywnie rozpatrzył petycję hrabiego Alberta w sprawie przeniesienia
przysięgi dziesiątce jego ludzi. Kiedy już na to pozwolono, nadanie pełnych odpustów krzyżowcom walczącym w regionie nadbałtyckim mogło wydawać się następnym logicznym krokiem.
Innym wytłumaczeniem może być hipoteza, że
Honoriusz, postrzegając krucjaty jako rzeczywistą drogę do zbawienia, chciał ją otworzyć dla jak największej
liczby ludzi, niezależnie od areny walk, w których brali
udział. Uczestnictwo w wyprawach było postrzegane
jako akt pokuty, podjęty w celu odkupienia grzechów
i otrzymania zbawienia. Bernard z Clairvaux rozwinął
powyższą ideę w swoich wariacjach na temat tempus
acceptabile, w których to zaznaczył, że krucjaty były
okazją do zbawienia ofiarowaną chrześcijanom przez
łaskawego Boga: krucjaty były sposobem na poddanie
wiary próbie. Według Bernarda, Bóg umieścił wrogów
Kościoła w różnych częściach świata, aby wierzący
mogli z nimi walczyć. Mimo że sam bez problemu
mógłby ich pokonać, kwestię tę pozostawia w rękach
chrześcijan, którzy mogą w ten sposób udowodnić swoją siłę i wiarę oraz otrzymać zbawienie. Idea tempus
acceptabile została wykorzystana przez Innocentego III
w liście Alto diuine z 29 grudnia 1215 r. Honoriusz
również podchwycił ten pomysł ‒ nie tylko przepisał on
list Innocentego z 29 grudnia 1215 r. w dniu 5 maja
1218 r., ale również zmodyfikował ową ideę w swoim
liście z 6 maja 1218 r., kiedy to ponownie odniósł się
do nowej okazji danej przez Boga w celu umożliwienia
uzyskania zbawienia. Honoriusz użył powyższej myśli
także w listach traktujących o krucjatach do Ziemi
Świętej, np. w liście z 23 stycznia 1217 r. do Lombardii, który pokazuje, jak bardzo istotna była dla papieskiej wizji wypraw krzyżowych owa koncepcja okazji
do zbawienia danej przez Boga oraz jak bardzo papież
chciał umożliwić zbawienie jak najszerszemu kręgowi
wierzących.
Honoriusz III i dominikanie
Na zainteresowanie Honoriusza efektywnością
krucjat nadbałtyckich mogły wpłynąć również inne
czynniki. Wykazywał on głębokie zainteresowanie misjami i nawracaniem niewiernych i być może nawet
bardziej zdecydowane niż Innocenty III poparcie dla
walki z heretykami z Francji. Całkiem możliwe, że na
jego poglądy wpłynął Dominik Guzman i jego nowe
zgromadzenie Ordo Fratrum Preadicatorum. Na początku pontyfikatu Honoriusza Dominik przewodził jedynie niewielkiej grupce zwolenników, którzy działali
w Tuluzie, jednak często odwiedzali kurię, by uzyskać
listy papieskie dotyczące nowo powstałego zgromadzenia. Dzięki temu utrzymywał stały kontakt z papieżem i Stolicą Apostolską.
Dominik chciał, by jego zgromadzenie leczyło dusze niewiernych kaznodziejstwem i pracą misyjną; dlatego sam założył misję wśród heretyków we wschodniej Francji. Honoriusz podzielał poglądy Dominika
i z pewnością otaczał zgromadzenie szczególną opieką
i wspierał je. James Powell pokazał, jak Honoriuszowy
program opieki duszpasterskiej i nawracania pokrywa
się z programem zakonu Dominika. Analiza porównawcza kazań Honoriusza i Innocentego III z drugiej
niedzieli po Wielkanocy, zamieszczonych w Pastor
Bonus, pokazuje nacisk kładziony przez Honoriusza na
pracę duszpasterską przy nawracaniu. Z pewnością
pragnął on kontynuować reformę kaznodziejstwa zawartą w „Kanonie 10” IV Soboru Laterańskiego, niektóre elementy z tego dokumentu wykorzystał nawet
w swoim kazaniu. Jednak analiza Powella ujawniła
rozbieżne poglądy Honoriusza i Innocentego III ‒ ten
ostatni chciał, aby reforma pracy misyjnej była wynikiem ustaleń hierarchii kościelnej. W „Kanonie 10”
ustanowił całkowitą kontrolę episkopatu nad nawracaniem, zgodnie ze swym przekonaniem, że należy
wzmacniać struktury Kościoła. Honoriusz z kolei zdawał się wierzyć, że Innocenty zbyt ściśle związał pracę
nad reformami z hierarchią Kościoła. Prawdopodobnie
liczył na to, że ulepszy tę pracę innymi metodami, na
przykład tworząc nowe zakony żebracze. Powell tak pisze o Honoriuszu:
Jego model Kościoła był bardziej duszpasterski niż
model Innocentego, bardziej wpisywał się w „doktryny
ewangeliczne i apostolskie”, które propagowali inni reformatorzy. Te różnice nie były jedynie teoretyczne ‒
znalazły odzwierciedlenie w działaniach i zaowocowały
modyfikacjami programu reformatorskiego Innocentego z IV Soboru Laterańskiego.
Według Powella, kazania Honoriusza dowodzą że
wykazywał on zrozumienie dla ideału ubóstwa apostolskiego, popieranego przez Dominika i innych reformatorów88. Między ideami Honoriusza i Dominika widocznych jest bowiem wiele podobieństw. Honoriusz
wyrażał opinię, że zgromadzenie Dominika to ważne
i użyteczne narzędzie do wprowadzania w życie programu reform duszpasterskich. Z pewnością postrzegał
doświadczonego Dominika i jego zgromadzenie jako
efektywną broń, którą można było zastosować w walce
z heretykami na południu Francji, gdzie zgromadzenie
miało kontynuować swoją pracę misjonarską i kaznodziejską. W styczniu 1217 roku, po tym jak Dominik
zwrócił się do papieża z prośbą o pomoc, gorąco namawiał nauczycieli i uczniów z Paryża, aby udali się do
Tuluzy głosić słowo Boże. Bulla z rekomendacją
z grudnia 1219 roku podkreślała stanowisko Honoriusza na temat zgromadzenia jako znakomitego oręża
w walce przeciwko heretykom i „innej moralnej zarazie” dręczącej Kościół. Wsparcie dla Dominika i ruch
reformatorski w misjonarstwie wydają się zbieżne
z przemyśleniami papieża; obrazuje to fakt, że jedna
z bulli polecających wystosowana przez niego do
zgromadzenia Dominika bezsprzecznie nawiązywała do
„Kanonu 10” z IV Soboru Laterańskiego.
W roku 1220 Honoriusz wysłał zbiór swoich kazań
do siedziby zgromadzenia w Bolonii. Potwierdziło to
panujące powszechne wśród zgromadzonych przekonanie o ich randze i efektywności w nawracaniu, Honoriusz zaś wierzył, że zgromadzenie może mu pomóc
dopełnić jego program homilijny. Po pełnej aprobacie
zgromadzenia i jego programu, przyznając mu określone przywileje i wydając bulle w latach 1216, 1217
i 1219, Honoriusz kontynuował dzieło Dominika w
szerzeniu myśli chrześcijańskiej przez wystosowanie
do zgromadzenia zbioru bulli, które wyrażały rosnące
poparcie Rzymu. Po śmierci Dominika 6 sierpnia 1221
roku Honoriusz nie wystosował już więcej bulli rekomendacyjnych do zgromadzenia, zmalała także znacząco liczba wysyłanych listów papieskich. Mogło to być
częściowo spowodowane trudnościami organizacyjnymi w zgromadzeniu po śmierci jego przywódcy i przez
to stanowić utracenie kontaktu z innymi ważnymi
członkami kurii, może to jednak również wskazywać na
wagę osobistego związku Honoriusza z Dominikiem.
Funkcjonowanie takiej więzi dowodziłoby, że wymieniali oni myśli i sądy, poruszając istotnie sprawy szerzenia wiary chrześcijańskiej i pracy misjonarskiej, co
z kolei pozwala postawić hipotezę, iż Dominik był jed-
nym z tych, którzy najbardziej wpłynęli na Honoriusza
we wspomnianych wyżej kwestiach.
Dominik i misje w rejonie Bałtyku
Dominik zajmował się nie tylko głoszeniem ewangelii pośród chrześcijan i heretyków; wykazywał także
głębokie zainteresowanie misjami wśród pogan i pragnął, żeby jego zgromadzenie miało ważny wkład
w ich przebieg. Dowody wskazują jednak na to, że wizyty, jakie złożył w północnej Europie kilka lat wcześniej, już wtedy przyczyniły się do jego żywego zainteresowania misjami. W pierwszych latach XIII wieku
prawdopodobnie dwukrotnie odwiedził (wraz z biskupem Diego z Osmy) Danię w celu zaaranżowania małżeństwa dla syna króla Alfonso VIII Kastylijskiego. Zaraz po wykonaniu tego zadania Diego i Dominik udali
się do Rzymu, gdzie ten pierwszy poprosił papieża
o zgodę na rezygnację z biskupstwa i poświęcenie reszty swojego życia pracy misjonarskiej. Prośba jednak
została odrzucona. Wydarzenia te relacjonuje Jordan
z Saksonii w Libellus de principiis Ordinis Praedicatorum ‒ książce ukończonej na początku trzeciej dekady
XIII wieku, a traktującej o początkach działalności
zgromadzenia dominikanów ‒ lecz nie podaje dokładnych dat żadnej ze wspomnianych podróży. Jarl Gallen
na podstawie wstępnej rekonstrukcji planu podróży
wykazał, że pierwsza wyprawa Dominika musiała się
odbyć pomiędzy połową sierpnia 1203 roku a końcem
lutego 1204 roku, podczas gdy druga podróż miała
miejsce pomiędzy końcem października 1205 roku
a końcem kwietnia 1206 roku. Dominik i Diego przyjechali zatem do Danii w czasie, gdy duński arcybiskup
i król byli pochłonięci planowaniem następnej wyprawy przeciwko poganom. Pod koniec 1205 roku arcybiskup Anders z Lundu, będąc w trakcie przygotowań do
wspomnianej wyprawy, wysłał list do papieża Innocentego III, prosząc go o zezwolenie na wyświęcenie jednego z pogan na biskupa. Papież wyraził swoją zgodę
w styczniu 1206 roku; w tymże roku rozpoczął się także najazd na niewiernych. Podczas pobytu w Danii
Diego i Dominik mogli prawdopodobnie przypatrywać
się z bliska przygotowaniom do nowej duńskiej kampanii przeciwko poganom i znali każdy szczegół planów nawracania ludów na wschodnim brzegu Bałtyku,
a także utworzenia tam biskupstwa.
Po przyjeździe do papieskiej kurii Diego, jak podaje Jordan, ponownie prosi Innocentego o zgodę na porzucenie episkopatu i rozpoczęcie pracy misjonarskiej.
Nie mamy jednak pewności, dokąd Diego chciał się
udać w swoją podróż. W pierwszej edycji Libellus de
principiis Ordinis Praedicatorum Saksończyk twierdzi,
że biskup planował nawracać Kumanów; w innej wersji
swej książki uważa on jednak, że celem tej misji mieli
być Saraceni, nie zaś Kumanowie. Rzeczywistą intencją Diego w 1206 r. mogła być jednak misja wśród Saracenów, czyli muzułmanów w Hiszpanii. Król Alfonso
VIII Kastylijski był pochłonięty walką przeciwko swojemu muzułmańskiemu sąsiadowi. W lipcu 1195 roku
poniósł on ogromną porażkę z rąk kalifa Almohad
Ya'qub pod Alarcos. Zastanawiające jednakże jest, dla-
czego Diego tak bardzo zależało na zrzeczeniu się biskupstwa, żeby zaangażować się w misję w Hiszpanii,
zwłaszcza że sprawowanie urzędu biskupa Osmy na
pewno pomogłoby mu wypełniać to zadanie.
Wybór Kumanów około roku 1206 wydaje się nieprawdopodobny także z tego względu, że w tych latach
kontakt Europy Zachodniej z tym ludem był bardzo
słaby. Propozycja Jordana wynikała prawdopodobnie z
tego, że podczas pisania swojej pracy dowiedział się on
o zainteresowaniu, jakie w późniejszych latach Dominik okazywał misjom wśród tych pogan zamieszkujących tereny północno-wschodniej granicy Węgier. To
zainteresowanie Dominika Kumanami zostało także
zauważone podczas procesu kanonizacyjnego w Bolonii na początku lat trzydziestych XIII w. Brat Rodolph
zeznał, że Dominik wyraził życzenie, aby rozpocząć
misję pośród Kumanów, zaś brat Paul z Wenecji
stwierdził, że założyciel zgromadzenia często wspominał o chęci nawracania tego ludu. Kumanowie mogli
zwrócić uwagę Dominika już na początku drugiej dekady XIII w. przez kardynała Ugolino z Ostii, czyli
przyszłego papieża Grzegorza IX. List ze stycznia 1217
roku informuje nas, że papież Honoriusz miał zamiar
wysłać Ugolino do węgierskiego króla Andrzeja II, aby
przedyskutował z nim jego zaangażowanie w V Krucjatę. Miał on także głosić ewangelię podczas tej krucjaty
w Toskanii i w Lombardii. Heinrich Zimmermann sugeruje, że Ugolino spędził tam około dwóch i pół roku,
w okresie od końca stycznia 1217 roku do późnego lata
1219, spełniając swoje obowiązki legata. W 1211 r.
król Andrzej zaprosił Zakon Kawalerów Mieczowych
w celu obrony wschodniej granicy i podarował im region Burzenland w Transylwanii. Krzyżowcy, zaraz po
ustanowieniu swojego panowania na tej ziemi, nie tylko
ochraniali granice, lecz także rozpoczęli agresywną
kampanię podboju Kumanii oraz nawracania jej mieszkańców. Ugolino prawdopodobnie słyszał o inicjatywie
węgierskiego króla i aktywności zakonu w Burzenlandzie; to mogło w nim wzbudzić podziw dla rycerzy
krzyżowych i ich roli w walce przeciwko poganom. Po
tym, jak wypełnił swoje obowiązki, powrócił do kurii,
gdzie mógł spotkać Dominika, jako że przebywał on
w Rzymie od listopada do grudnia 1219 roku. Zatem
może to właśnie sprawozdania Ugolina zainspirowały
Dominika do planowania misji wśród ludu Kumanów.
Prawdopodobnie niedawne doświadczenia zdobyte
podczas podróży na północ skłoniły Diego do zwrócenia się do papieża w 1206 r. Przed tymi podróżami nic
nie wskazywało na to, że takie są jego intencje. Miał
bliski kontakt z herezją w południowej Francji, jak
również z misją przeciwko poganom nad Bałtykiem.
Nie oznacza to jednak, że Diego planował pracę wśród
heretyków. Źródła potwierdzają że zamierzał pracować
z niewiernymi, nie zaś z heretykami. Co więcej, projekty odrzucone przez papieża Innocentego nie mogły dotyczyć herezji; po tym jak papież odrzucił jego plany,
Diego rozpoczął działalność w południowej Francji,
jednak nie zrobiłby tego, gdyby głowa Kościoła mu tego zabroniła. Stąd można wnioskować, że najprawdopodobniej Diego zaproponował nawracanie pogan w re-
jonie nadbałtyckim. Niezależnie od tego, gdzie Diego
chciał prowadzić działalność misyjną, jego prośba do
papieża wskazuje na to, że wizyty Diego i Dominika
w Danii około 1206 r., jak również ich obserwacje dotyczące nowej kampanii misyjnej, pozostawiły na obu
długotrwałe wrażenie oraz dały im impuls do pracy misyjnej przez kaznodziejstwo.
Zainteresowanie misją pośród pogan w Europie
Północnej musiało się jeszcze raz obudzić w Dominiku
w latach 1216-1217. W tych latach przebywał on
w Rzymie, oczekując na listy papieskie z aprobatą dla
jego zakonu i prawdopodobnie spotykając się z wysłannikami biskupów i książąt z regionu Gnesen, którzy
raportowali papieżowi o postępach misji w Prusach.
Poprzedniego roku, odwiedzając kurię w czasie IV Soboru Laterańskiego, mógł uzyskać więcej informacji na
temat misji w rejonie wschodniego Bałtyku, a także
spotkać arcybiskupa Lundu, Andersa, oraz prawdopodobnie biskupa Liwonii, Alberta. Te właśnie spotkania
mogły na nowo wzbudzić w nim zainteresowanie misją
w krajach nadbałtyckich. Podczas pobytu w Rzymie
Dominik spotkał również kardynała Ugolino, który był
jego głównym pośrednikiem w kontaktach z kurią od
kiedy w 1215 r. Dominik przybył do papieża w celu
uzyskania aprobaty dla swojego zakonu; sprawą tą zajął
się właśnie ten dostojnik. Gdy więc Dominik wrócił w
grudniu 1216 r. do Rzymu, jeszcze raz wykorzystał
swoje kontakty z Ugolino. W jego domu spotkał wtedy
młodego kleryka, Wilhelma z Montferrat (ten w czasie
procesu kanonizacyjnego zeznał, że Dominik pragnął
pracować dla zbawienia innych i wziąć udział w misji
wśród pogan). Podczas rozmowy zrodził się plan, według którego Wilhelm miał udać się do Paryża na dwuletnie studia teologiczne, po czym obaj mieli zamiar
wyruszyć do Prus i okolicznych regionów Europy, by
nawracać pogan. Ostatecznie plan nie został zrealizowany, jednak słowa Wilhelma potwierdzają że w tamtym czasie Dominik był bardzo zainteresowany działalnością misyjną w północno-wschodniej Europie.
Dominik mógł więc zachować pragnienie podjęcia
misji wśród pogan w północnej Europie już na początku 1206 r., prawdopodobnie zainspirowany przez duńskiego arcybiskupa Andersa. W pierwszych miesiącach
1217 r. to pragnienie najwidoczniej obudziło się ponownie. Czy jest możliwe, żeby Honoriusz i Dominik,
prawdopodobnie za pośrednictwem kardynała Ugolino,
omawiali stan ówczesnej misji nad Bałtykiem, co w rezultacie zwiększyło ich zainteresowania krzewieniem
wiary w tamtym rejonie? Ich wzajemne zaufanie
i wspólne przekonania mogły wiązać się z wymianą
poglądów na temat misji. Prawdopodobnie w wyniku
tych rozmów bądź korespondencji doszli do wniosku,
że misje nadbałtyckie są niezwykle ważne. W rezultacie Honoriusz mógł uznać, że rycerzom krzyżowym
broniącym tamtejszych misji należy się pełniejszy odpust.
Honoriusz III i misja wśród niechrześcijan
Podczas pontyfikatu Honoriusza uformowała się
grupa wiernych, którzy spotykali się od czasu do czasu
w kurii i z zapałem zajmowali się reformą kaznodziejstwa i pracy misyjnej. Wśród nich był sam papież, kardynał Ugolino, Franciszek i Dominik. Zainteresowanie
tej grupy misjami okazało się mieć dalekosiężne skutki,
nawet po śmierci Honoriusza. Efekty ich działań dotyczyły nie tylko rejonu nadbałtyckiego, ale także rubieży
chrześcijaństwa na Zachodzie. Dominik, oprócz brania
udziału w takich debatach, mógł w kurii inspirować innych i wywierać na nich wpływ; mógł też uzyskiwać
informacje, jakie nowe regiony wymagały pracy misyjnej, w którą mógł zaangażować się jego zakon.
Honoriusz bez wątpienia żywo interesował się pracą misyjną. Potwierdza to kampania, którą planował
w pierwszych miesiącach 1221 roku, kiedy to wysłał
list Ne si secus do ponad czterdziestu arcybiskupów.
Papież nakazał im wybrać w swoich prowincjach „po
czterech głęboko wierzących i dobrze wykształconych
mężczyzn albo trzech lub przynajmniej dwóch zakonników, najlepiej cystersów”. Mężczyźni ci mieli być
wysłani do kurii, gdzie przydzielono by im pracę
„w dziczy wśród ludzi różnego autoramentu”. List nie
zawierał żadnych szczegółów co do celu „misjonarzy”,
ale sposób formułowania i frazeologia dowodzą, że papież chciał, aby nawracali oni niewierzących. List dokonywał rozróżnienia pomiędzy „winnicą Króla” ‒ Kościołem ‒ i wspólnotą chrześcijańską charakteryzującą
się bogactwem i płodnością a obszarami spoza Kościoła (zwanymi solitudo ‒ „jałowe i nieurodzajne”). Misjonarze mieli pracować wśród ludzi spoza Kościoła,
sąsiadujących z „winnicą Króla” („circumadiacentibus
nationibus”).
Honoriusz chciał rekrutować misjonarzy z całego
świata chrześcijańskiego. List wysłany został do prowincji kościelnych w Skandynawii, Niemczech, Polsce,
zachodniej części Bałkanów, we Włoszech, Francji, na
Półwyspie Iberyjskim i na Węgrzech, zatem nie tylko
do krajów Europy Zachodniej. Wybór odbiorców zdaje
się być częściowo kierowany interesami poszczególnych prowincji w kurii, jednak widać wyraźnie, że dokonano pewnej selekcji, ponieważ nie wszystkie prowincje, które miały sprawę do załatwienia w kurii,
otrzymały list nawołujący do wysłania misjonarzy.
Oznacza to prawdopodobnie, że Honoriusz potrzebował
misjonarzy zróżnicowanych pod względem znajomości
języków obcych, jak również poszczególnych obszarów
geograficznych oraz miejscowych obyczajów.
Kampania misyjna Honoriusza była zaplanowana
na wielką skalę. Ze względu na fakt, że list został posłany do ponad czterdziestu prowincji w całej Europie
i zawierał prośbę o wysłanie od dwóch do czterech misjonarzy z każdej z nich, papież musiał przewidywać
misyjny „oddział specjalny” liczący ponad stu wybitnych mężów. Nie zaskakuje fakt, że szczególnie zależało mu na ochotnikach z zakonu cystersów. Służyli oni
jako posłańcy papiescy przy rozmaitych okazjach
i odegrali znaczącą rolę w kilku zewnętrznych misyjnych przedsięwzięciach, włącznie z tymi na obszarze
nadbałtyckim. Chęć Honoriusza do pozyskania do swojego misyjnego projektu cystersów mogła również być
przyczyną doboru w liście konkretnych sformułowań.
Bez wątpienia był on świadomy tego, jak ważny jest
motyw misji dla zakonu, więc ‒ idąc za przykładem
papieża Innocentego III ‒ użył biblijnej przenośni Racheli i Lei, by pokazać dwie odmienne drogi życia religijnego: rozmyślanie i kontemplacja reprezentowane
przez bezpłodną Rachelę i życie aktywne, tu w formie
głoszenia kazań i misji, symbolizowane przez Leę. Prosił on arcybiskupów, aby zabrali swoich ludzi z „objęć
Racheli”, i aby ci „dołączyli do Lei”.
W swoim liście Honoriusz dość jasno wyraził pogląd, że misjonarze powinni nawracać niewierzących
pokojową metodą głoszenia kazań. To mógł być kolejny powód, dla którego papież chciał rekrutować do
swojej kampanii misyjnej właśnie cystersów. Jak już
wcześniej wspomniano, papieże bardzo szanowali
zdolności kaznodziejskie tych zakonników; papież Innocenty nierzadko wspominał o tym w swoich wezwaniach do zakonu. Z drugiej strony, Honoriusz podkreślał również, że ochotnicy muszą być gotowi na śmierć
męczeńską. Za swoją działalność misyjną najwyższą
ofiarę ponosili nie tylko zakonnicy działający wśród
muzułmanów (jak w przypadku pięciu franciszkanów
zamęczonych w Maroku w 1220 roku). Także misjonarze głoszący słowo Boże w innych zakątkach świata ginęli za wiarę, czego dowodzą losy świętego Bonifacego, pierwszych biskupów liwskich i wielu innych. Ale
Honoriusz nie uważał śmierci tych misjonarzy za
ostrzeżenie ‒ przedstawiał ją raczej jako coś niemalże
pożądanego. Byli oni, jak pisał, nagrodzeni przez Naj-
wyższego, ponieważ „otrzymali od Boga miejsce w raju, zdobyte dzięki ofierze z własnej krwi”. Taki obraz
raju mógł pochodzić z Decora Lux, śpiewanej 29
czerwca, w święto Piotra i Pawła. Druga zwrotka tego
tekstu, która opisuje dwóch świętych, brzmi:
Ziemscy stróże bram niebieskich,
Założyciele Rzymu i sędziowie świata,
Niczym królowie z laurem na głowie
zasiądą w senacie niebiańskim
Jeden, choć bez głowy, tryumfy święci,
drugi przez śmierć na krzyżu świętości dosięga.
Wyobrażenie wykorzystane do opisania niebiańskiej nagrody oczekującej misjonarzy po śmierci zostało zatem zaczerpnięte z żywotów męczenników, a dokładniej z historii Piotra i Pawła. Ta pochwała męczeństwa oraz sam pomysł użycia go jako „sloganu” werbunkowego nie były przejęte od bezpośrednich poprzedników Honoriusza. Gdy Innocenty III wspominał
kilkakrotnie o tym planie w swych listach, formułował
go w całkowicie odmienny sposób. W liście do duńskiego arcybiskupa Lundu z października 1209 roku w
sprawie nowego biskupa misyjnego w Finlandii Innocenty przyznał, że niewielu ludzi nadawałoby się do
objęcia tego stanowiska, jako że pociąga ono za sobą
ryzyko męczeństwa:
Ponieważ wiara jest tam krzewiona od niedawna
oraz z uwagi na uporczywość tych ludzi i surowość samego miejsca, osoba wybrana na ten urząd będzie po-
strzegana nie jako ta przyjmująca zaszczyty, lecz jako
osoba stająca w obliczu męczeństwa. Zatem mało kto
ubiega się o tę funkcję...
Innocenty III zestawił więc męczeństwo z honorem, przypuszczając, że większość mężczyzn wybrałaby to drugie, co sugeruje, że nie uważał on samej perspektywy męczeństwa za chwytliwe hasło werbunkowe.
W bulli Ne si secus Honoriusz zasygnalizował gotowość do zmiany papieskiej polityki misyjnej w kierunku o wiele bardziej zaangażowanej roli papiestwa.
Nowa kampania misyjna została zapoczątkowana przez
kurię, która była odpowiedzialna za szczegółowy plan,
wybór nowych obiektów misji i przydzielenie tam misjonarzy. Na poglądy Honoriusza na temat krzewienia
wiary wśród niechrześcijan oraz zmianę papieskiej polityki prawdopodobnie miało wpływ kilka kwestii. Czy
możliwe jest, by za papieską pochwałą męczeństwa
kryły się idee św. Franciszka z Asyżu? Przedstawienie
męczeństwa jako pożądanego owocu pracy apostolskiej
‒ do tego stopnia, że było ono ukazywane jako bodziec
dla potencjalnych ochotników ‒ odzwierciedla idee,
dzieła i czyny św. Franciszka. Tego rodzaju pragnienie
męczeństwa bynajmniej nie było powszechne wśród
ówczesnych orędowników zakrojonej na szeroką skalę
pracy misyjnej.
Z kolei inne fragmenty listu Honoriusza mogły być
zainspirowane przez św. Dominika i stosowane w jego
zakonie strategie misyjne. Wydaje się, że św. Dominik
preferował taktykę, zgodnie z którą zakonnicy byli wysyłani do tych krain, którymi się już wcześniej interesowali: posiadali wiedzę o miejscowych zwyczajach
lub znali tamtejszy język. Gdy tylko znalazł zakonników z takimi umiejętnościami, wysyłał ich do najważniejszych ośrodków; tak jak było to w przypadku Węgier, Szwecji oraz Danii. Prawdopodobnie Honoriusz,
powołując niewielką liczbę mężczyzn ze świata chrześcijańskiego, próbował zastosować podobną strategię,
mając nadzieję na zwerbowanie miejscowych ludzi,
którym łatwiej byłoby porozumieć się z tamtejszymi
poganami. Interesujące jest życzenie Honoriusza, by
mężczyźni wysyłani przez arcybiskupów posiadali rzetelną wiedzę. Żaden z bezpośrednich poprzedników
Honoriusza nie wymieniał tej cechy jako wymogu dla
misjonarzy w swoich listach poparcia dla trwających
akcji misyjnych. Tę specyfikację dołączono przypuszczalnie po to, by zagwarantować, że wybrani mężczyźni będą elokwentnymi oraz zorientowanymi w sprawach tubylców kaznodziejami. Odpowiedzią na tę
prośbę było dominikańskie podkreślenie znaczenia nauki oraz studiowania teologii i języków.
Honoriusza łączyły ścisłe związki nie tylko z dominikanami, ale także z franciszkanami. Innocenty III
przyznał zakonowi franciszkanów i jego regule ustną
aprobatę, która była warunkowa i tymczasowa, jednak
nigdy nie wydał formalnego przyzwolenia na jego działania. Mimo oporu wewnątrz kurii stawianego przez
kardynałów ściśle stosujących się do „Kanonu 13”
uchwalonego przez IV Sobór Laterański, zabraniające-
go zakładania nowych zakonów w celu uniknięcia religijnych eksperymentów, które mogłyby zagrozić stabilności Kościoła lub podważyć papieską kontrolę nad
religijnymi instytucjami, Honoriusz, wraz z kardynałem
Ugolino, popierał św. Franciszka oraz jego zgromadzenie i ostatecznie oficjalnie zatwierdził zakon i jego regułę. Idee dominikanów i franciszkanów zostały prawdopodobnie przekazane Honoriuszowi przez kardynała
Ugolino, który był prominentnym poplecznikiem obu
zakonów. Na początku 1221 roku przebywał on na terenie kurii, szykując poselstwo do północnych Włoch,
i przypuszczalnie spotykał się często z Honoriuszem
w celu uzgodnienia szczegółów. Możliwe jest, że papież zapoznał się z koncepcjami franciszkanów i dominikanów także poprzez spotkania z samymi zakonnikami. Wskazywałaby na to obecność św. Dominika
w kurii w czasie, gdy wydano bullę Ne si secus, oraz
wizyta św. Franciszka w Rzymie poprzedniej jesieni.
Święci Dominik i Franciszek nie byli jedynymi
popierającymi prowadzenie misji wewnątrz oraz poza
granicami państw chrześcijańskich. Problem ten był
bliski także Jakubowi z Vitry, którego zaangażowanie
w ewangelizację zaprowadziło do pracy misyjnej wśród
muzułmanów. W swych listach pisanych z Ziemi Świętej i obozu krzyżowców w Damietcie informował adresatów, że nadeszła pora na nawrócenie wyznawców Allaha; pogląd ten przedstawił także papieżowi Honoriuszowi.
Na początku 1221 roku papież doszedł do wniosku,
że nastał już odpowiedni czas, by wypróbować jego
nową politykę misyjną. Planowana kampania nie pomniejszyłaby zasobów potrzebnych do głównego projektu Honoriusza ‒ V Krucjaty ‒ jako że zatrudnieni
w misji ludzie nie byli potencjalnymi krzyżowcami,
a wydatki na ich działalność byłyby niewielkie. Tak
czy inaczej, rozwój wypadków na Wschodzie nie wymagał podjęcia bezzwłocznych działań. Sytuacja
w Egipcie zimą i wiosną na przełomie 1220 i 1221 roku
charakteryzowała się napiętym oczekiwaniem, podczas
gdy równolegle usiłowano sformować armię na wyprawę krzyżową.
Honoriusz nakazał arcybiskupom dopilnować, by
wszyscy przybyli do kurii do listopada 1221 roku. Nie
wiemy, jaką reakcję wywołał papieski list. Nie ustalono
także, ilu ludzi zostało wysłanych do Rzymu, by następnie uczestniczyć w kampanii misyjnej, lub jakie
kroki zostały podjęte, by wprowadzić w życie kolejny
etap przedsięwzięcia. Zainteresowanie Honoriusza misjami poprowadziło do stworzenia szeroko zakrojonych
planów związanych z ambitnym projektem krzewienia
wiary, zainicjowanym i zorganizowanym przez papiestwo. Zamierzenia te jednak nie zaowocowały kampanią na wielką skalę, na którą tak liczył.
Honoriusz III i zakony żebracze: misja w północnej Afryce w 1225 r.
Honoriusz postanowił wcielić w życie nową strategię zwiększenia papieskiego wpływu na misję. Na
krótko przed czerwcem 1225 r. dwóch zakonników
dominikańskich, Dominik z Segowii i Marcin, pojawiło
się przed papieżem z prośbą o zgodę na odbycie misji
w Maroku. Wraz z bullą Vineae Domini custodes
z czerwca 1225 r. Honoriusz udzielił im swojego pozwolenia i wysłał ich do Maroka, by szerzyli wiarę
chrześcijańską i nawracali pogan, by wskrzeszali ducha
tam, gdzie upadł, podtrzymywali wątpiących i pocieszali zlęknionych. Dał im prawo do głoszenia ewangelii, chrzczenia muzułmanów, zadawania pokuty i zdejmowania ekskomunik. Zakonnicy musieli pogodzić
obowiązki opiekunów duchowych lokalnych chrześcijan z tymi, które nakładała na nich działalność misyjna.
Było to całkowicie zgodne z programem zakonu dominikanów ‒ poparcie Honoriusza oznaczało, że podzielał
idee zakonu co do ewangelizacji i misji. W przeciwieństwie do papieża Celestyna III, który co prawda wydelegował w 1192 r. księdza do Maroka, jednak ograniczył obowiązki duszpasterskie dotyczące tamtejszych
chrześcijan, Honoriusz wykorzystał teraz okazję, by
upewnić się, że uczyniono wszystko dla szerzenia
chrześcijańskiej wiary.
Jesienią 1225 r. papież powrócił do kwestii misji
dominikańskiej w Maroku, najprawdopodobniej dzięki
zachęcającym raportom dwóch tamtejszych zakonników. W październiku namawiał listownie członków zakonów dominikańskiego i franciszkańskiego do dołączenia do owej misji. List ten, zwany też Vineae Domini custodes, był literalną kopią listu z lipca, wymieniającą te same zadania dla zakonników i udzielającą im
identycznych przywilejów i uprawnień. Papież polecił
także arcybiskupowi Toledo Rodrigowi wysłać domi-
nikanów i franciszkanów do nawracania pogan modlitwą i przykładem; nakazał mu ponadto wyświęcenie
jednego z dominikanów na biskupa Maroka. Na koniec
wysłał list do Dominika ‒ tego samego, który był odbiorcą listu z lipca 1225 r. ‒ teraz zaadresowany jako
do biskupa Maroka, w którym zachęcał go do gorliwego kontynuowania misji.
W ten sposób Honoriusz przejął kontrolę nad inicjatywą zakonników dominikańskich. To właśnie jego
pomysłem musiało być zjednoczenie sił dwóch nowych
zakonów żebraczych. Zgromadzenia te nigdy przedtem
nie współpracowały ze sobą a listy Honoriusza nie
wspominały o takich sugestiach wychodzących ze strony któregoś z nich. Papież bezzwłocznie zadbał o to, by
marokańska misja była ściśle powiązana z hierarchią
Kościoła. Nie tylko polecił wyświęcić jednego z misjonarzy na biskupa Maroka, ale także osadził przedsięwzięcie misyjne w strukturze arcybiskupstwa Toledo.
To jednak nie oznaczało, że odpowiedzialność za nie
spadała na owego arcybiskupa: raporty nadal wysyłano
bezpośrednio do Rzymu. Papież nadal kierował całą
akcją; arcybiskup był jedynie realizatorem jego decyzji.
Honoriusz nie zaniedbywał misji ‒ natychmiastowo odpowiadał na wszelkie prośby i raporty misjonarzy. W lutym 1226 r. zlecił arcybiskupowi Toledo wysłanie większej liczby dominikanów i franciszkanów
jako wsparcie misji, i wyświęcenie jednego lub dwóch
biskupów, jeśli uzna to za pożyteczne. W ten sposób
papież kontynuował swoje zaangażowanie w przedsięwzięcie w północnej Afryce.
Zainteresowanie Honoriusza organizacją instytucji
kościelnych na północy kontynentu afrykańskiego było
zgodne z tradycyjną polityką papieską wobec działalności misyjnej. Jednak jego bezpośrednie kierownictwo
nad misją dominikanów w Maroku było niecodzienne.
Nowo utworzone zakony żebracze prawdopodobnie
przyjęły z zadowoleniem zainteresowanie papieża, licząc na wsparcie również w innych działaniach braci
zakonnych. Polityka misyjna Honoriusza w połowie lat
dwudziestych XIII w. pokazuje, że papież podzielał
poglądy zakonów żebraczych na temat ewangelizacji
oraz działalności misyjnej i że miał wizję powierzenia
tymże zakonom głównej roli w realizacji tego zadania.
Honoriusz III, Wilhelm z Modeny i misja w rejonie nadbałtyckim
Jeszcze większe zbliżenie Rzymu do misji nad Bałtykiem dokonało się dzięki misji legata papieskiego
Wilhelma z Modeny.
Honoriusz wyznaczył Wilhelma jako wysłannika
do rejonu nadbałtyckiego w grudniu 1224 roku po
otrzymaniu prośby o wysłanie legata od biskupa Rygi,
Alberta. Albert prawdopodobnie poprosił o legata papieskiego nie tylko po to, by ten rozsądził liczne spory
pomiędzy nim a Zakonem Kawalerów Mieczowych, ale
również aby spełnić od dawna odczuwane pragnienie
i uzyskać dla swojego biskupstwa status metropolii.
Prośba biskupa była częścią jego dwufazowej strategii:
wysłanie legata pod pretekstem pomocy misji oraz
stworzenie nowej organizacji kościelnej, a następnie,
po przybyciu wysłannika, przekonanie papieża, aby pozwolił mu, po uważnym rozeznaniu w sprawach bieżących, na podniesienie jego biskupstwa do statusu arcybiskupstwa. Jeśli w istocie tak było, plan Alberta powiódł się jedynie połowicznie. W listopadzie 1225 r.
Honoriusz pozwolił Wilhelmowi na stworzenie nowej
metropolii jeśli tylko uzna to za słuszne, jednak ten postanowił nie wykorzystywać swojego mandatu.
Mianowanie Wilhelma legatem papieskim pozwoliło kurii zdobywać informacje o działaniach misyjnych
na tym terenie, jednak jaką dokładnie rolę mu ona powierzyła? Przetrwały jedynie trzy listy przyznające mu
pełnomocnictwo. Informacje tam zawarte są niekompletne; brakuje również listów wysłanych do Wilhelma.
Takie listy musiały istnieć, więc prawdopodobnie zaginęły. W najwcześniejszym z zachowanych listów, Cum
is qui z 31 grudnia 1224 r., czytamy, że pełnomocnictwo Wilhelma jako legata obejmowało Liwonię, Prusy,
Holsztyn, Estonię, Semigalię, Sambię, Kurlandię oraz
Wironię, a także wyspy: Olandię, Bornholm, Rugię
oraz Gotlandię. Pełnomocnictwo nie obejmowało celu
podróży Wilhelma, jak i terenów, przez które podróżował ‒ głównie ziemie położone nad Bałtykiem. List ten
nie dostarczył jednak żadnych szczegółów dotyczących
zadań powierzonych Wilhelmowi. Wspomniano w nim
tylko, że legat był „ad euangelizandum in partibus illis”. Kilka dni później Wilhelm otrzymał list, który nadawał mu prawo wznoszenia kościołów i wyświęcenia
w tym regionie dwóch lub trzech biskupów. Ernst Pitz
dowodzi, że najważniejszymi celami podróży Wilhelma
było głoszenie ewangelii i prowadzenie misji, nie zaś
obowiązki administracyjne. Wydaje się, że nie jest to
do końca prawdą. Jeśli porównamy listy wysłane do
Wilhelma z tymi, które otrzymali inni legaci, rysuje się
bardzo wyraźna różnica. Porównajmy list polecający
z 31 grudnia 1224 r. z analogicznym listem do innego
legata ‒ Bertranda SS Giovanni e Paulo, działającego
w Prowansji ‒ z 12 stycznia 1217 roku; znajdujemy
znaczące rozbieżności między nimi. Zadaniem Bertranda było nadzorowanie kampanii przeciwko heretykom.
W liście wysłanym do Prowansji temat walki z heretykami jest zrealizowany w arendze, podczas gdy w liście
adresowanym do Wilhelma tematem arengi jest głoszenie ewangelii. Wilhelm miał krzewić chrześcijaństwo i nadzorować misję.
Jego wybór bynajmniej nie był przypadkowy. Wilhelm zgłosił się na ochotnika ‒ wynika to w sposób
oczywisty z Cum is qui, w którym Honoriusz pisze wyraźnie, że Wilhelm z własnej woli i chęci pojedzie do
regionu nadbałtyckiego.
Papież wspomina o zainteresowaniu Wilhelma misją również w innym liście nadesłanym kilka dni później, w którym przywołuje wyświęcenie biskupa Rimini
‒ późniejszego sędziego w procesach heretyków
w Lombardii, pisząc także, że Wilhelm wyrażał życzenie, aby nadzorować misję wśród Prusów. Godny uwagi jest fakt, że Wilhelm rozważał taki krok od dawna.
Należy podkreślić, że papież wspomina nie tylko o misyjnych planach Wilhelma w ogóle, ale podaje Prusy
jako teren przyszłych działań apostolskich legata. Stąd
można wnioskować, że zainteresowania Wilhelma nie
były powiązane z petycją z roku 1224 od biskupa Alberta z Liwonii. Już wcześniej sugerowaliśmy, że za
pontyfikatu Honoriusza istniała grupa ludzi ‒ włączając
w to Honoriusza, kardynała Ugolino, Franciszka i Dominika ‒ zainteresowanych misją wśród niechrześcijan
w regionie nadbałtyckim i wielu innych miejscach.
Wygląda na to, że Wilhelm również znalazł się w tym
kręgu. Prawdopodobnie miało to miejsce w czasie, kiedy pracował w kurii: udzielał się w kancelarii papieża
przez kilka lat ‒ od czasu między 13 grudnia 1219 r.
a 24 lutego 1220 r., do kwietnia lub maja 1222 r. Był
wtedy wicekanclerzem, kierował całą kancelarią. Ponieważ Honoriusz nie wyznaczał nikogo innego, to
właśnie Wilhelm przewodniczył oficjalnym posiedzeniom, podczas których omawiano najważniejsze kwestie. W tym czasie odebrano i przedyskutowano kilka
petycji z Prus. Wilhelm miał więc szeroką wiedzę na
temat sytuacji w rejonie nadbałtyckim, czerpaną z papieskich listów wysyłanych w czasie jego kadencji jako
kanclerza oraz prawdopodobnie również później, kiedy
był notariuszem. Wysłannicy z Prus odwiedzali kancelarię od początku 1217 roku, a Wilhelm mógł spotykać
się z biskupem Albertem, który przybył w 1220 roku
do Rzymu w poszukiwaniu poparcia dla swojej misji.
Wczesne zainteresowanie Wilhelma misją mogło
wiązać się ze spotkaniami z Dominikiem, który później
miał na niego duży wpływ. Mogli spotkać się podczas
wizyty Dominika w kurii w 1217 r. i potem, w listopadzie 1219 r., kiedy to Dominik jeszcze raz przybył do
kurii, gdzie pozostał do maja 1220 r. W późniejszym
okresie, który zbiegł się w czasie z ekspansją zakonu,
Dominik otrzymał wiele listów z kancelarii papieskiej
i mógł wielokrotnie spotkać się z Wilhelmem, który był
wtedy wicekanclerzem. Zainteresowanie Wilhelma
Dominikiem i jego zakonem oraz oddanie, jakie okazywał sprawie dominikańskiej, zostało opisane przez
Gerarda z Fracheto i Bartolomeusza z Trydentu, dominikanów. Gerard nazywał Wilhelma „amicissimus ordinis et beati Dominici”, podczas gdy Bartolomeusz
opisywał jego zainteresowanie Dominikiem i zakonem,
mówiąc, że Wilhelm „mores s. Domini sedule explorans”. Wilhelma łączyły silne więzi z dominikanami:
podczas podróży w Prusach w 1235 r. towarzyszyło mu
dwóch członków tego zgromadzenia, zaś w połowie lat
40. XIII w. jego kapelanem był dominikanin. Był również obecny przy przeniesieniu ciała Dominika w Bolonii w maju 1233 r. i mówi się, że przyczynił się do
kanonizacji przyjaciela. Wilhelm, dodajmy, został pochowany w klasztorze dominikanów w Lyonie. Dominik mógł zaszczepić Wilhelmowi nie tylko głębokie zainteresowanie misją wśród pogan w rejonie Bałtyku,
lecz także wpłynąć na jego wyobrażenie o prowadzeniu
misji. Nacisk Dominika na kaznodziejstwo i ewangelizację zmuszał zakonników do uczenia się języków ludzi, do których przemawiali. Wilhelm stosował podobne podejście ‒ Alberyk z Trois Fontaines opisał, jak
podczas pobytu w Prusach Wilhelm przetłumaczył
gramatykę na tamtejszy język.
Być może był to po prostu zbieg okoliczności, że
prośba biskupa Alberta o legata mogła być spełniona
przez wysłanie osoby zainteresowanej regionem, jednak Ernst Pitz proponuje inny scenariusz. Sugeruje, że
w styczniu 1224 r. Wilhelm spotkał przedstawicieli Alberta w kurii i omawiał z nimi swój udział w misji nadbałtyckiej. Po powrocie do Rygi poinformowali Alberta
o ich nowych kontaktach, które skłoniły go do wysłania
do papieża swojego kapłana Maurice'a z prośbą o legata. Chociaż prośba, która zainicjowała poselską misję,
pochodziła od Alberta, Wilhelm miał wpływ na jej
ostateczną formę. Kiedy został mianowany legatem, jego obszar działań objął Liwonię, Prusy, Estonię, Semigalię, Sambię, Kurlandię i Wironię, chociaż Albert
mógł poprosić jedynie o legata, który miał pełnomocnictwo na terenie działań Wilhelma. Fakt ten świadczy
o tym, że Wilhelm przekonał papieża, aby ten poszerzył
jego pole działania i tym samym umożliwił spełnienie
jego dawnych marzeń o podróży do Prus.
W ramach obowiązków legata Wilhelm podjął się
trzech misji poselskich: do Liwonii i Estonii w latach
1225-1226, do Prus ‒ 1228-1230 i do szeroko rozumianego rejonu nadbałtyckiego ‒ w latach 1234-1242.
Kiedy już znalazł się na wyznaczonym terenie, zaczął
działać zgodnie z ideami, z którymi spotkał się wcześniej w kurii. Pracował nad nawróceniem pogan, używając środków pokojowych: wygłaszając kazania i zawierając umowy. Swoje wysiłki skupiał na tym, żeby
umożliwić nowo nawróconym jak najpełniejszą informację o ich nowej religii. W tym celu podczas pobytu
w Liwonii i Estonii sam odbył dwie podróże (w latach
1225-1226), głosząc kazania do konwertytów i posyłając do nich kapłanów. Jego naciski na głoszenie kazań i
troska o właściwe kształcenie nawróconych przypominały starania Dominika. Z kolei jego nawoływanie do
wyprawy przeciwko Oselianom w 1226 r., jak również
jego rola w organizacji krucjaty wiosną 1236 oraz poparcie dla zakonu krzyżackiego, które będzie omówione poniżej, dowodzą, że akceptował potrzebę użycia siły przeciwko poganom, postrzeganą przypuszczalnie
jako konieczność ochrony i obrony nawróconych i misjonarzy. Podczas swojej pierwszej misji jako legat
pełnił również funkcję papieskiego rozjemcy, wydając
listy rozstrzygające różnorodne spory pomiędzy biskupami, rycerzami krzyżowymi a obywatelami Rygi.
Czyniąc to, starał się zaspokajać miejscowe potrzeby,
jednak zasadniczą rolą przydzieloną mu przez kurię było kaznodziejstwo i przewodnictwo misji.
Wysyłając Wilhelma do regionu nadbałtyckiego,
Honoriusz skorzystał ze sposobności, żeby zacieśnić
więzi z misjami w tym rejonie, uzyskać pełniejsze informacje o ich rozwoju i tym samym mieć na nie większy wpływ. Prośba o legata wyszła od biskupa Alberta
z Liwonii, jednak to sama kuria zdecydowała o rozszerzeniu terenów poselskich, włączając w nie Prusy i inne
obszary, w których, według najlepszej wiedzy kurii,
miała miejsce działalność misyjna. Fakt ten świadczy
o tym, że kuria pragnęła mieć ściślejsze związki z misją
we wschodnim rejonie nadbałtyckim, jak i większy na
nią wpływ.
Honoriusz III i opieka nad nowo nawróconymi
Głównym zmartwieniem kurii w tym czasie była
troska o nowo nawróconych ‒ pragnienie zagwarantowania, by ich nawrócenie nie zaskutkowało poddaństwem czy też narzuceniem im surowych kontrybucji,
gdyż mogłoby to doprowadzić do ich odstąpienia od
wiary i odstraszenia od niej innych. Sprawa stała się aktualna w czasie pontyfikatu Innocentego III, jak to
stwierdziliśmy wcześniej.
Honoriusz wydał kilka listów dotyczących tej kwestii. W 1217 r. wysłannicy z Prus przybyli z nowymi
sprawozdaniami i petycjami od biskupa Krystiana.
Niewykluczone, że kilka z nich wskazało na związek
pomiędzy niedawną pruską rebelią i daninami nałożonymi na konwertytów przez polskich i pomorskich
książąt zaangażowanych w podbój Prus. W maju
i czerwcu 1218 r. Honoriusz odpowiedział na prośby
chrześcijan szeregiem listów. W jednym z nich, przywołując treść listu Innocentego III z 1212 r., napomniał
krzyżowców udających się do Prus, by szukali nie własnych korzyści, ale by czynili swoje dzieło w imię
Chrystusa, pamiętając, że ich zadaniem jest nakłanianie
pogan do nawrócenia, nie zaś zmuszanie do służby, zagrożone ryzykiem apostazji. Prawie identyczny list został wydany w roku następnym. Podobnie w liście
z maja 1220 r. do nowo nawróconych Prusów Honoriusz podkreślał wartość wolności tak nawróconych, jak
i tych, którzy wiarę chrześcijańską mieli dopiero przyjąć.
Troska o wolność nowych chrześcijan była prawdopodobnie najsilniej wyrażona w liście z 3 stycznia
1225 r. Ten krótki tekst zasługuje na to, by zacytować
go w całości:
Kościół rzymski, który odrodził was w Jezusie
Chrystusie poprzez Ewangelię, traktuje was jako wyjątkowych wiernych, gdyż cieszy się faktem i świętuje go,
że wy, którzy jak syn marnotrawny zbłądziliście, jednak
powstaliście z grzechu śmiertelnego; zagubiliście się,
a jednak zostaliście odnalezieni. Dzięki Bożemu miłosierdziu zostaniecie obdarzeni łaskami, wy, którzy byliście pełni gniewu i gotowi do czynienia zniszczeń. Odkąd zostaliście w ten sposób wezwani do wolności jako
dzieci Boże oraz odrodzeni przez wodę i Ducha Świętego. Gdzie duch Boży jest, tam wolność być powinna.
Niegodnym byłoby, abyście jako nawróceni gorszy żywot wiedli. Jak mówi apostoł: wszyscy winni pracować
raczej dla dobra tych, którzy kochają Boga. Ustanawiamy, że osoby wasze i rzeczy należące do was lub innych ludzi w tych okolicach, które zostały obdarzone
Bożą łaską, pozostają pod naszą opieką i ochroną świętego Piotra. Będziecie żyć jako lud wolny, podlegając
jedynie Chrystusowi, i nikomu innemu, ludem Chrystusowym bowiem jesteście, jednocześnie pozostaniecie
posłuszni wobec Kościoła rzymskiego.
Gwarancja wolności nowo nawróconym została
wydana w ramach przygotowań do misji dyplomatycznej Wilhelma z Modeny, być może na życzenie samego
Wilhelma, co odzwierciedla fakt, że kuria przypisywała
wówczas wielką wagę do tej sprawy. List został ponownie opublikowany przez Grzegorza IX w dniu 5
maja 1227 r., najprawdopodobniej za podpowiedzią
Wilhelma. Tak więc wydaje się, że mamy do czynienia
z dużą świadomością kurii dotyczącą konieczności
opieki nad nowo nawróconymi w celu uniknięcia apostazji. Kwestia ta, na którą Wilhelm z Modeny miał duży wpływ, była wielokrotnie podnoszona przez liderów
misji pruskiej. Sprawie tej poświęcono wiele uwagi w
skierowanych do niego listach, na przykład w lutym
1236 r. i w marcu 1238 r.; stąd można wnioskować, że
w rozmowach z papieżem Grzegorzem wyrażał on
swoją troskę o nowo nawróconych.
Podczas pobytu na misji Wilhelm czynił duże starania o wprowadzenie papieskiej polityki dotyczącej
wolności osobistej nawróconych. Henryk Łotysz podkreśla fakt, że podczas swej pierwszej misji dyplomatycznej Wilhelm wielokrotnie błagał miejscowe władze, by nie nakładały surowych danin na nawróconych,
i powoływał miejscowych Estończyków na członków
starszyzny i sędziów, przypuszczalnie pragnąc w ten
sposób chronić ich prawa.
Honoriusz III i nowy Kościół w rejonie nadbałtyckim
Misja w rejonie Bałtyku działała coraz prężniej
i odnosiła sukcesy. Z czasem zaistniała potrzeba rozbudowy organizacji kościelnej przez zakładanie nowych
biskupstw oraz podziały istniejących struktur na diecezje. Honoriusz gorliwie wspierał organizacyjny rozrost
Kościoła i wydał kilka listów dotyczących jego organi-
zacji nad Bałtykiem. Nie zdradzał jednak żadnych planów włączenia tego Kościoła w istniejące już struktury
eklezjastyczne.
Papież nie usiłował kontrolować podbojów poszczególnych części rejonu nadbałtyckiego, dzieląc terytorium na obszary wpływów danych metropolii. Odpowiadał jedynie na petycje ludzi zaangażowanych w
misję. W kwietniu 1217 r. ustąpił arcybiskupowi Magdeburga i zgodził się, że te części Liwonii, które zostały
schrystianizowane dzięki wysiłkowi i zaangażowaniu
finansowym Kościoła Magdeburga, powinny mu podlegać, jednak sprawa terytorium, które arcybiskup
miałby kontrolować, nie była doprecyzowana: po prostu zezwolono na pracę „w Liwonii” bez żadnych zastrzeżeń co do faktu, że już wcześniej ustanowiono tam
struktury kościelne. Papież najwyraźniej nie zdawał sobie w pełni sprawy z problemów, które powstaną z tego
powodu pomiędzy Kościołami Magdeburga i Liwonii.
W październiku następnego roku przyznał podobną
zgodę królowi Danii Waldemarowi II, który planował
ekspedycję do tego regionu i teraz, prawdopodobnie
usłyszawszy o liście Innocentego III do króla Szwecji
w 1216 r., poprosił o gwarancje dla swoich przyszłych
posiadłości, które uzyska w ramach podbojów. Honoriusz zgodził się na podległość państwu Danii i Kościołowi Danii wszelkich terenów regionu bałtyckiego odbitych przez króla z rąk pogan. Żadne precyzyjne ustalenia co do ziemi, a zwłaszcza ludzi, nie zostały zawarte w tym liście. Nie spowodowało to jednak komplikacji w dłuższym horyzoncie czasowym, ponieważ
świeckim siłom zagwarantowano prawa do terenów,
które osobiście podbiły. Papież, jak widzimy, nie starał
się powstrzymywać rywalizacji o podbój nowych ziem.
Ze strony papieża nie było też żadnych prób sterowania
rozwojem wypadków ani zapobieżenia konfliktom pomiędzy Kościołami zaangażowanymi w szerzenie wiary chrześcijańskiej w regionie. Głowa Kościoła przyjęła
postawę dość pasywną, przychylając się do petycji napływających z różnych części regionu nadbałtyckiego.
Przypuszczalnie taka polityka miała prowadzić do pracy misjonarskiej możliwie jak największej grupy ludzi.
Jedyny wyjątek znajduje się w liście dotyczącym udzielenia wsparcia dla Prus, w którym to Honoriusz podkreśla, że kampania tam powinna być prowadzona
w porozumieniu z biskupem Kościoła Prus, tym samym
gwarantując mu pełną kontrolę. Inicjatywa papieska
związana była z prośbami samego biskupa, przy czym
wiadomo, że jego wysłannicy byli obecni w kurii
w chwili wydania listów.
Następca św. Piotra nie podjął również żadnych
działań prowadzących do nadzoru czy kontroli rozwoju
organizacji kościelnych na podbijanych terenach. We
wrześniu 1217 r. Honoriusz zezwolił biskupowi Albertowi z Liwonii na stworzenie dwóch lub trzech nowych
biskupstw „in partibus Livoniae”, podczas gdy taką
samą zgodę „in partibus Prucie” otrzymał biskup Prus
w maju 1218 r. W żadnym wypadku papież nie precyzował relacji między nowymi diecezjami. Ten brak papieskiej kontroli prowadził do chaosu; dobrym na to
przykładem jest Estonia. W 1219 r. biskup Estonii
Teodoryk został zamordowany przez Estończyków
i Duńczyków, z którymi wcześniej współpracował;
wybrano nowego biskupa, Wesselina. W marcu 1220 r.
papież odpowiedział na listy Wesselina, używając swoich wpływów u biskupa Revalu. W ten sposób niebezpośrednio usankcjonował wybór Wesselina i wyraźnie
uznał jego działania misjonarskie w Estonii, pomimo że
kilka miesięcy wcześniej, w październiku 1219 r., nadał
list stanowiący, że Estonia podlega Kościołowi Liwonii. Aż do mianowania legata papieskiego w grudniu
1224 r. na płaszczyźnie wewnątrzkościelnych relacji
utrzymywał się chaos. Wydaje się, że papież nie był
świadomy, co działo się w regionie nadbałtyckim, nie
orientował się w geografii tego obszaru ani nie wiedział
dokładnie, kto i nad którym terenem posiada kontrolę.
Honoriusz rozważał utworzenie arcybiskupstwa
w tym regionie. Jak wspomnieliśmy, biskup Albert
bardzo usilnie dążył do nadania Liwonii statusu metropolii i zabiegał o to wiele razy podczas trwania pontyfikatu Honoriusza, argumentując, iż arcybiskup Bremy
Gerhard próbował niweczyć jego wysiłki, by podporządkować ten obszar swojej metropolitalnej jurysdykcji. W listopadzie 1219 r. Honoriusz odrzucił petycję
Alberta o ustanowienie arcybiskupstwa, ale również
napisał stanowczy list do kapituły bremskiej polecający
zostawienie biskupa Alberta w spokoju i umożliwienie
mu pracy misyjnej oraz zaprzestanie działań mających
na celu podporządkowanie sobie jego biskupstwa. Honoriusz nie podawał powodów odrzucenia petycji Alberta; po prostu stwierdzał, iż „nie wierzy, że to przy-
czyni się do sprawniejszego funkcjonowania Kościoła
w Liwonii”. W 1223 r. Albert podjął kolejną bezowocną próbę. W swoim liście odrzucającym plan Alberta
Honoriusz nie wykluczał zmian w przyszłości, dodając,
że jest to jedynie tymczasowy stan rzeczy, „dopóki inne
niezbędne decyzje nie zostaną podjęte”. Po wydaniu
odmownej decyzji Albertowi napisał list do arcybiskupa Bremy, przestrzegając Gerharda, aby zaniechał jakichkolwiek nieprawnych działań wobec Kościoła Liwonii, oświadczając przy tym, że „trzyma Kościół Liwonii i wszystkie Kościoły stworzone przez owe biskupstwo w swoich rękach”. Z listu wynika, że napisał
go pod wypływem raportów-skarg, które otrzymał od
samego Alberta. Papieskie odmowy prawdopodobnie
wynikały z faktu, że Rzym nie był na tyle wystarczająco poinformowany o sytuacji w Liwonii, aby podjąć
kroki w celu stworzenia arcybiskupstwa. W listopadzie
1225 r. Albert złożył jeszcze jedną prośbę. Tym razem
Honoriusz, który wysłał swojego legata do Liwonii i
dysponował lepszymi informacjami, polecił Wilhelmowi zbadać sprawę i zezwolić na utworzenie metropolii, jeśli uzna to za celowe. Wilhelm jednak nie skorzystał ze swoich kompetencji i arcybiskupstwo nie zostało ustanowione w Liwonii aż do roku 1253.
Honoriusz wspierał nowy Kościół stworzony na terenach regionu bałtyckiego zajmowanego uprzednio
przez pogan, tak jak wcześniej wspierał działalność misjonarską w tym regionie. Podobnie jak jego poprzednik, nie prowadził zdecydowanej polityki w sprawie
organizacji kościelnej na podbijanych terenach. Po pro-
stu popierał większość przedkładanych mu próśb, aby
jak najwięcej misjonarzy włączyło się w tę inicjatywę.
Wnioski
Papież Honoriusz III nie był, jak uważano, jedynie
kontynuatorem polityki Innocentego III. Za jego pontyfikatu zmienił się kierunek polityki papieskiej dotyczącej szeregu spraw, włączając w to misje wśród pogan
i krucjaty nadbałtyckie.
W odróżnieniu od swoich poprzedników Honoriusz odegrał znacznie ważniejszą rolę w misjach położonych na odległych terenach. Na jego nową politykę
wpłynęło wzrastające zainteresowanie nawracaniem
pogan spowodowane szeregiem istotnych zmian, jakie
zaszły pod koniec XI i w XII wieku: idea naśladowania
życia apostolskiego, akcentowanie katechizacji i ewangelizacji oraz nacisk w zgromadzeniach zakonnych na
prowadzenie raczej życia aktywnego niż kontemplacyjnego.
Zmiany te zaowocowały misjami w regionie nadbałtyckim już przed pontyfikatem Honoriusza. W XII
wieku podjęli się tego zadania członkowie nowych zakonów. Nacisk kładziony przez nich na głoszenie Dobrej Nowiny i katechizację wyraźnie wpłynął na samą
teorię nawracania. Idee te i stojące za nimi metody były
często modyfikowane, a nawet zupełnie zarzucane,
miały jednak duży wpływ na inicjowanie działań misyjnych. Działo się to na przykład w Liwonii, gdzie biskup Meinhard, kanonik regularny, mógł czerpać inspiracje od biskupa Vicelinusa z Oldenburga, jeśli chodzi
o głoszenie Słowa Bożego i opiekę duszpasterską.
Wraz z Meinhardem przybyło do regionu kilku cystersów; z biegiem czasu ich liczba rosła. Chcieli oni tu realizować ideę życia aktywnego, propagowaną przez ich
znakomitego brata, cystersa Bernarda z Clairvaux.
Wkrótce potem nową misję w Prusach rozpoczęli cystersi z Polski. Augustiańscy i cysterscy przywódcy
tych wypraw czynili starania, by zaangażować w swoje
działania papieża. Uzyskawszy wcześniej poparcie
u Klemensa III, Celestyna III i Innocentego III, znaleźli
jeszcze bardziej entuzjastycznego poplecznika w Honoriuszu III.
Zmiany z końca XI oraz XII wieku i nowe idee, jakie się wraz z nimi pojawiły, miały również duży
wpływ na zakony żebracze. Ich członkowie uważali
głoszenie Słowa Bożego i działalność misyjną za swój
najważniejszy cel, a same misje były wynikiem głębszego zaangażowania w głoszenie Dobrej Nowiny
i ewangelizację chrześcijan i dysydentów. Podsumowując swoją analizę stosunków Europejczyków z muzułmanami, Benjamin Kedar napisał: „Siłą napędową która stała za wzmożoną potrzebą głoszenia Słowa Bożego
wśród muzułmanów, było pragnienie głoszenia ewangelii wszystkim ludziom [...]. Nauczanie muzułmanów
było tylko kontynuacją nauczania chrześcijan”. Jest to
prawdą nie tylko w przypadku misji w kraju muzułmanów, ale również w odniesieniu do innych krajów niechrześcijańskich, włączając w nie krainy nadbałtyckie.
Założyciele zakonów żebraczych byli teraz częścią tej
grupy, która od czasu do czasu spotykała się w kurii za
pontyfikatu Honoriusza III i której członkowie gotowi
byli poświęcić swój entuzjazm, umiejętności i wiedzę
dotyczące nawracania pogan, realizując ideę misji.
Grupa ta obejmowała nie tylko Franciszka i Dominika
(którzy kolejno w swojej młodości czerpali inspirację
z duńskich działań misyjnych), lecz także kardynała
Ugolino i Wilhelma z Modeny ‒ przyszłego legata papieskiego na terenie misji nadbałtyckich. Osoby te
prawdopodobnie wpłynęły na Honoriusza i obudziły
w nim zainteresowanie głoszeniem Dobrej Nowiny
wśród niechrześcijan. Papież przypuszczalnie już wtedy
był podatny na te idee dzięki tym samym duchowym
zmianom, które miały wcześniej wpływ na założycieli
zakonów żebraczych.
Papież Innocenty III odegrał wiodącą rolę w misjach wśród heretyków, tworząc pewien precedens polegający na aktywnym udziale papieża w realizacji misji. Honoriusz poszerzył rangę swoich działań, by zawrzeć w nich misje zewnętrzne. Za jego pontyfikatu
położono większy nacisk na misje wśród pogan i niewiernych i połączono je z reformą głoszenia Słowa Bożego i misji, na wcześniejszych papieskich zasadach,
wśród heretyków. Zgodnie z nową polityką papieską
inicjatywa misjonarska nie pozostawała jedynie w rękach lokalnych biskupów i władców świeckich.
W 1221 r. Honoriusz zainicjował szeroko zakrojoną
wyprawę przeciw niechrześcijanom. Plan najwyraźniej
się nie powiódł i w 1225 r. papież podjął decyzję
o przyjęciu nowej strategii. Zdając sobie sprawę z entuzjazmu dominikanów i franciszkanów odnośnie do mi-
sji, skorzystał z okazji, by powiązać zakony z papiestwem i wykorzystać ich zasoby podług swojego własnego uznania. Nowe zakony żebracze miały zatem nie
tylko wpływ na sądy papieża o misjach, ale również zostały użyte jako kluczowe instrumenty w ich realizacji.
Podczas gdy cystersi byli faworyzowanym narzędziem
w rękach papieża w przypadku zadań realizowanych
w granicach chrześcijańskiego świata, zakony żebracze
zajęły analogiczne miejsce, tyle że poza granicami
chrześcijaństwa. Już za pontyfikatu Honoriusza III zaczęły one odgrywać rolę ważnych organizacji misyjnych, którą miały utrzymywać przez kolejne wieki.
Nowa polityka papieska w kwestii działań misjonarskich za granicą miała także konsekwencje dla misji
trwających w rejonie Bałtyku. Honoriusz kontynuował
kampanie misyjne nie tylko posługując się tradycyjnymi metodami, tworząc bezpieczną kościelną
organizację, ale także interesując się społeczną i prawną sytuacją nowo nawróconych. To zainteresowanie nie
było nowością, jednak papież rozszerzył swoje działania i wydał szereg listów w tej sprawie, często inspirowanych raportami o sytuacji w regionie.
Zmienił on także politykę w kwestii wypraw bałtyckich. Popierał kontynuowanie wypraw do Liwonii
oraz krucjaty w Prusach, pozwalając na transformację
misyjnych przedsięwzięć w tych miejscach. Honoriusz
wykazywał swoje całkowite poparcie dla krucjat nadbałtyckich: konsekwentnie przyznawał wszystkim ich
uczestnikom odpust zupełny, jak również hojnie udzielał odpustów tym, którzy wspierali je finansowo lub ich
uczestników. W ten sposób pokazywał, że uważa te
krucjaty za tak samo ważne jak te do Ziemi Świętej,
i wprowadzał zasady, które mogły zagwarantować tym
wyprawom więcej ludzi i zasobów. Tym samym Honoriusz podążył inną drogą w kwestii wypraw bałtyckich
niż jego poprzednicy, choć i on uważał V Krucjatę za
mającą wyższy priorytet niż krucjaty bałtyckie; świadczą o tym kroki, jakie podjął, by nie straciła ona zasobów w wyniku wspierania wypraw do Liwonii.
Sugeruje się, że zmiany w papieskiej polityce dotyczącej wypraw nad Bałtyk tłumaczy częściowo ogólne zainteresowanie Rzymu zagranicznymi misjami obserwowane podczas pontyfikatu Honoriusza. Papieżowi
prawdopodobnie bardzo zależało na nawróceniu bałtyckich pogan na wiarę chrześcijańską i to doprowadziło do zmiany polityki dotyczącej owych wypraw. Dbał
o to, by działający tam misjonarze dostawali więcej zapasów i mieli lepszą ochronę przed poganami, którzy,
jak często go informowano, zagrażali im jak i prozelitom. Do czasów pontyfikatu Honoriusza impet krucjat
bałtyckich i inicjatywy, które doprowadziły do szeregu
zmian w polityce papieskiej, pochodziły głównie od
misyjnych biskupów i lokalnych książąt oraz królów.
Wydaje się jednak, że idee zarówno kurii, jak i te powstałe w kręgu ludzi tam obecnych, mogły doprowadzić do istotnych zmian. Niepokojące sprawozdania
z regionu mogły tu z pewnością odegrać ważną rolę.
Ludzie, którzy pragnęli zreformować Kościół, znaleźli
w kwestii misji zagranicznych zrozumienie u papieża,
co doprowadziło do udzielenia większego wsparcia
krucjatom bałtyckim i tamtejszym misjom nadzorowanym przez Honoriusza.
W pewnym stopniu polityka Honoriusza miała
wciąż charakter pasywny. Nie inicjował on osobiście
krucjat w rejonie nadbałtyckim ani nie robił wiele, by
kontrolować lub ograniczyć konkurencję pomiędzy zaangażowanymi tam siłami. Honoriusz nie dokładał starań, by zdobyć informacje o regionie, a papieski legat
został wysłany wyłącznie na prośbę biskupa Alberta
z Liwonii.
Podczas pontyfikatu Innocentego III nastąpiło odnowienie koncepcji krucjat, dokonał się również w ich
rozumieniu swoisty podział: były one teraz wymierzone
w takim samym stopniu we wrogów politycznych, jak
i przeciwników wiary chrześcijańskiej. Jednakże tylko
za pontyfikatu Honoriusza III krucjaty bałtyckie uzyskały większe poparcie papieskie. Wobec tego to Honoriusz, a nie Innocenty, był najważniejszym zwolennikiem wypraw bałtyckich w przełomowym dla nich
momencie ‒ promował je jako prawdziwe krucjaty.
Rozdział IV
KRUCJATY BAŁTYCKIE I POLITYKA PAPIESKA W OKRESIE PONTYFIKATÓW GRZEGORZA IX (1227-1241) ORAZ INNOCENTEGO IV
(1243-1254)
W latach trzydziestych XIII w., wraz z pojawieniem się w regionie zakonu krzyżackiego, zmieniła się
dynamika kampanii bałtyckiej. W ciągu tej dekady tak
Duńczycy jak i papiestwo odzyskiwali wpływy w Estonii i wykazywali na jej obszarze coraz większe zaangażowanie. Zmiany w grupie państw, które prowadziły
podbój ziem i nawracanie niechrześcijan zamieszkujących wschodnią i centralną część regionu bałtyckiego,
będą miały wpływ na przyszłość tego obszaru ‒ tym
bardziej że kampanie nasilały się i zwiększał się ich zakres w następnych dekadach.
Jednakże pierwsza misja w Liwonii przechodziła
przez okres dezorganizacji, co było spowodowane pogarszającymi się relacjami pomiędzy kurią a hierarchami chrześcijańskimi bezpośrednio zaangażowanymi
w lokalną służbę duszpasterską. Sytuacja uległa pogorszeniu po śmierci biskupa Alberta z Rygi w styczniu
1229 r. Powstały spory dotyczące wyboru jego następcy i skłócone strony zwróciły się do kurii. W rezultacie,
aby rozwiązać tę sprawę, został wysłany do Rygi cysters Baldwin z Alny, jednak nie podołał on temu zadaniu ‒ w trakcie wyborów poparł premonstrateńskiego
kanonika Mikołaja z Magdeburga, lecz wkrótce został
uwikłany w spór z Zakonem Kawalerów Mieczowych,
biskupem Nikolasem oraz mieszkańcami Rygi. Kwestią
sporną okazała się kontrola nad podbitymi ziemiami, w
tym nad prowincjami północnej Estonii, które w latach
dwudziestych zostały przekazane legatowi Wilhelmowi
i pozostawione pod kontrolą chrześcijan liwskich.
Baldwin domagał się, żeby ziemie te przeszły pod jego
kontrolę, ale władze chrześcijańskie odmówiły współpracy i Baldwin zmuszony był opuścić Liwonię. Został
ostatecznie zdymisjonowany w roku 1234 przez papieża Grzegorza IX i zastąpił go Wilhelm z Modeny.
W odwecie Baldwin składał skargi na biskupa Rygi
i jego sprzymierzeńców. Te oskarżenia zostały wysłuchane podczas obrad w Viterbo wiosną 1236 roku, na
które zostali wezwani przedstawiciele wszystkich zwaśnionych stron w Liwonii. Większość jego zarzutów
została oddalona przez papieskiego lustratora i samego
papieża, jednak w trakcie obrad ustalono, że północne
prowincje Estonii, będące w tym czasie w rękach Zakonu Kawalerów Mieczowych, zostaną zwrócone królowi Danii.
Zanim ten papieski werdykt wszedł w życie, sytuacja polityczna w Liwonii zmieniła się. Zakon Kawalerów Mieczowych poniósł dotkliwą porażkę w bitwie
pod Szawlami przeciwko armii pogańskich Zemgalamów i Żmudzinów we wrześniu 1236 roku, a w maju
1237 r. został wcielony do zakonu krzyżackiego. Zakon
Kawalerów Mieczowych wniósł do tego związku nie
tylko swoje terytoria, lecz także roszczenia i spory.
Konflikt z królem Danii dotyczący północnych ziem
Estonii został ostatecznie zakończony porozumieniem
ze Stensby z czerwca 1238 roku, w którym to zakon
Krzyżaków zobowiązał się przekazać prowincje królowi. W wyniku tego król Danii ponownie odzyskał
przyczółek na wschodzie regionu nadbałtyckiego. Strony nawet zgodziły się nawiązać współpracę podczas
przyszłych krucjat w tym regionie i uzgodniły podział
terytoriów, które miały być zdobyte w trakcie przyszłych kampanii.
Zakon krzyżacki był zaangażowany w tym regionie
od wczesnych lat dwudziestych, kiedy to przystąpił do
negocjacji z księciem Konradem Mazowieckim
(zm.1247) na temat udziału zakonu w kampaniach pruskich. Wciąż odczuwając smak goryczy po nieudanym
przedsięwzięciu na Węgrzech, zakon chciał zapewnić
sobie papieskie i świeckie gwarancje co do nowych posiadłości w północno-wschodniej Europie. Na podstawie tzw. Złotej Bulli z Rimini władca tych ziem stawał
się cesarskim księciem ziemi chełmińskiej i wszystkich
przyszłych zdobyczy w Prusach. Sytuacja w regionie
bałtyckim i zaangażowanie zakonu krzyżackiego były
prawdopodobnie omawiane w trakcie negocjacji pokojowych pomiędzy papieżem Grzegorzem IX i cesarzem Fryderykiem II (1215-1250) w latach 1229-1230,
w których wielki mistrz zakonu Hermann von Salza
(ok. 1209-1239), bliski przyjaciel Fryderyka, występował w roli wysłannika cesarskiego. W trakcie późniejszych etapów obrad Wilhelm z Modeny, który właśnie wrócił z Prus, dołączył do delegacji papieskiej
i mamy prawo przypuszczać, że spotkał się z Hermannem. W kilka tygodni po podpisaniu pokoju w San
Germano 23 lipca 1230 roku papież zagwarantował zakonowi krzyżackiemu prawo do posiadania ziem zdobytych w Prusach, co było zgodne z wcześniejszą gwarancją cesarską z roku 1226. Zdobywszy obydwie gwarancje, zakon rozpoczął energiczną kampanię w Prusach wiosną 1231 roku. Wkrótce zyskał stałą kontrolę
nad tym terytorium, a po zjednoczeniu się z Zakonem
Kawalerów Mieczowych ‒ także nad Liwonią. Biskup
Krystian, który pod koniec lat dwudziestych wciąż
prowadził kampanię w Prusach, nie był w stanie powstrzymać zakonu. Przetrzymywano go w pruskiej niewoli od ok. 1230 do 1238 roku, co biorąc pod uwagę
papieską aprobatę dla działań zakonu, skutecznie odsunęło go na drugi plan.
Szwedzi wznowili swoje wyprawy do Finlandii,
a ich ekspansja w kierunku wschodnim doprowadziła
do sporu o Tawastię i Karelię z Rusinami z Nowogrodu. Tak zwana II Krucjata Fińska miała miejsce w połowie XIII stulecia, prawdopodobnie w 1238 lub 1239
r., i była skierowana przeciwko Tawastianom. Tawastia
przeszła pod kontrolę szwedzką. Dla obrony podbitych
ziem wzniesiono fortecę, a wielu mieszkańców podobno nawet ochrzczono. Na początku lata 1240 roku
Szwedzi wyruszyli dalej na wschód, ale ich działania
zostały powstrzymane przez armię Nowogrodu w lipcu
1240 roku.
Nowy sojusz pomiędzy zakonem a królem Danii
sprawdził się, kiedy obydwie strony starały się powiększyć swoje terytoria bardziej na wschód. Niedługo po
tym, jak latem 1240 r. Szwedzi starli się z siłami no-
wogrodzkimi, armia chrześcijan z Liwonii i Estonii
przesunęła się w kierunku wschodnim i podbiła twierdzę Izborsk leżącą na południowy zachód od Pskowa.
Zajęto Psków i stąd wyprowadzano ataki na terytorium
Nowogrodu. Jednak 5 kwietnia 1242 r. doszło do słynnej porażki chrześcijan, pokonanych przez armię nowogrodzką nad jeziorem Pejpus. Pokonani musieli
przyjąć traktat pokojowy, który zmuszał ich do zwrócenia wszystkich ziem zdobytych podczas kampanii.
Porażka nad jeziorem Pejpus w 1242 r. położyła
kres dalszej ekspansji Krzyżaków na wschód. Liwskie
odgałęzienie zakonu, pozostające pod kierownictwem
prowincjonalnego mistrza, skierowało swą uwagę ku
terenom położonym na południu. Początkowo zakon
skupił się na odzyskaniu Kurlandii, której mieszkańcy
powrócili do wiary pogańskiej ‒ naruszając szereg traktatów zawartych na początku lat trzydziestych XIII w.
z siłami chrześcijańskimi w Liwonii. Tymczasem pruska gałąź zakonu musiała się skupić na wzmocnieniu
kontroli nad Prusami, napotykano bowiem na sprzeciw
nie tylko ze strony Prusów, lecz również polskiej i pomorskiej szlachty, która rywalizowała z Krzyżakami
o wpływy na ziemiach pruskich. W 1242 r. książę pomorski Świętopełk z Gdańska (zm. 1266 r.) sprzymierzył się z Prusami przeciwko zakonowi i sprowokował
pruską rebelię. Powstanie zostało stłumione w 1246 r.
Zawarto pokój między zakonem a Prusami, podpisując
w 1249 r. traktat w Christburgu. Krzyżackiej ekspansji
i zdobywaniu kontroli nad regionem poważnie zagrażali również Litwini. W latach 1244-1245 Krzyżacy
zostali zaatakowani w Prusach przez litewskiego przywódcę Mendoga, sprzymierzonego ze Żmudzinami.
Lud Żmudzinów zamieszkiwał tereny leżące między
Liwonią a Prusami, niedaleko Zalewu Kurońskiego,
dzieląc krzyżackie terytoria. Dwa odgałęzienia zakonu
będą później współdziałały ze sobą w walce o podporządkowanie sobie ziem między Liwonią a Prusami,
a także Litwinów i Żmudzinów, jednakże ich sukcesy
nie będą trwałe.
Krucjaty w Prusach w okresie pontyfikatu
Grzegorza IX
Papież Grzegorz IX wydał kilka listów dotyczących kampanii w Prusach. Większość z nich stanowiła
odpowiedzi na prośby kierowane ze strony zakonu
krzyżackiego. W styczniu 1230 r. papież zezwolił zakonowi na podjęcie walki przeciwko poganom w Prusach.
Jednak właściwy początek kampanii stanowiły dwa listy z września 1230 r., aprobujące krucjaty w Prusach ‒
pisma w zasadzie identyczne, obydwa zatytułowane
Cum misericors. Od tego momentu zakon krzyżacki
wiele razy z pozytywnym skutkiem zwracał się do kurii
o wydanie dokumentów popierających kampanie pruskie. Pisma te miały potwierdzać wiodącą rolę zakonu
w owych krucjatach, nawoływać szlachtę i innych
uczestników wypraw do walki pod krzyżackim przywództwem, zabezpieczać własności zakonu, a także zapewniać współpracę z dominikanami. Nowe serie papieskich listów wydano w październiku 1233 r., a także
między sierpniem a wrześniem roku 1234.
Wydano również pisma będące odpowiedziami na
doniesienia ze strony innych miejscowych sił chrześcijańskich. 18 lipca 1231 r. Grzegorz IX zezwolił na nagłaśnianie przez dominikanów na Pomorzu i w Gotlandii krucjaty na rzecz nowo nawróconych w Prusach.
List ten, zatytułowany Cum lux illa, powstał prawdopodobnie pod wpływem biskupa Krystiana. Pismo odnosi się do trudności, z jakimi borykali się wśród pogan
biskup i nowo nawróceni. W styczniu 1232 r. Grzegorz
IX pracował nad doniesieniami biskupów Mazowsza,
Włocławka i Wrocławia, jak również grupy lokalnej
szlachty. Szczegółowo informowali oni papieża o okrucieństwach popełnianych przez pogan wobec nowo nawróconych w Prusach. W związku z tym Grzegorz IX
nakazał, aby krucjatę przeciw pogańskim Prusom nagłośnić w królestwie Czech. Papieski dokument powiela kilka fragmentów Cum misericors z września 1230 r.
i wyznacza rolę przewodnią w kampanii zakonowi
krzyżackiemu.
Grzegorz IX, podobnie jak jego bezpośredni poprzednicy, uznawał krucjaty przeciw poganom za wojny obronne na rzecz nawróconych i misjonarzy pracujących dla Kościoła. Taki był przypadek kampanii pruskich ‒ czy to wywołanych przez Krzyżaków, czy
przez inne siły. W Cum lux illa z lipca 1231 r. ‒ piśmie
zezwalającym na nagłaśnianie krucjat na Pomorzu
i w Gotlandii ‒ stwierdzano więc, że celem krucjaty jest
obrona nowo nawróconych i działających pośród nich
misjonarzy.
Podobne cele deklarowały pisma zezwalające na
kampanie zakonu krzyżackiego w Prusach. Gdy we
wrześniu 1230 r. Grzegorz IX zezwolił na krzyżacką
krucjatę w tym regionie, opisał ataki pogańskich Prusów na konwertytów. Ponieważ liczba tych ostatnich
była zbyt mała, by mogli stawić opór, papież wzywał
do odsieczy W papieskich dokumentach dotyczących
kampanii prowadzonych przez zakon dodano nowy
element. Obydwa pisma Cum misericors z września
1230 r. stanowiły, że krzyżowcy mają walczyć nie tylko o wyzwolenie chrześcijan z rąk pogan, „ad liberandum proximos de manibus Paganorum”, lecz również
o naprawę krzywd wyrządzonych Bożemu imieniu, „ad
vindicandem iniuriam [Dei] nominis”. List ze stycznia
1232 r. powtarza niemal słowo w słowo wezwanie „ad
liberandum proximos de manibus paganorum” oraz potrzebę „ad vindicandem iniuriam crucifixi”, wcześniej
zaś nawet w dokładniejszy sposób opisuje zagrożenie
ze strony niechrześcijan i sugeruje konieczność obrony
przed owymi barbarzyńcami. Wezwania do naprawy
krzywd wyrządzonych Bożemu imieniu lub Chrystusowi, a więc także Kościołowi, pojawiały się dość często w pismach dotyczących krucjat do Ziemi Świętej.
W okresie pontyfikatu Innocentego III podjęto je w kilku tego typu dokumentach, jednak raz tylko ‒ w liście
Innocentego III z 1206 r. do duńskiego arcybiskupa ‒
użyto podobnego zwrotu w pismach dotyczących wojny przeciw poganom nad Bałtykiem. W tym wypadku,
jak już sugerowaliśmy, użyte sformułowanie mogło
stanowić parafrazę listu arcybiskupa do papieża. Poja-
wienie się omawianego sformułowania w listach dotyczących krucjat pruskich mogli zasugerować sami
Krzyżacy. Zależało im prawdopodobnie na podkreśleniu, że ich nowe przedsięwzięcie miało na celu dobro
Kościoła — rycerze krzyżowi podejmowali podobne
działania w Ziemi Świętej. Ponadto Krzyżakom mogło
również zależeć na tym, aby kampanie pruskie kojarzone były z krucjatami na Wschodzie.
W Cum misericors z września 1230 r. papież
Grzegorz IX przyznał odpust zupełny ‒ równoznaczny
przyznawanemu za udział w krucjatach do Ziemi Świętej ‒ tym, którzy przez rok służyli w Prusach, niezależnie od tego, czy koszty wyprawy pokrywali samodzielnie, czy byli finansowani przez innych. Odpust uzyskiwały również osoby wspierające kampanię finansowo.
Ci, którzy ginęli, w chwili śmierci żałując za swe grzechy, także uzyskiwali odpust. Pismo ze stycznia 1232 r.
prawie słowo w słowo powtarza tę formułę, z pominięciem odniesienia do tych, którzy umarli w stanie żalu
za grzechy. Pismo Cum lux illa z 18 lipca 1231 r., choć
w innych słowach, również obiecywało odpust zupełny
‒ znów równoznaczny przyznawanemu krzyżowcom
udającym się do Ziemi Świętej. Odpust przysługiwał
tym, którzy wyruszyli do Prus osobiście, jak i tym, którzy wysłali innych na swoje miejsce. Osoby wspierające kampanię pieniężnie również uzyskiwały odpust.
Żadne z owych pism nie wspominało o czasowych
przywilejach przyznawanych krzyżowcom udającym
się do Prus. Podczas gdy dokumenty z września 1230 r.
nie uwzględniają możliwości przeniesienia ślubów, li-
sty z czerwca 1231 r. oraz ze stycznia roku 1232 pozwalają już dominikańskim kaznodziejom na Pomorzu,
w Gotlandii i Czechach na zmienianie ślubów tych crucesignati, którzy byliby zbyt słabi lub biedni, aby udać
się do Ziemi Świętej. W zamian mieliby oni wziąć
udział w krucjacie pruskiej.
Krzyżaków musiał bardzo ucieszyć fakt, że uczestnicy krucjat pod ich przywództwem uzyskiwali odpust
zupełny, taki jak krzyżowcy w Ziemi Świętej. Mogło to
z pewnością ułatwić nabór rekrutów oraz przemawiać
za tym, że krzyżackie przedsięwzięcie w Prusach było
tak samo ważne, jak praca zakonu w Jerozolimie. Jak
wspomnieliśmy dużo wcześniej, wydaje się, że już
w przeszłości biskup misyjny z Liwonii dążył do przyznania ówczesnym działaniom statusu zbliżonego do
tego, jakim cieszyły się wyprawy przeciw muzułmanom w Ziemi Świętej. Wygląda na to, że dla Krzyżaków była to teraz sprawa wielkiej wagi. W powstałej
w drugiej połowie lat trzydziestych XIV w. kronice
Piotra z Dusburga ‒ „oficjalnej” historii zakonu krzyżackiego ‒ podkreśla się fakt, że krzyżowcy walczący
w Prusach otrzymywali takie same przywileje i odpusty
jak ci w Ziemi Świętej. Zakon próbował utwierdzić ów
związek między działaniami w Prusach i krucjatami na
Wschodzie w jeszcze inny sposób. W 1233 r. Grzegorz
IX ogłosił przyznanie dziesięciodniowego odpustu tym
krzyżowcom, którzy będąc w Prusach, oddadzą hołd relikwiom Świętego Krzyża przechowywanym tam przez
zakon. Miały one zostać ofiarowane zakonowi przez
cesarza Fryderyka II. Piotr z Dusburga twierdził, że
mieszkańcy Wenecji podarowali Fryderykowi magnam
partem sancte crucis, a następnie cesarz ofiarował je
Hermannowi, ten zaś przesłał cenny dar do twierdzy
zakonnej w Elblągu. Relikwie Krzyża Chrystusa odegrały ważną rolę w religijnym i militarnym życiu Królestwa Jerozolimy ‒ zapewne w szczególny sposób służyły podnoszeniu morale przed bitwami. Do ich utraty
doszło w 1187 r. podczas bitwy pod Hattin.
Ogłoszenie krucjaty pruskiej: Grzegorz IX, zakon krzyżacki i dominikanie
Kampania wojenna Krzyżaków na terenie Prus
miała opierać się na bliskiej współpracy z zakonem
dominikanów. Jako że dominikanie byli już wcześniej
namawiani do ogłoszenia krucjaty w piśmie Cum misericors z września 1230 r., od rozpoczęcia działań zakonu krzyżackiego w Prusach współpraca ta była koordynowana przez Rzym. Masowe zaangażowanie dominikanów jako propagatorów krucjaty na terenie Prus było
skutkiem rozmów pomiędzy mistrzem zakonu krzyżackiego Hermannem von Salza, Grzegorzem IX oraz
Wilhelmem z Modeny, które odbyły się w 1230 roku.
Nie da się jednoznacznie ustalić, w którym stronnictwie pierwotnie powstał pomysł wspólnych działań
na rzecz misji. Wilhelm mógł dysponować wiedzą
o działalności zakonników na podbitych terenach, gdzie
zajmowali się oni nawracaniem miejscowych ludów.
Na przykład w 1227 r. książę Świętopełk sfinansował
utworzenie klasztoru dominikańskiego w Gdańsku, by
działać „pro paganorum conversione”. Mistrz zakonu
Hermann mógł powziąć pomysł wykorzystania duchownych w propagowaniu krucjat, ponieważ był
świadom osiągnięć Jana Niemca z Wildeshausen. Dominikanin ten, obok legata papieskiego Konrada, zajmował się nakłanianiem wiernych do udziału w wyprawie krzyżowej do Ziemi Świętej między 1225
a 1227 rokiem.
Pomysł ten mógł się także zrodzić dzięki papieżowi Grzegorzowi IX i z dużym prawdopodobieństwem
można go mu przypisać. Jak wspomniano wcześniej,
istniały silne powiązania między Dominikiem a Grzegorzem, który jeszcze jako kardynał wspierał przyszłego świętego podczas pierwszych lat istnienia zakonu
dominikanów. Ponadto już w przeszłości posługiwał się
innymi dominikanami do propagowania krucjat, na
przykład Rajmundem z Penyafortu. Pojedynczy zakonnicy byli więc już wcześniej zaangażowani w głoszenie
wypraw krzyżowych, ale ich zatrudnianie en bloc rozpoczęło się wraz z nawiązaniem współpracy zakonów
krzyżackiego i dominikańskiego.
Do popularyzacji działań wojennych Grzegorz zaczął wkrótce wykorzystywać na szeroką skalę mendykantów. Jak zauważył Michael Lower, idealnie nadawali się oni do tego zadania. Nie tylko poświęcali się
nauczaniu, ale także, składając śluby ubóstwa, starali
się swoim życiem naśladować apostołów. Podążanie
śladami Chrystusa i dźwiganie ciężaru krzyża na własnych barkach miało dla ich słuchaczy niezwykle istotne znaczenie. Bracia zakonni cieszyli się zatem dużą
popularnością w miastach, gdzie mogli gromadzić sze-
roką publiczność. Mieszkańcy zwykle nie chcieli lub
nie mogli uczestniczyć w krucjatach; mogli natomiast
ślubować wzięcie w nich udziału, a następnie śluby te
wykupywać ‒ co, jak udowodnił Lower, było zasadniczym elementem programu papieża Grzegorza IX, dotyczącego finansowania wypraw krzyżowych. Tak jak
u cystersów, struktura zakonu mendykantów była silnie
zhierarchizowana i mnisi podlegali zwoływanej corocznie kapitule, co ułatwiało planowanie i realizację
współpracy między zakonami a papiestwem.
We wrześniu 1234 r. Grzegorz IX rozpoczął planowanie na 1239 r. krucjaty do Palestyny, gdyż miał
wtedy wygasnąć rozejm pomiędzy Fryderykiem II
a sułtanem Egiptu. Papież wydał bullę Rachel suum videns wzywającą do wyprawy krzyżowej oraz zobowiązującą dominikanów i franciszkanów do jej propagowania. W lipcu 1235 roku wysłał list do franciszkanów
z Ireland (Austria) i prawdopodobnie innych prowincji.
Tych, którzy wysłuchali kazania, zakonnicy mogli odtąd nagradzać odpustami na dziesięć, dwadzieścia lub
trzydzieści dni. Co więcej, mnisi otrzymali pozwolenie
na rozgrzeszanie osób poddanych ekskomunice za podpalenia czy agresję wobec duchownych, jeśli tylko ci
wezmą udział w wyprawie. List ten przypomina dwie
niemal identyczne wiadomości wysłane kilka lat wcześniej. W lutym 1232 roku dominikanie z prowincji
Magdeburg i Lund byli nawoływani do propagowania
krucjaty pruskiej dla zakonu krzyżackiego; wtedy także
ich słuchacze mieli prawo do dwudziestodniowego odpustu oraz do powtórnego przyjęcia na łono Kościoła
ekskomunikowanych za podpalenia czy przemoc wobec kleru.
Można więc przypuszczać, że wraz ze zbliżaniem
się do Bałtyku stało się popularne wykorzystywanie
zakonów żebraczych także na innych polach walki.
Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, czy papież Grzegorz już we wrześniu 1230 roku zaplanował zatrudnienie mendykantów en bloc jako głosicieli krucjat w różnych regionach, czy też to właśnie sukcesy dominikanów na terenie Prus były dla niego inspiracją. Przypadek krucjaty Stedinger sugeruje, że raczej ta druga
możliwość jest bardziej prawdopodobna. Krucjata ta
była ogłoszona przez arcybiskupa Bremy przeciwko
zbuntowanym chłopom ze Stedinger. Wyprawa została
zaaprobowana po dokładnym śledztwie w październiku
1232 roku, następnie ponownie w styczniu 1233 r. oraz
‒ z zaoferowaniem odpustu zupełnego jej uczestnikom
‒ w czerwcu 1233 roku. Mimo że to dominikanie zajmowali się dochodzeniem w sprawie chłopów ze Stedinger, zadanie rozpropagowania krucjaty przyznano
biskupom Lubeki, Minden oraz Ratzeburga, sufraganom biskupa Bremy. Wprawdzie mieli oni prawo do
najmowania pojedynczych dominikanów, jednak odpowiedzialność za powodzenie propagandy spoczywała
na biskupach51. Taki układ odzwierciedla sposób działania arcybiskupa Bremy, ale z pewnością nie sugeruje,
jakoby Grzegorz IX stworzył wcześniej cały system
wykorzystania zakonu dominikanów en bloc do najmowania krzyżowców na wyprawy.
Porządek, który rozpoczął się wraz z dyrektywami
papieskimi z września 1230 roku na terenach nadbałtyckich, trwał nadal. W 1231 r. dominikanie z Pomorza,
tak jak i ci z Bohemii, zostali nakłonieni do głoszenia
krucjaty pruskiej. Wezwano ich do tego ponownie
w 1234 i 1236 roku, w tym samym czasie, gdy zalecano
zakonnikom z Polski propagowanie wypraw krzyżowych zakonu krzyżackiego oraz kampanii wojennej
w Prusach. Po zawiązaniu sojuszu pomiędzy Krzyżakami a Zakonem Kawalerów Mieczowych w maju
1237 roku działania militarne zostały rozciągnięte także
na teren Liwonii. Możliwość udzielania odpustów
w zamian za uczestniczenie w kazaniach zachęcających
do udziału w krucjatach była swego rodzaju nowością
na terenach nadbałtyckich i zapewniała zakonnikom
liczną rzeszę słuchaczy. Wkrótce po konsultacjach
z zakonem krzyżackim Grzegorz IX zadbał o wydanie
stosownych dyrektyw dotyczących propagowania
i werbunku do wypraw krzyżowych, by jeszcze bardziej podnieść liczebność audytorium mnichów. Pierwsza krucjata pod przewodnictwem zakonu krzyżackiego
zorganizowana w Prusach polegała na pozyskaniu
krzyżowców w Magdeburgu, Bremie, Polsce, na Pomorzu, w Morawach, Suravii, Holsztynie i Gotlandii,
a więc na ziemiach otaczających tereny Prus. W 1232 r.
obszar werbunku rozszerzony został o Bohemię, a krucjata ta była ogłoszona także w innych regionach północnej i wschodniej Europy, włączając nawet Danię.
Rekrutacja dla zakonu obejmowała więc tereny szersze
niż pierwotnie przewidywano dla misji liwskiej.
Finansowanie i organizacja pruskich wypraw krzyżowych
Wsparcie papieża Grzegorza dla Krzyżaków obejmowało również pomoc finansową. Wśród listów papieskich wydanych we wrześniu 1234 r. był jeden
przypominający arcybiskupom i biskupom tych diecezji, w których propagowano wyprawy krzyżowe, by
zadbali o przekazanie na nie Krzyżakom stosownych
ofiar. Identyczny list skierowany został do dominikanów. Po zawarciu unii pomiędzy Krzyżakami a Zakonem Kawalerów Mieczowych w 1237 r. Grzegorz zlecił
dominikańskim braciom zakonnym głoszącym krucjatę
w Liwonii przekazanie wpływów z darowizn oraz za
odkupienie ślubów na rzecz Krzyżaków. Zakon otrzymał również pośrednią pomoc finansową. Legat papieski Wilhelm wystosował, prawdopodobnie w 1235 r.,
list, z którego wynikało, iż służący zakonowi na jego
posiadłościach na ziemi chełmińskiej oraz na Kujawach
mieli odtąd cieszyć się tymi samymi względami, co
działający w Prusach.
Papież poczynił również odpowiednie kroki, by
zapewnić zakonowi kontrolę nad krucjatami pruskimi.
W Cum misericors z września 1230 r. zostało jasno
określone, iż krzyżowcy mieli walczyć pod komendą
Krzyżaków. List z 1232 r., który ponawiał kilka fragmentów z wcześniejszej korespondencji, również zawierał ten nakaz. W liście z października 1233 r. Grzegorz poprosił krzyżowców w Prusach o wsparcie i podporządkowanie się działającym tam Krzyżakom. We
wrześniu 1234 r. kazał krzyżowcom przyjąć zwierzchnictwo zakonu; tego samego dnia wystosował list nakazujący uczynić to samo nawróconym. Znaczące było,
że list Cum illa lux z 18 lipca 1231 r. zachęcał krzyżowców do tego samego, pomimo że dokument ten
zdaje się być autorstwa biskupa Krystiana. List nawoływał dominikańskich kaznodziejów do błagania krzyżowców o oddanie się pod przywództwo biskupa Krystiana i Krzyżaków, którzy, jak tłumaczył papież, podjęli działania w Prusach wraz z Krystianem. Świadczyło to o zdeterminowaniu głowy Kościoła, by kosztem
Krystiana wypromować zakon na główną siłę misji
pruskiej.
W ten sposób papież wyraził swoje pełne poparcie
dla pracy Krzyżaków w Prusach. Pomógł im poprzez
cykl listów, które ostatecznie miały zapewnić im wyłączną kontrolę nad akcjami na tych terenach. Próbę
przejęcia władzy w Prusach znakomicie ułatwiło uwięzienie biskupa Krystiana w latach 1233-1238. Grzegorz
namówił również legata Wilhelma do przyjęcia jego
stanowiska: w 1234 r. Wilhelm otrzymał list nakazujący mu wspomagać zakon i jego pracę w Prusach. Legat
papieski nie miał przejmować żadnego rodzaju odpowiedzialności za działania na tamtych terenach, lecz jedynie wspomagać i chronić Krzyżaków, którzy byli
bezpośrednio odpowiedzialni za działania misyjne.
Wilhelm wykonał zalecenie papieskie i ściśle współpracował z zakonem, nawet jeśli miał czasami obawy
i wątpliwości co do traktowania nowo nawróconych
przez Krzyżaków. W marcu 1238 r. Grzegorz wysłał
jednak dwa listy nakazujące Wilhelmowi ochronę nawróconych oraz zapewnienie, by nie byli nadmiernie
obciążani podatkami i mogli cieszyć się pełnią praw jak
inni chrześcijanie. Listy te zdają się być zainspirowane
sprawozdaniami Wilhelma, papież bowiem nie zawsze
w pełni akceptował poczynania zakonu, a co za tym
idzie i zachowanie Wilhelma w tym względzie.
Grzegorz otrzymał skargę duńskiego króla, który
w marcu 1238 r. w dalszym ciągu czekał na realizację
decyzji papieskiej z Viterbo z wiosny 1236 r., to jest
zwrotu miasta Tallin i przynależnych do niego ziem.
Papież wystosował ostre upomnienie do Wilhelma, nakazując mu zaprzestanie faworyzowania zakonu oraz
zwrot twierdzy; tłumaczył przy tym, że podjął te kroki
z powodu frustracji króla duńskiego, który po kilku
apelach do Wilhelma zdecydował się na wniesienie
sprawy do kurii. Grzegorz ostrzegł Wilhelma, że jeśli
nie zastosuje się do poleceń, arcybiskupi z Bremy
i Magdeburga mają zająć się problemem. Kilka lat później, w 1240 r., po uwolnieniu biskupa Krystiana,
Grzegorz zlecił biskupowi Miśni wysłuchanie skarg
Krystiana na zakon. Sprawy te jednakże specjalnie nie
zaszkodziły stosunkom papieża z zakonem, który nadal
cieszył się łaską głowy Kościoła, kosztem misji biskupa Krystiana.
Zainteresowanie papieskie zakonem krzyżackim
oraz udzielane mu wsparcie można częściowo tłumaczyć pozytywną oceną jego działalności na Węgrzech
w latach 1217-1219, jednak z pewnością wynikało ono
również z osobistych kontaktów głowy Kościoła
z wielkim mistrzem Hermannem von Salza. Poparcie
Grzegorza dla zakonu pokazało, że Rzym nie bał się
uznać silnej władzy w regionie. Papież nie próbował
podzielić władzy w Prusach, lecz pozwolił zakonowi
stać się dominującą siłą na tym obszarze, pomimo że
podzielona misja, oparta na współzawodnictwie, być
może zostawiłaby więcej miejsca dla papieskiej władzy.
Papiestwo, cesarstwo i region Bałtyku
Nierzadko sugeruje się, że cesarstwo i papiestwo
rywalizowały ze sobą o kontrolę nad misjami w rejonie
Bałtyku. Odzwierciedla to częściowo tendencje dziewiętnasto- i dwudziestowiecznych historyków do postrzegania papiesko-cesarskiego konfliktu jako katalizatora wydarzeń nie tylko w Niemczech, ale także w całej
Europie Północnej.
Na początku lat dwudziestych XIII wieku Sycylia
wciąż była przyczyną napięć w relacjach pomiędzy papiestwem a cesarstwem, jednak papież Honoriusz zaczął dążyć do ugody, mając nadzieje na uczestnictwo
Fryderyka w V Krucjacie. W tym okresie Fryderyk
wielokrotnie obiecywał, że przyłączy się do krucjaty,
jednak kilkukrotnie opóźniał swój wyjazd. W 1225 roku termin jego wyjazdu został ustalony na sierpień
1227 roku. Jednak gdy nadszedł czas, cesarz znów odroczył swoją ekspedycję, co doprowadziło do ekskomunikowania go we wrześniu przez papieża Grzegorza.
W lipcu 1228 roku Fryderyk ostatecznie wyruszył do
Ziemi Świętej i w czasie jego nieobecności Grzegorz
próbował namaścić Ottona Luneburskiego, bratanka
Ottona IV, na antykróla. Pokój pomiędzy papiestwem
a cesarstwem został jednak zawarty latem 1230 roku,
a po nim nastąpiło kilka lat pokojowych kontaktów,
a nawet współpracy Grzegorza z Fryderykiem. Ochłodzenie stosunków nastąpiło w połowie lat trzydziestych
XIII wieku i było spowodowane kwestią Ligi Lombardzkiej.
20 marca 1239 r. papież ekskomunikował Fryderyka po raz drugi w czasie swojego pontyfikatu. Grzegorz
umarł 21 sierpnia 1241 roku, pozostawiając spór z cesarzem nierozwiązany.
W jaki sposób wpłynęło to na wydarzenia nad Bałtykiem? W 1220 roku cesarz Fryderyk nie okazał zainteresowania włączeniem się w nową misję na tamtym
terenie. Tegoż roku biskup Albert von Buxhövden
zwrócił się do Fryderyka o pomoc, ale cesarz odmówił
zaangażowania się w te wydarzenia i odesłał Alberta
z niczym. W marcu 1224 roku Fryderyk wydał list
gwarantujący wolność wszystkim nowo ochrzczonym
w Liwonii, Estonii, Sambii, Prusach, Semigalii „et in
aliis provinciis convicinis”. Ten list, tak zwany Kaisermanifest, wywołał burzliwą debatę wśród naukowców i był uważany za dowód rywalizacji papieża i cesarza o przewodnictwo w bałtyckich wyprawach krzyżowych. Niektóre podobieństwa pomiędzy tym a papieskim listem z 3 lipca 1225 roku, także zapewniającym
nawróconym wolność, skłoniły pewnych naukowców,
takich jak Erich Caspar, do wyciągnięcia wniosków, że
papież wydał swój list w odpowiedzi na Kaisermani-
fest. Jednakże Herman Kluger nie zgadza się z interpretacją Caspara i podkreśla, że cesarz w tym okresie starał się unikać dalszej konfrontacji z papiestwem, dlatego badacz uznał za mało prawdopodobne, by ten list
był wydany jako „kaiserliche Gegenpropaganda gegenüber der Kurie”. Z kolei Ernest Pitz zupełnie odrzuca
koncepcję rywalizacji. Sugeruje on przekonywająco, że
list był wydany na prośbę Wilhelma, który, po spotkaniu z liwskim wysłannikiem w lipcu 1224 roku, rozpoczął przygotowania do wizyty w tym regionie. List odzwierciedla troskę, jaką Wilhelm darzył nowo
ochrzczonych. Pitz argumentuje, iż dobór słów wskazuje na fakt, że w rzeczywistości nie był to manifest, lecz
reskrypt ‒ co więcej, zaznacza, że musiał być zainicjowany przez osobę posiadającą dobry ogląd misji w rejonie Bałtyku. Jak inaczej cesarz, będący w tym czasie
w Katanii na Sycylii, miałby rozeznanie w sytuacji
w regionie? Fakt, że list cesarski z marca 1224 roku
obejmuje szerszy region nadbałtycki, a nie tylko Prusy
czy Liwonię i Estonię, sugeruje, że osobą która zainicjowała wysłanie tego pisma, nie był biskup Krystian
ani biskup Albert, dwaj skądinąd prawdopodobni kandydaci do wystawienia takich gwarancji, lecz ktoś będący ogólnie zainteresowany kwestią krucjat bałtyckich. Wydaje się, że Wilhelm Modeński odpowiadałby temu opisowi. W końcu Pitz demonstruje, że
Wilhelm pozostawał w tym czasie w kontakcie z cesarzem i w marcu 1224 roku otrzymał dwa listy dotyczące „his see in Modena”. Jeżeli analiza Pitza jest
prawdziwa, sugerowałoby to, że cesarz interesował się
kwestią misji bałtyckiej i pragnął zapewnić o swoim
zakresie wpływów oraz życzliwej protekcji dla tego regionu, ale nie nosił się z zamiarem bezpośredniego zaangażowania się w misję.
Podobnie następny kontakt cesarza z misją liwską
nie doprowadził do rzeczywistego zaangażowania się
cesarstwa. Fryderyk i jego syn Henryk wystosowali listy kolejno w 1228 i 1232 roku, biorąc chrześcijańskie
oddziały w Liwonii pod swoją protekcję. Jednak
w 1232 roku Fryderyk obiera zachowawczą strategię:
w przeciwieństwie do listu syna, jego list nie wspomina
o roszczeniach Zakonu Kawalerów Mieczowych wobec
północnej Estonii i jej spornych prowincji. Z wyjątkiem
Jerwii nie były one uwzględnione na liście terenów,
które znalazły się pod ochroną. O taką protekcję ubiegał się Zakon Kawalerów Mieczowych i biskup Rygi,
by przeciwstawić się roszczeniom papieża, jednak żadne działania ze strony cesarstwa nie miały miejsca.
W czasie gdy cesarz Fryderyk wspierał nową wyprawę zakonu krzyżackiego w Prusach, jako przedstawianą w Złotej Bulli w Rimini z 1226 roku, mógł tak
czynić wiedząc, że zakon jest prowadzony przez mistrza Hermanna z Salzy, który był jego wiernym pomocnikiem i bliskim sprzymierzeńcem. Mało prawdopodobne jest, że cesarz miał zamiar osobiście zaangażować się w tamtejszy podbój, jakkolwiek wsparł także
zakon w Królestwie Jerozolimy. Jako król Jerozolimy
wystosował do wielkiego mistrza kilka listów pod koniec lat dwudziestych XIII wieku, które wychodziły
naprzeciw gotowości zakonu do zabezpieczenia cesar-
skich własności i majątku w Jerozolimie oraz wyrażały
jego chęć wsparcia swych wiernych sprzymierzeńców.
Można stąd wnioskować, że poparcie dla zakonu krzyżackiego nie miało na celu przejęcia kontroli na terenach pruskich poprzez nadanie związanemu z nim zakonowi kolejnych ziem; było to raczej ogólne poparcie
dla działań zakonu.
Najważniejsze papieskie listy do zakonu krzyżackiego dotyczą jego działań w Prusach. Jak możemy zauważyć, były one wystosowane we wrześniu 1230 roku, październiku 1233 i na przełomie sierpnia i września 1234 roku; zaraz po tym Hermann z Salzy brał
udział w negocjacjach pomiędzy cesarzem a papieżem.
Z końcem lata 1230 roku zawarli oni traktat pokojowy
w San Germano; Hermann był wtedy głównym doradcą
cesarza. Natomiast latem 1234 roku Hermann był
obecny na spotkaniu cesarza i papieża w Rieti, na którym omawiana była potrzeba wsparcia papieża w walce
przeciwko zbuntowanym Rzymianom oraz cesarza
przeciwko zbuntowanemu synowi. Podobnie w październiku 1233 roku, kiedy Hermann otrzymał listy dotyczące Prus, był w kurii, prawdopodobnie reprezentując interesy cesarstwa. Kluger sugeruje, że Hermann
odwiedził kurię, aby przedyskutować różne kwestie,
w tym pozycję cesarza w Lidze Lombardzkiej. Kiedy
Grzegorz wystosował list popierający kampanie zakonu
w Prusach, nie mógł mieć żadnych iluzji, że wspiera
zakon bezstronny względem cesarstwa; nie powstrzymało go to jednak przed faworyzowaniem zakonu
i przeznaczeniem mu decydującej roli w misji w regionie bałtyckim.
Choć spór między cesarzem a papieżem z pewnością wpłynął na wiele ważnych wydarzeń w historii Europy, nic nie wskazuje na to, że dotyczył on spraw
związanych z misją bałtycką lub miał znaczący wpływ
na rozwój tamtejszej polityki papieskiej w tym okresie.
Grzegorz IX i krucjaty w Liwonii, Estonii
i Finlandii
Jedynym znanym listem Grzegorza IX zezwalającym na krucjaty w Liwonii był Ne terra vastae wydany
w 1236 r. podczas konferencji w Viterbo, która rozpatrywała zarzuty legata Baldwina wobec liwskich hierarchów chrześcijańskich. Dysputa między lokalnymi siłami a Baldwinem mogła sprawić, że nowy biskup Rygi
niechętnie zwracał się do kurii o akceptację dla nowych
krucjat. List został wydany 15 lutego 1236 r. i był zaadresowany do nowego legata, Wilhelma z Modeny;
nakazywał mu głoszenie krucjat w Liwoni, Semigalii,
Kurlandii i Estonii, w prowincji bremskiej, jak również
w diecezjach Magdeburga, Havelberga, Verden, Minden, Paderbornu, części Brandenburgii i w Gotlandii.
Wilhelm miał rekrutować krzyżowców spośród tych,
którzy nie składali jeszcze ślubów udania się na wyprawę krzyżową; mógł również przenosić przyrzeczenia zubożałych crucesignati, umożliwiając im wypełnienie ślubów we wschodnim regionie Bałtyku zamiast
w Ziemi Świętej. Motywacją do udziału w krucjatach
była, po pierwsze, ochrona nawróconych ‒ potrzeba
bronienia ich przed atakami pogan była sygnalizowana
wiele razy ‒ ale także pragnienie szerzenia wiary chrześcijańskiej: „ad ampliandum nomen fidei Christiane, et
liberandum proximos de manibus paganorum”. Odpust
zupełny, podobny do tego przyznanego krzyżowcom
idącym na Wschód, był przyznany wszystkim tym, którzy służyli przez rok w tych kampaniach bez względu
na to, czy płacili za siebie, czy nie; ci, którzy wspomagali krucjaty finansowo, również otrzymywali odpust.
Grzegorz i jego sekretarze z pewnością studiowali
listy poprzednika, nim napisali ten dokument. Arenga
nawołująca do krucjat w Liwonii została skopiowana
z listu od Honoriusza III z 18 stycznia 1222 r. do Saksonii. Ponieważ była to pierwsza korespondencja Grzegorza IX dotycząca Liwonii, jej autor musiał znaleźć
w rejestrach kancelarii ostatni list zatwierdzający krucjatę w tej krainie ‒ był to właśnie list Honoriusza
z 1222 r. Dispositio jest dosłownie przepisane z listów
z 17 września 1230 r. i 23 września 1232 r. odnoszących się do krucjat zakonu krzyżackiego w Prusach (nie
nawołuje się tu jednak do wynagrodzenia krzywd wyrządzonych Kościołowi). Formuła odpustów przypominała listy z września 1230 r. i stycznia 1232 r. wydane
w związku z wyprawami krzyżowymi do Prus, chociaż
list Grzegorza, podobnie jak ten ze stycznia 1232 r., nie
zawiera wzmianki o tych, którzy umarli, żałując za
grzechy.
Inicjatywa ogłoszenia nowej krucjaty prawdopodobnie wyszła od Wilhelma z Modeny, który był w kurii tuż przed konferencją w Viterbo. Pomysł popierali
z pewnością także inni uczestnicy konferencji. Krucjaty
miały być skierowane przeciwko poganom zagrażającym konwertytom w Liwonii, Semigalii, Kurlandii
i Estonii; ziemie te podlegały właśnie legatowi papieskiemu Wilhelmowi z Modeny. Wyłączenie Prus spod
kompetencji Wilhelma nie jest zaskakujące, bowiem
wyprawy krzyżowe były tam już w zaawansowanym
stadium i Grzegorz nie chciał wtrącać się w działania
zakonu na tym terenie. Można również wyjaśnić wyłączenie Finlandii: wiele listów wskazuje na to, że był to
teren, na którym organizowano niezależne kampanie
misyjne (jak zobaczymy poniżej). Nawoływanie do
nowej krucjaty obejmowało ziemie będące przedmiotem obrad na konferencji w Viterbo; uczestnicy tego
spotkania chętniej poparliby nawoływanie papieża do
pielgrzymki, która zapewniłaby im niezbędne środki do
realizacji swoich działań. Rejon, na którym Wilhelm
Modeński miał przeprowadzać rekrutację do nowej
krucjaty, był ściśle określony prawdopodobnie po to,
by uniknąć konkurencji z krucjatami pruskimi. Jednak
Gotlandia, centrum handlowe i komunikacyjne tych regionów, została włączona w rejon rekrutacyjny obydwu
kampanii.
Papież bezpośrednio zaangażował się w kampanię,
nakazując swojemu legatowi głoszenie wypraw krzyżowych. Wydaje się też, że kuria chciała, by Wilhelm
miał wpływ również na samą organizację krucjat: w Ne
terra vastae znajdujemy określenie, że legat powinien
nawoływać, by rycerze krzyżowi podejmowali działania dla wiary „secundum tuum consilium”. Nieko-
niecznie jest to związane z wątpliwościami papieża co
do kompetencji biskupów w Liwonii, którzy stawili się
w Viterbo, aby odpowiedzieć na liczne stawiane im zarzuty. Mogło chodzić przede wszystkim o to, by w pełni wykorzystać kompetencje legata papieskiego i zapewnić nad kampaniami kontrolę Rzymu.
W Ne terra vastae papież zezwala na wyprawy
krzyżowe do Estonii, jednak już kilka lat późnej wydaje
kolejny list dotyczący tego kraju. W 1240 r. zezwolił
duńskiemu arcybiskupowi i jego sufraganom na ogłoszenie krucjaty przeciwko tym, którzy podobno mieli
zagrażać nowo nawróconym w Estonii. Trudno z całą
pewnością stwierdzić, z czyjej inicjatywy zorganizowano tę krucjatę; w każdym razie w liście znajdujemy
informację o tym, iż prozelici zwracają się z prośbą
o pomoc, ponieważ okoliczni poganie napadają na nich.
Sugerowałoby to, że inicjatywa wyprawy wyszła od
Kościoła duńskiego. Z pewnością wysłannik hierarchów duńskich był obecny w kurii trzy tygodnie wcześniej. We wspomnianym liście krucjatę prezentowano
jako wojnę obronną. Arenga bardzo dokładnie opisuje,
jak niewierni prześladują nowych członków Kościoła,
którzy w związku z tymi prześladowaniami potrzebują
pomocy. Niewierni zagrażający nowo nawróconym nie
są dokładnie opisani czy określeni ‒ nazywano ich
„okolicznymi barbarzyńcami”, „niewiernymi” czy
„czcicielami bożków i rebeliantami”. Biorąc pod uwagę
migrację chrześcijan w regionie, byli to prawdopodobnie mieszkańcy północno-wschodniej i wschodniej Estonii.
Uczestnicy duńskiej krucjaty za jednoroczną służbę Bożą uzyskiwali odpust zupełny podobny do tego,
jaki otrzymywali krzyżowcy walczący w obronie Ziemi
Świętej. Ponadto biskupi duńscy byli upoważnieni do
przeniesienia ślubów z Ziemi Świętej na Estonię. Nie
było żadnych ograniczeń przenoszenia przyrzeczeń;
wszyscy crucesignati ‒ nie tylko ci zbyt słabi lub zbyt
biedni, by pojechać do Ziemi Świętej ‒ mogli spełnić
swoje przyrzeczenia w Estonii. To ważne pozwolenie
nie było poprzednio stosowane w krucjatach bałtyckich. Nie było mowy o świeckich przywilejach ani odpustach dla tych, którzy wspierali krucjaty finansowo.
Nie zachowały się żadne inne listy potwierdzające tę
krucjatę, więc nie wiadomo, czy były tam papieskie instrukcje dla króla duńskiego.
Grzegorz wspierał szwedzką misję w Finlandii
podczas całego pontyfikatu, lecz przetrwał tylko jeden
list wzywający do tej krucjaty. W grudniu 1237 r. odpowiedział na prośbę arcybiskupa Uppsali i pozwolił
jemu, jak również jego biskupom pomocniczym, ogłosić krucjatę w Szwecji przeciwko Tawastianom. Miała
to być krucjata obronna. W odpowiedzi papieskiej widać ewidentnie, że arcybiskup bardzo naturalistycznie
i szczegółowo zrelacjonował ataki Tawastian na nawróconych i misjonarzy. Fakt, że Tawastianie zdecydowali się odstąpić od wiary chrześcijańskiej pod
wpływem sąsiadujących ludów, dodatkowo osłabił Kościół. Uczestnicy tej krucjaty mieli być nagrodzeni takim samym odpustem, jak ci idący do Ziemi Świętej,
jednak list nie przyznawał odpustów tym, którzy wspierali to przedsięwzięcie finansowo.
Zakończenie wojen przeciwko Katarom pokojem
w Paryżu w kwietniu 1229 r. i zawarcie dziesięcioletniego rozejmu pomiędzy cesarzem Fryderykiem II
i sułtanem egipskim al+Kamilem w lutym 1229 r. początkowo umożliwiło Grzegorzowi skupienie uwagi na
bałtyckich wyprawach krzyżowych, ale wkrótce zaczął
on promować krucjaty na określonych teatrach działań
wojennych. W 1234 r. zaczął planować krucjatę do
Ziemi Świętej, w 1229 r. odnowił odpust dla krucjat w
Hiszpanii i poparł nawoływania przeciwko heretykom
w Niemczech, Bośni, a pod koniec swojego pontyfikatu
‒ przeciwko Mongołom”; jednak żadna z nich nie osłabiła poparcia Grzegorza dla krucjat bałtyckich. Krucjaty w obronie misji w Liwonii, Estonii, Finlandii i Prusach były nadal uznawane za integralną część Kościoła
i szerzenia wiary ‒ traktowano je na równi ze wszelkimi innymi ‒ i na peryferiach Europy, i w jej centrum.
Grzegorz IX, zakony żebracze i nawracanie
niewiernych
Gorliwe wsparcie Grzegorza dla krucjat nadbałtyckich miało prawdopodobnie związek z jego przekonaniem o ogromnym znaczeniu nawracania niechrześcijan
i pracy misjonarskiej. Przez cały swój pontyfikat Grzegorz mocno angażował się w misje zewnętrzne, wysyłając misjonarzy, głównie zakonników, do chrześcijan
w Oriencie, do prawosławnych Greków i Rosjan, do
muzułmanów na Wschodzie, w Hiszpanii i Afryce Pół-
nocnej, oraz wspierając misję wśród pogan na Węgrzech.
Jego przekonanie o znaczeniu tych misji mogło
być zainspirowane przez braci z zakonów żebraczych,
z którymi był w bliskich stosunkach. Przyjaźń ta zawiązała się już w czasie, gdy był kardynałem, i utrzymała po tym, kiedy zasiadł na Piotrowym tronie. Pod
koniec pierwszego dziesięciolecia XIII wieku Grzegorz
(wtedy jeszcze kardynał Ugolino) stanowił główny
kontakt Dominika ze Stolicą Apostolską kiedy ten z dużym powodzeniem starał się w kurii o wsparcie, o czym
była już mowa powyżej. Ugolino występował nie tylko
w roli pośrednika pomiędzy Dominikiem a ówczesnym
papieżem Honoriuszem III, lecz przyjął również bardziej aktywną rolę, by wesprzeć zakon dominikanów
w realizacji jego programu. Po elekcji Grzegorz kontynuował politykę poparcia dla zakonu i otoczył się jego
członkami. Od 1230 r. spowiednikiem i kapelanem
Grzegorza był Raymond z Penyafort, który piastował to
honorowe stanowisko do roku 1238, kiedy to został
mianowany mistrzem generałem zakonu dominikanów.
Grzegorz zatrudniał braci dominikanów nie tylko jako
kaznodziejów podczas krucjat, ale powierzał im wiele
innych funkcji i wysyłał z misjami w różne miejsca (jego interesy z cesarzem oraz inne papieskie sprawy we
Włoszech w latach dwudziestych XIII w.). Ściśle
współpracował też z braćmi innego zakonu żebracze go
‒ franciszkanami, którym udzielał poparcia aż do końca
pierwszego dziesięciolecia XIII wieku, kiedy to wraz
z papieżem Honoriuszem był wśród stronników Fran-
ciszka w obliczu opozycji ze strony innych członków
kurii. Jego podziw dla Franciszka znalazł odbicie
w świadectwie vitae Franciszka od Tomasza z Celano
i w samej kanonizacji Franciszka, której dokonał 16
lipca 1228 r. W 1217 r. poparł franciszkańskie plany
ekspansji do Hiszpanii, Francji, Niemiec, na Węgry
i do Ziemi Świętej, oraz ostatecznie zgodził się zostać
pierwszym kardynałem-protektorem tego zakonu. Będąc papieżem, zaangażował włoskich franciszkanów
w szerzenie antyimperialnej propagandy w Regno w latach dwudziestych XIII w. Grzegorz zatem, tak jak Honoriusz, postrzegał nowe zakony żebracze jako użyteczne narzędzia do wprowadzania w życie papieskiej
polityki reformy Kościoła. Ponadto w czasie konfliktu
z cesarzem Rzeszy pod koniec trzeciej dekady XIII w.
bracia stanęli po stronie papieża. To mogło przekonać
Grzegorza o ich lojalności i, co za tym idzie, o przydatności w roli papieskich wysłanników w wielu ważnych dla kurii kwestiach.
Grzegorz i zakonnicy współpracowali zatem
w rozmaitych sprawach i mieli podobne poglądy na
wiele kwestii, włączając w to wzmocnienie i ekspansję
wiary katolickiej. Zaangażowanie Grzegorza w misje,
dobrze dziś udokumentowane, korespondowało z wizjami zakonów żebraczych, których ideą przewodnią
była misja nawracania całej ludzkości: nie tylko ewangelizacja chrześcijan, lecz również misja wśród heretyków, pogan i innowierców. Franciszek z pewnością
omówił z Grzegorzem swoją wizję udziału jego zakonu
w misjach. Jedno ze źródeł opisuje Franciszka mówią-
cego do Grzegorza (wcześniejszego kardynała Ugolino): „Zaprawdę, powiadam ci, że Pan wybrał i zesłał
zakonników dla korzyści i zbawienia dusz wszystkich
ludzi na całym świecie i mają oni być przyjęci nie tylko
w krajach ludzi wierzących, lecz także wśród niewiernych”.
Muzułmanie plasowali się wysoko na liście celów
misjonarzy zarówno dla papieża, jak i dla zakonników,
więc w 1233 r. Grzegorz podjął w tej kwestii pewne
wstępne kroki. W lutym tegoż roku wysłał okólnik do
najważniejszych islamskich władców z pogranicza
ziem chrześcijańskich ‒ byli to: al-Ashraf z Damaszku,
al-Aziz z Aleppo i al-Kamil z Egiptu, a także KaiQobad I z Konji ‒ nawołując ich oraz ich poddanych do
nawrócenia. Listy zostały dostarczone przez franciszkanów, którzy, jak wyjaśniał papież, mieli doradzić sułtanom przejście na nową wiarę. W maju okólnik wysłano do kalifa al-Mustansira z Bagdadu oraz arRashida z Almohad. Al-Kamil otrzymał powtórne wezwanie do nawrócenia się w sierpniu 1233 r., tym razem przesłane przez dominikanów.
W lutym 1235 r. Grzegorz wydał bullę Cum hora
undecima, główny list misyjny swego pontyfikatu, wielokrotnie wznawiany przez jego następców. Był on adresowany do dominikanina Wilhelma z Montferratu
i jego towarzyszy, którzy w tym czasie pracowali jako
misjonarze na Wschodzie. Istnieje wiele podobieństw
między tym listem a listami Honoriusza z 1225 r. dotyczącymi dominikańskich i franciszkańskich misji
w Afryce Północnej. Zadania i zezwolenia dane zakon-
nikom były zasadniczo takie same: mieli głosić kazania, nawracać i chrzcić niewiernych, wzmacniać wiarę
wahających się chrześcijan, kierować heretyków na
właściwą drogę wiary oraz odpuszczać winy ekskomunikowanym. Grzegorz jednakże rozszerzył ową listę,
dodając pewne specyficzne pozwolenia, w tym prawo
udzielania dyspensy nowo nawróconym na ich miejscowe tradycje i obrzędy czy rytuały.
W Cum hora undecima Grzegorz wykorzystał
przypowieść o winnicy (Mt 20, 1-16), podobnie jak
Honoriusz w swych listach z roku 1225, a nawet w wezwaniu do kampanii misyjnej na wielką skalę z 1221 r.
Obraz właściciela ziemskiego najmującego pracowników do zbiorów w winnicy był powszechnym (i być
może oczywistym) wyborem w przypadku papieskiej
komunikacji z misjonarzami; był on także okazjonalnie
wykorzystywany przez Innocentego III w jego listach
dotyczących zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych misji. Jednak Grzegorz poszedł dalej z wykorzystaniem tej metafory. W arendze omówił inny aspekt
przypowieści, a mianowicie to, że właściciel ziemski
wynagrodził tych, którzy dołączyli w jedenastej godzinie tak samo hojnie, jak swych pierwszych pracowników, bo „ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi”.
To wykorzystanie tematu jedenastej godziny znajduje
odzwierciedlenie w apokaliptycznej tradycji związanej
w tym czasie z franciszkanami6. Grzegorz dodał również kolejny element: obiecał misjonarzom za ich działalność odpust zupełny („plenam remissionem peccatorum omnium”). Gwarancja hojności dla misjonarzy
pracujących wśród niechrześcijan została powtórzona
w roku 1238 w liście do dominikanów i franciszkanów
działających na Wschodzie. Grzegorz stwierdził w nim,
że praca oparta na nawracaniu niewiernych kazaniami
jest nie mniej przyjemna dla Jezusa, co zbrojna walka
z niewiernością Saracenów, i tym samym zagwarantował misjonarzom taki sam odpust zupełny, jaki nadano
krzyżowcom podczas IV Soboru Laterańskiego.
Tak więc Grzegorz zachęcał do zewnętrznych misji
i wyjaśnił, że dla niego pokojowe nawracanie jest równie godne pochwały co krucjaty. Dokładna natura wielkiego zainteresowania Grzegorza misjami jest kwestią
dyskusji, wciąż oczekującą dogłębniej szych studiów,
ale pomimo zainteresowania szerzeniem chrześcijaństwa nie zainicjował on żadnych nowych projektów misyjnych. Zwrócił się do muzułmańskich władców z wezwaniem do nawrócenia, lecz za tymi nawoływaniami
nie poszły przedsięwzięcia misyjne. Jego polityka misyjna zdaje się być ochoczym wsparciem dla planów
inicjowanych i realizowanych przez innych. Szczególnie sprzyjał mendykantom, którzy dalej rozwijali swą
nową rolę jako główne narzędzie szerzenia wiary katolickiej. Zakony organizowały i przeprowadzały przedsięwzięcia misyjne być może w konsultacji z papieżem,
a z pewnością z jego pomocnikami. Grzegorz najwyraźniej nie podążył zatem śladami Honoriusza jako inicjator misji, dorównał mu jednak w nawracaniu niechrześcijan; kontynuował również i rozszerzył bliską
współpracę z zakonnikami w tej kwestii (co miało jeszcze miejsce w czasie pontyfikatu Honoriusza).
Jest możliwe, iż to silne zainteresowanie Grzegorza misjonarstwem spowodowało, że podtrzymywał on
obraną przez Honoriusza III linię mocnego wsparcia
misji bałtyckich i krucjat w ich obronie. Podczas gdy to
może wyjaśnić poparcie udzielone misjom, na jego faktyczną politykę wpływały nie tylko kontakty z zakonem
krzyżackim, lecz również legat Wilhelm Modeński,
którego znał odpowiednio z czasów, kiedy był on kardynałem i wicekanclerzem. Wilhelm wypełnił swą
pierwszą misję poselską w regionie bałtyckim w chwili,
gdy Grzegorz objął schedę po Honoriuszu, mógł zatem
poinformować go o rozwoju wydarzeń nad Bałtykiem
zaraz po powrocie do kurii. Ich rozmowy prawdopodobnie doprowadziły do drugiej misji poselskiej Wilhelma ‒ do Prus ‒ pod koniec 1228 r. Zdaje się, że zaraz po elekcji Grzegorza nie zostały podjęte żadne próby kontynuacji papieskiego zaangażowania w misje
w innych krajach bałtyckich poprzez mianowanie nowych posłów do Liwonii czy Estonii ‒ kuria postrzegała zapewne misje bałtyckie jako zakres kompetencji
Wilhelma i oczekiwała jego powrotu z Prus.
Kuria a kampanie przeciw Rusinom
W pierwszych dziesięcioleciach XIII w. granice
rozszerzającego się chrześcijaństwa przesunęły się ku
wschodowi, stawiając misjonarzy i krzyżowców w Finlandii, Estonii i Inflantach wobec konieczności konfrontacji z Rusinami. Na ziemiach ruskich poszczególne gałęzie dynastii Rurykowiczów rządziły szeregiem
księstw, wśród których można wymienić Księstwo
Włodzimierskie, Księstwo Rostów i Księstwo Suzdal
na północnym wschodzie; leżące na zachodzie księstwa
‒ Wołyńskie i Halickie, sąsiadujące z Polską i Węgrami; a także położone na północ od Wołynia, graniczące
z Litwą ‒ Księstwo Połockie. Na północ od Połocka leżała okalająca wewnętrzną część Zatoki Fińskiej Republika Nowogrodzka z Pskowem i jeziorem Pejpus.
Wyprawy misyjne nad wschodni Bałtyk stanowiły
zagrożenie dla zamieszkujących Nowogród i Psków
Rusinów, dla poddanych im ludów oraz dla ich interesów w regionie. Konflikty stały się przyczyną działań
wojennych opisanych barwnie w Kronice Nowogrodu
i Kronice Henryka Łotysza. Rozszerzenie misji fińskiej
w kierunku wschodnim doprowadziło do konfrontacji
z Nowogrodem o Karelię i Tawastię, zaś misja w Inflantach ścierała się od czasu do czasu z Nowogrodem
w kwestii jego ekspansji w Estonii.
W roku 1240 w najbardziej wysuniętej na wschód
części regionu bałtyckiego rozpoczęły się nowe kampanie. Pierwszą zorganizowali Szwedzi. Uzyskawszy
w 1237 r. pozwolenie papieskie do odbycia krucjaty,
prawdopodobnie już w 1238 lub 1239 r. przeprowadzili
zakończoną sukcesem kampanię w Tawastii. Latem
1240 r. pod dowództwem Birgera Magnussona, szwagra króla, podążyli dalej na wschód i rozpoczęli wznoszenie twierdzy nad Newą. Pasmo szwedzkich sukcesów zatrzymała jednak armia nowogrodzka dowodzona
przez księcia Aleksandra, który w czerwcu 1240 r. pokonał Szwedów w bitwie nad Newą. Omawiana kampania szwedzka była prawdopodobnie jedynie pomniej-
szym najazdem, a bitwa nad Newą jedynie potyczką
lecz ruskie zwycięstwo zostało później odnotowane jako wydarzenie narodowe wielkiej wagi, księcia Aleksandra zaś obdarzono przydomkiem „Newski”.
W tym samym roku armia łacińskich chrześcijan
z Inflant i Estonii podjęła wyprawę na ziemie leżące na
południe od jeziora Pejpus. Kampania opisana jest zarówno w Kronice Inflant wierszem pisanej, jak
i w Kronice Nowogrodu. Dzięki tym źródłom wiemy,
że w skład armii wchodzili: rycerze krzyżowi, Germanie z Odenpäh, Dorpatu (Tartu) i Felinu, estońscy lennicy duńskiego króla, a także książę ‒ władca Pskowa,
Jarosław Władimirowicz. Armia zdobyła twierdzę
Izborsk, leżącą na południowy zachód od Pskowa, by
później skutecznie obronić swą nową zdobycz przed
pskowską armią, która próbowała odbić twierdzę.
Chrześcijanie pomaszerowali następnie do samego
Pskowa. Udało im się ostatecznie przejąć miasto, poddane przez miejscowego posadnika (burmistrza) Tverdila Iwankowicza. Rządy w mieście mieli sprawować
dwaj rycerze krzyżowi oraz Iwankowicz, a ono samo
miało stanowić bazę wypadową dla chrześcijan do najazdów na tereny nowogrodzkie.
Zimą z 1240 na 1241 rok grupa łacińskich chrześcijan najechała Votię ‒ ziemie leżące na północny
wschód od jeziora Pejpus, stanowiące lenno Nowogrodu. Według Kroniki nowogrodzkiej ‒ naszego głównego źródła na temat tej wyprawy ‒ siły najeźdźców
wzniosły fortecę w Kopore, na wschód od rzeki Ługi,
około 20 kilometrów w głąb lądu od Zatoki Fińskiej,
a także podbiły Tesov.
Kontratak Nowogrodu nastąpił w 1241 r. Opóźniona reakcja była spowodowana konfliktami wewnętrznymi w Nowogrodzie, które w 1240 r. doprowadziły do
opuszczenia miasta przez księcia Aleksandra wraz z armią i dworem, niedługo po jego zwycięstwie nad
Szwedami w bitwie nad Newą. W następstwie próśb
z Nowogrodu Aleksander powrócił w 1241 r. i rozpoczął marsz przeciw Kopore. Podbiwszy twierdzę i pojmawszy pozostałych tam jeszcze łacińskich chrześcijan, rozkazał stracić tych mieszkańców Votii, którzy
współpracowali z najeźdźcami. Następnie ruszył na
Psków, by zdobyć miasto. Osiągnąwszy zamierzony cel
z niewielkimi jedynie trudnościami, skierował się na
ziemie estońsko-germańskie. Po tym, jak część nowogrodzkiej armii została pokonana przez łacińskich
chrześcijan, Aleksander wraz ze swymi ludźmi zajął
pozycje na jeziorze Pejpus. Tutaj 5 kwietnia 1242 r. doszło do spotkania armii chrześcijan z siłami Aleksandra. Armia połączonego rycerstwa chrześcijańskiego
została zniszczona i musiała zaakceptować traktat pokojowy, nakładający na nią obowiązek zwrotu wszystkich zdobytych podczas kampanii ziem. To właśnie
starcie ‒ tak zwana bitwa na lodzie ‒ zostanie później
okrzyknięte jednym z wielkich ruskich zwycięstw doby
średniowiecza. Z tego względu wybrano je na temat
jednego z najsłynniejszych filmów Siergieja Eisensteina pt. Aleksander Newski (1938 r.). Jednak w istocie zarówno skala bitwy, jak i jej znaczenie zostały najpraw-
dopodobniej wyolbrzymione przez późniejsze źródła
historyczne.
Prawie równoczesne rozpoczęcie wypraw w obrębie najbardziej wysuniętej na wschód części regionu
bałtyckiego doprowadziło niektórych historyków do
konkluzji, że były one wszystkie częścią zorganizowanej kampanii skierowanej przeciwko Rusi. W 1929 r.
fiński historyk G. A. Donner stwierdził, że pomysł
wspólnej kampanii narodził się w papieskiej kurii i był
zaplanowany przez legata Wilhelma z Modeny, który
również opracował go organizacyjnie. Decyzje miały
zapaść przypuszczalnie podczas negocjacji między zakonem krzyżackim a królem duńskim późną wiosną
1238 r., zakończonych traktatem w Stensby. W późniejszym czasie Wilhelm, Krzyżacy i Duńczycy mieli
włączyć do swego planu także Szwedów. Interpretacja
ta została później przejęta przez rosyjskich historyków,
spośród których należałoby wymienić szczególnie I. P.
Szaskolskiego. Przejęli ją także niektórzy badacze
z Europy Zachodniej.
Jednak od tamtego czasu historycy odrzucili już
ową sugestię wspólnego ataku i wielkiego planu papieża. Wskazano na fakt, że nie istnieje zdecydowany dowód wspierający ideę wzajemnego koordynowania
działań przez Szwedów, Niemców i Duńczyków. Dlatego też niektórzy naukowcy uważają szwedzki atak
nad rzeką Newą jedynie za kontynuację ruskoszwedzkiej rywalizacji o przejęcie kontroli nad Finlandią i Karelią. Jeśli zaś chodzi o zaangażowanie kurii
i legata Wilhelma w tworzenie kampanii, Anti Selart ‒
jak i wielu innych ‒ wskazał, że w kwestii podziału
podbojów traktat w Stensby wspomina jedynie o ziemiach zdobytych na poganach. Ponadto, podkreśla Selart, w żadnej z bulli papieskich z lat 1240-1243 nie
znajdujemy informacji o działaniach wojennych przeciw Rusinom. Bulle odnoszą się jedynie do walki przeciw niechrześcijanom oraz do misji wśród pogan. Selart
sugeruje, że kampanie powinny być rozumiane jako
niezależne od siebie przedsięwzięcia, różniące się charakterem, stojącymi za nimi przyczynami oraz wsparciem politycznym. Wyprawy nad rzekę Newę i na Votię były, w myśl analizy Selarta, krucjatami mającymi
na celu rozszerzenie zasięgu Kościoła katolickiego,
podczas gdy wyprawa na Izborsk i Psków stanowiła
przedsięwzięcie czysto polityczne, niemające nic
wspólnego z nawracaniem pogan.
Kluczową kwestią potrzebną do zrozumienia wyprawy na Izborsk i Psków jest, według Selarta, współpraca pomiędzy wygnanym księciem Jarosławem Władimirowiczem ze Pskowa a ludźmi z biskupstwa dorpackiego. Wydaje się, że Jarosław spędził wygnanie
w tym właśnie biskupstwie. Był to wybór chyba naturalny, jako że księcia z tamtejszym biskupem łączyły
więzy pokrewieństwa. Przebywający na wygnaniu
książę zaatakował Izborsk już wcześniej ‒ w 1233 r. ‒
w przymierzu z siłami biskupa Dorpatu. Wydaje się, że
głównym celem kampanii z roku 1240 było zdobycie
kontroli nad Pskowem i pozostawienie tam członków
zakonu krzyżackiego jako strażników. Selart sugeruje,
że Jarosław mógł obiecać biskupowi Dorpatu i ryce-
rzom krzyżowym przekazanie im wszystkich lub przynajmniej niektórych spośród swoich ziem w zamian za
pomoc w podboju Pskowa.
Mówiąc o dwu wyprawach ‒ nad Newę i na Votię
‒ należy pamiętać, że na ziemiach między Nowogrodem i Pskowem wciąż żyli poganie, a w Finlandii, Inflantach i Estonii znajdowały się nowe siedziby łacińskich chrześcijan. Siły chrześcijańskie miały pełną
świadomość istnienia owych ludów pogańskich, czego
dowodzi traktat zawarty wiosną 1241 r., w którym biskup Henryk z Ösel-Wiek oraz zakon krzyżacki sformułowali postanowienia dotyczące przyszłości podbitych ziem. Traktat omawia kwestię sądownictwa na terenach „inter Estoniam iam conversant et Rutiam, in
terris videlicet Watlande, Nouve, Ingriae et Carelae, de
quibus spes erat conversionis ad fidem Christi”, co dowodzi, że biskup i rycerze uznawali wówczas te ziemie
za pogańskie. To właśnie owi poganie stanowili cel
krucjat początku lat czterdziestych XIII w. Sposób formułowania traktatu z 1241 r. sugeruje również, że zawierające go strony nie uznawały wymienionych ziem
za część Rusi, choć prawdopodobnie wiedziały, że stanowiły one lenno Nowogrodu. Selart twierdzi, że krucjaty te nie były odbywane w celu podbicia Rusi, niemniej stanowiły atak na terytorium i przeciw interesom
Nowogrodu, co w praktyce oznaczało wypowiedzenie
Nowogrodowi wojny, nieuchronnie wiodąc do zbrojnej
odpowiedzi z jego strony. Analiza Selarta jest przekonująca, a jego konkluzję mówiącą o tym, że wyprawy
nad rzekę Newę i na Votię nie były próbą podporząd-
kowania sobie Nowogrodu, podziela autor niniejszej
pracy. Kampanie te były próbą podbicia i nawrócenia
niektórych spośród ziem przylegających do chrześcijańskiego terytorium w Estonii i Inflantach ‒ rozszerzenia strefy wpływów łacińskiego chrześcijaństwa.
Gdyby taka ekspansja się powiodła, ucierpiałby na tym
nieuchronnie interes Nowogrodu. Należałoby również
odnotować, że wiele spośród wcześniejszych prób ekspansji chrześcijaństwa w tym regionie podejmowanych
było już wtedy kosztem Nowogrodu, zatem pomysł
stopniowego zajmowania peryferyjnych ziem pozostających pod rządami i w strefie wpływów Nowogrodu
nie był wcale nowy w polityce tamtejszych sił chrześcijańskich.
W myśl proponowanej tutaj interpretacji nie było
żadnej koordynowanej kampanii przeciw Rusinom
z Nowogrodu. Nic nie wskazuje również na to, by miał
istnieć papieski „wielki plan” wspólnej wyprawy przeciw prawosławnym Rusinom. Warto dodać, że Wilhelma z Modeny nie było w kurii od wiosny roku 1236,
a zatem nie mógł on odbyć żadnej szczegółowej rozmowy na tematy polityczne z papieżem. Nic również
nie wskazuje na to, jakoby intencją kurii było wysłanie
jakichkolwiek sił przeciw Nowogrodowi. Jak wspomniano wyżej, żaden z papieskich listów skierowanych
do sił chrześcijańskich nie zawierał wzmianki o działaniach wojennych przeciw prawosławnym Rusinom.
Listy odnoszą się jedynie do wojny obronnej przeciw
poganom, którzy mieli zagrażać chrześcijanom w Estonii i Finlandii. Bulla skierowana do Kościoła duńskiego
w grudniu 1240 r. mówiła o krucjacie przeciwko poganom, „barbaris circumstantibus” i „gentes idolatras et
populum murmurantem”.
Co więcej, nic nie sugeruje, jakoby kuria do końca
1230 r. przyjęła stanowisko zdecydowanie antyruskie.
W pierwszej połowie lat trzydziestych XIII w. polityka
kurii wobec Rusinów łączyła w sobie zarówno elementy konfrontacji, jak i wyciszenia. Konflikt pomiędzy
Rusinami a łacińskimi chrześcijanami w Inflantach
i Estonii poddano pod rozwagę kurii w roku 1222, kiedy to biskup Albert z Inflant poskarżył się, że Rusini
żyjący w Inflantach demoralizują nowo nawróconych
poprzez obrządek prawosławny oraz schizmatyczne
nauczanie. W rezultacie papież nakazał łacińskim
chrześcijanom w Inflantach tłumić i utrudniać praktykę
prawosławną.
Wkrótce jednak w kurii pojawiła się nadzieja na
bardziej pokojowe relacje. W 1225 r. legat Wilhelm
spotkał się w Rydze z delegacją ruską. Gdy wrócił do
kurii, zrelacjonował spotkanie Honoriuszowi i prawdopodobnie zasugerował, że Rusini są już gotowi na zbliżenie do Kościoła rzymskiego. Upadek Konstantynopola, a wraz z nim Cesarstwa Bizantyńskiego, wzmocnił
w 1204 r. nadzieję liderów świata zachodniego chrześcijaństwa na zjednoczenie dwu Kościołów. Kuria mogła sądzić, że zainteresowanie ze strony książąt ruskich
wyrażone przez posła oznaczało początek ich uległości
wobec rzymskiego Kościoła. Honoriusz wystosował
list do „wszystkich książąt ruskich”, wyrażając swoją
radość, że zadeklarowali oni wobec Wilhelma zaintere-
sowanie powitaniem legata papieskiego oraz nauczaniem w zakresie sana doctrina, wyraziwszy chęć omnes
errores penitus abnegare. Nadzieja na stworzenie unii
z ruskimi książętami znalazła swą kontynuację za pontyfikatu Grzegorza IX. Relacja biskupa pruskiego doprowadziła Grzegorza IX w 1231 r. do błagania „króla
Rusi”, by porzucił ryt grecki oraz ruski na rzecz chrześcijaństwa w obrządku łacińskim oraz aby zobowiązał
się do posłuszeństwa Rzymowi.
Kuria pracowała nad nawróceniem Rusinów na łacińskie chrześcijaństwo również w inny sposób. Polscy
dominikanie rozpoczęli pracę misyjną na Rusi w 1222
r. i założyli zakon w Kijowie, kościelnym centrum
księstw ruskich i siedzibie ich metropolity. Rzym
wspierał tę misję poprzez różnorakie listy ‒ kilka wystosowano w latach 1233-1234 ‒ a w 1232 lub 1233 r.
kuria wyznaczyła dla Rusi biskupa. Jednak stosunki
pomiędzy kurią a poszczególnymi księstwami ruskimi
pozostawały ambiwalentne. Ze Szwecji i Finlandii
w 1229 r. nadeszły informacje o trudnościach, jakie napotkała misja fińska, gdyż nowo nawróceni byli rzekomo atakowani przez Rusinów. W listopadzie 1232 r.,
po otrzymaniu kolejnych doniesień, Grzegorz IX wezwał kawalerów mieczowych z Inflant do wyruszenia
na ratunek nawróconym w Finlandii i do obrony tego
terytorium przed niewiernymi Rusinam w porozumieniu z biskupem Finlandii. Poseł kurii w Inflantach
i Estonii skarżył się, że miejscowe siły chrześcijańskie
sprzymierzyły się z Rusinami przeciw jego działaniom:
w papieskim liście z listopada 1234 r., wyliczającym
oskarżenia wysuwane przez Baldwina przeciw biskupowi oraz mieszkańcom Rygi i kawalerom mieczowym, ci ostatni zostali oskarżeni o sprzymierzenie się
z „heretyckimi” Rusinami i pogańskimi sąsiadami
przeciw Baldwinowi. W pierwszych latach pontyfikatu
Grzegorza IX na politykę kurii związaną z Rusią składały się zatem próby nawrócenia ruskich książąt zakładające pokojową uległość z ich strony, wspieranie misji
między prawosławnymi chrześcijanami oraz nawoływanie do walki przeciw tym Rusinom, których postrzegano jako zagrożenie dla misji chrześcijaństwa łacińskiego. Owa rozmaitość świadczy nie tylko o tym, że
„Ruś” składała się z szeregu księstw prowadzących
różną politykę o utrzymujących różne kontakty ze
światem łacińskiego chrześcijaństwa, ale także o tym,
że polityka kurii była wciąż reakcyjna ‒ Rzym po prostu odpowiadał na doniesienia i prośby tych lokalnych
przedstawicieli, którzy weszli w kontakt ‒ pokojowy
lub wrogi ‒ z Rusinami. Nie ma dowodu świadczącego
o tym, że do późnych lat trzydziestych XIII w. zmienił
się stosunek papieża do prawosławnych Rusinów.
Innocenty IV i krucjaty pruskie
Kontynuując politykę swych dwóch bezpośrednich
poprzedników, papież Innocenty IV w pełni poparł krucjaty bałtyckie. Zakonowi krzyżackiemu nadał szereg
przywilejów i swobód ‒ nie wpłynęło to jednak na papieskie poparcie dla skandynawskiej krucjaty królewskiej w tym regionie.
W papieskich rozważaniach politycznych pojawił
się teraz nowy czynnik ‒ zagrożenie ze strony Mongołów. Jak widzieliśmy wcześniej, niepokojąca wciąż kurię groźba ataków doprowadziła papieża Grzegorza IX
do ogłoszenia krucjaty przeciw Mongołom. Lud ten
stanowił zagrożenie dla świata chrześcijańskiego na
dwóch frontach: we wschodniej Europie i w Syrii. Natarcie Mongołów na księstwa ruskie nabrało rozpędu
w drugiej połowie lat trzydziestych XIII w., kiedy to
zdobyli oni szereg ziem i miast, w tym Kijów ‒
w grudniu 1240 r. Następnie ruszyli dalej na zachód,
najeżdżając część Polski i Węgier. W kwietniu roku
1241 r. pokonali dwie potężne armie chrześcijańskie.
Z Europy Wschodniej wycofali się dopiero rok później.
W drugiej połowie lat czterdziestych XIII w. ataki
Mongołów przeniosły się do Azji Mniejszej i na Środkowy Wschód. W wyniku tych najazdów od roku 1243
seldżucki sułtanat Rum był mongolskim krajem satelickim, Europa zaś mogła w tym okresie ‒ do późnych
lat pięćdziesiątych XIII w. ‒ niejako odetchnąć. Jednakże strach przed ponownym atakiem pozostawał silny. W 1243 r. Innocenty IV potwierdził wezwanie
Grzegorza IX do krucjaty przeciw Mongołom, w roku
1249 r. zaś pozwolił osobom, które ślubowały udział
w krucjacie do Ziemi Świętej, przenieść śluby i wyruszyć do walki z Mongołami. Papież posłał także kilku
ambasadorów z pilnym wezwaniem do Mongołów, by
zaprzestali ataków i przyjęli wiarę chrześcijańską. Widać zatem, że siły i wspólnota chrześcijańska w regionie nadbałtyckim zyskały dodatkowe znaczenie ‒ ba-
stionu chroniącego wschodnie obrzeża świata łacińskiego chrześcijaństwa przed najazdami mongolskimi.
Innocenty IV i krucjaty zakonu krzyżackiego w Prusach
i Inflantach
W czasie trwania pontyfikatu Innocentego IV zakon krzyżacki wykorzystywał swe ogólnie dobre stosunki z papiestwem ‒ Krzyżacy chcieli bowiem uzyskać jak najwięcej pism zatwierdzających ich działania
nad Bałtykiem. Poniżej zarysujemy jedynie kluczowe
elementy rozwoju polityki papieskiej wobec rycerzy
zakonnych.
Na początku lat czterdziestych XIII w. zakon krzyżacki zmagał się z buntem pruskim i zagrożeniem ze
strony sąsiedniej Litwy. Wobec tych trudności Krzyżacy postanowili zwrócić się bardziej w stronę papiestwa.
Latem 1243 r., krótko po wyborze Innocentego IV
w drugiej połowie czerwca, przedstawiciele zakonu
w kurii doprowadzili do tego, że papież poparł kampanie bałtyckie Krzyżaków oraz zatwierdził posiadłości
zakonu. Wkrótce potem rycerze zwrócili się z prośbą
o zgodę papieża na odbycie nowych krucjat w Liwonii
i Prusach. W rezultacie 23 września 1243 r. wydana została bulla Qui iustis causis. W późniejszym czasie Innocenty IV, a także jego następcy, będą ją wielokrotnie
wznawiać, z niewielkimi zmianami i dodatkami ‒ na
przykład w październiku 1243 r., w marcu 1256 r.,
w sierpniu 1256 r. czy w sierpniu 1257 r. Ważkości
owej bulli dowodzi fakt, że jako jedna z nielicznych została wkrótce skopiowana do zakonnego bullarium.
W Qui iustis causis Innocenty IV nakazał lokalnym przeorom prowincji dominikańskich w Niemczech, Dacji i Polsce, by zlecili braciom zakonnym
propagowanie i nagłaśnianie krucjat skierowanych do
nowo nawróconych w Liwonii i Prusach. Jako powód
organizowania wypraw wciąż podawano potrzebę
obrony nowo nawróconych; papież wyrażał również
nadzieję na rozszerzenie zasięgu wiary chrześcijańskiej.
W tworzeniu bulli posłużono się częściowo, jako szablonem, pismami Grzegorza IX dotyczącymi krucjat
nadbałtyckich. Fragment dispositio został skopiowany
właściwie słowo w słowo z listów Grzegorza IX z 17
września 1230 r. i 23 września 1232 r. Listy te, zezwalające na odbycie krucjat w Prusach, zostały również
użyte w lutym 1236 r., gdy Grzegorz IX zezwalał na
krucjaty w Liwonii i Estonii.
Nie dziwi fakt, że Innocenty IV zdecydował się
wykorzystać gotowe pisma, skoro wkrótce po wyborze
na papieża musiał wystosować nowe listy dotyczące
tych samych spraw. Listy z lat 1230 i 1232 wydano
w czasie, gdy Sinibaldo Fieschi ‒ przyszły papież Innocenty IV ‒ pełnił funkcję wicekanclerza kancelarii papieskiej. Mógł on być już wcześniej sekretarzem przyszłego Grzegorza IX ‒ wówczas kardynała Ugolino.
Gdy Ugolino został papieżem, Fieschi znalazł zatrudnienie w papieskiej kancelarii, awansując w 1228 r. na
stanowisko zastępcy kanclerza; następnie zaś służył jako rektor Marchii Ankońskiej ‒ od lutego 1235 r. do
grudnia roku 1240. Innocenty IV wiedział zatem wiele
na temat pism kierowanych do zakonu krzyżackiego
w 1230 i 1232 r. i mógł nawet mieć wpływ na ich
kształt końcowy.
W Qui iustis causis papież stwierdzał, że krzyżowcy, którzy służyli przez rok nad Bałtykiem, uzyskają
taki sam odpust zupełny, jak ten przyznawany ich pobratymcom udającym się do Ziemi Świętej ‒ bez
względu na to, jak byli finansowani. Ci, którzy wysłali
kogoś innego na swoje miejsce, również uzyskiwali
odpust zupełny. Podobnie osoby, które dodatkowo
wspierały finansowo krucjaty, uzyskiwały odpust. Natomiast w odróżnieniu od postanowień zawartych w pismach Grzegorza IX z lat 1230, 1232 i 1236, bulla Qui
iustis causis gwarantowała papieską ochronę dla krzyżowców wraz z ich familiae oraz własnościami. Nowe
pismo nie wprowadzało restrykcji dotyczących naboru
rekrutów, lecz szczegółowo określało region, z którego
mieli pochodzić krzyżowcy, Innocenty chciał bowiem,
aby rekrutowali się oni z kościelnych prowincji Magdeburga i Bremy, diecezji Regensburga, Pasawy, Halberstadtu, Hildesheimu oraz Verden, jak również z królestw Czech, Danii, Szwecji, Norwegii i Polski, a także
z Gotlandii i Pomorza. Krucjaty miały być prowadzone
przez Krzyżaków. Polecono nakłaniać krzyżowców do
walki secundum fratrum consilia. Innocenty przygotował także dokładne wytyczne dotyczące zwolnień ze
ślubów. Osoby, które nie były w stanie fizycznie i finansowo sprostać wymogom krucjaty, mogły zostać
zwolnione ze ślubów po uiszczeniu stosownej zapłaty,
iuxtaproprias facultates; dochód z tego typu zwolnień
miał trafić do zakonu i zostać przeznaczony na cele
kampanii. Bracia prowadzący nauki mieli natomiast
pozwolenie udzielania swym słuchaczom dwudziestodniowego odpustu.
Nabór do krucjat prowadzonych przez zakon krzyżacki
w Prusach i Liwonii
W 1245 r. zakon znów zwrócił się po pomoc do
papieża. Prawdopodobnie jego prośby poparł Wilhelm
z Modeny ‒ mianowany w maju 1244 r. na kardynałabiskupa Sabiny. Wilhelm pomyślnie zakończył swe
trzecie poselstwo nad Bałtykiem i przebywał akurat
w kurii. Krzyżakom udało się uzyskać dwa pisma ‒
szczególnie ważne z punktu widzenia propagandy krucjat i naboru rekrutów. 7 maja zakon otrzymał pozwolenie na nabór stu niemieckich rycerzy wraz ze świtą na
wyprawę do Prus. Zachęcać do udziału w krucjacie
miał sam zakon, rezygnowano zatem z głośnej propagandy. Podobne postanowienia, lecz na większą skalę,
przynosił list z 13 sierpnia. Innocenty IV zezwalał
w nim zakonowi na nabór krzyżowców z Niemiec bez
nagłaśniania sprawy, sine predicatione publica. Wyraźne sformułowanie tego pozwolenia stanowiło odpowiedź na prośby mistrza zakonnego. Sam zakon nie
mógł przyznawać odpustów; to zadanie zostało powierzone arcybiskupowi Menu. Arcybiskup miał moc nadawania krzyżowcom takiego samego odpustu, jaki
przysługiwał rycerzom służącym w Ziemi Świętej.
Omawiane pismo nie wspominało o żadnym limicie
czasowym ważności postanowień. W praktyce oznaczało to, że papież przyznaje zakonowi prawo rekruto-
wania krzyżowców bez konieczności uzyskania konkretnej zgody papieskiej w przyszłości. Nie dalej niż w
1234 r. papież Grzegorz IX podkreślał, że propagowanie oraz nagłaśnianie krucjat bałtyckich musi być poprzedzone zgodą papieża, bowiem nie podobało się mu
działanie biskupa Rygi, który nawoływał w Niemczech
do udziału w krucjatach, ,jak gdyby posiadał upoważnienie Stolicy Apostolskiej”. Teraz zaś Innocenty
IV dał zakonowi krzyżackiemu w kwestii organizowania krucjat wolną rękę. Właściwie oznaczało to zgodę
na permanentną krucjatę na terenie Prus ‒ zadziwiające
ustępstwo, zważywszy na typowe dla Innocentego IV
podkreślanie swych prerogatyw oraz szacunku dla odpustów. Ustępstwo to było w praktyce zrzeczeniem się
kontroli nad naborem krzyżowców do kampanii w Prusach na rzecz zakonu. Niemniej w kolejnych dziesięcioleciach zakon często zwracał się do papieża z prośbą
o zezwolenie na nowe krucjaty.
Innocenty IV wkładał wiele wysiłku w zręczne radzenie sobie ze sprzecznymi żądaniami dotyczącymi
krucjat. Jak już wspomniano, poparł on kampanię
Grzegorza IX przeciw Mongołom w 1243 r. Z kolei
w 1245 r. ogłosił wyprawę do Ziemi Świętej. Latem
roku 1244 Turcy chorezmijscy zdobyli Jerozolimę,
a w październiku tego samego roku, niedaleko Gazy,
armia egipska pokonała armię frankońską. W grudniu
król Francji Ludwik IX przyrzekł wyruszyć na krucjatę
do Ziemi Świętej, a w lutym 1245 r. Innocenty IV rozkazał franciszkanom nawoływać do udziału w tejże
wyprawie. Miesiąc wcześniej została ogłoszona bulla
papieska, Terra Sancta. Latem 1245 r. na posiedzeniu
Rady Lyonu odczytano encyklikę Afflicti corde, która
polecała, by w całej Europie rozpropagować udział
w krucjacie. Nagłaśnianiem sprawy miał się zająć kardynał Eudes z Chateauroux. Podczas trwania naboru na
tę wyprawę Innocenty IV proklamował krucjatę przeciw cesarzowi Fryderykowi. Jak wcześniej wspomniano, dobre relacje pomiędzy papieżem a cesarzem ustalone w San Germano w czerwcu 1230 r. załamały się
w połowie lat trzydziestych XIII w. ‒ w marcu 1239 r.
Grzegorz IX ekskomunikował Fryderyka. Negocjacje
pomiędzy Innocentym IV a cesarzem, prowadzone
w marcu 1244 r., zakończyły się fiaskiem w momencie,
gdy już miało zostać zawarte porozumienie. Papież pospieszył do Lyonu, gdzie 17 czerwca 1245 r. posiedzenie rady oficjalnie wyraziło zgodę na ekskomunikę oraz
detronizację Fryderyka. Innocenty IV nie zarządził jednak rozpoczęcia antycesarskiej krucjaty zaraz po detronizacji Fryderyka ‒ być może miał nadzieję, że cesarz
ustąpi; mógł też czekać na spotkanie z niemieckim antykrólem. W maju 1246 r. na antykróla wybrano
w Niemczech landgrafa Henryka Raspego z Turyngii.
Pod koniec czerwca zaś Innocenty IV polecił arcybiskupowi Menu i jego biskupom nawoływać do antycesarskiej krucjaty. W lipcu 1246 r. nakazał legatowi Eudesowi wezwać osoby nakłaniające w różnych częściach cesarstwa do udziału w krucjacie do Ziemi Świętej, aby zaczęły nagłaśniać krucjatę antycesarską. Konflikt między tymi kampaniami mógł zaszkodzić wyprawom bałtyckim. Od niemieckich krzyżowców ocze-
kiwano generalnie, by dołączyli albo do krucjaty antycesarskiej, albo do krucjat bałtyckich, lecz w listopadzie 1246 r. legat Eudes został wezwany do zorganizowania propagandy na rzecz krucjaty Ludwika do Ziemi
Świętej także w Niemczech i Danii. Tymczasem
w 1247 r. w Niemczech, Danii i Polsce zorganizowano
nabór na krucjatę antycesarską. Jednakże niedługo po
posiedzeniu Rady Lyonu, w liście z 13 września 1245 r.
adresowanym do wszystkich duchownych, Innocenty
IV wezwał ich do propagowania wypraw krzyżowych
do Prus i Liwonii tak samo żarliwie, jak krucjat do
Ziemi Świętej. Przypuszczalnie nastąpiło to pod wpływem Krzyżaków, którzy mogli się obawiać zmniejszenia zainteresowania ich działaniami.
Organizacja krucjat w Prusach i Inflantach
W 1244 r. kuria planowała jeszcze jedną misję poselską w regionie bałtyckim dla Wilhelma z Sabiny
(wcześniej Wilhelma z Modeny). Wystosowano pisma
dotyczące wyjazdu posła, lecz ostatecznie papież zadecydował, że Wilhelm jest niezbędny w kurii ‒ być może ze względu na zbliżające się posiedzenie Rady Lyonu. W zamian Innocenty IV wydelegował nuncjusza
Henryka, który był kapelanem Wilhelma. Kilka miesięcy później Henryka zastąpił opat z Mezzano.
Te krótkoterminowe środki uległy wkrótce modyfikacji. Uznawszy region za gotowy na przyjęcie metropolity, kuria porzuciła swój poprzedni system ochrony papieskiego przedstawicielstwa poprzez legatów
i nuncjuszy. Jako pierwszego arcybiskupa regionu kuria
wybrała Alberta Suerbeera. Zainteresowanie sprawami
Kościoła bałtyckiego okazał on po raz pierwszy w 1230
r., gdy po śmierci biskupa Alberta z Buxhövdenu został
kandydatem arcybiskupa Gerharda II z Bremy na stolicę biskupią w Rydze. Albert Suerbeer nie otrzymał
wówczas tego stanowiska ‒ legat papieski, Baldwin,
rozstrzygnął sporny wybór na korzyść Mikołaja, kandydata wysuwanego przez kapitułę ryską. Jednak ponad
dziesięć lat później, w 1246 r., Suerbeer został arcybiskupem Prus oraz metropolitą Liwonii i Estonii. Niedługo potem mianowano go również posłem do tych
ziem ‒ a także do Holsztynu, na Gotlandię i na wyspę
Rugię. W przeciwieństwie do poprzedniego legata ‒
Wilhelma z Modeny ‒ Suerbeer nie otrzymał poselstwa
w Finlandii, podległej arcybiskupstwu szwedzkiemu.
Jego zadaniem nie było więc koordynowanie inicjatyw
wszystkich krajów misyjnych w regionie wschodniego
Bałtyku, lecz tylko tych leżących na południe od Zatoki
Fińskiej.
Wkrótce jednakże do obszaru poselstwa Suerbeera
dodano nowy region. W maju 1246 r., nawiązując do
doniesień mówiących o tym, że niektórzy Rusini pragną wstąpić do Kościoła łacińskiego, papież Innocenty
mianował Suerbeera legatem ziem ruskich, in partibus
Russiae. Poseł otrzymał również od papieża licencję na
wyznaczanie biskupów dla tego regionu; ich liczba nie
została określona. Innocenty IV żywił nadzieję, że zdobędzie księstwa ruskie dla łacińskiej wiary. Mógł również liczyć na przymierze z ruskimi księstwami, które
wzmocniłoby wschodnią granicę świata chrześcijań-
skiego zagrożonego przez Mongołów. Dlatego kuria
próbowała, poprzez działalność legata, nawiązać bliższe więzi z władcą księstw Halickiego i Wołyńskiego ‒
Danielem. Wydaje się, że Suerbeer początkowo donosił
kurii o pewnych sukcesach w zakresie tych dążeń ‒
działanie takie miało stanowić zachętę dla kurii. W rzeczywistości jednak osiągano niewielkie postępy.
Wszystko wskazuje na to, że do połowy lat pięćdziesiątych XIII w. kuria porzuciła swe plany.
Tymczasem w Prusach Krzyżakom udało się już
zdobyć wyłączną kontrolę nad kampaniami. Bardzo
szybko po wyborze Innocentego IV na papieża podjęli
oni kroki w kierunku wymanewrowania biskupa Krystiana, z którym rywalizowali o władzę nad misją
w Prusach. Krystian, jak wcześniej wspomniano, został
w 1233 r. wzięty przez Prusów w niewolę. Po uwolnieniu w 1238 r., usiłując odbudować swą pozycję lidera,
złożył w kurii skargę przeciw zakonowi. Latem 1243 r.,
jedynie miesiąc po swym ingresie, Innocenty IV wystosował list do biskupa Krystiana, w którym zaoferował
mu wybór między czterema nowo utworzonymi biskupstwami w Prusach. W praktyce oznaczało to oczywiście degradację ‒ a było zaaranżowane przez zakon,
o czym świadczy znajdujący się na odwrocie pisma
znak nadzorcy: Sancta + Maria. Krystian podobno
odmówił zaakceptowania tych ustaleń. W liście późniejszym o parę lat ‒ ze stycznia 1245 r. ‒ polecono biskupowi, by poinformował kurię, którą stolicę wybrał.
List ten nie zdążył jednak dotrzeć do adresata przed jego śmiercią.
Innocenty IV nie tylko poparł kampanie krzyżackie
i sprzyjał zakonowi kosztem biskupa Krystiana; nadał
również Krzyżakom wiodącą rolę w krucjatach przeciw
Mongołom. W kwietniu 1241 r. Krzyżacy wzięli udział
w bitwie pod Legnicą, gdzie pokonana została armia
chrześcijańska dowodzona przez Henryka II Śląskiego.
Na początku roku 1248 papież Innocenty IV wystosował listy do zakonu, a także do księcia Daniela z księstw Wołyńskiego i Halickiego oraz do księcia Aleksandra z Księstwa Suzdalskiego, w których prosi, by Krzyżacy byli informowani o wszelkich ruchach Mongołów
w kierunku zachodnim, tak aby rycerze mogli zorganizować opór i pomóc ruskim książętom. Innocenty IV
pozwolił również Krzyżakom przyznawać odpusty zupełne wszystkim krzyżowcom podejmującym walkę
przeciw Mongołom. Papież przypisywał więc zakonowi
wielką rolę w obronie świata łacińskiego chrześcijaństwa w północno-wschodniej Europie.
Przychylność papieska, którą cieszył się zakon
krzyżacki, była również zauważalna w stanowisku kurii
dotyczącym innej kwestii. Wkrótce po swym mianowaniu arcybiskup Albert Suerbeer został wplątany
w szereg sporów z Krzyżakami w Prusach. Spory te dotyczyły m.in. czerpania dochodów z nowo nawróconych ziem oraz zwolnień krzyżowców ze ślubów.
Rzym wyznaczył grupę lokalnych biskupów, którzy
mieli podjąć się mediacji, lecz bez rezultatu. W kurii
usłyszano o sprawie wiosną 1250 r., a jesienią tego samego roku Suerbeer został pozbawiony swej władzy
poselskiej. W roku kolejnym osiągnięto wreszcie poro-
zumienie między arcybiskupem a zakonem, mimo to
relacje między stronami nie poprawiły się. W 1253 r.,
po śmierci biskupa Mikołaja z Rygi, stolica metropolitarna została przeniesiona z Prus do Rygi. Suerbeer został arcybiskupem Rygi i metropolitą Liwonii i Prus.
Choć kuria pozwoliła mu w ten sposób zachować status
metropolity, ogólny wynik sporu przechylał się na korzyść zakonu. Mogła się do tego częściowo przyczynić
opinia Wilhelma z Sabiny, który wciąż miał na kurię
duży wpływ w kwestiach bałtyckich. Zatem to z powodu sporów z Krzyżakami i innymi siłami w regionie nie
powiodła się misja arcybiskupa Suerbeera na rzecz
podbicia i nawrócenia terenów leżących na południe od
Zatoki Fińskiej.
Innocenty IV nie popierał jednakże bezwarunkowo
wszelkich poczynań zakonu. Dowodem na to niech będzie przeciągający się konflikt między zakonem a księciem pomorskim Świętopełkiem z Gdańska. Książę ten
sprzymierzył się z Prusami przeciwko zakonowi. W lutym 1245 r. Innocenty IV wysłał w te tereny wspomnianego już wyżej Henryka, aby jako nuncjusz załagodził spór między Świętopełkiem a Krzyżakami.
Książę nie uległ jednak papieskiej presji. Zamiast tego
miał jesienią 1245 r. złożyć w kurii skargę przeciwko
zakonowi. Henryk, nie przyczyniwszy się do rozstrzygnięcia sporu z Krzyżakami, został zdymisjonowany
przez papieża. Na swego nowego reprezentanta Innocenty IV mianował opata z Mezzanum, któremu polecił
zawrzeć rozejm między stronami ‒ a w razie gdyby to
się nie powiodło, odesłać je do kurii. Opat miał również
za zadanie dopilnować, by nowo nawróceni mogli korzystać ze swobód zagwarantowanych im już przez Innocentego III, Honoriusza III oraz Grzegorza IX. Przyczyniły się do tego prawdopodobnie skargi wnoszone
na Krzyżaków przez Świętopełka i jego pruskich sojuszników. Opat skutecznie wynegocjował dwuletni rozejm. W listopadzie 1247 r., gdy wyznaczony czas rozejmu zbliżał się ku końcowi, Innocenty IV mianował
na swego nowego reprezentanta Jakuba Pantaléona, archidiakona Liège, papieskiego kapelana i przyszłego
papieża Urbana IV. Miał on zadziałać jako mediator
w sporach między zakonem a Świętopełkiem i Prusami.
Wcześniej kwestie konfliktów były szeroko omawiane
w kurii przez posłów, teraz jednak papież zdecydował
się odesłać ich do swego przedstawiciela. Dowództwo
nad krzyżowcami w Prusach zostało czasowo przekazane reprezentantom papieża ‒ w 1245 r. opatowi
z Mezzanum, a w roku 1247 Jakubowi. Przebywali oni
wówczas w regionie i prawdopodobnie okazywali rozczarowanie papieża stanowiskiem zakonu w sporze
z księciem Świętopełkiem. Jakub wynegocjował zawarcie dwóch traktatów. Pierwszy ‒ pomiędzy zakonem a księciem pomorskim ‒ podpisano 24 listopada
1248 r. Drugi ‒ pomiędzy zakonem a Prusami ‒ zawarto w Christburgu w lutym 1249 r. Widać zatem, że Innocenty IV nie aprobował bezwarunkowo działań zakonu: nie stawał od razu po stronie krzyżackiej, lecz
chciał bliżej przyjrzeć się problemom, wysyłając zaufaną osobę w teren. Papież nie podpisywał się też pod
każdą inicjatywą zakonu. Jednocześnie jednak chciał
wyjść naprzeciw wielu krzyżackim prośbom oraz
wzmocnić siły zakonu w Liwonii, Prusach i przeciw
Mongołom. Generalnie więc papież wspierał rycerzy
krzyżowych. Wsparcia tego nie zmniejszyły, mimo odnawiającego się konfliktu cesarstwa z papiestwem, silne więzi pomiędzy Krzyżakami a cesarzem.
Innocenty IV i królewskie krucjaty duńskie
w basenie Morza Bałtyckiego
Fakt, że papiestwo polegało na Krzyżakach w rejonie Morza Bałtyckiego, nie oznaczał braku zaangażowania Rzymu w inne krucjaty przeciw poganom. Choć
ani biskupi misyjni z Liwonii, ani Szwedzi nie planowali w okresie pontyfikatu Innocentego nowych krucjat, Duńczycy wciąż poważnie angażowali się w rejonie na wschód od Morza Bałtyckiego.
Król Waldemar Duński zmarł w 1241 roku, a tron
odziedziczył jego syn Eryk IV (1241-1250). Eryk kontestował ustalenia terytorialne traktatu w Stensby
z 1238 r. zawartego z zakonem krzyżackim, żądając
części ziem północnej Estonii przyznanych zakonowi.
Pragnął także przejąć kontrolę nad Saremą i Wiekiem
z rąk tamtejszego biskupa Henryka. W roku 1242 zaplanował wyprawę do Estonii, prawdopodobnie w celu
potwierdzenia praw Duńczyków do tego kraju. Wraz ze
swoim bratem, Ablem, w 1244 r. zaokrętował się nawet
i wypłynął, jednakże tuż po dotarciu do portu w Ystad
w południowej Szwecji zaniechał swych zamiarów.
Natychmiast jednak zaczął planować nową kampanię w Estonii: między lutym a marcem 1245 r. otrzymał
całą serię listów papieskich wyrażających poparcie dla
jego przedsięwzięcia. 20 lutego 1245 r. papież Innocenty wydał list autoryzujący królewską krucjatę. Trzonem
kampanii byli prawdopodobnie duńscy wasale Eryka
w Estonii, ale ich siły miały zostać wzmocnione krzyżowcami z samej Danii, ponieważ w swojej korespondencji Innocenty nawoływał duńskiego arcybiskupa
i jego sufraganów do popierania krucjaty w kazaniach.
Ponadto papież zapewnił rycerzom krzyżowym biorącym udział w królewskiej kampanii taki sam roczny
odpust, jaki otrzymywali rycerze udający się do Ziemi
Świętej. Celem ekspedycji miała być obrona nowo nawróconych, którym rzekomo zagrażali ich pogańscy sąsiedzi, ale stwierdzając to w narratio i dispositio, Innocenty zwyczajnie kopiował sformułowania użyte w liście Grzegorza IX z 14 grudnia 1240 r. Organizacja
krucjaty, wydanie odpustu i pojmowanie przez papieża
celu kampanii przypominały przeto krucjatę autoryzowaną przez Grzegorza IX w 1240 r. Motyw obrony został nieco rozwinięty w arendze. List zaczynał się słowami: „Wierni muszą z wielką siłą opierać się tym,
którzy powstają przeciwko wierze i zamierzają wykorzenić religię chrześcijańską...”. Cel krucjaty nie był
precyzyjnie określony, ale jest rzeczą prawdopodobną
że Eryk zamierzał albo skoncentrować się na zbuntowanych Estończykach z jego własnych ziem, albo na
ludach żyjących bezpośrednio na wschód od jego estońskich prowincji. Na prośbę Eryka Innocenty zagwarantował królowi papieską ochronę, gdy ten prowadził
krucjatę, i wysłał list upominający duńskich biskupów
w celu upewnienia się, że nie pozostanie ona wyłącznie
w sferze deklaracji.
Papież zabezpieczył także finanse królewskiej wyprawy. Było to novum, jeśli chodzi o papieskie zaangażowanie w krucjaty nadbałtyckie. 2 marca 1245 r. Innocenty przyznał królowi duńskiemu w ramach wsparcia jego krucjaty do Estonii na okres trzech lat prawo
do pobierania tercias, to jest trzeciej dziesięciny z kościelnej prowincji Lund, która normalnie była przeznaczana na utrzymanie kościelnych struktur administracyjnych i dóbr. Król jednakże nie otrzymywał całej
kwoty ‒ Kościół miał zatrzymać „słuszną część” wystarczającą na utrzymanie ‒ „na dachy i świece”. Sposób sformułowania papieskiego listu wskazuje, że subsydium to zostało przyznane na wyraźną prośbę króla
duńskiego:
Jako że istotnie, jak nas poinformowano, dziesięciny z prowincji Lund w zgodzie ze starym, ugruntowanym i w pokoju przestrzeganym zwyczajem na tejże
prowincji są dzielone na trzy części, z których jedną zatrzymują biskupi, księża i osobistości drugą podczas
gdy trzecia jest przeznaczana na utrzymanie kościołów
[...] uznajemy Waszą petycję [...] i przeznaczamy wyżej
wymienioną trzecią część służącą dotychczas utrzymaniu kościołów na Wasze wydatki na okres lat trzech.
Eryk bynajmniej nie był tym usatysfakcjonowany.
Listy wysłane dwa lata później, w listopadzie 1247 r.,
sugerują że narzekał na ilość środków mu przyznanych
i że miały miejsce dysputy na ten temat pomiędzy nim
a arcybiskupem duńskim. Listy papieskie z 1247 r.
przedłużyły okres przyznawania dotacji z trzech do
sześciu lat, ale też tym razem papież upomniał króla, by
zadowolił się otrzymanym udziałem w kościelnym dochodzie, wyjaśniając, że musiał przecież wziąć pod
rozwagę potrzeby kościołów i części arcybiskupstwa.
Przez całe XII i XIII stulecie indywidualni uczestnicy wypraw krzyżowych zdobywali niezbędne fundusze, sprzedając własność lub długi, zaś panowie feudalni mogli żądać pomocy finansowej od swoich wasali.
Królowie próbowali finansować swoje kampanie
w służbie Kościoła, ustanawiając nowe podatki, takie
jak dziesięcina saladyńska, nałożona zarówno w Anglii,
jak i we Francji w celu zdobycia środków finansowych
na III Krucjatę. Nowy etap zaangażowania papiestwa w
finansowanie krucjat rozpoczął się wraz z pontyfikatem
Innocentego III, który w 1199 roku zażądał od całego
duchowieństwa płacenia czterdziestej części dochodu
na wsparcie IV Krucjaty. Na IV Synodzie Laterańskim
zadecydowano, by nałożyć nowy uniwersalny podatek
na rzecz V Krucjaty; na trzy lata wzrósł też próg do
dwudziestej części dochodu. Inne podatki stały się powszechne wkrótce potem, tak jak na przykład danina
zaplanowana przez Grzegorza IX w 1235 r. w ramach
wspierania krucjat do Ziemi Świętej. Papiestwo nakładało także podatki w celu finansowania innych krucjat,
na przykład we Francji w latach 1209 i 1226 przeciwko
albigensom. Opodatkowywanie stało się normą i Innocenty IV wspierał wielu wybierających się na krucjaty
królów, książąt i magnatów, głównie zresztą z funduszy
zebranych w przeważającej mierze z terytorium wspieranego, zwłaszcza pieniędzy z odpustów i dziesięcin;
takie subsydia z reguły przyznawano na okres lat
trzech.
Dotacje dla króla duńskiego był jednakowoż nowością w dobie królewskich krucjat skandynawskich
w regionie bałtyckim i mogły być jednymi z pierwszych tego rodzaju form wsparcia królewskich krucjat
poza Ziemią Świętą. Wydaje się, że ustanowiony został
precedens: w kwietniu 1247 r. Innocenty IV przyznał
Ferdynandowi III Kastylijskiemu połowę tercias, „mediatem tertie decimarum ecclesiarum regni Legionis fabrice deputate”, na trzy lata, by wesprzeć jego kampanię w Sewilli. W 1219 r. arcybiskup Rodrygo z Toledo
otrzymał połowę tercias ze swojej prowincji na trzy lata w celu sfinansowania rekonkwisty ‒ z tym, że tercje
nie zostały wcześniej przyznane królowi Hiszpanii.
Papieska autoryzacja krucjaty Eryka oraz w równym stopniu finansowanie jego królewskiej kampanii
ukazują całkowitą akceptację przez Rzym krucjat królewskich. Papież w pełni zaakceptował wyprawy krzyżowe zarówno nad Bałtyk, jak i na Półwysep Iberyjski.
Wydaje się jednak, że z duńskich planów nic nie wyszło, przypuszczalnie z uwagi na wewnętrzne problemy
króla Eryka, który od połowy lat czterdziestych XIII
wieku nie tylko obawiał się buntu magnatów, ale od
1246 r. uwikłany był w wojnę domową wytoczoną
przez braci żądnych władzy nad królestwem.
Innocenty IV i misja wśród niechrześcijan
Innocenty IV, głęboko zaangażowany w działalność misyjną, kontynuował politykę Grzegorza IX wobec niechrześcijan, jednak rozszerzył jej zasięg. Nie
tylko uważał, tak jak jego dwaj bezpośredni poprzednicy, zakony żebracze za kluczowe w programie misyjnym ‒ w porównaniu z wcześniejszymi papieżami
w większym stopniu korzystał z pomocy braci zakonnych w tym zakresie.
Kiedy w marcu 1245 Innocenty napisał do franciszkanów pracujących nad krzewieniem i umacnianiem wiary poza chrześcijańsko-łacińską Europą, dokładnie skopiował list Grzegorza Cum hora undecima
z 1235 roku, dopracowując jednak w najdrobniejszych
szczegółach część poświęconą uprawnieniom przyznanym misjonarzom. Sprecyzował także cele misjonarzy,
rozszerzając ich zakres działania. Podczas gdy bulla
Grzegorza zaadresowana do dominikańskiego zakonnika Wilhelma z Montferrat i jego współbraci nie określała dokładnie terenu działania misjonarzy, list Innocentego był adresowany do franciszkanów pracujących
wśród muzułmanów, pogan i chrześcijańskich schizmatyków na Wschodzie, a także wśród ludów Azji i północnej Afryki. W następnych latach dodano nowe cele
w odpowiedzi na nowe tendencje rozwojowe i informacje, jak na przykład te zebrane przez dominikańskich
i franciszkańskich wysłanników mających na celu pomoc w nawróceniu Mongołów i odwiedzeniu chana od
napadów na chrześcijańską Europę.
Zainteresowanie Innocentego działalnością misyjną znajduje swe odzwierciedlenie w fakcie, iż jako
znawca prawa kanonicznego rozwinął on podstawy
prawne teorii relacji papieża ze społeczeństwami niewiernych, poczynając od stwierdzenia własnej odpowiedzialności jako papieża za dusze wszystkich ludzi,
do których tylko ‒ nawet wbrew woli miejscowych
przywódców ‒ był w stanie wysłać misjonarzy. Podkreślał jednakże, iż nawrócenie musi być dobrowolne.
Być może to właśnie zainteresowanie działalnością misyjną i sprawami dziejącymi się na peryferiach Europy
popchnęło go do złożenia w 1245 roku deklaracji,
w której stwierdzał, że krucjaty w rejonie Morza Bałtyckiego nie powinny być lekceważone wobec zainteresowania planowanymi wyprawami krzyżowymi do
Ziemi Świętej. Żaden z jego poprzedników nie udzielił
organizatorom krucjat bałtyckich tak poważnych gwarancji. Innocenty zatem zademonstrował w ten sposób,
iż według niego krucjaty bałtyckie są równie ważne jak
te w Ziemi Świętej i że nie uznawał żadnej formalnej
ani faktycznej ich hierarchizacji.
Krucjaty bałtyckie po Innocentym IV
Krucjaty w Prusach
Następcy Innocentego IV utrzymywali poparcie
dla krucjat zakonu krzyżackiego w Prusach, Inflantach
i Kurlandii. Ich bulle autoryzujące nowe kampanie były
często oparte na Qui iustis causis, liście Innocentego IV
z września 1243; z tego też powodu krucjaty zakonu
krzyżackiego trwały nadal w formie ustanowionej przez
Grzegorza IX i rozwiniętej później przez Innocentego
IV.
Stopniowo jednak zachodziły pewne zmiany. Zakon uzyskiwał coraz większą kontrolę nad kampaniami
mającymi na celu głoszenie ewangelii i rekrutację, miał
też więcej do powiedzenia w kontaktach z zakonnikami
dominikańskimi. Papież Aleksander IV (1254-1261)
pozwolił Krzyżakom wybrać naczelnych propagandzistów krucjaty spośród niemieckich dominikanów
i wkrótce potem nakazał, by głoszenie wiary w ramach
krucjat zakonu odbywało się tylko w takim zakresie,
w jakim zakon wyrazi na to zgodę. Pozwolił on także
księżom zakonu zwalniać rycerzy krzyżowych ze ślubów i przyznawać im obiecany odpust w zamian za odpowiednią rekompensatę. W latach sześćdziesiątych
XIII wieku papieże zezwolili zakonowi na angażowanie
innych zakonów religijnych we własne akcje propagandowe związane z prowadzeniem krucjat. W 1260 r. papież Aleksander pozwolił księżom zakonu krzyżackiego, „per fratres clericos eiusdem ordinis ad hoc ydoneos”, propagować jego krucjaty na terenach określanych
jako rekrutacyjne. Do tego czasu franciszkanie już zaangażowali się w propagandę w ramach kampanii zakonu ‒ chociaż jest rzeczą niepewną, kiedy dokładnie
po raz pierwszy powierzono im to zadanie ‒ a od roku
1263 jako kaznodzieje zakonu krzyżackiego wykorzystywani byli także cystersi i norbertanie.
Pruskie krucjaty zakończyły się serią wypraw
przeciw Mongołom, ale w 1260 r. Aleksander IV
ostrzegł niemieckich arcybiskupów, że te ostatnie nie
powinny być ważniejsze niż te przeciw Prusom. Te
z kolei zostały podjęte ponownie w chwili, gdy okazało
się, że układ w Dzierzgoniu z 1249 r. przyniósł tylko
chwilowe wytchnienie: nowa rebelia spustoszyła ziemie pruskie w 1260 r., a kontrola zakonu została ustanowiona dopiero we wczesnych latach osiemdziesiątych XIII wieku, po kolejnych krucjatach. W następnych wiekach zakon kontynuował działania wojenne
przeciwko Litwinom i od początku XIV wieku ‒ przeciwko Polsce. Po upadku Akki w 1291 przeniósł swoją
kwaterę główną najpierw do Wenecji, a potem, w 1309
r. ‒ do Marienburga (Malborka) w Prusach, i wówczas
to działalność Krzyżaków nad Bałtykiem stała się dla
nich priotytetowa.
Królewskie krucjaty w rejonie Morza Bałtyckiego
Królewskie krucjaty skandynawskie osiągnęły
wówczas swoją ostateczną formę. Papież Aleksander
IV autoryzował królewską krucjatę duńską ale datowanie jego listu nie jest precyzyjne. Przepisując fragmenty
listu Grzegorza IX do arcybiskupa duńskiego z 14 XII
1240 r., autoryzował też głoszenie krucjaty w obronie
nowo nawróconych, nagradzając odpustem zupełnym
krzyżowców, jak i odpustem zwykłym tych, którzy ich
wysłali. Pozwolił także na przeniesienie ślubów z Ziemi Świętej do Estonii, dokładnie tak jak uczynił to
Grzegorz w 1240 r. Arcybiskup miał zorganizować
kampanię propagandową, wskazując odpowiednich kleryków, „religiosas personas ad hoc idoneas”, z całej
Danii. Nic jednak nie wiadomo o papieskim wsparciu
finansowym dla tej kampanii: jeżeli osobne listy zostały sporządzone i wysłane w tej sprawie, nie przetrwały
do naszych czasów. Królewskie plany nie doczekały się
jednak realizacji, przypuszczalnie ze względu na trudności, z jakimi borykali się duńscy królowie w połowie
XIII wieku, kiedy nie tylko zostali uwikłani w długi
spór z duńskim arcybiskupem, ale także w działania
wojenne przeciwko królowi norweskiemu i książętom
północnoniemieckim.
Spór z duńskim arcybiskupem rozpoczął się
w 1254 r., by ciągnąć się przez następne dekady, podczas których relacje króla z arcybiskupem bardzo się
pogorszyły. Konflikt zakończyła porażka arcybiskupa
w porozumieniu z 1272 r., ale interdykt został zdjęty
z Danii dopiero w 1275 r., kiedy wszelkie swary z arcybiskupstwem uspokoiły się. Choć Kościół w Danii
w żadnym wypadku nie był zjednoczony przeciwko
królowi, ten konflikt uniemożliwił monarsze planowanie dalszych wypraw i królewskie krucjaty w Estonii
tym samym się zakończyły. Duńczycy w latach czterdziestych XIV wieku nie angażowali się już w Estonii.
Władza nad estońskimi prowincjami została osłabiona
przez wieloletnie bezkrólewie w Danii (1332-1340)
i w 1346 r. król Waldemar IV (1340-1375) sprzedał
swoje estońskie prowincje zakonowi krzyżackiemu.
Podczas gdy duńskie próby ekspansji w regionie
zakończyły się w drugiej połowie XIII wieku, szwedzkie krucjaty w Finlandii wciąż trwały. W połowie lat
pięćdziesiątych XIII wieku wrogość między Rosjanami
a Szwedami odnowiła się w związku z przeprowadzoną
przez Szwedów nieudaną inwazją na ziemie nowogrodzkie w 1256 r. i kontratakiem w zimie 1256/1257 r.
Szwedzka kampania mogła być koordynowana przez
arcybiskupa Alberta Suerbeera z Rygi, który otrzymał
papieskie pozwolenie na utworzenie biskupstwa dla
pogan z Karelii, Votii i Izhorii ‒ ziem na wschód od
Finlandii i Estonii ‒ w sierpniu 1255, wykazując przy
tym, że ma nadzieję na szerzenie wiary dalej na
wschód.
Wroku 1256 lub 1257Aleksander IV wysłał, po
prośbach króla szwedzkiego, list do arcybiskupa elekta
Uppsali. Szwedzki król barwnie opisywał ataki na
chrześcijan dokonywane w jego królestwie przez Karelian i innych pogan żyjących w pobliżu, w których rzekomo poganie zabili wielu wiernych, spustoszyli ziemie i wzięli wielu chrześcijańskich jeńców. W konsekwencji papież zatwierdził krucjatę, przyznając
wszystkim rycerzom krzyżowym odpust taki sam jak
ten, który otrzymywali rycerze zmierzający do Ziemi
Świętej; odpusty otrzymywali również ci, którzy wysłali innych na swoje miejsce lub dotowali przedsięwzięcie. Rycerze krzyżowi mieli być rekrutowani spośród
poddanych szwedzkiego króla, a kampanię propagandową miał zorganizować szwedzki arcybiskup. Organizacja tej wyprawy wpisała się tym samym w tradycyjny
model królewskiej krucjaty w tym regionie, choć nic
nie wiadomo o papieskim wsparciu finansowym.
W styczniu 1275 r. papież Grzegorz X (1271-1276)
wysłał list autoryzujący nowe krucjaty przeciwko po-
ganom żyjącym na wschód od szwedzkich posiadłości
w Finlandii. Odniósł się do listu Aleksandra i stwierdził, że skoro krucjata autoryzowana przez niego nie
zakończyła się sukcesem, niezbędna jest nowa. Autoryzował nawoływanie do niej, ale nie omawiał żadnych
szczegółów na temat odpustów czy przywilejów ‒
stwierdzał po prostu, że to powinno zostać zrobione
w zgodzie z listem Aleksandra. Niezbyt entuzjastyczna
i poniekąd zdradzająca niewielkie zaangażowanie
w sprawę odpowiedź Grzegorza mogła być taką z uwagi na jego obawy o Ziemię Świętą. Natychmiast po
swojej elekcji zaczął on organizować krucjatę na
Wschód, gdzie sytuacja była groźna. Podczas drugiego
synodu w Lyonie w maju 1274 ustanowił Constitutiones pro zelo fidei uszczegóławiające plany nowej krucjaty ‒ włączając w to aranżację wielkiej kampanii
zdobywania funduszy ‒ którą zamierzał poprowadzić
osobiście.
Szwedzi skonsolidowali swoją władzę nad ziemiami fińskimi poprzez kolonizację i powołanie królewskiej administracji, która podzieliła terytorium na
powiaty. Pomimo początkowego braku sukcesów
i trwającego konfliktu z Nowogrodem, wytrwali
w swojej próbie podporządkowania i nawrócenia ludów
żyjących na wschód od ich terytoriów fińskich i uzyskania kontroli nad handlem w najdalej wysuniętym na
wschód rejonie Bałtyku. Ekspedycja, tak zwana III
Krucjata Fińska, prowadzona przez marszałka Tyrglisa
Knutssona i biskupa Västeråsa w Szwecji, podbiła Karelię w 1293 i zmusiła Karelian do chrztu. Konflikt
pomiędzy Szwedami a Nowogrodem wzmógł się wraz
z końcem pierwszej i początkiem drugiej dekady XIV
wieku, ale zawarto pokój w nowogrodzkiej twierdzy
Nöteborg (Orekhow) nad Newą w 1323 r. Był on jednak krótkotrwały: w 1348 r. król Szwecji Magnus
(1319-1363) rozpoczął nową krucjatę przeciwko terytoriom nowogrodzkim, przejmując Nöteborg. Nowogród
szybko jednak odbił własne terytoria, a nowy szwedzki
atak nie przyniósł żadnych trwałych rezultatów. Nic nie
wiadomo o jakichkolwiek papieskich autoryzacjach
kampanii z lat dziewięćdziesiątych XIII stulecia czy lat
czterdziestych XIV, ale w roku 1351 papież Klemens
VI (1342-1352) autoryzował jeszcze inną szwedzką
krucjatę, nakazując arcybiskupom Uppsali, Lundu
i Trondheim atakować w kazaniach Rusinów, których
agresywne poczynania rzekomo groziły apostazją niedawno nawróconych Karelian. Rycerze krzyżowi
otrzymali odpust dawany z reguły krzyżowcom zmierzającym do Ziemi Świętej. Król Magnus jednakże nie
był w stanie zebrać kolejnej armii, więc z papieskiej autoryzacji nie zrobiono użytku. To była ostatnia szwedzka krucjata późnego średniowiecza. Szwedzkie panowanie nad podbitymi terytoriami fińskimi było jednak
trwałe i Finlandia miała pozostać szwedzka aż do 1809
roku.
Jak pokazują te wydarzenia, papieże u schyłku XIII
stulecia nie kierowali całego swojego poparcia na zakon krzyżacki ‒ wciąż wspierali w tym regionie królewskie krucjaty. Koniec krucjat duńskich wiązał się
nie z brakiem papieskiego wsparcia, ale z wewnętrz-
nymi i zewnętrznymi problemami monarchii duńskiej.
Tym niemniej szwedzcy królowie kontynuowali swoje
krucjaty w Finlandii przez cały wiek XIII i początek
XIV.
Wnioski
Christoph Maier sugerował, że w czasie pontyfikatu Grzegorza IX kuria życzyła sobie „skoncentrować
jak najwięcej militarnej siły w zakonie krzyżackim
w celu zminimalizowania rywalizacji między siłami
chrześcijańskimi w rejonie bałtyckim, by w ten sposób
stworzyć lepsze warunki do chrystianizacji północnowschodniej Europy”. Jednakże o ile Grzegorz z pewnością udzielał pełnego poparcia zakonowi w Prusach,
chętnie wspierał też kampanie królów i kościołów
skandynawskich. Udzielał też poparcia wielu różnym
krucjatom w regionie bałtyckim, a jego pontyfikat
przypada na okres ukształtowania się dwóch nowych
modeli krucjat. „Stara” forma krucjat wciąż występowała: skandynawscy królowie lub arcybiskupi inicjowali kampanię, zdobywali papieską autoryzację swojego przedsięwzięcia, ale planowali, finansowali i prowadzili krucjatę bez dalszego zaangażowania papieskiego,
a rekrutowanie pozostawiono działalności propagandowej lokalnych biskupów. Pierwsza wyprawa nowego
typu ujrzała światło dzienne wraz z przybyciem zakonu
krzyżackiego. Zdobywszy papieską autoryzację do
przeprowadzenia krucjaty, zakon wprawdzie ją organizował, ale nabór został powierzony dominikanom. Zakon krzyżacki uzyskiwał wsparcie finansowe poprzez
cofnięcie przyrzeczeń i z jałmużny zebranej przez mnichów. Ów „nowy” model po raz pierwszy rysuje się
w bulli o krucjatach z 1236 r., która autoryzowała krucjatę prowadzoną również jeszcze według innych metod. Jest prawdopodobne, że inicjatywa przyszła z samej kurii lub od legata Wilhelma, który odpowiadał za
przedsięwzięcie. Miał prowadzić działalność propagandową zatem i wypowiadał się w sprawie organizacji
krucjaty jako takiej. Choć Grzegorz chciał, by Wilhelm
miał wielki wpływ na krucjatę z 1236 r., nie sugerował
jego interwencji w sprawie krucjat pruskich; te były w
całości pozostawione zakonowi. Przez cały okres pontyfikatu Grzegorza biskupi misyjni z Inflant nie otrzymywali żadnych bulli pozwalających im na prowadzenie krucjat: to prawdopodobnie wskazuje, że biskupi ci
nie ubiegali się w kurii o autoryzację krucjat z uwagi na
ich dysputę z legatem Baldwinem. Z tego, co wiadomo
było misyjnemu biskupowi Prus, biskup Chrystian nie
wydawał się prosić o papieskie zatwierdzenie nowej
krucjaty w 1231 r. Ale kiedy w lecie 1231 jego raporty
doprowadziły Grzegorza do nawoływania do krucjaty
na Pomorzu i w Gotlandii, krzyżowcy mieli podlegać
rozkazom i słuchać rad zarówno biskupa Chrystiana,
jak i rycerzy krzyżackich. To zaś wykazuje determinację Grzegorza, by promować zakon krzyżacki jako
wiodącą siłę w przedsięwzięciu pruskim.
Zróżnicowanie organizacji tych krucjat wskazuje
na wolę papieży autoryzowania wypraw proponowanych przez potęgi zaangażowane nad Bałtykiem, ale też
ukazuje, że kuria odgrywała rolę o wiele bardziej ak-
tywną niż poprzednio. Już nie tylko reagowała, ale też
inicjowała kampanie w Inflantach i Estonii przez swojego legata i podejmowała szczegółowe decyzje odnośnie do kampanii propagandowych dominikanów dla
krucjat pruskich. Oczywiście za sprawą obecności papieskiego legata kuria mogła odegrać wiodącą rolę
w działalności związanej z krucjatami nadbałtyckimi,
ponieważ w ten sposób uzyskiwała informacje oraz reprezentanta, który w razie potrzeby mógł bezpośrednio
interweniować. Przybycie zakonu krzyżackiego do Prus
również było istotne. Zakon miał bardzo dobre i silnie
ugruntowane relacje z papieżem, jego administracja była więc w stanie wpływać na papieską politykę i sugerować innowacje, w ten sposób wnosząc istotny wkład
w formowanie się polityki kurii rzymskiej wobec krucjat nadbałtyckich.
Choć krucjaty podejmowane w rejonie bałtyckim
podczas pontyfikatu Grzegorza różniły się pod względem organizacyjnym, wszystkie otrzymały papieskie
błogosławieństwo i wszyscy uczestnicy otrzymywali
pełny, a nie tylko częściowy odpust. Grzegorz zatem
kontynuował politykę Honoriusza, choć poczynił jednocześnie wiele zmian w różnych kwestiach. W grudniu 1240 umożliwił pełne, bezwarunkowe przeniesienie
przyrzeczeń z Ziemi Świętej nad Bałtyk i wspomógł
kampanie rekrutacyjne, przyznając odpusty tym, którzy
słuchali kazań dominikańskich misjonarzy. Ponadto
pozwolił zakonowi krzyżackiemu otrzymywać dochody
z wypełnionych zobowiązań i rozszerzył obszar, z którego dominikanie mieli rekrutować rycerzy krzyżo-
wych na rzecz krucjat zakonu, w ten sposób zabezpieczając im szersze wsparcie.
Przez cały pontyfikat następcy Grzegorza ‒ Innocentego IV ‒ krucjaty w rejonie bałtyckim były prowadzone przez zakon krzyżacki i królestwa skandynawskie. Rola biskupów misyjnych jako inicjatorów krucjat
nieomal się zakończyła wraz ze schyłkiem pontyfikatu
Grzegorza i nigdy już nie została wskrzeszona. Innocenty silnie angażował się w krucjaty bałtyckie i w sposób jasny dawał do zrozumienia, że uważa je za równie
ważne jak te w Ziemi Świętej, ale nie wydaje się, żeby
inicjował jakiekolwiek kampanie. Wybrał zatem poniekąd bierną postawę ‒ tak jak większość jego poprzedników. Jego autoryzacja królewskiej wyprawy Eryka w
połowie lat czterdziestych XIII wieku i nie mniejsze
papieskie wsparcie w finansowaniu królewskiej kampanii pokazuje, że chociaż kuria w pełni popierała działalność zakonu krzyżackiego w Prusach i Inflantach,
wciąż przypisywała główną rolę skandynawskim królestwom. Model krucjaty zakonu stworzony w dobie pontyfikatu Grzegorza IX został rozwinięty później. Choć
w swoim pierwszym liście po własnej elekcji, dotyczącym krucjat nadbałtyckich, Innocenty zdecydował się
kontynuować linię swojego poprzednika, częściowo
kopiując listy Grzegorza ‒ wkrótce poczynił istotne
zmiany w papieskiej polityce, przyznając Krzyżakom
prawo rekrutowania rycerzy krzyżowych bez publicznego głoszenia, dając im wolną rękę w ich rekrutacji,
rezygnując z papieskiej autoryzacji indywidualnych
kampanii i jednocześnie papieskiej kontroli nad tymi
wyprawami. Ta innowacja pojawiła się na życzenie zakonu, ale Innocenty spełnił je prawdopodobnie ze
względu na własne zainteresowanie działalnością misyjną i obroną pracy misjonarskiej.
Podtrzymał też nowo powstałe papieskie zaangażowanie misją wśród niechrześcijan. Papieska polityka
w sprawie misji zewnętrznych w połowie XIII wieku
była kontynuacją polityki rozpoczętej przez Honoriusza
III i później zmodyfikowanej przez Grzegorza IX.
Przez całe XIII stulecie sukcesorzy Grzegorza często
wykorzystywali jego list, Cum hora undecima z lutego
1235, kiedy to wysyłali pisma nadające przywileje
i uprawnienia misjonarzom. Papieże z późniejszego
okresu XIII wieku wciąż modyfikowali swoją politykę
misyjną wobec niechrześcijan, ale jej kluczowe cechy
uformowane przez Honoriusza III i Grzegorza IX ‒
zwiększone znaczenie przypisywane misji na zewnątrz
i współpracy z zakonami żebraczymi ‒ pozostały.
Wysoki poziom ciągłości w polityce Honoriusza
III, Grzegorza IX i Innocentego IV w sprawie krucjat
bałtyckich, misja i zatrudnienie zakonów żebraczych ‒
nie są zaskakujące. Jako kardynał Ostii i zarazem wiodący uczestnik posiedzeń kolegium kardynałów Grzegorz był wpływowym członkiem kurii przez cały okres
pontyfikatu Honoriusza, zaś Innocenty cieszył się patronatem Grzegorza. Innocenty spędził wiele lat w
służbie Grzegorza, prawdopodobnie będąc inspirowanym i poddawanym wpływowi poglądów tego ostatniego na omawiane kwestie.
Rozdział V
PAPIEŻE A KRUCJATY NADBAŁTYCKIE:
WNIOSKI I REFLEKSJE
Papieska polityka w sprawie krucjat bałtyckich ‒
poczynając od proklamowania przez papieża Eugeniusza III w 1147 r. wyprawy krzyżowej przeciwko pogańskim Słowianom, do końca pontyfikatu Innocentego
IV w 1254 r. ‒ nie miała charakteru stopniowego rozwoju czy ewolucji. W pierwszej połowie tego okresu
wystąpiły w niej ogromne niespójności ‒ zmiany następowały dynamicznie w zależności od tego, kto sprawował funkcję głowy Kościoła. Niektórzy z następców
Eugeniusza nie uważali wypraw na północ za równorzędne wobec krucjat do Ziemi Świętej. Jednak od pontyfikatu papieża Honoriusza III papieska linia stała się
spójna, a kampanie bałtyckie postrzegane były jako
równie ważne jak krucjaty podejmowane na Wschodzie.
Krucjaty nadbałtyckie rozpoczęły się wraz z nawoływaniem Eugeniusza III do wyprawy przeciwko pogańskim Słowianom, jako części II Wyprawy Krzyżowej. Jednakże w następnych dekadach papiestwo nie
robiło nic w celu kontynuacji tego nowego rodzaju wypraw. Nie próbowano wskrzesić idei walki przeciwko
poganom czy też rozszerzyć granic chrześcijańskiego
świata pod przywództwem papieża. Nie było również
w tym czasie zmian w stanowisku kurii, które głosiło,
że organizacja misji leży w kompetencjach lokalnych
arcybiskupów, biskupów i książąt. Działo się tak czę-
ściowo z powodu zwykłej bierności kurii, ale także dlatego, że zajmowały ją ważniejsze sprawy: po niepowodzeniu II Krucjaty sytuacja w Ziemi Świętej pogorszyła
się, a wojenne morale na Zachodzie upadło. Ogłoszenie
krucjaty przeciwko pogańskim Słowianom nastąpiło
z inicjatywy magnatów niemieckich. Przekonali oni
Bernarda z Clairvaux ‒ gdy ten przybył do Frankfurtu
wczesną wiosną 1147 r., by wzywać do krucjaty ku
wyzwoleniu Ziemi Świętej ‒ żeby pozwolił im służyć
Kościołowi nad Bałtykiem, a nie na Wschodzie. Rozwinięcie koncepcji krucjat wszczęte zostało więc przez
osoby świeckie, ale za pośrednictwem byłego nauczyciela i doradcy papieża. Wojna przeciwko pogańskim
sąsiadom nie była nowym zjawiskiem, lecz papieskie
upoważnienie i przekształcenie w krucjaty tego typu
kampanii dawały walczącym magnatom duchowe nagrody. Mogli oni realizować ideę chwalebnej wojny
przeciwko poganom, od dawna mieszkającym w tym
regionie. Świeccy nie podejmowali jednak żadnych innych tego typu inicjatyw. Nic nie wiadomo o żadnych
próbach wywierania przez książąt nacisku na kurię
w sprawie nowych krucjat. Może to świadczyć o ich
braku doświadczenia w regulowaniu tego typu spraw
i o nieudolnych negocjacjach ze Stolicą Apostolską.
Pomimo rosnącego uznania papieskiej władzy zaangażowanie kurii w działania wojenne przeciwko poganom
byłoby złamaniem tradycji i sposobu, w jaki północni
książęta postrzegali dotychczas wojny przeciwko sąsiadom i organizowali je. Ponadto łańcuch wydarzeń, który w 1147 r. doprowadził do ogłoszenia krucjat prze-
ciwko poganom, był poprzedzony jedynie krótką fazą
planowania ze strony ludzi świeckich: mieli oni okazję
spotkania Bernarda, mogli więc przedyskutować sprawę wojny w służbie Kościoła.
Inicjatywa podjęcia kolejnych prób uzyskania papieskiej zgody na kampanie nad Bałtykiem wyszła od
Kościoła: od arcybiskupów i biskupów, którzy byli
przyzwyczajeni do działania według kościelnej hierarchii i wydawało im się naturalne zwrócenie się do jej
zwierzchnika. Około 1170 r. duński arcybiskup misyjny złożył u papieża Aleksandra II petycję z prośbą
o poparcie planowanej misji na wschodnich krańcach
Bałtyku, a dwie dekady później nowy misyjny biskup
Inflant, działający pod auspicjami arcybiskupa Hamburga-Bremy, wnioskował do kurii o papieskie poparcie. Dopiero w początkach XIII w. to książęta zwrócili
się do kurii. Strategia duńskiego króla pochodziła od
duńskiego arcybiskupa Andersa Sunesena i była przez
niego zaplanowana. Znał on dobrze procedury obowiązujące w kurii i aktywnie działał na rzecz umocnienia
stosunków pomiędzy Rzymem a Danią. Wydaje się też,
że był pod wpływem krucjatowej ideologii, która rozwinęła się w związku z sytuacją w Ziemi Świętej.
W niedługim czasie za tym przykładem poszli szwedzcy, polscy i pomorscy książęta.
Reakcje papieży na tego typu petycje były bardzo
różne. Aleksander III nie postąpił według precedensu
stworzonego przez Eugeniusza II, który nadał krucjatom nad Bałtykiem taki sam status jak tym przedsiębranym do Ziemi Świętej i wynagrodził uczestników cał-
kowitym krucjatowym odpustem. Zamiast tego Aleksander dał uczestnikom tylko częściowy odpust i nie
próbował nawet zaangażować kurii w przygotowanie
kampanii lub zapewnić jej sukcesu poprzez organizację
środków na rekrutację czy też dalsze finansowanie.
W efekcie ustanowił hierarchię wojen pokutnych
w służbie Kościoła, w której kampanie nad Bałtykiem
i w Hiszpanii stały niżej, a więc miały mniej poparcia
w formie przywilejów niż wyprawy krzyżowe do Jerozolimy. Papież Celestyn III prawdopodobnie zapewnił
krucjatom nad Bałtyk odpust zupełny, ale z powodu
niewystarczających materiałów źródłowych można na
ten temat tylko spekulować.
Innocenty III wybrał inną politykę. Nigdy nie odnosił się do listów swoich poprzedników, dotyczących
kampanii nad Bałtykiem (być może było to świadomym posunięciem, by odciąć się od ich działań) ‒
z jednym wyjątkiem: zawsze ostrożnie podkreślał, że
celem akcji militarnej w rejonie Bałtyku jest ochrona
nowej inflanckiej misji przed pogańskimi atakami. Jego
poprzednicy natomiast, a już z pewnością Eugeniusz III
i Aleksander III, wyrażali swoje poparcie w sposób,
który dopuszczał możliwość nawracania siłą z naruszeniem prawa kanonicznego. Cel wojny pokutnej nad
Bałtykiem teraz się zmienił ‒ odszedł od poszerzania
chrześcijańskiej domeny do obrony ludzi działających
na rzecz chrześcijańskiej misji. Innocenty nagrodził
uczestników bałtyckich kampanii nieokreślonym, lecz
częściowym odpustem, który dotąd był zwykle zagwarantowany dla samych walczących, a nie dla tych, któ-
rzy w inny sposób wspierali przedsięwzięcie. Zdecydowanie jednak uważał ekspedycje nad Bałtyk za mniej
ważne i wartościowe niż wyprawy krzyżowe do Ziemi
Świętej, w ten sposób podtrzymując hierarchię wojen
pokutnych.
Zmiana w papieskiej strategii nastąpiła wraz z pontyfikatem Honoriusza III. Tak jak jego poprzednicy,
prowadził on politykę reaktywną‒ odpowiadał przede
wszystkim na żądania lokalnych władz zaangażowanych w poszerzanie granic chrześcijańskiego świata
w rejonie Bałtyku. Jednakże zdecydował się zareagować większym poparciem niż poprzednik, choć uważał
V Krucjatę, zainicjowaną przez siebie i stojącą właśnie
przed dużymi problemami, za sprawę bardziej naglącą.
Ekspedycje nad Bałtyk zostały jednak wyraźnie postawione na równi z krucjatami na Wschód ‒ uczestnicy
wypraw bałtyckich byli konsekwentnie nagradzani takim samym odpustem, jakim cieszyli się obrońcy Ziemi Świętej. Honoriusz często też rozdawał odpusty
tym, którzy popierali krucjaty finansowo lub sprawowali mecenat nad krzyżowcami. Papież ten uznał również krucjaty w Prusach, pozwalając w ten sposób na
przekształcenie tamtejszej misji. Podniesienie rangi
wypraw bałtyckich nie wiązało się natomiast z przybyciem do Prus Hermanna von Salza i zakonu krzyżackiego około roku 1230 ‒ miało ono już miejsce przed
wkroczeniem na scenę dziejową Krzyżaków.
Linię tę kontynuowali jego następcy ‒ od pontyfikatu Honoriusza papieska polityka była już spójna.
O tej nowej ciągłości świadczy fakt, że papieże często
kopiowali listy poprzedników ‒ fragmentarycznie lub
w całości ‒ na temat krucjat bałtyckich. Silne poparcie
udzielane przez Honoriusza tym krucjatom odzwierciedla ogólne zainteresowanie misjami, prowadzonymi nie
tylko wśród pogan, ale także wśród muzułmanów i heretyków. Rzeczywiście, Honoriusz odegrał dużo bardziej aktywną i pełną inicjatywy rolę w zewnętrznych
misjach niż jego poprzednicy. Było to związane z jego
poparciem dla nowych zakonów żebraczych. Należy
sądzić, że pomysły Honoriusza na temat kampanii bałtyckich powstawały pod silnym wpływem koła biskupów zgromadzonych w kurii, która była oczywiście
centrum administracyjnym łacińskiego chrześcijaństwa.
Dzięki wielu odwiedzającym stała się ona punktem
skupienia dla wymiany informacji i idei. Podczas pontyfikatu Honoriusza wpływowa grupa ludzi wymieniała
doświadczenia i pomysły na temat misji w północnowschodniej Europie. Znajdował się w niej Dominik,
kardynał Ugolino, biskup Krystian z Prus, biskup Albert z Inflant i Wilhelm z Modeny, który w 1224 r. został mianowany legatem papieskim na te ziemie. Honoriusz prawdopodobnie również brał udział w spotkaniach. Był zapewne inspirowany ich poglądami i musiał
również mieć wpływ na debaty. Zwraca uwagę ówczesne przywrócenie nacisku na opiekę duszpasterską.
Ewangelizacja chrześcijan i misje wśród heretyków,
muzułmanów i pogan znalazły oddźwięk u papieża i założycieli nowych zakonów żebraczych. Mimo iż Dominik nigdy nie angażował się osobiście w misje nad Bałtyk, możliwe, że miał na nie wpływ poprzez kontakty
z osobami współtworzącymi papieską politykę. Istotą
papieskiego programu nad Bałtykiem było popieranie
biskupów misyjnych i ich pracy oraz zatwierdzanie
krucjat prowadzonych w obronie konwertytów i misjonarzy. Program był nie nowy, ale zyskał nowe priorytety, gdy Honoriusz udzielił większego niż jego poprzednik wsparcia kampaniom w tym rejonie. Ułatwił
pozyskiwanie środków i ludzi na wyprawy. Co więcej,
strach przed apostazją wśród neofitów doprowadził do
wyraźniejszego zainteresowania ich sytuacją i do ciągłej troski o ich położenie. Na politykę Honoriusza i jego następców wpłynął z pewnością ogólny rozwój myśli na temat roli Kościoła i wprowadzenia papieskiej
odpowiedzialności za opiekę nad wszystkimi duszami.
Obrona misjonarzy i tych, którym udało się wytrwać
w wierze, stała się sprawą zasadniczej wagi, a więc
i uzasadniała krucjaty.
Gdy kardynał Ugolino został, po śmierci Honoriusza w 1227 roku, papieżem Grzegorzem IX r., również
wyrażał takie poglądy. Podczas jego pontyfikatu kuria
odgrywała bardziej aktywną rolę ‒ w 1236 r. zorganizowała krucjatę, która miała być propagowana i zorganizowana przez papieskiego legata, Wilhelma z Modeny. W czasie pontyfikatu Grzegorza do Prus przybył
zakon krzyżacki. Zaangażowanie tego międzynarodowego zakonu rycerskiego zapowiadało nową fazę tamtejszej misji. Zakon korzystał z łatwego dostępu do kurii przez swojego mistrza i jego nadzorców i cieszył się
dużym poparciem papieża, prowadząc do serii innowacji w organizacji pruskich krucjat. I chociaż rola bisku-
pów misyjnych jako przywódców krucjat zmniejszyła
się znacznie, kuria podtrzymała poparcie dla wypraw
skandynawskich do Estonii i Finlandii i nie próbowała
nadać zakonowi krzyżackiemu monopolu na misje
i krucjaty w tym regionie. Aktywniejszy udział kurii
w bałtyckich kampaniach doprowadził też do kilku nowości, takich jak zezwolenie w 1240 r. na pełną bezwarunkową komutację ślubów złożonych na rzecz udziału
w wyprawach krzyżowych króla duńskiego do Ziemi
Świętej. Zaangażowanie dominikanów w propagowanie
krucjat zakonu krzyżackiego gwarantowało finansowe
poparcie zakonu. Tak jak Honoriusz, Grzegorz bardzo
interesował się zewnętrznymi misjami i rozwijał papieską politykę w tej kwestii.
Również papież Innocenty IV był bardzo zaangażowany w misje wśród niechrześcijan ‒ zarówno pogan, jak i muzułmanów. Już Innocenty III dążył do
konwersji muzułmanów w Ziemi Świętej i Afryce Północnej i popierał ją ale to Honoriusz III i Grzegorz IX
rozwinęli ten pomysł, współpracując z franciszkanami
i dominikanami, zaś Innocenty IV ideę tę kontynuował.
Kontynuował również politykę swojego poprzednika
i patrona, Grzegorza IX, w sprawie krucjat bałtyckich.
Popierał nie tylko wyprawy zakonu krzyżackiego do
Prus i na Inflanty, ale też krucjatowe plany króla duńskiego. Dodał jednakże nowe elementy do polityki
Grzegorza, dając w efekcie Krzyżakom wolną rękę
w sprawie rekrutacji, jak również znosząc obowiązek
zdobycia papieskiego upoważnienia do indywidualnej
kampanii. Zrzekł się w ten sposób papieskiej kontroli
nad wyprawami. Przedsięwziął także działania zmierzające do finansowego wsparcia kampanii króla duńskiego. Nie prezentował jednak aktywnej postawy ‒ autoryzacje krucjat i innowacje, dzięki którym zdobywano
środki na kampanie, były reakcjami na petycje ze strony zakonu i króla Danii. Następcy na Stolicy Piotrowej
konsekwentnie popierali, jego wzorem, krucjaty zakonu
i skandynawskich królów. Duńskie krucjaty już wkrótce się skończyły, ale szwedzcy królowie i zakon krzyżacki wciąż działali aktywnie.
Uznanie papieskiej niekonsekwencji w traktowaniu
bałtyckich kampanii w końcu XII i początku XIII w.
implikuje nasze zrozumienie ich poglądów na wojnę
pokutną. Od końca XI w. idea wojny pokutnej zyskiwała na popularności. Najpełniej rozwiniętą w tej formie była krucjata do Ziemi Świętej, która po wezwaniu
papieża Urbana I w 1095 r. do wyprawy na Jerozolimę
stała się stale powracającym elementem papieskiej polityki. Podczas gdy I Krucjata z jej kluczowymi cechami
pozostała wzorem dla wszystkich kolejnych, następcy
Urbana rozwinęli, często szczegółowo, jej ideę. Wyjaśniali stare i dodawali nowe przywileje do już danych
uczestnikom, opracowywali nowe metody organizacji
i zachęcania do udziału, ułatwiając przygotowania i zapewniając sobie kontrolę nad wyprawami. Ale oprócz
krucjat istniały też inne formy wojny pokutnej. Papieże
mieli do dyspozycji szereg środków, których mogli
użyć, by zmotywować wiernych do wyruszenia w bój
w obronie Kościoła. Były to odpusty ‒ całkowite lub
zupełne ‒ i czasowe przywileje, takie jak papieska pro-
tekcja nad uczestnikami. Sukcesorzy Eugeniusza wydawali się je uważać za coś, co może być składane
i dopasowywane w dowolny sposób jako środek doraźny, odpowiednio do danej sprawy. Pokazywali tym samym, jak wielką wartość i znaczenie im przypisywali.
Powstała cała hierarchia wojen pokutnych. Uczestnictwo w krucjatach do Ziemi Świętej gwarantowało odpust większych win, większy zakres czasowych przywilejów i więcej papieskiego zaangażowania niż wojny
pokutne staczane gdzie indziej. Dopiero od pontyfikatu
Honoriusza III wojny pokutne i krucjaty występowały
razem w rejonie Bałtyku. Bałtyckie kampanie zostały
postawione na równi z wyprawami krzyżowymi do
Ziemi Świętej, jednakże, poza ważnym czasowym
przywilejem papieskiej protekcji, w analizowanym czasie długa lista czasowych przywilejów przyznawanych
uczestnikom krucjat do Ziemi Świętej nie została
uczestnikom krucjat bałtyckich nadana. Niemniej jednak od pontyfikatu Honoriusza uczestnicy kampanii
w rejonie Bałtyku dostawali taki sam odpust zupełny
jak ci na krucjatach do Ziemi Świętej. Był on przyznawany także za różne usługi wspierające te wyprawy,
podobnie jak w przypadku krucjat na Wschód.
Zarysowany tu obraz podkreśla słabość pluralistycznej definicji krucjat. Pluraliści definiują krucjaty
tak dokładnie, że ich model odpowiada tylko tym z XIII
w. Dopiero później pojawił się pomysł nazywania tak
też wojen prowadzonych na różnych frontach, w przypadku działań nad Bałtykiem ‒ od pontyfikatu Honoriusza III. Przed nim autoryzowane przez papiestwo
wojny pokutne w rejonie Bałtyku nie stały na równi
z tymi przedsiębranymi w Ziemi Świętej. Papiestwo nie
uważało ich za takie, ale pluraliści pokazują że w niektórych przypadkach pewne związane z krucjatami instrumenty mogły być użyte do promocji kampanii,
podczas gdy innych nie wykorzystywano. Sugerują że
rozwój luźniejszej koncepcji krucjaty, tj. tej, która bierze pod uwagę inne formy wojny pokutnej, mógł być
owocny. Kampanie autoryzowane w rejonie Bałtyku
przed 1216 r. były związane przez papieży z krucjatami
na Wschód: były pokutne i miały cechy wspólne z krucjatami, włączając w to nagrodę duchową i czasami
również przywilej papieskiej protekcji. Innocenty III
odnosił się niekiedy do tych kampanii, używając terminologii zwykle stosowanej w odniesieniu do krucjat do
Ziemi Świętej. Co więcej, listy Innocentego III, jak
również prawdopodobnie te Celestyna III, pozwalały na
złagodzenie zobowiązań poczynionych dla wypraw bałtyckich i mówiły o uczestnikach tych przedsięwzięć jako o „niosących krzyż”. Pokazuje to, że Innocenty III
zakładał, iż uczestnicy złożyli śluby, by przyłączyć się
do tych kampanii ‒ tak też myśleli jego następcy. Kampanie bałtyckie w końcu XII i początku XIII w. miały
niektóre cechy wypraw krzyżowych do Ziemi Świętej,
zatem mogą być uznawane za quasi-krucjaty.
Download

Papieże i krucjaty bałtyckie 1147-1254