Małgorzata Kołodziej, Refleksje na temat patrzenia w antropologii

advertisement
45
Małgorzata Kołodziej
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Refleksje na temat patrzenia w antropologii
Etnograf jest własnym kronikarzem, a zarazem i historykiem w jednej osobie;
jego źródła, choć niewątpliwie łatwo dostępne, są niezwykle trudne do uchwycenia i zarazem bardzo złożone; nie są one zawarte w jakichś trwałych materialnych dokumentach, lecz w zachowaniu i pamięci żywych ludzi. W etnografii
istnieje ogromny dystans między surowym materiałem informacyjnym – jaki
zbiera badacz na drodze swych obserwacji, z wypowiedzi tubylców, czy w kalejdoskopie ich życia plemiennego – a ostatecznym, w pełni już naukowym
przedstawieniem owych rezultatów. Etnograf przezwycięża ten dystans drogą
żmudnych lat pracy od momentu, gdy stawia pierwsze kroki na ziemi tubylców
i gdy robi pierwsze wysiłki w kierunku nawiązania z nimi kontaktu, do czasu,
kiedy spisze ostateczną wersję swoich wyników1.
Przytoczony fragment zarysowuje – bardzo skrótowo – długi proces na
drodze do antropologicznego poznania, w którym ogromną rolę odgrywają
m.in. patrzenie i widzenie. Zmysł wzroku i spostrzegawczość są bez wątpienia cechami niezbędnymi na każdym etapie badań – już począwszy od
przygotowań do wyjazdu i kreślenia w umyśle antropologa obrazu nieznanego sobie dotąd obszaru, np. na podstawie map. Następnie istotność wzroku
B. Malinowski, Argonauci Zachodniego Pacyfiku, tłum. B. Olszewska-Dyoniziak,
S. Szynkiewicz, Warszawa 1967, s. 22–23.
1
46
Małgorzata Kołodziej
widoczna staje się w samym terenie i rozpoczyna się od stawiania w nim
pierwszych kroków, kiedy poprzez obserwację otoczenia badacz zapoznaje
się z przestrzenią, zarysowując w swoim umyśle scenę dla dalszych swoich
poczynań, przez cały etap prowadzenia badań, kiedy kluczowym elementem
staje się obserwacja, aż po spisanie wyników, kiedy polegając na własnej
pamięci oraz ufając własnemu oku i temu, co się zobaczyło w terenie – antropolog staje przed wyzwaniem możliwie najwierniejszego odtworzenia
w piśmie obrazów zapisanych w jego świadomości.
Początek przykładania wagi do zmysłu wzroku w antropologii wiąże się
ściśle z drugą połową XIX w., kiedy badacze – uświadomiwszy sobie konieczność wyjścia w teren i bezpośredniej styczności z innymi kulturami – opuścili
gabinety stanowiące dotychczasowe miejsca ich pracy. W samych zresztą
gabinetach wzrok również stanowił ważne narzędzie pracy, służące chociażby uważnej lekturze, śledzeniu schematów i rysunków, czy studiowaniu
map. Jednak już na początku wieku XX, młodzi badacze odczuwali coraz to
mocniej potrzebę empirii, a ich celem było badanie społeczeństw takimi,
jakimi jawią się one na podstawie obserwacji, nie zaś pojmowanych jako
świadectwo odległej przeszłości2.
Wyjazdy na ekspedycje badawcze oznaczały wkroczenie w sferę nieznanych sobie dotąd przestrzeni oraz kultur. I chociaż niewykluczone, że znaczna część badaczy posiadała w swoich umysłach wykształcone na podstawie
lektur czy studiowania map wyobrażenia o miejscu swojej podróży, to ich
konfrontacja z rzeczywistością i jej weryfikacja następowały dopiero w momencie postawienia pierwszych kroków w terenie. Początkowo jednak – na
etapie tworzenia wyobrażeń – kwestia patrzenia i widzenia przyjmuje dosyć
ciekawą formę: patrząc jedynie na kontur w postaci mapy, czy na fragment
przestrzeni uwiecznionej na zdjęciu, bądź też czytając opisy danych miejsc
sporządzone przez innych badaczy, tworzy się zazwyczaj w wyobraźni obraz zupełnie odmienny od tego, na który spogląda się na papierze. Obrazy
przestrzeni rysujące się w naszych głowach stanowią jak gdyby pełny obraz
miejsca, do którego powstania impulsem był jedynie fragment, wycinek czy
kontur. Jak pisze Bronisław Malinowski w swoim dzienniku:
2
R. Deliège, Historia antropologii, tłum. K. Marczewska, Warszawa 2011, s. 150–151.
Refleksje na temat patrzenia w antropologii
47
W dolinie Dovru dalszy plan, pagórki stojące z tyłu wydają się przez to także
znacznie większe, bardziej imponujące. Przy tym linie, architektura pejzażu
jest rzeczywiście piękna. […] Ten widok zawiera w sobie, streszcza swoim nastrojem całą „wyspiarskość” Anglii, te wszystkie przeczucia i wyobrażenia, jakie
się ma o tym olbrzymim płaskim kraju, który tak oto – przed nami wyłania się
z zielonych fal morza3.
Mając przed sobą mikroskopijny w stosunku do rzeczywistego obraz przestrzeni, zagospodarowuje go, wkładając weń wyobrażone uliczki, określone
typy budowli, a nawet kolory, zapachy, dźwięki. Jak gdyby wstawia on w tym
momencie w pustą, widniejącą na mapie formę – czyli w zarys, kontur danego kraju – wyobrażoną przez siebie treść. Podróżując, odkrywa kolejno „płaskie kraje” – wyłaniają się one przed badaczem w formie wielowymiarowej,
tak jak wyłoniła się przed Malinowskim z zielonych fal morza Anglia. Można
wręcz uważać, że badacz, wyjeżdżając w teren, nigdy nie udaje się w obszar całkowicie mu nieznany. Doświadczając nowej przestrzeni, mierzy się
z własnymi wyobrażeniami na jej temat, konfrontuje obraz miejsca powstały
w jego głowie, z tym, co realnie w tym miejscu istnieje. W tym sensie żadna
przestrzeń nie jest całkowicie obca i nieznana. Zanim antropolog się w nią
uda, oswaja jej obraz w swojej wyobraźni, tworzy własny „pogląd na świat”.
Taki model poznawczy zgodny jest z założeniami kulturalizmu Floriana
Znanieckiego zakładającego, że wszystkie wartości możemy postrzegać jedynie przez pryzmat kultury, która wytwarza w nas pewien określony rodzaj
wiedzy, wkładając na nasze barki coraz to nowsze doświadczenia, tworzące
i kształtujące nasz zasób wiedzy. Ten zaś ma ogromny wpływ na nasze spojrzenie na rzeczywistość4.
Jednak już w momencie znalezienia się w terenie, abstrakcja zostaje przekształcona w unaocznione doświadczenie, a jednowymiarowy zarys, znany jedynie z map, wyłania się przed badaczem w formie wielowymiarowej
B. Malinowski, Dziennik w ścisłym znaczeniu tego wyrazu, wstęp i oprac. G. Kubica,
Kraków 2001, s. 136.
3
M. Sieńko, Zrozumieć kulturę. System filozoficzny Floriana Znanieckiego, Zielona
Góra 2004, s. 143.
4
48
Małgorzata Kołodziej
i – przede wszystkim – rzeczywistej. Proces ten widać doskonale chociażby we
fragmencie listu do żony jednego z najznamienitszych polskich badaczy kultury tworzących brytyjską szkołę antropologii – Bronisława Malinowskiego:
Tak często słyszałem, myślałem, mówiłem, pisałem o tej części wybrzeża, lecz
widziałem ją jedynie z daleka, a miałem wielką ochotę zobaczyć z bliska, znaleźć
się tam. Czy rozumiesz tę potrzebę znalezienia się w jakimś miejscu? Jest coś
pociągającego w tym pragnieniu, które jest wyrazem chęci przetłumaczenia
skrajnie abstrakcyjnego pojęcia miejsca geograficznego na konkretne doświadczenie. To nieomal jakby dotykało się teoretycznej koncepcji lub abstrakcji5.
Pierwsze doświadczenie terenu oparte jest więc na wzroku i polega na obserwacji krajobrazu. Dzięki niej antropolog zarysowuje wizualne tło, w które
na dalszych etapach badań włoży kolejne sensy i znaczenia, czyli fakty dotyczące badanej kultury. Nim to jednak nastąpi, istotne staje się zapoznanie
z miejscem badań – ustrukturowanie obcej przestrzeni. To właśnie dzięki
zmysłowi wzroku antropolog jest w stanie – śledząc otoczenie kawałek po
kawałku, poruszając się po nim – tworzyć pewnego rodzaju mapę terenu
poprzez „odsłanianie” i zapamiętywanie kolejnych – dotąd nieznanych sobie fragmentów pejzażu. Proces ten przypomina odsłanianie kolejnych kawałków układanki – z dołożeniem każdego kolejnego elementu zostaje ona
wzbogacona o kolejne detale, aż w końcu staje się kompletnym obrazem.
Rzecz ma się podobnie w trakcie odkrywania kolejnych obszarów krajobrazu
w terenie – po pewnym czasie pula miejsc „wzrokowo poznanych” jest już
na tyle obszerna, że przynajmniej najbliższa okolica jawi się jako poznana
całość. Teren zyskuje przestrzenną ciągłość, dzięki pozbawieniu go „luk”
w postaci miejsc obcych i niepoznanych.
W odróżnieniu od pierwszego etapu obserwacji w terenie, polegającego na
zorientowaniu się w przestrzeni, w trakcie badań etnograficznych dominuje
tzw. obserwacja naukowa, która – będąc pewnym rodzajem postrzegania
Historia pewnego małżeństwa. Listy Bronisława Malinowskiego i Elsie Masson, red.
H. Wayne, tłum. A. Zielińska, Warszawa 2012, s. 188.
5
Refleksje na temat patrzenia w antropologii
49
– precyzuje przedmiot, plan i cel badań6. Wyjścia w tym wypadku są dwa:
albo przyjeżdżając w teren antropolog posiada z góry powzięte intencje co
do przedmiotu swoich badań, wie co chce zbadać i ma jakiekolwiek pojęcie
o tym kiedy i gdzie kierować swój wzrok, by wychwycić jak najwięcej faktów
dotyczących interesującego go tematu, albo – idąc tropem Paula Rabinowa
– bez jakiegokolwiek planu zjawia się w terenie z nadzieją, że w momencie
znalezienia się „tam” wszystko stanie się jasne, a przedmiot badań sam zwizualizuje się przed badaczem:
Jakież to etnograficzne. Kilka dni w Maroku, a już znalazłem się w hotelu, oczywistej pozostałości kolonializmu, popijając kawę w ogrodzie i mając niewiele
więcej do zrobienia, jak tylko rozpocząć „swoje” badania terenowe. W rzeczy
samej nie było dla mnie jasne, co miałoby to znaczyć, poza tym, że, jak sądziłem,
powinienem pochodzić nieco po Sefou. W końcu, skoro byłem już w terenie, to
wszystko stawało się pracą terenową7.
Z reguły zakres badań jest z góry ustalony i zawężony do wybranych aspektów danej kultury, co zdecydowanie ułatwia funkcjonowanie w terenie.
Chcąc znaleźć odpowiedź na postawione przez siebie pytanie zaczyna się
dostrzegać rzeczy czy zjawiska, obok których z reguły przechodzi się obojętnie. Chcąc skupić uwagę np. na specyfice ubioru w danej kulturze, badacz,
który dotychczas wiedział, że ludzie w plemieniu ubrania noszą, zacznie
nagle prawdopodobnie przywiązywać uwagę do rodzaju ubioru, materiałów,
kolorystyki, wzorów, sposobu noszenia i znaczenia, jakie to wszystko za sobą
niesie. Zmysł wzroku zostaje wyostrzony na potrzeby konkretnych badań
i poszukiwania odpowiedzi na zadane sobie w ich trakcie pytania.
Szczególnym rodzajem obserwacji etnograficznej jest obserwacja uczestnicząca, mająca na celu „uchwycenie tubylczego punktu widzenia”, czyli spojrzenia na obcą kulturę „od środka”. Trudnością, jakiej nastręcza taki sposób
B. Kopczyńska-Jaworska, Metodyka etnograficznych badań terenowych,
Warszawa 1971, s. 36.
6
P. Rabinow, Refleksje na temat badań terenowych w Maroku, tłum. K.J. Dudek,
S. Sikora, Kęty 2010, s. 38.
7
50
Małgorzata Kołodziej
obserwacji jest konieczność zmiany perspektywy patrzenia. Dla człowieka
posiadającego ukształtowany przez kulturę, w której wzrastał sposób postrzegania rzeczywistości, przyjęcie odmiennego punktu widzenia staje się o tyle
trudniejsze, że nie posiada on kompetencji kulturowych do poprawnego odbioru pewnych zjawisk. O ile stosunkowo łatwym będzie opisanie pewnych
sytuacji, w których się uczestniczyło, o tyle spojrzenie na nie tak, jak gdyby było
się członkiem badanej grupy, nigdy nie będzie w pełni możliwe. Jednak bez
podjęcia chociażby próby zmiany perspektywy, obraz badanej kultury nigdy
nie będzie pełny, gdyż do celu etnograficznych badań terenowych dochodzimy
trzema drogami, prawdopodobnie wyartykułowanymi po raz pierwszy w sposób pełny w teorii funkcjonalistycznej, która oprócz bycia pewną metodą jest
także nazywana a way of looking at things – sposobem patrzenia8.
Wróćmy jednak do trzech kroków mających prowadzić badacza do uchwycenia punktu widzenia krajowców. Pierwszy z nich polega na stworzeniu
wstępnej ramy poprzez zarysowanie organizacji społeczeństwa, drugi na
wypełnieniu jej treścią zdobytą w trakcie obserwacji tzw. imponderabiliów
codziennego życia, trzeci zaś na przedstawieniu wyników rozmów prowadzonych w trakcie pobytu w terenie, mających być ilustracją tubylczej mentalności9. Zwłaszcza śledzenie imponderabiliów wydaje się ciekawe w kontekście
rozważań nad patrzeniem i widzeniem w trakcie antropologicznych badań
terenowych. Będące zjawiskami niedającymi uchwycić się poprzez zadawanie pytań Informatorom, wymagają od badacza intelektualnego wysiłku,
pomagającego je zrozumieć i dostrzec kryjące się za nimi podstawy myślowe. W umyśle antropologa zachodzi więc proces polegający na przełożeniu
widzialnego (m.in. zachowania ludzi), na słowa mające te zachowania dookreślić, opisać i poddać interpretacji w celu wytłumaczenia kryjących się
za nimi motywacji i sensów.
Część antropologów, w tym np. przywoływany już wcześniej Paul Rabinow,
zdaje sobie sprawę z możliwości zaistnienia przekształceń w postrzeganiu
rzeczywistości w momencie prowadzenia obserwacji metodą uczestniczącą.
Pisze on:
8
9
R. Deliège, Historia…, s. 151.
B. Malinowski, Argonauci…, s. 48.
Refleksje na temat patrzenia w antropologii
51
Obserwacja […] określa działania antropologa. Jakkolwiek by się nie przychylać
ku uczestnictwu, to i tak zawsze tak naprawdę pozostaje się kimś z zewnątrz,
obserwatorem. To, że jest się kimś obcym, jest niezmienne, oczywiste […]. Bez
względu na to, jak dalece „partycypacja” może popchnąć antropologa w stronę
Nie-Inności, kontekst jest nadal ostatecznie podyktowany przez „obserwację”
i zewnętrzność. W dialektyce obserwacji i uczestnictwa, uczestnictwo zmienia
antropologa i prowadzi go do nowego typu obserwacji, po czym ów nowy typ
obserwacji zmienia jego sposób uczestnictwa. Ruch owej dialektycznej spirali
regulowany jest w punkcie początkowym, którym jest obserwacja10.
Z wywodu Rabinowa wynika jednoznacznie, że jakkolwiek by nie patrzeć na
kulturę – to spojrzenie to nigdy nie będzie w pełni „czyste”, wolne od jakichkolwiek modyfikacji, gdyż w gruncie rzeczy badacz bez względu na wszystko
pozostaje jedynie obserwatorem – nawet w pełni uczestnicząc w życiu badanej społeczności. W antropologii nie chodzi jednak o to, by przyjeżdżając w teren wyzbyć się zupełnie własnych przekonań i przyjąć inne. Wręcz
przeciwnie – osiągając pewien dystans do swojej kultury, badaczowi ma się
udać zarówno poznać w miarę wnikliwie kulturę krajowców, jak i lepiej zrozumieć własną. Claude Lévi-Strauss nazywa taki ogląd rzeczy „spojrzeniem
z oddali”, mając na myśli – oprócz zdystansowanego spojrzenia – także spojrzenie poza człowieka, czy też – patrzenie na człowieka przez pryzmat kultury, którą tworzy i świata, w którym żyje11. Badania terenowe w takim ujęciu są
„przeglądaniem się w lustrze Innego” – przyglądaniem się własnej kulturze
poprzez obserwowanie innej.
„Widzenie poprzedza słowa”12. Zakończenie badań terenowych wiąże
się z tymczasowym powrotem antropologa do gabinetu, by wszystko to,
co zostało zobaczone, mogło zostać przelane na papier. Kluczowym staje
się proces przypominania, odtwarzania zdarzeń w pamięci. Zgodnie z tezą
przytoczoną przez Aleidę Assmann w jej artykule Przestrzenie pamięci. Formy
i przemiany pamięci kulturowej:
10
11
12
P. Rabinow, Refleksje…, s. 82.
C. Lévi-Strauss, Spojrzenie z oddali, tłum. W. Grajewski, Warszawa 1993.
J. Berger, Sposoby widzenia, tłum. M. Bryl, Poznań 1997, s. 7.
Małgorzata Kołodziej
52
ten czy ów fenomen, by w pełni dotrzeć do świadomości, musi wpierw przestać
istnieć. Świadomość powstaje, ogólnie rzecz ujmując, „pod znakiem minionego”. Logika ta dobrze wpisuje się w retrospektywny charakter pamięci: ta ostatnia przystępuje do działania dopiero wtedy, gdy doświadczenie, do którego się
odnosi, stanowi już zamknięty rozdział13.
„Spojrzenie z oddali”, czyli także spojrzenie z dystansu, odnieść można również do czasowej odległości. Patrząc na wydarzenia z perspektywy, niejednokrotnie udaje się ocenić je tzw. „chłodnym okiem” – bez towarzyszących
im wcześniej emocji. Antropolog – jak każdy niemal człowiek – w czasie ekspedycji badawczej podatny jest na wpływy swoich nastrojów, co znacząco
wpływać może na sporządzane na bieżąco opisy.
Po powrocie, uwolniony od nadmiaru emocji związanych z „byciem tam”,
jest w stanie z perspektywy – zarówno czasowej, jak i przestrzennej – odtwarzać wydarzenia, przywoływać je w pamięci i spisywać w formie relacji z terenu. Sam teren staje się natomiast odległym, nieistniejącym dla badacza „tu
i teraz”, wspomnieniem, które należy odbudować w pamięci i przedstawić za
pomocą słów. Posługując się terminologią zaproponowaną przez Assmann,
można uznać go za „miejsce upamiętnienia”, które jest pozostałością
tego, co przestaje istnieć, zachowuje jednak pewne znaczenie. By znaczenie
to nie zanikło, trzeba opowiedzieć historię, która zastąpi utracone milieu. Gdy
rozpada się lub ulega zniszczeniu pierwotna egzystencja, miejsca zaczynają
wymagać objaśnień: ich znaczenie musimy podbudować pamięcią i narracjami.
Miejsca pełne wspomnień są świadectwem nieciągłości, w nich zachowało się
coś z tego, co przeminęło, ale może jeszcze zostać reaktywowane przez pamięć.
Coś tu jeszcze istnieje, lecz przede wszystkim odsyła do tego, co nieobecne14.
A. Assmann, Przestrzenie pamięci. Formy i przemiany pamięci kulturowej, tłum.
M. Saryusz-Wolska, w: Pamięć zbiorowa i kulturowa. Współczesna perspektywa niemiecka, red. M. Saryusz-Wolska, Kraków 2009, s. 101.
13
A. Assmann, Między historią a pamięcią, tłum. M. Saryusz-Wolska, Warszawa
2013, s. 169.
14
Refleksje na temat patrzenia w antropologii
53
Przelewając obrazy zachowane w umyśle na kartkę papieru, antropolog bierze odpowiedzialność za powstawanie – na podstawie sporządzonych przez
niego opisów – kolejnych obrazów, tym razem w wyobraźni potencjalnego
czytelnika. Wiadomo jednak, że to, co zobaczył w terenie badacz, będzie
się różniło od tego, co zobaczy czytelnik czytając opis. Idąc jeszcze dalej –
to, co widzi antropolog, niekoniecznie musi wyglądać tak samo dla innych
ludzi, którzy – potencjalnie – w tym samym miejscu i czasie spoglądają na
tą samą rzeczywistość. Każdy z obrazów jest zatem inny – poczynając od
rzeczywistości, przez wariację powstałą na jej temat w umyśle antropologa
i jej słowny opis, kończąc zaś na obrazie powstałym w wyobraźni osoby ów
opis czytającej.
Ciekawym wątkiem w kontekście konstruowania relacji z terenu zdaje
się być także tworzenie wszelkiego rodzaju schematów, wzorów, czy szkiców dotyczących np. struktur wiosek. Następuje wówczas proces odwrotny
do wspomnianego już początkowego tworzenia wyobrażeń podczas oglądania zarysów map. Tak więc – jeśli początkowo wyobraźnia rozbudowuje kontury, napełniając je utworzonymi w umyśle gotowymi obrazami,
tak na etapie konstruowania opisu upraszcza to, co zostało zobaczone
w formie pełnej.
Przedstawione problemy związane z patrzeniem stanowią jedynie wstępny przegląd wątków wyłaniających się na skrzyżowaniu namysłu nad zmysłem wzroku i dziedziną naukową jaką jest antropologia kulturowa. Ich liczbę
można mnożyć dalej. Co jednak uwidacznia się już na tym poziomie analizy,
istnieją dwie płaszczyzny myślenia o widzeniu: po pierwsze patrzenie traktowane jest jako rzeczywisty proces (m.in. wzrokowe poznawanie terenu czy
obserwacja). Po drugie: patrzenie staje się metaforą (np. „patrzenie z oddali”
i „przeglądanie się w lustrze Innego”).
Wszystkie sposoby antropologicznego patrzenia odsłaniają liczne funkcje zmysłu wzroku w terenie. Związane są one zarówno z wzrokowym poznawaniem tego, co dostrzegalne gołym okiem (np. wizualne poznawanie
obcej przestrzeni, pozwalające na jej oswojenie i niwelowanie poczucia niepewności), jak i z (niekoniecznie wzrokowym) sięganiem głębiej – wglądem
dającym możliwość poznania siebie samego w kontekście własnej kultury.
54
Małgorzata Kołodziej
Ta zresztą – dzięki istnieniu kulturowych filtrów – warunkuje postrzeganie
rzeczywistości i staje się przyczynkiem do jakiegokolwiek mówienia o patrzeniu w terenie i w trakcie prowadzenia badań.
Bibliografia
Assmann A., Między historią a pamięcią, tłum. M. Saryusz-Wolska,
Warszawa 2013.
Assmann A., Przestrzenie pamięci. Formy i przemiany pamięci kulturowej,
tłum. M. Saryusz-Wolska, w: Pamięć zbiorowa i kulturowa. Współczesna
perspektywa niemiecka, red. M. Saryusz-Wolska, Kraków 2009.
Berger J., Sposoby widzenia, tłum. M. Bryl, Poznań 1997.
Deliège R., Historia antropologii, tłum. K. Marczewska, Warszawa 2011.
Historia pewnego małżeństwa. Listy Bronisława Malinowskiego i Elsie
Masson, red. H. Wayne, tłum. A. Zielińska, Warszawa 2012.
Kopczyńska-Jaworska B., Metodyka etnograficznych badań terenowych,
Warszawa 1971.
Lévi-Strauss C., Spojrzenie z oddali, tłum. W. Grajewski, Warszawa 1993.
Malinowski B., Argonauci Zachodniego Pacyfiku, tłum. B. Olszewska-Dyoniziak, S. Szynkiewicz, Warszawa 1967.
Malinowski B., Dziennik w ścisłym znaczeniu tego wyrazu, Kraków 2001.
Rabinow P., Refleksje na temat badań terenowych w Maroku, tłum.
K.J. Dudek, S. Sikora, Kęty 2010.
Sieńko M., Zrozumieć kulturę. System filozoficzny Floriana Znanieckiego,
Zielona Góra 2004.
UFLTUQPDIPE[J[LTJʵ̤LJ
SFE+%[JFXJU.,PPE[JFK"1JTBSFL
1MJLUFONP̤FT[MFHBMOJFESVLPXBˀJVEPTUˌQOJBˀEBMFK
CF[QBUOJFOBMJDFODKJ
1P[PTUBFSP[E[JBZUFKLTJʵ̤LJPSB[JOOFQVCMJLBDKF
NP̤FT[˿DJʵHOʵˀ[BEBSNP[FTUSPOZXZEBXDZ
grupakulturalna.pl
Download