praca-magisterska

advertisement
JUDAIZM
I. Judaizm, mozaizm, najstarsza monoteistyczna religia, prekursor chrześcijaństwa i islamu, narodowa
religia Żydów. Wyznawcą jej może być tylko ten, kto urodził się z matki Żydówki. Bardzo rzadko
dopuszcza się przyjmowanie wyznawców innego pochodzenia etnicznego. Równocześnie judaizm jest
zespołem wartości, norm i postaw etycznych wynikających z tradycji, obyczaju i religii Żydów. Za
założyciela religii judaistycznej, uznającej za jedynego Boga Jahwe (przy czym imienia Jahwe Żydzi nie
wymawiają), uchodzi Mojżesz (Mose). Od jego imienia judaizm jest także nazywany "mozaizmem".
Mojżesz żył ok. 1250 p.n.e., był synem Amrama i Jakebed z plemienia Lewi, urodzonym w Egipcie. Jest
uznawany za założyciela religii, twórcę przymierza między Bogiem i ludem izraelskim, odbiorcę
objawień Bożych, wyzwoliciela ludu izraelskiego z niewoli egipskiej, twórcę życia narodowego. Mojżesz
dał ludowi Torę, obejmującą pięć ksiąg Mojżeszowych (Pięcioksiąg) Będąc założycielem religii był
równocześnie prawodawcą, kapłanem i przywódcą swojego ludu. Został uznany za nosiciela Objawienia
przez chrześcijaństwo i islam .
II. Symbolami judaizmu są:
1) Magen David - gwiazda Dawida, zwana także Tarczą Dawida. Jest to sześcioramienna gwiazda
utworzona przez dwa przeplatające się trójkąty (heksametr);
2) menora - świecznik siedmioramienny wykonany z jednej bryły metalu, który już w pierwotnej chacie
służył do oświetlania świętego miejsca (współcześnie również podstawowy element herbu państwa
Izrael).
Miejscem kultu Żydów jest synagoga (bożnica).
III. Judaizmu doktryna
Podstawę religii Żydów stanowi:
1) wiara w jednego i jedynego Boga, będącego bytem rzeczywistym;
2) ufność i wiara w posłannictwo religijne Żydów, jako naród wybrany przez Boga.
Zasady religii żydowskiej, będące jednocześnie surowo przestrzeganym prawem, zapisane są
w Talmudzie, który jest uzupełnieniem Starego Testamentu.
Doktryna judaizmu określa następujące przymioty Boga:
1) najwyższy byt i stwórca świata, któremu ludzie muszą oddawać cześć;
2) sprawujący opatrzność nad światem;
3) sprawiedliwy i miłosierny;
4) wszechmocny;
5) wszechobecny;
6) zewnętrzny wobec świata (Ojciec na niebie);
7) bezcielesny (czysty duch), co pociąga za sobą zakaz wyobrażania Boga za pośrednictwem materii Boga można jedynie przedstawić za pomocą słowa.
Judaizm przyjmuje zasadę harmonii pomiędzy Bogiem i światem, podstawą której jest posłuszeństwo
Prawu ogłoszonemu człowiekowi przez Boga oraz przymierze zawarte za pośrednictwem Mojżesza na
Synaju. Z narodu żydowskiego, jako narodu wybranego, wyjdzie Mesjasz, który ustanowi królestwo Boże
na ziemi, będące przygotowaniem do ostatecznego królestwa w przyszłym świecie, w którym nastąpi
zmartwychwstanie zmarłych i sąd ostateczny oraz powszechny dopełniający dzieło boże.
Koncepcja człowieka zakłada jedność ciała i duszy, co pozwala człowiekowi spełniać powinności wobec
Boga i świata (realizację zadań wyznaczonych przez Boga). W doktrynie judaizmu Bóg jest jeden
i jedyny. Człowiek chcący wypełnić zadania wyznaczone przez Boga musi się powstrzymać od:
1) bałwochwalstwa;
2) bluźnierstwa;
3) kazirodztwa;
4) zabójstwa;
5) kradzieży;
6) jedzenia mięsa wyrwanego z żywych zwierząt;
7) przestrzegać sprawiedliwości.
IV. Judaizmu etyka
Metafizyczną podstawą etyki są przykazania, które ludziom dał Bóg. Kwintesencja etyki judaizmu
zawiera się w dwóch sentencjach biblijnych: Będziesz miłował twojego Boga Jahwe z całego serca,
z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił oraz bliźniego swego jak siebie samego. Ponadto Żydów
obowiązuje 613 nakazów i zakazów sformułowanych w Biblii (Pismo Święte) i Talmudzie, szczegółowo
regulujących życie Żydów zgodnie z nakazami wiary. Dotyczą one m.in. obrzezania (dowodu
przymierza), szabatu, modlitwy, przepisów pokarmowych, świąt, postu, zawierania małżeństwa itd. (w
chrześcijaństwie, w przeciwieństwie do islamu, usunięto drugie przykazanie, zabraniające czci posągów
lub jakichkolwiek zmaterializowanych wyobrażeń Boga. Wokół tego przykazania w Kościele toczył się
długi spór znany pod nazwą problemu "obrazoburstwa").
V. Judaizm - koncepcja miłości, rodziny, życia seksualnego,we wczesnym judaizmie
Judaizm - koncepcja miłości, rodziny, życia seksualnego,we wczesnym judaizmie (do VI w. p.n.e.) istniał
prosty, patriarchalny kodeks norm seksualnych, w obyczajowości żydowskiej znajdują się elementy
kultur sąsiednich (poligamia, nałożnice, prostytucja sakralna, traktowanie seksualności jako
przyjemności). Po niewoli babilońskiej w judaizmie pojawił się silny nurt ascetyczny i rygorystyczny,
seksualności przypisano znaczenie prokreacyjne, a masturbacja, cudzołóstwo, poligamia, prostytucja,
dewiacje były surowo zakazane i podlegały sankcjom prawnym.
W okresie po zburzeniu Świątyni w Jerozolimie (70 n.e.) zaczął się okres rozproszenia Żydów i powstały
różne ośrodki judaizmu, przejawiające zróżnicowane systemy filozoficzne (np. chasydyzm w Polsce,
kabalizm w Hiszpanii). W okresie diaspory problemom seksualności poświęcano więcej uwagi.
Doceniano jej wartość w życiu małżeńskim, nie tylko do celów prokreacyjnych, ceniono osiąganie
przyjemności seksualnej. Judaizm pozostał patriarchalny, ujawniał ambiwalencję wobec kobiet i zasadę
ich podporządkowania mężczyźnie, negatywnie oceniał homoseksualność, dewiacje, wyrafinowanie w ars
amandi. Wpłynął także na doktrynę niektórych kierunków psychoterapii i psychoanalizy, których
twórcami byli Żydzi.
Współcześnie w judaizmie istnieją różne nurty: od skrajnie ortodoksyjnych do reformowanych, w których
postawy wobec seksualności są zróżnicowane, dominuje w zasadzie patriarchalizm, negatywna postawa
wobec wyrafinowań, homoseksualności, dewiacji, przywiązanie do tradycji (np. w małżeństwach
mieszanych częściej jest spotykane przechodzenie współmałżonka na judaizm niż odwrotnie).
1) Pożądanie. W wielu tekstach judaistycznych znajdują się rozważania o namiętności, żądzy seksualnej.
Poza odniesieniem do sfery sacrum są również świadectwem zdrowego rozsądku i znajomości życia.
Teksty wskazują na rozbieżność mądrości i namiętności: „Wiedza w miejscach przyjemnego
i rozkosznego życia nie znajduje przytułku” (Sanhedrin 111); eschatologiczny wymiar namiętności: „Zła
żądza jest szatanem a zarazem aniołem śmierci” (Baba basra 17); ich wpływ na zdrowie: „Kto z jednej
w drugą namiętność szybko wpada i od jednej do drugiej rozkoszy spieszy, ten wcześnie starzeje” (Sabatt
152).
2) Dziewictwo nie było traktowane jako wartość religijna, lecz jako stan życia. Dziewictwo u kobiety
dojrzałej oznaczało nieszczęście, niespełnienie, nadawało jej niższy status. Dziewica to jeszcze
niezamężna kobieta, a przecież już dojrzała do małżeństwa, ale nie matka, a tylko macierzyństwo nadaje
kobiecie sens istnienia.
3) Celibat. U starożytnych Żydów celibat był czymś niezrozumiałym i sprzecznym z naturą, niemal
przestępstwem, ludzie mają bowiem obowiązek zawierania małżeństwa i rodzenia dzieci.
4) Małżeństwo. O wysokiej randze małżeństwa i życia rodzinnego mówią liczne teksty biblijne, m.in.
Talmud i Miszna. Wiele uwagi poświęca się kojarzeniu związków. Podkreśla się w nich rolę
przeznaczenia: „Nawet małżeństwa bywają prawidłowo, podług zasad z nieba przeznaczone” (Sota 2);
uwolnienie od złych popędów i namiętności: „Człowiek jest zawsze w mocy złego popędu, ale
i w małżeństwie moc złego popędu zniszczona jest, bo czytamy w piśmie: I poznasz, że spokój króluje
w twoim namiocie” (Hiob 4, 24); potrzebę wczesnego wydawania córek za mąż.
5) Etyka seksualna. A. Uterman (1987) stwierdza, że współżycie seksualne jest cenione tylko
w małżeństwie, istnieje natomiast zakaz kontaktów przedmałżeńskich oraz pozamałżeńskich, a także
nieheteroseksualnych. W tym celu ustalono pewne ograniczenia w kontaktach miedzy płciami. Zaleca się
mężczyźnie przebywanie z dala od kobiet, unikanie frywolnosci, zwracania uwagi na urodę kobiet,
wąchania perfum, słuchania śpiewu, całowania krewnych, zbliżania się do domów publicznych,
przebywania sam na sam w pokoju z kobietą, zajmowania stanowisk kierowniczych mogących sprzyjać
poufałości z kobietami. Mężczyznom zabrania się masturbowania. Aby uniknąć świadomego wywołania
erekcji członka, zaleca się: spanie na wznak, unikanie myślenia o seksie, przyglądania się współżyciu
zwierząt, noszenia obcisłej bielizny. Homoseksualizm jest zabroniony obu płciom. Współżycie seksualne
z żoną ma służyć czterem celom: prokreacji, dobru płodu w okresie ciąży kobiety, zaspokajaniu
pożądliwości żony, zaspokajaniu mężowskiej żądzy. Są zalecenia co do częstotliwości kontaktów
seksualnych w zależności od zawodu mężczyzny. Zaleca się mężczyźnie dbać o zaspokajanie żony,
przedłużanie stosunku celem doprowadzenia jej do orgazmu. Nie należy nakłaniać żony do kontaktów
wbrew jej woli, nie należy współżyć w czasie żałoby, pod wpływem alkoholu, gdy dąży się do rozwodu.
Nie wolno patrzeć na jej narządy płciowe ani ich całować. Zaleca się pozycję klasyczną i ciemność. Nie
wolno współżyć, gdy żona śpi, gdy w pomieszczeniu znajdują się święte księgi, poświęcone przedmioty.
Metody sztucznego zapobiegania ciąży, a także stosunek przerywany są odrzucane przez większość
rabinów. Przerywanie ciąży w zasadzie jest zakazane, ale są wyjątki: gdy ciąża zagraża życiu matki, gdy
może ją doprowadzić do samobójstwa z rozpaczy, gdy karmi piersią. Niektórzy rabini są bardziej
liberalni, ale zawsze niezbędnym warunkiem jest zdrowie matki i przerwanie ciąży we wczesnym okresie.
ISLAM
I. Islam, mahometanizm, jedna z największych religii współczesnego świata obok chrześcijaństwa,
hinduizmu, buddyzmu i taoizmu, posiadająca charakter monoteistyczny. Liczbę wyznawców islamu
szacuje się na ok. 900 mln, co daje mu drugie miejsce po chrześcijaństwie, we wszystkich jego
odmianach. Sama nazwa "islam" pochodzi od arabskiego rdzenia "salama" i oznacza pogodzenie się
z wolą Bożą, przystanie na Boga, poddanie się Bogu. Nazywana też jest od imienia jej założyciela
mahometanizmem.
Powstanie islamu poprzedzał islam pierwotny, czyli religie koczowniczych ludów Arabii środkowej,
okresu "dżahilija" (ciemnoty lub ignorancji). Założycielem islamu jest Muhammad, wysłannik Allaha Boga jedynego. Narodziny islamu są związane nierozerwalnie z powstaniem Koranu spisanego po 633, tj.
po śmierci Muhammada. Doktryna religijna i prawna islamu opiera się na tradycji judaistycznej,
elementach religii Starożytnego Wschodu, głównie islamu pierwotnego, filozofii hellenistycznej,
chrześcijaństwa oraz neoplatonizmu.
Główne założenia islamu zawarte są w Koranie oraz tradycji ("sunna", "hadisy"). Brak w niej dogmatów
i tajemnic wiary. Początkowo islam był religią narodową Arabów. Z czasem przeszedł ewolucję i zaczął
być wchłaniany przez społeczności perskie i tureckie, dotarł do Hiszpanii, Indii i Chin. W okresie od VIII
do X w. powstały klasyczne systemy i szkoły etyczno-prawne islamu, a od IX w. zaczęła rozwijać się
muzułmańska myśl filozoficzno-religijna, filozofia arabska średniowiecza, która wywarła wpływ nie
tylko na kształt islamu ale także na gnozę i patrystykę chrześcijańską.
W ramach islamu wyodrębniły się odłamy islamu. Mimo jednak pozornego rozbicia współczesny islam
wykazuje jedność szczególnie w dziedzinie prawa. Islam wykształcił własną kulturę, jej przejawem są
między innymi ogrody islamu.
II. Doktryna islamu
Podstawą doktryny islamu jest wiara w jedynego Boga Allaha, zaufanie do Koranu oraz do tradycji.
Człowiek jest stworzeniem i sługą Allaha. Jest obdarzony wolną wolą, zasługuje swym postępowaniem
na zbawienie i pobyt w raju lub na wieczne potępienie. Wyznawcą islamu można stać się przez
wygłoszenie ze szczerą intencją formuły: "Nie ma Boga prócz Allaha, a Mahomet jest jego prorokiem"
(są to równocześnie słowa, które jako pierwsze wpadają w ucho każdemu nowonarodzonemu
niemowlęciu muzułmańskiemu i które są wymawiane nad grobem) i przyjęcie na siebie obowiązków
wynikających z Koranu, tradycji i prawa.
III. Moralność islamu
Moralność muzułmanów jest oparta na naukach zawartych w Koranie i sunnie proroka, na islamu prawie,
które ma charakter totalitarny, rządzący każdą czynnością człowieka należącego do społeczności
muzułmańskiej. Praktyczne zasady etyki muzułmańskiej są zawarte w każdym dziale prawnym (fikh)
i stosownie do nich czyny są dzielone na klasy w zależności od następujących kategorii: 1) istotne
obowiązki, których wypełnianie jest wynagradzane, a zaniedbanie karane (fard, wadżib), 2) obowiązki
zalecane, lecz nieistotne, których wypełnienie jest nagradzane, ale zaniedbanie nie jest karane (mandub),
3) czynności prawnie i moralnie obojętne (dża'iz, mubah), 4) czyny ganione, lecz nie zakazane (makruh),
5) czyny zabronione i karalne (haram).
Największą zbrodnią w islamie jest odstępstwo od wiary (kufr), a następnie: morderstwo, nierząd,
sodomia, picie wina, kradzież, fałszywe świadectwo, oszczerstwo, odmowa jałmużny. Do zasad
moralnych islamu należy przestrzeganie obowiązków islamu.
IV. Obowiązki islamu
Każdego muzułmanina, czyli wyznawcę islamu obowiązują: 1) szahada (wyznanie wiary), 2) salat
(modlitwa), 3) zaka (jałmużna), 4) saum (post), 5) hadżdż (pielgrzymka do Ka'by). Obowiązki te
nazywają się w teologii muzułmańskiej pięcioma filarami islamu. Szerzenie ich, zalecane przez Koran za
pomocą oręża, czyli przez świętą wojnę, nazywa się dżihad.
Modlitwa jest odmawiana przez wyznawców islamu: o świcie, po południu, o zachodzie słońca i gdy
zapadnie noc. Podczas modlitwy muzułmanin winien być w stanie nakazanej czystości, tj. umyć ręce,
twarz i nogi. Stać w miejscu czystym (najczęściej na specjalnym dywaniku), być odwróconym
w kierunku Mekki, modlić powinien się tylko w języku proroka, tj. arabskim. Trzonem modlitwy jest
pierwsza sura Koranu (fatiha).
Szczególnie ważna jest modlitwa piątkowa, ma charakter publiczny i jest obowiązkowa dla wszystkich
dorosłych mężczyzn, odbywa się w południe. W czasie tego nabożeństwa jest wygłaszane kazanie (hutba)
przez prowadzącego modły imama. Zaka (jałmużna) początkowo miała charakter dobrowolnej daniny,
z czasem stała się obowiązkową daniną od majątku. Saum (post) obowiązuje raz w roku w miesiącu
ramadan i polega na powstrzymaniu się od spożywania wszelkich pokarmów i picia od świtu do zachodu
słońca. Hadżdż, pielgrzymka, którą raz w życiu musi odbyć do Mekki każdy muzułmanin i muzułmanka.
V. Odłamy islamu
Skutkiem działania islamskich szkół prawa stało się wyodrębnienie sekt religijnych islamu: 1) szyizmu "partii Alego" (szi'at Ali) od 661, uznającej dwunastu imamów ("dwunastowcy"), zwanej imamitami, 2)
ismalitów ("siedmiowców"), stanowiących mniejszość odłamu szyickiego, 3) sunnitów, stojących na
gruncie tradycji - sunny, 4) zaidytów, ograniczających manifestację Boga w osobie imama do "dobrego
kierownictwa, dobrej drogi" (huda).
VI. Prawo islamu
Prawo w islamie jest fundamentem religii, filozofii, etyki i estetyki. Każdy czyn ludzki, każde zachowanie
jest w nim przewidziane, sklasyfikowane i ocenione. Jest w nim ustanowione, co jest sprawiedliwe
i niesprawiedliwe, słuszne i niesłuszne, dobre i moralnie piękne, co złe i moralnie brzydkie.
Wielka klasyka prawa muzułmańskiego z IX w., Abu Hanifa, definiuje prawo, jako rodzaj wiedzy
(ma'rifa). W ostatecznej analizie jest ono "słowem Bożym". Żyć zgodnie z nim znaczy żyć doskonale.
Zdaniem teoretyków substancja tego prawa istniała jako część objawienia w oryginalnej "praksiędze"
(“Umm al-Kitab”), tj. naturze (również stworzonej przez Boga). Prawo zostało przekazane prorokowi
Muhammadowi w oddzielnych objawieniach i zebrane przez niego w jedną księgę "ziemską" zwaną
Koranem. Drugą jego część stanowi tradycja (sunna, "hadith").
VII. Islam - koncepcja ciała, miłości i życia seksualnego
Islam - koncepcja ciała, miłości i życia seksualnego, islam należy do religii o pozytywnym nastawieniu
do seksualności. Współżycie seksualne jest oceniane jako dobro, pozycja mężczyzny jest wyższa. Kultura
islamu stworzyła m.in. bogatą sztukę erotyczną, model higieny seksualnej, poligamii, pojęcie raju
erotycznego, popularyzuje obrzezania, klitoridektomię, w przeszłości rozpowszechniona była kastracja.
1) Ciało. Islam traktuje ciało jako wartość pozytywną. Relacja ciało-psychika to relacja jedności
i uzupełnienia, psychosomatycznej całości.
2) Miłość. W. Wiebke (1982) w monografii poświęconej kobiecie w islamie daje wiele cennych
informacji dotyczących koncepcji i rodzajów miłości w kulturze islamu. W epoce Omajjadów po raz
pierwszy pojawiła się samodzielna liryka miłosna. W tym samym czasie w Medynie zrodził się nurt
miłości zwanej uzryjską, której najbardziej znaczącym przedstawicielem był żyjący w VII w. poeta
Dżamil. Cierpiał z powodu niespełnionej miłości. W IX w. model miłości uzryjskiej rozpowszechnił się
i stał się ideałem kultury dworskiej w Iraku. Najsłynniejszą parą kochanków byli Lajla i Madżum. Miłość
uzryjska to miłość cierpiąca, w której ukochana jest oddawana innemu mężczyźnie, a zakochani umierają
z rozpaczy.
Arabska poezja miłosna z tego okresu wpłynęła m.in. na rozwój kultury prowansalskich trubadurów. Od
IX w. zaczął rozpowszechniać się model miłości dworskiej, w której podkreśla się psychiczną jedność
zakochanych. W późniejszym okresie rozwoju islamu, aż do dzisiaj, następuje rozwój bogatej poezji
i literatury miłosnej, a także traktatów filozoficznych poświęconych miłości. Przedstawiano w nich miłość
romantyczną, niszczycielską, partnerską, zmysłową, erotyczną, przyjacielską. Niektórzy bohaterowie
miłości, jak Farhada i Szirin, Lajla i Afak, stali się powszechnie znani dzięki literaturze i kinematografii.
Islam znał zatem różne modele i koncepcje miłości, śmielej wypowiadał się natomiast o fizycznych
i seksualnych jej cechach, okazując wiele zrozumienia dla pożądania, wzajemnej atrakcyjności, zazdrości,
zaspokojenia seksualnego. Jednym z najbardziej znanych dzieł poświęconych miłości i przetłumaczonych
na język polski jest Naszyjnik gołębicy Ibn Hazma z XI w. Pisząc o naturze miłości autor stwierdza, że na
początku bywa żartem, lecz kończy się poważnie. „Miłość jest połączeniem na tym świecie części
rozdzielonych dusz w ich wzniosłej istocie... Miłość jest przyjemnym cierpieniem”. Zdaniem Ibn Hazma
oznakami miłości są oczy, kierowanie rozmowy prawie wyłącznie na osobę ukochaną, zmiana
postępowania, poszukiwanie samotności, chudnięcie, darzenie uczuciem rodziny bliskiej osoby, ale
miłości towarzyszy często zazdrość i podejrzenia, będące źródłem nieporozumień między kochankami.
Miłość może zrodzić się na odległość, na podstawie opisu, ale jej źródłem może być także pierwsze
wrażenie, ale „kto zakochuje się od pierwszego wejrzenia i wiąże się z uczuciem w jednej chwili, ten
okazuje tylko brak cierpliwości, co dowodzi, że szybko mu się to znudzi. Tak jest we wszystkim: to, co
najszybciej powstaje, najszybciej przemija, to zaś, co wolno się rodzi, wolno przemija”. Gdy miłość
„przychodzi dopiero po długim milczeniu, wielu spotkaniach i zażyłej przyjaźni”, to taka miłość „może
trwać i umacniać się, a przemijanie czasu nie ma na nią wpływu”.
3) Sztuka miłosna. Studiując Koran, poezję i literaturę erotyczną, sztukę erotyczną, traktaty poświęcone
miłości i seksualności oraz wypowiedzi uczonych islamskich, a także wyniki badań dotyczących
obyczajowości erotycznej w kulturze islamskiej obecnie i w przeszłości, można wysnuć następujące
wnioski: doktryna teologiczna i filozoficzna islamu traktuje seksualność i współżycie płciowe jako
wartość i dobro. Nie ma żadnych prawnych ograniczeń co do kultywowania bogatej sztuki miłosnej.
Urozmaicenie sztuki pieszczot i pozycji współżycia nie tylko nie jest zakazane, ale nie znajduje nawet
ducha niechęci czy uprzedzenia do tego typu praktyk, chociaż nie ma także wprost wyrażonej zachęty do
nich. Bogata poezja, sztuka i literatura erotyczna, a także traktaty poświęcone sztuce miłosnej mają
bogate tradycje i dostarczają wiele informacji do rozbudowywania i pielęgnacji sztuki miłosnej.
W rzeczywistości kultura i sztuka miłosna w wielu związkach odbiega jednak od tych pięknych wzorców
i kobieta (w sensie seksualnym) jest narzędziem mężczyzny zaspokajającym jego potrzeby seksualne,
a sama doznaje niewiele przyjemności w pożyciu seksualnym. W porównaniu z kulturą Zachodu istnieje
zatem niejako odwrotność sytuacji: chrześcijańska kultura Zachodu długo była nieufna wobec
seksualności, gloryfikowała celibat, dziewictwo, powściągliwość seksualną, a wszelkie urozmaicenia
sztuki miłosnej utożsamiała z wyrafinowaniem, wyuzdaniem. W praktyce jednak sztuka miłosna często
była bogata i niejako w opozycji wobec doktryny. W islamie sytuacja jest odwrotna. Należy to wiązać
z niską edukacją seksualną wyznawców islamu, podporządkowywaniem kobiety mężczyźnie w tak
dużym stopniu, iż nie był on wewnętrznie ani obyczajowo mobilizowany do starań o zapewnienie
kobiecie satysfakcji seksualnej.
GRZECH
I. Grzech, w religiach pierwotnych pojęcie to wiązało się bezpośrednio z pojęciem nieczystości rytualnej
(kontakt z niedozwolonym przedmiotem, zwierzęciem lub osobą, traktowanych jako tabu). Wymagano
potem drobiazgowo określonych czynności oczyszczających, mających najczęściej charakter magicznorytualny (Indie, Babilon, Iran, Izrael).
W wierzeniach społeczeństw bardziej rozwiniętych jest to sprzeciwienie się woli władców traktowanych
jako bóstwa lub naruszenie zwyczajowych lub pisanych norm etycznych i zachowania społecznego.
W religiach panteistycznych jest to złamanie absolutnych praw rządzących światem.
Pojęcie grzechu zostało szczególnie rozwinięte w judaizmie i religii chrześcijańskiej. Wiąże się to
nierozerwalnie z pojęciami zbawienia, odkupienia i łaski. Wyróżnia się następujące kategorie grzechu:
1) grzech pierworodny, “dziedziczny”, gdyż został popełniony przez pierwszych rodziców (Adama
i Ewę).
2) grzech uczynkowy (powszedni - lekki i śmiertelny - ciężki) - wolny akt woli człowieka.
Instancją powołaną do udzielania rozgrzeszenia są wysłuchujący spowiedzi kapłani.
II. Grzech świadomą i dobrowolną decyzją
Bóg wzywa człowieka do miłości, mającej być jego świadomą i wolną decyzją. Jako istota wolna człowiek
może pójść za Bożym wezwaniem lub też odrzucić je. Takim sprzeciwem jest właśnie grzech –
zaprzeczenie miłości. Spośród istot żyjących na ziemi tylko człowiek może popełniać grzechy. Zwierzęta
nie grzeszą, choć rozszarpują i pożerają inne gatunki. Grzech związany jest ściśle ze świadomością i
wolnością.
III. Dlaczego nie zawsze grzeszy ten, kto dopuszcza się złych czynów? J 9,40-41
Miłość jest decyzją człowieka i grzech jest nią również. Pierwsza polega na tym, że człowiek z
wewnętrznym zaangażowaniem, świadomie i dobrowolnie służy drugiemu, ubogaca go i uszczęśliwia.
Grzech zaś jest decyzją, by - pomimo świadomości dobra - czynić zło, krzywdzić, unieszczęśliwiać innych,
nienawidzić, postępować egoistycznie. W swej istocie grzech jest przylgnięciem serca ludzkiego do zła, jest
świadomym i dobrowolnym opowiadaniem się za tym, co w sumieniu zostało rozpoznane jako zło, lub
odrzuceniem tego, co uznało się za dobro. Ten świadomy i dobrowolny wybór zła osłabia lub całkowicie
niszczy miłość. Nie można bowiem kochać i równocześnie z rozmysłem czynić zło, krzywdzić, poniżać.
Grzech zatem jest świadomym i dobrowolnym odchodzeniem od miłości, do której nakłania nas głos
sumienia, jest wyborem czynów świadczących o naszym egoizmie, obojętności na innych, wrogości i
nienawiści. Kto świadomie i dobrowolnie dopuszcza się wielkiego zła, ten niszczy w sobie dar miłości
Bożej rozlewany w sercach ludzkich przez Ducha Świętego (por. Rz 5,5). Niszcząc w sobie nadprzyrodzoną
miłość, człowiek oddala się od Boga-Miłości.
Czasami jednak zdarza się, że człowiek popełnia złe czyny, krzywdzi innych nie zdając sobie wcale z tego
sprawy. W takim wypadku nie popełnia on grzechu, gdyż nie ma tu wewnętrznego, świadomego i
dobrowolnego złego nastawienia serca, nie ma decyzji sprzecznej z miłością, nie ma wewnętrznego
zaangażowania się w zło, np. ktoś zamierza pochwalić bliźniego, tymczasem wypowiedziane słowa źle
zostały zrozumiane przez adresata i otoczenie, dlatego sprawiły mu ból. Zdając sobie sprawę z tego, że
możemy czasami się pomylić w ocenie naszego postępowania i spowodować czyjeś cierpienie, powinniśmy
dążyć do jak najlepszego poznania tego, co jest dobre i co — złe. To właśnie rozeznanie ułatwi nam częste
czytanie Pisma św., rozważanie przykładu Chrystusa oraz innych ludzi szlachetnych, korzystanie z
doświadczenia innych osób oraz szukanie dobrej rady.
Ponieważ grzech jest wewnętrzną, świadomą i dobrowolną decyzją, dlatego trzeba się powstrzymać z oceną
stopnia winy drugiego człowieka, z osądem (por. Mt 7,1-2). Należy odróżnić ocenę samych czynów
drugiego człowieka od zakazanego przez Zbawiciela sądzenia innych, czyli określania ich winy. Ten
zabroniony przez Jezusa osąd polegałby na stwierdzeniu, że drugi człowiek, dopuszczający się jakichś
zauważanych przez nas złych czynów, na pewno popełnił ciężki grzech i odłączył się od Boga. Nigdy nie
możemy powiedzieć, że drugi człowiek na pewno popełnił grzech ciężki, gdyż nie wiemy, czy działał w
pełnej świadomości i dobrowolnie. Nie znamy przecież intencji drugiej osoby. Nikt z nas nie ma wglądu w
serce drugiego człowieka. Nasz bliźni nie musi być w swoim wnętrzu tak zły, jak jego czyny. Możemy
najwyżej powiedzieć, że czyny bliźniego — w swym zewnętrznym wyrazie — nie są zgodne z nauką
Chrystusa, a przez to szkodliwe dla niego i dla społeczeństwa, np. bez oceniania stopnia winy pijaka można
powiedzieć, że rujnuje on swoje zdrowie oraz niszczy życie rodzinne, czyli żyje niezgodnie z wymaganiami
Jezusa.
IV. Dlaczego można się dopuścić grzechu bez dokonania żadnych widocznych złych czynów? Mt 5,27-28
Grzech polega na świadomej i dobrowolnej złej decyzji człowieka. Ta świadoma decyzja zapada w samym
sercu człowieka i nie ujawnia się nieraz w widzialnych dla otoczenia czynach, np. ktoś postanawia się
zemścić, do czynu jednak nie dochodzi, gdyż pojawia się nieoczekiwana przeszkoda. Samo wewnętrzne,
świadomie i dobrowolnie podtrzymywane złe nastawienie jest grzeszne, gdyż zaprzecza miłości. Ono może
występować nawet wtedy, gdy — patrząc od zewnątrz — ktoś spełnia dobre czyny, np. ktoś mówi
dziewczynie komplementy, lecz po to, by ją uwieść.
Trzeba jednak odróżnić grzeszną wewnętrzną decyzję od pokusy, która grzechem jeszcze nie jest, np. w
kimś rodzi się chęć zemsty, jednak prosi Boga, aby mógł się oprzeć temu pragnieniu. W tym wypadku
świadomą i dobrowolną decyzją nie jest chęć skrzywdzenia kogoś, lecz rozpoczęcie modlitwy będącej
czymś dobrym.
V. Na czym polega różnica między grzechem ciężkim, czyli śmiertelnym, a grzechami lekkimi, zwanymi
też powszednimi? 1 J 5,17
Grzechu ciężkiego, czyli śmiertelnego, dopuszcza się ten, kto całkowicie świadomie i dobrowolnie czyni
wielkie zło. W takim bowiem wypadku następuje świadome i dobrowolne zniszczenie w sobie daru miłości
Bożej, udzielonego przez Ducha Świętego (por. Rz 5,5). Niszcząc ten dar, człowiek odcina się od BogaMiłości i uśmierca w sobie Jego życie, zwane łaską uświęcającą. Grzech ciężki jest śmiercią miłości, bez
której nie można osiągnąć wiecznego zbawienia. Kto bowiem zniszczył w sobie miłość Bożą i oddalił się od
Niego, ten i po śmierci nie będzie z Nim zjednoczony.
Grzech lekki, zwany powszednim, popełniany jest wtedy, gdy nastawienie człowieka nie jest tak złe, by
całkowicie zniszczyć otrzymany od Boga dar miłości, gdy zaangażowanie się w zło nie jest zbyt głębokie.
Ten grzech ma miejsce wtedy, gdy ktoś dopuszcza się niewielkiego zła, nawet świadomie i dobrowolnie,
lub wtedy, gdy ktoś czyni wprawdzie wielkie zło, jednak niezupełnie świadomie albo niezupełnie
dobrowolnie, np. ktoś działa pod wpływem nagłego impulsu uczuciowego, gniewu, wzburzenia,
przerażenia, osłupienia, zaskoczenia, nieoczekiwanego napływu namiętności itp. Grzech lekki nie niszczy
całkowicie dobrego, wypływającego z miłości nastawienia na Boga i drugiego człowieka, np. ktoś opiekuje
się chorą osobą, ale od czasu do czasu ujawnia swoje zniecierpliwienie; ktoś zasadniczo modli się, ale
czasami jego modlitwa jest niedbała albo nawet zaniedbywana.
Przy grzechu ciężkim miłość do Boga i do człowieka ulega zniszczeniu, przy grzechu lekkim natomiast trwa
ona nadal, choć wykazuje pewną letniość, oziębłość i niedoskonałość. Grzech ciężki nigdy nie pojawia się
przypadkowo, gdyż wymaga silnego, wewnętrznego zaangażowania się człowieka w czynienie zła, np.
trudno mówić o ciężkim grzechu, gdy złe działanie wynikło wskutek zaskoczenia jakąś nieoczekiwaną,
nową, nietypową sytuacją, albo też gdy ktoś popełnił poważny błąd, bo nie wiedział dobrze, jak postąpić,
choć zastanawiał się i nawet szukał rady u roztropnych osób.
VI. Co można powiedzieć o winie człowieka, który zupełnie nieświadomie popełnił wielkie zło? J 9,40-41
Dopuszczając się największego zła, człowiek nie popełnia nawet lekkiego grzechu, jeśli działa zupełnie
nieświadomie i niedobrowolnie, np. kierowca, który pomimo zachowania należnej ostrożności wpadł w
poślizg i zabił ojca wielodzietnej rodziny, spowodował cierpienie wielu osób, jednak nie ponosi żadnej winy
osobistej, czyli nie popełnił grzechu, gdyż jego czyn nie wypływał z braku miłości. Przy braku świadomości
i dobrowolności nie ma złego, wewnętrznego zaangażowania się człowieka w powodowanie zła,
stanowiącego istotę grzechu.
VII. Co można powiedzieć o winie człowieka, który częściowo świadomie i częściowo dobrowolnie dopuścił
się wielkiego zła? Mk 14,66-72
Czyniąc wielkie zło przy niezupełnej świadomości lub częściowo tylko dobrowolnie, człowiek popełnia
grzech lekki, np. gdy działa pod wpływem nagłego zdenerwowania, silnego przerażenia, w półśnie itp.
Wina jest tym większa, im większa jest świadomość zła przed i w czasie popełnienia go. Zło dokonywane
„na chłodno”, z premedytacją, z góry przygotowane, stanowi większą winę niż działanie pod wpływem
nagłych, gwałtownych uczuć, np. gdy ktoś ustawicznie, „spokojnie” dokucza drugiemu, grzeszy bardziej niż
ten, kto pod wpływem zdenerwowania pokłócił się z bliźnim, a potem zaraz przeprosił go czy też starał się
być dla niego miłym i życzliwym. Wina osoby zupełnie wolnej w działaniu jest większa niż tej, która działa
pod wpływem jakiegoś nacisku zewnętrznego lub wewnętrznego, np. gorsze jest nastawienie wewnętrzne –
a tym samym większa wina – człowieka, który z własnej woli decyduje się na kradzież, niż tego, który
został do niej zmuszony przez szajkę włamywaczy.
VIII. Co można powiedzieć o winie człowieka, który zupełnie świadomie i zupełnie dobrowolnie popełnia
niewielkie zło? 1 J 5,17
Czyniąc nawet całkiem świadomie i całkiem dobrowolnie niewielkie zło, popełnia się grzech lekki. Tak
więc stopień winy zależy nie tylko od świadomości i dobrowolności działania, ale i od tego, co się czyni. I
tak np. gorsze jest nastawienie człowieka, który świadomie, z chęci zemsty decyduje się fałszywie oskarżyć
przed sądem swojego sąsiada, niż tego, który również świadomie postanowił mu ukraść dziesięć złotych.
Przy jednym i drugim czynie nastawienie człowieka jest złe, jednak nie w takim samym stopniu narusza
przykazanie miłości. Świadome i dobrowolne dopuszczanie się niewielkiego zła, choć nie jest grzechem
ciężkim, może być groźniejsze dla rozwoju duchowego człowieka niż częściowo świadome i częściowo
dobrowolne dopuszczanie się poważnych wykroczeń. Popełnianie bowiem nawet niewielkiego zła z
rozmysłem prowadzi do lekceważenia grzechu, a tym samym naraża na ciężkie upadki w przyszłości.
Prawdziwa miłość nie toleruje najmniejszego nawet zła, egoizmu czy krzywdzenia drugiego. Uczeń
Chrystusa powinien dążyć do pomnażania dobra, dlatego obca musi mu być postawa wyrażona w
stwierdzeniu: „Grzechy lekkie mogę popełniać, ciężkich — nie, ponieważ za nie grozi wieczne piekło”.
IX. Skąd się biorą pokusy i czym różnią się one od grzechu? Rdz 3,1-6; Łk 11,24-26; Mt 16,21-23; Jk 1,1416
Grzech polega na świadomym i dobrowolnym wyborze czegoś sprzecznego z wolą Bożą, Jego
przykazaniami, głosem sumienia, czyli na wyborze zła, na świadomym przyjęciu postawy sprzecznej z
miłością. Pokusa to czynnik pobudzający do popełnienia grzechu. Różne są źródła pokus: szatan, wady i
nałogi tkwiące w człowieku, ludzie skłaniający do złych czynów.
Pismo św. poucza, że pierwsi rodzice przyjęli postawę sprzeczną z Bożymi przykazaniami dlatego, że skusił
ich do tego szatan, przedstawiony w Księdze Rodzaju jako wąż (por. Rdz 3,1). Zwodziciel przedstawił im
grzech jako coś miłego, przynoszącego korzyść, przykazania zaś - jako coś krępującego, nieżyciowego,
ograniczającego wolność, radość, szczęście i pełnię życia. Kiedy zaś grzech został popełniony, w miejsce
oczekiwanego szczęścia i wielkości pojawił się w prarodzicach niepokój, gorycz, poczucie zawodu i
małości. I dzisiaj szatan kusi ludzi, usiłując ich odwieść od wypełniania Bożych nakazów (1 P 5,8-9). Jest
on istotą istniejącą realnie, jest zbuntowanym aniołem, który nie chciał służyć Bogu ani pomagać ludziom
tak, jak to czynią dobrzy aniołowie. Nie tylko szatan nas kusi. Źródłem pokus może być także drugi
człowiek (por. Mt 16,21-23) oraz zepsute środowisko, np. zdeprawowana rodzina, koledzy itp. Trzeba
zatem wielkiej roztropności i ostrożności, jeśli chodzi o wybór środowiska, przyjaciół, lektury, formy
rozrywek itp. Z drugiej strony należy pamiętać, że zadaniem chrześcijanina jest takie przekształcanie
środowiska, aby pomagało każdemu być dobrym, aby sprzyjało uświęcaniu. Każdy zatem powołany jest
przez Boga do ulepszania świata, do wprowadzania wszędzie atmosfery miłości, dobra, poszanowania
wzajemnego itp.
Oprócz szatana oraz innych ludzi istnieje jeszcze wewnętrzne źródło zła, tkwiące w samym człowieku. Jest
nim dziedziczony po upadłych prarodzicach nieporządek moralny, czyli różne egoistyczne skłonności, takie
jak: pragnienie zagarniania wszystkiego wyłącznie dla siebie, troszczenie się tylko o siebie, chęć panowania
i wykorzystywania w egoistyczny sposób innych. Wiele tych egoistycznych skłonności mogła człowiekowi
zaszczepić rodzina lub inne złe środowisko. Wiele bowiem racji jest w stwierdzeniu: „Z kim kto przestaje,
takim się staje”. I tak np. obmawiający innych ludzi rodzice mogli przez swój zły przykład uformować
podobną skłonność w swoich dzieciach albo też przez brak wzajemnego szacunku do siebie nauczyli je
lekceważyć innych. Wewnętrzne złe skłonności pojawiają się w człowieku także wskutek przyzwyczajenia
się do grzechu. Te złe przyzwyczajenia, zrodzone przez ciągłe powtarzanie tych samych grzesznych
czynów, nazywamy wadami lub — gdy są bardzo silne — nałogami, np. ktoś przyzwyczaił się mówić
dokuczliwe słowa i przy spotkaniu z drugim człowiekiem odczuwa wewnętrzne pragnienie powiedzenia mu
czegoś przykrego.
Narzucające się człowiekowi zło — czy to wskutek kuszenia przez szatana lub zdeprawowanych ludzi, czy
to z powodu występowania silnych, wewnętrznych egoistycznych skłonności, nawyków, nałogów - nie jest
jeszcze grzechem. Grzeszy bowiem tylko ten, kto świadomie i dobrowolnie ulega pokusie i opowiada się po
stronie narzucającego mu się zła. Kto zwalcza pokusy, np. modli się, ten nie tylko nie grzeszy, ale doskonali
się w miłości.
Choć wiele jest źródeł zła zagrażającego człowiekowi: szatan, złe środowisko i wewnętrzne skłonności
popychające do egoistycznego działania, dobro może w nas zwyciężyć, gdyż Chrystus udziela nam przez
swojego Ducha potężnej pomocy. Ten Duch rozpala w naszych sercach miłość Bożą (por. Rz 5,5), która
zdolna jest oprzeć się wszelkim pokusom i przetrwać różne próby. Łaska Chrystusa potężniejsza jest niż
wszelkie złe wpływy, na jakie jesteśmy narażeni. Moc Ducha Świętego, udzielanego nam przez Zbawiciela,
może nas skutecznie obronić przed grożącymi niebezpieczeństwami tak wewnętrznymi, jak i zewnętrznymi.
O łaskę Bożą i Jego pomoc powinniśmy bardzo prosić zwłaszcza wtedy, gdy grożą nam Ef 4,31-32
Głęboka miłość do Boga i do bliźnich powinna objęć również sferę uczuciową. Powinniśmy zatem
okazywać sobie wzajemnie serdeczność, życzliwość, sympatię itp. Czasami jednak pojawiają się w
człowieku uczucia odbierane jako sprzeczne z miłością, np. uczucie niechęci do kogoś, antypatii. Żadne
uczucie nie jest jednak grzechem. Grzeszne bowiem mogą być tylko świadome i dobrowolne decyzje
człowieka. Chociaż uczucie nigdy nie jest grzechem, czymś niemoralnym jest świadome i dobrowolne
wywoływanie określonych uczuć, np. aby kogoś jeszcze bardziej znienawidzić, ktoś przypomina sobie
wszystkie doznane krzywdy i świadomie rozważa różne wady drugiej osoby. To świadome działanie wyraża
brak miłości do drugiego człowieka, dlatego jest grzechem. Grzeszy również ten, kto świadomie i
dobrowolnie nie przeciwstawia się uczuciom nie sprzyjającym rozwojowi miłości i dobrych stosunków z
bliźnimi, np. świadomie unika rozważania dobrych stron osoby, do której żywi niechęć, nie chce sobie
przypomnieć, że jest ona także umiłowana przez Boga, że ma stworzoną przez Niego nieśmiertelną duszę,
że Panu zależy na jej zbawieniu, że może ona stać się wielkim świętym itp. Albo też ktoś nie przeciwstawia
się uczuciu zazdrości i świadomie odrzuca od siebie myśl, by pomodlić się o pomyślność osoby, której
zazdrości np. majątku, powodzenia, urody itp.
Grzechem wreszcie jest sprzeczne miłością działanie zrodzone pod wpływem określonych uczuć, np.
zamiast być miłym dla drugiego, okazywać mu pomoc, ktoś poddaje się uczuciu nienawiści i świadomie mu
dokucza, mówi przykre słowa, wywołuje awantury.
Również samo doznawanie przyjemności, jako uczucie, nigdy nie jest grzechem. W pewnych jednak
wypadkach pragnienie przyjemności może stać się zagrożeniem dla miłości człowieka. Ma to miejsce
wtedy, gdy ktoś szuka przyjemnych doznań w niemoralny, czyli sprzeczny z miłością sposób, np.
dokuczając nauczycielowi, wyśmiewając się z kolegi, dopuszczając się gwałtu lub samogwałtu itp. W tych
wypadkach nie jest grzechem samo doznawanie uczucia przyjemności, lecz sprzeczny z miłością sposób jej
wywoływania. Oto inny przykład. Ktoś, zamiast zostać z chorą osobą w domu, idzie do kina, bo to sprawia
mu więcej przyjemności. Inna znów osoba, pragnąc spędzić mile czas, oddaje się lenistwu, zaniedbuje
swoje obowiązki, przez cały dzień słucha płyt, radia, ogląda telewizję. Szukanie przyjemności bez liczenia
się z przykazaniami Bożymi stanowi pokusę, na którą bardzo często jesteśmy narażeni. Kierowanie się w
życiu przyjemnością może też być powodem wielkiej zmienności w postępowaniu, np. ktoś dużo się modli,
gdy mu to sprawia przyjemność, zaprzestaje natomiast kontaktu z Bogiem w dni „bez nastroju”. Tak więc
ani przyjemność, ani inne uczucia nie są grzechem. Czymś niemoralnym natomiast jest świadome i
dobrowolne wywoływanie pewnych uczuć, nieprzeciwstawianie się im lub sprzeczne z miłością czyny
rodzące się z określonych nastrojów, emocji i przeżyć.
X. Dlaczego nie można mylić grzechu z popędami? Rdz 1,28
Istniejące w ludzkiej naturze popędy spełniają ważną rolę dla samego człowieka i dla przedłużenia rodzaju
ludzkiego, np. popęd seksualny, odczuwanie pragnienia jedzenia i picia itp. Żaden popęd nie jest grzechem.
Podobnie jednak jak uczucia popędy mogą nieraz stać się powodem upadku człowieka. Dzieje się tak
wtedy, gdy ktoś je zaspokaja w sposób niezgodny z wymaganiami Bożymi, czyli w sposób egoistyczny, np.
zamiast jeść po to, by żyć i służyć Bogu oraz ludziom, człowiek objada się, nie zważając na fakt, że obok
niego inni nie mają co włożyć do ust, że niszczy swoje zdrowie przez przejadanie się. Albo też ktoś
zaspokaja swój popęd seksualny przez rozbijanie rodzin, samogwałt, współżycie rodzące w drugiej osobie
silne wyrzuty sumienia. Nie popęd zatem jest grzechem, lecz egoistyczne, wyzute z miłości, niewłaściwe
jego zaspokajanie. Chrystus udziela człowiekowi łaski, aby mógł oprzeć się pokusie egoistycznego
zaspokajania swoich popędów. Udzielany przez Niego Duch Święty sprawia, że może w nas triumfować
dobro i miłość, pomimo różnych form zagrożenia oraz egoistycznych pokus.
XI. Jak rozumieć słowa modlitwy: „I nie wódź nas na pokuszenie?” Jk 1,13
Sens słów Modlitwy Pańskiej oddaje współczesne tłumaczenie, jakie znajdujemy w Piśmie św.: „I nie
dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!” (Mt 6,13). Św. Jakub także mówi: „Kto doznaje
pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie
kusi” (Jk 1,13). Do grzechu wiodą człowieka jego wewnętrzne, egoistyczne skłonności, szatan oraz inni
ludzie. Bóg natomiast udziela nam łaski, abyśmy mogli się oprzeć wszystkim pokusom. W modlitwie
„Ojcze nasz” prosimy, aby pokusy nie były większe niż nasze siły wsparte łaską Bożą, zwracamy się w niej
do Ojca niebieskiego, aby w obliczu pokus nie pozostawiał nas bez swojej potężnej pomocy.
XII. Co sądzić o opinii, że świętość polega na niedoznawaniu pokus? Mt 4,1-11
Wielu świętych, a nawet sam Chrystus, doznawało licznych pokus. Doskonałość nie polega bowiem na
niedoznawaniu pokus, lecz na silnej miłości, zdolnej oprzeć się wszelkim atakom zła. Pokusa nie jest
grzechem, a jeśli bywa zwalczana, staje się okazją do wzrostu miłości, czyli świętości. Opieranie się
pokusom wyrabia cierpliwość, wytrwałość i wierność. Odrzucanie pokus - dzięki łasce Bożej - przyczynia
się do zdobywania zasług. Najskuteczniejszą bronią przeciwko pokusie jest modlitwa, szczególnie
różańcowa, ofiarowanie swojego życia Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi. Nie
należy też szukać okazji do grzechu, kto bowiem naraża się na niebezpieczeństwo, ten łatwo może w nim
zginąć (por. Syr 3,26).
XIII. Dlaczego odkładanie nawrócenia i pokuty na moment śmierci stanowi niebezpieczeństwo dla
wiecznego zbawienia? Mt 24,42-51
Nikt nie wie, kiedy umrze, dlatego nikt nie może mieć pewności, że zdąży się nawrócić przed śmiercią.
Jezus przestrzega: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie" (Mt 24,42). Kto
świadomie grzeszy, a pokutę, żal, przystąpienie do sakramentu pojednania odkłada na moment śmierci, ten
nie ma w sobie miłości. Nie jest pewne, czy człowiek — który znał miłosierdzie i cierpliwość Boga, a mimo
to uparcie przez całe życie odrzucał Jego łaskę skłaniającą go do przemiany życia— nawróci się przed
śmiercią. Bóg zaprasza nas do przyjaźni ze sobą, jednak nie chce nikogo zmuszać do niej – ani w ciągu
całego życia, ani w chwili śmierci, gdyż szanuje naszą wolność i decyzje.
XIV. Na czym polega bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu? Mk 3,20-30
Grzech nazywany bluźnierstwem przeciwko Duchowi Świętemu to ustawiczne i świadome sprzeciwianie
się człowieka Bogu pragnącemu go doprowadzić do nawrócenia przez moc Ducha Świętego. Istotą grzechu
przeciwko Duchowi Świętemu jest to, że człowiek — poznając Bożą miłość, miłosierdzie, cierpliwość,
znając dobrze środki zbawcze, które Bóg mu podsuwa — coraz mniej Go kocha, coraz bardziej grzeszy,
odkłada żal, pokutę i nawrócenie na przyszłość, np. na moment śmierci. Człowiek taki – chociaż poznał
wielką miłość Boga – zasklepia się w złu, obojętności na Niego i na ludzi; staje się niewrażliwy na
wszystkie próby doprowadzenia go do szczerego nawrócenia. Bluźni przeciwko Duchowi Świętemu np. ten,
kto poznał dobroć Bożą i dlatego postanowił odłożyć swoje nawrócenie na ostatni moment życia. Człowiek
taki mówi sobie: „Mogę grzeszyć, ile tylko mi się podoba. Bóg jest miłosierny, dlatego w chwili śmierci
przebaczy mi grzechy i pójdę do nieba jak ci, którzy przez całe życie «męczyli się», usiłując nie grzeszyć".
Kto przyjmuje taką postawę, ten ustawicznie przeciwstawia się łasce Bożej, która chce go doprowadzić do
prawdziwej miłości i nawrócenia. Kto zasklepił się w podobnej postawie, może nie nawrócić się nawet w
godzinie śmierci, gdyż wyzbył się miłości. Bez niej zaś nikt nie jest w stanie żałować za grzechy.
Bluźniąc przeciwko Duchowi Świętemu, człowiek skazuje się na wieczne potępienie, czyli na wieczne
trwanie w świadomie przyjętej postawie obojętności na Boga. Ta obojętność w wieczności stanie się
nienawiścią. Grzech ten nie będzie nigdy człowiekowi odpuszczony, gdyż polega na upartym i świadomym
przeciwstawianiu się Bożemu wezwaniu do miłości i przyjaźni z Nim.
Grzeszyli przeciwko Duchowi Świętemu faryzeusze i uczeni w Piśmie, ponieważ odrzucali każde wezwanie
do nawrócenia się. Kiedy widzieli dobroć i cuda Chrystusa, nie tylko się nie nawracali, lecz stawali się
jeszcze gorsi, bo posądzali Go o współdziałanie z szatanem. Wszystkie słowa i czyny Jezusa pobudzały ich
nie do przemiany życia, lecz do mnożenia złośliwych zarzutów przeciwko Niemu, do kpin, do ataków itp.
Nie nawrócili się nawet wtedy, kiedy dowiedzieli się swoich ludzi, że Chrystus zmartwychwstał. Zamiast
zmienić życie pod wpływem cudu zmartwychwstania zaczęli namawiać strażników do kłamliwego
rozpowiadania, że w czasie ich snu uczniowie wykradli ciało Jezusa.
X PRZYKAZAŃ BOŻYCH
I. DEKALOG, ale KTÓRY?
Hebrajczycy mówili: aseret ha dewarim; Grecy: deka hremata albo DEKALOGOS (dziesięć słów); my
Polacy: Dziesięć Przykazań Bożych lub DEKALOG. Dziesięć zwięzłych zakazów i nakazów wyrażających
wolę Boga i Pana naszego, którego jako chrześcijanie czcimy i któremu służymy z miłości wypływającej
z całego serca i całej myśli naszej.
Na temat Dekalogu - moralnego prawa, owego niezmiennego zakonu Bożego, zostało już chyba
powiedziane i napisane wszystko, co można było powiedzieć. Na ten temat z wielkim uznaniem
wypowiadali i wypowiadają się czciciele Boga oraz Jego przeciwnicy, jak też ludzie niezaangażowani po
żadnej z tych stron. Wszyscy oni są pełni uznania i podziwu dla tego, jakże zwięzłego, nie
pozostawiającego cienia wątpliwości, kodeksu prawnego. Wielu z nich przypisuje jego autorstwo jakiemuś
wielkiemu myślicielowi, najchętniej wybitnemu władcy wielkiego Babilonu, Hammurabiemu (XVIII w.
pne). Ten wielki prawodawca starożytnego Wschodu istotnie daleko wcześniej przed nadaniem prawa
Izraelowi na Górze Synaj (XV w. p.n.e) spisał kodeks praw i przepisów żywo przypominający w swojej
treści Boży Dekalog. Jednak nie można zapomnieć, że jeszcze przed Hammurabim - ponad dwa wieki
wcześniej - żył na tamtych terenach człowiek o imieniu Abraham, znający już wtedy dokładnie prawo Boga
Jahwe, które chociaż jeszcze nie spisane, istniało w formie ustnej, stanowiło prawidło życia patriarchów
i ich rodzin w tamtych czasach.
II. Czy Dekalog jest nam potrzebny?
Apostoł święty Jan napisał: "Bóg jest miłością" (1 J 4,8). Ta miłość spowodowała, że dał On nam, ludziom swoim dzieciom - najlepsze wskazówki jak prowadzić szczęśliwe i radosne życie. Boże przykazania
stanowią wyraz nie tylko Jego woli, ale także odzwierciedlają Jego charakter. Ta Konstytucja Nieba z jednej
strony ukazuje Boski wzorzec życia i postępowania, a z drugiej stoi na straży naszego bezpieczeństwa,
radości i pokoju. Stanowi jak gdyby granicę, w kręgu której człowiek jest pod bezpośrednim wpływem
nieba i ochrony aniołów. Każdorazowe wyjście z tego kręgu, złamanie któregokolwiek z nakazów, zakazów
i zaleceń Bożych Pismo Święte określa mianem grzechu. W języku greckim słowo grzech brzmi hamartia
i dosłownie oznacza "nie trafienie do celu" - "rozminięcie się z celem".
III. Wolna wola człowieka
Bóg stworzył człowieka do życia w radości, szczęściu i harmonii z całym otoczeniem, toteż zaraz na
początku pierwsza para ludzka otrzymała dokładne wskazanie odnośnie swojego zachowania. Tamto
pouczenie, a zarazem ostrzeżenie, stało na straży ich szczęścia, życia, małżeństwa i domu oraz społeczności
ze Stworzycielem.
Człowiek idąc za podszeptem zwodziciela usiłował za cenę podważenia Bożej prawdomówności sięgnąć po
wielkość i autorytet Boży. Ale rozminął się z celem - zgrzeszył. Utracił wszystko, co posiadał. Wyszedł
z kręgu Bożej miłości. Oddalając się stopniowo od swojego wzoru, napotykał na coraz to nowe i bardziej
złożone sytuacje życiowe, w których nie potrafił się znaleźć. Całkowicie zagubił się w życiu. Bóg, jako
miłujący Ojciec podążył za swym dzieckiem. On nigdy nie opuścił grzesznika. Nadal dążył do nawiązania
z nim kontaktu; pouczał go i pocieszał, ostrzegał przed niebezpieczeństwami i nawoływał do społeczności
z sobą. Nigdy jednak nie zmuszał. Zawsze natomiast wskazywał cel i drogę powrotu. Darzył radą i oferował
siły potrzebne do kroczenia we właściwym kierunku.
IV. Dekalog w czasach patriarchalnych
Najpierw, w okresie patriarchalnym. Bóg podawał swoje rady i pouczenia za pośrednictwem ojców tamtych
rodów. Należeli do nich tacy mężowie jak Adam, Enoch, Noe, Abraham. O tym ostatnim Pan powiedział:
"Upatrzyłem go jako tego, który będzie nakazywał potomkom swym oraz swemu rodowi, aby
przestrzegając przykazań Pana postępowali sprawiedliwie i uczciwie, tak, żeby Pan wypełnił to, co obiecał
Abrahamowi" (Rdz. 18,19). Nieco później Bóg oświadczył: "Abraham był mi posłuszny - przestrzegał tego,
co mu poleciłem: moich nakazów, praw i pouczeń" (Rdz. 26,5).
Czytając uważnie Księgę Rodzaju i Wyjścia, znajdujemy wiele dowodów na to, że ówcześni ludzie znali
i ustosunkowywali się do każdego z przykazań Dekalogu - Dziesięciu Przykazań Bożych, które dopiero
później, na Górze Synaj, zostały wyrażone w formie pisemnej. Apostoł Paweł zwrócił uwagę na fakt, że
każdy człowiek, nawet poganie nie zapoznani z pisaną formą prawa Bożego, "idąc za naturą, czynią to, co
Prawo nakazuje... wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie
staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające i uniewinniające" (Rz 2,14.15).
V. Chrystus i Dekalog
Nasz Pan i Zbawiciel, Jezus Chrystus, w czasie swojego ziemskiego życia, jako człowiek, zawsze żył i działał
w kręgu miłości swojego Ojca. On nigdy nie naruszył żadnego z przykazań tego niezmiennego prawa.
I chociaż wielu współczesnych Mu Żydów pomawiało Go o łamanie Zakonu, a już szczególnie często o
przestępowanie czwartego przykazania, nakazującego święcenie siódmego dnia tygodnia - sabatu - jako
pamiątki twórczej działalności naszego Boga, dnia ustanowionego na odpoczynek każdemu człowiekowi, to
nasz Zbawiciel nigdy nie zgrzeszył, nie uczynił nic o co Go posądzano. "On grzechu nie popełnił, a w jego
ustach nie było podstępu" - zaświadczył apostoł święty Piotr (1 P 2,22). Owszem, to Jego adwersarze
dopuścili się wielu grzechów i zdrad, a chcąc je ukryć, a czasami nawet zalegalizować, by w oczach ogółu
wierzących zachować "twarze" ludzi wierzących, jak też wiernych sług Boga i Jego rzeczników na tej ziemi,
targnęli się na Boży Dekalog - święte i niezmienne Prawo Pana. Zniekształcili jego proste, jasne i zrozumiałe
treści. Pan Jezus bardzo bolał nad tamtą rzeczywistością. Nauki starszych, nauki kościelne, były cenione
wyżej niż nauka Boga.
Posłuchajmy rozmowy nauczonych w Piśmie i faryzeuszy z naszym Panem na ten właśnie temat: "Wtedy
przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jerozolimy z zapytaniem: <Dlaczego Twoi uczniowie
postępują wbrew tradycji starszych? Bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem>. On im odpowiedział:
< Dlaczego i wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji? Bóg przecież powiedział: "czcij ojca
i matkę" oraz "kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie". Wy zaś mówicie: "Kto by oświadczył
ojcu lub matce: Darem [złożonym w ofierze] jest to, co dla ciebie miało być wsparciem ode mnie, ten nie
potrzebuje czcić ojca swego ni matki". I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże.
Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz: "Lud ten czci Mnie wargami, lecz sercem swym jest
daleko ode Mnie. Ale czci mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi">"
(Mt 15,1-9) A kiedy wielu spodziewało się, że Pan Jezus dokona zmiany Dekalogu, gdy myśli te zaczęły
drążyć umysły wielu szczerych naśladowców Zbawiciela, On w swoim programowym kazaniu wygłoszonym
na Górze Błogosławienia, ustosunkował się do tych ludzkich przypuszczeń mówiąc: "Nie sądźcie, że
przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem
powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie,
aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby
tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczyłby wypełniać, ten będzie
wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie większa niż
uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego" (Mt 5,17-20).
Następnie ganiąc pozbawione szczerości, powierzchowne i na pokaz czynione praktyki religijne ludzi, którzy
chełpili się zachowywaniem Prawa, nasz Pan zwrócił uwagę na głębię znaczeniową treści Dekalogu (Mt 5,2137). Jako przykład Jezus wybrał przykazanie szóste: "Nie będziesz zabijał", siódme: "Nie będziesz
cudzołożył" oraz dziewiąte: "Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek" (czytaj
Wj 20,13-16)
VI. Istota Dekalogu
W rozmowie z bogatym młodzieńcem, odpowiadając na pytanie: "Nauczycielu, co dobrego mam czynić,
aby otrzymać życie wieczne?", Jezus znowu zwrócił uwagę na drugą tablicę Dekalogu zawierającą sześć
przykazań regulujących nasz stosunek do bliźnich (czytaj Mt 19,16-22). Przy tej okazji nasz Pan jeszcze raz,
podobnie jak w kazaniu na Górze, dotknął jakże ważnej sprawy: formalnego zadośćuczynienia tylko dla
"litery Prawa". Spełnianie wymagań Dekalogu nie świadczy jeszcze o tym, że ktoś pełni wolę Bożą; że
życie takiego człowieka jest obrazem charakteru Boga, Jezusa Chrystusa. Nie tylko co czynimy, ale
dlaczego to czynimy, ma znaczenie w oczach Boga. Życie naszego Mistrza z Nazaretu, pełne miłości
i niesamolubnego poświęcenia dla ludzi potrzebujących, miało się stać i stało się przykładem dla tego
młodego kandydata do królestwa niebieskiego. To samo dotyczy także każdej innej osoby, każdego z nas!
"Przyjdź i naśladuj mnie" - powiedział Pan Jezus.
Na kartach Biblii często występują sytuacje i wypowiedzi uzmysławiające każdemu jej czytelnikowi, że
Dekalog może być zachowywany tylko przez człowieka, który prawdziwie miłuje. Już Mojżesz, przez
którego Bóg podał swoje Prawa, pisał o dwóch przykazaniach miłości: "Będziesz miłował Pana, Boga
twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił", i "będziesz miłował
bliźniego jak siebie samego" (Pwt 5,5; Kpł 19,18). Ewangelista św. Łukasz sprawozdaje w swojej
Ewangelii, że gdy pewien uczony w Prawie, wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: "Nauczycielu, co mam
czynić, aby osiągnąć życie wieczne?", Mistrz rozpoczął swoją odpowiedź od postawienia pytania: "Co jest
napisane w Prawie, jak czytasz?". Dalej rozmowa potoczyła się już gładko (czytaj Łk 10,25-28). Podobne
treści na temat związków Prawa i miłości odnajdujemy w Liście św. Pawła apostoła do Rzymian: "Nikomu
nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem
przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne - streszczają się w tym
nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego! Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest
doskonałym wypełnieniem Prawa" (Rz 13,8-10).
VII. Skąd wziąć miłość?
Skąd jednak wziąć tę miłość? Gdzie jej naczerpać? Jak zmienić swoje nastawienie do człowieka, którego
jeszcze nigdy nie miłowałem, bo dlaczego niby i za co miałbym go miłować? Miłować człowieka, który jest
mi nieznany, obojętny, a może nawet wrogo do mnie nastawiony?
Bóg nie spodziewa się, nie oczekuje, a nawet nie chce, abym czynił cokolwiek tylko dlatego, że On tak
chce, że tak należy, czy wypada. Zresztą byłoby to oczekiwanie na coś niemożliwego. Szkoda moich
wysiłków i trudu przy podejmowaniu takich prób. Miłości nie można nakazać. Można ją jednak wzbudzić.
I to właśnie czyni Bóg. Z miłości powołał nas do istnienia, dał nam słuszne prawa, które, gdybyśmy zgodnie
z nimi postępowali, przez całą wieczność stałyby na straży naszego szczęścia i pokoju.
Po upadku człowieka Bóg, widząc jak trudno nam żyć, cieszyć się i w ogóle istnieć, postanowił nam
dopomóc. Przez cztery tysiące lat historii ludzi żyjących w Starym Testamencie, Ojciec niebieski dawał
wyraźne dowody swojego prowadzenia i kierowania losami człowieka za pośrednictwem swoich proroków
nawołujących do życia zgodnego z Jego boskim, wiecznym i niezmiennym Prawem miłości, które zawsze
pouczało człowieka o tym, co jest dobre, a co jest niewłaściwe, co kaleczy i rani, powoduje ból
i nieszczęście.
VIII. Prawo nie zbawia
Prawo jednak nigdy nie zawierało i nie zawiera w sobie żadnych funkcji zbawczych. Ono określa jedynie,
czym jest grzech i skazuje przestępcę. Człowiek przestępujący Prawo utożsamia się z grzechem i musi
ponieść konsekwencje swojego ,wyboru. Jednakże Bóg, nasz niebiański Ojciec, w swojej wielkiej miłości
do swoich stworzeń, postanowił ratować nas za wszelką cenę. Jako chrześcijanie wiemy, że ucieleśnienie
Bożej miłości do nas, upadłych ludzi, dokonało się w Jezusie Chrystusie. Bowiem "tak umiłował świat, że
Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne"
(J 3,16). W Starym Testamencie ta prawda o mającym nadejść Odkupicielu codziennie prezentowana była
w świątyni jerozolimskiej, gdzie grzesznicy wyznawali swoje grzechy na głowy nieskalanych baranków,
które ponosiły niezawinioną śmierć w miejsce upadłego człowieka. Jezus Chrystus stał się wypełnieniem
tego symbolicznego rytuału świątynnego - On był prawdziwym "Barankiem Bożym, który gładzi grzech
świata" (J 1,29). Jego śmierć na krzyżu Golgoty, gdzie jako złoczyńca zajął moje i Twoje miejsce, stała się
naszym jedynym ratunkiem i zbawieniem. Każdy, kto chociaż na chwilę zatrzymał się w biegu swojego
życia i ocenił ogrom miłości Bożej, to bezinteresowne działanie na rzecz nas, ludzi, którzy jakże często
drwią, a nawet kwestionują samo istnienie Boga, a On mimo to każdemu z nas szeroko otwiera drzwi swojej
łaski i przebaczenia, nie możne pozostać obojętny na tę właśnie miłość. W takim człowieku, w jego sercu,
Duch Święty wzbudza boską "AGAPE" - miłość, która jak czytamy: "cierpliwa jest, łaskawa jest... nie
zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi
się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. miłość nigdy
nie ustaje" (1 Kor. 13,4-8). Mając taką miłość w sercu nie trudno jest miłować każdego człowieka jako
dziecko tego samego Boga, grzesznika, za którego Chrystus, tak jak i za ciebie i za mnie, oddał swoje życie.
Z uwagi na ten fakt, wszyscy jako równi możemy, dzięki łasce i miłości naszego Ojca, wędrować do Jego
i naszej niebieskiej ojczyzny i pozostać tam na wieki razem ze zbawionymi wszystkich czasów, wszystkich
narodów, pokoleń, języków i ludów.
Miłość Boża powoduje, że będę czcił rodziców, ona powstrzyma mnie przed zabójstwem, cudzołóstwem
i kradzieżą - i to zarówno w czynie jak i w słowie, a nawet w myśli. Ona nie pozwoli mi źle myśleć i mówić
o moim bliźnim, ani z zazdrością i pożądaniem spoglądać na to wszystko, co stanowi własność drugiej
osoby.
Pan Jezus pozostawił wspaniałą obietnicę dla każdego, kto zechce Go prawdziwie miłować: "Jeżeli mnie
miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania" (J 14,15).
IX. Miłość kształtuje nasz stosunek do Boga i do bliźniego.
Ta miłość nie tylko ukształtuje nasz właściwy stosunek do bliźniego - człowieka stworzonego na obraz
i podobieństwo Boga, ale także do samego Pana i Zbawiciela, któremu zawdzięczamy zbawienie oraz
obfitość łask i błogosławieństw, zarówno doczesnych jak też wiecznych. Nasze życie i zachowanie będzie
harmonizowało z Jego wolą objawioną w Prawie Dziesięciu Bożych Przykazań. Stanie się tak, nie dlatego
i po to, aby On widząc takie nasze zachowanie, za nie nas przyjął, miłował i błogosławił, lecz dlatego, że
On się nami już zainteresował, zajął, zaopiekował zaraz po stworzeniu i upadku, że zbawił nas, oddając
swoje życie na Kalwarii dwa tysiące lat temu. Ja go jeszcze nie znałem, tkwiłem w uporze i grzechu, a On
tak wiele mi darował! Jak bowiem napisał apostoł św. Paweł: "Bóg okazuje nam swoją miłość [właśnie]
przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami" (Rz. 5,8).
Miłując mojego Boga i Zbawiciela mam udział w realizacji Jego obietnicy zapisanej, przez apostoła św.
Jana: "Jeśli mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania" (J 14,15).
Jakże więc mógłbym obok Niego mieć i czcić innych "bogów"? Jakże mógłbym pozwolić by cokolwiek lub
ktokolwiek stanął pomiędzy mną a moim Panem i Zbawcą, by zająć mój czas, zdolności i stać się swoistym
bożyszczem w moim życiu?
Miłując jedynie prawdziwego Stworzyciela, czy mógłbym uczynić sobie jakiekolwiek Jego podobieństwo
w kształcie obrazu lub posągu, aby przed nim - tworem ludzkiej ręki - klękać i bić czołem? Czy jako
chrześcijanin, dziecko Niebiańskiego Ojca, będę w stanie wymawiać Jego święte imię w sposób
lekceważący, a może nawet przy akompaniamencie przekleństw i plugawych słów? Albo czy swoim złym
zachowaniem ściągnę hańbę na Jezusa Chrystusa, od którego imienia noszę chlubne miano "chrześcijanin"?
Czy wreszcie, pielęgnując w swoim sercu Bożą miłość i tęskniąc do każdej sposobności przebywania
w bliskości swojego Boga, zlekceważę Jego przypomnienie, że w każdym tygodniu cały jeden dzień On
daje mi jako dzień odpocznienia, dzień społeczności ze sobą? Czy ten święty czas zakłócę swoimi
powszechnymi sprawami i odwrócę się od Jego błogosławieństw, które On złożył na świętym, siódmym
dniu odpocznienia?
X. Dekalog, ale jaki?
Ale skoro tak wiele i przez wielu (znakomitych) ludzi w ostatnim czasie zostało powiedziane i napisane na
temat Dekalogu, warto by też zacytować treść tego niezmiennego moralnego Prawa danego nam przez Boga
na Górze Synaj. Warto przytoczyć jego brzmienie bezpośrednio z Pisma Świętego, a także i innych ksiąg
religijnych, które uznawane są za księgi zawierające czystą prawdę Bożą, lecz nie zawsze ich nauki zgodne
są z Pismem Świętym - jedynym źródłem Bożego objawienia. Warto tym bardziej, że Bóg już przez proroka
Daniela w Starym Testamencie zapowiedział, iż w smutnym okresie historii chrześcijaństwa miano
podejmować próby zmiany i odkształcenia Bożego Prawa. Czytamy tam zapowiedź, że w wiekach średnich
ktoś, kto będzie odpowiedzialny za ogólny upadek życia i moralności chrześcijańskiej, "będzie wypowiadał
słowa przeciw Najwyższemu i wytracał świętych Najwyższego, będzie zamierzał zmienić czasy i Prawo..."
(Dn 7,25).
Był to niezwykle smutny rozdział historii chrześcijaństwa, kiedy to dla usprawiedliwienia praktyk nie
mających podstaw biblijnych, dokonywano przekształceń w niezmiennym Prawie naszego Boga. To się
stało dawno temu i chociaż minęły wieki całe, chociaż chrześcijaństwo zdaje się sprawiać wrażenie, że
pragnie powrócić do korzeni swojej wiary - Pisma Świętego, to nadal w swoich religijnych księgach
upowszechnia dekalog, który nie jest DEKALOGIEM, jaki Bóg ogłosił człowiekowi i jaki znajduje się
w zapisie Biblii Świętej (patrz Księga Wyjścia 20).
Przeczytamy obie wersje dekalogu - tę oryginalną, znajdującą się w Piśmie Świętym i katechizmową, którą
zdecydowana większość naszego społeczeństwa zna na pamięć już od lat dziecięcych.
XI. Niezmienne prawo Boże
Pewnego poranku, z okazji rozpoczęcia roku szkolnego wysłuchałem z wielką uwagą treściwego i bardzo
dojrzałego radiowego wystąpienia księdza rzymsko-katolickiego Józefa Oszwałdowskiego, który w krótkiej
porannej homilii radiowej mówił na temat Bożego Dekalogu. Położył mocne akcenty na niezmienność tego
wiecznego prawa Bożego. Zwrócił uwagę na wypowiedź Pana naszego, Jezusa Chrystusa, odnośnie
zepsucia, jakie gnieździ się w naszych grzesznych ludzkich sercach, że "z serca pochodzą złe myśli, nierząd,
kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwo, chciwość, przewrotność, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota.
Wszystko to z wnętrza człowieka pochodzi".
Dalej modląc się, wypowiedział piękne słowa:
Boże, Jezu, nasz bracie! dzisiaj w naszej złożonej polskiej sytuacji, patrzeć nam trzeba w ludzkie serca
i tam odczytywać prawdziwe intencje. Trzeba nam, tak jak Ty, poznawać faryzeuszów po ich fałszywym,
choć czasem pięknie sformułowanym prawie, wymawianym złotoustymi wargami. Trzeba nam razem z
Tobą w prostocie ewangelicznej odczytywać prawdę, która choć podana ludzkimi ustami wyraża Twoje
niezmienne prawo. W ten pierwszy dzień września, kiedy dzieci nasze rozpoczynają naukę w szkołach,
kiedy wróciliśmy już z urlopów, daj nam, Jezu, czyste i prawdziwe serce. Niech nasze polskie życie tętni
Twoją Prawdą! Niech będzie coraz mniej słów, które nie będą odbiciem serca. Prosimy Cię dzisiaj, Jezu,
umacniaj nas swoją Prawdą!"
Bóg jest jeden, jest On święty i niezmienny, prawy i sprawiedliwy. Jego wola została wyraźnie określona
w dziesięciu zwięzłych prawach stanowiących odzwierciedlenie Jego Boskiego charakteru. Szatanowi udało
się sprowadzić chrześcijan na bezdroża błędu, niewiary i zakłamania.
Odrzucając Pismo Święte jako jedyny wzorzec wiary i postępowania, jedyną podstawę wszelkiego
nauczania w kościele, chrześcijanie przyjęli wiele nauk sprzecznych z wolą Boga Stworzyciela. Zamiast
Jemu, zaczęli oddawać pokłon i służyć przedmiotom - dziełom swoich rąk, a nawet samemu sobie,
przyjmując przy tym tytuły i miana przynależne jedynie Bogu. W wyniku takiego stanu rzeczy wielu
szczerych poszukiwaczy prawdy Bożej w chrześcijaństwie odwróciło się od Boga, który został fałszywie
przedstawiony ludziom przez tych, którzy uznawali się za Jego zastępców i reprezentantów na tej ziemi.
Jakie to smutne, że szatanowi udało się przekonać naśladowców Chrystusa Pana, iż mają prawo poprawić
po Bogu i podawać ludowi do wierzenia coś, co stoi w wyraźnej sprzeczności z objawioną wolą Boga Ojca,
Jego Syna Jezusa Chrystusa oraz Ducha Świętego, przy równoczesnym lekceważeniu jego woli i nauki.
XII. Jaki Dekalog chcemy zachowywać?
Istnieją dwie wersje, dwa brzmienia "dekalogu" - wersja oryginalna, biblijna i wersja zmieniona,
katechizmowa. Oba dekalogi noszą miano "dziesięciu przykazań Bożych", ale tylko jeden z nich jest
prawdziwy. Autorem tylko jednego z nich jest Pan Bóg. Być może nigdy przedtem nie miałeś sposobności
poznania prawdziwego Prawa Bożego... Teraz już je znasz. Jako chrześcijanie zawsze stawiamy Boga na
pierwszym miejscu w swoim życiu. On jest naszym Stwórcą i Zbawicielem. Pan Jezus oddał swoje życie na
krzyżu Golgoty, by każdy, kto Go umiłował, kto w Niego uwierzył, nie zginął, ale miał życie wieczne.
Dlatego też wypowiedział cytowaną już obietnicę dla tych, którzy go miłują z całego serca, z całej siły
i z całej myśli swojej: "Jeżeli mnie miłujecie, będziecie zachowywać przykazania moje".
Umiłowany uczeń Pana Jezusa Chrystusa napisał: "Dziateczki moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie
grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego.
On jest bowiem ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego
świata. Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeśli zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi: < Znam
Go >, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto zaś zachowuje Jego
naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest już doskonała. Po tym właśnie poznajemy, że jesteśmy w Nim.
Kto twierdzi , że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował" (1 J 2,1-6). "Po
tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania, albowiem
miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie" (1 J 5,2).
Tylko Bóg mógł podjąć decyzję o umiłowaniu Ciebie i tylko Ty możesz podjąć decyzję czy zechcesz
odwzajemnić tę wielką Jego miłość. Dokonaj tego jeszcze dziś! Dzisiaj wyznaj mu jako jedynemu swojemu
Spowiednikowi swoje grzechy, a On Cię oczyści z każdej nieprawości. On Cię przyjmie takim jakim jesteś
i wprowadzi w nową rzeczywistość, w lepsze, o wiele radośniejsze życie - życie, które ma cel i sens!
Wszystkie teksty Pisma Świętego zostały zaczerpnięte z Biblii Tysiąclecia. Wykaz skrótów nazw
ksiąg Pisma Świętego Rdz Księga Rodzaju
Wj Księga Wyjścia
Kpł Księga Kapłańska
Pwt Księga Powtórzonego Prawa
Dn Księga Daniela
Mt Ewangelia według Mateusza
Ł Ewangelia według Łukasza
J Ewangelia według Jana
Rz List do Rzymian
Kor Pierwszy List do Koryntian
J Pierwszy List Jana
P Pierwszy list Piotra
Dekalog biblijny
Dekalog katechizmowy
"Ja jestem Pan, twój Bóg...
"Ja jestem Pan, twój Bóg...
I
Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!
II
Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu
tego co jest na ziemi nisko ani tego, co jest w wodach
pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie
będziesz im służył, ponieważ Ja Pan twój Bóg, jestem
Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na
synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem
tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę do
tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują
i przestrzegają moich przykazań.
III
Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do
czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie
tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy.
IV
Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni
będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe
zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana,
Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym
wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani
córka twoja, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica,
ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka
pośród twych bram. W sześciu dniach bowiem uczynił
Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko co w nich
jest, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego
pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty.
V
Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na
ziemi którą Pan, Bóg twój, da tobie.
I
Nie będziesz miał cudzych bogów przede mną.
II
Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego
nadaremno.
III
Pamiętaj abyś dzień święty święcił.
IV
Czcij ojca swego i matkę swoją.
VI
V
Nie będziesz zabijał.
Nie zabijaj.
VII
VI
Nie będziesz cudzołożył.
Nie cudzołóż.
VIII
VII
Nie będziesz kradł.
Nie kradnij.
IX
VIII
Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu
Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu
kłamstw jako świadek.
swemu.
X
IX
Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie
Nie pożądaj żony bliźniego twego.
będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego
X
niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani
jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego
Ani żadnej rzeczy, która jego jest."
twego."
XIII. Dekalog z Góry Synaj a dekalog z katechizmu
Download